pierwszy piątek miesiąca Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • czy mógłby mi ktos wyjasnic tę kwestię.
    Córka po pierwszej komuni otrzymała książeczkę, w której ma zbierac podpisy
    spowiednika po spowiedziach pierwszopiątkowych. W ostatni piątek-była na Mszy
    Sw., natomiast nie zdązyła się wyspowiadać. W rozmowie z kolezanką skwtowała
    to: trudno, wyspowiadam się w niedzielę. Na to jej koleżanka odpowiedziała, ze
    nie będzie miała jednak zaliczonego piątku. Olka-moja córka stwierdziła, że
    chyba najwazniejsze jest to, ze się wyspowiada.
    I tu zaczęła się moja dyskusja z mamą koleżanki-jak to własciwie z tym
    pierwszym piątkiem jest. Czy to obowiązek czy tylko próba wprowadzenia i
    wyuczenia systematyczności. czy tez jak mówi babcia to właśnie chodzi o
    spowedź w pierwszy piątek miesiąca...tylko nie umiała mi juz wytłumaczyć dlaczego.
    • Nie chodzi o spowiedź.
      Chodzi o przyjęcie z czystym sercem Komunii świętej.
      Dziewięć pierwszych piątków miesiąca (pod rząd!) z Komunią świętą
      to gwarancja, że przed śmiercią zostanie się wyspowiadanym
      i przyjmie się Komunię świętą.

      To wiem od mojej mamy.
      Może ktoś wie, gdzie szukać potwierdzenia (dokumenty Kościoła)?
      --
      1 - 2 - 3
      • > Nie chodzi o spowiedź.

        Miało być:
        Nie chodzi tylko o spowiedź.

        --
        1 - 2 - 3
        • dzieki, gdyby ktos wiedział cos jeszcze.będe wdzięczna. Moja córa w dyskusji,
          stwierdziła : no cos ty (mówiąc do koleżanki) przeciez to nie Pan Bóg wymyslił
          pierwszy piątek (fakt w Pismie Św. nic o tym nie napisano) tylko ludzie. No więc
          sama jestem ciekawa jak to jest z tym pierwszym piatkiem miesiąca.
    • Najlepiej spytać samego spowiednika i katechetę wink
    • Tak jak już napisali inni - nie chodzi tylko o spowiedź. Istotą pierwszego
      piątku jest Komunia Wynagradzająca. Innymi słowy - jeśli kogoś kochamy i wiemy,
      że cierpi z tego powodu, ze ktoś nie odwzajemnia jego miłości, to staramy się
      mu to jakoś wynagrodzić, prawda?
      Jeśli przychodzimy aby spotkać się z Jezusem na mszy i to spotkać się
      sakramentalnie przez sw zjednoczenie czyli komunię, to w ten sposób okazujemy
      Mu swoją miłość.
      Może niektórzy obruszą sie na to porównanie, ale to jak z aktem małżeńskim.
      Małżonkowie okazują sobie w ten sposób miłość i jednoczą się ze sobą tak, ze
      bardziej już nie można.
      No i hm... fajnie jest jeśli mąż, czy zona przedtem się wykąpie i w ogóle jakoś
      dla tego drugiego, bo ja wiem... wypachni, przyozdobi, zęby umyje i co tam ma
      niezbyt swieżego to zdejmie albo odświeży.
      No to by była ta pierwszopiątkowa spowiedź.
      Więc jeśli ktoś jest w piątek "czysty i wypachniony" to nie musi się jeszcze
      dodatkowo "kąpać" w konfesjonale. Jak powiedział Jezus "Wykąpany musi tylko
      nogi sobie umyć bo cały jest czysty"
      A więc jeśli jesteśmy w stanie łaski uświęcającej to wystarczy akt żalu na
      poczatku mszy.
      Ale jeśli poprzednia spowiedź była dawno, to nie każdy potrafi przez miesiąc
      się tak zupełnie niepobrudzić i nawet jeśli jest czysty, to nie jest
      taki "świeży i wypachniony" Stąd zalecenie by w piatek jednak do spowiedzi
      pójść.
      Bo spowiedź w niedzielę to jak kąpiel po randce z mężem.
      Ale piszesz córka "nie zdążyła się wyspowiadać". Małżonkowie też nie zawsze
      mają czas na prysznic. wink Jeśli idzie do komunii z taką dyspozycją jak
      stęsknieni małżonkowie to moim zdaniem jest to bardzo piękny pierwszy piątek,
      nawet jeśli nie zdążyła do spowiedzi i spokojnie może w niedzielę, nawet jeśli
      ksiądz by "nie zaliczył", bo to nie ksiądz zalicza a pan Jezus. Jeśli zaś nie
      była w stanie łaski, to piątek nie jest zaliczony. No i problematyczna
      pozostaje sprawa gdyby chciała "zaliczać piątki", a nie spotkać się z Jezusem i
      w ten sposób okazać Mu miłośc, albo chociaż uczyć się Go kochać.

      ktoś pytał o źródła biblijne tego nabożeństwa. W Biblii a dokładnie w Ewangelii
      św Jana jest wielokrotna zacheta Jezusa do spożywania Jego ciała i krwi wraz z
      wytłumaczeniem po co i dlaczego. Natomiast samo nabozeństwo wywodzi się z
      objawień jakie miała bodajże św Małgorzata Alacoque.
      Pozdrawiam

      Ania

      --
      No co jest?!
      mam ci paznokcie poobgryzać?
      • direto bardzo dziękuje. Z tym "zaliczaniem" to przekłada sie to bezpośrednio z
        książeczek, które dzieci otrzymały, w których to maja zbierac podpisy za kazdy
        piątek, czyli-jak to rozumieja -zaliczać te 9.
        Piszesz "Bo spowiedź w niedzielę to jak kąpiel po randce z mężem."
        Ja jednak rozmawiając z córką, chciałam bardziej ukierunkowac ja na to, że Pan
        Jezus chce byc z nami niezaleznie od tego czy to pierwszy piątek czy inny dzień.
        Dlatego jej spowiedź w niedzielę będzie równie ważna. Zresztą córka intuicyjnie
        sama czuła , że tu nie o "zaliczanie" chodzi
        jeszcze raz dzięki.
        • Dokładnie o to mi chodziło. Ja nie znam dyspozycji twojej córeczki i podałam
          kilka możliwości, bo ludzie naprawdę bardzo różnie traktują pierwsze piątki.
          Moim zdaniem książeczka jest raczej po to żeby nie zapomnieć o kolejnym piątku
          i wiedzieć ile juz za nami. Nie wiem jak to wygląda u was, ale widziałam taką
          książeczkę w której był rysunek serca Pana Jezusa otoczonego cierniami i dzieci
          dostawały po każdym piątku po różyczce, którą naklejały na te ciernie. Jeśli
          dziecko było na wszystkich 9 piątkach, to serce zamiast cierniami stawało się
          otoczone wianuszkiem z róż. Podobało mi się to. ja nigdy nie miałam książeczki
          i powiem Ci szczerze, że do dziś nie wiem, czy "zaliczyłam" kiedykolwiek 9
          piątków czy nie. Kiedy byłam w Oazie to spotykaliśmy się we wszystkie piątki i
          w pierwsze uczestniczyliśmy we mszy pierwszopiątkowej. Oczywiście chodziłam na
          te msze dla Jezusa a nie żeby coś "zaliczać" ale nie wiem czy np coś mi nie
          wypadło, albo może dyspozycja była nie taka itp. Być może byłam w ciągu roku
          formacyjnego nawet na 10 piątkach, ale czy było to "nabożeństwo 9 Pierwszych
          Piątków"? Nie mam pojęcia. Bóg to wie. Jednak mając taką książeczkę człowiek
          sobie przypomina, że to nie taki zwykły piątek ani zwykła msza, tylko
          wynagradzająca i idzie z inną intencją. Tak myślę.
          I myślę, że taki jest cel tej książeczki. A przy tym i nauczenie
          systematyczności. Czemu nie. Natomiast oczywiście ważniejsza od "Litery prawa"
          jest miłość i dyspozycja, czyli intencja.
          Pozdrawiam serdecznie.
          Mam nadzieję, że nie naplątałąm za bardzo, ale w trakcie pisania tego listu
          gadam równocześnie z dzieckiem, które nie chce iść spać.

          pozdrawiam

          Ania
          --
          No co jest?!
          mam ci paznokcie poobgryzać?
    • pierwsze piątki miesiąca są poświęcone Sercu Jezusa (nie wiem czy się
      teologicznie wyraziłamwink, są związane z kultem Najświętszego Serca Pana Jezusa
      (ktoś już wspominał objawiania św. MAłgorzaty), objawienie zawiera również
      obietniecę, że kto odprawi pierwsze piątki miesiąca przez 9 miesięcy z rzędu ten
      nie umrze w stanie niełaski, bez świętych sakramentów (dokłądnej treści
      objawiania nie pamiętam) stąd takie ludowe porzekadło 'kto 9 piątków odprawi jak
      trzeba, nie umrze w grzechu, a pójdzie do nieba'
      • O widzisz Agasz:
        "Przystępującym przez dziewięć z rzędu pierwszych piątków miesiąca do Komunii
        Świętej dam łaskę pokuty ostatecznej: że nie umrą w stanie niełaski, ani bez
        sakramentów świętych, a to Serce Moje stanie się dla nich ucieczką w godzinę
        śmierci."

        Jest o Komunii, nie o spowiedzi. Spowiedż jest potrzebna, ale nie jest
        warunkiem sine qua non.
        Zresztą pamiętam też, że w dzienniczku s.Faustyny też było coś podobnego albo w
        książce "s.Łucja mówi o Fatimie". Chodziło o to, by w określonym dniu
        przystąpić do spowiedzi i komunii. No i ta osoba zapytała, czy muszą ludzie do
        spowiedzi koniecznie w ten dzień, i usłyszała w odpowiedzi, że oczywiście, że
        nie, moga nawet kilka dni wcześniej, byle byli w TYM DNIU stanie łaski aby
        mogli przyjąć komunię, bo nie spowiedż a komunia jest tu celem...


        --
        No co jest?!
        mam ci paznokcie poobgryzać?
    • Nabożeństwa pierwszopiątkowe są zwiazane z objawieniami św. Malgorzaty, z kultem
      Serca Jezusa. W Polsce populrana jest praktyka duszpasterska, aby dzieci które
      przystąpiły do I Komunii i spowiedzi, od wrzesnia następnego roku szkolnego
      przez cały rok przystępowały regularnie do spowiedzi własnie w każdy pierwszy
      piątek. Ta praktyka nie ma nic wspołnego z "zaliczaniem"! Bardzo źle jesli w
      taki sposób dzieci ją traktują.
      Chodzi tutaj wyłącznie o zwyczaj wdrożenia dzieci do regularnej comiesiecznej
      spowiedzi, każdy rodzic wie że wiarę dziecko uczy się wyznawać wdrażane przez
      rodziców i katechteów do określonych form pobożności np. modlitwa przed
      posiłkiem, codniedzielna msza, modlitwa przed snem. Jeśli dziecko nie ma okresu
      w życiu gdy ktoś "pilnuje" i prowadzi go przez te praktyki, bywa że nigdy ich
      nie uwewnetrzni, odrzuci zanim odkryje w nim dobro i okazję do spotkania z
      Bogiem. Podobnie jest ze spowiedzią - dzieci muszą być wrdażane, dlatego mają
      owe książeczki które ksiądz podpisuje przez pierwszy rok po Komunii św.
      Ale nie chodzi tutaj o koniecznosc spowiedzi w sam piątek, chodzi tylko o
      wyrobienie potrzeby duchowej comiesięcznego korzystania z sakramentu pokuty. NIe
      można mówic o "zaliczaniu" przebaczenia Bożego, aż się wzdrygam jak słyszę ze
      się z tym moze kojarzyć comiesięczna spowiedź.
    • Mam nadzieję, że pisząc poniższe nie urażę niczyich uczuć. Nota bene, na
      podzielenie się pewną irytacją w związku z tematem pierwszych piątków miałam
      ochotę od dawna, ale jakoś tak nie przeszłam do czynu.

      Otóż - hasło "pierwsze piatki" wywołuje u mnie raczej złe skojarzenia. Ale może
      po kolei.

      Moge zrozumieć praktykę pierwszych piątków, jako, jak pisze Sion, metodę
      wdrożenia dziecka "popierwszokomunijnego" do w miare stałej dyscypliny duchowej
      (sorry za skrót myślowy). Mogę zrozumieć, choć nie jestem entuzjastką tego
      podejścia. I chyba nie ja jedna - pamiętam, że na lekcjach religii u mojej
      córki roztrząsano niegdys kwestię, jak czesto powinno sie przystępować do
      Komunii i spowiedzi. No, i ostatecznie dzieci wraz z katechetką doszły do jakże
      słusznego IMHO wniosku, że w tej kwestii nie da się ustalić żadnej ilościowej
      normy, wyznacznikiem powinna byc wewnętrzna potrzeba i głos sumienia. Zresztą
      w parafii "komunijnej" mojej córki temat pierwszych piątków w ogóle nie
      zaistniał, nie są one najwyraźniej praktykowane - i już.

      Natomiast tak się składa, że jedna z dziewczynek z klasy, koleżanka mojej
      córki, przystepowała do I Komunii gdzie indziej, gdzie pierwsze piątki są
      wymagane. I nagle powstał pewien problem. Koleżanka zaczęła nawalac w pewnym
      wcześniej przyjętym wspólnym zobowiązaniu (akurat pechowo piątkowym i tego nie
      dało się zmienić), bo... ma pierwsze piątki. Zuzia uderzyła wobec tego do mnie
      z pytaniem, czy nie uważam, że Ola moglaby po prostu pójśc do spowiedzi w
      sobotę, zamiast w piątek, i zobowiązania dotrzymać (na niedotrzymywaniu traciły
      obie). Cóz miałam odpowiedzieć? Wyraziłam swój pogląd, choć dyplomatycznie -
      jak to rodzicsmile - jakos tam próbowałam przekonań Oli bronić. Ale na tym sprawa
      się nie kończy. Te pierwsze piątki, a wraz z nimi kwestia nieszczęsnego
      zobowiązania, ciągną się już chyba półtora roku! Okazało się, że jest tak, że
      tych 9 piątków trzeba odprawić BEZ PRZERWY! Opuszczenie chociażby jednego,
      nawet z uzasadnionego powodu (np. nie ma kto dziecka zaprowadzić) powoduje
      koniecznośc rozpoczecia procedury od początku! I biedna O., na kolonii, gdy
      okazało się, że wyjście w pierwszy piątek do Kościoła nie jest w planie i nie
      ma kto jej tam zaprowadzić, wpadła w prawdziwą histerię. Dzwoniła do domu, aby
      rodzice w tej sprawie interweniowali. Bo inaczej musiałaby zaczynać trzeci
      (bodajże) raz od początku.

      I o to mi chodzi. Dla mnie to uczenie jakiejś przerażającej przewagi formy nad
      treścią, faryzeizmu po prostu. Przepraszam z ostre słowa, ale wszystko się we
      mnie po prostu burzy na takie podejście. Szabat dla człowieka czy człowiek dla
      szabatu?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.