Dodaj do ulubionych

Chrzest Polski

16.04.16, 08:44
Uroczyste obchody 1050 rocznicy chrztu Mieszka I pozwoliły na spojrzenie nie tylko wstecz, do momentu gdy tworzyły się zręby nie tylko naszej państwowości ale także podstawy naszej kultury i wspólnoty duchowej. Patrząc wstecz musimy dzisiaj zapytać się co zrobiliśmy z przekazaną nam tradycją i w oparciu o jakie wartości chcemy budować naszą wspólnotę.

Dlatego też bardzo wymowne były słowa jakie podczas homilii wypowiedział abp Gądecki. Wzywając do wierności przyrzeczeniom chrzcielnym stwierdził:

"I faktycznie odtąd, od momentu chrztu księcia Mieszka i chrztu Polski także na naszej ziemi ojczystej rozpoczął się bój o wierność, owa niewypowiedzianie dramatyczna walka prawdy z fałszem, dobra ze złem, piękna z brzydotą, etyki z grzechem, wolności z niewolą, wartości z antywartościami, sensu z bezsensem, życia ze śmiercią, istnienia z nicością".

Słowa wypowiedziane przez abo to nie tylko pięknie brzmiące sformułowania, to opis rzeczywistości z która stykamy się na co dzień. To jest walka z próbą akceptacji zła jako czegoś moralnie obojętnego, to akceptacja możliwości dokonywania w imię własnej wygody wyboru tzw. mniejszego zła. A przecież jak stwierdził kaznodzieja:

" Prawdę uznajemy nie tylko intelektualnie, lecz dzięki prawemu życiu"

Nasi przodkowie którzy 1000 lat temu przyjęli chrzest opowiedzieli się za życiem w prawdzie i dzisiaj nas, dalekich potomków, pytają się czy nadal jesteśmy wierni przyrzeczeniom zlozonym podczas chrztu. Czy ważniejsza jest dla nas nasza tradycja i wiara czy uleganie pokusom świata w którym rządzi egoizm . Świata, bardzo dobrze opisanego przez JP II jako "cywilizacja śmierci" - określenie tak bardzo nie lubiane przez zwolenników "europejskich wartości".

Mamy teraz okazję, aby w trakcie uroczystości przyjrzeć się sobie i uczciwie odpowiedzieć na pytanie: kim my jesteśmy, co jest dla nas ważne - czym jest dla nas wiara i przykazania. Czy jesteśmy wierni słowom zapisanym w Dekalogu czy też stały się dla nas szacownym reliktem a my uznajemy nowe wartości, gdyż trzeba iść z duchem postępu.

Edytor zaawansowany
  • luccio1 07.05.16, 19:09
    Należyte odświętowanie rocznicy r. 966 powinno zawierać przynajmniej wzmiankę o obecności Chrześcijaństwa na ziemiach polskich co najmniej 100 lat przed tą datą.
    Dotyczy to zwłaszcza Małopolski, gdzie już w w. IX prowadzili misje Uczniowie śś. Cyryla i Metodego.
    Pisali na ten temat m.in. ks. prof. Józef Umiński i Karolina Lanckorońska.
  • andrzej585858 07.05.16, 23:01
    W "Żywocie Metodego" w rozdz. XI czytamy:
    "Książe pogański, silny bardzo, siedzący na Wiśle, uragał wielu chrzescijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego (kazał mu) powiedzieć (Metody): Dobrze (będzie) dla ciebie synu, ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony w niewoli na ziemi cudzej: i będziesz mnie wspominał. Tak się tez stało".

    Tłumacz "Żywota" i jeden z najwiekszych znawców tej epoki prof. Lehr-Spławiński analizując powyższy epizod tak pisze:
    "Epizod ten ma duże znaczenie także dla dziejów Polski, jest bowiem najstarszą wzmianką dziejową dotyczącą jednego z plemion polskich. Na tej podstawie usiłują niektórzy nasi historycy wybudować przypuszczenie, że wtedy, a więc w siedemdziesiątych latach IX wieku, chrzescijanstwo zostało zaszczepione ręką Metodego na ziemi nadwislańskiej, zapewne krakowskiej, w obrządku slowianskim i przetrwało tam dłuższy czas, zanim nie uległo zupełnej latynizacji Kościoła polskiego za pierwszych Piastowiców. Hipoteza ta poza wymienioną wzmianką w "Żywocie Metodego" nie ma żadnych powazniejszych podstaw, nie zachowały się bowiem w Polsce żadne w ogóle ślady istnienia tam kiedykolwiek obrzadku słowiańskiego" - T. Lehr-Spławiński, "Konstantyn i Metody" wyd. IW "Pax" W-wa 1967 s. 118.
    Podobne informacje znalazłem w dostępnych mi wydaniach "Historii Koscioła" i w pracy prof. Łowmiańskiego - wydaje mi się więc że ewentualna wzmianka oparta byłaby na zbyt wątłych podstawach źródłowych i pewnie dlatego fakt ten został pominięty.
    Ale przyznaję nie znam zbyt dobrze tematu, więc być może istnieją jakieś nowsze badania na ten temat - niemniej jest to chyba jedyne znane źródło poświadczające mozliwość prób chrystianizacji terenów dzisiejszej Małopolski.
  • luccio1 11.05.16, 00:38
    Istnieje publikacja na ten temat - chyba jak dotychczas najnowsza:

    Frank Kmietowicz: Kiedy Kraków był "Trzecim Rzymem", Białystok 1994.

    Tam są odsyłacze do literatury przedmiotu - głównie do pozycji opublikowanych w okresie "okołomillenijnym".
  • luccio1 14.05.16, 03:49
    Mogę dodać, co ma do powiedzenia o Chrzcie Polski historyk Kościoła, kard. Cezary Baroniusz, żyjący na przełomie XVI/XVII w. dyrektor Biblioteki i Archiwum Watykańskiego (zatem Człowiek mający dostęp do źródeł), w swoich Rocznych Dziejach Kościelnych - przyswojonych językowi polskiemu przez ks. Piotra Skargę (dwa wydania w Krakowie: 1603 i 1607 - oba drukował Andrzej Piotrkowczyk):

    "Rok Pański 966 [...].
    Sarmacjej obywatele rodzaju Słowieńskiego, świeżo nazwani Polakami, Ewangelią i Wiarą Świętą tego Roku od Pana Boga oświeceni są. Była z dawna w Sarmacjej Wiara Chrystusowa, jako świadczy Tertullianus, szczepiona, ale wojnami zatłumiona, odrodzona jest i w Sarmacjej wznowiona. Kto był ich Apostołem, nie barzo jasno wiedzieć się może".

    (Przytoczony fragment znajduje się w pierwszym wydaniu polskim z r. 1603 na s. 994).

    Piotr Skarga, tłumacząc, zarazem odcisnął oryginalny tekst łaciński z "wody". Tutaj niepotrzebnie opuścił imiona Włochów (w tekście łac. wyraźnie: doctissimi viri Itali), wysłanych przez Stolicę Apostolską do Polski.
    O tym Annales Ecclesiastici, wydanie antwerpskie (u Platiny) z r. 1603, s. 790 (NB: tutaj Chrzest "stoi" pod r. 965!).
    Imiona owych misjonarzy:
    Wilibald, Prochor, Jordan, Gotfryd, Lucidus, Angelotus, Oktawian, Julinus. Nacje różne - jednak dla wszystkich Włochy były punktem wyjścia.
  • luccio1 17.06.17, 16:18
    Argumenty za istnieniem w Polsce obrządku słowiańskiego (Cyrylo-Metodiańskiego) przed r. 966:

    1) nazwy trzech niedziel Przedpościa:
    Niedziela Siedemdziesiątnicy = Niedziela Starozapustna;
    Niedziela Sześćdziesiątnicy = Niedziela Mięsopustna;
    Niedziela Pięćdziesiątnicy = Niedziela Zapustna.
    Tutaj najistotniejsza jest nazwa Niedzieli Mięsopustnej, przypadającej dwa tygodnie przed I Niedzielą Wielkiego Postu: niegdyś już wówczas "puszczano" czyli odstawiano mięso;
    data odpowiada początkowi Wielkiego Postu wg tradycji konstantynopolitańskiej (Kościoła jeszcze nie podzielonego) - obaj Apostołowie Słowian, wywodzący się z Tessaloniki (stąd "Bracia Sołuńscy"), byli wychowani w tej właśnie tradycji;
    (nazwy Niedziel: Teodor Wierzbowski: Vade mecum. Podręcznik do studiów archiwalnych dla historyków i prawników polskich, Warszawa 1908, s. 36-37 [tablica dla Wielkanocy 22 marca]; tamże nazwy staropolskie [późniejsze] czterech pierwszych Niedziel Postu: Wstępna, Sucha, Głucha, Śródpostna - oraz Niedziela Męki Pańskiej = Niedziela Biała);

    2) tradycje i ślady istnienia diecezji, o których w "nurcie oficjalnym" historii Kościoła w Polsce nie ma nic:

    a/ archidiakonat czerski, od XV w. warszawski - eksklawa diecezji poznańskiej oddzielona od Macierzy przez Archidiecezję Gnieźnieńską, podchodzącą w czasach I Rzeczypospolitej od pn. zachodu prawie pod Kielce; stan rzeczy przetrwał do r. 1798, gdy Warszawa otrzymała własne biskupstwo - będąc akurat w zaborze pruskim (rozgraniczenie III rozbioru - przetrwało do pokoju tylżyckiego 1807 r. [Księstwo Warszawskie]; potem kongres wiedeński ustalił nowe rozgraniczenie na następne 100 lat, oznaczające powiększenie zaboru rosyjskiego kosztem obu pozostałych);
    istnienia archidiakonatu czerskiego nie da się wytłumaczyć inaczej, jak tylko jako pozostałości dawnej diecezji "słowiańskiej" dla Mazowsza;

    b/ diecezja włodzimierska (Włodzimierz Wołyński), dla której istnieją ślady archeologiczne - fundamenty katedry datowane na IX w. - oraz przechowane w tradycji pisanej imiona pierwszych biskupów: Anicet i Kodrus;
    (na ten temat praca historyka regionalnego Aleksandra Cynkałowskiego: Oleksander Cynkalovs'kyj: Materialy do archeolohii Volodymyrs'koho povitu. "Zapys'ky Naukovoho Tovarystva imeny Ševčenka", t. 154, L'viv 1937, s. 183-240 ["Zapiski" znajdują się w Bibliotece Jagiellońskiej pod wspólną sygnaturą: 100399 III - w "starym" katalogu kartkowym czasopism - nie ma jeszcze drogi elektronicznej do nich);

    c/ diecezja samborska, prawdopodobnie starsza niż przemyska obrządku wsch. (sama nazwa: Sambor = Sąbor = Zbór [zgromadzenie] - wybitnie zachodniosłowiańska!); połączona z przemyską w odległej przeszłości;
    tytuł przetrwał w tytulaturze przemyskich biskupów unickich (grekokatolickich) co najmniej do II wojny światowej - jest jeszcze w tytule schematyzmu bpa Józefata Kocyłowskiego z r. 1932
    [Šematyzm greko-katolyc'koho duchovenstva zlučenych Eparchij: Peremys'koi, Sambirs'koi i Sianic'koi, na Rik Božyj 1932, Peremyšl' 1932 - w BJ pod sygn.: 6298 II czasop.];

    c/ imię pierwszego biskupa krakowskiego: Prochor;
    pierwotny zasięg diecezji wzgl. metropolii krakowskiej po Bug i Seret (falsyfikat praski 1186 r.), albo i dalej: przywilej bpa krakowskiego Nankera dla kościoła i klasztoru Franciszkanów w Kamieńcu Podolskim - z r. 1320 (gdy we Lwowie nie było jeszcze metropolii łacińskiej); ten dokument bywa odnoszony do Nowego Sącza (Franciszkanie [Konwentualni] byli i tu, i tam, oba kościoły miały wezwanie Maryjne - szczegółów, tj.: do jakiego momentu z życia Matki Boskiej, względnie do której z Jej Cnót miałby się odnosić tytuł kościoła klasztornego w Kamieńcu, nie ma w tekście dokumentu, nie znalazłem tego również w literaturze) - N. Sącz powstał istotnie na miejscu wsi Kamienica - jednak w r. 1320 już istniał (od r. 1292) jako gmina miejska rządząca się prawem niemieckim;
    w tej kwestii musiałbym odsyłać do mojej własnej pracy, dalekiej od zamknięcia - mimo że dłubię w temacie ponad 20 lat;
    ślady archeologiczne licznych kościołów na Wawelu - tytuły większości z nich pozostają nieznane (tutaj: Zbigniew Pianowski: Z dziejów średniowiecznego Wawelu, Kraków-Wrocław 1984 [seria; "Cracoviana"]);

    d/ ślady kultu św. Gorazda w Wiślicy - jeszcze w w. XIV:
    św. Gorazd, * ok. 840, + po 885, uczeń śś. Cyryla i Metodego, stał się Apostołem Bułgarii. Prof. Jerzy Zathey miał w ręku i przed oczyma XIV-wieczny kalendarz liturgiczny kolegiaty wiślickiej - ze wspomnieniem św. Gorazda (był ostatnim Człowiekiem, który widział ten tekst - znalazł się w części zbiorów Biblioteki Narodowej spalonej przez Niemców;
    zob.: Jerzy Zathey: O kilku przepadłych zabytkach rękopiśmiennych Biblioteki Narodowej w Warszawie, (wsmile Studia z dziejów kultury polskiej. Książka zbiorowa, Warszawa 1949, s. 73-95 - BJ: 547937 II;
    tuż obok Wiślicy znajduje się wieś Gorazdowice - dziś: Gorysławice - połączona z miastem wąskim przesmykiem górującym nad podmokłymi łąkami w dolinie Nidy;

    e/ kwestia: kiedy Tyniec z grodu książęcego stał się klasztorem?
    przed Benedyktynami mogli tam być Bazylianie (jedyna reguła zakonna obrządku wschodniego) - klasztor tyniecki zarządzał źródłami solankowymi w Wieliczce i okolicach (eksploatowano je wcześniej, niż dokopano się soli kamiennej) - nadanie zdecydowanie najstarsze wśród wielu, jakie otrzymał Tyniec.

    Na razie tyle. Przesłąnek jest znacznie więcej.

    Na ostatek: Mieszko I mógł w r. 966 przejść z obrządku słowiańskiego na łaciński - bp merseburski Thietmar nazwał to "Chrztem", za nim powtórzyły inne źródła - należał do zwolenników ponownego chrzczenia wszystkich przychodzących z innych obrządków chrześcijańskich (w Polsce za ponownym Chrztem schizmatyków wypowiadał się m.in. Jan Długosz).
  • luccio1 20.06.17, 11:07
    Jeszcze powrót do Tyńca:
    w mniemaniu własnym był najstarszym klasztorem benedyktyńskim w Polsce - starszym niż Święty Krzyż z tradycją sięgającą króla Bolesława Chrobrego.
    Kiedy Benedyktyni polscy zawiązywali x XVIII w. kongregację obejmującą wszystkie klasztory Rzeczypospolitej (najdalej na pn.wsch.: Troki; najdalej na wsch.: Horodyszcze na Polesiu) - Tyniec wzbraniał się przystąpić do niej ze względów prestiżowych - Kongregacja powstawała wokół klasztoru Świętokrzyskiego.
    Istnieje opracowanie historii Tyńca, którego autorem jest żyjący w XVII w. o. Stanisław Szczygielski: Tinecia. Streszczenia dokumentów z archiwum klasztornego, już nie istniejącego, ułożone chronologicznie i skomentowane.

    Tradycja, wg której Kraków był metropolią kościelną całej Polski - wcześniej niż w ogóle powstała Archidiecezja Gnieźnieńska.
    Ma ją Długosz w swoim Katalogu biskupów krakowskich (Opera Omnia, t. 1 [wydanie Przeździeckiego], s. 379 nn.). Związki owej metropolii z obrządkiem cyrylo-metodiańskim usunął ze swej relacji -
    skądinąd jednak zdaje się to być jedyne logiczne wyjaśnienie tradycji, która przetrwała istnienie samego obrządku.

    Prawdopodobnie biskupem tego obrządku był św. Stanisław, zwany "Szczepanowskim". Za taką możliwością przemawiają trudności, więcej: wyraźny opór Stolicy Apostolskiej wobec Jego kanonizacji (do przełamania oporu potrzebny był dopiero cud!) - włącznie z pytaniem: czy był w ogóle biskupem katolickim?
    Oba Żywoty pióra Wincentego z Kielczy: Większy i Mniejszy, nie znają Rodziców św. Stanisława - autor spekuluje wstecz, że skoro otrzymał tak zaszczytną stolicę biskupią, to musiał wywodzić się ze stanu rycerskiego!
    (zapewne był nieślubnym synem króla Mieszka II - takich pchano "w biskupy"; z czasów późniejszych mamy "Jana z Książąt Litewskich", syna [przyszłego] króla Zygmunta Starego i Katarzyny Telniczanki, biskupa kolejno poznańskiego i wileńskiego;
    przypisanie Stanisława Rodzinie Szczepanowskich h. Prus I i zawołania Turzyna jest rzeczą wtórną, podobnie jak rzekome imiona Rodziców: Bogna i Wielisław - imiona wyraźnie "mówiące"; sami Szczepanowscy byli przez cały okres I Rzeczypospolitej zawołanymi hreczkosiejami - nie starali się nawet o tytularne urzędy szczebla powiatowego!);

    tradycja dwóch wcześniejszych stolic diecezji wrocławskiej:
    - Smogorzów (woj, opolskie, pow. namysłowski, gmina Namysłów);
    - Ryczyn (gmina Oława) - niegdyś także gród kasztelański strzegący przeprawy przez Odrę;
    wg Długosza [tamże, s. 443 nn.] pierwsi czterej biskupi wrocławscy: Gotfryd, Urban, Klemens i Lucyliusz, mieli rezydować w Smogorzowie, a ich katedrą był tamtejszy kościół św. Jana Chrzciciela (Patron wskazuje - w odniesieniu do średniowiecza- na dawność Świątyni!); Ich Groby znaczy krzyż nad kryptą grobową dawnego kościoła (nowy wzniesiono w XIX w. w innym miejscu, na gruncie stabilniejszym, mogącym udźwignąć ceglaną budowlę neogotycką); tradycja smogorzowska - czysto polska - trwa na miejscu nieprzerwanie przez cały okres austriacki i pruski;
    piąty biskup,Leonard, przeniósł (po śmierci Lucyliusza w r. 1036) stolicę do grodu w Ryczynie - jego katedrą stał się tamtejszy kościół św. Klemensa (również dawne patrocinium - w dodatku związane wyraźnie z obrządkiem cyrylo-metodiańskim! - NB: tego samego Patrona ma kościół parafialny w Wieliczce!
    stolicę biskupią we Wrocławiu miał ustalić dopiero siódmy biskup, Hieronim, w r. 1052, za panowania Kazimierza Odnowiciela;
    zestawiwszy powyższe z notatką Thietmara o podporządkowaniu biskupa wrocławskiego Jana Metropolii Gnieźnieńskiej w r. 1000, dochodzi się nieodparcie do wniosku, że Smogorzów, a po nim Ryczyn [położony i na przeprawie, i na szlaku wodnym], były stolicami biskupimi tradycji Cyrylometodiańskiej - zatem Śląsk miał dwóch równocześnie hierarchów - dwóch różnych obrządków i jednego Kościoła).

    Zapewne podobnie było i w Krakowie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka