Dodaj do ulubionych

szkolne rekolekcje

30.03.07, 09:33
Na wczorajszym zebraniu w szkole poruszony został problem szkolnych
rekolekcji. Jesteśmy już po i to właśnie było przyczyną dyskusji. Rekolekcje
oczywiście odbywały się w ramach lekcji w szkole, w związku z czym dzieci
miały zmieniony podział godzin i zdecydowanie zmniejszoną ilość zajęć
szkolnych. Do kościoła wychodziły ze szkoły - teoretycznie pod opieką
nauczycieli. W praktyce tylko nieliczni pedagodzy uczestniczyli w
rekolekcjach, a obowiązek opieki nad uczniami spoczął na siostrze. Oczywiście
zachowanie dzieci w kościele było skandaliczne sad Doszło nawet do sytuacji,
że starsi uczniowie, siedzący na chórze, napluli z góry na księdza idącego z
komunią świętą! Więc ja tak sobie myślę (nie od wczoraj zresztą) JAKI jest
sens szkolnych rekolekcji? Dla mnie nie ma żadnego. Rekolekcje dla dzieci
powinny być organizowane po lekcjach, popołudniami - przychodziliby tylko ci,
dla których to jest istotne. Również my, rodzice, moglibyśmy w nich
uczestniczyć i ewentualnie w domu kontynuować rozważania lub rozmowy na
tematy poruszane w czasie nauk rekolekcyjnych. Teraz, żeby być z moimi
dziećmi w kościele, musiałabym wziąć urlop w pracy. Więcej - dzieciaki
wynoszą z takich rekolekcji jak najgorsze wzorce zachowań. Patrzą na
starszych, którzy lekceważą księdza, Najświętszy Sakrament, obrażają swoim
zachowaniem innych - i to głównie zapamiętują z kościoła! Jest jeszcze jedno:
brak nauczycieli na tych szkolnych mszach. I to nie tylko rekolekcyjnych -
podobnie jest z mszą na rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego. Dzieci są
same, a gdzie ich pedagodzy? Jaki dają przykład swoim podopiecznym? Było mi
strasznie przykro, kiedy dowiedziałam się o tym wszystkim i szczerze żałuję,
że moje dzieci w ogóle posłałam na rekolekcje. Nie wiem zupełnie, jak
rozwiązać ten problem w przyszłym roku, bo wszystkie rekolekcje dla dzieci są
w ramach zajęć szkolnych! Nawet gdybym chciała, nie miałabym gdzie pójść na
rekolekcje z moimi dziećmi po południu, po prostu z wyboru, a nie przymusu. I
na koniec - kiedy opowiadałam o tym wszystkim mojemu mężowi, Antek strasznie
się obruszył i stwierdził, że rekolekcje w szkole to super pomysł, bo
PRZEPADAJĄ lekcje!!! Oto cały sens rekolekcji szkolnych. Załamałam się
przedświątecznie.
Edytor zaawansowany
  • 30.03.07, 12:51
    Już rozmawialiśmy o rekolekcjach, ale pewnie Ciebie nie było.
    Przede wszytskim najpierw załatwię moją działkę - że nie ma nauczycieli, to już
    wina Waszej konkretnie szkoły. My chodzimy wszyscy, młodzież ani na chwilę nie
    pozostaje bez opieki. Tak więc nie wiem, jak Wasi nauczyciele to sobie
    załatwili i nie tylko im zazdroszczę, ale także się dziwię - bo jednak gdyby
    uczniowie jeden z drugim z tego chóru spadli, to będą porządne kłopoty.

    A tak poza tym to również jestem przeciwna rekolekcjom w czasie zajęć
    szkolnych. I co więcej (jako osoboa z wykształceniem katechetycznymsmile)) ) -
    jestem przeciwna lekcjom religii w szkole
    --
    silny wiatr typu fenowego, sieje zniszczenia, ale przynosi pogodę - halny
  • 30.03.07, 13:28
    > A tak poza tym to również jestem przeciwna rekolekcjom w czasie zajęć
    > szkolnych. I co więcej (jako osoboa z wykształceniem katechetycznymsmile)) ) -
    > jestem przeciwna lekcjom religii w szkole
    Ja też. Byłam odkąd w ogóle zaczęło się mówić o religii w szkołach - i zdania
    nie zmieniłam. Niestety, w tej sprawie potwierdziły się wszystkie moje obawy.
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • 30.03.07, 13:57
    to ja się przyłączę - też jestem przeciwna lekcjom religii w szkole, bo traca
    dzieci dużo chyba przez to, że nie pzry kościele.
    i dodam, że u nas w czasie rekolekcji nie ma w ogóle lekcji w szkole.
    więc są trzy dodatkowe wolne dni.
    dzieci chodzą same albo i nie i tylko my - rodzice jesteśmy za nie wtedy
    odpowiedzialni i za to, czy sa na rekolekcjach też
    --
    Pinezki zostały rzucone
  • 30.03.07, 22:08
    A co z dziećmi nie chodzącymi na religię? Chyba szkoła ma obowiązek zorganizować
    opiekę w tym czasie!
    --
    <*>
    'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
  • 30.03.07, 14:09
    Tak, ja też uważam, że religia w szkole to całkowita pomyłka. Więcej szkody niż
    pożytku, niestety. Co do obecności nauczycieli na mszy sw. - nie jest to
    przypadek tylko naszej szkoły. W poprzedniej (przeprowadziliśmy się i
    musieliśmy zmienić szkołę) było podobnie. Raz jeden jedyny na rozpoczęcie roku
    szkolnego wszyscy uczniowie i nauczyciele pomaszerowali ze sztandarem szkoły na
    mszę. I to rozumiem, to się nazywa uroczysta inauguracja. Nigdy się to jednak
    nie powtórzyło. Tak swoją drogą - czy ktoś z Was próbował w swojej parafii
    przekonać proboszcza do popołudniowych godzin rekolekcji? Jeśli tak to z jakim
    skutkiem? Zamierzam to właśnie zrobić w przyszłym roku.
  • 30.03.07, 14:33
    1) no to ja mam pecha, bo u nas rekolekcje to co roku katorga. Siedzę trzy razy
    dłużej w pracy niż gdybym miałą normalnie lekcjesad
    2) z tą odpowiedzialnością za dzieci to na pewno nie jest tak, jak piszesz -
    nie rodzice są odpowiedzialni tylko szkoła. Mamy dzieci, które na rekolekcje
    nie chodzą, wtedy musimy im zapewnić opiekę w szkole. I takie są przepisy. W
    szkołach, o których piszesz przepisy te są łamane.
    3) lubię Msze św na ropoczęcie roku szkolnego, ma to dla mnie znaczenie, żeby
    oddac Bogu cały nadchodzący rok, pracę , wysiłki, zdenerwowanie, troskę... Ale
    to ja. A jeśli nauczyciel jest niewierzący? Albo innej wiary niż katolicka?
    Oczywiście ze względu na obowiązek zawodowy pójdzie, ale może to być wbrew jego
    sumieniu.
    4) a z lekcji religii w szkole to zdecydownaie więcej szkody niż pożytku
    --
    silny wiatr typu fenowego, sieje zniszczenia, ale przynosi pogodę - halny
  • 30.03.07, 14:14
    u nas wieczorami sa rekolekcje dla mlodziezy tzn gimnazjum i liceum - nie mam
    pojecia jak to jest zorganizowane w szkolach ponadpodstawowych czy sa wolne dni
    czy nie. Te nasze rekolekcje sa dobrowolne, bo w obrebie naszej parafii nie ma
    ani liceum ani gimnazjum
    --
    Nie żałuję tego, czego nie mam, bo lubię to, co mam!
  • 30.03.07, 14:30
    nauka religii w szkole dopiero przed nami... niestety.
    ja też jestem przeciwna nauczaniu religii w szkole i mieszaniu spraw wiary do
    nauczania w państwowych szkołach, wiara/religia to coś bardzo osobistego i
    intymnego, prywatnego, a te szkolne pomysły odbieram jak jakiej skatolicczanie
    na siłę
    chętnie bym dziecka na religię w szkole nie posyłała, ale i tak by
    miała "okienko" i wolne podczas rekolekcji, itd., chyba nie ma alternatywy,
    poza szkołami lekcji religii nie ma, z tego co się orientuję...
    msze z okazji rozpoczęcia i zakonczenia szkoły (na które prowadzana jest
    klasami szkoła jak rozumiem?!) to też nie najlepszy pomysł, chyba że w szkole
    wyznaniowej... wychodzi na to, ze nasze państwowe szkoły są wyznaniowe. jestem
    katoliczką, ale takie podejście mi sie wcale nie podoba...
    niedopuszczalne też dla mnie jest skracanie lub kasowanie zajeć szkolnych przez
    3 dni... nie rozumiem dlaczego rekolekcje są zamiast lekcji?
    w kwestii obecności pedagogów... kasiamaga się oburza, że ich nie ma, ale z
    powodu że nauczyciele nie chodzą na msze czy że dzieci są puszczane samopas?
    bo jeśli nauczyciele mają być do opieki/pilnowania dzieci - to też
    kontrowersyjne, bo może część z nich nie jest wierząca i nie ma ochoty siedzieć
    murem pół dnia w kościele... wydaje mi się, ze nauczyciel chemii czy plastyki
    nie musi świecić przykładem jeśli chodzi o chodzenie na msze, natomiast jeśli
    powinien opiekowac sie dziećmi a tego nie robi to inna sprawa...
    co się zaś tyczy skandalicznego zachowania dzieci/młodzieży w kościele to moze
    na tych rekolekcjach powinni być księża w liczbie mnogiej, jacyś klerycy czy
    ministranci do pilnowania porządku...
    na marginesie: pytanko, czy 1 września będziemy mieć mszę na rozpoczęcie roku
    szkolnego ??????
  • 30.03.07, 14:43
    alex05012000 napisała:


    > ja też jestem przeciwna nauczaniu religii w szkole i mieszaniu spraw wiary do
    > nauczania w państwowych szkołach, wiara/religia to coś bardzo osobistego i
    > intymnego, prywatnego,
    Nie mogę się z tym zgodzić. Wiara nie powinna być przeżywana we własnych
    czterech ścianach. Oczywiście relacja z Bogiem jest sprawą intymną, ale jednak
    wierzący ma być świadkiem. Religia jest jak najbardziej publiczna



    > niedopuszczalne też dla mnie jest skracanie lub kasowanie zajeć szkolnych
    przez
    >
    > 3 dni... nie rozumiem dlaczego rekolekcje są zamiast lekcji?
    No więc dla mnie to też jest niedopuszczalne. rekolekcje tak w ogóle uważam za
    potrzebne i mogące przynieść wiele dobrych owoców. Ale nie zamiast lekcji.
    Dlaczego w Wielkim poście zakłady pracy nie mają wolnego? Niech się nawracają
    pracownicy.


    > w kwestii obecności pedagogów... kasiamaga się oburza, że ich nie ma, ale z
    > powodu że nauczyciele nie chodzą na msze czy że dzieci są puszczane samopas?
    > bo jeśli nauczyciele mają być do opieki/pilnowania dzieci - to też
    > kontrowersyjne, bo może część z nich nie jest wierząca i nie ma ochoty
    siedzieć
    >
    > murem pół dnia w kościele... wydaje mi się, ze nauczyciel chemii czy plastyki
    > nie musi świecić przykładem jeśli chodzi o chodzenie na msze, natomiast jeśli
    > powinien opiekowac sie dziećmi a tego nie robi to inna sprawa...
    Tak, pisałam już powyżej: powinien opiekowac się dziećmi.


    > co się zaś tyczy skandalicznego zachowania dzieci/młodzieży w kościele to
    moze
    > na tych rekolekcjach powinni być księża w liczbie mnogiej, jacyś klerycy czy
    > ministranci do pilnowania porządku...
    Co do księży w liczbie mnogiej to tak to już jest, że te rekolecje są hurtem,
    naraz ma kilka szkół, do tego zwykłe obowiązki - nie jest to możliwe. Ale
    ministranci - dlaczego nie.


    > na marginesie: pytanko, czy 1 września będziemy mieć mszę na rozpoczęcie roku
    > szkolnego ??????
    Nie wiem. My tak

    --
    silny wiatr typu fenowego, sieje zniszczenia, ale przynosi pogodę - halny
  • 30.03.07, 15:03
    "Religia jest jak najbardziej publiczna"
    taaak, chodziło mi o to, po pierwsze, zę państwowe szkoły powinny być a-
    religijne (wszelkie msze, sprawy wiary i jej nauczania, lekcje religii, stopnie
    z tychże... to domena kościołów a nie szkoły), jak też a-polityczne ...
    praca takze... wiara moja i dziecka jest kwestią mojego sumienia, a nie po
    szkolnemu: był na rekolekcjach - 5 ze sparwowania, nie był 2... albo
    odpytywanie czy rodzice byli w kościele, ile razy...
    nie wiem jak to prosto wyjaśnić,ale idea włączenia kościoła w szkołę wywołuje
    we mnie świad i wysypkę,
    "niech sie nawracają pracownicy" - całe szczęście pracuje "za granicą" wiec
    nikt mnie na siłę nie będzie nawracał ani uzależniał premii od bytności na
    rekolekcjach...ufff...
    "pisałam już powyżej" - teraz widze, ale to było przed moim postem, net mi dziś
    wariuje i wysyła 10 minut 1 zdanie...
    A tak a propos: skoro wszyscy a przynajmniej przytłaczająca wieżkszość nie chce
    religii w szkole to kto i dlaczego ją tam wkitował??? kościół czy
    nasi "rządzacy"?
    co do 1 września to ja i tak będę w pracy...i mam nadzieję, że świetlica będzie
    uruchomiona....
  • 30.03.07, 17:03
    Areligijność szkoły nie jest dla mnie wartością.
    Religijność szkoły nie jest dla mnie wartością.
    Religia w szkole nie jest dla mnie wartością.
    Szkoła bez religii nie jest dla mnie wartością.
    Państwo laickie nie jest dla mnie wartością.
    Państwo wyznaniowe nie jest dla mnie wartością.
    W tych wszystkich sprawach istnieje dla mnie jedno kryterium: czy to lub inne
    rozwiązanie przybliża ludzi do Boga, oddala od Niego czy też nie wpływa.
    W pierwszym przypadku jest dobre, w drugim złe, a w trzecim sprawa jest do
    dyskusji z uwzględnieniem innych aspektów.

    P.S. Religię do szkół wprowadzili ludzie, którzy potem stworzyli Unię primo voto
    Demokratyczną, secundo voto Wolności.
  • 30.03.07, 17:06
    Zapytam po prostu: z czyich pieniędzy utrzymywana jest szkoła? Z pieniędzy
    podatników. Czy polscy podatnicy są ludźmi wierzącymi? W 90% tak. Czy zatem
    szkoła powinna respektować ich przekonania, czy może wprost przeciwnie?
    O tym, że wiara dla chrześcijanina nie jest sprawą prywatną, osobistą i
    intymną, jest po kilkakroć napisane w Piśmie Świętym, daruję sobie zatem
    argumenty.
    Podawane zaś przykłady:
    > był na rekolekcjach - 5 ze sparwowania, nie był 2... albo
    > odpytywanie czy rodzice byli w kościele, ile razy...
    są najwyżej niechlubnym marginesem i grzechem poszczególnych katechetów i
    wychowawców (nie katecheci wszak wystawiają oceny ze sprawowania), nie zaś
    powszechną praktyką pożal się Boże duszpasterską.

    >całe szczęście pracuje "za granicą" wiec
    > nikt mnie na siłę nie będzie nawracał ani uzależniał premii od bytności na
    > rekolekcjach...ufff...
    Zdziwię Cię. Nas pracujących w Polsce również nikt nie próbuje. To co napisała
    nasza Przedmówczyni, to była ironia - taki owoc, moja teściowa robi z niego
    dźem, a teść wódkę smile))




    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • 30.03.07, 18:18
    minerwamcg napisała:

    > Zapytam po prostu: z czyich pieniędzy utrzymywana jest szkoła? Z pieniędzy
    > podatników. Czy polscy podatnicy są ludźmi wierzącymi? W 90% tak. Czy zatem
    > szkoła powinna respektować ich przekonania, czy może wprost przeciwnie?
    No więc właśnie. Na innych forach bardzo, bardzo to wychodzi. Te ponad 90%.
    Narzekają wszyscy, że katole rządzą, a ci co narzekają nie mają odwagi z
    Kościoła Katolickiego odejść. Bo tak wygodniej, no i się nie chce. Skoro więc
    nie mają odwagi oficjalnie z Kościoła wystąpić, to niech mają świadomość, że
    zawyżają dane. Bo gdyby katolików było 30% (praktykujących jest ponoć około
    33%), to być może niektóre rozwiązania nie miałyby miejsca i Katolicy-Z-Nazwy
    nie musieliby się rzucać. Przepraszam, że mnie ponosi, ale denerwuje mnie coś
    takiego okrutnie. Niechciejstwo i krytykanctwo. Trudno się dziwić, że pewne
    ustalenia podejmuje się dla tych 90%, trudno, żeby dla 10, prawda? jak
    demokracja, to jakoś ta większość ma przebicie

    > Podawane zaś przykłady:
    > > był na rekolekcjach - 5 ze sparwowania, nie był 2... albo
    > > odpytywanie czy rodzice byli w kościele, ile razy...
    > są najwyżej niechlubnym marginesem i grzechem poszczególnych katechetów i
    > wychowawców (nie katecheci wszak wystawiają oceny ze sprawowania), nie zaś
    > powszechną praktyką pożal się Boże duszpasterską.
    Tak, zgadzam się. Nie spotkałam się z czymś takim w ciągu mojej "kariery"
    nauczycielskiej ani razu (13 lat)


    > Zdziwię Cię. Nas pracujących w Polsce również nikt nie próbuje. To co
    napisała
    > nasza Przedmówczyni, to była ironia - taki owoc, moja teściowa robi z niego
    > dźem, a teść wódkę smile))
    Dzięki Bogu, że ktoś to rozpoznał, bo choć wiem, jak bardzo bywam
    niekomunikatywna, to mi się przykro zrobiło, że alex potraktowała to na serio
    >
    >
    >
    >


    --
    silny wiatr typu fenowego, sieje zniszczenia, ale przynosi pogodę - halny
  • 30.03.07, 17:07
    alex05012000 napisała:

    > A tak a propos: skoro wszyscy a przynajmniej przytłaczająca wieżkszość

    Większość kogo? Były jakieś badania? Znasz wyniki?
    Z tej dyskusji wiemy, jak się układają zdania na tym forum.

    > religii w szkole to kto i dlaczego ją tam wkitował??? kościół

    Jak sobie wyobrażasz wprowadzenie czegokolwiek w szkole przez Kościół, a nie
    przez rząd/parlament? Wbrew temu, co pisze El Pais, Frankfurter Allgemeine, Le
    Soir, Guardian oraz Fakty i Mity, Polska nie jest państwem wyznaniowym.

    --
    Wigilia w Norze
    Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
  • 30.03.07, 17:15
    alex05012000 napisała:

    > bo jeśli nauczyciele mają być do opieki/pilnowania dzieci - to też
    > kontrowersyjne, bo może część z nich nie jest wierząca i nie ma ochoty
    > siedzieć murem pół dnia w kościele...

    A mnie, wystaw sobie, nic nie obchodzi, czy on ma ochotę i czy go interesuje.
    Jeżeli wychowawczyni klasy Vb nie ma ochoty iść na kolejnego Pottera, bo już to
    widziała ze swoimi dziećmi albo po prostu go nie interesuje, wolno mu - ale
    jeżeli w Dzień Dziecka klasy IV-VI idą na Pottera, to ona na tego Pottera
    pójdzie. Bo ona tam nie idzie dla przyjemności. Ma to w obowiązkach.

    --
    Wigilia w Norze
    Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
  • 30.03.07, 17:22
    Trochę chyba niekonsekwentny byłem w kwestii płci nauczyciela, ale w końcu paru
    mężczyzn w podstawówkach uczy...
  • 30.03.07, 18:19
    Zgadzam się, choć uważam kwestię religii delikatniejszą niż kino
    --
    silny wiatr typu fenowego, sieje zniszczenia, ale przynosi pogodę - halny
  • 30.03.07, 18:26
    nasza mama przez lata pracy w szkole chodzila z dziecmi na basen, lodowisko,
    jazde konna i sama juz nie pamietam gdzie jeszcze... wierzcie, ze przy tym
    pojscie z dziecmi do kosciola na rekolekcje (nawet przykladowo dla osoby
    niewierzacej) jest czysta przyjemnosciasmile
    --
    Nie żałuję tego, czego nie mam, bo lubię to, co mam!
  • 30.03.07, 17:26
    Pewnie, że może lepiej by było, gdyby rekolekcje były po południu,
    Może lepiej by było, gdyby nauka religii była przy kosciele. Tak nie jest.
    Uważam, że nie zmieni tego status quo nasze forumowe rozważania, ale może
    zamiast narzekania, znajdzie się coś pozytywnego i twórczego? Przecież się da!
    --
    "W Wielkim Poście wolno się uśmiechać. Nie wolno udawać nawrócenia".
  • 30.03.07, 18:21
    Pawlinko, a ja uważam, że po to właśnie jest forum. Żeby pogadać. To co z tego,
    że świata nie zmienimy? gdybym miała ograniczyć wszystkie moje czynności do
    tych tylko produktywnych, to nie wiem, czy bilans wyszedłby mi dodatni...
    --
    silny wiatr typu fenowego, sieje zniszczenia, ale przynosi pogodę - halny
  • 30.03.07, 18:29
    Mamalgosiu! Wiem, że tutaj fajnie jest pogadać. Uważam też, że świat właśnie
    możemy zmienić. Chodzi mi tylko o to, żeby wierzyć w to, że możemy kształtować
    rzeczywisość po chrześcijańsku. Wierzę głęboko, że należy próbować.
    Pozdrawiam zznad palmy!
    --
    "W Wielkim Poście wolno się uśmiechać. Nie wolno udawać nawrócenia".
  • 30.03.07, 20:22
    Można inaczej. Pierwszy raz stykam się ze zwykłą szkołą. Liceum. Rekolekcje
    były, dla nie chodzących na nie i dla trzecich klas , były inne zajęcia.
    Trzecie klasy nie mają rekolekcji, za to chętni jadą na Jasną Górę na cały
    dzień jeszcze przed maturą.
    Ci , którzy wzięli udział w rekolekcjach pierwszego dnia poszli do Mużeum
    poświęconego ks. J. Popiełuszce. Były tam rozmowy.
    Drugiego dnia przyszedł prof. z IPN i mówił na temat Kościoła w czasie
    komunizmu. Mówił o faktach, podawał nazwiska, przybliżał sylwetki księży , ale
    i duchownych innych wyznań, którzy oparli się naciskom. Powiedział o tych, co
    współpracowali. Powiedział, że wbrew społecznemu przekonaniu opartemu na
    przeczytaniu pierwszych stron gazet, tych pozytywnych postaw było dużo, dużo
    więcej. Mówił o metodach SB. Poszli do Kościoła na czytanie Słowa i spowiedź.
    Trzeciego dnia zostali zaproszeni absolwenci szkoły zaangażowani we wspólnotach
    i rozmawiali w poszczególnych klasach na temat Jezusa i Kościoła. W klasie
    córki dyskusja była bardzo burzliwa.
    Potem mieli mszę z nauką.
    Córka ocenia rekolekcje pozytywnie. Spowiednicy byli bardzo dobrzy, uważni,
    starali się pomóc...

    Ale to jest młodzież. Ona miała też w parafiach rekolekcje - jest nauka także
    dla młodzieży prawie wszędzie.
    --
    Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
    Wychowanie w wierze
  • 30.03.07, 20:51
    Swoją drogą, nie spotkałam się jeszcze z nikim, kto zetknął się zarówno z nauką
    religii w parafiach, jak i w szkołach, i uważał to drugie rozwiązanie za lepsze.
    Jeśli jest ktoś taki, niech się ujawni.

    Ja akurat byłam w liceum, gdy zaczęła się nauka religii w szkołach, i muszę
    przyznać, że od początku uważałam to za degradację religii do "przedmiotu" - i
    przedmiotu rangi, w ocenie uczniów, przysposobienie obronnego (nie wiem czy
    jeszcze jest) lub wychowania technicznego - czyli najniższej. Lekcje religii
    służyły głównie do odrabiania pracy domowej - a to była "dobra" klasa w "dobrej"
    szkole. Rekolekcje zachowały jeszcze w owym czasie coś z misterium (przynajmniej
    w moim odczuciu), ale podejrzewam, ze niedługo.

    A gdyby moja starsza siostra miała uczęszczać na religię do szkoły,
    prawdopodobnie, po konflikcie z katechetą, zrezygnowałaby w ogóle (a tak
    przeniosła się do innej parafii).

    Nie całkiem na temat, ale wygadałam się...
    --
    In Dr. Johnson's famous dictionary patriotism is defined as the last resort of
    the scoundrel. With all due respect to an enlightened but inferior
    lexicographer I beg to submit that it is the first. Ambrose Bierce, "The Devil's
    Dictionary"
  • 30.03.07, 21:26
    lubiłam te lekcje religii w salkach... Można było rzeczywiście zacząć chodzić
    do innego kościoła, jak katecheta, w praktyce ksiądz lub siostra, nie
    odpowiadali. Miałam poczucie, że jestem dorosła wink
    --
    Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
    Wychowanie w wierze
  • 30.03.07, 23:14
    paszczakowna1 napisała:
    > Swoją drogą, nie spotkałam się jeszcze z nikim, kto zetknął się zarówno z nauką
    > religii w parafiach, jak i w szkołach, i uważał to drugie rozwiązanie za lepsze
    Ja miałam dokładnie po połowie i też oceniam religię w kościele jako lepszą.
    Było więcej konkretnej wiedzy, jakieś notatki, sprawdziany. Najważniejszych
    rzeczy o sakramentach itp. dowiedziałam się w II klasie podstawówki i tkwi to we
    mnie do dziś.
    Z tego co pamiętam na religię chodzili wszyscy, zapisywaliśmy się całą klasą w
    dostosowaniu do planu lekcji. Traktowałam to rozwiązanie jak najbardziej
    naturalnie (w końcu na angielski też chodziłam poza szkołą) - zresztą w ogóle
    wychowałam się w tak katolickim środowisku, że przez długi czas nic nie
    wiedziałam o jakimś konflikcie miedzy państwem a Kościołem.

    A w szkole religia zrobiła się jakaś taka ... nędzna. Księża i katechetki mieli
    gorszy poziom, nie umieli utrzymać autorytetu w klasie, przestali nas tak
    naprawdę czegoś uczyć i tylko tak ogólnie opowiadali o Bogu. W klasie maturalnej
    miałam kurs przedmałżeński, co jak łatwo sobie wyobrazić było raczej pomyłką.

    I dlaczego o tym czym różni się św. Tomasz od św. Augustyna dowiedziałam się na
    polskim ? A na religii było tylko zakazie współżycia przedmałżeńskiego, co do
    niektórych dotarło już za pierwszym razem a niektórych i tak nie zniechęciło.

    --
    Magdalaena
  • 31.03.07, 12:47
    Ależ ze mnie katolik... Zamiast o Hosanna to ja o Bahamach - takie było moje
    ppierwsze skojarzenie...
    --
    silny wiatr typu fenowego, sieje zniszczenia, ale przynosi pogodę - halny
  • 31.03.07, 16:57
    Sprawiłaś, ze dziś się uśmiechnęłam. Dziękuję za te Bahamysmile
    --
    "W Wielkim Poście wolno się uśmiechać. Nie wolno udawać nawrócenia".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.