Dodaj do ulubionych

bydletkiem bedac jeszcze

31.01.15, 15:36
matula przynosili pachnacy baleron z masarni ...
nie masz juz tego w nowomodnej Polsce.
--
Prosiaczku, jaki dzisiaj mamy dzien ? - spytal Puchatek
Dzisiaj jest Dzisiaj - odpowiedzial Prosiaczek
Oh, to moj ulubiony dzien ....
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: bydletkiem bedac jeszcze 01.02.15, 19:08
      Konia zrzędę i dwie łowiecki ;) temu, kto mi tytuł wątku wytłumaczy.
      Nie o baleronie wprawdzie, ale coś podobnego chodziło mi po głowie, gdym w jednej z piwniczych książek odkryła słomkę w bibułce - zachowaną na pamiątkę iscie filmowej randki w modnej knajpie, gdy miałam wiosen szesnaście...
      I pomyślałam, że dawniej słomki były słomkami, czyli naturalnymi kawałkami łodyg (!) jakiegoś zboża, a teraz to plastikowe rurki. I że z wielu rzeczy została już tylko nazwa, coraz mniej adekwatna...
      • a_weasley Słowa i rzeczy 03.02.15, 00:57
        Ewa9717 napisała:

        > z wielu rzeczy została już tylko nazwa, coraz mniej adekwatna...

        Np. bielizna jest przeważnie kolorowa, żelazka robi się z aluminium, a dzwonek w telefonie wygrywa melodyjki.

        --
        A jeżeliś już w Polskę zwątpił aż do końca,
        Odejdź i cieniem swoim nie zasłaniaj słońca.
        (T. Lenartowicz)
    • a_weasley Radość i codzienność 03.02.15, 00:59
      A_iii_ty napisał:

      > matula przynosili pachnacy baleron z masarni ...
      > nie masz juz tego w nowomodnej Polsce.

      Fakt. Mięso kupuje się w sklepie. Jakie się chce, ile się chce i kiedy się chce.
      Zakupów, które kiedyś budziły radość i ogolne wzruszenie, w ogóle się nie zauważa.
      Nie tęsknię.

      --
      „Młodzi, wykształceni” to nadchodząca postać współczesnej ciemnoty. A nie ma nic gorszego niż ciemnota mniemająca, iż jest oświecona.
      (St. Michalkiewicz)
      • matylda1001 Re: Radość i codzienność 03.02.15, 12:54
        :) Co Ty, Weasley, taki szczęśliwy? Owszem, kupuje się mięso - ile się chce, kiedy się chce, ale czy naprawdę takie, jakie się chce? Znowu rozumiem Autora - od lat odżywia się "hamerykańskimi" wynalazkami, nic dziwnego, że z nostalgią wspomina te wszystkie utracone przysmaki... I wie, że nawet jeśli odwiedzi Ojczyznę, to już ich nie spróbuje.

        --
        naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
        • a_weasley Re: Radość i codzienność 03.02.15, 21:53
          atylda1001 napisała:

          > :) Co Ty, Weasley, taki szczęśliwy? Owszem, kupuje się mięso - ile się chce,
          > kiedy się chce, ale czy naprawdę takie, jakie się chce?

          Jeżeli się jest gotowym zapłacić za kilogram szynki stówę, to można przebierać i kaprysić.

          --
          Po co komu latarnia morska na kółkach?
            • a_weasley Re: Radość i codzienność 05.02.15, 21:45
              Matylda1001 napisała:

              > Nie muszę zaraz kilograma za stówę, mogę 10 dkg za 10 zł...

              No pewnie, to nie Pryl, po co kupować od razu cały kilogram, skoro można jutro kupić świeżą... a nie, przepraszam, to wszystko z nędzy. W PRL ludzie kupowali naraz po 2 kg szynki, bo ich było stać, co se będą żalować, zapomniałem...

              > cóż, kiedy taka szynka już nie istnieje...

              Abstrahując od faktu, że wtedy woda była bardziej mokra - w każdym razie tamta szynka lepiej smakowała. Co trudniej zdobyte, to się bardziej ceni.

              --
              Gdyby apostołowie nie afiszowali się z religią i uważali ją za sprawę prywatną, chrześcijaństwo nie wyszłoby poza cztery ściany Wieczernika.
              • matylda1001 Re: Radość i codzienność 07.02.15, 12:16
                a_weasley napisał:

                >> Abstrahując od faktu, że wtedy woda była bardziej mokra - w każdym razie tamta szynka lepiej smakowała. Co trudniej zdobyte, to się bardziej ceni.<

                Zapewne, ale ja nie o tym. Przy okazji zamawiania wędlin na tzw. 'wiejski stół' na wesele córki, ucięłam sobie pogawędkę z właścicielem małej, prywatnej masarni. Starszy pan prowadzi ją odkąd przejął interes po ojcu. Zapytałam, czy jest w stanie zrobić mi taką wędlinę, jaką pamiętam z dawnych lat. Okazało się, że niestety, nie. Chociaż pan posiada stare przepisy, nawet stara się je przy produkcji wykorzystywać, to tego efektu nie uzyska. Twierdzi, że surowiec juz nie taki. Na jakość mięsa wpływa rodzaj karmy dla zwierząt. Kiedyś np. świnie kupował bezpośrednio od gospodarzy, którzy mieli ich najwyżej po kilka sztuk i karmili tradycyjnie. Teraz nikt już tak świń nie karmi, gotowa pasza taniej wychodzi, a z czego się składa, to juz słodka tajemnica producenta. Gdyby ktoś jednak zdecydował się na wykarmienie zwierzęcia w sposób tradycyjny, to musiałby sobie sam wyprodukować paszę, ale i to na nic, bo nawozy, chemia na każdym kroku. Wcześniej myślałam sobie, że skoro chłopi tacy biedni (wiecznie płaczą) a środki produkcji takie kosztowne, to polskie żarcie jest zdrowe, wręcz ekologiczne. Nic z tego, podobno bez nawozów i chemii wszystko robactwo by wyjadło. No i to wszystko sprawia, że o pewnych smakach należy już zapomnieć.
                --
                naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
                • horpyna4 Re: Radość i codzienność 07.02.15, 13:46
                  Może jak ktoś miał wtedy dostęp do prawdziwych wędlin, to wspomina z łezką. Ja kupowałam zwykle kiepskie wędliny pochodzące z Zakładów Mięsnych Służewiec, bo takie bywały w moim zasięgu. Czasem zresztą, podczas pobytu w odległych dzielnicach Warszawy moglam załapać się na wędliny z Zakładów Mięsnych Żerań i te były trochę lepsze.

                  Natomiast wytwórcy prywatni nie mogli robić uczciwych szynek, czy kiełbas, ze świni. Wolno im było przerabiać podroby, ewentualnie drób. Przynajmniej ci w okolicach Warszawy, możliwe, że innym zakątku Polski bywało inaczej.

                  To znaczy, niezbyt precyzyjnie się wyraziłam. Jak się miało własną hodowlę świń, to można było je przerabiać, ale na znanym mi terenie skutecznie to utrudniano. Nie było mowy o dużej produkcji, a tylko taka się liczyla, żeby na rynku stołecznym coś z niej kupić.

                  Teraz jest wiele wytwórni wędlin, a każda z nich produkuje liczne gatunki. Problem w tym, żeby wszystko to wypróbować, a potem kupować te najlepsze. A przecież żaden sklep nie sprowadza wszystkiego, bo nie zmieściłoby się w ladach chłodniczych nawet po jednej sztuce. I być może w wielu miejscach te smaczne szynki są niedostępne, chociaż istnieją. Ja sobie chwalę, bo w mojej okolicy jest w czym wybierać - sklepy dopieszczają klientów.

                  Zresztą na ogół te lepsze wędliny są drogie. A wiele sklepów ma niezbyt zamożną klientelę, więc ich nie sprowadza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka