Dodaj do ulubionych

Co przetrwało do dnia dzisiejszego

25.11.12, 22:54
Witam i tym samym ucinam spekulację (jeśli takowe były), że ju dawno zapomniałem o forum lub, że nie żyję.
Czy jest coś tak trwałego jak obowiązek meldunkowy, który mimo iż nie ma już uzasadnienia, ciągle jest wymagany. W niektórych miastach żeby wypożyczyć książki w publicznej bibliotece, trzeba być w tym mieście zameldowanym. Inni, zameldowani gdzie indziej muszą płacić kaucję, co by książek nie wywieźli do innej wsi.
Pozdrawiam wszystkich!!!!
P.S Zapraszam również na fb
--
BELFEGOREK
forum.gazeta.pl/forum/f,16256,Herbata_z_musztardowki.html
www.facebook.com/pages/HERBATA-Z-MUSZTARD%C3%93WKI/135201156500306
Edytor zaawansowany
  • izabella1991 26.11.12, 15:29
    Ja jestem z warminsko-mazurskiego i tu przetrwal:
    -zwyczaj trzepania dywanow (ale trzepakow juz coraz mniej),zima trzepanie na sniegu..
    -zwyczaj mowienia wszystkim sasiadom ,,Dzien dobry',nawet tym znanym tylko z widzenia,pogaduszki,plotki ale i pomoc sasiedzka jeszcze tez przetrwala
    Nie ma juz niestety wozow konnych(ostatni widzialam 3 lata temu),waty cukrowej i tradycyjnego ryku we wtorki i piatki.Buuuuu....chlip! chlip!
  • mallard 27.11.12, 10:47
    izabella1991 napisała:

    > Nie ma juz niestety wozow konnych (ostatni widzialam 3 lata temu), waty cukrowej
    > i tradycyjnego ryku we wtorki i piatki. Buuuuu....chlip! chlip!

    Przyznam iż zaciekawiłaś mnie wielce. Powiedz proszę, - kto i po co ryczał u Was dwa razy w tygodniu?
    No i czemu Ci tak tego ryku brakuje? ;)
    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • kapitan_marchewa 27.11.12, 11:02
    @mallard
    Marudzenie polegające na czepianiu się literówki już dawno jest niemodne.
    Byłeś zamrożony?
    Chcesz się nauczyć szerszego spojrzenia na marudzenie - wpadnij na forum dla marudnych ;)
    --
    "Kapitan Marchewa pisząc listy strzelał przecinkami na oślep"
    By Terry Pratchett.

    forum.gazeta.pl/forum/f,103214,Forum_dla_marudnych.html
  • mallard 27.11.12, 11:33
    kapitan_marchewa napisał:

    > @mallard
    > Marudzenie polegające na czepianiu się literówki już dawno jest niemodne.

    Nie podążam ślepo z modą

    > Byłeś zamrożony?

    O, nów to spotykam!
    To jakaś nowa odzywka, zastępująca słynne "czytaj ze zrozumieniem"?

    > Chcesz się nauczyć szerszego spojrzenia na marudzenie - wpadnij na forum dla marudnych ;)

    No to gdzie link kurde?!
    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • mallard 27.11.12, 11:38
    mallard napisał:

    > O, nów to spotykam!

    Kapitanie, to z kolei moja literówka, - obserwacją Księżyca się nie zajmuję ;.)

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • beata_ 26.11.12, 20:43
    Równie trwała, jak niobowiązująca i nieuzasadniona jest ludzka głupota. Na szczęście nie obowiązuje, na nieszczęście wciąż spotykamy jej nadmiar...
    Ot, tak mi się pseudofilozoficznie skojarzyło :-)


    --
    Nigdy...!
  • oryginal23 26.11.12, 21:05
    Na Górnym Śląsku mieszkam, przetrwała wata cukrowa i furmanki w miastach (wata zdecydowanie częściej)

    23.
  • aga-kosa 27.11.12, 12:00
    " Maluchy" przetrwały. Dzisiaj chyba obchodzą pięćdziesięciolecie.
    I dowcipy o nich. Ale większość właścicieli wspomina je bardzo ciepło a niektórzy jeszcze mają i jeżdżą. ;) aga
  • balamuk 27.11.12, 17:33
    O rany, nie czepiajcie się człowieka, ja też po dłuuuugiej chwili skojarzyłam, o co chodzi z tym rykiem... :D
    A przetrwało wieszanie prania przed blokiem.
    Obowiązek meldunkowy mieli znieść, nie znieśli?
  • izabella1991 28.11.12, 14:23
    O rrrannny....JEDNA GLUPIA LITEROWKA(MIALO BYC RYNKU) I JUZ RABAN POD SAMO NIEBO...W zyciu prywatnym tez tacy czepliwi jestescie? BO ja Nie!
    Co do prania suszacego sie na powietrzu-to fakt-u mnie tez to przetrwalo. Do suszarni blokowej(jest takowa,a jakze) juz malo kto schodzi,ale czasem jeszcze jest tam jakowes pranie na sznurach,choc to nie to,co np.30 lat temu.Wtedy to kolejki do prania w kotle i suszenia w suszarni byly....
    Ja mieszkam w bloku gdzie jest 15 rodzin i znamy sie jak lyse konie.Wiec przetrwalo jeszcze gadanie i plotkowanie pod blokiem,ale tez mily zwyczaj mozliwosci zostawienia bagazy,kluczy,dzieciaka czy co tam jeszcze kto ma na kilka godzin(albo i dni)
  • gazeta_mi_placi 29.11.12, 20:04
    Przetrwały trzepaki pod blokami.
    Niestety ani nie widziałam dawno nikogo trzepiącego dywany na nich ani bawiących się dzieci. Kiedyś normą było umawianie się "pod trzepakiem" i różne wygibasy na nim.
    Pranie pod blokiem przetrwało.
    Niektóre kosmetyki (Pani Walewska).
    Bary mleczne.
  • kusama 30.11.12, 21:31
    - Aleja Armii Ludowej w Warszawie,
    - numerki do lekarza,
    - Maryla Rodowicz :)

    pzdr
  • iryska2604 13.12.12, 17:09
    A mnie przetrwała " Kuchnia polska" z roku 1980 -dostałam ją w pracy na Dzień Kobiet.
    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • hbinko 14.12.12, 11:53
    Ja też ją dostałam (a raczej miałam możliwość kupienia, a była towarem deficytowym dla wybrańców), właśnie gdy pracowałam w TPPR-ze, które nie przetrwało, a szkoda, bo wycieczki z "Kalinką" były przednie.
  • horpyna4 14.12.12, 13:32
    "Kuchnia polska" to mały pikuś, u mnie przetrwało trochę książek wydanych jeszcze przed rokiem 1956. Wtedy w przedmowie każdej książki typu poradnikowego musiało być odniesienie do Związku Radzieckiego, a poważniejszy podręcznik (niezależnie od dziedziny) musiał wymienić Stalina, który, jak wiadomo, wszystkiego wielkim znawcą był...
  • iryska2604 14.12.12, 15:55
    Też mam trochę ksiazek wydanych w latach 60 -80. Jako że w rodzinie ksiązki sie szanowało i nie wyrzucało - teraz nie bardzo wiem co z nimi zrobic...
    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • balamuk 14.12.12, 17:19
    A do czytania się nie nadają?
  • kapitan_marchewa 15.12.12, 03:45
    Pracownicy firmy Poczta Polska pozostali zupełnie niezmienieni od co najmniej 60 lat.
    Młode pokolenie jest identyczne, a czasem przebija to starsze w bareizmach ;)
    Momentami podejrzewam, że Poczta Polska ma jakieś tajne laboratorium w jakichś Skiroławkach czy innych Klewkach i tam mieszają w genach i klonują urzędniczki pocztowe a'la lata 50-te ;)
    Już nie mówiąc o tym, że Poczta Polska ma pewnie tajny regulamin szkoleń, gdzie jest jasno napisane: ilość okienek na poczcie 3 - ma być czynne 1, okienek 5 - ma być czynne jedno, okienek 7 - ma być czynne jedno, okienek powyżej 10 - wprowadzamy automat z numerkami, ale ma być zepsuty.
    Jeśli poczta malutka i okienko jedno, to szkolenia specjalistyczne, typu "jem przecież" ;)
    PS. Co jo godom tutaj, jakbym nie miał gdzie marudzić ;)
    --
    "Kapitan Marchewa pisząc listy strzelał przecinkami na oślep"
    By Terry Pratchett.

    forum.gazeta.pl/forum/f,103214,Forum_dla_marudnych.html
  • horpyna4 15.12.12, 08:40
    Niestety, to prawda, chociaż pocztowe placówki różne bywają; zdarzają się całkiem normalne.

    Najbliższa mi poczta niestety jest bardzo peerelowska i staram się nie bywać tam. Jak muszę nadać coś, co nie da się wrzucić do skrzynki, to wysyłam męża. Ale ostatnio i on nie zdzierżył: wziął przesyłkę do wysłania przy okazji, jak wybierał się po coś do innej dzielnicy. Po powrocie opowiadał z zachwytem, jaka tam jest poczta i dziwował się, dlaczego tak nie może być koło nas.
  • balamuk 15.12.12, 16:26
    A to jest ciekawostka przyrodnicza. Wiekszość czasu spędzam w bratnim kraju postsocjalistycznym i poczta funkcjonuje dokładnie tak samo. To znaczy i w Polsce, i tutaj unikam, jak mogę. No niech bedzie, spadek po systemie. Ale mój szef, który poprzednie trzy czy cztery lata spedził w USA, twierdzi, że tam jest dokładnie taki sam kanał i otrząsa się na samą myśl. Czyżby ponadgraniczna i ponadrasowa specyfika instytucji?
  • zas_ale_pyra 16.12.12, 00:26
    Na temat poczty w USA podpisuję się "obiema rencami i nogami".
    --
    "Jod leberke, plyndze, szabel,szneki z glancem, wuchte babek..." (zas ale po naszymu, z Pyrlandii).
  • tymon99 16.12.12, 12:33
    kapitan_marchewa napisał:

    > okienek powyżej 10 - wprowadzamy automat z numerkami, ale ma być zepsuty.

    byłem dzis na poczcie wniedzielęczynnej. piękny budynek, postawiony w 1946, ale projektu przedwojennego. w środku szpetnie zeszpecony marmurami w guście i duchu lat 90., ale rozmach pozostał! hala obsługi klienta wielgachna, hole wejściowe rozległe, a jeszcze antresola, a jeszcze piętro, a jeszcze gabinety i kancelarie rozmaite tajne i jawne, pałac, pałac po prostu! i stać, stać pocztę na ogrzanie, oświetlenie i utrzymanie takiej powierzchni dla.. dwóch urzędniczek, obsługujących wspólnymi siłami półtora okienka, i dwóch smutnych panów o nieznanej mi funkcji. pod wrażeniem jestem, zaimponowali mi.

    --
    she wears an egyptian ring
    that sparkles before she speaks
  • minerwamcg 17.12.12, 23:24
    A sięgnijże, Kapitanie Marchewo, do źródeł pisanych:
    Terry Pratchett, "Piekło pocztowe" i panna Macalariat: "Przez całe życie marzyłam, że będę tu pracować za ladą! Moja babka nauczyła mnie wszystkiego, kazała mi nawet ssać cytryny, żeby uzyskać właściwy wyraz twarzy! Przekazałam też wszystko mojej córce! Ma taki głos, że schodzi od niego farba!"
    Poczta to poczta. A nawet Poczta. Mam wrażenie, że istnieje tajna międzynarodówka pracowników poczty, która kształci kadry i wydaje wielojęzyczny biuletyn "Wszędzie tacy sami".
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • kapitan_marchewa 18.12.12, 04:25
    Oj tak tak.
    Krasnoludy coś mi wspominały, ale jako szef rzadko bywam.
    Szeregowi strażnicy miejscy odwiedzają regru.. relugl.. legurar...regurar.. CZĘSTO ten przybytek i rzeczywiście wracają jakby zasmuceni, przybici i z minami skwaszonemi..
    --
    "Kapitan Marchewa pisząc listy strzelał przecinkami na oślep"
    By Terry Pratchett.

    forum.gazeta.pl/forum/f,103214,Forum_dla_marudnych.html
  • balamuk 18.12.12, 17:44
    "Piekło pocztowe" jest boskie. Ale nasze poczty przypominają raczej czyściec...
  • iryska2604 26.12.12, 17:51
    www.youtube.com/watch?v=gc1qmdb_wPk
    Przetrwały filmy a w nich wspaniali aktorzy - gdzie teraz takich szukać? Komuna łozyła na kulturę ,coby nie mówic.
    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • aga-kosa 27.12.12, 10:45
    Choinka, opłatek na sianie, życzenia, prezenty, uprzejmość w tym dniu nawet dla sąsiada i teściowej, wyjście na Pasterkę i zasada, że stół się musi uginać.
    O przedświątecznych gruntownych porządkach nie wspomnę ( tak jak by cały rok kobiety - bo to głównie one - czekały z porządkami do świąt. Mam znajome, które przed każdymi świętami wzywają malarza i malują pokój. Ciekawe co one w tych pokojach między świętami robią;) aga
  • kapitan_marchewa 27.12.12, 12:18
    Mało ważne zapewne, ale herbatniki Petit Beurre.
    Idealny spód dla wielu ciast ;)
    --
    "Kapitan Marchewa pisząc listy strzelał przecinkami na oślep"
    By Terry Pratchett.

    forum.gazeta.pl/forum/f,103214,Forum_dla_marudnych.html
  • balamuk 27.12.12, 19:00
    Jak pożyteczne, to ważne. ;)
    Łańcuszki nie zanikły, wrrr. Dawniej przychodziły pocztą i trzeba je bylo przepisywać (ewentualnie przez kalkę, choć nie pamiętam, czy to było dozwolone). Teraz przyłażą e-mailem i każą się wysłać do fafdziesięciu znajomych.
  • iryska2604 28.12.12, 19:53
    Kto ci każe? Ja np. nie wysyłam.A niech straszą...
    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • balamuk 28.12.12, 20:35
    Niekoniecznie akurat mnie, wszystkim odbiorcom. Jak piszą "wyślij natychmiast, bo inaczej szlag cię trafi", to co to jest, uprzejma prośba?...
    A tytuł wątku brzmi "Co przetrwało do dnia dzisiejszego", no to napisałam. Bo przetrwało, choć w innej formie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka