Dodaj do ulubionych

przygotowanie do rodzicielstwa

13.06.08, 14:01
Czy rozmawiacie z dziećmi o odpowiedzialności współżycia
seksualnego? Czy zachecacie do wytrwania w dziewictwie? Czy
dyskutowaliscie o ew. niechcianej ciaży? Czy pozwolilibyście 16
letniej córce zazywać tablketki antykoncepcyjne? Czy zgodzilibyście
się, by koleżanka (dziewczyna) waszego syna została na noc?
Pozwalacie na nocne dyskoteki i nocowanie poza domem nastolatek?

Pomału rośnie mi nastolatka. Wiele trudnych rozmów przed nami. Wiek
inicjacji seksualnej ciagle się obniża a i presja otoczenia coraz
wieksza. Martwi mnie ogrona ilośc dzieci nie widzacych związku
miedzy sexem a ciażą (wierzących w niezawodność antykoncepcji lub
liczących nie wiem na co). Z drugiej strony ogrom dziewczyn, które
decydują sie na aborcję ze strachu przed rodzicami. Czy wasze dzieci
mają pewność, ze w razie wpadki będa miały w was pomoc? Czy tez
wydaje im się, ze nieślubna ciaża bedzie dla was hańbą i spróbują za
wszelką cenę ją przed wami ukryć?

Edytor zaawansowany
  • verdana 13.06.08, 14:44
    Oczywiscie że omawiam, od wczesnych lat odpowiedzialność życia
    seksualnego. Z tym, ze oczywiscie z innej perspektywy, także
    antykoncepcji. Pozwolilabym 16-latce brac pigulki i nie bylabym
    oburzona, choć bylabym rozczarowana, gdyby okazało się, ze to nie
    jeden staly chłopak, tylko przelotne związki - to uznałabym za pewna
    klęskę wychowawczą. Do dziewictwa nie zachecam absolutnie, natomiast
    do nie sypiania z nikim, z kim nie nawiazalo się bliskiego zwiazku -
    tak.
    Pozwalałam na nocne dyskoteki i nocowanie poza domem i przez myśl
    nie przeszło mi skojarzenie tego z seksem. Słowo.
    Moje dzieci miałyby pewność, ze w razie wpadki otrzymaja taka pomoc,
    na jaka będą liczyły - za wyjatkiem pomocy w oddaniu dziecka do
    adopcji.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • verdana 13.06.08, 14:49
    Ps - o niechcianej ciązy nie bylo co dyskutować - dzieci na własne
    oczy widziały 'niechcianą ciążę" i skutek niechcianej ciązy -
    obawiam się, ze to ich raczej zachęciło, niz zniechęciło
    do "wpadek".
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • maika7 13.06.08, 14:55
    jak już dzisiaj tak piszę i pisze to popiszę i tu wink

    > Czy rozmawiacie z dziećmi o odpowiedzialności współżycia
    > seksualnego?

    Tak. Przede wszystkim o odpowiedzialności za uczucia partnera i za
    odpowiedzialnośc powołania do życia nowego Życia.

    > Czy zachecacie do wytrwania w dziewictwie?

    Nie. Ale do nie spieszenia sie, do dania sobie wzajemnie czasu na dojrzewanie do
    rozpoczęcia wspólzycia, do szacunku dla wzajemnych granic i poglądów "w tym
    temacie" - jak najbardziej.

    >Czy dyskutowaliscie o ew. niechcianej ciaży?

    Nie - załozyłam, ze takiej nie będzie. Założyłam, ze każda ciąża będzie chciana.
    Moze zbyt optymistycznie.


    > Czy pozwolilibyście 16 letniej córce zazywać tablketki antykoncepcyjne?

    16 letniej córce zostawiłabym wolna rękę - uswiadamiając o plusach i minusach
    antykoncepcji hormonalnej.

    >Czy zgodzilibyście się, by koleżanka (dziewczyna) waszego syna została na noc?

    Tak.

    > Pozwalacie na nocne dyskoteki i nocowanie poza domem nastolatek?

    Nie pozwalam, bo dziecko nie jest zainteresowane, ani 17-letnie, ani 20-letnie.
    Poza domem nocowali. I jakies stada mlodych ludzi nocowały u nas. Młody się
    wyprowadził, więc w ogóle nocuje w domu tylko, jak do niego przyjeżdża.

    > Pomału rośnie mi nastolatka. Wiele trudnych rozmów przed nami. Wiek
    > inicjacji seksualnej ciagle się obniża a i presja otoczenia coraz
    > wieksza.

    Nati, to trudny czas. I dla dzieci i dla rodziców. Patrze na razie ze spokojem,
    mam wrażenie, ze wyposazyłam dzieci w poczucie, ze ich wybory sa niezalezne od
    presji rówiesniczej. A może tylko tak mi sie wydaje?

    > Martwi mnie ogrona ilośc dzieci nie widzacych związku
    > miedzy sexem a ciażą (wierzących w niezawodność antykoncepcji lub
    > liczących nie wiem na co).

    To chyba jest rolą rodziców - uswiadomienie.

    > Z drugiej strony ogrom dziewczyn, które
    > decydują sie na aborcję ze strachu przed rodzicami. Czy wasze dzieci
    > mają pewność, ze w razie wpadki będa miały w was pomoc?

    Mam nadzieję, ze tak. że odobje wiedza, ze dom to azyl, i miejsce do lizania ran
    życiowych. A ja i M. to osoby od wyciągania rąk z pomocą, gdy jest potrzebna.

    > Czy tez
    > wydaje im się, ze nieślubna ciaża bedzie dla was hańbą i spróbują za
    > wszelką cenę ją przed wami ukryć?

    Mam nadzieję graniczącą z pewnością, że nie. Mam nadzieję, ze daje dzieciom
    pewnośc, ze dom to bezpieczne miejsce i że przed nami nie trzeba nic ukrywać.

    M.
  • verdana 13.06.08, 15:00
    I jeszcze apel, naprawde.
    Nie nastawiajmy się, ze nastolatkowe lata będa ciężkie i niezbyt
    przyjemne. jak dotychczas akurat u mnie, to byly najlepsze lata z
    moimi dziecmi.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • minerwamcg 13.06.08, 15:32
    To tak a propos dyskusji, o czym kto na forum może mówić i co ma w
    danej kwestii do powiedzenia.

    verdana napisała:

    > I jeszcze apel, naprawde.
    > Nie nastawiajmy się, ze nastolatkowe lata będa ciężkie i niezbyt
    > przyjemne. jak dotychczas akurat u mnie, to byly najlepsze lata z
    > moimi dziecmi.

    To właśnie uważam za modelowy przykład dobrej rzeczy, jaką może
    powiedzieć na forum "Wychowanie w wierze" osoba niewierząca.
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • maika7 13.06.08, 17:07
    Nie moge za szybko biegac smile) Obiad gotowalam smile)

    Fanką Verdany jestem od kilku ładnych lat smile)
    Razem z M. zresztą.

    eee... no wierząca chyba dokładnie to samo mogłaby napisac wink

    M.

  • maika7 13.06.08, 17:25
    > I jeszcze apel, naprawde.
    > Nie nastawiajmy się, ze nastolatkowe lata będa ciężkie i niezbyt
    > przyjemne. jak dotychczas akurat u mnie, to byly najlepsze lata z
    > moimi dziecmi.

    Dla mnie okres dorastania Syna był ogólnie trudnym okresem. Tak sie złozyło.
  • lady_groszek 19.06.08, 19:38
    verdana, dzieki za te slowa!

    jak mysle o moim rodzicielstwie, to tych wlasnie lat dziecka sie najbardziej obawiam.
  • malpolid 13.06.08, 15:31
    >Czy rozmawiacie z dziećmi o odpowiedzialności współżycia
    seksualnego?
    Tak, szczególnie o tym, że seks to nie tylko przyjemność ale odpowiedzialność za
    drugą osobę.

    >Czy zachecacie do wytrwania w dziewictwie?

    Tak. dlatego,że współżycie powinni podejmować ci, którzy są dorośli do tego aby
    przyjąć dziecko, które może się nieoczekiwanie począć. Ponadto współżycie przed
    ślubem jest grzechem (przykazanie VI)

    >Czy dyskutowaliscie o ew. niechcianej ciaży?

    Tak.W naszej rodzinie nie mówimy jednak o ciążach niechcianych ale o
    nieoczekiwanych.

    >Czy pozwolilibyście 16 letniej córce zażywać tabletki antykoncepcyjne?
    Nie, ponieważ jest to bomba hormonalna dla rozwijającego się ciągle organizmu.

    >Czy zgodzilibyście się, by koleżanka (dziewczyna) waszego syna została na noc?

    Zależy z jakiego powodu i z pewnością nie w jego pokoju.

    >Pozwalacie na nocne dyskoteki i nocowanie poza domem nastolatek?

    Nie. Nie ma u nas sytuacji, że ktoś samotnie wychodzi na imprezę. Dopuszczalne
    są imprezy do godziny 21.00 i tata odbiera dziecko.
  • madziaq 17.06.08, 17:15
    Nie mam dzieci, ale moge opowiedzieć, jak było z moją mamą i ze mną, a uważam,
    że było dobrze, choć nie w 100% zgodnie z nauką kościoła, ale to już były moje
    wybory.

    Mama bardzo wcześnie wytłumaczyła mi "co i jak" wink Od zawsze (czyli odkąd
    pamiętam) wiedziałam, skąd się biorą dzieci, jak również, że sa metody, którymi
    można zapobiegać ciąży, naturalne i, powiedzmy, nienaturalne. Oczywiście im
    byłam starsza tym więcej wiedziałam technicznych szczegółów na temat działania
    tych metod.

    W okresie mojego dorastania wiele razy rozmawiałyśmy na temat współżycia
    seksualnego. Mama przekazała mi jakoś tak naturalnie, że do seksu trzeba
    dorosnąć, wybrać odpowiedniego partnera no i oczywiście mieć świadomość, że może
    się począć dziecko. Mówiła również, że ona do ślubu pozostała dziewicą, ale
    nigdy nie odczułam, że potępi mnie jeżeli dowie się, że ja dziewictwa nie
    dochowałam. Co do niechcianej ciąży, to jakoś głębiej się nie zastanawiałam, ale
    myślę, że rodzice by mi pomogli. Aborcja nigdy nie wchodziła w grę.

    Jeśli chodzi o pozwalanie bądź nie dorastającej czy tez dorosłej córce na branie
    tabletek hormonalnych to obawiam się, że nie masz na to wpływu. Jeżeli córka
    dojdzie do wniosku, że to dla niej odpowiednia forma antykoncepcji to uda się do
    lekarza i nawet nie będziesz o tym wiedziała, jeśli sama nie zechce Ci
    powiedzieć. Ja nie chwaliłam się mamie inicjacją seksualną ani stosowanymi
    metodami antykoncepcji. Decyzję podjęliśmy wspólnie z moim ówczesnym chłopakiem
    a obecnym mężem. Mam dowiedziała się przypadkowo jakiś czas później i przeszła
    nad tym do porządku dziennego, może dlatego, że w tym wieku ona była już mężatką wink
    --
    Nasz staż smile
  • mader1 17.06.08, 18:45
    > Czy rozmawiacie z dziećmi o odpowiedzialności współżycia
    > seksualnego?

    Tak. Ale z pewnością nie w formie długich monologów. To trochę się '
    samo dzieje". Jezeli rozmawiamy o histriach rodzinnych, ona , one
    opowiadają mi o koleżankach, ich wyborach. Naprawdę, naprawdę fajnym
    pretekstem są książki smile Jak rozmawia się o książkach, nie dotyka
    się nikogo, a można swobodnie pokazać jakieś postawy... Ale tez nie
    w formie monologu smile))), bo nie przeżyje.
    Z pewnością nie można nieproszonym zacząc rozmawiać z dzieckiem o
    współżyciu , gdy właśnie zaczęło " chodzić" z kimś. Zdarza się, że
    znajome mamy najpierw mówią, dajmy na to o 15-letnim chłopcu, " nie,
    skąd, mój to się dziewczynami nie interesuje, nigdy". Po czym, gdy
    przychodzi za pół roku i mówi, że chciałby z koleżanką pójśc do
    kina, natychmiast wpadają w panikę smile)))) On w tym momencie chce iść
    tylko do kina i tylko z koleżanką a słyszy o odpowiedzialnym
    wspłżyciu i że ONI z tatą poznali się , jak mieli 25 lat i do tej
    pory ma czas. Na koleżanki. Nic dziwnego, że juz nic nie chce
    słuchać.
    Więc ja sobie myślę, że mówić trzeba o tych wszystkich rzeczach
    naturalnie, nie robiąc z tego tabu... obejrzeć coś, przeczytać
    razem, NIE PRZESTRASZYĆ. A do czasu tego " chodzenia" się zbierze.

    Czy zachecacie do wytrwania w dziewictwie?

    Trudno ominąć jedno przykazanie.
    Z czasem same dopytują " a co o tym sądzisz ?" tylko ja zazwyczaj
    pytam jeszcze " a co o tym myslisz ?" I wywiązuje się rozmowa.

    Czy
    > dyskutowaliscie o ew. niechcianej ciaży?

    Jakoś nie bardzo specjalnie. Sytuacje z zewnątrz dają ku temu wiele
    okazji, więc chyba nie trzeba bardzo inicjować takiej rozmowy.

    Czy pozwolilibyście 16
    > letniej córce zazywać tablketki antykoncepcyjne?

    rozmawiałyśmy na temat różnych form antykoncepcji. Znają stanowisko
    KK w tej sprawie. Oczywiście padło pytanie " a co o tym myślisz ?
    Dlaczego ?" No to wiecie, wielokrotne przećwiczanie na forum daje
    swoje. W pewnym wieku idę na wizytę do ginekologa - wiedzą , jak tam
    jest, jak się zapisywać. Noooo... ze mną ciężko jest. Bo znają moje
    stanowisko, mówię szczerze, że wcale nie wszyscy w kościele tak
    myślą, nie wszyscy dotrwali w czystości do nocy poślubnej, to nie
    koniec świata. Natomiast mówie szczerze, że dla mnie to dzicinada
    chcieć współżyć, ale bać się poprosić o prezerwatywy czy prosić mamę
    o pozwolenie na pigułkę. Jednak to wymaga dorosłości,
    odpowiedzialności, poniesienia odpowiedzialności związanej z
    ewentualną, nieprzewidzianą ciążą. Więć skoro się jest dorosłym, to
    dorosłym smile Mamusia nie moze " zawlec" córki po pigułkę czy dawać
    synowi prezerwatyw. Mamusia do tego już nic nie ma. To są dorosłe
    wybory.

    Czy zgodzilibyście
    > się, by koleżanka (dziewczyna) waszego syna została na noc?

    Pewnie jak do niego przyjedzie na wieś, zostanie, bo będzie jej się
    trudno zabrać tego smego dnia autobusem. Chłopak córki też zostaje ,
    czasem na kilka dni. Mamy do tego celu pokój gościnny - jest to
    naturalne, tam nocują wszyscy goście.
    W Warszawie byłoby to niepotrzebne i niewygodne. Zawsze mozemy
    powieźć do domu.

    > Pozwalacie na nocne dyskoteki i nocowanie poza domem nastolatek?

    Nocne dyskoteki w klubie nocnym ? Nawet nie miałam takiego pytania.
    Moje dziewczyny chodzą na " imprezy" u znajomych rówieśników.
    Znajomi Młodszej nie robią nocnych dyskotek, najwyzej całodniowe,
    rzadko w klubach. Nocuje czasem u przyjaciółek, jeżeli rodzice
    zaproszą. Przyjaciółki spędzają także u nas czas. Starsza, ale ona
    prawie pełnoltnia jest... tak, bywa i bywało, że chodzi na noc na
    imprezy , jeżeli takie są organizowane wśród osób, które zna. U niej
    na zakończenie gimnazjum takze była zorganizowana nocna impreza dla
    całej kalsy, na której byliśmy. Byliśmy zbudowani dzieciakami.
    Świetni byli. Ostatnio 18- urodziny są organizowane od 20 do
    rana smile)) nie wyobrazam sobie, żebysmy mogli jej nie pozwolić. Nigdy
    nas nie zawiodła, wiemy dokąd idzie, omawiamy szczegóły techniczne
    powrotu ( żeby był bezpieczny), ma komórkę, gdyby coś
    nieprzewidzianego się wydarzało...

    Czy wasze dzieci
    > mają pewność, ze w razie wpadki będa miały w was pomoc?

    Tego ja nie wiem smile Każdemu rodzicowi wydaje się, ze jest dobry smile,
    więc mi wydaje się, ze tak.
    To zresztą wynika z tego, co mówimy o innych " wpadkach". Jeżeli
    dziecko slyszy, jak matka/ojciec wypowiada się pogardliwie, w
    ordynarnych słowach o " wpadce" innych, nie przyjdzie do nich po
    pomoc. Ale to są Nati sytuacje naprawdę trudne - trudno przewidzieć
    reakcję. Człowiek może się wtedy zachować nieracjonalnie sad

    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
    Wychowanie w wierze
  • minerwamcg 17.06.08, 19:25
    >Ale to są Nati sytuacje naprawdę trudne - trudno przewidzieć
    > reakcję. Człowiek może się wtedy zachować nieracjonalnie sad

    Przypomniała mi się mama mojej przyjaciółki... Najpierw, jak jakaś
    pani Dulska, zapowiedziała córce kategorycznie, że ją "z nieślubnym
    dzieckiem z domu wyrzuci". Jak się po kilku miesiącach dowiedziała,
    że owszem, stało się, wybuchnęła wielkim płaczem na temat "o moja
    córcia kochana", wycałowała dziewczynę, i wytarłszy nos zaczęła ze
    smakiem omawiać szczegóły ślubu (bo przyjaciółka miała jednakowoż
    tyle rozumu, żeby zajść w ciążę z narzeczonym).

    Tak więc rzeczywiście, człowiek nie wie, jak zareaguje smile))
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • mader1 17.06.08, 20:36
    smile Dziecko, to znaczy ta osoba, która jest już w ciąży też czasem
    może się zachowac irracjonalnie. W końcu to nowe doświadczenie
    jest smile
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą. św. Augustyn
    Wychowanie w wierze
  • maadzik3 17.06.08, 19:57
    Na takie rozmowy jeszcze trochę czasu mam. Ustosunkuje się tylko do jednego.
    Wcześnie mogłam samodzielnie gdzieś wyjeżdżac ze znajomymi. W wieku 17 lat
    pojechałam w Tatry z grupą wspinaczy (byłam najmłodsza) mówiąc rodzicom że wrócę
    między 20 a 25 sierpnia (O!). Mierli do mnie zaufanie, miałam cudowny dom. Do
    dziś jestem wdzięczna, a współżycie zaczęłam statystycznie późno i nie miało to
    nic wspólnego z letnimi wyjazdami. Na pewno więc nie będę dziecka kontrolowac
    czy trzymac w domu - rozmawiac, kochac, wspierac, wychowywac do
    odpowiedzialnosci (wszytko sie staram, z Bożą pomocą), ale też ufac mu, bardzo,
    jak mogłabym inaczej?
    --
    <*>
    'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
  • mader1 17.06.08, 20:45
    ale też ufac mu, bardzo,
    > jak mogłabym inaczej?

    No właśnie... moja córka jeździła wprawdzie na wyjazdy
    zorganizowane, ale przecież koedukacyjne , jeden tylko koedukacyjny
    niezorganizowany smile Ale skoro dorasta, nie zawiodła nigdy, to
    właściwie dlaczego by jej nie ufać. Skoro przedstawia rozsądną
    propozycję ? Ile odpowiedzialności, tyle wolności.
    Trzeba też pamiętac, że 18-latka może już wiele sama, więc będąc
    rodzicem nie nalezy " przeginać" i zkazywać. Można pogadać i
    przekonac.
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą. św. Augustyn
    Wychowanie w wierze
  • nati1011 17.06.08, 21:18
    dziękuję, za wasze odpowiedzi.

    Moja mała zaczyna dorastać. Ale przeraża mnie wpływ środowiska. Już
    teraz często borykamy się z rzeczami, które naszym zdaniem są nie do
    zaakceptowania dla 10 latki, a jaj koleżanki to robią i rodzice nie
    reagują. Moim zdaniem 10 latka nie powinna byc na dworzu do 22,
    wizyta u koleżanek też powinna kończyć sie w okolicach 20. NIe
    puszczam tez dziecka samego na masowe imprezy gdzie wiem, ze bedzie
    dużo pijanej młodzieży. Czasem wydaje mi się, ze ja jestem zbyt
    kategoryczna, ale to chodzi o jej bezpieczeństwo. Próbujemy gdzieś
    znaleźć bezpieczna granicę. Trochę mam nadzieję na zmianę srodowiska
    w nowej szkole. Chciałabym by zobaczyła tez inne rodziny, moze
    trochę bardziej konserwatywne smile)) Bo na razie to strasznie
    odstajemy od średniej smile))
  • verdana 17.06.08, 21:25
    Hm..
    10-letni koledzy moich dzieci nie bywali na masowych imprezach,
    dopiero w gimnazjum, czyli w znacznie odpowiedniejszym wieku zaczęli
    bywać. Dziwne to towarzystwo...

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • minerwamcg 17.06.08, 21:41
    > Moim zdaniem 10 latka nie powinna byc na dworzu do 22,
    > wizyta u koleżanek też powinna kończyć sie w okolicach 20.

    Wydaje mi się, że to rozsądne i niewygórowane żądanie... smile

    >NIe puszczam tez dziecka samego na masowe imprezy gdzie wiem, ze
    >bedzie dużo pijanej młodzieży.

    A, tu wręcz zdziwiłoby mnie, gdybyś puszczała.
    Może przemawia przeze mnie poprzedni lodowiec, ale mam wrażenie, że
    w żadnym wypadku nie przesadzasz.

    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • verdana 17.06.08, 22:01
    Ja wręcz jestem zdumiona - w szkole moich dzieci, zwyklej,
    osiedlowej - to po prostu sie nie zdarzało. No, powroty od kolegi z
    podwórka po 20, szczególnie gdy na dworze widno - owszem. Ale dzieci
    o 22 na podwórku? Dzieci same na masowych imprezach? Do głowy by mi
    nie przyszło ani zabranianie ani pozwalanie na takie zachowania w
    tym wieku, to po prostu bylo absolutnie poza kregiem możliwosci , a
    nawet i zainteresowań dzieci i klasy.
    Rzeczywiscie, na dziwna szkołę trafiłaś.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nati1011 18.06.08, 08:00
    mi się też moje zasady wydają normalne smile))))

    Ale tu nawet dzieci z zadbanych rodzin ciesza się wrecz
    nieograniczoną wolnością. Teraz w lecie koledzy potrafią dzwonić
    domofonem o 21 i pytac czy córa wyjdzie - a ta czesto juz wykąpana w
    łóżku usypia - jak mówię, ze nie, to potem pół klasy się z niej
    wyśmiewa sad ALbo jak po 21 nie chcę zawołac jej do telefonu, bo
    koleżanka akurat chce pogadać. Tłumacze (dziecku), ze o tej porze
    już nie wypada dzwonić, bez absolutnej pewności, ze można. Że
    telefony takie standartowe należy raczej ograniczać do ok 20. itp
    itd. Obawiam sie, ze te wolności beda sie poszerzać coraz bardziej -
    skoro rodzice pozwalają na tyle 10-ciolatkom. Np za normalne jest
    uznawane, ze nastoletnia dziewczyna zostaje na noc u chłopaka i śpi
    z nim w jednym łóżku. Jak wyraziłam kiedyś swoje zdziwienie, to nikt
    nie wiedział o co mi chodzi. A przecież nie chodzi mi o śledzenie
    nastolatka i sprawdzanie czy czasem nie posunął się za daleko, tylko
    o jasno określone zasady. 16 -to latki nie są dojrzałe do zakładania
    rodziny, więc rodzice nie powinni pozwalać by oficjalnie w ich domu
    razem ze soba spały. Chyba że się mylę. Albo przekonanie, ze
    dzieciom nalezy podsunąć środki antykoncepcyjne, tak na wszelki
    wypadek. Ja uważam, ze raczej należy tłumaczyć, by podjęły decyzje
    samodzielnie i odpowiedzialnie, a skoro tak bedzie, to rodzice nie
    powinny wtykać w toswoich łapek wciskając prezerwatywy. To takich
    kilka przykąłdów z brzegu smile)) Acha - szkołą ma na sztandarach prawa
    dziecka. Od przedszkolka (zerówki) dzieci słyszą tylko to czego to
    też nie mają prawa. I że dorośli to tacy źli ludzie, którzy tylko
    ciagle czegoś zabraniają i znęcają się nad dziećmi,a przeciez dzieci
    maja prawo.... Blędne koło.
  • minerwamcg 18.06.08, 09:35
    Hm, Nati, w świetle tego co mówisz poszukanie innej szkoły wydaje
    się dobrym rozwiązaniem.
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • mader1 18.06.08, 09:35
    potwierdzam słowa Verdany.
    Oczywiście, latem, gdy jest widno i dzieciaki już od jakiejś godziny
    się bawią, z kims ulubionym to i do 21 czy dłużej moga się zabawić-
    w sensie przeciagnąć już trwającą zabawę.
    U nas 12-latki chodzą na masowe imprezy pod opieką rodzica. To może
    być jeden rodzic na kilkoro dzieci, jeżeli rodzice się tak umówią,
    ale musi byc ktoś dorosły z takich zwykłych względó bezpieczeństwa.
    Gimnazjum to czas na pierwsze próby samodzielności w tych
    dziedzinach.
    Było mi wtedy miło, jak pierwsze razy umawiali się w kilka osob na
    kręgle albo wybierali sie klasowo, szczególnie, że szedł każdy kto
    chciał i mógł, a nie tylko wybrani, na pizzę, potem jakieś
    spacery smile))
    Ale nawet im nie przychodziły do głowy nocne dyskoteki. woleli
    poprosić rodziców i umowić się u kogoś w domu smile))) podobno łatwiej
    pogadać niż w hałasie smile)))
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
    Wychowanie w wierze
  • nati1011 18.06.08, 11:36
    mader1 napisała:

    > potwierdzam słowa Verdany.
    > Oczywiście, latem, gdy jest widno i dzieciaki już od jakiejś
    godziny
    > się bawią, z kims ulubionym to i do 21 czy dłużej moga się zabawić-

    > w sensie przeciagnąć już trwającą zabawę.

    Oczywiście czasem takie przeciagniecie sie zdarzało, ale na
    zasadzie, ze dzieci są pod oknem i widze co robią, a po porstu od
    godziny nie można ich zagonić do domu. Zwłaszcza jak jest fala
    upąłów i wieczór jest najlepsza porą na aktywność smile)) Chodzi mi
    raczej o przebywanie kilkuletnich dzieci do późna w nocy poza domem,
    i to nie tylko w wlecie ale i wtedy, gdy dosć szybko robi się
    ciemno.

    W zasadzie to co opisałyście wyżej jest zgodne z moimi
    przekonaniami, tylko te moje jakoś nie pasuja do otoczenia sad( W
    moim miescie moda na bezstresowe wychowanie kwitnie w najlepsze. I w
    domach i w szkole. sad((
  • nati1011 19.06.08, 20:30
    ja miałam w domu ogromną swobodę - aż za dużą. Tylko, ze wtedy w
    normie było chodzenie ze sobą miesiacami, latami, i dopiero po
    jakimś czasie pojawiały się ewentualnie próby współżycia.
    Najczęściej dopiero pod koneic liceum lub na studiach. Chodziłąm do
    żeńskiego liceum i w zasadzie nawet nie było takich rozmów miedzy
    dziewczynami. Miałyśmy chłopaków, ale z nimi to się na spacery
    chodziło a szczytem postępowości i zakazanym owocem to był
    pocałunek. smile)

    A teraz dziewczynki czytają bravo girl i tam listy 13 latek, które
    rozpaczają, że jako jedyne w klasie nie mają za sobą "pierwszego
    razu" a opis tegoż zamieszcza się w gazecie lub w internecie. sad
  • verdana 19.06.08, 23:06
    No wybacz, ale ja jestem znacznie starsza od Ciebie...
    I prawde mówiac, u nas norma bylo dokladnie to, co teraz jest normą.
    Moim kolezankom z klasy licealnej rodzice fundowali wczasy z
    chlopakiem i nikt się nie dziwił, ani nie gorszył. Moze tylko bylo
    w moim towarzystwie mniej przypadkowych kontaktow seksualnych na
    imprezach, ale ja w ogóle bylam marna imprezowiczką. Moja starsza
    kolezanka tez wspomina, co działo się w jej willi na piętrze...
    Nie mowiac już o wspomnieniach mojej mamy - jej koleżanki
    zdecydowanie nie chodzily z chłopakami latami i wyłącznie
    platonicznie. Różnica była, owszem - bez porównania czestsze
    aborcje.
    A "Bravo girl" to nie jest wiarygodne pismo. Moja licealistka
    obliczyła procent dziewic w klasie maturalnej - zdecydowanie powyżej
    50.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mader1 19.06.08, 23:24
    U moje córki w klasie jest więcej dziewic niż mojej, gdy byłam w
    jej wieku smile
    Jestem pod wrażeniem. Pamiętam bowiem w mojej pierwszej klasie
    ogólniaka dziewczynę, która miała aborcję, a dziecko było poczęte z
    kochankiem mamy. Potem trochę się zmieniła. Normą było, że jakieś
    podpite pary lądowały ze sobą w pokoiku na imprezach sad A potem
    średnio się sobą interesowały.
    Moja córka twierdzi, że to jakieś dziwne pokolenie było smile))) to
    moje.
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
    Wychowanie w wierze
  • maika7 20.06.08, 11:42
    > A teraz dziewczynki czytają bravo girl i tam listy 13 latek, które
    > rozpaczają, że jako jedyne w klasie nie mają za sobą "pierwszego
    > razu" a opis tegoż zamieszcza się w gazecie lub w internecie. sad

    Nati, mam prawie dorosla córke i dorosłego syna i mam bardzo podobne wrażenia do
    tych, o których piszą Verdana i Mader. M. z racji zawodu (nauczyciel) ma
    doczynienia z licealistami. Owszem, zauważa większa swobode "obyczajow", ale nie
    tak dramatyczna, jak tą, ktora przedstawiasz.
    Poza tym jakoś ufam, ze to, co dzieci "z domu wyniosą" jest najważniejsze i
    procentuje.

    M.
  • madziaq 20.06.08, 12:27
    Myślę, że przesadzasz, jeśli chodzi o obecną swobodę obyczajów wśród młodzieży.
    Teraz również nie jest normą, że młoda dziewczyna od razu wskakuje do łóżka z
    nowo poznanym chłopakiem. Raczej normą jest właśnie chodzenie ze sobą miesiącami
    czy latami przed podjęciem (ewentualnie) współżycia.

    Bravo Girl jest tak głupią gazetą, że w ogóle szkoda sobie tym głowę zawracać, a
    relacje typu "mój pierwszy raz" są od początku do końca zmyślone, podobnie jak
    wszystkie pytania na tematy damsko-męskie (ktoś mi opowiadał, że jego znajomy
    zajmował się własnie opisywaniem takich "pierwszych razy")
    --
    Nasz staż smile
  • mader1 20.06.08, 16:08
    Tak. I w ten sposób " starzy" podniecają się pisaniem takich bzdur,
    podcza gdy 15-leni chłopcy na widok dziewczyny, która naprawdę im
    się podoba, spiekają starego jak świat ' raczka" i obmyslają z
    kolegą lub koleżanką , jakby do niej podejśc i się umówic.
    A na randce starają się mówic o najbardziej bezpiecznych
    sprawach smile)))), często o " Gośce , która uśmiechała się do mnie (
    czyniąc aluzję - jest prawie taka ładna jak ty, ale tego już
    dziewczyna nie słyszy)". Dziewczyna, zdezorientowana takimi
    sposobami zachwalania swoje atrakcyjności, obraża się. Wynika z tego
    pierwsza kłótnia , którą młodzi nazywają " strzelaniem focha".
    Młodzieniec przychodzi do domu z tekstem, że dziewczyny są
    beznadziejne i nie wiadomo co chcą ( matka czujnie przypomina sobie
    teksty z Bravo Girl "CHCIAŁA !")... Przez kolejne dni po powrocie do
    domu rzuca plecak i krzyczy, że nic mu się w życiu nie udaje. (Matce
    kraje się serce i nabiera też przekonania, ze współczesne dziewczyny
    są jakieś takie .... podłe smile))) Potem wreszcie przyznaje, że jego
    kumpel może mu nie pomoże, ale świetnie się z nim gra... I matka ma
    spokój na następne dwa miesiące smile)))) Po kilku razach spoglądania
    na cierpiace dziecko nabiera przekonania, że dziewczynki są zepsute
    do szpiku kości. Młodzieniec zaś po kilku randkach załapuje, że
    rozmawianie o swim powodzeniu to nie jest temat interesujący
    rówieśnice smile))) Powinien jej mówić jak jest piękna, mądra i dobra.
    Ale to jest dopiero koło
    18-tki. Zanim zaczną współżyć czekają ich jeszcze starcia na temat
    filmów, które chcieliby oglądać ( on kreskówki lub sensację wojenną,
    ona komedie i psychologiczne), miejsc gdzie chcą chodzić ( on
    najchętniej do pokoju, ona na spacer do najpiękniejszego i
    największego parku, a co...), stosunku do rodziców, rodziców do
    nich, słuchanej muzyki, głupich koleżanek i jeszcze głupszych
    kolegów... i wiele innych.
    Spoko Nati, spoko smile))))
    To jest bardzo interesujący wiek smile)))
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą. św. Augustyn
    Wychowanie w wierze
  • verdana 20.06.08, 16:58
    Nati, ja w ogóe mam wrazenie, ze Ty uwazasz, ze swiat zmierza ku
    gorszemu. Że wszystko co poza domem stanowi dla dziecka zagrozenie i
    ze czym mniej sie z tym swiatem styka - tym lepiej.
    A to niebezpieczna postawa. Bo dziecko chowane w ten sposob albo
    sie boi otoczenia, podejrzewajac wszystkich o niecne zamiary, albo
    przeciwnie - buntuje sie w pewnej chwili przeciw
    probie "wyizolowania" go i wtedy wszystkie wskazania rodzicielskie
    ida w kąt.
    Mój ojciec - lat 77 - twierdzi, ze obecne pokolenie mlodziezy jest
    lepsze od tych, ktore znał dotad. A ze jest od 56 lat pracownikiem
    wyższej uczelni, nadal czynnym wykladowcą, to chyba wie co mowi.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nati1011 20.06.08, 17:35
    Wychodzi na to, ze to ja chodziłam do jakiejś elitarnej szkoły. I w
    sumie tak, bo była to szkoła o najwiekszej dyscyplinie w
    mieście. smile))

    To co widze dziś w mediach, odnosze do swojej młodości i wychodzi mi
    na to, ze my tacy nie byliśmy. Z waszych wypowiedzi wynika, ze wtedy
    nie było wcale lepiej, tylko ja byłam w innym środowisku. Na razie
    przerabiam małe dzieci - a nastolatków znam tylko z bardzo
    odległych opowiadań - wszyscy znajomi wokoło mają dzieci w granicach
    12 lat.

    Dlatego pozwoliłam sobie trochę podpytać. I na dobre - mam nadzieję
    mi to wyszło.

    NIe uważam, ze świat zmierza ku gorszemu. Każda epoka ma swoje
    problemy. Co nie zmienia faktu, że przewaznie swoja epokę uważamy za
    najlepszą, bo była nasza. To tak trochę jak z wyznaniem wink))
  • nati1011 20.06.08, 18:10
    smile))

    Chodziło mi o okres dorastania. Niebo było wtedy piękniejsze, lata
    mniej uciażliwe, nawet polokokta smakowała lepiej niz cocacola smile)))

    Nie wiem, jakie teraz są nastolatki - jeszcze nie doszłam do tego
    etapu. Natomiast musicie przyznać, że obraz jaki wyjawia się z
    mediów nie budzi zbytniego optymizmu. Dlatego wychodzac z ząłożenia,
    że kto pyta nie bładzi zadałam parę pytań. smile))
  • marzek2 20.06.08, 20:45
    Hmm może faktycznie nie jest tak źle, jak się nam (Nati i mnie smile wydaje?

    Mam koleżankę - ma 41 lat i właśnie dostała się na studia smile Odchowała trochę
    dzieci i postanowiła zrobić coś, o czym zawsze marzyła. Podziwiam jej
    determinację i odwagę! Kurs przygotowawczy kończyła z młodymi ludźmi niewiele
    starszymi od jej własnych dziecismile I powiedziała mi, że było to bardzo
    zachęcające doświadczenie - poznała wielu młodych ludzi, poważnie myślących o
    życiu, o wartościach, mieli ze sobą bardzo dobry kontakt. Pod koniec kursu
    dostała od nich prezent. Zaskoczona pyta " a z co to? przecież ja nic nie
    zrobiłam?" a oni na to "bo pani dla nas taka dobra była" smile))
    --
    Radość nie polega na nieobecności cierpienia, lecz na obecności Boga.

    www.malyrycerz.blox.pl
  • nati1011 20.06.08, 21:03
    wiesz, ja też kończe studia z mocno młodszym towarzystwem. Ogólnie
    nie jest wcale dobrze. Nie potrafie tego porównać, bo wcześniej
    studiowałam zaocznie - to byli inni ludzie, z rodzinami,
    pracujący... Tu jest młodzież. Jakaś taka wypalona, bez celu, bez
    nadziei, sięgająca po alkohol i używki, jak po mentosy. Jeżlei o
    czymś marzą to raczej o pracy niż o domu. A dzieci? Może kiedyś, po
    30-tce. Najwyzej jedno. Takie trochę smutne to.



  • mader1 06.06.09, 20:32
    odszpilam wątek, ale jeżeli ktoś jeszcze chce sobie o odpowiedzialnym
    rodzicielstwie poczytać, podciagam na chwilę wink)))))
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
    Tam ciągle giną chrześcijanie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka