Dodaj do ulubionych

Kościół "otwarty"?

15.06.14, 11:49
Przez media przemknęła informacja na którą chyba mało kto zwrócił uwagę. A jest to w dobie dyskusji o ksztłcie Kościoła bardzo wazna informacja. Otóż w sposób jednoznaczny mamy określone jakie sa granice dyskusji - jednym słowem do którego momentu dyskutujemy o Kościele w Kosciele, a kiedy mówimy - to my jesteśmy Kościołem, czyli stawiamy się tak naprawdę poza Kościołem, gdyż to my sami ustalamy reguły i dokonujemy w sposób dowolny interpretacji Objawienia.

Po kilku latach tym razem już w sposób oficjalny biskup diecezjalny podjął decyzję o zakomunikowaniu iż przewodnicząca kontestującego ruchu "Wir sind Kirche" (Jesteśmy Kościołem), Martha Heizer i jej mąż Gert zaciągnęli karę ekskomuniki mocą samego faktu (latae sententiae).

"....powodem jest symulowanie sprawowania Eucharystii, co jest poważnym przestępstwem ("delictum gravius") w prawie kościelnym. Jak wyjaśniono, dr Heizer od dwóch i pół roku głosi publicznie, że wraz ze swym mężem i parą innych wiernych prowadzą takie celebracje we własnym domu. Proponowała ona sprawowanie Eucharystii prywatnie, bez kapłanów, aby w ten sposób wprowadzić "kapłaństwo kobiet". Wyjaśniała, że w trakcie tych celebracji "Kościoła domowego" używają jedynie Biblii i modlą się spontanicznie. Stolica Apostolska postępowanie w sprawie tych "Mszy prywatnych" prowadziła przez kilka lat."

ekai.pl/papiez/x78804/kare-ekskomuniki-na-przewodniczaca-jestesmy-kosciolem-oglosila-diecezja-a-nie-rzym/
Postulaty głoszone przez ten ruch stały w jaskrawej sprzeczności z nauczaniem Koscioła, pomimo iż jego załozyciele głosili że odwołują się do nauczania soborowego. Postulaty wysuwane przez członków tego ruchu są typowe dla przedstawicieli tzw. "koscioła otwartego" i głównie dotyczą potrzeby uaktualnienia nauczania Koscioła, gdyż świat idzie do przodu a Kosciół tkwi w miejscu. Problem polega nie na tym że Kosciół nie widzi potrzeby zmian i dyskusji nad ich kształtem. Problem polega na formie tej dyskusji, a także na tym że zwolennicy zmian ustawicznie zapominają o wymiarze duchowym Koscioła a skupiają sie głównie na kwestiach zewnętrznych. Nie można także prowadzic dyskusji w kwestiach fundamentalnych dla wiary - stawianie pod znakiem zapytania tych kwestii i dowolnośc w ich interpretacji prowadzi niestety do takich sytuacji że osoby takie znajdują się de facto poza Kosciołem. Wyrządzają przy tym masę szkód.

Kościół musi w koncu interweniować. I tak było zawsze, gdyż działania podobne do tych jakie podjął biskup Innsbrucka jako ordynariusz miejsca w stosunku do małżeństwa p. Heizer podejmują od początków istnienia Koscioła także inni hierarchowie:

"Byłem cierpliwy, najdrożsi bracia, przez długi czas. Sądziłem bowiem, że spokojne nasze milczenie przyczynić się może do utrzymania pokoju. Dłużej jednak milczeć nie mogę, ponieważ nieumiarkowana i zuchwała zarozumiałość niektórych zagraża czci męczennikow, skromnosci wyznawców i pokojowi całego ludu. Zbyt wielkie milczenie, może się przerodzić w niebezpieczenstwo dla ludu jak również i dla nas. Bo czyż nie powinniśmy się obawiać wielkiego niebezpieczeństwa od obrażonego Pana, skoro niektórzy z prezbiterów, nie pomni na Ewangelię, na swe stanowisko, nawet na przyszły sąd Pana, ani na swego biskupa, przywłaszczają sobie wszystko z obelgą i pogardą dla zwierzchników? Czy coś podobnego miało miejsce za naszych poprzedników?" - św Cyprian - List 16,1

Tak pisze biskup Kartaginy - św. Cyprian już na początku III wieku. Wtedy też biskupi mieli problem z księzmi pokroju ks. Lemanskiego oraz wiernymi twierdzącymi że to "my jesteśmy Kosciołem". Najbardziej zadziwiające jest to, że to własnie osoby kontestujące uważają siebie za najbardziej otwarte, tolerancyjne i reprezentujące prawdziwą wiarę. A tymczasem, mówiąc zgryźliwie, odnoszę wrażenie że wersja chrzescijaństwa prezentowana przez zwolenników tzw. "koscioła otwartego" ma tyle wspólnego z chrzescijaństwem, co organizatorzy różnych parad równości z tolerancją o której tyle nieustannie mówią.
Nic więc dziwnego że nawet w ostatnim komunikacie z konferencji Episkopatu możemy przeczytać znamienne zdania:

"...środowiska określające się mianem „Kościoła otwartego” niejednokrotnie lansują duchownych i świeckich podważających oficjalne nauczanie Kościoła, a równocześnie dyskredytują tych, którzy stają w obronie prawdy. ".

Słowa biskupów pomimo upływu prawie 2 tysięcy lat brzmią tak samo jak słowa św Cypriana co jest najlepszą ilustracją dla istnienia ciagłości w nauczaniu Kościoła i troski o zachowanie depozytu wiary. Szkoda że energia tych ktorzy chcą dyskutować o Kosciele sprowadza się do nieustannego atakowania Kościoła a w efekcie do znalezienie się poza wspólnotą.
Czy tak ma wyglądać kościół "otwarty"?
Edytor zaawansowany
  • andrzej585858 02.07.14, 10:43
    O tym czym jest Kosciół i czym jest chrześcijanin mówi papiez Franciszek w swojej katechezie o Kosciele. Kościół jest jeden -:

    "Nie jesteśmy od siebie odizolowani i nie jesteśmy chrześcijanami jako jednostki, każdy z osobna: naszą tożsamością chrześcijańską jest przynależność! Jesteśmy chrześcijanami, ponieważ należymy do Kościoła....Nikt sam nie staje się chrześcijaninem! Czy to jest jasne? Nikt sam nie staje się chrześcijaninem! Chrześcijan nie wytwarza się w laboratorium... Chrześcijanin należy do ludu, który nazywa się Kościołem."

    Chrzescijaninem nie staje się w pustce - o tym właśnie mówi bardzo wyraźnie papież. Wiara jest nam dana i przekazywana przez pokolenia.

    " Jeśli wierzymy, jeśli umiemy się modlić, jeśli znamy Pana i możemy słuchać Jego Słowa, jeśli czujemy, że jest On blisko nas i rozpoznajemy Go w braciach, to dlatego, że inni przed nami żyli wiarą, a następnie ją przekazali. Wiarę otrzymaliśmy, od naszych ojców, od naszych przodków a oni jej nas nauczyli."

    Jeżeli odrzucamy pamięć i Tradycję to jednoczesnie stajemy obok Koscioła. Chcemy tworzyć swoją wersję chrześcijaństwa, wypraną z przeszłosci. Bardzo często nazywane jest to powrotem do źródeł. W efekcie dochodzimy do momentu o ktorym mowi papież Franciszek, ostrzegając przed pokusą myślenia osobie, o o swojej wizji chrześcijaństwa

    "...byśmy nigdy nie popadli w pokusę myślenia, że możemy obyć się bez innych, bez Kościoła, że możemy się zbawić o własnych siłach, być chrześcijanami z laboratorium."

    W efekcie wielu ludzi buduje swoją wersję Kościoła, nazywając go "Kosciołem otwartym" "powrotem do źródeł" - tylko że to już przestaje być powoli chrześcijaństwem.

    www.deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/katechezy-audiencje/art,56,papiez-franciszek-bez-kosciola-nie-mozemy-byc-zbawieni.html
  • andrzej585858 17.07.14, 12:34
    Jeszcze raz powrócę do kwestii tak często podnoszonej przez zwolenników tzw. Koscioła otwartego nieustanie podkreślających istnienie konfliktu pomiędzy hierarchią a wiernymi. W chwili obecnej doszło jeszcze przeciwstawianie, dotyczy to akurat naszych realiów, polskiej hierarchii kościelnej papieżowi.
    Mozna odnieśc wrażenie, zwłaszcza czytając teksty zamieszczone w GW że nasza hierarchia zapomniała w ogóle o Soborze i programowi otwarcia na świat jaki zaproponowali ojcowie Soboru. Kontestując w wielu przypadkach stanowisko hierarchii zwolennicy tzw. Kościoła otwartego chetnie odwołują się do nauczania Soboru.
    Problem polega na tym że Sobór wyraźnie zarówno w Konstytucji dogmatycznej o Kosciele jak i w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele mówi iż:
    - KOsciół to wspólnota luidu Bożego powołana przez Chrystusa i skupiona wokół Niego, pielgrzymująca do Ojca i urzeczywistniająca się w mocy Ducha Świętego przez - bardzo dzisiaj źle odbierane słowo - posłuszeństwo słowu Bożemu.... pod przewodnictwem kolegium apostolskiego, na czele z papieżem. - por. KK,1-4, KDK 1

    Tutaj nie ma żadnego konfliktu i nie może istnieć gdyż w przeciwnym razie prowadzi to do podziałów i schizm, do zanegowania istoty chrzescijaństwa. Juz sw. Augustyn uczył, że wszelkie przepowiadanie poza Kosciołem jest kłamstwem:

    W łonie bowiem Kościoła mieszka prawda. Ktokolwiek odłączy się od tego łona Kościoła, z konieczności wypowiada słowa kłamliwe" - Augustyn, Objaśnienia Psalmów, PSP 38,384

    To nie jest tak, żewiernego obowiązuje jakies ślepe posłuszeństwo i wręcz nie wolno mu musleć. Wręcz przeciwnie. To własnie hiszpańscy biskupi zgromadzeni na synodzie w Toledo w 633 roku wypowiedzieli zdanie które jest często powtarzane:
    "Niewiedza jest matką wszystkich błędów". Dlatego też św. Augustyn w innym miejscu tak zachęca wiernych do utrzymywania jedności w KOsciele, a borykał się z problemami o wiele bardziej poważnymi niż to co postulują dzisiejsi kontestatorzy nauczania Koscioła:

    "Pomyśl, że to, co jest głoszone, wszystko jest prawdziwe, jest to bowiem wiara Chrystusowa, która nie może się mylić. Jakże możesz trwać w herezji wobec tak wielkiej oczywistości świetej wiary katolickiej, którą Bóg rozsławił po całym świecie, którą przedtem zapowiedział, przyobiecał i zgodnie z tym dopełnił?" - PSP 38,341

    Jedność wiary i łączność z całym Kościołem w jego nauczaniu jest tym co winno cechować wiernych gdyż to właśnie w Kosciele jak pisał w II w. św. Ireneusz: została zachowana przez wszystkich wiernych ta tradycja, która wywodzi się od apostołów".

    Jak więc powinien zachowywac się katolik? Nie pozwolić na to aby ulec jakimkolwiek podziałom, nie czuc dumy z tego powodu że wiem lepiej gdyż kieruje się swoim sumieniem które nie widzi niczego złego w tym, że tak naprawdę neguje ono nauczanie Kościoła. Może wtedy lepiej posłuchać św. Augustyna który do chrześcijan rozrywajacych jednośc wiary tak mówił:

    "Niechaj zatem raduje się w jedności, anie pyszni odłączeniem"

    Słowa które nic nie straciły na aktualności. Dzisiaj też warto nad nimi zastanowić się, zwłaszcza wtedy gdy atakuje się ludzi postępujących zgodnie z sumieniem i nauczniem Kościoła, gdyż :
    "Katolicki Kościół powiada: Nie wolno porzucać jedności, ani rozdzierać Kościoła Bożego" - św. Augustyn, Objaśnienia Psalmów , PSP 41,355

    I to jest stanowisko jak najbardziej zgodne także z nauczaniem ostatniego Soboru.
  • andrzej585858 05.04.16, 17:15
    Bardzo ciekawy wywiad i warty zapamiętania - oto jak rozumie sie termin "Kościół otwarty" w środowisku GW. Cytuje wywiad w całości:


    "- Dlaczego nazwał Pan ?Kościół Wyborczej? największą operacją resortowych dzieci?
    ARTUR DMOCHOWSKI: - Ze względu na ogromną skalę przedsięwzięcia. Prześledziłem wszystkie lata działalności ?Wyborczej?, siedem tysięcy numerów, i okazało się, że praktycznie nie ma wśród nich ani jednego, w którym nie byłoby ataku na Kościół katolicki. W niektórych numerach tych ataków było nawet kilka, były to najróżniejsze oskarżenia, od pedofilii po finanse, pojawiały się także zarzuty teologiczne czy polityczne. Gdyby je wszystkie zliczyć to okaże się, że w ciągu dwudziestu pięciu lat na łamach ?Wyborczej? pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy tekstów atakujących Kościół.

    Moja książka jest poświęcona taktykom i strategiom, których redakcja ?GW? z Adamem Michnikiem na czele używała, żeby atakować Kościół, katolicyzm i chrześcijaństwo. Nawet atakom na prawicę nie poświęcono w ?Wyborczej? tyle miejsca co Kościołowi. Dla czytelnika, który czyta ?GW? co kilka czy kilkanaście dni i nie ma oglądu całości zagadnienia ciągłość ataków na Kościół jest niewidoczna. Sam byłem zdziwiony, kiedy zacząłem studiować to zagadnienie, kiedy zacząłem przeglądać te siedem tysięcy numerów od maja 1989 r., dopiero wtedy zobaczyłem zadziwiającą ciągłość działań redakcyjnych wyraźnie ukierunkowanych i zaplanowanych. Zobaczyłem, jak ta strategia jest konsekwentnie przez dwadzieścia pięć lat realizowana.

    - Jakie są metody walki z Kościołem katolickim?
    ARTUR DMOCHOWSKI: - Jest ich tak wiele, że zdecydowałem się o tym napisać książkę. Są przewrotne, głęboko ukryte i dwulicowe. Pod warstwą tekstów pozornie pozytywnych czy pozornie katolickich ukrywa się drugi nurt, dla którego te teksty są przykrywką. ?Wyborcza? stosuje multum różnych sposobów manipulacji, począwszy od kreowania ?autorytetów?, a skończywszy na wykorzystywaniu metod dziennikarskich. Kiedy ma się doświadczenie w pracy redakcyjnej, widzi się, jak selekcjonuje się tematy i materiały, czy jak z rzeczy kompletnie nieistotnych i marginalnych wykreować kampanie medialne, z ?igły zrobić widły?.

    Tak było w np. sprawach związanych z aborcją, gdzie zwykle ?GW? nagłaśniała historie zgwałconych, skrzywdzonych dziewczynek i wykorzystywała je w walce o jak najszersze upowszechnienie aborcji. Brano jeden drastyczny przypadek i nagłaśniano go całymi tygodniami w najróżniejszy sposób, w formie newsów i komentarzy. Wypowiadali się publicyści, duchowni, pseudoeksperci i ?autorytety?. Tak budowano całe kampanie.

    - Jak to było możliwe, że z jednego szczególnego przypadku tworzono atmosferę w wielu innych polskich mediach?
    ARTUR DMOCHOWSKI: - ?Wyborcza? od początku przewodziła mediom głównego nurtu. Do dzisiaj tak jest, choć straciła na znaczeniu, np. jej nakład drastycznie spadł, z pół miliona jeszcze kilka lat temu do ledwo ponad sto tysięcy nakładu. Nadal jednak pełni rolę przewodnika, m.in. dla telewizji ?mętnego? nurtu. To co napisze ?Wyborcza? jest powielane przez TVN, Polsat czy telewizję publiczną, które odgrywają rolę jej pudeł rezonansowych.

    - Z czego wynika nienawiść ?Gazety Wyborczej? do Kościoła katolickiego?
    ARTUR DMOCHOWSKI:

    Z wrogich chrześcijaństwu korzeni ideowych środowiska ?Agory?. Ci ludzie chcą przekształcić nasze społeczeństwo zgodnie że swoimi postmarksistowskimi i postmodernistycznymi koncepcjami i w tym przekształcaniu napotkali barierę w postaci Kościoła, instytucji mocno zakorzenionej w naszej świadomości. Kościół jest przecież rdzeniem polskiego patriotyzmu i świadomości narodowej, oparciem i najważniejszym fundamentem naszej świadomości, więc siłą rzeczy stał się dla ?Agory? wrogiem numer jeden. Stąd taka intensywność działań ?Wyborczej?, tak duża energia rzucona do walki z Kościołem, wyrażająca się w ilości tekstów, w liczbie redaktorów, dziennikarzy, publicystów i współpracowników zajmujących się tym tematem na łamach ?Wyborczej?. Redakcja ?katolicka? jest dużą i ważną częścią gazety. Pojawiają się tam również duchowni, którzy dają się wykorzystywać ?Wyborczej? do ataków na Kościół.

    - Dlaczego walka z Kościołem katolickim prowadzona przez ?Wyborczą? nie przeszkadza niektórym duchownym publikować na jej łamach?
    ARTUR DMOCHOWSKI: - Dobre pytanie, ale trzeba by ich spytać, czy nie widzą w czym uczestniczą. Środowisko ?Agory? stosuje sprytne metody, często gra na ambicji, wyszukuje duchownych, którzy czują się niedowartościowani w Kościele. Przykładem jest ks. Lemański, któremu własne ambicje przysłoniły szerszy horyzont i nie widzi tego, jak jest wykorzystywany, jak jego osobiste urazy, plany czy ambicje służą do rozbijania Kościoła od wewnątrz. Możliwość zaistnienia na scenie ogólnopolskiej, publikowania artykułów, zdobycia nazwiska to dla wielu ludzi coś cennego i wartościowego, coś czym ?GW? może im zapłacić. ?Gazeta? wykreowała przecież z kompletnie nieznanego proboszcza z niewielkiej miejscowości pod Warszawą autorytet, księdza, którego nazwisko znają wszyscy w Polsce. A to tylko najnowszy przykład.

    - Takich księży było niestety wielu?
    ARTUR DMOCHOWSKI: - To się zaczęło na początku lat dziewięćdziesiątych. Większość z wczesnych autorytetów ?GW? zrzuciła sutannę, wymieńmy ks. prof. Stanisława Obirka czy ks. prof. Tomasza Węcławskiego. Jeden był rektorem seminarium, drugi rektorem jezuickiego Ignatianum. To były duże osobowości, znani teolodzy i możliwość zaistnienia na łamach ?Wyborczej? okazała się na tyle atrakcyjna, że zapomnieli o tym, czemu ich publikacje służą.

    - ?Wyborcza? od początku istnienia prowadziła walkę z Kościołem?
    ARTUR DMOCHOWSKI: - Właściwie tak, aczkolwiek były różne fazy tej walki. Przez kilkanaście pierwszych miesięcy istnienia pisma próbowano kamuflować prawdziwe zamiary. Przełomem była kampania przeciwko wprowadzeniu nauki religii w szkołach. W 1990 r., kiedy rząd zdecydował o przywróceniu katechezy szkolnej, ?Wyborcza? przy pomocy ?Tygodnika Powszechnego? rozpoczęła ogromną, trwającą do dziś, kampanię przeciwko tej decyzji. Od tej pory ataki stały się częstsze, bardziej widoczne i trudno było już mieć wątpliwości, jakie są zamiary ?Wyborczej?.

    - Dlaczego aborcja to największa bitwa ?Gazety??
    ARTUR DMOCHOWSKI: - Kiedy w latach dziewięćdziesiątych debatowano nad ustawą ograniczającą aborcję to intensywność publikacji o aborcji była nieporównywalna z żadnym innym tematem poruszanym na łamach ?GW?. Potem to osłabło, teraz sprawy aborcyjne wracają, ale już nie tak intensywnie, jak wtedy..

    - Jakiego Kościoła chciałaby ?Gazeta Wyborcza??
    ARTUR DMOCHOWSKI: - ?Kościoła otwartego?, ale to jest określenie ukrywające rzeczywiste intencje pisma. Nie ma on nic wspólnego z Kościołem katolickim i chrześcijaństwem. Nazwa ?Kościół otwarty? kryje w sobie podstęp, czymś co ma ukryć rzeczywiste intencje środowiska ?Agory?. Kościół katolicki opiera się na Ewangelii i słowach Chrystusa: ?Idźcie i nauczajcie wszystkie narody?. Kościół nazywany przez ?GW? otwartym nie ma nauczać, ale ma być nauczany i przyjmować pokornie, to, co głosi kultura współczesna, której eksponentem jest m.in. ?Gazeta wyborcza?.

    - Kultura współczesna też ma niewiele wspólnego z chrześcijaństwem?
    ARTUR DMOCHOWSKI: - Niestety dominujący w niej dziś nurt jest jego zaprzeczeniem, wywodzi się przecież z ducha oświeceniowego, ma korzenie w rewolucji francuskiej, a nie w chrześcijaństwie. Jest zdecydowanie antagonistyczna wobec Kościoła."

    niezlomni.com/?p=17809

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka