Dodaj do ulubionych

a ja z nabożnym tematem...

24.04.07, 18:07
...dawno nie widziałem jak ksiądz idzie z ostatnią posługą do chorego,
ściślej-do umierającego. Przed księdzem ministrant z dzwonkiem, ludzie na
ulicy padają na kolana - i to wszystko działo się za komuny, która walczyła z
Kościołem.
Tak jakoś, w ten wiosenny, pełen życia dzień naszła mnie ta myśl...
Edytor zaawansowany
  • horpyna4 24.04.07, 18:37
    Widzisz, komuna walczyła z Kościołem, ale w przypadku umierających odpuszczano
    sobie i pozwalano na takie demonstracje. Umierający był i tak skreślany.
    To tak, jak w pewnym momencie zabroniono zakonnicom opieki nad chorymi i dziećmi
    za wyjątkiem bardzo silnie upośledzonych umysłowo. Uznano, że takim nie są w
    stanie zaszkodzić, bo "kościelna indoktrynacja" nie dotrze do ich umysłów.
  • aankaa 24.04.07, 18:55
    w takim razie ewenementem był szpital zakaźny w W-wie, gdzie odkąd sięgam
    pamięcią (mama tam pracowała całe życie) wśród pielęgniarek były zakonnice.
    Głównie na nocnych zmianach

    No, ale może ówcześni doszli do wniosku, że szansa na przeżycie siostrzyczek,
    wśród zakaźnych, jest niewielka ;)
    --
    aankaamałpagazetakropkapeel
  • brillen 24.04.07, 22:05
    horpyna4 napisała:

    > Widzisz, komuna walczyła z Kościołem, ale w przypadku umierających odpuszczano
    > sobie i pozwalano na takie demonstracje.....

    ale ja obecnie nie widuję "takich demonstracji" Czy ktoś obecnie, widział takie
    nabożne obrazy?
  • aankaa 24.04.07, 22:11
    kiedyś ksiądz z wiatykiem spieszył do domu (nieobraka). Teraz ludzie umierają w
    szpitalach - może dlatego ?
    --
    aankaamałpagazetakropkapeel
  • brillen 25.04.07, 08:13
    ...a też myślę, ze ksiądz jak trzeba do nieboraka iść z wiatykiem ,siada do
    wypasionej bryki i jedzie do nieboraka...tak tez przyszło mi teraz ta myśl...bo
    sam mam gnać, załatwiać sprawy i muszę najpierw wyciągnac z garażu auteczko
    swoje...hej!
  • horpyna4 25.04.07, 08:39
    Chyba rzeczywiście teraz nie widać, bo jeżdżą samochodami. Stało się to już
    normą.
  • a_weasley 27.04.08, 17:59
    aankaa napisała:

    > kiedyś ksiądz z wiatykiem spieszył do domu (nieobraka).
    > Teraz ludzie umierają w szpitalach - może dlatego ?

    Primo, i za komuny ludzie umierali głównie w szpitalach (w każdym razie w
    mieście), i teraz sporo osób umiera w domu (również w mieście).
    Secundo, najczęściej nie chodzi o wiatyk, tylko po prostu o komunię dla osób
    chorych czy bardzo starych, zazwyczaj w I piątek lub sobotę miesiąca, więc to,
    gdzie kto umiera, ma mniejsze znaczenie.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • wrozka3 26.04.08, 08:45
    Nie, bo klecha zazwyczaj życzy sobie, żeby podjechać po niego bryką,
    nawet jak ten chory jest 100 m dalej. Poza tym we wszystkich
    szpitalach czarni sie kręcą i czeszą kasę.
  • a_weasley 27.04.08, 17:57
    wrozka3 napisała:

    > Nie, bo klecha zazwyczaj życzy sobie, żeby podjechać po niego
    > bryką, nawet jak ten chory jest 100 m dalej.

    Nie wypowiadaj się o sprawach, o których nie masz pojęcia. Znajdź sobie jakieś
    forum dla tramwajowych antyklerykałów i tam sobie będziesz mogła wygadywać
    dowolne androny bez ryzyka wyjścia na idiotkę.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • woman-in-love 27.04.08, 18:00
    z całą pewnością w Wawie nie było żadnej szkoly Urszulanek i nie ma do tej pory.
    Jest Liceum Nazaretanek.
  • wrozka3 28.04.08, 17:19
    woman-in-love napisała:

    > z całą pewnością w Wawie nie było żadnej szkoly Urszulanek i nie
    ma do tej pory
    > .
    > Jest Liceum Nazaretanek.

    To chyba akurat dokładnie wszystko jedno i tak teza o straszliwym
    gnębieniu katolickiego szkolnictwa nie daje sie obronić.
  • a_weasley 28.04.08, 18:04
    wrozka3 napisała:

    >> z całą pewnością w Wawie nie było żadnej szkoly
    >> Urszulanek i nie ma do tej pory.
    >> Jest Liceum Nazaretanek.

    > To chyba akurat dokładnie wszystko jedno

    Nie wszystko jedno, bo albo się wie, o czym się pisze, albo się nie wie.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • wrozka3 29.04.08, 08:08
    a_weasley napisał:

    > wrozka3 napisała:
    >
    > >> z całą pewnością w Wawie nie było żadnej szkoly
    > >> Urszulanek i nie ma do tej pory.
    > >> Jest Liceum Nazaretanek.
    >
    > > To chyba akurat dokładnie wszystko jedno
    >
    > Nie wszystko jedno, bo albo się wie, o czym się pisze, albo się
    nie wie.
    >
    Tezy to nie podważa, zakony mogły prowadzić w PRL działalność
    edukacyjną.
  • syswia 26.04.14, 23:19
    Akurat wiem cos na ten temat, bo jestem absolwentka liceum Nazaretanek. Gnebiono je, jak tylko sie dalo - i siostry, a i w pewnym okresie absolwentki. Po prostu nie przyjmowano ich na studia panstwowe.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • wrozka3 28.04.08, 17:17
    Uuu, powiało miłością bliźniego, taką typowo katolicko - moherową.
    Znam się, dziecino, na tym temacie, nie tylko z literatury, ale
    także z osobistych doświadczeń. I, w przeciwieństwie do Ciebie, nie
    obrażam adwersarzy.
  • wrozka3 28.04.08, 17:38
    a_weasley napisał:

    > wrozka3 napisała:
    >
    > > Nie, bo klecha zazwyczaj życzy sobie, żeby podjechać po niego
    > > bryką, nawet jak ten chory jest 100 m dalej.
    >
    > Nie wypowiadaj się o sprawach, o których nie masz pojęcia. Znajdź
    sobie jakieś
    > forum dla tramwajowych antyklerykałów i tam sobie będziesz mogła
    wygadywać
    > dowolne androny bez ryzyka wyjścia na idiotkę.
    >
    Ciekawe, że moherowi katolicy nie umieją dyskutować. Jak tylko ktoś
    ma odmienne zdanie, zaraz go chcą wyrzucać, obojętnie, z forum
    internetowego czy z kraju. W Polsce ma być według nich tylko
    katolicko. No, ale fakt, na lekcjach religii dyskutować nie uczą i
    nie lubią jak się ma odmienne zdanie. Wiem, bo chodziłam.
  • a_weasley 27.04.08, 18:03
    brillen napisał:

    > ale ja obecnie nie widuję "takich demonstracji" Czy ktoś
    > obecnie, widział takie nabożne obrazy?

    Księży z charakterystyczną ozdobną torbą na szyi, owszem, widuję. Nie przesadnie
    często, ale jest mi ten widok znajomy (Warszawa, Kraków). Fakt, nie przypominam
    sobie pilota z dzwonkiem - może teraz po prostu trudniej o ministrantów?
    Samochodem to księdzu jest sens jechać na wsi, w mieście parafie są mało
    rozległe i więcej czasu by stracił na znalezienie miejsca do zaparkowania.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • ewa9717 27.04.08, 18:16
    W moim pipidówku gdzieś tak do końca lat siedemdziesiątych księdza z
    wiatykiem poprzedzał ministrant z dzwoneczkiem, ludzie przklękali na
    chodnikach, zegnając się, męzczyźni zdejmowali nakrycia głowy. Teraz
    tego już nie ma. Może jakie wytyczne kościelne się zmieniły?
  • a_weasley 27.04.08, 18:27
    ewa9717 napisała:

    > poprzedzał ministrant z dzwoneczkiem, ludzie przklękali
    > na chodnikach, zegnając się, męzczyźni zdejmowali
    > nakrycia głowy. Teraz tego już nie ma. Może jakie
    > wytyczne kościelne się zmieniły?

    Może... A może ludzie mniejszą wagę do tego przywiązują, bardziej się spieszą,
    mniej mają głowy do zauważenia tego, co się dzieje dookoła nich?
    Tego mi brakuje z czasów komuny - nie panował tak powszechnie nabyty zespół
    braku czasu.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • czekolada72 13.05.08, 12:34
    a_weasley napisał:

    > Samochodem to księdzu jest sens jechać na wsi, w mieście parafie
    są mało
    > rozległe i więcej czasu by stracił na znalezienie miejsca do
    zaparkowania.
    >
    Sens moze i jest, ale w praktyce to po wsi ksiadz gania na piechote,
    a w miescie - jezdzi autkiem, i dosyc czesto gdy do chorego lub
    umiertrajacego jest wzywany - zyczy sobie transport... nawet jezeli
    to 2 ulice dalej...

    --
    ŚMIGŁO
    "Kto nie naraża się na szwank - ten głównej stawki nie wygrywa"
  • quba 30.04.08, 10:15
    ksiądz jedzie samochodem to co mazna zobaczyc?
    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
    trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • maary5 25.04.07, 08:47
    horpyna napisała: To tak, jak w pewnym momencie zabroniono zakonnicom opieki
    nad chorymi i dziećm -przedszkole,do którego chodziłam,wspaniałe zresztą,było
    prowadzone przez s.Urszulanki a póżniej faktycznie zabrano im ten przywilej i
    opiekowały się tak jak piszesz,dziećmi ułomnymi.Robią to zreszta z wielkim
    powodzeniem do dnia dzisiejszego.
  • wrozka3 26.04.08, 08:48
    Przecież w samej Warszawie za komuny były dwie zakonne szkoły, jedna
    chyba właśnie urszulanek, a druga, w Szymanowie, nie wiem czyja.
    Zresztą o tej drugiej oglądałam w telewizji ciekawy dokument, już w
    latach 90. Nie było to chwalenie szkoły.
  • a_weasley 27.04.08, 17:55
    wrozka3 napisała:

    > Przecież w samej Warszawie za komuny były dwie zakonne szkoły,
    > jedna chyba właśnie urszulanek, a druga, w Szymanowie,
    > nie wiem czyja.

    W ogóle wielu rzeczy nie wiesz (na przykład uważasz, że Szymanów jest w Warszawie).

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • wrozka3 29.04.08, 08:06
    1. Nigdy nie uważałam, że wiem wszystko, to domena moherowych
    katolików, oni znają się najlepiej na każdym temacie. 2. Za to myślę
    i mam własne zdanie, czego moher znieść nie potrafi. 3. Widać, że
    nie masz argumentów, skoro się czepiasz drobazgów. Szymanów jest
    niedaleko Warszawy, byłam nawet w tej szkole i zwiedzałam ją. 4.
    Choć nie wiem wszystkiego, niewątpliwie wiem więcej niż Ty,
    zważywaszy mój stopień naukowy, poza tym umiem używać argumentów i
    nie obrażam interlokutorów, a Ty, jak widzę nie potrafisz inaczej. Z
    antyklerykalnym pozdrowieniem.
  • luccio1 29.04.08, 12:51
    Liceum Niepokalanek w Szymanowie (bliżej Sochaczewa, niż Warszawy) dla dziewcząt
    oraz Liceum Pijarów w Krakowie dla chłopców miały za PRL opinię szkół-ostatnich
    desek ratunku. Tam przyjmowano takie i takich, których nie chciała żadna inna
    szkoła - w tym zwłaszcza młode pokolenie nomenklatury partyjnej, czyli PRL-owską
    "złotą młodzież".
    To z tego ostatniego powodu głównie w ogóle wspomniane szkoły istniały.
  • syswia 03.05.08, 04:23
    Byla jeszcze jedna szkola - Nazaretanek przy Czerniakowskiej - do
    ktorej ja chodzilam. Szkola byla zalozona w 1919 roku, w czasie
    dwudziestolecia Siostry wybudowaly przy Czerniakowskiej potezny
    gmach, ktory miescil klasztor, kosciol, szkole i internat. Komuna
    tak Siostry umilowala, ze pol szkoly i czesc internatu odebrala i
    bezprawnie umiescila tam miedzy innymi przychodnie (chyba dla
    gruzlikow). Szkola zmuszona byla ograniczyc swoja dzialalnosc. Nie
    mowiac juz o tym, jak walczono ze placowka uniemozliwiajac jej
    absolwentkom studia w panstwowych uczelniach. Siostry odzyskaly
    swoja wlasnosc dopiero po upadku tejze szlachetnej komuny.
    www.nazaretanki.pl/szkola/index.php/content/view/45/91/
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • czekolada72 13.05.08, 12:38
    luccio1 napisał:

    > Liceum Niepokalanek w Szymanowie (bliżej Sochaczewa, niż Warszawy)
    dla dziewczą
    > t
    > oraz Liceum Pijarów w Krakowie dla chłopców miały za PRL opinię
    szkół-ostatnich
    > desek ratunku. Tam przyjmowano takie i takich, których nie chciała
    żadna inna
    > szkoła - w tym zwłaszcza młode pokolenie nomenklatury partyjnej,
    czyli PRL-owsk
    > ą
    > "złotą młodzież".

    Dodać nalezy także krakowskie Prezentki dla dziewczyn!
  • babiana 25.04.07, 14:28
    Moj ojciec pozwolil rodzinie umierajacego zolnierza na sprowadzenie ksiedza do
    szpitala. Pozniej zostal z tego powodu wezwany na rozmowe do KWPZPR. Ponadto
    wzywany byl czesto do tej instytucji aby wyjasnil dlaczego nie zapisal sie
    jeszcze do partii.Wytrwal jakos i nigdy sie nie zapisal, ale musial zrobic
    doktorat aby nie zwolniono go z ordynatora. poniewaz niepartyjny nie mogl byc
    na tym stanowisku. Z doktoratem nie ruszali.
    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • horpyna4 25.04.07, 16:03
    Znałam też dyrektora szpitala, który zatrudnił zakonnice po cywilnemu. Były do
    niego pretensje, ale uparł się, że one nie myślą, tak jak pozostałe młode
    pielęgniarki, wyłącznie o wyjściu za mąż, a także nie chodzą na urlopy
    macierzyńskie i wychowawcze. O dziwo, argument trafił jakoś do sekretarza KW.
    Być może i dlatego, że one były w cywilu i nie kłuły w oczy obcymi ideologicznie
    habitami.
  • a_weasley 27.04.08, 18:13
    horpyna4 napisała:

    > zatrudnił zakonnice po cywilnemu. Były do
    > niego pretensje, ale uparł się,

    Uparł się też prof. Rzepecki, wybitny chirurg, kiedy chciano usunąć z jego
    kliniki zakonnice. Stwierdził, że on sobie pracy bez sióstr nie wyobraża i jak
    zostaną usunięte, to on odchodzi.
    No, ale to był lekarz takiej klasy, że mógł sobie na takie fumy pozwolić.
    Zapewne gdyby się znalazł jakiś dostatecznie nawiedzony aparatczyk, toby i to
    nie pomogło, ale Bogu dzięki się nie znalazł.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • horpyna4 27.04.08, 18:37
    Niekoniecznie. Lekarz, o którym pisałam, był też fantastycznym
    chirurgiem i partyjne kacyki ustawiały się do niego w kolejce. Też
    nieraz potrzebowali, żeby coś im "wyrżnąć", a z wdzięczności
    zdradzali mu różne sekrety z partyjnych narad na wysokim szczeblu.
    Nawiedzony aparatczyk przestaje być nawiedzony, jak go zmoże choroba
    i od lekarza zależy jego zdrowie, a nawet życie. Kto by się wtedy
    bawił w ideologię... zwłaszcza, że tak naprawdę ideologów było
    niewielu.
  • a_weasley 27.04.08, 18:39
    horpyna4 napisała:

    > zwłaszcza, że tak naprawdę ideologów było niewielu.

    I to jest chyba odpowiedź na tylekroć pojawiające się w takich wspomnienaich
    pytanie, dlaczego było możliwe to czy tamto.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • quba 22.06.14, 17:59
    babiana napisała: igdy sie nie zapisal, ale musial zrobic
    > doktorat aby nie zwolniono go z ordynatora. poniewaz niepartyjny nie mogl byc
    > na tym stanowisku. Z doktoratem nie ruszali.

    Dzisiaj raczej też MUSI mieć doktorat, aby być ordynatorem szpitala.
    Jakżeby inaczej było?
    Personel z doktoratami, a ordynator nie ma?

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • ampolion 25.04.07, 21:03
    Sakrament namaszczenia chorych nie jest sakramentem "umierających"!
    Ani "ostatnim namaszczeniem".
    --
    "Mądrej głowie dość dwie słowie".
    Przepisy kulinarne są dłuższe.
  • luccio1 05.04.08, 22:11
    ampolion napisał:

    > Sakrament namaszczenia chorych nie jest sakramentem "umierających"!
    > Ani "ostatnim namaszczeniem".

    Święta Prawda!

    Namaszczenie Chorych stało się "Ostatnim Namaszczeniem" dzięki praktyce
    zwlekania z wezwaniem księdza do chorego do ostatniej chwili, tak, że nierzadko
    mógł już tylko warunkowo namaszczać nieprzytomnego albo zgoła udzielać
    warunkowego odpuszczenia grzechów świeżo zmarłemu.
    Praktyka ta z kolei miała źródło w przesądzie, dopatrującym się w księdzu
    przychodzącym z Panem Bogiem do chorego - zwiastuna rychłej śmierci.
    Przed tym przesądem i praktyką z niego płynącą ugięli się Ojcowie Soboru
    Trydenckiego, sankcjonując nazwę "Ostatnie Namaszczenie" z uzasadnieniem, że
    jest to "zazwyczaj ostatni Sakrament przyjmowany przez chrześcijanina".
    Do nazwy "Sakrament Chorych" wzgl. "Namaszczenie Chorych" powrócił Sobór
    Watykański II.
  • quba 26.06.14, 13:18
    Dzisiaj namaszczenia chorych udziela się w szpitalach PRZED operacją na przykład.
    Pacjent razem z księdzem modlą się o bezpieczną operację i uzdrowienie.

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • minerwamcg 26.04.07, 23:31
    Tam, gdzie mieszkałam od urodzenia (stary kawałek prawobrzeżnego Krakowa),
    jeszcze się to widuje, bo kościół bisko, a starych ludzi naokoło dość.
    Ministranta z dzwonkiem już nie ma - ksiądz chodzi sam, w stule i z tzw. bursą
    na piersi. Ludzie klękają na ulicy - jeżeli zdarzy się ktoś na tyle odważny,
    żeby dać przykład :)
    Kiedyś, była nas nieduża grupka dzieci, ksiądz mijając nas powiedział "chodźcie
    ze mną". Poszliśmy. To nie było namaszczenie chorego, tylko zwykła komunia w I
    piątek miesiąca - dla jakiejś babci, która nie wychodziła. Bardzo się ucieszyła
    z takiej "asysty" - i od tej pory czasem wpadaliśmy do niej, zrobić zakupy i
    pogadać. Tak że ksiądz odwalił kawałek dobrej roboty.
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • czekolada72 27.02.08, 12:05
    minerwamcg napisała:

    > Tam, gdzie mieszkałam od urodzenia (stary kawałek prawobrzeżnego
    Krakowa),
    > jeszcze się to widuje, bo kościół bisko, a starych ludzi naokoło
    dość.
    > Ministranta z dzwonkiem już nie ma - ksiądz chodzi sam, w stule i
    z tzw. bursą
    > na piersi. Ludzie klękają na ulicy - jeżeli zdarzy się ktoś na
    tyle odważny,
    > żeby dać przykład :)

    Na lewobrzeznym tez tak bywa, znaczy ciagle w czasach wypasionych
    bryk kleru zadaza sie ksiądz chodzacy na piechote, takze "po
    kolendzie"

    Od dziecinstwa chodzilam na procesjach sypac kwiatki (ich zdobycie
    to bylo dopiero osiagniecie, bo po kilku dni ogrodek caly ogolocony,
    wiec pod koniec oszukiwało się zielonymi lśćmi lub nawet posiekana
    bibułką.

    Noi wiele przedszkol prowadzonych przez cale lata przez siostry
    zakonne (na Warszawskiej, Starowiślnej, na Woli)
  • brillen 29.04.07, 08:58
    dzisiaj niedziela...pięknie, jak zawsze, za komuny też, dzwonią dzwony. Niedawno
    gościłem Amerykańca. Powiedział mi, że u nich w Ameryce (Floryda) jest zakaz
    dzwonienia...
  • uyu 30.04.07, 02:08
    Pamietam, ze dzwonily dzwony. Pamietam takze kondukty zalobne z ksiedzem i
    ciagnietym przez konie karawanem a za nimi dlugi orszak zalobnikow. Pamietam
    sypanie kwiatkow i procesje.
    I wszystko to w duzym uniwersyteckim miescie.
    Potem pamietam stan wojenny i lustracje. Lojalki.
    Dzis to samo. Znowu lustracje i lojalki.
    Niby system inny, niby demokracja a co narod za morde trzymaja tak jak
    trzymali. Tylko nazwa uzdy sie zmienila i dzis sie to nazywa 'polska
    demokracja'.
    --
    Ô! Interpunkcjo, nie opuszczaj mnie! Wroc!
    www.uyu.bloog.pl/
    Dwa lata na koncu swiata.
  • maglara 30.04.07, 12:11
    uyu napisała:

    > Pamietam, ze dzwonily dzwony. Pamietam takze kondukty zalobne z ksiedzem i
    > ciagnietym przez konie karawanem a za nimi dlugi orszak zalobnikow. Pamietam
    > sypanie kwiatkow i procesje.
    > I wszystko to w duzym uniwersyteckim miescie.
    > Potem pamietam stan wojenny i lustracje. Lojalki.
    > Dzis to samo. Znowu lustracje i lojalki.
    > Niby system inny, niby demokracja a co narod za morde trzymaja tak jak
    > trzymali. Tylko nazwa uzdy sie zmienila i dzis sie to nazywa 'polska
    > demokracja'.

    A ja w kwestii formalnej. Prosze o niemieszanie polityki dzisiejszej do
    wspomnien o herbacie z musztardowki za PRLu. Sa inne, bardziej odpowiednie do
    tego fora, dziekuje.
  • uyu 06.05.08, 16:29
    maglara,
    byloby mi bardzomilo gdybys odniosla sie takze do innych wypowiedzi.
    Wtedy bedzie sprawiedliwie, bo mam wrazenie, ze dzoalasz wybiorczo.
    :)

    --
    "La vie est une farce, apprends à rire..." Marie-Claire Blais
    (Zycie jest farsa, naucz sie smiac...)
    Dwa lata na koncu swiata: www.uyu.bloog.pl/
  • stemary 30.04.07, 13:56
    uyu napisała: . Pamietam
    > sypanie kwiatkow i procesje.-sama sypałam kwiatki zbierane i suszone przez
    S.Urszulanki,ubrana w regionalny strój,jak było goraco to w tym pasiaczku
    wełnianym sie mały człowiek pocił a pocił.A koszyczek zrobiony był z pudełka na
    buty,obszyty wstążka.Ale jaka to uciecha była.I jeszcze dziewczynki pokomunijne
    lilie nosiły,takie sztuczne (lilie nie dziewczynki),teraz juz tylko kwiatki sypią.
  • zwiatrem 02.05.07, 11:31
    mieszkam w dużym mieście, na naszym osiedlu chodzi ksiądz z ostatnią posługą ale
    chodzi sam, chodzi tez do obłożnie chorego pana z drugiego bloku z komunią i
    tez sam, nie ma ministranta i opadających ludzi na kolana, ale ksiądz idzie tam
    gdzie był proszony i bez żadnej sensacji- czyli tak chyba powinno być, skromnie
    --
    <szanuj siebie, inni nie muszą>
  • ewa9717 27.02.08, 15:42
    U nas podobnie, ale coraz rzadziej mozna spotkać księżaszka w stroju
    organizacyjnym, czyli w sutannie, nawet koloratki niechętnie noszą...
  • woman-in-love 04.04.08, 19:07
    a tak w ogóle to byliscie pobozni? U mnie Tata nie bardzo, a Mama co niedziela
    nic nie mówiąc maszerowała do kościoła. nasz entuzjazm religijny skonczył sie
    gdzieś tak na I Komunii,a potem długo długo nic. Aż do księdza Popiełuszki. Za
    mało się w ogole i nim mowi.
    --
    ,
  • minerwamcg 11.07.14, 16:22
    Ja tak różnie, do 3 klasy jeszcze jak cie moge, potem bardzo średnio, a w 7 wybuchła oaza i dalej już poszło - przez 8 klasę i całe liceum miałam fantastycznego katechetę, który był też moderatorem oazy. Potem duszpasterstwo studenckie, wspólnota franciszkańska... i jakoś się tak moje życie duchowe telepie do dzisiaj :)
    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • luccio1 04.04.08, 19:36
    Przez całą komunę dzwoniły na Anioł Pański dwa kościoły krakowskie:
    Salezjanie na Dębnikach (kościół św. Stanisława Kostki),
    Misjonarze na Nowej Wsi czyli "na Miasteczku" [Akademickim] (kościół
    Najśw. Marii Panny z Lourdes).
  • wrozka3 26.04.08, 08:58
    No, ja znałam takiego proboszcza, co za komuny wybudował kaplicę pod
    samą szkołą, a dzwonnicę postawił pod oknami domu stojącego na
    sąsiedniej posesji. Maleńkie dziecko tamtej rodziny budziło się z
    krzykiem na odgłos trzech dużych dzwonów. Wyobrażacie sobie, co ci
    ludzie mieli w niedziele? Prosili katabasa, żeby przestawił
    dzwonnicę (takie metalowe rusztowanie), bo miał gdzie, ale nie miał
    ochoty. W końcu podali sprawę do sądu i przegrał, musiał dzwony
    przestawić. To pewnie było to prześladowanie kościoła. Dziś by tak
    łatwo zwykłemu obywatelowi z czarnym nie poszło.
  • luccio1 04.04.08, 23:37
    Przez całą komunę szła w niedzielę po św. Stanisławie procesja z Wawelu na
    Skałkę i z powrotem.
    Kolejni arcybiskupi musieli z roku na rok od nowa prosić o pozwolenie,
    pozwolenie zawsze przychodziło w ostatniej chwili - ale władza ani razu nie
    odważyła się powiedzieć: nie!
    (a powiedziała to np. w odniesieniu do procesji Bożego Ciała - za Gierka w l.
    1973-74 mogła tylko wyjść z katedry wawelskiej jednym wejściem, wejść drugim).
  • syswia 05.04.08, 05:02
    Tak, moja Babcia zmarla w styczniu. Z tego, co wiem od mojej mamy
    przyjela ten sakrament pare tygodni przed smiercia. I bylo to pod
    Warszawa. Calkiem mozliwe, ze przyszedl piechota, bo to jakis 20
    minutowy spacer.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • luccio1 05.04.08, 22:02
    Przez całą komunę dzwonił też Zygmunt na Pasterkę i na Nowy Rok.
  • luccio1 06.04.08, 18:01
    W komunie trwały - siłą rozpędu - rozmaite zwyczaje należące do obrzeży liturgii.
    Np. u Dominikanów w Krakowie - jeszcze zanim powstało Duszpasterstwo Akademickie
    "Beczka" - braciszek obchodzący kościół z tacą podczas Mszy Świętej był
    poprzedzany przez kościelnego dźwigającego potężną lagę zwieńczoną wytłoczoną w
    srebrnej pozłacanej blasze postacią świętego Jacka w promienistej glorii. Tą
    lagą rytmicznie stukał w posadzkę, mniej więcej co 4-5 kroków - a wtedy luźno
    zawieszona postać Świętego wydawała odgłos - coś pośredniego między szumem a
    brzęczeniem...
    Z kolei u Bernardynów na Stradomiu przed bratem z tacą szedł drugi brat - z
    zapaloną świecą (osłaniając płomień dłonią - aby nikogo nie podpalić, gdy
    przeciskał się przez zwarty tłum).
    I w jednym, i w drugim przypadku był to sygnał: nadszedł czas, by sięgnąć do
    portmonetki...
  • luccio1 22.04.08, 12:43
    I pamiętam, że w Bazylice Mariackiej u ks. Ferdynanda Machaya jeszcze w r.
    1962-63 śpiewało się "Przed tak wielkim Sakramentem..." ze starym tekstem:
    "Wiara będzie Suplementem
    co się zmysłom nie zdarzy..."
  • wrozka3 26.04.08, 08:43
    Ta walka z kościołem, to taka raczej niemrawa była, szczególnie, jak
    już stalinizm zdechł. RZadko kiedy tak klechom dobrze było, jak za
    komuny.
  • a_weasley 27.04.08, 18:38
    brillen napisał:

    > i to wszystko działo się za komuny, która walczyła z
    > Kościołem.

    Komuna walkę z Kościołem realizowała tak jak wszystko inne, czyli byle jak. W
    tym przypadku - na szczęście. Rządziło wszechobecne "w zasadzie racja, ale,
    wicie rozumicie, to nie jest moment".
    Nie można było całkiem wykorzenić prywatnego handlu i usług, boby już całkiem
    nie było co kupić (problemy miałyby także instytucje państwowe), a poza tym komu
    by się chciało...
    Nie można było całkiem wyeliminować zakonnic, bo się pod wieloma względami
    sprawdzały nierównie lepiej od cywilnych pielęgniarek.
    Nie można było zbyt skrupulatnie pilnować, żeby wojskowi i milicjanci nie
    chrzcili dzieci i nie brali ślubu w kościele, boby było trudniej o kadry do tych
    instytucji (które w większości były, nie ukrywajmy tego, towarzysze),
    pochodzenia chłopskiego. Więc byle nie leźli na oczy, załatwili sprawę dwa
    powiaty dalej, już było dobrze.
    Nie można było wyrzucić nauczycielki, która oświadczyła, że w Wielkim Poście
    zabawy nie urządzi, bo jakoś się ludzie drzwiami i oknami do tego zawodu nie
    pchali (ta konkretna, o której myślę, to i tak była emerytka na pół etatu).
    I tak to sobie kwitło, Leninowi świeczkę i Panu Bogu ogarek, i tak trwało to
    obustronne rżnięcie głupa, i sekretarz z kamienną twarzą przyjmował oświadczenie
    profesora, że nie może przyjść na zebranie partyjne, bo idzie z żoną na nieszpory.
    Wuj mojej teściowej, pułkownik, przyjeżdżając do rodzinnego miasteczka szedł w
    mundurze do kościoła. Naczalstwo zażądało wyjaśnień. Wyjaśnienie: jego rodzice
    tego żądają.
    Dzieci były u I Komunii? Żona się uparła. Krucyfiks i kilka innych świątków w
    domu? On kolekcjonuje sztukę ludową...

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • ewa9717 27.04.08, 18:44
    U nas jeden z popów (czyli I sekretarz POP) każdej niedzieli walił
    pod sam ołtarz, tyle że w wielkich przyciemnionych okularach, które
    nosił cały rok tylko w czasie niedzielnej mszy.
    Był nie do poznania :-)))
  • wrozka3 28.04.08, 17:34
    a_weasley napisał:

    > brillen napisał:
    >
    > > i to wszystko działo się za komuny, która walczyła z
    > > Kościołem.
    >
    > Komuna walkę z Kościołem realizowała tak jak wszystko inne, czyli
    byle jak. W
    > tym przypadku - na szczęście. Rządziło wszechobecne "w zasadzie
    racja, ale,
    > wicie rozumicie, to nie jest moment".
    > Nie można było całkiem wykorzenić prywatnego handlu i usług, boby
    już całkiem
    > nie było co kupić (problemy miałyby także instytucje państwowe), a
    poza tym kom
    > u
    > by się chciało...
    > Nie można było całkiem wyeliminować zakonnic, bo się pod wieloma
    względami
    > sprawdzały nierównie lepiej od cywilnych pielęgniarek.
    > Nie można było zbyt skrupulatnie pilnować, żeby wojskowi i
    milicjanci nie
    > chrzcili dzieci i nie brali ślubu w kościele, boby było trudniej o
    kadry do tyc
    > h
    > instytucji (które w większości były, nie ukrywajmy tego,
    towarzysze),
    > pochodzenia chłopskiego. Więc byle nie leźli na oczy, załatwili
    sprawę dwa
    > powiaty dalej, już było dobrze.
    > Nie można było wyrzucić nauczycielki, która oświadczyła, że w
    Wielkim Poście
    > zabawy nie urządzi, bo jakoś się ludzie drzwiami i oknami do tego
    zawodu nie
    > pchali (ta konkretna, o której myślę, to i tak była emerytka na
    pół etatu).
    > I tak to sobie kwitło, Leninowi świeczkę i Panu Bogu ogarek, i tak
    trwało to
    > obustronne rżnięcie głupa, i sekretarz z kamienną twarzą
    przyjmował oświadczeni
    > e
    > profesora, że nie może przyjść na zebranie partyjne, bo idzie z
    żoną na nieszpo
    > ry.
    > Wuj mojej teściowej, pułkownik, przyjeżdżając do rodzinnego
    miasteczka szedł w
    > mundurze do kościoła. Naczalstwo zażądało wyjaśnień. Wyjaśnienie:
    jego rodzice
    > tego żądają.
    > Dzieci były u I Komunii? Żona się uparła. Krucyfiks i kilka innych
    świątków w
    > domu? On kolekcjonuje sztukę ludową...
    >
    Czyli zwyczajnie bał się przyznać, że jest wierzący. Moi rodzice
    mówili o tym otwarcie, chodzili do kościoła i chrzcili nas jawnie, a
    nie po kryjomu, choć moja mama była radną i ławnikiem sądowym. Nie
    mówiąc już o tym, że żadne do PZPR nie należało. I nigdy nikt się
    ich o to nie czepiał. Po prostu komuna nie chciała zniszczyć
    kościoła. Poza tym, że płaciła księżom składki emerytalne, to
    jeszcze odbudowywała i restaurowała kościoły i zabytki sakralne. Ta
    męczeńska poza to wynik tzw. polityki historycznej władz po 1989 r.
  • a_weasley 28.04.08, 18:15
    wrozka3 napisała:

    > miłością bliźniego, taką typowo katolicko -

    Jestem ewangelikiem.

    > I, w przeciwieństwie do Ciebie, nie
    > obrażam adwersarzy.

    Ja nikogo nie obrażam. Nie napisałem, że jesteś głupia, tylko że piszesz bzdury.
    A napisałem to dlatego, że pisałaś i nadal piszesz bzdury, a na tym forum nie ma
    zwyczaju pisania bzdur. A jeśli już ktoś napisze, inni to prostują.

    > Czyli zwyczajnie bał się przyznać, że jest wierzący.
    > Moi rodzice mówili o tym otwarcie, chodzili do
    > kościoła i chrzcili nas jawnie, a nie po kryjomu,
    > choć moja mama była radną i ławnikiem sądowym.

    Co jest niesprzeczne z tym, co pisałem o wojskowych i milicjantach.

    > Po prostu komuna nie chciała zniszczyć kościoła.

    O ile kościołów nie niszczyła, o tyle z Kościołem wojowała. Departament IV po
    coś istniał.

    > Poza tym, że płaciła księżom składki emerytalne,

    No mówiłem, że piszesz bzdury? Mój stryj był księdzem katolickim (to znaczy jest
    nadal, ale emerytowanym), więc wiem.

    > Ta męczeńska poza to wynik tzw. polityki
    > historycznej władz po 1989 r.

    Mhm. Dekretu o obsadzaniu stanowisk kościelnych nie było, Prymas od 1952 do 1956
    roku był na wakacjach na Krymie, x. Niedzielak spadł z dywanu i skręcił kark, na
    Prymasowski Komitet Pomocy napadł spontanicznie aktyw robotniczy, a x.
    Popiełuszkę esbecy zabili w obronie własnej.
    Nie było instrukcji dla wychowawców na koloniach, żeby najatrakcyjniejsze
    zajęcia organizować w niedzielę, nie było zwalczania mszy polowych na obozach i
    polowania na Oazy, nie było podręczników z andronami na temat "mitu o Jezusie
    Chrystusie" ani ogłaszania materializmu dialektycznego "światopoglądem
    naukowym". Za to byli kapelani w więzieniach.
    I wtem się obudziłem...

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • wrozka3 29.04.08, 08:17
    a_weasley napisał:

    > wrozka3 napisała:
    >
    > > miłością bliźniego, taką typowo katolicko -
    >
    > Jestem ewangelikiem.
    >
    > > I, w przeciwieństwie do Ciebie, nie
    > > obrażam adwersarzy.
    >
    > Ja nikogo nie obrażam. Nie napisałem, że jesteś głupia, tylko że
    piszesz bzdury
    > .
    > A napisałem to dlatego, że pisałaś i nadal piszesz bzdury, a na
    tym forum nie m
    > a
    > zwyczaju pisania bzdur. A jeśli już ktoś napisze, inni to prostują.
    >
    > > Czyli zwyczajnie bał się przyznać, że jest wierzący.
    > > Moi rodzice mówili o tym otwarcie, chodzili do
    > > kościoła i chrzcili nas jawnie, a nie po kryjomu,
    > > choć moja mama była radną i ławnikiem sądowym.
    >
    > Co jest niesprzeczne z tym, co pisałem o wojskowych i milicjantach.
    >
    > > Po prostu komuna nie chciała zniszczyć kościoła.
    >
    > O ile kościołów nie niszczyła, o tyle z Kościołem wojowała.
    Departament IV po
    > coś istniał.
    >
    > > Poza tym, że płaciła księżom składki emerytalne,
    >
    > No mówiłem, że piszesz bzdury? Mój stryj był księdzem katolickim
    (to znaczy jes
    > t
    > nadal, ale emerytowanym), więc wiem.
    >
    > > Ta męczeńska poza to wynik tzw. polityki
    > > historycznej władz po 1989 r.
    >
    > Mhm. Dekretu o obsadzaniu stanowisk kościelnych nie było, Prymas
    od 1952 do 195
    > 6
    > roku był na wakacjach na Krymie, x. Niedzielak spadł z dywanu i
    skręcił kark, n
    > a
    > Prymasowski Komitet Pomocy napadł spontanicznie aktyw robotniczy,
    a x.
    > Popiełuszkę esbecy zabili w obronie własnej.
    > Nie było instrukcji dla wychowawców na koloniach, żeby
    najatrakcyjniejsze
    > zajęcia organizować w niedzielę, nie było zwalczania mszy polowych
    na obozach i
    > polowania na Oazy, nie było podręczników z andronami na
    temat "mitu o Jezusie
    > Chrystusie" ani ogłaszania materializmu
    dialektycznego "światopoglądem
    > naukowym". Za to byli kapelani w więzieniach.
    > I wtem się obudziłem...
    > Pisałam o tym, co działo się PO Stalinie. Jeździłam regularnie na
    kolonie i obozy i byliśmy czwórkami prowadzani na msze w każdą
    niedzielę, a jak w pobliżu nie było kościoła, słuchaliśmy mszy przez
    radio. Może ja żyłam w innej Polsce? Księżowski fundusz emerytalny,
    z tego co czytałam, był częścią rekompensaty za znacjonalizowane
    dobra ziemskie. Poza tym,gdyby komuna naprawdę chciała kościół
    zniszczyć, zrobiłaby to co w ZSRR czy Czechosłowacji. Co do dekretu
    o obsadzaniu stanowisk, zawsze stałam na stanowisku, że władze
    państwowe powinny mieć na to wpływ, Napoleon zresztą też tak sądził.
  • a_weasley 29.04.08, 08:47
    wrozka3 napisała:

    > Pisałam o tym, co działo się PO Stalinie.

    Ja też. Z wyjątkiem Prymasa - cała reszta działa się PO roku 1956.

    > Jeździłam regularnie na kolonie i obozy i byliśmy
    > czwórkami prowadzani na msze w każdą niedzielę,
    > a jak w pobliżu nie było kościoła, słuchaliśmy mszy przez
    > radio. Może ja żyłam w innej Polsce?

    Nie. Po roku 1980, owszem, takie numery przechodziły (a jeśli słuchaliście mszy
    przez radio, nie mogło to być wcześniej). Też prowadziłem harcerzy czwórkami do
    kościoła i organizowałem msze polowe.

    > Księżowski fundusz emerytalny, z tego co czytałam, był
    > częścią rekompensaty za znacjonalizowane dobra ziemskie.

    Com napisał, napisałem.

    > Poza tym,gdyby komuna naprawdę chciała kościół zniszczyć,
    > zrobiłaby to co w ZSRR czy Czechosłowacji.

    Jakoż próbowała. Do 1956. Potem to już nie była walka na wyniszczenie, tylko
    takie dwa kroki naprzód, jeden w tył.

    > Co do dekretu o obsadzaniu stanowisk, zawsze stałam na
    > stanowisku, że władze państwowe powinny mieć na to wpływ,
    > Napoleon zresztą też tak sądził.

    A Komunistyczna Partia Chin realizuje to do tej pory.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • a_weasley 29.04.08, 08:49
    a_weasley napisał:

    > wrozka3 napisała:

    >> Pisałam o tym, co działo się PO Stalinie.

    > Ja też. Z wyjątkiem Prymasa - cała reszta działa się PO roku 1956.

    Poprawka. Podręcznik z andronami też jest sprzed 1956.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • wrozka3 29.04.08, 12:05
    Andronów to teraz w podręcznikach wypisuje się więcej niż za komuny.
    I nie tylko w podręcznikach. Czasem poczytaj Fakty i Mity, tak bez
    uprzedzeń. Może wtedy nieco zweryfikujesz poglądy o martyrologii
    kościoła i jego funkcjonariuszy oraz o patriotyzmie tegoż. Nazywając
    cudze poglądy andronami też obrażasz adwersarza. Z antyklerykalnym
    pozdrowieniem.
  • a_weasley 29.04.08, 13:19
    wrozka3 napisała:

    > Czasem poczytaj Fakty i Mity,

    I wszystko jasne.

    > Nazywając cudze poglądy andronami też obrażasz adwersarza.

    Obrażałbym, gdybym nazywał andronami jego poglądy. Ja natomiast ĸomentowałem w
    ten sposób stwierdzenia dotyczące faktów i wydarzeń, które albo są prawdziwe,
    albo nie. Te drugie, jeśli są dostatecznie odległe od rzeczywistości, nazywam
    bzdurami czy andronami z tego samego powodu, z którego łopatę nazywam łopatą.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • luccio1 02.05.08, 19:06
    a_weasley napisał:
    > Dekretu o obsadzaniu stanowisk kościelnych nie było, Prymas od 1952 > do 1956
    roku był na wakacjach na Krymie, x. Niedzielak spadł z
    > dywanu i skręcił kark, na Prymasowski Komitet Pomocy napadł
    > spontanicznie aktyw robotniczy, a x.Popiełuszkę esbecy zabili w
    > obronie własnej.
    > Nie było instrukcji dla wychowawców na koloniach, żeby
    > najatrakcyjniejsze zajęcia organizować w niedzielę, nie było
    > zwalczania mszy polowych na obozach i polowania na Oazy, nie było
    > podręczników z andronami na temat "mitu o Jezusie
    > Chrystusie" ani ogłaszania materializmu dialektycznego
    > "światopoglądem naukowym". Za to byli kapelani w więzieniach.

    Wszystko było.
    Oprócz tego i równolegle z tym wszystkim było także dążenie władzy
    komunistycznej do posłużenia się organizacją Kościoła i ludźmi na różnych
    miejscach tejże organizacji - dla własnych celów.
    Co najmniej dwukrotnie władza komunistyczna posłużyła się Prymasem Kardynałem
    Wyszyńskim: raz, kiedy w Wigilię 1956 r. mówił przez radio "głosujcie bez
    skreśleń", drugi raz, gdy puszczono jego kazanie z Jasnej Góry 26 sierpnia 1980,
    okrojone tak, że dla słuchającego brzmiało jak wezwanie "nie strajkujcie!"
    Gdyby w obu razach wstrzymał się od zabierania głosu, nic by się nie stało. Jest
    i trzecia rzecz, której mógł nie robić, do której mógł nie przykładać ręki - a
    która działa się poza widokiem publicznym: otóż działał u Jana XXIII i Pawła VI
    na rzecz cofnięcia uznania przedstawicielstwu dyplomatycznemu Rządu Londyńskiego
    - legalnego konstytucyjnego Rządu RP. Otworzył tym drogę do podjęcia kontaktów
    dyplomatycznych Watykan-Warszawa - a tym samym drogę dla skutecznego
    oddziaływania na Stolicę Apostolską przez Moskwę via Warszawa (hierarchowie
    przybywający z Polski byli wiarygodni; duchowni z innych "demoludów" - nie).
  • luccio1 28.04.08, 17:51
    Komuna także w Polsce burzyła kościoły. W samej Warszawie. Na przykład kościół
    Panien Kanoniczek na Placu Teatralnym (stał po tej samej stronie, co ratusz
    czyli pałac Jabłonowskich - również zburzony i dopiero niedawno odbudowany).
    Przetrwał całą wojnę w stanie takim jak Wizytki i św. Anna, tj. wystarczyłby
    remont i ponowne poświęcenie...
  • ewa9717 29.04.08, 14:36
    Na kolonie jeździłam od 1964 chyba roku, więc na pewno za komuny. I
    owszem przechodziły numery z kosciołem bardzo gładko, na kazdym
    turnusie bywałam na niedzielnej mszy, choć wcale nie miałam na to
    ochoty. Zawsze jednak w grupie znalazły się jakieś chętne, więc
    maszerowałysmy całą grupą. I nie mam sklerozy. Pamiętam to całkiem
    dobrze.
  • minerwamcg 06.05.08, 15:18
    Doskonale pamiętam, jak nasza Oaza musiała cały dzień kryć się w
    lesie przed nalotem milicji. Był czerwiec roku 1980, już się wiele
    zmieniło, było po I pielgrzymce Papieża - a jeszcze nas ścigali.
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • wrozka3 29.04.08, 15:36
    Policz również te odbudowane z pietyzmem i utrzymywane za państwową
    kasę jako zabytki, użytkowane przez kler i wiernych. W takim stanie,
    w jakim była Warszawa czy Gdańsk po wojnie trudno o całkowite
    odtworzenie wyglądu miasta. Zabytki świeckie też nie wszystkie
    odbudowano. I dla jasności: nie twierdzę, że kościół katolicki był
    hołubiony, ale księża nie cierpieli bardziej niż reszta
    społeczeństwa. Szczególnie jeśli spojrzeć na sytuację religii w
    innych krajach bloku radzieckiego. Z moich doświadczeń wiem, że już
    wtedy byli księża bardzo bogaci, jeżdżący zachodnimi samochodami i
    zdzierający z wiernych krocie za każdą posługę religijną,
    szczególnie w latach 80. Natomiast lubili uchodzić za
    prześladowanych. Sama słyszałam na kazaniu pretensje księdza do
    socjalistycznej telewizji, że nadaje w niedzielę wieczorem film,
    podczas kiedy w kościele jest msza. Zresztą obecnie wszystkie te
    cierpienia, rzeczywiste i wyimaginowane kościelni urzędnicy sobie z
    nawiązką odbijają.
  • a_weasley 29.04.08, 17:03
    wrozka3 napisała:

    > Policz również te odbudowane z pietyzmem
    > i utrzymywane za państwową kasę jako zabytki,
    > użytkowane przez kler i wiernych.

    Za państwową, czyli za naszą. Nikt nikomu łaski nie robił.

    > Szczególnie jeśli spojrzeć na sytuację religii w
    > innych krajach bloku radzieckiego.

    A to z kolei nic przy sytuacji religii w krajach komunistycznych spoza bloku
    sowieckiego, np. Albania albo Kambodża.
    Zawsze można znaleźć takie porównanie, żeby mogło być gorzej, i powiedzieć:
    Żydzi cicho być, bo to, co was spotkało w 1968, to pikuś przy tym, co wam Niemcy
    robili za okupacji. Albo zauważyć, że wysiedlenia Polaków przez Niemców to
    doprawy dzieciństwo przy tym, co się w tym samym czasie działo na Wschodzie.

    Na resztę nie odpowiadam, bo dyskusja na temat faktów rzadko ma sens, a już na
    pewno nie z osobą, która powołuje się na "Fakty i Mity" jako na autorytet.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • ewa9717 29.04.08, 17:15
    A może by tak zakończyć te wojny krzyżowe, bo widać jasno, że ta
    dyskusja może faktycznie zachlastać fajne forum.
  • a_weasley 29.04.08, 17:25
    Jeśli chodzi o mnie, zdecydowanie popieram. Uważam, że wszystko, co można było
    powiedzieć, już powiedziano.
    Mam, rzecz jasna, na myśli tę odnogę, a nie samo zjawisko ministrantów, księży z
    komunią i w ogóle obecności Kościoła i księży w przestrzeni publicznej - ogólnie
    i w rozbiciu na poszczególne okresy (np. duchowni i obrzędy religijne w
    literaturze i filmie).

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • cromwell1 03.05.08, 15:06
    nie powiedziano najwazniejszego
    kolezanka wrozka splyca temat
    zeby wypowiadac sie na temat roli kosciola trza znac troche literatury
    nie bede podawal lektur do przeczytania wrozce
    a sa znaczace
    to nie opowiesci
    cytuja donosy numery akt i pseudonimy donosicieli

    sa cale tomy dotyczace przesladowan ksiezy
    sa ksiazki o przesladowaniach biskupow
    tylko kto to czyta
    wszyscy polegaja na nieomylnosci mediow

    najlepszy przyklad sprzed 2 lat
    czytelnicy ekscytowali sie posadzeniem jednego z biskupow o wspolprace z sb

    kiedy sie wycofal i sprawa przycichla
    okazalo sie ze nie wspolpracowal
    ale media go skreslily

    rownolegle ruszyl wznowiony proces kolezanki niezabitowskiej
    znowu larum o niezawislosci sadow
    tymczasem rzeczona kolezanka miala w aktach odrecznie pisany raport
    o dzialaczach solidarnosci
    podpisany z imienia i nazwiska
    raport zawieral takie szczegoly
    jak adresy dzialaczy i numery rejestracyjne ich samochodow
    na pytanie sadu jaki sposobem raport dostal sie do akt sb
    pani niezabitowska stwierdzila ze to byl skrypt pomocny do wywiadu
    z dziennikarzem pewnej francuskiej gazety odebrany na lotnisku przez
    sluby bezpieczenstwa
    na pytanie po co francuskiej gazecie numery samochodow dzialaczy
    odpowiedziala ze jest perfekcjonistka

    i sad jej uwierzyl...

    pzdr.

  • woman-in-love 04.05.08, 15:22
    a co do Urszulanek (Szarych) to właśnie otwierają w Warszawie szkołę.
  • a_weasley 05.05.08, 22:48
    cromwell1 napisał:

    > najlepszy przyklad sprzed 2 lat
    > czytelnicy ekscytowali sie posadzeniem
    > jednego z biskupow o wspolprace z sb

    > kiedy sie wycofal i sprawa przycichla
    > okazalo sie ze nie wspolpracowal

    Przykro mi to mówić, ale coś się mojemu przedmówcy pozajączkowało. Nad czym
    bardzo ubolewam, bo wolałbym, żeby nie było księży-konfidentów. Ale wiem, że
    byli. Żeby ich było dwóch, to o tyle za dużo.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • minerwamcg 06.05.08, 15:14
    No niestety, współpracował ów biskup, a szkoda. Zawsze w takich
    razach szkoda...
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • cromwell1 06.05.08, 17:14
    nie pisalem ze nie bylo konfidentow
    podalem tylko przykad subiektywnego podejscia do tematu mediow
    zamiast klapac dziobem
    warto zglebic wiadomosci
    czytajac rzetelna literature oparta na faktach
    chocby kilka prac ryszarda terleckiego

    pzdr.
  • a_weasley 06.05.08, 18:35
    cromwell1 napisał:

    > podalem tylko przykad subiektywnego podejscia
    > do tematu mediow
    > zamiast klapac dziobem
    > warto zglebic wiadomosci

    Powiedz to IPNowi, powiedz nuncjuszowi, powiedz papieżowi... Ja się z Tobą nie
    będę kłócił.

    --
    Wigilia w Norze
    Listy starego diabła do młodego
  • cromwell1 06.05.08, 19:24
    terlecki publikuje w oparciu o akta ip
    podaje numery akt
    pseudonimy konfidentow
    cytuje donosy
    podaje nazwiska ksiezy wspolpracujacych z sb
    tak dla scislosci

    warto porownac skale zjawiska

    wydaje mi sie ze dostojnicy koscielni doskonale znaja sytuacje
    nie trzeba ich informowac

    na 30 seminarzystow konczy szkole 3-5
    sa lata kiedy nie konczy zaden
    powodem nie jest brak wiedzy
    tylko widzimisie komisji dopuszczajacej do swiecen

    skoro tak ochoczo wrzucasz kamyczki do mojego ogrodka
    wrzuce i ja

    jezelis troche kumaty z historii
    znasz gwaltowne przemiany reformacji w kraju
    powiedz
    dlaczego tak wielu jest katolikow
    co sie stalo z protestantami
    luteranami

    tylko nie sciemniaj z kontrreformacja

    pzdr.
  • plater-2 23.04.14, 17:38
    W czasach komuny w Warszawie działały dwie szkoły zakonne dla dziewcząt
    1. zmartwychwstanki na Żoliborzu
    2. nazaretanki na Czerniakowskiej

    Szymanów niepokalanek nie jest w Warszawie tylko w Szymanowie k/Sochaczewa.

    szymanow.edu.pl/szkola/
    Film, o którym mowa, nakręciła uczennica (Magdalena Piekorz) i przedstawiła swój punkt widzenia na szkołę, do której chodziła.

    www.filmweb.pl/film/Dziewczyny+z+Szymanowa-1997-120831
    magdalena.piekorz.eu/portfolio/dziewczyny-z-szymanowa/
    Niepokalanki w czasach PRL prowadziły jeszcze LO w Wałbrzychu i Technikum Gastronomiczne w Nowym Sączu.

    Polecam "Zakony pod presją bezpieki" J. Małecki WAM.
  • aga-kosa 25.04.14, 16:59
    Córka przyjaciół chodziła w latach osiemdziesiątych do Urszulanek we Wrocławiu. Bez problemów dostała się potem na UJ.
    Wnuk chodził już w tym stuleciu do gimnazjum Urszulanek w Poznaniu. Młodszy od września też tam pójdzie ze względu na wysoki poziom chemii i fizyki.
    Wiem, że w Pniewach jest technikum chyba gastronomiczne prowadzone od bardzo wielu lat przez siostry od Urszuli Ledóchowskiej.
    Jeśli każdy popatrzy w swojej okolicy to zauważy, że jest tych szkół sporo i mają opinię dobrze przekazujących wiedzę.
    W takich szkołach obowiązuje jednolite umundurowanie i nie słyszałam aby uczniowie popadali w kompleksy. :) aga
  • plater-2 27.04.14, 10:55
    Kazda szkola ma swoj statut i regulamin, ktory nie jest utrzymywany w tajemnicy, zeby uczen mial wieksza niespodzianke.
    Przeciwnie - kandydat i rodzice z tymi dokumentami musza sie zapoznac i zaakceptowac wymagania szkoly.
    Nikt nikogo nie zmusza do zapisania sie do szkoly wyznaniowej. Zawsze mozna szkole opuscic, jak sie ktos rozczaruje, ze z duzy rygor, za duzo nauki itd.
  • luccio1 08.05.14, 01:01
    "Biały Klasztor" Niepokalanek w Nowym Sączu był przed II wojną światową, i po niej - aż do roku 1947 - gimnazjum żeńskim dającym normalną maturę.
    Po r. 1947 Siostry mogły prowadzić już tylko Zasadniczą Szkołę Zawodową - gastronomiczną.
  • plater-2 08.05.14, 08:24
    Przez kilka lat po wojnie prowadzily Gimnazjum i Liceum Humanistyczne, potem Gimnazjum Gospodarcze i Hotelarskie, potem Technikum Gastronomiczne, potem rzeczywiscie tylko Zasadnicza Szkolę Gastronomiczną. Od 1981 znow technikum .

    www.szkola.bialyklasztor.pl/content/tradycja

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka