Dodaj do ulubionych

Niewierząca katechetka

14.01.09, 10:21
w notce:
zmianapasa.blox.pl/2008/12/38-Dominika.html
znajdują się zwierzenia katechetki która straciła wiarę ale nie przestała
uczyć religii :
"Od trzynastu lat uczę religii, od roku jako katechetka
niewierząca.(..)Zrezygnować z pracy? Tylko to potrafię. Mogłabym jeszcze uczyć
polskiego, ale nauczycieli polskiego nikt teraz nie potrzebuje, a na
katechetów zawsze będzie zapotrzebowanie."

Pod tym postem pojawiły się opinie że niewierząca katechetka nie jest żadnym
problemem bo "katecheta nie musi wierzyc; ma nauczac nauke kosciola, ale nie
musi wierzyc. Inaczej z ksiedzem...."

Dla mnie jest to jakieś wypaczenie, co Wy o tym sądzicie
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 11:02
      ostatnio czytaliśmy, ze aby uczyć szwedzkiego wcale nie trzeba go
      znać wink To prrzypadek podobny. Byłoby śmieszne, gdyby nie było
      tragiczne.

      Dla mnie to nie do przyjęcia. Od katechety wymagam wiary. Ja z kolei
      nie wierze, by osoba niewierząca była w stanie zostawić swoją
      niewiarę w domu, a w szkole uczyć z przekonaniem o tym co mówi.
      Religia to jednak nie to samo co biologia czy historia - sama wiedza
      nie wystarczy.
          • a_weasley Pimen 14.01.09, 11:23
            minerwamcg napisała:

            > Nuty znam dobrze, układ klawiatury też pamiętam.

            A i wprawę w stukaniu w klawisze takoż masz niewąską, czego jawnym dowodem Twoja
            działalność choćby i na tym forum. Precz z dyskryminacją!

            Ale właściwie to ja nie o tym. Chciałem opowiedzieć Zajmującą Anegdotkę o kard.
            Wyszyńskim, niech będzie błogosławiona pamięć jego. Nie upieram się, że to
            prawda, si non e vero, e ben trovato (w swobodnym przekładzie: które jeźli nie
            były, bydź mogły).

            Onego czasu wydawał wzmiankowany kard. Wyszyński obiad dla intelektualistów
            katolickich. W porze kawy rozmowa zeszła na Cerkiew rosyjską w ogóle, a
            ówczesnego patriarchę Moskwy i Całej Rusi Pimena w szczególności. Zapytano też
            Prymasa, co o owym Pimenie myśli.
            Odpowiedział Prymas i rzekł, że z wymienionym Pimenem miał przyjemność się
            spotkać, że wywarł on na nim duże wrażenie jako człowiek bardzo wykształcony, o
            niezwykle szerokich horyzontach, przy tym niebywale miły w obejściu i tak dalej,
            i tym podobnie; a im bardziej się Prymas rozpływał w komplementach, tym pewniej
            wszyscy wiedzieli, że należy się spodziewać zaskakującej pointy.
            Jakoż po paru minutach Prymas nadmienił, że jednakowoż jako duchowny, biorąc pod
            uwagę, że mówi także o osobie duchownej, ma do tej osoby jedno zastrzeżenie.
            Tu zamilkł na chwilę, a wszyscy zastygli w oczekiwaniu, jakie też drobne
            zastrzeżenie ma Prymas do człowieka, o którym mówił w samych superlatywach.
            - Wiecie, panowie, on jest niewierzący.
    • a_weasley Rada 14.01.09, 11:26
      mmb napisała:

      > Zrezygnować z pracy? Tylko to potrafię.

      Już nie mówię o tym, że miliony ludzi zmieniają zawód (żeby daleko szukać - ani
      Minerwa, ani ja nie pracuję w zawodzie wyuczonym), ale widzę dla tej pani jedną
      radę. Karta Nauczyciela, OIW, daje jej prawo do rocznego urlopu dla poratowania
      zdrowia. Niech weźmie ten urlop i uda się na długie rekolekcje dla poszukujących
      lub coś podobnego.

      --
      Wigilia w Norze
        • franula Re: Rada 14.01.09, 13:17
          jako może nie przeciwniczka ale zdecydowanie nie-zwolenniczka
          katechezy w szkole i robienia z katechety np. nauczyciela
          dyplomowanego i ocen z religii i matury z religii, odnoszę wrażenie
          że może to być logiczny ciąg dalszy... skoro na religii może być
          przekazywana wiedza, także o innych religiach to dlaczego nie może
          tego robic osoba niewierząca

          oczywiście sobie tego nie wyobrażam....
          --
          Kasia
          Ktosik-Małgosik
        • sion2 jak wyksztalceni są katecheci? 15.01.09, 12:21
          No wlasnie ciekawa jestem, jak? ja sie wyksztalcilam jako katechetka
          na UKSW oczywiscie nie moge odpowiadac za wszystkie uczelnie w
          Polsce ktore ksztalca katechetow. Ale u mnie, mowiac krotko, łatwo
          nie bylo. Mialam wiecej egzaminow i praktyk niz studenci
          polonistyki. Ale... nie bede sie zaglebiac w temtat. Chetnie
          poczytam, jak zdaniem szanownego poprzednika we wątku, wyksztalceni
          sa katecheci? proszę opisac...
          --
          Wiki 17 mcy
          To ja
            • ann_a30 Re: jak wyksztalceni są katecheci? - do an30 bylo 15.01.09, 14:51
              Streściłam pokrótce tę dyskusję mężowi, który skończył UKSW (Katechetykę).
              Powiedział, że coś na temat wykształcenia katechetów napisze. Osobiście nie chcę
              oceniać katechetów za to co umieją albo nie umieją. Jak ktoś się nie uczył, nie
              interesował zagadnieniami, to poprzestanie na graniu na gitarze i dawaniu
              kolorowanek dzieciom. Jednakże program studiów nie jest zbyt wymagający, a
              niektórzy studenci kończąc studia, nie mają wiedzy dogmatycznej, biblijnej, nie
              znają filozofii. Jaką treścią ma potem katecheta wypełnić lekcję? Bo
              niewątpliwie będzie potrafił przygotować konspekt, zainteresuje, zabawi - albo i
              to nie. Gdzie miejsce na teologię fundamentalną (patrz ks. prof. Seweryniak)-
              można wykorzystać w dyskusjach z młodzieżą, która wszystko z zasady neguje. Albo
              kto rozumie o. prof. Salija, kiedy mówi o Tomaszowych drogach poznania Boga, że
              nie wspomnę wykładów z filozofii, którymi chyba nikt z przyszłych teologów,
              katechetów zbytnio sobie głowy nie zajmuje.
              I potem dzieci słyszą o Panu Jezusku, żłóbeczku, rysują, kolorują, zbierają
              karteczki z różnych nabożeństw itp, ale czy posiadają jakąkolwiek wiedzę? Czy
              znają swoją religię? A czy pobożność katechetów nie zatrzymała się gdzieś tam w
              liceum w oazie i dalej jest taka cukierkowa, emocjonalna, grająca na gitarze
              itp. A jak przychodzi konfrontacja życia religijnego z codziennością, to nie
              wytrzymuje ono próby. "Gdzie jest Bóg, jeśli się [coś tam] stało!" Już jak ktoś
              idzie na studia teologiczne to zakłada się, że żyje wiarą, że będzie chciał
              wiedzę przekazać innym. Może niekoniecznie w szkole,bo nie pracuje potem jako
              katecheta, ale przede wszystkim swoim dzieciom, w rodzinie. Ale "z próżnego to i
              Salomon nie naleje".
              Sion2 - nie odnoszę tego konkretnie do Ciebie, bo z jakiej racji. Kończyłam tę
              samą uczelnię - problem nieuctwa jest na każdym wydziale, na każdej uczelni.
              Problem przeciętnych (albo marnych) wykładowców - też.
              Jeśli katecheta nie wierzy w Boga, to może niebawem lekarz nie będzie potrafił
              sobie poradzić z bólem własnego zęba - bo skąd ma wiedzieć, że są tabletki
              przeciwbólowe.
              --
              http://suwaczki.maluchy.pl/li-25059.png
              • minerwamcg Re: jak wyksztalceni są katecheci? - do an30 bylo 15.01.09, 15:08
                ann_a30 napisała:

                >A czy pobożność katechetów nie zatrzymała się gdzieś tam w
                > liceum w oazie i dalej jest taka cukierkowa, emocjonalna, grająca
                > na gitarze itp.

                Przepraszam, czy masz jakąkolwiek wiedzę na temat Ruchu Światło-
                Życie, czy też "oaza" jest dla Ciebie popularnym synonimem
                religijnej tandety, bez zastanawiania się, naprawdę oznacza?
                Polecam lektury. W szczególności pisma ks. Franciszka Blachnickiego,
                założyciela Ruchu. I zaręczam Ci, że "cukierkowości" nie znajdziesz
                tam nawet na osłodzenie rozczarowania po konfrontacji swoich
                poglądów z rzeczywistym charyzmatem Oazy smile
                A opinię o "pobożności grającej na gitarze" pozostawiam bez
                komentarza. Wpisuję natomiast do pilnie strzeżonego skarbczyka
                złotych myśli smile
                --
                Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
                Wyślij protest do Ambasady Indii!
              • nati1011 Re: jak wyksztalceni są katecheci? - do an30 bylo 15.01.09, 15:48
                ann_a30 napisała:
                Jak ktoś się nie uczył, nie
                > interesował zagadnieniami, to poprzestanie na graniu na gitarze i
                dawaniu
                > kolorowanek dzieciom. Jednakże program studiów nie jest zbyt
                wymagający, a
                > niektórzy studenci kończąc studia, nie mają wiedzy dogmatycznej,
                biblijnej, nie
                > znają filozofii. Jaką treścią ma potem katecheta wypełnić lekcję?
                Bo
                > niewątpliwie będzie potrafił przygotować konspekt, zainteresuje,
                zabawi - albo
                > i
                > to nie. Gdzie miejsce na teologię fundamentalną (patrz ks. prof.
                Seweryniak)-
                > można wykorzystać w dyskusjach z młodzieżą, która wszystko z
                zasady neguje. Alb
                > o
                > kto rozumie o. prof. Salija, kiedy mówi o Tomaszowych drogach
                poznania Bog

                zapewniam cię, ze bez znajomości filozofii i wyższej teologii można
                czasami drugiemu lepiej Boga pokazać niż mając 5 ze wszystkich
                przedmiotów.

                • ann_a30 Re: jak wyksztalceni są katecheci? - do an30 bylo 15.01.09, 18:25
                  Zgadza się. Tylko po co kształcić w tej sytuacji katechetów. Albo raczej, po co
                  wymagać od ludzi, którzy chcą uczyć religii, by mieli odpowiednie wykształcenie?
                  Czy religia ma być przekazaniem wiedzy czy wiary? W tej sytuacji nie ma sensu,
                  by w szkołach była religia jako przedmiot z oceną. Bo co z tymi, którzy chcą się
                  czegoś dowiedzieć, a niekoniecznie tym żyć?
                  Ja mam to szczęście, że moje dziecko na religię nie chodzi, bo tu gdzie mieszkam
                  tego nie ma. Wiarę i wiedzę (bo powinno wiedzieć w co wierzy) przekazujemy MY.
                  --
                  http://suwaczki.maluchy.pl/li-25059.png
                  • sion2 Re: jak wyksztalceni są katecheci? - do an30 bylo 15.01.09, 20:27
                    A to ciekawa jestem z jakiego rocznika mąz jest bo wyraznie
                    wykladowcow mielismy tych samych choc oni wiele lat pracuja.
                    Przyznam ze pierwszy raz sie spotykam z opinia ze wyklady Sewryniaka
                    czy Salija sie nie nadaja do zycia potem. Chyba ze ciebie zle
                    zrozumialam.
                    Owszem powiem ze moja wiedza ma swoje fundamenty glownie na tych
                    wykladowcach, na ks. Chrostowskim, na jeszcze kilku innych ze nie
                    wspomnie takiego swieckiego wybitnego biblisty jak Wojciechowski -
                    juz dr hab teraz. Jesli chodzi o wyklady np. ks. Chrostowskiego to
                    sala pelna po brzegi i cisza jak makiem zasial bo takie ciekawe to
                    bylo. I do zycia przystajace, a jakze.
                    Zas o. Jacek Salij jest jednym z nielicznych teologow ktory wrecz
                    gardzi teologia uprawiana dla samej teologii, nie potrzbuje
                    zadnuch "ismów" jak sie wyraza. On sie zajmowal i zajmuje teologia
                    uzyteczna pasterzom kosciola spotykajacymi sie z ludzmi ktorzy maja
                    rozne trudnosci i sprawy. Wlasnie dlatego jako specjalizacje
                    wybralam dogmatyke. Salij to godziny, dni, miesiace powaznych
                    rozpraw. problemy do samodzielnego rozwiazania.
                    studia maja 2 lata filozofii, biblistyki - na kazdym roku po minimum
                    2 przedmioty, podobnie historii kosciola 4 semestry, pozniej
                    pedagogika, psychologia ogolnia, psychologia rozwojowa, katechetyka,
                    metodyka, praktyki w szkole 2 semestry, jezyk grecki, łacinski,
                    teologia moralna, dogamtyczna, fundamentalna .... ej, czy my te same
                    studia konczylismy? dzienna teologie z rocznym kursem pedagogicznym?

                    mnie moje studia pozwolily pomagac wielu ludziom w watpliwosciach,
                    bronic wiary i demaskowac klamstwa o kosciele katolickiem, uczyc
                    dzieci i pisac artykuly do prasy - wszystko to wynioslam z moich
                    studiow teologicznych

                    wiec chyba nie o jakos studiow chodzi a raczej luzackie podejscie
                    studentow, spotykane wszedzie a nie tylko na teologii

                    wlasnie na teologii dogmatycznej sie uczylam dlaczego wrozby sa zle,
                    jak rozmawiac z mlodzieza o klopotach w wierze o ich watpilwosciach
                    itd. bardziej zyciowego teologa niz O. Salija nie znam.
                    --
                    Wiki 17 mcy
                    To ja
                    • ann_a30 Re: jak wyksztalceni są katecheci? - do an30 bylo 15.01.09, 21:59
                      Absolutnie nie mówię, że Seweryniak czy Salij nie przystają do życia.
                      Przeciwnie. To wielkie umysły. Był jeszcze inny co go mąż chwalił, Zuberbier
                      bodajże, ale zdaje się zmarł.
                      Mąż kończył 1999 czy 2000. Nie pamiętam. Ale ostatni rok spędził na filozofii i
                      tam pisał pracę. Tak mi się kojarzy, że dziekanem był wtedy prof. Urbański. Ale
                      on był w Kolegium Katechetycznym, a potem dwa lata koleje robił na jakiejś
                      specjalizacji, ale nie pamiętam na jakiej. Musiałabym spytać. Był na seminarium
                      u Salija, Bokwy, więc może dogmatyka. Ale tak jak mówię, skończył na historii
                      filozofii.
                      Zgadzam się co do podejścia studentów. Ale potem właśnie takich mamy katechetów,
                      którzy nie radzą sobie np. z młodzieżą (mam na myśli dyskusje).
                      --
                      http://suwaczki.maluchy.pl/li-25059.png
    • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 14:28
      Moją Mamę w szkole (tuż po wojnie) religii uczył dyrektor. Ateista, geograf.
      Musiał, bo nikogo nie było innego.

      Sam nie wierzył, ale ateizmu nie przemycał. Za to Ewangelię, wszystkie po kolei
      wydarzenia - dzieci znały, przypuszczam, że lepiej niż obecnie.
    • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 14:34
      A ode mnie:

      Zależy moim zdaniem, czy mówimy o lekcji religii, czy o katechezie. Religii IMHO
      może uczyć niewierzący. Katechetyzować - nie.

      Ale mi brakuje katechezy - w kościele. Publicznej. Bowiem uważam, ze miejscem
      katechezy jest dom i kościół, a szkoły: lekcje religii.

      PS. Szczęśliwi ci, którzy mieli dobrą katechezę i dobre lekcje religii. Ile
      młodzieży odchodzi, bo to coś, co mają w szkole, nie było ani lekcjami religii,
      ani katechezą?
      • isma Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 17:47
        Najblizej mi do zdania Dominika. No, takie sa doprowadzone do absurdu
        konsekwencje religii jako przedmiotu szkolnego ;-(((.

        Nie mialam dzisiaj za wiele czasu, wiec dosyc pobieznie sobie przegladalam
        regulacje dotyczace misji kanonicznej do nauczania religii w szkole, ale...
        opisywane przypadki, w ktorych misja moze byc cofnieta obejmowaly
        przeprowadzenie postepowania, w ktorym miano wykazac, iz katecheta naucza
        niezgodnie z katolickimi prawdami wiary, ew. swoim zachowaniem daje powod do
        zgorszenia. Ale zakladajac, ze ta pani uczylaby co do joty po katolicku, i ze
        zachowywalaby sie zewnetrznie bez zarzutu, wlacznie z wymaganym uczestnictwem w
        rekolekcjach dla katechetow, to... sytuacja robi sie ciekawa wink)).


        --
        Wyślij protest doAmbasady Indii
        • mader1 Misja kanoniczna ;) 15.01.09, 12:30
          ( nie mogę uwierzyć - wyszliśmy z CZD po półtorej godziny ;0, co
          daje mi jeszcze niezagospodarowaną chwilę wink)))
          Znalzałam na stronie dla katechetów tekst popełniony przez dr. P.
          Tomasika ( księdza wink a w nim :
          najpierw
          "
          Trzeba najpierw odpowiedzieć na pytanie fundamentalne,
          mianowicie o cel nauczania religii w polskiej szkole. Odpowiedzi na
          to pytanie udziela polskie Dyrektorium katechetyczne. W dokumencie
          tym czytamy o katechetycznym charakterze lekcji religii, o otwarciu
          nowych możliwości ewangelizacyjnych, o szansie duszpasterskiej (PDK
          83-85). Zatem lekcja religii jest lekcją wyznaniową, różną od
          katechezy wypełniającej wszystkie swoje funkcje, inną też od
          religiologii i religioznawstwa."
          a potem
          " Cofnięcie misji kanonicznej możliwe jest zasadniczo w trzech
          przypadkach: gdy stosunek pracy nauczyciela religii musi zostać
          rozwiązany, gdy nauczyciel religii popełnił czyn, który
          dyskwalifikuje go jako nauczyciela oraz gdy nauczyciel religii nie
          popełnił czynu nagannego z punktu widzenia dyscypliny szkolnej, ale
          naucza lub postępuje w sposób nie do zaakceptowania dla roli, jaką w
          katechetycznej misji Kościoła ma nauczyciel religii. Chodzi tu o
          drastyczne naruszenie dyscypliny kościelnej, czyny niezgodne z
          moralnością i obyczajami katolickimi lub niezgodność doktrynalną z
          nauczaniem Kościoła."
          Chodzi więc o jakiś czyn zewnętrzny. Pojawiają się słowa "
          drastyczny", " czyny niezgodne z moralnością" i " niezgodność
          doktrynalna". Do tego " naucza lub postępuje".

          --
          Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
          Tam ciągle giną chrześcijanie!
          • mader1 Re: Misja kanoniczna PDK 15.01.09, 12:48
            Dobra, sięgnęłam do PDK
            www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/dyrektorium-kat/index.html
            Cele katechezy szkolnej :
            "
            -- Nadrzędnym celem katechezy, któremu podporządkowane są wszystkie
            pozostałe, jest nie tylko spotkanie z Jezusem, ale zjednoczenie, a
            nawet głęboka z Nim zażyłość(35). Katecheza zatem, już na
            płaszczyźnie celów, ma charakter chrystocentryczny. Ponieważ Jezus
            Chrystus jest zjednoczony z Ojcem i Duchem Świętym, dlatego z
            chrystocentryzmu wynika jej teocentryzm. Związek Chrystusa z
            Kościołem i z ludźmi, Jego braćmi, implikuje z kolei eklezjocentryzm
            i chrześcijański personalizm katechezy(36).

            Katecheza ma prowadzić do posłuszeństwa Ojcu na wzór Chrystusa i do
            wyznania wiary w Kościele. Domaga się zatem nie tylko indywidualnego
            odniesienia człowieka do Boga i uświadomienia sobie konsekwencji
            płynących z wyznania wiary, ale potrzebuje także koniecznie, aby ta
            wiara mogła się rozwijać i doskonalić, wspólnoty wierzących, bowiem
            wierzę i wierzymy wzajemnie się zakładają(37)"

            Inne cele, są nazwane " celami cząstkowymi" i mają prowadzić do
            realizacji tego nadrzędnego celu.Pojawia się pytanie czy jeżeli tak
            właśnie jest określony cel katechezy, może go realizować osoba,
            która w Jezusa Chrystusa nie wierzy ?
            Poznanie wiary ma prowadzić do jej pogłębiania
            "Przylgnięcie do Jezusa i głęboka z Nim zażyłość oznaczają, że
            katechizowany winien najpierw dobrze Go poznać, a zwłaszcza całe
            orędzie miłości, które objawił światu. Dokonuje się to przez
            poznanie Tradycji i Pisma Świętego(39). Stąd działania katechetyczne
            nie mogą zaniedbywać poznania treści wiary (fides quae), które winno
            jednak zawsze prowadzić do rozwoju i pogłębienia osobistej wiary
            katechizowanego (fides qua)(40)."
            Formacja moralna :
            "Wychowanie moralne polega przede wszystkim na formacji sumienia
            (49), bowiem sama tylko wiedza o tym, co jest moralnie dobre, a co
            złe, nie wystarcza(50). Sumienie zaś właściwie uformowane odpowiada
            w sposób wolny i odpowiedzialny na Boże wezwanie. Ponieważ
            współczesna kultura niejednokrotnie wystawia sumienie wierzącego na
            próbę(51), dlatego wychowanie moralne winno z jednej strony otwierać
            człowieka na łaskę(52) i miłosierdzie(53), kształtując w ten sposób
            postawę pokuty i pojednania(54), z drugiej - winno ukazywać związek
            pomiędzy wolnością i prawdą(55)."
            Wychowanie do modlitwy:
            "Szkolne nauczanie religii, poza wprowadzeniem w praktykę modlitwy
            wspólnej, przekazuje wiedzę na temat modlitwy, ukazuje jej sens w
            kontekście całego depozytu wiary. "
            Poczucie przynależności do Kościoła:
            "Wprowadzenie do życia we wspólnocie Ludu Bożego dokonuje się na
            pierwszym miejscu w rodzinie, która jest nie tylko Kościołem
            domowym, lecz także drogą Kościoła(75). Ważne zadanie w tym
            względzie mają do wypełnienia również szkolne lekcje religii, które,
            obok przekazu prawd wiary, winny także ukazywać prawdziwy obraz
            Kościoła oraz pogłębiać poczucie przynależności do wspólnoty
            kościelnej."
            "Wszystkie wymienione wyżej zadania katechezy są niezbędne i
            stanowią bogatą, zróżnicowaną i wieloaspektową całość(83). Każde z
            nich, na swój sposób, realizuje nadrzędny cel katechezy(84)."
            Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
            Tam ciągle giną chrześcijanie!
    • mamalgosia Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 15:25
      A dla mnie to dramat.

      Patrzę trochę przez pryzmat samej siebie. Mam wykształcenie
      uprawniające mnie do nauki religii. Godzin mojego przedmiotu coraz
      mniej - aż kusi by dołożyć sobie własnie religię. Co by pracę
      utrzymać na przykład.
      A jednocześnie uważam, że katecheta to nie jest zwykły nauczyciel.
      Że to także (przede wszystkim?) świadek. Mimo tego, że oceny stawia
      jak wszyscy, że odpytuje jak wszyscy, że od dzwonka do dzwonka, że
      religia jest na świadectwie.

      • mama_kasia Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 15:30
        > A jednocześnie uważam, że katecheta to nie jest zwykły nauczyciel.
        > Że to także (przede wszystkim?) świadek. Mimo tego, że oceny stawia
        > jak wszyscy, że odpytuje jak wszyscy, że od dzwonka do dzwonka, że
        > religia jest na świadectwie.

        Też tak uważam.
        • nati1011 Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 16:02
          A od polonisty wymagamy by nauczył skłądać litery czy też czytac ze
          zrozumieniem? A moze jeszcze chciałoby się, by zaszczepił w
          dzieciach miłość do literatury?


          Ateista może nauczyć treści zawartej w katechezie - ale nie bedzie
          potrafił nauczyć interpretacji bibli, nie bezie też potrafił
          odpowiedzieć na wiele pytań. Wtedy z nauki o Biblii robi się nauka
          mitologii.
          • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 16:24
            nati1011 napisała:

            > A od polonisty wymagamy by nauczył skłądać litery czy też czytac ze
            > zrozumieniem? A moze jeszcze chciałoby się, by zaszczepił w
            > dzieciach miłość do literatury?

            Przede wszystkim, aby nie obrzydził...

            >
            >
            > Ateista może nauczyć treści zawartej w katechezie - ale nie bedzie
            > potrafił nauczyć interpretacji bibli, nie bezie też potrafił
            > odpowiedzieć na wiele pytań. Wtedy z nauki o Biblii robi się nauka
            > mitologii.

            Jakich pytań? A wierzący umie nauczyć interpretacji Biblii? Do tego jest
            potrzebna wiara? Przecież - w KK - nie liczy się "co ja tam widzę" tylko "co
            Kościół naucza".
            • mamalgosia Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 16:28
              Zastanawiam się właśnie.
              Bo rzeczywiście - jeśli idzie o wiedzę do przekazania, to ta Pani
              moze mieć dużą.
              Może tak być, że po tak długiej praktyce Pani ta jest świetną
              nauczycielką, pociaga uczniów do przedmiotu, robi kawał dobrej
              roboty.
              Moze nie musi ujawniać swoich przekonań?
                  • verdana Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 16:42
                    Znacznie gorzej nawet. Bo ktoś bez słuchu może sobie w koncu
                    śpiewać, fałszując przeciagle, dla własnej przyjemnosci.
                    Nauczanie religii przez osobe niewierzacą to dla mnie troche tak,
                    jak nauczanie materializmu dialektycznego przez księdza. Oszustwo od
                    poczatku do końca.
                    Jeśli wysylam dziecko na religie, to chcę, aby na religii nauczyło
                    się życia zgodnego z zasadami religijnymi, a nie oszukiwania ludzi
                    za pieniądze.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 16:43
                          verdana napisała:

                          > Raczej tak - bo np. seks przedmałżenski z narzeczonym czy
                          > antykoncepcja bardzo rzadko są czymś złym w oczach niewierzacych.
                          > Nie sądze też, aby chodziła regularnie na msze (a jesli tak, to
                          > tylko "na pokaz", czy przestrzegała postu w piątek.

                          A w oczach "wierzących"? Hm... Ostatnio znajoma osoba z forum katolickiego
                          chwaliła mi się swoim obiadem - wątróbka smażona - to był piątek...

                          O tym się ciągle zastanawiam - czy rzeczywiście wiara gwarantuje postawę? A brak
                          wiary brak postawy?
                        • mamalgosia Re: Niewierząca katechetka 16.01.09, 19:41
                          verdana napisała:

                          > Raczej tak - bo np. seks przedmałżenski z narzeczonym czy
                          > antykoncepcja bardzo rzadko są czymś złym w oczach niewierzacych.
                          Wiesz, ale ona nie jest taka "z gruntu" niewierząca.
                          Jakoś trochę się z nią utożsamiam. I uważam, że można przestrzegać
                          zasad życia katolickiego, w głebi duszy nie wierząc w pewne
                          zasadnicze prawdy


                          > Nie sądze też, aby chodziła regularnie na msze (a jesli tak, to
                          > tylko "na pokaz", czy przestrzegała postu w piątek.
                          A może nie na pokaz? Może w nadziei na powrót wiary? na jakieś
                          Słowo, które coś zmieni? Z wierności?
                          • minerwamcg Re: Niewierząca katechetka 17.01.09, 11:18
                            Zasad można przestrzegać zawsze, są one generalnie zdrowe i ich
                            przestrzeganie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. To trochę tak, jakbym
                            będąc zdrowa zachowywała profilaktycznie dietę, np.
                            semiwegetariańską czy niskotłuszczową, mimo, że nie mam po temu
                            szczególniejszych zaleceń lekarza.
                            Ale bycie katolikiem, czy chrześcijaninem w ogóle, nie polega ani
                            tylko ani nawet głównie na przestrzeganiu zasad. Zasady są bardzo
                            ważne, bo w ich przestrzeganiu wyraża się nasza miłość do Boga i
                            bliźniego - ale to właśnie ta miłość do Boga i bliźniego jest
                            podstawą.
                            Bez tego jest jak z tym wypchanym orłem, do którego ktoś porównał
                            poetę Asnyka: nic mu nie brakuje, dziób ma, szpony ma, skrzydła ma -
                            ale nie poleci.
                            --
                            Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
                            Wyślij protest do Ambasady Indii!
                • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 17:58
                  verdana napisała:

                  > Moze, tyle ze bedzie systematycznie okłamywała (w swoim rozumieniu)
                  > uczniów. Nie, dziekuje za taką nauczycielkę. Dla mnie to po prostu
                  > niemoralne - wymagac od uczniow wyznawania przekonań, w ktore samemu
                  > się nie wierzy

                  Ale właśnie - czy naŁuczyciel religii wymaga WYZNAWANIA przekonań - czy wiedzy?

                  Tutaj trwa dyskusja od lat... co ma być oceniane, a zatem - co wymagane? Czy na
                  religię katolicka ma prawo chodzić protestant czy prawosławny lub - jeszcze
                  gorzej - ateista? Jak wtedy oceniać jego przekonania?

                  Osobiście jestem zwolennikiem wiedzy i umiejętności. Bez przekonań, i bez
                  oceniania obecności na różańcach, pierwszych piątkach, sobotach i poniedziałkach...
                  • verdana Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 18:15
                    Moze nie wymagac na stopień - ale uczyć powinien tego, w co wierzy.
                    Powinien uczniowi, ktory np. mówi, ze rozwody sa OK - powiedziec, że
                    jego zdaniem - nie są, uczniowi, ktory mowi, ze modlitwa jest
                    niepotrzebna - przekazywac, ze jednak jest. A co ma mówic, kiedy nie
                    wierzy już ani w Boga, ani w to, czego KK nakazuje przestrzegać?
                    Jesli religia to tylko wiedza, to nie jest to religia, tylko
                    religioznawstwo. Można nie oceniać tego, czy uczeń chodzi do
                    kosciola i praktykuje (i nawet nie wolno), ale nalezy tak uczyć
                    uczniów, aby sami chcieli chodzić i praktykować - czyli robic to, do
                    czego sam nauczyciel nie ma przekonania. Nie wierze, ze to sie moze
                    udać.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 00:10
                      a_weasley napisał:

                      > dominikjandomin napisał:
                      >
                      > > co ma być oceniane, a zatem - co wymagane?
                      >
                      > Sprawa jest postawiona jasno: wiedza i umiejętności.

                      Gdzie jest postawiona? Bo do tej pory słyszę, że gdy dziecko w szkole przedstawi
                      X (np. komplet karteczek z rorat), to pani katechetka da mu 6 za to.

                      > Co nie zmienia faktu, że katechizacja jest także działalnością wychowawczą.

                      Jak - IMHO - większość szkolnych przedmiotów. Ale to tylko cichutkie IMHO.
                      • minerwamcg Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 00:18
                        dominikjandomin napisał:

                        >Bo do tej pory słyszę, że gdy dziecko w szkole przedstawi
                        > X (np. komplet karteczek z rorat), to pani katechetka da mu 6 za
                        to.

                        A gdzie takie rzeczy słyszysz? I dlaczego ci, których to dotyczy nie
                        podnoszą rabanu? Niedawno była wielka dyskusja o tym i strona
                        kościelna ze szkolną pospołu zgodziły się, że tak robić nie wolno.
                        Zdaje się nawet podpisano w tej sprawie jakiś dokument - że wolno
                        oceniać za wiedzę i postawę, ale nie za praktyki.

                        --
                        Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
                        Wyślij protest do Ambasady Indii!
                        • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 00:29
                          minerwamcg napisała:

                          > dominikjandomin napisał:
                          >
                          > >Bo do tej pory słyszę, że gdy dziecko w szkole przedstawi
                          > > X (np. komplet karteczek z rorat), to pani katechetka da mu 6 za
                          > to.
                          >
                          > A gdzie takie rzeczy słyszysz? I dlaczego ci, których to dotyczy nie
                          > podnoszą rabanu?

                          Od rodziców. Te sztuki zadowolone były, bo dodatkowa 6 się pojawiała...
                      • mama_kasia Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 08:17
                        do tej pory słyszę, że gdy dziecko w szkole przedstaw
                        > i
                        > X (np. komplet karteczek z rorat), to pani katechetka da mu 6 za to.

                        To od tej pory możesz mówić, że nie wszędzie tak jest. Katechetka
                        moich dzieci nie stawiała im ocen za praktyki religijne.
                        • mamalgosia Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 09:35
                          no ale co w tym złego?
                          Skoro to ma być coś więcej niż zwykły przedmiot szkolny?
                          Albo jedno albo drugie.
                          Skoro religia i wiara ma być wyrażana na zewnątrz, to nie widzę nic
                          neistosownego, że ocenę celującą dostaje uczeń, który wykonuje coś
                          ponad. Na przykład jeśli bierze udział w roratach, jeśli jest
                          ministrantem...
                          Zresztą celującą można dać np za udział w olimpiadzie przedmiotowej,
                          zawodach itd
                          • mama_kasia Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 10:19
                            Czym innym jest zaangażowanie typu ministrant, czym innym
                            uczestnictwo w roratach. W tym pierwszym to zaangażowanie się,
                            że tak powiem "społeczne" smile, a drugie to ...modlitwa, wymiar jednak
                            bardziej duchowy, i tego moim zdaniem oceniać oceną szkolną
                            nie należy.
                            • mamalgosia Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 15:02
                              No, nie, nie wiemy, jak wygląda zaangażowanie duchowe. Ministrant
                              może myśleć o niebieiech (nomen omen) migdałach lub tracać kolegę.
                              Na roratach też można być tylko ciałem.
                              Według mnie to to samo. Zrobienie czegoś wykraczającego poza
                              obowiązki, a mającego związek z przedmiotem
                              • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 16:51
                                mamalgosia napisała:

                                > No, nie, nie wiemy, jak wygląda zaangażowanie duchowe. Ministrant
                                > może myśleć o niebieiech (nomen omen) migdałach lub tracać kolegę.

                                Chodzi się dla kasy z kolędy, lub bo babcia każe...


                                > Według mnie to to samo. Zrobienie czegoś wykraczającego poza
                                > obowiązki, a mającego związek z przedmiotem

                                A dla mnie - nie powinno być "zrobienie czegoś", tylko faktyczne osiągnięcia
                                naukowo-szkolne.

                                Ot, w powyższym przykładzie - ukończony kurs lektorski dla ministrantów.
                              • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 16:54
                                mamalgosia napisała:

                                > Nie, mam nadzieję, że jego intencja bedzie inna. Co przecież nie
                                > wyklucza skutku premiowanego.

                                Ja bym nie miał złudzeń, w wielu przypadkach.

                                Inna sprawa, gdyby NIE WIEDZĄC wcześniej dostał coś ekstra. Ale to się da tylko raz.
                                  • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 16.01.09, 12:34
                                    mamalgosia napisała:

                                    > Nie wiem. Nadal nie widzę w tym nic niestosownego, a złego to już w
                                    > ogóle.
                                    > Wiele rzeczy robi się interesownie, wiele z różnych pobudek i
                                    > przynoszą też różne owoce.

                                    Mi się tu kojarzy ten faryzeusz i celnik w synagodze. Każdy się modlił. Zapewne
                                    każdy przynosił owoce typu "dajemy świadectwo, ze nas tu dużo się modli".
                            • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 16:53
                              a_weasley napisał:

                              > mamalgosia napisała:
                              >
                              > > Na przykład jeśli bierze udział w roratach, jeśli jest
                              > > ministrantem...
                              >
                              > ...to co?
                              > Ma to robić, żeby zdobyć punkty, plusiki, lepszy stopień?
                              > Jest napisane "Skarbcie sobie skarby w niebie".

                              To kolejny powód. A nawet główny, dla którego jestem przeciwnikiem ocen za to.
                              Wszak skoro "dostali już swoją zapłatę na ziemi"...
                          • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 16:46
                            mamalgosia napisała:


                            > Skoro religia i wiara ma być wyrażana na zewnątrz, to nie widzę nic
                            > neistosownego, że ocenę celującą dostaje uczeń, który wykonuje coś
                            > ponad. Na przykład jeśli bierze udział w roratach, jeśli jest
                            > ministrantem...

                            Ale co "ponad"?

                            > Zresztą celującą można dać np za udział w olimpiadzie przedmiotowej,
                            > zawodach itd

                            U nas było "za zwycięstwo", nie "za udział".

                            A olimpiady wiedzy religijne też są.

                            Ale jeśli oceniamy praktyki, to powinien być zakaz uczestnictwa niewierzących i
                            osób innych wyznań. Bo się robi niesprawiedliwość oceny.
                            • mamalgosia Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 18:25
                              dominikjandomin napisał:

                              > Ale co "ponad"?
                              No toż piszę, co ponad. Przecież roraty i ministrantura są
                              nadobowiązkowe


                              >
                              > > Zresztą celującą można dać np za udział w olimpiadzie
                              przedmiotowej,
                              > > zawodach itd
                              >
                              > U nas było "za zwycięstwo", nie "za udział".
                              Zwycięzca może być tylko jeden - a czasem uczeń wkłada taki ogrom
                              pracy i tak bardzo przewyższa kolegów wiedzą, że nie wiem, dlaczego
                              miałby nie być nagrodzony oceną celującą



                              >
                              > A olimpiady wiedzy religijne też są.
                              A, tak, są. I za nie też można nagordzić



                              >
                              > Ale jeśli oceniamy praktyki, to powinien być zakaz uczestnictwa
                              niewierzących i
                              > osób innych wyznań. Bo się robi niesprawiedliwość oceny.
                              No, ale neikatolicy nie uczęszczają na lekcje religii katolickiej
                              • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 16.01.09, 12:38
                                mamalgosia napisała:


                                > > Ale jeśli oceniamy praktyki, to powinien być zakaz uczestnictwa
                                > niewierzących i
                                > > osób innych wyznań. Bo się robi niesprawiedliwość oceny.
                                > No, ale neikatolicy nie uczęszczają na lekcje religii katolickiej

                                Na pewno? Jest zakaz?
    • 1jula Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 17:55
      ja jestem przeciwnikiem katechetów, no może przeciwnikiem to zbyt
      wielkie słowo. Ale uważam że religi powinien uczyć ksiądz albo
      siostra zakonna.
      Dlaczego? Bo spotkałam się z taką katechetką, co namiętnie wpajała
      uczniom, że wcale nie muszą chodzić w niedzielę do kościoła
      • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 18:01
        1jula napisała:

        > ja jestem przeciwnikiem katechetów, no może przeciwnikiem to zbyt
        > wielkie słowo. Ale uważam że religi powinien uczyć ksiądz albo
        > siostra zakonna.
        > Dlaczego? Bo spotkałam się z taką katechetką, co namiętnie wpajała
        > uczniom, że wcale nie muszą chodzić w niedzielę do kościoła

        Ma rację. Mogą w sobotni wieczór smile Ale jak rozumiem, chodziło o większe głupoty.

        Tutaj prawie Cię popieram - nie jestem zwolennikiem katechetek, ale też i sióstr
        zakonnych. Niech nikt się nie obrazi, ale to właśnie siostrzyczki na katechezach
        swoim zachowaniem "zachęciły" kilka znanych mi osób do przejścia do różnych
        kościołów protestanckich (przyjaciel z dzieciństwa jest już nawet pastorem). Jak
        tak ma wyglądać katecheza i prezentacja przekonań, to wolę (jako katolik), aby
        moje dziecko chodziło na etykę.
          • dominikjandomin Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 00:11
            mamalgosia napisała:

            > dominikjandomin napisał:
            >
            >
            > > Tutaj prawie Cię popieram - nie jestem zwolennikiem katechetek,
            > ale też i sióst
            > > r
            > > zakonnych.
            >
            > No to Ci już zostaje tylko KUDYNsmile))

            Czemu KUDYN? To ksiądz?
        • nati1011 Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 20:32
          dominikjandomin napisał:

          > Tutaj prawie Cię popieram - nie jestem zwolennikiem katechetek,
          ale też i sióst
          > r
          > zakonnych.

          NO to zostali sami księża. Zapraszam więc na kazanie mojego
          proboszcza i zostaniecie całkiem bez obsady nauczycieli religii wink
      • mamalgosia Re: Niewierząca katechetka 14.01.09, 18:51
        1jula napisała:

        > ja jestem przeciwnikiem katechetów, no może przeciwnikiem to zbyt
        > wielkie słowo. Ale uważam że religi powinien uczyć ksiądz albo
        > siostra zakonna.
        > Dlaczego? Bo spotkałam się z taką katechetką, co namiętnie wpajała
        > uczniom, że wcale nie muszą chodzić w niedzielę do kościoła
        Czyli dlatego, że spotkałaś jedną złą katechetkę, wszyscy pozostali
        też nie są w porządku.
        Według mnie świeccy katechecie mogą być dużo lepsi niż księża na
        tych stanowiskach. I wielokrotnie tego doświadczyłam
        • 1jula Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 12:05
          swego czasu należałam do rady parafialnej i spotykałam się ze
          wszystkimi katechetkami i nie mówię, ze wszystkie są nie w porządku.
          Wydaje mi się jednak że ksiądz ma mimo wszystko większy autorytet,
          choć na pewno są i księża 100 x gorsi od katechetek. Ja piszę na
          podstawie obserwacji mojej mieściny. Od tego roku już chyba nie ma
          katechetek, zobaczymy jak będzie.
    • mmb Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 09:07
      Uważam gdyby ta osoba przyznawała się do swojej niewiary i mimo to była gotowa
      uczyć religii i miałaby zgodę(choć w to wątpię) kościoła to byłoby ok.
      Przekazuje wiedzę, uczniowie wiedzą jednocześnie że ona nie wierzy przy uczciwym
      i szanującym obie strony sposobie prowadzenie zajęć byłoby to możliwe choć dosyć
      trudne. (Był tu podawany przykład ateisty uczącego religii)
      Zupełnie inna jest sytuacja gdy ta Pani udaje że wierzy. Ja nie wierzę że jest
      ona w sposób przekonujący mówić o Bożym Miłosierdziu, Miłości i Zbawieniu gdy
      dla niej są to puste terminy.
      Taka postawa jest szkodliwa bo dzieci(a szczególnie nastolatki) widzą że coś
      jest nie tak.
      Boję się że sprawi to że nie nauczycielka będzie niewiarygodna, ale religia
      stanie się dla nich niewiarygodna sad
      • minerwamcg Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 14:05
        mmb napisała:
        > Przekazuje wiedzę, uczniowie wiedzą jednocześnie że ona nie wierzy
        > przy uczciwym i szanującym obie strony sposobie prowadzenie zajęć
        > byłoby to możliwe choć dosyć trudne.

        Przepraszam, jak to sobie wyobrażasz? "Ja sama nie wierzę, ale wam
        mówię, że warto wierzyć"? "Ja sama uważam, że Boga nie ma, ale na
        wasz użytek przyjmijmy, że jest"? a może "Jezus Chrystus jest
        Zbawicielem, tak twierdzą katolicy, ja się z nimi nie zgadzam, ale
        wy musicie, bo inaczej po co byście chodzili na religię"? Toż to
        schizofrenia.
        --
        Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
        Wyślij protest do Ambasady Indii!
        • mmb Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 19:16
          W wątku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=89785329&a=89800048
          jest podany przykład że tak też mozna.
          Nie uważam by taka sytuacja była dobra ani jej nie chcę tu promować.
          Chcialam jedynie powiedzieć że sytuacja gdy nauczycielka mówi o Bozym
          Miłosierdziu i w nie nie wierzy (a tego wprost nie mówi) jest to o tyle gorsze
          że jej brak szczerości może wpłynąć bardzo negatywnie na młodych ludzi których
          uczy.
          Oni zamiast powiedzieć sobie nauczycielka jest nie szczera, mogą uznać że wiara
          jest tylko pozorem a religia jest kłamstwem.
          Jestem pewna że młodzi inteligentni ludzi bardzo szybko poznają się na tym że ta
          Pani nie wierzy tak na prawdę w to co mówi
          - A TO JEST JEJ ANTYŚWIADECTWO tym większe że ukrywane pod pozorami wiary.

    • ewa_anna2 Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 13:30
      Katechetka pisze o niewierze. A czy uczestniczy w niedzielnej
      Eucharystii?? Czy jeździ na okresowe rekolekcje?? W wielu diecezjach
      katecheci są zobowiązani do uczestnictwa raz w roku w rekolekcjach
      (pielgrzymka/ Domowy Kościół/ rekolekcje organizowane przez kurię..."
      Może w jej przypadku są to ciemności wiary, przez które przechodziłą
      nawet Matka Teresa z Kalkuty.
      Czy mimo wszystko stara się być wierna nauczaniu Kościoła??
      --
      Nigdy nie bierz jednego kociaka, Z dwoma jest znacznie zabawniej, a
      kłopotów tyle samo.
      Oto Zosia
      Narnia
    • mader1 Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 15:36
      No dobra... przyznaję się , że bloga nie przeczytam, bo nie mam kiedy... więc
      moje wypociny będą dotyczyły raczej problemu, tak jak został opisany w wątku, a
      nie konkretnej osoby...
      Zdecydowanie , według mnie, katecheta nie może być niewierzący.
      Sama katechetka siebie określa, jako niewierzącą. Zakładam, że wie, co pisze, ma
      na tyle dużą wiedzę, żeby znać wagę swoich słów. Czyli nie są to wątpliwości,
      trudny okres, jakieś zachwianie wiary, jakaś niepewność czy lęk ? Wiemy, nawet
      jeżeli nie ze swojego doświadczenia, to cytowaliśmy na tym forum Matkę Teresę,
      że takie okresy w życiu się zdarzają.
      Przyjmujemy więc , że nie wierzy. Nie powinna więc uczyć.

      Natomiast... żeby o jej braku wiary dowiedziało się otoczenie, musiałaby się
      jakoś zamanifestować. Musiałaby powiedzieć, że nie wierzy w te bzdury, których
      tu naucza, nie przystępować do sakramentów, nie uczestniczyć w życiu kościoła,
      zrobić coś bulwersującego, przestać żyć zgodnie z zasadami wiary... Zwróćmy
      uwagę, że przy odbieraniu misji kanonicznej mówi się, o zachowaniu " rażącym"...
      Nie chodzi o to, że katecheta od razu staje się świętym i nie grzeszy, takich
      cudów nie ma. I cudów nie należy wymagać.
      Wystarczy, że to jest osoba zwyczajna, wierząca, starająca się.
      Natomiast... są pewne zachowania, które niby nie manifestują tak otwarcie braku
      wiary... ale sączą ją powoli. Mam wrażenie, że szczególnie młodzież wychwytuje
      świetnie nieszczerość. Zadaje mnóstwo pytań i zupełnie inaczej odpowie na nie
      człowiek przekonany do tego, co mówi, inaczej ten, który wprawdzie mówi, co
      trzeba, ale w to nie wierzy. Trudno wtedy swoje zarzuty zwerbalizować, ale czuje
      się, że coś " jest nie tak".

      > "Od trzynastu lat uczę religii, od roku jako katechetka
      > niewierząca.(..)Zrezygnować z pracy? Tylko to potrafię.

      problem może leżeć w tym, że już " nie potrafi" sad
      --
      Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
      Tam ciągle giną chrześcijanie!
      • isma Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 18:24
        mader1 napisała:

        > Przyjmujemy więc , że nie wierzy. Nie powinna więc uczyć.

        Jesli mowa o sumieniu, to tak, nie powinna.

        > Natomiast... żeby o jej braku wiary dowiedziało się otoczenie, musiałaby się
        > jakoś zamanifestować. Musiałaby powiedzieć, że nie wierzy w te bzdury, których
        > tu naucza, nie przystępować do sakramentów, nie uczestniczyć w życiu kościoła,
        > zrobić coś bulwersującego, przestać żyć zgodnie z zasadami wiary... Zwróćmy
        > uwagę, że przy odbieraniu misji kanonicznej mówi się, o zachowaniu " rażącym"..

        Ano wlasnie. Jest pytanie, czy da sie tak po prostu administracyjnie
        skontrolowac sumienie nauczyciela religii. Jesli nastapi - z wlasnej incjatywy
        takiego katechety - jakas manifestacja na zewnatrz, jesli zdazy sie podwazenie
        na lekcji nauki Kosciola - to sprawa jest prosta. A jesli sie by nie zdarzylo?

        Aha - tu napisze, bo zaraz mi pewnie ktos do drzwi zastuka - te przytoczone
        wyzej przez Ciebie, Maderciu, fragmenty o zadaniach katechezy z Dyrektorium sa
        sluszne i zbawienne, ale trzeba by sie przyjrzec o tyle szczegolowiej, ze
        Dyrektorium nazywa "katecheza" rozne formy katolickiego, mowiac grubo,
        wychowania. Slusznie np. stwierdzajac, ze katechetami dziecka sa rodzice, ze
        katecheze prowadzi sie tez w pewnych formach poprzez duszpasterstwo w parafii
        itp. Pytanie, jak sie to ma do tego szczegolnego poletka, jakim jest katecheza
        szkolna. Czy te wymiary (np. wymiar osobistego swiadectwa) w kazdej formie
        katechezy musza byc obligatoryjnie obecne, czy tez to moze funkcjonowac
        komplementarnie - w pewnych formach istotniejszy jest element wiedzy, a w innych
        - ksztaltowania postawy, osobistego przykladu.

        Od razu sama sobie odpwoiem, ze wolalabym, zeby niezaleznie od formy to bylo
        integralne, i zeby katecheta szkolny tez byl wierzacy wink)). Ale moim zdaniem
        akurat katecheza szkolna, w takiej postaci, w jakiej teraz funkcjonuje, sama w
        sobie jest zagrozeniem dla tej integralnosci ;-(((. Bo wlasnie, moze sie zdarzyc
        niewierzacy katecheta, ktory, jesli zachowa odpowiedni poziom hipokryzji, ma
        szanse funkcjonowac zawodowo zupelnie poprawnie ;-(((.

        --
        Wyślij protest doAmbasady Indii
        • mader1 Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 19:27
          No więc dlatego ja piszę o tej manifestacji na zewnątrz.Bez tego ani rusz. Bo
          jeżeli się nie zamanifestuje, to nikt nie wie... nie ma więc podstaw do
          pozbawienia misji... Z tym, że musiałby także taki katecheta udawać, że prowadzi
          życie sakramentalne i uczestniczy w życiu Kościoła ( choć... choć ... jeżeli
          kościół parafialny w innym miejscu, a szkoła w innym....)

          Sumienia administracyjnie ruszać nie wolno, na szczęście wink)))

          Z tego też wynika , że może dojść do tego, że wierzący katecheta, który będzie
          miał jakiś publiczny choć jednorazowy " wyskok", który oburzy rodziców czy
          proboszcza, zostanie rychlej pozbawiony prawa do nauczania religii niż spokojny
          i fałszywie udający wiarę sad(((

          > Aha - tu napisze, bo zaraz mi pewnie ktos do drzwi zastuka - te przytoczone
          > wyzej przez Ciebie, Maderciu, fragmenty o zadaniach katechezy z Dyrektorium sa
          > sluszne i zbawienne, ale trzeba by sie przyjrzec o tyle szczegolowiej, ze
          > Dyrektorium nazywa "katecheza" rozne formy katolickiego, mowiac grubo,
          > wychowania. Slusznie np. stwierdzajac, ze katechetami dziecka sa rodzice, ze
          > katecheze prowadzi sie tez w pewnych formach poprzez duszpasterstwo w parafii
          > itp. Pytanie, jak sie to ma do tego szczegolnego poletka, jakim jest katecheza
          > szkolna.

          Muszę przyznać, żem sie spieszyła, bo drugi lekarz był tuż, tuż ale starałam się
          wybrac to, co tyczyło sie katechezy szkolnej. Możnaby to jeszcze rozebrać na
          części wolną chwilą, bo to ciekawy dokument smile

          Bo wlasnie, moze sie zdarzy
          > c
          > niewierzacy katecheta, ktory, jesli zachowa odpowiedni poziom hipokryzji, ma
          > szanse funkcjonowac zawodowo zupelnie poprawnie ;-(((.

          Tak. To dla mnie jest jasne, że tak może być... Zupełnie nie wiem tez, jak
          możnaby temu zapobiec, bo nie wyobrażam sobie tego typu kontroli, która by nad
          tym zapanowała. Jednak ludziom trzeba wierzyć?
          Przecież niewierzący ( czyli w tym wypadku tracący nagle wiarę), jak już
          niejednokrotnie ustaliliśmy, nie oznacza nieposiadający sumienia.


          --
          Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
          Tam ciągle giną chrześcijanie!
            • mader1 Re: Niewierząca katechetka 15.01.09, 20:59

              > W tym zawodzie niewierzący = niewiarygodny. A jeśli tego nie
              > rozumie, to znaczy, że i z sumieniem ma coś nie tak

              Nie no, oczywiście. Ja miałam na myśli coś innego. To że na początku, jak ubiega
              się człowiek o pracę katechety to przynosi jakieś zaświadczenia, rozmawia się z
              nim, stawia mu pytania, prosi o opinię proboszcza. Diecezja Świdnicka prosi o
              takie :
              "PRZY PIERWSZYM ZATRUDNIENIU NALEŻY DOSTARCZYĆ NASTĘPUJĄCE DOKUMENTY:

              1.Dyplom magisterski ukończenia studiów teologicznych / dyplom licencjata
              teologii, / dyplom Kolegium Teologicznego / dyplom ukończenia studiów
              podyplomowych z teologii;
              2.Zaświadczenie o przygotowaniu pedagogiczno-katechetycznym;
              3.Prośbę Księdza Proboszcza o skierowanie do Szkoły (wg załączonego formularza);
              4.Świadectwo moralności. Przy związku małżeńskim proszę zaznaczyć, że małżeństwo
              jest sakramentalne i że trwa;
              5.Karta personalna katechety (wg załączonego formularza);
              6.Oświadczenie o współpracy katechety z parafią zatrudnienia (wg załączonego
              formularza);
              7.Dwie fotografie.
              Przy pierwszym zatrudnieniu Katecheta(tka) powinien(na) przedstawić
              się osobiście w Wydziale Katechetycznym Kurii"
              ( zresztą są na forum katecheci, wiec lepiej wiedzą smile)))
              Trudno jednak kontrolować czy aby nie stracił wiary już w trakcie nauczania
              religii. Myślę, że zakłada się jednak minimum dobrej woli i uczciwości - że
              jeżeli straci się wiarę, uzna się to za czynnik sporej wagi w przypadku
              nauczania religii. Na tyle dużej, że się o tym przynajmniej poinformuje.
              --
              Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
              Tam ciągle giną chrześcijanie!
    • nati1011 a potrafilibyście uczyć o rózności związków? 15.01.09, 15:55
      To postawmy sobie pytanie odwrotne - czy chrześcijanin potrafiłby
      prowadzić lekcje tolerancji wg obecnie obowiazujacej modły - czyli
      wmawiać dzieciakom, ze zwiazek 2 panów jest tak samo dobry jak
      małżeństwo, alebo że dziecko może mieć 2 mamy i być szcześliwsze niż
      w pełnej rodzinie?

      Ja bym nie potrafiła tego przekazać nikomu, bo uważam, ze to stek
      bzdur - co z tego, ze potrafie się tego nauczyć.
      • isma Re: a potrafilibyście uczyć o rózności związków? 15.01.09, 18:35
        No, nie, ale to nie jest dokladna analogia. Gdyby ta pani uwazala, ze "nie
        umie", to by nie bylo kwestii. Tymczasem ona to nadal robi, a my (czyli ktos z
        zewnatrz) sie zastanawiamy, czy to jest akceptowalne.

        Czyli, mozna ewentualnie by rozpatrywac jako analogie sytuacje, ze katolikowi
        jakos przez gardlo przechodzi nauczanie o homorodzinkach, ale ktos mu odmawia
        prawa do tegoz nauczania, twierdzac, ze jesli nie jest do tego w sumieniu
        przekonany, to sie do tej roboty nie nadaje.

        --
        Wyślij protest doAmbasady Indii
        • dominikjandomin Re: a potrafilibyście uczyć o rózności związków? 16.01.09, 13:08
          isma napisała:

          > Czyli, mozna ewentualnie by rozpatrywac jako analogie sytuacje, ze katolikowi
          > jakos przez gardlo przechodzi nauczanie o homorodzinkach, ale ktos mu odmawia
          > prawa do tegoz nauczania, twierdzac, ze jesli nie jest do tego w sumieniu
          > przekonany, to sie do tej roboty nie nadaje.

          No więc właśnie... A czy każde bycie "wierzącym" gwarantuje takie przekonanie w
          sumieniu?
    • otryt Kryzys wiary 16.01.09, 10:27
      Ciekawi mnie jak Mmb dotarła to tego bloga "Zmiana Pasa"? Czy był w
      jakiś sposób reklamowany? Zastanawiam się, czy blogger nie pisze po
      prostu bajek, a my się tym emocjonujemy? Czy nie jest próbą
      puszczenia w lud informacji, że są niewierzący katecheci, aby
      uzyskać reakcję podobną do tej, jaką wyraziła Verdana. Jej reakcja
      była najmocniejsza. Opinie osób wierzących, będących blisko Kościoła
      były bardziej stonowane. Im dalej stoi ktoś od Kościoła, tym krytyka
      postawy takiej katechetki jest ostrzejsza. (paradoks!) W ślad za
      taką krytyką mogą pójść decyzje o zabraniu dziecka ze szkolnej
      katechezy. Ten proces już trwa i się nasila. Na początku roku
      szkolnego biskup łódzki (chyba?) apelował, głównie do młodzieży
      gimnazjalnej i licealnej, aby nie rezygnowali z katechezy, bo to
      wielka wartość.

      Gdyby jednak ta historia była prawdziwa, to dotyczy osoby w młodości
      bardzo wierzącej. Kobieta zastanawia się, jak odpowiedzieć na
      religii na pytanie o sens cierpienia dziecka? Takie pytanie dostała
      od swoich uczniów, a cierpienie dotknęło jakieś dziecko z
      najbliższego otoczenia. Przecież najwięksi filozofowie nie potrafią
      odpowiedzieć na takie pytanie, cóż dopiero zwykła katechetka.
      Dziwicie się, że może przeżywać kryzys wiary? Bo ja nie. Być może po
      takim kryzysie jej wiara wstąpi na wyższy poziom, a może odejdzie
      zupełnie? Tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Matka Teresa
      przez całe dziesięciolecia była pogrążona w takim kryzysie, nikt
      jednak nie posądza jej o zakłamanie, nie rozlicza jej sumienia, bo
      jej czyny świadczyły o świętości. Nic nie wiemy o tym, by ta
      katechetka nauczała niewłaściwie, zrobiła coś gorszącego. Taka
      sytuacja sumienia, to dodatkowy krzyż, jaki musi dźwigać. Jeśli nie
      zrobi nic takiego, co jest sprzeczne z prawem kościelnym, decyzja o
      rezygnacji z zawodu bądź kontynuacji należy wyłącznie do sumienia
      katechetki. Nikomu nic do tego.

      Pozdrawiamsmile)
      • dominikjandomin Re: Kryzys wiary 16.01.09, 13:12
        otryt napisał:

        > Na początku roku
        > szkolnego biskup łódzki (chyba?) apelował, głównie do młodzieży
        > gimnazjalnej i licealnej, aby nie rezygnowali z katechezy, bo to
        > wielka wartość.

        Na marginesie dyskusji: dlaczego rezygnują?

        Dlatego, że katecheta nie jest świadkiem?
        Dlatego, że nie ma programu dla młodzieży, infantylizując zajęcia?
        Dlatego, że wcale nie są wierzący, a mniej ich obchodzi zdanie rodziców?
        Dlatego, że religia jest tylko dla stuprocentowych katolików?
        Dlatego, że kazano im wybierać: religia ALBO etyka - i dokonali wyboru?
        • otryt Re: Kryzys wiary 16.01.09, 14:20
          dominikjandomin napisał:

          >Dlatego, że katecheta nie jest świadkiem?
          >Dlatego, że nie ma programu dla młodzieży, infantylizując zajęcia?
          >Dlatego, że wcale nie są wierzący, a mniej ich obchodzi zdanie
          >rodziców?
          >Dlatego, że religia jest tylko dla stuprocentowych katolików?
          >Dlatego, że kazano im wybierać: religia ALBO etyka - i dokonali
          >wyboru?

          Myślę, że to wszystko może być powodem, z wyjątkiem pierwszego. Dla
          mnie świadek wiary to ktoś nieprzeciętny. Moim zdaniem, wystarczy,
          aby swoim zachowaniem nie gorszył. Oczywiście pięknie by było, gdyby
          swoją postawą potrafił porywać młodzież. Mogę mówić tylko o swoich
          doświadczeniach, z własnymi dziećmi. Ostatnio córka (15 lat, II
          klasa gimnazjum) skarżyła się, że religia jest na poziomie
          przedszkolnym i muszą chodzić do spowiedzi na kartkę. Od tego zależy
          ocena z religii. Bywało, że siostry katechetki moich dzieci nie
          miały podejścia pedagogicznego, cierpliwości, opanowania. W wieku
          młodzieżowym nie można powiedzieć, że ktoś jest niewierzący (3
          punkt). Oni szukają. Młodzież odchodzi, aby potem z jeszcze większą
          gorliwością powrócić. Tak było z moją starszą dwójką. Teraz
          najmłodsza przeżywa ten trudny czas.

          Pozdrawiam.

            • mamalgosia Re: Kryzys wiary 16.01.09, 15:12
              Nie, nie nieskazitelny. Ale patrzy sie na niego inaczej niż na
              innych nauczycieli. I jeśli "zwykłemu nauczycielowi" coś jeszcze
              ujdzie (jakieś zachowanie, słowa), to u katechety razi to bardziej.
              I większe szkody czyni.
              Trochę tak jak z tym, że mniej mnie boli zło doznane od
              niewierzącego czy letniego niż od tego co bliżej (?) Boga.

              Chcąc nie chcą katecheta jest odbeirany jako przedstawiciel Tego,
              którego głosi
        • mamalgosia Re: Kryzys wiary 16.01.09, 15:08
          W szkole, w której obecnie pracuję nie można w czasie roku
          zrezygnować - deklaracja dotyczy całego roku szkolnego.
          Ale te "przypadki" rezygnacji z chodzenia na religię, które z nas (
          na poziomie gimnazjalnym i licealnym) wynikały w 8 przypadkach na 9
          z lenistwa - nie chciało im się chodzić na dodatkowy przedmiot i nie
          chcieli sie uczyć. Religia nie wydaje im się na tyle ważna, żeby na
          to tracić czas i nerwy.
          Ta 1 osoba nie wiem dlaczego zrezygnowała
      • mamalgosia Re: Kryzys wiary 16.01.09, 15:05
        otryt napisał:

        > Ciekawi mnie jak Mmb dotarła to tego bloga "Zmiana Pasa"? Czy był
        w
        > jakiś sposób reklamowany? Zastanawiam się, czy blogger nie pisze
        po
        > prostu bajek, a my się tym emocjonujemy?
        Powiem szczerze, że dla mnie nie ma to większego znaczenia. Według
        mnie problem jest bardzo ciekawy, no i w jakiś sposób mi bliski.
        Czasem myślę o tym, więc dobrze mi gdy mogę pomyśleć "głośno" i
        poczytać, co inni myślą


      • mmb Re: Kryzys wiary 16.01.09, 17:39
        Blog był zalinkowany z pierwszej strony gazeta.pl.
        Nie robiłam żadnego śledztwa ani nie zastanawiałam się na ile ten wpis jest
        wiarygodny.
        Oczywiście może być to oszustwo sad
        Dla mnie najbardziej przerażające jest to że niezależnie czy ten konkretny
        przypadek jest prawdziwy czy nie takie osoby mogą się zdarzyć i w zasadzie - gdy
        nie ujawniają swoich pogladów - nie ma żadnej szansy na przeciwstawienie się temu.
        • isma Re: Kryzys wiary 16.01.09, 17:53
          Aaaaa... Zalinkowany!
          Zawsze mnie fascynuje, ze na pierwszej stronie portalu na siedem wiadomosci dnia
          dwie albo trzy sa obowiazkowo o czyms negatywnym w zwiazku z KK.
          Podobnie jak mnie fascynuje, ze jesli nasze forum pojawia sie na stronie
          startowej forum GW, to zawsze za sprawa watkow, ekhm, ekstrawaganckich, np. o
          zbawieniu zwierzat. Te natomiast watki, w ktorych chrzescijanie wygladaja na w
          miare normalnych wink)) jakos nie maja wziecia...

          Natomiast, o tym nieprzeciwstawianiu. No, tak juz w Kosciele czasem bywa, ze
          sporo sie przyjmuje na wiare. Przychodza ludzie z zamiarem zawarcia
          sakramentalnego malzenstwa - nikt im badan psychologicznych nie robi, czy aby sa
          dosc dojrzali albo nie bada wariografem, czy aby nie zakladaja "zerwalnosci".
          Obiecuje sie w konfesjonale zadoscuczynienie za wyrzadzona krzywde - ale kwitow
          na to przynosic nie trzeba.

          Moze dobrze?

          --
          Wyślij protest doAmbasady Indii
    • isma Re: Niewierząca katechetka 17.01.09, 10:49
      No, ale z drugiej strony:

      "Większość uczniów wrocławskiego gimnazjum chodzi na religię. Etykę wybrało 18
      osób z różnych klas. Katechetka skończyła filozofię i podyplomowe studia
      teologiczne. Ma więc uprawnienia, by uczyć i religii, i etyki. Dyrektor
      gimnazjum Łucja Żyłka zaproponowała jej, żeby poprowadziła zajęcia z obu
      przedmiotów. Miała mieć trzy godziny etyki i 16 godzin religii.

      Nauczycielka propozycję przyjęła. - Została zatrudniona zgodnie z przepisami, bo
      ma kwalifikacje do nauczania obu przedmiotów - mówi Janina Jakubowska z
      dolnośląskiego kuratorium oświaty. - Dla nas to nie stanowi przeszkody. Zresztą
      jest lubiana zarówno przez uczniów, którzy chodzą na religię, jak i tych z
      lekcji etyki.

      Szkopuł w tym, że po miesiącu od zatrudnienia nauczycielki okazało się, że nie
      może uczyć jednocześnie obu tych przedmiotów. Dlaczego?

      Dyrektor szkoły Łucja Żyłka: - Ksiądz z wydziału katechetycznego powiedział, że
      ta sama osoba nie może uczyć i religii, i etyki. Nie pozostało mi nic innego,
      jak uszanować wewnętrzne ustalenia wrocławskiej kurii.

      Bez tzw. misji kanonicznej - udzielanej przez kurię - nie można w szkole uczyć
      religii. Katechetka, aby ją zachować, musiała wybrać: albo religia, albo etyka.
      Wybrała religię.

      O całej sprawie nie chce jednak rozmawiać z dziennikarzami. Dyrektor Żyłka
      przekazała nam tylko, że katechetka jest przerażona, że teraz w ogóle straci
      pracę w szkole.

      Jakubowska z kuratorium oświaty: - To pierwszy taki przypadek, o którym się
      dowiedzieliśmy. Dzwonili do nas zaniepokojeni rodzice. Pytali, dlaczego w
      gimnazjum odwołano zajęcia z etyki.

      Rzecznik Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej ks. Andrzej Jerie tłumaczy, że choć
      nie istnieje formalny zakaz, to katecheta nie może uczyć jednocześnie etyki: - Z
      naszego punktu widzenia to konflikt interesów. Katecheta to więcej niż
      nauczyciel, to świadek wiary, który ma określony światopogląd. To tak, jakby
      ktoś z przemysłu spirytusowego brał udział w kampanii antyalkoholowej. Jeśli
      ktoś wybiera etykę, to wypiera się wiary, a jego rodzicom nie zależy, żeby ich
      dziecko pogłębiało wiedzę religijną. Przedstawiciele lewicy zarzucali nam, że
      jeśli katecheci będą uczyć etyki, będzie to swoista indoktrynacja. Skoro
      katecheta nie może być wychowawcą, bo w klasie są osoby niewierzące, to tym
      bardziej nie powinien uczyć etyki.

      - Nie jesteśmy katolikami i nigdy nie miałabym pewności, czy katechetka nie
      przemyca jakichś treści religijnych na lekcjach etyki - powiedziała nam matka
      jednej z pierwszoklasistek. - Wolałabym, żeby moją córkę uczyła osoba neutralna
      światopoglądowo.

      Dyrektor gimnazjum Łucja Żyłka: - No i mam problem. Do końca roku nie będzie w
      ogóle zajęć z etyki, bo kogo ja teraz znajdę? Nauczycieli etyki jest jak na
      lekarstwo, a przecież rodzice mają prawo oczekiwać, że takie zajęcia się odbędą.

      ks. Andrzej Jerie, rzecznik Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej: Uczenie religii
      i etyki jednocześnie to konflikt interesów. To tak, jakby ktoś z przemysłu
      spirytusowego brał udział w kampanii antyalkoholowej.

      wyborcza.pl/1,75478,5831891,Nie_moze_uczyc_i_religii__i_etyki.html
      Z trzeciej strony zas, zeby za prosto nie bylo:

      Metropolita wysłał 40 duchownych na podyplomowe studia z etyki. – To zły pomysł,
      by księża uczyli etyki w szkołach – komentują nauczyciele


      – Na początku stycznia ksiądz, który jest u nas katechetą, zakomunikował, że
      nabył uprawnienia do nauki etyki – mówi „Rz” Krystyna Szkolnik, wicedyrektor LO
      nr IX w Olsztynie, jedynej szkoły w mieście, w której młodzież od pięciu lat
      może wybierać, czy chce chodzić na etykę, czy woli uczyć się religii.

      Drugie studia po seminarium

      Kuria warmińska jest jedyną w kraju, gdzie księży wysłano na podyplomowe studia
      z etyki. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia 40 duchownych otrzymało
      dyplomy ukończenia studiów z pedagogiki religii i etyki na Uniwersytecie
      Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.

      Jak dowiedziała się „Rz”, pomysł zorganizowania studiów podyplomowych z etyki
      wyszedł od arcybiskupa Wojciecha Ziemby, metropolity warmińskiego. Same studia
      zorganizował ksiądz prof. Jarosław Michalski, który był kierownikiem
      podyplomowych zajęć z pedagogiki religii i etyki.

      – Jeszcze w 2007 roku ksiądz Michalski przyszedł do mnie i zaproponował
      organizację takich studiów. Inicjatywa wydawała się na tyle ciekawa, że uczelnia
      się zgodziła – opowiada Ryszard Górecki, były już rektor UWM.

      – Jest takie założenie, by księża mieli ukończone prócz seminarium jeszcze jedne
      studia – wyjaśnia ks. prof. Michalski. – Padł pomysł zorganizowania studiów z
      pedagogiki religii i etyki. Spiritus movens całego przedsięwzięcia był ksiądz
      arcybiskup.

      Na studia zapisało się 40 świeżo upieczonych absolwentów seminarium. Przez trzy
      semestry zgłębiali wiedzę o systemach etycznych Hegla, Kanta czy Kartezjusza.
      Teraz wszyscy mają uprawnienia, by uczyć etyki w szkole.

      Kontrowersje w szkołach

      – Te studia to jedna wielka pomyłka – uważa proszący o anonimowość ksiądz
      wykładający na Wydziale Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. – Młodzież
      nie chce chodzić na religię i wybiera etykę. A tam znów ma zajęcia z tym samym
      księdzem od religii. To niedorzeczność.

      Podobnie sądzą nauczyciele. – Moim prywatnym zdaniem katecheci nie powinni uczyć
      etyki – mówi wicedyrektor Krystyna Szkolnik.

      Ks. Michalski zapewnia, że studia nie zostały zorganizowane po to, by księża w
      przyszłości uczyli etyki. – Oczywiście mogą prowadzić taki przedmiot, ale proszę
      mi wierzyć, żaden ksiądz nie chce uczyć w szkole etyki – zaznacza.

      Po co zatem studia? – By księża zdobyli potrzebny drugi fakultet i mieli kontakt
      z innymi wykładowcami niż ci, którzy uczą w seminariach – przekonuje ks.
      Michalski. – Dlatego trzon kadry na studiach podyplomowych stanowiły osoby świeckie.

      Brak kadry do nauki etyki

      Zgodnie z wytycznymi MEN od września tego roku w każdej szkole ma być nauczana
      religia lub etyka. Młodzież będzie musiała wybrać któryś z tych przedmiotów. Do
      tej pory było tak, że uczniowie mogli chodzić na religię lub etykę, ale jeśli
      tego drugiego przedmiotu nie było w szkole, mieli godzinę wolnego. Pomysł
      ministerstwa może jednak nie wejść w życie. Na przeszkodzie stoi brak
      wykwalifikowanych etyków.

      Magdalena Środa, prof. etyki: – Obecne Ministerstwo Edukacji wprowadza etykę do
      szkół bez odpowiednich wytycznych właśnie po to, by naukę tego przedmiotu
      przejęli katecheci. A to zniechęci tylko młodzież zarówno do religii, jak i
      samej etyki.

      Z takim myśleniem nie zgadza się biskup Tadeusz Pieronek. – A niby dlaczego
      księża, którzy mają uprawnienia do nauczania etyki, nie mieliby jej uczyć? Gdyby
      tak było, to mielibyśmy do czynienia z dyskryminacją – oburza się.

      W kurii warmińskiej, która zainicjowała kształcenie księży w etyce, mimo prób
      nie udało nam się w piątek uzyskać żadnego komentarza.

      www.rp.pl/artykul/19,249545.html
      --
      Wyślij protest doAmbasady Indii
      • nati1011 Re: Niewierząca katechetka 17.01.09, 12:58
        nie rozumiem stanowiska:

        > Rzecznik Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej ks. Andrzej Jerie
        tłumaczy, że choć
        > nie istnieje formalny zakaz, to katecheta nie może uczyć
        jednocześnie etyki: -
        > Z
        > naszego punktu widzenia to konflikt interesów. Katecheta to więcej
        niż
        > nauczyciel, to świadek wiary, który ma określony światopogląd. To
        tak, jakby
        > ktoś z przemysłu spirytusowego brał udział w kampanii
        antyalkoholowej.


        To katolik jest nieetyczny? czy tez program etyki w szkole jest
        sprzeczny z katolicyzmem?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka