03.08.12, 15:35

Ruska czy tez radziecka konserwa mięsna -----po otwarciu co za zapach a jaki smak.
Swinka hodowana na naturalnych paszach dobre przyprawy---
Jeszcze dzisiaj wspominamy ten nadzwyczajny smak---już go nie posmakujemy.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Tuszonka 03.08.12, 20:01
      Radzieckie konserwy były przeważnie smaczne, w sprzedaży było zwłaszcza dużo rybnych. Niestety, miałam alergię na jakiś ichni środek konserwujący, bo mnie uczulały, a polskie nie.
      • ewa9717 Re: Tuszonka 03.08.12, 20:46
        Tuszonka była super! U nas - z racji zasiedlenia pipidówka w większości przez repatriantów ze Wschodu i bliskości Bornego - często można je było kupić, wprawdzie pokątnie, ale w razie potrzeby waliło się jak w dym do starego Koli i zawsze była na stanie ;)
        • zas_ale_pyra Re: Tuszonka 04.08.12, 01:48
          Bohaterowie "Czterech pancernych" zażerają się tuszonką. I zawsze otwierają bagnetem, ew, wielkim nożem.
          --
          "Jod leberke, plyndze, szabel,szneki z glancem, wuchte babek..." (zas ale po naszymu, z Pyrlandii).
          • beata_ Re: Tuszonka 04.08.12, 02:54
            zas_ale_pyra napisał:

            > Bohaterowie "Czterech pancernych" zażerają się tuszonką. I zawsze otwierają
            > bagnetem, ew. wielkim nożem.

            Bo to chyba prawda historyczna była/jest - te konserwy BYŁY pancerne i najlepiej było do otwierania mieć bagnet na podorędziu. :-)

            Rosyjskie (radzieckie) puszki pamiętam, jako dość oporne w otwieraniu. Z pewnością nie są to skojarzenia z lat wojny, tylko późniejsze :-) Pamiętam np. puszkę tuszonki, którą brat przywiózł do domu z poligonu przed 1973 rokiem (bo wtedy już kończył WAM). Otworzyć było okrutnie ciężko, ale smak.... eeech...


            --
            Nigdy...!
            • horpyna4 Re: Tuszonka 04.08.12, 07:53
              Nasze puszki też były dość pancerne, zwłaszcza za wczesnego peerelu.

              Jak się już dostało szynkę w puszce, to problemem było jej otwarcie. Miała taki pasek dookoła do oddarcia przy pomocy dołączonego "kluczyka". No i różnie to oddzieranie wychodziło...
              • kapitan_marchewa Re: Tuszonka 04.08.12, 18:01
                Tuszonka jak najbardziej.
                A ktoś zna i żarł soło?
                I z czym smakuje? (2 sztuki w odpowiedzi)
                --
                "Kapitan Marchewa pisząc listy strzelał przecinkami na oślep"
                By Terry Pratchett.

                forum.gazeta.pl/forum/f,103214,Forum_dla_marudnych.html
                • kapitan_marchewa Re: Tuszonka 04.08.12, 18:04
                  ....извините..........
                  Zapomniałem.
                  Sztuk trzy. Najważniejsza mi umknęła.. ;-)
                  --
                  "Kapitan Marchewa pisząc listy strzelał przecinkami na oślep"
                  By Terry Pratchett.

                  forum.gazeta.pl/forum/f,103214,Forum_dla_marudnych.html
                  • beata_ Sało 04.08.12, 20:05
                    Obstawiam dwa warianty - chleb (razowy), ogórek i spirt
                    lub chleb, cebula, spirt...

                    Zgadłam? :-)

                    --
                    Nigdy...!
                  • voxave Re: Tuszonka 04.08.12, 20:44
                    kapitan_marchewa napisał:

                    > ....извините..........
                    > Zapomniałem.
                    > Sztuk trzy. Najważniejsza mi umknęła.. ;-)

                    z cebulą i wódką(bimbrem) i chlebem :)
                    Jadłam z papryka(posypane i uwędzone )
                • quba Re: Tuszonka 04.08.12, 19:15
                  sało

                  pyszne z razowym, prawdziwym razowym chlebem
                  --
                  Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
                  pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
                  • kapitan_marchewa Re: Tuszonka 05.08.12, 12:48
                    quba napisał:

                    > sało
                    >
                    > pyszne z razowym, prawdziwym razowym chlebem

                    Prawdziwy chleb rosyjski wytrzymuje z miesiąc. Ostatnio podobny z Białorusi przywiozłem.

                    Soło oczywiście z czarnym chlebem, ogórcem i spirytem.
                    Cebula, zagryzana czasem jak jabłko, oczywiście też.
                    Dziękuję cebulowym przypominaczom ;-)
                    --
                    "Kapitan Marchewa pisząc listy strzelał przecinkami na oślep"
                    By Terry Pratchett.

                    forum.gazeta.pl/forum/f,103214,Forum_dla_marudnych.html
              • artjomka Re: Tuszonka 04.08.12, 19:54
                horpyna4 napisała:

                > Nasze puszki też były dość pancerne, zwłaszcza za wczesnego peerelu.
                >
                > Jak się już dostało szynkę w puszce, to problemem było jej otwarcie. Miała taki
                > pasek dookoła do oddarcia przy pomocy dołączonego "kluczyka". No i różnie to o
                > ddzieranie wychodziło...
                Hi Horpyna4!
                Tak mi sie wydaje, ze te z paskiem metalowym do otwierania, to byly - poza trudnodostepna "Polish Ham" tez i tak zwane Lenczmity - czyli mielonka sniadaniowa w wykonaniu eksportowym.
                Otwieranie ich bylo prawdziwym osiagnieciem.
                Pozdrawiam!
                • beata_ Re: Tuszonka 04.08.12, 20:02
                  artjomka napisał:


                  > Tak mi sie wydaje, ze te z paskiem metalowym do otwierania, to byly - poza trud
                  > nodostepna "Polish Ham" tez i tak zwane Lenczmity - czyli mielonka sniadaniowa
                  > w wykonaniu eksportowym.
                  > Otwieranie ich bylo prawdziwym osiagnieciem.
                  > Pozdrawiam!

                  W wesji polskiej/garmażeryjnej i wyjętej z puszki, to był "lunszmit" :D Tak stało na tabliczkach wbitych w w tenże wyrób :-)

                  Za to puszki otwierane kluczykiem, to był przebój :-) Rzadko kiedy udało się tak poprowadzić urządzenie, żeby pasek się dobrze nawinął... Już nie wspomnę o tym, że często się rwał zaraz na początku :-) No i bywało, że puszki rzucili, ale BEZ kluczyków... Stąd w każdym chyba gospodarstwie domowym znajdował się taki kluczyk pieczołowicie odwinięty z blachy i zachowany na wszelki wypadek :-)



                  --
                  Nigdy...!
                  • voxave Re: Tuszonka 04.08.12, 20:47
                    Najlepiej otwierało sie kombinerkami takimi cienkimi podłużnymi---zlapać zaraz po odgięciu i okręcac ---potem trzeba odwinąc pasek z kombinerek :)
                    • beata_ Re: Tuszonka 04.08.12, 20:55
                      Z czasem zaczęłam otwierać zwykłym otwieraczem, no może nie takim zwykłym, bo ostrze miał "na zewnątrz" i ciął ściankę, a nie denko puszki. I to był strzał w dziesiątkę! :-)
                      Każdą, najbardziej nawet oporną puszkę otwierało się bez niepotrzebniej nerwacji... Niestety szlag go trafił po latach i jakoś nie mogę takiego teraz znaleźć, żeby kupić.


                      --
                      Nigdy...!
                    • horpyna4 Re: Tuszonka 04.08.12, 21:40
                      No właśnie, takie otwieranie zwykle kończyło się użyciem kombinerek. Nawet nie musiały być wąskie.

                      Słyszałam też o otwieraniu takiej puszki siekierą, ale nie widziałam tej akcji na własne oczy, więc nie znam dokładnie technologii...
                  • luccio1 Re: Tuszonka 04.08.12, 21:01
                    Z puszek otwieranych kluczykiem pamiętam wczesny import:
                    sardynki w oleju sprowadzane z Portugalii (pakowała je do puszek firma "Matosinhos" w mieście Setubal).
                    To były lata 1968-69, kiedy jeszcze żył Salazar, a Portugalię określano mianem państwa faszystowskiego (podobnie jak Hiszpanię za Franco).
                    • tymon99 Re: Tuszonka 04.08.12, 23:56
                      ale sardynki otwierało się kluczykiem inaczej, tzn. nawijając na kluczyk wieko puszki.

                      --
                      you will start out standing
                      proud to steal her anything she sees
                      • kapitan_marchewa Re: Tuszonka 05.08.12, 08:08
                        Do sardynek bywały takie doklejone nożyki do otwierania. Genialnie proste i łatwe trójkąciki z zawiasem.
                        Kumu to panie przeszkadzało?
                        Ma ktoś takie jeszcze?
                        --
                        "Kapitan Marchewa pisząc listy strzelał przecinkami na oślep"
                        By Terry Pratchett.

                        forum.gazeta.pl/forum/f,103214,Forum_dla_marudnych.html
                        • horpyna4 Re: Tuszonka 05.08.12, 08:24
                          Te trójkąciki z zawiasem można było kupić osobno i dawniej to były jedyne dostępne otwieracze. Pętają się u mnie zresztą do dzisiaj.

                          Ale nie zawsze były dobre, czasem gięły się i bywały też dość tępe. Jak większość wyrobów na rynku, te starsze były dużo lepsze. Wyprodukowane później robiono chyba z niehartowanej stali. Czasem materiał puszki okazywał się bardziej wytrzymały.

                          Być może jeszcze później pojawiły się znów trochę lepsze, ale ja dobrze pamiętam ten szajs.
                          • artjomka Re: Tuszonka 05.08.12, 10:43
                            Witam kochani!
                            Jak dowiadujemy sie z jedynie nam - a nie innym - dostepnego zrodla Bialostocki Urzad Rozwoju Automatow Konserwopakujacych Polskiej Akademii Nauk (BURAK PAN), opublikowal wyniki badan otwieralnosci opakowan dlugotrzymajacych (konserwami zwanych) z zawartoscia ichtiologiczna. Jako temat pochodny, poddano badaniom takze otwieralnosc pojemnikow dlugotrzymajacych z zawartoscia mies zwierzecych na przykladzie swinnoj tuszonki.
                            Badania wykazaly, iz pojemniki metalowe puszkami zwane, z zawartoscia - wykonywane w bratnim Kraju Rad - stanowily produkt uboczny tamtejszego przemyslu zbrojeniowego. W wyniku bledu w oprogramowaniu urzadzenia liczacego szczotami zwanego, grubosc blachy na puszki zblizona byla do grubosci wiezy pancernej T34.
                            Zapewnialo to dlugowiecznosc puszek, a takze kreatywnosc tych, ktorzy usilowali tezze puszki otwierac.
                            Produkty ichtiologiczne puszkowane w faszystosko- kolonialistycznych krajach jak Portugalia czy znajdujaca sie przez lat wiele pod panowaniem wyzyskiwaczy z Grand Nation - Algerii czy Tunezji, otwierano przymocowanym do dolnej czesci puszki kluczykiem podobnym do Klucza Piotrowego - nakrecajac na niego gorna czesc puszki. W zaleznosci od stosowanej metody wkladania zatyczki przeznaczonego do otwarcia denka gornego, do otworu podluznego klucza - otwarcie puszki (krecenie kluczykiem) polaczone bylo sukcesen, lub konczylo sie w odleglosci okolo 2/3 dlugosci puszki. Powodem bylo zaczepienie glowki kluczyka o sciane boczna puszki, co w sposob zasadniczy minimalizowalo swobode ruchu palcow trzymajacych kluczyk.
                            W wyniku miedzynarodowej wspolpracy placowek badawczych postepowego swiata krajow socjalistycznych, opracowano nozyki skladane do otwierania puszek, a takze wydano zezwolenia na stosowanie poniemieckich bagnetow - pozniej finek harcerskich - w charakterze otwieraczy.
                            Zezwolenie to zostalo cofniete, gdyz ilosc powstalych przy tej procedurze otwierania ran cietych oraz przypadkow amputacji czlonkow rak (chodzi tu o palce - a nie o to, o czym niektorzy mysla), osiagnela zastraszajace rozmiary.
                            Ostatnim - jak na razie - etapem rozwoju otwieralnictwa pojemnikow puszkami zwanymi, jest zawleczka okrecano-pociagowa.
                            Prognozowane zakonczenie produkcji wyrobow ichtiologicznych - ze wzgledu na wylowienie ostatnich ryb z morz i oceanow - rozwiaze ostatecznie problem.

                            Wiadomosci z tajnego raportu zebral:
                            St.asystent artjomka.
                            Pozdrowienia
                            • balamuk Re: Tuszonka 05.08.12, 13:02
                              Wspaniały raport, należy ci się awans! ;)
                              Chyba jakąś konserwę odbezpieczę...
                              A te małe otwieracze (z zawiaskiem) dalej można kupić, przywiozłam sobie z Polski kilka na wszelki wypadek. W czasach konserw pancernych miałam szczęście, podczas odsługiwania wojska kumpel załatwił mi nóż zrobiony z bagnetu i tym nożem otwierałam i otwieram wszystko.
                            • horpyna4 Re: Tuszonka 05.08.12, 15:03
                              No wiesz, nie tylko palce można było stracić... jeżeli w warunkach biwakowych otwierało się puszkę trzymając ją na kolanach, to narzędzie mogło się omsknąć...

                              Zdarzali się przecież i tacy artyści, co trzymali deskę na kolanach przy przecinaniu jej piłą tarczową. Nawet prasa donosiła o takich przypadkach.
                              • kapitan_marchewa Re: Tuszonka 05.08.12, 15:14
                                Mogę od któregoś szczęśliwca taki nożyk dostać? Sowicie zapłacę. Oferty na maila gazetowego. Albo info gdzie teraz znaleźć te trójkąciki..
                                --
                                "Kapitan Marchewa pisząc listy strzelał przecinkami na oślep"
                                By Terry Pratchett.

                                forum.gazeta.pl/forum/f,103214,Forum_dla_marudnych.html
                                • tymon99 Re: Tuszonka 06.08.12, 00:12
                                  na allegro, w dziale militaria, od 3zł (z zapasów ludowego wojska polskiego) do 30zł (wehrmacht, 2. wojna światowa, otwiera również butelki).

                                  --
                                  you will start out standing
                                  proud to steal her anything she sees
                                  • beata_ Re: Tuszonka 06.08.12, 01:06
                                    tymon99 napisał:

                                    > na allegro, w dziale militaria, od 3zł (z zapasów ludowego wojska polskiego) do
                                    > 30zł (wehrmacht, 2. wojna światowa, otwiera również butelki).
                                    >

                                    Może się mylę, ale chyba chodziło o ten "trójkącik" :-))


                                    --
                                    Nigdy...!
                                    • tymon99 Re: Tuszonka 06.08.12, 14:12
                                      allegro.pl/oryginalny-niemiecki-otwieracz-do-konserw-ii-ws-i2539747250.html
                                      --
                                      she's got everything she needs,
                                      she's an artist, she don't look back
                        • tymon99 Re: Tuszonka 05.08.12, 10:49
                          całkiem niedawno widziałem puszkę sardynek (chorwackich chyba?) z takim otwieraczem. nie był przyklejony, tylko wsunięty pod papierowo - foliowe opakowanie puszki.

                          --
                          she can take the dark out of the nighttime
                          and paint the daytime black
                            • beata_ Re: Tuszonka 05.08.12, 16:52
                              voxave napisała:

                              > Oj tak,te trójkąciki były niezawodne--zawsze otworzyły te pancerne* małże *

                              To ja chyba jakaś upośledzona manualnie "w temacie" trójkącików byłam/jestem... nigdy nie udało mi się niczego tym otworzyć :D
                              Przy innych robótkach ręcznych upośledzenie mija, jak ręką odjął! :D

                              --
                              Nigdy...!
                              • voxave Re: Tuszonka 05.08.12, 19:51
                                beata_ napisała:

                                > voxave napisała:
                                >
                                > > Oj tak,te trójkąciki były niezawodne--zawsze otworzyły te pancerne* małże
                                > *
                                >
                                > To ja chyba jakaś upośledzona manualnie "w temacie" trójkącików byłam/jestem...
                                > nigdy nie udało mi się niczego tym otworzyć :D
                                > Przy innych robótkach ręcznych upośledzenie mija, jak ręką odjął! :D

                                Byłam mistrzem od trójkącików---- może *szczyp* masz inaczej skonstruowany :)
                                >
                                • beata_ Re: Tuszonka 05.08.12, 22:23
                                  voxave napisała:

                                  > Byłam mistrzem od trójkącików---- może *szczyp* masz inaczej skonstruowany :)

                                  Znaczy się, coś nie tak z chwytnością kciuka i palca wskazującego? :-)
                                  Bo tak mi się ten Twój "szczyp" kojarzy :-)
                                  Mam niejakie podejrzenie, że to może być też kwestia siły w palcach... ale nie upieram się, bo to złudne bywa.


                                  --
                                  Nigdy...!
                                  • voxave Re: Tuszonka 06.08.12, 02:06
                                    beata_ napisała:

                                    > voxave napisała:
                                    >
                                    > > Byłam mistrzem od trójkącików---- może *szczyp* masz inaczej skonstruowan
                                    > y :)
                                    >
                                    > Znaczy się, coś nie tak z chwytnością kciuka i palca wskazującego? :-)
                                    > Bo tak mi się ten Twój "szczyp" kojarzy :-)
                                    > Mam niejakie podejrzenie, że to może być też kwestia siły w palcach... ale nie
                                    > upieram się, bo to złudne bywa.

                                    Dokładnie, znakomicie odebralaś pojęcie *szczypu*--jest to moc wskazującego palca i kciuka---bardzo ważny przy różnych czynnościach w trzymaniu igły również.To pojęcie wymyśli
                                    łam sama,ale może ktoś też na to wpadł---takie trafne i fajne słowo.

                                    Właśnie tę moc* szczypu*utraciłam...:(
                                          • voxave Re: Tuszonka 06.08.12, 14:45
                                            beata_ napisała:

                                            > Hehe - był jeszcze "szczyp z zakrętasem", ale to już całkiem inna bajka :D

                                            Dawa Beatka,dawaj pośmiejemy się.:)
                                            >
                                            >
                                            • beata_ Re: Tuszonka 06.08.12, 22:29
                                              voxave napisała:


                                              > Dawa Beatka,dawaj pośmiejemy się.:)
                                              > >

                                              Nie-no, nie ma się z czego śmiać - bolało, jak cholera! :D
                                              Mowa tu o "normalnym" szczypaniu, jak to było w zwyczaju między dzieciakami, a szczyp z zakrętasem to była najbardziej perfidna forma szczypów zaczepno-obronnych :-)


                                              --
                                              Nigdy...!
                                              • voxave Re: Tuszonka 07.08.12, 05:51
                                                beata_ napisała:

                                                > voxave napisała:
                                                >
                                                >
                                                > > Dawa Beatka,dawaj pośmiejemy się.:)
                                                > > >
                                                >
                                                > Nie-no, nie ma się z czego śmiać - bolało, jak cholera! :D
                                                > Mowa tu o "normalnym" szczypaniu, jak to było w zwyczaju między dzieciakami, a
                                                > szczyp z zakrętasem to była najbardziej perfidna forma szczypów zaczepno-obronn
                                                > ych :-)

                                                Dawno,dawno temu, nauczyciele ciągnęli dzieci za uszy, walili drewnianym piórnikiem po dłoniach jak również szczypali boleśnie z zakrętasem o jakim mówi Beata.
                                                Dzieci też rozdawały sobie razy w tym szczypanie jak również *pokrzywka*.
                                                >
                                                >
                                                • beata_ Re: Tuszonka 07.08.12, 14:00
                                                  voxave napisała:

                                                  > Dawno,dawno temu, nauczyciele ciągnęli dzieci za uszy, walili drewnianym piórni
                                                  > kiem po dłoniach jak również szczypali boleśnie z zakrętasem o jakim mówi Beata.
                                                  >
                                                  > Dzieci też rozdawały sobie razy w tym szczypanie jak również *pokrzywka*.

                                                  Nauczycieli od ucha pamiętam dwoje z mojej podstawówki, chociaż nie robili tego zbyt często.
                                                  Raz z kolei ja oberwałam po łapie drewnianą linijką - musiałam nieźle narozrabiać, bo "Nasza Pani" anielską cierpliwość do nas miała :-)))
                                                  Szczypanie - wyłącznie w wykonaniu dzieciaków - między sobą, no i "pokrzywka" musowo też :-)

                                                  --
                                                  Nigdy...!
                                      • voxave Re: Tuszonka 06.08.12, 14:44
                                        beata_ napisała:

                                        > To u mnie ten szczyp jakiś pokręcony - z igłą nigdy nie miałam problemu...
                                        >
                                        > ps
                                        > bardzo zgrabne słowo :-)

                                        Nieprawdaż :)

                                        Może założymy wątas o własnoustnie stworzonych słowach,których ogól nie zna.Kiedyś byłam *miszczem* od takiej twórczości.
                                        >
                                        >
                                        • beata_ Re: Tuszonka 06.08.12, 22:32
                                          voxave napisała:

                                          > [...]
                                          > Może założymy wątas o własnoustnie stworzonych słowach,których ogól nie zna.
                                          > Kiedyś byłam *miszczem* od takiej twórczości.
                                          > >

                                          A mogą być nie-własnoustne? Przebój mojej mamy, to "rozkoczurać się" :D
                                          Swojej twórczości na razie nie mogę sobie przypomnieć, ale pewnie coś stworzyłam też :-)

                                          --
                                          Nigdy...!
                                        • zas_ale_pyra Re: Tuszonka 07.08.12, 04:35
                                          Twórcą "szczypa" i "szczypa z zakręcaniem" jest Melchior Wańkowicz ("Ziele na kraterze").
                                          --
                                          "Jod leberke, plyndze, szabel,szneki z glancem, wuchte babek..." (zas ale po naszymu, z Pyrlandii).
                                          • voxave Re: Tuszonka 07.08.12, 05:53
                                            zas_ale_pyra napisał:

                                            > Twórcą "szczypa" i "szczypa z zakręcaniem" jest Melchior Wańkowicz ("Ziele na k
                                            > raterze").

                                            Czytalam to wiele lat temu ale nie pamietam tego wyrażenia ,że pochodzi od Wańkowicza----pewno wpisalo sie w podświadomość :)
                                            • artjomka Re: Tuszonka 07.08.12, 09:18
                                              Tak smacznie bylo o tuszonce i skumbrii w tomacie - a tu naraz o torturach wieku szkolnego!
                                              Tak, tak - nauczyciele byli panami nad dziatwa szkolna, i malo kto protestowal, jak mu uszy wyszarpano, czy linijke na rekach polamano.
                                              Ale i my - dziatwa - mielismy wlasne metody archaicznego mobbingu. Rytualem byla tak zwana "siara". Kazdy, kto po wizycie u fryzjera zjawial sie w szkole lub na podworku - poddawany byl procedurze "siary". Po swiezo ostrzyzonym tyle glowy (potylicy), przejezdzalo sie delikwentowi zwinieta piescia - od dolu do gory. Koledzy klasowi - dzieci przybyszow zza Buga - mieli lepsza metode. Zamiast piesci uzywali kawalka zuzlu znajdowanego na pobliskiej haldzie.
                                              Operacja nie nalezala dla delikwenta do przyjemnosci.
                                              Mniej bolesne bylo "swiecenie szczewikow" (poswiecenie butow). Ten kto przyszedl do szkoly w nowokupionych butach - cala klasa - a bylo nas wtedy w klasie po ponad 40 dzieci - deptala po butach - by je poswiecic.
                                              Tez wymyslne - no nie?

                                              Pozdrawiam!
                                              • voxave Re: Tuszonka 07.08.12, 11:15
                                                Artjomka:

                                                To co opisujesz mozna nazwać szkolną *falą* taka jak w wojsku---poddaje sie takim czynnościom osobniki słabe--mocne, niech by kto spróbował :)

                                                Ja należę do osobników mocnych jakby by co.....dla wiadomości braci forumowych :)
                                          • beata_ Re: Tuszonka 07.08.12, 14:07
                                            Wstyd się przyznać, ale "Ziela..." nie czytałam - jakoś się nie złożyło :(
                                            "Szczypy z zakrętasem" (nie z zakręcaniem) - znam z podwórka, zarówno określenie, jak i wykonanie :-)
                                            Co nie zmienia faktu, że przykład mógł "iść z góry", czyli od Wańkowicza :-)

                                            --
                                            Nigdy...!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka