Dodaj do ulubionych

Wybrakowany egzemplarz

21.06.12, 13:31
Stoję dzisiaj przed lustrem w celu ogolenia zarośniętego ryja i co widzę ? - to co zwykle - nędza - brzydką cerę, krzywe zęby, krzywy nos, szczecinę jako brodę , łysy placek na środku głowy, rzadkie, wciąż przetłuszczające się i miejscami posiwiałe resztki tego co pozostało wokół placka, kłaki w nosie, kłaki w uszach, jakieś krosty na tej sparciałej cerze. Idąc dalej, niżej, mamy garba, posturę szkieletora ale z fałdą na brzuchu, za duże dłonie, z reumatyzmem, obrośnięte, krzywe giry, bladą skórę, pieprzyki krosty i inne syfy. A w głowie błoto a poniżej głowy , wewnątrz skorupy też nic lepszego. Zdecydowanie odrzut z taśmy produkcyjnej.
Obserwuj wątek
    • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 21.06.12, 17:47
      ... i generalnie ta konieczność zaglądania w lustro, patrzenia na siebie, działa źle na psychiczne samopoczucie. Nie widząc siebie można starać się wmówić sobie że jest ok, że ujdzie, ale pierwsza konfrontacja z "lustrzaną rzeczywistością" i pozamiatane...
      • noajdde Re: Wybrakowany egzemplarz 21.06.12, 18:01
        Nienawidzę swojego lusterka w samochodzie. Czasem przez przypadek w nie spojrzę pod nieodpowiednim kątem i aż mnie trzepie. Od razu robi mi się smutno. Robi mi się smutno kiedy jadę do pracy, robi mi się smutno kiedy wracam z pracy. Czasem trudno jest mi uwierzyć w to, że ta paskudna gęba w lustrze to ja.
    • ona_zmeczona Re: Wybrakowany egzemplarz 22.06.12, 19:11
      bloto w glowie to Twoj najwiekszy problem smile
      na reszte jest kilka prosty rad: kosmetycznka, dentysta, obciecie sie a lyso, wyciecie klakow z nosa i uszu, solarium lub kocyk w parku, silownia.
      nawet najbrzydszy facet lepiej wyglada jak jest zadbany
      • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 22.06.12, 20:39
        ona_zmeczona napisała:

        > bloto w glowie to Twoj najwiekszy problem smile
        > na reszte jest kilka prosty rad: kosmetycznka, dentysta, obciecie sie a lyso, w
        > yciecie klakow z nosa i uszu, solarium lub kocyk w parku, silownia.
        > nawet najbrzydszy facet lepiej wyglada jak jest zadbany

        tak, masz rację - część z tego można by jakoś podretuszować, ukryć, poprawiać co jakiś czas (bo problem (kłaki np ) będzie powracał przecież, ale naprawdę to wymagało by jakiejś rewolucji w życiu, na co psychicznie, fizycznie i materialnie mnie nie stać. I z drugiej strony, jak to mam robić tylko dla siebie, to nie ma to zbyt sensu. Narobię się, w sumie niewiele to da, niewiele zmieni a i tak nikt się nie zainteresuje, a jeśli już to ktoś, kto nie chciałbym aby się mną interesował... Po prostu jehowy egzemplarz - raczej do złomowania niż naprawy
        • noajdde Re: Wybrakowany egzemplarz 22.06.12, 21:48
          Mam tak samo. Po prostu nie mam dla kogo. Przecież nie zawsze tak było. Kiedyś codziennie się goliłem, dbałem o fryzurę. O myciu nie piszę bo to oczywiste zachować higienę. Ale wygląd? Dla kogo, po co. Czy się ogolę, opalę, ubiorę tak czy inaczej, byłem sam, jestem sam, będę sam. Nikogo to absolutnie nie obchodzi jak wyglądam skoro zawsze jestem brzydki. Do tego starzeję się, więc z roku na rok coraz brzydszy. I tak, mam świadomość, że wyglądam bardzo źle, że gdybym chciał mógłbym wyglądać lepiej o 5% ale po co? Już mi się nie chce, nie mam siły.
          Otyły nie jestem bo lubię sport. Za to na ogół poobcierany i poobijany tu i tam.
          • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 22.06.12, 22:01
            Tak, wprowadzając ewentualne zmiany , po poprawiajace nasz wygląd, zyskamy niewiele, może nawet nic, bo te zmiany to zmienią nas w bardzo niewielkim procencie... To co potrzebuje zmiany jest nie do ruszenia, nie do zmiany... - geny...
              • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 26.08.12, 21:06
                A pachnący itp... to działa rzeczywiście... Moim ideałem jest , a raczej był sad wysoki, zielonooki młodzianin. Choć nadal nader żywo reaguję na ten typ urody, ostatnio urzekł mnie niezmiernie taki poniżej średniego wzrostu o lazurowym spojrzeniu pan, pachnący, absolutnie grzeczny, pokładany z pięknym radiowym, niskim głosem... mniam... i co ma robić kiedy on nieśmiały, a ja raczej z tych podrywanych niż z podrywających...
        • dot82 Re: Wybrakowany egzemplarz 14.07.12, 23:03
          ale piszesz tak, że się można nieźle pośmiać, wiec może w tej głowie wcale jeszcze nie takie błoto, tylko strumień ci się trochę zmącił smile Napraw to co się da i głowa do góry! )
          • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 15.07.12, 19:14
            dot82 napisał(a):

            > ale piszesz tak, że się można nieźle pośmiać, wiec może w tej głowie wcale jes
            > zcze nie takie błoto, tylko strumień ci się trochę zmącił smile

            Otoz to, otoz to. W ogole tak radosnie sie Was czyta, Janna przeprasza niczym Arbiter Elegantiarum, Kristoff zaraza dystansem do siebie smile Tak serdecznie tu u Was . I milo.
            • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 15.07.12, 19:37
              Aczkolwiek pozwolę się nie zgodzić ze stwierdzenie, że Kriiiiiiiiiiiiistof zaraża dystansem. On tego dystansu raczej nie posiada. Chyba prowadzi katalog ze swoimi wadami i sru - dziś mam krostę na licu, sru - w poniedziałek krzywe nogi, a we wtorek siano tudzież błoto w głowie. A człowiek próżna istota potem ogląda się w lustrze i szuka - jakaś krosta jest, ale za to prawie nie ma talii, matko, rzęsy za krótkie, coś tam w pracy mogłam zrobić lepiej etc... . Takie myślenie na dłuższą metę nie pomaga, no, chyba, że ktoś chce pozostać samotny.
              • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 15.07.12, 20:30
                janna76 napisała:

                > On tego dystansu raczej nie posiada. Chyba prowadzi katalog ze sw
                > oimi wadami

                Oj tak, katolog jest bogaty, to Mu trzeba przyznac. Ulomnosci ma tyle, a wszystkie pieknie opisane , sklasyfikowane i ulozone w alfabetycznym porzadku. Sprawdza je tez widac czesto, czy aby nic nie stracily na wartosci, i -bron Boze- nie zniknely, bo wtedy katalog bylby niekompletny wink
                Tak na serio to mysle, ze Kristoff jest typem brzydala-gawedziarza, ktory tylko kokietuja ta swoja rzekoma brzydota, a tak naprawde to mily z Niego facet smile

                > A człowiek próżna istota potem ogląda
                > się w lustrze i szuka

                Na szczescie moje wszystkie domowe lustra sa wiekowe i nadgryzione zebem czasu przeklamuja rzeczywistosc. Nie widac w nich wiec zmarszczek, ani innych defektow wink

                > Takie myślenie na dłuższą metę nie pomaga, no, chyba, że ktoś chce pozostać samotny.

                Bardzo sluszna uwaga smile
                A moim lekarstwem na samotnosc okazal sie moj pies. Patrzy na mnie z takim podziwem i szacunkiem, ze prawie mu wierze wink
                • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 15.07.12, 23:20
                  Jak już pisałam, ja mam wiele rzeczy nowych, w tym gigantyczne lustro (to z zębem czasu zostało gdzieś w czeluściach dawnej egzystencji) które pokazuje mi ze jest gorzej niż myślałam. A z moją samotnością.... nie jest długa, ale jej nie ogarniam. Irytują mnie masowe spędy, na których z różnych względów muszę bywać. Gdzie proszą mnie do tańca albo z litości (bo jestem sama) albo cieknie im ślina i myślą sobie Bóg wie co (bo jestem sama) Poza tym trochę cyganiłam bo mam syna. Nie jestem toksyczna, ale kiedy wyjeżdża nie pomaga ani pies ani znajomi, kiedy choć na chwilę zostaję sama czuję się opuszczona. Nie pomagają potencjalnie zainteresowani faceci, bo po tym, co urządził mi mąż (wydawałoby się przykładny) nie ufam nikomu. Wydaje mi się, ze chodzi im tylko o zabawę. Przerażający są też ci żonaci, dzieciaci, którym też o coś chodzi. To chyba jakiś defekt. Każda istota ludzka ma swoje demony. Kristoff także, prawda? Trzeba więc coś wymyślić, żeby sobie z nimi poradzić. Chyba po to jest to forum. 7malgorzata7 - wesprzyj mnie w tym twierdzeniu, proszę. Trzeba działać, a nie gadać. Takie jest moje zdanie w tej materii.
                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 16.07.12, 07:34
                    Zauważyłem, ze sporo dziewczyn "cygani". Wraz z upływem czasu wychodzą różne kwestie (obciążenia) z przeszłości. Ale nieważne. NIe ma to tutaj znaczenia. Co o demonów, to na pewno je mam, a może nawet jestem takowy...

                    A co do dzieciatych, żonatych facetów... Małżeństwo to dobry twór ze względów społecznych, ale na pewno niezgodny z ludzką naturą. Ludzie generalnie całe życie coś wokół siebie zmieniają aby poprawić sobie nastrój, nabierać energii i chęci do życia i działania. Zmieniają zatem miejsca zamieszkania, pracę, samochody, starają się poznawać nowych ludzi, przemalowują ściany, czegoś tam się uczą itd itp. To samo dotyczy zmiany partnerów. To szczególnie dotyczy facetów, bowiem są oni jak większość samców- ssaków w naturze - maja zapłodnić, przedłużyć gatunek i znikają. Nie doszukujmy się w życiu jakichś wielkich, mistycznych miłości. Tzw. miłość to tylko reakcja chemiczno - elektryczna mająca na celu maksymalne, niewymuszone zbliżenie się dwojga osobników i prokreację, przedłużanie gatunku. Po iluś tam aktach prokreacji tzw miłość wygasa między nimi i albo z przyzwyczajenia albo ze wzgl. "co ludzie powiedzą" lub pozostałej nutki sympatii albo dla świętego spokoju pozostają razem, lub gnani naturalną potrzebą zmiany, "odświeżenia klimatu" odchodzą w poszukiwaniu nowego partnera. Poza tym każdego dnia starzejmy się. stajemy się brzydcy, nieatrakcyjni , mniej elastyczni mentalnie, zasiedzeni. A nie takimi byliśmy jak buzowały reakcje chemiczne. Dlatego też przestajemy interesować partnerów bo po prostu zmieniamy się na niekorzyść. Faceci są wzrokowcami. Jeśli się fizycznie zdegenerujesz (a to dzieje sie z każdym znas), to przestaniesz mu się podobać i zapewne odejdzie. Life is brutal.
                    • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 16.07.12, 22:26
                      kristoff11 napisał:

                      > To szczególnie dotyczy facetów, bowie
                      > m są oni jak większość samców- ssaków w naturze - maja zapłodnić, przedłużyć ga
                      > tunek i znikają. Nie doszukujmy się w życiu jakichś wielkich, mistycznych miłoś
                      > ci.

                      Nie chodzi o mistyczna milosc, chodzi o zwykla ludzka uczciwosc, sprawiedliwosc, szacunek i... przyjazn. Bo to ostatnie uwazam za fundament prawdziwego zwiazku. Jezeli ktos buduje swoje malzenstwo na pieknej buzi i ladnym biuscie, to oczywiste jest, ze za pietnascie lat ocknie sie z reka w nocniku. I zeby to przewidziec, nie trzeba byc wielkim prorokiem.
                      A te brednie o mezczyznach- zapladniaczach to, wybacz Kristoff, ale sa niesprawiedliwe i krzywdzace dla wiekszosci mezczyzn, ktorych ja znam.

                      > Po iluś tam aktach prokreacji tzw miłość wygasa między nimi i albo z przy
                      > zwyczajenia albo ze wzgl. "co ludzie powiedzą" lub pozostałej nutki sympatii al
                      > bo dla świętego spokoju pozostają razem,

                      Ale ich zwiazek ewoluuje, tak jak oni sie zmieniaja przez lata. Dlatego zgodze sie, ze nie ma gwarancji, ze te zmiany nie doprowadza do rozpadu.
                      Jednak moze sie zdarzyc i tak, ze mimo ewolucji zawsze oboje beda blisko siebie, zarowno fizycznie jak i psychicznie. Beda obserwowac wzajemnie swoje ulepszone wersje i cieszyc sie z tego, ze w drugiej osobie zawsze sa nowe rejony do odkrycia wink
                      Tak ja postrzegam zwiazek. Jako zrodlo inspiracji, a nie jako klopot, bo zabawka sie znudzila.

                      > A nie takimi byliśmy jak buzowały reakcje chemiczne. Dlatego
                      > też przestajemy interesować partnerów bo po prostu zmieniamy się na niekorzyść

                      Ale natura jest sprawiedliwa w tej materii- wszystkim nam dodajac lat, dodaje i zmarszczek, i siwych wlosow. No chyba, ze marzy Ci sie przy boku wieczna osiemnastolatka wink

                      > . Faceci są wzrokowcami.

                      Kobiety tez. smile To chyba oczywiste, ze wolimy patrzec na to co ladne.

                      > Jeśli się fizycznie zdegenerujesz (a to dzieje sie z k
                      > ażdym znas), to przestaniesz mu się podobać i zapewne odejdzie. Life is brutal

                      Teoria do bani, bo zycie to nie tylko patrzenie. Zycie to przede wszystkim odczuwanie, przezywanie, to dotyk, glos, zapach i smak. Biedni ci, ktorzy tylko patrza wink
                      • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 16.07.12, 22:48
                        czy marzy mi się 18- stka? Nie - - to by mogło podchodzić pod pedoflię. Marzy mi się natomiast świat jak u zwierzaków - żadnych długotrwałych miłości i głupich, zaślepiających i odbierających rozum uczuć. I te ciągłe walki - " bo wy wszyscy jesteście tacy/takie same", bo mnie zdradził, bo mnie rzuciła, bo ma kogoś innego, bo to , bo tamto, stres, powikłania pochorobowe, Sam syf po prostu w imię czegoś co nazywa się miłość. Powinno byc jak u braci mniejszych - raz na jakiś czas zew natury a potem długi spokój. Ale to wszystko jest chore.
                        • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 14:51
                          kristoff11 napisał:

                          > Powinno byc jak u braci mniejszych - raz na jak
                          > iś czas zew natury a potem długi spokój. Ale to wszystko jest chore.

                          Nie wiem, Kristoff, czy ja Cie dobrze zrozumialam. Marzy Ci sie Twoje wlasne zycie, ktore przezywasz patrzac na nie przez szybe ? Raz na jakis czas okazesz jakies emocje, a potem co ? Siedzenie w fotelu i patrzenie w telewizor ? To mialby byc ten Twoj "spokoj" ?
                          No chyba, ze miedzy wierszami dajesz do zrozumienia, ze boisz sie rozczarowania, porzucenia i bolu...
                          A kto powiedzial, ze w zyciu zawsze jest fajnie ? Taka jest natura samego zycia- raz jest dobrze, a raz zle.( A najsmieszniejsze jest to,ze najwieksza pule zawsze zgarnia ten, kto najwiecej zaryzykowal wink)
                          I nie da sie inaczej, po prostu sie nie da. Bez emocji nie ma prawdziwego zycia, jest tylko wegetacja.
                          • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 17:57
                            Ale emocje nie muszą być wypadkowa tylko miłości lub powikłań po niej. A spokój - dlaczego równasz spokój do siedzenia przed TV? Ja nie kocham i nie jestem kochany, nie mam przez to żadnych zobowiązań, które by mi zabierały czas. Ale gdybym miał rzec, że nudzi mi się w życiu, to popełniłbym poważne kłamstwo. Żyję spokojnie, ale jednocześnie szybko, mam co robić. Gdybym zachorował na miłości, to by to musiało się odbić na mojej pracy, czasie wolnym, który przeznaczam na moje ulubione podróże itd. No chyba, że choroba ta wiązała by się z zakochaniem się z wzajemnością w ideale (moim idale smile...
                            • torado Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 18:08
                              kristoff11 napisał:

                              > Ale emocje nie muszą być wypadkowa tylko miłości lub powikłań po niej. A spokój
                              > - dlaczego równasz spokój do siedzenia przed TV? Ja nie kocham i nie jestem ko
                              > chany, nie mam przez to żadnych zobowiązań, które by mi zabierały czas. Ale gdy
                              > bym miał rzec, że nudzi mi się w życiu, to popełniłbym poważne kłamstwo. Żyję s
                              > pokojnie, ale jednocześnie szybko, mam co robić. Gdybym zachorował na miłości,
                              > to by to musiało się odbić na mojej pracy, czasie wolnym, który przeznaczam na
                              > moje ulubione podróże itd. No chyba, że choroba ta wiązała by się z zakochaniem
                              > się z wzajemnością w ideale (moim idale smile...

                              tak własnie sobie czytam, jak te wszystkie forumowe panny łącznie ze mną wink próbują Ci uświadomić, że nie tędy droga kriss nie tędy......ale Ty masz swoja własną i tęsknisz za uczuciem.....tongue_out odwzajemnionym.....
                              --
                              no to sru.....
                              1041737
                              • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 18:27
                                A jak to miałby być droga? Mam się podłożyć pod związek z kim, kto mi sienie będzie podobał? Nie dopuszczam takiej możliwości. Jeśli związek, to na zasadzie wzajemności w kontekście podobania się sobie i jakości uczucia. Jeśli jest to niemożliwe, to zdecydowanie chcę być do końca sam
                                • torado Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 18:46
                                  kristoff11 napisał:

                                  > A jak to miałby być droga? Mam się podłożyć pod związek z kim, kto mi sienie bę
                                  > dzie podobał? Nie dopuszczam takiej możliwości. Jeśli związek, to na zasadzie w
                                  > zajemności w kontekście podobania się sobie i jakości uczucia. Jeśli jest to ni
                                  > emożliwe, to zdecydowanie chcę być do końca sam

                                  problem z Tobą kriss polega na tym, że Ty bez gwarancji wzajemności nawet nie próbujesz wchodzić w relację rzeczywistą z kobietą.....ale w ten sposób nigdy się nie dowiesz czy Twoje uczucia zostaną odwzajemnione.... a gwarancji na samym wstępie znajomości nie dostaniesz wink
                                  --
                                  no to sru.....
                                  1041737
                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 18:54
                                    torado napisała:

                                    > problem z Tobą kriss polega na tym, że Ty bez gwarancji wzajemności nawet nie p
                                    > róbujesz wchodzić w relację rzeczywistą z kobietą....

                                    Moze powinien, na samym poczatku, zazadac deklaracji na pismie ? wink
                              • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 18:31
                                torado napisała:

                                > jak te wszystkie forumowe panny łącznie ze mną wink pr
                                > óbują Ci uświadomić.....

                                O, wypraszam sobie, nie jestem panna, tylko wdowa wink
                                Nikomu tez nie probuje nic uswiadamiac, kazdy ma swoj punkt widzenia, co nie jest tozsame z patentem na madrosc. A podyskutowac zawsze jest milo smile
                            • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 18:51
                              kristoff11 napisał:

                              > A spokój
                              > - dlaczego równasz spokój do siedzenia przed TV?

                              A tak mi sie napisalo wink Moze dlatego, ze znam niewiele zajec, ktore mozna by kojarzyc ze spokojem.

                              > Ja nie kocham i nie jestem ko
                              > chany, nie mam przez to żadnych zobowiązań, które by mi zabierały czas.

                              Idac Twoim tokiem myslenia - wszystko zabiera nam wolny czas - praca, hobby, przyjaciele...

                              > Gdybym zachorował na miłości,
                              > to by to musiało się odbić na mojej pracy, czasie wolnym, który przeznaczam na
                              > moje ulubione podróże itd.

                              No to mamy milosc wedlug Kristoffa : Miec ciastko i zjesc ciastko wink
                              (To taki zart oczywiscie, mam nadzieje, ze sie na mnie nie gniewasz ? smile)

                              • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 19:44
                                No litości, ale przecież to widać, czuć już na początku znajomości, czy ktoś będzie ew. odwzajemniał uczucie, czy nie. A co do ciastek - idealne to rozwiązanie - mieć ciastko i jednocześnie zjeść ciastko
                                • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 17.07.12, 20:39
                                  ristoff11 napisał:

                                  > No litości, ale przecież to widać, czuć już na początku znajomości, czy ktoś bę
                                  > dzie ew. odwzajemniał uczucie, czy nie.

                                  Na poczatku, to mozesz ewentualnie zobaczyc, czy jest Toba zainteresowany(a) i czy jej sie podobasz. Czy bedzie odwzajemniala uczucie - dowiesz sie, jak troche z Toba osoba pobedziesz smile
                                        • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 19:40
                                          Odzyskałam przepity laptop wink A tak na serio - wakacje bez komputera, telefon w stopniu umiarkowanym i od razu chce się żyć jeszcze bardziej. I jest mi niezmiernie miło, że nie zostałam wykreślona z szacownego Klubu z uwagi na frekwencję smile) Pozdrawiam członków malkontentów i członkinię oponentkę (czyli Ciebie) oraz oczywiście Ojca Założyciela.
                                          • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 19:48
                                            Element nieprzewidywalności jest jednym z najistotniejszych w naszym krótkim żywociku szanowny Ojcze Założycielu. Nie pytaj więc co się stanie, bo i tak stanie się to, co ma się stać (tu afiszuję się z fatalizmem). Ale można oczywiście pobawić się w domniemywanie.
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 20:33
                                                    janna76 napisała:

                                                    > co chciałbyś żeby się stało

                                                    Ja bym chciala uratowac zycie jakiemus topiacemu sie biedakowi. I zeby ten biedak, po wyciagnieciu z wody, okazal sie calkiem porzadnym kawalkiem faceta. I zeby bylo mu glupio, ze wypornosc wody sprawila mu takiego figla, ze byl holowany do brzegu przez drobna kobiete wink
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 20:40
                                                    hm, więc ja się nie nadaję, bo spełniam tylko jedno kryterium tzn jestem wdzięcznym topielcem w niemal każdym sezonie (nie umiem pływać). Choć kocham wszelkie jednostki pływające i z nich korzystam.
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 20:49
                                                    janna76 napisała:

                                                    > Choć kocham wszelk
                                                    > ie jednostki pływające i z nich korzystam.

                                                    No to mamy cos wspolnego smile
                                                    A ja sie bardzo pozno nauczylam plywac, mialam chyba z pietnascie lat. Nadmuchalam sobie materac i wyplynelam na jezioro, gdzies tak w polowie zeszlo mi cale powietrze i chcac nie chcac musialam jakos dochlapac sie do drugiego brzegu. Kiepsko mi szlo,ale dalam rade.
                                                    Od tej pory plywam juz bez materaca wink
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 20:56
                                                    ALE JA MAM TROCHĘ WIĘCEJ NIŻ 15 LAT!!! I PANICZNIE BOJĘ SIĘ WODY W KONTAKCIE BEZPOŚREDNIM POWYŻEJ KOLAN!!! A ponadto zawsze, zawsze był ktoś, kto mnie uczył pływać albo mnie ratował. Ale Twoje fantazje.... drobna osóbka ratująca, mniam... chyba jednak nauczę się pływać...
                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 20:57
                                                    zatem dziś zrobiłem coś, co było pierwszym takim działaniem w moim życiu. Byłem kilka dni temu w pewnej knajpie i tam spodobał mi się jedna z obsługujących dziewczyn, w sumie zwyczajna (ale podobała mi się) i sympatyczna (wiem bo dało się parę razy zagadać). Dziś poszedłem tam ponownie, aby znowu ew z nią się spotkać. Była. Nad wyraz długo pożywałem pizzę i starałem się coś tam co jakiś czas zagadać. Odpowiadała chętnie i z uśmiechem. Chcąc zatem jakoś rozwinąć tą znajomość w coś więcej niż tylko pogaduszki klient - obsługa, coś wykombinowałem. Ja nie potrafię tak po po prostu zapytać o numer tel. czy coś w tym rodzaju, więc zrobiłem coś innego (chyba głupiego jednak). Otóż napisałem na karteczce kilka słów, że miło by było, gdyby dała się zaprosić na kawę, podałem numer tel. , swoje imię i gdyby zechciała poprosiłem o ew. SMS-ka. Włożyłem tą karteczkę do takiego kufereczka w którym przyniosła mi rachunek razem z zapłatą. Po czym szybko odszedłem... ...Chciałbym, aby się odezwała... tyle
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 21:04
                                                    Niesamowite,lekko staroświeckie, teraz faceci tak nie robią.... Imponujące wręcz. Poczyniłeś pierwszy krok. Nawet jeśli się nie uda przełamałeś się. Ważne jest to co się ma w głowie. Jeśli masz taką fantazję prędzej czy później zdobędziesz jakąś kobietę która Cię interesuje.
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 21:09
                                                    kristoff11 napisał:

                                                    > Włożyłem tą karteczkę do
                                                    > takiego kufereczka w którym przyniosła mi rachunek razem z zapłatą. Po czym szy
                                                    > bko odszedłem... ...Chciałbym, aby się odezwała... tyle

                                                    Dla mnie bomba. Romantycznie, ale i konkretnie, a zarazem bez narzucania sie. No,no Kristoff, pokazales klase.( Szkoda, ze nie ma emotikonu na slowo "podziw" smile)
                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 21:24
                                                    Cóż, spodziewam się jednak porażki, bo nic nie wiem o tej osobie - o jej statusie matrymonialnym (obrączki przynajmniej nie było) i o tym ,czy w ogóle jakoś mogłem się spodobać (uprzejmość z jej strony może być wymuszona dla klientów). I tak to będzie, że upadnie jeszcze bardziej i tak mizerne poczucie mojej wartości. Zastanawiam się zatem, czy nie lepiej nie próbować. Wtedy człowiek jest tylko wkurzony na los, a tak to po tyłku dostaje psychika i owe poczucie wartości...
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 01.08.12, 22:00
                                                    Wierzę, to jest pojęcie metafizyczne. ja to wiem. Tak to działa. Facet musi być facetem. Mimo czasów jakie mamy. Musi przejmować inicjatywę i nie przejmować się porażkami jakie ma spotkać na swojej drodze.
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 02.08.12, 21:27
                                                    To, co przychodzi zbyt łatwo jest zwykle niewiele warte. Dlatego życie jest warte tak wiele. Trzeba z niego korzystać do upadłego. Mimo wszystko. Małgorzata straciła męża. Mimo to jest osobą pogodzoną - może to zbyt wiele powiedziane - nie pomstującą, nie rozżaloną, twórczą (patrz - mozaika). Ja też od rana, do wieczora codziennie zdobywam teraz każdy dzień. Nie jest łatwo, tym bardziej, że nie zasłużyłam sobie na to co mnie spotkało, bo nie robiłam rzeczy, które zarzucał mi mój mąż. Od tego czasu odniosłam parę sukcesów ale i porażek, po których... ale cóż... Alleluja i do przodu. Charakter mi tylko na tym, ucierpiał. jestem, ogólnie rzecz ujmując foszasta i nieznośna. Ale, skoro jeszcze znajomi nie rzucili na mnie klątwy, może nie jest tak źle. Dlatego - nie poddawaj się chłopie!
                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 02.08.12, 21:58
                                                    masę ludzi ma jakieś traumatyczne przejścia - dla każdego z tych osób są one ważniejsze od traum innych, mimo, że często tak nie jest. Ale to indywidualne światy każdego z nas. Jest tylko takie prawidło, że nie da się nie poddawać, nie da się bez końca próbować, kiedy nigdy nie ma rezultatów...
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 02.08.12, 22:07
                                                    kurczę, czyli panna nie oddzwania. Sam jednak pisałeś, ze to twoja pierwsza próba. Poza tym żyjemy w czasach kiedy ludzie ogólnie się siebie boją. Nie ufają innym. trudne jest to wszystko. Czasem myślę, że lepiej jest być dzieckiem albo trupem. Przykro mi.
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 02.08.12, 22:19
                                                    To lipa rzeczywiście. Wybacz, ale dziś nie mam nastroju, żeby pisać inaczej. A swoją drogą popracuj nad ego, bo skoro z takiego powodu ... na beton. taki facet, ale wiesz, człowiek uczy się przez całe życie, Ty pracuj nad ego. Ja postaram się też.
                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 02.08.12, 22:27
                                                    wiesz. powód niby drobny, ale daje w d... A facet - jaki niby facet - ciota nie facet. Ale dodam, że na pociechę, to sobie zmieniłem auto dziś. Jeszcze o godz 14 nie planowałem niczego takiego, a o 16 już było zakupione. Ale to i tak szczęścia nie daje... Generalnie zostałem olany, tak jak zawsze z resztą...
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 02.08.12, 22:39
                                                    To potwierdza teorię, że dla istoty ludzkiej najważniejsza jest inna ludzka istota. Jakie to smutne wszystko. Nie mam siły pisać nawet. Osiągam dno swojej egzystencji. Jetem 100% członkiem Klubu.
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 03.08.12, 23:17
                                                    janna76 napisała:

                                                    > Jakie to smutne wszystko. Nie mam siły pisać nawet. Osiągam dno swojej eg
                                                    > zystencji. Jetem 100% członkiem Klubu.

                                                    Ze tez ja wczesniej nie znalazlam Twojego postu sad ....
                                                    No i kto odwazyl sie napisac takie rzeczy? Nasza forumowa optymistka ??? To nas tu tak pieknie wyciagasz za uszy, pocieszasz, a sama sie poddajesz ? Oj, oj, chyba musimy udzielic Ci nagany smile
                                                    Janna, glowa do gory, jutro przeciez tez bedzie dzien !
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 03.08.12, 23:23
                                                    kristoff11 napisał:

                                                    > tak, to była pierwsza próba tego typu - z jakimiś karteczkami tajemnymi.

                                                    Ale pomysl byl genialny i powinienes go opatentowac, tutaj na forum opadla nam szczeka z wrazenia. Taka jest prawda.

                                                    > I tak,
                                                    > nie odezwała się. I nie odezwie się skoro tak. LIpa.

                                                    Jej strata.

                                                    > Ego upadło z hukiem na be
                                                    > ton

                                                    Jak ego wielkie to i huk duzy wink Zart oczywiscie. Ale kobiecie na pewno poprawiles humor, pewnie teraz opowiada kolezankom jakie ma wziecie. Dobre i to wink
                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 04.08.12, 06:38
                                                    7malgorzata7 napisała:


                                                    > Ale pomysl byl genialny i powinienes go opatentowac, tutaj na forum opadla nam
                                                    > szczeka z wrazenia. Taka jest prawda.

                                                    Prawda, czym jest prawda...

                                                    > Jej strata.

                                                    Ha, a mżoe jej szczęście

                                                    >kobiecie na pewno poprawiles humor, pewnie teraz opowiada kolezankom jakie ma wziecie. Dobre i to wink

                                                    oj, wcale mnie to nie cieszy
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 02.08.12, 22:28
                                                    "masę ludzi ma jakieś traumatyczne przejścia - dla każdego z tych osób są one ważniejsze od traum innych, mimo, że często tak nie jest. Ale to indywidualne światy każdego z nas" - to prawda. Kiedy coś takiego się zdarzało, np jakaś śmierć bliskiej osoby, zawsze byłam autentycznie zdziwiona, że czas nie stoi w miejscu, ludzie przemieszczają się w swoim tempie, świeci słońce. Nic się nie zmieniło. To co się wydarzyło nie miało wpływu na funkcjonowanie świata. Poza jednym czy dwoma gdzieś w głowie.
                                                  • sowa876 Re: Wybrakowany egzemplarz 03.08.12, 08:16
                                                    Jestes bardzo naturalny i to sie liczy, jestes wielki bo masz wiele fajnych pmyslów którymi zaskakujesz innych. Dlaczego kochamy zwierzeta, bo sa naturalne, pachną sobą, wszystko powinno pachniec swoim naturalnym zapachem, np truskawki, jabłka mleko itd. Wszystko jest piekne co naturalne. Dziwne, ale pewien już nie zyjacy aktor powiedzial : wszystkich ktorzy kalecza Nature powinni pozamykac. Czyli sztuka jest sztuczna, raz lepsza raz gorsza,ale dziwny twór.
                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 16.07.12, 21:59
                    janna76 napisała:

                    > Jak już pisałam, ja mam wiele rzeczy nowych, w tym gigantyczne lustro (to z zęb
                    > em czasu zostało gdzieś w czeluściach dawnej egzystencji) które pokazuje mi ze
                    > jest gorzej niż myślałam.

                    Na poczatek wyrzucic lustro wink
                    Bardzo ubolewam nad tym, ze wiekszosc ludzi wierzy (pisze tak ogolne), ze swietny wyglad moze odmienic nasze zycie na lepsze.
                    W swoich kilkuletnich wedrowkach po szpitalnych korytarzach, kiedy jeszcze walczylam o zdrowie mojego meza, zauwazylam,ze zycie samo w sobie jest tak wielka wartoscia, ze dla jego ratowania ludzie gotowi sa poswiecic wszystko, lacznie z wygladem. To mi dalo duzo do myslenia. Po prostu sa w zyciu rzeczy bardzo wazne, wazne i malo istotne. Teraz juz wiem, ze do dwoch pierwszych wyglad na pewno nie nalezy wink

                    > A z moją samotnością.... nie jest długa, ale jej nie
                    > ogarniam. Irytują mnie masowe spędy, na których z różnych względów muszę bywać.

                    Mnie samotnosc zasadniczo nie przeszkadza. Moze dlatego, ze wokol mnie jest duzo osob zyjacych w pojedynke, jak to sie teraz modnie mowi - singli wink
                    Wierze Ci jednak,ze bywanie w towarzystwie takich "poparowanych" moze byc irytujace. Pol biedy, gdy jest to niezobowiazujace spotkanie przy grillu. Jednak na jakis dluzszy wypad , gdzie sa same pary, a ja tylko jedna, raczej bym sie chyba nie wybrala.

                    > Poza tym trochę cyganiłam bo mam
                    > syna.

                    I bardzo dobrze, ze masz. Macierzynstwo otwiera nowe swiaty pojmowania rzeczywistosci. Jest jak przygoda, ktora pozwala dotknac najpiekniejszego z ludzkich uczuc. Mozesz sie tylko z tego cieszyc, Janno smile

                    > bo po tym, co urządził mi mąż (wydawałoby się przyk
                    > ładny) nie ufam nikomu.

                    I to mnie wcale nie dziwi. Zdrada zawsze boli, obojetnie czy ma sie piec lat, dwadziescia, czy piecdziesiat...sad Rany goja sie dlugo, a zalobe po skonczonym zwiazku po prostu trzeba przezyc... Ja moglam liczyc na Rodzicow i przyjaciol, chociaz mnie, paradokasalnie bylo chyba latwiej niz Tobie, bo odejscie mojego meza poprzedzila ciezka choroba... I pewnie gdyby nie Jego smierc to bylibysmy nadal razem...

                    > Każda istota ludzka ma swoje demony. Kristoff także, prawda? Trzeba więc coś
                    > wymyślić, żeby sobie z nimi poradzić. Chyba po to jest to forum. 7malgorzata7 -
                    > wesprzyj mnie w tym twierdzeniu, proszę. Trzeba działać, a nie gadać.

                    Wierze w ludzi. W ich bezinteresowna dobroc. Wiem, ze pewnie macie mnie taraz za naiwna, ale mam taka teorie, ze mozemy zmienic sie na tyle, ze bedziemy "przyciagac" do siebie tylko samych pozytywnie zakreconych . Jak to osiagnac, w stu procentach jeszcze nie wiem, na razie powstal tylo zarys mojej teorii, ale pracuja nad nia z matematyczna dokladnoscia wink
          • noajdde Re: Wybrakowany egzemplarz 26.06.12, 18:42
            Tak, tak, kup sobie drogi krem, zafunduj fryzjera, dentystę, kup sobie nowe ciuchy a i tak żadna kobieta nawet na Ciebie nie spojrzy. Znam to z doświadczenia. Lepiej już wydać te pieniądze na jakieś hobby, przynajmniej będzie z tego odrobina przyjemności.
              • noajdde Re: Wybrakowany egzemplarz 26.06.12, 20:31
                Jak ktoś jest przystojny to nawet o poranku, rozczochrany, czy spocony, czy brudny, czy w byle łachach będzie "ciachem". Jak ktoś jest brzydki to nic mu nie pomoże. "Pasztet" w sreberku dalej będzie tylko "pasztetem" zaś cały jego wysiłek uznany zostanie za żałosny.
                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 07.07.12, 12:52
                    Ja zawsze na święta wybierałam najbrzydszą choinkę, z miotu kociaków czy szczeniaków najgorsze egzemplarze. Nikt ich nie chciał, a zawsze okazywało się, że są fantastyczne (no, może poza choinką, bo nie bardzo było gdzie wieszać bąbki...). Nauki więc z tego płyną oczywiste.
                          • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 07.07.12, 21:59
                            dodam jednak, po pewnym namyśle, że za każdym z tych brzydali o których myślę stoi jakaś władza w jakimś światku (choć są nieliczne wyjątki). Niewiele się zmieniliśmy od starożytnego Rzymu.
                              • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 07.07.12, 22:55
                                samorządowiec, kierownik jednostki, nawet p.o. dyrektora. A kiedy nowy brzydal dyrektor pojawia się w mieście, wszystkie nauczycielki za nim, szaleją. Władza to klucz do szybkich sukcesów, kiedy powierzchowność odbiega od standardów. Czasem jednak na sukces warto poczekać. Nie wszyscy lubią standardy.
                                • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 08.07.12, 07:34
                                  Zatem potwierdza się fakt, że kobity lecą na kasę- bo czy innym jest władza jeśli nie kasą. Także jeśli jesteś ładnym, to masz szansę nawet będąc uboższym. Będąc brzydkim szansę na poznanie kogoś i utrzymanie go przy sobie oraz miłość (do swojego portfela i konta) masz będąc na stanowisku i będąc ponadprzeciętnie sytuowanym. Ubożejesz - zostajesz wymieniany na leszy model.
                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 08.07.12, 12:31
                                    Jednak to samo można powiedzieć o kobietach, ale z innych powodów - starzejesz się i zostajesz wymieniona na młodszy medel... Tak było i tak będzie zawsze. Kobiety lecą na kasę, to pewne, ale może też i za inteligencją i zaradnością, która za tą kasą stoi. Dla panów natomiast te cechy mają drugo, trzecio, czwart..... rzędne znaczenie (w zależności od osobnika), przy pięknej powierzchowności.
                                    • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 08.07.12, 17:29
                                      ...tak, bo to jest pochodna dawnych naturalnych zachowań. Faceci wyszukiwali ładne, dobrze wyglądające kobiety, które swoją atrakcyjną zewnętrznością na swój sposób dawały spore gwarancje na zdrowe, silne potomstwo. Kobiety zaś potrzebowały wojownika, myśliwego, który by zapewnił byt i ochronę rodzinnemu ognisku podczas kiedy one wychowywały by potomstwo. Stosunek facetów do kobiet jest dziś podobny. Kobiet do facetów w zasadzie również, z tym, że nie potrzeba im myśliwego - wojownika a zaradnego z kasą, co również daje poczucie stabilnego bytu.
                                      • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 08.07.12, 21:12
                                        kristoff11 napisał:

                                        > Kobiet do facetów w zasadzie również, z tym, że nie potrzeba im myśliw
                                        > ego - wojownika a zaradnego z kasą, co również daje poczucie stabilnego bytu.

                                        Czy kasa daje poczucie stabilnego bytu ?Nie jestem tego do konca pewna. Przeciez wszystko moga diabli strzelic wink Zreszta kase zarabiam sama, na moje potrzeby wystarczy. Wiec dobrze by bylo, zeby mezczyzna dawal mi poczucie stabilnego bytu na innym polu - wspieral mnie w moich dzialaniach, zeby we mnie wierzyl i mnie nie dolowal.
                                        • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 08.07.12, 21:36
                                          no zgoda, trochę się to pozmieniało, ale nie oszukujmy się - masz kasę, to w zasadzie załatwisz wszystko - oprócz miłości, zdrowia i może kilku innych rzeczy. Pieniądze szczęścia nie dają, być może, lecz kufereczek stóweczek daj Boże... Także generalnie jest jak było od zarania dziejów - faceci walczą na wojnach (również je wywołują), wykonują najcięższe i najtrudniejsze prace, pchają ten świat cywilizacyjnie do przodu, a panie są ich muzami i wychowawcami młodych pokoleń. Teraz są takie czasy, że panie w większości również zarabiają, jednak mimo wszystko to na facecie ciąży jakiś jakby naturalny obowiązek zapewnienia bytu swej rodzinie. Chyba, że pani jedna z drugą samotna - wówczas musi sobie ten byt zapewnić sama. Moim zdanie próby zmian tego układu na szerszą skalę spowodują potworny nieład, bo ze zniewieściałych facetów i zmaskulizowanych kobiet nic dobrego nie wyniknie.
                                          • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 08.07.12, 23:53
                                            kristoff11 napisał:

                                            > Moim zdanie próby zmian tego układu na szerszą skalę spowodują
                                            > potworny nieład, bo ze zniewieściałych facetów i zmaskulizowanych kobiet nic do
                                            > brego nie wyniknie.

                                            Kristoff, bez urazy, ale moja 80 letnia Babcia juz bardziej realnie patrzy na swiat od Ciebie wink
                                            O jakim niezmiennym ukladzie Ty mowisz ? Skoro dwie osoby nie roznia sie wyksztalceniem, maja podobne cele i priorytety, wspolnie chca cos budowac, to dlaczego ktos ma na sile przydzielac im jakies role ? Czy fakt, ze umiem murowac, klasc ozdobne tynki, dobrze radze sobie z wiertarka i lutownica przekresla mnie jako kobiete? I dlaczego mialabym nadawac sie tylko do sprzatania i mycia toalety ? Myslisz , ze mezczyzna,ktory gotuje i zajmuje sie swoim dzieckiem jest mniej meski ?
                                              • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 09.07.12, 19:25
                                                kristoff11 napisał:

                                                > Wyłuskałaś z całości problemu kilka banalnych czynności męsko-damskich, które n
                                                > ie zmieniają niczego w naturalnym układzie. Sięgnij głębiej

                                                Bo zycie to wlasnie te banalne czynnosci smile A cos takiego jak "naturalny uklad" po prostu nie istnieje. Ja przynajmniej nie wiem co to jest, a Ty wiesz? I nie powinien istniec, bo czasem zdarza sie tak, ze jedna osoba w zwiazku, z jakis przyczyn, nie moze wykonywac swoich obowiazkow, wtedy ta druga moze ja zastapic. Wtedy swiat sie nie wali i nikt na tym nie cierpi. I to jest uczciwe.
                                                • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 09.07.12, 20:33
                                                  ale zostawmy układy w związkach. Temat potraktujmy globalnie. Faceci nie będą przedszkolankami a kobiety nie będą pracować w kopalniach. Oczywiście nic w zasadzie nie stoi na przeszkodzie, ale to jest właśnie układ, podział, którego globalnie nikt nie łamie. Uwarunkowania psychiczne i fizyczne jasno ukierunkowują działania kobiet na inne przestrzenie niż facetów i vice versa
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 09.07.12, 21:08
                                                    kristoff11 napisał:

                                                    > ale zostawmy układy w związkach. Temat potraktujmy globalnie. Faceci nie będą p
                                                    > rzedszkolankami a kobiety nie będą pracować w kopalniach.

                                                    Miedzy kopalniami i przedszkolami jest sto tysiecy innych zawodow, gdzie rownie dobrze realizuja sie zarowno kobiety jak i mezczyzni. Wiec rozumiem,ze wyjatek przybral u Ciebie miare globalna ?

                                                    > Uwarunkowania psychiczne i fizyczne jasno ukierunkowują d
                                                    > ziałania kobiet na inne przestrzenie niż facetów i vice versa

                                                    Uwarunkowania fizyczne pelnia role tylko w przypadku wykonywania prac naprawde bardzo ciezkich ,a zauwaz ,ze mnostwo mezczyzn wykonuje prace nie wymagajace duzej sily . Co do psychicznych - mam odmienne zdanie. Wlasciwie, to kazdy czlowiek ma odmienne predyspozycje psychiczne, na pewno plec ich nie determinuje.
                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 09.07.12, 21:31
                                                    Moim zdaniem determinuje () Ciężkich fizycznie prac jest oooogroma ilość. Nawet bez sensu jest próbować je wymieniać Co prawda faceci ułatwili sobie wiele z nich, konstruując sobie pomagające im w tym maszyny, ale wciąż nie jest lekko na wielu polach. Polecam choćby kopalnię, gdzie mimo najnowszych technologii górnik musi zmagać się w potwornymi warunkami, 50 - cioma stopniami ciepła, pyłem, itd. Podobnie drogowcy układający asfalt w 40- sto stopniowym upale. Nawet kwestia wyobraźni - faceci maja ją zupełni inną niż kobiety. A z resztą - jako chyba emancypantka- feministka, zapewne czytałaś taka publikację jak "Płeć mózgu" Tam to wszystko (predyspozycje płci do konkretnych zadań) jest świetnie ukazane. Jeśli tego nie znasz, to polecam.
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 09.07.12, 21:50
                                                    kristoff11 napisał:

                                                    > Moim zdaniem determinuje () Ciężkich fizycznie prac jest oooogroma ilość. Nawet
                                                    > bez sensu jest próbować je wymieniać

                                                    Na razie wymieniles tylko kopalnie i drogi. Co z reszta ?

                                                    > Nawet kwe
                                                    > stia wyobraźni - faceci maja ją zupełni inną niż kobiety.

                                                    Mozesz rozwinac? Bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi smile

                                                    > A z resztą - jako chy
                                                    > ba emancypantka- feministka,

                                                    Rozczaruje Cie, ani nie jestem emancypantka ,ani feministka, nawet nie wiem co to znaczy.

                                                    > zapewne czytałaś taka publikację jak "Płeć mózgu"
                                                    > Tam to wszystko (predyspozycje płci do konkretnych zadań) jest świetnie ukazane
                                                    > . Jeśli tego nie znasz, to polecam.

                                                    Tak,tak, czytalam.Czytalam tez "Mezczyzni sa z Marsa, a kobiety z Wenus". Mysle,ze mezczyzni sa z Ziemi i kobiety sa z Ziemi i czas sie z tym pogodzic wink
                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 09.07.12, 23:00
                                                    Ano, musimy się z tym pogodzić i basta. Aby jednak odpowiedzieć na Twoja pytanie o ową wyobraźnię, to z powodu iż pisanie idzie mi słabo, podam dwa linki do zgrabnych artykułów gdzie są wzmianki o tej wyobraźni jak też i streszczenie generalnych różnic (nie fizycznych) pomiędzy płciami

                                                    www.doz.pl/czytelnia/a326-Kobieta_i_mezczyzna_-_psychologiczne_roznice
                                                    gwiazdy.com.pl/component/content/article/4818-dowody-na-to-e-kobiety-roni-si-od-mczyzn
                                                  • janna76 Re: Wybrakowany egzemplarz 09.07.12, 23:30
                                                    Podsumowania i wolne wnioski: jeśli mogę się pokusić. Dyskusja rozpoczęła się od pań preferujących związki z tymi, co mają władzę (szeroko rozumianą - może być to wiedza, pieniądze etc), a że władza dodaje uroku, brzydal z władzą jest bardzie atrakcyjny niż brzydal bez niej. Owszem w dzisiejszych czasach kobiety są bardziej samowystarczalne niż dawniej, więc teoretycznie nie mają potrzeby szukania sobie samca, który zapewni im byt. Propagowanym ideałem czy też raczej wzorcem jest partnerstwo. Nie oznacza to jednak że ich natura się zmieniła, bo natura jak śmierć jest niezmienna i sprawiedliwa. Jesteśmy tacy sami, jak 100 i więcej lat temu, podobnie jak takie same są koty, wstrętne chrząszcze, ryjówki i inne stworzenia z królestwa natury poczęte. I nie zmienią tego projekty propagandowe 'kobiety na traktorach", czy obecnie "tacierzyństwa" albo "mama w pracy". To, że kobieta sama sobie naprawi zmywarkę (bo umie) nie oznacza, że nie chce aby facet potachał jej siaty, albo przepuścił w drzwiach. I tak od szczegółu do ogółu... natury jeszcze nikt nie oszukał.
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 10.07.12, 16:31
                                                    kristoff11 napisał:

                                                    > Ty naprawdę murujesz, tynkujesz, naprawiasz sprzęd AGD itp?

                                                    Tak, robie to wszystko i jeszcze wiele innych rzeczy dlatego, ze to lubie,umiem i sprawia mi to przyjemnosc.
                                                    Napisales ,ze wszystkie ciezkie prace wykonuja mezczyzni. Nie wszystkie, ale nie znaczy to bynajmniej,ze mezczyzni to tepe osilki do wykonywania czarnej roboty. Znam wielu wspanialych, madrych mezczyzn, ktorzy mimo tego ,ze nie pracuja fizycznie, to ich praca przynosi wymierne korzysci. Do czego zmierzam? Ano do tego,ze zadna "natura" nie wybiera nam ani zawodu, ani hobby, ani tym bardziej nie dyktuje nam pomyslu na zycie smile
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 10.07.12, 16:23
                                                    janna76 napisała:

                                                    > I tak od szczegółu
                                                    > do ogółu... natury jeszcze nikt nie oszukał.

                                                    Uparcie bede twierdzic, ze "natura" to tylko ogol naszych cech biologicznych, to w co zostajemy wyposazeni,aby spelniac funkcje rozrodcze. I na tym koniec. Wszystko inne jest wypadkowa naszej osobowosci i nie wynika z plci.
                                                    Wielokrotnie pytalam sie roznych osob jakimi cechami psychicznymi rozni sie kobieta od mezczyzny. Nikt, naprawde nikt nie potrafil mi odpowiedziec. Wlasciwsze byloby wiec chyba postawienie pytanie :"Jaka kobieta od jakiego mezczyzny?" smile

                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 10.07.12, 19:36
                                                    i na tym chyba należy zakonczyć dysputę, bo i tak nikt nikogo do niczego nie przekona. Można brnąc dalej z swych racjach ale i tak to do niczego nie zaprowadzi. Zatem nie warto! Aa i szczerze gratuluję tych zdolności technicznych. Znaczy jest w Tobie jakiś męski pierwiastek wink Mam do remontu pokój w mieszkaniu - trzeba zerwać stary parkiet, sfrezować subit, zrobić wylewkę, położyć nowy parkiet oraz wymienić część instalacji, podtynkować większe nierówności, potem zrobić gładzie i malować. Podejmujesz się zadania? Zrobiłem niedawno inny pokój w ten sposób ale za drugi brać mi się nie chce - szukam zatem speca smile
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 10.07.12, 20:04
                                                    kristoff11 napisał:
                                                    > Znaczy
                                                    > jest w Tobie jakiś męski pierwiastek wink

                                                    Mylisz sie kristoff, pierwiastek jest jak najbardziej zenski smile Tyle tylko,ze ja mialam madrych rodzicow i to pewnie rowniez dzieki temu,ze nie wierzyli w te glupoty o "podziale rol spolecznych " skonczylam wydzial matematyki ,a nie Wyzsza Szkole Gotowania na Gazie.

                                                    > Mam do remontu pokój w mieszkaniu - t
                                                    > rzeba zerwać stary parkiet, sfrezować subit, zrobić wylewkę, położyć nowy park
                                                    > iet oraz wymienić część instalacji, podtynkować większe nierówności, potem zrob
                                                    > ić gładzie i malować.

                                                    Zrywania parkietu wspolczuje, ja zrywalam mlotem pneumatcznym, troche daje w kosc. Subit bedziesz zdzieral szlifierka katowa ? No to jeszcze bardziej wspolczuje, bo zapylenie jest maksymalne sad Gratuluje Ci,ze ambitnie chcesz polozyc parkiet, teraz wszyscy rezygnuja z niego na rzecz "sztucznych" paneli,ale widze,ze Ty tez jestes milosnikiem drewna smile Za instalacje nie warto sie chyba samemu brac, bo odbior i tak nalezy do elektryka (ja mam taka adnotacje w umowie ubezpieczenia domu, ze w razie pozaru
                                                    dom jest nieubezpieczony, bo fachowiec nie postawil pieczatki..)
                                                    Gladzie i malowanie to juz praca niemalze kosmetyczna i dosyc przyjemna.

                                                    > ale za drugi brać mi się nie chce - szukam zatem speca smile

                                                    Jak to sie nie chce ? Ejze wink Jak pieknie sie postarasz, to bedziesz mogl zrobic jakas imprezke z okazji zakonczenia remontu, ja tak zawsze robie i potem swietuje przez trzy dni wink
                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 10.07.12, 20:20
                                                    Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie - boskie! () No gdzież subit kątówką - toż to rakotwórcze jest i trzeba czymś co od razu odsysa - poprzednio było to robione specjalną frezarką do betonu połączoną odciągiem. Tak, preferuję naturalne materiały. Dość mam podrób wokół jak choćby mebli z płyty co to jak wiadomo mają obecnie naklejaną folię z nadrukiem słojów drewna (nie fornir ani nawet nie laminat). Jak podłoga to albo parkiet albo płytki , ale broń Boże w jakieś wzroki lub imitujące, o zgrozo, drewno. Panele to też taka sztuczna podróba - nie gustuję. Zaś instalację się zrobi samemu - to nie problem - niczego nie będzie się nikomu zgłaszać - nie dowie się nikt... A gładzie - fuj, za za koszmar - ten pył wszędzie mnie odstrasza, szczególnie sypiący siew oczy podczas obróbki sufitów i - nie , nie mam specjalnej szlifierki do obróbki gładzi - działam ręcznie. A imprezki - nie przepadam - przyjdą, zadepczą podłogę, obtłuszczą ściany i po ptokach...
                                                  • 7malgorzata7 Re: Wybrakowany egzemplarz 10.07.12, 20:33
                                                    kristoff11 napisał:

                                                    > No gdzież subit kątówką - toż to
                                                    > rakotwórcze

                                                    Nie tylko rakotworcze, ale calkiem sprzeczne z wszelkimi zasadami BHP smile

                                                    > Dość mam podrób wokół jak choćby mebli z płyty co to jak wiadomo mają
                                                    > obecnie naklejaną folię z nadrukiem słojów drewna

                                                    Blee, plyta, podroba zawsze bedzie podroba...A czym zabezpieczysz parkiet ? Ja bardzo lubie wosk.

                                                    > Jak podłoga to albo parkiet albo płytki

                                                    Lubie gres,jest bardzo praktyczny. Ale zamiast parkietu preferuje bardziej zwykle deski na legarach.

                                                    > . A imprezki - nie przepadam - przyjdą, zadepczą podłogę, obtłuszczą ściany i p
                                                    > o ptokach...

                                                    A bo to trzeba kulturalnych ludzi zapraszac wink
                                                  • kristoff11 Re: Wybrakowany egzemplarz 10.07.12, 21:06
                                                    Parkiet zabezpieczam raz na wiele lat - tradycyjnie - lakier. Pracuję trochę z drewnem i jednak mimo naprawdę pięknych powłok olejowanych lub woskowanych preferuję te bardziej trwałe, lepiej chroniące drewno przed wodą , brudem itd i mniej pracochłonne przy pielęgnacji. () Deski są naprawdę fajne, wymagają jednak potem odpowiedniego wyposażenia pomieszczeń. Taka podłoga jest jednak zawsze nie równa jak szkło, co lubię i co osiąga się przy drobno klepkowych parkietach- małe klepki - mniej odkształceń - duze deska - duże silne odkształcenia przy zmianach wilgotności. I jest to nie do przeskoczenia - natura materiału. Poza tym ja mieszkam w bloku - legarów kłaść nie będę co by nie zaniżać pomieszczenia. Poza tym jestem jednak prostakiem i biedakiem - nie mam polotu do designu wnętrz ani kasy na specjalne szaleństwa. Z resztą po co to wszystko - i tak przeminie, tak jak my - dlatego należy położyć karton gips na krzywe ściany, na podłogę panele za 20 zł/m2 (szybko, tanio i miło), kupić zgrzewę piwa i czipsów, ubrać się w dres, zatopić tyłek w fotelu, włączyć TV i brać życie na spokojniewink