Dodaj do ulubionych

Tego się nie robiło/robić nie wypadało

05.09.16, 14:25
Wczoraj w centrum pipidówka ujrzałam kobietę na pewno po pięćdziesiątce zajadającą (ze styropianowego pojemnika za pomocą plastikowego widelca) regularne drugie danie, które w pobliskiej pierogarni (z wolnymi stolikami, mogła też przysiąść na jednej z ławeczek pobliskiego skweru) kupiła na wynos. I pomyślałam, jak bardzo się zmieniło, ze za moich czasów ;) nawet batony, które kupowałyśmy po lekcjach i pogryzałyśmy czekając "na okazji", jadało się dyskretnie...
Edytor zaawansowany
  • 05.09.16, 20:57
    Wiesz, im dawniejsze czasy, tym więcej takich "niewypadań" zupełnie niezrozumiałych dla ludzi współczesnych.

    Pamiętam pewną panią urodzoną jeszcze w XIX wieku, która gorszyła się rozpuszczonymi, opadającymi na ramiona włosami mężatek pod koniec XX wieku. Za jej młodości mężatka musiała mieć włosy upięte.

    Ta sama pani mówiła też, że dawniej szanująca się kobieta nie paliła papierosów na ulicy. Robiły to tylko Cyganki i kobiety lekkich obyczajów.

    Nawiasem mówiąc, jeszcze w latach 60. XX wieku (a więc za PRL) kobiecie bez towarzystwa nie wypadało zjeść obiadu w restauracji, zwłaszcza na prowincji (chociaż na pewno nie wszędzie). Zdarzało się, że taka pani była wypraszana przez obsługę jako prostytutka, co było już kompletną schizofrenią: socjalizm głosił, że kobiety powinny pracować zawodowo, a jak taka bidulka była w delegacji, to mogła być narażona na szykany. Były na to nawst skargi w prasie.
  • 09.09.16, 11:50
    To prawda, kobieta na ulicy z papierosem w ręku, to było nie do pomyślenia i racja bo, to wygląda bardzo nieestetycznie. Mnie osobiście nie podoba się taki widok, ale cóż czasy się zmieniają
    i wyczucie estetyki także.
    Obściskiwanie się na ulicy, bardzo namiętne pocałunki, czego wczoraj byłam świadkiem, też było nie do pomyślenia.
    Różnego nie wypada jest coraz mniej.
    Czy jeszcze jest ?
  • 09.09.16, 11:59
    Ano nie wiem ;)
    Za czasów mojego dzieciństwa "niewypadem" było np. trzymanie rąk w kieszeniach. Tak mógł robić łobuz, ale dziewczynka? W zyciu ;)
  • 09.09.16, 18:33
    Z dzieciństwa pamiętam kobietę z papierosem, również na ulicy, jako widok zwyczajny, a były to czasy gierkowskie.

    --
    Pozdrawiam wszystkich starych niewykształconych z małych ośrodków, bez względu na wiek, miejsce zamieszkania i stopień naukowy.
  • 09.09.16, 20:30
    Czasy gierkowskie to były za późnego peerelu, co innego czasy Bieruta lub wczesnego Gomułki.
  • 04.10.16, 14:02
    W latach 70. kobiecie wypadało na ulicy zapalić papierosa, o ile stała. Stała i gapiła się na wystawę sklepu, stała i czekała na tramwaj, lub na cokolwiek innego. Iść i palić nie wypadało

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • 09.10.16, 18:33
    Wielu rzeczy nie wypadało - ale czy to źle?Przynajmniej były jakies wzorce, zasady...Kiedyś nie do pomyslenia było aby dziewczyna szła do chłopaka do domu -choc nie wiem komu to przeszkadzało.A jak moi dorastali to drzwi mi sie nie zamykały.

    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • 09.10.16, 20:12
    Teraz też są wzorce i zasady. Tylko niekoniecznie identyczne. ;)
    Przyznam się, że do tej pory mam alergię na samo określenie "nie wypada". Trauma z dzieciństwa/młodości jak byk, najpierw "panience nie wypada", potem "dziewczynie nie wypada" i obłoki smrodku dydaktycznego. A ja naprawdę nic szokującego nie robiłam...
  • 09.09.16, 12:00
    Nie miałam na myśli zmian obyczajowych od Adama i Ewy, raczej to, co zmieniło się za pamięci tu bywających.
  • 09.09.16, 16:22
    rażą mnie ręce w kieszeniach spodni u mężczyzn, którzy rozmawiają z kobietą. Z racji wieku zwracam uwagę panom, że w rozmowie ze mną wolałabym aby rąk w spodniach nie trzymał. Może mam opinię dziwaczki, ale nikt przy mnie nie struga luzaka.
    Kobiecie nie wypadało i dalej nie wypada używać wulgaryzmów. Nawet złagodzone "kuźwa" jest nie do przyjęcia. W TV informacja o tym, że coś było/jest "zaje...te" przekreśla moje zainteresowanie.
    Cóż starość ma swoje przywileje.
    Jeszcze moja mama nie włożyła by na siebie kreacji w wyraźnych kolorach lub wzorach a ja już mogę sobie pozwolić bo jestem jeszcze seniorką a nie staruszką ;) aga
  • 16.09.16, 02:09
    Ano tak... obyczaje zmieniają się znacznie szybciej niż ludzie. Z trudem można nadążyć albo zaakceptować. Jedzenie w środkach komunikacji, siadanie do stołu w czapce, urzędniczki w biurach ubrane w kuse bluzki z odsłoniętym brzuchem - to nowe obyczaje. Pora chyba pisać nowe podręczniki savoir vivre'u.

    pzdr
  • 17.09.16, 09:21
    Co do siadania do stołu w czapce, to istnieje wyjątek - pobożny wyznawca judaizmu nakrywa głowę właśnie na znak uszanowania. Do stołu w towarzystwie usiądzie w jarmułce i należy to uważać z oznakę grzeczności.

    A co do zmiany obyczajów, to jeszcze coś mi się przypomniało, ale z czasów przed PRL. Jednak przypomnę, bo to ciekawe, jak ewoluują obyczaje. Pisałam, że dawniej "przyzwoita kobieta" nie paliła na ulicy papierosów. Ale jeszcze ciut dawniej nie pokazywała się publicznie również z odkrytą głową - damy nosiły wszędzie kapelusze, uboższe kobiety chustki.

    I wydaje mi się, że do zmian obyczajów najbardziej przyczyniają się wojny i przemiany ustrojowe. W trudnych czasach nie zwraca się uwagi na bzdety, liczą się konkrety i względna wygoda.

    Ważne są również wpływy obyczajów innych państw. Teraz nie ma "żelaznej kurtyny", cenzury, ludzie swobodnie podróżują i poznają inne zachowania. Nie mówiąc już o tym, że istnieje internet.
  • 17.09.16, 14:50
    Przyzwoite kobiety zaczęły nosić majtki dopiero na początku XX wieku. Wcześniej nosiły je panie lekkich obyczajów. Twierdziły nawet, że pantalony są bardziej nieprzyzwoite od zwyczajnych majtek, bo mężczyźni myślą co jest pod spodem. ;) Teraz przy stringach panowie nawet myśleć nie muszą. ;) Czy czegoś nie straciłyśmy?:(
    Wypadało po II wojnie w bieliźnie się opalać - teraz nie. I bardzo dobrze. :) aga
  • 18.09.16, 14:24
    Kiedyś , nie bardzo wypadało:
    - przechodzić z przełożonym na "TY".... teraz to jest normalnością,
    - mówić z rodzicami po imieniu,
  • 18.09.16, 14:33
    Przechodzenie na ty (nie tylko z przełożonymi) w ogóle było i rzadsze, i trudniejsze, choć też raczej dość odległe od czasów "Przeminęło z wiatrem", w którym jako dziecię przeczytałam z ogromnym zdumieniem, że wojna sprawiła, że konkury przebiegały błyskawicznie, bo młodzieńcy nie mogli latami czekać na pozwolenie użycia w zwrotach bezpośrednich imienia dziewoi, oczywiście poprzedzonego słówkiem "panna" ;)
    No ale z drugiej strony: młodzież była na ty bez zbędnych korowodów, a zwroty "niech koleżanka/kolega", jeszcze tak niedawno mające się świetnie, w moim powojennym roczniku były już nie do pomyślenia i zwyczajnie smieszyły.
  • 18.09.16, 14:27
    aga-kosa napisała:
    > Wypadało po II wojnie w bieliźnie się opalać - teraz nie. I bardzo dobrze. :)
    E, to że w niektórych srodowiskach się tak robiło, jeszcze nie znaczy, że wypadało.
  • 18.09.16, 20:57
    Kiedyś w przekroju pojawił się świetny wierszyk Ludwika Jerzego Kerna o powszechnym opalaniu się w bieliźnie. Tytuł miał bodajże "Straszny widok".
  • 18.09.16, 21:02
    Oczywiście nie w przekroju, tylko w "Przekroju". Coś jestem mało przytomna.
  • 24.09.16, 14:33
    Kern wyłącznie mi się z "Przekrojem" kojarzy. "Wypadało" wtedy czytać TEN tygodnik i trzeba przyznać, że był ciekawy. Teraz nawet nie sprawdzałam czy drukują..;) aga
  • 20.10.16, 01:56
    cytat:
    ''Ważne są również wpływy obyczajów innych państw. Teraz nie ma "żelaznej kurtyny", cenzury, ludzie swobodnie podróżują i poznają inne zachowania. Nie mówiąc już o tym, że istnieje internet''
    Choc np starsze Serbki w Serbii czy Bosni nosza czarne chustki I zazwyczaj czarne ubrania. To pozostalosc po czasach otomanskich, kiedy niemuzulmanom - nie wolno bylo nosic kolorowych ubran.
  • 25.11.16, 22:36
    Kiedyś nie wypadało kobiecie palić papierosa idąc ulicą, dzisiaj jest to na porządku dziennym.
    Skąd to się przywlekło - nie wiem ?
    Paskudne to i bardzo nieestetyczne, nie mówiąc o tym, że śmierdzące :P
  • 28.11.16, 21:12

    Nie wypadało kierowcy nie zabrać zimową porą idące do szkoły dzieci. :) Publikatory (pamiętacie ten termin?) apelowały do sumień kierowców, żeby podwozili dzieciaki do szkoły.
    Dzisiaj nie do pomyślenia.:)

    Kacperek
    --
    t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRRbVVFsflAiqHjMOs5ih-3VgBfZGtn-uq2gNjKaXGjxhT_yOlwOw
  • 29.12.16, 03:00
    tak, i chociaż dopuszczało się czasem grupę młodzieży jedzącą coś wspólnie, np. z jednej torebki cukierki, to nikt samotnie nie odzrzywiałby się normalnym obiadem, idąc ulicą.
    Ale chyba lata świetlne minęły od tamtych, kulturalnych zwyczajów (wszak mówiło się : kiedy jesz, nie wolno iść, kiedy idziesz - nie jesz) , wszak przez już nowe miliony lat matki, wiozące dziecko na zakupy, twarzą w kierunku jazdy - zapychają tym małym buzię najczęściej bułą, albo rogalem i mają spokój. nie muszą już z dzieckiem rozmawiać, to nie rozmawiają. I tak zostaje. Mamy społeczeństwo dosłownie konsumpcyjne. Ubolewam.

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • 29.12.16, 08:19
    quba napisał:

    > tak, i chociaż dopuszczało się czasem grupę młodzieży jedzącą coś wspólnie, np.
    > z jednej torebki cukierki, to nikt samotnie nie odzrzywiałby się normalnym obi
    > nie rozmawiają.

    Odżywiałby się, rzecz jasna!
    >

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • 29.12.16, 12:28
    A jako, że już po świętach i będzie karnawał - napiszę czego mi brak.
    Kiedy przeprowadziliśmy się do Wielkopolski w "Trzech Króli" odwiedzało nas kilka grup kolędników z okolicznych miejscowości. Przyszl w ostatni wieczór listopada ze straszeniem nas trupimi malunkami.
    Zapytałam dlaczego nie przychodzą w karnawale - dostałam odpowiedź, że nie wypada, bo rodzice nie pozwalają chodzić, bo to obciach.
    Zrobiło mi się przykro, że kolędowanie to obciach a straszenie jest OK.
    Podobnie będzie 14 lutego - Walentynki a zapomnieliśmy o święcie Kupały w czerwcową noc.
    Prosiłam dzieciaki, że bez względu na "obciach" ja ich zapraszam szóstego stycznia. Podałam też nauczycielce nauczania początkowego pastorałki śpiewane przez dzieci w Małopolsce. Ciekawe, czy to coś da. aga

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.