Dodaj do ulubionych

Gimbaza "wspomina" święta w Peerelu...

19.12.16, 21:11
prezentownik.wp.pl/galeria/list,1,33,,swieta-bozego-narodzenia-w-prl-czas-rarytasow.html?page=1&_exm=1
Ciekawam waszych opinii ;)
--
bi.gazeta.pl/im/ac/0f/14/z21034156Q,QII-Krajowy-Zjazd-Adwokatury-w-Krakowie--prezydent.jpg
Edytor zaawansowany
  • 19.12.16, 22:20
    A cóż to za "geniusz współczesnych czasów" wymyślił taki fotoreportaż. ;)
    Lata siedemdziesiąte i nie było komputerów i elektronicznych zabawek.? ;) Były klocki z drewna, którymi nasze dzieci bawiły się przez bardzo długi czas rozwijając swoją wyobraźnię. Służyły o wiele dłużej i były bardziej mądre niż współczesne elektroniczne naszych wnuków.
    Od kilku lat nie kupuję pod choinkę, bo literatura nie ta, gry na których się nie znam.
    Meblościanki z lat sześćdziesiątych/ siedemdziesiątych jeszcze w wielu domach spełniają swoje zadanie. Wielu Polaków nadal mieszka w "Gierkowskich M3".
    Święta - wystane w kolejkach, załatwiane "spod lady" na zasadzie sąsiedzkiej pomocy a czasem naprawdę biedne - gromadziły rodzinę przy wspólnym stole. Wydziergana czapka, szal, rękawiczki miały w sobie babcine lub mamine serce. :)
    Sąsiedzi dbali wzajemnie o siebie, garnęli się ludzie ku sobie. Wtedy hasło - wprawdzie obśmiane przez satyryków - "wszystkie dzieci są nasze" było prawdziwe i nikt przed świętami nie zbierał "produktów o długotrwałej ważności"
    Do dziś pamiętam lalę uszytą przez panią Szuflową - z powodu lali zapamiętałam nazwisko tej sąsiadki - którą nosiłam ze sobą po okolicznych podwórkach a buremu misiowi z dzieciństwa naszego syna jeszcze jego syn a nasz wnuk opowiadał o swoich troskach.
    Widzisz Ewuniu, tamte czasy były biedne, ale myśmy byli młodzi a ludzie życzliwi. :*) aga
  • 20.12.16, 14:27
    Ja nie o atmosferze itp. bo to - moim zdaniem - nadal wcale nie zależy od zasobności portfela i podaży dóbr róznych w sklepach, lecz od nas samych. Mnie rozwaliła np. koszmarna broda peerelowskiego Mikołaja, jakby dzisiejsi mieli jakieś cuda sztuki perukarskiej, biedniusie Wigilie przy jednej sałatce, jajeczku (szkoda, że nie częsciowo nieświeżym) i postnym śledziu, a po bombkach, które wszyscy mieliśmy ponoć jednakowe, padłam i długo nie wstawałam ;)

    --
    bi.gazeta.pl/im/ac/0f/14/z21034156Q,QII-Krajowy-Zjazd-Adwokatury-w-Krakowie--prezydent.jpg
  • 20.12.16, 16:15
    Kupa bzdur. Akurat rozmaitych efektownych bombek w PRL nie brakowało i były one na niezłym poziomie jako oryginalne rękodzieło, badziewnej chińszczyzny w sklepach wtedy nie było. Nasze bombki były zresztą zawsze cenionym towarem eksportowym.

    W wielu domach, zwłaszcza tych z małymi dziećmi, było sporo ozdób choinkowych własnej roboty. Oczywiście nie wszyscy mieli zdolności artystyczne i dobry gust, ale te ozdoby miały wiele uroku. Surowcem bywało wszystko - pudełka od zapałek, wydmuszki, słoma, kolorowy papier, bibułka... pamiętam lepienie łańcucha z pociętych kawałków barwnej folii po cukierkach.

    Obfitość żarcia na święta była nawet w biedniejszych domach. Taka tradycja - jak nie dawało rady inaczej, to zaciskano pasa poza okresem świąt. Nie musiały być to potrawy bardzo drogie, na pewno w wielu domach królowały pierogi własnej roboty zżerane w niewyobrażalnych ilościach. A po świętach można było słuchać reportaży radiowych z interwencji pogotowia ratunkowego u ofiar przeżarcia, po każdych świętach to było. Podawano np. ile pierogów zjadł taki pacjent. Trudno sobie to wyobrazić, ale kilkadziesiąt i nie była to jedyna potrawa.

    Co do "choinek" urządzanych przez zakłady pracy dla dzieci pracowników, lub takich w przedszkolach, to warto wiedzieć, że nie zawsze był "Mikołaj" (oczywiście bez "święty"). Za Bieruta był radziecki Dziadek Mróz, Mikołaj wrócił dopiero za Gomułki.

    No i te obowiązkowe karpie, kupowane żywe kilka dni wcześniej i pływające w wannie...
  • 20.12.16, 16:21
    Aha, za Bieruta oficjalnie państwowo był nie tylko Dziadek Mróz, ale i "noworoczne choinki". Co zresztą uwiecznił w wierszu pewien znany poeta.
  • 20.12.16, 19:43
    Podpisuję się, kupa bzdur. Choinkowe bombki bywały prześliczne i ZE SZKŁA, a nie z niezdefiniowanego paskudnego plastyku, po żywą choinkę nie jeździło się samochodem do oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów plantacji, bo po cholerę, skoro na najbliższym placu targowym można było kupić i przynieść pod pachą. Albo autobusem, jak ktoś trochę dalej mieszkał. Rajstopy owszem, były koszmarem mojego dzieciństwa, ale proponowanie spodni od dresu jako elementu stroju galowego... A w wypożyczalniach strojów dla dzieci jest taki plastikowy szajs, że na etapie balów karnawałowych moich dziecków kostiumy szyłam sama, przy ich pomocy zresztą, co było fajne. Podobnie jak wspólne robienie ozdób choinkowych w zamierzchłych czasach było fajne, bo angażowała się cała rodzina.
    Mieszkania w PRL były małe? A teraz same duże i wypasione? Interesujące, kto jest odbiorcą tego slajdowiska. Nie wiem też, dlaczego wszystkie dziewczynki miały marzyć o szmaciance z Cepelii w stroju ludowym, w latach 70. "chodziły" raczej duże (jak największe) lale przewracające oczami, ew. mówiące "mama" czy coś tam.
    Wreszcie mój numer jeden: "(...) zamiast kilkunastu potraw, trzeba było zadowolić się jedną sałatką, jajkiem, czy śledziem. A i tak zgromadzenie tych produktów oznaczało kilka dni w kolejkach przed sklepem." Faktycznie, kupienie jajek, śledzia i warzywek na sałatkę oznaczało kilka dni w kolejkach. A te starsze panie nad miską sałatki (?) i pustymi talerzykami - to niby zdjęcie z tradycyjnej rodzinnej Wigilii? Tak sobie tylko pytam. I w przypadku elementów współrzędnych nie stawiamy przecinka przed "czy"! No, użyłam sobie. ;)
    Chciała Ewa opinii, ma opinię. ;)))
    PS Dwa lata temu kupowaliśmy strój dla Mikołaja, bo robimy mikołajkową imprezę pracowo-polonijną, a stare odzienie się zużyło. Nie powiedziałabym, że ta nowa broda plus reszta wygląda lepiej niż dawne. Wrrr!

  • 04.01.17, 18:11
    Mieszkania w PRL były małe? A teraz same duże i wypasione?

    Były małe i duże, różne. Ale obowiazywały normy zasiedlenia ! Czyli jedno olbrzymie luksusowe przed wojenne mieszkanie przy Marszałkowskiej zamieszkiwało i korzystało ze wspólnej kuchni i łazienki nawet kilka rodzin.

    Za Gomułki norma zasiedlenia wynosila 6 m2 powierzchni mieszkalnej na osobę i nie wiecej niz 12 m 2 uzytkowej na osobe, czyli 1-2 osoby 1 pokój, 3 osoby 2 pokoje. Dodatkowy pokoj przyslugiwal za Goierka niektórym zawodom (np. nauczyciel), osobom I grupy inwalidztwa.

    Dzis dodtek mieszkaniowy moze dostac samotna osoba do 45 m powierzchni uzytkowej mieszkania, nie uwaza sie,ze ma nadmetraz.
  • 04.01.17, 18:19
    file:///C:/Users/Admin/AppData/Local/Temp/M19590422.pdf
  • 16.01.17, 12:56
    Horpyna4 napisała:

    > warto wiedzieć, że nie zawsze był "Mikołaj" (oczywiście bez "święty").
    > Za Bieruta był radziecki Dziadek Mróz, Mikołaj wrócił dopiero za Gomułki.

    Tak i nie.
    Pomysł, żeby prezentami zajmował się jakiś niesprecyzowany Mikołaj, a może nawet Mikołaj samiczka, liczy sobie w Polsce lat kilka. Po odwołaniu Dziadka Mroza do ojczyzny jego poprzednik i następca w jednej osobie od razu tytułował się świętym.
    I, co ciekawe, nie od razu zaczął wyglądać jak przekarmiony gartencwerg z reklamy Coca-Coli, że zacytuję L.J.Kerna:
    "W mieście Krakowie z dwóch różnych tramwai
    Wysiedli dwa orszaki Świętych Mikołai.
    Infuły mieli zamiast degolówek..."

    --
    Po co komu latarnia morska na kółkach?
  • 16.01.17, 14:22
    2: Choinka i straszny Mikołaj

    > Choinkowe zabawy organizowały w PRL zakłady
    > pracy, szkoły, ale też przedszkola.

    Przy czym o ile w onymże 1973 r. w przedszkolu była choinka na Boże Narodzenie (i w ogóle pierwsze nagranie mojego głosu, jakie istnieje, to jak wtedy śpiewam kolędę), o tyle jeszcze zimą 80/81 ojciec przyniósł z zakładu pracy zaproszenie na “choinkę noworoczną”, która zresztą okazała się dyskoteką.
    Różni mieli różnie. W międzyczasie w podstawówce na śpiewie była lekcja, na której pani chciała od każdego, żeby zaśpiewał kolędę, co zresztą wszyscy lepiej lub gorzej wykonali.

    3: Wigilia w czasach kryzysu

    > Lata 70. Starsze kobiety siedzą przy stole podczas
    > spotkania wigilijnego.

    Na moje oko to jest albo spotkanie jakiegoś koła gospodyń, albo dom starców.

    > Może trudno w to dziś uwierzyć, ale w latach
    > 70.,czy 80, Polacy nie zawsze mogli posiedzieć
    > przy suto zastawionym stole.

    Podobnie jak dziś istnieją ludzie biedni.

    > luksusem - zamiast kilkunastu potraw, trzeba
    > było zadowolić się jedną sałatką, jajkiem,

    Jajkiem?! Autor chyba pobiera nauki w gimnazjum im. Sześciu Króli.

    5: Czar drewnianych samochodów

    > Najlepsze zabawki w latach 70-tych minionego
    > wieku zbudowane były z drewnianych elementów

    A teraz to, rozumiem, ich nie ma albo uchodzą za barachło? Właśnie teraz drewniane zabawki są drogie. TO znaczy realnie kosztują tyle co wtedy, tylko wtedy plastikowe były droższe, a teraz są tańsze.

    > Zdalne sterowanie zapewniał im szczęśliwy
    > właściciel pojazdu.

    Do kogo ta mowa? Nie było za Gierka zdalnie sterowanych samochodów? Oczywiście kablem były sterowane, nie radiem, no ale to już kwestia postępu techniki.
    Miałem takiego wartburga, co miał nawet kierownicę w pilocie. Kablowym, oczywiście.

    7: Meblościanka z choinką

    > Mieszkania w PRL były małe,

    Akurat większość mieszkań obecnie istniejących powstała w PRL.

    > stąd popularność małych sztucznych drzewek,

    Sztucznych choinek rzeczywiście teraz mniej, nie wiem dlaczego.

    8: Wata, która udaje śnieg

    > Początek lat 80. Na stołach pusto, w sklepach pusto,
    > ale choinka musi dobrze wyglądać.
    > Stąd być może powstał pomysł, by ozdabiać ją
    > rozkładaną na gałęziach watą.

    Pomysł dużo starszy, a poza tym co z tego, że kryzys? Bombki zniknęły? Owszem, czasem się tłukły, ale jedna bombka potrafiła funkcjonować w rodzinie przez dziesięciolecia.

    10: Niech żyje bal!

    > Zamiast stroju galowego maluchy ubierano wówczas
    > równie chętnie w rajstopy - to one
    > zastępowały popularne dziś dresowe spodnie.

    Odbierając córkę z przedszkola widywałem wielokrotnie chłopców (tych młodszych) chodzących po obiekcie w rajstopach. Za nic bym swojemu dziecku bez względu na płeć czegoś takiego nie zrobił, co nie zmienia faktu, że praktyka istnieje do dziś.

    12: Spacerkiem po choinkę

    > W PRL po żywą choinkę nie jeździło się
    > samochodem do oddalonej o kilkadziesiąt
    > kilometrów plantacji.

    A teraz się jeździ?
    No owszem, bywa trochę dalej, na przykład miejsce, w którym kupowałem od czasów gierkowskich, zostało zabudowane i teraz mam po choinkę cztery ulice, a nie dwie.

    > W czasach, gdy benzyna była na kartki,

    Benzyna na kartki była, proszę obywatelów pokornie, przez siedem lat.

    --
    Gdy chrześcijanie zbierają się, żeby podjąć decyzję, ich celem zasadniczo nie jest (a w każdym razie nie powinno być) ustalenie, jakie jest zdanie większości, lecz czego chce Duch Święty - a to mogą być dwie zupełnie różne rzeczy.
    (Margaret Thatcher)
  • 05.02.17, 02:14
    Gimbaza w ogóle o peerelu ma osobliwe pojęcie, mniej więcej takie, że "ludzie stali nocami w kolejce, żeby kupić ocet na kartki" . U nas w szkole - peerelowskiej rzecz jasna - mówiło się w takich razach, że ktoś w d. był i g. widział. Stąd to jajeczko (a to już jest dowcip jak z Misia) i wysłana w kilkudniowej kolejce sałatka.
    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • 15.06.17, 21:58
    Przez Pierwsze 10 lat po śmierci Ojca chodziliśmy na Wigilię do Przyjaciółek Mamy.

    Kiedy Na Boże Narodzenie 1984 Mama wznowiła Wigilię w domu, karpia zastąpił filet z mintaja - kupowany jako gotowy; trzeba było tylko opanierować i usmażyć. Poza tym nie miał prawie ości. Tak zostało do ostatniej Wigilii za życia Mamy (r. 1997).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.