Dodaj do ulubionych

Myśli na dzisiaj - 01 12 2014

01.12.14, 09:56

"Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim:
Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej
wiary." (Mt 8,10)

Na początku Adwentu Jezus zwraca moją uwagę na problem wiary. Czy ja
naprawdę wierzę, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem, Synem Bożym? Czy ja
naprawdę wierzę, że On przyjdzie kiedyś na Sąd Ostateczny, a dziś
przychodzi do mnie w sakramentach, w swoim Słowie, w drugim człowieku?

Setnik uwierzył, że Jezus może uzdrowić jego sługę "na odległość", bez
dotykania go czy nawet potrzeby jego zobaczenia. Uwierzył i otrzymał
upragnioną łaskę. A ja wciąż nie potrafię jak ten setnik wołać do Pana o
ratunek. Dla mnie wciąż się wydaje, że skoro jestem ochrzczony, skoro
należę do Kościoła i spełniam jego nakazy, to mi się pomoc Boża należy
bez wołania - no i potem rzecz jasna mam pretensję do Boga, że nie
wyciąga mnie z moich opresji, że nie leczy moich zranień.

A Jezus mi dziś mówi wyraźnie: "Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze
Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w
królestwie niebieskim." Bo sama formalna przynależność do Kościoła tu
nie wystarczy. Ja nuszę naprawdę uwierzyć, że Jezus może przyjść i mnie
zbawić. Ja muszę uznać, że bez Niego naprawdę nic nie potrafię i muszę
nauczyć się wołać do Niego z ufnością, jak ten celnik.


"Ja zaś jestem ubogi i nędzny,
ale Pan troszczy się o mnie.
Ty jesteś wspomożycielem moim i wybawcą;
Boże mój, nie zwlekaj!"
(Ps 40,18 )
Edytor zaawansowany
  • andrzej585858 07.12.14, 12:11

    "żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby
    wyprawił robotników na swoje żniwo."(Mt 9,37-38)

    Jest Adwent. Uświadamiam sobie, że Jezus jest tak blisko, że przychodzi
    do mnie już dziś w swoim Słowie czy w sakramentach i cieszę się z tej
    Jego obecności. Uświadamiam sobie, że kiedyś On przyjdzie widzialnie w
    chwale i do tego Jego przyjścia chcę się przygotować. Ale przecież tylu
    jest jeszcze ludzi, którzy nie mogą cieszyć się jak ja obecnością Pana,
    bo o Nim nie słyszeli, bo Dobra Nowina jeszcze do nich nie dotarła.
    "Żniwo jest wielkie, ale robotników mało".

    Kiedyś grzebiąc w internecie trafiłem na książkę Marka Koprowskiego "Za
    Bajkał". Autor pisze o opłakanym stanie chrześcijaństwa na dalekiej
    Syberii. A przecież to nie jedyny teren, gdzie jest głód Słowa Bożego.
    Coraz częściej słyszę, o neopogaństwie w Polsce i o tym, że i u nas
    potrzebna jest gruntowna ewangelizacja. "Żniwo wielkie, ale robotników
    mało".

    A w dzisiejszej Ewangelii Jezus mnie zaprasza, abym właśnie o tych
    robotników się modlił, abym wypraszał u Boga dobre i liczne powołania
    misyjne. Często o tej intencji w swojej modlitwie zapominam, bo wydaje
    mi się, że tyle jest spraw ważniejszych, które chcę Bogu przedstawiać.
    Może więc przynajmniej dzisiaj niech ta właśnie intencja będzie w mojej
    modlitwie na pierwszym miejscu.

    "Przyjdą wszystkie ludy, które stworzyłeś,
    i Tobie, Panie, pokłon oddadzą,
    i będą sławiły Twe imię.
    Boś Ty jest wielki i działasz cuda:
    tylko Ty jesteś Bogiem."
    (Ps 86,9-10)
  • andrzej585858 09.12.14, 09:50
    "Podobnie jak pasterz pasie On swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie."(Iz 40,11)

    Bóg przychodzi jako Dobry Pasterz, który szuka zabłąkanej owieczki. O tym przypomina mi dziś zarówno czytanie z Księgi Izajasza jak i dzisiejsza Ewangelia.

    Jezus mi dziś mówi, że "nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych."(Mt 18,14) Tą dobrą nowiną Izajasz pragnie pocieszać swój lud, który jest w niewoli babilońskiej. Tą Dobrą Nowinę głosi Jezus wszystkim będącym w niewoli grzechu. Ta Dobra Nowina ma być głoszona całemu światu, wszystkim strapionym i uciśnionym. "Pocieszcie, pocieszcie mój lud! - mówi wasz Bóg."(Iz 40,1).

    A więc Bóg jest moim Dobrym Pasterzem - czyż to nie cudowne! Kiedy upadam pod ciężarem mego krzyża, On mnie dźwiga z tego upadku. Kiedy rani mnie mój grzech, On moje rany opatruje. A kiedy już zupełnie brak mi sił, On bierze mnie na swoje ramiona i niesie.

    Dziękuję dziś Panu za tę wielką Jego troskliwość Dziękuję Dobremu Pasterzowi za Jego cierpliwość, bo ja przecież jak ta niemądra owieczka co chwila odchodzę od stada i gubię się. Dziękuję Panu, że mnie wtedy szuka i że jeszcze nie zwątpił w to, że kiedyś zmądrzeję i posłusznie za Nim pójdę.

    "Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
    Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
    Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
    orzeźwia moją duszę.
    Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię."
    (Ps 23,1-3 )
  • andrzej585858 13.12.14, 10:03
    "Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał."(Mt 17,12)

    Izraelici byli przekonani, że nadejście Mesjasza poprzedzi przyjście Eliasza. Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi, że ten oczekiwany Eliasz już przyszedł w osobie Jana Chrzciciela, ale nie został rozpoznany przez swój naród.

    Myślę, że w jakiś sposób to przychodzenie Eliasza jako poprzednika Chrystusa ciągle się powtarza. Jezus wciąż na nowo chce przychodzić do każdego człowieka - do mnie - i zawsze to swoje przyjście poprzedza jakimś Eliaszem. Wiara jest ze słyszenia, a więc zanim uwierzę w Syna Bożego, zanim spotkam Go, musi być jakiś Eliasz, który mi o Nim powie. I nieważne czy tym Eliaszem będzie Jan Chrzciciel czy papież, mój diecezjalny biskup czy moja żona lub sąsiadka z bloku - ważne, abym nie zatwardził swego serca i nie odrzucił kierowanego do mnie Słowa tak, jak Izraelici odrzucili naukę Jana Chrzciciela.

    Modlę się, abym umiał wśród zalewu słów dzisiejszego świata usłyszeć i przyjąć Słowo Pana. Modlę się, abym wśród tych, którzy do mnie mówią umiał zauważyć Eliasza, którego Pan do mnie wysyła. No i o to się modlę, abym nie krzyżował Chrystusa w swoim sercu, bo przecież robię to zawsze wtedy, kiedy Jego Słowo odrzucam.


    "Zmiłuj się nade mną, Panie, bom słaby;
    ulecz mnie, Panie, bo kości moje strwożone
    i duszę moją ogarnia wielka trwoga;
    lecz Ty, o Panie, jakże długo jeszcze...?"
    (Ps 6,3-4)
  • andrzej585858 15.12.14, 09:34
    "i zapytali Go: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?"(Mk 11,28)

    Ile razy człowiek buntuje się przeciw Bogu, tyle razy zadaje Mu właśnie to pytanie, które zadali Jezusowi faryzeusze, zbuntowani na dokonane przez Niego oczyszczenie Świątyni.

    Jakim prawem, Boże, pozbawiłeś mnie zdrowia? Jakim prawem zabrałeś z tego świata drogą mi osobę? Jakim prawem pozbawiasz mnie obecności ludzi, do których byłem tak mocno przywiązany?

    Ale czy Bóg musi się przede mną tłumaczyć i czy ja muszę rozumieć Boże wobec mnie zamiary? "Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana."(Iz 55,8)

    Bóg dając mi konkretny krzyż czy zabierając mi drogie mi osoby napewno robi to dla mego dobra. Fakt, że ja nie zawsze to rozumiem, ale czy muszę to rozumieć? Czy nie wystarczy, abym uwierzył w miłość Bożą? A że takiej pełnej zawierzenia miłości mi ciągle brakuje, proszę dziś Boga właśnie o nią.

    "Słuchaj, o Boże, mojego wołania,
    zważ na moją modlitwę!
    Wołam do Ciebie z krańców ziemi, gdy słabnie moje serce:
    na skałę zbyt dla mnie wysoką wprowadź mnie."
    (Ps 61 2-3)
  • andrzej585858 18.12.14, 14:19

    "Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie."(Mt 1,19)

    Wydawało się Józefowi, że w tej konkretnej sytuacji zamierza postąpić najlepiej jak potrafi. Ale te jego nawet najlepsze plany nie były zgodne z wolą Bożą. Pan chciał inaczej: "Józefie, synu Dawida,nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło."(Mt 1,20)

    I dla mnie się często wydaje, że moje własne plany są najlepsze, a tym samym na pewno pokrywają się z planami Boga. A potem przychodzi jednak rozczarowanie, bo coś się nie udaje. Bo ja ciągle nie potrafię jak Józef wsłuchiwać się w Słowo Boże. A jak nawet usłyszę głos Pana i zrozumiem Jego wobec mnie zamiary, to wydaje mi się często, że przecież ja lepiej wiem, jak mam postępować.

    Proszę dziś Pana o dar roztropności. Proszę o to, aby nie moja ale Jego wola w moim życiu się spełniała.

    "Naucz mnie, Panie, Twej drogi,
    bym postępował według Twojej prawdy;
    skłoń moje serce ku bojaźni Twojego imienia!"
    (Ps 86,11)
  • andrzej585858 21.12.14, 11:06

    "Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo." (2Sm 12)

    Dawid marzył o tym, aby wybudować Panu świątynię, a przy tym na pewno kierował się szczerą miłością do Boga. Bóg jednak miał inne wobec niego zamiary, inne dla niego przewidział zadanie w swojej zbawczej ekonomii. W Bożym planie zbawienia Dawid miał być tym, z którego pokolenia przyjdzie kiedyś na świat obiecany od dawna Zbawiciel.

    Wierzę, że nie tylko Dawidowi, ale każdemu człowiekowi Bóg przewidział jakieś konkretne zadanie do spełnienia w tym życiu. Wierzę, że życie każdego z nas Pan jakoś wkomponował w swój zbawczy plan. A przecież nie zawsze to, co dla mnie wydaje się najlepsze, jest zgodne z wolą Bożą, choćby wypływało z najczystszych pobudek - taką naukę dla siebie odczytuję z dzisiejszego pierwszego czytania. Chodzi tylko o to, abym ten przygotowany przez Boga plan umiał odczytać i abym umiał go z Bożą pomocą realizować.

    * * *

    "Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida." (Łk 1,31-32)

    Maryja doskonale potrafiła włączyć się w zbawczy plan Boga. Gdy usłyszała od anioła o swoim zadaniu, o swoim wybraństwie na Matkę Zbawiciela, całym sercem oddaje się do Bożej dyspozycji. "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Słowa Twego". A przecież podobnie jak Dawid miała napewno swoje marzenia. Być może marzyła o spokojnym małżeńskim życiu u boku ukochanego Józefa, o gromadce zdrowych dzieci. Ale Bóg chciał inaczej - chciał, aby właśnie Ona wydała na świat obiecanego Dawidowi Potomka, którego królestwo będzie trwać na wieki.

    Maryja umiała zrezygnować z własnych planów i z pełnym zaufaniem przyjąć wolę Boga. Powiedziała swoje "fiat" i w Jej łonie począł się Zbawiciel. A ja? A mnie się tak często wydaje, że wiem lepiej od Boga, co dla mnie jest najlepsze i rzecz jasna buntuję się wtedy, gdy On chce czegoś innego. Chcę dziś prosić Maryję, aby mnie nauczyła we wszystkim ufać Bogu, aby mnie nauczyła we wszystkim Go słuchać.

    Już za kilka dni Uroczystość Bożego Narodzenia. Matko spraw, aby Jezus naprawdę narodził się w moim sercu, nie tylko w Betlejem.

    "Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
    i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!
    Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
    i nie odbieraj mi świętego ducha swego!"
    (Ps 51,12-13 )
  • andrzej585858 23.12.14, 11:55
    "Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna." (Łk 1,57)

    Na świat przychodzi poprzednik Jezusa Chrystusa - przychodzi ten, o którym mówi prorok Malachiasz w dzisiejszym pierwszym czytaniu: "Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie" (Mi 3,1)

    A więc zapowiadany anioł już przyszedł, a niebawem, bo już za dwa dni, przyjdzie Pan. Obym tylko tego Jego przyjścia nie przegapił, bo przecież w tych ostatnich dniach przed świętami tyle jeszcze do zrobienia, do kupienia... To czasami robi tyle niepotrzebnego hałasu, a Pan przychodzi w ciszy betlejemskiej stajni. Obym umiał dostrzec to Jego ciche przyjście, oby przepych świątecznych tradycji nie zasłonił mi Tego, który przychodzi w ubóstwie i prostocie - o to dzisiaj Pana proszę.

    "Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam;
    Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało,
    jak ziemia zeschła, spragniona bez wody."
    (Ps 63,2 )
  • andrzej585858 24.12.14, 11:22
    "Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i wyzwolił go" (Łk 1,68)

    Zachariasz dziękuje Bogu, że wypełnił swoją obietnicę, że oczekiwanie ludzkości na przyjście Zbawiciela dobiegło końca. Razem z Zachariaszem i ja chcę dziękować Panu, bo przecież pozwolił mi przeżyć kolejny okres adwentu. Już za kilkanaście godzin będę śpiewał w kościele radosne kolędy i cieszył się, że "w żłobie leży".

    Kończy się okres adwentu w kalendarzu liturgicznym, ale nie kończy się adwent w moim życiu. Przecież ta godzina spotkania z Panem ciągle przede mną i nie wolno mi o niej zapominać. Czy przy końcu tego mego życiowego adwentu też będę z radością dziękował Panu, że przychodzi? Czy będę mógł powtórzyć za starcem Symeonem: "Teraz, o Panie, pozwól odejść słudze Twemu w spokoju, bo moje oczy ujrzały zbawienie..." (por. Łk 2,29n) Wierzę, że tak będzie - o to proszę Pana.

    Może te myśli o śmierci nie pasują do świątecznego nastroju dzisiejszego dnia, ale przecież tak naprawdę to mój adwent ciągle jeszcze trwa. "Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz." (1Kor 13,12)

    "Jak łania pragnie wody ze strumieni,
    tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże!
    Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego:
    kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?"
    (Ps 42,2-3 )
  • andrzej585858 25.12.14, 09:23

    "Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką,(...) dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan." (Łk 2,10.11)

    Izraelici oczekiwali Mesjasza, ale czy spodziewali się, że przyjdzie On właśnie w taki sposób? Spodziewali się pewnie Jego narodzenia gdzieś w królewskim pałacu, a On rodzi się w ubogiej pasterskiej stajni. Może spodziewali się zobaczyć Go w otoczeniu dostojników i możnych, a On jako pierwszych zaprasza do siebie ubogich pasterzy.

    Jest w tym zaproszeniu pasterzy do Żłóbka coś pocieszającego. Jezus jako pierwszych wzywa do siebie ludzi prostych, ubogich i przez wielu pewnie pogardzanych. Zresztą On sam przychodzi na świat w ubogiej rodzinie i w miejscu przeznaczonym raczej dla bydła, a nie dla ludzi. Widzę w tym fakcie coś pocieszającego, bo wierzę, że i dziś właśnie ci bezdomni, ubodzy czy chorzy są przez Pana szczególnie umiłowani. Widzę w tym coś pocieszającego, bo sam nieraz takiej wzgardy od ludzi doświadczam. Od ludzi, ale nie od Pana. Wierzę, że Bóg mną nigdy nie gardzi - dzisiejsza Ewangelia mnie w tym przekonaniu umacnia.

    Zachęcony przez aniołów idę więc i ja - jak ci pasterze - o północy, aby zobaczyć, co się stało w Betlejem, aby przeżyć jeszcze raz tajemnicę Bożego Narodzenia. Słucham ewangelicznego opisu cudu betlejemskiej nocy i śpiewam radosne kolędy na cześć Bożego Dzieciątka. I myślę, że stała się przecież rzecz niesamowita - Bóg stał się Człowiekiem, Nieogarniony ukazał się jako małe Dzieciątko. Ato wszystko przecież dla mnie - bo Bóg mnie kocha i chce
    być Emmanuelem, "Bogiem z nami". A więc nie jestem już sam. Jezus jest ze mną nie tylko w tej radosnej chwili. On będzie ze mną także w moich cierpieniach i kłopotach. On będzie ze mną gdy pod moim krzyżem upadnę - poda mi pomocną dłoń, abym wstał. Naprawdę "Bóg się rodzi" i przychodzi, aby zawsze być ze mną! Chwała Mu za to!

    "Rodzisz się, Panie, by niebo dać ludziom,
    A jako człowiek jednym z nas się stałeś;
    Oświeć umysły i serca pociągnij
    Więzią miłości."
    (Z hymnu do dzisiejszej Godziny Czytań)
  • andrzej585858 30.12.14, 10:03
    "Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy."(Łk 2,38)

    Na różne sposoby różnym ludziom Bóg chce objawić, że Zbawiciel już do nich przyszedł - pasterzom przez aniołów, mędrcom przez gwiazdę, starcowi Symeonowi wprost przez natchnienie swego Ducha. Łaskę poznania obecności Pana otrzymała też prorokini Anna, o której opowiada dzisiejsza Ewangelia.

    A ja myślę, że i dziś Jezus nie chce pozostawać w ukryciu. On chce, aby ludzie poznali, że naprawdę zmartwychwstał, żyje i jest wśród nas. I na różne sposoby pozwala On mi doświadczyć tej swojej cudownej obecności, tylko że ja często to Jego działanie w moim życiu przypisuję jakimś szczęśliwym zbiegom okoliczności, czasami swemu sprytowi. A tak naprawdę to przecież Jezus działa w moim życiu. I chwała Mu za to! Obym tylko zawsze umiał tę Jego obecność dostrzegać i za nią dziękować.

    Prorokini Anna "sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim". Podobnie pasterze opowiadali to, co sami przeżyli i co widzieli. I tak sobie teraz myślę, że i mnie nie wolno milczeć o tym, że Jezus żyje i działa w moim życiu. "...
    gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii,i aż po krańce
    ziemi."(Dz 1,8)

    "Będę Cię chwalił, Panie, mój Boże, z całego serca mojego
    i na wieki będę sławił Twe imię,
    bo wielkie było dla mnie Twoje miłosierdzie
    i życie moje wyrwałeś z głębin Szeolu."
    (Ps 86,12-13 )
  • andrzej585858 31.12.14, 09:28
    "Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce." (J 1,16)

    Jak bardzo ten cytat z dzisiejszej Ewangelii pasuje do dzisiejszego dnia. Bo przecież dzisiaj jest ostatni dzień mijającego roku, okazja do refleksji nie tylko nad przemijaniem, ale i nad otrzymywanymi od Pana łaskami.

    A tych łask było naprawdę wiele. Właściwie każdy dzień od stycznia aż do grudnia włącznie to rzeczywiście jeden wielki ciąg Jego darów - to czas otrzymywania od Boga jednej łaski za drugą. Już sam fakt, że doczekałem się tej chwili, że mimo moich grzechów nie odpadłem od Jezusa i Jego Kościoła, bo On mnie zawsze we właściwej chwili odnajdywał, że mogę się cieszyć z Jego opieki nade mną i moją rodziną,że... - można tu chyba wymieniać w nieskończoność - czyż nie są to Jego wspaniałe łaski?

    Tylko że ja nie zawsze za te Jego łaski umiałem dziękować, a co gorsza, nieraz w tym mijającym roku za Jego miłość odpłacałem Mu buntem czy szemraniem. Nie tylko więc chcę dziś Jezusowi za Jego dary dziękować, ale i chcę Go za swoje uchybienia przepraszać. I proszę dziś Boga,jeżeli taka Jego wola, oby pozwolił mi dożyć pod Jego opieką następnego Sylwestra.

    "Póki mego życia, chcę śpiewać Panu
    i grać mojemu Bogu, póki mi życia starczy.
    Niech miła Mu będzie pieśń moja,
    będę radował się w Panu."
    (Ps 104,33-34)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka