Dodaj do ulubionych

Samochody w PRL

01.04.11, 18:14
Takie, którymi nas wożono oraz takie, którymi już sami jeździliśmy..
Ja prawo jazdy robiłem autem Polski Fiat 125P, w 1980 roku, hohoho minęło.
Potem jeździłem maluchem, ojca Ładę nawet raz ukradłem żeby się przejechać..
A Polonez to już była limuzyna amerykańska prawie..
I pamiętam taksówki Warszawa, wszędzie były głównie one.
I pyrkot Syrenek, ech nabyłbym teraz Syrenkę w dobrym stanie..
--
forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
Edytor zaawansowany
  • ewa9717 01.04.11, 18:43
    To ja pamiętam czasy wcześniejsze, kiedy większość taksówek to były stare warszawy (nie stare ze względu na stopień zużycia, lecz stary model, taki trochę na garbusa ;) Dziadek przed wojną miał wprawdzie fiata, no ale to za sanacji. Rodzinną historię motoryzacji zaczynaliśmy od syrenki, potem był maluch, a potem polonez, faktycznie jak limuzyna w porównaniu z poprzednikami ;)
    Pamiętam, ze jak do pipidówka za moich bardzo dziecięcych czasów zjechało jakieś zagraniczne auto, dzieciary z połowy miasteczka leciały je oglądać ;)
  • horpyna4 01.04.11, 19:38
    A mikrusy pamiętacie?
  • jarkoni 01.04.11, 20:06
    Miałem napisać o Mikrusie w swoim poście, ale się bałem, że się wygłupię..
    Pamiętam, a jakże.. Protoplasta malucha, takie śmieszne wloty powietrza miał z przodu z boku..
    Wsiadanie tyłem.. Mikrus był śliczny :-)
    I te okrągłe malutkie reflektorki
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • ewa9717 01.04.11, 20:17
    Owszem, pamiętam mikrusy, ale petki 70 (?) to już chyba tylko z PKF ;)
  • horpyna4 01.04.11, 20:27
    O, ja pamiętam P-70, nawet wożono mnie takowym. To był pierwszy samochód jednego z moich wujków.
  • sarah_black38 01.04.11, 22:13
    Ech ... trabanty to dopiero były krążowniki szos ;)
    --
    Poddasze...

    :brawo:
  • trevistas 01.04.11, 23:49
    No to jeszcze motocykle, takie jak: SHL, Junak, MZ, Panonia.....
  • tymon99 04.04.11, 16:09
    jawa jeszcze! i wfm, tzw. czerwona zaraza. sowieckie: mw, m, iż.
    a motorowery? kolejne generacje krajowego komara, czeskie babetta, jawy 50 w dwóch mutacjach, nrdowskie simsony..

    --
    she never stumbles,
    she's got no place to fall.
  • ewa9717 04.04.11, 16:15
    W jak wiosna , eS jak ska, to podoba się dziewczynom,
    wu es ka, o, wu es ka ;)
    Jakoś tak to szło ;)
  • tamsin 01.04.11, 23:49
    my mielismy syrenke, nowszy model bo drzwi otwieraly sie jak w innych samochodach, a nie tak do przodu. Sasiad mial starszy model ale jezdzil nia chyba ze 25 lat. Reszta sasiadow miala fiaty, wiekszosc to 126p. Polonezy to juz byl luksus i takiego zaden sasiad nie mial.
    Jak bylam na koloniach w NRD to oprocz trabantow i wartburgow, innego samochodu sie nie spotkalo. Ogolna opinia o trabantach byla, ze byl zrobiony z tektury.
  • jarkoni 02.04.11, 08:31
    Był dowcip taki niegdyś, że Syrenki do 104, z drzwiami otwieranymi do przodu i z wsiadaniem tyłem, służyły do łapania kur jadąc przez wieś :-)
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • asdaa 02.04.11, 17:16
    taką właśnie przez wiele wiele lat jeździli moi rodzice...
    --
    -----

    Odkąd pojawił się internet, ściany publicznych toalet są znacznie czystsze.
  • jarkoni 02.04.11, 17:36
    asdaa napisała:

    > taką właśnie przez wiele wiele lat jeździli moi rodzice...

    I taką chciałbym mieć..
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • xemxija 12.04.11, 14:09
    jarkoni napisał:

    Był dowcip taki niegdyś, że Syrenki do 104, z drzwiami otwieranymi do przodu i z wsiadaniem tyłem, służyły do łapania kur jadąc przez wieś :-)

    Dlatego model ten nosil nazwe "Syrena Kurolapna":))


    --
    Nie ma chyba takiego wątku, w którym jakies durne babsko nie byłoby w stanie napisać czegoś o facetach.
    ~by cepesz
  • a_weasley 04.04.11, 22:42
    tamsin napisała:

    > Ogolna opinia o trabantach byla, ze byl zrobiony z tektury.

    A rzeczywistość, że ze sztucznego tworzywa (duroplastu).
    Ojciec miał. Jak gdzieś trafił elementy poszycia nadwozia, to trzymał latami w piwnicy bez strachu, że mu zardzewieją.
    Trabanta sprzedał w 1990 r., a te, nazwijmy to, blachy sprzedałem ja, jakieś trzy lata temu, hobbysta trabanciarz kupił i bardzo zadowolony jest.

    --
    Jestem zbyt leniwy, żeby być nadopiekuńczy.
  • tymon99 04.04.11, 15:41
    p-70 pamiętam, nawet wyraźniej niż mikrusa. zdumiewającą cechą tego samochodu był nieotwieralny bagażnik.

    --
    bow down to her on sunday,
    salute her when her birthday comes
  • a_weasley 03.04.11, 21:46
    jarkoni napisał:

    > Miałem napisać o Mikrusie w swoim poście
    <ciach>
    > Wsiadanie tyłem..

    Akurat wsiadało się normalnie.
    więcej
    --
    Jestem zbyt leniwy, żeby być nadopiekuńczy.
  • tymon99 04.04.11, 15:50
    jarkoni napisał:

    > Wsiadanie tyłem..

    to mi przypomniało: jeden taki, co mieszkał niedaleko, miał isettę 300. ten samochód otwierał się jak lodówka :-)
    a śliczny był.. kto pamięta "lisbon story" wima wendersa, skojarzy od razu.

    --
    you will start out standing
    proud to steal her anything she sees
  • zawszekacperek 04.04.11, 07:30
    Znalezione w sieci.

    WARSZAWA M20, 1957
    WARSZAWA 203
    TRABANT 601, 1970
    SYRENA 104, 1968
    ŁADA 1500, 1974
    WARTBURG 353 COMBI, 1974
    GAZ VOLGA M21 SEDAN, 1962
    GAZ 69 JEEP, 1954
    TRABANT P50 Kombi, 1959
    POLONEZ, 1977
    ZAZ 968 A, 1974
    WARTBURG 312 LIMOUSINE, 1963
    POLSKI FIAT 125P, 1967

    ZAZ - to chyba Zaporożec. Ech to była dopiero maszyna!
  • horpyna4 04.04.11, 09:04
    Z wczesnego dzieciństwa pamiętam samochody IFA, musiały być produkowane pod koniec lat 40. Nie jestem pewna, ale coś mi się majaczy, że koło zapasowe miały umocowane na wierzchu, z tyłu. Pamięta ktoś coś takiego?
  • tymon99 04.04.11, 15:44
    ify, które pamiętam, nie miały koła zapasowego umocowanego na klapie. wiem jednak, że był taki model ify. zdaje się, że stanowił wznowienie produkcji przedwojennego modelu tzw. dekawki.

    --
    she never stumbles,
    she's got no place to fall.
  • a_weasley 04.04.11, 22:26
    Zgadza się.
    Była
    IFA F8, OIW do Polski nie importowana, wznowienie ostatniej przedwojennej (i wojennej) wersji DKW, wszelako przynajmniej ostatnie serie miały nadwozie z tworzywa (duroplastu), z tego modelu rozwinęło się P70, a potem trabant,
    i była
    IFA F9
    przed wojną istniejąca tylko w prototypie jako DKW F9, po wojnie produkowana również w NRF jako DKW 3=6.

    --
    Jestem zbyt leniwy, żeby być nadopiekuńczy.
  • a_weasley 17.09.19, 14:20
    Napisałem

    > Była IFA F8, OIW do Polski nie importowana,

    i prostuję, ify 8 do Polski importowane były, w szczególności (ale nie wyłącznie) jako bonusy dla przodowników pracy.

    --
    Gdy ktoś pyta "co w tej sytuacji zrobiłby Jezus?", nie należy pochopnie odrzucać odpowiedzi "uczyniłby sobie bicz ze sznurków".
  • jarkoni 04.04.11, 19:00
    Zaporożec był nazywany "zemstą Stalina", w 70 i jeszcze 80-tych latach dużo tego u nas jeździło, i strasznie warczało..
  • horpyna4 04.04.11, 19:24
    No cóż, była też "zemsta Honeckera"...

    Co do Zaporożca, to pamiętam taki dowcip z serii "Radio Erywań":

    - Czy możliwe jest, żeby Zaporożec jechał z prędkością 150 km/h?
    - W zasadzie tak, jeżeli puścić go na luzie z góry Ararat...
  • a_weasley 04.04.11, 22:36
    jarkoni napisał:

    > Zaporożec był nazywany "zemstą Stalina",

    Nie wiem, przez kogo. Pierwszy zaporożec pojawił się w roku 1960, kiedy Stalin był już dość dojrzałym piekłoszczykiem, a model, który sprowadzano do Polski,
    o, ten
    - w roku 1968. Róźne ksywy miał, T-34 Sport, Sasza Prinz (od podejrzanego podobieństwa do NSU Prinz), a najczęściej zap****olec.

    > jeździło, i strasznie warczało..

    Oprócz strasznego warkotu miało jeszcze parę godnych uwagi cech.
    Po pierwsze był to chyba ostatni samochód osobowy, w każdym razie sprzedawany w Polsce, z wlotem na korbę. Odpalenie litrowego silnika z korby nie jest trudne, a na pewno mniej upierdliwe od pchania.
    Po wtóre miał stacjonarne ogrzewanie. Zamiast kombinować, jak ogrzać kabinę powietrzem od silnika umieszczonego z tyłu, Sowieci dali z przodu piecyk na ropę. Działało.
    Po trzecie - bardzo wysokie zawieszenie, jak na tak mały samochód.
    Nie miałem zaporożca, ale znałem ludzi, ktorzy mieli i bardzo sobie te elementy chwalili.

    --
    Bezpieczna prędkość jest wtedy, kiedy samochód stoi (najlepiej w garażu).
  • a_weasley 04.04.11, 22:39
    P.S.

    Późniejsza wersja
    szczególnie polecam ostatnie zdjęcie

    --
    Taki zwyczaj się ustalił,
    Koleżanko i kolego:
    Lepsi są ci, co oddali,
    Niż ci, co nie mieli czego. (W.Młynarski)
  • tymon99 04.04.11, 22:55
    a_weasley napisał:

    > Oprócz strasznego warkotu miało jeszcze parę godnych uwagi cech.

    na przykład specjalny luk do uprawiania wędkarstwa podlodowego.

    --
    she wears an egyptian ring
    that sparkles before she speaks
  • fettinia 04.04.11, 10:02
    Prawo jazdy robilam na maluchu,ale uczylam sie jezdzic Syrenka "z wodotryskiem" mojego wujka:)Z wodotryskiem bo przeciekala we wszystkich mozliwych miejscach:)
    Tu kilka artykulow
    motoryzacja.interia.pl/raport/syreny/warto-wiedziec
    --
    [url=http://forum.gazeta.pl/forum/f,48129,Kuchenne_Pogaduszki_.html]Kuchenne Pogaduszki[/url]
  • trevistas 04.04.11, 23:50
    Byly jeszcze importowane z Wloch: Fiaty 600.
  • tymon99 05.04.11, 08:53
    trevistas napisał:

    > Byly jeszcze importowane z Wloch: Fiaty 600.

    zwykłe i multipla. a później importowane z hiszpanii seaty 850.

    --
    you will start out standing
    proud to steal her anything she sees
  • jarkoni 05.04.11, 17:22
    tymon99 napisał:

    > trevistas napisał:
    >
    > > Byly jeszcze importowane z Wloch: Fiaty 600.
    >
    > zwykłe i multipla. a później importowane z hiszpanii seaty 850.

    Był jeszcze Fiat 850 Sport, bardzo sympatyczne auto pseudo-sportowe, z tyłu podwójne okrągłe światła, super sylwetka, oszałamiający silnik jak na sportowe auto, 850 cm..
    Ale byliśmy nim z rodzicami na wczasach, przyczepę naszą N-126 nawet ciągnął.
    a klapa z tyłu-od silnika, była cały czas otwarta i oparta na kiju na sztorc, bo się biedak bardzo grzał...
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • horpyna4 05.04.11, 18:09
    Były też fiaty 500. Mniejsze od fiatów 600, wyglądały jak zabawki.

  • luccio1 05.04.11, 19:21
    > Byly jeszcze importowane z Wloch: Fiaty 600.

    Czyli późniejsza Zastava 750 - też importowana, tym razem z Jugosławii.
  • tymon99 06.04.11, 23:44
    a później zastava 1100, montowana w polsce 1100p i mediteran

    --
    she's nobody's child,
    the law can't touch her at all
  • pomarola 05.04.11, 09:34
    Moi rodzice nie mieli auta, ale często jeździliśmy z przyjacielem ojca starą "garbatą" warszawą. Przyjaciel ojca był do niej szalenie przywiązany i nigdy jej nie sprzedał, nawet w czasach, kiedy stała się już atrakcyjnym zabytkiem i pewien kolekcjoner oferował mu całkiem przyzwoitą sumkę.
    Pamiętam też, że parę razy na wczasy pojechaliśmy żukiem z przedłużaną kabiną, był to samochód służbowy z ojca przedsiębiorstwa - oczywiście przejazd był rozliczany jako podróż służbowa :)
    Ja zaczęłam jeździć samodzielnie pod koniec PRL (w 87) - oczywiście pierwszym moim autem był mały fiat, trzyletni, w paskudnym szaro-buro-zielonym kolorze. Miał problemy z zapłonem, pamiętam ustrojstwo z kabelka i żabek od firanki, które zaciskało się na czymś tam i czymś tam w silniku ;-) (możecie się obśmiać z durnej baby), żeby zapalił :)
  • ewa9717 05.04.11, 17:36
    Widywało się też fiaty 132.
  • a_weasley 05.04.11, 20:33
    ewa9717 napisała:

    > Widywało się też fiaty 132.

    Ale tym to jeździła klasa robotnicza w osobach swoich najlepszych synów.

    --
    Jeśli "wszyscy wiedzą", to znaczy, źe do źródła się nie dotrze.
  • ewa9717 05.04.11, 20:57
    Mój znajomy prywaciarz też ;)
  • a_weasley 06.04.11, 13:34
    Bba, wszystko w końcu trafialo na prywatny rynek, jeśli nie zostało wcześniej rozbite przez właścicieli Polski Ludowej. Przecież czajki na taksówce nie pochodziły z Polmozbytu. Co nie zmienia faktu, że wzmiankowany fiat w Polmozbycie za złotowki był w ogóle niedostępny (w odróżnieniu od wołgi), nie wiem jak z dolarami, generalnie trafiał do administracji i gospodarki uspołecznionej.

    --
    Nie ma sensu dyskusja, co jest prawdziwym socjalizmem, a co jego wypaczoną formą - każdy socjalizm jest dobry, dopóki jego zwolennicy nie dorwą się do władzy.
    (Wiktor Suworow)
  • horpyna4 06.04.11, 14:53
    Szczęśliwcy (ustosunkowani) łapali się czasem na wielkie okazje cenowe - samochody lekko uszkodzone. Dla nich w Polmozbycie bardzo obniżano ceny takowych, zresztą zjawisko polowania na wszelkie "odrzuty" było w peerelu powszechne.

    W praktyce czasem wyglądało to tak:
    Zjawia się po samochód gość polecony przez jakiegoś bonzę. Każą wybrać mu samochód ze stojących na placu nieuszkodzonych, po czym wręczają młotek i mówią "wal pan". Oczywiście gościowi trzęsie się ręka, no bo już wybrał sobie to konkretne cacko i kocha je...
  • brian.e 06.04.11, 08:43
    ewa9717 napisała:

    > Widywało się też fiaty 132.

    A skoro mowa o 132 , to trzeba wspomnieć też Fiata 131 o wdzięcznym przydomku "Mirafiori"

  • jarkoni 06.04.11, 16:35
    ewa9717 napisała:

    > Widywało się też fiaty 132.

    A i też fiaty 131 Mirafiori.
    Sama nazwa robiła wrażenie..
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • jarkoni 06.04.11, 16:42
    Brian, słowo daję, że napisałem to niezależnie od Ciebie :-) Ni widząc jeszcze Twojego postu.
    Ja do ślubu jechałem fiatem Mirafiori..
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • luccio1 07.05.11, 14:56
    To przecież była piosenka:

    "Ragazzo di Napoli
    podjechał mirafiori,
    na sam tretuar wjechał kołami..."

    (kończyło się:
    "spadaj, Mała!
    Tam są drzwi!").
  • ewa9717 07.05.11, 19:43
    luccio1 napisał:

    > To przecież była piosenka:
    >
    >
    > na sam tretuar wjechał kołami..."
    Trotuar, Jacek Zwoźniak nieźle posługiwał się polszczyzną ;)

  • luccio1 08.05.11, 15:11
    Przepraszam!
    Wprowadziłem niepotrzebne przejaskrawienie.
  • tymon99 06.04.11, 23:43
    octavie, spartaki, 1000mb, s100, 105, 120, 130

    --
    bow down to her on sunday,
    salute her when her birthday comes
  • jarkoni 12.04.11, 17:23
    Jest duża szansa, że Octavię sprzed 40 czy 50 lat w dobrym kolekcjonerskim stanie szło by zamienić na tę nową, może nie z fabryki prosto, ale zawsze..
  • tymon99 12.04.11, 18:58
    trochę za dużo ich było, żeby były dziś naprawdę cenne.

    --
    bow down to her on sunday,
    salute her when her birthday comes
  • jarkoni 12.04.11, 19:20
    Tymon, Syrenek też było dużo, a teraz ze świecą szukać..
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • a_weasley 12.04.11, 21:04
    arkoni napisał:

    > Jest duża szansa, że Octavię sprzed 40 czy 50 lat w dobrym kolekcjonerskim stan
    > ie szło by zamienić na tę nową, może nie z fabryki prosto, ale zawsze.

    Na Allegro ktoś krzyczy za octavię 1963 podobno w znakomitym stanie 20 tysięcy. Czyli tyle, co inni chcą za octavie 2002-2004.

    --
    Nowy wspaniały świat ante portas
  • horpyna4 13.04.11, 08:08
    Przed Octavią była Skoda Spartak. I tak przyzwyczaiłam się wtedy do jej "buźki", że Octavie wydawały mi się nieudaną kontymuacją. Ciekawe, jak świat jest postrzegany przez dzieci...
  • tymon99 13.04.11, 10:08
    ciekawe, rzeczywiście! jako dziecko główną różnicę między spartakiem a octavią widziałem w płetwach, różnica w buźce jakoś wydawała mi się nieistotna.

    --
    she can take the dark out of the nighttime
    and paint the daytime black
  • ma1969 07.05.11, 02:30
    rumunskich daciach, czyli licencyjnym renault 12.
    wygladaly tak:
    www.bing.com/images/search?q=dacia&view=detail&id=C34B1224B839312D90AAD6A123F53B195F2628AE&first=31&FORM=IDFRIR
    i jeszcze enerdowski dostawczak produkowany na bazie wartburga o wdziecznej nazwie BARKAS:
    www.bing.com/images/search?q=barkas&view=detail&id=C6589BC3D48ABD0CF779CA89927E36CCA40FE4AD&first=0&FORM=IDFRIR
  • jarkoni 07.05.11, 10:53
    Teraz już jest Dacia Logan (bezpłciowe brzydkie auto z wysokim bagażnikiem) i Dacia Duster (okropna pseudo-terenówka zrobiona chyba na bazie Logana)
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • jarkoni 07.05.11, 10:56
    PS. Logan jest na bazie Clio, pewnie ta terenówka też..
    Aaa, Clio sedan w Polsce dostało nazwę Thalia, a w takiej Moskwie(choć mało ich jest) pozostało jako Clio.. Kto wymysla strategie marketingowe? I dlaczego u nas nie zmieniono nazwy choćby żarówek "OSRAM"?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • tymon99 07.05.11, 14:43
    jarkoni napisał:

    > I dlaczego u nas nie zmieniono nazwy choćby żarówek "OSRAM"?

    ci, co o tym decydowali, dawno pomarli ze starości :-)

    --
    she's nobody's child,
    the law can't touch her at all
  • a_weasley 04.12.11, 16:14
    > > wygladaly tak:
    > www.bing.com/images/search?q=dacia&view=detail&id=C34B1224B839312D90AAD6A123F53B195F2628AE&first=31&FORM=IDFRIR

    No nie, tak to one nie wyglądały, ino tak:
    auta5p.eu/katalog/dacia/dacia_01.php
    ewentualnie kombi:
    auta5p.eu/katalog/dacia/dacia_03.php
    i podobnie jak duży fiat (ta sama cena) były początkowo całkiem sensownymi samochodami. Niestety, znowu podobnie jak w przypadku dużego fiata, z biegiem lat nie spadła katastrofalnie jakość i był to fakt tak powszechnie znany, że w latach 80-tych nawet gdzieś w oficjalnej prasie padło zdanie, że "Polacy w tej chwili kupią wszystko, co jeździ, nawet dacię, która rdzewieje przed zejściem z taśmy".

    --
    Klaps ma się tak do maltretowania dziecka jak kufel piwa do delirium.
  • jarkoni 08.12.11, 17:40
    a_weasley napisał:

    > > > wygladaly tak:
    > > www.bing.com/images/search?q=dacia&view=detail&id=C34B1224B839312D90AAD6A
    > 123F53B195F2628AE&first=31&FORM=IDFRIR
    >
    > No nie, tak to one nie wyglądały, ino tak:
    > auta5p.eu/katalog/dacia/dacia_01.php
    > ewentualnie kombi:
    > auta5p.eu/katalog/dacia/dacia_03.php
    > i podobnie jak duży fiat (ta sama cena) były początkowo całkiem sensownymi samo
    > chodami. Niestety, znowu podobnie jak w przypadku dużego fiata, z biegiem lat n
    > ie spadła katastrofalnie jakość i był to fakt tak powszechnie znany, że w latac
    > h 80-tych nawet gdzieś w oficjalnej prasie padło zdanie, że "Polacy w tej chwil
    > i kupią wszystko, co jeździ, nawet dacię, która rdzewieje przed zejściem z taśm
    > y".

    Oj tak.. Dacia miała coraz gorsze opinie( później mawiało się "notowania", a teraz pijar :-))
  • czekolada72 14.07.11, 08:22
    Pierwsze majaki samochodowe to polowa lat 70-tych i transport na wakacje (z pierzynami, garami itd ) stara warszawa "sedanem"
    Potem:
    wujek posiadacz taksowki - skody
    pl.wikipedia.org/wiki/%C5%A0koda_100
    typ 722
    z rozkladana tylna kanapa, jak wersalka
    jezdzilismy czesto za miasto na wycieczki - 4 doroslych i 2 malych dzieci (jakim cudem sie zmiescilismy??)
    potem miał poloneza, ktory sie spalil, samospalil, potem skode, z tych nowszych wtedy - 120, i bardzo dlugo nia jezdzil, bo gddzies do lat 90-tych, gdy przerzucił sie chwilowo na fiata 125, a potem juz posiadal zachodnie, ale to margines
    Co do zabytkowych skod, to pare tygodni temu w polnocno-wschodniej Słowacji dzieciatko moje wpadło w zachwyt zobaczywszy "stara skode, zabytek" wlasnie 120, i ciezko mi było przekonac je, ze to autko obok - wlasnie skoda 100, to tez skoda, takim czyms sie kieeeedyyyys jezdziło, mamusia była wozona, a obecny egzemplarz ogladany - wszystko wskazuje, ze nadal jest "na jezdzie"; dziecko jakies takie nie przekonane było, raczej, ze mamusi slonce zaszkodzilo, bo pic nie mogla, gdyz kierowala.

    Drugi wujek posiadał syrenke, ale zabij nie pamietam jak tam było z drzwiami, potem miał zastawe, ktora wymienił na daewoo.

    Trzeci posiadał cudo techniki, sprowadzane zza wschodniej granicy czyli moskwicza.

    Dwoch znajomych posiadało trabanty, w tym jeden kombi.

    Sasiedzi z lat 80-tych posiadali maluchy, potem jeden nabyl łade, a drugi duzego fiata kombi - i TO bylo moje marzenie przez lata - taki czerwony, prawie buraczkowy fiacik kombi....

    A juz jak ciotka sobie sprowadziła z Austrii na przełomie lat 70/80 corolle to był szpan na maxa!

    Sama robilam prawko w 1990 na maluchu, w sumie na kilku maluchach, bo kolejne egzemplarze rozlatywały sie w kawałkach, i to nie dzieki mnie ;)
    Takze egzamin zdawałam na maluchu. W PZMocie gdzie robiłam prawko był takze fiat 125, ale dostanie sie na niego to byl wyczyn!
    Mnie nie zalezalo, wolalam malucha, bo sama dostalam od rodzicow ich kilkunastoletniego, jeszcze na oryginalnych wloskich czesciach, w sumie przejezdzil - potem juz z moim bratem za kolkiem - przeszlo 20 lat w genialnym stanie :))


    --
    Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. — św. Augustyn
    60
    "Kto nie naraża się na szwank - ten głównej stawki nie wygrywa"
  • jarkoni 08.12.11, 17:48
    W pierwszym Wartburgu spaliśmy we czwórkę w Berlinie na początku lat 70-tych, załaniając szyby ręcznikami, w bocznej uliczce.
    Bo na hotel nas stać nie było..
    A ja prawo jazdy robiłem w 1981 z kolegą Fiatem 125p, ze straszliwie cięzko chodzącą skrzynią biegów i komentarzami instruktora: "Jeszcze raz pan ruszy z 3 biegu to się pożegnamy"
    A nie szło nawet na siłę jedynki wrzucić.
    A już szok to była wyprawa w góry Jugosławii w 1980 Fiatem 850Sport z przyczepą N126...
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • tamsin 08.12.11, 20:15
    czworka nas pojechala syrenka do zsrr, konkretnie ukraina. spalismy po drodze w tej syrence, na poboczu drogi, co bylo niezmiernie smiala decyzja podjeta przez rodzicow, bo w nocy po drogach ukrainskich nikt na trzezwo nie jezdzil. wycieczka byl w celu wymiany dobr z PRL-u na "pierscionki z brylantem".
  • ewa9717 08.12.11, 20:52
    O, my też czwóreczką w poczciwej syrenie. 1969 rok, Rosja tylko tranzytem w drodze do Bułgarii. Syrenka wytrzymała, my też, w co młodzież domowa nie bardzo chce wierzyć, ale są zdjęcia ;)
  • a_weasley 08.12.11, 20:11
    Sprawowany w sposób zwykły wszędzie, gdzie się pojawił wóz wydający charakterystyczny odgłos względnie gdzie się dwóch albo trzech samochodziarzy spotkało. Nabożeństwa uroczyste na stacjach benzynowych, gdy pod dystrybutor z ropą podjeżdżało auto na ogół nie spotykane jako "ropniak".
    Wspomniałem np. obok o kredensie z dieslem, sam widziałem poloneza z silnikiem od multicara 4cyl. oraz - to już wywołało powszechny szok - syrenę z silnikiem multicara 2cyl.
    Auto z dieslem nie dość, że paliło o 1/3 mniej, a napęd był tańszy (1986 - 42 zł, gdy benzyna żółta 60, zielona 50), to przede wszystkim nie stało w kolejkach (bo było takich wozów mało) i - alleluja! - nie potrzebowało kartek. Każdy o tym marzyl, ale mało kogo bylo stać - po prostu podjeżdżać na stację, pierwszą z brzegu, nie "zaufaną" czy "pewną", poprosić "do pełna" i jeździć, jeździć, a jak się zapali rezerwa, to znowu podjechać i zatankować do pełna.
    A jak komu te 42 było za drogo, to na lewo też łatwiej bylo kupić, bo transport dieslem stał.

    --
    Nie udała się kolejna próba samobójstwa Jarosława Kaczyńskiego. Nie było go w biurze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka