Dodaj do ulubionych

Niech będzie pochwalony!

25.01.06, 14:42
Wczoraj mój syn przyszedł z przedszkola i przywitał mnie w drzwiach: "Dzień
dobry, jestem z kobry". No więc było śmiesznie. I wtedy przypomniałam sobie,
że zawsze po powrocie ze szkoły do domu witaliśmy naszych rodziców tym
pozdrowieniem: Niech będzie pochwalony Jesus Chrystus.
Nie mogę sobie przypomnieć, kiedy ten zwyczaj zaniknął w naszym domu; Gdzieś
koło matury, może po skończeniu liceum? Teraz już pozdrowieniem tym posługują
się gdzieniegdzie dzieciaki w stosunku do katechetów. No i w Radiu Maryja
każdy słuchacz to stosuje (ale zamiast znanej mi odpowiedzi: "Na wieki
wieków, amen", jest formułka: "I Maryja zawsze dziewica").Chyba kiedyś takie
pozdrowienie było powszechne, podobnie jak czynienie znaku krzyża przed
posiłkiem. Stosowano także skróty: "Niech będzie pochwalony", a także już
totalny skrót: pochwalon. Mnie podoba się bardziej: SZCZĘŚĆ BOŻE! Czy jeszcze
ktoś używa takiego pozdrowienia (lub podobnego)? Arabowie na całym świecie
pozdrawiają się też słowami modlitwy (choć w bardziej zlaicyzowanych
środowiskach istnieje tylko skrót lub np. francuskojęzyczne powitanie).
Podobnie niegdyś bywało z pożegnaniami (Bóg z Tobą). Co o tym sądzicie?
Edytor zaawansowany
  • karolinka_23 25.01.06, 15:34
    Też ostatnio snułam refleksje na ten temat... zastanawiając sie kiedy i
    dlaczego ten zwyczaj zniknął z naszego domu. W tej chwili używamy go tylko i
    wyłącznie przy powrocie ze Mszy Św. No i zawsze kiedy spotykamy osobę duchowną.
    Natomiast do znajomego księdza to zawsze używam "Szczęść Boże".
  • fiamma75 26.01.06, 11:43
    To my chyba jesteśmy nietypowi, bo my się tak witamy. Przy wychodzeniu żegnamy
    się słowami "Z Bogiem" a zazwyczaj kreślimy sobie wzajemnie przed wyjściem znak
    krzyża na czole jako błogosławieństwo na drogę i na cały dzień. Dla nas jest to
    tak oczywiste, że nawet gdy mąż wychodzi o 5 do pracy, to potrafię kreślić ten
    znak w półśnie.
    Chrześcijańskie pzodrowienie wynieśliśmy z domów rodzinnych. To jednak zostaje
    we krwi.
    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 i Nasz pisklaczek
    *****
    Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek. /Jean Paul Sartre/
  • otryt 26.01.06, 09:14
    Kiedyś tymi słowami zaczynano także listy. Dziś chyba tylko księża i zakonnice
    rozpoczynają swoje listy chwaląc imię Chrystusa. Jest piosenka Starego Dobrego
    Małżeństwa, którą bardzo lubię, do której słowa napisał Adam Ziemianin. Ta
    piosenka-list w ten właśnie sposób się zaczyna. A czy wyobrażacie sobie, aby
    nasze posty na tym forum w ten sposób rozpoczynać?
    Szczęść Boże!

    LIST DO OGRODOWEJ
    I

    W pierwszych słowach mego listu
    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
    Ten z kapliczki przy Ogrodowej
    Za to że niósł nam czysty płomień

    Czasem gdy nikt nie widział
    Schodził - gwóźdź po gwoździu - z krzyża
    I przysiadał się na rogu stołu
    Żeby spróbować naszego rosołu

    Bywało też że mocniej krwawił
    Zwłaszcza gdy z gór szła jesień
    Wiatr kładł mu liście na rany
    A on nam dawał pociechę

    II

    W drugich słowach mego listu
    Pochwalone niech będzie domowe ognisko
    Które płonęło przy Ogrodowej
    Za to że niosło nam żywy ogień

    Czasem gdy było trochę gorzej
    Brałem - iskra za iskrą - na drogę
    Żeby w zapasie mieć święty ogień
    Na dni jak piaski - ruchome

    Czasem słabiej się żarzyło
    To nasze domowe ognisko
    Lecz jednak nie zgasło
    Choć często było tylko iskrą

    III

    W trzecich słowach mego listu
    Niech będzie pochwalony krzak agrestu
    Ten z ogrodu przy Ogrodowej
    Który ogniem zapłonął o zachodzie

    Czasem wydawało się wszystkim
    Że to krzak gorejący się przyśnił
    Zwłaszcza gdy nawet w środku nocy
    Płonęły jego dzikie agrestowe oczy


    Na tym kończę list do Ogrodowej
    Przez całe życie sercem pisany
    I pozdrawiam każdy twój kamień
    Ja - wciąż wierny - twój Adam Ziemianin

  • mama_kasia 26.01.06, 12:48
    U nas w domu, jak rano widzę dzieci, to mówię im: szczęść Boże;
    gdy wychodzą do szkoły mówię: z Bogiem, gdy wracają mówię: cześć smile
  • nordynka1 26.01.06, 13:32
    my mówimy sobie "z Bogiem" gdy się rozstajemy, ja z mężem między sobą i my z
    rodzicami, obojga stron. Choć jedna strona to rzadziej. Chyba zadbam żeby było
    cześciej.
    Bardzo ten zwyczaj lubię.
  • alinaw1 26.01.06, 13:48
    Radują Wasze wypowiedi. Chciałabym wróćić do tego zwyczaju ale jakoś
    naturalnie, bez zadęcia i przymusu. Pomyślałam,że najpierw to my- małżonkowie
    powinniśmy tak się witać lub żegnać, a dzieci to naturalnie podchwycą. Czy a
    propos podchwycania pozwolić sobie na odskocznię? Otóż, po porodzie rozmawiałam
    przez telefon z położną. Padały różne medyczne sformułowania, np. "kurcząca
    macica" Mój synek bawił się w drugim pokoju i nawet nie zdawałam sobie sprawy,
    że słucha. tydzień później mocno przeziębił się. Poszliśmy do lekarki. Nasza
    pani doktor zapytała Stasia, czy boli go gardło, a on na to: "Tak i jeszcze
    skraca mi się macica"...
  • kulinka3 26.01.06, 13:56
    Brawo dla Stasia!!!!
    Na miejscu lekarki chyba pękłambym ze śmiechu smile))))
  • pawlinka 26.01.06, 13:50
    My też mówimy sobie rozstając się "Z Bogiem". Dzieci to pochwyciły i raz to
    nawet w sklepie tak sie pożegnałysmileKreślimy tez sobie znak krzyża przed
    wyjściem zdomu, wyjazdami...to z mojego domu "dziedzictwo".
    Dobrze o tym sobie przypomnieć.
    Aha: w rodzinie męża istniało pozdrowienie specjalne dla idących lub
    wracających z kościoła.
  • mamalgosia 26.01.06, 14:23
    No to i ja sie wypowiem: dla mnie niestety to powitanie/pożegnanie ma barwę
    dewocyjną. Na pewno złożyło sie na to wiele czynników, ale tak właśnie czuję,
    przykro mi. Nie wyobrażam sobie, że mąż wraca do domu i mówi "szczęśc Boże".
    --
    nie tylko narzekać...
  • alinaw1 26.01.06, 15:03
    A ja po prostu wracam do korzeni. Pewne rzeczy, tak wyśmiewane, kojarzone z
    dewocją (właściwie co to jest?) mają sens, są pewnym ważnym symbolem. Czy np.
    teraz jacyś rodzice błogosławią swe dzieci przed ich ślubem? Moja siostra to
    miała (specjalna modlitwa, oni na kolanach, ja z boku ryczę), ja nie- bo
    rodzice męża z innej bajki. Albo zauważcie, jak starsi panowie zdejmują czapkę
    mijając kościól (dewocja?). Właściwie można by odrzucić wszelkie zwyczaje,
    wtedy pozbędziemy się naleciałości dewocyjnych? Dewocją niektórzy nazywają
    procesje w Boże Ciało. Moi znajomi zza granicy pieli z zachwytu widząc taką
    procesję (dla nich to egzotyka oczywiście), a może to -poza znaczeniem
    teologicznym- ważny symbol? Tradycja, którą należałoby podtrzymywać? A kto
    jeszcze modli się przed posiłkiem (Oprócz wieczerzy wigilijnej). Może to też
    dewocja?
  • mama_kasia 26.01.06, 15:18
    A kto
    > jeszcze modli się przed posiłkiem (Oprócz wieczerzy wigilijnej). Może to też
    > dewocja?

    My się modlimy smile
    Może to i dewocja w oczach innych ludzi. Dla nas jest to tak naturalne,
    choć nie wzięte z domu.
  • marzek2 26.01.06, 15:20
    A kto
    > jeszcze modli się przed posiłkiem (Oprócz wieczerzy wigilijnej)?

    My się modlimy przed posiłkami. Choć szczerze przyznam, że łatwiej mi kiedy
    jesteśmy wszyscy razem, całą rodzinką, gdy jem sama, często zapominam. Nasze
    modlitwy przedposiłkowe to temat na osobny wątek chyba smile
    --
    W życiu chodzi o to, by pozwolić się używać Bogu go Jego celów, a nie posługiwać
    się Bogiem do realizacji swoich prywatnych celów.

    Wychowanie w wierze
  • kulinka3 26.01.06, 17:01
    My również modlimy się przy posiłkach.
  • fiamma75 26.01.06, 15:29
    alinaw1 napisała:

    > A ja po prostu wracam do korzeni. Pewne rzeczy, tak wyśmiewane, kojarzone z
    > dewocją (właściwie co to jest?) mają sens, są pewnym ważnym symbolem. Czy np.
    > teraz jacyś rodzice błogosławią swe dzieci przed ich ślubem?

    My byliśmy. A to wcale nie tak dawno temu było. Mój brat też, ale to ciut
    dawniej było smile

    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 i Nasz pisklaczek
    *****
    Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek. /Jean Paul Sartre/
  • alinaw1 26.01.06, 15:42
    No to między nami dewotami! Pochwalę się Wam, że zwyczaj modlitwy przed
    posiłkami (nieco w mojej rodzinie zaniechany) odrodził się dzięki mojemu
    synkowi. Chodził do prywatnego przedszkola (w grupie 6 dzieciaków)i oni tam
    przed obiadem żegnali się. Wprowadziła to kierowniczka- protestantka nawiasem
    mówiąc. No i to nie wyznaniowe przedszkole. Czytał im też Biblię. Teraz Stas
    chodzi do publicznego przedszkola i tam robi to, czego nauczył się w tamtym
    przedszkolu i co robi w domu. Kilkoro dzieci bierze z niego przykład. Tylko
    czekam, aż zbierze się komitet rodzicielski i uchwali wyrzucenie mojego dziecka
    z tej placówki za zachowania doktrynalne i szerzenie nietolerancji
    (przeżegnanie się przed obiadkiem w placówce państwowej jest zgodne z
    konstytucją?)
  • isma 26.01.06, 15:36
    Sprawa jest prosta: jesli gest nie jest tylko gestem, ale cos wyraza (przy
    czym, moim skromnym zdaniem, tym czyms nie powinien byc "powrot do korzeni"
    czy "symbol", ale akt wiary w Boga), to nie ma podstaw do podejrzen o dewocje.

    To tak jak ze sztuka o tematyce religijnej. "Piekna Madonne" moze machnac i
    ateista, tyle, ze ona nic nie wyraza. Blogoslawienie dzieci przed slubem, po
    to, zeby to nagrac na wideo (autentyk!), bo taka jest "tradycja", przez
    rodzicow, ktorzy sie w kosciele pojawiaja z okazji chrztow i pogrzebow np.,
    uwazam za pusty symbol...

    --
    Is.
  • alinaw1 26.01.06, 15:50
    Isma, dla mnie SYMBOL to ważna rzecz! To np. przyznanie się do tego, co ów
    znak, gest, słowo symbolizują. Powrót do korzeni... Dla mnie istotny, bo to
    właśnie ów przejaw aktu wiary. Zapominamy o modlitwie dziękczynnej za proste
    rzeczy, np. za to, że mamy co i gdzie jeść. Dlatego ta króciutka modlitwa przed
    posiłkiem jest dla mnie tak ważna. Pierwsi chrześcijanie tak robili, nasi
    przodkowie też, a teraz nadeszły zwariowane czasy i modlitwa kojarzona jest
    tylko z kościołem/zborem. I w tym znaczeniu odkrywanie tych ważnych gestów i
    powrót do tradycji to odkrywanie Boga w codzienności.
  • isma 27.01.06, 19:10
    No, kiedy wlasnie nie calkiem. Przeczytaj, co napisal ponizej A_weasley: to
    statystycznie najczesniej nie jest odkrywanie Boga w codziennosci, tylko
    frazes. Mam niejasne wrazenie, ze to czesto bywa gest nic nie znaczacy, albo
    znaczacy w sensie "bo taka tradycja". Modlitwa przez posilkiem - ok. Ale juz
    machniecie znaku krzyza bez zastanowienia? Nad bochenkiem chleba przed
    przekrojeniem? To samo ze znakiem krzyza przy przechodzeniu przed kosciolem -
    myslisz, ze naprawde ludzie, robiac go, maja swiadomosc, ze oddaja czesc
    Chrystusowi obecnemu w Hostii?

    Paradoksalnie, dla mnie odkrywanie Boga w codziennosci ma coraz mniej zwiazku z
    przezegnaniem sie czy wyklepaniem zdrowaski (katoliczka jestem, to mi wolno, a
    co wink)) w okreslonych okolicznosciach (macie pojecie, ze nawet jak juz bylam
    niewierzaca, to machinalnie, slyszac sygnal karetki pogotowia, zaczynalam
    wypowiadac slowa "Pod Twoja obrone..."?), z modlitwa formalna, a coraz wiecej z
    postawa zakadajaca, ze w tym, co sie robi i co sie zdarza, szuka sie Bozego
    sensu wink)).

    --
    Is.
  • mamalgosia 26.01.06, 16:01
    Widzę , że się obrażasz, a nie chciałam nic złego. Dla mnie i w moim domu
    byłoby to jakieś nie na miejscu. Takie mam wrażenie. A jeśli w Twoim domu jest
    na miejscu, to nic tylko zazdrościć. Naprawdę
    --
    nie tylko narzekać...
  • direta 26.01.06, 17:31
    alinaw1 napisała:

    > Arabowie na całym świecie
    > pozdrawiają się też słowami modlitwy (choć w bardziej zlaicyzowanych
    > środowiskach istnieje tylko skrót lub np. francuskojęzyczne powitanie).

    Moim zdaniem to mit. jaka to modlitwa w zwyczajowym "kif halik=jak się masz"
    czy marhaba = cześć (dosł. z powitaniem) może jeszcze salam alejkum (pokój z
    tobą) możnaby na upartego uznać za słowa modlitwy, ale jest to tożsame z
    naszym "(niech twój) dzień (będzie) dobry!"

    --
    No co jest?!
    mam ci paznokcie poobgryzać?
  • alinaw1 26.01.06, 17:53
    Tak, tylko że "salam alekum" ma ciąg dalszy(we rahmet Allah we baraketu)i
    właśnie to miałam na myśli. Zresztą, istnieje taki zwyczaj, że jeśli nawet
    witają się słowami "Pokój z Tobą" to w myśli dodają ciąg dalszy. Upieram się
    przy tym, że Dzień Dobry nie ma absolutnie żadnego odcienia religijnego, a
    salem alejkum- ma.Pewnie zresztą są różne szkoły na ten temat. Jak się
    tłumaczyło etymologię ros. WOSKRJESJENIE w minionej epoce?
  • minerwamcg 26.01.06, 19:08
    Pamiętam, na austiackiej prowincji (Tyrol) znajomi witali się
    oficjalniej "Gruess Gott", a mniej oficjalnie "Gruesti". Było to zdecydowanie
    milsze od wszystkich "Guten Tagów" smile)))
  • a_weasley 27.01.06, 18:56
    minerwamcg napisała:

    > Pamiętam, na austiackiej prowincji (Tyrol) znajomi witali się
    > oficjalniej "Gruess Gott", a mniej oficjalnie "Gruesti". Było to zdecydowanie
    > milsze od wszystkich "Guten Tagów" smile)))

    Byłoby jeszcze milsze, gdyby jednocześnie nie towarzyszyło mu dość masowe
    odejście Austriaków od wiary.

    --
    Mądry głupiemu ustępuje i dlatego ten świat tak wygląda.
  • minerwamcg 30.01.06, 17:54
    Wiesz, nie ma co generalizować. Ze stałych mieszkańców Alpbach bywała na
    niedzielnej mszy połowa, plus jeszcze parę osób na wcześniejszej, sobotnio-
    niedzielnej. Turystów (bo to turystyczna miejscowość była) niewielu, ale może
    dlatego, że przyjeżdżali tam głównie Niemcy. IMHO połowa to niezły wynik.
  • anton1 26.01.06, 20:06
    Witaj,
    np. katoliccy bawarczycy w Niemczech pozdrawiaja sie "Grüss Gott".

    Pytanie jest tylko: Kto mysli jeszcze na temat Boga wypowiadajac te formule?

    Pozdrawiam Anton
  • arwena_11 27.01.06, 20:34
    Witam, w Austrii Gruss Gott, jest chyba używane zamiennie z gutten Tag. Tak
    mnie przynajmniej uczono na niemieckim. Zresztą to samo zauważałyłam będąc parę
    lat temu przez miesiąc w Wiedniu. W każdym sklepie, kawiarni czy innym miejscu
    witano się zazwyczaj Gruss Gott.
    Co do modlitw przed posiłkami, to u nas zwyczaj troszkę podupadł. Chyba z racji
    tego, ze żadko jadamy wszyscy razem. Raczej każdy z doskoku. Ale jak mamy
    wspólny obiad czy kolację to raczej tak. To wprowadziły na nowo nasze dzieci,
    które chodzą do katolickiego przedszkola. Tam nauczyli ich bardzo ładnych
    modlitw:
    Panie jezu nasze słonko pobłogosław to jedzonko i Panie jezu nasze życie
    pobłogosław nasze picie.

    Dzieci to traktują bardzo naturalnie. A NIech będzie pochwalony to zawsze witam
    sie z księdzem czy zakonicą, którą spotkam.
    --
    Marta
    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
  • anton1 27.01.06, 20:47
    Witaj,

    Grüss Gott podobnie uzywane jest na Bawarii jako Dzien Dobry. Ale zaochwal sie
    ten zwyczaj w tym regionie Niemiec dosc katolicko-konserwatywnym. My w domu
    zawsze do posilkow sie modlimy. My, tzn. moja zona i ja, poniewaz nie mamy
    dzieci. Nasze modlitwy jednak sa "bezformulkowe" czyli spontaniczne, ale
    do "tematu" czyli glownie z prosba o poblogoslawienie posilkow. Korzystajac z
    tej okazji traktujemy te modlitwe nie raz jako rodzinna i poszerzamy ja o inne
    wytki, modlac sie czasem za innymi lub tez dziekujac za te czy owa rzecz.

    Pozdrawiam
    Anton
  • k_j_z 30.01.06, 18:32
    witać się tak nie witamy, ale wychodzący żegna się słowami "zostajcie z Bogiem"
    zostający w domu odpowiadają "idź z Bogiem", albo odwrotnie (tzn pierwszy ten
    który zostaje żegna słowami idź z Bogiem.

    --
    Pinezki zostały rzucone

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.