Dodaj do ulubionych

"mimozami jesień się zaczyna"...

14.08.07, 14:26
Wracałam dziś do domu przez pole pełne kwitnącej już mimozy. A więc
koniec lata. Pod topolami już liście. Wczoraj wieczorem robiliśmy
sobie ognisko i nie było nam gorąco.
Czas spakować piórnik.
Z czym się Wam kojarzy jesień?
Kocham szelest liści pod nogami i park skąpany w czerwieniach.
Ale nadchodzącej jesieni boję się bardzo. Będzie dla mnie trudna i
nie chcę się nawet zatrzymywać by pomyśleć o niej, bo czuję się
przygnieciona i przytłoczona. Chcę myśleć o dymie snującym się w
polu, o śmiechu moich Chłopaków kopiących w kasztany (oni tacy
delikatni, że nawet gołębiom na krakowskim rynku nie przepuścili), o
tym że wreszcie wszyscy u nas zdrowi (przynajmniej fizycznie)...

Boże, daj siły

Lubicie jesień? Czy wiecie, co Was w tym roku czeka? (Kasia_Ol to
raczej wie). Czy u Was już też mimozy i mimo upałów słońce już nie
lipcowe?

--
poranek Szóstego Dnia Stwarzania Świata
Obserwuj wątek
    • isma Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 14.08.07, 14:44
      Ales dala tytul ;-(((.
      Ta piosenka mi siedzi wyjatkowo gleboka zadra w mojej niewrazliwej
      zazwyczaj duszyczce ;-(((.
      A kysz ;-(((.

      No, wiec tak sie sklada, ze jesienia obchodza urodziny wszyscy,
      ktorzy byli (sa) w moim zyciu wazni (wyjawszy M, no ale to nasza
      wlasna wina, pospieszylismy sie).
      Bardzo jesien lubie. Jesienia jezdzi sie na wakacje. A pazdziernik
      jest absolutnym tej slabosci apogeum wink)).

      Mamy znajomego, ktory mieszka daleko stad, w kraju, gdzie przez
      okragly rok jest mniej wiecej ta sama aura, i jesieni wcale nie ma.
      Teskni okropnie, chociaz tamten kraj sam sobie wymarzyl i wybral.
      Puszcza mu sie przez telefon poszczekujace na ostatnich dlugich
      jesiennych spacerach psy wink)).

      --
      Is.
    • mama_kasia Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 14.08.07, 15:54
      > Z czym się Wam kojarzy jesień?

      Z dymem, słońcem i jego ciepłym żółtawym światłem, z kolorami
      liści, z górami ... I mam nadzieję wejść tej jesieni na Pilsko smile
      A może zdobyć jeszcze jakiś niegórski szczyt wink - wcale niezwiązany
      z sukcesem w pojęciu świata.
      Bardzo lubię jesień - układanie się ziemi do snu, porządkowanie
      pól... i nawet szary deszcz, który przychodzi w listopadzie.
      Nie wiem, jaka będzie ta jesień. Nie chcę o niej myśleć. Nie
      chcę się nastawiać. Wolę czekać i przyjmować każdy dzień.
      A słońce u nas akurat wciąż letnie smile
    • minerwamcg Oj, krótkie te nasze jesienie... 15.08.07, 22:40
      Ech, mnie też "Wspomnienie" kładzie na łopatki. Tylko że ja byłam
      dziewczyną, co przychodziła wieczorem... do czytelni smile))
      Jesień kojarzy mi się ze studiami. Długie wakacje, wrzesień, kiedy o
      ósmej rano przewracałam się na bok i myślałam "jak dobrze, że nie
      ja" smile, potem przygotowania do następnego roku: rozkłady zajęć,
      terminy warsztatów teatralnych, kombinowanie, jak pozgrywać te
      wszystkie wuefy i lektoraty... Lubiłam to. Zamglone Planty, kasztany
      przynoszone na poranny angielski nie wiadomo po co, powroty z zajęć
      już po ciemku, kiedy tylko pod Matką Boską Łaskawą mrugał płomyk.
      Czas, kiedy tyle rzeczy trzeba było "ogrodzić, usmażyć", czas
      zapobiegliwych przygotowań. Swetry, produkowane przez wiosnę i lato,
      wymyślne, wzorzyste, nikt na uczelni takich nie miał. I rozpoczęcie
      sezonu w moim ukochanym Starym Teatrze.
      No i zawsze zakochiwałam się jesienią smile Tym zabawniejsze, że
      największa w życiu miłość dopadła mnie wiosną... ale ślub był we
      wrześniu!
      --
      Osoby mrowie a mrowie
      • isma Re: Oj, krótkie te nasze jesienie... 16.08.07, 01:10
        minerwamcg napisała:

        > Ech, mnie też "Wspomnienie" kładzie na łopatki. Tylko że ja byłam
        > dziewczyną, co przychodziła wieczorem... do czytelni smile))

        No. Do naszego pana Adasia czy do sp. Mietka Zajaca do BJ?

        > Jesień kojarzy mi się ze studiami. Długie wakacje, wrzesień, kiedy
        o
        > ósmej rano przewracałam się na bok i myślałam "jak dobrze, że nie
        > ja" smile, potem przygotowania do następnego roku: rozkłady zajęć,
        > terminy warsztatów teatralnych,

        A kysz! Warsztaty jej sie wspominac zachcialo ;-(((. Owszem, pare
        razy w zyciu zgrywalam idiotke, ale czasy, kiedy musialam to
        obowiazkowo robic przez pol poniedzialku co tydzien, wspominam
        zdecydowanie zle.

        kombinowanie, jak pozgrywać te
        > wszystkie wuefy
        zalatwic zwolnienie.

        i lektoraty...
        zdawac egzamin dla eksternistow.


        > Swetry, produkowane przez wiosnę i lato,
        > wymyślne, wzorzyste, nikt na uczelni takich nie miał.

        Hmmmm... Nie moga powiedziec, zeby sie kiedykolwiek interesowala
        ciuchami, ale ze ja tego nie pamietam...?

        I rozpoczęcie
        > sezonu w moim ukochanym Starym Teatrze.
        Czy teraz tez przezywasz degrengolade (bynajmniej nie starcza)
        Ukochanego?

        > No i zawsze zakochiwałam się jesienią smile
        To oczywiste. Zwlaszcza w cyklach akademickich wink)).

        --
        Is.
        • minerwamcg Przepraszam, offtopik będzie :) 17.08.07, 10:35
          > No. Do naszego pana Adasia czy do sp. Mietka Zajaca do BJ?

          Do Adasia oczywiście, i na Franciszkańską a potem Bracką do
          Biblioteki Miejskiej. Na BJ nie miałam cierpliwości i chodziłam tam
          jak musiałam smile
          A warsztaty lubiłam. Wojtek był jaki był, ale zakamarki Teatru 38
          wynagradzały wszystko. Zawsze lubiłam grać smile))

          > Czy teraz tez przezywasz degrengolade (bynajmniej nie starcza)
          > Ukochanego?

          Buuu sad((( I jak jeszcze. Ja tam potem paręnaście lat pracowałam...
          Weź nic nie mów, bo się popłaczemy obie. Nad Starym teraz tylko
          siąść i płakać.

          --
          Osoby mrowie a mrowie
          • isma Re: Przepraszam, offtopik będzie :) 17.08.07, 13:42
            O, BJ po zawarciu stosownych znajomosci bywala bardzo przyjazna
            czytelnikowi wink)). Uwielbialam sie przygladac, w czasie wieczornej
            przerwy na wietrzenie, z gornego korytarza przy Czytelni Rekich
            Pisow oswietlonej pojedynczymi lampkami Czytelni Glownej... przy
            moim wzroscie, z ichniejszych biurek moglam korzystac tylko na
            kleczkach. Zjazdy do magazynu na czytanie Zniszczonych - ach.
            W Instytucie bylo, jak dla mnie, za tloczno i za glosno ;-(((. Moze
            dwa razy przez cale studia tam zawitalam ;-(((.

            Warsztaty - moj Boze. Im dziwniej, tym lepiej... Moja zyciowa rola
            byl Demon Pajaka w "Przemianie" Kafki wystawionej w konwencji teatru
            kabuki ;-O. Z Wojciechem S. laczyla mnie natomiast, ze sie tak
            wyraze, szorstka milosc. Dozeralismy sobie wzajemnie przez dwa lata,
            w czasie ktorych zrobilam sceny z "Hamleta" w interpretacji homo
            (dwie dziewczyny grajace Hamleta i Horacego - pietrowa perwersja), a
            na koniec wyrezyserowalam Szekspirowaskie "Wszystko dobre, co sie
            dobrze konczy" w konwencji sado-maso - byl zachwycony wink)). A
            zamiast wyjazdu na oboz przyrzadzilam egzemplarz
            rezyserski "Legionu" - teatr totalny, z wykorzystaniem budynku
            dworca kolejowego wink)).

            Na koniec poszlismy we dwoje na wodke do Kuznicy (!), na ktorej mi
            wyznal, ze powinnam powaznie pomyslec o rezyserii, nawet jesli do
            tej pory nie myslalam, bo "mnie Konrad Swinarski tez dlugo namawial
            na te studia". Niestety, bez glebszego zastanowienia, w odpowiedzi
            na to wyznanie wyrazilam szczery zal, ze jednak skutecznie
            namowil...

            Ja w Starym juz od ladnych parunastu lat nie siadam i nie placze.
            Porzucenie zawodu teatrologa wyszlo mi pod tym wzgledem bardzo na
            dobre wink)).

            --
            Is.
            • minerwamcg Re: Przepraszam, offtopik będzie :) 17.08.07, 15:14
              > Niestety, bez glebszego zastanowienia, w odpowiedzi
              > na to wyznanie wyrazilam szczery zal, ze jednak skutecznie
              > namowil...

              Phhhhy! Isma, jak prof. Ulewicza kocham, nie przy jedzeniu, bo się
              udławię smile))))
              Moją życiową rolą był książę Filip w "Iwonie". Grałam go strasznie
              wściekła, bo miałam świetny pomysł na Iwonę smile

              A BJ doceniłam dopiero jako pracownik naukowy (ale to brzmi!) -
              rzeczywiście, zniszczone czasopisma były uroczo partyzanckie. I
              pierogi w bufecie, prosto z miktofalówki, gorące jak sto piekieł...

              --
              Osoby mrowie a mrowie
              • isma Re: Przepraszam, offtopik będzie :) 17.08.07, 15:42
                Niestety, rozmiarow milosci, ktora mozna darzyc prof. Ulewicza, nie
                potrafie dostatecznie ocenic, bo ja jestem pokolenie dr hab.
                Borowskiego juz. Choc wyzej wzmiankowany profesor emeritus bardzo
                mnie dzielnie wspieral podczas mojego naukowego debiutu prelegentki
                na temat unitow w polskim dramacie. Odnieslismy wtedy spore
                zwyciestwo nad KUL, wytropiwszy duzo wiecej odnosnych tekstow, niz
                udalo sie to Matce Boskiej Stykowej wink)).

                A ten pomysl na Iwone to mialas jaki? Tez z ulubionego repertuaru
                Wojciecha S.?
                To bylo nudne jak flaki z olejem, ta jego obsesja.

                Mysmy wlasnie zaczeli nasze wzajemne stracone zachody milosci w ten
                sposob, ze, podczas omawiania pierwszej sceny Tartuffa, w ktorej
                Marianna obawia sie spotkania z wzywajacym ja przed swe oblicze
                ojcem, zapytana przez p. S., jak rekonstruuje przyczyny tej obawy,
                zasunelam jakas socjologiczna bajeczke o tym, ze byly to czasy,
                kiedy dzieci wychowywaly sie pod okiem nianiek, a zatem spotkanie
                oko w oko z rodzicem znamionowalo jakies istotne, nieoczekiwane,
                wydarzenia (co tekst, moim skromnym zdaniem, nader wyraziscie
                potwierdza), na co na nalanym obliczu S. odmalowala sie skrajna
                pogarda: "Alez, prosze pani! To, co pani mowi, jest zalosnie naiwne!
                Podpowiem pani: moga byc trzy powody tej obawy - otoz mozliwe jest,
                ze ojciec Marianne okrutnie karze fizycznie. Albo ja, dajmy na to,
                zgwalcil. Wiec niechze sie pani teraz zastanowi, ale jak powazny
                czlowiek, a nie jak gimnazjalistka - jaka moglaby byc trzecia
                przyczyna?".
                Zatrzepotawszy rzesami, odparlam wiec slodko, ze zapewne bylaby to
                okolicznosc, iz zarowno gwalci, jak i bija ;-(((.

                Markiz de Sade cholerny ;-(((.
                --
                Is.
                • minerwamcg Re: Przepraszam, offtopik będzie :) 18.08.07, 12:08
                  > Zatrzepotawszy rzesami, odparlam wiec slodko, ze zapewne bylaby to
                  > okolicznosc, iz zarowno gwalci, jak i bija ;-(((.
                  > Markiz de Sade cholerny ;-(((.

                  Auuu! Cudne. Tak, Wojtka u Swinarskiego interesowały wyłącznie wątki
                  zboczone - gwałty, kazirodztwa, homoseksualizm we wszystkich
                  postaciach, nie wiem, czy o zoofilii też tam czegoś nie było.
                  A Iwonę miałam ochotę zrobić w oparciu o spiskową teorię dziejów.
                  Jest podstawiona przez wrogie mocarstwo, żeby "rozrobić" dwór. Niby
                  bezwolna, w rzeczywistości jest sprytną agentką (i świetną aktorką)
                  i niewidocznie steruje wydarzeniami. Publiczność dowiaduje się o tym
                  z min i gestów, jakie Iwona wykonuje za plecami Filipa i reszty.
                  --
                  Osoby mrowie a mrowie
                  • isma Re: Przepraszam, offtopik będzie :) 18.08.07, 14:04
                    A - to antycypowalas Iwone Jarzyny? Podoba mi sie wink)).

                    Tym Swinarskim to on mnie szczegolnie wkurzal, mial dokladnie takie
                    same teksty jak posel RP Jerzy F., w tamych czasach jeszcze
                    halabardnik w Starym Teatrze ("My z Kondziem..." "My z
                    Andrzejem...") ;-(((.

                    Zoofilia to moze nie, ale ta "Przemiana" to wlasnie pozadane bylo,
                    aby stanowila studium arachnofobii wink)).
                    U nas nie wyszlo, z powodow czysto towarzyskich, bo kolezanka, ktora
                    to rezyserowala, byla osoba bardzo lubiana, i wszyscysmy woleli
                    znosic udreki sceniczne w jej towarzystwie - a, jak wiesz, w tym
                    tekscie zbyt wielu rol nie ma wink)). Kolezanka sie wtedy fascynowala
                    Japonia, wiec stanelo na tym, ze bedzie Kafka a'la kabuki, dzieki
                    czemu udalo sie kazdej postaci przydac po jednym lub
                    dwa "cienie", "demony", czy jak tam to sie fachowo nazywa. Mysmy
                    mieli zajecia juz na poddaszu pod czternastka, nie w T38, i tam byla
                    taka chwiejna antresola nad drzwiami, na ktorej umiescilismy
                    kolezanke Ewe G. odstawiajaca jednego z demonow biednego Gregora
                    Samsy (w tej roli red. Lukasz D., aktualnie gwiazda
                    recenzencka "Przekroju" ;-((((((((((((). No wiec ja, w roli demona
                    numer dwa, zwisalam sobie na oknie naprzeciwko i obserwowalam pilnie
                    moje alter ego, odziane w czarny trykot i czarna rajstope
                    naciagnieta na czaszke, i, niestety, gotowalam sie z wscieklosci,
                    wiedzac, ze jesli wygladam dokladnie tak samo idiotycznie - a
                    wygladalam - to jeszcze chwila, a moja tozsamosc historyka XIX-
                    wiecznego teatru polskiego legnie bezpowrotnie w gruzach wink)).

                    --
                    Is.
    • a_weasley Jesień? Po cholerę toto żyje? 15.08.07, 22:50
      Nie znoszę.
      Raz zimno, raz tak sobie, nigdy nie wiadomo, jak się ubrać. Co drugi dzień pada,
      więc mokro jest zawsze.
      Coraz wcześniej robi się ciemno i jest za dużo czasu na myślenie o wszystkim, co
      się w maju - czerwcu tak ładnie zapowiadało na lipiec - sierpień, chciał
      człowiek jak najlepiej, a wyszło jak zawsze.
      Kaloryfery zaczynają grzać, kiedy się znowu robi cieplej, a przestają, kiedy się
      znowu robi zimniej.
      Minerwa zaziębia się od byle czego, a i mnie nic nie brakuje, bo w powietrzu
      ciągle wilgoć.
      Jest Wszystkich Świętych i okolice i to jest jakiś pozytyw. A główny pozytyw
      jest taki, że się robi zima i wtedy jest Boże Narodzenie, a przedtem wszystkie
      przygotowania do niego. I jest wtedy mróz, czasem nawet dwucyfrowy, i jest sucho
      i słonecznie, i wiadomo jak się ubrać, miasto nabiera urody... Niestety ostatnio
      pojawił się nowomodny trend przeciągania jesieni aż do wiosny. Powinni tego
      zabronić.

      --
      Tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli dużo.
      Wigilia w Norze
      Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
      • minerwamcg Zima? A fuuuu! 15.08.07, 23:24
        Jedyny pożytek z zimy to ten, że jest Boże Narodzenie. Zimą jestem
        non stop chora, kiedy z ogrzanego kaloryferem mieszkania wychodzę na
        mokrą breję pełną zarazków. Jest ślisko, śniegowe błoto na
        chodnikach utrudnia chodzenie, dzień trwa pięć godzin, a jak
        pochmurno, to cztery... Taką zimę, jaką lubi Arthur, to i ja bym
        zaakceptowała - ze śniegiem, dwucyfrowym mrozem, który skutecznie
        zabija obrzydliwe bakcyle, z soplami z dachu... au! No dobra, może
        bez sopli. Bieda w tym, że takiej zimy nie ma. A w każdym razie nie
        bywa za często. Arthur zwyczajem wąsatych mosterdziejów chwali swoją
        skondensowaną pamięć o zimie, a nie ją samą, taką jaka bywa tu i
        teraz smile)) Przed wojną to były zimy, panie tego...
        --
        Osoby mrowie a mrowie
    • kulinka3 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 15.08.07, 23:00
      Ja też lubię jesień.Wrzesień kojarzy mi sie z Tatrami,bo kiedyś każdy wrzesień
      to były górskie wędrówki i nasz ślub na Pęksowym Brzysku. Lubię, kiedy dzień
      coraz krótszy i wcale mi to nie przeszkadza.
      Lubię poranne mgły, które często jesienią zapuszczają się do nas na osiedle.
      Czekam również, kiedy dzieciaki pójdą do szkoły, bo lubię ten rytm.
    • kasia_ol1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 16.08.07, 12:04
      > Lubicie jesień? Czy wiecie, co Was w tym roku czeka? (Kasia_Ol to
      > raczej wie).

      czuję się wywołana do tablicy smile
      właściwie to nie wiem co nas czeka. każdy poród i każde dziecię to ogromna
      zagadka. do tego zakonczenie studiów - mam nadzieję, ze tym razem skutecznie wink
      chyba o niczym tak nie marzę ostatnio, tym bardziej, że po tak długiej przerwie
      kosztowało nas to moje studiowanie wiele wyrzeczeń.

      a jesień generalnie lubię, bom listopadówka z urodzenia smile choć od czasu
      pojawienia się w moim życiu letnich chłopaków coraz mniej - ubieranie,
      cudowanie, to zimno, to mokro. w lecie jest z dziećmi dużo łatwiej - koszulka i
      krótkie gacie, bose stópki w sandałach i czapa od słońca - uwielbiam...

      a wspomnienia... leceum, problemy z rodzicami, problemy w szkole, pierwsze
      wagary, potem kolejne, włóczęga po masywie śnieżnika i okolicy, pytanie
      "dlaczego?" bez odpowiedzi do dzisiaj...
    • sion2 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 17.08.07, 11:32
      Jesien to ja lubie do polowy pazdziernika. Potem za ciemno, za zimno
      o za mokro. A juz nie znosze braku zimy czyli temperatury ok +4 i
      deszczu od listopada do konca lutego... brrr. Ja to zyje tak: do
      konca wrzesnia jest ok. Potem licze dni do kolejnego Zecchino d'oro,
      ktore jest po 20. listopada zawsze, nastepnie czekam na Boze
      Narodzenie a od stycznia licze dni do wiosny.
      Uwielbiam tylko grabic liscie i je palic...
      --
      Moja brataniczka Wiktoria

      Wiktoria ma 5 dni
    • fiamma75 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 17.08.07, 14:30
      Lubię nie lubię.
      Na pozątku października nasza rocznica ślubu (czwarta, choć wydaje
      mi się, że to już -nta), pod koniec października poczęło się nasze
      słonko, które obecnie jest na etapie mówienia "nie" na wszystko smile
      Nie lubię zimna, najgorzej jest jak jeszcze nie zaczynają grzać
      kaloryfery, i w pracy jest lodownia. Nie lubię pluchy, krótkich dni,
      listopad nastaja mnie depresyjnie - powatarzam sobie - aby do
      wiosny.
      --
      Dwie obrączki i Nasz zębatek
      *** Kochaj, żeby żyć i żyj, żeby kochać. /Dionisios Solomas/
    • luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 20.08.07, 23:08
      Jesień - to także wspomnienie nieszielnych wyjazdów z Rodzicami tuż
      pod Kraków:
      ziemniaki duszone wraz z mięsem i kapustą w żelaznym baniaku
      obłożonym ogniskiem; kiełbaski pieczone na rożnie, wyciętym i
      wygiętym przez Tatę z drutu (można było naprawdę obracać, kręcąc
      korbką);
      baniaka już nie ma - rożen jeszcze jest, w szafce z rzeczami po
      Tacie, wśród m.in. wielu starych aparatów forograficznych...
    • maika7 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 26.08.07, 09:13
      > Lubicie jesień? Czy wiecie, co Was w tym roku czeka? (Kasia_Ol to
      > raczej wie). Czy u Was już też mimozy i mimo upałów słońce już nie
      > lipcowe?

      Jesień dziecięca - kasztany, bukiety suchych liści, zbieranie warzyw w ogródku
      pod oknem i szkoła, pierwsze jakies tam porywy serca.

      Jesien mlodzieńcza - wyprawy za miasto, wyjazdy na grzybobrania, warzywa w
      ogródku..., słoneczniki, orzechy, inna szkoła - inne porywy serca wink

      Jesień prawie dorosła - wyjazdy na grzybobrania, łazęgowanie i gadanie o sensie
      istnienia, słoneczniki, orzechy, miłość

      Jesień teraźniejsza - zapracowana, zapracowana, zapracowana, z malowniczymi
      obrazami za oknem, z ciepłą herbatą w dłoniach, z ciastem w wolniejsze dni, z
      kocem i książką. Spokojna, smakowana.

      Tegoroczna jesień - zmiany w rodzinie - przed M. wazny egzamin zawodowy, starsze
      dziecko wyprowadza sie z domu i wyfruwa w samodzielnośc, młodsze idzie do nowej
      szkoły, a ja usiłuje dopiąć moje służbowe sprawy (prywatne podopinane) do konca
      z efektem na razie niezadawalającym.

      Od listopada powinnam zapadac w sen zimowy i budzić się w marcu.

      smile
      M.
    • pawlinka Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 26.08.07, 22:11
      kiedyś miałam alergię na jesień, wpadałam w przygnębienie na samą myśl o końcu
      lata. Jestem wiosenna. Gdzież jesieni do zapachu świeżej, mokrej ziemi na
      przedwiośniu?
      Chyba jednak się starzeję, polubiłam jesień. Dla mnie to najbardziej pachnąca ze
      wszystkich pora roku, bo wiosnę czuje wszstkimi zmysłami.
      Kiedyś pachniały chińskie gumki w nowych piórnikach i drewniane ołówki.
      Dziś w moim domu jest fioletowo: www.phu-konrad.pl/bakalie/sliwki.jpg
      Od 5 dni smażą się konfitury ze śliwek... potem będą borówki i żurawina, a z
      pierwszymi mrozami - pigwa. Mąż chce zrobić nalewkę z jeżyn. Znajomy staruszek
      zaprasza po gruszki, które obsiadły jego drzewo.
      Czujecie? już jesień!
    • luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 02.09.07, 19:15
      Nagle, wraz z dniem 1 września, zawitała do Krakowa jesień. W tym
      roku odczułem ją niemiło. Niby termometr wskazuje około 20° - a
      trzęsę się z zimna, i w domu, i na polu.
      Dawno czegoś takiego nie pamiętam, żeby przyszło tak wcześnie, i tak
      nagle po upałach.
    • luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 03.09.07, 19:10
      W południe słońce wyjrzało na chwilę, ale to tylko na chwilę.
      Teraz w Krakowie dopiero co minęła siódma wieczorem czasu letniego,
      a już jest ciemno - jeszcze przed siódmą (jeszcze nigdy tak wcześnie
      tego lata/jesieni) musiałem zaświecić lampy na obu biurkach i
      trzecią na stole koło komputera;
      w koszuli flanelowej i swetrze, więc ubrany jak w zimie, cały się
      trzęsę i ciepło mi tylko na tapczanie pod kocem.
      • luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 04.09.07, 19:37
        Dziś dzień był tak ciemny, że musiałem zaświecić światło już o wpół
        do siódmej wieczorem.
        Wciągnąłem też na siebie zimowe spodnie dresowe, noszone na "po domu"
        - i mimo wszystko trzęsie mną z zimna.
        Zachód słońca objawił się czymś w rodzaju buraczkowo-czerwonej zorzy
        na pochmurnym niebie. Przez moment myślałem, że wyjdę z domu gdzieś
        się przejść - ale prędko z tego zrezygnowałem.
    • luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 06.09.07, 21:15
      Po południu nie padało - zdołałem zrobić po pracy mały spacer
      (rzecz, której mi bardzo brakuje - niestety, w ciągu bardzo
      krótkiego popołudnia spacer ma wielu konkurentów, którym musi
      ustąpić miejsca).
      Było cieplej - 15°.
      Teraz (po 21) znów leje.
    • luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 15.09.07, 17:31
      Dziś - 15 września - było słońce przez kilka godzin tuż po południu,
      i dzień wydawał się naprawdę wrześniowy.
      Ale teraz znowu słońca nie ma, choć jeszcze jest nad horyzontem
      (dopiero 17.30).
      Jeszcze w sierpniu, kiedy męczył mnie upał, zdawało mi się, że
      zdołąm we wrześniu wyjechać dokądś poza Kraków. Chyba jednak nic z
      tego nie będzie.
    • luccio1 Re: "mimozami jesień się zaczyna"... 16.09.07, 16:48
      Dzisiaj zrobiłem sobie spacer przez Park Jordana, w poprzek Błoń do
      mostu na Rudawie koło "Juvenii" i "Zwierzynieckiego", potem
      Malczewskiego do Alei Waszyngtona w połowie jej długości, potem tąż
      Aleją zejście do pętli salwatorskiej, podjazd tramwajem pod Most
      Dębnicki, przejście wzdłuż Wisły pod Wawel, potem wokół Wawelu i
      Plantami do domu.

      Dzień dzisiejszy - to była prawdziwa polska złota jesień. Trwa
      jeszcze teraz - za moim oknem, choć już dziś żadnego wyjścia z domu
      nie planuję.

      Małgosiu! ale czemu ja sam jeden od dobrych kilku dni ciągnę ten
      wątek?
      Pozdrawiam
      Łukasz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka