Dodaj do ulubionych

Rocznica I pielgrzymki JP II

03.06.11, 16:03
Trochę zagapiłem się i dopiero dzisiaj przypomniało mi się że wczoraj minęła 32 rocznica I pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, a to naprawdę było wielkie wydarzenie.
Naprawdę trudno top opisać, chyba najblizsze prawdy jest to że człowiek był nieustannie zdziwiony - jak to? jak to jest możliwe że oto papież który wydawał się kimś niesłychanie odległym jest jakby jednym z nas, że jest tutaj.
Moim zdaniem chyba już nigdy - no może w chwili śmierci papieża - nie było czuć że dzieje się coś naprawdę wielkiego. To się jednak czuło, chociaż nie bardzo chyba zdawało się wtedy sprawę z tego co się dzieje.
Byłem wtedy w Gnieznie - ludzie byli wtedy chyba zdziwieni tym że jest ich tak wiele, bo to były rzesze.
I pielgrzymka to nie tylko słynne słowa "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi", ale także hasło pielgrzymki: "Gaude Mater Polonia".

Chociaż dzisiaj, z perspektywy lat wydaje mi się, co stwierdzam ze smutkiem że coś jednak zgubiliśmy z tej spuścizny. Może za duże były oczekiwania, że coś się zmieni samo? - a my dalej bedziemy tylko narzekać.
To, co było wielkie - to wszystko co dało Polakom impuls do zmian - starczyło tak naprawdę na kilka lat, ale chyba i nasza hierachia kościelna nie popisała się tkwiąc w marazmie intelektualnym.
Trudno więc dziwić się tak krytycznym glosom w tym także ostatnio biskupa Pieronka pod adresem hierarchii.
Papież miał wszystko załatwić i sprawić że bedzie lepiej - takie czasem wrażenie odnoszę, obserwując to co dzieje się w naszym rodzimym Kościele - a chyba nie to miał na mysli te 32 lata temu papież, chcąc obudzić naród z gnuśności.

Edytor zaawansowany
  • luccio1 03.06.11, 17:23
    Trzeba wyjść od tego, czym była Polska - nawet nie w chwili Pierwszej Pielgrzymki, ale Wyboru: kraj nie wiadomo: wolny czy nie; kraj porównywany z Królestwem Kongresowym okresu konstytucyjnego; kraj, który nie wiadomo, czy zwać Ojczyzną, czy też nie jest godzien tego miana... - itd.
    Wreszcie także kraj, którego połowa jest za granicą,i to ta lepsza połowa, i to za granicą, którą trudniej było wówczas przekroczyć, niż jadąc z paszportem na Zachód.

    Zanim kard. Karol Wojtyła został Ojcem Świętym, wydawało mi się, że jak żyję w komunie, tak zdążę w komunie umrzeć.
    Po wyborze nagle okazało się, że komunizm może runąć jeszcze za mojego życia. No a gdy komunizm się skończy, wszystkie problemy rozwiążą się same. To tylko ks. Blachnicki, którego konferencję z lutego 1974 pamiętam, mówił: Jak się skończy komunizm, to problemy tak naprawdę dopiero się zaczną. Ale któżby chciał słuchać takich przestróg - wtedy...

    Był jeszcze jeden moment: wybór Polaka na Stolicę Piotrową zdawał się być wielkim absolutorium, udzielonym przez Pana Boga całej historii Polski - od początku aż do 16 X 1978 włącznie; było to jakby wielkie i dobitne tak, wypowiedziane nad Polską.

    Przyszedł rok 1989 i okazało się, że jest nie tak, jak prawie każdy marzył - tylko tak, jak przestrzegał O. Blachnicki: problem za problemem, tknąć jedną sprawę, sypie się dziesięć innych.

    A w takiej sytuacji musiały zacząć się żale względem Ojca Świętego o to, co zrobił, co powiedział - a bardziej o to, czego nie zrobił, czego nie powiedział, choć na tzw. "zdrowy rozum" powinien by.
    Ja mam takie dwa żale:
    jeden: jak był w r. 2001 we Lwowie i przemawiał na Sichowie do młodzieży - nie powiedział prawie słowa po polsku - prócz wtrącanego od czasu do czasu żartobliwego powiedzonka: "deszcz pada - dzieci będą rosły". A mógł spokojnie przejść na polski pod koniec, gdy już skończył Mu się skrypt. Tak jak było, wyszło, jak gdyby wśród młodych ludzi żyjących we Lwowie i okolicach nie było Polaków - a tak przecież nie jest!;
    sprawa druga - beatyfikacja Karola Habsburga, co wygląda, jak gdyby Ojciec Św. nagle zaczął dystansować się od polskiej walki o niepodległość, i od tych najlepszych 20 lat w całej historii Polski - czym była epoka II Rzeczypospolitej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka