18.09.07, 15:15
Jakie są? Ładne? Lubiane? Dzieci w nich chodzą?
U nas na razie nadal pępki na wierzchu, bo wszystkie mundurki
przyszły o 2 rozmiary za duże i większość młodzieży oddaje do
przeróbki, a ci co nie oddali, to i tak nie noszą, skoro taki
rozgardiasz.
Dziewczyny mają bezrękawniki takiego koloru, że ciężko się prowadzi
lekcje, oczy bolą. A chłopcy mają stonowany kolor, ale
wyglądają...jeden z uczniów określił, że jak śmieci w worku, takim
granatowym, związanym sznurkiem. Niestety coś w tym jest. Kosztowało
to prawie 40 zł, a jeszcze trzeba do tego zamówić koszulki polo.
Dotychczas byłam pozytywnie nastawiona do mundurków, ale mija mi to
--
przemijanie ma sens...
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: mundurki 18.09.07, 16:03
      u nas w ogólniaku nie ma mundurków, za to pojawił się wymóg
      stosownego ubioru - do tej pory nauczyciele nie chcieli zbytnio się
      czepaic, teraz mają większe pole manewru " O jacy dobrzy, nie ma
      mundurków. O , jacy liberalni , musimy się TYLKO stoswnie ubierać"
      Wcześniej byłby o to krzyk wink)))
      W gimnazjum obok nie ma mundurków.
      U młodszej mundurki mają się pojawić. Kamizelki z dzianiny -
      granatowe z biało granatowymi wykończeniami, wygląda to schludnie,
      choć odzywają się głosy, że pewnie będzie się mechacić wink
      Prosiliśmy, by zastanowiono się nad bluzeczkami - bo po prostu one
      są blisko ciała i trzeba ich kupić naprawdę dużo sad , żeby nie były
      przepocone, co jest sporym kosztem.
      Mają być konsultacje jeszcze w tej sprawie ...
      --
      Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
      Wychowanie w wierze
      • mamalgosia Re: mundurki 18.09.07, 16:07
        Ale ja nie rozumiem: jak to "nie ma mundurków"? Wiem, że nasz
        dyrektor jest nadgorliwy w każdej dziedzinie, ale to jednak jest
        nakaz odgórny.
        A co do bluzek, to tak, dobrze byłoby mieć ich więcej. Ale u nas
        mają po jednej (ze względu na koszty), resztę sobie dopowiedz
        --
        przemijanie ma sens...
        • mader1 Re: mundurki 18.09.07, 17:24
          nie wiem, jak to zalatwili. Nie mają mundurków . Mają tylko się
          ubierać w określony sposób - chodzi o kolory. Taką wczoraj dostałam
          informację.
          --
          Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
          Wychowanie w wierze
            • dominikjandomin Re: mundurki 18.09.07, 18:06
              mamalgosia napisała:

              > To naprawdę ciekawe, moim zdaniem wbrew prawu (mądremu czy nie,
              ale
              > prawu).

              Ale to było do wykonania.

              Zarządzić, że na "mundurek" składają się granatowe dżinsy i biała
              koszula z plastikiwym identyfikatorem. Dla chętnych do kupienia
              przez szkołę.
                • mader1 Re: mundurki 21.09.07, 18:06
                  już dopytałam. Ponieważ nas rzecz nie dotyczyła - bo nie mamy
                  dziecka w gimnazjum - nie pytałam wcześniej.
                  Jest tak, jak napisał Dominik - mają być białe lub niebieskie bluzki
                  koszulowe/koszule z identyfikatorem i do tego dowolnego koloru
                  spodnie, ale długie i nie biodrówki albo spódnice, ale znów - nie
                  mini i nie biodrówki.
                  Czyli nic strasznego, normalne ubranie do szkoły.
                  --
                  Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
                  Wychowanie w wierze
          • mamalgosia Re: mundurki 18.09.07, 17:44
            Pewnie tak, ale rozumiem, że to raz w tygodniu, tak? Dziewczynki
            podobno piorą i suszą suszarką (bo kaloryfery na blokach na razie
            nie grzeją), chłopcy nic nie mówią, ale sama czuję, że się nie
            poświęcają aż tak. Kolorowego dnia nie mamy.
            Pawlinko, dobrze że jesteś
            --
            przemijanie ma sens...
    • kulinka3 Re: mundurki 18.09.07, 18:13
      U nas mundurki, podobnie jak u Platerek, były zanim wprowadzono je w całej
      oświacie.Są bardzo ładne, choć proste.Czerwone polo, szara princeska i granatowy
      sweterek, rajstopy do wyboru czerwone lub granatowe. Protestów nie słyszałam,
      nie wiem czy z racji młodego wiekuwink)) czy z faktu,że wszyscy traktują je
      normalnie, bo były od zawsze.
    • samboraga Re: mundurki 18.09.07, 19:41
      u nas były zawsze, młodsze dzieci nie narzekają, starsze...noszą, w zeszłym roku
      syn się bardzo cieszył na mundurek
      podstawówka ma czerwony blezerek, gimnazjum granatowy, a na nim naszyty emblemat
      szkoły - zakładany na białą bluzkę/koszulę, do tego ciemne spodnie/spódnica,
      w dniach galowych do tego dochodzi krawat w kolorach szkoły
      problemu z rozmiarami nie ma, bo są stale dostępne w sklepiku i kupuje się bez
      zamawiania z góry
      ja, jako mama, sobie chwalę to rozwiązanie - mamy kilka białych koszul,
      kupionych w zwykłym sklepie (co do koszul jest dowolność), cenowo wychodzi tak,
      że mniej się kupuje ciuchów 'cywilnych', więc nie ma to znaczenia, a ułatwienie
      (wg mnie) spore w porannym szykowaniu
        • a_weasley Re: mundurki 19.09.07, 09:45
          mamalgosia napisała:

          > No więc właśnie dlatego ja byłam bardzo po stronie mundurków - bo
          > myślałam, że to będzie tak jak piszesz.

          Też to sobie tak wyobrażałem, ale w imię tego, żeby było taniej, w większości
          szkół zastosowano rozwiązanie harmonijnie łączące wady mundurków i niemundurków.
          I zamiast z sensem wydać stówę, rodzice wyrzucają 30 zł.
          A mówiła babcia Salomea: "jestem za biedna, żeby kupować tanie rzeczy"...

          --
          Tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli dużo.
          Wigilia w Norze
          Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
    • luccio1 Re: mundurki 18.09.07, 19:44
      Jeden więcej element przymusu - który zaczyna się od wejścia do
      szkoły, a nie jestem nawet pewien, czy zakończy się wraz z
      przejściem na emeryturę.
      • minerwamcg Re: mundurki 18.09.07, 20:33
        Co masz na myśli z emeryturą?
        A ten "element przymusu" jeszcze sto lat temu istniał w wersji od żłobka do
        nagrobka - jak chłopiec wkładał szkolny mundurek, to nosił go do matury, mundury
        mieli też studenci. Jeżeli po maturze/studiach zostawał państwowym urzędnikiem,
        mundur nosił aż do emerytury.
        --
        Osoby mrowie a mrowie
        • luccio1 Re: mundurki 18.09.07, 20:44
          minerwamcg napisała:

          > Co masz na myśli z emeryturą?

          Od początku szkoły - na rano na godzinę, i nie wolno się było
          spóźnić.
          Teraz - jako że pracuję "na państwowym" - do pracy na godzinę i też
          nie wolno się spóźnić, bo wtedy trzeba się tłumaczyć prawie jakby
          się wciąż było w szkole - tylko że gdy się ma więcej lat, jest to
          bardziej upokarzające, wprost proporcjonalnie do tego, ile lat mi
          przybyło.

          No więc, mam nadzieję, że gdy będę już na emeryturze, to wszystko
          wreszcie ze mnie opadnie. Tak samo jak zniknie konieczność
          uzgadniania terminów urlopowych z najbliższymi kolegami z działu
          (aby zawsze ktoś był) - i wreszcie będę mógł sobie pojechać na kilka
          dni poza Kraków, będę mógł pojechać szlakiem moich niegdysiejszych
          wakacji odbywanych jeszcze z Rodzicami - byle starczyło pieniędzy i
          sił - bo czas, którego akurat teraz nie mam, już będzie...

          A co do mundurków:
          ich entuzjaści jakby żyli nie w Polsce. Jakby zapomnieli, że po
          drodze były np. obozy koncentracyjne z pięknymi mundurkami w pionowe
          paski, z naszytymi różnokolorowymi trójkącikami...
          Taki koszmar mija po kilku pokoleniach
          • dominikjandomin Re: mundurki 18.09.07, 21:30
            luccio1 napisał:

            > minerwamcg napisała:
            > Teraz - jako że pracuję "na państwowym" - do pracy na godzinę i
            też
            > nie wolno się spóźnić, bo wtedy trzeba się tłumaczyć prawie jakby
            > się wciąż było w szkole - tylko że gdy się ma więcej lat, jest to
            > bardziej upokarzające, wprost proporcjonalnie do tego, ile lat mi
            > przybyło.

            Dziękuj Panu Bogu, ze nie pracujesz na prywatnym.

            Nie musiałbyś się tłumaczyć. Tylko "wynos mi się z oczu, a jutro
            przyjdź po papiery, już nie pracujesz tutaj".

            > A co do mundurków:
            > ich entuzjaści jakby żyli nie w Polsce. Jakby zapomnieli, że po
            > drodze były np. obozy koncentracyjne z pięknymi mundurkami w
            pionowe
            > paski, z naszytymi różnokolorowymi trójkącikami...
            > Taki koszmar mija po kilku pokoleniach

            Obozy w paski z trójkącikami to nie polski pomysł, więc mi nic do
            nich.

            A mieliśmy wspaniałe tradycje, wspaniałe szkoły.

            Szkoda, że gołym brzuchom rózowyuch panienek przeciwstawiasz pasiaki
            polskich patriotów. Myślałem, ze od Polaka tego nigdy nie usłysze.

            Natomiast mocno denerwuje mnie efekt "reformy". Większosć szkół
            wprowadziła kamizelki. I co? Pomoże to na gołe brzuchy i mini
            szerokości paska od spodni?
            • skrzynka3 Re: mundurki 19.09.07, 00:07
              Po co wiekszosc szkol wrowadzila tylko kamizelki?

              Hmm.. moze jak szkola (rejonowa) moich synow po to, ze to najtansze
              wyjscie. Kamizelka wystarczy jedna -tydzien powinna obleciec a w
              weekend sie upierze (hmm..jeszcze nie wiem co bede robic ze sladami
              obiadu u mlodszego sad), mozna kupic troche "na wyrost" wiec na
              dluzej starczy.

              Na radzie rodzicow analizowalismy wariant pelny. Owszem wygladaloby
              super tylko..koszulek jako tych noszonych blisko ciala trzeba by
              kupic kilka,podobnie ze spodniam-moje dziecko po lekcjach idzie na
              swietlice z ktora wychodzi na boisko-nie ma mowy zeby spodnie
              wytrzymaly dwa dni noszenia.Spodniczki-nie wszystkie dziewczynki
              lubia i nosza no i jest kwestia pogody -dzieciaki wedruja np. na
              basen.

              Przy kilkorgu dzieciach po prostu wielu rodzicow nie stac by bylo na
              kupienie kilku kompletow mundurkow dla kazdego.

              Nasza drekcja i nauczyciele z niechecia ale przyznaja ze pomysl
              mundurkow im sie nie podoba. Od dawna w regulaminie szkoly byl zapis
              ze stroj zakrywa korpus i ramiona, zadnego makijazu i nadmiernej
              bizuterii i naprawde bylo to egzekwowane - zadnych golych brzuchow
              itp.

              W rezultacie beda kamizelki i nikt nie ukrywa, ze na odczepnego zeby
              spelnic jak najmniejszym kosztem i klopotem dla rodzicow wymog
              ustawy.

              Ps. nie miewam klopotow z rannym ubieraniem dzieci,a ubrania dla
              nich mam z wielu zrodel-od rodziny, z lumpka, z wyprzedazy -wszystko
              to znacznie, znacznie taniej niz zaproponowane nam przez
              firmy "mundurkowe" koszulki,polo i bluzy nie mowiac o spodnicah i
              spodniach.
              --
              "Dlaczego kobieta ma tak dużo pracy w domu?
              A śpi w nocy to i się jej zbiera!"
              • kamilla14 Re: mundurki 19.09.07, 01:44
                w naszej szk. podst. wprowadzono granatowe koszulki polo - niby
                chlopcy wygladaja calkiem twarzowo, dziewczynki troche mniej, ale za
                to calosc jakos ponuro, nudno i trudno do odroznienia...
                Mimo dobrych checi nie widze sensu tych mundurkow.
                K
            • luccio1 Re: mundurki 19.09.07, 16:59
              Skrytykowałeś/aś mnie - to teraz powiedz z ręką na sercu:
              myślałeś/aś, że nasza wolność będzie wyglądać tak, jak wygląda?
              Mnie ona odrzuca na całej linii.
              • dominikjandomin Re: mundurki 19.09.07, 17:35
                luccio1 napisał:

                > Skrytykowałeś/aś mnie - to teraz powiedz z ręką na sercu:
                > myślałeś/aś, że nasza wolność będzie wyglądać tak, jak wygląda?

                Nie. Mnie polityki zawsze zaskakują czymś, czego sam bym nie
                wymyslił.

                > Mnie ona odrzuca na całej linii.

                A mnie w częsciach. Są rzeczy dobre i złe, tak jak wszędzie i
                zawsze. Nawet PRL miał swe dobre strony i dobre rozwiązania.
          • a_weasley Re: mundurki 19.09.07, 20:55
            Bociany mają długie szyje.
            Żyrafy mają długie szyje.
            Wniosek: Bociany są żyrafami.
            Zadanie 1:
            Wykazać błąd w rozumowaniu.
            Zadanie 2:
            Wytężyć wzrok i znaleźć zasadniczą różnicę między przedstawionym rozumowaniem a
            tym, co zaprezentował mój przedmówca.
            Luccio1 napisał otóz:

            > Jakby zapomnieli, że po drodze były np.
            < obozy koncentracyjne z pięknymi mundurkami
            > w pionowe paski, z naszytymi różnokolorowymi
            > trójkącikami...

            Dlaczego, u Boga Ojca, Oświęcim, a nie na przykład Monte Cassino, jeżeli już się
            upierasz przy wojnie?
            Swoją drogą Hitler wprowadził też megafony na dworcach. Przed wojną tego nie
            było. Też Ci przeszkadzają?

            --
            Tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli dużo.
            Wigilia w Norze
            Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
    • mama_kasia Re: mundurki 19.09.07, 11:11
      W naszej podstawówce są bluzy dżinsowe - takie, jakie
      są w domu (mogą być koszule), byle bez ozdób. Na to
      naszywamy logo szkoły. Pod spód bluzka w określonym kolorze
      i logo - do kupienia w szkole lub samodzielnie w sklepie.
      Mnie to odpowiada, bo i tak jestem przeciwna mundurkom.

      • mama_kasia Re: mundurki 19.09.07, 21:49
        Bo wydaje mi się, że to jest przerost formy nad treścią.
        Moje dzieci chodziły do szkoły normalnie ubrane, raczej
        skromnie. Nie powiem, że w sonowanych kolorach, bo córka
        akurat róż od czasu do czasu lubi wink
        Nie wiem, co miałyby załatwić mundurki. Czy są w stanie
        coś poprawić w zachowaniu, myśleniu, nauce dzieci?
        • skrzynka3 Re: mundurki 19.09.07, 23:39
          Ja moge powiedziec calkiem smialo -bardzo mi sie pomysl mudnurkow
          nie podoba.

          Nie zalatwiaja nic. Nie sa w stanie zatrzec roznic miedzy dziecmi
          bogatymi i biednymi -te roznice duzo bardziej widac przy tym czy
          kogos stac na wycieczke, dodatkowe wyjscie do teatru,zajecia
          pozalekcyjne, basen itp.,widac to po przyborach szkolnych, butach,
          kurtkach itp. Nadzieja, ze dzieki mundurkom zatrze sie te roznice to
          utopia.
          Nie widze jak mialyby poprawic bezpieczenstwo moich dzieci w szkole,
          lub wplynac na ich zachowanie.

          Nie podoba mi sie sam pomysl jednakowego ubrania wszystkich bez
          wzgledu na upodobania, gust (wlasnie sie ksztaltujacy),temperament.

          Regulamin szkoly (tak jak w naszej nie tylko na papierze ale
          przestrzegany) okreslajacy co wolno i wypada w szkole-jak
          najbardziej TAK, wbicie wszystkich bez wzgledu na budowe ciala w
          jednakowy fason -NIE.

          Dla mnie to tylko dodatkowy klopot i wydatek.I tak odetchnelam, ze
          skonczylo sie tylko na tych nieszczesnych kamizelkach. Nie wyobrazam
          sobie w tygodniowej bieganinie jeszcze prania i prasowania
          mundurkowych spodni i koszul. Tak to chlopaki maja (z roznych
          zrodel) tyle bluz,spodni i koszulek, ze spokojnie moge zostawic
          pranie na weekend a codziennie maja czyste ubranie.

          Na marginesie-pelna wersja mundurka (jednej sztuki a to nierealne
          przeciez zeby wystarczylo na caly tydzien)to koszt znacznie powyzej
          100zl-takie przynajmniej wyliczenia przedstawily nam firmy
          mudnurkowe,ktore dyrekcja sprowadzila na spotkanie.

          W zyciu nie zaplacilam za T-shirt dla dziecka tyle ile kosztuje
          taki "mundurkowy" smile)

          Szczerze nienawidzilam swojego stylonowego fartucha, ktory musialam
          nosic i nie sadzilam, ze bede musiala zmuszac swoje dzieci do
          chodzenia w mundurku.

          Po cichu licze, ze pomysl szybko umrze smiercia naturalna. Wiem, ze
          juz sa szkoly,ktore zawiesily mundurki poprawiajac tylko regulaminy
          zeby znalazly sie tam zapisy o wymaganym stroju "stonowanym" w
          kolorze i fasoniewink))

          --
          "Dlaczego kobieta ma tak dużo pracy w domu?
          A śpi w nocy to i się jej zbiera!"
          • kulinka3 Re: mundurki 20.09.07, 13:15
            skrzynka3 napisała:

            > Ja moge powiedziec calkiem smialo -bardzo mi sie pomysl mudnurkow
            > nie podoba.
            > Nie zalatwiaja nic. Nie sa w stanie zatrzec roznic miedzy dziecmi
            > bogatymi i biednymi -te roznice duzo bardziej widac przy tym czy
            > kogos stac na wycieczke, dodatkowe wyjscie do teatru,zajecia
            > pozalekcyjne, basen itp.,widac to po przyborach szkolnych, butach,
            > kurtkach itp. Nadzieja, ze dzieki mundurkom zatrze sie te roznice to
            > utopia.

            Mundurki nie są w stanie zatrzeć różnic w statusie majątkowym , jak sądzęwink)) i
            nie takie było ich zadanie.Wiem jednak już po rocznym doświadczeniu z mojej
            szkoły,że póki co, nie ma rewii mody i licytacji, kto ma lepsze, droższe
            ciuchy.Mundurki są kompletne i to jest to. Sama kamizelka niczego nie załatwi.

            > Nie widzę jak miałyby poprawić bezpieczeństwo moich dzieci w szkole,
            > lub wpłynąć na ich zachowanie.

            Chyba trochę za mało czasu upłynęło, aby wyciągać wnioski odnośnie
            bezpieczeństwa. Natomiast jeśli wszyscy ubrani są w mundurki to rówieśnik, tak
            nie ubrany, rzuca się naturalnie w oczy. Kamizelkę można komuś
            pożyczyć.Kompletnego stroju już nie.
            >
            > Nie podoba mi sie sam pomysl jednakowego ubrania wszystkich bez
            > wzgledu na upodobania, gust (wlasnie sie ksztaltujacy),temperament.

            W wielu miejscach na świecie w szkołach są mundurki i to właściwie do
            studiów.Mundurek jest znakiem utożsamienia ucznia z konkretną szkołą i jakoś nie
            widzę w tym zbrodni na dziecięcym temperamencie czy guście.To tylko szkoła, a
            nie całe życie.

            > Regulamin szkoly (tak jak w naszej nie tylko na papierze ale
            > przestrzegany) okreslajacy co wolno i wypada w szkole-jak
            > najbardziej TAK, wbicie wszystkich bez wzgledu na budowe ciala w
            > jednakowy fason -NIE.

            Fasony mają rozmiary, Skrzynko, więc nie demonizujmy.A taki regulamin jest jak
            najbardziej ok.Tylko szkoda,że w nielicznych szkołach.

            > Dla mnie to tylko dodatkowy klopot i wydatek.I tak odetchnelam, ze
            > skonczylo sie tylko na tych nieszczesnych kamizelkach. Nie wyobrazam
            > sobie w tygodniowej bieganinie jeszcze prania i prasowania
            > mundurkowych spodni i koszul.
            Tak to chlopaki maja (z roznych
            > zrodel) tyle bluz,spodni i koszulek, ze spokojnie moge zostawic
            > pranie na weekend a codziennie maja czyste ubranie.
            > Na marginesie-pelna wersja mundurka (jednej sztuki a to nierealne
            > przeciez zeby wystarczylo na caly tydzien)to koszt znacznie powyzej
            > 100zl-takie przynajmniej wyliczenia przedstawily nam firmy
            > mudnurkowe,ktore dyrekcja sprowadzila na spotkanie.
            >
            Pełny mundurek to znaczna oszczędność w codziennych ubraniach, za które de facto
            często płacisz powyżej 100 zł i potwierdzą Ci to chyba wszyscy rodzice ze szkół
            w których mundurki funkcjonują.



            > W zyciu nie zaplacilam za T-shirt dla dziecka tyle ile kosztuje
            > taki "mundurkowy" smile)
            >
            > Szczerze nienawidzilam swojego stylonowego fartucha, ktory musialam
            > nosic i nie sadzilam, ze bede musiala zmuszac swoje dzieci do
            > chodzenia w mundurku.

            Szkoda,że to takie bolesne zmuszanie.Trudno dziwić się niechęci dzieci, skoro
            ich rodzice są też przeciw.
            Może przy chłopcach tego tak nie czuć, ale w szkołach panuje rewia tak samo, jak
            panuje ona na ulicy.
            Może powiem,jak stara ciotka, ale za naszych czasówwink)) nikt nie odważyłby się
            przyjść do szkoły z pępkiem na wierzchu lub w biodrówkach, które niedługo
            niczego już nie będą zasłaniaćwink))


            >
            > Po cichu licze, ze pomysl szybko umrze smiercia naturalna. Wiem, ze
            > juz sa szkoly,ktore zawiesily mundurki poprawiajac tylko regulaminy
            > zeby znalazly sie tam zapisy o wymaganym stroju "stonowanym" w
            > kolorze i fasoniewink))

            Zapisy jak najbardziej popieram, mogą one przywrócić świadomość,że miejsca
            publiczne to przestrzeń, w której nie wszystko także w stroju wypada.

            • samboraga Re: mundurki 20.09.07, 14:10
              A nie, to ja z innych powodów mundurki sobie chwalę. Oprócz czysto praktycznych,
              że kupuję hurtem 5 białych koszul, to dla mnie to też element stwarzania
              wspólnoty szkolnej, w dobrym tego słowa znaczeniu. I kamizelka do tego wystarczysmile

              > Pełny mundurek to znaczna oszczędność w codziennych ubraniach, za które de fact
              > o
              > często płacisz powyżej 100 zł i potwierdzą Ci to chyba wszyscy rodzice ze szkół
              > w których mundurki funkcjonują.

              U mnie rzeczywiście koszt koszul i dwóch blezerków pokrywa się z kosztem ubrań
              cywilnych, ale są rodziny które ubierają dzieci za połowę (albo i mniej) tej
              sumy. Więc 100 zł to nie bywa zawsze... A gdyby to był mundurek kompletny to
              wychodziło by to jeszce drożejsad

            • skrzynka3 Re: mundurki 20.09.07, 16:06
              Kulinko chcialas wiedziec dlaczego nawet niektorzy rodzice sa
              przeciw-napisalam. Nie musisz sie z tym zgadzac. Ja natomiast dalej
              pozostane przy swoim zdaniu smile

              Rozmiarowka nie zalatwia wszystkiego -niestety dziewczynka o
              budowie "baryleczka" nie wyglada dobrze w fasonach, ktore dobrze
              leza na dziewczynce o budowie typu "glizda". A ja nie widze powodu,
              dla ktorego dziecko nawet kilkuletnie nie ma sie czuc dobrze w
              ubraniu do szkoly.

              Moje dzieciaki spedzaja w szkole wiekszosc dnia bo to w szkole
              korzystaja z roznych form zajec pozalekcyjnych i nie wracaja do domu
              miedzy lekcjami a tymi zajeciami.

              Jak pisalam w naszej szkole rewii mody nie ma. Mozna sobie z tym
              poradzic bez mundurkow. Skoro mozna bylo w naszej gigantycznej
              rejonowce to znaczy ze tam gdzie jest z tym problem nie ma chyba
              woli.

              Uwierz dla mnie zakup pelnego umundurowania dla dwojki (a za rok
              trojki) stanowilby powazny wydatek a znam rodziny, ktore byly wrecz
              przerazone taka perspektywa a z drugiej strony nie "lapali sie" na
              dofinansowanie.

              Dostajac ciuchy od rodziny (oni dostaja z kolei markowe rzeczy
              swietnej jakosci od "cioci z zagranicy"), szperajac po dobrych
              lumpkach i korzystajac z wyprzedazy -nie sadze zeby kiedykolwiek
              ktorys z moich synow mial na sobie ubranie do szkoly za 100 zl smilea
              sa ubrani estetycznie,zgodnie ze swoim wyrabiajacym sie gustem-kazdy
              innym, wiec naprawde nie widze tej oszczednosci dla siebie.Co wiecej
              akurat cale najblizsze otoczenie moich kolezanek ubiera dzieciaki w
              identyczny kombinowany sposob.

              Roznica zasadnicza - na komplety mundurkow stac by mnie pewnie bylo
              najwyzej po dwa na lebka.A ciuchow dowolnych maja tyle ze trawa na
              spodniach po wyjsciu na pilke ze swietlicy, farba na koszulce po
              zajeciach plastycznych i barszczyk obiadowy na bluzie sredniego nie
              sa zadnym problemem smile-upierze sie spokojnie w weekend jak sie
              zbierze pralka rzeczy danego koloru.

              Argument o mundurkach za granica. Hmm.. akakurat mam kolezanke,
              ktora wyemigrowala do Szkocji. Szkola okresla kolorystyke i z
              grubsza fason (czyli np. czy kamizelka, czy blezer, czy polo itp.) a
              rodzic kupuje w zaleznosci od zasobnosci portfela albo w Tesco,albo
              w markowym sklepie, albo w lumpku. A nie tak, ze jedna firma narzuca
              ceny i scisly wzor dla jednej szkoly i nie ma manewru -taki wariant
              zaproponowano nam w szkole.

              Identyfikacja ze szkola?? Niepubliczne szkoly z tradycja -prosze
              bardzo.Do naszej rejonowki pekajacej w szwach chodzi okolo 850
              uczniow! Nawet zebranie ich wszystkich razem na uroczystosci szkolne
              w sali gimnastycznej jest nierealne i zawsze odbywa sie na raty.O
              jakiej wspolnocie mowic skoro nauczyciele przyznaja ze grono liczy
              okolo 70 osob i wszyscy sie dobrze nie znaja.

              A tak w sumie to nie stanowi, to mojego najwiekszego problemu smile. Na
              szczescie dyrekcja poglady ma zbiezne z wiekszoscia rodzicow w
              naszej szkole wiec ganiaja w kamizelkach, pod spod zakladaja co im i
              mnie wygodniej i spokoj.

              I to bylo na tyle jesli chodzi o mnie w temacie mundurkowsmile)

              Ide robic jakies smakolyki na urodziny sredniakasmile))


              >
              --
              "Dlaczego kobieta ma tak dużo pracy w domu?
              A śpi w nocy to i się jej zbiera!"
              • kulinka3 Re: mundurki 20.09.07, 16:36
                Dziękuję,że napisałaś.Wcale nie chcę Cię przekonywać do zmiany zdania, bo widać
                u Was w szkole, choć rejonowej i dużej chyba nie ma problemów z rewią,
                niestosownymi ubiorami itp.i chwała Bogu, że tak jest.
                W większości szkół sprawa mundurków to sprawa rady rodziców. Można wypracować
                kompromis,którego przykład podałaś ze Szkocji.Dlaczego u nas tak się nie dzieje?
                Być może akceptowalnym rozwiązaniem byłyby jasne kryteria ubioru do szkoły i
                solidne ich przestrzeganie(jak u Was)Pozostaje tylko pytanie dlaczego nie działo
                się tak do tej pory? Rodzicom, nauczycielom nie przeszkadza to, w jakim stroju
                przychodzi do szkoły ich młodzież? Dopiero konieczność mundurków zmusiła
                niektórych do refleksji na ten temat.
                jeszcze raz dzięki.
                Miłego rodzinnego świętowania.
    • luccio1 Dziwię się 20.09.07, 21:03
      Dziwię się, że i tutaj na Forum pojawili się ludzie naiwnie
      wierzący, że jest możliwe wyjęcie szkoły z otaczającej
      rzeczywistości i zrobienie z niej świata innego, do którego jakoby
      zło ma nie docierać...
      i że można tego dokonać akurat przy pomocy mundurków
      (a co pomoże mundurek, jeśli np. nauczycielka ma nieślubne dziecko i
      wszyscy o tym wiedzą? - jakim może być wówczas autorytetem?
      A jakim autorytetem dla studentów może być profesor medycyny,
      wystawiający zaświadczenie o chorobie, na podstawie którego złodziej
      albo zabójca może wcześniej wyjść z więzienia i śmiać się w nos
      wszystkim dookoła?).

      I jeszcze jedno w kwestii mundurowej:
      Kiedyś listonosze mieli piękne ciemnozielone mundury z Orłem na
      czapce -
      - dziś listonosza można poznać tylko po torbie.

      Kiedyś kolejarze mieli piękne czarne mundury z dystynkcjami na
      kołnierzach (podkładka z czerwonego sukna oznaczała Służbę Ruchu), z
      Orłami na czapkach -
      przed wojną były to rogatywki kroju wojskowego, i sztywne kołnierze
      zapinane tuż pod szyją;
      dziś mundury są granatowe, kołnierze wykładane - więc musiały dojść
      krawatki, a na czapkach już nie Orzeł, tylko logo PKP...
      a konduktor na IC wygląda jak jakiś kelner albo portier stojący
      przed hotelem, nie jak kolejarz.
      Wtedy, kiedy kolejarze nosili czarne mundury ze sztywnymi
      kołnierzykami, wtenczas można było nastawiać zegarek wedle przejazdu
      pociągu - wtedy też nie było nikomu potrzebne zapowiadanie na dworcu
      przez megafon: wystarczyło spytać każdego kolejarza, jaki akurat
      przechodził, i nie tylko wszystko wyjaśnił, ale także podprowadził
      pod właściwy pociąg, pomógł nieść rzeczy, pomógł wsiąść...
      Kiedy Niemcy wprowadzili zapowiedzi megafonowe, ludzie mogli się
      poczuć, że się ich traktuje jak ostatnich głąbów, a co więcej
      analfabetów (dziś zresztą, gdy są tablice świetlne, megafony
      zaczynają tracić sens).

      I jeszcze:
      na przełomie lat 80./90., kiedy zaczynałem pracę w muzeum państwowym
      na etacie naukowo-badawczym z tytułem adiunkta, otrzymałem czarną
      legitymację książeczkową, dającą mi ulgę 50% na przejazdy pociągami.
      Taką legitymację mieli od r. 1928 wszyscy będący "na Służbie
      u Rzeczypospolitej" - od Prezesa Rady Ministrów aż do pana, który
      palił w piecach w Starostwie Powiatowym na najdalszym Wschodzie.
      Nagle, pod koniec r. 1992, usłyszałem, że moja legitymacja wygasa z
      końcem roku, więcej zniżki na kolej nie będzie, a ja sam nie jestem
      już nie tylko urzędnikiem, ale nawet pracownikiem państwowym, tylko
      pracownikiem jakiejś tam "budżetówki" (podtekst tego był: jestem
      pasożytem wiszącym na budżecie). Dziś nie jestem już nawet
      budżetowcem, tylko "pracownikiem kultury" - czyli Kim?!!!
      • mader1 Re: Dziwię się 20.09.07, 21:47
        > (a co pomoże mundurek, jeśli np. nauczycielka ma nieślubne dziecko
        i
        > wszyscy o tym wiedzą? - jakim może być wówczas autorytetem?

        Może Cię to zdziwi, ale choć nigdy nie zastanawiałam się w takim
        kontekscie, czy moja nauczycielka ma dziecko i czy ono jest ślubne,
        to po zastanowieniu mogę napisać - tak, nauczycielka posiadająca
        nieślubne dziecko mogłaby być moim autorytetem. Miałaby takie same
        szanse, jak ta, która dziecka nie posiada, albo ma pięcioro ślubnych.

        --
        Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
        Wychowanie w wierze
        • skrzynka3 Re: Dziwię się 20.09.07, 22:41
          O to ja mam zupelnie jak Mader smile nie jest dla mnie absolutnie
          zadnym wyznacznikiem bycia autorytetem posiadanie /badz nie dzieci
          slubnych/nieslubnych *niepotrzebne skreslic.

          Lucio mozesz przyblizyc dlaczego taka nauczycielka nie moze byc
          autorytetem??? To zupelnie nie na mundurkowy temat ale lepiej by
          bylo jakby po cichu dokonala aborcji???I nikt by o tym nie wiedzial.
          Wtedy by mogla byc autorytetem? A jak urodzila i wychowuje to
          autorytetem byc nie moze???


          Ps. Kulinko dziekuje za zyczenia smile -sredniak dopieszczony i
          szczesliwy slodko spi-jak ten czas leci!
          --
          "Dlaczego kobieta ma tak dużo pracy w domu?
          A śpi w nocy to i się jej zbiera!"
          • luccio1 Re: Dziwię się 20.09.07, 23:13
            skrzynka3 napisała:
            > Lucio mozesz przyblizyc dlaczego taka nauczycielka nie moze byc
            > autorytetem??? To zupelnie nie na mundurkowy temat ale lepiej by
            > bylo jakby po cichu dokonala aborcji???I nikt by o tym nie
            wiedzial.
            > Wtedy by mogla byc autorytetem? A jak urodzila i wychowuje to
            > autorytetem byc nie moze???

            Widzisz, wtedy oddziaływanie wychowawcze dokonywałoby się na
            zasadzie ewangelicznych Uczonych w Piśmie ("róbcie wszystko,
            cokolwiek wam powiedzą - ale uczynków ich nie naśladujcie" - tutaj
            uczynkiem "nie do naśladowania" jest oczywiście fakt zajścia w
            ciążę=życia seksualnego bez zawierania małżeństwa).
          • isma Re: Dziwię się 21.09.07, 08:07
            Yyyyy, no ja jestem nieobiektywna, bo mam nieslubne, mocno
            przedslubne znaczy sie...

            Ale wiecie co, rzeczywiscie nie uwazam, zebym byla w zwiakzu z tym
            odpowiadnia osoba do pouczania kogokolwiek w temacie czystosci
            przedmalzenskiej. Znaczy, moge powiedziec, dlaczego Kosciol widzi w
            niej wartosc, ale osadzac kogokolwiek, to bym sie nie podjela.

            Co nie przeszkadza, ze moge sie uwazac za absolutny autorytet w
            sprawie, dajmy na to, pomiarow cykli sygnalizacji swietlnej na
            rondzie Polsadu wink)).
            --
            Is.
            • skrzynka3 Re: Dziwię się 21.09.07, 08:25
              Wiesz Lucio wielu swietych Kosciola mialo dosc hmm ...wyboisty
              poczatek drogi. Taki Sw. Augustyn np. A jednak zostal wzorem do
              nasladowania w drodze do swietosci -prawda?

              --
              "Dlaczego kobieta ma tak dużo pracy w domu?
              A śpi w nocy to i się jej zbiera!"
        • luccio1 Re: Dziwię się 20.09.07, 22:52
          A co sądzisz o profesorze medycyny, za którego zaświadczeniem
          przestępca wychodzi z więzienia grubo przed końcem kary - i
          zaczyna "regulować rachunki" z tymi, których zeznania pomogły go
          skazać?

          Moim zdaniem, taki człowiek powinien utracić na zawsze wszystkie
          zyskane tytuły i stopnie naukowe - i prawo do wykonywania zawodu
          lekarza w ogóle.
          (To samo zresztą - gdyby ktoś na skutek jego błędu albo umarł, albo
          utracił bezpowrotnie wzrok, albo pozostał do końca życia
          sparaliżowany).

          Tak samo ów transplantolog aresztowany pod zarzutem brania łapówek
          wczesnym latem tego roku.
          Nie wiem, czy to była prawda, czy tylko wymysł GW; ale jeśli,
          powtarzam, JEŚLI to była prawda, że odważył się od współpracującej z
          nim w "jego" klinice pielęgniarki, która go prosiła o pomoc dla
          swego ojca, żeby najpierw spędziła z nim noc - a potem pomyśli, "co
          sie da zrobić" - to według mnie dla takiego człowieka za to samo nie
          ma miejsca w gronie lekarzy, chociażby był Bóg wie jakim geniuszem.
          • mader1 Re: Dziwię się 20.09.07, 23:12
            no dobra, dobra... ale uciekasz trochę... co ma wspólnego kobieta z
            nieślubnym dzieckiem z przestępcą ?
            Mundurki są po to, żeby ogół dzieci wyglądał hmmm... estetycznie,
            choć to może brzmi trochę zabawnie, gdy się obserwuje niektóre z
            pomysłow mundurkowych smile))
            --
            Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
            Wychowanie w wierze
            • kamilla14 Mundurki 21.09.07, 01:22
              mnie ewentualnie przekonuje ich funkcja zaslaniajaca pepek", jezeli
              to rzeczywiscie problem w starszych klasach. Ale nie jestem pewna,
              czy taki mundurek nie rozbudzi jeszcze bardziej checi oryginalnego
              ubrania sie przy innych okazjach na zasadzie owocu zakazanego: nie
              wolno mi na lekcje, to na wycieczke sie rozneglizuje jak do rosolu?
              k
    • szymama Re: mundurki 21.09.07, 11:45
      a widzisz, tu gdzie mieszkam, a nie jest to Polska, listonosza mozna
      poznac po mundurze wlasnie!! smileczerwona gora plus ciemne spodnie,
      czerwona torba i najczesciej na czerwonym rowerze, wiadomo od razu,
      ze listonosz jedzie smile
      Moje dziecie tez chodzi do skzoly w mundurku, ale tu wszystkie
      dzieci chodza, wiec nikogo to nie dziwi.
      Zasada jest taka :
      chlopcy zawsze ciemne spodnie (szare lub czarne), koszule lub
      koszulki polo: biale, niebieskie zalezy od szkoly, i bluzy w roznych
      kolorach w zaleznosci od szkoly.
      dziewczynki, spodniczki w kolorze szkoly lub sukienki, koszulki polo
      w kolorze szkoly i bluzy lub sweterki w kolorze szkoly Z tym, ze
      kazda szkola ma swoj kolor i wszytskie dzieci z danej skzoly maja
      jednakowe mundurki. Dla mnie rano czy po polodniu wyglda to ekstra:
      ulice pelne dzieci wracajacych ze szkoly, w roznych kolorach bluz,
      wiadomo do jakiej szkoly chodza.
      Inna sprawa jest to, ze te mundurki sa tanie (spodnie np w
      przeliczeniu na zlotowki kosztuja 12 zl, a dwupak koszulek polo ok
      10 zl.) wiec moge miec 10 koszulek polo, 5 par spodni, i ze 3-4
      bluzy, wystarczy.
      Pare razy w roku jest tzw muffy day, dzien poprzedzajacy wolne w
      szkole, kiedy dzieci przychodza w swoich normalnych, kolorowych
      ubraniach. Wtedy tez dajemy grosiki na potrzeby szkoly, taka tu
      tradycja.
      Acha, dzieci maja oczywiscie stosowne buty, czarne, nie wolno
      chodzic w butach sportowych i stroje do w-f tez w okreslonych
      barwach.
      Mi sie to bardzo podoba, dzieci wygladaja na prawde super,
      schludnie, czyto i po prostu jak dzieci.

      PS kolczykow dziewczynki do szkoly tez nie moga nosic wink
      --
      www.nasza-klasa.pl
    • pawlinka Re: mundurki 21.09.07, 15:22
      w mojej szkole środa to kolorowy dzień. Ostatniej środy słyszałam od ładnej,
      eleganckiej i modnej uczennicy - chyba te mundurki są dobre, bo dziś miałam
      problem, co założyć. Gdyby był mundurek, nie musiałabym sie tyle się zastanawiać...
    • otryt Re: mundurki 22.09.07, 00:57
      Jestem zdecydowanie przeciwny mundurkom. Decyzja o mundurkach
      powinna należeć ewentualnie do szkoły i rodziców, a nie być
      wprowadzona na siłę przez ministra. Są różne środowiska szkolne, są
      ludzie zamożni i bieda, że aż piszczy. Są rewie mody i są znoszone
      ubrania po starszym rodzeństwie. Nie da się przywrócić czasów II RP,
      gdy na czele Narodowej Demokracji stał Jędrzej Giertych, tylko
      poprzez automatyczne powrócenie do tego, co wtedy było. Mam
      nadzieję, że te mundurki szybko odejdą w zapomnienie, tak jak ich
      pomysłodawca.
      • kulinka3 Re: mundurki 22.09.07, 15:04
        Mundurki jako relikt Narodowej Demokracji. Ciekawe doprawdy. Biedne
        Platerki,biedna zagranica wszyscy są pewnie jest pod wpływem Gierychówwink))?
        • otryt Re: mundurki 22.09.07, 16:29
          kulinka3 napisała:

          >Mundurki jako relikt Narodowej Demokracji.

          Wiele razy posługiwano się argumentem, że jakiś zwyczaj panował
          przed wojną, dlatego zamiast wymyślać nowe rozwiązania powrócić do
          starych sprawdzonych wzorców. Takim argumentem przekonywano, gdy
          powracała religia do szkół. Tak mówi się przywołując obraz
          gimnazjalisty z II RP. A II RP to nie był taki miód. Są szkoły z
          tradycjami jak Platerki. Mają mundury od lat - niech tak zostanie.
          Każdy kto tam wstępuje wie czego się spodziewać. Ale przymuszać
          dzieciaki i rodziców ze wsi popegieerowskich do olbrzymiego dla nich
          wydatku to lekka przesada. Przypominam, że Giertych obiecał pomoc
          państwa w zakupie mundurka, gdy dochód na osobę w rodzinie nie
          przekracza 300 złotych brutto. Wyobrażasz sobie, jaka to już jest
          bieda?

          Poglądy Giertycha w sprawie teorii ewolucji to relikt nie tylko ND,
          ale wcześniejszych XIX-wiecznych walk prymitywnego marksizmu z
          równie prymitywnym kreacjonizmem. Świat od tamtego czasu poszedł
          trochę do przodu. Dobrze, ze tego faceta już nie ma i nie będzie
          zmieniał podręczników biologii moim dzieciom.
          • basia313 Re: mundurki 22.09.07, 17:05
            Mysle, ze Giertych mundurkow sobie nie wymyslil. Siostra Macka
            Giertycha mieszka w Londynie i glowe daje, ze to ona przekazala mu
            info o mundurkach w Anglii. Tu sie one calkiem sprawdzily, z tym, ze
            to nie sa mundurki tylko raczej stroje szkolne. Bardzo ladne,
            praktyczne, dzieci ladnie wygladaja.
            www.marksandspencer.com/gp/search/ref=sr_nr_n_7/202-9439864-9791808?
            ie=UTF8&isFromFinder=0&keywords=schoolwear&mnSBrand=core&size=9&rh=n%
            3A42966030%2Ck%3Aschoolwear%2Cn%3A43629030%2Cn%3A43633030%2Cn%
            3A43638030&page=1

            nie wiem czy ten linek zadziala, bo jest badzo dlugi, ale tam jest
            przyklad, co dzieci nosza.
            • otryt Re: mundurki 22.09.07, 19:39
              Legutko - filozof z Krakowa jest OK. A cóż miał biedak robić?
              Świeżutkie i dopiero co wyszłe spod igły krawieckiej mundurki
              skierować na śmietnik? Zresztą i tak wkrótce kończy urzędowanie jako
              minister. Mundur mojego syna kosztował 400 złotych - jest ładny,
              szkoła miała taką tradycję od dawna. T-shirty mojej córki w
              gimnazjum kodsztowały 90 złotych i są ohydne. Sam nosiłem granatowy,
              błyszczący fartuszek z białym kołnierzykiem i tarczę na rękawie, gdy
              byłem w pierwszej i drugiej klasie podstawówki. Potem już nie
              musiałem nosić. Koleżanki w mojej klasie w liceum tylko przez rok
              nosiły jakieś grube, niebieskie sukienko-mundurki. Po roku
              zbuntowały się razem ze swoimi rodzicami, dlaczego tylko dziewczyny
              mają nosić? Szkoła odpuściła, mogły chodzić bez tych - przyznaję
              brzydkich strojów. Obowiązkowe były tylko tarcze.

              Byłem kiedyś na wykładzie Macieja Giertycha. Nie przekonał mnie do
              swojej teorii. Nie wiem czy to ród czy dynastia? O ich wpływie
              mogłem się niedawno przekonać. Moja córka powiedziała niedawno, że
              na lekcji religii siostra katechetka uczyła dzieci (4 klasa szkoły
              podst), że wiara w teorię ewolucji jest zła. Nie wiem, czy uczyła,
              ze trzeba się z tego spowiadać? A więc biologia uczy jednego,
              religia drugiego? Wcześniej znałem tę katechetkę jako wyjątkowo
              nieudolną pedagogicznie. Czy walka z teorią ewolucji i robienie
              zamętu w głowach maluchom należy do programu nauczania religii w
              szkole? Moze ktoś mnie oświeci?
                • otryt Re: mundurki 23.09.07, 00:06
                  Nie jestem samobójcą. Gdybym w środowisku katolickim w jakiejś
                  dyskusji powołał się na autorytet abp Józefa Życińskiego, wielu
                  zjadłoby mnie w butachsmile Osobiście go bardzo cenię.
              • luccio1 Re: mundurki 22.09.07, 20:05
                otryt napisał:

                > Legutko - filozof z Krakowa jest OK.

                Nie jest O.K. - jeśli pozwolił sobie, sam ukończywszy filozofię,
                publicznie kpić z ludzi wybierających ten kierunek studiów, i w
                ogóle przedmioty humanistyczne.
                • otryt Re: mundurki 23.09.07, 00:10
                  Nie znam tej jego wypowiedzi. Znam go głównie z dłuższych publikacji
                  i esei na tematy społeczne, które mi się podobały. Prof. Zybertowicz
                  z Torunia też brzydko pisze o studentach, a w innych sprawach też
                  przyjemnie się go czyta. Widać naukowcy już chyba tak mają.
                  • luccio1 Wypowiedź profesora Legutki 23.09.07, 00:17
                    Znam ją "nausznie" - słyszałem w I programie PR w połowie zeszłego
                    tygodnia.
                    Padła w kontekście utyskiwania, że ludzie po maturze nie idą na
                    kierunki przyrodnicze ani ścisłe, tylko jeden w drugiego filozofia,
                    psychologia... - no bo chce poznać prawa rządzące społeczeństwem...
                • otryt Re: mundurki 23.09.07, 00:03
                  kulinka3 napisała:

                  >Nie wiem jaki związek ma teoria ewolucji do mundurków, ale zarzucę
                  >lineczkę

                  Związek wyłącznie osobowysmile Dziękuję za link. Szkoda, że katecheci
                  nie czytają tych dokumentów. Ten papieski dokument pochodzi z 1996
                  roku. Dziś mamy 2007. Może coś się jednak zmieniło? Odnoszę
                  wrażenie, że jako wspólnota Kościoła cofamy się nieco wstecz. To
                  tylko moje prywatne, subiektywne odczucie.
    • pawlinka Re: mundurki 22.09.07, 16:53
      Cały szkopuł w tym, że n i k t, żaden minister do tej pory nie zniósł obowiązku
      noszenia mundurka (czyt. fartuszka) czy też tarczy.
      W Polsce nosiło się mundurki przed wojną, po wojnie -= fartuchy. Taki był
      obowiązek. A właściwie - jest, tylko o tych zasadach przypomniano. Zapytam
      przewrotnie: kto z nas traktował granatowy fartuszek tego typu
      i.wp.pl/a/f/jpeg/10034/nto_mundurek_130.jpeg jako wymysł komunistycznego
      tyrana? Czy buntownicy palili fartuchy? Chyba nie, chociaż ja dość młoda
      jestemsmile, ale szkołę podstawową (całą) przechodziłam ubrana w to okropieństwo,
      w ogólniaku był obowiązek noszenia tarczy. Dostałam się do dobrej szkoły i
      tarczę niosłam z dumą, potem nagle nikt od nas nie wymagał specjalnego stroju, a
      i mnie się znudziła dumasmile Ale to było związane z obowiązkiem szkolnym, a nie
      była to forma represji. Oczywiście, możecie mieć inne zdanie, ktoś mógł się czuć
      uciskany. Opór stawiało się wtedy jednak inaczej, tak mi sie wydaje.
      "My Słowianie, my lubim sielanki" i czasem jesteśmy przewrażliwieni na puncie
      wolnoścismile)

      • luccio1 Pawlinko... 22.09.07, 19:29
        już o tym pisałem, ale powtórzę:
        od szkoły zaczyna się przymus zewnętrzny, który towarzyszy
        człowiekowi przez cały okres pracy zawodowej (no chyba, że pracuje
        na stanowisku kierowniczym albo samodzielnym...) aż do emerytury.
        Więc może by tak ulżyć, zamiast dokładać?
        • pawlinka Re: Pawlinko... 22.09.07, 19:42
          a to źle, że jest jakiś obowiązek, jakiś wymóg, jakaś dyscyplina?
          Ja nie mówię o rządach totalitarnych. Nie można młodym ludziom wmawiać, że
          mundurek to pasiak! Przymus, obowiązek to przecież nie jest zaprzeczenie wolności.
          Naprawdę, chciałabym, by w szkole mojego Lolka był pełen mundur, ubiór jak w
          szkole syna Samboragi na przykład, nie tylko kamizelka za 47 zł. Ale jestem
          tutaj wyrozumiała i chcę widzieć pozytywy w naszej szkolnej rzeczywiści, próbę
          tworzenia tradycji szkolnej, wychowywania dzieciaków do obowiązku, dyscypliny.
          Wierz mi, słyszę bardziej dorosłych, narzekających na mundurki ("dziadostwo", "i
          tyle pieniędzy za takie szmaty?") niż młodych.
          • luccio1 Re: Pawlinko... 22.09.07, 20:02
            Czy naprawdę nie wystarczy, że trzeba siedzieć w klasie, słuchać
            Pana Nauczyciela lub (częściej) Pani Nauczycielki, mówiących czasem
            coś do rzeczy - ale najczęściej wyrzucających z siebie stek głupot -
            - kiedy za oknem jest piękne słońce?
            I wkuwać np. nie tylko dzień przyjścia na świat Juliusza Słowackiego
            (4 września 1809), ale jeszcze godzinę! i do tego daty jego "dwóch
            Chrztów"? (oczywiście idzie o "Chrzest z wody", udzielony mu zaraz
            po urodzeniu przez akuszerkę, oraz o uzupełnienie opuszczonych
            obrzędów: otwarcie uszu, położenie soli na język, odrzeczenie się
            szatana wypowiedziane przez Rodziców i Chrzestnych - dokonane już w
            kościele, później - razem z wpisem do ksiąg).
            No a potem to już "Juliusz Słowacki Wielkim Poetą był..."
              • luccio1 Re: Pawlinko... 22.09.07, 20:38
                Mój polonista, zresztą były lektor KW, kochał tego rodzaju
                szczególiki, jak właśnie "dwa Chrzty Słowackiego".

                Widzisz, ze Słowackiego pamiętam co innego: niedzielny
                numer "Ilustrowanego Kuriera Codziennego" z 3 września 1939 r.,
                czytany dawno już temu w Bibliotece Jagiellońskiej (wtedy
                czytałem "IKC", "Głos Narodu", "Czas" z lat 1932-33, pod kątem
                toczącej się wówczas konserwacji ołtarza Wita Stwosza - i nie mogłem
                się powstrzymać, aby nie skoczyć do Września 1939).
                Więc przy tym niedzielnym numerze dodatek: "Kurier Literacko-
                Naukowy", cały wypełniony 130. rocznicą urodzin Słowackiego. To
                wszystko złożono jeszcze w czasie pokoju - gdy wojna już trwała,
                złożono i włamano ponad główny tytuł nagłówek: "Juliuszu Słowacki -
                pozdrawiamy Cię z ognia". Wtedy Niemcy weszli do Krakowa już
                6 września. A 17 września, najdalej 18, w Krzemieńcu byli już
                sowieci.
                I teraz możemy sobie robić quiz:
                w którym momencie życia Adam Mickiewicz był w Polsce?
                w którym momencie życia Juliusz Słowacki był w Polsce?
                • luccio1 Rozwiązanie quizu 22.09.07, 23:18
                  Adam Mickiewicz był w Polsce tylko raz w życiu:
                  kiedy w r. 1831 chciał iść do Powstania, ale ugrzązł w Poznańskiem.

                  Juliusz Słowacki był w Polsce dwukrotnie:
                  pierwszym razem był pobyt w Warszawie w l. 1828-31 - przybył tutaj
                  na bezpłatną praktykę do Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu
                  Królestwa Polskiego, wyjeżdżał jsienią 1831, na krótko przed
                  upadkiem Powstania z misją dyplomatyczną rządu powstańczego;

                  drugim razem był to pobyt na Ziemiach Odzyskanych: we Wrocławiu, w
                  r. 1848 - dokąd Słowacki dojechał z Paryża spotkać się z Matką
                  (wiedząc już, że prawdopodobnie będzie to spotkanie ostatnie - na
                  tym świecie).

                  Tak rzecz się przedstawia, gdy stojąc na gruncie poprawności
                  politycznej i pełnego szacunku dla granic wytyczonych niegdyś
                  Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a dziś Rzeczypospolitej Polskiej,
                  przez Stalina na konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie - ze
                  wszystkimi poprawkami wniesionymi później przez ZSRR (Sokal za
                  Ustrzyki - czyli węgiel za miejsce, gdzie była kiedyś ropa naftowa)
                  - uznajemy, że ani Zaosie, ani Nowogródek, ani Wilno, ani
                  Krzemieniec - Polską nie są, i nie były, a jeśli komuś się
                  kiedykolwiek wydawało inaczej, to to było źle i niesłusznie
            • pawlinka Re: Pawlinko... 23.09.07, 17:01
              Twoją wypowiedzią skrzywdziłeś wielu nauczycieli - starających się,
              niedosypiających, przekazujących przecież nie swoją mądrość, mówiących o
              Prawdzie, lubiących swoją pracę. Tylko tyle chciałam dodać.
              • luccio1 Re: Pawlinko... 23.09.07, 19:27
                Dlaczego bierzesz to, co napisałem, do siebie?
                Wspomniałem tego polonistę, którego miałem - i takiego, jakiego
                miałem. Dyktował nam do zeszytu - i trzeba było odpowiadać dokładnie
                jego słowami.
                Jeśli w II klasie liceum, gdy mówiliśmy o Słowackim, wiedziałem,
                gdzie leży Krzemieniec - zawdzięczałem to geografowi-uciekinierowi
                ze Lwowa, którego miałem szczęście spotkać jeszcze w szkole
                podstawowej. On to zupełnie poza programem, ba - wbrew niemu,
                zajmował się prawym dolnym rogiem mapy ściennej, wkładając nam do
                głowy lewo- i prawobrzeżne dopływy Dniestru;
                to dzięki niemu wiem, że np. Gniła Lipa - to Dunajów, gdzie Grzegorz
                z Sanoka gościł Kallimacha na zamku arcybiskupim,
                Złota Lipa - to Brzeżany, gdzie w r. 1904 zdał maturę niejaki Edward
                Rydz, zaczynając w tymże roku studia na ASP w Krakowie,
                Strypa - to Buczacz z pięknym rokokowym ratuszem,
                Seret - to i Tarnopol, i Trembowla (gdzie Zofia Chrzanowska broniła
                zamku przed Turkami), i Czortków,
                wreszcie Zbrucz, przed wojną już rzeka graniczna - a nad nią
                Husiatyn i koło Husiatyna Okopy Świętej Trójcy widziane przez
                młodego Zygmunta Krasińskiego, który tamże umieścił akcję "Nie-
                Boskiej Komedii"; -
                na to, żeby wiedzieć, że Dniestr "zmierza ku Morzu Czarnemu przez
                kraje polskie i ruskie" - potrzebowałem samodzielnej
                lektury "Roczników czyli Kronik Sławnego Królestwa Polskiego" Jana
                Długosza [jest tam wstęp zatytułowany "Chorographia Regni Poloniae"].

                Pomysłodawcy mundurków - dzisiaj!!!! - sytuują się dla mnie niestety
                bliżej mojego polonisty - a nie mojego geografa.
      • katriel Re: mundurki 23.09.07, 23:16
        pawlinka napisała:
        > Zapytam
        > przewrotnie: kto z nas traktował granatowy fartuszek tego typu
        > i.wp.pl/a/f/jpeg/10034/nto_mundurek_130.jpeg
        > jako wymysł komunistycznego tyrana?

        Odpowiem: ja. W stanie wojennym (wtedy zaczynałam szkołę).
        A późniejsze stopniowe poluzowanie obowiązku mundurkowego potraktowałam jako
        element "odwilży": tata wyszedł z aresztu, ja zrzuciłam fartuszek...
    • luccio1 I jeszcze jedno pytanie 22.09.07, 20:08
      Czechosłowacja jeszcze będąc w głębokiej komunie (r. 1977, kiedy tam
      byłem) - nie miała mundurków szkolnych.
      Czy przez to młodzi Czesi i Słowacy są gorsi, głupsi niż młodzi
      Polacy? Czy też mniej kochają swoje Ojczyzny?
    • luccio1 Mój mundur harcerski 23.09.07, 16:50
      To był ten mundur, który nałożyłem niegdyś z własnej nieprzymuszonej
      woli.
      Z nieprzymuszonej woli kupiłem "prawdziwe" guziki przytrzymujące
      pasek przy czapce - metalowe z lilijką (zamiast plastikowych z
      szorstką powierzchnią);
      tak samo z własnej woli wymieniłem wszystkie guziki przy bluzie - z
      plastikowych na metalowe z lilijką;
      z własnej woli kupiłem i założyłem na czapkę "prawdziwą" lilijkę z
      inicjałami O(jczyzna) N(auka) C(nota);
      z własnej woli kupiłem "prawdziwy" herb Krakowa we właściwych
      barwach (mur czerwony) i gdzie Orzeł w bramie miał Koronę.

      Ten mundur mam do dziś.
      Leży w mojej szafie ubraniowej, zapakowany do worka foliowego.
      Nie wyobrażam sobie sytuacji, bym mógł go wyrzucić.
      (Krzyż Harcerski spoczywa osobno, w szufladzie komódki wśród innych
      pamiątek, w pudełku po zapałkach wyścielonym w środku watą).

      Cokolwiek pamiętam z 4 lat spędzonych w Krakowie w "Nowodworku" -
      wszystko, co pamiętam wyraziście, wiąże się z 7 Krakowską Drużyną
      Harcerzy im. Tadeusza Rejtana.
      Cała reszta to jak kolorowy film ORWO.
      • isma Re: Mój mundur harcerski 23.09.07, 19:50
        Nowodworczyk! Inaczej byc nie moglo wink)).

        Ale masz racje - mundur harcerski to bylo cos. Ja bylam harcerka
        krotko, ale jak widze zolte chusty z lotnicza szachownica, to mi
        usmiech sam na twarz wypelza wink)).
        --
        Is.
        • luccio1 Re: Mój mundur harcerski 01.10.07, 19:02
          W niedzielę 30 września byłem na jubileuszu 90-lecia mojej Drużyny.
          Pomiędzy wystawą jubileuszową w Nowodworku a ogniskiem u Langmana
          wyjąłem mój mundur z szafy - powdychałem zachowany doskonale zapach
          tamtych lat - przez chwilę znalazłem się z powrotem w roku 1970, 71,
          72, 73... -
          - a jednak ostateczna konkluzja była: dziś już nie włożyłbym
          munduru. Żadnego. Za nic w świecie.
    • twoj_aniol_stroz u nas ładne i lubiane :) 01.10.07, 21:09
      W naszej szkole (podstawówka) dzieci mają błękitne koszulki polo z
      cienkim granatowym paseczkiem na rękawkach i kołnierzyku, a do tego
      kamizelki z dzianiny - granatowe z paseczkiem błękitnym i czerwonym
      przy szyi, na dole i tam gdzie zaczynałyby się rękawy smile
      Dobrze się piorą, nie odbarwiają się i dzieciaki wyglądają tak jakoś
      porządnie. Szkola też stała się taka bardziej szkolna smile
      Co ciekawe dzieciom też się podobają i nie potrzeba jakiś szykan czy
      zachęt żeby chodziły.
    • maadzik3 Re: mundurki 01.10.07, 21:39
      Zawsze byłam przeciwniczką mundurków i dalej jestem. Spróbuję krótko opisać
      dlaczego:
      1. nie ukryją żadnych różnic majątkowych. W szkołach prywatnych sa naprawdę
      jednakowe, ale tam i tak płaci się czesne (czasem wysokie) i koszt (również
      drogiego, droższego niż markowe jeansy) mundurka nie jest problemem rodziców
      więc i problem zakrywania biedy (?) nie istnieje. Natomiast w szkołach
      publicznych po pierwsze mundurki są brzydkie, a co kto ma pod spodem i tak
      widać. Po drugie dzieci mają też akcesoria szkolne, buzie którymi opowiadają
      sobie np. kto gdzie był (a bilety do IMAX-u dla 3 osób to wydatek taki jak nowe,
      nieprzecenione spodnie dziecięce w dobrym sklepie). Po trzecie zjawisko
      rozwarstwienia materialnego istnieje i żade mundurek go nie zakryje i po co
      miałby - to część wychowania, szansa na pokazanie że biedniejszy nie znaczy
      gorszy, a bogatszy - lepszy. Po czwarte: biedni będą się wyróżniać smrodem
      przepoconej bluzeczki (bo nie mają na zmianę) i spodniami typu woda w piwnicy
      (bo jak wyrośli to rodzice nowych nie kupią póki nie muszą)
      2. Tracimy czas na problemy zastępcze. zamiast wychowywać dzieci co m. in.
      obejmuje stosowny strój na stosowną okazję (w tym do szkoły) wciskamy je w
      mundurki i... po problemie. Tylko czy naprawdę?
      3. Tłumimy indywidualność. Ja do dziś mam wstręt do granatu (20 lat po
      ukończeniu podstawówki) i kompletne niezrozumienie w czym granatowa bluzka jest
      lepsza od np. zielonej. Każdy ma jakiś swój ulubiony kolor i kolory których nie
      cierpi. Na (jakichkolwiek) mundurkach jedni będą wygrani a inni przegrani co
      rodzi uczucie buntu.
      4. Mamy (czego większość nie zauważyla w Polsce) pory roku. W czerwcu uczeń w
      wełnianej kamizeli ganiając za piłką przegrzeje się natychmiast (i rozchoruje),
      w styczniu trudno biegać w koszulce polo z krótkim rękawem - nawet na terenie
      szkły. W moim dawnym liceum bywało po 14 stopni (stary budynek, własna kotłownia).
      5. Sześciolatek (zerówka)w mundurku wygląda smutno. Naprawdę ma wyglądać jak
      stary maleńki. Jak tatuś idący do biura? No i czy nie naraża się na gniew mamy
      za znów ubrudzony mundurek (czasem do prania chemicznego) przy grze w piłce. Czy
      zależy nam na odbieraniu mu dzieciństwa i skrzywionym kręgosłupie gdy za
      dzieckiem w krawacie, marynarce i w krochmalonej koszuli (które wygląda IMHO
      nienaturalnie) krzyczymy: nie właź tam bo znów się ubrudzisz. Dajmy naszym
      dzieciom trochę dzieciństwa. Nie trzeba pakować ich w worki lub w miniaturę
      naszego stroju na naradę u dyrektora żeby nie pokazywały pępków. I dlaczego
      szary jest lepszy od różowego (którego sama nie cierpię ale większość
      dziewczynek kocha). Czy to zbrodnia ubierać się ładnie???
      --
      <*>
      'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
      • twoj_aniol_stroz Re: mundurki 01.10.07, 22:09
        Nie zamierzam Cię przekonywać, ale odpowiem przynajmniej na część
        zarzutów.
        1. Statusu majątkowego tak naprawdę nic nie jest w stanie ukryć,
        więc to od początku był argument bez sensu. Co zaś do urody
        mundurków, to nie do końca jest tak, że wszystkie są brzydkie. u nas
        rada rodziców naprawdę długo zastanawiała się na wyborem, ale
        wybranezostały mundurki ładne, łatwe do prania i wygodne.
        2. Dzieci chodzą do teatru, na koncerty i mają wbijane do głów, że
        należy ubrać się stosownie do miejsca.
        3. Myślę, że indywidualność dziecka zależy w dużej mierze od
        rodziców i ich sposobu wychowania. Choć faktem jest, że mundurek
        utrudnia wyrażanie siebie, bo zabiera jeden z podstawowych sposobów,
        czyli ubiór. Choć z drugiej strony może inspirować, zmuszać do
        wymyślania nowych sposobów na indywidualność, nie pozwala chodzić na
        skróty.
        4. Pory roku zostały u nas w szkole załatwione w prosty sposób:
        jeśłi uczniowi jest za ciepło może zdjąć kamizelkę, na chłodniejsze
        dni są takie same błękitne bluzki tyle, że z długim rękawem.
        5. U nas sześciolatki nie chodzą w mundurkach, bo mundurek otrzymuje
        pierwszoklasista po złożeniu ślubowania.
        • maadzik3 Re: mundurki 02.10.07, 10:55
          Cieszę się że choć niektóre szkoły się chwilę zastanowiły nad niektórymi
          problemami, ale to mniejszośc. I w praktyce rodzic ciągle musi kupić z 5 tych
          bluzek na chłodne dni (co już jest poważnym wydatkiem) bo bluzkę zmienia się
          codziennie, a prania chyba nikt codziennie nie robi.
          Powiedz mi - czemu mają służyć mundurki? Bo skoro zgodzimy się że nie zakryją
          różnic materialnych, nie chodzi o wychowanie (że odpowiedni strój w odpowiednie
          miejsce) to poza faworyzowaniem tych którzy wolą błękit od powiedzmy brązu jaka
          ma być ich rola? Ja lubię ubierać swoje dziecko (jeszcze przedszkolaka) różnie.
          Wszystko to są podobnej klasy bawełniane bluzeczki - wygodne w praniu i użyciu,
          ale są różnokolorowe, mogą mieć emblematy z np. Bobem Budowniczym itp. Szkoła
          jednolita jest smutna. Nie mówiąc już o szkołach które np. częścią mundurku
          uczyniły spódnice. Są dziewczyny (i kobiety) jak ja które ich nie cierpią -
          czemu zmuszać??? Nawet teraz musząc chodzić do pracy w kostiumie uznaję to (taka
          praca) ale wybieram tylko te ze spodniami. Czy naprawdę trzeba dokładać uczniom
          argumentów przeciw szkole a rodzicom wydatków?
          M.
          --
          <*>
          'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
          • twoj_aniol_stroz Re: mundurki 02.10.07, 12:31
            Wydatków nie dokładasz, bo dziecko i tak szybo rośnie więc trzeba mu
            kupić jakieś ciuchy. W tym wypadku kupujesz więcej bluzek
            mundurkowych a mniej "cywilnych", bo mniej ich zużyjesz.
            Co do zasadności ich noszenia to akurat u nas w szkole była to w
            dużej mierze kwestia problemów z roznegliżowaniem niektórych
            dzeiwczyn w klasach 5 i 6.
            • maadzik3 Re: mundurki 02.10.07, 13:50
              I tego dotyczył jeden z pkt. mojej pierwszej wypowiedzi. Dlaczego zamiast zrobić
              porządek z rzeczami ewidentnie nieodpowiednimi do szkoły karze się wszystkich
              uczniów za przewinienia garstki i wtłacza ich w mundurki. Ja naprawdę do dziś
              mam wstręt do granatu po podstawówce (w liceum nie było wymogów co do stroju,
              rewii mody też nie było). Po prostu żal mi dzieci, które skazuje się na
              uniformizację. Sama jej nie cierpię, a do kanonów stroju odpowiedniego do
              sytuacji zawodowej stosuję się bezboleśnie (ostatecznie nikt mi koloru czy kroju
              kostiumu nie narzuca). Więc strój schludny i odpowiedni - jak najbardziej.
              Mundurki - NIE. Nic nie poradzę że kojarzy mi się (nawet przez nazwę) z wojskiem
              i szkołami kadetów, a na tę instytucję mam wyjątkową alergię.
              --
              <*>
              'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
              • twoj_aniol_stroz Re: mundurki 02.10.07, 14:49
                Nic nie poradzę że kojarzy mi się (nawet przez nazwę) z wojskie
                > m
                > i szkołami kadetów, a na tę instytucję mam wyjątkową alergię.

                smile))) I pewnie tu jest problem.
                Co do karania naszych dzieci to one jakoś nie czują się ukarane. Nie
                wiem jak wygląda odbiór mundurków w klasach 5,6 ale u nas jest
                dobrze.
            • my-cha Re: mundurki 02.10.07, 14:30
              twoj_aniol_stroz napisała:

              > Wydatków nie dokładasz, bo dziecko i tak szybo rośnie więc trzeba
              mu
              > kupić jakieś ciuchy. W tym wypadku kupujesz więcej bluzek
              > mundurkowych a mniej "cywilnych", bo mniej ich zużyjesz.

              Bardzo, bardzo proszę: to nie jest prawda.
              To dokłada wydatków i to właśnie tym z mniejszą kasą.
              Ja nie muszę kupić ciuchów!!
              Ja mogę rozejrzeć się po szafie mojej i siostry, ja mogę zobaczyć co
              w worku przesłała znajoma. I tylko wybrać co pasuje na to konkretne
              dziecko. A resztę przekazać dalej.
              Od wielu lat tak ubieramy dzieciaki. Kupować zaczynają sobie coś
              gdzieś na poziomie liceum.
              I dla mnie to jest jeden z bardzo istotnych minusów mundurka.

              Przepraszam, wiem że za bardzo kryczę, dla mnie to taki temat, że
              staram się omijać właśnie żeby nie narozrabiać. No ale musiałam.
              • twoj_aniol_stroz Re: mundurki 02.10.07, 14:55
                Nie odebrałam Twojej wypowiedzi jako krzyk, ale jako inne zdanie w
                dyskusji, ale jeśli krzyczysz to i tak mi to nie przeszkadza smile)))

                Co do ludzi z mniejszą ilością kasy, to nasza szkoła jest na tyle
                mała, że RR wie doskonale kto jak jest sytuowany. Dodatkowo
                współpracujemy z MOPS i proboszczem naszej parafii. Stąd pewni
                rodzice otrzymali informację, że nie są zobowiązani do kupna
                mundurka, ponieważ koszt zakupu odpowiednich ubrań (w ilości
                wystarczającej do normalnego funkcjonowania) pokryje RR. Zresztą
                kilkoro rodziców zgłosiło chęć zakupu mundurków dzieciom z rodzin
                bardziej ubogich i problem z głowy. Ale widocznie my mamy jakąś
                dziwną szkołę i nie twierdzę absolutnie, że jest to norma.
              • mama_kasia Re: mundurki 02.10.07, 15:14
                Wydałam na umundurowanie dla dwójki dzieci 62 zł - to jest
                niezbyt dużo, jeśli chodzi o umundurowanie, ale jeśli chodzi
                o wydatki "na ubranie" to dla mnie dużo. Nie wydaję tyle
                na dzieci. Z reguły dostają piękne ubrania "z odzysku".
                I jeszcze coś - dzisiaj syn poszedł do szkoły - bluzka (mundurowa)
                za duża (kupiłam taniej w sklepie w odpowiednim kolorze, ale
                rozmiaru nie było), na to bluza mundurowa (też rodzice
                określony mniej więcej gatunek kupowali we własnym zakresie) -
                miałam w domu (ale ciut taka ...bylejaka wink)). Szkoda mi było
                jednak kupować nową, bo normalnie takich ubrań nie nosi, a tu już 6
                klasa. Do tego bardzo szlajackie spodnie. No, jednym
                słowem, nienajlepiej wyglądał wink)) Pewnie, że mogłabym kupić
                coś lepszego, ale przypuszczam, że w tym czymś lepszym po
                miesiącu wyglądałby podobnie. Ten typ tak ma wink))
              • samboraga Re: mundurki 06.10.07, 22:09
                > Bardzo, bardzo proszę: to nie jest prawda.
                > To dokłada wydatków i to właśnie tym z mniejszą kasą.
                > Ja nie muszę kupić ciuchów!!
                > Ja mogę rozejrzeć się po szafie mojej i siostry, ja mogę zobaczyć co
                > w worku przesłała znajoma. I tylko wybrać co pasuje na to konkretne
                > dziecko. A resztę przekazać dalej.

                Jeśli mundurki pozostaną w polskiej szkole, to za jakiś czas wytworzy się obieg
                wtórny, podobnie jak to jest z używanymi podręcznikami.
                • maadzik3 Re: mundurki 07.10.07, 17:48
                  No, niezupełnie. Po pierwsze każda szkoła ma inny, więc ten obieg wtórny będzie
                  bardzo lokalny. Poza tym coś eksploatowanego tak intensywnie rozpada się zwykle
                  na pierwszym dziecku, zwłaszcza że i jakość jest średnia (delikatnie mówiąc).
                  Więc ani rzeczy po kuzynach z innej szkoły ani na ogól po starszym rodzeństwie
                  (coś pranego co drugi dzień przez 10 miesięcy wygląda jak szmata i tylko do tego
                  się nadaje, biedne te dzieci będą w maju czy czerwcu)
                  --
                  <*>
                  'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
                  • samboraga Re: mundurki 07.10.07, 22:11
                    > No, niezupełnie. Po pierwsze każda szkoła ma inny, więc ten obieg wtórny będzie
                    > bardzo lokalny. Poza tym coś eksploatowanego tak intensywnie rozpada się zwykle
                    > na pierwszym dziecku, zwłaszcza że i jakość jest średnia (delikatnie mówiąc).

                    Tak, mundurki zostały wprowadzone w trybie tak nagłym, że nie wszędzie wymyślono
                    coś sensownego, zresztą wiele szkół, może większość, wzięła na przeczekanie i
                    zamówiła cokolwiek licząc, że to chwilowa fanaberia ministerstwa.
                    Zależy też co mówimy mając na myśli mundurek - jeśli to jakiś rodzaj bluzy na
                    zwykłą bluzkę/koszulkę to nie jest to prane co drugi dzień. A koszulki pod bluzę
                    (jeśli mają być określone) prane są tak samo jak inne ciuchy, i zużywają się
                    podobniewink Nie widzę przeszkód, aby nie mogły być noszone przez rodzeństwo (choć
                    to jescze zależy ile tego rodzeństwa jest).
                    Mundurki w naszej szkole nie rozpadają się na pierwszym dziecku, są noszone
                    przez kolejne rodzeństwo. Mój syn jeszcze nosi ubrania z zeszłego roku, bo są na
                    niego jeszcze dobre rozmiarowo. A najbardziej zdziwiło mnie to, że białe
                    koszule nadal są białe, a to dopiero 8-latek i na przerwach nie stoi grzecznie
                    pod ścianąwink
                    • maadzik3 Re: mundurki 08.10.07, 09:14
                      Oczywiście że normalne bluzki zmieniam Mlodemu codziennie (a czasem 2 razy
                      dziennie), jednak jeśli miałabym te powiedzmy 3 mundurkowe to prane byłyby na
                      okrągło. Tymczasem już widzę że po jednym sezonie jego normalne (prane powiedzmy
                      raz na tydzień) bluzki są sprane. Co do kamizel itp. biorąc pod uwagę talent
                      mojego dziecięcia prałabym to codziennie - a to się obleje, a to wypaćka farbą,
                      a to oberwie piłką właśnie wyciągniętą z kałuży.
                      --
                      <*>
                      'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
                  • jogo2 Re: mundurki 07.10.07, 22:30
                    Mi wprowadzenie mundurków przypomina wychowywanie dziecko przez klapsa, albo
                    sprzątanie poprzez zmiatanie śmieci pod dywan. Tak jakby rodzic (minister
                    oświaty) sobie albo nie dawał rady, albo drzemał i nagle (tragedia w Gdańsku)
                    zobaczył co się wyrabia i postanowił wlepić kilka siarczystych klapsów
                    zastosowawszy odpowiedzialność zbiorową i zaprowadzić w ten sposób porządek.
                    Pytanie: co zrozumieją dzieci (uczestnicy systemu oświaty), na których problemy
                    odpowiedzi nie ma, natomiast od czasu do czasu dostaną siarczystego klapa?
                    Wspominać przeszłość jest błogo i idyllicznie. Dawniej to panie dzieju nie tak
                    było, i dzieci szanowały rodziców i mundurki nosiły i wszystko było oczywiste
                    (dla nas teraz, jak patrzymy wstecz), a teraz to panie wszystko przez to
                    zepsucie i te gołe pępki na wierzchu. Zgadzam się, że gołe pępki i stringi
                    wyskakujące nagle na widok publiczny ze spodni to wyjątkowo obrzydliwe
                    propozycje w zakresie mody tylko że bezhołowie w szkole istnieje od bardzo
                    dawna, czy to w zakresie ubioru, czy też w znacznie poważniejszym wymiarze. I
                    jednorazowe radykalne posunięcie Romana co ma mianowicie zmienić. I czy jego w
                    ogóle obchodziły te dzieciaki, co się w szkołach uczą, albo ci nauczyciele - ich
                    problemy? Odnoszę wrażenie, że nie. Po prostu wszyscy powinniśmy pasować do
                    jakiegoś wzorca wydumanego przez PIS, a R.G. w szczególności. Jeżeli nie
                    pasujemy, tym gorzej dla nas. A teraz zamiast myśleć o tym, co naprawde jest
                    problemem i dlaczego nauczycielowi można (było?) założyć kosz od śmieci na głowę
                    i dlaczego pewna uczennica musiała się powiesić, skaczemy sobie do oczu o:
                    1) kolor bluzy
                    2) liczbę sztuk
                    3) w polarze się dzieci spocą
                    4) a u nas obowiązuje "tylko" strój galowy
                    5) ja też nosiłam mundurek jak chodziłam do szkoły
                    6) a w Anglii to od dawna się nosi mundurki
                    Tematów do dyskusji wystarczy na kolejne 10 lat. A potem znów wydarzy się coś
                    takiego, że będziemy zdumieni, co się wyrabia w szkołach do których chodzą nasze
                    umundurowane dzieci rządzone przez idiotów.
                    Pozdróweczka,
                    • samboraga Re: mundurki 08.10.07, 09:02
                      > i dlaczego pewna uczennica musiała się powiesić, skaczemy sobie do oczu o:
                      > 1) kolor bluzy
                      > 2) liczbę sztuk
                      > 3) w polarze się dzieci spocą
                      > 4) a u nas obowiązuje "tylko" strój galowy
                      > 5) ja też nosiłam mundurek jak chodziłam do szkoły
                      > 6) a w Anglii to od dawna się nosi mundurki

                      E, tam....,Jogo, po prostu rozmawiamy o życiusmile Jedne dzieci chodzą w
                      mundurkach, a inne nie,i sobie rozmawiamy... Jak o wszystkimsmile)))

                    • a_weasley Re: mundurki 07.10.08, 15:49
                      Dokładnie rok temu Jogo2 napisała:

                      > Po prostu wszyscy powinniśmy pasować do
                      > jakiegoś wzorca wydumanego przez PIS, a R.G.
                      > w szczególności.

                      (dygresja: stwierdzenie "przez Platformę, a Pawlaka w szczególności" zostałoby
                      zapewne wyśmiane jako przykład żenującej ignorancji, i słusznie...)

                      > A teraz zamiast myśleć o tym, co naprawde jest
                      > problemem i dlaczego nauczycielowi można (było?)
                      > założyć kosz od śmieci na głowę i dlaczego
                      > pewna uczennica musiała się powiesić,
                      > skaczemy sobie do oczu o:
                      <ciach>

                      Proszę bardzo. Nie ma Giertycha, od roku rządzi kto inny. Mundurki zniesiono. Co
                      jeszcze ta pani minister ma do zaproponowania, poza radykalnym przerzedzeniem
                      listy lektur? W tym wyrzuceniem rzeczy, za których usunięcie jej partia mieszała
                      z błotem Giertycha?
                  • a_weasley Re: mundurki 07.10.08, 14:58
                    maadzik3 napisała:

                    > Po pierwsze każda szkoła ma inny, więc ten obieg
                    > wtórny będzie bardzo lokalny.

                    To jest faktycznie minus, z drugiej strony wprowadzenie centralnie jednego
                    wzoru, ekonomicznie sensowne, było prawdopodobnie niemożliwe.
                    Zwłaszcza że bardzo różnie do tego podchodzono, od mundurków-śmieci, byle
                    taniej, byle był i niech się od nas odchędożą, po takie mundurki jak widziałem
                    chłopców z warszawskiego gimnazjum Władysława IV (skądinąd znajdujacego się w
                    jednej z gorszych dzielnic miasta) - krawat, granatowa marynarka, szare spodnie.

                    > Poza tym coś eksploatowanego tak intensywnie rozpada
                    > się zwykle na pierwszym dziecku, zwłaszcza
                    > że i jakość jest średnia (delikatnie mówiąc).

                    Nie wiem, czy już kiedyś tu cytowałem powiedzenie mojej śp. babci "jestem za
                    biedna, żeby kupować tanie rzeczy"...

                    > (coś pranego co drugi dzień przez 10 miesięcy
                    > wygląda jak szmata i tylko do tego się nadaje,

                    Czy ktoś może mi wytłumaczyć, jakim cudem nasze mundurki, zwane wówczas
                    fartuchami, przy ówczesnym stanie techniki nie wyglądały po roku nauki jak szmaty?
      • mamalgosia Re: mundurki 04.10.08, 18:52
        No, dobre pytanie. U nas dyrektor uzależnił to od decyzji rodziców,
        a rodzice zadecydowali, że mundurkow ma nie być.
        Rodzice uczniow klas trzecich czują się zrobieni w trąbę
        • magdalaena1977 Re: mundurki 04.10.08, 23:04
          mamalgosia napisała:

          > No, dobre pytanie. U nas dyrektor uzależnił to od decyzji rodziców,
          > a rodzice zadecydowali, że mundurkow ma nie być.
          > Rodzice uczniow klas trzecich czują się zrobieni w trąbę
          dlaczego akurat trzecich ?
          --
          Magdalaena
        • skrzynka3 Re: mundurki 05.10.08, 20:39
          Decyzja Rady Rodzicow na szczescie nie obowiazuja.I spokoj smile
          Dalej obowiazuje regulamin szkolny, ktory mowi ze ubior ma byc w
          stonowanych kolorach i zakrywa caly korpus i ramiona ucznia-
          podstawowka

          --
          "Dlaczego kobieta ma tak dużo pracy w domu?
          A śpi w nocy to i się jej zbiera!"
          • dominikjandomin Re: mundurki 05.10.08, 20:52
            skrzynka3 napisała:

            > Decyzja Rady Rodzicow na szczescie nie obowiazuja.I spokoj smile
            > Dalej obowiazuje regulamin szkolny, ktory mowi ze ubior ma byc w
            > stonowanych kolorach i zakrywa caly korpus i ramiona ucznia-
            > podstawowka

            A jest podana lista "stonowanych" kolorów? Bo moja wrażliwość kolorystyczna jest
            inna...
            • skrzynka3 Re: mundurki 05.10.08, 21:35
              Wiesz moi chlopcy jakos z tym problemu nie maja. Sami bezblednie
              wyczuwaja ze czerwona bluza to na sobote a nie do szkoly ale ta
              ciemnozielona moze byc.

              Z konkretow wiem ze kiedys zostal zakwestionowany zarowiasty roz u
              jednej z kolezanek.




              --
              "Dlaczego kobieta ma tak dużo pracy w domu?
              A śpi w nocy to i się jej zbiera!"
              • verdana Re: mundurki 06.10.08, 09:28
                U nas w szkole mundurki zniknęły, miały być zastapione przez ubrania
                w stonowanych kolorach, bez napisów i rysunków.
                Klasa mojego syna podjęła akcję nieposluszenstwa obywatelskiego.
                Nastepnego dnia po ogloszeniu regulaminu wszyscy przyszli w bluzach
                z obrazkami i napisami. Rodzice poparli. Problem w tym, ze innych
                własciwie dostac nie można i od wielu rodziców wymagałoby to zakupu
                calej nowej garderoby (mój syn np. nie miał ani jednej takiej
                bluzki).
                Szkola sie ugięła - pozostały zapisy o przywoitym wygladzie (np.
                nieodsłanianiu ramion, czego nie rozumie, kto patrzac na 14 latke w
                bluzeczce bez rekawow w upal ma skojarzenia seksualne???), ale w
                sprawie kolorow powiedziano, ze nie będzie się wyciagac konsekwencji.
                I dobrze - jakią wyższość wychowawcza ma gladka bluzka nad bluzka z
                napisem?
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • skrzynka3 Re: mundurki 06.10.08, 10:36
                  U nas napisy i rysunki moga byc -faktycznie po namysle to gladkich T-
                  schirtow i bluz moi chlopcy maja pojedyncze sztukismile

                  Ja osobiscie nie widze tez wyzszosci bluzki ciemnozielonej nad
                  czerwona smileale zapis jest, chlopaki sie dostosowali i tyle w temacie.

                  Co do ramion to u nas chodzi o topy na ramiaczkach.
                  --
                  "Dlaczego kobieta ma tak dużo pracy w domu?
                  A śpi w nocy to i się jej zbiera!"
                • a_weasley Re: mundurki 06.10.08, 11:08
                  verdana napisała:

                  > Nastepnego dnia po ogloszeniu regulaminu
                  > wszyscy przyszli w bluzach
                  > z obrazkami i napisami. Rodzice poparli.

                  W dechę starzy, nie?
                  A potem dziw, skąd problemy z dyscypliną...

                  > Problem w tym, ze innych własciwie dostac nie można

                  "Właściwie" robi wielką różnicę... Można, można. Tanio i w obfitości.
                  Przypadkiem też mieszkam w Polsce, więc wiem.

                  > i od wielu rodziców wymagałoby to zakupu
                  > calej nowej garderoby

                  Co nie jest żadnym ewenementem, zważywszy że młodzież rośnie i wyrasta.

                  > kto patrzac na 14 latke w bluzeczce bez rekawow
                  > w upal ma skojarzenia seksualne???),

                  Zapewne nie heteroseksualna kobieta.
                  • verdana Re: mundurki 06.10.08, 14:16
                    Rozumiem, ze wychowujesz 13-latka i kupujesz mu ubrania. I że masz
                    tyle kasy, ze kupienie 3-4 dodatkowych bluzek we wrzesniu nie jest
                    dla Ciebie w ogole żadnym wydatkiem.
                    Trzy dni szukalam gladkiej, stonowanej bluzki dla syna, ktora nie
                    będzie damska (damskie są), i nie rozleci się po 3 praniach.
                    Dostalam w "Smyku" za 49 zł. Stac mnie bylo na jedną. Niektorych
                    rodziców w ogole nie bylo stac.
                    Stad akcja poparta przez rodziców. Ni można wymagać od wszyskich
                    nagle zbędnych wydatków.

                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • a_weasley Re: mundurki 06.10.08, 18:50
                      verdana napisała:

                      > Rozumiem, ze wychowujesz 13-latka i kupujesz
                      > mu ubrania.

                      Grzeczność za grzeczność: rozumiem, że masz pojęcie tylko o tym, z czym stykasz
                      się osobiście?
                      To wiele wyjaśnia...
                • dominikjandomin Re: mundurki 06.10.08, 12:57
                  verdana napisała:

                  >
                  > Szkola sie ugięła - pozostały zapisy o przywoitym wygladzie (np.
                  > nieodsłanianiu ramion, czego nie rozumie, kto patrzac na 14 latke w
                  > bluzeczce bez rekawow w upal ma skojarzenia seksualne???),

                  Osobiście znałem jedną 14-latkę (nawet niepełno 14). No cóż, dziecie rozwinięte
                  nad wiek... i hormony działały. Ostrzegalismy kolegów, ze ona wbrew pozorom 18
                  lat nie skończyła. Więc może to tak... prewencyjnie?

                  > I dobrze - jakią wyższość wychowawcza ma gladka bluzka nad bluzka z
                  > napisem?

                  Zalezy z jakim napisem - na to winno się IMHO zwracać uwagę.
                  • a_weasley Re: mundurki 06.10.08, 14:32
                    dominikjandomin napisał:

                    > Zalezy z jakim napisem - na to winno się IMHO
                    > zwracać uwagę.

                    I kiedy zdecydujemy się na cokolwiek poza opcją zerową lub pełnym liberalizmem,
                    zaraz okazuje się, że skończyły się schody, a zaczęła drabina.
                    Które z poniższych napisów są do zaakceptowania:

                    1. Ego sum via, veritas et vita.
                    2. Zgoda, jestem nienormalny, ale to bardzo źle świadczy o normie.
                    3. Mądry głupiemu ustępuje i dlatego świat tak wygląda.
                    4. Kobieto, pamiętaj: my, faceci, jesteśmy prości.
                    5. Alkohol zabija powoli. Nie szkodzi, mnie się nie spieszy.
                    6. Man. White. Hetero. Christian. SO?
                    7. Nic tak nie cieszy, jak seria z pepeszy.
                    8. Make love AND war.
                    9. 1 Tm 5:23. <dużo mniejszym drukiem> Samej wody już nie pij, lecz po trosze
                    wina używaj.
                    10. Praca może być przyczyną wielu groźnych chorób.
                    11. Mohair & proud.
                    12. Szkoła jak kibel, chodzę bo muszę.
                    13. Starość nie radość - młodość nie trzeźwość.
                    14. Robota dla robotników, Księżyc dla księży.
                    15. Choć nie jestem detektywem, zawsze znajdę budkę z piwem.
                    16. Co się gapisz, czubku?
                    17. Szkoła nie knajpa, nie musisz w niej być codziennie.
                    18. Twój lekarz zabija skóry.
                    19. Szkoła albo zdrowie - wybór należy do ciebie.
                    20. Ziemia ziemianom, fabryki fabrykantom, bieda biedakom.

                    Po udzieleniu odpowiedzi "tak" lub "nie" na każdy z tych napisów odpowiedz sobie
                    na następne pytanie: a dlaczego? Dlaczego ten tak, a tamten nie?
                    I pamiętaj, że ta odpowiedź musi być do przyjęcia nie tylko dla ludzi z tego forum.
                • magdalaena1977 Re: mundurki 06.10.08, 14:29
                  verdana napisała:
                  > Szkola sie ugięła - pozostały zapisy o przywoitym wygladzie (np.
                  > nieodsłanianiu ramion, czego nie rozumie, kto patrzac na 14 latke w
                  > bluzeczce bez rekawow w upal ma skojarzenia seksualne???)
                  Zależy na którą wink Generalnie 14 latka ma największą szansę wyglądać jak
                  modelka z gazet.

                  Ale IMHO sensowny zakaz noszenia bluzek na ramiączkach ma ten sam wydźwięk, co
                  zakaz noszenia szortów przez chłopców.
                  To są stroje sportowe, wakacyjne i IMHO nie nadają się do szkoły. Tak samo jak
                  nie nadają się do pracy.
                  Od dawna zresztą szerzę niepopularny pogląd, że człowiek nie rozpuści się w upał
                  w bluzce z rękawem, sukience, rajstopach, garniturze ....



                  --
                  Magdalaena
                  • verdana Re: mundurki 06.10.08, 14:51
                    Nie na ramiaczkach - bez rękawów, to nie to samo. Musza też być pod
                    szyję - nie bardzo sobie wyobrazam , zeby w czerwcu to bylo do
                    wyegzekwowania. I gdyby to jeszcze ze wzgledów estetycznych(jak
                    szorty u chlopaków) to nic bym nie mowila - ale to mialo podtekst
                    czysto seksualny, a dla mnie patrzenie na dziewczynke w lekkiej
                    bluzce w upał, jako na obiekt pożądliwych myśli - to jednak cos nie
                    tak - ze strony nauczyciel.

                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • dominikjandomin Re: mundurki 06.10.08, 15:11
                          verdana napisała:

                          > Nauczyciele uwazaja, ze to nieeleganckie...

                          Jak dobrze, ze nie jestem nauczycielem...

                          A o jakim wieku chłopców myślą? Bo faktycznie, "chłopiec" może miec i lat 8, i 18...

                          A może to nie nauczyciele, tylko nauczycielki... (te same, które nie reagują
                          seksualnie na czternastoletnie dziewczynki)?
                            • dominikjandomin Re: mundurki 06.10.08, 15:50
                              minerwamcg napisała:

                              > Wierz mi, Dominiku, kształtny biust piętnastolatki inaczej działa na
                              > mężczyznę, niż owłosione nogi szesnastolatka na kobietę smile To jest
                              > nieco inny poziom estetyki smile))

                              Wierzę, nie byłem kobieta i nie wiem, jak na nie działają nogi szesnastolatka.

                              Ale też dlatego pytam o wiek... bo są różnice między 10 a 18 latkiem w szortach,
                              a jeden i drugi może być w kategorii "uczeń".
                    • a_weasley Re: mundurki 06.10.08, 15:04
                      verdana napisała:

                      > dla mnie patrzenie na dziewczynke w lekkiej
                      > bluzce w upał, jako na obiekt pożądliwych myśli
                      > - to jednak cos nie tak - ze strony nauczyciel.

                      Obawiam się, że jesteś w trudnej sytuacji. Gdybyś wierzyła, mogłabyś chociaż
                      mieć pretensje do Pana Boga.
                      Przyjmij do wiadomości, że heteroseksualny mężczyzna nie jest heteroseksualną
                      kobietą.
                      Poza tym tu mniej chyba chodzi o nauczycieli, a bardziej o co dojrzalszych
                      (biologicznie) uczniów.
                      • dominikjandomin Re: mundurki 06.10.08, 15:09
                        a_weasley napisał:

                        > verdana napisała:
                        >
                        > > dla mnie patrzenie na dziewczynke w lekkiej
                        > > bluzce w upał, jako na obiekt pożądliwych myśli
                        > > - to jednak cos nie tak - ze strony nauczyciel.
                        >
                        > Obawiam się, że jesteś w trudnej sytuacji. Gdybyś wierzyła, mogłabyś chociaż
                        > mieć pretensje do Pana Boga.
                        > Przyjmij do wiadomości, że heteroseksualny mężczyzna nie jest heteroseksualną
                        > kobietą.
                        > Poza tym tu mniej chyba chodzi o nauczycieli, a bardziej o co dojrzalszych
                        > (biologicznie) uczniów.

                        Zwłaszcza, ze dziewczynki dojrzewają szybciej niż chłopcy... i nie kryjmy się,
                        większość 14-latek znacznie różni się już od dziewczynki 8-letniej. Fizycznie.
                          • dominikjandomin Re: mundurki 06.10.08, 15:53
                            verdana napisała:

                            > Taak, tylko ze ja przepytalam facetow w tym wieku, co zauwazaja
                            > jako "seksualne" - na pewno nie gołe ramiona.
                            > To raczej starsi panowie się slinia - dla mlodziezy to oczywista
                            > oczywistość, ubranie jak kazde inne. Pamietam,z e to samo bylo z
                            > mini za naszych czasow.

                            Co z tego, ze mini jest oczywistością, skoro pamiętam, jak koledzy w LO się
                            ślinili na widok każdej mini (nawet tych, od których ja dostawałem wymiotów z
                            przyczyn estetycznych)...

                            Tak więc bluzki na ramiączkach, wielkie dekolty i gołe brzuchy i nerki, mimo, ze
                            oczywistość... czemuś służą. Bo inaczej... czemu dziewczyny by to nosiły gdy
                            jest zimno?
                  • dominikjandomin Re: mundurki 06.10.08, 14:56
                    magdalaena1977 napisała:

                    >sensowny zakaz noszenia bluzek na ramiączkach ma ten sam wydźwięk, co
                    > zakaz noszenia szortów przez chłopców.

                    Zależy jakich chłopców. Kiedyś szorty właśnie były odzieniem rozpoznawczym...
                    chłopców!
              • dominikjandomin Re: mundurki 06.10.08, 12:59
                skrzynka3 napisała:

                > Wiesz moi chlopcy jakos z tym problemu nie maja. Sami bezblednie
                > wyczuwaja ze czerwona bluza to na sobote a nie do szkoly ale ta
                > ciemnozielona moze byc.

                A co jest złego w czerwieni?

                Gdyby mój syn stwierdził, ze to jest kolor stonowany - poparłbym go.

                A zapisy regulaminu w sekcji "zakazy" winny być konkretne. I sensownie umotywowane.

                Inaczej to nie jest wychowanie, a to podobno szkoła ma robić.
    • minerwamcg Re: mundurki 06.10.08, 14:41
      A potem ci sami ludzie kończą szkołę, idą do mniej lub bardziej
      wymagającej pracy, i jakoś nie mają problemu z dress code i ani im w
      głowie wykłócać się z szefem, czy krawat z gołą panienką może być
      albo czy koszula w czerwony rzucik nie za bardzo ekstrawagancka.
      --
      Osoby mrowie a mrowie
      • a_weasley Re: mundurki 06.10.08, 14:52
        minerwamcg napisała:

        > A potem ci sami ludzie kończą szkołę,

        Ale potem będzie potem, a teraz jest teraz. To, co mówisz, to oczywiście prawda,
        ale nie jest to zadowalająca odpowiedź na pytanie, dlaczego jednemu pozwolono
        nosić koszulkę z napisem "Perskim dziadziom dziękujemy", a drugiemu nie
        pozwolono "Nieważna płeć, ważne uczucie". Albo na odwrót.