Dodaj do ulubionych

Aborcja w PRL-u !

13.03.13, 14:04
Temat cokolwiek drastyczny-wiem.
Jak wspominacie temat przerywania ciazy za PRL-U?
WIEM ( Z OPOWIADAN ROZNYCH SASIADEK I BABEK) ZE NIE BYLO TO NICZYM DZIWNYM ANI GORSZACYM I MOWILO SIE O ,,SKROBANCE" JAKO O CZYMS MEGA-NORMALNYM-JAK O WIZYCIE U NP. FRYZJERA.
Nie bylo zgorszenia,wydziwiania-a wiem,ze niektore znajome matki robily zabieg dobrych kilka razy( podsluchiwalam w przedszkolu,a co!!!!).W tymze przedszkolu-renomowanym,wojskowym, wychowawczynie opowadaly przy nas-dzieciakach na lezakowaniu o zabiegu,powiklaniach..Mysmy za Chiny nie rozumieli,o co chodzi-no bo czy wtedy dzieciaki mialy pojecie,ze to beeee...nie wypada itd
Acha-juz w latach 90-tych w Rosji,gdzie sporo przebywalam-studentki wrecz licytowaly sie na imprezie,ktora wiecej skrobanek miala-rekordzistka cos okolo szesciu-a miala 25 lat.
Temat moze i drastyczny,ale jak Wy to wspominacie?
Edytor zaawansowany
  • default 13.03.13, 14:23
    Nie wiem, może ja obracałam się w innym środowisku, ale nie przypominam sobie, aby ktokolwiek szeroko i wylewnie rozpowiadał o dokonanej/planowanej aborcji. Owszem, był to zabieg wykonywany często (by nie rzec: powszechnie), niemniej takie wydarzenia raczej trzymano w tajemnicy, a aborcje starano się robić dyskretnie i bez rozgłosu.
    Niemniej rzeczywiście, jeśli już taki fakt wyszedł na jaw, to był przyjmowany z pełnym zrozumieniem, a potępienie - jeśli występowało - to raczej w przypadku młodych niezamężnych kobiet, że niby "się puszczają". Kwestia "zabicia dziecka" była jakby drugorzędna w takim przypadku.
    Ale tak czy owak - nie zgodzę się na stwierdzenie, że było to jak "wizyta u fryzjera". Może i były takie kobiety, ale takie zapewne są i dzisiaj. To akurat nie kwestia okoliczności historycznych.
  • ewa9717 13.03.13, 15:26
    A to ja też z tego Peerelu: nie tylko nie przypominam sobie, żeby ktoś głośno o skrobankach przy dzieciach mówił, a co dopiero- chwalił się, a i jako początkująca nastolatka pewnie nawet bym nie wiedziała, o co chodzi, gdyby przy mnie głośno o tym mówiono, a nie mówiono. No ale niewykluczam, że może niedorozwinięta jestem?
  • ewa9717 13.03.13, 15:27
    nie wykluczam - klapka nie zaskoczyła ;)
  • horpyna4 13.03.13, 15:46
    Pamiętam dobrze, więc przypomnę, jak to było.

    W pierwszych latach po wojnie był zakaz, bo władza chciała, żeby naród rozmnożył się i uzupełnił wojenne liczbowe straty. Ale już za Gomułki zakazu nie było, wręcz propagowano to dobrodziejstwo jako skuteczny środek zapobiegania ośmieszanej wówczas wielodzietności. No bo naród tak się rozmnożył, że pod koniec lat 50. pierwsze klasy w podstawówkach były przepełnione, chociaż nabudowano już sporo szkół.

    Nastała moda na rodziny z jednym dzieckiem. I z moich obserwacji wynika, że ciążę przerywały głównie kobiety, które już miały przynajmniej jedno dziecko. A jak miały dwoje, to trzecie było wtedy traktowanie jak obciach i nieodpowiedzialność. I nie było to absolutnie z powodów ekonomicznych, zresztą dawniej były inne kryteria niedostatku. Po prostu ludzie bali się ośmieszenia. Później ktoś stuknął się w głowę i zaczęto propagować model 2+3, ale jeszcze długo nie był on akceptowany społecznie. Lęk przed ośmieszeniem był silniejszy.

    Oczywiście ciążę przerywały też kobiety samotne. Słyszałam o przypadku, kiedy jakaś zgłosiła się już chyba ósmy raz na skrobankę i lekarz zapytał ją, dlaczego nie stosuje środków antykoncepcyjnych. Odpowiedziała, że za środki antykoncepcyjne trzeba płacić, a skrobanka jest darmo.

    No cóż, sama miałam w pracy koleżankę, która w latach 90. narzekała, że "za komuny było lepiej, bo były darmowe wczasy i darmowe skrobanki". Mówiła to całkiem serio.
  • balamuk 13.03.13, 21:05
    W podstawówce - słowo daję, chyba w ogóle nie znałam pojęcia usuwania ciąży. Mogę cokolwiek powiedzieć o końcówce lat 70. i latach 80. Wiadomo było, że coś takiego można zrobić, że w skrajnej sytuacji może to być wyjście, ale nie znam ani jednej osoby (a znajomych, zwłaszcza na studiach i po, miałam całe tłumy), która by się do skrobanki przyznała. Właściwie to nie jest dobre określenie, po prostu o tym się nie mówiło, prywatna sprawa i już.
  • izabella1991 14.03.13, 10:13
    Witam ieknie!
    Horpyno-masz racje.Ja nie wychowywalam sie w jakim patologicznym srodowisku, np. przedszkole wojskowe ,do ktorego chodzilam,bylo uznawane za wzorcowe i wrecz elitarne-a jednak....Po prostu pewne rzeczy pamieta sie,jak chociazby rozmowy ww.nauczycielek na temat skrobanek.
    Tak jest do tej pory w Rosji i kiedy tam bywal i mowie Rosjankom,ze w Polsce aborcja jest nielegalna,to nadziwic sie nie moga..... Byl ten temat walkowany swojego czaasu przez Dume Panstwowa ,ale poslowie omal ,,zjedzeni" nie zostali i temat zniknal.
    Ale wracamy do PRL-u.....byl to owszem temat dla jednych wstudliwy,dla drugich nie.Ja jeszcze pamietam ,ze w moim liceum za ciaze dziewczyny byly karane przenosinami do szkoly wieczorowej.Motywowano to zgorszeniem....natomiast przyjscie na zajecia dyrektora szkoly nawalonego jak maly samolot juz zgorszeniem nie bylo:-(((
    Acha i jeszcze jedno-jest sporo racji w tym ,co Horpyno napisalas.... Moja matka-rocznik 1940 miala nas troje(ostatnie ur w roku 1976) i strasznie sie swojej wielodzietnosci wstydzila! Serio!
    Pamietam jak bylo mi przykro ,gdy wychodzilismy gdzies na spacer i kazala mojemu najstarszemu bratu isc za nami ok 3-4 krokow w tylu,zeby nie rzucalo sie w oczy,ze tyyyyle dzieci(czyli troje) posiada.
    Smutne to dla mnie i przykre bardzo...
    Caluje-Iza
  • izabella1991 14.03.13, 10:14
    Acha -dopiero teraz zobaczylam-Mialo byc WITAM PIEKNIE.
    ZYCZE WSZYSTKIM MILEGO DNIA!
  • ewa9717 14.03.13, 12:35
    Troje dzieci w 1976 to nie było jakieś specjalnie dziwne zjawisko. Dziwną matkę miałaś...
  • aqua48 14.03.13, 12:56
    Rzeczywiście nie mówiło się o tym głośno, ale też poznałam jedną osobę, której kiedyś się wymknęło, że miała osiem zabiegów, no ale AIDS też nie było..
    A koleżanki w liceum ukrywały ciąże skwapliwie, żeby się nie wykryło przed maturą, bo mogli nie dopuścić z tego powodu. Jena nawet fakt ślubu ukryła (chyba nie wpuszczali wtedy na salę za dowodami, czy co?).
  • izabella1991 14.03.13, 13:16
    Ze mialam dziwna matke,to wiem.Okrutna bardzo!
    To,zeby wpuszczali z dowodami do auli/sali egzaminacyjnej,to pierwsze slysze !!!!!? Gdzie i kiedy? Nie,to juz przegiecie by bylo....
    Zaiste dziwne to byly czasy: dziewczyna 18-19-letnia miala prawo byc mezatka,w ciaze zajsc,bo niby czemu nie... Czemu mialo sluzyc te szykany? Chociaz wiem,ze byla w Polsce jakas pani dyrektor,ktora zawsze opiekowala sie ciezarnymi uczennicami i mowy nie bylo,zebys ktoras do wieczorowki wyrzucac. No najdziwniejsze,nie tylko miala problemu z kuratorium,ale nawet....ksiadz dobrodziej ja z ambony wyklinal.Mialo to miejsce gdzies w latach 70-tych albo 80-tych.
    Historia ta ( a raczej wywiad z owa pania dyrektor) byla kiedys drukowana w Filipince-pamietam!
  • matylda1001 14.03.13, 14:36
    izabella1991 napisała:

    > No najdziwniejsze, nie tylko miala problemu z kuratorium,ale nawet....ksiadz dobrodziej ja z ambony wyklinal<

    Że ksiądz dobrodziej z ambony wyklinał, to akurat nic dziwnego. Wszak stanęła w obronie strasznej grzesznicy, dziewczyny niemoralnej, od której mogły się zarazić niewinne owieczki:) To przecież postawa księży w dużej mierze zdecydowała o tym, że panna z dzieckiem najczęściej bywała napiętnowana. Tak było na całe wieki przed PRL-em i nie tylko w zabitej dechami wiosce. Gdyby postawa kleru była inna, to i "skrobanek" byłoby znacznie mniej.
  • horpyna4 14.03.13, 14:34
    Na maturę nie trzeba było mieć dowodu, w szkole uczniowie byli znani; były zresztą legitymacje szkolne. No i oczywiście dawniej sporo maturzystów było niepełnoletnich, szkoła trwała przecież o rok krócej. A jak ktoś poszedł od razu do drugiej klasy, a urodził się jesienią, to zdawał maturę mając 16 lat.

    Dowody były wymagane przy egzaminach wstępnych na wyższe uczelnie, a jak ktoś nie miał 18 lat, to musiał wyrobić tzw. tymczasowe zaświadczenie tożsamości. Było to podobne do dowodu, też książeczkowate, tylko czerwone, a nie zielone.
  • izabella1991 14.03.13, 14:43
    Tak,te zielone tymczasowe dowody byly-slabo,bo slabo,ale je pamietam.
    Co do ,,niemoralnosci ciezarnych" -to moja kuzynka akurat bardzo na tym skorzystala:-)) Mianowicie uczac sie w Studium Dla Wychowawczyn Przedszkoli zaszla w ciaze w wieku lat 17 i oczywiscie slub,potem porod itd. Ale nie w tym rzecz..
    Otoz zostala ,,za niemoralnosc" przeniesiona do wieczorowki,ktora zreszta z rewelacyjnymi wynikami skonczyla,zaliczyla studniowke,ale ze jej ex-klasa byla b.lojalna wobec niej,tez w ex-klasie studniowke zaliczyla. Nie wiem,jak to sie stalo,ze terminy dwoch studniowek byly rozne,ale rzecz jest mozliwa....
  • ewa9717 14.03.13, 16:19
    Po raz kolejny jestem pełna podziwu dla mojego pipidówka: pod koniec ósmej klasy jedna z koleżanek (tak przynajmniej rok przerośnięta, ale jednak) powiła dziecię, zdążyła normalnie skończyć podstawówkę, a po wakacjach pójść do dziennej zawodówki. Czyli pewnie jednak można było, a jak zawsze - wszystko zależało od konkretnych ludzi.
  • balamuk 14.03.13, 17:00
    Brawo pipidówek. Moja koleżanka z klasy, dobra uczennica, po trzeciej klasie liceum "została zrezygnowana" i przeniosła się do wieczorowego. Wszyscy {łącznie z większością nauczycieli) pukali się w głowę, bo na pewno dałaby sobie radę, ale na dyrekcję nie było siły - wszak Takie Renomowane Liceum nie może sobie pozwolić, jakoś tak to było. Czyli właśnie konkretni ludzie zadecydowali.
    Przy okazji - jak to teraz wygląda?
  • aga-kosa 14.03.13, 19:06
    Matura w '63 > Kiedyś jedna z dziewczyn przyniosła do klasy globulki Zet. Zastanawiałyśmy się jak to się stosuje. Nakryła nas na tym wychowawczyni i najpierw powiedziała" dowcipnie" a potem zrobiła nam wykład. Powiedziała o wszystkim o co nie zapytałybyśmy mamy.
    Kiedy zaszłam w ciążę zgłosiłam się do ginekologa a ten mi powiedział, że usunięcie kosztuje 500 zł i on przyjmuje na Lelewela od siedemnastej. Wyglądałam wprawdzie smarkato ale taka propozycja. Więcej do niego nie poszłam.
    W Świdnicy był w szpitalu ginekolog Z, któremu żona zmarła przy narodzinach pierwszego dziecka. Pięknie się opiekował ciężarnymi i ogólnie było wiadomo, że Z aborcji nie wykona.
    Pacjentki, które musiały po " zabiegu" odleżeć kilka godzin w szpitalu ignorował i posyłał do nich tych, którzy zabiegu dokonali.
    W Poznaniu był wojskowy lekarz P, który miast stosować środki zapobiegawcze robił żonie skrobankę. Córkę też załatwił, że nie miała dzieci. Było tak, było.
    Córa, kiedy posłałam ją z jej chłopcem do lek gin. aby powiedział o nowoczesnych sposobach zapobiegania powiedziała, że lekarz bardzo się zdziwił wizytą potem dokładnie wyjaśnił a ona w domu się dziwiła dlaczego jest ich tylko dwoje.
    Chciałam mieć dużo małych dzieci ale tam na górze źle przyjęto zamówienie i miałam mało bardzo dużych. aga
  • ewa9717 14.03.13, 20:51
    Teraz, Balamuku, wygląda tak, ze dziewczyna może swobodnie chodzić do szkoły, jeśli coś nie tak, dostaje nauczanie indywidualne (czyli nauczyciele chodzą do niej, ale najczęsciej jest to 10 godz. tygodniowo), po porodzie normalnie może wrócić do szkolnej ławy.
  • tamsin 14.03.13, 21:15
    moze skrobankami nikt sie nie chwalil w PRLu , ale tez nie pamietam zeby to byla jakas super tajemnica, dwie moje koleznaki z liceum mialy, jedna powiedziala to tak mimochodem, jakby pozbyla sie niewygodnej kanapy, drugiej poszlo troche gorzej bo po zabiegu sobie z siostra meza wypily i rano wyladowala na pogotowiu bo zadaje sie "glupi jasio" czy jak nazywali te znieczulenie nie tolerowal alkoholu. Rozmow przedszkolanek o skrobankach nie pamietam, nawet nie wiem czy dziecko by zrozumialo o co chodzi, ale nie wykluczam.
  • balamuk 15.03.13, 14:06
    A to dobrze.
  • quba 15.03.13, 20:02
    W moim otoczeniu WSZYSCY mieli przynajmniej trójkę dzieci, a niektórzy i więcej, i lekarz pediatra, i dentysta, i nauczyciele i sąsiedzi, ja też mam rodzeństwo, jakoś nie przypominam sobie, żeby ktoś wstydził się trójki dzieci.
    Kiedy byłam w szkole średniej, nie było mowy o tym, że skrobanki są popularnym zbiegiem, natomiast pamiętam, że prasa kobieca przestrzegała przed tym zabiegiem, podając możliwe komplikacje później i brak możliwości zajścia w ciążę po pierwszym zabiegu.
    Jakoś mało prawdopodobne wobec tego, wydaje mi się, że ktoś poddał się temu zbiegowi sześciokrotnie.
    Kiedy byłam dwudziestolatką, miałam znajomą, która usunęła ciążę, ale tak jej to doskwierało, że rozchorowała się, leczyła w szpitalu psychiatrycznym, a w końcu odebrała sobie życie.
    Na pewno, przynajmniej w moim środowisku, zabieg usunięcia ciąży nie był stosowany jako środek antykoncepcyjny.

    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • balamuk 15.03.13, 20:15
    A gdzie i kiedy to było?
  • matylda1001 16.03.13, 01:06
    Ja jestem jedynaczką ale nie z wyboru rodziców. Miałam starszego brata, który zmarł zaraz po urodzeniu a po mnie mama już nie mogła mieć więcej dzieci. Zawsze czułam się z tego powodu bardzo pokrzywdzona, bo byłam wyjątkiem. Prawie wszyscy rówieśnicy mieli rodzeństwo, przeważnie po jednej "sztuce" ale rodziny z 3-4 dzieci nie należały do rzadkości. Wielodzietność wcale nie dotyczyła rodzin patologicznych, np najlepszy przyjaciel mojego ojca miał tych dzieci siedmioro, a był to bardzo znany w Warszawie adwokat. Na dodatek zdeklarowany ateista, czyli nawet nie względy religijne o tym zdecydowały.
    Z drugiej strony aborcja była zjawiskiem bardzo częstym ale dotyczyła głównie mężatek będących w 4 i/albo kolejnej ciąży. No bo jak wytłumaczyć na zdrowy rozum np. to, że kobieta przez trzy kolejne lata urodziła troje dzieci i na tym koniec... to niby jak to było potem, szklanka wody zamiast? Trudno uwierzyć. Dostęp do zabiegu był bardzo prosty, dostępny dla wszystkich, dyskretny i bezpłatny. Za to antykoncepcja długo stanowiła tabu. Mężczyźni wstydzili się prosić w aptece o prezerwatywy, kobiety lekarzy o pigułki. Najczęściej stosowany środek zapobiegawczy pod postacią stosunku przerywanego był niestety zawodny, więc w razie "nieszczęścia" zostawała tylko aborcja. Raczej nikt się dokonaniem aborcji nie chwalił, ale gdybyśmy tak szczerze porozmawiali teraz z matkami, ciotkami, babciami, sąsiadkami, to bardzo moglibyśmy się zdziwić :) Młode dziewczyny - panny usuwały ciążę stosunkowo rzadko. Przede wszystkim dlatego, że jak już dziewczyna zaszła w ciążę, to najczęściej wychodziła za mąż. Pamiętacie takie zwroty - "MUSIAŁA wyjść za mąż" - "ożenił się bo MUSIAŁ"? Przynajmniej połowa dziewcząt stawała przed ołtarzem z brzuszkiem. A jak się chłopak wymigał, to i tak na aborcje było za późno, i dziewczyna rodziła jako panna. Od czasu do czasu zdarzały się wyjątki. Na jednym z forów była kiedyś burzliwa dyskusja na okoliczność Alicji Tysiąc. Jedna z dyskutantek, wyjątkowo waleczna obrończyni cudzych zygot, przyznała się do własnego "nawrócenia" po tym, jak w młodości usunęła 5 ciąż. Jeśli ona mogła 5 razy to dlaczego inna nie mogłaby 6 razy?
  • izabella1991 16.03.13, 13:40
    Witam! Dziewczyny kochane!
    Co to jest 6-krotna aborcja....phi!!!!
    Moja ,,przyszywana mama" Rosjanka z Kaliningradu zna panią-rowniez Rosjankę ,która dokonała aborcji ok.20-kilka razy....Serio! Nie jest to typ kobiety,która mowiłaby bzdury czy kłamstwa,wiec święcie w to wierzę:-(((
    Ale to racja,że te kobiety,które za PRL-u chodziły na ,,skrobankę" jak do internisty czy innego dentysty,teraz nagle ,,się oświeciły" i są,jak napisała poprzedniczka,obrończyniami zygot...
    Taaaaak,,,żeby młodośc wiedziała,żeby starość mogła".
    Pozdrawiam-Iza
  • jolunia01 17.03.13, 16:28
    izabella1991 napisała:

    > Ale to racja,że te kobiety,które za PRL-u chodziły na ,,skrobankę" jak do inte
    > rnisty czy innego dentysty,teraz nagle ,,się oświeciły" i są,jak napisała poprz
    > edniczka,obrończyniami zygot...

    Niektórzy panowie też się nawrócili - vide poseł Piecha. Ginekolog, który dorobił sie na skrobankach.
    --
    Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
  • iryska2604 19.03.13, 13:53
    Oglądałam ten program jak Piecha na zarzut Lisa ze przeciez sam dokonywał skrobanek odpowiedział: ale to było 25 lat temu...
    Zyję dosc długo na tym swiecie,w czasach o których piszecie wychowałam trzech synów.Pamięc mi jeszcze nie szwankuje. Dostęp do aborcji był, mozna było zrobic za pieniażki lub w szpitalu za friko i mysle że najczęsciej zabiegów dokonywały panny po " wpadkach", wieloródki - ale nie uwazam ze traktowały to jak pojście do fryzjera. Chyba że były to panienki wątpliwego autoramentu.Natomiast nie słyszało sie o tylu porzuconych na smietniku dzieciach.
    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • izabella1991 19.03.13, 14:19
    Po przeczytaniu ww cytatu dotyczącego posła Piechy-wymiękłam....No cud,miód i orzeszki laskowe.Rozumiem,że po 25 latach grzech posła Piechy przedawnił się:-(((
    Co do dzieci na śmietnikach-oj bywały- niestety. Pamiętam bodajże w 1986 roku w Olsztynie pielęgniarki wracające z nocnej zmiany usłyszały piski w śmietniku i ...wyciągnęły pięknego,choć oczywiście zabrudzonego chłopczyka-noworodka.Wiem,ze jedna z tychże pielęgniarek nie mogła mieć dzieci i bardzo walczyła o przyznanie jej prawa do opieki/adopcji tego malca.
    Nie wiem.jak ta historia skończyła się-ale dzieciobójczynie były i zakaz czy dostępność aborcji nie mają z tym nic wspólnego:-(((
  • grrrrw 29.06.13, 13:34
    Antykoncepcja nie stanowila tabu, tylko jej nie bylo. Bardzo dobrze pamietam broszurki z lat 60 zatytulowane "Co każda młoda MĘŻATKA (!! hi-hi) wiedzieć powinna. Niewiele sie z nich mozna bylo dowiedziec, bo i czego ? O prezerwatywach, czy kapturkach, ktore pojawialy sie okazjonalnie (z instrukcja obslugi po czesku !!! - żeby było smieszniej ). Globulki zet reklamowano w Zyciu Warszawy - "Globulki ZET zapobiegaja niepożadanej ciążY". Wszyscy wiedieli ze to lipa.

    Femigen i Angravit zapisywano tylko kobietom, ktore "zrealizowaly zamierzenia prokreacyjne", smarkuli studentce lekarz proponowal prezerwatywe i liczenie dni plodnych, a nie tabletki ! Po prostu te tabletki to byly tabletki innej generacji, szkodliwe, wszyscy to wiedzieli. Inne owszem w Pewexie.

    W latch 70 i 80 aborcja byla dostepna na kazde zyczenie za darmo albo za pieniadze, jak ktos nie chcial zeby ludzie wiedzieli robil to prywatnie. Tyle tysiecy ile miesiecy !

  • haftowniczek 25.03.13, 12:46
    w tych czasach niby sie nie skrobią? tak samo jak kiedyś tylko po cichutku :)
    --
    [url=http://handanddeco.pl]szydełkowanie[/url]
  • izabella1991 25.03.13, 13:26
    Otóż to,panie Haftowniczek,otóż to...
    Z takiej racji,że mieszkam blisko Obwodu Kaliningradzkiego i mam tam znajomych Rosjan,to kiedyś nadziwić się nie mogli (ok 10 lat temu),że pod przygranicznym szpitalem tyle samochodów z Polskimi numerami stoi.Kiedy wyjaśniłam im,w czym rzecz,tylko pokiwali głowami....
    Nie jest absolutnie żadną tajemnicą to,ze tam Polki na zabieg przyjeżdżają,każda pielęgniarka zaczepiona na korytarzu to potwierdzi...jest cennik ,,nieoficjalny co prawda,ale poczta szeptana kwitnie w najlepsze".
  • goskaa.l 04.04.13, 11:31
    Kobiety skrobały się zawsze. Moja babcia urodzona pod koniec XIX wieku z całą pewnością kilka razy przerywała ciąże - miała troje dzieci, w tym moją mamę. Wierząca, nie miła z tym problemu moralnego. Moja mama też to robiła. Zabiegi płatne, bo do szpitala nie szło się w tym celu (szły raczej kobiety gorzej sytuowane finansowo).
    Miałam w pracy koleżankę, która chyba skrobanej używała jako środka antykoncepcyjnego, bo w ciągu dwóch lat wspólnej pracy miała ich co najmniej pięć. Niespecjalnie się z tym kryła, bo dziewczyny wiedziały.
    Faktem było łapanie męża na dziecko; pod koniec moich studiów (połowa lat 70.) na ostatnim roku było nad wyraz wiele ciąż i ślubów z brzuszkiem.
  • izabella1991 04.04.13, 14:59
    No właśnie:jak to jest,że 30 lat temu nikt nie miał problemu z wyrzutami sumienia,a teraz:syndrom poaborcyjny,ględzenie i labiedzenie w stylu: a gdyby żyło,to to ,siamto i owamto...
    Wiecie co -Ja mam swoja teorią na ten temat: po prostu kiedy kobiety miały: pracę zawodową,męża + dwoje,troje dzieci,atrakcje w postaci stania w kolejkach czy dwudniowego prania to prostu nie miały już czasu ani ochoty na zrzędzenie...
    Taka jest prawda-nia cackano się ani z dziećmi ,ani z płodami,bo wiadomo było,że jak nie jedno,to będzie drugie czy następne..
  • referee 19.05.13, 21:23
    izabella1991 napisała:

    > Temat cokolwiek drastyczny-wiem.
    > Jak wspominacie temat przerywania ciazy za PRL-U?
    > WIEM ( Z OPOWIADAN ROZNYCH SASIADEK I BABEK) ZE NIE BYLO TO NICZYM DZIWNYM ANI
    > GORSZACYM I MOWILO SIE O ,,SKROBANCE" JAKO O CZYMS MEGA-NORMALNYM-JAK O WIZYCI
    > E U NP. FRYZJERA.

    Nie generalizowałbym. W rodzinach, w których były pielęgnowane np przedwojenne wartości, czyli tzw cywilizowany, a nie marksistowski, system wartości etyczno-moralnych tzw. "skrobanka" była potępiana. Podobnie było u nas w rodzinie- byliśmy wychowani przez rodziców bardzo na luzie, w dużej tolerancji, ale na bazie wartości katolickich- tak w teorii jak i praktyce , w szacunku do każdej formy życia.
  • izabella1991 20.05.13, 10:37
    Zgadzam się z tobą-były takie rodziny.
    Nikt u mnie w klasie nie śmiał wyszydzać na przykład ( a była to komuna-lata 70-te) dziewczynki z rodziny mega -katolickiej,co przełożyło się na to,że wraz z 7-giem rodzeństwa i dziadkiem gnieździli się na 53 m.kwadratowych.Wiem też ,że byli bardzo pobożni-jej tata załatwiał nam wszystkim m.in. tańsze medaliki do komunii czy książeczki do nabożeństwa (był to okres,kiedy jako dzieciaki szliśmy do komunii) i co najśmieszniejsze-nasza ówczesna wychowawczyni( zdeklarowana komunistka) zawsze nam tę Bernadetkę stawiała za wzór!
    A co do aborcji-wiem o przypadku,kiedy to uczennica katolickiej ,prywatnej szkoły ,,u sióstr zakonnych" robiła aborcję drżąc ze strachu przed wydaniem jej tajemnicy (coby ze szkoły nie wylecieć).Była do zabiegu zaś gorąco namawiana przez ,....własną mamę-gorliwą katoliczkę!
    Także różnie bywało!
  • horpyna4 20.05.13, 19:27
    To prawda, bywało różnie i hipokryzja miała się dobrze.

    Znałam taki przypadek, że szesnastolatka z "dobrego domu z przedwojennymi tradycjami" zaszła w ciążę i rodzina zorientowała się dopiero wtedy, jak ciąża była już widoczna. Tradycje katolickie jakoś nie przeszkodziły im w opłaceniu usunięcia pięciomiesięcznej ciąży, co zresztą musiało ich sporo kosztować. Przerwanie ciąży powyżej trzeciego miesiąca było dozwolone tylko w wyjątkowych przypadkach typu ciężka wada rozwojowa płodu, więc w innych sytuacjach lekarze liczyli sobie "za ryzyko". I niektórzy z nich jakoś nie mieli oporów nawet w przypadku bardzo późnych ciąż - płaciło się "tyle tysięcy, ile miesięcy".
  • izabella1991 21.05.13, 12:57
    Horpyno-Jak zwykle masz rację:-))!
    Ja z kolei słyszałam o przypadku usunięcia ciąży 8-miesięcznej-było to w Olsztynie i na całe (spore,było-nie było)miasto znalazł się tylko jeden ginekolog,które się tego podjął!
    Z kolei mama rodząc mnie w roku 1970 słyszała,jak obok niej ( przez parawan,więc wszystko było słychać) lekarz usuwając 6-miesięczną,zagrożoną ciążę jakiejś nauczycielki rzucał tekstami : "no,jeszcze nóżka została", ,"jeszcze tylko rączkę i już" itp.
    Musiało jej to nieźle poprawić samopoczucie....
  • horpyna4 21.05.13, 15:54
    Czasem zdarzały się przypadki powikłań przy tak późnych usunięciach, zwłaszcza w prywatnych gabinetach bez porządnego zaplecza operacyjnego i przy jak najmniejszej liczbie personelu medycznego. Kończyło się to śmiercią pacjentki, lub bezpłodnością. Tego typu przypadki trafiały do gazet i pamiętam kilka takich historii z warszawskiej prasy codziennej.

    W jednej z nich lekarka była na tyle durna, że kazała napisać pacjentce oświadczenie, że nie przerywała u niej ciąży. Jakoś nie przyszło jej do głupiego łba, że właśnie takie oświadczenie może ją pogrążyć.
  • grrrrw 29.05.13, 11:48
    Coz, za naszych mlodych lat ciaze stwierdzalo sie okolo 12-14 tygodnia, jak dziewczyna byla uswiadomiona. "Usuniecie ciazy" to byla tzw.skrobanka, brutalna technika niosaca ryzyko wielu powiklan nie tylko doraznych ale poxniejszych mimo dawali recepte na jakis antybiotyk, podobnie jak dzis po usunieciu zeba. Warunki i w szpitalach i prywatnie byly tragiczne, nie znano jednorazowych rekawiczek , stosowano plocienne podklady, ktore prano i sterylizowanao.
    Poczytajcie gorszycielke Wislocka, ona byla wielka realistka, ale przeciwniczka tej metody pisze o epidemii zarosnientych jajowodow, ciaz pozamacicznych...

    Pozniej na zachodzie pojawily sie testy ciazowe, coraz doskonalsze oraz USG, ktore pozwalalo diagnozowac ciaze juz okolo 6-8 tygodnia,, nie do wykrycia padaniem palpacyjnym. Wtedy pojawila sie metoda zwana odsysaniem. Po prostu tak wczesna ciaze mozna zlikwidowac za pomoca "odkurzacza". Nazywano to czyszczeniem macicy i nie wpisywano do statystyk przerywaniaciazy.
    Stad wzial sie kolejny mit PRL, ze na zachodzie maja tak wspaniala dostepna na kazde zadanie antykoncepcje, ze zaniklo przerywanie ciazy.

    Po prostu termin zabiegu przesuwa sie coraz blizej momentu zaplodnienia - a problem etyczny pozostaje bez zmian.

  • tamsin 03.06.13, 12:07
    mojej kolezanki kuzynka miala iles tam skrobanek i jedno takie wysysanie. Opowiadala jej, ze skrobanka lepsza, bo wysysanie bylo szybkie ale bardzo bolesne. A nawiasem mowiac, ta kuzynka wyszla za maz za Szweda, ale zycie w Szwecji jej nie odpowiadalo (i najwyrazniej antykoncepcja tez nie), wiec wiecej siedziala w PRLu i jak to koleznaka ladnie okreslia - "puszczala sie" na prawo i lewo.
  • izabella1991 03.06.13, 15:35
    Tak,takie puszczalskie panie występowały wszędzie-i jak to napisałeś-na prawo i lewo a jak ciąża się trafiła,to i skrobanka też!
    Znajomy Poznaniak opowiadał mi o takiej swojej ex-sąsiadce-welolutka za młodu,skrobanek..Bozia jedna wie ile,a obecnie jest ..moherem ,jak się patrzy ,z kościoła nie wychodzi,a jej ,,kazania" kościelne często zaczynają się od połajanek na temat rozwiązłości młodzieży itd.
    Zrazu chłopina nie zdzierżył i kiedyś prywatnie przypomniał jej młodość i jej grzechy...Baba podobno obraziła się na niego mocno,a do kościoła jak biegała taki biega!
  • iryska2604 14.06.13, 21:28
    Otóż to. W marszach przeciwko aborcji kogóż my widzimy? Najczęściej panie w sile wieku których okres "rębny i tartaczny" przypadał na lata PRL-u. a czytając te posty nasuwa sie pytanie - po co kobity- ta hipokryzja?
    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • malgosia452 14.06.13, 22:49
    chcesz powiedzieć przez to, że kobiety chodzące obecnie w marszach przeciwko aborcji to byłe aktywistki rozumianej lewicy, które dokonały aborcji a dziś wspominają nienarodzone* i w związku z tym przeszły na te drugą stronę?
    coś mi się w to nie chce wierzyć specjalnie chociaż hm..
    pamiętam pewną wypowiedz z tematu o małej madzi w tv kobieta pow 50 wypowiadała się w takim tonie "to wszystko przez możliwość abocji", Sosnowiec to jak wiemy jedno z miast szeroko pojętej Lewicy Gierek był stamtąd o ile dobrze pamiętam.

    sama miałam koleżanki ale osobiście nie pamiętam by chwalono się samym faktem powszechnie.

    a Ty ile masz lat jeśli mozna wiedziec?
  • ewa9717 15.06.13, 09:36
    Wydaje mi się, że zupełnie Iryski nie zrozumiałaś. Ona w ogóle opcji politycznych się nie czepia.
  • izabella1991 15.06.13, 13:43
    Jeżeli chodzi o mój wiek -to proszę bardzo-43 lata,także ,,komunę" jeszcze zaliczyłam ,a że pamięć moja bardzo dobra jest:-)),to i powspominać mogę!
    To prawda,że takie aktywistki Radia Wiadomego wrzeszczą najgłośniej ,po to,ażeby własne sumienie zagłuszyć.Nie ma co się dziwić-jaki był raban w mediach,kiedy to najpierw pani Czubaszek,a potem p. Mazurówna przyznały się do dokonanych x lat temu aborcji...
    Stawiam na Tolka Banana,że najświęciej oburzone były te pańcie,to co same x lat temu aborcji dokonały.
  • gazeta_mi_placi 19.06.13, 09:44
    Ciekawe jak tego rodzaju środowiska protestowały przeciw aborcji w czasach PRL-u. Czy też urządzały marsze i wystawki (po których zostałam na długą wegetarianką)? Czy też siedziały cicho jak zając pod miedzą bo za bardzo się bały milicyjnych pał aby chronić "życie poczęte"?
  • grrrrw 19.06.13, 12:11
    Aniele, za PRL to za spiewanie pod sklepem monopolowej szlachetnej piesni oazowej "My chcemy zycia bez palenia i bez picia" mielismy spore nieprzyjemnosci. A ty chcesz zeby marsze za zyciem urzadzac ???
  • izabella1991 19.06.13, 12:29
    Ale czekajcie drogie panie....było coś takiego!!!
    Nie pomnę,czy to były lata 80-te ,czy też 90-te,ale jakiś oszołom wpadł na chory pomysł,aby karać więzieniem kobiety poddające się aborcji. Pamiętam z mediów takie marsza z transparentami,ale przeciwko tejże ustawie....
    Pamiętam zwłaszcza napis na jednym z transparentów:,,sześcioro dzieci,mam siedzi"
    A co do protestów,to w kościołach była pioseneczka traktująca o aborcji,refren tejże był,,niech Bóg odmierza czas".Słów już nie pomnę...
  • grrrrw 19.06.13, 16:41
    Osobiscie jestem malo zainteresowana rozwiazaniem, kiedy za moja kase, ktos zyje niepowaznie. W sytuacji gdy barkuje na leki dla dzieci chorych, ludzie zebrza na ulicach o pomoc, skarbonki sie w sklepach stawia - dofinansowanie tzw. skrobanki z przyczyny "bo ja nie chce tego dziecka i juz" uwazam za naduzycie pieniedzy podatnikow.
  • beata_ 19.06.13, 23:28
    grrrrw napisała:

    > [...].dofinansowanie tzw.
    > skrobanki z przyczyny "bo ja nie chce tego dziecka i juz" uwazam za naduzycie
    > pieniedzy podatnikow.

    A kto powiedział, że legalizacja ma oznaczać finansowanie ze środków NFZ, czyli naszych?


    --
    Nigdy...!
  • gazeta_mi_placi 20.06.13, 14:57
    To może zacznij walczyć o brak możliwości bezpłatnego leczenia dla alkoholików i palaczy. I chorób spowodowanych otyłością. Dlaczego ktoś najpierw objadał się niezdrowo i pił, a potem ma się leczyć na nasz koszt?
    Bezpłatne leczenie tylko dla małych dzieci, nagłych chorób nie spowodowanych trybem życia i ofiar wypadków (pod warunkiem, że wypadek nie z winy ofiary wypadku).
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/21e6ffe4ff.png[/img][/url]
  • grrrrw 20.06.13, 18:11
    Nie "walczę" tylko "wypowiadam swoja opinie". Nie zycze sobie zeby ze skladek MOJEJ kasy finansowano komus fanaberie. Chce zeby bylo kilka kas do wyboru i moglabym skladac swoje skladki do takiej, jaka moich ieniedzy nie wydaje na niemoralne przedsiewziecia.
    Nie chcialabym na przykald zeby mnie moja kasa zmuszala do badan prenatalnych.
  • balamuk 20.06.13, 18:43
    A czy jakakolwiek kasa do tego zmusza?
  • gazeta_mi_placi 20.06.13, 20:36
    I tak finansują wiele innych rzeczy jak obiady i ciepły dach nad głową dla pedofilów
    i wielokrotnych zabójców, koszt ich wyżywienia sporo przewyższa koszt dziecka znajdującego się w placówce opiekuńczej.
  • matylda1001 21.06.13, 00:29
    grrrrw napisała:

    > Nie zycze sobie zeby ze skladek MOJEJ kasy finansowano komus fanaberie.<

    A dla mnie fanaberią będzie np, to, że ktoś chciałby sztuczną szczękę. Że nie ma czym gryźć? a co mnie to obchodzi, niech sobie kupi blender. To nie moja wina, ze nie korzystał z usług stomatologa :) Myśląc w ten sposób zabrniemy w ślepą uliczkę, a każdy płacący składki do wspólnej kasy powinien dostać takie usługi medyczne, jakie jemu są potrzebne, a na jakie aktualnie prawo zezwala. Jednemu wózek inwalidzki, a drugiemu in vitro. Nie nam oceniać co jest moralne a co nie.
  • grrrrw 25.06.13, 19:41
    Ale ja nie chce "jednej wspolnej kasy" tylko kase do wyboru, bo nie lubie wywalac swoich pieniedzy na nieetyczne przedsiewziecia.
  • matylda1001 26.06.13, 12:06
    grrrrw napisała:

    >Nie chcialabym na przykald zeby mnie moja kasa zmuszala do badan prenatalnych.<

    Chyba chciałas napisać "zmuszała do FINANSOWANIA badań prenatalnych" bo do poddania się jakiemukolwiek badaniu potrzebna jest zgoda pacjenta, więc zmusić się nie da, i nikt tego nie robi. Tak czy inaczej rozumiem, ze w/g Ciebie badania prenatalne są czymś złym, niepotrzebnym, czego nie powinno się w ogóle robić bo to przedsięwzięcie nieetyczne???
  • grrrrw 26.06.13, 14:04
    Nie chodzi mi o fakt finansowania z moich składek badan prenatalnych, bo nie jestem im przeciwna.
    Chodzi mi o taki system, który nakazuje mi w pewnych przypadkach poddac się badaniom, bo inaczej nie dostanę kasy, jak mi sie dziecko chore urodzi. Niby, że sama jestem winna temu, w jakiej się znalazlam sytuacji.
    Chce miec pewnośc, że czy poddam się tym badaniom, czy nie (ostatecznie USG tez jest badaniem prenatalnym i dlaczego niby miałabym sie jemu nie poddac) w momencie, gdy okaże się, że rodzić bęe dziecko chore - kase na jego leczenie dostanę. A nie propozycje aborcji terapeutycznej.
  • balamuk 26.06.13, 18:29
    Wiesz, to jest forum o PRL, zmienianiem systemu zajmują się różne inne...
  • matylda1001 27.06.13, 10:44
    grrrrw napisała:

    > Nie chodzi mi o fakt finansowania z moich składek badan prenatalnych, bo nie j
    > estem im przeciwna.
    > Chodzi mi o taki system, który nakazuje mi w pewnych przypadkach poddac się
    > badaniom, bo inaczej nie dostanę kasy, jak mi sie dziecko chore urodzi. Niby,
    > że sama jestem winna temu, w jakiej się znalazlam sytuacji.
    > Chce miec pewnośc, że czy poddam się tym badaniom, czy nie (ostatecznie USG te
    > z jest badaniem prenatalnym i dlaczego niby miałabym sie jemu nie poddac) w
    > momencie, gdy okaże się, że rodzić bęe dziecko chore - kase na jego leczenie d
    > ostanę. A nie propozycje aborcji terapeutycznej.

    To, co napisałaś, to od początku do końca bzdura! Nawet trudno się odnieść.
  • iryska2604 28.06.13, 23:00
    Fakt - a tak sie wesoło zaczęło...A aborcje były , są i będą. Wszystko zależy od zawartości portfela. I w sumie nie chodzi o to aby przywrócić swobodny dostęp do tego typu usługi ale jeśli jakis oszołom kaze rodzić dziecko z gwałtu? Lub osobie niezbyt zdrowej na umysle? Są różne sytuacje i dlaczego ktoś ma za kobietę decydować i traktować ją jako inkubator? I nie przesadzajcie trochę z tymi skrobankami w czasach PRL-u. Napiszcie po ile macie lat i czy znacie to z autopsji czy tylko ze słyszenia. A kiedys nikt nie maszerował bo w niektórych kręgach panowało przekonanie "Bóg dał, Bóg wziął" i nie ukuto jeszcze nazwy życie poczęte. Lepiej by nasi ustawodawcy pomysleli o urodzonych, bo jakos to im snu z oczu nie spędza.
    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • grrrrw 29.06.13, 00:44
    skrobanki w latach mojej mlodosci byly bardzo popularne i nie specjalnie sie z tym kolezanki w akademiku kryly. Mysle, ze dane szacunkowe z lat 70 robione w oparciu o nagla wyrwe ktora sie zrobila w piramidzie ludnosciowej byly nieprzesadzone.
    Kobieta ktora zwracala sie do ginekologa w pordni K po stwierdzeniu ciazy slyszala "Czy chce pani zachowac tę ciaze " ?
    A teraz krzyk, ze kryzys demograficzny...
  • izabella1991 29.06.13, 12:38
    Iryska-masz rację!
    Oszołom ,który drze gębę o ,,życiu poczętym" może się wydzierać ile dusza zapragnie,a zabraniać to on może własnemu psu sikać na trawnik przed domem....
    Każdy wie,że wystarczy wyjechać np. do Czech czy na Ukrainę( gdzie komu bliżej) i tak bez dziamgania i biadolenia dokonać aborcji,jeżeli czuje taką wolę.Dla mnie jest to odważny i piękny czyn ( nie rechotać się)-bo stokroć szlachetniejszym jest dokonać aborcji,niż urodzić dziecko upośledzone,bez szans na godne życie...
  • grrrrw 29.06.13, 13:46
    Totez pisze - niech sobie kazdy robi co chce, nie mozna przy dzisiejszym stanie uslug medycznych i farmakologicznych zakazac przerywania ciazy - pusty przepis. Ciąze mozna stwierdzic juz praktycznie od momentu zagniezdzenia w macicy - "spędzić" farmakologicznie bez recepty. I na to nie ma rady. ale ale nie za moje pieniadze !!!!
    Dofinansowanie antykoncepcji w tragicznej sytuacji demograficznej kraju w miejsce dofinansowywania pappersow i dufastonu uwazam za szastanie moimi pieniedzmi.

    Co do marszow dla zycia -popieram, ale nie popieram niektorych hasel.

    .
  • izabella1991 29.06.13, 14:28
    Dla mnie z kolei wszelkie marsze w obronie życia,obronie homoseksualistów i inne....są bez sensu.Chce jeden z drugim maszerować,to niech się do lasu wybierze.
    Ulice są dla samochodów,karetek ,wozów strażackich,a nie dla bandy wrzaskunów i już!
    A co do finansowania np. aborcji z naszych podatków-to fakt-powinna być refundowana w przypadku np. ciężkiego upośledzenia płodu,czy też jego obumarcia,no i wyniku gwałtu.
    Pozostałe przypadki -winny być ,choć nie np. 1500 czy 2000 zł,bo to suma ogromna.
  • marguy 29.06.13, 16:37
    Jako dziecko i nastolatka o aborcji po prostu nie wiedzialam. W domu poruszano wszystkie tematy wiec sadze, ze po prostu w najblizszym otoczeniu nie bylo takich przypadkow. Dopiero gdy podroslam zetknelam sie z tematem na universytecie i w pracy. Nie przeszkadzalo mi to w zaden sposob i do dzis uwazam, ze kazdy ma prawo do podejmowania decyzji odnosnie samego siebie.

    Co do homoseksualistos, to zetknelam sie z nimi bardzo wczesnie, jeszcze jako male dziecko, i ani ich zachowanie (u niektorych jednak dosc specyficzne - mam na mysli jednego ze znanych mi aktorow), ani fakt, ze pan kocha pana czy pani pania, nie bulwersowaly mnie szczegolnie, bo w koncu kochac kogos i byc kochanym to rzecz piekna. I tak mi zostalo do dzis. Nie interesuje mnie kto z kim spi i nie zycze sobie aby ktokolwiek interesowal sie moim zyciem intymnym.
    Raza mnie jednak histeryczne protesty i przemarsze, ktore przynosza protestujacym i spoleczenstwu wiecej szkody niz pozytku dzielac je i uczac nienawisci.
    --
    [img]http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/LCjJeCitccIsRb4s7X.jpg[/img] Jestem Jazz vel Dziuniek :)
  • iryska2604 29.06.13, 17:48
    Kochane - znów trochę przesadzacie. Wychowałam trzech synów, trzeci był absolutnie nieplanowany - normalna wpadka. Urodził sie w roku 1970. I od tej pory, aby nie wpasć - brałam tabletki antykoncepcyjne.Czyli były i mozna było zapobiegać. Teraz tez są tylko jak sie trafi na lekarza oszołoma albo aptekarza ze zwichrowanym sumieniem. Pewnie ze trzeba zapłacić, za niektóre leki też płacimy 100 % - ale w ogolnym rozrachunku sie opłaci. No ale jeśli ksiądz nie pozwala albo wmówią kobiecie że jak złoży spiralkę to mu sie urodzi kalekie dziecko...
    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.