21.04.06, 13:12
dziewczyny

czy jest wsrod was ktos kto mając własne dzieci adoptował dziecko? zawsze
bardzo pragnełam miec taką rodzinę w ktorej obok własnych bede wychowywała
dziecko z domu dziecka. zastanawiam sie jak funkcjonują takie rodziny. czy
nie czynicie różnicy? nawet nie wiem jakie kroki prawne powinnismy podjąć
ania
--
border="0"
src="http://www.fertilityfriend.com/ticker/12f5d4/weight.png"></a>
Edytor zaawansowany
  • verdana 21.04.06, 13:53
    Ja wprawdzie dzieci nie adoptowałam, ale zrobili to moi dziadkowie. Adoptowali
    syna, 7-latka, o dziewięć lat młodszego od rodzonej córki.
    Wujek niewątpliwie był dzieckiem kochanym, do dziś mają z mamą taki kontakt,
    jak normalne rodzeństwo, mama wiele razy pomagała mu w potrzebie. Ale nie bedę
    ukrywać - widać było różnicę. I była to różnica nieuchwytna, nawet nie umiem
    powiedzieć na czym polegała. Wiem tylko, że powiedziano mi, ze wujek jest
    adoptowany stosunkowo późno - gdy miałam tak ze 13 lat i bylo to dla mnie jak
    dołożenie ostatniego kawałka puzzla do układanki. Cały czas bowiem widziałam,
    że "coś się tu nie zgadza". Co - nie umiem powiedzieć...
    --
    Nowe zdjęcia - Mopsa i Kota
    img204.imageshack.us/img204/7329/beztytuu3xx.jpg
    img516.imageshack.us/img516/839/dsc00779ni.jpg
  • maadzik3 21.04.06, 14:05
    Znam sporo, ale w Stanach. Adopcje, czesto z mniej rozwinietych krajow, sa
    popularne. Ale poniewaz pytanie jakie problemy sie przy tym napotyka, jak
    reaguja dzieci naturalne i czy rodzic lepiej sie dogaduja z genetyczna
    progenitura nie naleza do najtaktowniejszych wiec szczegolow z wewnatrz nie
    znam. Dla mnie na oko wyglada to co znam bardzo dobrze, ale w koncu nie mieszkam
    z tymi ludzmi i nie wiem jak wyglada to od wewnatrz.
    Magda
    --
    <*>
    'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
  • marzek2 21.04.06, 14:39
    Ja znam rodzinę wierzącą, która ma dwoje własnych dzieci (nr 1 i 2), następna
    dwójka jest adoptowana, dla ostatniego chłopczyka tworzą rodzinę zastępczą (mają
    w sumie więc pięcioro). Mnóstwo pracy, ale nie pamiętam, żeby mama wspominała,
    że jakoś kocha te dzieci inaczej. Ich tata kiedyś w telewizji powiedział (był z
    nimi wywiad) że mają piątkę dzieci, z których trójka urodziła się innym
    rodzicom, ale dzięki Bogu się odnaleźli...
    Gdyby Ci bardzo zależało na kontakcie, mogę Ci podać maila do nich, na pewno
    byliby chętni pomóc, coś doradzić.
    --
    Co ludzie mają na myśli, mówiąc: "nie boję się Boga, ponieważ wiem, że On jest
    dobry?" Czy nigdy nie byli u dentysty? C.S.Lewis

    Wychowanie w wierze
  • alex05012000 21.04.06, 15:21
    nie mam adoptowanych dzieci... ale jest forum o adopcji na gazecie, moze
    poczytaj co tam piszą...
  • jol5.po 21.04.06, 15:48
    Aniu, polecam Ci kontakt z Agnieszką - agnjan
    pisz na forum "rodziny wielodzietne z wyboru", tutaj wklejam link do jej postu z tego forum na wątku o trzecim dziecku i będziesz wiedziała, dlaczego własnie Agnieszkę Ci polecam
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=36028532&a=36173015
  • verdana 21.04.06, 16:49
    Tak przemyslałam sprawe i boje się, że z rozmów z rodzicami niczego tak
    naprawdę sie nie dowiesz.
    Bo czy ktokolwiek powie ci wprost, nawet gdyby to byla prawda "Kocham jednak
    rodzone troche bardziej"? Albo "Teraz żałuję?" Raczej nie - a jesli tak, to
    chyba bylby to przyklad kompletnej porazki. Możeesz o jednej takiej przeczytać
    na forum "adopcja" - chodzilo o rozwiazanie adopcji.
    Trzeba by raczej rozmawiac z dorosłymi, adoptowanymi dziećmi,
    majacymi "rodzone" rodzeństwo.
    Optymistyczne jest to, że z badań mojej przyjaciółki psychologa zajmujacego sie
    m.in. wyszukiwaniem rodzin adopcyjnych wynika, ze najwiecej udanych adopcji
    jest własnie w rodzinach, gdzie są już "rodzone" dzieci.
    --
    Nowe zdjęcia - Mopsa i Kota
    img204.imageshack.us/img204/7329/beztytuu3xx.jpg
    img516.imageshack.us/img516/839/dsc00779ni.jpg
  • jol5.po 21.04.06, 19:26
    mam wrażenie, że Leluchow nie chodzi o radę, nie pisze o dylematach, podrążyć sprawę za którą chce sie wziąść jest zawsze dobrze, ale Twoje dwa posty, Verdano, ustawiają temat trochę inaczej
    Autorka wątku pisze >zawsze bardzo pragnełam miec taką rodzinę w ktorej obok własnych bede wychowywała dziecko z domu dziecka<
    Ty zaś podchodzisz do sprawy raczej krytycznie (czyli jakby nie odpowiadsz na pytanie autorki), mimo wszystko jednak w pierwszym poście podałaś przykład według mnie optymistycznie zakończony, wszak dziecko (Twój późniejszy wójek) ma obecnie bazę rodzinną, wychował się w rodzinie, alternatywą byłoby tego nie posiadac.
    W drugim skupiasz sie na trudnosciach związanych z adopcją, myślę, że o takich sprawach lepiej jak rozmawiają i piszą, szczególnie do kogoś będącego na samym poczatku adopcyjnej drogi) osoby, które ze sprawą się zetknęły, najlepiej własnie rodzice adopcyjni.
    Pamiętam, że własnie angjan, o której pisałam też kiedyś zabierała głos w wątach dotyczącyh adopcji i tłumaczyła jak obecnie wyglądaja szkolenia dla przyszłych rodziców adopcyjnych - te tematy o których piszesz są podejmowane.
    Mając doświadczenie bycia mamą wielu dzieci wiem też, że i biologiczne dzieci posiadają różne zestawienia charakterologiczne i nie zawsze mówiąc wprost odpowiadają one rodzicowi w jednakowym stopniu.
    Wszyscy borykamy się z problemami - i rodzice adopcyjni i nieadopcyjni, grunt faktycznie, zeby się do tego dobrze przygotować i miec koncepcję, jak postępować z problemami.
    Ale wiem też, że bardzo silną i wążną w zyciu jest motywacja o której pisze Leluchow - coś co od dawna dawna obecne jest w jej myślach. Myślę, że to jest coś wążnego, na bazie tego można zbudowac solidną budowlę.
  • verdana 21.04.06, 20:22
    Ależ ja nie jestem absolutnie przeciwna adopcji, gdy ma sie wlasne dzieci.
    Odwrotnie - jak pisałam poprzednio, wg. badań takie adopcje sa najbardziej
    udane!
    Ale jestem zdecydowanie przeciw zbytniemu optymizmowi, który moze powstać po
    rozmowach z rodzicami adopcyjnymi, ktorzy rzadko przyznają się do problemów na
    styku dziecko rodzone-dziecko adoptowane. To jeden z największych tematów tabu.
    Ja sama nie byłabym taka mądra, ale moja najblizsza przyjaciółka jest
    specjalistką od adopcji, pisała o tym doktorat i wiele rzeczy mi opowiadała.
    Między innymi to, ze najgorzej kończą się te adopcje, gdzie rodzice mają zbyt
    idealistyczne wyobrażenia o przyszłym życiu z dzieckiem - o tym, że od razu je
    pokochają calym sercem itd. Nie znaczy, ze tak nie bywa - ale to nie jest dobry
    wstep do szczęśliwej adopcji.
    Wg. jej bardzo szeroko zakrojonych badań, rodzice, ktorzy oczekują zbyt wiele ,
    najczęściej ze wszystkich rozwiązuja adopcję.
    --
    Nowe zdjęcia - Mopsa i Kota
    img204.imageshack.us/img204/7329/beztytuu3xx.jpg
    img516.imageshack.us/img516/839/dsc00779ni.jpg
  • jol5.po 21.04.06, 20:51
    Ja odczytałam post Leluchow nie tyle jako wyrazenie zbytniego optymizmu, ale bardziej jako wyrażenie gotowości, która jest obecna od dłuższego czasu
    Znalazłam też post agnjan, z dyskusji o której pisałam dotyczącej adopcji - nie dokładnie na temat, ale dotykający problemu, o którym piszesz
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20823&w=35894851&a=36027049
    Na pewno adopcja ma wiele odcieni i ten niepozytywny jest obecny, jak to w życiu, nigdzie nie wygląda to tak prosto jak w szkolnym wypracowaniu, ale myślę, że procedury któe trzeba przejść dzisiaj pomagają podjać dojrzałą decyzję.
    Sama rozmowa z adopcyjnymi rodzicami i tak byłaby tylko wstępem, poszukiwanie kontaktu z nimi wydaje mi się dobry początkiem
  • mader1 11.07.06, 16:08
    co dalej z Waszym marzeniem ?
    --
    Wiara może zawsze doprowadzić nas na nowo do Boga, nawet gdy wyrządza nam
    krzywdę nasz własny grzech. (B16).
  • leluchow1 17.07.06, 09:26
    Byliśmy w Ośrodku. Pani patrzyła na nas jak na zjawisko i mowiła ze to nie jest
    dobry układ - dzieci wlasne i adoptowane. kaząl nam to przemyslec jeszcze raz i
    przyjsc za półroku. troche nas to zdołowało. ale chcemy to przemodlic. zobaczymy
    ania
    --
    Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba...
  • marzek2 17.07.06, 20:46
    Hmmm no nie wiem, chyba do dziwnego ośrodka trafiliście... mamy dobrych
    znajomych w Krakowie, którzy po dwójce swoich dzieci adoptowali następne
    dziecko, potem następne... dla piątego dziecka są już rodziną zastępczą, bo nie
    wyrobiliby finansowo...
    Stanowią super rodzinę, jedno z dzieci jest niewidome, to pierwsze adoptowane na
    początku sprawiało wrażenie opóźnionego w rozwoju, ale potem pod wpływem ich
    miłości i za cudem Bożym wyrósł z niego mądry, normalny chłopczyk...
    Cała rzecz działa się w Krakowie, mieli oczywiście pewne trudności, ale z pomocą
    Bożą i mnóstwem modlitwy udało się - był nawet o nich program w TV krakowskiej smile
    --
    "Najlepszy sposób by powstać na nogi,to paść na kolana" (Vern Mc Lellan)
    Wychowanie w wierze
  • kasiask 16.07.06, 22:19
    Ja mam jedno adoptowane, a 3 własnych. smile)
    --
    Kasia mama Mateusza (1996), Julka (1999), Antosia (2002) i Maksia (2005)
  • leluchow1 21.07.06, 11:28
    Ja to wiem - pani w ośrdoku nie,ale mysle ze moze tak ma byc, moze mamy to
    faktycznie przemodlic a juz sama nie wiem.
    A dlaczego adoptowalas maluszka? jakie były reakcje rodziny?
    --
    Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba...
  • netus 27.07.06, 08:55
    Włączam sie do rozmowy, od ponad roku czekamy na nasze dziecko, które kochamy,
    a którego jeszcze nie znamy,nasi "rodzeni" synowie co jakiś czas pytają, "mamo
    a czy to jeszcze długo tak mamy czekać na siostrzyczkę?"
    Ale jesteśmy (na zmianę z mężem) spokojni , tylko tak trudno czekać, tak to się
    dłuży, w decyzji o powiększeniu rodziny odnaleźliśmy duży pokój.
  • pawlinka 27.07.06, 09:37
    Cieszę się, że się odewałaś. Będę nadal o Was pamiętać!
  • netus 27.07.06, 15:19
    Dziękuję za pamięć, polecam się, bo trudno nam tak czekać, cierpliwośc to słaby
    mój punkt i chyba trzeba go przećwiczyć...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka