Dodaj do ulubionych

Literatura radziecka

04.03.11, 13:56
Tak właśnie ;) Nie żadne Tołstoje , Dostojewscy, Puszkiny czy inne niesłuszne Błoki i Sołzenicyny, ale wytwory radzieckiego pióra porewolucyjnego, prezentujące jedynie własciwą linię.
Wiem, że niektórzy pewnie już w łonie matki pluli na nią ze wstrętem, ale ja, czytając wszystko, czytałam i to, często z przyjemnością.
Na początek:
"Timur i jego drużyna" - Timur był naszym idolem, jakieś próby podobnej działalności pomocowej próbowaliśmy inicjować i kompletnie nie mieliśmy pojęcia, że dzielni żołnierze nie s Gitlierom wojują, tylko z Finami.
"Dziewczęta" chyba Borysa Biednego - ach, jak się wzruszałam miłością skromnej i nie za ładnej kucharki Tosi (tylko czemu ona codziennie kapuśniak drwalom gotowała) i miejscowego bożyszcza męskiego!
No i przyznam się: nawet "Poemat pedagogiczny" Makarenki bez wstrętów przełknęłam ;)
A co Wy macie na na sumieniu?
Edytor zaawansowany
  • wirujacypunkt 04.03.11, 15:37
    Mam na sumieniu dokładenie te same''dzieła''. Na swoje wytłumaczenie mam to, że czytalam wszystko co wpadło mi w ręce.
  • jarkoni 04.03.11, 16:27
    Popełniłem to samo, a "Timur i jego drużyna" bardzo mi się podobał, szczególnie tajne sposoby komunikowania się..
    A kto pomni "Biełyj parus odinokij" = "Samotny biały żagiel"?? I Odessa?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • trevistas 05.03.11, 00:20
    jarkoni napisał:

    > Popełniłem to samo, a "Timur i jego drużyna" bardzo mi się podobał, szczególnie
    > tajne sposoby komunikowania się..
    > A kto pomni "Biełyj parus odinokij" = "Samotny biały żagiel"?? I Odessa?
    Tak, czytalem to; jest to dzielo ogolnie o obronie Krymu i Odessy przed niemcami, niezle.../ jakos.
  • tamsin 04.03.11, 16:28
    tez popelnilam "Timura", najbardziej spodobalo mi sie jego imie.
  • jarkoni 04.03.11, 16:43
    Dla miłośników Timura i jego drużyny chwila wspomnień on-line :-)

    Narada drużyny Timura:

    - W Krzywym Zaułku, w sadzie przy domu numer trzydzieści cztery, jakieś typy otrząsły wszystkie jabłka z jabłoni - oznajmił Kola Kołokolczykow. - Złamali dwie gałęzie i podeptali klomby.
    - Czyj to dom? - Timur zerknął do zeszytu w ceratowej okładce. - Czerwonoarmisty Kriukowa. Kto tu był dawniej specem od cudzych jabłek.
    - Ja - rozległ się czyjś zawstydzony głos.
    - Czyja to może być robota?
    - Miszki Kwakina i jego pomocnika, tego, co go nazywają Figura. To jabłoń pierwsza klasa, krzyżówka miczurinowska, słodkosoczyste, oni się na tym znają.
    - Znowu ten Kwakin! - Timur zamyślił się. - Gejka, rozmawiałes z nim?
    - Aha.
    - I co?
    - Dosunąłem mu parę razy.
    - A on?
    - Też mi dołożył.
    - Ty to zawsze na jedno kopyto. "dosunąłem", "dołożył"... A pożytek z tego żaden. No, dobra! Do Kwakina jeszcze wrócimy. Kto ma coś jeszcze?
    - Pod dwudziestym piątym syna starej mleczarki wzięli na wojnę. Do kawalerii.
    - Ale nowina! Już od trzech dni jest tam znak nasz na furtce. Kołokolczykow, to ty go malowałeś?
    - Ja...
    - To dlaczego jedno z górnych ramion gwiazdy jest krzywe jak pijawka? Jak już coś robisz, to rób po ludzku. Ludzie będą się śmiali. Co dalej? Sima Simakow zerwał się i wypalił jednym tchem:
    - Na Puszkarowej pod pięćdziesiątym czwartym zginęła koza. Idę i widzę, że na podwórku starucha leje rózgą dziewczynę. Więc wołam: "Psze pani, dzieci się nie bije, dzieci się okłamuje!" A ona mi na to: "Koza mi zginęła, niech Ją wszyscy diabli!" "Gdzie zginęła?". "Ano tam, w wąwozie, za lasem! Przegryzła sznur i tyle ją widziałam! Może ją wilki żeżarły?"
    - Czekaj, kto tam mieszka?
    - Czerwonoarmista Paweł Guriew. Dziewczyna to jego córka. Niurka jej na imię. Biła ją babka, nie wiem, jak się nazywa. A koza nazywa się Mańka. Szara, z czarnym grzbietem.
    - Znaleźć tę kozę! - skomenderował Timur. Pójdzie czterech. Ty, ty, ty... i ty! To wszystko, chłopaki?
    - Pod dwudziestym czwartym płacze dziewczynka - oznajmił niechętnie Gejka.
    - Dlaczego?
    - Pytałem, nie chce powiedzieć.
    - Trzeba było lepiej pytać. Może ktoś ją uderzył albo jej dokuczył?
    - Pytałem, nie chce powiedzieć.
    - Duża ta dziewczynka?
    - Ze cztery lata.
    - To pech! Zeby była większa, ale cztery lata! Czekajcie, czyj to dom?
    - Lejtnanta Pawłowa. Tego, co niedawno zginął na granicy.
    - "Pytałem, nie chce powiedzieć!" - chmurnie powtórzył za Gejką Timur. Zasępił się i przez chwilę rozmyślał w skupieniu. - No, dobra. Sam to załatwię.

    Timur pewną ręką wyrównał ramiona gwiazdy.
    - Po co to wszystko? -- spytała Żenia. - Wytłumacz mi, co to ma znaczyć. Timur schował tubkę do kieszeni. Potem zerwał liść łopianu, otarł pobrudzony palec i patrząc Żeni w oczy, powiedział:
    - To znaczy, że z tego domu ktoś odszedł na front, do Armii Czerwonej. I że od tej chwili ten dom i jego mieszkańcy znajdują się pod naszą opieką i ochroną. Twój ojciec jest na froncie?
    - Tak! - odparła Żenia z dumą i wzruszeniem. Jest dowódcą.
    - Więc i ty jesteś pod naszą ochroną i opieką. Przystanęli przed furtką następnego domku. Tu także na płocie namalowana była gwiazda. Ale wokół jej ramion widniała szeroka czarna obwódka.

    - Widzisz? - spytał Timur. - Z tego domu też ktoś poszedł na front, ale już nie wróci. To dom lejtnanta Pawłowa, którego niedawno zabito na granicy. Tu mieszka jego żona i ta mała dziewczynka, która nie chciała powiedzieć dobremu Gejce, czemu tak często płacze. Jeśli ją kiedyś spotkasz, Żeniu, postaraj się zrobić dla niej coś miłego.
  • ewa9717 04.03.11, 16:52
    Oczywiście, ze i parusa odinakowo czytałam! I pilota Mieriesiejewa pozałam, zanim jego autor stał się elementem toastów (polewoj, Borys, polewoj) ;)
    A "Opowieść o Zoi i Szurze" ktoś czytał? Ta akurat książka trafiła w moje ręce dość przypadkowo. Jako dziecię bardzo nieletnie miałam pozwolenie do grzebania wśród książek dla dorosłych, bo przynosiłam też (czasem wedle zamówienia na karteczce, a czasem wybierałam sama) lektury dla mamy. Czytałam szybko, a mało spostrzegawcza byłam , więc wpadł mi w oko tytuł"Opowieść o Zoi i SzCZurze" Pomyślałam, że to na pewno coś ekscytującego!
  • jarkoni 04.03.11, 17:23
    Ojej, Ewa, Mieriesjew, pilot bez nogi, na myśliwcach, to był mój bohater..
    Cieszyłem się z każdej jego rekonwalescencji, a już z protezy!!
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • horpyna4 04.03.11, 17:31
    A ja parusa nie tylko czytałam - byliśmy z całą klasą na nim w teatrze! To był któryś z teatrów w PKiN. I chyba brakło im młodych aktorów płci męskiej, bo chłopaków grały odpowiednio ucharakteryzowane dziewczyny.
  • zawszekacperek 04.03.11, 17:54
    Samotny biały żagiel to jedna z części tetralogii Katajewa. Mistrzostwo osiągnął on jednak w Świętej studni i Jak został napisany Werter.
    A tak w ogóle to jestem fanem literatury rosyjskiej i radzieckiej.


    horpyna4 napisała:

    > A ja parusa nie tylko czytałam - byliśmy z całą klasą na nim w teatrze! To był
    > któryś z teatrów w PKiN. I chyba brakło im młodych aktorów płci męskiej, bo chł
    > opaków grały odpowiednio ucharakteryzowane dziewczyny.


    --
  • jarkoni 04.03.11, 18:22
    Kacperek już Cię lubię.
    A jaka jest Twoja opinia nt takiego Suworowa?
    Ja w samej Moskwie byłem ponad 50 razy i mogę być tam przewodnikiem, nie licząc Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii..
    Jestem rusofil pierwszej wody..
    To dla Ciebie, poczytaj komentari:
    www.youtube.com/watch?v=yUQJ53A3zmc
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • jarkoni 04.03.11, 19:01
    I od lat obserwuję zmiany w języku.
    I w anglijskim, np zamiast through to jest thru :-) To uproszczenia, dużo ich jest..
    A we wschodnim? Dużo polszczyzny. Na Ukrainie mówią cukierki zamiast konfiety, wieresień zamiast sientiabr :-)
    W rosyjskim też, mówią "tak" zamiast "da", szczególnie podkreślając coś..
    I nawet kraj, zamiast strana..
    www.youtube.com/watch?v=NASQKArRmdM&feature=related
  • ewa9717 04.03.11, 19:31
    A ja Adiessa ;) i Syberia, ach...
  • jarkoni 04.03.11, 19:34
    Ewa też rusofil? :-)
    Tak toczno:-) Ułybajus..
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • ewa9717 04.03.11, 19:44
    Może nie aż rasowy rusofil, ale nie mam nic naprzeciwko ;)
  • jarkoni 04.03.11, 20:16
    Na rosyjskim forum też jazdy i bluzgi:
    Всё было хорошо, пока не появилась Хакамада-сука
    Nie lubią Hakamady :-)
    Jestem normalny inaczej, pisuje też na rosyjskich forach czasem, i wcale się tego nie wstydzę :-)
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • ewa9717 04.03.11, 20:23
    A dlaczego miałbyś się wstydzić? Bardzo lubię rosyjski, choć czytam już bardzo powolutku. Moim największym życiowym osiągnięciem był "Oniegin" w oryginale ;)
  • jarkoni 04.03.11, 20:31
    Ewa, zobacz filmik z 2008, o przemianach po upadku ZSRR, z końcem, gdzie Lenin pyta: no i kak wam bez sowietskoj własti?
    www.youtube.com/watch?v=9xSTSqH34MM&feature=fvwrel
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • tymon99 05.03.11, 01:01
    > Хакамада-сука

    a nie Гакамада?

    --
    she's got everything she needs,
    she's an artist, she don't look back
  • jarkoni 09.03.11, 17:18
    Tymon, zobacz lepiej to:
    www.youtube.com/watch?v=GgZQeTsgS48&feature=related
    Głos momentami jak Wysocki, a przesłanie? No cóż..
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • luccio1 09.05.11, 12:49
    jarkoni napisał:
    > Na Ukrainie mówią cukierki zamiast konfiety,
    > wieresień zamiast sientiabr :-)

    Na tzw. "Ukrainie Zachodniej" (Lwów, Tarnopol, Stanisławów - i okolice) - mówiono tak zawsze.
  • tymon99 10.05.11, 01:09
    jarkoni napisał:

    > W rosyjskim też, mówią "tak" zamiast "da"

    mam znajomego, który flamandem będąc, w moskwie mieszkał dość długo i tam się ożenił. od żony zaraził się nie tylko rosyjskim akcentem i typowymi dla rosjan błędami, ale i wtrącaniem "da":
    'hjeloł timon, maj frjend, hał ar ju on dis fajn diej? di łeder is ril bjutiful, da?'

    --
    bow down to her on sunday,
    salute her when her birthday comes
  • zawszekacperek 04.03.11, 20:21
    Suworowa czytałem i czytuję z zapartym tchem. Cenię go za błyskotliwość i dar narracji. Co do poruszanych przez niego treści, to w wielu obszarach jestem krytyczny. Ale to zrozumiale. Prawdziwych tajemnic takim jak my na pewno nie zdradził i nie zdradzi.
    Co do Moskwy, to zazdroszczę Ci. Osobiście bylem w Moskwie tylko dwa razy i to krótko - pięć, siedem dni.
    Ale na pewno znasz kultową powieść W. Jerofiejewa "Moskwa - Pietuszki". Stawiam ją na równi z takimi cymesami jak "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa czy "Doktorem Żywago" Pasternaka . (Nie wspominając o Sorokinie, Pielewinie i innych.) Zresztą sam wiesz jak trudno jest zrobić ranking najlepszych utworów z literatury rosyjskiej/radzieckiej, żeby nie skrzywdzić ich pisarzy. To samo tyczy się ich "pieśniarzy". Przywołam tylko Wysockiego, Okudżawę, Hvorostowskiego czy zalinkowanego przez Ciebie Rozenbauma. Miodzio.
    Ale szlus, bo admin wykopie na Oślą.
  • jarkoni 04.03.11, 21:59
    Kacper, nie mieszkałem w Moskwie, też byłem tam tylko po kilka dni, targi/spotkania z klientami. I zazwyczaj pociągiem 26 godzin na Biełaruskij Wakzał.. Ale jakbyśmy tam kiedyś trafili to przy Twerskiej(teraz max ekskluzywna ulica Moskwy) polecam knajpę Jołki-Pałki, nowoczesny grill, sam wybierasz zestaw mięs i dodatków, ile Ci się zmieści w wielkiej misce, sosy gratis..
    Myślałem o założeniu podobnego biznesu w Polsce, bo tam kolejki ciągle :-)
    AA, i wiele razy mieszkałem w zburzonym już hotelu Rossija, tuż przy Placu Czerwonym..
    Ech wspomnienia..
    A ostatnio byłem na Białorusi, tam też byłem kilkadziesiąt razy, Mińsk, Witebsk, Grodno..
    A kiedyś w pociągu mnie spytał jeden taki: wy otkuda? Ja na to: iz Polszy.. A on- ja toże iz Polszy, ja z Orszy.. Starszy pan..

    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • czekolada72 09.03.11, 08:46
    Timur mi sie zawsze bardzo podobał :)
    A oprocz tego:
    Andrzej Płatonow - Czarodziejski pierścień - oczywiscie basnie
    Irina Guro - Wakacyjna przygoda
    W. Krapiwin - Chłopiec ze szpada (no nie ukrywam - imponował mi niezle!!)

    a z powazniejszych - no coz - ja lubie Puszkina i Tołstoja :)
    --
    Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. — św. Augustyn
    58,3
    "Kto nie naraża się na szwank - ten głównej stawki nie wygrywa"
  • tymon99 31.01.12, 23:22
    pilota mieresjewa uważałem (po cichu) za fikcję literacką, częściowo inspirowaną postacią douglasa badera. że istniał naprawdę, choć nazywał się maresjew, dałem się przekonać dopiero jako zupełnie dorosły człowiek.

    --
    she's nobody's child,
    the law can't touch her at all
  • masandra6 16.03.11, 19:39
    Mistrz i Małgorzata, Dzieci Arbatu czyli klasyka.
    a pamiętacie Czuka i Heka? dwóch braci, ktorzy wraz z matką jadą do ojca, ktory pracuje gdzies w błękitnych górach. Zanim jednak wyruszają w podróż, dowiadujemu się coś nie oś o bohaterach. Otóż zdaniem autora o ile dobrze pamiętam Arkadego Gajdara chłopcy mieszkają w najpiękniejszym mieście na świecie Moskwie. Jeden z nich jest posiadaczem pudełka pełnego dziecięcych skarbów m.in. kawałka końskiej grzywki.
    Pamiętam jeszcze jak przez mgłę "zeszyt w czerwonej okładce", narratorką była Masza, która opisywała swoje perypetie. dydaktyczno-ideologicznego smrodku nie pamietam.
    Wreszcie Mala Wiera, pokazująca nie przodowników pracy ale rodziny robotnicze z ich problemami: alkoholizmem, niewydolnościa wychowawcza, niepelnymi rodzinami.
  • jarkoni 16.03.11, 19:50
    Pamiętam, że Czuk i Hek jechali z matką przez całą Rosję na Syberię, a ojca tam chyba nie było..
    A Małą Wierę chętnie sobie przypomnę, nie było też filmu?

    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • derena33 16.03.11, 20:48
    "Cichy Don" Szolochowa przeczytalam ciurkiem.
    --
    "Badz uroczy dla swoich wrogow, nic ich bardziej nie zlosci"
  • quba 19.03.11, 21:14
    Pojechaliśmy całą gromadą na żagle, miałam ze sobą Szołochowa "Cichy Don".
    W wolnym czasie czytałam głośno - wszystkim, kto chciał słuchać.
    Piękna opowieść.
    Do dziś, kiedy się spotykamy - wszyscy wspominają z łezką w oku moje czytanie Im tego dzieła.


    No a tak dla dzieci i młodzieży to pamiętam Czuka i Heka (Gajdar chyba też i to napisał), Gołubiew - Chłopca z Urżumu,Woronkowej - Dziewczynkę z miasta, Biednego - - Dziewczęta, Sieriożę Wiery Panowej, urocza książeczka o sześcioletnim chłopcu, ale pamiętam też I.Grekowej - "Statek Wdów" to zupełnie nie było dla dzieci;
    "Samotny biały żagiel" przeczytałam w szóstej klasie i był dla mnie piękną powieścią o Odessie.

    ********
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • mamalgosia 09.05.11, 11:50
    jarkoni napisał:

    > Pamiętam, że Czuk i Hek jechali z matką przez całą Rosję na Syberię, a ojca tam
    > chyba nie było..

    tak, piękna sprawa:)
  • tymon99 17.03.11, 11:49
    strugaccy. i bułyczow :-)

    --
    she never stumbles,
    she's got no place to fall.
  • jarkoni 17.03.11, 18:20
    tymon99 napisał:

    > strugaccy. i bułyczow :-)

    Tymon, natchnieniem jesteś moim :-)
    Bułyczow był WIELKI, prześmiewca najlepszy i kosmici w ZSRR borykający się z codziennymi kłopotami człowieka radzieckiego..
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • tymon99 17.03.11, 22:52
    vse-knigi.su/auth/978
    częstuj się :-)

    --
    you will start out standing
    proud to steal her anything she sees
  • jarkoni 18.03.11, 13:52
    tymon99 napisał:

    > vse-knigi.su/auth/978
    > częstuj się :-)

    A już się częstuję :-)
    Szczególnie, że na samej górze jest "Wsie knigi planety"
    Nie podołam pewnie oryginałom, ale próba będzie :-)
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • brian.e 17.03.11, 13:54
    "Los człowieka" - czytany , a jakże, w oryginale [i](Sud'ba czełowieka)[/i] na lekcjach rosyjskiego.
    Bardziej mi w pamięci utkwił film z Sergiejem Bondarczukiem i jego niezapomnianym [i]"Po pierwom stakanu ja nie zakusaju"[/i]
  • tymon99 17.03.11, 22:45
    ciekawe, dlaczego akurat utwór polskiego kompozytora? niemcy mieli przecież też sporo dobrej muzyki ;-)

    --
    she never stumbles,
    she's got no place to fall.
  • tymon99 17.03.11, 22:38
    ewa9717 napisała:

    > tylko czemu ona codziennie kapuśniak drwalom gotowała

    gotowała щи. polskie słowo kapuśniak nie oddaje różnorodności znaczeń słowa oryginalnego, godzi się zaznaczyć, że kapusta w szczach nie jest wcale elementem obowiązkowym :-)

    --
    but you will wind up peeking through her keyhole
    down upon your knees
  • ewa9717 17.03.11, 23:13
    Wiesz, tam jakoś okrutnie biednie było, narzeczony jednej z robotnic, Ksan Ksanycz (jakie to dziwne rzeczy człek pamięta) codziennie do swej lubej na kolację przychodził i codziennie były to smażone kartofle. A Tosia chyba jednak nie szczi, tylko zwykły kapuśniak z kiszonej kapuchy gotowała, bo jak ją ambit do produkcji poniósł, to na jej miejsce w kuchni przyszła mniej utalentowana jakaś i drwale wylewali zupę. Pamiętam, ze o kapuście na śniegu była mowa. Ale upierać się nie muszę ;)
  • tymon99 18.03.11, 19:21
    szczi z kapusty to najpopularniejszy model :-) i w sumie ich potrawa narodowa.

    --
    but you will wind up peeking through her keyhole
    down upon your knees
  • quba 19.03.11, 21:31
    Tak bo Tosia ambitnie poszła rąbać las, i zastąpiła ja w kuchni jakaś starsza kobieta, Uważąno, ze skoro jest starsza, to UMIE gotować...
    A Aksinię piekną acz niesympatyczną pamiętacie?

    ********
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • ewa9717 20.03.11, 16:26
    quba napisał:


    > A Aksinię piekną acz niesympatyczną pamiętacie?
    Męczyło mnie, ale chyba wymęczyłam. Aksinia to z Szołochowa, a w "Dziewczętach" chyba Anfisa była ;)
    >
    > ********
    > Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    > pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • quba 20.03.11, 18:57
    No jasne!
    W każdym razie jedna i druga piękna była!
    Pozdrawiam
    ********
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • balamuk 22.04.11, 15:28
    A "Wiezniow krateru", "Jezdzcow znikad" i "Szwambranie" czytal kto?
  • artjomka 22.04.11, 21:56
    alamuk napisała:

    > A "Wiezniow krateru", "Jezdzcow znikad" i "Szwambranie" czytal kto?

    No, no - a to tytuly! Brzmia jak powiesci sensacyjno- kowbojskie.
    Odnosze wrazenie, ze dla kazdej generacji eksperci wybierali rozne pozycje z literatury radzieckiej.
    Kiedys moj kuzyn - starszy ode mnie - zacytowal bardzo pouczajaca sentencje. Pamietal ja z dziecinstwa, z przeczytanej wowczas lektury obowiazkowej o - jak powiedzial - przykladzie do nasladowania.Mlody kapus przedstawiony byl w ksiazce jako pozytywny bohater, bo donosil na nieprawomyslnych. Zapomnialem jego imienia.
    Ja karmiony bylem roznoraka literatura, jaka ukazywala sie wtedy z okazji obchodzonej 100 rocznicy urodzin Lenina. Byly opowiadania dla mlodszej dziatwy (zakuluarowo zwane bajkami o Lenine) i poemat o wielkim przywodcy - wierszem pisan - jesli sobie przypominam autora Wozniemienskiego (lub podobnie).
    Po paru latach ksiazki te, jako nie majace zbytu, mozna bylo kupic w tak zwanych Antykwariatach wspolczesnych - ze stempelkiem "Blad techniczny" - za 1 zloty. Byl to bardzo ladny prezent z roznych okazji. Zawsze byly przy tej okazji tak zwane jaja. Wiem ze z bratem wykupilismy u nas wszystkie egzemplarze.
    Szkoda - dzisiaj prawdopodobnie nie do dostania.

    Pozdrowienia
  • artjomka 22.04.11, 22:00
    A jak juz o radzieckiej literaturze i Wlodku mowa - moze mloda generacja nie wie - ale jeszcze nie tak znowu dawno, dzien dzisiejszy - 22 kwietnia - obchodzony byl w PRL-u uroczyscie. Bo Wolodia Iljicz sie urodzil (w maljenkiej wiosce Szuszenskoje - jak mowila Ptica - nauczycielka od rarzieckiego).
    Pazdrawljaju!
  • ewa9717 22.04.11, 22:10
    Artiomka, żyłam długo w Peerelu, cały cykl kształcenia przeszłam za niesłusznego ustroju, ale nigdy nie słyszałam o obchodach urodzin diadi Wołodi, i to jeszcze uroczystych.
    A ten młodociany donosiciel to nie Pawka Morozow aby?
  • jarkoni 23.04.11, 13:07
    Ewa, w szkołach była akademia, podobnie na rocznicę Rewolucji Październikowej
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • hajota 23.04.11, 13:33
    Ja sobie jakąś akademię w liceum mgliście przypominam, ale chyba tylko jedną. Było to w każdym razie przed setną rocznicą urodzin, bo w 1970 r. już byłam na studiach. Pamiętam, że chórek recytował na głosy fragmenty z "Jak hartowała się stal", te o śmierci Lenina. A może to było jeszcze w podstawówce, w okrągłą rocznicę śmierci?
    A wymienionej powyżej pani nauczycielce coś się pomerdało, bo z wkuwanej na pamięć na rosyjskim szkolnej czytanki pamiętam do dziś, że Lenin się urodził w Symbirsku ("nad riekoj Wołgoj był malienkij gorodok Symbirsk").
    Natomiast co do opowieści o Pawliku Morozowie jako lekturze obowiązującej w polskich szkołach mam pewne wątpliwości, ale zapytam jeszcze starszego pokolenia. Jeśli istotnie była, to tylko przez kilka najczarniejszych lat stalinizmu, w każdym razie na pewno nie po 1956 roku.
  • artjomka 23.04.11, 15:02
    ewa9717 napisała:

    > Artiomka, żyłam długo w Peerelu, cały cykl kształcenia przeszłam za niesłuszne
    > go ustroju, ale nigdy nie słyszałam o obchodach urodzin diadi Wołodi, i to jesz
    > cze uroczystych.
    > A ten młodociany donosiciel to nie Pawka Morozow aby?

    Hi Eva!
    Racja - to Pawka.
    A co do obchodow urodzin Wolodii. No, moze sie zle wyrazilem z tymi uroczystymi! Ale wiem, ze po drugiej stronie ulicy, gdzie mieszkalem lat wiele (w gorogku Stalinogrod - dawniej i pozniej Kattowitz/Katowice, byl fryzjer/perukarz. On zawsze mial w oknie wystawowym wystawiony na takie okazje popiersie Lenina z charakterystyczna glaca. Albo byl zauroczonym czerwonym pacholem, albo robil sobie jaja.
    Podobnie bylo pozniej, jak mieszkalem w odwiecznie polskim Gleiwitz. Tam jakis artysta ludowy wycinal ze styropianu popiersia Lenina, malowane potem na kolorowo. Wystawiali je w paru sklepach na Zwyciestwa z okazji (moze to nie urodziny - a rocznica rewolucji?). Wolodia wygladal jak maszkaron. Ale tu "umacniacze" z SB czy milicji szybko likwidowali "atrakcje".
    A i ja mam popiersie Wodza Rewolucji. Brat moj dostal je dawno temu jako nagrode na festiwalu jazzowym w Moskwie. Ale mi to dalej sprezentowal. Prezentuje sie super - a dzisiaj ma juz wartosc unikalna.
    Wesolych Swiat!
  • aqua48 24.04.11, 11:39
    A ja pamiętam takie piękne opowiadania o Leninie dla dzieci, na wzór przypowieści biblijnych. Książka miała czerwoną różę na okładce i była hitem dla dorosłych, którzy płakali ze śmiechu czytając te opowiastki. Ktoś z "wierchuszki" się w końcu zorientował i książeczka znikła z wszystkich księgarń, czytelni i bibliotek... Potem była rozprowadzana w odpisach.
    A oprócz Timura, którego przeczytałam w oryginale również i Samotnego żagla z przyjemnością wracam do Majakowskiego. Jego uroczą książeczkę "Listy do Lili Brik", czytała nam na lekcjach j. rosyjskiego w liceum nauczycielka.
  • jarkoni 24.04.11, 12:34
    Polecam:

    wyborcza.pl/1,86176,9421340,14_kwietnia_1930_r__Plomien_dopalil_sie.html
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • horpyna4 24.04.11, 19:29
    A nie były to przypadkiem "Opowiadania o Leninie" Michaiła Zoszczenki?
  • artjomka 25.04.11, 07:35
    horpyna4 napisała:

    > A nie były to przypadkiem "Opowiadania o Leninie" Michaiła Zoszczenki?
    Hi Horpyna & Aqua:
    Tak mi sie wydaje, ze piszemy o tej samej ksiazce. Nie pamietam - szczerze mowiac - tytulu, ale moze to byc ta.
    Pamietam do dzisiaj ten jednoznaczny w stylu przekaz sentencji "bajek". ...O patrzcie dzieci, jaki dobry byl Lenin - jak to przepuscil klase robotnicza do przodu kolejki u fryzjera, ..jak to przestal palic i tak dalej.
    A propos bajki, jak Lenin przestal palic - moze by podrzucic lobby'istom antytytoniowym, to bajke, w propagandzie antynikotynowej. Wtedy wzrosl by blyskawicznie zysk przemyslu tytoniowego!
    Wesolego Jajka!
  • aqua48 26.04.11, 21:15
    Zaczynałam naukę języka rosyjskiego od wierszyka "Myszonok-szurszonok", a w liceum to były jeszcze spore fragmenty "Eugeniusza Oniegina" na pamięć (mąż do tej pory cytuje) oraz dama na dworcu i jej "..kartina, karzina, kartionka i maleńkaja sabaczionka", która na końcu zamieniała się w ogromną sobakę. Pamiętacie? Tuwim tak cudownie spolszczył oba teksty.
  • tymon99 01.05.11, 09:38
    "dama sdawała w bagaż: kartinu, korzinu, kartonku
    i malieńkuju sabaczonku."

    w moim mózgu otworzył się właśnie jakiś obszar jeszcze wczoraj zapomniany. "krutymi tropinkami w gory". "oniegin, dobryj moj prijatiel'". "nasza wietchaja łaczużka". "bieriegawoj jejo granit". "a my spajom". "robot robiert w dień rażdienija pałuczajet pazdrawlienija". "nadieżnaja kak wies' grażdanskij fłot". "padmaskowskije wie-czie-ra". "wsjo-taki i żal".

    --
    she's nobody's child,
    the law can't touch her at all
  • ewa9717 01.05.11, 09:53
    Mój popisowy numer też z "Oniegina": "Ja pomniu czudnoje mgnawieńje, pieredamnoj jawiłas ty..." Jakoś tak to szło ;)
  • tymon99 10.05.11, 01:14
    wolałem "lublu tjebja, pitra twarjeńje"..

    --
    she can take the dark out of the nighttime
    and paint the daytime black
  • gazeta_mi_placi 30.04.11, 22:19
    "Biały Bim Czarne Ucho"
  • dorrit 04.05.11, 17:09
    "Witia Malejew w szkole i w domu", lektura wowczas IV klasy. Czytalam z wypiekami na twarzy.
    Wspomniany juz przez wielu "Czuk i Hek". Chyba poczytam go moim dzieciom...
    Piekne i pieknie ilustrowane rosyjskie basnie.
    --
    Alors viens mettre de la couleur dans mon univers...
  • cromwell1 04.05.11, 18:30
    ilustrowane pieknie
    tylko pomysl jakie tresci przekazywaly...
  • ewa9717 04.05.11, 18:46
    Jak wszystkie baśnie: że dobro zwycięża. To nie były baśnie rewolucjonistów.
  • horpyna4 04.05.11, 19:46
    Z tym bywało różnie. Miałam taką książkę "Bajki ludów północy", no po prostu miodzio. Dobro niekoniecznie tam zwyciężało, czasem raczej cwaniactwo. No i "dwa sokoły" - Lenin i Stalin też tam byli...
  • ewa9717 05.05.11, 20:36
    horpyna4 napisała:

    > Z tym bywało różnie. Miałam taką książkę "Bajki ludów północy", no po prostu mi
    > odzio. Dobro niekoniecznie tam zwyciężało, czasem raczej cwaniactwo. No i "dwa
    > sokoły" - Lenin i Stalin też tam byli...
    Ale ja miałam na myśli prawdziwe baśnie, a nie te, przy których ideologicznie majstrowano ;) Przy okazji się pochwalę: upolowałam "Czarownik chodził po miescie" Tomina, tak mi się nim czkało od dawna ;)
  • luccio1 05.05.11, 20:47
    "Baśnie Kaukaskie".
    Wśród nich: "Pop i mułła" (baśń osetyńska) - o tym, jak duchowni obu wyznań do spółki oszukiwali biednych górali
    (schemat: ukraść konia - potem spojrzeć w Pismo Święte względnie w Koran - powiedzieć, gdzie jest zguba - i przyjąć "dar wdzięczności").
  • luccio1 14.05.11, 18:53
    www.youtube.com/watch?v=Ix4HwzO-WSU&feature=related
    Link do filmu.
  • luccio1 14.05.11, 18:54
    "Dwa druga" (czyli: "Witia Malejew w szkole i w domu").
  • gazeta_mi_placi 05.05.11, 19:35
    I jeszcze książkę z cyklem bajek "Ognisty ptak" (była tam min. bajka o Wasylisie przepięknej).
  • mamalgosia 09.05.11, 11:51
    Pamięta ktoś?
  • horpyna4 09.05.11, 13:19
    Pamięta. Jak nauczycielka wymieniła ten tytuł, to zrozumiałam "Witia maleje w szkole i w domu".
  • minerwamcg 18.05.11, 12:51
    Czytam Was i robi mi się nostalgicznie. "Jam po prostu jest rusofil-antykomunista" - ot co.

    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • horpyna4 18.05.11, 13:05
    Była książka (nie pamiętam tytułu - może ktoś przypomni?) o radzieckiej dziewczynie, która chyba miała na imię Gula. Fragmenty w oryginale były bodajże w podręczniku rosyjskiego (jak mała Gula grała w filmie), ale ja przeczytałam całość przetłumaczoną na polski. Taka super ona była, sportsmenka i w ogóle. Zginęła oczywiście na froncie za Stalina i ojczyznę.

    Czy ktoś kojarzy? Ta Gula mogła mieć nazwisko Korolewa, ale nie jestem pewna.
  • teliszon 20.06.11, 17:49
    Film pod tytulem "Dziewczeta" ,na podstawie ksiazki,ogladalam,calkiem niedawno,w Centrum Kultury Rosyjskiej w Gdansku.
    Wiele ciekawych filmow mozna obejrzec w oryginale.
    Z wypiekami na twarzy czytalam 'Jak hartowala sie stal" Ostrowskiego i czysta miloscia darzylam Pawke Korczagina:)
    Ale to bylo dawno temu,zaznaczam.
    Inne ,wymienione wyzej pozycje, tez czytalam.
    Ciagnie mnie na wschod,polityke i ustroje polityczne odkladam na margines.
  • ewa9717 11.01.12, 15:03
    No to się pochwalę: zostałam nagrodzona za chęć zrobienia porządku w piwnicy! Tylko chęć na razie, bo w pierwszym kartonie z książkami (piwnica sucha, ciepła) - "Dziewczęta" B. Biednego ;)
  • gigra 12.01.12, 18:07
    Piękne baśnie, które czytałam w dzieciństwie to "Baśnie Narodów Związku Radzieckiego". Piękne były. I jeszcze pamiętam, że na koniec pierwszej klasy dostałam książkę pt. "Uczennica pierwszej klasy". Zapomniałam imię głównej bohaterki - Tamara? Marusia? Muszę odszukać i przeczytać.
  • horpyna4 12.01.12, 19:47
    Obydwie czytałam. Te "Baśnie" to była gruba księga w twardej oprawie, z czerwonym grzbietem. I w dodatku były tam piękne ilustracje Uniechowskiego (wydanie gdzieś tak ok. 1950 r.). Ale autorstwo chyba nie było radzieckie, tylko polskie; nie pamiętam już zresztą, kto to napisał. A właściwie zebrał, bo to były chyba autentyczne baśnie ludowe.

    A tą "Uczennicą" to mi zabiłaś ćwieka - książkę pamiętam, autora też (E. Szwarc), a imienia główniej bohaterki ni w ząb. No cóż, będzie coraz gorzej...
  • kizuk 12.01.12, 21:49
    Ale cudny wątek!
    do tych wszystkich dorzucę jeszcze taką o Tani i Alonce.Nie pamiętam tytułu,ale lubiłam te dziewczynki,bo były w moim wieku.
    A wiersze Majakowskiego-stały punkt programu na wszelkich akademiach?
    Który tam rusza zprawej?
    Lewa!
    Lewa!
    Lewa!
    A pierwotne zachwyty nad Timurem umarły śmiercią tragiczną,kiedy dowiedziałam sie od ciotki,która wróciła do Polski z drugą falą repatriacji,jak naprawdę wyglądała "opieka" nad rodzinami poległych krasnoarmiejców.
  • meduza7 15.01.12, 22:24
    Ja pamiętam "Czuka i Heka" (oczywiście!), "Timura" i "Dziewczynkę z miasta". W ogóle w dzieciństwie zaczytywałam się literaturą rosyjską i radziecką, mam wrażenie też, że musieliśmy mieć w szkole jakąś "ideową" bibliotekarkę, bo zaliczyłam też mnóstwo polskiej literatury propagandowej w wersji dla młodzieży (np. coś Broniewskiej o rodzinie wywiezionej do Kazachstanu, gdzie oczywiście żyli sobie dobrze i dostatnio, pracując w kołchozie). Czytałam też "17 mgnień wiosny" i pamiętam, że książkę czytało mi się nieźle, była całkiem wciągająca, więc gdy zobaczyłam serial, zdumiałam się - że można było zrobić z tego coś tak nudnego.
    I wiersze. Rusycystka w podstawówce raczej ideologiczna nie była, co wnioskuję z faktu, że na akademię z okazji rocznicy rewolucji uczyliśmy się wierszy np. Achmatowej, Cwietajewej...
    --
    kura z biura
    Niezatapialna Armada - analizy
    Niezatapialna Armada - forum
  • iryska2604 30.01.12, 20:07
    Re: Literatura radziecka
    minerwamcg 18.05.11, 12:51 Odpowiedz
    Czytam Was i robi mi się nostalgicznie. "Jam po prostu jest rusofil-antykomunista" - ot co.

    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Oj,mam to samo...Przeczytałam wasze posty i tak jakos "duszoszczipatielno" mi sie zrobiło...
  • nangaparbat3 06.03.19, 19:04

    "Czwarte zwycięstwo" powieść o Guli Korolewej, ilustrowana foosami z filmów, w których grała, i fotografiami. Znalazłam kiedyś w domu babci, bardzo mi się podobała.
    Nie wiem czemu przypomniałam sobie dzisiaj Gulę i właśnie ona doprowadziła mnie do tego nostalgicznego wątku :)
    antykwariatpierwodruk.pl/sklep/106-home_default/iljina-h-czewarte-zwyciestwo-warszawa-1949.jpg



    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • a_weasley 30.01.12, 20:56
    Zbiór bajek, przeważnie o zwierzętach. Więcej obrazka jak tekstu. Wszędzie pochwała wzajemnej życzliwości i konstruktywnej współpracy.
    Akcentów ideologicznych zasadniczo brak. Tylko w jednym utworze dzieci posyłają bałwanka po choinkę do Dieda Moroza.
    Przebój mojego dzieciństwa (oraz źródlo mojej sympatii dla jeży). Wyprowadzając się od rodziców, wziąłem książkę ze sobą dla swoich dzieci. Czekała długo, ale się doczekała i znowu jest hitem. Czasem czytam ja, czasem żona, a dziecię poprawia, kiedy wyłapuje różnice w tłumaczeniu. Ale "Died Moroz" jako "święty Mikołaj" tłumaczymy oboje.
    Bajkę o trzech kotkach zasadniczo jest w stanie opowiedzieć z pamięci, jeśli ma przed sobą obrazki.

    --
    Mam takie prawo nazwać ich upodobania dewiacją, jak oni nazwać moje poglądy fobią, i tym sposobem nasze prawa znoszą się wzajemnie.
  • eurytka 31.01.12, 05:16
    Moi uniwiersitety M.Gorki usiłowałam przeczytać w liceum w oryginale,
    gdyż "ptica" była bardzo wymagająca na "bardzo dobry"
    Tak przy okazji zajrzałam wówczas do "Cichego Donu" i "Zoranego ugoru"-
    niesamowite obrazy.
    W podstawówce czytaliśmy głośno wieczorami z całą klasą
    "O człowieku, który się kulom nie kłaniał",
    gdyż była to lektura obowiązkowa a w bibliotece był jeden egzemplarz.
  • voxave 31.01.12, 05:55
    Co tu dużo mowic---mają piekna literaturę--i na niej najpierw sie wychowaliśmy.
    Timur i jego druzyna--joj ,jak to dawno było....:)
    A wiersze uczone na pamięc.

    Buria mgłoju nieba krojet
    Wichry .....
  • aga-kosa 31.01.12, 18:38
    Pismo Tatiany do Oniegina do dzisiaj znam na pamięć.
    Fragment jakiejś czytanki niecnie użyłam na zajęciach z jęz rosyjskiego ; było o tym, że wcześnie mnie za mąż wydali i moja świekra kazała mi śledzie obierać. Ja naczała od chwasta a on wziała jebo mordoj i naczła mnie pod nos tykat. Ja ubeżała s domoi. Jak mój lektor to przeczytał to pytał czy to prawda.aga
  • minerwamcg 16.07.19, 14:24
    Lew Kassil, Bramkarz republiki. Pozytywny proletariusz, który dzięki talentowi do łapania arbuzów został bramkarzem. Potem mu woda sodowa uderzyła do głowy i zaczął się otaczać wrogami klasowymi, ale potem kolektyw nawrócił go na jedynie słuszną drogę. Mimo wszystko przyjemnie się czytało :)

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka