Dodaj do ulubionych

Dziewczyński wątek o spodniach

28.05.14, 09:13
Dziś dla wielu pań strój najwygodniejszy, ale kiedyś...
Spodnie miałam od dzieciństwa, ale używane w czasie wakacji, na koloniach, wczasach, biwakach i rajdach. Aż do matury nie do pomyślenia było pójście w portkach do szkoły, zwyczajnie nie pozwalano, nawet jakby którejś z nas taka fanaberia wpadła do głowy. Ale już z pierwszego roku studiów pamiętam spodnie noszone zwyczajnie, na co dzień, choć np. kiedy w czasie wycieczki pojawiłyśmy się w krótkich spodenkach (upał, lato) na Arbacie, baby za nami spluwały ;)
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 28.05.14, 10:59
      Po "oswojeniu" spodni jako codziennego stroju dla kobiet zaczęły pojawiać się spodnie również w wersji eleganckiej. Były to spodniumy i spodnie wizytowe.

      Te ostatnie rozpowszechniły się tak gdzieś w drugiej połowie lat 60. i miały zgodnie z ówczesną modą rozszerzane nogawki. Czasem nawet bardzo mocno - ja miałam takie czarne (nabyte w nowych DT Centrum w Warszawie), w których obwód każdej nogawki u dołu wynosił ok. 80 cm. Wtedy też zaczęto nosić do spodni wysokie obcasy (pojawiła się moda na słupowate obcasy i grube platformy), a dawniej było to nie do pomyślenia - uważano, że do spodni wysokie obcasy nie pasują. Ale to się przyjęło, bo spodnie zakrywające mocno podwyższone obuwie bardzo wydłużają optycznie nogi.

      Co do krótkich spodenek, to spędziłam dość upalne lato z koleżanką i młodszą siostrą w Nowym Sączu i jego okolicach (był to chyba rok 1963, albo coś koło tego). Najstarsza z nas miała jakieś 15, czy 16 lat; łaziłyśmy głównie w szortach, ale komentarze za naszymi plecami jeżeli były, to zdecydowanie pozytywne. I nie mam na myśli opinii facetów, tylko starszych kobiet. Nie spluwały, a któraś powiedziała do innych "wiecie, nawet im w tym ładnie". Widać Nowy Sącz był już wtedy miastem nowoczesnym i postępowym...
        • horpyna4 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 28.05.14, 13:08
          Bywały szokujące w niektórych regionach, to przecież było pół wieku temu. Ale przed wojną jeszcze bardziej - moja mama zabrała spódnicę na spływ kajakowy Biebrzą, czy Narwią, żeby ją wkładać, jak szli do jakiejś wiochy kupić żarcie. Przy okazji usłyszała, że przed nimi byli jacyś inni, ale tamtym nie sprzedano jedzenia, bo takie nieobyczajne towarzystwo, baby w portkach, tfu...
        • wirujacypunkt Re: Dziewczyński wątek o spodniach 02.06.14, 15:28
          ewa9717 napisała:

          > E, w Polsce jednak latem te krótkie spodenki na młodzieżowej pupie nie były nic
          > zym szokującym, to opisane przeze mnie spluwanie miało miejsce w Moskwie ;)

          Mieszkałam i mieszkam w dużym mieście na południu Polski, ale i mnie się zdarzyło, że kobieta splunęła na mnie z powodu spodni, długich spodni, a moją babcię długo musiałam
          przekonywać do tego, że spodnie są bardzo wygodnym i praktycznym ubraniem.
          • ewa9717 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 02.06.14, 16:59
            No widzisz, a ja mieszkam w pipidówku na ziemiach wycyckanych ;) i na pewno przynajmniej od 1967 (a może i wcześniej?) latem chodziłam w krótkich spodenkach, a w dodatku boso ( nie z biedy, dla szpanu ;). I raczej nikogo w pipidówku to nie szokowało, choć niektórzy do dziś pamiętają ;)
    • matylda1001 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 30.05.14, 00:04
      We wczesnym dzieciństwie spodni nie miałam bo mama uważała, że to nie jest strój odpowiedni dla dziewczynki. Dlatego dokładnie pamiętam batalię, jaką stoczyłam o pierwsze, piękne, ciemnozielone spodnie z cieniutkiego sztruksu. To było chyba w 5 klasie. Jak byłam w siódmej wywalczyłam rifle z PEWEX-u. Zwężane, obcisłe nogawki, z tyłu kieszenie na suwaczki. Kosztowały 7 dolarów. Zaraz potem albo nawet w tym samym czasie miałam czarne dzwony, właśnie takie bardzo szerokie od kolan w dół. Po nich przyszła moda na "szwedy", rozszerzały sie już od bioder. W czasach liceum nosiłam głównie spodnie, przeważnie jakieś dżinsy. I to wszystko stanowiło ubiór także do szkoły. Nigdy nie zdarzył się, żeby ktoś z nauczycieli miał coś przeciwko spodniom. Wszystkie dziewczyny nosiły spodnie.
        • ewa9717 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 30.05.14, 11:13
          Inne czasy i miejsca. W moim liceum (matura 1972) dziewczyny w spodniach mogły jeździć tylko na wykopki i na wycieczki/rajdy. Ale już dla kilka lat młodszej koleżanki, uczennicy tego samego liceum, spodnie były zwyczajnym elementem stroju szkolnego ;)
          • horpyna4 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 30.05.14, 15:17
            Warto jeszcze wspomnieć, że za wczesnego peerelu te spodnie noszone podczas trzaskających mrozów przez dziewczyny były zwykle spodniami narciarskimi. Ale nie przypominały tych obecnych; przede wszystkim były wełniane, z ciemnego sukna. A że sukno nie było elastyczne, to musiały być nieco luźne w pupie, przez co wcale zgrabnie nie wyglądały i były noszone wyłącznie z konieczności.
            • ewa9717 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 30.05.14, 20:49
              Ale na pewno w latach sześćdziesiątych ( bo na pewno w moich podstawówkowych klasach, i to nie tych całkiem najwyższych) w komisach (albo w paczkach od familii na Zachodzie) były elastyczne narciarskie spodnie, których narciarskość była taka sobie, za to miały to rajtuzowe coś pod stopą i nie wypychały się na kolanach i na pupie, no i królowały np. na molo w Międzyzdrojach. Miałam błękitne dzięki cioci w Reichu, ach, co to był za szpan ;)
              • horpyna4 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 30.05.14, 22:14
                Oczywiście, tamte sukienne były we wczesnych latach 50. To były zupełnie inne czasy, jeśli chodzi o ubiory. Na przykład zimowe buty - nie było jeszcze w powszechnym użyciu kozaków, zimą dziewczynki nosiły góralskie tzw. "kapce", jak ktoś bywał w okolicach Zakopanego i mógł sprowadzić. Jak nie miało się kapców, to dziewczynki nosiły zimą takie same sznurowane buty z cholewką za kostkę, jak chłopcy. Buty te miały pewną zaletę - nadawały się do łyżew, w obcasie wywiercano wgłębienie i przykręcano taką blaszkę z otworem...
                • aga-kosa Re: Dziewczyński wątek o spodniach 31.05.14, 10:15
                  Miałam starszą siostrę w technikum krawieckim. Mogłyśmy się nosić "po modzie" Jej chłopiec nosił czerwone spodnie przez nią uszyte. Nosiłyśmy na początku lat sześćdziesiątych też dzwony z nogawką na dole 80 cm. Do tych nogawek przyszywało się połówkę zamka aby się nie strzępiły.
                  Mam po mamie nogi, które " mogę pokazywać" w dodatku pływanie, jazda na rowerze i bardzo lubiłam króciutkie spodenki. Jeszcze mając 52 lata " siałam zgorszenie" na wsi. :)
                  Teraz to spodenki z pampersem na rower, leginsy na "kijki", szorty do kajaka.
                  :) aga
                    • balamuk Re: Dziewczyński wątek o spodniach 31.05.14, 18:04
                      Faktycznie, zapomniałam o zamkach. ;)
                      Całe życie (może z wyjątkiem najwcześniejszego dzieciństwa, sukienusie do pół tyłka i rozpaczliwie opadające rajtuzy) przechodziłam w spodniach. W szkole spódnic wymagali bezwarunkowo do ubioru galowego - i tyle. Ale to już lata 70. były.
                      • horpyna4 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 03.06.14, 10:03
                        Może warto tu wspomnieć o pierwszych w miarę dobrze skrojonych krajowych dżinsach. Nie każdego było stać na zakup dolarowy, bo przelicznik na złotówki był obłędny, ale jak pojawiły się portki firmy Odra, to można było nieźle wyglądać za małe pieniądze. I jak komuś nie zależało na szpanowaniu marką, to Odra była prawdziwym wybawieniem - przynajmniej człowiek nie straszył. Nie jestem pewna, ale była to chyba połowa lat 60.
                        • ewa9717 Re: Dziewczyński wątek o spodniach 03.06.14, 10:41
                          Mnie się wydaje, że te w miarę podobne do zachodnich dżnsów to dopiero za Gierka, wcześniejsze nasze teksasy były wprawdzie niezdzieralne, ale szarawe, nijak się kolorem do dznsów nie miały. Przy okazji: tkaniny na te polskie portki to był własnie teksas i arizona ;) Tę ostatnią, niekiedy bardzo piękną (miałam boską spódnicę z arizony w szkocką kratę) produkowano między innymi w naszym pipidówku. Ta ładniejsza produkcja szła na eksport, ale w fabrycznym sklepiku można było kupić resztki.
          • quba Re: Dziewczyński wątek o spodniach 04.06.14, 09:25
            Masz rację!
            Moja starsza siostra, jeśliby przyszła do liceum w spodniach, a nie był to siarczysty mróz, byłaby odesłana do domu, w celu przebrania się.
            Ja, pięć lat później, swobodnie mogłam chodzić do tejże szkoły w spodniach.
            --
            Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
    • quba Re: Dziewczyński wątek o spodniach 04.06.14, 09:04
      ewa9717 napisała: kiedy w czasie wycieczki pojawiłyśmy się w krót
      > kich spodenkach (upał, lato) na Arbacie, baby za nami spluwały ;)

      One by też spluwały, gdybyście były w krótkich spódniczkach.
      Kiedyś miałam bardzo długą bluzkę z dzianiny, taką na lato, zakrywała całkowicie krótkie spodenki, które założyłam raz do nich, zgorszeniu nie było końca.
      Właśnie baby trącały się i pokazywały mnie sobie, ze słowami "nie ma majtek".
      Już więcej tak nie wyszłam, bo nie lubię takiego zainteresowania.
      Pozdrowienia.
      --
      Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka