Dodaj do ulubionych

Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to porażka

08.12.13, 17:11
Witam.
W końcu zdecydowałem się, aby opisać całą moją historię. Napisałem to trochę z perspektywy tego co było, często dodając coś od siebie. Mam nadzieję, że udało mi się jakoś ubrać to wszystko w słowa i tekst będzie czytelny.

Ponad 2,5 roku temu założyłem tutaj wątek, którego temat brzmiał "Nie nadaję się do związku – nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczynie". Można go znaleźć na forum. Myślę, że jeśli ktoś chce wdać się w dyskusję, to warto najpierw przeczytać cały tamten wątek. Dużo osób się w nim wypowiadało, dawało rady itd. Tamten temat mówi także dużo o mnie, mojej osobie, cechach charakteru itd.
Od momentu gdy założyłem tamten wątek minęło sporo czasu. Przekroczyłem, dla niektórych wyjątkową granicę trzydziestu lat. Przez ten czas wiele przemyślałem w swoim życiu. Choć jako osoba niewiele się zmieniłem, no może stałem się trochę bardziej odważny, to zmieniło się jednak sporo w moim życiu. Zmiany nastąpiły w sprawach materialnych a także uczuciowych.

Zacznę może od spraw materialnych, bo to chyba jest najprostsze. W ciągu tych ponad dwóch lat udało mi się w końcu skończyć studia i zostać inżynierem. Kupiłem także samochód o jakim zawsze marzyłem. Wciąż jednak mieszkam z rodzicami, ale w przyszłym roku zaczynam budowę upragnionego własnego domu. Każdą złotówkę odkładam na zrealizowanie tego wielkiego marzenia, choć potrwa to pewnie dobrych kilka lat.

Teraz najważniejsze – moje życie uczuciowe, a właściwie jego dotychczasowy brak.
Posłuchałem wielu rad osób, które wypowiadały się w temacie sprzed dwóch lat i które sugerowały, aby jednak spróbować i przekonać się samemu czy naprawdę nie nadaję się do bycia w związku z kobietą.

Tak też zrobiłem. Jako, że jestem osobą, która wciąż jest bardzo nieśmiała, małomówna to założyłem konto na portalu, gdzie poznają się ludzie. Nieśmiałym łatwiej w ten sposób nawiązać kontakt. Konto założyłem w zeszłym roku i miałem je przez kilka miesięcy. Miałem tam normalne zdjęcia i krótki opis. Czasami pisałem do jakiś dziewczyn, ale ewidentnie rozmowy się nie kleiły, a skoro tutaj się nie kleiły to w realnym świecie tym bardziej. Pisałem do normalnych, zwyczajnych kobiet. Po jakimś czasie stwierdziłem, że chyba nie tędy droga i pora usunąć konto. Przeglądając jednak ostatni raz profile zwróciłem uwagę na jeden. Był to profil dziewczyny na którym było kilka zdjęć, w tym jedno z wesela i jedno na którym osoba z profilu jest przy fantastycznym strumieniu. Postanowiłem, że napiszę ostatni raz. Jeśli nic z tego nie wyjdzie to skasuję konto. Jednak odpowiedziała i się zaczęło. Pisaliśmy ze sobą wieczorami nawet po kilka godzin. Od początku złapaliśmy wspólny język tak jakbyśmy się już długo znali. Pisaliśmy na różne tematy, co nam do głowy przyszło. Okazało się, że w weekendy studiuje w mieście, w którym ja pracuję. Mieszkamy od siebie jakieś osiemdziesiąt kilometrów. Nigdy z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało wirtualnie.

Trwało to jakieś trzy tygodnie i któregoś piątkowego wieczoru napisała, że dawno nie była w kinie. Nie zastanawiając się zaproponowałem, że możemy się wybrać, kiedy tylko przyjedzie na studia. Wymieniliśmy się numerami telefonu i umówiłem się z nią na sobotę. Następnego dnia spotkaliśmy się w kinie. Seans trwał strasznie długo i gdy już film się skończył ja chciałem ją odwieźć i wrócić do domu. Ona najwyraźniej chciała się zrewanżować , więc poszliśmy do najbliższej knajpy. Był to mcdonalds wink Tak naprawdę bałem się tego spotkania, bo ja jestem małomówny, jednak przegadaliśmy prawie cztery godziny. Nie mogłem uwierzyć jak dobrze mi się z nią rozmawiało. Wyszliśmy prawie przed drugą w nocy, gdy już dawno lokal był zamknięty i obsługa tylko na nas czekała. Odwiozłem ją do mieszkania, podziękowałem za wieczór i wróciłem do domu. Po powrocie napisałem smsa, że dziękuję jeszcze raz za miło spędzony wieczór. Do tej pory pamiętam, że w smsie zwrotnym napisała że jestem bardzo nieśmiały i że również dziękuje za miły wieczór.

Ponownie spotkaliśmy się po trzech tygodniach, a w międzyczasie pisaliśmy do siebie smsy albo przez komunikator. Nie miało to miejsce codziennie, ale jednak często. Na drugim spotkaniu również przegadaliśmy kilka godzin. Ona miała ochotę na pizzę, ja też, więc nie widziałem przeszkód aby pójść do pizzerii. Oczywiście po spotkaniu ją odwiozłem.
Powoli zbliżały się święta bożonarodzeniowe. Cały czas mieliśmy ze sobą kontakt smsowy oraz internetowy. Pamiętam, że w wigilię przeprowadziłem z nią najdłuższą rozmowę telefoniczną w swoim życiu. Oczywiście złożyłem jej bardzo długie życzenia. Święta minęły i zbliżał się sylwester. Pamiętam, że zadzwoniłem kilka dni przed i zapytałem czy chciałaby się wybrać ze mną w Bieszczady i spędzić ten ostatni dzień roku ze mną. Okazało się jednak, że również ona i jej znajomi będą wynajmować domek w górach, więc zapytała czy nie chciałbym tego wieczoru spędzić z nią i jej znajomymi. Zgodziłem się, bo wolałem być wtedy z nią niż sam. Spotkaliśmy więc. Sylwester mijał i wszyscy poszli spać na piętro. Na dole zostałem tylko ja i ona. W telewizji leciał wtedy nasz ulubiony kabaret. Posiedzieliśmy jeszcze trochę i poszliśmy spać. Następnego dnia każde z nas wróciło do domu.
Ponownie spotkaliśmy się się gdzieś w drugiej połowie stycznia. Wybraliśmy się wtedy do jakiegoś klimatycznego lokalu. Pogadaliśmy, coś zjedliśmy, a po spotkaniu jak zwykle odwiozłem ją do mieszkania kuzynki w którym nocowała jak przyjeżdżała. Wtedy po raz pierwszy w życiu na do widzenia przytuliłem kobietę.
Piąte spotkanie miało miejsce w Walentynki. Do tego czasu bardzo często do niej dzwoniłem, pisałem smsy. Zdarzało się nawet, że codziennie. Ona do mnie nie dzwoniła, bo to ja miałem darmowe rozmowy. W którejś naszej rozmowie powiedziała mi, że bardzo brakuje jej bliskości drugiego człowieka. Wtedy zapytałem czy lubi się całować i odpowiedział, że bardzo lubi wink "Dzień zakochanych" minął również bardzo udanie, a po spotkaniu jako że nikogo nie było w mieszkaniu, w którym nocowała zaprosiła mnie do środka.Posiedziałem trochę razem z nią, pogadałem, na koniec dostała drobny upominek ode mnie a ja od niej, pożegnałem się i pojechałem do domu.
Z dzisiejszej perspektywy uważam, że to był chyba przełomowy moment. Ona wyraźnie dawała mi znaki, że chciałaby czegoś więcej, żebym był blisko niej, żebym ją przytulił i może nawet pocałował. Tylko, że ja nigdy tego nie robiłem i tak naprawdę nie wiedziałem jak się za to zabrać. Tym bardziej, że wcześniej rozmawiając z nią życzyła mi odwagi. Teraz wiem jakiej odwagi. Raz zapytałem ją czy mnie lubi? Odpowiedziała, że nawet więcej niż lubi.
Szósta randka to był dzień kobiet. Kupiłem wtedy bukiet tulipanów i wino.Był to deszczowy piątek. Pojechałem wtedy do niej do domu, choć z początku nie chciała bym przyjechał, bo powiedziała że "ma te dni" w miesiącu i źle się czuje. Wtedy popełniłem kolejny błąd. Wręczając jej te kwiaty powinienem ją wycałować, a nie zrobiłem niczego. Jak zwykle pogadaliśmy, a ja nie okazałem jej że mi zależy. Nie powiedziałem że ładnie wygląda itd.
Pamiętam, że powiedziała wtedy że ma ochotę potańczyć. Normalny facet zaproponowałby jej wyjście na tańce, gdy tylko nadarzy się okazja. Ale niestety nie ja. W dzień kobiet dostała także list ode mnie. Napisałem w nim, że jest wspaniałą kobietą i że chciałbym czegoś więcej niż tylko koleżeństwa, że mi bardzo zależy na niej itd. To był jednak wielki błąd z mojej strony, bo nie powinienem pisać listu o takiej treści.
Następne spotkanie było dopiero po świętach wielkanocnych w kwietniu. Zabrałem ją wtedy do mnie do domu. Jednak wtedy źle się poczuła i nie była za bardzo rozmowna. Przespał wieczór na moim łóżku, a ja przesiedziałem obok niej. Pamiętam jak powiedziała wtedy żebym wymasował jej stopy. Oczywiście nic nie zrobiłem, a powinienem. Skoro źle się poczuła powinienem przyciągnąć ją do siebie, żeby poczuła się bezpiecznie, ale ja jak zwykle to samo czyli nic. Gdy odwiozłem ją do siebie usłyszałem, że jestem bardzo pewny siebie, tylko s
Obserwuj wątek
    • obserwator_stojacy_z_boku Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 08.12.13, 17:14
      Ciąg dalszy tej historii, bo się nie zmieściła wink

      Później były jeszcze dwa spotkania i oczywiście jak zwykle dobrze nam się gadało.
      Ostatni raz spotkaliśmy się jeszcze w lipcu. Robiłem wtedy badania lekarskie do pracy i zadzwoniła ona, że jest w moim mieście, więc nie namyślając się spotkałem się z nią. Była wtedy załatwić coś na uczelni. Czułem, że to nasze ostatnie spotkanie, które pamiętam do dziś. Pochodziliśmy po sklepach, bo miała iść na wesele na które nie chciała ale obiecała komuś i szukała jakiejś sukienki, a że drobna z niej kobieta to ma problem z ubraniami. Niestety nic nie znalazła i kazała odwieźć się na busa. To była nasza ostatnia rozmowa w cztery oczy. Tak naprawdę wiedziałem, że ją tracę bezpowrotnie. Zapytałem wtedy czy daje mi kosza? Odpowiedziała, że to nie tak, bo teraz jest w trudnej sytuacji i nie chce się z nikim wiązać. Powiedziała też, że nawet nie wyobrażam sobie jak to jest, gdy musi prosić rodziców o pieniądze. Muszę tutaj nadmienić, że gdy ją poznałem wiedziałem, że jest w trudnej sytuacji finansowej bo teraz nie pracuje, że ma tylko stypendium itd. Ale mi to nie przeszkadzało, bo każdy może się znaleźć w takiej sytuacji, więc to rozumiałem. Wsiadła do busa i to był ostatni raz kiedy ją widziałem. Wracają do domu byłem cała drogę smutny i miałem łzy w oczach, bo czułem że ją już straciłem.
      Tego samego dnia, gdy wróciłem do domu napisałem jeszcze drugi list, że będzie mi jej bardzo brakowało, bo jest świetną kobietą i bardzo mi na niej zależy.
      List wysłałem razem z jej portretem rysowanym ołówkiem. Ten portret to był prezent na 28 urodziny, które wkrótce będzie obchodzić. Była nim zachwycona. Z resztą nie tylko ona i nawet dodała skan do galerii na facebooku. Pomysł z portretem wpadł mi do głowy dużo wcześniej. Widziałem że ja tracę, więc chciałem żeby zostało coś wyjątkowego po mnie. Coś takiego od serca, prawdziwego smile

      Teraz pozostał mi już tylko kontakt telefoniczny. Czasami do niej dzwonię, ale bardzo często nie odbiera. Jak już się dodzwonię to ona tłumaczy się tym, że nie miała przy sobie telefonu itd. Rozmowy też już się nie kleją, tak jak to było kiedyś.

      Tak to wszystko się skończyło. Od siebie dodam, że zmarnowałem tę dobrze zapowiadającą się znajomość. To tylko i wyłącznie moja wina. Jestem u niej już skreślony, za to że nic nie robiłem choć ona na początku dawała mi wyraźne znaki, że byłem nie tylko zwykłym kolegą. Teraz jest już wszystko stracone i nie da się cofnąć czasu, aby cokolwiek zmienić. Przez mój brak doświadczenia, brak odwagi, powiedziałbym nawet "brak jaj" nie wiedziałem co robić dalej, aby zacieśnić tę znajomość. Ona to chyba wyczuła, ma szósty zmysł jak pralka whirpool, wkurzyła się moją biernością i dała sobie spokój. Rozumiem ją doskonale, bo która kobieta będzie uczyła trzydziestojednoletniego faceta stawiać pierwsze kroki w związku. Nigdy jej nie powiedziałem, że z nikim nie byłem, ale chyba sama się domyśliła. Kiedyś zapytała czy z kimś byłem. Oczywiście skłamałem mówiąc, że byłem. Teraz sobie myślę, że powinienem powiedzieć prawdę na początku zanim się jeszcze spotkaliśmy, bo może wtedy nigdy do spotkania by nie doszło i nie skrzywdziłbym jej tak jak to zrobiłem.
      Ona nie chce się już spotykać, bo gdyby chciała to dałaby jakiś znak, bo znów zaczął się rok akademicki i jej ostatni rok studiów. No ale która by chciała gdyby spotkała kogoś takiego jak ja? Nie dziwię się jej wcale. Czuję, że nie wie jak mi powiedzieć żebym zostawił ją w końcu w spokoju, choć zaprzeczyła już kilka razy gdy ją o to spytałem.

      Gwoździem do mojej trumny było także wesele mojego brata w czerwcu. Nie zaprosiłem jej choć wiedziała o tym, bo mówiłem jej że mój brat się żeni. Na wesele poszedłem sam. Jak później mi powiedziała, gdybym ją zaprosił to by ze mną poszła. Uważam jednak, że dobrze zrobiłem nie zapraszając jej, bo tańczyć w ogóle nie umiem. Jestem jak kołek. Po co miałaby się ze mną nudzić?

      Może to i dobrze, że wszystko się tak skończyło. Przynajmniej więcej nie musi się ze mną męczyć. Nie chcę nawet wiedzieć co by było, gdyby dowiedziała się że całe życie byłem sam, że nigdy się nie całowałem, nawet za rękę kobiety nie trzymałem, a o bardziej intymnych sytuacjach nawet nie wspominam.
      Ta historia to tylko potwierdzenie tego o czym pisałem w temacie , który założyłem ponad dwa lata temu. To nie żadne tchórzostwo, lenistwo jak niektórzy wtedy sugerowali. Ja naprawdę nie nadaję się do bycia w związku, bo jestem upośledzony emocjonalnie. Co to za mężczyzna, który nie umie zabrać się za kobietę, nie umie się z nią obchodzić i nią zająć? Nie potrafię okazywać, że mi na kimś zależy. Nie potrafię okazywać uczuć. Nie potrafię kochać, bo widocznie na miłość nie zasłużyłem. Dlatego postanowiłem już nigdy nie zawracać głowy swoją osobą żadnej kobiecie. Po co ma się ze mną męczyć, skoro na świecie jest tylu normalnych mężczyzn? To nie będzie trudne, bo nie mam żadnego kontaktu z kobietami, więc już żadnej nie skrzywdzę. Normalni kobiety niech tworzą związki z normalnymi mężczyznami. Nie z takimi jak ja.
      Dla mnie i dla innych najlepiej będzie jak chyba zostanę sam.
      • torado Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 08.12.13, 19:13
        to ja Ci na samym początku napiszę tak: zasługujesz na miłość i nie jesteś upośledzony emocjonalnie. A teraz coś z mojego doświadczenia: jeśli spotka się właściwą osobę, która chce tego samego, co my to naprawdę jest się ze sobą. I to wcale nie jest tak, że to Ty zawaliłeś w tej relacji, ona gdyby też bardzo chciała z Tobą być też by coś zrobiła, by właśnie być z Tobą. Nie skazuj się sam na samotność, unikając spotkań z kobietami. Im więcej będziesz miał doświadczenia w relacjach z kobietami, tym szybciej nauczysz się z nimi rozmawiać, swobodniej zachowywać, a może też zauważysz, że "w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz"i że czasem kobiety po prostu nie są gotowe by być z kimś, co nie oznacza, że z Tobą jest coś nie tak smile
        --
        no to sru.....
        1041737
          • hashimotka88 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 06.07.14, 12:37
            Az mnie korci zeby cos napisac... Ale nie, zachowam to dla siebie ^^
            Juz nie pamietam o czym chcialam pisac. Aaa wiem, ladna roze wczoraj dostalam, tez nie pamietam od kogo wink niech bedzie ze sobie w ogrodku urwalam. Ooo niedawno przeeeeesliczne zdjecie zrobilam lili. Czerwona ze srodkiem pomaranczowym. Wczesniej zakwitly mi zolte i cale pomaranczowe. One byly jednokolorowe. A teraz nowa peczek rozwinela. Jak na razie jest dla mnie najladniejsza. Moze wrzuce fote. W miejscu gdzie "kazda kobieta jest lasa" Jeszcze jedna lilijka jest niewiadoma. Mysle ze bedzie ona rozowa.

            --
            Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
      • papey543 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 08.12.13, 19:30
        Nie jesteś jedyny, sporo osob tak ma.Sama mam spore problemy z okazywaniem uczuć. Gdy przychodzi co do czego włącza mi się blokada i koniec. Spotykałam sie raz z chlopakiem,jak sie potem okazalo podobnym do mnie.Widziałam, że mu zalezy ale nie wiedzial jak mi to okazać. A ja, mimo ze tez mi zalezalo to na samą mysl ze mialby mnie pocalować czy nawet wziąc za glupią ręke ogarnialo mnie przerazenie. Dopoki spotykalismy sie jak para znajomych bylo ok. Im dalej brnęlismy tym bylo gorzej.W walentynki wział mnie do kina. Zamiast sie cieszyc to ja przez caly seans czułam tylko skrępowanie i zażenowanie. Całą drogę do domu milczeliśmy. Juz sie wiecej z nim nie spotkalam. On jeszcze dzwonil pare razy ale tez juz tak bez entuzjazmu.
        Taka sytuacja powtorzyla sie jeszcze dwa razy, za kazdym razem konczyla sie tak samo. Jak przychodzilo co do czego to zamiast przeskoczyc poziom wyzej to zaczynalam sie cofać. Nie wiem czy to nieśmiałośc czy jakies inne dziadostwo ale nie potrafie tego zmienić. Ja juz nawet nie potafie sobie wyobrazić ze moglabym byc w prawdziwym związku.
        • torado Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 08.12.13, 19:35
          papey543 napisał(a):
          Jak przychodzilo co do czego to zamiast przeskoczyc poziom wyzej to zacz
          > ynalam sie cofać. Nie wiem czy to nieśmiałośc czy jakies inne dziadostwo ale ni
          > e potrafie tego zmienić. Ja juz nawet nie potafie sobie wyobrazić ze moglabym b
          > yc w prawdziwym związku.

          to może czas zastanowić się, co jest przyczyną takiego zachowania i szukać sposobów przezwyciężania tego. A można przezwyciężyć, tylko trza się troszku wysilić...... jestem żywym dowodem wink
          --
          no to sru.....
          1041737
    • tapatik No i? 08.12.13, 20:59
      Bycie w związku jest czymś, czego się uczymy. Nie jest to nam dane w genach.
      Jeśli inni mogli się tego nauczyć, to Ty tez.
      Jak sobie przypomnę swój pierwszy związek, jakie błędy popełniałem, to aż mnie skręca.

      Popatrz na to tak:
      Dostałeś od życia informację zwrotną, co było źle.
      Z tego co wyłapałem - nie umiesz tańczyć. Rzeczywiście może to być problem. Rozwiązaniem jest kurs tańca. Swojego czasu na taki kurs polazłem sam, a ponieważ przyszło trochę samotnych kobiet, to miałem z kim tańczyć.

      Wyłap inne takie rzeczy i je popraw.

      Z tego co czytam to i tak udało Ci się dużo rzeczy zrobić, więc przynajmniej masz pewien potencjał na zmiany.
    • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 08.12.13, 22:30
      Zajrzałam do tamtego watko.
      Masz problem, ale jest nim niska samoocena. Ogólnie widzę sporo spraw do naprostowania przez socjoterapeutę.
      Wiesz, jedno co mnie uderzyło w tym co napisałeś: nie radzisz sobie z emocjami. Umiesz kochać, umiesz to okazać, ale nie idą za tym czyny. Naturalny jest strach przed wejściem intymne relacje, ale człowiek podejmuje ryzyko i przełamuje to. Ty, z jakiegoś powodu boisz się ryzykować.
      Dziewczyna, druga osoba nie siedzi w twojej głowie. Nie wie co myslisz i czujesz. Dobrze jest rozmawiać. Mnie mówienie o strachu, o tym czego sie boję, o trudnych sprawach pozwala ten strach przełamać i obłaskawić. Jak druga strona jest życzliwa to wyjdzie na przeciw, pomoże.

      Kobiety nie gryzą, a bliskości uczuć potrzebujemy wszyscy. Może ona bała się tak samo jak ty? Może uważała że nie lubisz jej wystarczająco? Spotykaliście sie dośc rzadko; 7 razy w ciągu roku. To trochę mało, żeby powstała naturalna więż i bliskość, żeby przełamać skrępowanie. Rozmowy telefoniczne i inne nie zstąpią wspólnego spędzania czasu.
      Czy ty masz przyjaciół?
    • biedro-nka88 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 00:52
      obecnie jestem w trochę podobnej znajomości do Twojej, tylko, że jestem na miejscu tej dziewczyny.
      Poznaliśmy się z tym chłopakiem na pewnej uroczystości pół roku temu. Znajomość nasza też jest głównie telefoniczna, internetowa. Widzieliśmy się 2 razy, tylko, że u nas były jakieś pocałunki, przytulanie itd. On pracował po drugiej stronie Polski stąd tak rzadko się widywaliśmy. Jakiś czas temu wrócił do domu, mieszka ok 40 km od mnie. I tu pojawił się problem, bo on unika spotkania ze mną i boi się zaangażować. Pisze mi jaka to jestem wspaniała, cudowna itd. co do mnie czuje i na tym się kończy. On miał już jakieś dziewczyny wcześniej, ale jest dość zamknięty w sobie, mało w siebie wierzy podobnie zresztą jak ja.
      Jestem osoba dość nieśmiałą, nigdy nie byłam z nikim w związku, on jest facetem z, którym pierwszy raz się całowałam. Zawsze bałam się tego, że nie będę umiała być z kimś.
      Tu pojawił się on. Wtedy zaczęłam być bardziej pewną siebie, zaczęłam wierzyć, że może nam się udać. Mimo mojej nieśmiałości zaczęłam mu dawać znaki podobne do tych jakie ty otrzymywałeś od swojej znajomej. Ale on też podobnie jak ty nic nie robił w tym kierunku. Gdy mu np. pisałam, że jest mi smutno, że jestem samotna, że chciałabym się do kogoś przytulić to on mi pisał, że jest przy mnie. Ale ja chciałam, żeby się spotkał ze mną i mnie po prostu przytulił. Przed andrzejkami też pisałam mu, że siedzę sama, że chętnie bym gdzieś poszła itd. ale mnie nie zaprosił. Przykładów można tu mnożyć wiele....
      Wiem, że on ma niskie poczucie własnej wartości, ale tyle razy upewniałam go, że jak dla mnie to jest wartościowym człowiekiem, że go lubię, że chciałabym go bardziej poznać itd.
      Ale nic nie podziałało, a ja tak bardzo potrzebowałam i nadal potrzebuje bliskości i wsparcia drugiego człowieka. Próbowałam już wszystkiego by się bardziej otworzył, ale jest z tym ciężko i ja już po prosty nie mam na to siły. Utrzymujemy nadal kontakt, ale ja już powoli rezygnuję ze starania się o to, aby między nami coś więcej było. Jestem już zmęczona ciągłą niepewnością, takim wahaniem uczuć.
      Z mojej perspektywy mogę Ci napisać, że nie dziwię się Twojej znajomej. Jeśli mogę Ci coś doradzić to zrób konkretny ruch ze swojej strony, bo wydaje mi się że ona na to czeka. Sama też czekam, aby mój znajomy coś w końcu zrobił, choć zaczynam powoli w to wątpić. Jeśli zrobiłby jakiś krok byłabym bardzo szczęśliwa.
      Piszesz jej, że jest dla Ciebie ważna, ale nic w kierunku Waszej znajomości nie robisz, a istotne są czyny, a nie słowa. Ze strony mojego znajomego też więcej słów i czynów przez to zaczynam wątpić czy to co mówi jest prawdą. Ona potrzebuje Twojej bliskości.
      Nie przejmuj się nigdy nie całowałeś, nie trzymałeś dziewczyny za rękę itd. to samo jakoś wyjdzie jeśli bardzie otworzysz się na tą znajomość.
      Mam 25 lat i dopiero w tym roku pierwszy raz się pocałowałam, pierwszy raz poszłam na randkę, pierwszy raz dałam się dotknąć, przytulić facetowi itd. Troszkę byłam zdenerwowana, ale wszystko tak z siebie wyszło w końcu każdy kiedyś pierwszy raz coś robił.
      A co do wesela to myślę, że dla Twojej znajomej nie miałoby znaczenia, że nie umiesz tańczyć, bo ona po prostu chciała być wtedy z Tobą.
      Moja rada jest taka. Teraz zbliża się sylwester,zaproś ją gdzieś, zaplanuj coś, żebyście się wspaniale bawili. Na pewno nadarzy się okazja, żeby ją przytulić i pocałować przytul, nie bój się i zrób to. Pokaż, że ci na niej zależy. Musisz działać bo ją stracisz.
    • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 15:17
      Faktycznie, nieprawdopodobnie spier…łeś sytuację, ale pocieszające jest to, że sam masz tego świadomość. Na tym forum bywają faceci przypisujący w takich sytuacjach całe zło kobietom – oni będą tak tkwili, ale Ty masz szansę na odmianę swojego losu. Ale samo to nie przyjdzie, musisz się postarać i coś ze sobą zrobić.

      Zachowanie, które tu opisałeś jest typowe dla… gimnazjalistów, a nie trzydziestolatków! Nie znam się na psychologii, mogę jedynie przypuszczać, ale moim zdaniem Twój problem polega na tym, że Ty KOMPLETNIE NIE ROZUMIESZ KOBIECYCH POTRZEB. Zachowujesz się jak małpolud próbujący okiełznać serwerownię…

      Nie słuchaj porad w stylu – „nie przejmuj się, wiele osób tak ma”, bo to nie rozwiąże Twojego problemu. Wiesz, równie dobrze można powiedzieć, że codziennie na świecie giną ludzie w wyniku tortur, a czy to znaczy, że mamy akceptować przemoc, bo wiele osób tak ma? Ty też nie możesz akceptować swojego zachowania.

      Pomyłką też są słowa Torado: „i to wcale nie jest tak, że to Ty zawaliłeś w tej relacji, ona gdyby też bardzo chciała z Tobą być też by coś zrobiła, by właśnie być z Tobą”. Torado jest dobrą i wyjątkowo empatyczną duszą, więc zwykle pociesza tych, którzy są w kiepskiej sytuacji, ale Tobie nie trzeba głaskania po główce, ale mocnego kopa w d… żebyś się wziął za siebie. Twoja niedoszła dziewczyna zrobiła BARDZO DUŻO, żebyś Ty mógł się zachować jak facet. Zabiera Cię na Sylwestera, żeby spędzić z Tobą tę jedyną, niepowtarzalną noc w roku – jest zabawa, szampan szumi w głowie, nieprawdopodobnie romantyczna sceneria w górskim domku, zostajecie sam na sam, a Ty, qurwa (!!!), oglądasz kabaret w TV???????!!!!!!!!! A w Walentynki to myślisz, że to mieszkanie było PRZYPADKIEM wolne???!!! Przecież to oczywiste, że wyprawiła gdzieś kuzynkę, żeby spędzić tę noc z Tobą, a Ty odprowadzasz ją i sobie idziesz???!!! I zastanawiasz się, czy chciała, żebyś ją przytulił, a „może nawet pocałował”???!!! Dziewczyna jest już tak zdesperowana, że WPROST Ci mówi o potrzebie bliskości i życzy więcej odwagi, śpiąc w Twoim łóżku domaga się dotyku pod pretekstem masażu stóp, a Ty siedzisz bezczynnie obok???!!! Idź teraz do kuchni, weź największą patelnię, jaką masz w domu, i przywal sobie w łeb tyle razy, żebyś stracił film… może coś dotrze do Ciebie.

      Jak już odzyskasz przytomność to wbij sobie do głowy, że z takiego skrajnego braku obycia MOŻNA i TRZEBA wyjść. Poszukaj wokół siebie jakiejś kobiety, może siostry, kuzynki, z którą będziesz mógł otwarcie porozmawiać, najlepiej face to face, która wyjaśni Ci, co czują i czego oczekują kobiety. Postaraj się przeczytać ze zrozumieniem post Biedro-nki88, jak jest jej ciężko i jak czuje się zrezygnowana z powodu braku działań jej chłopaka. Mówiąc w skrócie – miłość kobiety jest jak ognisko – będziesz czuł radosne ciepło, ale musisz o nie nieustannie dbać, podsycać płomień słowami i czynami, inaczej zgaśnie. Tego się można nauczyć, a póki co, Ty tkwisz martwy jak głaz…
      • lonelyshe29 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 16:19
        biedronka ma racje, ta dziewczyna już nie mogła pokazać bardziej, że jej zależy... miała swoje problemy ... finansowe o których wspominasz, może nawet inne... ale ciągle utrzymywała kontakt z Tobą. Na pewno była już zmęczona Twoją biernością, twoim strachem... i pewnie nie była pewna tego, co o niej myślisz .... co mogła to zrobiła. Mnie jej strasznie żal się zrobiło, po tym jak to opisałeś - jej żałuję a nie Ciebie ... zawracałeś jej gitarę a jak miałeś zrobić jakiś krok to wycofałeś się o parę kroków do tyłu ... ehhh ... na Twoim miejscu spróbowałabym raz jeszcze ... nie głupim smsem czy telefonem, tylko umówiłabym spotkanie i jeśli Ci zależy powiedziałabym je wprost: nie miałem nigdy nikogo, chcę z Tobą spróbować, ale boję się, czy będę umiał. Pewnie by zrozumiała.
        Ale faceci ... oni tak nie postępują.... życie smile.
          • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 17:48
            mayenna napisała:

            > Czemu uważasz, że dziewczyna nie mogła pokazać bardziej, że jej zależy?

            Mayenna, to jest 30 (TRZYDZIESTOLATEK), a nie gówniarz z gimnazjum. Co ona, według Ciebie jeszcze mogła zrobić? Mówiła wprost o potrzebie bliskości, życzyła mu odwagi (!!!), spała u niego w łóżku żebrząc o dotyk... a ta pi.... siedzi bezczynnie obok! Miała rzucić się na niego? Trzeba Tobie, kobiecie, wytłumaczyć, co ona czuła? Nie żartuj.
            • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 18:05
              Ano trzebasmile
              Spróbowała rozmawiać, zapytać o uczucia i plany. pod warunkiem, że zależało by mi na nim.
              A znam kobietę co sobie pana po prostu wzięła. On miał z dziesięć lat więcej, a problem bardzo podobny. Odważył się jednak mówić o swoim niedoświadczeniu i nieobyciu, a ona bardzo go chciała. Od kilku lat są w dobrym związku. W ogólnym rozrachunku nie ma chyba znaczenia kto kogo pocałował pierwszy?
              A tu widać, że chłopak jest słabo zsocjalizowany, wycofany i niezdarny. On nie odczytuje sygnałów dla nas oczywistych: jak ten masaż stóp.Po pól roku można go poznać na tyle, żeby wiedzieć gdzie jest problem.
              Zauważ, że nie było żadnej rozmowy wprost. Same korowody, aluzje, domysły,a on jest ewidentnie zaburzony społecznie to biedak nie bardzo umiał się w tym odnaleźć. I tak pięknie, że napisał list, w którym wyłożył swoje uczucia.
              Dlatego pytam o przyjaźnie bo moim zdaniem on potrzebuje diagnozy psychologa i potem terapii.
              • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 18:31
                Mayenna, oczywiście, że są związki, gdzie to kobieta nosi spodnie i jeśli obojgu taki układ pasuje to jest to całkowicie OK. Ale w większości przypadków jednak kobieta potrzebuje ze strony partnera uwagi, adoracji, zabiegania o nią, okazywania uczuć, tego że mu zależy, że jest wyjątkowa itd. Ta dziewczyna zrobiła zdecydowanie więcej, niż inne w takiej sytuacji by zrobiły i twierdzenie, że mogła więcej jest nieporozumieniem. Okazywanie uczuć bryle lodu nie jest przyjemne... To nie ona zrobiła za mało, to on nie zrobił niczego uncertain

                Pewnie, że to dobrze, że napisał taki piękny list, to krok w dobrym kierunku, że się otwiera. Ponadto ma świadomość tego, że problem leży w nim, więc jak zacznie pracować nad sobą to się zmieni i nie powtórzy tego błędu w przyszłości. Ja już wygłosiłem swoją opinię - ktoś musi mu wytłumaczyć, jak świat wygląda - albo ktoś bliski, przyjaciel, albo psycholog.
                • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 18:46
                  Żle mnie zrozumiałeś. W sytuacji, która opitalam mężczyzna potrzebował wyraźnego sygnału o akceptacji i chęci do bycia z nim. Nie miał żadnych doświadczeń z kobietami. Nie umiał sam wyjść z inicjatywą i bardzo bał się odrzucenia, ośmieszenia. Potem nabrał wigoru i inicjatywy. Oświadczył się wielce romantycznie chyba po trzech miesiącach.
                  Jestem zwolenniczką rozmów. Na każdy temat. Szczerości i otwartości w relacjach. To pewnie powoduje, że postawa dziewczyny jest dla mnie niezrozumiała.
                  A jak mówię: nasz autor ma poważny problem. Poczytaj poprzedni wątek. On sobie nadal nie poradzi bo nie ma narzędzi potrzebnych w relacjach z innymi.
                • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 18:52
                  abyss7 napisał:

                  . Ale w większości przypadków jedna
                  > k kobieta potrzebuje ze strony partnera uwagi, adoracji, zabiegania o nią, okaz
                  > ywania uczuć, tego że mu zależy, że jest wyjątkowa itd.

                  On to przecież pokazywał, na tyle na ile umiał i mógł w sytuacji swoich zahamowań. Wnikliwa i empatyczna dziewczyna też zastanowiłaby się przynajmniej nad jego uczuciami i motywacjami.

                  Ta dziewczyna zrobiła z
                  > decydowanie więcej, niż inne w takiej sytuacji by zrobiły i twierdzenie, że mog
                  > ła więcej jest nieporozumieniem. Okazywanie uczuć bryle lodu nie jest przyjemne
                  > ... To nie ona zrobiła za mało, to on nie zrobił niczego uncertain
                  Nie porozmawiała, nie powiedziała o swoich oczekiwaniach, emocjach, uczuciach. To jest dla mnie podstawa porozumienia. To co opisujesz to mi bardziej do roli ojca pasuje niż partnera.

                  • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 19:30
                    mayenna napisała:

                    > Nie porozmawiała, nie powiedziała o swoich oczekiwaniach, emocjach, uczuciach.
                    > To jest dla mnie podstawa porozumienia.

                    W 10000000000% się zgadzam, że młoda studentka, jak każda inna osoba na świecie, powinna umieć artykułować swoje oczekiwania, emocje i uczucia. Jest jednak małe ale... tak to dopiero robią (czasem) stare pierdziele jak my, które niejedno w życiu przeszły i po latach dopiero odkryły zalety poprawnej komunikacji. W naszej rzeczywistości relacji społecznych uczymy się na bazie negatywnych doświadczeń, a nie przed szkodą. Trzeba kilka razy wsadzić tego palucha do ognia, żeby zakumać, co jest najważniejsze. Tapatik o tym celnie ostatnio napisał, że w szkole liczy się budowa dżdżownicy, a kwestie relacji są w d...

                    Oczekujesz wszystkiego od młodej dziewczyny, tego, że przejmie inicjatywę, a w dodatku, pomimo młodego wieku, będzie posiadała mądrość życiową i doświadczenie czterdziestolatków, podczas gdy facet ma być drętwą kłodą? Dlaczego? Dlatego, że ujął Cię emocjonalnym listem?

                    Nie tędy droga. Facet ma problem i to duży. I to on powinien go rozwiązać.
                    • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 19:47
                      Nie ujął mnie, ale ewidentnie widać ze jest zaburzony.
                      Mnie generalnie wkurza postawa księżniczki co to czeka na hołdy i inicjatywę, zdobywanie i licytuje się z koleżankami, która bardziej kochana bo on zrobił to, czy tamto.
                      Moim zdaniem nawet wolna chata i nóżki podsunięte do masowania nie muszą świadczyć o tym, że ona faktycznie coś czuła do niego. Można to odbierać tez na poziomie relacji koleżeńskich, przyjacielskich. I nie oczekuję przejęcia inicjatywy, ale wzajemności.
                      pokaż mi moment, gdzie ona tak wyraźnie, jak on w tym liście, opisała całą sytuację i to co czuje? Mnie tu jeszcze brak tego elementu.

                    • czarny.onyks Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 19:49
                      bożesz...widzisz i nie grzmisz.....
                      tyle sygnałów, co ta dziewczyna dała...tyle okazji co stworzyła to głuchy ze ślepym by zrozumieli.....i wykorzystali....


                      dzięki Ci Abyś, za te słowa...dobrze, że są jeszcze faceci z jajami...
                      i szczerze mówiąc ręce mi opadają, jak widzę kolejnego bidusia....
                      i pogłaskanie po głowce nic nie da...

                      dziewczyna go ,,głaskała'' a on co....nic nie zrozbił...może kop w dupę i uświadomienie, że albo weźmie się za zycie...albo będzie ciagle uciekał...przed związkiem, intymnością, uczuciami, i odpowiedzialnością...





                      --
                      ...http://emoty.blox.pl/resource/gwizdze.gif...
                          • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 20:19
                            silencjariusz napisał:

                            > Czyli jeśli kobieta chce byś masował jej stopy to Ty zaczynasz od masowania jej
                            > biustu? Bo wysłała sygnały? Bo chce bliskości?

                            obserwator_stojacy_z_boku napisał:

                            < Pamiętam jak powiedziała wtedy żebym wymasował jej stopy. Oczywiście nic nie zrobiłem,

                            Jaśniej, to już się chyba nie da ....
                              • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 20:33
                                silencjariusz napisał:

                                > Jasne, że się nie da. Ja bym jej stopy wymasował. I tyle.

                                No i tym się różnimy. Ja bym zaczął od stóp, ale na milion % na tym bym nie poprzestał.

                                Wiesz, to dokładnie tak, jakbyśmy dosiedli 680KM SLRów i dojechali o świcie do rogatek trzypasmowej, pustej autostrady. Ty mówisz - przejadę przez szlaban i oddam kluczyki... Ja bym przejechał i wciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisnął do oporu.
                                Ale nikomu nie narzucam swojego stylu...
                                  • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 20:46
                                    silencjariusz napisał:

                                    > Życzę samych sukcesów.
                                    > Masaż stóp to masaż stóp. Może kobieta tylko tyle chciała. A "brak bliskości" m
                                    > ożna interpretować na 100 sposobów. Nie koniecznie jako zachętę do figli.

                                    Sil, nie musimy się we wszystkim zgadzać. Cenię Twoje wypowiedzi w innych kwestiach (czasem widzę na tym drugim forum), ale tu pozostaniemy całkowicie rozbieżni w swoich poglądach.
                                    • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:00
                                      biedro-nka88 napisał(a):

                                      > ale oprócz propozycji masażu stóp i gadania o bliskości, na jego pytanie czy go
                                      > lubi opowiedziała mu, że więcej niż go lubi. To to sygnał z jej strony był chy
                                      > ba jasny, tak mi się przynajmniej wydaje

                                      Dobrze Ci się wydaje...poza tym laska ląduje u niego w łóżku... po czym nie dzieje się nic sad Odległość szkolna sądząc po relacji autora.....Kurcze nie chciałabym być na jej miejscu ...
                                      • czarny.onyks Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:05
                                        ja też nie...

                                        boję sie nawet, że najwiekszy problem to teraz właśnie ma owa dziewczyna...
                                        ...przecież on ja odtrącił...

                                        tak naprawdę rozwiązaniem byłoby chyba, gdyby pojechał do niej...a może lepiej napisał...rozmowy takie są trudne...
                                        że ma problem z bliskością.....że długo trwa, znim sie otworzy, i że ona jest dla niego bardzo atrakcyjna, ale problem jest w nim...z jego niedoświadczeniem...itd. itd...


                                        --
                                        ...http://emoty.blox.pl/resource/gwizdze.gif...
                                      • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:06
                                        36spriing napisała:

                                        > Dobrze Ci się wydaje...poza tym laska ląduje u niego w łóżku... po czym nie dzi
                                        > eje się nic sad Odległość szkolna sądząc po relacji autora.....Kurcze nie chcia
                                        > łabym być na jej miejscu ...

                                        Coś się dzieje niedobrego z facetami... Ostatnio znajoma opowiadała mi, jaką wtopę zaliczyła na randce - gość się rozgadał o modzie i odcieniach fioletu... uncertain
                                        • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:08
                                          abyss7 napisał:

                                          > 36spriing napisała:

                                          > Coś się dzieje niedobrego z facetami... Ostatnio znajoma opowiadała mi, jaką wt
                                          > opę zaliczyła na randce - gość się rozgadał o modzie i odcieniach fioletu... uncertain
                                          A to prawda, minie znajoma mówiła, że poszła na randkę i się okazało, że pan zapomniał wspomnieć o zonie, jak się umawiał. Taki roztargnionysmile
                                          • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:29
                                            36spriing napisała:

                                            > No jakby Ci tu powiedzieć ... Teletubiś jej się trafił smile

                                            Mówię serio, przyjedź do Wwki i przejdź się po tych szklanych biurowcach... Chłopcy są tak wylaszczeni, że w głowie się nie mieści. Prawdopodobnie spędzają więcej czasu przed lustrem niż ich kobiety uncertain
                                            • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:35
                                              abyss7 napisał:


                                              >
                                              > Mówię serio, przyjedź do Wwki i przejdź się po tych szklanych biurowcach... Chł
                                              > opcy są tak wylaszczeni, że w głowie się nie mieści. Prawdopodobnie spędzają wi
                                              > ęcej czasu przed lustrem niż ich kobiety uncertain

                                              Myślisz, że na prowincji takowych nie ma ? Są, są i to coraz więcej... taka moda... chyba.
                                      • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:16
                                        silencjariusz napisał:

                                        > To ze mną chyba coś jest jednak nie tak. Bo zdarzało mi się słyszeć od kobiety
                                        > podobne słowa ale w życiu mi nie przyszło do głowy, że po ich usłyszeniu automa
                                        > tycznie powinienem zacząć pchać łapy w jej majtki.

                                        Sil, nikt nie mówi, żebyś pchał niezwłocznie łapy w majtki. To zależy od sytuacji, ale jeśli kilka miesięcy robicie do siebie podchody i ten ktoś mówi Ci, że "więcej, niż Cię lubi" i wspomina o potrzebie bliskości, to pozostawanie biernym raczej nie jest wskazanym zachowaniem. To chyba najlepszy moment na zrobienie kroku na przód, niekoniecznie dużego. Wiesz, między biernością, a łapami w majtkach jest jeszcze trochę przestrzeni... Można się poprzytulać, całować - oswajać swoją nieśmiałość...
                                        • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:25
                                          Ja tu jeszcze zauważyłam jedna niesymetryczność oczekiwań; ona może tylko mówić, a nie musi podjąć żadnych fizycznych działań, choćby tak prostego ja wzięcie za rękę, czy przytulenie się. To on ma działać. On też mówił że mu zależy. Czemu dziewczyna na to nie zareagowała? Na dokładkę zdawała sobie sprawę, że jest bardzo niesmiały...
                                          I moim zdaniem złożyły się na to brak doświadczenia u obojga, brak rozumienia, że ludzie maja różnie i trzeba szukać kodów zrozumiałych dla drugiej strony, ze każdy ma inne tempo wchodzenia w relację.

                                          • kama265 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 10.12.13, 18:50
                                            przecież tak są dziewczynki wychowywane, nie? że nie wypada się pierwszej do chłopaka odezwać, że jak się wykaże inicjatywą, to na bank jakaś puszczalska czy inna zła kobieta...
                                            jak chłopak taki nieśmiały, to może bała się go biedna spłoszyć tym łapaniem za rękę, czy coś tam wink
                                      • czarny.onyks Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:17
                                        a ten od razu w majtki paluchy...
                                        .......my mówimy o dotyku w ogóle...o namiastkach....o powolnym odkrywaniu.....

                                        choc bywają sytuacje, gdzie oboje zgadzają się na pełne zwarcietongue_out

                                        przecież sam dobrze wiesz, ze wszystko zalezy od sytuacji, od ludzi, od sygnałówsuspicioussuspicious
                                        czasem masaz stóp ma byc tylko! masażem..
                                        ale to naprawdę łatwo mozna odszyfrowaćsuspicious

                                        --
                                        ...http://emoty.blox.pl/resource/gwizdze.gif...
                                          • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 21:40
                                            silencjariusz napisał:

                                            > Jakie powolne odkrywanie? Przecież dziewczyna założyciela wątku dawała sygnały
                                            > PRZELEĆ MNIE.

                                            A on jakie jej dawał ? Gadki szmatki o całowaniu o bliskości, pitu glancuś, zaprosił do domu... do łóżka... i co dalej ...no nic ... Jeszcze chwile i pewnie tak by krzyczała, ale wolała się zmyć...
                                              • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 22:00
                                                silencjariusz napisał:

                                                > Może to było za szybkie tempo dla niego?

                                                Pól roku bez choćby dotknięcia? Przytulenia? Bo to za szybko ? Jesuuu wolałabym habit przywdziać tongue_out Ale tak na poważnie to Obserwator chciałby, ale się boi . Jak pisałam wcześniej, On wie gdzie popełnia błąd, dlatego powinien szukać pomocy bez otoczki ...o ja biedny...
                                                • silencjariusz Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 22:09
                                                  Ludzie są różni. Są wstydliwi, nieśmiali. Są i po przejściach. Zaufanie drugiej osobie to proces, który może trwać miesiącami. W grę może też wchodzić np. konserwatyzm w kwestiach obyczajowych, czy też choćby sprawa religii. Mnie się zdarzyło usłyszeć od dziewczyny, że czystość przedmałżeńska to dla niej bardzo ważna sprawa. I jakoś nie przywdziałem habitu z tego powodu.
                                                  • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 22:24
                                                    silencjariusz napisał:

                                                    > Ludzie są różni. Są wstydliwi, nieśmiali. Są i po przejściach. Zaufanie drugiej
                                                    > osobie to proces, który może trwać miesiącami. W grę może też wchodzić np. kon
                                                    > serwatyzm w kwestiach obyczajowych, czy też choćby sprawa religii. Mnie się zda
                                                    > rzyło usłyszeć od dziewczyny, że czystość przedmałżeńska to dla niej bardzo waż
                                                    > na sprawa. I jakoś nie przywdziałem habitu z tego powodu.



                                                    Wiedziałam, że czepisz się habitu tongue_out Oj Sill smile


                                                    Czystość przedmałżeńska, ba ! nawet białe małżeństwa istnieją...Sill nie urodziłam się wczoraj i wiem, że takie cuś istnieje smile I zdaję sobie sprawę, że każdy z nas kieruje się własnymi wartościami, ale problem jaki przedstawił Obserwator leży zupełnie gdzie indziej ....


                                                  • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 22:30
                                                    silencjariusz napisał:

                                                    > Jasne, że problem jest gdzie indziej. Ale czy nie sprowadza się do jednego mian
                                                    > ownika? Każdy ma swoje tempo. Założyciel wątku nie był gotowy. I tyle. Zdobył n
                                                    > owe doświadczenia i być może następnym razem pójdzie krok dalej.

                                                    Skoro nie był gotowy to mógł bez ogródek to powiedzieć... po co robić dziewczynie złudne nadzieje ?
                                                  • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 22:36
                                                    36spriing napisała:

                                                    > Skoro nie był gotowy to mógł bez ogródek to powiedzieć... po co robić dziewczyn
                                                    > ie złudne nadzieje ?

                                                    Dokładnie! On to co, pępek świata? Zbytnia nieśmiałość nie wiąże się z przywilejem specjalnego traktowania. Skoro czuł, że nie jest gotowy nie powinien sprowadzać jej na noc i wpuszczać do swojego łóżka. A tak co, dziewczyna zrobiła z siebie idiotkę...
                                                    Oj współczuję jej tej koszmarnej nocy...
                                                  • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 22:47
                                                    abyss7 napisał:


                                                    > Dokładnie! On to co, pępek świata? Zbytnia nieśmiałość nie wiąże się z przywile
                                                    > jem specjalnego traktowania. Skoro czuł, że nie jest gotowy nie powinien sprowa
                                                    > dzać jej na noc i wpuszczać do swojego łóżka. A tak co, dziewczyna zrobiła z si
                                                    > ebie idiotkę...
                                                    > Oj współczuję jej tej koszmarnej nocy...

                                                    Otóż to !

                                                    Później zdziwiony, że rozmowa się nie klei...
                                                  • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 22:56
                                                    silencjariusz napisał:

                                                    > Bo chłopak ma jakąś blokadę, której nie potrafi obejść. Może gdyby dziewczyna d
                                                    > ała mu więcej czasu to by sobie z tym poradził.
                                                    Teraz ja się zgodzę. Moim zdaniem jeszcze jej otwartość i zmiana sposobu kodowanie mogla pomóc.Gdyby go postawić w sytuacji na tak lub nie, bez domysłów to ciekawe jakby zareagował?:
                                                  • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 23:03
                                                    silencjariusz napisał:

                                                    > Bo chłopak ma jakąś blokadę, której nie potrafi obejść. Może gdyby dziewczyna d
                                                    > ała mu więcej czasu to by sobie z tym poradził.

                                                    To, że ma problemy nie daje mu prawa do krzywdzenia innych. Ona ma myśleć o nim ? A o niej kto pomyśli ? Zastanawiałeś się jak ona się czuje po tej nocy...
                                                  • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 23:10
                                                    36spriing napisała:


                                                    >
                                                    > To, że ma problemy nie daje mu prawa do krzywdzenia innych. Ona ma myśleć o nim
                                                    > ? A o niej kto pomyśli ? Zastanawiałeś się jak ona się czuje po tej nocy...
                                                    bez przesady. Jak się ma czuć?
                                                    Bo może jak wędkarz co zanęcił, a nic nie wzięło? Pisanie o krzywdzie jest przesadne.
                                                  • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 23:19
                                                    36spriing napisała:

                                                    > mayenna napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > bez przesady. Jak się ma czuć?
                                                    > > Bo może jak wędkarz co zanęcił, a nic nie wzięło? Pisanie o krzywdzie jes
                                                    > t prze
                                                    > > sadne.
                                                    >
                                                    > No tak, lepiej pisać o biednym misiu bo ma blokady.
                                                    A nie pomyślałaś, że takim pisaniem robisz mu wymierną krzywdę? Sformułowanie, którego użyłaś jest obraźliwe, a użyte zostało w kontekście konkretnej osoby.
                                                    Blokada psychiczna jest dużym problemem, jest jednostka chorobową. To jest krzywdzenie innych - jak sie wygłasza takie oceny.
                                                  • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 23:31
                                                    mayenna napisała:


                                                    > A nie pomyślałaś, że takim pisaniem robisz mu wymierną krzywdę?
                                                    Sformułowanie,
                                                    > którego użyłaś jest obraźliwe, a użyte zostało w kontekście konkretnej osoby.
                                                    > Blokada psychiczna jest dużym problemem, jest jednostka chorobową. To jest krzy
                                                    > wdzenie innych - jak sie wygłasza takie oceny.

                                                    Uczę się od najlepszych tongue_out

                                                    Może i obraźliwie , ale nie mam zamiaru głaskać po główce tylko dlatego, że gość ma problemy, a skoro je ma, nie powinien wciągać tej dziewczyny w żadne relacje i zostawiać złudnych nadziei.
                                                  • yzek Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 10.12.13, 14:40
                                                    > Może i obraźliwie , ale nie mam zamiaru głaskać po główce tylko dlatego, że goś
                                                    > ć ma problemy, a skoro je ma, nie powinien wciągać tej dziewczyny w żadne rela
                                                    > cje i zostawiać złudnych nadziei.

                                                    Bzzt! wrong!

                                                    Nie uleczy się ze swoich problemów ani w zaciszu gabinetu psychologa, ani na kursie tańca czy masażu stóp, tylko "wciągając" kolejne dziewczyny i narażając je być może na rozczarowania jak znowu nic nie wyjdzie. To tylko w praniu wyjdzie.

                                                    Y.
                                                  • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 10.12.13, 15:40
                                                    yzek napisał:


                                                    >
                                                    > Nie uleczy się ze swoich problemów ani w zaciszu gabinetu psychologa, ani na ku
                                                    > rsie tańca czy masażu stóp,

                                                    Jestem innego zdania.

                                                    tylko "wciągając" kolejne dziewczyny i narażając je
                                                    > być może na rozczarowania jak znowu nic nie wyjdzie. To tylko w praniu wyjdzie

                                                    Tutaj się z Tobą zgodzę. Nie może zamykać się na kontakty z kobietami to fakt. Tylko, że w praniu samo nic nie wyjdzie.... Do tanga trzeba dwojga smile No, ale wczoraj wszystko już zostało napisane...nawet o wiele więcej, więc nie będę się powtarzać tongue_out
                                                  • yzek Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 10.12.13, 18:07
                                                    > Do tanga trzeba dwojga smile

                                                    Dlatego eliminując najpierw siebie (przez wycofanie się na czas poprawianie ogólnej kondycji, zastanawianie się nad sobą, "rozwój osobowości" i "jak chcesz żeby ktoś cię pokochał musisz pokochać samego siebie" -- tego ostatniego zwłaszcza nie cierpię) tanga się nie zatańczy. Mnie to blokowało wiele lat. Obserwatora jeszcze dłużej. Nic poza pisaniną nie mogę w tej sprawie zrobić, więc piszę... To co spotkało O. to pierwszy upadek z roweru. Powinien wleźć na niego i kręcić dalej.

                                                    Y.
                                                  • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 12.12.13, 05:17
                                                    36spriing napisała:


                                                    > jak to mówią " co nas nie zabije to nas wzmocni"
                                                    > [wkurzające są te powiedzonka, ale dużo w nich prawdy] wink
                                                    Wyjątkowo nie lubię tego powiedzonka. Co nas nie zabije to nas okaleczy, albo zostawi widoczne blizny. Jedna dobra rzecz w takim ekstremalnym doznaniu: nauka, jak go unikać i nie dopuszczać do ran.
                                                  • 36spriing Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 12.12.13, 09:05
                                                    mayenna napisała:


                                                    > Wyjątkowo nie lubię tego powiedzonka. Co nas nie zabije to nas okaleczy, albo z
                                                    > ostawi widoczne blizny. Jedna dobra rzecz w takim ekstremalnym doznaniu: nauka,
                                                    > jak go unikać i nie dopuszczać do ran.

                                                    Pisząc to myślałam, że jest w nim coś z prawdy, ale wczoraj przeprowadziłam bardzo interesującą rozmowę z pewnym Panem, który uświadomił mnie dlaczego ono mnie tak wkurza. I masz rację Mayenna smile Co nas nie zabije to nie zabije, nie musi wcale też wzmacniać, ale może mocno sponiewierać i pozostawić na całe życie. Także mój błąd.




                                                  • sunmoonstars Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 12.12.13, 15:00
                                                    36spriing napisała:
                                                    (..) wczoraj przeprowadziłam badzo interesującą rozmowę z pewnym Panem, który uświadomił mnie dlaczego ono mnie tak wkurza. I masz rację Mayenna smile Co nas nie zabije to nie zabije, nie musi wcale też wzmacniać, ale może mocno sponiewierać i pozostawić na całe życie.
                                                    Także mój błąd.


                                                    Primavera madry ten Pan smile
                                                    Niestety wychwalanie cierpienie to chyba nasz sport narodowy sad
                                                    Cierpienie nie uszlachetnia ale zabija w nas radosc sad Stajemy sie zgorzkniali i zyczymy innym tez tego samego sad

                                                    Ja bardzo lubie takie powiedzenie : Nigdy nie jest tak zle aby nie moglo byc lepiej smile
                                                    --
                                                    Every new day is another chance to change your life!
                                                  • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 23:30
                                                    mayenna napisała:

                                                    > > ? A o niej kto pomyśli ? Zastanawiałeś się jak ona się czuje po tej nocy
                                                    > ...
                                                    > bez przesady. Jak się ma czuć?
                                                    > Bo może jak wędkarz co zanęcił, a nic nie wzięło? Pisanie o krzywdzie jest prze
                                                    > sadne.

                                                    Nie jestem kobietą, ale na ile Was znam, to domyślam się, że czuła się podle. To daleko odbiega od sytuacji wędkarza, ona nie przytargała sobie do łóżka pierwszego lepszego kolesia z klubu, który jej powiedział bye! Ona pół roku z nim kręciła i sorry, ale jeśli w tej sytuacji facet zaprasza ją do siebie do łóżka, to jest jednoznaczne z tym, że planuje zrobić krok do przodu. Jak napisałem wcześniej - nie musi być to od razu sex, ale chociaż przytulenie, pocałunek, pomizianie. Czy Wy naprawdę nie przesadzacie z tą obroną jego zachowania???

                                                    Ciekawe Mayenna jak Ty byś się poczuła będąc tą studentką (w tamtym czasie, bez dzisiejszych doświadczeń)? Myślę, że skończonym zerem, skoro facet boi się Ciebie dotknąć! A może brzydzi się??? A może coś jest nie tak??? Jestem za brzydka, za gruba, za chuda, może cycki nie takie, pośladki nie jędrne, nos za duży, zęby nie równe??? Cała noc to dużo czasu na wymyślanie powodu, dlaczego chciał tego, a jednak nie zrobił! A może ona teraz cierpi odrzucona? Z całą pewnością zafundował jej wbicie w kompleksy! Tego nie bierzesz pod uwagę?
                                                  • czarny.onyks Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 23:38
                                                    tak właśnie czytam i nie wierzę, że to napisał facet!!!!!!
                                                    ....jakbym czytała Wiśniewskiego.....

                                                    ....a kobieta nie rozumie, że można poczuć się nieatrakcyjną, niechcianą, kimś, kogo nie chciał wydawać by się mogło bliski w pewien sposób męzczyzna........
                                                    nie Majenko...nie chodziło o bzyknięciesuspicious bo do tego zostało sprowadzone pójście do mieszkania i łózko....
                                                    ......chodziło o nawiązanie jakiekolwiek intymności...o odczucie, że jest się kimś ważnym....atrakcyjnym....

                                                    a on nie zrozbił nic...ja poczułabym się fatalnie....
                                                    bo ktoś kto robił nadzieję...odrzucił...

                                                    ale cóż on biedny misio....pogłaszczmy go....niech dalej tak działa....
                                                    choć mam wrażenie, że to mądry facet...i dostrzeże to, co dotrzec powinien...
                                                    i tego mu zyczę!!!

                                                    a za dwa lata niech napisze...dziękuję za kopa w dupskosmile
                                                    bo głaskanie niestety nie zawsze działa....a tylko pogłebia problem......


                                                    --
                                                    ...http://emoty.blox.pl/resource/gwizdze.gif...
                                                  • mayenna Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 23:39
                                                    Ty byś się poczuła będąc tą studentką (w tamtym czasie, bez
                                                    > dzisiejszych doświadczeń)? Myślę, że skończonym zerem, skoro facet boi się Cie
                                                    > bie dotknąć! A może brzydzi się??? A może coś jest nie tak??? Jestem za brzydka
                                                    > , za gruba, za chuda, może cycki nie takie, pośladki nie jędrne, nos za duży, z
                                                    > ęby nie równe???


                                                    Ale to oznacza, że dziewczyna ma poważny problem z samoocena i tożsamością. To jak mi ktoś powie, że ja mam cycki nierówne to już świat ma mi eis walić? Na szczęście moje życie nigdy nie było oparte na ocenach innych, a samopoczucie nie zależało od tego czy ktoś miał ochotę się ze mną przespać czy nie.
                                                    Wiesz, to jest bardzo niebezpieczne dla człowieka jak az tak się opiera na ocenach innych jak ty to opisałeś. Oznacza tez, że wymaga terapii, jest niedojrzały w sposób dla niego niebezpieczny.
                                                  • abyss7 Re: Pierwsza randka, związek w wieku 30+ to poraż 09.12.13, 23:45
                                                    mayenna napisała:

                                                    > Ty byś się poczuła będąc tą studentką (w tamtym czasie, bez
                                                    > > dzisiejszych doświadczeń)? Myślę, że skończonym zerem, skoro facet boi si
                                                    > ę Cie
                                                    > > bie dotknąć! A może brzydzi się??? A może coś jest nie tak??? Jestem za b
                                                    > rzydka
                                                    > > , za gruba, za chuda, może cycki nie takie, pośladki nie jędrne, nos za d
                                                    > uży, z
                                                    > > ęby nie równe???

                                                    >
                                                    > Ale to oznacza, że dziewczyna ma poważny problem z samoocena i tożsamością. To
                                                    > jak mi ktoś powie, że ja mam cycki nierówne to już świat ma mi eis walić? Na s
                                                    > zczęście moje życie nigdy nie było oparte na ocenach innych, a samopoczucie nie
                                                    > zależało od tego czy ktoś miał ochotę się ze mną przespać czy nie.
                                                    > Wiesz, to jest bardzo niebezpieczne dla człowieka jak az tak się opiera na ocen
                                                    > ach innych jak ty to opisałeś. Oznacza tez, że wymaga terapii, jest niedojrzały
                                                    > w sposób dla niego niebezpieczny.

                                                    Ostatnie słowo w tej dyskusji - KAŻDA KOBIETA MA OGROMNE KOMPLEKSY. Jeśli mówisz, że ich nie masz, to kłamiesz. Zatem, według swojej teorii, również jesteś niedojrzała i wymagasz terapii.