Dodaj do ulubionych

Brońmy Pospieszalskiego!

    • madziaq Re: Brońmy Pospieszalskiego! 07.07.09, 16:27
      Ja biorę tabletki antykoncepcyjne. I jeżeli z kimkolwiek wyląduję wieczorem w
      łóżku, to będzie to mój mąż, jedyny w życiu partner. Więc poniekąd czuję się
      dotknięta osobiście tym artykułem. To że coś jest niezgodne z nauczaniem
      katolickim, to jeszcze nie znaczy, że jest zbrodnią tudziez przejawem braku
      jakichkolwiek moralnych zahamowań. Zdaje się, że pan Pospieszalski nie chwyta
      tej subtelnej różnicy.

      A już jego, za przeporszeniem, pogląd na szczepienia przeciwko HPV, woła o
      pomstę do nieba. Jako się rzekło, miałam i mam wyłącznie jednego partnera
      seksualnego, nie zmieniałam zatem partnerów, seks grupowy też jest mi obcy. A w
      jakiś sposób zaraziłam się HPV i lekarz powiedział mi, że około 70% kobiet ma w
      swoim życiu stycznośc z tym wirusem. Widzę zatem kilka opcji
      1. Lekarz mnie okłamał, gdyż jest opętany przez lobby farmaceutyczne promujące
      antykoncepcję (choć HPV z antykoncepcją niewiele ma wspólnego, ale sens jak
      widać nie jest dla niektórych koniecznym atrybutem wywodu)
      3. 70% kobiet zmienia partnerów jak rękawiczki tudzież bierze udział w orgiach
      3. To nieparawda, że częste zmiany partnerów tudzież udział w orgiach są
      jedynymi okolicznościami, w jakich można się zarazić HPV

      osobiście skłaniam się do opcji nr 3. Uważam więc, że gdy tylko cena szczepionki
      przestanie być tak astronomiczna jak jest teraz, powinna ona (szczepionka) być
      masowo podawana dziewczynkom.

      Ja w każdym razie nie mam zamiaru tego pana popierać, a wręcz ciśnienie mi się
      podniosło przy czytaniu artykułu, a że nazbyt wysokie ciśnienie jest niezdrowe,
      więc nie będę tam więcej zaglądać.
      --
      Nasz staż smile
      • paszczakowna1 Re: Brońmy Pospieszalskiego! 07.07.09, 17:35
        > Ja biorę tabletki antykoncepcyjne. I jeżeli z kimkolwiek wyląduję wieczorem w
        > łóżku, to będzie to mój mąż, jedyny w życiu partner. Więc poniekąd czuję się
        > dotknięta osobiście tym artykułem. To że coś jest niezgodne z nauczaniem
        > katolickim, to jeszcze nie znaczy, że jest zbrodnią tudziez przejawem braku
        > jakichkolwiek moralnych zahamowań. Zdaje się, że pan Pospieszalski nie chwyta
        > tej subtelnej różnicy.

        On chyba nie to chciał powiedzieć. Co chciał powiedzieć, do końca nie wiem
        (analiza logiczna tego fragmentu może przyprawiać o ból głowy), ale chyba nie
        to. Mam wrażenie (bynajmniej nie pewność, bo wypowiedź jest, delikatnie mówiąc,
        mało spójna - czytam oryginał w Rzepie po raz trzeci, i mimo to nie rozumiem),
        że sugeruje, że skoro mimo to bierzesz tabletki antykoncepcyjne, to jesteś
        zmanipulowana przez koncerny farmaceutyczne. (Które ci jakoś wmówiły, że
        uprawiasz przygodny seks, mimo że nie uprawiasz? Tak przynajmniej wynika z
        wypowiedzi Pospieszalskiego.) Miałoby to pewien sens wyłącznie wtedy, gdyby
        prawdopodobieństwo zajścia w niechcianą ciążę ze stałym partnerem było znacząco
        mniejsze niż z przygodnym. (Trochę podobno jest, ale chyba nie o to
        Pospieszalskiemu chodziło.)
      • verdana Re: Brońmy Pospieszalskiego! 07.07.09, 17:46
        Skandal. Moja uczennica umarła na raka szyjki macicy - nie
        byla "puszczalską", tylko zaraziła się od swojego wieloletniego
        chłopaka - nie leczono jej, bo byla w ciąży, a gdy poroniła, okazało
        się, ze jest za późno.
        A mogła zyć.. i dziecko prawdopodobnie także.
        Co gorsza jakoś nikt nie zastanawia sie nad tym, ze zarazone sa
        równiez kobiety, które nie "puszczaja się", tylko ich mężowie mieli
        w mlodosci przygodę z kim innym. Oni sa zdrowi - a kobieta? Niech
        lepiej dostanie raka, niż się szczepi... Bo szczepienie
        zdemoralizuje kazdą dziewczynę. Wynika z tego,z e kobiety z
        definicji nie mają żadnej moralności, a przed puszczaniem się na
        prawo i lewo powstrzymuje je tylko strach - wiec powinny się bać.
        Dno, proszę panstwa, dno.
        I dobrze, ze jest ten watek, zapomnialam, że miałam córke umowic na
        szczepienie.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • anik801 Re: Brońmy Pospieszalskiego! 07.07.09, 17:46
      Miałam jednego w życiu parnera(mojego męża).On też nie miał
      wcześniej innych kobiet.A jednak moja ginekolog zawsze robi mi
      rozszerzoną cytologię(hiv,hpv).Na szczęście badania wychodzą ok,ale
      widocznie istnieje ryzko.To tak jak z hiv-nie tylko przez seks można
      się zarazić.Ja bym zaszczepiła swoją córkę-nie po to,by dać jej
      przyzwolenie na seks,ale właśnie by ustrzec ją przed tym ryzykiem.
      Co do tabletek-nie biorę,bo mój organizm źle to znosi(kiedyś brałam
      w celach leczniczych),poza tym nie widzę potrzeby faszerowania się
      tym.Kiedyś krótki czas używałam plastrów,ale zrezygnowałam.Nie widzę
      jednak jakiegoś przestępstwa w stosowaniu antykoncepcji w
      małżeństwie.
      --
      "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
    • sulla Re: Brońmy Pospieszalskiego! 07.07.09, 20:26
      Ja nie widzę w tym w ogóle logiki. Bo stosując NPR też można by się "puszczać" -
      czyż nie? Pigułka nie daje 100% pewności, taki sam efekt osiągnie się
      "puszczając" na pigułce i "puszczając" w okresie niepłodnym.
      Ja pigułek akurat nie biorę, choć jak protestantka mogłabym, ale jakoś nie
      przyszło mi nigdy do głowy zdradzać męża. Coś mi tu zatem szwankuje.

      Co do szczepień na HPV - jak z HIV, sama wstrzemięźliwość nie uchroni na 100%.
      Choć ja mam inne zastrzeżenia, które się pojawiły u mnie po przeczytaniu w
      Zwierciadle wywiadu z dr. Preeti Agrawal, która wspomina m.in. "Onkogennych
      szczepów wirusa HPV jest około 100. Tymczasem szczepionka zawiera jedynie cztery
      z nich: 6,11,16,18, przy czym dwa z nich: 6 i 11 nie powodują nowotworu , a
      jedynie kłykciny kończyste, czyli niegroźne brodawki występujące na naskórku.
      Szczepiąc się, chronimy się jedynie przed dwoma szczepami wirusa. " oraz "Od 50
      do 80 proc. populacji ma w życiu przynajmniej raz kontakt z brodawczakiem
      ludzkim, pomija się jednak drugą część prawdy: zdrowy i silny organizm jest w
      stanie samodzielnie zwalczyć wirusa. Dlatego tak istotne jest budowanie
      odporności. "


      --
      "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
                        • anik801 Re: szczur.w.sosie 07.07.09, 22:15
                          Ale tu nie chodzi o świnkę,czy różyczkę(bo akurat te choroby moim
                          zdaniem jest lepiej przejść w dzieciństwie i mieć spokój)Są naprawdę
                          gorsze choroby!Ja na obowiązkowe wszystkie chodzę(choć akurat teraz
                          ten zestaw z różyczką mi się nie podoba-tym bardziej że moje dziecko
                          już miało różyczkę).Natomiast dodatkowych nie wykupuję(jakoś mam
                          mieszane uczucia co do nich).
                          --
                          "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
                          • verdana Re: szczur.w.sosie 07.07.09, 22:49
                            Ja swinką usilowałam zarzazić małego syna - wobec tego, ze okazał
                            się oporny, zaszczepiłam. na rózyczke szczepilam, bo jest ona tak
                            bardzo "nierozpoznawalna", że nikt nie zareczył mi, czy córka
                            przechorowała ja czy nie. ja sama bylam w ciąży podczas wielkiej
                            epidemii rózyczki i caly czas się bałam. Podobnie zaszczepilam na
                            odkleszczowe zapalenie mózgu dziecko jadące na Mazury.
                            --
                            Mops i kot

                            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • isma Re: szczur.w.sosie 07.07.09, 22:04
                        Nieeeno, Verdana, z tym umieraniem to nie przesadzaj.
                        Nawet ja, w pelnym rozkwicie ospy aktualnie bedac, bym nie byla w stanie
                        twierdzic, ze na te rzeczy sie "masowo" umiera, nieee wink)).

                        W moim pokoleniu sie nie szczepilo na choroby wieku dzieciecego, przezylam i
                        odre, i rozyczke, takoz jak i 80 procent moich rowiesnikow, i jakos nie
                        pamietam, zeby kto umarl.
                        --
                        Wyślij protest doAmbasady Indii
                        • verdana Re: szczur.w.sosie 07.07.09, 22:15
                          na ospę się nie umiara Ismo, ale na odrę, Heine-Medina - jak
                          najbardziej umierały dzieci masowo. pamiętaj, ze jesteś już z
                          pokolenia szczepionego na najgroźniejsza z tych chorob - haine-
                          Medina - przed epoka szczepień co roku na wiosnę umierały setki
                          dzieci. Koklusz dla niemowląt był smiertelny bardzo, bardzo czesto -
                          teraz trudno się juz z tym spotkać, bow koklusz jest rzadki, ale
                          naprawde dzieci na to umieraly i to czeto. O ile koklusz wroci -
                          będzie znowu niezwykle groxny dla malutkich dzieci. Ja znam co
                          najmniej jeden przypadek śmierci na odrę i drugi - całkowitego
                          paraliżu - oba w dwadziescia lat po zachorowaniu. Dopiero teraz
                          wiadomo, ze sa to skutki odry... Na rózyczkę nie umiera się
                          wpradzie, ale poronienia sa bardzo częste.
                          Niestety, wnuczka mojej znajomej zmarla na ospe dwa lata temu, ale
                          to akurat rzeczywiscie bardzo sporadyczny wypadek.
                          Oczywiście, ze Ty juz się nie spotkałaś z wypadkami śmierci, bo
                          szczepienia są od kilkudziesięciu lat. Ale czy na pewno faceci
                          zwierzaja się, ilu z nich jest bezpłodnych po śwince? Sama znam
                          trzech...
                          Jak moglo się w Twoim pokoleniu nie szczepić, skoro szczpilo się w
                          moim? Nie na ospę, świnkę i rózyczke , ale na haine-medina, ospe
                          (zwykłą) i kilka innych.
                          --
                          Mops i kot

                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                          • isma Re: szczur.w.sosie 07.07.09, 22:51
                            Na ospe tzw. czarna sie w moim dziecinstwie chyba szczepilo (teraz juz sie nie
                            szczepi?), na Heine na pewno. Ale tez to sa choroby ciezke, z definicji grozace
                            smiercia lub trwalym kalectwem. Aha, i szczepiona bylam na gruzlice, co zreszta
                            psu na bude sie w swoim czasie okazalo.

                            Natomiast nie szczepilo sie na odre, swinke, rozyczke - ktore teraz sa
                            obowiazkowe. Pamietam ze szkoly, zesmy chorowali po kilkanascioro w klasie, i
                            np. dla mnie rozyczka byla doswiadczeniem trzy razy lzejszym, niz uczulenie po
                            zezarciu poziomek. Problemem byl nie tyle jakis szczegolnie ciezki przebieg tych
                            chorob (bo ciezki nie byl), tylko raczej to, ze sie latwo rozprzestrzenialy,
                            wiec jak padalo, to jedna trzecia klasy na raz, a potem druga jedna trzecia.
                            [I, psiakostka, jakos akurat na ospe sie zalapalam do tej trzeciej jednej
                            trzeciej. Jak oni chorowali, to ja musialam wtedy byc jakos ciezej chora -
                            pewnie na zapalenie pluc wink))]

                            Ja oczywiscie nie twierdze, ze pojedynczych przypadkow smiertelnych nie mogloby
                            byc (zazwyczaj w przypadku jakichs wspolwystepujacyh schorzen, obnizonej
                            odpornosci), ale z masowoscia, podtrzymuje, przesadzasz. Oczywiscie sa inne
                            powiklania, to fakt. Ale jednak przedtem pisalas o umieraniu, a nie o
                            bezplodnosci, a to jednak jest znaczaca moim zdaniem roznica wink))

                            --
                            Wyślij protest doAmbasady Indii
                            • verdana Re: szczur.w.sosie 07.07.09, 22:59
                              Isma, a czy zdajesz sobie sprawe, ze dopiero od jakis 15, góra 20
                              lat rupryka "choroby zakaźne" nie jest na pierwszym miejscu w
                              tabelce "przyczyny zgonów dzieci"? To nie jest przecież tak, ze kto
                              zachorował na odrę, ten umierał. Nie przeczy to faktom, że na odre
                              umierało rocznie kilkaset dzieci, podobnie na koklusz. Czyli to nie
                              były "pojedyncze przypadki', a główna przyczyna zgonów dzieci.
                              Ja wiem, ze to nie wydaje się wiarygodne, bo malo z nas spotkalo się
                              z taka przyczyna śmierci kolegi - ale statystyka tu akurat nie
                              klamie. Weź pod uwage, ze dziecko niewiele wie np. o śmierci
                              niemowląt...

                              --
                              Mops i kot

                              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                              • isma Re: szczur.w.sosie 07.07.09, 23:23
                                No, nie bylabym taka pewna, ze "glowna przyczyna zgonow" ewokuje zaraz "masowe
                                umieranie".
                                Kilkaset zgonow rocznie wsrod dzieci to, mysle, jest spokojnie z powodu urazow np.

                                Poza tym wez pod uwage, ze w tej chwili medycyna dysponuje nieco lepszymi
                                srodkami, niz 15-20 lat temu, czyli statystki smiertelnosci sprzed lat maja
                                znaczenie raczej historyczne. Nie jestem lekarzem, ale, no, chocby na te
                                nieszczesna ospe, to ja juz nie jestem skazana na nadmanganian potasu i wlasna
                                cierpliwosc, tylko daje sobie po nerkach heviranem, i jakos zyje. Zeby sie
                                jakichs powiklan nie dorobic, to goraczke zbijam nie okladami, tylko
                                preparatami, ktorych jest do wyboru do koloru - nawet ja, majac skaze krwotoczna
                                i nie mogac ani salicylanow ani ibuprofenu, cos wzglednie skutecznego do
                                dyspozycji mam.
                                Na krztusiec (rodzicielka miala) sa makrolidy, stosowane z powodzeniem od
                                jakichs 30 lat na pewno.

                                Zmierzam do tego ze, owszem, mysle ze szczepic trzeba - o ile nie ma jakichs
                                ewidentnych przeciwskazan - natomiast nie mozna chyba popadac w jakies
                                apokaliptyczne wizje wszechswiatowych pandemii, jak sie o jakims
                                niezaszczepionym uslyszy.

                                --
                                Wyślij protest doAmbasady Indii
                                • nati1011 Re: szczur.w.sosie 08.07.09, 08:10
                                  Isma, z tego co wiem, to ty jesteś rocznik w okolicach mojego. Wiec
                                  na pewno w katalogu obowiazkowych szczepień była wtedy odra
                                  (szczepiono jeszcze rocznik 78). I o ile ospa czy różyczka w
                                  dzieciństwie nie daje raczej powikłąń a zakażenia wśród niemowląt
                                  (dla nich to groźne) są sporadyczne, to akurat odra jest wyjątkowo
                                  wredna. Lekarze podają, ze w około 50 % przypadków zachorowań
                                  dochodzi do wirusowego zapalenia mózgu, oczywiście w różnym stopniu
                                  nasilenia. I to napradę grozi śmiercią. Ja akurat z powodu choroby
                                  nie załapałam sie na szczepienie na odre, miałam wprawdzie kontakt,
                                  i to bliski z odrą, ale nie zachorowałam (podano mi wtedy
                                  gamaglobulinę, bo ze wzgledu na chorobę pierwotną odra mogłaby być
                                  dosłownie gwoździem do trumny). Za to obecnie przęzywałam 3 tygodnie
                                  strachu czy nie zachoruję po kontakcie z odrą w dorosłości. sad(

                                  Natomiast co do szczepień ogólnie:

                                  Są choroby na które należy szczepić bezwzględnie: np H-M, koklusz,
                                  wzw itp

                                  - są choroby, które u nas szczepi się za wczesnie i za dużo. np
                                  gruźlica w pierwszej dobie. Przekonuja mnie badania japońskie, które
                                  zalecają szczepienia dopiero w 2 roku życia.

                                  zupełnie bez sensu jest dla mnie szczepienie na ospe i różyczkę
                                  małych dzieci. Powinny mieć szansę przechorować, a dopiero jak nie
                                  zachorują do 12-13 roku życia to szczepić. U nas szczepienie na
                                  różyuczkę ostatnie jest w 13 rż. Szczepionka daje odporność na 10
                                  lat, czyli w wieku 23 lat - jak kobieta zazwyczaj zachodzi w ciażę,
                                  odporności już nie ma. Bzdura totalna.

                                  Z dodatkowych szczepień szczepiłam tylko na HIP i to po ukończneniu
                                  roku (wtedy wystarczy 1 dawka).

                                  Natomiast faktem jest, że obecnie nikt nad szczepieniami nie panuje.
                                  Ostatnio czytałam raport, ze nie szczepionych pozostaje od 10 do 30%
                                  dzieci w zależnosci od regionu. A to moze juz powodowac problemy.

                                  Inna sprawa, ze u nas np były masowe zachorowania po szczepieniach:
                                  dzieci chorowały na koklusz bo szczepionka podobno była trefna. A 3
                                  lata temu w moim mieście były epidemiologiczne zachorowania na
                                  świnkę (chorowało po kilkadziesiąt procent dzieci w szkole). Co
                                  dziwne zachorowały dzieci, które były szczepione i przechodziły tą
                                  świnkę ciezko.
                                  • isma Re: szczur.w.sosie 08.07.09, 10:49
                                    O, nie, nie. Ja jestem rocznik sporo starszy wink)). 1972. Mnie na odre
                                    ewidentnie nie szczepiono, chorowalam. Jestem tego pewna jak malo czego,
                                    albowiem z powodow omowionych powyzej musialam sie ostatnio wylegitymowac wlasna
                                    ksiazeczka zdrowia dziecka ;-(((.

                                    Przy czym, co wazne, mnie sie wydaje, ze niestety zbyt jest rozpowszechnione
                                    przekonanie, ze szczepienia zalatwiaja sprawe raz na zawsze. I potem jest zonk,
                                    o ktorym Ty piszesz w przypadku rozyczki, czy w przypadku tezca - ja sie ze
                                    zgroza dowiedzialam, niestety w okolicznosciach dotyczacych dalekiej rodziny, ze
                                    nawet przejscie pelnego podstawowego schematu szczepien przeciw tezcowi nie
                                    powoduje calkowitej odpornosci, i w razie jakiegos bardziej trefnego zranienia
                                    trzeba gnac po anatoksyne.

                                    No wiec ja tylko mowie o wlasciwych proporcjach. Ktorych poczucia np. brakuje
                                    Pospieszalskiemu, jak prorokuje, ze z powodu szczepien przeciw HPV dziewczynki
                                    zaczna uprawiac seks grupowy. I z tej samej beczki, moim zdaniem, jest
                                    twierdzenie, ze z racji istnienia nieszczepiacych w nastepnym pokoleniu nas
                                    czekaja epidemie zbierajace smiertelne zniwo, no.

                                    --
                                    Wyślij protest doAmbasady Indii
                                    • nati1011 Re: szczur.w.sosie 08.07.09, 12:52
                                      isma napisała:

                                      > O, nie, nie. Ja jestem rocznik sporo starszy wink)). 1972. Mnie na
                                      odre
                                      > ewidentnie nie szczepiono, chorowalam. Jestem tego pewna jak malo
                                      czego,
                                      > albowiem z powodow omowionych powyzej musialam sie ostatnio
                                      wylegitymowac wlasn
                                      > a
                                      > ksiazeczka zdrowia dziecka ;-(((.

                                      Mój brat też chorował. Rocznik 71. Co nie zmienia faktu, że w tamtym
                                      okresie były w kalendarzu szczepień obowiazkowych. Tylko troche
                                      później, wiec cześć dzieci jednak chorowała. Chyba, ze faktycznie
                                      były dopiero wprowadzane do kalndarza i twój rocznik się nie
                                      załapał? Przyznaję nie wiem. Wiem, ze ja powinnam była byc
                                      szczepiona.
                                      • nati1011 Re: szczur.w.sosie 08.07.09, 12:56
                                        doszukałam. Na odrę zaczęto szczepić rocznik 1974 (częściowo) i
                                        obowiazkowo od rocznika 1975. Wcześniejsze roczniki nabywały
                                        odporność przez przechorowanie smile)
                                        • a_weasley Przejść jak przez odrę 08.07.09, 17:59
                                          nati1011 napisała:

                                          > doszukałam. Na odrę zaczęto szczepić rocznik 1974 (częściowo) i
                                          > obowiazkowo od rocznika 1975. Wcześniejsze roczniki nabywały
                                          > odporność przez przechorowanie smile)

                                          Co robiły tak masowo, że do dziś odra jest przysłowiowa jako coś, co
                                          każdy musi w swoim czasie odpracować. A nie wiem, żeby wśród
                                          krewnych i znajomych kto umarł w dzieciństwie na odrę. Proponuję
                                          przeto nie robić z odry jakiejś dżumy śmiercionośnej.
                                        • paszczakowna1 Re: szczur.w.sosie 08.07.09, 19:02
                                          > doszukałam. Na odrę zaczęto szczepić rocznik 1974 (częściowo) i
                                          > obowiazkowo od rocznika 1975. Wcześniejsze roczniki nabywały
                                          > odporność przez przechorowanie smile)

                                          Szczepiono w przedszkolu, być może wyrywkowo. Moja siostra (rocznik 1968)
                                          dostała paskudnej wszczepiennej odry po zaszczepieniu w przedszkolu (pochorowało
                                          się tak wtedy wiele dzieci, to była jakaś eksperymentalna radziecka szczepionka).

                                          A odry bagatelizować nie można. Angielska wikipedia podaje (cytując artykuły
                                          medyczne), że śmiertelność odry w populacjach ogólnie zdrowych i dobrze
                                          odżywionych wynosi 3 promile. To dużo. A w krajach słabo rozwiniętych 28%.
                              • a_weasley Re: szczur.w.sosie 08.07.09, 10:49
                                verdana napisała:

                                > Isma, a czy zdajesz sobie sprawe, ze dopiero od jakis 15, góra 20
                                > lat rupryka "choroby zakaźne" nie jest na pierwszym miejscu w
                                > tabelce "przyczyny zgonów dzieci"?

                                Wspaniałomyślnie nie zażądam dowodów.
                                Ani nawet nie zadam banalnego pytania "gdzie", bo pewnie inaczej
                                jest w Kanadzie, a inaczej w Bangladeszu.
                                Zwrócę po prostu uwagę, że czy nie jest od 15, czy od 50 lat, grunt,
                                że nie jest. To, że od niedawna, wnosi do sprawy tyle, że do badań
                                odwołujących się do średnich wieloletnich trzeba podchodzić z
                                dystansem.

                                > malo z nas spotkalo się z taka przyczyna śmierci kolegi
                                > - ale statystyka tu akurat nie klamie.

                                Czyli albo jesteśmy jakimś fenomenem statystycznym, albo statystyka
                                mówi prawdę, tyle że np. o innym kraju.
                              • mamalgosia Re: szczur.w.sosie 09.07.09, 10:43
                                Wiele czytałam o zaletach i wadach szczepień. I wiele argumentów
                                jest przekonujących - zarówno z jednej jak i drugiej strony.
                                Przyznam, że nie wiem tak do końca, które argumentu przeważają.
                                Natomiast jak widzę, w jaki sposób mój Starszy przechodzi każdą
                                chorobę, nawet najdrobniejszą, to podpisuję się pod szczepionkami
                                obiema rękami. Młodszy jest inny i można by się zastanawiać. Nie
                                myślę o śmiertelności, tylko o sposobie chorowania
      • mary_ann P.S - do zuqa 07.07.09, 22:16

        zuq1 07.07.09, 14:3

        Zachęcam do włączenia się do dyskusji z ludźmi nieznającymi Boga.

        "Ci, którym o Nim nie mówiono, zobaczą Go, i ci, którzy o Nim nie słyszeli,
        poznają Go". Wyluzuj trochę, Zuq, serio.

        Może ktoś się nawróci, może kogoś ocalimy przed nieszczęściem i
        piekłem... Na razie chyba walczę sam.

        Naprawdę, taką postawą i językiem nie zawojujesz tych, o których Ci chodzi. Nie
        jesteśmy na wojnie. Zostaw więcej Bogu i... wybacz starej forumowiczce, że się
        wymądrzasmile
        • zuq1 Nie rozumiem Was 08.07.09, 08:43
          Do rzeczonej dyskusji nt. zalinkowanego artykułu włączyła się, o ile
          dobrze widziałem (a nie chciało mi się sprawdzać ponad 600 postów)
          tylko Isma - dziękuję, Ismo!
          Po raz kolejny chyba okazuje się, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy
          zdania a gdzie "dwóch albo trzech zgromadzonych w imię moje", tam
          tych zdań pięć. Oświadczam, że jako nie-katolik uważam, że moim
          obowiązkiem jest wesprzeć nawet ortodoksów takich jak pp.
          Terlikowski i Pospieszalski, o ile ich poglądy są zgodne z Pismem.
          Zdanie p. P., które tak dzielnie zaatakowałyście, było może i
          niezbyt dobrze sformułowane a przenoszenie się wirusa HPV to nie tak
          prosta kwestia, jak przedstawił. Nie ozacza to jednak, że nie mamy
          mówić o tym, że kwestie chorób wenerycznych najprościej rozwiązuje
          trzymanie się 6. przykazania i nauki płynącej z NT. I o to mi
          chodziło!
          A teraz do Mary Ann:
          "Ci, którym o Nim nie mówiono, zobaczą Go, i ci, którzy o Nim nie
          słyszeli, poznają Go". Wyluzuj trochę, Zuq, serio." - nie jestem
          ewanglistą z powołania, znam ludzi z tym darem, ale jeśli ktoś na
          chrześcijańskim forum namawia mnie do tego, abym nie prezentował
          poglądów biblijnych w ważnych kwestiach, to... nie rozumiem. Ap.
          Paweł napisał, że może uda się kogoś zbawić "przez głupie
          zwiastowanie"- może i moje zwiastowanie głupie, ale Biblia mówi też,
          że słowo Boże nigdy nie wraca puste oraz, że "kto skąpo sieje, skąpo
          też żął będzie". I tego się trzymam.

          "Naprawdę, taką postawą i językiem nie zawojujesz tych, o których Ci
          chodzi. Nie jesteśmy na wojnie. Zostaw więcej Bogu i... wybacz
          starej forumowiczce, że się wymądrzasmile" - jakim językiem? Jesteśmy
          na wojnie duchowej jak najbardziej a jeśli twierdzisz, że mój język
          jest niewłaściwy, znajdź w tamtej dyskusji jakiś cytat z mojej
          wypowiedzi, który by kogokolwiek obrażał czy zniechęcał do Boga.
          • verdana Re: Nie rozumiem Was 08.07.09, 08:49
            Tak, ale chyba nie rozumiesz, ze kazdy może odpowiadac tylko za
            siebie. Dziewczyna zarazona preez męża tak samo moze zachorowac na
            raka, jak puszczalska.I Twoim zdaniem dobrze , ze nie szczepiona i
            może dostac raka - niech cierpi za cudze grzechy?
            zastanow się nad tym co piszesz - bardzo wiele "porzadnych" kobiet i
            męzczyzn zostao zarazonych chorobami wenerycznymi przez partnerow.
            twoim zdaniem sa oni czemus winni?
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • zuq1 Re: Nie rozumiem Was 08.07.09, 09:39
              "Dziewczyna zarazona preez męża tak samo moze zachorowac na raka,
              jak puszczalska.I Twoim zdaniem dobrze , ze nie szczepiona i
              może dostac raka - niech cierpi za cudze grzechy?" - a gdzie ja
              napisałem, że to "dobrze"? Jeśli ktoś chce się szczepić, niech się
              szczepi. Może się i zaszczepić, i jednocześnie żyć przykładnie wg
              Bożych przykazań - nie ma w tym sprzeczności.
              "zastanow się nad tym co piszesz - bardzo wiele "porzadnych" kobiet i
              męzczyzn zostao zarazonych chorobami wenerycznymi przez partnerow.
              twoim zdaniem sa oni czemus winni?"- nieeee, mój Boże, są pewnego
              rodzaju wypadki, np. komuś przetoczono krew z wirusem, o czym nie
              wiedział, potem przekazał go żonie, żona urodziła dziecko - też z
              wirusem. ZDARZA SIĘ i tego nie neguję. Ale czy w związku z tym mamy
              sobie powiedzieć: "Do luftu z tą wiernością. Mogę wirusa podłapać na
              basenie i z obcą kobietą, więc jaka różnica" - czy to masz na myśli?
              Pewnie nie, ale dlaczego sugerujesz, że ja chcę "kary boskiej"
              dla "porządnych"? Też jej nie chcę.
              • madziaq Re: Nie rozumiem Was 08.07.09, 10:56
                >- nieeee, mój Boże, są pewnego
                > rodzaju wypadki, np. komuś przetoczono krew z wirusem, o czym nie
                > wiedział, potem przekazał go żonie, żona urodziła dziecko - też z
                > wirusem. ZDARZA SIĘ i tego nie neguję. Ale czy w związku z tym mamy
                > sobie powiedzieć: "Do luftu z tą wiernością. Mogę wirusa podłapać na basenie i
                z obcą kobietą, więc jaka różnica

                Nie, oczywiście że nie. Ale nie mówmy też, że plany wprowadzenia szczepień
                przeciw HPV świadczą o tym, że rodzice, lekarze itp. są przekonani, że
                jedenastoletnie dziewczynki marzą o częstych zmianach partnerów i seksie
                grupowym. Po prostu, jeśli jest możliwośc zabezpieczenia się przed jakąkolwiek
                chorobą, to należy to robić, obojętnie, w jaki sposób ta choroba się przenosi, a
                jak widać, nie przenosi się wyłącznie drogą płciową, a nawet jeśli to mąż może
                zarazić żonę, ponieważ 5 lat przed ślubem miał jakieś kontakty z zakażoną
                kobietą. Nie należy więc mówić, że szczepionki są be, bo zachęcają do
                rozwiązłego życia i że wiernośc załatwi sprawę.

                --
                Nasz staż smile
          • nati1011 Re: Nie rozumiem Was 08.07.09, 08:54
            Zuq. Doceniam twój zapał, ale jak pewnie szybko się przekonasz
            dyskusja pod takim artykułem nie ma za dużego sensu. Nikt tam nie
            bezie czytał twoich wypowiedzi, albo jedynie po to by je
            zkrytykować. Są inne - o wiele skuteczniejsze metody ewangelizacji.
            Ogólne forum to - moim zdaniem - strata czasu. Ale powodzenia.
              • isma Re: Nie rozumiem Was 08.07.09, 11:04
                Jest ZASADNICZA roznica miedzy szczepieniem z wyboru, a obowiazkowym. Tak jak
                Zuq pisze - ani Pospieszalski, ani nikt inny, nie krytykuje wyboru zaszczepienia
                sie przez kogokolwiek. Inna bajka natomiast, jak sie chce cos narzucic wszystkim
                (i, zeby bylo smieszniej, grupa oredownikow obowiazkowosci szczepienia w duzym
                stopniu pokrywa sie z grupa tych, ktorzy w innych sferach uwazaja, ze
                ograniczanie wolnosci poprzez narzucanie komukolwiek czegokolwiek jest wysoce
                naganne wink)).

                Ze juz nie wspomne o takim drobiazgu, ze za te obowiazkowe szczepienia musialby
                placic budzet, czyli wszyscy.

                --
                Wyślij protest doAmbasady Indii
          • isma Re: Nie rozumiem Was 08.07.09, 11:29
            zuq1 napisał:

            > Do rzeczonej dyskusji nt. zalinkowanego artykułu włączyła się, o ile
            > dobrze widziałem (a nie chciało mi się sprawdzać ponad 600 postów)
            > tylko Isma - dziękuję, Ismo!

            Alez cala przyjemnosc po mojej stronie.
            Dawno sie tak nie ubawilam, jak wczoraj, kiedy w ferworze dyskusji na moja
            uwage, ze z wyboru szczepic kazda sie moze, przeciez nawet KK za to nie
            ekskomunikuje, jeden znawca z forum Apostazja mnie pouczyl, ze raczej SUSPENDUJE...

            Czyli, zaprowadzono nam kaplanstwo kobiet w KK, i anismy sie nie spostrzegli wink)).


            --
            Wyślij protest doAmbasady Indii
                • paszczakowna1 Re: Nie rozumiem Was 09.07.09, 10:08
                  > No! Wychodze ze skory z niecierpliwosci, az bede miala okazje zapytac znawce
                  > prawa kanonicznego, czy jest mu znany przypadek zasuspendowania jakiegos kaplan
                  > a
                  > za to, ze sie zaszczepil przeciw rakowi szyjki macicy wink)).

                  To tak apropos tej dyskusji o rzekomej hipochondrii księży? wink Suspensa to może
                  nie, ale na miejscu władz kościelnych bym się czymś takim zainteresowała, bo to
                  jakby lekka przesada...
          • sulla Re: Nie rozumiem Was 08.07.09, 13:37
            Zug, ja nie sądzę, żeby to była kwestia nie zgadzania się z nauczaniem
            biblijnym, a raczej sprzeciw wobec krzywdzącemu uogólnianiu. Naprawdę nie jest
            tak, że każda kobieta, która bierze pigułkę, robi to po to żeby się puszczać. I
            to jest bardzo krzywdzący skrót myślowy. I stąd np. mój brak chęci obrony pana
            Pospieszalskiego.


            --
            "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
    • a_weasley Brońmy rozsądku 07.07.09, 22:38
      Zacznijmy od siebie.
      Osoby, które zabrały głos w tym wątku, a przeczytały tylko linkowany
      tekst w Wybiórczej, proszone są o przeczytanie, co właściwie P.
      napisał w Rzepie. W artykule jest link.
      W Rzepie jest długi tekst, zasadniczo zupełnie o czym innym, w
      którym P. mimochodem jeno zatrącił o kwestię tu roztrząsaną. Na
      której, jako dostatecznie chwytliwej, Wybiórcza zgodnie ze swoim
      pojmowaniem rzetelności dziennikarskiej się skupiła.
      Na szpilki i pończochy szanowanej i kochanej towarzyszki Kim Dzon
      Suk, jakimże trzeba być naiwniakiem, żeby mówiąc o Pospieszalskim
      opierać się na GW?!
      • verdana Re: Brońmy rozsądku 07.07.09, 22:46
        Przeczytałam tekst w rzepie. A tam czarno na bialym "To samo
        założenie tkwi w idei zaszczepienia całych roczników
        jedenastoletnich dziewczynek przeciw wirusowi raka szyjki macicy
        HPV. Przekonano bowiem rodziców, że ich córeczki o niczym innym nie
        marzą, tylko żeby zmieniać partnerów albo uprawiać seks grupowy."
        Absolutnie niezaleznie od pozostalej tresci artykulu to jedno zdanie
        dla mnie wystarczy, aby uznać p.Pospieszalskiego za człowieka, ktory
        jest niewiarygodny i szkodliwy. Mimochodem czy nie - uznanie, ze rak
        grozi tylko puszczalskim, i ze każda matka, ktora szczepi dziecko
        robi to z wizja swojej córki jako przechodzacej z łóżka do łóżka, bo
        inaczej szczepienie byloby zbędne - to zwykły skandal.


        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • mader1 Re: Brońmy rozsądku 08.07.09, 08:54
          "To samo
          > założenie tkwi w idei zaszczepienia całych roczników
          > jedenastoletnich dziewczynek przeciw wirusowi raka szyjki macicy
          > HPV. Przekonano bowiem rodziców, że ich córeczki o niczym innym nie
          > marzą, tylko żeby zmieniać partnerów albo uprawiać seks grupowy."

          może był na spotkaniu w szkole i wie, o czym mówi ? w szkole odbyło się takie
          spotkanie w sprawie szczepionki - dla chętnych oczywiście. Było to w dzień
          wywiadówki, zatytułowane było sugestywnie - uchroń dziecko przed śmiercią czy
          jakoś tak... Byłam na tym spotkaniu. Już sam fakt, że takie spotkanie - jako
          jedynego produktu medycznego - odbywało się w szkole, mocno mnie zdziwił. Nie
          spotkałam się z tym żeby spotkania w sprawie szczepionki na kleszczowe zapalenie
          mózgu odbywały się w szkole, a przecież problem też istnieje. Spotkanie było na
          poziomie... hmmm... miernym.
          Niestety, rozumiem ironiczną ,moim zdaniem, wypowiedź Pośpieszalskiego. Główny
          argument wypowiadającego się przedstawiciela - ? Właściwie nie przedstawił się
          jako przedstawiciel a lekarz medycyny, na końcu dopiero informował gdzie i za
          ile . Może to nie był przedstawiciel, tylko niezależny ekspert ?????-to były
          dane dotyczące współżycia młodzieży. To był koronny argument- młodzież
          rozpoczyna współżycie seksualne wcześnie - tu dane z kilku źródeł - a my,
          zabiegani rodzice, nawet nie wiemy gdzie i kiedy, a oni, bezmyślna młodzież,
          nawet nie wiedzą z kim.
          To wypowiedzi i argumenty przytaczane przez przedstawicieli są obraźliwe dla
          dzieci i ich rodziców. Bo jeżeli zaszczepiłabym siebie czy dziecko w związku z
          wirusem to dlatego, ze ktoś rzetelnie przedstawił mi dane o śmiertelności i
          skuteczności a nie wchodził w zycie osobiste moje i mojego dziecka. Fakty,
          liczby, procenty i skutki uboczne. Tego nie da się usłyszeć w szkole, po to
          idzie się do lekarza, któremu się ufa.
          Tę wypowiedź w świetle tego, czego byłam świadkiem, uważam za ironiczną.
          --
          Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
          Tam ciągle giną chrześcijanie!
            • mader1 Re: Brońmy rozsądku 08.07.09, 09:18
              Odwracasz kata ogonem, niestety.Dobrze wiesz, że nikt nie powinien umierać, gdy
              może żyć .
              Handlowanie strachem, zwłaszcza jeśli chodzi o bliskich , jest skuteczne, ale
              czy etyczne ?
              Ja przepraszam, ale jak humanistka jestem i żeby podjąć decyzje, potrzebuję
              danych a nie straszenia mnie, że czegoś tam nie wiem o swoim mężu czy dziecku
              smile)))) Bo to nie na poziomie jest sad
              Dane i jeszcze raz dane.
              Bo bez danych rodzice ,kierując się jedynie argumentem o wcześnie podjętym
              współżyciu przerażeni, najpierw patrzą na swoją pociechę, jak na rozwiązłe,
              bezmyślne cielę, a potem biegną po szczepionkę ?
              Przecież sama piszesz, to czy zachoruje nie zależy od tego czy zaczęło i kiedy
              zaczęło współżycie. I czy zdradziło partnera !
              --
              Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
              Tam ciągle giną chrześcijanie!
              • nati1011 Re: Brońmy rozsądku 08.07.09, 09:27
                Dokładnie. Po raz kolejny nie podoba mi się sposób argumentacji
                Verdany. Z jednej strony pisze, ze to prawda, iż rodzice nie wiedza
                co robią, z kim śpią ich dzieci, bo to się zdarza, a jak my
                argumentujemy, ze zdarza sie też , że lekarze traktuja pacjentki jak
                przydrożne prostytutki albo rodziców jak półgłówków, których
                wystarczy przekonać o rozwiazłości 11 - latków (sic!!) by wyskoczyli
                z 1,5 tys. złotych to ten argument jest wg Verdany już nieistotny.

                Powtórzę to - Verdana, jesteś naukowcem. Piszesz prace naukowe,
                znasz zasady argumentacji i dowodzenia. Przykro mi, ale w naszych
                dyskusjach twój sposób manipulacji argumentami wyjatkowo mi się nie
                podoba. Oczekuję od ciebie wiekszej bezstronności i oparcia na
                faktach.
                • verdana Re: Brońmy rozsądku 08.07.09, 14:58
                  Fakty? Prosze bardzo.
                  50% osob jest zarazonych wirusem, ktory jest potencjalnie
                  kancerogenny.
                  Istnieje szczepionka na tego wirusa.
                  Calkowicie chroni przed zarazaniem jedynie nie uprawianie seksu.
                  Możemy wychowywać dzieci jak chcemy, ale nikt nie zagwarantuje nam,
                  ze dziewczyna nigdy w życiu nie popelni glupstwa, albo glupstwa nie
                  popełni jej partner. Oczywiscie, dziewczyny o bogatym zyciu
                  seksualnym maja wieksza szanse zarażenia, ale te, ktore poprzestają
                  na jednym partnerze - tez niemałą. jesli wokół nas jest 20 osb z
                  grypa, zarazimy sie prawie na pewno. jesli grype ma mąż - zarazimy
                  się z dużym prawdopodobienstwem.
                  Trudno namawiac rodzicow do szczepienia dziecka nie wskazując na to,
                  co grozi osobom nieszczepionym, prawda?


                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • a_weasley Re: Brońmy rozsądku 08.07.09, 15:16
                    verdana napisała:

                    > Fakty? Prosze bardzo.
                    > 50% osob jest zarazonych wirusem,

                    Dowody proszę. Akurat taka okrągła liczba? Zastanawiające.

                    > ktory jest potencjalnie kancerogenny.

                    To znaczy jest czy nie jest kancerogenny?

                    > Istnieje szczepionka na tego wirusa.

                    O której skuteczności na razie niewiele wiemy.

                    > Trudno namawiac rodzicow do szczepienia dziecka nie
                    > wskazując na to, co grozi osobom nieszczepionym, prawda?

                    Prawda. Jest tylko drobna różnica między informowaniem a straszeniem.
                  • nati1011 Re: Brońmy rozsądku 08.07.09, 15:21
                    verdana napisała:

                    > Fakty? Prosze bardzo.
                    > 50% osob jest zarazonych wirusem, ktory jest potencjalnie
                    > kancerogenny.
                    > Istnieje szczepionka na tego wirusa.
                    > Calkowicie chroni przed zarazaniem jedynie nie uprawianie seksu.
                    > Możemy wychowywać dzieci jak chcemy, ale nikt nie zagwarantuje
                    nam,
                    > ze dziewczyna nigdy w życiu nie popelni glupstwa, albo glupstwa
                    nie
                    > popełni jej partner. Oczywiscie, dziewczyny o bogatym zyciu
                    > seksualnym maja wieksza szanse zarażenia, ale te, ktore
                    poprzestają
                    > na jednym partnerze - tez niemałą

                    Błąd - lekarze twierdzą, ze zarażonych jest ok 80 %. Chorują jednak
                    tylko nieliczni. Wiele jest czynników kancerogennych w naszym życiu.
                    A sama szczepionka nie gwarantuje, ze dziecko nie zachoruje na raka.
                    Zostaje wyeliminowany jedynie jeden czynnik - potencjalnie a nie
                    zawsze szkodliwy. Jak dla mnie to skutecznosć tej szczepionki jest
                    naprawdę bardzo nikła. Dalej - jak już podnoszono - tak naprawdę nie
                    wiemy jaka bedzie jej skuteczność długofalowa ani jakie skótki
                    uboczne w przyszłości. Dla mnie ryzyko tej szczepionki jest o wiele
                    wyższe niż potencjalne korzyści. Ale oczywiście można szczepić. Byle
                    nie pod przymusem - kilka gmin wprowadziło lub planuje OBOWIĄZKOWE
                    szczepienia.

                    > Calkowicie chroni przed zarazaniem jedynie nie uprawianie seksu.

                    Nie chroni. Tak jak nie chroni sama wierność. Ale doskonale
                    zmniejsza ryzyko. Wpradzie badania stwierdziły, (sprzed wielu lat),
                    ze jedyna grupą wśród której ten wirus nie występuje są zakonnice
                    (nie wiem czy tak jest też obecnie) ale to za mało by twierdzić, ze
                    jedyna droga zakarzenia jest stosunek płciowy. Zakonnice przeważnie
                    nie robia wielu innych rzeczy, kóre są normalne w życiu ludzi poza
                    zakonem.
      • magdalaena1977 Re: Brońmy rozsądku 07.07.09, 22:53
        a_weasley napisał:

        > Osoby, które zabrały głos w tym wątku, a przeczytały tylko linkowany
        > tekst w Wybiórczej, proszone są o przeczytanie, co właściwie P.
        > napisał w Rzepie. W artykule jest link.
        Przeczytałam. Owszem tekst jest dłuższym i trochę o czymś innym, ale cytaty są
        prawdziwe. I budzą moje obrzydzenie niezależnie od miejsca publikacji. IMHO
        jeśli ktoś chce polemizować z tezami Biedronia (którego już mi się nie chciało
        czytać w oryginale), to powinien to robić także stawiając na wyższy poziom
        dyskusji, mniej epitetów, a więcej argumentów.
        --
        Magdalaena
    • nati1011 Re: Brońmy Pospieszalskiego! 08.07.09, 08:33
      zuq1 napisał:

      >
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6796489,Pospieszalski__Biora_
      tabletki__bo_nie_wiadomo__z_kim.html
      >
      > Zachęcam do włączenia się do dyskusji z ludźmi nieznającymi Boga.
      > Może ktoś się nawróci, może kogoś ocalimy przed nieszczęściem i
      > piekłem... Na razie chyba walczę sam.

      Zuq - Pospieszalski sam sie obroni smile)

      Natomiast co do jego wypowiedzi o antykoncepcji i szczepieniach. W
      tych wywiadach brzmią one niezręcznie. Ja natomiast kilka razy
      słyszałam je od Pospieszalskiego w dyskusji. Miały inny wydźwiek.
      Nie odnosiły się do pojedynczych przypadków, raczej chodziło o pewne
      powszechne zachowania, które zaczynają budzić niepokój.

      Antykoncepcja - krytykował masowe przepisywanie przez ginekologów
      hormonów, bez jakichkolwiek badań czy wywiadu, bez informowania
      pacjentek o skutkach ubocznych. Krytykowł prezentowanie
      antykoncepcji hormonalnej - w mediach, reklamie, czy przez
      określnone grupy - jako zabezpieczenie przed dzieckiem. A dokładniej
      jako zabezpieczenie przed konsekwencjami seksu. I nie udawajmy, ze
      nie ma - sporej - grupy ludzi, która tak hormony traktuje. Co więcej
      takie twierdzenia pojawiają sie też na lekcjach czy pogadanka dla
      młodzieźy. Już kilkanaście lat temu załapałam się na parę takich
      pogadanek, gdzie gloryfikowano skuteczność hormonów na tle innych
      metod zapobiegania ciaży. Ani słowem nikt nie wspomniał, że ta
      metoda ma - groźne - skutki uboczne, albo o obowiazkowych badaniach.
      Przy czym wtedy mi o tym mówiono w liceum, a teraz takie rewelacje
      przyniosła córka w 4 klasie podstawówki.


      Co do szczepionek na HPV - pojawiły się doniesienia o powaznych
      skutkach ubocznych i wycofywaniu szczepionki z niektórych krajów -
      niestety nie mogę odnaleźć linka. A z informacji od rodziców wiem,
      ze na spotkaniach reklamowych w szkołach handlowcy tak własnie tą
      szczepionkę reklamują. Mniej więcej: wasze dzieci i tak bedą
      uprawiać sex. Nie zabronicie im tego. Należy więc je zaszczepić. By
      w wyniku sexu z kolegą nie zachorowały na raka.
      I o tym mówił Pospieszalski - ze próbuj esię stworzyć atmosferę i
      przekonaie, ze sex wśród 12-13 latków jest rzeczą tak naturalną jak
      ogladanie telewizji i że rodzice i tak nic z tym nie zrobią.

      NIe pamiętam wypowiedzi Pospieszalskiego, na żywo, która byłaby
      obraźliwa dla kobiet. Nawet jeżlei mówił ostro, to było to
      skierowane głównie do lekarzy, że wykorzystują swój autorytet do
      upowszechnienia złych metod i nawyków. Oraz że dbają wyłacznie o
      swój interes, zapominając o dobru pacjentów.
      • mader1 problem tabletek jest 08.07.09, 09:07
        dwa przypadki, skoro piszemy o sytuacjach, które znamy, z mojego otoczenia
        1. mama prowadzi 16 letnią córkę do ginekologa na pierwszą wizytę. Uważa, ze
        pierwszy raz powinna to zrobić, żeby dziewczynka oswoiła się z tego typu
        lekarzem. Wchodzą razem, chwila na przywitanie, ginekolog jest znany. Mama
        wychodzi, żeby nie krępować lekarza i córki.
        Ginekolog chwilę rozmawia ogólnie, a potem , z relacji córki, nie pytając czy ma
        partnera, chłopaka, czy chce współżyć, nie rozmawiając jakie konsekwencje niesie
        współżycie, pyta czy chce tabletki.Przy pierwszej wizycie, bez żadnych badań !
        2. Mama ( inna rodzina), wszyscy w domu wykształceni, z dużego miasta, po
        dowiedzeniu się, ze jej 17-letnia córka ma chłopaka ( tydzień), zabiera ją do
        ginekologa. nie rozmawia przedtem o sytuacji, o jej związku , o tym, co by
        chciała. Dziewczyna nawet się cieszy. Krótko. Bo gdy siadają u tego ginekologa,
        mama ze swadą opowiada o tym, ze przyszły , bo córka ma chłopaka i chce dla niej
        tabletki ! I najlepiej żeby to były tabletki x. Ginekolog podejmuje tę
        dyskusję, pomijając zaskoczoną dziewczynę. Dziwią się, ze wyszła z gabinetu. Ma
        w domu awanturę. Poskarżyła się potem, ze nigdy nie czuła sie tak upokorzona ,
        jak wtedy.
        --
        Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
        Tam ciągle giną chrześcijanie!
        • madziaq Re: problem tabletek jest 08.07.09, 09:34
          Ale to nie jest problem tabletek. To jest problem - przepraszam za ostre
          określenie - głupich lekarzy (w pierwszym przypadku) i rodziców (w drugim). To
          że lekarz przepisuje jakiekolwiek (podkreślam, jakiekolwiek, nie tylko
          antykoncepcyjne) leki bez stosownych badań to nie jest wina leku ani firmy go
          produkującej, tylko osobiście tego lekarza.

          Tak samo jeśli rodzic traktuje swoje dziecko przedmiotowo, nie uważa za stosowne
          z nim rozmawiać i pytać o zdanie, to jest wina rodzica a nie tabletek
          antykoncepcyjnych. Równie dobrze podobna awantura mogła dotyczyć np wyboru
          studiów albo innej życiowej decyzji. Tabletki mało tu mają do rzeczy.
          --
          Nasz staż smile
          • mader1 Re: problem tabletek jest 08.07.09, 09:39
            Tak. Bo problem jest zawsze "poza" przedmiotami. Problem jest w ludziach.
            Ale jest. Choć na szczęście nie zawsze i nie wszędzie. I co najśmieszniejsze, ta
            beznadziejna, bezmyślna młodzież, okazała się w tym momencie bardzie myśląca od
            "specjalistów"
            --
            Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
            Tam ciągle giną chrześcijanie!
          • nati1011 Re: problem tabletek jest 08.07.09, 09:56
            madziaq napisała:

            > Ale to nie jest problem tabletek. To jest problem - przepraszam za
            ostre
            > określenie - głupich lekarzy (w pierwszym przypadku) i rodziców (w
            drugim). To
            > że lekarz przepisuje jakiekolwiek (podkreślam, jakiekolwiek, nie
            tylko
            > antykoncepcyjne) leki bez stosownych badań to nie jest wina leku
            ani firmy go
            > produkującej, tylko osobiście tego lekarza.
            >

            Ok - zgoda. Tylko ja osobiście miałam możliwość wizyt u przynajmniej
            kilkunastu różnych ginekologów. I każdy - nawet nie proszony -
            wciskał mi tabletki antyy. ZAWSZE bez badań, pod różnymi pozorami:
            raz na tradzik (sic!) raz na bóle menstruacyjne, raz bo po cc, raz
            bo juz po 2 cc, raz na krwawienia, raz na brak krwawienia.... powód
            zawsze sie znalazł. Mało tego. Jak mówiłam że nie życzę sobie
            hormonów, bo stosuję NPR to usłyszałam parę wyjatkowo złośliwych i
            poniżających komentarzy. I wręcz musiałam się wykłócać, by leczenie
            dolegliwości, która wymagała podania 1 hormonu (bez konieczności
            wstrzymania owulacji) odbyło się lekiem właściwym a nie tabletkami
            anty. I nie mów mi, że akurat miałam pecha, bo w to nie uwierzę.

            Jest tu parę osób stosujących teraz lub wcześniej antykoncepcję, a
            na pewno większość przynajmniej rozmawiała na ten temat z
            ginekologiem. Powiedzcie sczerze ile razy usłyszeliście od lekarza o
            mozliwych skutkach ubocznych? Ile razy lekarz - sam, nie pod waszym
            przymusem - wykonał najpierw badania? Lub chociaż spytał sie o
            choroby wykluczajace stosowanie hormonalnej antykoncepcji? A małe
            dziewczynki? Przecież to nie trzeba być lekarzem by domyślić się
            jakie spustoszenie mogą spowodowac hormony w organiźmie dorastającej
            13-14 latki. Ale biznes sie kręci. Za 10-15 lat te same dziewczyny
            skorzystają z in vitro, bo tylko tak będą mogły zrealizować swoje
            rodzicielstwo, gdy system hormonalny w okresie kształtowania sie
            został rozregulowany przez niepotrzebne hormony z zewnatrz. To jest
            problem. I też warto zajrzec do statystyk. 20 lat temu problem z
            dzietnoscią dotyczył w Polsce mniej niż 10% par. Obecnie już ok 30%.
            Naprawdę nie widac zwiazku z upowszechniajacą sie hemiczną
            antykoncepcją? Dodam, ze jeszcze 20 lat temu panował poglad, ze
            hormony można przepisac dopiero kobiecie, która urodziła
            przynajmniej jedno dziecko. Dziś lekarz nie ma oporów by wcisnać je
            13-tolatce.
              • nati1011 Re: problem tabletek jest 08.07.09, 10:29
                danych z wizyt w gabinecie i z przepisywania hormonów to raczej nie
                ma - przynajmniej publicznych. Trzeba przyznać, ze przy całym
                bogactwie danych w internecie nie ma tam prawie wcale danych
                medycznych. A jeżeli są - to tylko dostępne lekarzom po szczegółowej
                weryfikacji. Ciekawe czemu? wink

                Szukając danych musimy opierać sie na tym co ujawniają głównie
                lekarze - ale bez wzgledu na konkretne dane wszyscy wiem, ze problem
                jest i raczej - w przypadku niepłodnosci - narasta, a nie maleje.
                • nati1011 Re: problem tabletek jest 08.07.09, 10:38
                  ja pamiętam dyskusję w tvp - nadawaną późno w nocy - o in vitro.
                  Była tam pani prof. ginekologii, która usiłowała przedstawić dane -
                  na podstawie badań - odnośnie wpływu antykoncepcji hormonalnej na
                  problemy z płodnością i na zapadalność na różne choroby. Udało jej
                  sie powiedzieć kilka zdań, po czym została zakrzyczana i wykpiona -
                  dosłownie - przez swoich przeciwników. Do końca programu w zasadzie
                  nie dopuszczono jej juz do głosu. To było pare lat temu. To co
                  powiedział na początku było mocno przekonywujące i udalo mi się
                  potem potwierdzić te informacje z innych źródeł.

                  Ja od lat powtarzam jeden argument w tych dyskusjach - ja też jestem
                  za wyborem (pro-choice) ale ten wybór powinien oznaczać rzetelne
                  przedstawienie argumentów przez obie strony. Pokazanie wszystkich
                  możliwych skutków ubocznych i komplikacji - zarówno po antykoncepcji
                  jak i aborcji. I wtedy niech kobieta sama podejmie decyzję. Jaki
                  jednak ma wybór kobieta jeżlei usiłuje sie zakneblować wszystkich,
                  którzy mówią cokolwiek, co jest nie po myśli "postępowców"? Skoro są
                  tacy peni swego, czemu biją się naszych argumentów? Czemu kobiecie
                  planujacej aborcję nie wolno pokazac monitora usg? Czemu nie wolno
                  zparoponowac pomocy materialnej czy psychologicznej? czemu nie wolno
                  mówić o mozliwych powikłaniach po hormonach? Bo ktoś sie obawia, ze
                  mu zyski spadna? Penie słusznie sie obawia.
              • verdana Re: problem tabletek jest 08.07.09, 14:54
                Od lekarza nie tylko slyszałam o skutkach ubocznych, ale też lekarz
                pilnowal wszystkich badań okreswych i bez badań tabletek nie
                przepisywał. Nie przepisała też tabletek mojej corce tu akurat
                chodzilo nie o zntykoncepcje, ale o bolesne okresy), bo stwierdziła,
                ze nie będzie faszerowac hormoanami mlodej dziewczyny.
                Poprzednia lekarka na nic mnie nie namawiala... przeciwnie - przez
                jej "błąd w sztuce" mam trzecie dzieckosmile
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • madziaq Re: problem tabletek jest 08.07.09, 15:53
                    Ja smile chociaż nie chciałam się wyrywać, żeby nie wyszło że usiłuję dla
                    konstrastu od Pospieszalskiego wmówić wszystkim, że tabletki są super hiper wink

                    Nikt mnie nie namawiał na tabletki, ale też nie było ku temu okazji, bo sama się
                    po nie zgłosiłam, kiedy podjęliśmy z (jeszcze wtedy) moim chłopakiem decyzję o
                    rozpoczęciu współżycia. Lekarz powiedział mi o możliwych skutkach ubocznych (nie
                    wiem czy wszystkich, pewnie nie, ale tych najczęściej spotykanych) i jakie
                    badania trzeba wykonywać i na co zwracać uwagę (np. niewystępujące wcześniej
                    migreny, bóle wątroby itp). Dostałam wszystkie skierowania. Przeprowadził też
                    wywiad odnośnie moich przebytych chorób, chorób przewlekłych, chorób w rodzinie itd.

                    Kolejni dwaj lekarze, do któych miałam okazję chodzić, o skutkach ubocznych już
                    mnie informowac nie musieli, natomiast tez pilnowali regularności badań, w razie
                    jakichkolwiek niepokojących objawów zlecali dodatkowe badania itp.

                    Natomiast dla pełni obrazu powiem też, że mojej mamie swego czasu wypisywał
                    hormony lekarz, który nawet ginekologiem nie był, nie mówiąc już o tym, że jej
                    nie badał, był po prostu klientem firmy, w której mama pracowała. Jak
                    dowiedziała się, że ja również biorę tabletki to zapytała, czy byłam badana.
                    Zrobiłam oczy jak spodki i zapytałam, w jaki sposób inaczej dostałabym receptę,
                    przecież sama sobie nie wystawiłam.

                    Widać więc, że różnie bywa - są lekarze, którzy pigułkę hormonalną wypisują tak,
                    jakby to była witamina C a są tacy, którzy dbają o zdrowie pacjentki, informują
                    o zagrożeniach, jednym słowem zachowują się jak na lekarzy przystało
                    --
                    Nasz staż smile
      • sulla Re: Brońmy Pospieszalskiego! 08.07.09, 09:25
        Czyli jest to przykład na to, ze naprawdę należy ważyć słowa - takie zdania jak
        te w tekście z Rz ani się nie przysłużą sprawie, ani p.Pospieszalskiemu. Jeśli
        jest problem, to "warto rozmawiać" o problemie. Wrzucając kobiety używające
        antykoncepcji do jednego wora z napisem "puszczalskie" (nawet, jeśli nie jest to
        wynikiem świadomej intencji, a jedynie braku przemyślenia, jak dane słowa
        zabrzmią i zostaną odebrane) na pewno się nie sprowokuje poważnej dyskusji o
        wadach i zaletach antykoncepcji oraz zmianie podejścia do seksu w obecnych
        czasach. Ale zbudzi się za to silny opór.


        --
        "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
        • nati1011 Re: Brońmy Pospieszalskiego! 08.07.09, 09:29
          Sulla, ja wczoraj dostałam protokół z zebrania. I czytając go
          zastanawiam się, czy byliśmy na tym samym zebraniu. Nawet moje
          osobiste słowa są całkiem poprzekręcane i przeinaczone w znaczeniu.
          Niestety często co innego się mówi, a co innego znajduje się w
          tekscie.
          • madziaq Re: Brońmy Pospieszalskiego! 08.07.09, 09:36
            Ale zdaje się, że Pospieszalski sam był łaskaw popełnić ten tekst w Rzepie (bo
            wiadomo, że rozmawiamy o oryginale, a nie dwóch zdaniach zacytowanych w GW).
            Więc jeśli odrzucimy możliwośc, że sam do końca nie wiedział, co chciał
            powiedzieć, to przekłamania są wykluczone.
            --
            Nasz staż smile
            • nati1011 Re: Brońmy Pospieszalskiego! 08.07.09, 10:06
              madziaq napisała:

              > Ale zdaje się, że Pospieszalski sam był łaskaw popełnić ten tekst
              w Rzepie (bo
              > wiadomo, że rozmawiamy o oryginale, a nie dwóch zdaniach
              zacytowanych w GW).
              > Więc jeśli odrzucimy możliwośc, że sam do końca nie wiedział, co
              chciał
              > powiedzieć, to przekłamania są wykluczone.

              Tak, ale z tego tekstu nie wynika, ze to stwierdzenie odnosi sie do
              wszystkich kobiet. Mówi raczej o pewnych postawach, które przecież
              występują. I chyba nie warto sprowadzać dyskusji do poziomu
              argumentu z dyskusji o aborcji, ze skoro katolicy są przeciw
              aborcji, to karza umierać kobietom w ciaży pozamacicznej.

              W każdej dyskusji stosujemy pewne uogólnienia i zawsze moze sie
              zdarzyć, ze ktos poczuje sie dotknięty. Nie wydaje mi się jednak, by
              to było intencja Pospieszalskiego.
    • mader1 No zobaczcie 08.07.09, 09:50
      Nie mam zbyt dużo czasu, więc nie chciało mi się czytać tego artykułu, przyznam.
      Zwłaszcza, ze poglądy Pospieszalskiego na wiele tematów jak mniemam, raczej znam
      smile No ale przeczytałam wreszcie, zaintrygowana wpisami.
      I wiecie, co mnie zaskoczyło ? Że on o czymś innym jest wink))))))
      I są te właśnie, dwa cytowane zdania, ale one ilustrują tezę, i rozumiem, że są
      raczej taką figurą retoryczną, użytą rzeczywiście nieszczęśliwie, nie mającą
      pretensji do wyczerpującego omówienia tematu ani szczepionek ani tabletek wink)))
      No, skoro tekst jest o czymś innym i autor podpisał się muzyk, a nie socjolog
      czy lekarz, mogę uznać to za wpadkę wink))))
      Natomiast niekompetencję przedstawiciela handlowego,lekarza który w gruncie
      rzeczy powoływał ten sam argument,ubrany w trochę inne słowa, oceniam znacznie
      bardziej surowo.
      --
      Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
      Tam ciągle giną chrześcijanie!
      • mader1 inny fragment ;)))) 08.07.09, 09:57
        Z tego samego artykułu, bo za poważnie się zrobiło
        "Przypomina mi się tu stary dowcip. Na Mojżesza schodzącego z góry Synaj
        oczekiwał tłum Izraelitów. Gdy się zbliżył,taszcząc wykute w kamieniu
        przykazania, ogłosił.
        - Mam dwie wiadomości, jedna dobrą, drugą złą, od której mam zacząć ?
        - Daj najpierw tę dobrą.
        -Utargowałem do dziesięciu !
        - Uff- odetchnęli z ulgą
        - A ta zła ?
        - Szóste zostaje !
        --
        Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
        Tam ciągle giną chrześcijanie!
    • anik801 Re: Brońmy Pospieszalskiego! 08.07.09, 11:20
      Ja też jak byłam kiedyś u jedenej p.ginekolog to jak powiedziałam że
      nie stosuję antykoncepcji(tabletek,plastrów,prezerwatyw)to zrobiła
      oczy jak 5zł.Popatrzyła na mnie jakbym była z ciemnogrodu!Tabletki
      stały się wszechobecne i są na wszystko.Zostały mi w tamtym roku
      przepisane w celach leczniczych.Ginekolog zapewniała mnie,że
      pomogą.No coż stwierdziłam,że spróbuję,bo naprawdę zależy mi na
      tym,aby przytyć!Nie pomogły!Nie przytyłam nawet 1kg.a w dodatku
      bardzo źle się po nich czułam!Wtedy jeszcze nie wiedziałam,że mam
      zespół złego wchłaniania,więc żadne hormony i tak nie spowodują
      poprawy wagi!
      --
      "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
    • a_weasley Jeszcze jeden drobiazg dzisiaj 08.07.09, 13:22
      Znowu Rzepa, tym razem Paweł Bravo:

      "Przykro myśleć, że w zapale ośmieszania Pospieszalskiego autor
      zwyczajnie naciąga czytelnika. Nie każdy w pośpiechu skojarzy, że
      pierwsze roczniki masowo szczepionych przeciw HPV dziewczyn osiągną
      wiek, kiedy wzrasta w sposób istotny ryzyko nowotworu, dopiero za
      ładnych paręnaście lat. Wtedy zobaczymy.

      Spokojne wykazanie, jak Pospieszalski się zapędził w swoich
      przykładach jest mniej efektowne od hasła, że on nie chce, byśmy
      chronili córki przed rakiem. To jest dopiero cep polemiczny. Oprócz
      szczepionek z apteki jest jedna, którą żmudnie wstrzykuję swojej
      córce przez lata: krytyczne myślenie. Coś mi się wydaje, że przyda
      jej się nie mniej niż ochrona przed brodawczakiem."

      (całość)
      • nati1011 Re: Replika Pospieszalskiego 08.07.09, 20:26
        To już brzmi całkowicie poprawnie.

        Zwracam uwage na fragment:

        "Wypada więc powtórzyć. Tym, co łączy agresywne środowiska gejowskie
        i biznes farmaceutyczny, jest wizja ludzkiej seksualności. Jedni
        poprzez domaganie się specjalnych praw, drudzy, stosując swoisty
        marketing produktów (antykoncepcja i np. szczepionka przeciw
        wirusowi raka szyjki macicy) wychodzą z założenia, że ludzie są
        całkowicie uzależnieni od popędu seksualnego. Nie potrafią nad sobą
        panować, zdeterminowani zaspokajaniem tej jednej biologicznej
        potrzeby. "

        Jak dla mnie to o tej wizji ludzkiej seksualności - promowanej przez
        pewne srodowiska - mówił Pospieszalski w tych miejscach, kóre was
        tak oburzyły.

        • sion2 O szczepieniach moje zdanie 08.07.09, 21:24
          ... jest takie, że szczepić ale nie "ile sie da". Bo z jednej strony
          jest tak ze wlasnie szczepienia przyczynily sie do poprawienia
          przeżywalnosci dzieci powyzej 5 roku zycia, z drugiej coraz częściej
          sie czyta i slyszy że nadmierne "ogłupianie" czy tez stymulowanie
          szczepionkami ukladu odpornosciowego malego dziecka a wczesniej
          organizmu matki przyczynilo sie do takiej plagi alergii. Uklad
          immunologiczny, nie majac pola do walki z powaznymi zagrozeniami,
          cwiczy sie na czym moze i np. pyłki traw uwaza za czynniki
          chorobotworcze i je zwalcza. Wiec cos za cos.

          Jednak bylabym bardzo daleka od postawy "a niech przechoruje sobie
          ospe, w koncu to nic groznego". Jasne, dla 90% dzieci nic groznego
          ale tak przypadkiem trafilam wlasnie dzis na forum dla dzieci
          niedoslyszacych i gluchych - matka urodzonej calkiem zdrowej 6-
          latki, spiewajacej i tanczacej w zespole, przezyla szok bo dziecko
          pewnego wrzesniowego poranka obudzilo sie calkiem gluche. Calkiem -
          na oba uszy. Po badaniach sie okazalo ze to powiklanie po
          przechorowanej miesiac wczesniej ospie wietrznej. Nie chcialabym
          narazac swoejgo dziecka na cos takiego a szczepienia niewatpliwie
          ryzyko zmniejszaja choc nie eliminuja.

          Podobnie propagowana przez chyba UNICEF od kilku lat akcja masowego
          szczepienia na tężęc ciezarnych kobiet afrykanskich. Oczywicie w
          Afryce kraj krajowi nierowny ale faktem jest że smiertelnosc
          okoloporodowa dzieci jest tam najwyzsza na swiecie bo kobiety
          najczesciej rodza w lepiankach na podlodze ze zwyklej ubitej ziemi.
          Dziecko zakazone zostaje tężcem i umiera w męczarniach dusząc sie w
          ciagu paru dni. NIe pamietam w ktorym kraju ale w jednym w ciagu 5
          lat akcji darmowych szczepien udalo sie wyeliminowac prawie calkiem
          umieralnosc na tężec wsrod noworodkow. W innych krajach akcja trwa.
          Artykuł czytalam w ktoryms z numerow "Twojego dziecka"
          albo "Dziecka".
          Bezsprzecznie szczepionki są dobrem dla ludzkosci choc nie nalezy
          przesadzac z tymi obowiazkowymi.
          Jesli chodzi o szczepionke przeciwko rakowi szyjki macicy ja bym
          szczepila corke, jak juz bedzie wiadomo o skutecznosci szczepionki
          bo na razie to jest w fazie bardziej życzeniowego myslenia.

          Problem polega na tym że wiekszosc chorob na ktore szczepimy dzieci
          nie jest smiertlena sama w sobie. Nawet grype da sie przezyc. I odre
          i ospe, i swinke i krztusiec tez. Tylko że przy kazdej z tych chorob
          wystepuje spory odsetek powiklan ktore prowadza albo do utraty zycia
          albo do trwalego kalectwa. I kazdy powie chetnie "a niech moje
          dziecko przechoruje sie jak powinno" do momentu gdy na to jego
          dziecko wlasne spadnie powiklanie w postaci gluchoty, paralizu czy
          uzkodzenia centralnego ukladu nerwowego.

          --
          Bąbelkowa Wiki
          Wiosenna
          • nati1011 Re: O szczepieniach moje zdanie 08.07.09, 21:42
            sion2 napisała:

            > Jednak bylabym bardzo daleka od postawy "a niech przechoruje sobie
            > ospe, w koncu to nic groznego". Jasne, dla 90% dzieci nic groznego
            > ale tak przypadkiem trafilam wlasnie dzis na forum dla dzieci
            > niedoslyszacych i gluchych - matka urodzonej calkiem zdrowej 6-
            > latki, spiewajacej i tanczacej w zespole, przezyla szok bo dziecko
            > pewnego wrzesniowego poranka obudzilo sie calkiem gluche. Calkiem -

            > na oba uszy. Po badaniach sie okazalo ze to powiklanie po
            > przechorowanej miesiac wczesniej ospie wietrznej.

            ALe to tez tylko pół prawdy - zdarzają sie powikłania po chorobach
            dziecięcych typu ospa czy różyczka. Ale są sporadyczne. Prawdą jest
            też, ze zdarzają sie powikłąnia po szczepieniach - nawet śmiertelne,
            a często tez bardzo groźne.

            Prowadzone w Japonii badania doprowadziły do przesuniecia szczepień
            na 2 rok zycia. Pozwoliło to niemal wyeliminować w tym kraju tzw
            śmierć łóżeczkową. Daleka jestem od twierdzenia, że szczepienia
            odpowiadają za przypadki niewyjaśnionych zgonów niemowląt, ale
            doświadczenia japońskie mocno mnie zastanowiły.

            Nikt nie dyskutuje na temat sensu szczepienia przeciwko tężcowi czy
            wściekliźnie, jeżeli sa ku temu wskazania. Ale w przypadku mniej
            groźnych chorób - jak włąśnie ospa wietrzna czy różyczka, alebo tych
            nie do końca sprawdzonych - jak grypa - powinna być dowolność, a nie
            obowiazkowe szczepienia.


            > Jesli chodzi o szczepionke przeciwko rakowi szyjki macicy ja bym
            > szczepila corke, jak juz bedzie wiadomo o skutecznosci szczepionki
            > bo na razie to jest w fazie bardziej życzeniowego myslenia.
            >

            dokładnie - takie zaklinanie rzeczywistości.

            Nawet grype da sie przezyc. I odre
            > i ospe, i swinke i krztusiec tez. Tylko że przy kazdej z tych
            chorob
            > wystepuje spory odsetek powiklan ktore prowadza albo do utraty
            zycia
            > albo do trwalego kalectwa. I kazdy powie chetnie "a niech moje
            > dziecko przechoruje sie jak powinno" do momentu gdy na to jego
            > dziecko wlasne spadnie powiklanie w postaci gluchoty, paralizu czy
            > uzkodzenia centralnego ukladu nerwowego.
            >

            Przechodziłam ten etap - aż doszłam do wniosku, ze umrzec mozna na
            wszystko. I żadne szczepienie czy działanie zapobiegawcze nie daje
            100 % pewności. Umrzemy wszyscy, i niemal wszyscy na cos
            zachorujemy. Ale przeciez jest jescze Ktoś, Kto nad tym czuwa. I w
            Niego wierze bardziej niż we wszystkie szczepionki razem wziete. smile

          • isma Re: O szczepieniach moje zdanie 08.07.09, 23:45
            No ale Sionku, w medycynie w zasadzie wszystko sie opiera na (mniej lub bardziej
            precyzyjnej) kalkulacji ryzyka, i to tak w odniesieniu do calej populacji, jak i
            konkretnego przypadku...
            Normalny czlowiek jak ma zab, ktorego sie nie oplaca juz leczyc, to idzie go
            wyrwac, i najwyzej spuchnie. Ja lecze, dopoki jest jakikolwiek cien szansy, a
            jak juz musze wyrwac, to zaliczam najpierw wizyte na hematologii celem
            zatankowania preparatow wspierajacych krzepniecie, a potem dobre dwie doby mam
            pod reka telefon na pogotowie, w razie gdybym jednak poplynela wink)).

            Rzecz jest "tylko" w tym, zeby ta kalkulacja byla robiona w miare z glowa, a nie
            wsrod nakreconych emocji. Pamietacie reklame "stop pneumokokom" i probe
            wywolania u rodzicow poczucia winy, ze narazaja swoje dziecko na smiertelne
            niebezpieczenstwo, nie suplajac tych parudziesieciu zlotych na szczepionke?
            Reakcje byly wtedy dosc ostre, m.in. Rada Etyki Mediow sie wypowiedziala.
            I podobnie zostala oceniona przez Rade Etyki Mediow akcja reklamowa Glaxo
            dotyczaca szczepionki przeciw HPV:
            www.radareklamy.org/img_in/UCHWALY/2007/Uchwala_ZO3707_22.11.07_GSK.pdf
            I jeszcze. Dla mnie masowosc szczepien ma sens, jesli zarazenie sie jest,
            wlasnie, masowe, i slabo skorelowane z zachowaniami konkretnej osoby. Jeden
            zarazony odra (czy ospa) moze zarazic w pare godzin pol grupy przedszkolnej, i
            nawet nie bedzie mozna temu zapobiec, bo zaraza sie takze przed wystapieniem
            objawow. Ale z HPV to nie idzie ani tak powszechnie, ani tak bezwiednie.

            --
            Wyślij protest doAmbasady Indii
            • szczur.w.sosie Re: O szczepieniach moje zdanie 09.07.09, 00:29
              Odeszliśmy od tematu, ale dodam, że w 100% grupie szczepionych dojść może (i
              dochodzi) do zachorowań. Stąd nie ma dla mnie sensu się szczepić. Po prostu dla
              mnie to biznes i tyle.
              Zresztą, wynika to z moim przekonań anty medycznych. Po prostu widzę rolę
              medycyny jako bardzo ograniczoną jeśli chodzi o wpływ na moje życie. Coś, w co
              dziś wierzymy, może za 50 czy 100 lat znaleźć się w podręcznikach do historii
              medycyny i będzie czytane z takim zainteresowaniem ale też zdziwieniem, jak dziś
              np. Szumowski.
              • zuq1 Krawczuk o Tyberiuszu 09.07.09, 08:28
                Swego czasu zaczytywałem się w "Poczcie cesarzy rzysmskich". O
                cesarzu Tyberiuszu napisał takie zdanie: "Rzadko chorował, może
                dlatego, że gardził lekarzami". No i dożyłby może nawet stu lat,
                gdyby go Kaligula nie zadusił poduszką. Na pewno coś w tym jest -
                trzeba mieć zdorwy dystans do lekarzy, leków i para-leków...
                Przesada jest niewskazana, ponoć więcej leków od Polaków aplikują
                sobie tylko Amerykanie i Francuzi.
              • sunday ma sens 09.07.09, 13:20
                > w 100% grupie szczepionych dojść może (i dochodzi) do zachorowań.
                > Stąd nie ma dla mnie sensu się szczepić.

                Ma sens, bo osoba szczepiona ma dużo mniejsze szanse zachorowania, niż
                nieszczepiona. I nawet jak się zarazi, to przebieg choroby jest dużo
                łagodniejszy, jest znacznie mniejsze prawdopodobieństwo powikłań i
                hospitalizacji. Czytałem na ten temat konkretne dane, z wielu krajów, gdy
                zastanawialiśmy się nad szczepieniem dziecka na wiatrówkę.

                > Po prostu dla mnie to biznes i tyle.

                To też prawda, zwłaszcza w wypadku niektórych szczepionek.
        • paszczakowna1 Re: Replika Pospieszalskiego 09.07.09, 10:42
          > Jak dla mnie to o tej wizji ludzkiej seksualności - promowanej przez
          > pewne srodowiska - mówił Pospieszalski w tych miejscach, kóre was
          > tak oburzyły.

          On nie mówił, tylko pisał, w tym sęk. Może na drugi raz przeczyta to, co
          napisał, niekoniecznie dopiero zacytowane w GW. Bo jak by nie patrzył, napisał
          głupio. Jeszcze to o szczepieniach jakieś źdźbło sensu miało, ale to o
          antykoncepcji hormonalnej nijak.
          • mader1 Re: Replika Pospieszalskiego 09.07.09, 10:56
            Bo jak by nie patrzył, napisał
            > głupio. Jeszcze to o szczepieniach jakieś źdźbło sensu miało, ale to o
            > antykoncepcji hormonalnej nijak.

            no... mądrze to ujęte nie było, cokolwiek chciał przekazać.
            Nie wyobrażam sobie, żeby jedna szczepionka, i to na raczej nie braną pod uwagę
            w młodym wieku chorobę ( wybaczcie, ale która nastolatka myśli poważnie o raku
            szyjki ? ), zmienił mentalność moich córek. Już sobie wyobrażam, jak pobudzone
            strzykawką, udają się na "polowanie" wink))))
            No ale rodzice są straszeni, to prawda.
            --
            Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
            Tam ciągle giną chrześcijanie!
    • mary_ann ad szczepionka p/HPV 09.07.09, 10:28
      Kilka miesięcy temu czytałam artykuł we francuskim czasopiśmie "Science et Vie"
      na temat zaleceń dotyczących szczepienia HPV. O ile dobrze pamiętam, wynikało z
      niego, że ostatnio podnoszona jest kwestia trwałości nabywanej w wyniku w/w
      szczepienia odporności (najwyżej kilka lat, a szczepionka dość droga, jeśli
      liczyć cały "cursus"). Jeśli odkopię ksero, to streszczę i wkleję. Ja w każdym
      razie - na podstawie całkowicie prywatnej kalkulacji kosztów i spodziewanych
      zysków - na razie wstrzymuję się z zaszczepieniem mojej trzynastolatki.
      Podkreślam - na razie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka