Dodaj do ulubionych

my dzieci pokolenia Kolumbow...

10.07.14, 20:10
Chodzi mi o to, ze my, roczniki lat 50, bylismy wychowywani przez tych, ktorzy przezyli jako dorosli ludzie lata wojny i okupacji. Nasi rodzice, roczniki 20, dziadkowie poczatek lub przelom wieku.
Przezyli starszne lata, straszne rzeczy - moze byli swiadkami rzezi wołyńskich, może byli w obozach, moze widzieli na wlasne oczy mordy na Woli latem 1944, może....

Czy macie wrazenie, ze odbilo sie to na sposobie w jaki bylismy wychowywani ? Mam kilka przemyslen, ale na rzie trzymam je dla siebie.
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Dzieci pokolenia Ziutka Słoneczko 11.07.14, 15:33
      Roczniki z lat 60. też nie miały łatwo - były dziećmi ludzi, którzy wojnę przeżyli jako dzieci, a młodość w parszywych latach stalinowskich. Moja mama zdawała maturę w roku śmierci Ziutka Słoneczko - możecie sobie wyobrazić, co to była za matura. Ale podobno na matematyce o Stalina nie pytali :)
      Jak się to odbijało na wychowaniu... trudno powiedzieć. Mama miała trochę odruchy "siedź cicho i nie wychylaj się", ale z drugiej strony ojciec (który maturę zdawał z poślizgiem, bo go wsadzili w 49 za politykę) taki nie był i upominanie się w słusznej sprawie uważał za dowód odwagi. Aczkolwiek też się pilnował, żeby w domu za dużo nie gadać, zwłaszcza o doświadczeniach ze śledztwa i z pudła. W efekcie o własnych rodzicach wiedziało się dość mało, sprawę ojca poznałam dopiero z biuletynów IPNu.
      --
      Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
      • jan.kran Re: Dzieci pokolenia Ziutka Słoneczko 12.07.14, 17:05
        Mój Tato był więźniem gestapo i UB. Umarł jak miałam 21 lat w 1981 roku.
        W domu mało sie o tych sprawach mówiło , nie z powodu tajemnic ale Tato miał ewidetnie traumę i nie chciał powracać do tamtych czasów.
        Mam jakieś odpryski wpomnień , Taty manierka z partyzantki , koledzy z AK pojawiający się u nas. To że Tato nie mógł głosowac bo był ubezwłasnowolnony i to że rentę odbierała Mama.
        Wynikało to z faktu że Tato ukrywał sie przed UB w zakładzie psychiatrycznym , dostał diagnozę schizofrenia , nieprawdziwą . Lekarz który mu pomógł ryzykował życiem.
        Ja prawdy o ubezwłasnowolnieniu Taty dowuedziałam się po Jego śmierci.
        Można też mówic o wnukach pokolenia Kolumba.
        Moaja córka nie poznała Dziadka , urodziła sie poza PL a ma w pamięci Jego obraz , bardzo interesuje się historią Polski i pracę magisteraka w Monachium pisze o nowomowie w PRL.
        Moje obydwoje dzieci są bardzo zainteresowane prawami człowieka , polityką , historia , są bardzo etyczne i otwrte na wszelka niesprawiedliwość.
        Ja im przekazałm to co mnie przekazal Tato który momo tego co przeżył mie czuł nienwiści ani do Niemców ani do Rosjan i był bardzo uczciwym i moralnym człowiekiem.
        • plater-2 to miłe ... 12.07.14, 17:17
          U moich dzieci hasło Pomaranczowej Alternatywy PRECZ Z (U)PAŁAMI budzi zupełnie inne skojarzenia niż u ich rodzicow :(.

          Ktory rocznik był Tata ?


          Ja mam wrazenie, ze pokolenie urodzone w latach 20 mialo inny stosunek do smierci. Ale nie wiem, czy to dlatego, ze byli ze smiercia oswojeni, czy po prostu kiedys bylo inaczej to pojmowane. Seks był tabu - nie smierć, jak dzisiaj.

          Bylam dzieckiem w wieku przedszkolnym, gdy bralam udzial w pogrzebach i nikomu nie przyszlo do głowy upominac moja Mame, ze moze to wywolac traume.

          A ludzie opowiadali sobie historyjki, ze w tych telewizorach, to pokazuja skandaliczne sceny, pokazuja, jak się ludzie całują !!!
          To było normalne w małej (6 tys) miejscowości, gdzie mieszkałam,ze dzieci przedszkolne wchodziły do domu załoby modliły sie przy trumnie...
          • jan.kran Re: to miłe ... 12.07.14, 17:23
            Tato 1924 , żeby wstąpić do AK podal fałszywa datę urodzin.
            Ja mam wspomnienia jako dziecko z pogrzebów celebrowanych , trumna w domu, modly i długa droga na cmentarz na kieleckiej wsi.
            Jakos nie ma wrażenia żeby to na mnie źle wpłynęło , śmierć była oswojona a tradycje pogrzebowe , pożegnanie ze zmarłym bardzo ludzkie.
    • jan.kran Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 12.07.14, 17:30
      Takie okruchy... Byłam z rodzicami na filmie Hubal , mialam 13 lat.Film kiepski , teraz to wiem ale tematyka istotna.Kielecka partyzantka.
      Tato po tym filmie byl roztrzęsiony , to byl jeden z niwielu momentow kiedy rozmawialiśmy o jego akowskich przeżyciach.
      • quba Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 15.11.14, 03:14
        Przejmująca, wzrusza do łez.
        --
        Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
    • plater-2 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 12.07.14, 21:12
      To samo miala moja Mama i Ciotki po obejrzeniu "Kanalu" Wajdy. Wyszły z projekcji roztrzesione. Ja wtedy byłam jeszcze za mała, zeby zrozumiec o czym rozmawialy. Film (nie bylo kiedys wypozyczalni) obejrzalam w TV dopiero w 1994.
    • matylda1001 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 14.07.14, 14:34
      Mój tata, urodzony 1 września 1927 walczył jako regularny żołnierz AK w Powstaniu Warszawskim. W dniu swoich siedemnastych urodzin, wraz z resztkami oddziału, przedzierał się kanałami ze Starówki do Śródmieścia. Wcześniej był świadkiem wybuchu "goliata" na ul. Kilińskiego. Tego, którego gąsienica wmurowana jest w ścianę Bazyliki Archikatedralnej św. Jana od strony Dziekanii. Zginęło wtedy kilkaset osób, tata był lekko ranny. Pod koniec Powstania trafił do niewoli i został wywieziony do KL Dachau, a po kilku miesiącach do KL Buchenwald, pracował przymusowo w fabryce zbrojeniowej w Mannheim. Przebywał tam do kwietnia 1945r. Potem Niemcy zarządzili ewakuację obozu i pędzili więżniów gdzies dalej, chociaż sami już byli otoczeni przez wojska aliantów. Tak naprawdę to chodziło chyba tylko o wyniszczenie ludzi. Tata wspominał, że gdy kolumna wlokła sie już dwa dni (bez jedzenia i picia), gdy był już u kresu wytrzymałości, postanowił zaryzykować i w nocy, korzystając z nieuwagi konwojentów schował się pod jakimś mostem. Siedział tam trzy dni, a kolumny nad nim szły i szły... W końcu dostrzegł w pobliżu jakieś zabudowania. Pod osłoną nocy przedarł się do stodoły, zakopał w sianie i zasnął. Obudzili go gospodarze, Niemcy. Z obliczeń taty wynikało, że spał nieprzerwanym snem dwie i pół doby. Nie wiadomo, czy ci Niemcy byli dobrzy, czy chcieli nałapać punktów w oczach aliantów, dość, że zaopiekowali się tatą. Karmili go rozsądnie, zaczęli od picia, potem dwie, trzy łyżki zupy. Gdyby od razu zjadł więcej skończyłoby sie śmiercią. Gdy wreszcie do wsi weszli wyzwoliciele, tata trafił do amerykańskiego szpitala polowego. Zachowała się karta informacyjna z tego szpitala. W dniu przyjęcia chłopak o wzroście 178cm ważył 42kg. Młody organizm jakoś wytrzymał. Do Polski wrócił w 1946r, jak sie okazało po dalsze problemy. "Władze" ciekawe były co robił tak długo wśród "wrogów" i do czego go namówili. Na szczęście nie czekał na rozwój wypadków, tylko po wstępnym przesłuchaniu, jeszcze takim, po którym go wypuścili, wyjechał na dwa lata z Warszawy.
      Czy przeżycia taty miały wpływ na moje wychowanie? na pewno. O Powstaniu Warszawskim wiem chyba wszystko, ale to nie jest takie straszne. Także wiedza o prawdziwej Polsce była przydatna - człowiek stał się odporny na indoktrynację. W domu nie wolno było marnować jedzenia. Gdy jadł kanapkę, to potem zgarniał ze stołu na talerzyk nawet niewidzialne okruszki i wysypywał na parapet dla ptaków.
      --
      ----
      "Słyszałem kiedyś, że przy pozycjach odwróconych w jodze szatan może wejść w człowieka przez odbyt" - ksiądz Radosław Siwiński, egzorcysta z Domu Miłosierdzia w Koszalinie.
      • jan.kran Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 14.07.14, 15:06
        U mnie w domu też nie wolno było kromki chleba wyrzucić , ja swój szacunek do jedzenia przekazałam moim dzieciom . Bardzo dbany żeby kupowac tyle ile trzeba i mamyy też kompost.
        I wodę oszczeddzamy ale to powodu Afryki , inna historia:)
      • a_weasley Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 15.07.14, 11:23
        Matylda1001 napisała:

        > Gdy jadł kanapkę, to potem zgarniał ze stołu na talerzyk nawet niewidzialne okruszki i wysypywał na parapet dla ptaków.

        Moja śp. Mama, urodzona w 1935 r., 1940-46 w goscinie u tow. Stalina, nie zasnęłaby, jeśliby w domu nie było chleba. Choćby miała lodówkę pełną wszelkiego mięsiwa.

        --
        Lewica przerywała wykłady i robiła jeszcze inne rzeczy w 1968. To się mieści gdzieś na skraju zradykalizowanego sporu politycznego.
        (Jacek Żakowski)
        • matylda1001 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 15.07.14, 12:55
          Właśnie, chleb był tym symbolem życia. Czy w obozie, czy na zsyłce chyba nawet nie myśleli o innym jedzeniu. Więc chleb... Nie lubię marnować jedzenia, tak zostałam nauczona mimo dobrobytu w jakim wzrastałam, czasami coś tam wyrzucę ale chleba - nigdy!
          Mam w domu pamiątkę - stary, przedwojenny młynek, który służył do mielenia kawy. Moja babcia w czasie okupacji kupowała pszenicę, którą za pomocą tego młynka przerabiała na mąkę i smażyła coś, co nazywali naleśnikami - istny rarytas. W czasie powstania zabrała ten młynek ze sobą do piwnicy, jako cenny przedmiot. Dzięki temu ocalał.
          Tata opowiadał, że w obozie dzielił jedną pryczę ze starszym człowiekiem, niemiecki komunista to był, wieziony od "przed wojny". Człowiek ten chorował na tyfus plamisty. Tata go karmił, bo sam już nie mógł jeść. To, co zostało, dojadał ze smakiem. Łaziły po nich te same wszy, a mimo to nie zaraził się. Miał szczęście.


          --
          ----
          "Słyszałem kiedyś, że przy pozycjach odwróconych w jodze szatan może wejść w człowieka przez odbyt" - ksiądz Radosław Siwiński, egzorcysta z Domu Miłosierdzia w Koszalinie.
          • plater-2 Czekamy Ciebie czerwona zarazo 15.07.14, 19:27
            Byś nas od czarnej wybawiła śmierci…


            Moja ciotka pracowała w czasie okupacji jako salowa w szpitalu elżbietanek na Goszczyńskiego. Chodziły z inna ciotka do Szkoły Medycznej Zaorskiego , na kursy medycyny. Małą maturę zdała przed wojną, dużą w Warszawie juz w czasie okupacji u Kowalczykówny i Jawurkówny. Mojej Mamie i drugiej siostrze, które skończyły do wojny III klasę gimnazjum, nakazano zakończyć edukację gimnazjalną na Czerniakowskiej u nazaretanek. Wiosną 1941 zdały u nazaretanek małą maturę i Ciotka zaczęła pracę w księgowości niemieckiej sklepu i firmy niejakiego Wildego. Mama pracowała w fabryce cukierków Kazimierza Iłowieckiego na ulicy Wiśniowej przy bezpośredniej produkcji. Dziadek zarabiał na utrzymanie rodziny szmuglem mięsa i nabiału, potem Babcia sprzedawała to znajomym.
            Beschheinigung zaświadcza, że Mama i Ciotka uczęszczały na kursy szkoły kroju i szycia od 12.IX. 1940 do 28.VI.1941, czyli rok. Nazaretanki prowadziły taką niby szkołę krawiecką z internatem. W ten sposób ukończyły gimnazjum. Jesienią 1941 Mama zaczęła dwuletnią edukację w słynnym przed wojną Prywatnym Liceum Kowalczykówny i Jawurkówny. Oczywiście były to juz komplety. W ten sposób zdała w maju 1943 roku dużą maturę humanistyczną "z wynikiem ogólnym pomyślnym". Z francuskiego pisała rozprawkę "Postać kobiety w literaturze francuskiej" ! Od jesieni zaczęła chodzić na komplety uniwersyteckie z filozofii Nieraz wspominała, że okupacja to był w jej życiu okres wielkiego rozwoju intelektualnego, że czytała kilogramami.
            Długo tego studiowania nie było ...
            7 grudnia 1943 roku zostala aresztowana i znalazła się na Szucha a dzień później na Pawiaku . Dziadkowi udało się znaleźć odpowiedni kontakt i dać komu trzeba łapówkę. Mama po kilku miesiącach pobytu na Pawiaku została dokładnie 4 lipca 1944 zwolniona do domu. Mama po wyjściu z Pawiaka straciła wszelkie kontakty, koleżanka ja na nowo wciągnęła w konspirację. Całą noc przegadały, Mama nie chciała mieszkać z rodzicami, wymyslila wyjechać na wieś, wstąpić do partyzantki !!

            Na szczęście nie musiała, kilka dni później wybuchło Powstanie.









            • referee Zależy od wieku forumowiczów 26.07.14, 21:39
              W tym forum uczestniczą ludzie w bardzo zróżnicowanym przedziale wieku-od ponad osiemdziesiąciolatków po ludzi po trzydziestce.
              W moim wypadku rodzice mięli mnóstwo szczęścia- urodzili się po wojnie, ich rodzice a moji dziadkowie przeżyli wojnę (dziadek ze strony taty podczas wojny pracował jak kilkunastolatek w służbie budowlanej- tuż na początku wojny zakończył szkołę z wynikiem bardzo dobrym jak murarz, a kilka miesięcy później jako stolarz. Dziadek ze strony mamy, od razu po ukończeniu szkoły trafił na wojnę; w połowie września trafił do niewoli niemieckiej na czas prawie całej wojny. Ze względu na aktywność społeczną jak jeniec we Włoszech i Austrii, przez całą wojnę odmawiano mu zwolnienia do domu.)
              • leziox Re: Zależy od wieku forumowiczów 26.07.14, 23:40
                Bardzo ciekawie czyta sie te Wasze wspomnienia. Moj ojciec rocznik 1923 tez mial wiele do czynienia to z Niemcami to z Ruskimi-roboty,Syberia etc.
                Kiedys napisze wiecej- w kazdym razie trzymal mnie krotko za mordke i niejeden raz zlal tylek pasem.
                Mam do tej pory traume od tego rozkosznego wychowywania bo nawet w wojsku dyscyplina nie mogla byc taka surowa.
    • momas Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 27.07.14, 10:16
      Duzy wplyw.... ojdziec dorastał w czasie wojny (1925, na marginesie, nie jestm z lat 50-tych lecz pozniejszych) pracował przymusow, wiele jego zyciowych planów wzieło w łeb.
      Mama sporo mlodsza od ojca ukrywala sie w czasie wojny (praca dziadka), dodatkowo była zagrozona wywózką ze względu na urode nordycką.
      Przezycia z Polski stalinowskiej.
      Teraz mówi sie o stresie wojennym (niepamietam w tej chwili pełnej nazwy). Myslę, ze oboje rodziców go mieli.

      Mąz kuzynki przezył rzeź wołyńska. Ojca, na jego oczach zamordowali, dwa lata ukrywal sie z matką u partyzantów. Takie przezycia na pewno pozotaly...

      Inna osoba z rodziny, ktora przezyla wywozke do Kazachstanu z dwojką niemowląt - zawsze musiala miec w domu chleb i mleko. Nigdy nie wyrzucila nawet okruszka jedzenia.

      Jestm na 100 procent przekonana, ze trauma wojenna miala ogromny wplyw na moją rodzinę, sposób wychowywania dzieci itp...
      Kilka pokolen musi minąc, by zniwelowac skutki wojny.
      --
      Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
      • referee Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 27.07.14, 17:09
        Trauma wojenna ma niewątpliwie wpływ- bezpośredni, na tych co przeżyli i pamiętali wojnę, jej okrucieństwa i pośredni na ich rodziny, ale według mnie, tylko w ich pokoleniu i może następnym (dzieci).
        W wypadku moich dziadków, nie spostrzegłem tego. Ale może nie zastanawiałem się nad tym?
        Może jestem za mało spostrzegawczy? Nie wiem.
        Dziadek, który spędził ponad pięć lat w niewoli , niejednokrotnie podkreślał, że kiedy wrócił po wojnie do Polski i usłyszał o terrorze okupanta przeżył szok.
        A to dlatego, że pobyt w niewoli , był dla niego relatywnie spokojny. Władze i pracownicy stalagu niczym nie przypominały ludzkich bestii w Generalnej Guberni. Miał problem z przedterminowym zwolnieniem do domu. Była to kara za działalność społeczną i różne formy protestów przeciwko niewoli.
        Po wojnie podjął pracę w kolejnictwie, według tradycji rodzinnych. Był początkowo maszynistą (tak jak pradziadek). W staliniźmie przyczepili się do niego i jego rodziny, że byli zwolennikami sanacji, że pradziadek i jego bracia byli w sanacyjnych związkach kolejowych i różne inne bzdury (żeby było śmieszniej to bracia pradziadka mieli problemy przed wojną z policją- byli lewicującymi pracownikami związkowymi). Dziadek stracił pracę jako maszynista i jakiś czas pracował przy remoncie torów. Później wrócił do lepszej pracy będąc konduktorem (mówił, że praca niezła-zjeździł całą Polskę wzdłuż i wszerz -dobrze zarabiał) a następnie urzędnikiem kolejowym (tą pracę sobie najbardziej cenił, gdyż w spokoju mógł podjąć i pomyślnie zakończyć studia ekonomiczne).
        Nie udzielał się politycznie, negował zawsze PRL ale z drugiej strony cieszył się, że nie ma wojny i nędzy. Był pasjonatem podróży i fanatykiem sportu.


        Drugi dziadek, który tak na marginesie, żyje i jest jak najbardziej fit, pomimo 92 lat pamięta okres okupacji bardzo dobrze. Pamięta terror niemiecki w kilku pierwszych dniach wojny w Częstochowie, kiedy hitlerowcy zamordowali ponad 500 niewinnych osób. Tylko przypadkowo uniknął egzekucji; był w odwiedzinach na ulicy Małej- kiedy nagle zobaczył jak żołnierze niemieccy wyłapują ludzi i z mieszkań i ulic- schował się z kuzynem w ogrodzie.
        Później pracował przed prawie 3 lata przymusowo w służbie budowlanej (widział np od środka getto częstochowskie, jednostki wojskowe niemieckie). Był w AK. Nie zgodził się na volkslistę i służbę w Wehrmachcie (jego ojciec a mój pradziadek pochodził z Galicji i był podoficerem w armii Cesarstwa Austriackiego, którą Niemcy honorowali jak własną)
        Pod koniec wojny założył firmę budowlano-stolarską, którą prowadził ponad pół wieku.
        Pochodzi rodziny piłsudzczykowskiej, jest antykomunistą. Zapalony wędkarz, fascynat piłki nożnej, i do tej pory fantastyczny stolarz.
        • aga-kosa Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 05.08.14, 08:55
          1 08 spędzałam z daleka od "mediów". Wczoraj wieczorem przeczytałam o oprawie siedemdziesiątej rocznicy Powstania Warszawskiego. Że jestem zniesmaczona to bardzo delikatne określenie. Akurat wtedy mama była ze mną w ciąży. Nie o moje wspomnienia tu chodzi. Znam i znałam ludzi, którzy żyli i walczyli i przeżyli to Powstanie.
          Pokazanie tego Powstania jako komiks lub puzzle tłumacząc, że dzieci będą wiedziały więcej o historii (?!).
          Dla mnie to zafałszowanie historii. Ale cóż, Ci, którzy wtedy walczyli - jaż nie są w stanie podjąć jeszcze raz walki - tym razem o prawdę. aga
        • quba Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 18.11.14, 22:35
          piłsudsczykowskiej

          Piłsudski bowiem nazywał się "Dziadek", a nie Piłsudzki, ani nie Piłsucki, a tym bardziej Piółsucki
          --
          Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
    • gazeta_mi_placi Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 12.11.14, 16:49
      Bywało różnie, mam znajomą która całą wojnę spędziła w niedużym miasteczku na Kielecczyźnie.
      Nic tam specjalnie złego ani drastycznego się nie działo.

      --
      [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/6qdd3x6aoyfk4l3f.png[/img][/url]
    • horpyna4 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 12.11.14, 20:27
      Mój ojciec zdążył urodzić się jeszcze przed I wojną, mama na jej początku. Drugą przeżyli niemal cudem, zresztą daleko od siebie - mieli pobrać się chyba jesienią 1939, wojna ich rozdzieliła na 8 lat. Ojciec zaliczył sowiecki łagier, potem był u Andersa; mama cały czas w Warszawie.

      Dla rodziców, którzy nigdy nie byli specjalnie majętni, ale przez wojnę potracili absolutnie wszystko i zaczynali potem od zera, najważniejsze było rzetelne wykształcenie dzieci: "bo tego nikt wam nie odbierze".
      • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 12.11.14, 22:25
        Z kolei w mojej rodzinie:tata niemiec z Prus Wschodnich,mama-polka z Lublina byli I faszysci-i tzw. Porzadni ludzie...
        kuzynka niemieckiego dziadka byla tzw.aufzeierin z obozu z Bergen-Belsen- a potem I z Auschwitz,tzw. Piekna bestia...do ktorej psia kosc fizycznie jestem( a raczej bylam w nastoletnich czasach)... Otoz to ,, slodkie dziewczatko'' potrafilo na chrzciny mojego taty pokazac sie z pieknymi prezentami I przez moja babcie zawsze byla wychwalana jako taka rodzinna,slodka dziewczynka,ktora zle skonczyla(zostala powieszona przez kata jako najmlodsza ze strazniczek).
        z kolei babcia z mamy strong byla polka I bohaterka. W czasie wojny z pieciorgiem drobiazgu sprzedawala number na bazarku w Lublinie,ukrywala akowcow I laczniczki- za to m.inn siedziala w wiezieniu na zamku w Lublinie....byla b.surowa DLA swych dzieci I wnukow..ale I tak za nia tesknie...
          • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 16.11.14, 05:28
            Ano stety niestety o nia....
            Jedna z moich ciotecznych babc zawsze wspominala ja jako slodka dziewczynke,ktora to biedactwo kochane,zle skonczyla. Ja wowczas mialam Jakies 14 lat,jednym uchem mi to wlatywalo-drugim wylatywalo,a prawdy o ,,slodkiej Irmineczce" dowiedzialam sie juz jako dorosla osoba...
            W albumie mojej babci bylo gdzies zdjecie ze chrztu mojego taty,Irma tez tam jest i musze przyznac,ze byla bardzo ladna.
            To-za co pokutowalam( jakby to byla moja wina ) to m.inn. serdeczna nienawisc mojej matki do Niemcow.Mowila na nich Szkopy.Szwaby itd. Wiedziala doskonale o pochodzeniu ojca-a jednak....Nie bylo mile.Dlatego tez wiezi z niemiecka czescia rodziny odbudowuje teraz juz po smierci matki
              • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 18.11.14, 19:34
                On to nie ta.....Ta strazniczka,o ktorej piszesz,to inna osoba.Owszem,czytalam o niej,choc nie pamietam jej nazwiska.W amerykanskiej strefie okupacyjnej poznala Amerykanina,wyszla za niego za maz-do lat 60-tych spokojnie mieszkala sobie w Stanach. Byla wrecz idealem zony I kiedy ja wreszcie udalo sie postawic przed sadem, to jej maz na wszystkie swietosci zaklinal sie,ze to pomylka, ze jego zona muchy by nie skrzywdzila it'd. ...Przypomnialam sobie ,ze miala na imie Hermine ...
                Irma Greze tez byla jakis czas w Ravensbruck.tak mi sie kojarzy...
                  • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 18.11.14, 21:19
                    A jak tak, to najmocniej przepraszam.
                    Wiem,ze o powieszeniu (I w ogole smierci Irmy) jej kuzynostwo pojecia zielonego nie mialo przez chyba 2 lata....dopoki jej mlodsza siostra ( chyba Helene) nie wygadala sie.Nie mam za bardzo kontaktu z ta galezia rodziny...ale wiem,ze najmlodszy brat Irmy zyje. Jedna z jej siostr tez.
                    To sa zwyczajni ludzie,zadni faszysci.
                    • matylda1001 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 18.11.14, 22:54
                      Znalazłam coś takiego:
                      kobieta.wp.pl/kat,65524,title,Piekna-bestia-kim-byla-Irma-Grese,wid,16814278,wiadomosc.html
                      Pierwszy raz usłyszałam o Irmie od pewnej pani, która wraz z całą rodziną została wywieziona do Auschwitz. Przeżyła tylko ona i matka. Ojciec i dwaj bracia zginęli. Opowiadała między innymi, że Grese była biseksualistką, gustowała szczególnie w Polkach, urządzała orgie seksualne. Po wykorzystaniu kierowała te osoby na smierć, nie chciała mieć świadków (o tym też jest w linku). Znajoma twierdziła, ze przeżyła obóz tylko dlatego, że nie wpadła w oko pięknej Irmie.

                      > To sa zwyczajni ludzie,zadni faszysci.<

                      Wtedy też chyba nie mieli profaszystowskich ciągotek, skoro ojciec wyrzucił ją z domu po tym, jak dowiedział się na kogo szkoli się w Ravensbruck. Widocznie nie zaakceptował jej wyboru.
                      Ciekawe kim by była, gdyby żyła w innych czasach. Uroda mogła jej wiele pomóc.
                      • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 18.11.14, 23:17
                        Wiem,ze Irma zdolna uczennica to nie byla,a piszac wprost-byla tepa I bardzo chciwa...
                        Kim bylaby teraz,ktoz to wie ? Moze jakas modelka, moze zlodziejka...Bo krasc to umiala,choc wiem, ze potrafila tez byc bardzo szczodra DLA rodziny.Potrafila bez uprzedzenia przyjechac kawal drogi w odwiedziny do rodzicow dziadka I widzac,ze skromnie jedza- na drugi dzien nazwoZic Im frykasow, chleba ,slodyczy...Nie wiadomo skad I jak.
                        • quba Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 18.11.14, 23:42
                          Miałaby 91 lat i pewnie by nie żyła,a możemy się zastanawiać kim byłaby, gdyby nie Liga Niemieckich Dziewcząt, Hitler i faszyzm.
                          Ja myślę. że ze swoją tępotą - najwyżej dojarką tam, gdzie jej ojciec był oborowym, nie odmawiając szacunku zwykłym dojarkom.
                          Widocznie trzeba było w niej zapalić ten ogień, by mordowała, by może w innych warunkach nigdy by tego nie zrobiła, ale tylko możemy snuć fantasmagorie.
                          A nawiasem mówiąc, ktoś wspominał o Herminie Braunsteiner, ta była w Majdanku, o czym pisała szeroko Danuta Brzosko Mędryk, w swojej książce "Niebo bez ptaków".
                          pl.wikipedia.org/wiki/Hermine_Braunsteiner
                          --
                          Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
                            • horpyna4 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 19.11.14, 12:40
                              Niekoniecznie prawidłowość. Zawód pielęgniarki od dawna był uważaniy za "kobiecy", a do zawodów uznawanych za "męskie" kobiety nawet nie usiłowały startować. Więc jak nie mogły zostać nauczycielkami, a nie chciały być kucharkami, czy sprzątaczkami, pozostawało pielęgniarstwo.
                              • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 19.11.14, 18:46
                                Otoz to-Horpyno dobrze prawisz....wodki jej polac! 80 lat temu,czy tez mniej, nie bylo wielkiego wyboru profesji DLA dziewczat...to nie to,co teraz.Jeszcze w moich szczeniecych latach wielu zolnierzy czy milicjantow nie wyobrazalo sobie ,, bab na sluzbie".Juz nie mowiac o tym,ze ksztalcenie przed wojna bylo kosztowne I nie dla wszystkich dostepne...
                                • horpyna4 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 19.11.14, 20:02
                                  Milicja przyjmowała kobiety do pracy biurowej, ale czasem też do drogówki. Jedną z pierwszych kierujących ruchem na warszawskich ulicach była milicjantka o imieniu Leokadia (nazwiska nie pamiętam) opisana przez Wiecha w felietonie "Lodzia na balii".
                                    • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 19.11.14, 21:52
                                      No tak, ale ile to takich milicjantek bylo-garstka malutka..
                                      Przed wojna zawod DLA kobiety to byla: nauczycielka, pielegniarka, sekretatka-maszynistka, ew.sprzedawczyni, krawcowa itp. Prawniczek-kobiet chyba jeszcze nie bylo, a jezeli juz, to niewiele. Lekarek tez nieduzo.
                                      • horpyna4 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 20.11.14, 08:46
                                        Rzeczywiście lekarek było niewiele, ale były. Prawniczek chyba dużo mniej, chociaż jedną zdążyłam poznać (skończyła studia we Lwowie i jeszcze trochę tam przed wojną pracowała).

                                        Lekarkę też poznałam, wprawdzie najpierw ona poznała mnie (jak się rodziłam). Ja ją poznałam później, była już mocno posunięta w latach, chyba dożyła setki; przed wojną musiała nawet dość długo praktykować - była córką powstańca styczniowego.

                                        A wracając do "Lodzi na balii", to pewnie nie wszyscy (zwłaszcza młodsi) wiedzą, co to za "balia". Ja jeszcze pamiętam, więc wyjaśniam:

                                        Przez wiele lat po wojnie jezdnie Warszawy (i nie tylko Warszawy) wyglądały zupełnie inaczej, niż obecnie. Samochodów bardzo mało, pokryte kostką wąskie jezdnie i niewydzielone torowiska tramwajowe bez wysepek. Dużo było skrzyżowań bez sygnalizacji świetlnej, więc na środku takiego skrzyżowania stał milicjant kierujący ruchem. Żeby było go widać, stał na takim podeście o kształcie ściętego stożka, który Wiechowi skojarzył się z odwróconą balią.

                                        A tak przy okazji przypomniał mi się jeszcze jeden szczegół charakterystyczny dla ulic tamtych lat - budki wajchowych. Rozjazdów tramwajowych było dużo, zwrotnice przestawiano ręcznie. Przy bardziej ruchliwych skrzyżowaniach stały maleńkie budki, w których siedzieli właśnie "wajchowi", żeby motorniczy nie tracił za dużo czasu na własnoręczne przestawianie zwrotnicy, jak robił to na innych rozjazdach.
                                        • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 20.11.14, 20:23
                                          Tych balii I budek wajchowych juz nie pamietam ( 1970 rocznik jestem), tabory cyganskie tez mnie ominely. ale jednej rzeczy nie zapomne....mianowicie proby porwania mnie przez cyganke...Moglam miec 3-4 lata- a to scierwo ( przepraszam towarzystwo szanowne) zlapalo mnie za reke I capas-dobrze ze moja babcia to zauwazyla I wyrwala mnie z tych lapsk.... Od tego czasu nie ma zmiluj- uciekam,omijam I mysle sobie , ze cioteczna babcia Irma jednak jeszcze za malo tego natlukla

                                          ..Przepraszam.Nie urazilam nikogo chyba....
                                          • quba Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 20.11.14, 21:39
                                            izabella1991 napisała:

                                            > Tych balii I budek wajchowych juz nie pamietam ( 1970 rocznik jestem), tabory c
                                            > yganskie tez mnie ominely. ale jednej rzeczy nie zapomne....mianowicie proby po
                                            > rwania mnie przez cyganke...Moglam miec 3-4 lata- a to scierwo ( przepraszam to
                                            > warzystwo szanowne) zlapalo mnie za reke I capas-dobrze ze moja babcia to zauwa
                                            > zyla I wyrwala mnie z tych lapsk.... Od tego czasu nie ma zmiluj- uciekam,omija
                                            > m I mysle sobie , ze cioteczna babcia Irma jednak jeszcze za malo tego natlukla
                                            >
                                            > ..Przepraszam.Nie urazilam nikogo chyba....


                                            Coś strasznego!!!

                                            --
                                            Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
                                          • quba Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 20.11.14, 21:46
                                            izabella1991 napisała:

                                            > Tych balii I budek wajchowych juz nie pamietam ( 1970 rocznik jestem), tabory c
                                            > yganskie tez mnie ominely. ale jednej rzeczy nie zapomne....mianowicie proby po
                                            > rwania mnie przez cyganke...Moglam miec 3-4 lata- a to scierwo ( przepraszam to
                                            > warzystwo szanowne) zlapalo mnie za reke I capas-dobrze ze moja babcia to zauwa
                                            > zyla I wyrwala mnie z tych lapsk.... Od tego czasu nie ma zmiluj- uciekam,omija
                                            > m I mysle sobie , ze cioteczna babcia Irma jednak jeszcze za malo tego natlukla
                                            >
                                            > ..Przepraszam.Nie urazilam nikogo chyba....


                                            Uraziłaś!
                                            Zaczęłam komentować, ale mi uciekło.
                                            Chyba pisząc "ścierwo" miałaś na myśli swoją babunię, czy też ciotunię? Nie?
                                            Jak można w ogóle o drugim człowieku powiedzieć w ten sposób?
                                            Wyjątek mogą stanowić właśnie oprawcy w kacetach, ale nie tacy na przykład Cyganie.
                                            Jeśli chcesz wiedzieć, mieszkam w dużym mieście, gdzie Cyganów jest bardzo wielu, są różni, podobnie jak Polacy, Ślązacy, Czesi, Słowacy, Niemcy czy Rosjanie, ale żaden nie jest ścierwem.

                                            --
                                            Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
                                            • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 20.11.14, 21:54
                                              DLA mnie jest i bedzie... A moja cioteczna babcio-ciocia Irma Grese bedzie zawsze najukochansza,mile wspominana osoba! Wiecie dlaczego- bo byla czescia Mojej rodziny a to,ze Dokladnie wykonywala swoja prace, to chwala jej za to! Nie byla pasozytem ani porywaczka blondwlosych dzieci-jak to chamskie goovno, ktore smialo swoje lapska parszywe do mnie wyciagnac. Oddajcie swoje corki/ wnuczki cyganom, jak take litosciwe jestescie...
                                              • quba Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 20.11.14, 22:47
                                                No proszę, a ktoś się nadziwić nie mógł, jak w niemieckim narodzie zaszczepiono faszyzm.
                                                Jestem pewna, że gdyby przyszło co do czego, to...
                                                Pewnie przez całe twoje życie rodzina ci z dumą opowiadała jaka, twoja hitlerówka ciotka, była wspaniała.
                                                Tak się rodzi właśnie fanatyzm...
                                                Gdybym miała kogoś takiego w rodzinie to bardzo bym się wstydziła, a nigdy nie chwaliła tym na forum.
                                                Na szczęście pochodzę z rodziny, która zawsze zajmowała się nauką, wiele osób spędziło swoje życie na uniwersytetach i wyobraź sobie, też wykonywali swą pracę rzetelnie i z zamiłowaniem, a wcale nie potrzebowali do tego kańczuga, pejcza, ani tym bardziej pałki. Ja również mam solidne wykształcenie, które zdobyłam, studiując z zapałem i to na kilku kierunkach.
                                                No ale ja jestem zwykłym człowiekiem. Zwykłym. To znaczy, normalnym. I mam szacunek dla porządnych ludzi, bez względu na ich pochodzenie. Już nie odpowiadaj, bo blokuję cię na forum, by nigdy więcej nie czytać tego co piszesz, bo już mnie to nie obchodzi, pseudonadczłowieku.
                                                Szkoda, że cię ta Cyganka nie porwała, może dziś byłabyś więcej warta.
                                                Ale nadajesz się, moim zdaniem tylko w jedno miejsce...


                                                --
                                                Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
                                                • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 20.11.14, 23:01
                                                  W Jakie miejsce? No do cyganow to napewno nie...Wole byc zbanowana po 1000kroc, niz rozmawiac o tym, co nie trzeba.
                                                  Tak,Masz racje-jestem b
                                                  Dumna z pokrewienstwa z Irma,tak jak jestem dumna z mojej polskiej babci,ktora Z narazeniem zycia ratowala rannych AK-owcow I sanitariuszki.Bohaterstwo dla mnie ma jedno imie, a skoorvysynstwo ciapatych-drugie. Admin wytnie-trudno!
                                                  • matylda1001 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 21.11.14, 02:43
                                                    A ja mam nadzieje, że Admin tego nie wytnie. Niech zostanie jako dowód Twojej kompromitacji.
                                                    Twoje słowa wzbudziły we mnie odrazę do Ciebie, szkoda, bo do tej pory dobrze mi się z Tobą rozmawiało. W realu nigdy nie można przewidzieć co, kiedy i z kogo wylezie, a co dopiero na forum... Zdaje się, że po cioci Irmie odziedziczyłaś nie tylko urodę ale i inteligencję. W każdym razie teraz już rozumiem Twoją mamę. Biedna kobieta, jak bardzo musiała się męczyć w takim otoczeniu. A babcia, z której jesteś tak dumna, może by się Ciebie wyrzekła, gdyby przeczytała Twoje słowa.
                                                  • quba Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 21.11.14, 10:51
                                                    Matyldo, zbanowałam Izabele, ale do Ciebie napiszę :
                                                    Myślę, że ona tak pociągnęła ten wątek, bo sama się zawstydziła tego, że tak napisała, (mam nadzieję) potem już brnęła.
                                                    Na szczęście jeszcze na Forum HzM zostaje reszta, mam nadzieję, normalnych ludzi.
                                                    Uściski serdeczne!
                                                    --
                                                    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
                                                  • matylda1001 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 21.11.14, 15:16
                                                    quba napisał:

                                                    > Matyldo, zbanowałam Izabele, ale do Ciebie napiszę :
                                                    Myślę, że ona tak pociągnęła ten wątek, bo sama się zawstydziła tego, że tak napisała, (mam nadzieję) potem już brnęła.

                                                    Też miałam taką nadzieję, ale niestety, to poglądy mocno ugruntowane, zobacz sama...

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,16,143023519,,Heroizm_zespol_munchhausena_glupota_.html?v=2
                                                  • quba Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 21.11.14, 17:37
                                                    Jednak nie. A czy nie wydaje i się, że owa izabela (celowa małą literą) propaguje fanatycznie swoja ciotkę, za jje "zasługi" a tym samym faszyzm?
                                                    Pogonić prokuratorem?
                                                    --
                                                    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
                                                  • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 21.11.14, 18:13
                                                    Pogonic take: prokuratorem,czarownica na miotle. Papierzem I wszystkimi swietymi Juz sie boje..
                                                    A prokurator to z jakiego kraju bedzie Tej osobie,ktora zalowala ,ze mnie cyganka nie porwala,zycze....czegos bardzo zlego.Tez umiem byc wredna-a ze moje zyczenia lubia sie spelniac..
                                                    Uciekam do swoich spraw...pozdrawiam.



                                                  • matylda1001 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 22.11.14, 01:48
                                                    izabella1991 napisała:

                                                    > Pogonic take: prokuratorem,czarownica na miotle. Papierzem I wszystkimi swietymi Juz sie boje.. <

                                                    Ja na twoim miejscu nie byłabym taka pewna siebie, AGATO K. urodzona 31 maja 1970r w... mam napisać dalej? a może twoje zdjęcie tu wkleić, to w kapeluszu, na przykład... żeby wszyscy mogli zobaczyć podobieństwo do ciotecznej babuni Irmy? A gdyby tak zebrać wszystkie twoje złote myśli i podać otwartym tekstem na forum twojego rodzinnego miasta? miasto niewielkie, a ty masz tam dużo znajomych. Wstyd jak diabli, co nie? ;)
                                                  • matylda1001 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 22.11.14, 17:00
                                                    izabella1991 napisała:

                                                    >naprrawde zycze ci,bys zdechla...<

                                                    Na szczęście nie od ciebie to zależy. Hitler ist tot ;) a bez niego jesteś NIKIM. Mimo wszystko masz szczęście, że nie przyszło ci żyć w tamtych czasach bo byś nie miała okazji się zestarzeć.
                                                  • quba Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 22.11.14, 15:50
                                                    Brawo, Matyldo!!!
                                                    Na wszelki wypadek zebrałam wszystkie wredne teksty tejże izabeli i zapisałam sobie w archiwum. A zresztą jeśli prokuratura zechce, to i tak dotrze do tego beze mnie.
                                                    --
                                                    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
                                                  • matylda1001 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 22.11.14, 17:25
                                                    quba napisał:

                                                    > Brawo, Matyldo!!!
                                                    Na wszelki wypadek zebrałam wszystkie wredne teksty tejże izabeli i zapisałam sobie w archiwum. A zresztą jeśli prokuratura zechce, to i tak dotrze do tego beze mnie.<

                                                    A pewnie, że dotrze, skoro mnie to zajęło najwyżej 15 minut :)
                                                  • a_weasley W zasadzie tak, ale nie ten § 22.11.14, 15:44
                                                    A właściwie nawet ten sam, ale przestępstwo inne.

                                                    Quba pisze:

                                                    > Jednak nie. A czy nie wydaje i się, że owa izabela (celowa małą literą) propag
                                                    > uje fanatycznie swoja ciotkę, za jje "zasługi" a tym samym faszyzm?

                                                    Gdyby za takie rzeczy można było ścigać ludzi o propagowanie nazizmu (nie mylić z faszyzmem), to z samych dyskusji na tym forum byłby materiał na parę aktów oskarżenia, jako że odnośny przepis zakazuje propagowania ustroju (lub formy rządów) "faszystowskiego, komunistycznego lub innego totalitarnego".
                                                    Pg. Izabella1991 popełniła przestępstwo, nawet z tego samego paragrafu (art. 256 § 1 kk), polegające mianowicie na nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych lub etnicznych (mniejszość cygańska). Co do dokonań brunatnej ciotuchny, mamy art. 255 § 3 dla tych, którzy publicznie pochwalają popełnienie przestępstwa.
                                                    A mamy jeszcze w kk art. 257: Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej... Nawet w tym wątku siostrzenica sławnej cioci coś tu miała do powiedzenia o osobie narodowości polskiej.

                                                    Jemandem vergeht das Lachen, oder?

                                                    --
                                                    Gdy chrześcijanie zbierają się, żeby podjąć decyzję, ich celem zasadniczo nie jest (a w każdym razie nie powinno być) ustalenie, jakie jest zdanie większości, lecz czego chce Duch Święty - a to mogą być dwie zupełnie różne rzeczy.
                                                    (Margaret Thatcher)
                                              • a_weasley To jeszcze pochwal Hitlera 22.11.14, 15:27
                                                Izabella1991, na tym forum znana dotąd głównie z gloryfikowania PRL-u, napisała o hitlerowskiej zbrodniarce:

                                                > Dokladnie wykonywala swoja prace, to chwala jej za to!

                                                Idąc tą drogą, należałoby również wznieść okrzyk na cześć Hitlera jako rzadkiego przypadku polityka, który sprawując władzę przez 10 lat spełniał obietnice wyborcze, a przynajmniej bardzo się starał.

                                                > Nie byla pasozytem ani porywaczka blondwlosych dzieci

                                                Znaczy co, wszystkie dzieci, które się znalazły w zakładzie, w którym pracowała, trafiły tam dobrowolnie albo rodzice je przysłali?
                                                A już właśnie w kwestii porywaniu dzieci blondowłosych (niebieskookich najchętniej) to siedź cicho. Bo tu są ludzie, którzy mają pewną wiedzę o poczynaniach mocodawców twojej ciotuni.

                                                --
                                                Gdy chrześcijanie zbierają się, żeby podjąć decyzję, ich celem zasadniczo nie jest (a w każdym razie nie powinno być) ustalenie, jakie jest zdanie większości, lecz czego chce Duch Święty - a to mogą być dwie zupełnie różne rzeczy.
                                                (Margaret Thatcher)
                                        • aga-kosa Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 20.11.14, 20:28
                                          I konduktorki/konduktorzy w tramwajach i autobusach. Siedział taki przy drzwiach i kasował
                                          W filmie Kochaj albo rzuć jeden z bohaterów mówi o " czekoladce" na rolkach: " poszła by na konduktorkę u nas do autobusów i też by ją poobijali."
                                          Wnukowie to już tego sobie wyobrazić nie potrafią. :) aga
                                          • izabella1991 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 20.11.14, 20:56
                                            Konduktorow w polskich tramwajach juz nie pamietam (z Rosji owszem) , ale czerwone autobusy berliety chyba - to juz take.Kursowaly w Warszawie w 1976 roku-wtedy to po raz pierwszy zobaczylam stolice...
                                            A wracajac do tematu: pokolenie ,,Kolumbow" chyba bylo bardziej oswojone ze smiercia, nie uwazalo aborcji czy smierci nawet malego dziecka za powod to rozpaczy...it bylo I sie zbylo- nastepne Bedzie...ja tez taka jestem.No I to pokolenie jest take twarde,zahartowane,inne niz to obecne niewatpliwie.
                                          • horpyna4 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 21.11.14, 07:30
                                            Oczywiście, że byli wszędzie konduktorzy. Sprzedawali bilety i dziurkowali abonamenty 10-przejazdowe. Samoobsługa była wprowadzana później.

                                            Pamiętam, że jak na początku lat 60. byłam we Wrocławiu, to tamtejsze tramwaje miały jeden (chyba pierwszy) wagon "sam", bez konduktora, wyłącznie dla pasażerów z biletami miesięcznymi. Z kolei w Warszawie był samoobsługowy trolejbus, ale tylko na zasadzie wrzucania opłaty za przejazd do dużej skarbonki. Czyli można było nim jeździć na gapę bez problemu. Jeździł bodajże na linii 56.

                                            Potem wprowadzono sprzedaż biletów jednorazowych w kioskach "Ruchu", a w pojazdach zamontowano kasowniki drukujące datę i numer boczny pojazdu. Jak się trafiło, to można było tego samego dnia ponownie wykorzystać skasowany bilet. Później wymieniono kasowniki na dziurkujące.
                                            • plater-2 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 22.11.14, 05:54
                                              Konduktor nie tylko sprzedawal bilety.
                                              Patrzyl, czy wszyscy wsiedli i pociagal za sznurek.


                                              Bilety dziurkowane (system warszawski) w systemie piatkowym dziurkowaly dzien miesiaca i dwie ostatnie cyfry numeru wozu.

                                              Wszystkich dziurek bylo 20. - 4 kolumny po 5 dziurek.

                                              Bilet mozna bylo wykorzystac dwa, a nawet wiecej razy, pod warunkiem, ze sie jechalo tym samym wozem.

                                              Dwa wozy obslugiwaly nie tylko linie pospieszne, zwyczajne tez.


                                              Inny sposob na oszczednosci: W skrypcie kolekcjonowac sobie bilety: kartka nr 1 - bilety z pierwszego dnia miesiaca, kartka nr 2 - bilety z drugiego itd.

                                              Jak wsiadal kanar, wyciagalo sie odpowiedni bilet i gotowe.
                                              • horpyna4 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 22.11.14, 08:20
                                                Byłam wtedy na studiach i pamiętam, jak się przerobił jeden z moich kolekcjonujących bilety kolegów.

                                                Otóż niektóre kasowniki wykrawały wyraźne dziurki, ale pojawiły się też takie, które przebijały papier szpikulcami. No i kanar dorwał chłopaka, który okazał wprawdzie bilet z właściwym układem dziurek, ale inaczej wyciętych.

                                                Nawiasem mówiąc, taki dziurawiony szpikulcami bilet można było lekko zwilżyć i przyprasować. Moja mama kiedyś była świadkiem awantury kanara z pasażerką i dziwiła się, dlaczego kanar miał pretensję, że skasowała "bilet prasowany", więc jej wytłumaczyłam.
                                                • plater-2 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 22.11.14, 17:39
                                                  Z Rakowieckiej na Ursynów chodzily dwa wozy 104 - jak nie ten to ten. 100 % pewnosci, ze bedzie ten sam dziurkacz.

                                                  Na innych liniach trzeba bylo uwazac, bo zdarzaly sie "dziurkacze dekoracyjne" o charakterystycznych dziurkach, nie do podrobienia.

                                                  Zawsze zapamietywalam numer wozu, by wykorzystac w drodze powrotnej pierwszy bilet.



                                                  • horpyna4 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 22.11.14, 21:12
                                                    Autobus 104 został przedłużony do Rakowieckiej jak już pracowałam, czyli w pierwszej połowie lat 70. Chodziło o połączenie między SGGW na Rakowieckiej i na Ursynowie; przedtem jeździł do Wolicy z Dworca Południowego. No i te dwa wozy jako minimum, "bo jak jeden się zepsuje, to ten drugi jakoś jeszcze obsłuży linię". To było tłumaczenie całkiem na serio.

                                                    A zapamiętywanie bocznego numeru wozu to działało u mnie na zasadzie odruchu, niemal bez udziału świadomości.
                                                  • plater-2 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 23.11.14, 17:12
                                                    Jesienia 1973 bylam studentka I roku i pamietam spotkanie z opiekunem roku, na ktorym spotkaniu wysunieto problem utrudnień komunikacyjnych, trudnosci z dotarciem z Ursynowa na Rakowiecka i na odwrot.

                                                    Obiecano,ze sie uczelnia zwroci do Najwazniejszego Pana od Autobusow. I udalo sie !
                                                  • horpyna4 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 23.11.14, 17:34
                                                    Ciekawe, jakich argumentów użyto. W tamtych czasach najlepiej działały takie państwowotwórcze, albo ustrojowotwórcze. Pewnie wysmażono pisemko, jak ważny jest ten autobus dla przyszłych filarów socjalistycznego rolnictwa. Bo pisemko w tym tonie było dobrą podkładką dla osoby podejmującej decyzję, gdyby jakiś zwierzchnik był z niej niezadowolony.
                                                  • plater-2 ciekawość pierwszy stopien do piekła 24.11.14, 16:52
                                                    Na przyklad pismo do kolportazu,ze chce zaprenumerowac pismo "Twoje dziecko", ktore jest mi niezbednie..... :)))
                                                    Albo wzory pism (1989) w czasopiśmie "Radioelektronik", ze chce dostac pozwolenie na zalozenie samodzielnie skonstruowanej anteny satelitarnej :)))).
                                                  • horpyna4 Re: ciekawość pierwszy stopien do piekła 25.11.14, 15:28
                                                    Zezewolenie na antenę satelitarną było wymagane niezależnie od tego, czy była to samoróbka, czy wykonana profesjonalnie. Chodziło o to, że władza musiała ocenić, czy te paskudne kapitalistyczne programy nie zaszkodzą konkretnemu socjalistycznemu obywatelowi.

                                                    I pamiętam, jak ktoś napisał list do jakiejś gazety z pytaniem, co ma zrobić, jak zjawi się u niego w trakcie oglądania satelitarnej tv sąsiad bez zezwolenia. Wyłączyć program, czy wyprosić sąsiada?

                                                    Ośmieszenie bywa najskuteczniejsze, bardzo szybko po tym liście przestano wygłupiać się z pozwoleniami.
                                      • jolunia01 Re: my dzieci pokolenia Kolumbow... 25.11.14, 09:48
                                        izabella1991 napisała:

                                        > Przed wojna zawod DLA kobiety to byla: nauczycielka, pielegniarka, sekretatka-
                                        > maszynistka, ew.sprzedawczyni, krawcowa itp. ...

                                        Ja, co prawda, jestem powojenna, ale WIEM, że przed wojną (II światową) były też policjantki. Nie jest to żadną tajemnicą.
                                        --
                                        Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka