Dodaj do ulubionych

Absurdalne "zwyczaje" - komunijnochrzcielnoślubne

21.04.08, 13:53
Pliss, pomóżcie. Jeśli znacie jakieś "zwyczaje", mody i zabobony
związane z sakramentami chrztu, komunii i ślubu - proszę wpisujcie.
Potrzebne mi to do pracysmile)) Pomożecie???
ps. ja wynalazłam m.in nowy "zwyczaj" na Pierwszą Komunię: kupuje
się dziewięciolatkom... pierścień cnotybig_grin
--
Największa stajenna ranga
nie zmieni osła w mustanga...
Edytor zaawansowany
  • franula 21.04.08, 13:57
    skonkretyzuj bo przezcież "mód ślubnych" jest zatrzęsienie
    czy chodzi ci o przesądy?
    --
    Kasia
    Ktosik
  • mamaanieli 21.04.08, 14:18
    tak. nie chodzi o zwyczaj, tylko "zwyczaj". Coś, co w zasadzie
    wypacza sakrament - sprowadza go do pogańskiego prawie obrządku. ALe
    nie chcę zawężać "kategorii"wink Prosze o możliwie wiele wypowiedzi.
    ps. dla mnie taki "zwyczaj" to choćby słynne "zastaw się, a postaw
    się"...
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • franula 21.04.08, 14:31
    ślub:
    - rzucanie pieniędzmi/ryżem wywodzi się z pogaństwa
    - kto kogo obróci przed ołtarzem,
    - woda/wódka w kieliszkach wróżenie z tego
    - "cudne" zwyczaje na wieczorkach panieńskich/kawalerskich

    chrzest
    - czerwone kokardki przed "od uroku", złe oko
    - przeciąganie dziecka przez spódnicę (?) lanie wosku nad dziekcie
    etc wszystko w kontekście tego ze jeszcze dziecko nieochrzczone a
    więc "nieodczynione"
    --
    Kasia
    Ktosik
  • alex05012000 21.04.08, 14:38
    wejdż sobie na e-mamę, na forum .... niedalej jak dziś jest wątek o
    bramie weselnej czy jakiejś tam bramie... w każdym razie jadą do
    ślubu i po drodze mają przeszkody i muszą sie wykupić wódką czy
    jakoś tak, taki absurd, ze zdążyłam od rana zapomnieć jak to
    dokłądnie szło... ale e-mam to kopalnia absurdów....
  • mamaanieli 21.04.08, 16:17
    a możesz wyjaśnić o co dokładnie chodzi z tym "przeciąganiem" przez
    spódnicę? jeeeju... bo domyślam się, że wosk się leje,
    żeby "zobaczyć przyszłość" - jak w Andrzejki.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • nati1011 21.04.08, 20:52
    > a możesz wyjaśnić o co dokładnie chodzi z tym "przeciąganiem"
    przez
    > spódnicę? jeeeju... bo domyślam się, że wosk się leje,
    > żeby "zobaczyć przyszłość" - jak w Andrzejki.


    A nie. Wosk sie przelewa nad głową dziecka, by odczynić uroki, jak
    np czesto płacze lub się budzi w nocy. Temu samemu służy splunięcie
    na spódnicę i wytarcie tym czoła dziecu - choć te durnoty raczej nie
    wiąza sie bezposrednio z chrzcianami.
  • franula 21.04.08, 22:25
    ja nie wiem co sie dokąłdnie robiz tą spódnicą ale z chrzetem am to
    tyle wspólnego że potem się jzu tego podobno neir robi zatem Czrset
    jest traktowany jako takie "odczynienie" odzcarowanie po którym
    dziekco jest już bepzieczne i np. nei potzrebuje tej zcerwonej
    wstążeczki
    --
    Kasia
    Ktosik
  • mamaanieli 22.04.08, 17:29
    łojej... to już wiem, dlaczego moja Klara kwiczy i piszczy pół
    dniasmile bo nieodczyniona i jeszcze nieochrzczonawink))
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • imbirka 21.04.08, 14:43
    Wciąż pokutuje zabobon, że matka chrzestna nie może być w ciąży.
  • mader1 21.04.08, 15:18
    dużo jest i będę jeszcze później dopisywaćsmile
    ale najtrudniejszy dla mnie do zniesienia to, że nie można dziecku w
    prezencie z okazji chrztu czy komunii dać krzyzyka, bo to oznacza
    życie pełne cierpienia sad
    Pan młody nie może panny młodej zobaczyć w sukni przed ślubem, bo to
    nieszczeście.
    Perełki jako ozdoba do sukni slubnej lub stroika - wianka to
    nieszczeście. I nieszczeście, jak są dane w prezencie.
    I róże w bukiecie slubnym to też nieszczęście smile))))
    I trzeba mieć coś pozyczonego na sobie do ślubu ( może w związku z
    wierszykiem " something old, something new, something borrow,
    something blue" smile))))
    I jak deszcz pada w czasie ślubu to nieszczęście smile)))
    I slub w miesiącu bez "r" to nieszczęście w myśl wierszyka " w maju
    slub, gotowy grób". Mój dowcipny mąż zaraz przerobił wierszyk " w x
    ( gdzie x oznacza dowolny miesiąc roku) ślub, gotowy grób")
    Po prostu w tak wielu warunkach malżeństwo MUSI być nieszczęśliwe,
    że nie wiem, czemu ludzie się pobierają smile)))
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • mama_kasia 21.04.08, 15:38
    > ale najtrudniejszy dla mnie do zniesienia to, że nie można dziecku w
    > prezencie z okazji chrztu czy komunii dać krzyzyka, bo to oznacza
    > życie pełne cierpienia sad

    A u nas tradycją pierwszokomunijną jest krzyżyk. Syn dostał,
    a teraz córka czeka smile
  • luizabla 19.05.08, 21:05
    oj, to nie wiem co myslec o naszym slubie ... 13 sierpnia - to chyba
    nieszczescie nieuniknione? no i mąż mnie widział w sukience przed slubem... a no
    i roze w bukiecie...
    ufff, ale jak to dobrze być wierzącym smile


    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/luizabla.html
  • mamajudo 21.04.08, 15:43
    Pieniądz w bucie pana młodego, nie wiem po co, chyba na szczęście...
    --
    Tolerancja nie oznacza akceptacji!
  • madziaq 22.04.08, 11:11
    O, to ja słyszałam o pieniądzach w bucie panny młodej smile
    - Jak już się wyjdzie do kościoła i czegoś zapomni - nie wolno się wrócić (nie
    wiem dlaczego)
    - Swiadkowie nie mogą być małżeństwem (bo ich małżeństwo od świadkowania będzie
    nieszczęśliwe)
    - Panna młoda musi mieć "pełne" buty, bo inaczej szczęście ucieknie
    - jak się płacze w dniu ślubu to potem małżeństwo będzie szczęśliwe
    - a z deszczem słyszałam, że to właśnie dobrze jak pada w trakcie ślubu, bo Pan
    Bóg "święci" małżeństwo
    - rzucanie welonem / muszką i kto złapie ten wyjdzie szybko za mąż lub się ożeni
    --
    Nasz staż smile
  • dominikjandomin 21.04.08, 18:57
    mamaanieli napisała:

    > Pliss, pomóżcie. Jeśli znacie jakieś "zwyczaje", mody i zabobony
    > związane z sakramentami chrztu, komunii i ślubu - proszę wpisujcie.
    > Potrzebne mi to do pracysmile)) Pomożecie???

    Ślub - sypanie ryżem.

    Pierwsza Komunia -

    1. wszytsko ma być "nowe" - pomysł naszej katechetki. do dziś pamiętam.

    2. przysięga abstynencji do 18 roku zycia - kompletna pomyłka.

    > ps. ja wynalazłam m.in nowy "zwyczaj" na Pierwszą Komunię: kupuje
    > się dziewięciolatkom... pierścień cnotybig_grin

    Pas nie lepszy? smile
  • mader1 21.04.08, 19:45
    > 2. przysięga abstynencji do 18 roku zycia - kompletna pomyłka.

    Tak jest. Abstynencja i różnego rodzaju przysięgi - ją wymieniła
    moja Najstarsza.

    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • luccio1 21.04.08, 19:27
    1) przekonanie, że jeśli była Msza św. przy trumnie stojącej przed ołtarzem, "in
    medio Ecclesiae", i jeśli ksiądz odprowadził Zmarłego do grobu - to Zmarły ma
    zbawienie "jak w banku" i idzie omalże wprost do Nieba, niezależnie od tego, jak
    żył, jak i czy w ogóle wierzył;

    a w związku z tym, jeśli ksiądz się wzbrania z powołaniem na znane i głośne
    wystąpienia Zmarłego przeciw Wierze i Kościołowi - wielki zgiełk, że człowiekowi
    odbiera się coś, co mu się słusznie i bezwarunkowo należy;

    2) poduszki z odznaczeniami ustawione podczas Mszy św. przedpogrzebowej u
    wezgłowia trumny - forma szczątkowa dawnego "castrum doloris"
    (niegdyś punktem centralnym katafalku był alegoryczny portret Zmarłego w
    otoczeniu postaci symbolizujących jego prawdziwe i zmyślone cnoty i dokonania);

    3) Ranking cmentarzy
    (w Warszawie:
    Powązki Stare, Powązki Wojskowe, Bródno, Wólka Węglowa;

    w Krakowie:
    cmentarz parafii Najświętszego Salwatora na Zwierzyńcu,
    Rakowice - cmentarz właściwy, Rakowice - d. cmentarz wojskowy [za ulicą
    Prandoty], Batowice [Prądnik Czerwony], Nowa Huta-Grębałów;

    a wszędzie tym "lepsze" miejsce, im bliżej kaplicy...);

    4) wszelkiego rodzaju ustalenia, kto, gdzie, z kim powinien względnie ma prawo leżeć
    [w bliskim otoczeniu miałem przykład: matka, która przeżyła i syna, i synową,
    nie dopuściła do tego, aby synowa spoczęła obok jej syna a swego męża - jeszcze
    gdy oboje żyli, uważała, że syn "źle" się ożenił - no i wbrew jej woli...];

    5) współzawodnictwo, kto postawi większy, wspanialszy nagrobek.
  • minerwamcg 21.04.08, 22:37
    Hej, Luccio, pominąłeś w Krakowie Cmentarz Podgórski! W rankingu
    plasuje się za Rakowicami właściwymi, ale chyba przed nowymi
    Rakowicami, tymi za Prandoty smile
    W każdym razie dla naszej rodziny Cmentarz Podgórski jest numer
    jeden. Żaden porządny Z-ski nie pozwoliłby się pochować gdzie
    indziej. No dobrze, paru Z-skich porósłszy w pierze zafundowało
    sobie groby na Rakowicach - ale powiedzmy sobie szczerze, kochane
    ciocie: to takie nowobogackie smile)))

    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • isma 21.04.08, 23:09
    Zara, zara. A Salwator to pies????????????

    --
    Is.
    kladka.blox.pl/html
  • anndelumester 21.04.08, 23:21
    no przeciez jest! i to na pierwszym miejscu !!!
    tadam !!! smile))

    --
    Drogi Panie, Dziękuję za list i za esej. (…wink Obawiam się, że Pan
    zapomina, do jakiego czytelnika Pan pisze. Inteligent polski był
    zawsze dość prymitywnym, a dziś i w kraju, i na emigracji sytuacja
    jest wręcz katastrofalna. (Jerzy Giedroyc)
  • isma 21.04.08, 23:30
    A kurcze, wpadka. Tak, tak, no to co innego. Teraz to sprawy maja
    wlasciwe proporcje, tak.

    --
    Is.
    kladka.blox.pl/html
  • anndelumester 22.04.08, 08:56
    isma napisała:

    > A kurcze, wpadka. Tak, tak, no to co innego. Teraz to sprawy maja
    > wlasciwe proporcje, tak.
    >
    No, ba...

    Nie dośc ze są lepsze cmentarze, na tych cmentarzach lepsze
    miejsca wink, to nawet w grobowcu rodzinnym mozna byc lepiej lub
    gorzej połozonym...
    Krakowskie ciocie rulez !!!!

    BTW ksiadz infułat z parafii (bo to mojego m.parafia) jak mógł, tak
    podtrzymywał to wspaniałe przekonanie, ze jego cmentarz to po prostu
    creme de la creme big_grin

    --
    Drogi Panie, Dziękuję za list i za esej. (…wink Obawiam się, że Pan
    zapomina, do jakiego czytelnika Pan pisze. Inteligent polski był
    zawsze dość prymitywnym, a dziś i w kraju, i na emigracji sytuacja
    jest wręcz katastrofalna. (Jerzy Giedroyc)
  • luccio1 22.04.08, 11:29
    minerwamcg napisała:
    > Hej, Luccio, pominąłeś w Krakowie Cmentarz Podgórski! W rankingu
    > plasuje się za Rakowicami właściwymi, ale chyba przed nowymi
    > Rakowicami, tymi za Prandoty smile

    Istotnie, moja wina! Wina traktowania Podgórza jako czegoś odrębnego od Krakowa,
    co tkwi gdzieś tam w podświadomości.
    (Miasto Podgórze połączyło się z Krakowem jako ostatnia jednostka terytorialna
    kompletująca "Wielki Kraków" prezydenta Juliusza Lea: rokowania ukończono tuż
    przed wybuchem I wojny światowej [nawet Płaszów przyłączono wcześniej - w r.
    1911], faktyczne połączenie nastąpiło w r. 1915, tramwaj dotarł przez III most
    do Rynku Podgórskiego w r. 1917. Gmina Żydowska podgórska nie połączyła się z
    krakowską do samego końca - aż do Holocaustu...).
  • minerwamcg 25.04.08, 17:23
    No ba! Moi przodkowie też nie byli zachwyceni przyłączeniem do
    Krakowa, bo w Podgórzu to oni byli wielgie hrabie, a w Krakowie
    znalazło się sporo jeszcze bardziej "z tych"...
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • a_weasley 22.04.08, 14:26
    luccio1 napisał:

    > 3) Ranking cmentarzy
    > (w Warszawie:
    > Powązki Stare, Powązki Wojskowe, Bródno,
    > Wólka Węglowa;

    Dziwisz się? Kto raz w życiu był na Wólce, ten dużo da, by swoich zmarłych
    chować (i, co za tym idzie, odwiedzać) gdziekolwiek indziej.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • luccio1 22.04.08, 14:42
    To wszystko wiem.
    Tyle, że na mój gust "po drodze" zbyt wiele rąk wyciąga się po pieniądze.
    (Kiedy Tato żył jeszcze, też go to wq...ło do granic).
  • luccio1 22.04.08, 14:49
    I żeby było wszystko jasne:
    chciałbym, żeby po śmierci moje szczątki spopielono; mam też nadzieję dożyć
    czasów, kiedy najbliżsi będą mogli z pełnym przyzwoleniem prawa wziąć potem urnę
    i rozsypać popioły gdzieś w polu...
    Zmartwychwstanę przecież i tak.
  • kann2 22.04.08, 16:46
    luccio1 napisał:

    >> 3) Ranking cmentarzy

    >
    > w Krakowie:
    > cmentarz parafii Najświętszego Salwatora na Zwierzyńcu,
    > Rakowice - cmentarz właściwy, Rakowice - d. cmentarz wojskowy [za
    ulicą
    > Prandoty], Batowice [Prądnik Czerwony], Nowa Huta-Grębałów;
    >
    > a wszędzie tym "lepsze" miejsce, im bliżej kaplicy...);

    Zara, zara. A Borek Fałęcki (daleko od kaplicy)???
  • isma 22.04.08, 17:46
    A to calego szeregu parafialnych chyba Lukasz nie liczyl. No, bo
    wtedy na ten przyklad Bielany? I w Tyncu poczciwy cmentarzyk jest.

    Nawiasem mowiac calkiem przyzwoity jest tez cmentarz na Pasterniku,
    no i w Mydlnikach niebrzydki, ze tak pro domo sua niesmialo sie
    przypomne.

    --
    Is.
    kladka.blox.pl/html
  • luccio1 22.04.08, 21:16
    Borek Fałęcki - piękny las sosnowy na podłożu piaszczystym. Obok cmentarza, już
    na zewnątrz płotu, w lesie, odbywają się co roku "Zaduszki Cygańskie", czyli
    piknik kilkunastoosobowej rodziny przy ognisku, z obowiązkowym piciem zdrowia
    tych, którzy nie mogą być fizycznie obecni...
    Bielany będą piękne - gdy urosną drzewa.

    Mam Bliskich i w Borku Fałęckim, i na Pasterniku - stąd Wszyscy Święci i
    Zaduszki to dla mnie ciąg przesiadek z tramwaju do autobusu, z autobusu do
    tramwaju...

    Piękne są dawne cmentarze parafialne, dziś komunalne na Woli Duchackiej
    (starej), w Prokocimiu, Bieżanowie...
    tyle, że chcąc pokazać zjawisko, nie chciałem celowo wchodzić w szczegóły.
  • luccio1 26.06.08, 11:26
    luccio1 napisał:
    [...]
    > 5) współzawodnictwo, kto postawi większy, wspanialszy nagrobek.

    6) przekonanie, któremu hołduje stale i wciąż część arządców
    nekropolii w mniejszych i większych miejscowościach:
    że świętość cmentarza jest nie do pogodzenia z tym, aby w jego
    obrębie lub w jego sąsiedztwie, np. obok wejścia, istniało coś tak
    przyziemnego, coś tak z definicji "nieczystego", jak toaleta...
    Stąd biorą się żenujące sytuacje, kiedy przed sformowaniem konduktu
    pogrzebowego, albo/oraz po uroczystości, panie w czerni, od wdowy po
    zmarłym poczynając, wędrują pojedynczo lub grupowo za kontener na
    śmieci, wystawiony na zewnątrz głównej bramy cmentarza -
    - i tam się załatwiają: na beton, na asfalt, na stare wieńce...
  • luccio1 27.06.08, 10:02
    Nawiasem mówiąc, właśnie Cmentarz Salwatorski - ten naj... naj...
    w całym Krakowie - nie ma do dziś stałej toalety przed bramą, ani
    wewnątrz (? - nie ma jej na planie!
    zob.miasta.gazeta.pl/krakow/1,53181,4623041.html
    bi.gazeta.pl/im/6/4621/m4621946.jpg;
    przed bramą brak jakiejkolwiek informacji, aby była, nie mówiąc o
    drogowskazie).
    Czy dlatego, że nie jest cmentarzem komunalnym, lecz parafialnym?
    Toi-toi pojawiają się przed bramą tylko na Wszystkich Świętych i
    Wielkanoc (jest wtedy odpust - "Emaus");
    w innych porach roku paniom, które przed lub po ceremonii okazują
    się "bardzo potrzebujące", pozostaje - jeśli nie mają ochoty ślizgać
    się po błocie, łamać nóg chodząc w szpilkach po wertepach, czy też
    drzeć pończoch w krzakach - tylko kucanie pod ogrodzeniem cmentarza,
    wzdłuż parkingu, gdzie stojące pojazdy trochę zasłaniają...
    (Zdarzało mi się już widywać żałobniczki, które po pogrzebie,
    po kondolencjach, załatwiały się we wspomnianym wyżej miejscu
    bezpośrednio przed wsiadaniem do eleganckich samochodów!)
  • rycerzowa 27.06.08, 11:25
    luccio1 napisał:

    > Nawiasem mówiąc, właśnie Cmentarz Salwatorski - ten naj... naj...
    > w całym Krakowie - nie ma do dziś stałej toalety przed bramą, ani
    > wewnątrz (? - nie ma jej na planie!

    Co do cmentarzy, to nie wiem, ale w USA są toalety w każdym kościele,zwyczajnie,
    w przedsionku, nawet w starych kościołach
    (np. w Stanford). U nas jeszcze nie widziałam.
  • luccio1 27.06.08, 13:55
    rycerzowa napisała:
    > w USA są toalety w każdym kościele,zwyczajnie
    > w przedsionku, nawet w starych kościołach...

    U nas w starych kościołach nie było i nie ma. Jeszcze 20 lat temu
    można było w ścisłym centrum Krakowa wewnątrz Plant widzieć w porze
    niedzielnych Mszy św. panie "kostiumowo-kapeluszowe" wieku 60+,
    kucające pod szkarpami kościołów średniowiecznych (św. Jana,
    św. Marka) - już nie mówiąc o masowym odlewaniu krzewów na Plantach.
    Dziś obyczaje jednak się zmieniły, można wejść do lokalu (za komuny
    niekonsumentów pytających o WC na wstępie zawracano od drzwi).
  • rycerzowa 27.06.08, 14:05
    luccio1 napisał:


    > U nas w starych kościołach nie było i nie ma

    Nie ma i w nowych. Na naszym osiedlu - 4 nowe kościoły - nie ma w żadnym.
  • mader1 21.04.08, 19:48
    wiele wierszyków z rymami częstochowskimi na cześć kapłanów,
    katechetek ( uczą ich też same katechetki) mówione przez dzieci bez
    zrozumienia w podziękowaniu za dar I Komunii.

    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • mama_kasia 21.04.08, 20:34
    I jeszcze przynoszenie kwiatków przez dzieci po wejściu do
    kościoła. Każde trzyma wiecheć w garści i daje przed ołtarzem.
    Zupełnie nie wiem po co sad
  • mama_kasia 21.04.08, 20:40
    I słowa: musisz pięknie chodzić, klękać, czy co tam jeszcze,
    bo goście pomyślą, że tacy nieprzygotowani(!) jesteście sad
    Niestety zasłyszane w kościele sad
  • isma 21.04.08, 21:47
    A tos mnie zaciekawila wink)). A komu one te kwiatki daja?

    --
    Is.
    kladka.blox.pl/html
  • mama_kasia 21.04.08, 22:15
    Jakieś mamy to odbierają przed ołtarzem - chyba.
    Tłumaczę to sobie tylko w jeden sposób. Dzieci nie mogą
    siedzieć przy rodzicach. Siedzą razem z przodu. Wchodzą w
    rzędach. Jakoś porządek trzeba utrzymać. Jak podają kwiatki,
    to na moment muszą się zatrzymać. Potem ukłon i odejście
    do ławek - z odpowiedniej strony - to jest ważne. Porządek
    jest - ćwiczy się go w końcu.

    ps. Bardzo przepraszam za sarkazm, ale żyję ostatnio w
    przedkomunijnym stresie i wcale nie z powodu gości w domu,
    a tego, co "wyrabia się" w kościele, co tym bardziej mnie
    smuci sad((
    I ciągle, mimo wszystko, próbuję coś zmienić, podpowiedzieć,
    tłumaczyć. Udało mi się ostatnio przekonać osobę odpowiedzialną
    za przygotowania, aby nie używać chrupków(!) do prób szerokiego
    otwierania buzi. Nie zdawała sobie ona sprawy, że jest w tym coś
    niewłaściwego sad((( ...Ale na szczęście przyznała mi rację. Jest
    mi bardzo smutno, że takie rzeczy nie są oczywiste sad
  • isma 21.04.08, 22:24
    Hyyyyy. A potem z tymi kwiatkami co?

    Chrupki, no, coz ;-(((. Do smierci dzieci zapamietaja ;-(((.

    --
    Is.
    kladka.blox.pl/html
  • mama_kasia 21.04.08, 22:26
    Kwiatki do wazonów i stoją jako dekoracja.

    > Chrupki, no, coz ;-(((. Do smierci dzieci zapamietaja ;-(((

    A ja chciałabym zapomnieć sad
  • mader1 21.04.08, 22:33
    Kasiu, już dobrze, dobrze...Wiem, ile to kosztuje nerwów. Ale
    wszystko się dobrze skończy, a raczej Zacznie. Zapomnisz, a
    przynajmniej - wspomnienie o tym nie będzie tak martwiło.
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • luccio1 23.04.08, 14:14
    mama_kasia napisała:
    > Udało mi się ostatnio przekonać osobę odpowiedzialną
    > za przygotowania, aby nie używać chrupków(!) do prób szerokiego
    > otwierania buzi. Nie zdawała sobie ona sprawy, że jest w tym coś
    > niewłaściwego sad(((

    Ja miałem "próbę" z prawdziwymi komunikantami, oczywiście niekonsekrowanymi. Ale
    to był rok 1963.
  • twoj_aniol_stroz 21.04.08, 20:46
    Chrzest
    Do becika chrzcielnego (ciekawe skąd teraz taki bet wziąć smile )
    nalezy włożyć możliwie dużo pieniędzy, najlepiej jak robi to
    chrzestny, żeby dziecię w przyszłości miało pieniądze.
    Dziecko na chrzcie powinno otrzymać możliwie dużo złota, żeby było
    bogate jak dorośnie
    Komunia - nie znam
    Ślub - pierwszy ma składać życzenia facet, bo to przynosi szczęście

    Reszta to podobne zabobony jak wyżej
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • ese1 21.04.08, 22:23
    chrzest czy komunia - nie slyszalam

    slub:
    - no chyba to najpopularniejsze, ktoremu tez nieswiadomie uleglam, ze panna
    mloda powinna miec na sobie cos niebieskiego, starego, nowego i pozyczonegosmile
    - kobieta nie moze prowadzic samochodu z para do slubu
    - dostalam bure od babci, kiedy jako swiadek na slubie mojej siostry mialam
    stroj w kolorze bialo-czarnym
    --
    “Kochaj aż do bólu, kiedy boli todobrze,
    bo źródłem jest miłość…”
  • szyszunia11 21.04.08, 22:37
    Ślub chyba nie powinien być 13-tego dnia miesiąca, kiedy mój wtedy narzeczony informawał, że taką właśnie datę wybraliśmy otrzymał "pociechę" - dobrze, że to nie piątek (choć sobota blisko piątkutongue_outtongue_out)
    Myślę, że "zwyczajem" jest tez wódka weselna - nie mieliśmy jejsmilePosypano nas po wyjściu z kościoła monetami, co uważam za relikt zabobonu, że dzięki temu będziemy bogacismile => nich to sie wreszcie zacznie spełniaćtongue_out
    --

    nigdy nie zadowolisz wszystkich, to jest zadanie dla agencji towarzyskich, nie dla ciebie
  • mader1 22.04.08, 09:05
    To że Was posypano monetami to jedno smile))), ale ważne są też
    szczególy techniczne tego obrzędu, z których goście wróżą przyszłośc
    parze - kto więcej zebrał monet, będzie w małżeństwie obrotniejszy i
    ten, który wszystkie monety na koniec wziął , będzie trzymał
    kasę smile))) Czy byliście świadomi powagi sytuacji ? smile)))
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • moniowiec 09.09.08, 12:10
    i dodatkowo trzeba całą tą kasę zebrać...
    jak mnie to wkurzało - rzucanie co chwilę garścią monet, upał 30 stopni, ja w trochę przyciasnej kiecce, co powodowało wręcz brak oddechu jak się schylałam... myślałam że po ślubie zaraz jakiś pogrzeb będzie (jakby wzrok mógł zabijać...)

    chrzest - u mnie jest zwyczaj że chrzestną nie moze być kobieta w ciaży oraz że jest zawsze para (kobieta i mężczyzna)

    ślub - jest świadek i świadkowa (w niektóych regionach wiem że utarło się że mają to być faceci)

    komunia - za moich czasów wszystkie dziewczęta miały wianuszki z nieśmiertelnika (bukszpan) lub mirty, często specjalnie hodowanych na tą okazję
    --
    W dyskusji nie zniżaj się do poziomu idioty, bo pokona cię doświadczeniem.
    Mój brzdąc
  • mama_kasia 09.09.08, 13:48
    > komunia - za moich czasów wszystkie dziewczęta miały wianuszki z nieśmiertelnik
    > a (bukszpan) lub mirty, często specjalnie hodowanych na tą okazję

    Ale chyba nie uważasz tego za absurdalny zwyczaj?
    smile U mnie w rodzinie (mojej osobistej najbliższej) nadal wianuszek
    z mirty jest zwyczajem. Nie udało mi się wyhodować samej, bo w
    porę nie znalazłam sadzonki. Ale mirta była smile
  • mader1 09.09.08, 14:19
    witam pierwszą wypowiedź na forum smile pisz smile
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
    Wychowanie w wierze
  • minerwamcg 11.09.08, 18:27
    > komunia - za moich czasów wszystkie dziewczęta miały wianuszki z
    > nieśmiertelnika (bukszpan) lub mirty, często specjalnie hodowanych
    > na tą okazję

    Czekaj, czekaj, to chyba w naszych stronach co innego nazywa się
    nieśmiertelnikiem. Bukszpan to bukszpan, takie okrągławe, twarde
    listeczki, intensywnie zielone, ubiera się nim koszyczki ze
    święconym i w ogóle wielkanocny stół. A nieśmiertelnik zwany też
    słomianką to był taki suchołuski kwiatuszek, doskonały do suchych
    bukietów i na cmentarz we Wszystkich Świętych.
    Mirt owszem, piękna rzecz, mirtowych wianków używano dawniej też do
    ślubu.
    Za moich czasów wianki do Pierwszej Komunii były sztuczne, z białych
    kwiatuszków z usztywnianego jedwabiu i owijanego czymś białym drutu.
    W modzie było przeplatanie tych sztuczności żywym asparagusem,
    skutkiem czego na komunijnym zdjęciu wyglądam, jakbym miała na
    głowie koronę cierniową smile
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • magdalaena1977 22.04.08, 01:04
    czasami zastanawiam się dlaczego te zwyczaje postrzegacie jako coś złego ?
    Przecież na tym właśnie polega wyjątkowość danej chwili , że wykonuje się
    określone, powtarzalne gesty, wkłada się specjalny strój. Większość zwyczajów ma
    korzenie magiczno - pogańskie, ale teraz są tylko reliktem dawnych przesądów.
    Może to nie chrzest-komunia-ślub ale kiedyś słuchałam jak specjalistka
    (antropolog kultury ?) wyjaśniała magiczne korzenie większości potraw
    wigilijnych. A dla nas są tylko symbolem rodzinnych świąt.

    Tak samo nie widzę nic złego w obyczajach towarzyszących sakramentom - np w
    białym stroju, obsypywaniu pary młodej drobnymi monetami, określonym prezentom
    na pewne okazje.
    --
    Magdalaena
  • mader1 22.04.08, 08:59
    No właśnie, czy wszystkie zwyczaje są złe ? smile
    A czy widziałyście, a może same byłyście prowadzone przez ojca do
    ślubu i oddawane przy ołtarzu mężowi ?
    Lidia Winniczuk pisze , że w starożytnej Grecji " Po ceremoniach o
    charakterze religijnym ojciec oddawał przyszłemu zięciowi córkę,
    wygłaszając formułkę stwierdzającą, że od tej chwili wolna jest od
    składania ofiar swym przodkom, będzie natomiast składać ofiary
    przodkom męża. Był to moment religijno- prawny, gdyż ojciec wyzwalał
    niejako córkę spod swej władzy, a przekazywał ją władzy męża, do
    którego rodziny przechodziła. "
    Ja przyznam, żenie widziałam niczego takiego w rzeczywistości, a
    jedynie na filmach smile
    Już wtedy mędrcom nie podobały się wystawne uczty :
    " Chilon ze Sparty (...) radził " urządzaj skromną ucztę weselną", a
    Palton w "Prawach" przewiduje ustawę ograniczjącą wydatki na
    przyjęcia weselne i przestrzega przed pijaństwem " Na gody weselne
    nie należy zapraszać więcej osób niż pięciu przyjaciół pana młodego
    i pięć przyjaciółek panny młodej i tyluż krewnych i domowników
    jednej i drugiej strony. Koszty uczty muszą być dostosowane do stanu
    majątkowego każdego obywatela...."
    Przenoszenie przez próg także było znane w starożytnej Grecji "...
    pan młody wprowadzał doń żonę, przenosząc ją przez próg. Zwyczaj ten
    różnie bywa interpretowany: mógł być pozostałością z zamierzchłych
    czasów, kiedy porywano młode dziewczęta na żony, albo, co wydaje się
    bardziej prawdopodobne, miał podkreślić rolę i stanowisko zony,
    odrębne od roli innych kobiet, które miały przekroczyć próg domu. "
    Współczesne obsypywanie monetami czy ryżem smile, dalej Winniczuk:
    " Wchodzącą do domu obsypywano daktylami, orzechami, figami drobnymi
    monetami. Zwyczaj ten zwany katachysma spotykany i przy innych
    uroczystościach rodzinnych, miał wyrażac życzenia powodzenia i
    dostatku, a może być w pewnym stopniu ofiarą dla bóstw domowych,
    która miała zjednać ich życzliwość dla nowożeńców"
    Uroczysta przeprowadzka panny młodej do domu męża - pochód ze
    spiewami, przyśpiewkami i tańcami ma może coś wspólnego z bramami
    opisamymi na emamie ? smile)))

    Idę dalej ustawiać książki smile))) może znajdę Brucknera smile))
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • mader1 22.04.08, 09:16
    I jeszcze - przenoszenie przez próg u Rzymian
    "Podobnie, ja w Grecji nie przekraczała ona progu domu, lecz
    przenosili ją towarzyszący jej chłopcy, a pronuba czuwała, ażeby nie
    dotknęłą progu stopą. Zwyczaj ten już przez starożytnych był róznie
    interpretowany : zdaniem jednych dostknięcie progu byłoby zlą wrózbą
    dla przyszłego życia rodzinnego, inni widzieli w tym zwyczaju symbol
    zatrzymywania siłą panny młodej, która mogłaby próbować ucieczki do
    domu rodziców (...) Może najsłuszniejsze jest tłumaczenie, że
    przeniesienie przez próg zabezpieczało przed potknięciem się na nim,
    co u Rzymian było znakiem wróżebnym "
    ByłyśCie przenoszone przez próg ? I czy uważacie , że to absurdalny
    zwyczaj ? Dla mnie - bo czytałam wcześniej Winniczuk - była to
    pewna "ciągłość" i na ten zwyczaj przystalismy smile
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • mader1 22.04.08, 10:02
    No nie poprzenoszę dziś tych ksiązek na miejsca smile)))
    Bruckner pisze, że w czasch pogańskiech obsypywano ziarnem na wróżbę
    płodności. Mlodzi " nie jadali i nie rozmawiali podczas uczty
    weselnej, aby nie wstapił w nich duch zły (...) ŁAczono im ręce (
    wiązanie) ( zauważyliście - na weselach czasem teraz związuje się
    kieliszki! - przyp. mój)i dawano spolnie coś pożywać, dal
    nierozłączności na całe życie (...) młodą wnoszono przez próg,
    siedzibę duchów domowych - przodków, aby nieznana przestąpieniem
    progu ich nie uraziła... "
    Znalazła tez takie zdanie
    " Huczność wesela tłumiła zarazem słuszne obawy młodej przed losem,
    który ją w domu świekrowym oczekiwał"
    Wspólne zaś wypijanie pierwszego toastu, łączy Bruckner ze
    zwyczajem " przypijania" w związku zawarciem umowy kupna sprzedaży
    (eee... albo wymiany po prostu przyp. mój smile
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • imbirka 22.04.08, 09:37
    mader1 napisała:

    > A czy widziałyście, a może same byłyście prowadzone przez ojca do
    > ślubu i oddawane przy ołtarzu mężowi ?

    Widziałam to kilka razy, była też taka propozycja przy moim ślubie i bardzo mocno protestowałam. To anachroniczny zwyczaj, odzwierciedlający pozycję kobiety, która nie może egzystować samodzielnie, nie będąc pod "opieką" mężczyzny, pozycję, która mam nadzieję należy już do przeszłości, i szczerze mówiąc, dziwiłam się moim koleżankom, które chciały takiego gestu na swoim ślubie.
  • mader1 22.04.08, 09:48
    No własnie. Moim koleżankom tak bardzo ten gest kojarzył się z "
    przekazniem władzy", że żadna nie chciała, by ją tato pod ołtarz
    prowadził smile))) A mój tato nawet nie proponował.
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • franula 22.04.08, 09:57
    ja tez nie uważam że wszystkie wymienione przeze mnie i innych
    zwyczaje są złe i głupie. Z niektórych zrezygnowałam na własnym
    ślubie, inne uznałam że są ok. Albo rzeczywiście coś miłego
    symbolizują (np życzenia szcęscia młodej parze albo dla zabawy)

    Ale problem sie dla mnie zaczyna wtedy gdy połowa rodziny
    energicznie protestuje przeciwko niezachowaniu jakiegoś zwyczaju
    włąśnie dlatego ze miałoby to przynieść nieszczęście. Wtedy tym
    bardziej starałam się postawic na swoim.

    Przykład świadek znajomych wyszedł przed ślubem i ogłosił że para
    nie znalazła chzreścijańskiego wyjaśnienia zwyczaju rzucania
    monetami przed kościołem przy wyjsciu więc proszą by tego nie robić.
    Uszanowaliśmy. Ale niektórzy byli barzdo zgorszenismile

    --
    Kasia
    Ktosik
  • nati1011 22.04.08, 10:38
    imbirka napisała:
    To anachroniczny zwyczaj, odzwierciedlający pozycję kobiety,
    > która nie może egzystować samodzielnie, nie będąc pod "opieką"
    mężczyzny, pozyc
    > ję, która mam nadzieję należy już do przeszłości, i szczerze
    mówiąc, dziwiłam s
    > ię moim koleżankom, które chciały takiego gestu na swoim ślubie.



    Może cię zdziwię, ale ja sobie bardzo cenię opiekę, kóra otacza mnie
    mój mąż. I bardzo żałuję, ze nie było mi dane doświadczyć tej opieki
    ze strony ojca. Co w tym złego, że meżczyzna otacza opieką kobietę?
    Dlaczego od razu kojarzy ci się to ze zniewoleniem.

    To anachroniczny zwyczaj, odzwierciedlający pozycję kobiety,
    > która nie może egzystować samodzielnie

    Dziecko nie powinno funkcjonować bez ojca a żona bez meża.
    Analogicznie zresztą bez matki czy żony. Razem tworzą całość.
    Uzupełniają się. Co w tym złego?
  • franula 22.04.08, 10:44
    mnie sie niestety też kojarzy,

    z brakiem samodzielności kobiety, ze kobieta nie egzystuje
    samodzielnie ( nie w małżeństwie - w ogóle). Z tym że ojciec
    przekazuje (w przerysownaiu- jak przedmiot?) kobietę innemu
    meżczyźnie. Tak jakby ona niespecjalnie miała coś do powiedzenia.

    i nie ma to nic wspólnegoz tym ze tez się cieszę że się mąż opiekuje.
    --
    Kasia
    Ktosik
  • imbirka 22.04.08, 12:13
    nati1011 napisała:
    > Może cię zdziwię, ale ja sobie bardzo cenię opiekę, kóra otacza mnie
    > mój mąż. I bardzo żałuję, ze nie było mi dane doświadczyć tej opieki
    > ze strony ojca. Co w tym złego, że meżczyzna otacza opieką kobietę?
    > Dlaczego od razu kojarzy ci się to ze zniewoleniem.

    Zwyczaj ten kojarzy mi się ze zniewoleniem, ponieważ pochodzi z czasów, gdy
    kobieta nie miała praw, nie istniała jako obywatel, nie mogła zrobić nic bez
    zgody dorosłego mężczyzny - ojca, wuja, brata lub męża, i miała nikłe możliwości
    decydowania o swoim losie. I nie ma to nic wspólnego z doświadczaniem opieki
    ojcowskiej czy mężowskiej we współczesnym rozumieniu. Ja także cenie sobie
    opiekę, jaką otacza mnie mąż. I nim sie również opiekuję. Ale i bez jego opieki
    radzę sobie nieźle, jako dorosła, samodzielna i posiadająca pełnię praw osoba (w
    sensie społecznym, obywatelskim).
  • justyna.ada 22.04.08, 11:23
    Widziałam parę razy, i w sumie żałuję teraz, że na moim ślubie tego
    nie było (jakoś nie przyszło nam do głowy). Nie widzę w tym nic z
    poddaństwa, ani przekazania własności, tylko raczej
    właśnie "opiekę" albo symbol zmiany stanu. Na zasadzie "opuści
    człowiek ojca i matkę i złączy się z żoną" (chyba do żony też to
    się tyczy smile)

    Mam kochających, opiekuńczych rodziców i cieszę się, jeśli mój mąż
    też się mną czasem opiekuje smile - ale jakoś nie czuję się przez nich
    zniewalana, niechby kto spróbował tongue_outPPPP

    --
    tu jestem
  • luccio1 22.04.08, 11:35
    > mader1 napisała:
    >
    > > A czy widziałyście, a może same byłyście prowadzone przez ojca do
    > > ślubu i oddawane przy ołtarzu mężowi ?

    Zwyczaj absolutnie obcy tradycji polskiej - zmałpowany ślepo z rozmaitych
    romansów amerykańskich serii "Harlequin" i podobnych.

    (W Polsce Młodzi szli zawsze do ołtarza sami - rodzice siedzieli w ławkach albo
    w stallach obok ołtarza).
  • imbirka 22.04.08, 09:34
    Zgadzam się z Magdalaeną. Większość tych zwyczajów służy podkreśleniu zmiany statusu osoby, jaka jest elementem wydarzeń takich jak chrzest, ślub czy 1 Komunia Św. I pytanie tylko czy przestrzegając mniej lub bardziej tych zwyczajów, nie zapominamy o głębszym sensie, jaki nadało tym momentom chrześcijaństwo. O ile opamiętam, obrzęd przyjęcia niemowlęcia do społeczności to rzecz rzadka, ale już można znaleźć wiele pokrewieństwa kulturowego między 1 Komunią a obrzędami związanymi z rytuałami przejścia.
  • otryt 22.04.08, 09:52
    Pół biedy, gdy te zwyczaje odbywają się w atmosferze żartu i zabawy.
    Gorzej, gdy ktoś podchodzi do tego poważnie, wywiera presje, robi
    wymówki, święcie w to wierzy.
  • dominikjandomin 24.04.08, 16:39
    magdalaena1977 napisała:


    > Tak samo nie widzę nic złego w obyczajach towarzyszących sakramentom - np w
    > białym stroju, obsypywaniu pary młodej drobnymi monetami, określonym prezentom
    > na pewne okazje.

    Niech sobie obsypują monetami. Nawet ryżem, ale to we własnym domu.

    Wiesz, ile jest sprzątania po brudasach obsypujących kościół ryżem? Zwłaszcza jak wilgotno. I niebezpiecznie się robi, ślizgawka na rozmiękłym ryżu.
  • a_weasley 27.05.08, 22:17
    dominikjandomin napisał:

    > magdalaena1977 napisała:
    >
    >
    > > Tak samo nie widzę nic złego w obyczajach towarzyszących sakramentom - np
    > w
    > > białym stroju, obsypywaniu pary młodej drobnymi monetami, określonym prez
    > entom
    > > na pewne okazje.
    >
    > Nawet ryżem, ale to we własnym domu.

    Ryżowi jestem przeciwny i wcale nie dlatego, że

    > Wiesz, ile jest sprzątania po brudasach
    > obsypujących kościół ryżem?

    bo stułowe za ślub na ogół niskie nie jest, klient płaci, po kliencie się
    sprząta. Z zupełnie innego powodu. Dla dwóch miliardów ludzi ryż jest chlebem. W
    ogóle jestem przeciwny marnowaniu jedzenia.

    --

    Dżentelmen jezdni jest przyjacielem przechodnia. Ale jezdnia to nie pastwisko,
    łachudro!
  • otryt 22.04.08, 09:30
    Myślę, że człowiek ma w sobie potrzebę ulegania jakimś zabobonom.
    Gdy zanikają stare, np te z kominiarzem, pojawiają się nowe:
    czerwone majtki na egzaminie. Wielu z nas dumnych jest ze swojej
    racjonalności, ma tytuły naukowe a zakłada czerwone majtki. Może
    warto rozpoznać, które zabobony są starej daty, a które powstały w
    XXI wieku?

    Po naszym ślubie też zbieraliśmy pospołu monety pod kościołem.
    Wrzuciliśmy to do jakiegoś naczynia, od czasu do czasu dorzucałem
    później do tego jakieś drobniaki, aby portfel nie był za ciężki. W
    trudnych finansowo chwilach czerpaliśmy z tego naczynia i co
    ciekawe, nigdy to źródło nie wysychało.smile
  • magdalaena1977 22.04.08, 10:44
    otryt napisał:

    > Myślę, że człowiek ma w sobie potrzebę ulegania jakimś zabobonom.
    > Gdy zanikają stare, np te z kominiarzem, pojawiają się nowe:
    > czerwone majtki na egzaminie. Wielu z nas dumnych jest ze swojej
    > racjonalności, ma tytuły naukowe a zakłada czerwone majtki.
    IMHO trzeba rozróżnić zwyczaj od zabobonu czy przesądu. Tj. zwyczaj to będzie
    robienie czegoś w określony specjalny sposób, dostosowany do tej okazji. Zgodnie
    ze zwyczajem panna młoda ma białą suknię, w amerykańskiej tradycji to ma być coś
    nowego, starego, pożyczonego i niebieskiego (?). Nie widzę nic złego w
    podkreślaniu wyjątkowości chwili specjalnym strojem. I czymś takim są dla mnie
    czerwone majtki na maturę. Takie absurdalne przełamanie oficjalnego biało -
    granatowego mundurka.
    Uważam natomiast, że wiara w związek przyczynowo - skutkowy między włożeniem
    czerwonych majtek a wynikiem egzaminu jest nie tylko przesądem, ale przede
    wszystkim głupotą - przecież mnóstwo osób oblało maturę w czerwonych majtkach.
    --
    Magdalaena
  • otryt 22.04.08, 11:34
    magdalaena1977 napisała:

    >IMHO trzeba rozróżnić zwyczaj od zabobonu czy przesądu. Tj. zwyczaj
    >to będzie robienie czegoś w określony specjalny sposób, dostosowany
    >do tej okazji. Zgodnie ze zwyczajem panna młoda ma białą suknię,

    OK. Biała suknia to zwyczaj - symbol niewinności i dziewictwa w dniu
    ślubu. Nie mam nic przeciwko symbolom, pod warunkiem, że w rażący
    sposób nie odbiegają od prawdy, stając się kolejnym pustym gestem
    bądź symbolem. Myślę, że nawet w warstwie symbolicznej warto trzymać
    się prawdy. Nie wiem, co dzieje się, gdy panna młoda w kościele
    wystąpi w innej niż biała sukni? Czy spotyka się z krytyką?

    >Uważam natomiast, że wiara w związek przyczynowo - skutkowy między
    >włożeniem czerwonych majtek a wynikiem egzaminu jest nie tylko
    >przesądem, ale przede wszystkim głupotą

    Właśnie o tej wierze w związek przyczynowo-skutkowy pisałem.
    Pamiętam, jak niedawno dziewczyny latały w ostatniej chwili przed
    maturą po sklepach z obłędem w oczach, w atmosferze histerii (oj, co
    to będzie!), nie mogąc zakupić stosownych majtek, bo handel nie
    przewidział aż takiego popytu. W końcu pożyczyły od kogoś komu nie
    były te majtki w tym dniu potrzebne, nie przejmując się zasadą, że
    bielizny się nie pożycza. W tych trudnych poszukiwaniach nie
    brakowało silnych emocji. Ta głupota ma charakter masowy, media ją
    podkręcają dodatkowo.

    Ten przykład nie wiąże się z uroczystościami religijnymi, jednak
    pogańskie myslenie wkrada się w różne sfery życia ludzi, najbardziej
    widoczne w chwilach szczególnie dla nas ważnych. Widać doskonale,
    także w XXI wieku, jak bardzo potrzebni są misjonarze, którzy będą
    przecidziałać skutkom wspólczesnego popadania w pogaństwo.

    Pozdrawiam


  • magdalaena1977 22.04.08, 11:49
    otryt napisał:
    > Właśnie o tej wierze w związek przyczynowo-skutkowy pisałem.
    Wydawało mi się, że według Ciebie każdy, kto przestrzega takich zwyczajów jest
    idiotką wierzącą zabobony.
    A ja chciałam przedstawić wizję zachowywania obyczajów dla nich samych, dla
    pewnej powtarzalności, łączności z innymi.
    Tak jak jedzenie makowca na Boże Narodzenie nie ma nic wspólnego z Narodzeniem
    Chrystusa i robimy to raczej żeby nawiązać do świąt naszego dzieciństwa.
    --
    Magdalaena
  • otryt 22.04.08, 13:15
    magdalaena1977 napisała:

    >A ja chciałam przedstawić wizję zachowywania obyczajów dla nich
    >samych, dla pewnej powtarzalności, łączności z innymi.
    >Tak jak jedzenie makowca na Boże Narodzenie nie ma nic wspólnego z
    >Narodzeniem Chrystusa i robimy to raczej żeby nawiązać do świąt
    >naszego dzieciństwa.

    Zgoda. To wszystko zależy, jakie motywy nami kierują. Od tego zależy
    ocena zjawiska. Ja bym do zwyczaju nie przywiązywał się nigdy jak do
    dogmatu. Makowiec, proszę bardzo. Ale jeśli ktoś któregoś roku
    zaproponuje kutię, czemu nie, jakieś urozmaicenie, wzbogacenie o
    inną, nieznaną nam dotąd tradycję. To są sprawy drugorzędne, nie
    warto o to kruszyć kopii. Naturalnym jest, gdy spotykają się dwoje
    ludzi w małżeństwie, że łączą się dwie różne tradycje, wychodzi
    jakaś wypadkowa, być może wzbogacona o coś nowego. Myślę, że tych
    spraw nie można się trzymać niewolniczo. Z tradycji wybierać to co
    najlepsze a rezygnować z tego, co raczej należy do złej tradycji. Bo
    i coś takiego mamy. Tak naprawdę nadmiar ciast nie jest zbyt zdrowy:-
    )))

  • luccio1 22.04.08, 15:12
    "Dnia 10 grudnia 59 r. odbyła się w Kraokwie w auli Seminarium Duchownego (...)
    doroczna kongregacja dekanalna (...).
    Trzecią myśl poruszył ks. bp Wojtyła - mianowicie tą, że (...) post wigilijny ma
    być nie we czwartek, lecz w środę, że we środę należy pościć, a we czwartek
    możnaby jeść wszystko, nawet mięso (...).
    Te (...) myśli ks. bpa Wojtyły wywołały (...) oburzenie i niezadowolenie (...)
    ks. Długosz proboszcz ze Zwierzyńca powiedział (...) że dziwi się niezmiernie,
    że biskupi chcą znosić post we Wigilię, że na to nie zgodzi się żaden Polak, że
    u nas jest tradycja, że we Wigilię się cały dzień pości (...), że to byłoby
    profanacją naszych uczuć narodowych...".

    [cyt. za: Marek Lasota "Donos na Wojtyłę", Kraków 2006, s. 93-94 - fragment
    donosu-sprawozdania księdza TW].

    Jak widzimy, post w Wigilię stał się nagle fundamentem Wiary, bez którego musi
    się ona nieuchronnie prędzej czy później sypnąć...
    A jeśli post wigilijny - to także postny barszcz z uszkami, karp smażony, to
    także biały obrus na stole, 12 potraw - jak 12 Apostołów... itd. itd.
    Idąc tym torem rozumowania, każdy zwyczaj z obrzeża Sakramentu albo czynności
    liturgicznej urasta do rangi kamienia zwornikowego trzymającego Wiarę
    indywidualnych ludzi i całych środowisk!
    (na zasadzie: "Wiara Ojców naszych - naszą Wiarą").
  • ewa.z1 22.04.08, 19:22
    Ślub:
    Pan młody ma przyjść po młodą panią w towarzystwie dwóch panien. Jak
    nie ma panien to jest kłopot. Acha, one przyjeżdzżają po niego z
    domu młodej pani, sam wyjechać nie może
    w kościele, kiedy podają sobie ręce do zawiązania stułą, to ten, kto
    obruci rękę tak, by miał ją na bórze, to będzie rządził.

    Komunie - nie znam, prócz "zastaw się a postaw się', o prezentach
    dla dziecka to już nie wspomnę. To mnie wkurza najbardziej.

    Chrzest:
    matka chrzestna nie może być w ciąży, bo jej dziecko umrze (albo je
    poroni). Co poniektórzy uwazaja że dziecko chrzczone umrze.
    O czerwonym już było.
    z ty pluciem to było tak: ojciec ściągał skarpetke, pluł ją i
    pocierałczoło dziecka - oczywiście przed chrztem. Znam takiego,
    który naprawdę to robił!!!
    Ni emożna pochwalić dziecka, że ma np. piękne włoski bo mu wypadną.
    Nie można powiedzieć że grzeczne, bo będzie niegtrzeczne, itd.
    Słwem:urzeknie się je.

    nic mi sie więcej takiego szczegółowego nie przypomina. Ślubne
    sypanie ryże uznawałam za rodzaj zabawy, a nie zabobon.

    Pogrzeb:
    Przy trumnie nie można stawiać doniczkowych kwiatów, bo zwiędną i
    nie odzyją więcej (umrą?).

    Mamo Anieli, czy tylko komunijnochrzcielnośl cię interesują, czy np.
    odczynianie świń itp też?
  • franula 22.04.08, 19:26
    przy pogrzebach to jeszcze było coś z lustrami (ze tzreba
    pozasłaniać albo obrócic do sciany?) i otwieranie okien?
    --
    Kasia
    Ktosik
  • magdalaena1977 22.04.08, 19:41
    franula napisała:

    > przy pogrzebach to jeszcze było coś z lustrami (ze tzreba
    > pozasłaniać albo obrócic do sciany?)
    Ja słyszałam tylko traktowałam jako wyraz żałoby. tak jak czarne ubranie.
    --
    Magdalaena
  • luccio1 22.04.08, 19:59
    > franula napisała:
    >
    > > przy pogrzebach to jeszcze było coś z lustrami (ze tzreba
    > > pozasłaniać albo obrócic do sciany?)

    Jak najbardziej wyraz żałoby - praktykowany przez naszych Starszych Braci w Wierze.
  • zuzanka79 22.04.08, 23:03
    Podobno kobieta ciężarna nie powinna wchodzić do kostnicy. Tak
    przynajmniej twierdzą wszystkie moje okołosześćdziesięcioletnie
    ciotki ( a jest tego trochę). Ale dlaczego – nie wiem? I tym
    sposobem skutecznie uniemożliwiły mojej ciężarnej kuzynce zobaczenie
    dziadka po raz ostatni.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43710&w=71816265
  • luccio1 23.04.08, 00:36
    zuzanka79 napisała:

    > Podobno kobieta ciężarna nie powinna wchodzić do kostnicy. Tak
    > przynajmniej twierdzą wszystkie moje okołosześćdziesięcioletnie
    > ciotki ( a jest tego trochę). Ale dlaczego – nie wiem?

    Można usiłować zrozumieć - coś na kształt ochrony nowego życia w łonie matki
    przed zetknięciem ze śmiercią fizyczną...
  • zuzanka79 23.04.08, 11:50
    Szkoda tylko, że te moje okołosześcdziesięcioletnie ciotki zgodnie
    (i nie raz jednym chórem) klepią bez opamiętania pacierze
    wypowiadając przy tym „BĄDŹ WOLA TWOJA JAKO W NIEBIE TAK I NA
    ZIEMI” . I co? Ja dewocji mówię stanowcze nie i tym wszystkim
    przepowiedniom, i zabobonom.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43710&w=71816265
  • a_weasley 23.04.08, 14:10
    zuzanka79 napisała:

    > Podobno kobieta ciężarna nie powinna wchodzić
    > do kostnicy. Tak przynajmniej twierdzą wszystkie
    > moje okołosześćdziesięcioletnie ciotki
    > (a jest tego trochę). Ale dlaczego – nie wiem?

    Ja wiedzieć nie wiem, ale się domyślam. Z tego samego powodu, z którego nie
    powinna patrzeć, jak ojciec dziecka skacze ze spadochronem: w ogóle stresy
    niewskazane. A towarzystwo zwłok, zwłaszcza licznych, jest mocno stresujące.
    Wiele zabobonów, jak trochę pokopać, okazuje się mieć jakieś racjonalne
    korzenie. W tym akurat przypadku nie trzeba nawet głęboko kopać.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • mader1 22.04.08, 19:36
    > Mamo Anieli, czy tylko komunijnochrzcielnośl cię interesują, czy
    np.
    > odczynianie świń itp też?

    odczynianie świń ? Mnie interesuje, co to jest surprised
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • mamaanieli 22.04.08, 20:38
    Mamo Anieli, czy tylko komunijnochrzcielnośl cię interesują, czy np.
    > odczynianie świń itp też?

    kochana, dawajsmile) jesli się teraz nie przyda, to kiedyś z pewnością.
    Poza tym bardzo mnie zaintrygowałaśbig_grin

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • ewa.z1 24.04.08, 18:54
    opowiada jedna kobieta: nasze świnie były zdrowe i dobrze się
    chowały dopóki ta (pani X) do stajni nie weszła i się na nie nie
    popatrzyła.
    ja: (wielgaśne oczy) co???
    ona: no normalnie! urzekła je (czy coś takiego). Mąż to chciał
    weterynarza wzywać, bo świnie leżały, taki głupi był
    ja: (jeszcze większe oczy i "kopara" do ziemi)
    ona: no co się tak dziwisz? tu nie po doktora trzeba było jechac. Od
    razu wzięłam książeczkę, wodę święconą i poszłyśmu z mamą te świnie
    odczyniać. Rano stały zdrowiusieńkie!
    ja: (jeszcze większa kopara)


    No bo niektórzy ludzie to ponoć mają takie coś w sobie, że jak tylko
    pojawią w pobliżu dobytku żywego to ten od razu pada. Co to jest?
    Ano nie wiem. Tak im źle z oczu bije, czy cos, takie mace jakieś z
    nich emanują. Ach...
    bez komentarza
  • nati1011 23.04.08, 16:26
    ewa.z1 napisała:
    > Pogrzeb:
    > Przy trumnie nie można stawiać doniczkowych kwiatów, bo zwiędną i
    > nie odzyją więcej (umrą?).


    A ja o tym nie wiedziałam. Miałam piękną fuksję, taką z ogromnymi
    kwiatami. 3 lata ją hodowałam, miała ponad 1,5 metra. Jak zmarła
    moja babcia to kwiatek padł w ciagu 3 dni. A nawet nie stał przy
    trumnie wink)))
  • mader1 23.04.08, 17:29
    to kwiatek padł w ciagu 3 dni. A nawet nie stał przy
    > trumnie wink)))

    Przebiegła byłaś, ale i tak Ci się nie udało smile

    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • mader1 22.04.08, 21:36
    nie kojarzę żadnych zwyczajów- zabaw związanych z nocą poślubną...
    A w Grecji, Rzymie takie były, u Słowian też odpędzano złe duchy od
    łoża... Nie narzekajmy więc wink
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • luccio1 23.04.08, 00:41
    Natomiast funkcjonuje coś takiego, jak "zawieszenie" przykazań 6. i 9. na czas
    trwania wesela - zwłaszcza jeśli odbywa się gdzieś na uboczu w
    hotelu/pensjonacie, i rozciąga na 2-3 dni:

    trafiają się sytuacje, kiedy pan młody idzie do pokoju przekimać się trochę -
    poczym budzi się, mając obok siebie w łóżku świadkową, albo jakąś ciotkę panny
    młodej...
  • mader1 23.04.08, 07:42
    taaa... w czasie wesela częste są skandale tego typu - choć u nas
    dzięki Bogu tego uniknęliśmy - ale to nie dlatego, że przykazania są
    zawieszone, nie sad

    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • luccio1 23.04.08, 11:14
    Tu i ówdzie pojawia się jeszcze jeden "zwyczaj":
    szczęśliwy tatuś czci przyjście na świat dziecka (zwłaszcza pierwszego)
    - "radosnym seksem" z koleżanką/przyjaciółką/znajomą...
    (no bo akt seksualny ma wpisaną w siebie afirmację nowego życia...).
  • a_weasley 23.04.08, 14:16
    luccio1 napisał:

    > Natomiast funkcjonuje coś takiego, jak "zawieszenie"
    > przykazań 6. i 9. na czas trwania wesela
    <ciach>
    > trafiają się sytuacje, kiedy pan młody idzie
    > do pokoju przekimać się trochę -
    > poczym budzi się, mając obok siebie w łóżku
    > świadkową, albo jakąś ciotkę panny młodej...

    Po pierwsze: spotkałeś się ze zjawiskiem, jeszcze w dodatku parę razy, czy obiło
    Ci się o uszy, że na weselu kuzynki znajomego koleżanki?
    Po wtóre: odróżnijmy zwyczaje/przesądy od tego, co się gdzieś może zdarzyć, bo
    równie dobrze można by do absurdalnych zwyczajów w małżeństwie zaliczyć
    wymienianie od czasu do czasu informacji genetycznej z osobami trzecimi.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • mamaanieli 23.04.08, 11:23

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • alex05012000 23.04.08, 12:36
    ja brałam ślub cywilny w czerrrwcu a kościelny we wrrrrrześniu, ale
    zato pan młody widział wszelkie ślubne stroje przed ślubem a nawet
    razem je kupowaliśmy, a do kościelnego został zawieziony przez pannę
    niemłodą czyli mnie naszym samochodem, zresztą wraz z dzieckiem -
    chrzest był na jednej uroczystości - oraz świadkiem/chrzestnym...
  • pieskuba 23.04.08, 16:22
    a ja w czym? W rutym?
    --
    pieskuba
  • nati1011 23.04.08, 16:34
    to ciekawe jak ja mam to rrrrrr do kwietnia wsadzić sad((((
  • alex05012000 24.04.08, 09:37
  • nati1011 24.04.08, 11:07
    Dzieki!!!! Bałam się że już wszystko stracone smile))))))))))
  • rycerzowa 23.04.08, 12:26
    A może jakiś konkursik na najzabawniejszy przesąd?

    Moje typy:

    1. Dopóki dziecko nieochrzczone, matka nie powinna nikogo odwiedzać, bo w
    odwiedzanym domostwie będzie wszawica.
    (Młoda matka powinna się zająć niemowlęciem, a nie latać na plotki).

    2. Gdy wychodzi się z domu z dzieckiem do chrztu, należy na próg rzucić
    książkę, "by się dziecko dobrze uczyło".
    ( Jeśli w domu jest jakakolwiek książka, nienajgorzej to dziecku wróży).

    3. Wesele jest "nieważne", bardzo marne, "jeśli nikt nikomu w mordę nie dał" -
    to z Podkarpacia.
    ( Widocznie było za mało wódki). wink
  • mader1 23.04.08, 12:34
    Moim zdaniem wszawica jest bezkonkurencyjna smile))) prawie tak dobra,
    jak ocieranie buzi dziecka oplutą skarpetką ojca ( dobrze
    zapamietałam ? smile))))
    O jednym i drugim nie słyszałam.
    choć moja babcia aż się wyrywała , żeby " nastawić" mi córeczkę, gdy
    ta bardzo spokojna na ogół, serdecznie się rozpłakała. Na szczęście
    dla niej nie wiem, jak ten obrzęd wygląda.
    Natomiast NADE MNĄ jak byłam mała, odprawiano urok, bo biedna
    rozchorowałam się i miałam nieszczęście płakać ( jak to przy
    zapaleniu ucha), wtedy moja druga babcia sprowadziła jedną bieglą
    niewiastę, która najpierw nasmrodziła jakimś zielem okadzając mnie
    dookoła, potem kazała odsunąć sprzęty i popluła w każdy róg pokoju.
    Pomógł lekarz i antybiotyk.
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • a_weasley 23.04.08, 14:12
    rycerzowa napisała:

    > 1. Dopóki dziecko nieochrzczone, matka nie
    > powinna nikogo odwiedzać, bo w odwiedzanym
    > domostwie będzie wszawica.
    > (Młoda matka powinna się zająć niemowlęciem,
    > a nie latać na plotki).

    Dokładnie to, co mówiłem o "niektórych przesądach": irracjonalne uzasadnienie
    racjonalnej zasady.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • isma 23.04.08, 12:51
    Wyczytalam w najnowszym TP, pierwsze slysze, ale "gdyby to prawada
    byla", to umieram...
    Wiec jakoby nie mozna jesc kaszanki przed (lub po) bierzmowaniu, bo
    w skladzie jest krew.

    --
    Is.
    kladka.blox.pl/html
  • mader1 23.04.08, 13:17
    Chcesz Rycerzową przebić ? sad
    a Bruckner pisał, że bierzmowanie, ostatnie namaszczenie, sakrament
    pokuty, oparły się tym wpływom - zabobonom, jako " kościelne
    nowości". Widocznie " postęp " i tu dotarł.
    My w domu, jako nie tak dawno bierzmowani, świadkami będąc
    częstemi , nie zanotowali żadego zabobonu. Ale możeśmy nie na
    czasie ?
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • luccio1 23.04.08, 13:59
    "Ostatnie Namaszczenie":
    sama nazwa była swego czasu ustępstwem Soboru Trydenckiego wobec przesądu,
    według którego ksiądz przychodzący do chorego z Panem Bogiem i Olejami świętymi
    jest zwiastunem śmierci tegoż chorego - tak jak gdyby śmierć wkraczała w progi
    domostwa w ślad za nim...
    (sam Sobór wyraził się tak: "Ostatnie Namaszczenie - zwykle ostatni Sakrament
    przyjmowany przez chrześcijanina").

    Dziś Sakrament nazywa się "Sakramentem Chorych" - ale ludzie nazywają (i
    rozumują) po staremu.
  • luccio1 23.04.08, 14:02
    No i oczywiście:
    skoro ksiądz jest postrzegany jako zwiastun śmierci - wobec tego zwleka się do
    ostatka (rodzina i sam chory) z jego wezwaniem - aż do momentu, kiedy
    przyszedłszy może udzielić już tylko absolucji warunkowej...
  • dominikjandomin 24.04.08, 16:43
    E tam, wstrzymują się aż do czasu, gdy przybyły ksiądz może się tylko umówić na
    datę i godzinę pogrzebu.
  • minerwamcg 24.04.08, 23:15
    A ja spotkałam się ze zdaniem, że dawniej po wsiach nękały ludzi
    różne płanetniki, utopce, strzygi i inna hołota - ponieważ ludzie...
    nie byli bierzmowani. Dziś już są, to i strachów nie ma.
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • kudyn 23.04.08, 13:23
    Z tym, że chrześcijanie nie powinni jeść kaszanki już się spotkałem, wynika to z
    przymierza z Noem. Ale jaki to ma związek z bierzmowaniem, nie mam pojęcia.
  • mader1 23.04.08, 13:24
    serio ? ja pierwsze słyszę.
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • kudyn 23.04.08, 13:35
    Wynikało to z przykazań danych Noemu, które obowiązują wszystkich ludzi.
  • luccio1 23.04.08, 14:19
    Te rzeczy zmieniło w sposób istotny widzenie, które miał św. Piotr
    (Szymon syn Jonasza - "koszerny" Żyd): rozwiązany worek, albo róg obfitości z
    wysypującymi się specjałami, i głos: "bierz, jedz!".
    Skutkiem tego widzenia był I Sobór Jerozolimski i jego nauka: "Postanowiliśmy
    nie nakładać ciężarów ponad to, co konieczne".
    Wszystko jest w Dziejach Apostolskich.
  • kudyn 23.04.08, 15:56
    Nie wiem co masz na myśli, pisząc o istotnej zmianie myślenia.
    Jeśli chodzi o przymierze z Noem, to nie wiem nic o jego rozwiązaniu.
    Przykazanie o którym pisałem, nie jest związane z koszernością. Nie będę się na
    ten temat spierał, bo to nie mój pogląd.

    Co do interpretacji wizji Piotra, to widzę to trochę inaczej. Dla Piotra
    zrozumienie wizji wcale nie było oczywiste. Potem sam je interpretuje: „Wiecie,
    że zabronione jest Żydowi przestawać z cudzoziemcem lub przychodzić do niego.
    Lecz Bóg mi pokazał, że nie wolno żadnego człowieka uważać za skażonego lub
    nieczystego”.
    Sobór w Jerozolimie orzekł tak jak napisałeś, ale jest tam jeszcze jedno
    określenie zmieniające trochę sens: „na pogan”. Sobór nic nie mówi o Żydach.
    A co ciekawe, to właśnie ten Sobór mówi, żeby pogan nie obciążać prawami które
    są dla Żydów. Mają zachować prawa które są nadane po potopie, ponieważ dotyczą
    ogółu ludzkości i gdzie jest mowa o krwi.
  • nati1011 23.04.08, 16:37
    kudyn, ja się pogubiłam. O co chodzi z tą kaszanką? Jaja sobie
    robicie czy serio nie wolno jej jesć? Do tej pory to takie teksty
    słyszałam tylko od świadków Jehowy. A KK dość ostro z tym poglądem
    walczył.
  • kudyn 23.04.08, 17:15
    Ja nie wiem co jest z kaszanką, spotkałem się z takim poglądem w kręgach
    żydowskich, o którym napisałem w kontekście bierzmowania.
    Ja kaszankę lubię, nie spowiadam się z tego, czy jadłem w okolicach bierzmowania
    to nie pamiętam smile.
  • isma 23.04.08, 14:06
    Kudyn chyba... humor zeszytow zapodaje wink)).

    --
    Is.
    kladka.blox.pl/html
  • kudyn 23.04.08, 14:34
    Żaden humor zeszytów, w środowiskach żydowskich pogląd często spotykany.
    Wystarczy w wyszukiwarce wpisać Szewa Micwot Bnei Noach.
  • dominikjandomin 24.04.08, 16:45
    kudyn napisał:

    > Żaden humor zeszytów, w środowiskach żydowskich pogląd często spotykany.

    Kudyn. My o bierzmowaniu, nie o żydach. Nie ta religia.
  • kudyn 24.04.08, 18:05
    Jak poczytasz wcześniejsze wpisy, to mam nadzieję załapiesz o co chodziło.
    A co do Żydów to jedna z Osób Trójcy jest Żydem, 71 ksiąg Pisma Świętego była
    napisana przez Żydów, nawet w rozumieniu bierzmowania można wiele skorzystać
    znając ich zwyczaje. Nie wiem jak dla Ciebie, dla mnie ma to znaczenie.
  • kudyn 24.04.08, 18:14
    I jeszcze jedno, niezależnie od rytu Mszy wyznajemy nasze oczekiwanie na
    powtórne przyjście Mesjasza, nawet to jest w jakimś stopniu zależne od Żydów.
  • rycerzowa 23.04.08, 14:54
    Swego czasu też zbierałam co fajniejsze przesady, starając się znaleźć dla
    każdego jakieś racjonalne uzasadnienie.

    1. Z tym zwyczajem, że matka jeszcze nieochrzczonego dziecka nie odwiedza
    sąsiadów ("żeby im wszy nie przynieść") spotkałam się na wsi w północnej
    Wielkopolsce.
    Ale - również w dużym mieście, w środowisku "uniwersyteckim", tyle że pół
    żartem, pół serio.

    2. Książkę na próg przy wyjściu do chrztu rzucało się "za Bugiem" (Lwów).
    Zwyczaj przywędrował na ziemie zachodnie. Mnie w każdym bądź razie książkę
    rzucono...

    3. Również w okolicach Lwowa wierzono,że gdy w rodzinie umierają małe dzieci,
    na matkę chrzestną dla kolejnego należy wybrać taką kobietę, której jeszcze
    żadne dziecko nie umarło.
    Stąd moja babcia miała zatrzęsienie chrześniaków.

    4. Przesądy to nie tylko polska specjalność.
    W Danii dzieci chrzci się w długaśnych sukienkach, w których chrzczeni byli
    przodkowie.
    Nie należy zdejmować tej szaty, dopóki dziecko jej ...nie obsiusia.
    Jeśli maluszek obejdzie się z sukienczyną , hm, bardziej zdecydowanie, wróży mu
    to w życiu wielkie bogactwo, materialną pomyślność.

    5. Również duński zwyczaj - Panna Młoda powinna się spóźnić na ślub, minimum 15
    minut, aby mąż ją szanował i liczył się z jej zdaniem.
    Pan Młody w tym czasie czeka i czeka przed ołtarzem.

    6. I nasz najnowszy przesąd pierwszokomunijny: jak się poda alkohol w butelce
    np. po soku owocowym (aby się dziecko nie zorientowało), to się można bez obaw
    napić.wink
  • dominikjandomin 24.04.08, 16:47
    rycerzowa napisała:


    > 6. I nasz najnowszy przesąd pierwszokomunijny: jak się poda alkohol w butelce
    > np. po soku owocowym (aby się dziecko nie zorientowało), to się można bez obaw
    > napić.wink

    To chyba tylko w rodzinach nauczycieli. Oni ciągle w to wierzą, że gdy chleją,
    uczniowie nic nie wiedzą...
  • pawlinka 24.04.08, 18:59
    dominikjandomin napisał:

    > To chyba tylko w rodzinach nauczycieli. Oni ciągle w to wierzą, że gdy chleją,
    uczniowie nic nie wiedzą...

    Jak ja uwielbiam uogólnieniasad(( No po prostu cudne i niekrzywdzące to ...
  • mader1 24.04.08, 22:47
    dominikjandomin napisał:
    > To chyba tylko w rodzinach nauczycieli. Oni ciągle w to wierzą, że
    gdy chleją,
    > uczniowie nic nie wiedzą...

    to zbytnie uproszczenie, nawet jak na żart.

    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • dominikjandomin 25.04.08, 12:25
    Owszem uproszczenie.

    Ale naprawdę, jak dotąd, spotkałem się tylko w tym w szkołach, wśród belfrów.
    Uważających, ze jak zrobią imprezę na pierwszym piętrze, to uczniowie nie
    zauważą ( a uczniowie widzą jakoś przez betonowy strop z parteru), a jak na np.
    studniówce każą !! sobie wlac wódkę w butelki po wodzie mineralnej, to uczniowie
    nie będa nic wiedzieli (pierwsi natychmiast to rozgłosiliśmy, z podaniem
    nazwiska nauczycielki, która to wymysliła).

    Wszystkie inne nacje zawodowe, jakie znam, przynajmniej piją otwarcie. Chyba, ze
    znacie inne, w których się kryją. Chętnie poszerzę swe horyzonty.
  • mader1 25.04.08, 13:37
    nie mam takich obserwacji. Jak ja byłam młoda, w czasach
    ogólniakowych, dwa razy widziałam pijących nauczycieli, obydwaj
    robili to otwarcie, z uczniami, choć wcale mnie to nie " uspokoiło".
    Córki nic takiego nie zaobserwowały - ale może jak syn podrośnie
    będzie miał " lepsze oko" , nie wiem wink)))
    Postawiłeś całemu środowisku mocny zarzut. Nie chcę stawiać go
    jakiejś innej grupie ludzi. To nie ten kierunek. Przyjmijmy, że Ty
    się z czymś takim spotkałeś, ja nie i moje dzieci na razie taż nie.
    Więc nauczyciele są różni i zwyczaje w szkołach są różne.
    Myślę natomiast, że w z nas jest pokusa widzenia siebie lepszym niż
    rzeczywistości , pokazania się z " lepszej" strony. To też trochę
    zakłamanie rzeczywistości, zdziebko hipokryzji czai się w wielu
    miejscach.
    Ale w ten sposób mocno juz odbiegamy od głównego tematu, więc
    poprzestańmy na tym.
    --
    Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je
    mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a
    uciekając nie uciekniesz.Syr 11,10
    Wychowanie w wierze
  • dominikjandomin 25.04.08, 15:23
    Przepraszam, nie chciałem stawiać całemu środowisku tego zarzutu. Raczej
    starałem się to ująć od drugiej strony - że poza tym środowiskiem tego nie
    widziałem. Nie wyszło - "język polska trudna jest".
  • mamaanieli 25.04.08, 20:46
    ... za pomoc. jesteście niezastąpienibig_grinbig_grin dzięki, dzieki, dzięki. A.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • kulinka3 15.05.08, 22:18
    Dużą popularnością w niektórych podwarszawskim miejscowościach, jako pamiątka I
    Komunii św., cieszą się.....quady.Horror w krótkich majteczkach, nieprawdaż?
  • luccio1 15.05.08, 22:29
    Kiedyś, lata temu, były rowery...
    No to teraz są quady.
  • ewa_anna2 24.05.08, 12:11
    Ja też czuję się urażona tą wypowiedzią. Jestem nauczycielką, moja
    siostra, ciocie i mama też. Ja w ogóle nie piję, a z wymienionych
    wyżej osób też nikt nie nadużywa alkoholu. Równie dobrze taki
    zarzut można postawić lekarzom, często słyszy się o pijanym lekarzu
    na dyżurze. A przecież nie każdy lekarz pije, miejmy nadzieję, że
    to są niechlubne wyjątki.
    Zgadzam się jednak, że uczniowie są w stanie wychwycić obłudę, że
    obserwują nauczycieli. Mój kolega katecheta często słyszał od swych
    uczniów takie zdanie "Widziałem sora w barze, sor nie pił".


    --
    Nigdy nie bierz jednego kociaka, Z dwoma jest znacznie zabawniej, a
    kłopotów tyle samo.
    Oto Zosia
    Narnia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka