Dodaj do ulubionych

Spowiedź kretyna:o samotności długo i nieszczęśliw

05.10.09, 04:34


Witam wszystkich,
Od czasu do czasu czytam to forum, nie udzielałam się jednak aż do teraz. Po
prostu chcę coś z siebie wyrzucic a w „realu” nie mogę. Za kretynkę się nie
uważam, ale piosenka Fronczewskiego wpisuje się w klimat.
W skrócie: nie wytrzymam kolejnej samotnej zimy. Nie dam rady psychicznie i
fizycznie, wysiadam. Mam dośc.
Nie jestem osobą, która siedzi cały czas w domu, narzeka i użala się nad sobą.
Jestem trochę indywidualistką, ale nie odludkiem. Żyję dośc aktywnie, udzielam
się społecznie, poznaję nowych ludzi. Nie jestem sama, ale jestem samotna a to
chyba jeszcze gorzej.
Ogólnie jestem ze swojego życia zadowolona: mam fajnych rodziców, kilkoro
przyjaciół, trochę znajomych, rower, sprawy, nazwijmy to, naukowo-zawodowe też
całkiem dobrze. Jest tylko/aż jedno „ale” ta rysa na szkle, brakuje miłości,
tego kogoś do kochania. I to od zawsze. Mam 23 lata i nigdy nie byłam w
związku, moje doświadczenie w sprawach damsko-męskich ogranicza się do
szkolnych zalotów i wakacyjnych flirtów. Nie wiem, czemu tak wyszło, choc
przemyślałam to już wzdłuż i wszerz. Nie sądzę, żebym szukała jakiegoś ideału,
chciałabym po prostu spotkac kogoś, przy kim serce będzie szybciej bic(za dużo
„Ani z Zielonego Wzgórza” w dzieciństwie). Faceci, którzy kiedyś tam mi się
podobali, bardzo się między sobą różnią, łączy ich może poczucie humoru. Z
tych znajomości nigdy nic nie wyszło, bo albo oni nie byli zainteresowani,
niektórzy oprócz tego byli już zajęci a ostatni kandydat mieszka daleko
zagranicą( a do tego niedawno znalazł sobie dziewczynę ergo nie jest już
zainteresowany). Efektem tego jest życie w liczbie pojedynczej. Życie dośc
udane, jak wspominałam, przez co ta moja potrzeba i ta moja tęsknota wydaje mi
się tym bardziej żałosna. Myślę sobie czasem: Gizmo, daj spokój, fajna babka
jesteś, dobrze ci się żyje, przestań z tym „chcę miłości”, bo ześwirujesz do
reszty, zajmij się czymś pożytecznym. Wczoraj miałam się zając czymś
pożytecznym, ale niczym żelazko spadła mi na głowę świadmośc, że nie wytrzymam
kolejnej samotnej zimy. Przeryczałam więc pół dnia i doszłam do wniosku, że
muszę to z siebie wyrzucic i to nie do pamiętnika tylko gdzieś w świat, padło
na internet. W „realu” nie mogłam, mimo że mam przyjaciół, na których mogę
polegac w wielu sprawach, ale w tej właśnie nie. Nie potrafiłabym zwierzyc się
z tego, jak bardzo mi zle z tym, że chciałabym kogos kochac a nie ma kogo. Po
pierwsze dlatego, że myślę, że i tak do końca mnie nie zrozumieją(moje dwie
najbliższe przyjaciółki są od dawna szczęśliwie sparowane), poza tym wstydzę
się tego, przed samą sobą nawet. To tak, jakbym miała się komuś przyznac do
żebrania o jedzenie. Może to dziwne porównanie. Nie chcę rozmawiac o tym z
przyjaciółmi, bo wiem, że będą się o mnie martwic, co doprowadzi do
współczucia, czego nie zniosę. Ten ciemny kąt mojej psyche trzymam więc dla
siebie, choc sama też wolę tam nie zaglądac. Przychodzi jednak moment, w
którym kładę się spac, zostaję sama z myślami i miło by było móc o kimś ciepło
pomyślec, i mieć świadomośc, że ktoś też o mnie ciepło myśli a najlepiej to
żeby spał obok. Brakuje mi też fizycznej bliskości, czyjegos ciepłego ciała, o
innych rzeczach nie wspominając. Trzy razy użyłam słowa „ciepło”, to dlatego
właśnie boję się zimy.
Wciąż mam nadzieję, że w końcu kogoś znajdę, choc chyba sama już w to nie
wierzę. Nieraz myślę sobie, że może właśnie dziś, będę szła do sklepu po
szpinak mrożony i spotkam tego kogoś. Nie wiem, czy mam wypisane na twarzy
„desperacko potrzebuję miłości” i faceci po prostu omijają mnie szerokim
łukiem. Wiem tylko, że znowu idę spac sama i nie wyobrażam sobie, że to się
kiedyś zmieni, choc odrobinę nadziei na kolejny dzień mam.
Czasami zastanawiam się, czy lepiej mieć trochę mniej szczęścia w różnych
sprawach, ale za to kogoś kochającego, kto będzie wsparciem i dla kogo mimo
wszystko warto życ, czy mieć właśnie takie życie na tip top i nie móc się tym
z nikim podzielic. Chciałabym może nawet mieć złamane serce, bo to
przynajmniej oznacza, że się kogoś kochało a ja mam serce puste, choc „pojemne
jak przedwojenna wanna”.
Nie chcę porad, pocieszeń, nie chcę, żeby ktoś mi powtarzał „wszystko się
ułoży”, „fajna jesteś, na pewno kogoś znajdziesz” bla bla. Wkurza mnie to, bo
co oni tam wiedzą. Chciałabym po prostu przestac chcieć. Zakopac gdzieś
głęboko w tę moją potrzebę miłości(bo chyba pozbyc się jej nie da), tak żeby
na co dzień jej sobie nie uświadamiac, zyc normalnie, robic swoje, cieszyc się
na 100% z tego, co mam, bo jest z czego. Nie tęsknic za czymś, co może nigdy
nie nadejdzie, bo przeciez nigdzie nie jest powiedziane, że każdy znajdzie
miłośc. Pogodzic się z tym, że jest, jak jest. Obawiam się jednak, że to
niewykonalne. Myślałam, żeby pójśc do psychologa, ale waham się z tych samych
powodów, dla których nie chcę się zwierzac przyjaciołom. Tej zimy może jednak
będę musiała. To dośc przełomowy rok, niedługo skończę studia i trzeba będzie
oficjalnie zacząc dorosłe życie. W pojedynkę. Było tez trochę zmian, moje
współlokatorki zamieszkały ze swoimi chłopakami(każda ma po jednym, dla
scisłości), ludzie ida do przodu parami.
Często uciekam w marzenia. Mam tak od dziecka(„Ani z Zielonego Wzgórza”
powinni zabronic). Ostatnio jednak uciekam tam coraz częściej z wyżej
wspomnianych powodów i zaczyna mnie to martwic, boję się, że kiedyś przestanę
to kontrolowac. Całkowicie z nich zrezygnowac bym nie potrafiła, byłoby
ciężko, bo pomagają poprawic nastrój w chwilach słabości, na dłuższą meta
bardziej chyba jednak szkodzą, przecież prędzej czy później muszę przyznac, że
to tylko moja wyobraźnia.

Nie będę cytowac Gombrowicza i jeżeli ktoś naprawdę to wszystko przeczytał, to
po prostu podziękuję za uwagę. Muszę w końcu iśc spac, żeby wstac za parę
godzin w dobrym humorze, czego wszystkim życzę. Pozdrawiam!

Edytor zaawansowany
  • claire.ampres 05.10.09, 14:44
    nie chciałabym zlekceważyć tego, co napisałaś, ale gdybyś się rozejrzała choćby
    po tym forum, zauważyłabyś, że osób z takim problemem jak Ty są tu dziesiątki,
    może setki (na przestrzeni miesięcy).
    jesteś młodą osobą. i nie napiszę Ci, że wszystko się ułoży. bo w sumie sporo
    zależy od Ciebie, czy się ułoży, czy nie.
    ostatnio zauważam coraz silniej pewną prawidłowość - im mniej się spinamy i
    popadamy w desperację poszukiwawczą, tym łatwiej jest znaleźć lub też zwrócić na
    siebie uwagę innych. może w tej sferze popracuj nad sobą?
    nie zakładaj, że nie przeżyjesz kolejnej samotnej zimy, bo przecież przeżyjesz.
    zamiast może zadręczać się tym, czego Ci brak, skup się na tym, co masz i możesz
    mieć? (pasje, przyjaźnie itd.) nie wiem, czy to Ci pomoże odnaleźć ukochanego,
    ale wiem, że ogrzeje Ci zimną zimę smile
    pozdrawiam.
  • samotniczka30 05.10.09, 15:26
    Sorry... ale nie mogę! Jak czytam co wypisują tak młodziutkie osoby... wydaje mi
    się, że to tylko stan ducha, a nie prawdziwa samotność. Może depresja? Może
    warto udać się do lekarza... Z drugiej zaś strony należy wiedzieć, że do
    załamanych i zrozpaczonych ludzi inni ludzie nie lgną... każdy szuka radości,
    szczęścia, a nie kogoś, kogo mógłby bezustannie pocieszać. Taka jest prawda o
    życiu i ludziach. 23-latka ma w okół siebie masę wolnych rówieśników - miliony
    szans. Coś tu nie tak.... ja mam prawo narzekać... w moim wieku już wolnych
    mężczyzn nie ma, a tym bardziej takich co zechcą kobietę z dzieckiem. Ale młoda
    dziewczyna bez żadnych zobowiązań?
  • gizmo.o 05.10.09, 15:50
    dziękuję za odpowiedzi! chciałam to po prostu z siebie wylać,ulżyło mi. życzmy
    sobie nawzajem powodzenia i łagodnej zimy. pozdrawiam!
  • vidmo76 05.10.09, 16:04
    Hehehe no proszę, pierwsza uleczona! smile
    --
    suspicious
  • samotniczka30 05.10.09, 16:06
    vidmo76 napisał:

    > Hehehe no proszę, pierwsza uleczona! smile
    I dobrze... jak to pomaga to świetnie... mnie też kiedyś pomogło... jak miałam
    wielkiego doła. I od tamtej pory jakoś mi lepiej, czyli efekt jest trwały.
    Polecam smile
  • sebtrom 06.10.09, 17:22
    no tak, 23 latka nie ma prawa chceć kochać i pisać o tym, wypada to tylko Tobie....
  • kubaa238 06.10.09, 13:58
    Nie martw się, odnajdziesz miłość tylko zacznij aktywnie jej szukać.

    Może warto spróbować skorzystać z pomocy:
    iduo.pl
    To największe w Polsce internetowe biuro matrymonialne, które pomogło już setkom
    osób.
  • sebtrom 06.10.09, 17:23
    kurde nigdy nie spoczniesz...
    nie można takich zabanować ?
  • sebtrom 06.10.09, 17:27
    ja naczytałem się książek również, nie Ani bo faceci tego nie czytali ale
    innych, gdzie również miało to spaść z nieba...miało ruszyć serce, miało być
    niesamowicie
    no i tyle
    skoro nie było to zaczałem szukać...
    nie znalazłem
    samo mnie znalazło ale teraz sam już nie wiem
    natomiast doskonale rozumiem o czym piszesz, mimo ze niby wszystko jest OK to
    jednak tego właśnie brakuje
    trzymaj się ciepło
    pozdrawiam
  • strider23 06.10.09, 20:29
    "Chciałabym może nawet mieć złamane serce, bo to
    przynajmniej oznacza, że się kogoś kochało a ja mam serce puste
    (...)"

    nigdy nie myśl że takie rozwiązanie byłoby lepsze ... lepiej miec
    serce puste a zdrowe, gotowe aby się zapełnić niż serce, martwe
    niezdolne do jakichkolwiek uczuć ... Bóg mi świadkiem że wolałbym
    się nigdy w nikim nie zakochać niż ... hmm ... sama wiesz.

    Stoisz na starcie dziewczyno ... głowa do góry, zęby zaciśniete,
    sznurówki sprawdzone ... start! smile
  • rozmowy_w_sieci 10.10.09, 16:25
    W gruncie rzeczy, wiele osób masz takie problemy.
    Chcesz poznać bratnie dusze? Zajrzyj do nas!
    --
    Brakuje Ci czasem Twojego miejsca w sieci? Czujesz się osamotniony?
    Porozmawiałbyś, ale nie masz z kim? Dołącz do nas, podyskutuj, poznaj fajnych ludzi!
    www.rozmowywsieci.ugu.pl
  • zarovich 11.10.09, 10:55
    Cóż, w tej dziedzinie jednak trzeba trochę szczęścia, samo chciejstwo nie
    wystarcza. Nie zawsze się układa, czasem kompletnie nie wychodzi, ale jeśli
    jesteś w miarę sensowną kobietą to sądzę że w końcu się uda.
    Ale niestety nikt nie da Ci gwarancji, że kolejna zima nie będzie samotna.
    Nie skupiaj się tak bardzo na tym problemie. Wiem, że to trudne bo sam
    nienajlepiej sobie z tym radzę. Ale skoro masz całkiem udane życie, przyjaciół,
    różne zajęcia itp itd to skup się na tym. Jeśli poznajesz nowych ludzi to masz
    szansę, że coś się zmieni.
  • donnied 11.10.09, 11:13
    Wiem o co Ci chodzi, też tak miałem, może mam, ale już kolejną zime
    przeżyłem i dałem rade smile Ale racje mają przedmówcy, że nie ma co
    szukać na siłe i desperacko łapać. Młodaś, wolnaś, bez przeszłości
    daje Ci ogromną szanse na lepsze jutro, tylko się uśmiechaj i
    doszukuj się plusów dnia smile Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.