Dodaj do ulubionych

Moje doświadczenia z portalu randkowego

04.07.17, 08:26
Napisałem w innym wątku że mam doświadczenie w kontaktach z kobietamna portalach randkowych. Pochopnie zażartowałem że mógłbym na ten temat wygłosić odczyt. Teraz kilka osób się tego domaga. No to spróbuję. Odczyt to nie będzie, ale kilka refleksji. Z góry zastrzegam że nie piszę o kobietach w ogóle, lecz o konkretnych całkiem anonimowych przypadkach. I nie mam wprawy w pisaniu odczytów.
Jestem 5 lat po rozwodzie. Żona się zakochała w swoim szefie i wyjechała z nim za granicę. Nie lubię być sam. Miałem różne próby związków, jeden nawet trwał ok. 2 lat, ale się rozpadł ze względu na odległość. Mnie interesował związek na co dzień. Taki na poważnie i bezterminowy. Zarejestrowałem się ok. 2 lata temu na jednym z portali randkowych. Ze względu na swój wiek szukam osoby 40+. Nie interesują mnie przelotne związki i pod tym kątem przeglądałem opisy kandydatek. Obliczyłem że spotkałem się z 16 kobietami. Były to osoby wyselekcjonowane według ich opisów. Z tych opisów wynikało że mają wyższe wykształcenie, szerokie horyzonty, dobra prace, są oczytane, chodzą na koncerty, zwiedzają świat. Piszą o swoich wysokich wymaganiach wobec partnera i życia w ogóle, także wobec siebie. Piszą o zasadach, którymi się kierują. Że szukają przyjaźni, poważnego związku do wspólnego spędzania czasu, ciekawych rozmów, podróżowania że są uczuciowe, odpowiedzialne, uczciwe, lojalne… Gdy przychodziły na spotkanie, to z reguły, chociaż nie zawsze, wyglądało na to że to wszystko jest prawda. Widać to było po sposobie mówienia, zachowaniu, wyglądzie, wiedzy.
Przebieg pierwszego spotkania wyznaczył mój sposób postępowania w czasie następnych. Do umówionej restauracji przyszła dosyć ładna, zgrabna, elegancka, inteligentna kobieta. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Padło też m.in. pytanie gdzie mieszkam. Powiedziałem, że blisko i sam. Powiedziała że bez sensu żebym przepłacał w knajpie za wino, skoro możemy kupić w sklepie i wypić u mnie. Tak się też stało. Skończyliśmy w łóżku z jej inicjatywy. Byłem trochę zszokowany przebiegiem tego wieczoru. Z jednej strony było to bardzo miłe, kobieta mi się podobała. Ale z drugiej byłem trochę rozczarowany, bo pomyślałem że nie będę się na poważnie angażował w związek, któremu ona nadała takie tempo. Bo to jednak źle wróży na przyszłość. Tą wybraną wolałbym jednak mieć spośród kobiet, którym nawet do głowy by nie przyszła taka sytuacja. Chciałaby jednak najpierw się trochę poznać, zobaczyć, czy to jest to. Potem ewentualnie zdecydować, czy może z tego być coś więcej. I wtedy postanowiłem, że przy spotkaniu z następną osobą będę próbował sam sugerować dążenie do szybkiego finału, aby w ten sposób sprawdzić, czy kobieta chce spędzić tylko miły wieczór, czy wybrać partnera do czegoś trwalszego. Nie chodziło mi o wystawianie na próbę lecz o nie tracenie czasu obu stron.
Do tej pory nikogo do tego związku nie znalazłem. Z czterema z tych 16 kobiet od pierwszej chwili wiedzieliśmy że nie jesteśmy dla siebie stworzeni. Odbębniliśmy randkę, na pożegnanie obiecaliśmy sobie że będziemy w kontakcie, ale już nie próbowaliśmy tego kontaktu nawiązać. Dwie osoby były zdecydowanie starsze niż deklarowały. Zraził mnie nie tyle wiek co próba manipulacji. Wielokrotnie przychodzące na spotkania kobiety po godzinie zaczynały się zmieniać. Niektóre zaczynały robić z siebie słodkie idiotki, opowiadać prymitywne dowcipy albo np. uznawały że na pierwszej randce powinny się pochwalić gdzie ostatnio się upiły i jakie miały z tym związane mało eleganckie przygody. Także popularne są wątki o dręczących ich adoracją niewłaściwych mężczyznach. Z reguły szybko odpowiadały pozytywnie na jakieś jednoznaczne nawiązania do seksu. Czasem same to inicjowały. Miałem tak wielokrotnie. W zasadzie nie wypadało nie dać się ponieść nastrojowi. Przyznaję że bywało że dawałem się ponieść. I zdarzało się że w trakcie takiego ponoszenia słyszałem wyznanie typu: wiesz, wychodząc z domu wiedziałam, że to się tak skończy.
No to przepraszam ale w takim razie po co są te górnolotne opisy na profilu, te pokazujące szerokie horyzonty maile, ta cała otoczka wysublimowanego poziomu, te rzekome wymagania wobec innych i siebie? To zupełnie ze sobą nie współgra, ale moje panie nie widziały w tym żadnego problemu. Biorąc prysznic po tej pierwszej randce od razu wchodziły w poprzednią rolę kobiety z wysokimi aspiracjami. Może gdzieś głęboko w oczach miały jakieś zakłopotanie czy coś w rodzaju wstydu. Ale może to tylko moje oczekiwanie.

Chociaż mieszkam w dużym Wroclawiu, to pochodzę z niewielkiej górskiej miejscowości, tradycyjne wychowanie. Może jestem stary i nienowoczesny, ale też trudno by było nazwać mnie jakimś fanatycznym konserwatystą. Nie szukam dziewicy, zakonnicy, kobiety niedostępnej. Lubię seks i kobiety, które są na seks otwarte. Ale nie chcę się wiązać na poważnie z osobą, która po kilku zdawkowych mailach, a potem po 2 godzinach pierwszego spotkania na żywo idzie chętnie do łóżka z właściwie zupełnie sobie obcym facetem. Dopuszczam jakieś zauroczenie od pierwszego wejrzenia, ale bez przesady. W tym wieku? I tyle razy? To jest fajne, ale ja nie tego szukam. Nie chcę stałego związku z kobietą, która uważa, że pierwsze spotkanie z mężczyzną, powinno się skończyć w łóżku. Wiem że to z pozoru brzmi idiotycznie. Facet narzeka że kobieta chce się z nim przespać. Ale piszę, co czuję. Z portalowych opisów tych kobiet i z rozmów z nimi wynika ze one też szukają stałego związku i podobno bardzo tego chcą. Są ładne, inteligentne. To o co chodzi? Mam kilka przypuszczeń.

Przypuszczenie 1. Może myślą że tak trzeba? Że tak jest nowocześnie? Że jak się od razu nie prześpią z facetem to wyjdą na jakieś prymitywne zacofane baby?

Przypuszczenie 2. Może to jest zaniżone poczucie własnej wartości podpowiadające że jak facet się umówił to trzeba się z nim przespać, bo inaczej się zniechęci, będzie zły i więcej nie będzie chciał się umówić? Więc od razu idą na całość.
Przypuszczenie 3. Może świadomie szukają okazji tylko do niezobowiazujacego seksu. Więc jak jest okazja to ją wykorzystują. Nie mają partnera. W swoim środowisku towarzyskim i zawodowym nie chcą wchodzić w takie układy. Dbają o opinię. Facet z portalu randkowego jest więc dobrym wyjściem. Wiadomo że szuka partnerki, nie ma wspólnych znajomych. Łatwo doprowadzić do spotkania. Nie trzeba szukać jakichś pretekstów. Za tą opcją przemawiałby fakt że często zgłaszają się osoby mieszkające w innej miejscowości. Tylko po co to udawanie?

Przypuszczenie 3. Może tylko teoretycznie chcą wejść w jakiś dłuższy związek. Tak naprawdę w głębi duszy boją się takiego związku, bo w rzeczywistości wcale nie chcą rewolucji w swoim wygodnym i ustabilizowanym życiu. Wiedzą że życie na stałe z facetem wymagałoby sporych zmian, kompromisów, uczenia się siebie od nowa. Nie wierzą tak do końca że to ma sens. Więc niby tego chcą, ale podświadomie działają tak żeby do tego związku jednak nie doszło. Są inteligentne i znają życie. Czują że taki łóżkowy start zaraz po poznaniu się jest faktycznie falstartem do biegu na dłuższy dystans, więc intuicyjnie robią tak, żeby mieć dla samej siebie i faceta pretekst do zakończenia sprawy po pierwszym razie. I to im wystarcza. Bo całe wydarzenie daje im poczucie atrakcyjności, męskiego pożądania, adoracji, rozrywki, atmosferę romansu, zaspokaja seksualne potrzeby. A później wracają do swojego świata i zaczynają szukać nowego partnera „na resztę życia”, bo z tym jakoś nie wyszło. Czyli de facto jest to przypadek opisany w przypuszczeniu 3 tylko zakamuflowany przed samą sobą.

Nie wiem jaka jest prawda. Pewnie w każdym przypadku trochę inna. Może są opcje mieszane. Ale wiem, że łatwo znaleźć kobietę, ale trudno znaleźć właściwą kobietę.
Edytor zaawansowany
  • tomekzgor 04.07.17, 09:14
    Może jakieś panie napiszą, jak to wyglada z ich strony? Tak szczerze
  • laskabezpaska 04.07.17, 09:55
    szczerze? na szybki seks na ogół mają panowie ochotę
    nawet ich moje imię nie bardzo interesowało , a co dopiero .. jakie mam zainteresowania
  • painkillerowna 09.08.17, 00:13
    tomekzgor napisał:

    > Może jakieś panie napiszą, jak to wyglada z ich strony? Tak szczerze
    Tak szczerze, panowie z portali randkowych też potrafią zaskoczyć i nawet zatrwozyc swoim zachowaniem, mimo że w opisie podawali się za jednostki wybitne prawie pod każdym względem. Jeden z panów w czasie spotkania odczytał mi na głos nekrolog. Na szczęście nie mój. Do dziś mam traumę z tamtego spotkania.
  • po-ranna-kawa 09.08.17, 13:45
    Mam nadzieję, że nie był to też jego nekrolog wink
    Pewnie sam ten nekrolog napisał. Może gdzies przeczytal, że dobrze jest widziane, jak facet się czymś interesuje, coś poza pracowaniem robi, więc chciał się pochwalić... wink

    Skoro do dziś masz traume, to znaczy że było to nekrolog sugestywny. Czyli facet ma dar do pisania nekrologów.
  • painkillerowna 09.08.17, 20:54
    Nie, to nie był jego nekrolog. Nie chcę pisać więcej szczegółów dotyczących tamtego spotkania, ale bardzo subiektywnie oceniam, że "Planeta Singli" part 2 mogłaby w znacznej części dotyczyć tamtego kawalera smile I przynieść duuuużą oglądalność oraz popularność filmowi.
    A trauma ... cóż, obawiam się, że trafiłam na klona Kajetana P. Nie tylko nekrolog był sugestywny. Jednak o tym już sza.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 06.08.19, 15:39
    tomekzgor napisał:

    > Może jakieś panie napiszą, jak to wyglada z ich strony? Tak szczerze

    Jestem w szoku. Niby słyszałam, że tak bywa, ale nie wiedziałam, ze już na taką skalę...
    Myślałam, że jednak większość kobiet ma w sobie taki bezpiecznik, że idą do łóżka dopiero jak poczują więź emocjonalną.
    Chyba czasy się zmieniają. Tylko nie myślałam, ze tak szybko.


    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • karolivia 04.07.17, 19:19
    Szukasz w targecie 40 plus. Może już tak jest, że takie kobiety które wybierasz, świadome, i jakoś tam życiowo ustawione potrzebują właśnie... seksu.
    A po co udawanie? W życiu i w necie często kogoś udajemy. Nie mówię, że to dobrze, ale tak po prostu jest. Poza tym , już kiedyś rozmawialiśmy o kodach kulturowych, kobiecie NIE wypada, nadal, pomimo że mamy 21 wiek, powiedzieć, "Mam ochotę na seks, a potem chce wrócić do swojego ułożonego świata, ale bez Ciebie kotku ". To męski tekst.
    I dzięki, za odczyt. Bardzo Ci się udałsmile. Oby w poszukiwaniach drugiej połowy poszło Ci równie dobrze.


    --
    "Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno" Konfucjusz
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 06.08.19, 15:46
    karolivia napisała:

    już kiedyś rozmawialiśmy o kodach kultu
    > rowych, kobiecie NIE wypada, nadal, pomimo że mamy 21 wiek, powiedzieć, "Mam oc
    > hotę na seks, a potem chce wrócić do swojego ułożonego świata, ale bez Ciebie k
    > otku ". To męski tekst.

    No ja raczej myślałam, że kobiety po prostu muszą złapać jakąś więź emocjonalną, żeby z kimś pójść do łóżka. A tu wychodzi, że efekt "obcości" tak samo działa, jak na mężczyzn.
    Może to atawizm, ale na mnie efekt obcości nie działa. Żebym kogoś zapragnęła - musi mnie podniecić jego "mózg", musi się wytworzyć między nami delikatna więź. Jedna kolacja to stanowczo za mało do tego.
    I w żadnym razie tu nie chodzi o jakieś "wypada, nie wypada" - tylko autentyczna psychiczna "gotowość" do uprawiania seksu.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • tomekzgor 04.07.17, 20:10
    Laskabezpaska - na pewno tak bywa że niektórzy faceci mają ochotę na szybki seks. Nie wątpię w to. Ja opisałem tylko moje przypadki. Wynika z nich że kobiety też miewają. Nie chciałem nikogo krytykować. A szczególnie wprowadzać jakiejś rywalizacji damsko-męskiej pod tym względem. Chciałem tylko zwrócić uwagę na konkretny problem który traktuję poważnie.

    Karolivia - Czyli opowiadasz się za przypuszczeniem nr 3 (lub ewentualnie 4)? Rozumiem że te kobiety tak naprawdę nie chcą sobie ponownie ułożyć życia, szukają zaspokojenia potrzeb seksualnych. I kod kulturowy w pewnym sensie zmusza ich do grania kogoś innego. Rozumiem potrzeby seksualne kobiet i mężczyzn. Nie mam z tym problemu. Ale jest w takim razie pytanie: czy nie lepiej podejść do sprawy poważnie, znaleźć na spokojnie faceta, który danej kobiecie będzie odpowiadał i mieć później zarówno seks jak i kogoś do tych pozostałych czynności, o których tyle piszą w swoich profilach. Zamiast skazywać się na jednorazowe wyskoki z zupełnie obcymi, przed chwilą poznanymi ludźmi. Mam zbyt dobre zdanie o kobietach żeby uwierzyć że jest to dla nich sytuacja komfortowa. Że to jest prawda. Że jest im wszystko jedno z kim się prześpią. Nie chodzi mi o to, co wypada czy co ludzie powiedzą. Ale co one same o tym myślą.
  • laskabezpaska 04.07.17, 20:55
    tomekzgor napisał:

    > Laskabezpaska - na pewno tak bywa że niektórzy faceci mają ochotę na szybki sek
    > s. Nie wątpię w to. Ja opisałem tylko moje przypadki. Wynika z nich że kobiety
    > też miewają. Nie chciałem nikogo krytykować. A szczególnie wprowadzać jakiejś
    > rywalizacji damsko-męskiej pod tym względem. Chciałem tylko zwrócić uwagę na ko
    > nkretny problem który traktuję poważnie.

    Zapytałeś ......... więc w dużym skrócie napisałam o moich doswiadczeniach , widocznie miałam pecha napotykając tylko takie osobniki
  • karolivia 04.07.17, 20:58
    Nie wiem, poważnie, w pewnym sensie mnie zaskoczyłeś tym, że wszystkie tak radośnie szły z Tobą do łóżka na pierwszej randce.
    Jak się nad tym zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że niektóre nawet w jakiś sposób mogły się czuć oszukane. Wiesz, takie "dałam mu wszystko, a on mnie olał". ( wersja 5). Bo wiele kobiet tak ma, lubi się poświęcić i dać wszytko, a potem płakać, że nie dostało nic w zmian.
    Trzeba było którąś zapytać. Dlaczego to robią.
    Naprawdę wszystkie ( 10 chyba jak dobrze policzyłam) nie miało oporów????
    To faktycznie dziwne.
  • tomekzgor 04.07.17, 21:24
    Moim celem na tych spotkaniach nie był seks ale znalezienie partnerki. Nie miały oporów, ale czasem ja miałem ; -) Gdy np. wcześniej zorientowalem się że mamy jakichś dalekich wspólnych znajomych. Nie chciałem jej stawiać w trudnej sytuacji w przypadku gdybyśmy się kiedyś na gruncie towarzyskim spotkali. Teraz pomyślałem, że może moje obawy były niepotrzebne?
    .
  • karolivia 04.07.17, 21:58
    No co ja mogę... Poddaję się. smile. Trochę mi się idealistyczna wizja świata rozjechała. I tyle.
    Może portale randkowe nie służą do znajdowania partnerów na całe życie, tylko do szukania przygód? Skoro Ty trafiasz na same bezpruderyjne i wyzwolone kobiety, Laskabezpaska na samych konkretnie ukierunkowanych panów, a ja nawet sobie konta nie założyłam wink.

    --
    "Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno" Konfucjusz
  • m.a.l.a_syrenka 04.07.17, 20:59
    A tak mi przyszło do głowy, czy o mężczyznach masz równie "dobre" zdanie, co o kobietach? Czy to dla nich komfortowe, tak... "pięć kilo cukru i do domu"? Przecież to są też ludzie. Czy jednak to co mamy wbite do głowy (jak to napisała Karolivia: kod kulturowy), przykrywa lub ukierunkowuje uczucia, zaspokajanie potrzeb i poczucie,że jest ok, bardziej niż jesteśmy gotowi się przyznać?
  • tomekzgor 04.07.17, 21:13
    Syrenko, ja mam naprawdę bardzo dobre zdanie o kobietach. Zastrzegłem na początku, że nie piszę o kobietach w ogóle, ale o konkretnych, anonimowych przypadkach
    "Mojej" kobiecie nigdy nie pozwoliłbym nosić cukru smile Nawet kilograma.
    Tak sądziłem, że skończy się na takich uwagach sad
  • laskabezpaska 04.07.17, 21:23
    Tomku, przecież to nie są uwagi ......... tak wygląda przeciez dyskusja
  • tomekzgor 04.07.17, 21:27
    Masz rację, sorry
  • laskabezpaska 04.07.17, 21:47
    nie ma za co smile
  • m.a.l.a_syrenka 04.07.17, 22:26
    Czytasz i nie rozumiesz...tam nie było żadnych przytyków. Czy w twojej głowie "dobre zdanie" działa w obie strony? Czy bierzesz pod uwagę, że sam dajesz sygnał, o którym piszesz w odniesieniu do poznawanych kobiet?
    A pięć kilo cukru to nosił facet...no komedia.
  • karolivia 05.07.17, 09:08
    Słynna zawartość cukru w cukrze. Pozwolę sobie wkleić linka dla niewtajemniczonych Facet co nosił 5kg cukruwink




    --
    "Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno" Konfucjusz
  • tomekzgor 05.07.17, 10:17
    smile Znam ten film prawie na pamieć.
    Ale nie mam pojęcia, co ma filmowa"Marysia" i jej praca do poruszanych spraw
  • tomekzgor 05.07.17, 11:35
    m.a.l.a_syrenka napisała:
    > Czytasz i nie rozumiesz...tam nie było żadnych przytyków. Czy w twojej głowie "
    > dobre zdanie" działa w obie strony? Czy bierzesz pod uwagę, że sam dajesz sygna
    > ł, o którym piszesz w odniesieniu do poznawanych kobiet?

    To prawda. Bywało że dawałem, bywało że nie musiałem. Zapewniam że nie przekraczałem w tym żadnych norm i nie wychodziłem poza formę, z jaką kobieta może się spotkać w zasadzie zawsze. Zwłaszcza na wieczornym spotkaniu z mężczyzną, ale którą może bez najmniejszego problemu uciąć. Zasugerować, że jej to na danym etapie nie odpowiada. Czy to było jakieś nadużycie? Pomyśl. Spotykają się dwie w zasadzie obce sobie dojrzałe osoby. Mają wspólny cel. Przynajmniej teoretycznie. Jest nim poznanie się i sprawdzenie, czy z tą drugą osobą możliwy jest ewentualnie jakiś dłuższy związek. Ja taki cel deklarowałem w swoim opisie. Wybierałem naprawdę starannie kobiety, które też to deklarowały, a później potwierdzały to w mailach. Czyli i ja i ona przychodzimy ze świadomością określonego wcześniej celu. Jest to więc coś w rodzaju castingu. Obie strony mają tego świadomość. Że przychodzą, by być ocenione i by samemu ocenić. Czyli na takim spotkaniu każdy jest jednocześnie oceniającym i ocenianym. Każdy dobrze to wie. Każdy świadomie i w pełni współdecyduje, jaki takie spotkanie ma przebieg, jaka jest forma i tempo tego poznawania się, w jaki sposób chce się przedstawić. Tak jak napisałem w "odczycie", dziwiło mnie czasem zderzenie tego tempa z deklaracjami, podobnie jak informacja typu "wychodząc z domu wiedziałam że to się tak skończy". I tyle. Nikogo nie chcę oczerniać, oceniać. Podzieliłem się spostrzeżeniami na czyjąś prośbę. Moje doświadczenia nie zmieniają mojego stosunku do kobiet. Uważam że jesli nawet chciałyby pójść po cukier, to powinno się je tam zanieść na rękach wink
  • blondynka.2801 05.07.17, 15:28
    A mnie zastanawia coś innego. O, to:

    tomekzgor napisał:

    Każdy świadomie i w pełni współdecyduje, jaki takie spotkanie ma przebieg


    Każdy, a więc Ty także, prawda?
    A jednak:

    Padło też m.in. pytanie gdzie mieszkam. Powiedziałem, że blisko i sam. Powiedziała że bez sensu żebym przepłacał w knajpie za wino, skoro możemy kupić w sklepie i wypić u mnie. Tak się też stało. Skończyliśmy w łóżku z jej inicjatywy. Byłem trochę zszokowany przebiegiem tego wieczoru. Z jednej strony było to bardzo miłe, kobieta mi się podobała. Ale z drugiej byłem trochę rozczarowany, bo pomyślałem że nie będę się na poważnie angażował w związek, któremu ona nadała takie tempo.

    I co, ona Cię rozczarowała, a sam siebie nie zaskoczyłeś i nie rozczarowałeś łatwością nawiązywania kontaktów seksualnych z całkiem obca kobietą? Tak w końcu sprzecznego z deklarowanymi przez Ciebie na portalu i w prywatnej korespondencji mailowej ideałami i potrzebami.
    Ach, zapomniałam - spodobała Ci się smile

    Do łóżka, jak do tanga, trzeba (chęci) dwojga, a niechętnego mężczyznę raczej trudno jest wykorzystać. smile Reasumując - moim zdaniem używasz podwójnych standardów, dziwiąc się kobietom i jednocześnie wcale nie dziwiąc się sobie, że korzystasz z okazji. I mówi Ci to kobieta, która wśród różnych seksualnych doświadczeń nie ma jednak na koncie OneNightStandów, o których piszesz smile
  • tomekzgor 05.07.17, 16:33
    Pewnie że trochę sam siebie też zaskoczyłem. I z reguły bywałem rozczarowany nie tyle kobietami, co sytuacją, która przekreśla próbę dalszych starań w sprawie związku.
    Ale akurat w tej sytuacji, którą cytujesz, to tak. Byłem bardzo rozczarowany kobietą. Nie będę wdawał się w szczegóły, bo to nie ma sensu. I jasne że zawsze można mówić o podwójnych standardach, abstrahując od wszystkiego, co nazywamy normami, obyczajami itp. OK. Może jestem mało nowoczesny, konserwatywny, możesz mnie nazwać homofobem czy czym tam chcesz, ale uważam, że są pewne standardy i nie przekonasz mnie, że jest inaczej. Już ktoś w tym wątku napisał że nie można sobie dowolnie wybierać tych norm, które akurat pasują. To jest komplet. Jeśli uważasz, że można, to przyjmuje to do wiadomości ale z protokołem rozbieżności. Ale i tak jestem pewny że tylko teoretyzujesz, zdając sobie z tego sprawę lub nie.
    Ale obawiam się ze wpadamy w demagogię, bo wszystko można sprowadzić do poziomu oderwanego od realiów absurdu.
  • blondynka.2801 05.07.17, 16:44
    Ale to są podwójne standardy. I płeć nie ma tu nic do rzeczy.
    No chyba, że - naprawdę nie chcę Cię obrazić smile - główka Cię przez życie prowadzi.

    Oczywiście, że nie można wybierać norm, jak nam wygodnie.
    Rzecz w tym, że te normy Ty złamałeś dokładnie tak samo, jak Ona/e smile

    Uwaga o homofobii jest całkiem od czapy. Przecież rozmawiamy o heteroseksualnych ONS smile
  • 77bll 07.07.17, 05:17
    Tak z ciekawości- czego oczekiwales od każdej pierwszej randki ? 16 kobiet to już statystycznie niezła grupa do oceny randkowej populacji
    Ten dwuletni związek też się zaczął od seksu?
  • tomekzgor 10.07.17, 01:44
    77bll napisał(a):

    > Tak z ciekawości- czego oczekiwales od każdej pierwszej randki ? 16 kobiet to
    > już statystycznie niezła grupa do oceny randkowej populacji
    > Ten dwuletni związek też się zaczął od seksu?

    Czego oczekiwałem? Że przyjdzie kobieta zainteresowana dłuższym związkiem, a nie jakąś przygodą czy rozrywką. Randka z osobą z portalu jest pewnym skrótem. Spotykają się dwie osoby, które wiedzą na początku o sobie tylko tyle że są otwarte na nowy związek. Nic więcej tak naprawdę o sobie nie wiedzą. Obserwują się wiec nawzajem, mają prawo poddawać różnym próbom. Poza jakimiś ekstremalnymi przypadkami że zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, to jednak muszą wspólnie dojść do etapu lepszego poznania się. Oczekiwałbym na takiej randce kobiety, która w ogóle na tym etapie nie myśli w kategoriach "mam z nim iść do łóżka czy nie", bo ma inny cel.. Ale w kategoriach "czy w ogóle ten facet jest dla mnie interesujący, czy chciałbym go bliżej poznać". To się wstępnie wie dosyć szybko. Ale później jednak zbudowanie bliższej relacji (stwierdzonej przez obie strony) wymaga trochę czasu. Może być tak, że po pierwszej randce wie się że nic z tego na pewno nie będzie. Może być tak że wie się to po kilku spotkaniach. A może być tak że po jakimś krótszym lub dłuższym czasie obie strony wiedzą że "to jest to" i naturalnie, z marszu przechodzą do bliższego związku. Oczywiście rozumiem, że kobieta ma prawo mieć swój cel i oczekiwać innego niż ja przebiegu takiego spotkania, , ale przecież każda ze spotykających się stron ma prawo nie akceptować postępowania tej drugiej osoby. I wtedy nie ma dalszego ciągu.

    Mój dwuletni związek nie był z kobietą poznaną dzięki portalowi randkowemu. Poznaliśmy się na wycieczce zagranicznej. Do seksu doszło pod koniec wycieczki, ale wcześniej naprawdę dobrze się poznaliśmy w rożnych sytuacjach, spędziliśmy z sobą dużo czasu.
  • m.a.l.a_syrenka 05.07.17, 15:50
    Mnie dziwi twoje tempo w porównaniu z deklaracjami, że chciałbyś z kobietą, która nie od razu wskakuje do łóżka. Przecież piszesz, że z twojej strony skończyło się łóżkiem co najmniej parę razy...łatwy jesteś - trochę nastroju (twoje słowa) i wszystko na wierzchu, taki na jeden raz (żartuję sobie, żebyś nie musiał się domyślać), to co się dziwisz - trafia swój na swego.
    Niedobrze jest, gdy zasady działają w jedną stronę.
    W kwestii cukru - nie chodzi o cukier (!), nie chodzi o "Marysię", ani o dźwiganie cukru z Marysią lub bez (puaczę ze smiechu przy każdym poście wink ), tylko o tempo akcji wyskoczyć do sklepu (i to do innego za każdym razem) i wrócić do swojego życia. Robisz to z kobietą zaraz po "dzień dobry, ładna dzisiaj pogoda" i ona jest łatwa, ma kryzys, nie chce się wiązać, może chociaż czuje dyskomfort... a ty nie?
    Przecież ty też deklarujesz, nawet tu na forum jestem taki i owaki, związku chciałbym i tradycyjnych wartości...a potem...
    Tobie 'nie wypada nie dać się ponieść nastrojowi', ale partnerka nie może - żadnych uniesień, bo kończymy zabawę. Ona musi być niedostępną i świętą twierdzą, ty zaś możesz sobie skakać na golasa i jesteś ok. Ona może i powinna to uciąć...ale ty, noszsz przecież grzech nie skorzystać.
    Nie zrozum mnie znowu źle, nie krytykuję cię za łamanie zasad, jeśli takie masz, tylko za przejaw tzw. moralności Kalego. W ogóle, czy to dla mężczyzn jest komfortowe tak "pięć kilo cukru i do domu"? - nawiązuję do twojego pytania w odniesieniu do kobiet.
    Pewnie różni mają różnie. A ty?
  • tomekzgor 05.07.17, 16:05
    Ale gdzie ja napisałem, że mogę sobie skakać na golasa i jest ok? Wcale nie jest ok. Gdyby było ok, to bym tych wypocin nie produkował.
  • m.a.l.a_syrenka 05.07.17, 16:09
    Ej no, jeśli kobieta nie nadaje się do związku, bo za szybko ląduje w łóżku, to ty też się n i e nadajesz, bo wylądowałeś razem z nią. Prawidłowo tak to działa, chyba że przyjąłeś niewłaściwe kryteria wink
  • tomekzgor 05.07.17, 16:39
    Jasne. Ustalmy, że wszystko jest ok i że coś mi się we łbie popieprzyło wink

  • m.a.l.a_syrenka 05.07.17, 17:54
    Dla mnie żadna to norma, ja mam najmojsze wink
    To co twierdzisz i robisz tobie i jej (im) się rozjechało - chociaż bardzo nie popieram, jednak ludzie nie takie gnioty wyrabiają w swoim życiu.
    Natomiast różne standardy moralne dla mężczyzn i kobiet, no sorry - nie kupuję takiej gadki.
  • po-ranna-kawa 04.07.17, 20:57
    Ja też Tomek dziękuje za odczyt smile
    Sorry, Karolivia, chociaż jestem kobietą, to jednak mam trochę już dosyć tych opowieści o kobietach pokrzywdzonych przez kody kulturowe. Trzeba sie zdecydować. Albo chce się męskiej atencji, poważania, szacunku, specjalnego traktowania itp. Albo chce się wyrównania kodów kulturowych. Ale jeśli tak, to proszę bardzo: zgadzasz się na klepanie w dupę i łapanie za cycki w autobusie, niewybredne propozycje na ulicy, uwagi typu ale masz krzywą mordę (faceci tak do siebie mówią), jaką masz cipę, zgadzasz się, że facet bedzie cię traktowal jak kumpla a nie jak kobietę itp. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Każda kobieta może wybrać, kim chce być, a potem odpowiednio do tego wyboru się zachowywać i oczekiwać odpowiedniego zachowania w stosunku do siebie. Zgadzam się z Tomkiem. Nie da się być kobietą na poziomie a jednocześnie zachowywać się nie na poziomie, chociby w ramach buntu przeciw kodom kulturowym.
    Zdarzyło mi się kiedyś zrealizować taka randkę, o jakiej opowiedział Tomek. Idąc na nią wiedziałam jak się skończy. Odbiło mi. Długo później czułam się beznadziejnie. I trochę nadal się glupio czuję.
  • karolivia 04.07.17, 22:01
    A za co sorry?

    --
    "Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno" Konfucjusz
  • po-ranna-kawa 05.07.17, 01:04
    A bo odniosłam wrażenie, że masz trochę inne zdanie na temat tych kodów kulturowych wink. Że uważasz, że są całkiem bez sensu, że można sobie z nich wybrać (i od innych oczekiwać), to co akurat wygodne, a co innego olać i nic się nie stanie. Moim zdaniem nie do końca tak jest. Ale to nie temat na posty na forum, gdzie zaraz ktoś to wyśmieje, strywializuje, opacznie zinterpretuje. Moim zdaniem gdy się mówi całkiem przygodnym facetom "mam ochotę na seks, a potem chce wrócić do swojego ułożonego świata, ale bez Ciebie kotku", to się jednak tę równowagę narusza i jak z tym motylem wywołującym gdzieś daleko huragan ma to konsekwencje, których nawet możemy nie potrafić połączyć.
    Sorry za te nocne pojękiwania. Nie wiem, co mnie naszło i czemu to piszę. Zazwyczaj jestem mniej refleksyjna. To chyba przez ten wiatr smile Więcej nie będę
  • karolivia 05.07.17, 08:33
    Aha. Raczej próbowałam odpowiedzieć na pytanie Tomka "Dlaczego one tak postępowały?". Co sprawia, że WSZYSTKIE kobiety, z którymi się spotkał tak robiły. Bo widzisz, gdyby to była 1/3, no połowa nawet, to jestem w stanie to zrozumieć, ale wszystkie? 10 bab pod rząd? Gdzieś musi tkwić haczyk.


    --
    "Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno" Konfucjusz
  • tomekzgor 05.07.17, 10:18
    Nie wszystkie i nie pod rząd smile
  • karolivia 05.07.17, 21:01
    To źle zrozumiałam. A co tymi, które zaliczyły test pierwszej randki, albo innymi słowy nie zaliczyły na pierwszej randce?



    --
    "Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno" Konfucjusz
  • rafae 04.07.17, 22:43
    zafascynowało mnie całe podejście do tematu... czysto fizjologiczne.... nic osobistego wink P.S. to nie jest wpis do autora hmmm.. czego? wink to jest wpis ogólnie o rozwijającej się dyskusji... Moim zdaniem autor tworząc ten wątek dość zgrabnie odtworzył wszechobecny plastik big_grin ( kiedyś w procesorach stosowano złoto, dziś już tylko "plastik") .

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/gb/te/xqt2/bMdafP6Pg9ZI88zxdX.jpg
  • roman_to_ja 05.07.17, 14:25
    rafae napisał: zafascynowało mnie całe podejście do tematu... czysto fizjologiczne.... nic osobistego wink

    Słusznie. Dziś jest środa wink
  • roman_to_ja 05.07.17, 14:17
    Dzięki Tomek za ciekawy odczyt. Potwierdza on niektóre moje spostrzeżenia, o których już na tym forum pisałem.
    Pewnie jest tak, że niektóre i niektórzy uczestniczą w tych portalach w celach seksualnych. Innym się wydaje, że w innych, ale kończy się jak się kończy. Inni szukają sponsorów i sponsorek. Inni szukają partnera na poważnie. Jak w życiu. To nie jest łatwe. To jest forma poznawania się dla ludzi trochę sztuczna. I w dodatku mamy (jako ludzie) ostatnio mętlik w głowie, bo zachwiały nam się różne kanony i trochę sami nie wiemy, jacy powinniśmy być, co i jak powinniśmy oceniać. Chcielibyśmy wszystko i szybko, jakby świat miał się zaraz skończyć. Potem się okazuje, że wcale się nie kończy.
    Dla mnie jednym z większych zaskoczeń na portalach było to zgłaszanie się osób z innych czasem bardzo odległych miejscowości. "Karolina ze Szczecina wysyła ci uśmiech". No i fajnie. Odwzajemniam. Ale ja jestem np. z Warszawy. Okazuje się później, że Karolina jest w tym Szczecina tak zarobiona, że nie miałaby możliwości wygospodarowania czasu, gdybym nawet mieszkał dwie ulice dalej a nie w Warszawie. To o co chodzi? Żebyśmy sobie uśmiechy wysyłali i już? Ale nagle niespodzianka. Karolina ze Szczecina informuje, że będzie w Warszawie. No to się spotykamy kolo dworca, ona zerka na zegarek, bo zaraz wraca do Szczecina. Myślę sobie -
    powiem, żeby została i pojechała jutro. Ale rezygnuję. Wyjeżdżając mówi, że następnym razem będzie w Warszawie może za pół roku. Ja do Szczecina w ogóle się nie wybieram.
  • silencjariusz 05.07.17, 16:57
    „Ale z drugiej byłem trochę rozczarowany, bo pomyślałem że nie będę się na poważnie angażował w związek, któremu ona nadała takie tempo. Bo to jednak źle wróży na przyszłość. Tą wybraną wolałbym jednak mieć spośród kobiet, którym nawet do głowy by nie przyszła taka sytuacja. Chciałaby jednak najpierw się trochę poznać, zobaczyć, czy to jest to.”

    „Z reguły szybko odpowiadały pozytywnie na jakieś jednoznaczne nawiązania do seksu. Czasem same to inicjowały. Miałem tak wielokrotnie. W zasadzie nie wypadało nie dać się ponieść nastrojowi. Przyznaję że bywało że dawałem się ponieść.”

    „No to przepraszam ale w takim razie po co są te górnolotne opisy na profilu, te pokazujące szerokie horyzonty maile, ta cała otoczka wysublimowanego poziomu, te rzekome wymagania wobec innych i siebie? To zupełnie ze sobą nie współgra, ale moje panie nie widziały w tym żadnego problemu.”

    „Ale nie chcę się wiązać na poważnie z osobą, która po kilku zdawkowych mailach, a potem po 2 godzinach pierwszego spotkania na żywo idzie chętnie do łóżka z właściwie zupełnie sobie obcym facetem.”

    „Nie chcę stałego związku z kobietą, która uważa, że pierwsze spotkanie z mężczyzną, powinno się skończyć w łóżku.”

    Hipokryzja, szanowny panie kolego. Ciekawe jak bardzo górnolotny opis Ty masz w swoim profilu i jakie "rzekome wymagania wobec innych i siebie" w nim zawarłeś. Z tego co piszesz wynika może i subtelnie wyrażona, ale jednak krytyka zachowań kobiet, z którymi się umawiałeś. Zdumiewa mnie to, że choć pewne zachowania raziły Cię u kobiet, sam również w taki sam sposób się zachowywałeś. I to ochoczo, sądząc po tym co napisałeś. To jak to jest? Kobieta idąca do wyra na pierwszej randce jest be, a mężczyzna spółkujący z zupełnie obcą kobietą jest cacy? W głowie się nie mieści.
    A czemu nadal jesteś sam? Przypuszczam, że rozsądne kobiety unikają mężczyzn dających się ponieść nastrojowi i sypiających z kim popadnie.
  • tomekzgor 10.07.17, 02:16
    Nazywaj to sobie, jak chcesz. Tak, jest krytyka, ale nie kobiet w ogóle, lecz akurat tych konkretnych. Tak, raziły mnie pewne zachowania tych kobiet. Napisalem to wyraźnie. Ale mam prawo oceniać według swoich kryteriów kobietę, która przychodzi na takie spotkanie. Tak samo jak ona ma prawo oceniać mnie według swoich dowolnych kryteriów, nawet zupełnie odjechanych. Bo idąc na taką randkę każdy świadomie i z własnej woli idzie poddać się całkiem indywidualnej ocenie drugiej osoby i jednocześnie samemu ocenić. Według takich kryteriów, jakie uważa za słuszne. I choćby się to nie mieściło w głowie Silencjariuszowi, bo to nie on lecz ja bierze w tym udział. Ludzie się dobierają według kryteriów, jakie im odpowiadają.
  • silencjariusz 10.07.17, 16:44
    To że kryteria doboru partnera są różne to jest oczywiste. Zaskakujące jest to, że negatywnie oceniasz kobiety idące do wyra na pierwszej randce, choć sam robisz dokładnie to samo. Krytykujesz je za to, co sam robisz. Ciekawi mnie czy z tego powodu siebie też oceniasz negatywnie?
  • tomekzgor 11.07.17, 15:24
    No tak, negatywnie oceniam kobiety, które udają że są wyjątkowe a "idą do wyra" na pierwszej randce. Uważam, że to jest żenujące i dziwi mnie, że zdarzają się kobiety wydawałoby się na poziomie, które bez obciachu robią tak naprawdę za darmowe call girls, i w dodatku próbują to potem jakoś racjonalizować i piszą że wszystko jest w porządku.
    Krytykuję je za to, a jeśli ich moje postępowanie razi, to daje im prawo źle oceniać także mnie
  • blondynka.2801 11.07.17, 18:52
    tomekzgor napisał:

    > No tak, negatywnie oceniam kobiety, które udają że są wyjątkowe a "idą do wyra"
    > na pierwszej randce. Uważam, że to jest żenujące i dziwi mnie, że zdarzają się
    > kobiety wydawałoby się na poziomie, które bez obciachu robią tak naprawdę za d
    > armowe call girls, i w dodatku próbują to potem jakoś racjonalizować i piszą ż
    > e wszystko jest w porządku.

    Już mi się wydawało, że nie mam o czym z Tobą rozmawiać, ale się pomyliłam. smile
    Co prawda to tylko jedno pytanie, ale jednak.
    Odpowiedz mi, jeśli łaska i natychmiast przestanę się Ciebie czepiać smile dlaczego w takim razie korzystasz z tych ONS?
    Dlaczego, ach dlaczego nie możesz/nie umiesz odmówić?
    Dlaczego godzisz się robić za darmowego "call-boy"? surprised
    Tak jednym, dwoma zdaniami, bez zbędnej ideologii smile pt. "miałem najszlachetniejsze intencje, a to kolejna "zła kobieta" była"?

    (szósty raz próbuję wysłać ten post i mnie wylogowuje, za ewentualną "czkawkę" przepraszam)
  • tomekzgor 11.07.17, 23:42
    "Już mi się wydawało, że nie mam o czym z Tobą rozmawiać" - zawsze tak zachęcasz do rozmowy?
    Naprawdę nie musisz się aż tak... zniżać? męczyć?
  • blondynka.2801 12.07.17, 00:04
    tomekzgor napisał:

    > "Już mi się wydawało, że nie mam o czym z Tobą rozmawiać" - zawsze tak zachęcas
    > z do rozmowy?
    > Naprawdę nie musisz się aż tak... zniżać? męczyć?

    Masz, rację, zabrzmiało niegrzecznie, przepraszam.
    Pytania natomiast nadal aktualne
    Dlaczego w takim razie korzystasz z tych ONS?
    Dlaczego nie możesz/nie umiesz odmówić?
    Dlaczego godzisz się robić za darmowego "call-boy"?
  • tomekzgor 12.07.17, 02:06
    Nie ma sprawy smile
    Pytasz to odpowiadam
    W pytaniach jest pewien błąd logiczny.
    Z jednej strony pytasz dlaczego korzystam, a z drugiej - dlaczego nie odmawiam. Skoro jest korzyść, to jaki sens miałoby odmawianie? Szczególnie gdy nikomu się krzywdy nie robi. A w tym wypadku tak przecież jest. Ale i tak bywało że nie skorzystałem chociaż mogłem. Bo czułem że mam do czynienia z przypadkiem zaniżonego poczucia wartości, a nie z przypadkiem świadomego poszukiwania przygody. Więc własnie nie chciałem ewentualnie wykorzystywać sytuacji.

    Ale chyba rozumiem, o co ci chodzi.
    Chcesz mi pokazać, że moja rola i tych kobiet jest taka sama i że jeśli je oceniam krytycznie, to siebie też powinienem tak ocenić. Teoretycznie pewnie tak jest. Żeby to zniuansować, musielibyśmy tu rozpocząć dyskusję o normach społecznych zachowań i tym podobnych zjawiskach i problemach. W jednym z wątków takie próby były już podejmowane. Ale zgodnie z moimi przypuszczeniami okazało się że na takim forum to nie ma sensu. Bo prawie każdy prowadzi swój monolog, nie odnosi się do argumentów, często ich zupełnie nie rozumie, dąży wyłącznie do pokazania że jego jest na wierzchu. Ewentualnie dochodzi do jakieś trywializacji, oderwania od rzeczywistości społecznej.

    Więc pozostańmy przy stwierdzeniu, że moja rola w tych spotkaniach nie była zbyt klarowna, podobnie jak opisywanych kobiet. Ale nie zmienia to faktu że oceniam je krytycznie. Przy czym daje im prawo, by one też krytycznie mnie oceniły.
    Wiem, że ocenisz to jako wykręt, ale naprawdę uważam, że w warunkach forum nie da się tego "rozebrać".
    No chyba że chciałabyś pogadać bezpośrednio, to możemy się umówić... żartowałem smile

  • blondynka.2801 12.07.17, 11:13
    tomekzgor napisał:

    Skoro jest korzyść, to jaki sens miałoby odmawianie? Szczególnie gdy nikomu się krzywdy nie robi.

    Odpowiadając mi, sam sobie odpowiedziałeś na swoje otwierające wątek pytanie smile

    Ale i tak bywało że nie skorzystałem chociaż mogłem. (…) Więc własnie nie chciałem ewentualnie wykorzystywać sytuacji.

    Ale jesteś szlachetny! smile Żartuję.

    Chcesz mi pokazać, że moja rola i tych kobiet jest taka sama i że jeśli je oceniam krytycznie, to siebie też powinienem tak ocenić. Teoretycznie pewnie tak jest. Żeby to zniuansować, musielibyśmy tu rozpocząć dyskusję o normach społecznych zachowań i tym podobnych zjawiskach i problemach.

    W tej kwestii jedna z najważniejszych dla wielu norm brzmi NIE CUDZOŁÓŻ.
    I ona nie brzmi Nie cudzołóż, KOBIETO smile

    .
    Wiem, że ocenisz to jako wykręt

    Właśnie tak uważam. Bo niekorzystnie dla Ciebie zabrzmiałoby uczciwe smile stwierdzenie – bo mam zbyt bujny temperament i nie umiem się oprzeć. Wiesz, chcącemu nie dzieje się krzywda. I to działa w obie strony. smile

    No chyba że chciałabyś pogadać bezpośrednio, to możemy się umówić... żartowałem

    Lubię żarty. Eleganckie. Nie żartuję smile
    Poza tym, co nie daj Boże, mogłoby się zdarzyć, że uległabym Twojemu (co wynika z Twojej opowieści) nieodpartemu urokowi i powiększyła grono "złych kobiet", a tego oboje byśmy nie chcieli, prawda? Ja nieposzukująca ONS i Ty poszukujący ideału. big_grin
  • tomekzgor 12.07.17, 14:24
    blondynka.2801 napisała: ....

    Swój post powinnaś zakończyć taką formułka: "Co należało udowodnić" wink

    Tak, jak napisałem wcześniej: przyjmuję krytykę, ale nie zmieniam zdania.

    PS1. Nie bardzo uważałem na religii i nie jestem zbyt biegły w tych sprawach, ale wydaje mi się że "nie cudzołóż" kobieto i mężczyzno dotyczy małżeństw. Możemy to rozszerzyć na pary które się umówiły że są w związku. Ale to chyba jeszcze szerzej nie obowiązuje. Chyba że przyjmujesz jakieś ortodoksyjne podejście i uważasz że seks to dopiero wtedy, gdy jest formalny związek, a wcześniej wszystko jest cudzołóstwem. Ale nie sądzę, by tak było.

    PS2. Nie przesadzajmy z tym poszukiwaniem ideału. Pisałem o przestrzeganiu jakichś naprawdę elementarnych form. Jasne że nie chciałbym żebyś powiększyła grono "złych kobiet". Każde poszerzenie tego grona jest dla mnie naprawdę dużym rozczarowaniem. W głębi ducha marzę o spotkaniu kobiety, która nie poszerzy. Więc spokojnie - jest to coraz mniejsze wyzwanie.
    Ale muszę znowu wyjaśnić. Nie chodzi o to, że ten seks nie może być na pierwszej randce a na drugiej jest już ok. Nie chodzi o liczbę randek, lecz o podejście do sprawy. Dama pewnych zachowań w ogóle nie bierze pod uwagę. Nie idzie na randkę rozmyślając, czy ma zostać na noc. Zastanawia się, kogo spotka.
  • blondynka.2801 12.07.17, 17:08
    tomekzgor napisał:
    Swój post powinnaś zakończyć taką formułka: "Co należało udowodnić"


    Ale ja od samego początku nie ukrywałam, że Twoje podejście, które można spointować starą „mądrością” ludowa – on niewinien, ona winna, bo mu dawać nie powinna – jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Moim zdaniem „wina”, jeśli w ogóle można mówić o winie, jest obopólna i solidarna smile I obciąża dokładnie tak samo jego, jak ją. A w Twoim przypadku, to nawet Ciebie bardziej smile Bo jak sam napisałeś, testowałeś partnerkę (co już samo w sobie wydaje mi się kuriozalne, gdy mówimy o dorosłych ludziach). Ciekawa jestem bardzo, czy którejkolwiek ze swoich partnerek powiedziałeś uczciwie – mam na Ciebie ochotę, ale to będzie jednorazowa przygoda. I założę się, że nie smile No i jeszcze ta Twoja, dla mnie kompletnie dyskwalifikująca, recydywa. Bo człowiek może się pomylić, ale żeby aż tyle razy?!? big_grin

    PS1. Nie bardzo uważałem na religii i nie jestem zbyt biegły w tych sprawach, ale wydaje mi się że "nie cudzołóż" kobieto i mężczyzno dotyczy małżeństw. Możemy to rozszerzyć na pary które się umówiły że są w związku. Ale to chyba jeszcze szerzej nie obowiązuje. Chyba że przyjmujesz jakieś ortodoksyjne podejście i uważasz że seks to dopiero wtedy, gdy jest formalny związek, a wcześniej wszystko jest cudzołóstwem. Ale nie sądzę, by tak było.

    Stosując się ortodoksyjnie do 6. przykazania KAŻDY stosunek seksualny pomiędzy nie małżonkami, to cudzołóstwo smile Odwoływałeś się do norm. To jedna z nich smile

    PS2. Jasne że nie chciałbym żebyś powiększyła grono "złych kobiet". Każde poszerzenie tego grona jest dla mnie naprawdę dużym rozczarowaniem.

    To z nimi nie śpij. Zaoszczędzisz SOBIE rozczarowań. A także im. TOBĄ. smile

    Nie chodzi o to, że ten seks nie może być na pierwszej randce a na drugiej jest już ok. Nie chodzi o liczbę randek, lecz o podejście do sprawy. Dama pewnych zachowań w ogóle nie bierze pod uwagę. Nie idzie na randkę rozmyślając, czy ma zostać na noc. Zastanawia się, kogo spotka.

    A tu się zgadzam smile ale czasem krew nie woda i Ty wiesz to najlepiej, prawda? smile
    Cieszę się też, że zmieniłeś kierunek rozmowy i nazewnictwo, bo porównywanie kobiet, z którymi się spało, do call-girls kiepskie jest. Bardzo kiepskie. I świadczy także, a może przede wszystkim o Tobie smile Bo spałeś z kobietą, która uważasz za, mówiąc wprost, prostytutkę. I rozumiem, że może Ci być z tym źle smile
  • tomekzgor 13.07.17, 02:01
    blondynka.2801 napisała: Bo jak sam napisałeś, testowałeś partnerkę (co już samo w sobie wydaje mi się kuriozalne, gdy mówimy o dorosłych ludziach).

    Ale pozwalam sobie zauważyć że takie spotkanie są swego rodzaju testem, czymś w rodzaju rozmowy kwalifikacyjnej. I obie strony to doskonale wiedzą. Na tym to polega. Więc nie ma tu nadużycia. Wszystko się mieści w konwencji, która jest akceptowana przez obie strony.

    Stosując się ortodoksyjnie do 6. przykazania KAŻDY stosunek seksualny pomiędzy
    > nie małżonkami, to cudzołóstwo smile Odwoływałeś się do norm. To jedna z nich smile


    Ale przyznasz że to zupełnie martwa norma, teoretyczna. Wątpię, czy 5% katolików o niej wie, a zwłaszcza jej przestrzega, więc nie należy jej brać pod uwagę, bo faktycznie nie jest żadną normą. Normą społeczną jest system wartości czy zachowań, które są uznawane lub stosowane w szerokim zakresie .

    To z nimi nie śpij. Zaoszczędzisz SOBIE rozczarowań. A także im. TOBĄ. smile

    Chyba nie do końca się rozumiemy. Jestem pewny, że co najmniej część z tych 16 osób przyszła z konkretnym, wcześniej podjętym zamiarem. Zresztą zdarzało się że same sie do tego później przyznały. Wiec w tym wypadku rozczarowaniem dla nich byłoby, gdybym z nimi nie spał. Czyli ewentualnie zaoszczędziłbym tylko rozczarowań sobie wink.

    Jasne, że krew nie woda. Ale czy taka a nie inna sytuacja pierwszego spotkania, tej specyficznej rozmowy kwalifikacyjnej, nie powinna powodować jakiegoś rozwodnienia krwi? wink

    Co do call girl masz rację. Niezbyt właściwy skrót myślowy. Chyba chciałem sie tez trochę popisać znajomością takich określeń wink

    Fajnie się z tobą rozmawia, ale obawiam się że muszę się z tych rozważań wyłączyć. Nie tylko dlatego, że pewnie nikt poza nami juz tego nie czyta. Niedawno wróciłem z kolejnej pierwszej randki. Pod wpływem tej rozmowy na nic nie naciskałem, nie robiłem nawet żadnych aluzji do "tych" rzeczy. Moja rozmówczyni też nie. Odbyło się wszystko kulturalnie i na tzw. poziomie. Ale w związku z tym dowiedziałem się, że ona musi uważać na torebkę, bo jest z firmy gucci czy coś w tym stylu oraz że na pewno w smoleńsku był zamach. Miałem dużo czasu, by przeprowadzić jej test poczucia humoru, który kompletnie oblała na pierwszym poziomie. Czyli kompletne fiasko. A wujek, który mial 4 żony zawsze mi mówił żebym za bardzo nie słuchał blondynek wink
  • blondynka.2801 13.07.17, 09:12
    Tak, wiara w zamach smoleński dla mnie też byłaby trudna do przyjęcia smile
    A już całkiem dyskwalifikująca byłaby wiedza, że facet bzyka wszystko, co się rusza i na drzewo nie ucieka. I że stanowi to dla niego życiowy cel, swoiste wyzwanie. Bo normy są różne. Podobnie, jak środowiska. Są i takie, gdzie każdy się bzyka z każdym, wszyscy wszystko o sobie wiedzą i są szczęśliwi. Dla mnie to rodzaj sekty. No ale ja mam specyficzne poczucie humoru smile

    Sądzę natomiast, że się mylisz w kwestii braku zainteresowania naszą rozmową – jest dokładnie na odwrót smile
    Tyle tylko, że mnie ona, jak to elegancko określić, znużyła. Powodzenia zatem w tym, co stanowi sens życia dla Ciebie. No i oczywiście posłuchaj rady wujka, do realizowania siebie wybieraj szatynki, brunetki i rude. Tak, zwłaszcza rude smile
  • tomekzgor 13.07.17, 10:36
    Mam wrażenie, że na koniec tej miłej rozmowy próbujesz być trochę złośliwa. Zupełnie niepotrzebnie.
  • blondynka.2801 13.07.17, 10:42
    Złośliwa? Ależ skąd!
    Szczera. Jak zawsze. smile
  • tomekzgor 13.07.17, 12:00
    Jasne. Gaworzyliśmy na jakiś temat, tak jak można rozmawiać o pogodzie, chorobach, zachowywaniu się na plaży, operze czy np. wycince drzew. Nic nie wiesz o takich sprawach jak sens mojego życia, środowisko itp. W ogóle poza poglądami w jednej sprawie nic o mnie nie wiesz. Więc takie "podsumowanie" jest niezbyt eleganckie. Po co? Lepiej się poczułaś? Wydaje ci się, że pokazałaś jakąś nonszalancką wyższość? Uważasz, że zabłysnęłaś w oczach tych domniemanych czytelników? Nie sądzę.
  • laskabezpaska 13.07.17, 12:17
    ja Was poczytałam smile i @ wysłałam
  • blondynka.2801 13.07.17, 12:31
    Nie do mnie. Własnie sprawdziłam pocztę smile
  • laskabezpaska 13.07.17, 12:32
    blondynka.2801 napisała:

    > Nie do mnie. Własnie sprawdziłam pocztę smile

    Owszem smile nie do Ciebie
  • piotrr38 17.08.17, 12:15
    do mnie też nie sad
  • blondynka.2801 13.07.17, 12:24
    Zakładasz, błędnie smile , jakiś wpływ na moje samopoczucie. Po co?
    Przedstawiłam swoje poglądy na temat konkretnej sytuacji. Że był to wycinek Twojego życia?
    Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało smile
    A czytacze? Byli, są i będą. I oceniają i Ciebie, i mnie, ale sami nie mają odwagi poddać się ocenie, dlatego tylko czytają.
    Pozdrawiam czytaczy. I Ciebie. smile
  • laskabezpaska 13.07.17, 12:32
    ja ciebie również pozdrawiam smile
    i to nie brak odwagi powoduje, że nie piszę w tym wątku
    bo gdybym się "czegoś" bała, to bym nic nie napisała , nawet że czytam

  • blondynka.2801 13.07.17, 12:37
    laskabezpaska napisała:

    > i to nie brak odwagi powoduje, że nie piszę w tym wątku
    > bo gdybym się "czegoś" bała, to bym nic nie napisała , nawet że czytam

    Trudno się rozmawia z kimś, kto milczy, ale rozumiem, bo ja, tak jak Ty, tez wybieram sobie rozmówców smile
  • tapatik 15.07.17, 21:59
    blondynka.2801 napisała:

    > W tej kwestii jedna z najważniejszych dla wielu norm brzmi NIE CUDZOŁÓŻ.
    > I ona nie brzmi Nie cudzołóż, KOBIETO smile


    Wrednie zapytam: co to znaczy cudzołożyć?
    Ale bez googlania i zaglądania do encyklopedii.
  • silencjariusz 15.07.17, 22:02
    Pieprzyć się Tapatiku z kim popadnie. Tak jak to robił (robi) kolega z gór. A mistrzostwem świata dla mnie jest pieprzenie się z kimś, kim się gardzi. Tak jak to robił (robi) kolega z gór.
  • tapatik 15.07.17, 22:12
    WRÓĆ
    Dopiero teraz doczytałem resztę wątku i znalazłem odpowiedzi.

    @Silencjariusz
    Myślę, że Twoja definicja jest mało ścisła.
  • tomekzgor 16.07.17, 13:45
    silencjariusz napisał: A mistrzostwem świata dla mnie jest pieprzenie się z kimś, kim się gardzi. Tak jak to robił (robi) kolega z gór.

    Rozumiem, że to o mnie wink Nie masz racji. Nie gardzę. Nie wiem na jakiej podstawie tak twierdzisz. Jedynie napisalem, że głupio robią w określonej sytuacji i ze to jest niezgodnie z celami, które deklarowały i ktore chyba takze sobie stawiałay.
  • blondynka.2801 16.07.17, 13:52
    tomekzgor napisał:

    Nie gardzę.


    Gardzisz smile
    Ale to Tobie należy współczuć, bo w sprawach łóżkowych trudno znaleźć coś gorszego, niż spać z kimś, kim się gardzi.

    głupio robią w określonej sytuacji i ze to jest niezgodnie z celami, które deklarowały i ktore chyba takze sobie stawiałay.

    Dokładnie tak samo, jak Ty.
    Golono, strzyżono big_grin big_grin big_grin
  • tomekzgor 16.07.17, 14:09
    1. Oczywiście wiesz lepiej ode mnie, kim gardzę.
    2. Nie będę z tobą dyskutował, bo jak pokazują nasze wcześniejsze doświadczenia i powyższa odpowiedź, nie umiesz tego robić na poziomie. Popatrzyłem sobie na twoje komentarze na forum gazety i na komentarze o tobie i widzę że nie jestem w mojej opinii odosobniony.
    Więc pisz sobie, co chcesz, stosuj te swoje zaczepki, wygłaszaj te pseudointelektualne wywody, licząc że ktoś sie na to złapie. Pewnie tak będzie, ale zapisz sobie w kalendarzu, że dziś była ostatnia odpowiedź na twój komentarz
  • blondynka.2801 16.07.17, 14:18
    tomekzgor napisał:

    > 1. Oczywiście wiesz lepiej ode mnie, kim gardzę.
    > 2. Nie będę z tobą dyskutował, bo jak pokazują nasze wcześniejsze doświadczeni
    > a i powyższa odpowiedź, nie umiesz tego robić na poziomie. Popatrzyłem sobie na
    > twoje komentarze na forum gazety i na komentarze o tobie i widzę że nie jestem
    > w mojej opinii odosobniony.
    > Więc pisz sobie, co chcesz, stosuj te swoje zaczepki, wygłaszaj te pseudointele
    > ktualne wywody, licząc że ktoś sie na to złapie. Pewnie tak będzie, ale zapisz
    > sobie w kalendarzu, że dziś była ostatnia odpowiedź na twój komentarz

    Sposób, w jaki piszesz o kobietach, z którymi miałeś szczęście spać/które miały pecha spać z Tobą, dobitnie i jak nic innego świadczy, nie tylko że, ale również jak bardzo nimi gardzisz i jak przedmiotowo je traktujesz.

    I nie złość się, Panie T. big_grin
    Miłej niedzieli


  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 06.08.19, 15:53
    silencjariusz napisał:

    Zdumiewa mnie to, że choć pewne zachowania
    > raziły Cię u kobiet, sam również w taki sam sposób się zachowywałeś. I to ochoc
    > zo, sądząc po tym co napisałeś. To jak to jest? Kobieta idąca do wyra na pierws
    > zej randce jest be, a mężczyzna spółkujący z zupełnie obcą kobietą jest cacy? W
    > głowie się nie mieści.

    Całkowicie się zgadzam, jak nigdy, z Silem. Nigdy w życiu nie umówiłabym się z mężczyzną o którym wiedziałabym, że uprawiał seks na pierwszej randce.
    Jak coś takiego wyjdzie - od razu jest po ptakach.
    Nie jestem pruderyjna, lubię seks, ale takie coś jest dla mnie nie do przeskoczenia. To moje prawo - nie?


    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 06.08.19, 15:58
    Właśnie się zorientowałam, że odpowiadam na jakieś starocie z 2017 roku. Niezła jestem. No trudno. Temat aktualny zawszewink

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • roman_to_ja 05.07.17, 21:40
    No i widzisz, Tomek, jak to jest.
    Poniedzielski mawia: kobiety nie zmienisz, możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmieni.
    Ja bym powiedział tak: kobieta cię nie przyzna racji, a nawet jak przyzna, to się do tego nie przyzna wink

    Ale spokojnie - większość z nich przemyśli to, co tu napisałeś i wyciągnie wnioski. Bo kobiety rozsądniej myślą niż mówią.
  • tomekzgor 06.07.17, 11:27
    Wiem. I nawet mam tego dowody na prywatnej poczcie.
  • blondynka.2801 06.07.17, 13:22
    Pogratulować smile
    Jak/jeśli dojdzie do pierwszej randki, to tym razem wymagaj od siebie dokładnie tego samego, czego wymagasz od innych.
  • tomekzgor 10.07.17, 01:50
    blondynka.2801 napisała:

    > Pogratulować smile
    > Jak/jeśli dojdzie do pierwszej randki, to tym razem wymagaj od siebie dokładnie
    > tego samego, czego wymagasz od innych.

    Zupełne pudło smile To nie były tego rodzaju propozycje, lecz jedynie opinie potwierdzające mój tok myślenia
  • blondynka.2801 10.07.17, 09:06
    tomekzgor napisał:

    > blondynka.2801 napisała:
    >
    > > Pogratulować smile
    > > Jak/jeśli dojdzie do pierwszej randki, to tym razem wymagaj od siebie dok
    > ładnie
    > > tego samego, czego wymagasz od innych.
    >
    > Zupełne pudło smile To nie były tego rodzaju propozycje, lecz jedynie opinie potwi
    > erdzające mój tok myślenia

    Napisałam jak/jeśli. To nie była sugestia dotycząca Twojej korespondencji, tylko wniosek podsumowujący rozmowę. smile
    I podtrzymuję, a nawet dodam:
    jak/jeśli/jakkolwiek/kiedykolwiek/z kimkolwiek/w wyniku premedytacji lub przypadku zdarzy Ci się pierwsza randka, to pamiętaj, nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem nie daj się uwieść. smile
    Bo wtedy udowadniasz tylko jedno - że jesteś równie łatwy, jak bohaterki Twoich wynurzeń.
    A nawet gorzej, bo albo jesteś nieświadomym żuczkiem, co to wystarczy rękę wyciągnąć, żeby go mieć, albo cynicznym graczem, korzystającym z każdej okazji.
    Czy tak, czy siak - powodzenia w samodoskonaleniu. smile
  • tomekzgor 10.07.17, 12:31
    blondynka.2801 napisała: pamiętaj, nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem nie daj się uwieść. smile
    > Bo wtedy udowadniasz tylko jedno - że jesteś równie łatwy, jak bohaterki Twoich wynurzeń.

    Niewiele z tych moich wynurzeń zrozumiałaś sad
    Dla ewentualnego ułatwienia: każdy ma prawo oceniać osobę przychodzącą na spotkanie wg swoich kryteriów. Ma prawo sprawdzać różne zachowania. Mam do tego prawo ja, ma do tego prawo druga strona. I obie strony to robią i wyciągają wnioski. Może być tak, że dla kogoś przepustką do dalszego etapu tego swoistego castingu jest to że właśnie się da uwieść. Może być tak że kryteria się zupełnie rozmijają i to co dla jednej strony jest plusem, dla drugiej strony jest dyskwalifikujące. Wtedy dalszego ciągu nie ma.
  • blondynka.2801 10.07.17, 12:55
    tomekzgor napisał:

    > blondynka.2801 napisała: pamiętaj, nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem nie da
    > j się uwieść. smile
    > > Bo wtedy udowadniasz tylko jedno - że jesteś równie łatwy, jak bohaterki
    > Twoich wynurzeń.
    >
    > Niewiele z tych moich wynurzeń zrozumiałaś sad

    Faktycznie, nie rozumiem, że mężczyzna jednorazowo "używający" kobiety/kobiet ma z tym jakiś problem, bo najprościej byłoby, po pierwszej tego typu, a niezgodnej z Twoimi zasadami i budzącej Twój niesmak także wobec samego siebie, sytuacji, wyciągnąć wnioski i więcej nie używać, a Ty wyraźnie jesteś recydywistą smile

    I faktycznie, nie rozumiem. Jakieś testy? Ile Ty masz lat? Chyba powinieneś zmienić grupę docelową na młodszą, bo kobiety 40+ już się tak nie bawią smile

    Oraz faktycznie, nie rozumiem, bo NIE MAM TAKICH DOŚWIADCZEŃ.
    U mnie się nigdy nie kończyło na jednym razie. Bez względu na to, jak się zaczęło. smile

    I tu ja kończę moje "wynurzenia", bo dalsza rozmowa z Tobą z mojego punktu widzenia nie ma sensu.
    Powodzenia. Po Twojemu, cokolwiek to oznacza smile
  • tomekzgor 10.07.17, 13:27
    Być może własnie dlatego nie rozumiesz, że nie masz takich doświadczeń. Po prostu pewne rzeczy nie mieszczą ci się w głowie.
    Dziękuję za życzenia i wzajemnie
  • qwerty_01 06.07.17, 18:58
    Jak to wygląda z kobiecej strony..
    Pewnie tak jak z męskiej, a mianowicie facet który zaczyna od seksu nie nadaje się do długiego związku. Z mojego punktu widzenia nie nadajesz do związku i pewnie wyłapałabym to już na etapie pisana z tobą smile
  • tomekzgor 10.07.17, 02:20
    qwerty_01 napisał(a): Z mojego punktu widzenia nie nadajesz do związku i pewnie wyłapałabym to już na etapie pisana z tobą smile

    Ja też w wielu przypadkach wyłapałem na etapie pisania. Ale w tych opisanych nie, bo na etapie pisania w ogóle się na to nie zanosilo
  • qwerty_01 10.07.17, 12:39
    NO NIEEEEEEE
    Przecież przeprowadziłeś świetną selekcję pań na pierwszą randkę z seksem. Gratulacje
    Podaj przepis panom którzy cycków nie dotykają i wszyscy będą zadowoleni.
    Nie szukaj uzasadnienia w paniach, wybierasz co chcesz wybrać
  • tomekzgor 10.07.17, 13:35
    Przepraszam Qwerty, ale raczej nie pomogę. Obawiam się że jesteśmy w innej fazie. Nie mówię że twoja jest gorsza. Chyba przeciwnie. Z rozrzewnieniem ja wspominam.
  • qwerty_01 10.07.17, 13:50
    Chłopie w czym mi chcesz pomagać?
  • noajdde 06.07.17, 23:38
    Generalnie osoby brzydkie nie mają tam czego szukać.
  • qwerty_01 07.07.17, 08:00
    Generalnie.....to osoby zafiksowane na sobie nie mają czego szukać w związkach.
    Jakość urody, czy innych cech, tego zafiksowania nie ma znaczenia
  • rafae 07.07.17, 08:27
    "Generalnie.....to osoby zafiksowane na sobie nie mają czego szukać w związkach.
    Jakość urody, czy innych cech, tego zafiksowania nie ma znaczenia"

    data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBxIPDhEREA8QDw8ODxAPEBAQEBAOEA0QFREWFxcWFhYYHyggGBolGxUTLTQhJSk3Li4uFx8zODM4NygtLisBCgoKDg0OGxAPGi8lICUzKzArLystLS0rLS0tKy0tLS0tLSsrLS0tLSstLS01LS0tLS0tLS0tLS0tLS0rLS0tLf/AABEIALcBEwMBIgACEQEDEQH/xAAbAAEAAgMBAQAAAAAAAAAAAAAABAcDBQYBAv/EAEMQAAIBAgEHCAcGBQMFAQAAAAABAgMRBAUGEiExQZETFFFSYXGBoQciVJKxwdEWFyM0QnMyYnKCslPh8DNjo8LSFf/EABkBAQADAQEAAAAAAAAAAAAAAAACAwQBBf/EACURAQACAQMDBQEBAQAAAAAAAAABAhEDE1ESITEEMkFSYSIjFP/aAAwDAQACEQMRAD8AvEAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAOWzpzwhg5clTiqteybTdoUrq60t7fYjqSk8fDlMfUjNt6eMnGTW2zrNOxdo0i09/hXqWmI7J9bPbGyd1WjD+WNOnZe8m/MnZO9IGIg1y0YVob7Lk527GtXkdzSyLh6NPQp4ekkltcFKT75PWzkM9shU40eXo04wdOX4igtFShLVey1XTtxLK207TjpQmLR3y7zJ2OhiKMKtN3hUjpLc10p9qd+BJK+9GOVLOphZPU061LsepTX+L4lglGpXpthbWcxkABBIAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAClco6so1ezG1PKuy6ilMt6soYi3tdV/8AlbNHp/MqtX4XLPaa7FUFOM6cleM4yhJdMWrM2U9pErr1u8phKVR4KtLA42Mntw9bRn/NFPRlxi3xLri7pNbHrXaVLn5htDGOS2Vq cZvvV4v/ABRYeaWK5bAYebd3yag32wbg/wDEv1+9Yshp9pmG4ABmXAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAABgazOLKqwmGnVdtJLRpxf66j/hXz7kyrs1smyxmNgpXlFS5atJ74qV3f+p2XiyXn3lvnOJ0IO9HD3jG2yc/1S8rLufSdnmXkbmmFTmrVq9p1OmEberHwT4tmmP86Z+ZUz/dvyG/nLayJKV3cyV57uJhKYTlwPpEq3xFKPVo3f8AdN//AD5nX5gU3HJ1JPe6k/B1JW8rHAZ619PH1f8AtqEOEE35tloZvYfk8JRh1aUE+9RV/O5dq9tOIQp7plsgAZlwAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAABy+feXebYfk4StXrpxVttOGyUu/cv9jfZSx0MPRnVqO0Kau+l9CXS27FP4irWyjjL2vVrz0Yx3U47l/Sltfey7Rpmcz4hXqWxGIbPMPInOMRys1+Dh2m7rVOptjHw2vw6Sz6krJsi5JydDC0IUYbILW985vbJ97M9aLa1HNS/XbJWuIRgeuL6GYcdOUKNSUYylKNObjGMXKUpKLskltd7ERVeIfOMdLfy+JaX9Mqll5F00I2il2FJwyTilZrDYlNbGqFZNPvsZ+a47/Tx3uYj6GrUpF8d1dLdPwugFL82x3+njvcxH0PHh8cttPGr+zEFWxH2T3fxdIKV5HG9TG+7iByON6mN93EHf+f8AXN38XUelMYXL2Mw09VasmtsK2lNNdsZ/IsjNTOOOOpu6UK1O3KQT1NPZKN9z8uDdd9GaxlOupEt+ACpMAAAAAAAAAAAAAAABq84ct08FR5SacnJ6MIR1Ocvku04p+katfVh6SXQ5TbXiTPSpH1cM92lVXi1H6HG4LDxlC7V3dra0a9LSrNcyovec4h033i1/Z6PGY+8Wv7PR4zNDzKHV85DmUOr5yLNqnCPVblvvvFr+z0eMx94tf2ejxmaHmUOr5yHM odXzkNqnB1W5b77xa/s9HjM9j6Rq19eHpNb0pTT4mg5lT6vmzXYLDSrVIU4W06klGN3ZXfSxtafB125bjObOWpjpRWjydGLvGknpOUrWvJ730HZZkZvc1p8tVjbEVVse2jT6ve9V/Bbj6zZzVo4W1Sf41dbJNepTf8i6e16+46Vme+pGOmvhZWs5zIACpMPUzwB17pPpGk+k8AHuk+kN3PD4qzsu3cBFAB1Br8v4CGIw9SM0rxhKUJNa6ckrpp/81HC5hYhwyjRtsqKdOXanBv4xjwOhzxzghTpToUpKVWonCbi7qlB7U31mrq265q/R3k5zxDrtepRWjF9NSS+Ub8UaK9tOcq/NowtEAGRoAAAAAAAAAAAAAAAAcX6UYXwtGXVr24wl9Dh8mP1JdkvkWF6Sad8BfqVqcvjH/wBiu8lv+Nd3zNuh7GfU9yTyjHKM+QXovrlGOUZ8gDLTlcjZs/ncP+6vgyRRI+bX53D/ALq+DOW8SfMLdwmx9/yM5gwmx9/yM55zQAAAAAAAAEfELXfpJBHxEtaXQIJYjycbpq7V01dbVdbj08lJJNtpJK7b1JJb2dRVLlzJjwuInSvpJWlCW+UGrq/b9C2M2KEI4ShKnFQjKlCSit2kru73u7esq3OPHrFYuc4a43jTp6tcktSfi78S2shYd0sLSpvbTpwg+9RSfncv15npjKGl5lPABlXgAAAAAAAAAAAAAAAOez9hpZNr9nJy4VY/7lX5LfrS7k/MtrOyGlgMSuihOXurS+RUeTX+J3xfxRs9P7ZUavuTGD2W1nhoQAABkokfNr87h/3V8GSKJHza/O4f91fBnLeJOFu4TY+/5GcwYTY+/wCRnPOaAAAAAAAAHkr21bSJcmXIR2HJDivSBUxCcVdrCzSjaL/iqa21Pfs2LZqO1Obz+rxjg9B20qlSOit/q62/+dJZp+6ELeGm9H+SYVqsqsneVBx0IW1KTTtN91nbtLPhGyt0FfeiyD08RL9L VOP9y0n8PiWGc15/tLTj+QAFKwAAAAAAAAAAAAAAABDyzT08LXj16FWPGDRSuT3+Iu1P4F6VI3i09jTXFFE4LVUjfanZ8LGv03iVOr8NnPafJ9VNp8mlWAG2WbeJdPlOS1Wvo3Wnb+n5bTk2iPJhraJHza/O4f8AdXwZIokfNr87h/3V8GLeJOFu4TY+/wCRnMGE2Pv+RnPOaAAAAAAAAGGvPcYDPiNxgOuShZZyhzWhOtoOeha0Vqu20tb3LtK0xuMrY/EK/rTm9CnTjqjBdCv5tlryimmmk01Zp6009zKmwyUMdBU9kMXFQtviqtl5GjRxieVV1p5q5IWEoRhtlrlOXXm9tuxWS8DdnkV0bD0yzOZzLREYAAcAAAAAAAAAAAAAAAAAo3Ex0MVOPUxE48KjReLKWzjp8nj8QrWtiJy8JS0l5M0+m8yp1fhmq7T4MbyhDqy4R+p5z+HVlwj9TWqSKM9GcZWvoyjK3TZ3sWN/+/hnHlecQto/9PSfKX6NC+3w8Ssefw6suEfqOfw6suEfqV304v5SrbCbOpp1JztZTnKSXQnJuxp8BipUasKsLOVOSlHSTcb9qRMWUIdWXBfU1hZjthGZdhgc/wCvGX4tKlOm9qgpQn4Nto7jJOWaGLjejUTe+nJ6NSHfH57CvM1M2446nXvKVOcHBU5paUb2ekpLf+kw47M7GUpW5HlUtkqTU0/DU1wM1qacziJxKyLWjv5Wzo93EaJTX2fxfs1b3WPs/i/Zq3usjsx9ndyeFy6I0Smvs/i/Zq3usfZ/F+zVvdY2I+xuTwuXRDVt64lNfZ/F+zVvdY+z+L9lre6xsR9jcnhbVWd32GOc0ldtJLe2kkVT9n8X7LW91nqzcxbdua1fFJLizuzX7Odc8OszlzrpwhKnh5qpVknF1Iu8KSe1p75d2zyNFmPkp1sSqjX4dBqV90qn6Yr4+C6SXknMWtNp12qcN8Y2nUfZfZHv19xYWTMnQoQjCEVGMVqi t3S2977Tlr1pXpo7WszOZTYqyXYj0AzLgAAAAAAAAAAAAAAAAAADQZwZqUMbJTlpU6qSTnTt6yWxST1Pv2m/B2JmJzDkxE+XDP0c092Iq+Kh9B93NP2ipwh9DuQWb1+UduvDhvu5p+0VOEPoPu5p+0VOEPodyBvX5NuvDhvu5p+0VOEPoF6Oae/EVLd0F8juQN6/Jt14a/I+SoYWmqdNWivFtva297NgAVTOfKYAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAP/Z

    big_grin


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/gb/te/xqt2/bMdafP6Pg9ZI88zxdX.jpg
  • noajdde 07.07.17, 23:39
    Osoby brzydkie czytają takie wywody i potem myślą, że mają jakiekolwiek szanse.
    "Do umówionej restauracji przyszła dosyć ładna, zgrabna, elegancka, inteligentna kobieta ... Skończyliśmy w łóżku z jej inicjatywy."
    Nie, nie mają. Mi udało się tylko kilka razy umówić na spotkanie z jakąś dziewczyną zupełnie w ciemno. Nie miały opisu, ani zdjęcia, wykształcenia, zainteresowań ani niczego do zaoferowania. Poza tym były tak brzydkie... prawie jak ja big_grin
  • qwerty_01 08.07.17, 10:21
    No tak, kobieta brzydka=brak czegokolwiek do zaoferowania.
    Mnie uroda nie interesuje, ale osobowość człowieka z którym się spotykam.
    Fascynujące muszą być te spotkania z tobą, siedzisz i myślisz jaki to jesteś brzydki i nieszczęśliwy, a do tego wiesz, że ta brzydka kobieta na przeciwko nie ma nic do zaoferowania.
  • noajdde 09.07.17, 20:54
    A o czym rozmawiać z kimś kto nie ma żadnych zainteresowań, nudną pracę i większość życia spędza przed telewizorem oglądając seriale i snując marzenia o księciu z bajki? A dupa rośnie big_grin
  • kevinjohnmalcolm 09.07.17, 21:22
    Tutaj akurat wyjatkowo zgodzę się z noajdde, mną też masowo interesują się takie jak on opisał - kobiety bez żadnych zainteresowań, których jedynym celem w życiu jest złapanie faceta i gotowanie mu obiadów. Może są one świetne dla równie nudnych facetów szukających kucharki, praczki i sprzątaczki, ale większość mężczyzn szuka partnera intelektualnego, oczekuje od kobiety czegoś więcej.

    A uroda ma znaczenie - przystojnemu facetowi zdecydowanie łatwiej jest podrywać kobiety, nie skreślają go na samym wstępie. To czy z nim zostaną na dłużej to już zupełnie inna sprawa zależna od jego charakteru, ale w przypadku próby podrywu wykonanej przez niezbyt urodziwego faceta który nie ma "tego czegoś", jego CV trafia do kosza jeszcze przed przeczytaniem. Tapatik mocno kontruje opinie noajdde słusznie zauważając, że mnóstwo brzydkich facetów jednak znajduje dziewczyny, jednak moim zdaniem poznają je oni w okolicznościach, w których osoby mogą się najpierw dobrze poznać i dopiero wtedy podjąć decyzję o regularnych spotkaniach. Na pewno trudniej im zaczepić dziewczynę w sklepie i spowodować żeby umówiła się z nimi na dłuższe spotkanie. Przystojny facet braki w umiejętnościach interpersonalnych może nadrobić wyglądem. Brzydki facet może poderwać dowolną kobietę jeżeli jest przebojowy i "ma gadane". Jeżeli jest brzydki i do tego nie ma daru prowadzenia rozmowy, to ma naprawdę ciężko.
  • baenzai 09.07.17, 23:07
    Mówiąc krótko - tapatik bagatelizuje znaczenie urody, za to noajdde nie docenia znaczenia social skilli. Ja już to dawno zauważyłem i dlatego zdarzało mi się krytykować tok myślenia ich obu. wink

    Chociaż warto zauważyć, że przystojny facet zawsze jakieś tam social skille nabędzie. Tacy przecież zazwyczaj obracają się w szerokim gronie ludzi a to sprzyja budowaniu umiejętności interpersonalnych. Czy ktoś słyszał żeby jakiś przystojniak został aspołecznym nerdem? smile

    I nie zgadzam się jednak, że ,,Brzydki facet może poderwać DOWOLNĄ kobietę jeżeli jest przebojowy i ma gadane." To jest jednak spora przesada, bo przecież jest całkiem dużo kobiet z wymaganiami dotyczącymi męskiej urody.
  • qwerty_01 10.07.17, 00:11
    No chyba, że o poderwanie każdej chodzi
  • qwerty_01 10.07.17, 00:17
    No jeśli jednak nie, to są gusta i guściki.
    Owszem widziałam przystojniaków bez umiejętności społecznych, bo jakoś tak nie mięli możliwości ich nabycia, wszystko im się należało.
  • tomekzgor 10.07.17, 01:58
    To po co się umawiasz z dziewczynami bez opisu i dlaczego nie poprosisz o wysłanie zdjęcia, jeśli wygląd ma dla ciebie takie znaczenie?
  • noajdde 16.07.17, 12:47
    W przeciwnym wypadku nie miałbym szans na umówienie się w ogóle. Zawsze podejrzewam, że dziewczyna, która zgodzi się ze mną umówić jest brzydka. Ładna dziewczyna nigdy się ze mną nie umówi, chyba, że wygrałbym w totka. Jest to o tyle dobre, że jestem w stanie oszacować prawdopodobieństwo takiego zdarzenia smile Oczywiście żałuję, że taka brzydka i bezkształtna istota nie podoba mi się, jednocześnie jednak jestem w stanie zrozumieć dlaczego i ja jestem bez szans. Ktoś mógłby zapytać po co w takim razie umawiam się w ogóle? Ano po to, by nie siedzieć tylko wśród czterech ścian. Słabo jednak, że te brzydkie dziewczyny nie mają często żadnych zainteresowań, kiepskie wykształcenie, beznadziejną pracę oraz jak wszystkie kobiety, ogromne oczekiwania.
  • tomekzgor 16.07.17, 13:27
    noajdde napisał: ... oraz jak wszystkie kobiety, ogromne oczekiwania.

    Nie zauważyłem takiego zjawiska. Kobiety raczej myślą racjonalnie. Potrafią oceniać swoje możliwości i gdy wchodzą w związek, to starają się go utrzymać, nawet kosztem swojej pozycji w tym zwiazku.
    Oczywiście są wyjątki. Zdarzają się też przypadki kobiet trochę oderwanych od rzeczywistości, które po usłyszeniu jakiegoś obiegowego komplementu typu " ładnie pani wygląda" albo nic nie znaczącego "musimy się umówić na kawę" są przekonane, że facet się zakochał i budują na tym jakieś plany wink.
  • noajdde 16.07.17, 22:38
    Jak to mówią punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tylko będąc brzydkim i wykluczonym przez kobiety można poznać na czym im zależy. Ja nie wypowiadam się na forum dla ludzi głuchoniemych ponieważ nie potrafię tak naprawdę wyobrazić sobie świata w którym żyją.
  • baenzai 16.07.17, 16:04
    Mi nie przeszkadzają kiepskie wykształcenie czy beznadziejna praca (ok, przy babci klozetowej albo sprzątaczce miałbym obiekcje, ale wszystko powyżej jest już do zaakceptowania ). Byleby tylko nie była tępa. smile Mogę też zaakceptować jakąś niezbyt widoczną niepełnosprawność.

    Natomiast panna musi choć trochę ładna oraz pasować mi z charakteru.
  • roman_to_ja 16.07.17, 17:16
    Kiepskie wykształcenie i beznadziejna praca bardzo często są jednak wynikiem takiej a nie innej sprawnosci intelektulnej wink
  • silencjariusz 16.07.17, 17:29
    Serio? A ja nie czuję się upośledzony intelektualnie, a robotę mam marną.
  • tapatik 16.07.17, 17:49
    Mam kolegę, który prawie zrobił doktorat, ale mu się dzieciak urodził i musiał zrezygnować.
    Obecnie ma beznadziejną pracę w sklepie.
    Co ciekawe do czerwca pracował jako nauczyciel i teraz w sklepie płacą mu więcej niż w szkole.
  • roman_to_ja 16.07.17, 18:21
    dlatego napisałem, że "bardzo często", a nie że jest to regułą wink
    Ale przecież raczej się zgodzimy, że generalnie jest tak, że ludzie sprawniejsi intelektualnie mają lepszą pracę, więcej zarabiają itp.
    I ten prawie doktor wcześniej czy później raczej będzie więcej zarabiał niż przeciętni sprzedawcy w sklepach

  • karolivia 16.07.17, 20:11
    Ja mam paru znajomych co mają doktoraty i ... jakby to elegancko określić....
    Nie odnoszę wrażenia, żeby to dla nich jakoś szczególnie rozwijające doświadczenie byłowink, a już na pewno nie zarabiają więcej dzięki temu, raczej kasę wydali i mają teraz dr zamiast mgr przed nazwiskiem (nie piszę o ludziach, którzy pracują na uczelni i muszą zdobywać stopnie naukowe, żeby nie stracić pracy)
  • laskabezpaska 16.07.17, 20:13
    a ja znam kilkunastu magistrów co to paru zdań nie potrafią sklecić , nie mam bladego pojęcia kto im prace pisał,
    a w czasie rozmowy ........ walą teksty jak przysłowiowi szewce wink
  • roman_to_ja 16.07.17, 20:51
    Laskabezpaska, Karolivia - ja mówiłem, że ludzie SPRAWNI intelektualnie z reguły wiecej zarabiają wink Tytul magistra czy doktora nie zawsze idzie z tą sprawnością w parze, chociaż pewnie często tak
  • laskabezpaska 16.07.17, 20:56
    z reguły ........ tak powinno być , ale nie jest
    bo cwaniak,krętacz ......zarobi więcej ......a nie jest sprawy intelektualnie........
    sorry, albo coś pokręciłam - widocznie ciśnienie dziś niskie smile
  • roman_to_ja 16.07.17, 21:26
    Z reguly jednak tak jest. Tylko że cwaniak krętacz jest bardziej widoczny, więcej się o nim mówi. Ja nie znam ludzi sprawnych intelektualnie, którzy by musiał zyc za pensje kasjerki w biedronce.
    Jest też coś takiego, jak chęć robienia tego, co się lubi, satysfakcji, nawet jeśli gdzies indziej można zarobic więcej
  • laskabezpaska 16.07.17, 21:37
    dobrze kiedy praca idzie w parze z wynagrodzeniem i satysfakcją ,
    ja mam bardzo satysfakcjonującą pracę, lubię to co robię - nooo ale kasa taka sobie.........wlaściwie nie powinnam narzekać
  • roman_to_ja 16.07.17, 21:42
    laskabezpaska napisała:

    > dobrze kiedy praca idzie w parze z wynagrodzeniem i satysfakcją ,
    > ja mam bardzo satysfakcjonującą pracę, lubię to co robię - nooo ale kasa taka s
    > obie.........wlaściwie nie powinnam narzekać

    smile No to szukaj lepszej, też satysfakcjonującej, rób coś dodatkowo wink
  • silencjariusz 16.07.17, 21:50
    A może Romanie to coś z państwem jest nie tak? Że trzeba szukać drugiego etatu by móc opłacić wszystkie rachunki. I pamiętaj, że nie wszyscy mogą (chcą) być dyrektorami, prezesami itp. itd.
  • roman_to_ja 16.07.17, 22:11
    silencjariusz napisał:

    > A może Romanie to coś z państwem jest nie tak? Że trzeba szukać drugiego etatu
    > by móc opłacić wszystkie rachunki. I pamiętaj, że nie wszyscy mogą (chcą) być
    > dyrektorami, prezesami itp. itd.

    Na temat państwa się nie chce wypowiadać. Wolę nie liczyć na państwo, bo nie wierzę, że kogoś w państwie moze przejmować mój los. Wolę zasadę - umiesz liczyć, licz na siebie. Nie trzeba od razu szukać drugiego etatu. Ale jeśli człowiek czuje, że mu nie starcza, to musi coś z tym zrobic lub zmniejszyć wydatki. Nie ma innego wyjścia. Wszędzie na świecie trzeba ciężko pracować (przynajmniej większość obywateli), żbuy związać tzw. koniec z końcem. W wielu miejscach znacznie ciężej niż u nas. Ale nie cheę się wdawać w dyskusję typu że Niemiec zarabia więcej itp.
    Jasne że nie wszyscy chcą i moga byc prezesami. Ale czy ja cos takiego sugerowałem? wink
  • silencjariusz 16.07.17, 22:20
    No a ja nawiąże do tego Niemca, o którym piszesz.wink Mój znajomy, który w GB jest zwykłym robotnikiem jest w stanie utrzymać swoją rodzinę. W Polsce tak się nie da. To nie wina ludzi, że słabo zarabiają, tylko wina wyzysku jaki tu panuje. Słabe zarobki bardzo często nie idą w parze z intelektem poniżej przeciętnej.
  • tapatik 16.07.17, 22:37
    silencjariusz napisał:

    > No a ja nawiąże do tego Niemca, o którym piszesz.wink
    > Mój znajomy, który w GB jest zwykłym robotnikiem
    > jest w stanie utrzymać swoją rodzinę.
    > W Polsce tak się nie da.
    > To nie wina ludzi, że słabo zarabiają, tylko wina wyzysku jaki tu panuje.
    > Słabe zarobki bardzo często nie idą w parze z intelektem poniżej przeciętnej.

    Jakiego wyzysku?
    My mamy po prostu niższe zarobki i przez to niższą siłę nabywczą.
    Kiedyś na Ukrainie usłyszałem: my mamy podobne zarobki, zarabiamy średnio po 2-3 tysiące hrywien, wy też zarabiacie po 2-3 tysiące złotych. Ceny mamy podobne, samochód u nas kosztuje około 40 tysięcy dolarów i u was też 40 tysięcy dolarów.

    Są miejsca gdzie jest gorzej.
  • roman_to_ja 16.07.17, 22:37
    Nie chcę niczego bronić. Ale chyba niezbyt trafnie porównujesz potencjał GB i naszego biednego grajdołka. Na tej zasadzie ktoś w jakimś biedniejszym od nas kraju mógłby powiedzieć, że ma kumpla w Polsce, który za pracę na budowie nie umiera z glodu i na flaszke mu jeszcze starcza, a on haruję i nie ma co dać jeść dzieciom.
    Nie bronie państwa, mam duzo zastrzeżeń, ale uważam że nie ma co sie oglądać, że ktoś mi da coś więcej niż musi. Zawsze można to olać i pojechać do GB i tam żyć na wyższym poziomie. I gdybym nie miał na rachunki, to pewnie bym tak zrobił. Wiem, że to żadne rozwiązanie problemu w szerszej skali, bo przecież wszyscy nie wyjadą, ale człowiek musi się przede wszystkim martwic sam o siebie.
  • silencjariusz 16.07.17, 22:54
    Powiadam jedynie, że można być geniuszem i zdychać z głodu. Nie wszyscy chcą wyjeżdżać za pracą do Warszawki czy za granicę. Ludzie chcą godnie żyć również na głębokiej prowincji.
  • po-ranna-kawa 17.07.17, 00:19
    Przecież wielu na głębokiej prowincji żyje bardzo "godnie", a wielu w Warszwce czy za granicą dziaduje.
  • laskabezpaska 16.07.17, 22:08
    mogłabym zmienić , ale ............. no właśnie jest pewne ale ....... zanudziłabym się siedząc w papierach
  • noajdde 16.07.17, 22:43
    Pewnie filozofy i znafcy kultury staro-rumuńskiej big_grin
  • po-ranna-kawa 17.07.17, 00:36
    karolivia napisała: nie piszę o ludziach, którzy pracują na uczelni i muszą zdobywać stopnie naukowe, żeby nie stracić pracy)

    To chyba nie zawsze tak jest. Nie myślę, że np. prof. Kotarbiński czy Religa mieli takie motywacje wink A jakie ma motywacje np. judoka, który chce zdobyć jakiś "wyższy" pas? Są ludzie, którzy chcą być w jakiejś dziedzinie coraz lepsi, bo to ich interesuje.
  • karolivia 17.07.17, 13:56
    Cieszy mnie Twoja wiara w naukę i wartość doktoratu w Polsce.
    Ranking uczelni na świecie
    Niestety, jak wynika z lektury zalinkwanego powyżej artykułu to przejaw optymizm z Twojej strony.
    I oczywiście jednostki wybitne się trafiają, ale duża część doktoratów...hm... to już lepiej ten pas w judo zdobyć, chyba wink



    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • po-ranna-kawa 17.07.17, 14:56
    Nie zrozumiałyśmy się. Wiem, jakie jest miejsce naszych uczelni. Ale o czymś innym pisałyśmy. Czy np. fakt, że nie ma żadnej Polki w finale miss świata ma oznaczać, że Polki nie powinny dbać o urodę i że niektóre z nich nie są piękne? Albo może tak: czy fakt, że powiedzmy w hokeju na trawie jesteśmy w najniższych ligach oznacza, że komuś nie może sprawiać przyjemności granie w tę dziwną dyscyplinę, że popełnia błąd rozwijając swoje umiejętności w tej dziedzinie?
    Chyba nie chcesz powiedzieć, że w związku z takim a nie innym miejscem polskich uczelni nie powinno sie w Polsce rozwijać nauki.
    To niezbyt ciekawy temat, więc nie odpowiadaj, bo potem ja odpowiem itd wink
  • kevinjohnmalcolm 17.07.17, 20:34
    Polscy naukowcy są świetnymi fachowcami, pracują nad niesamowitymi projektami i odnoszą wielkie sukcesy. Jeden drobiazg: większość tych najlepszych pracuje poza Polską. Pracuję z takimi i regularnie się spotykam na konferencjach tutaj w UK.
    Problem mają ambitni naukowcy którzy zostali w Polsce. Powoli się to zmienia, ale los naukowca w Polsce jest bardzo ciężki. Oj, długo można by na ten temat pisać... Mimo wszystko lepiej coś robić nawet jak nie ma się szans na Nobla niż machnąć ręką i przekwalifikować się na kasjera w supermarkecie.
  • karolivia 17.07.17, 23:02
    Zgadzam się z Tobą. Robią świetną robotę i mają bardzo ciekawe pomysły,a w Polsce mają przekichane, bo nie mają za co żyć i muszą się często przedzierać przez specyficzne środowisko profesorskie. Wszystko to prawda.
    Ale ja pisałam wcześniej o doktoratach robionych w celu ... zaimponowania znajomym??? Doktoratach bez pomysłu na temat. Pisanych naprawdę nie wiem po co.
    Ja mam paru znajomych co mają doktoraty i ... jakby to elegancko określić....
    Nie odnoszę wrażenia, żeby to dla nich jakoś szczególnie rozwijające doświadczenie, a już na pewno nie zarabiają więcej dzięki temu, raczej kasę wydali i mają teraz dr zamiast mgr przed nazwiskiem (nie piszę o ludziach, którzy pracują na uczelni i muszą zdobywać stopnie naukowe, żeby nie stracić pracy)

    Może zamiast "nie stracić pracy" powinnam napisać, że" jest to ich pasja", ale ja szybko piszę i czasami niezbyt precyzyjnie potrafię określić o co mi chodzi.
    I tacy ludzie budzą mój głęboki podziw. Tak jak i tacy jak Ty, którzy żeby te pasje realizować pojechali gdzieś w świat, bo to nie są łatwe decyzje.
    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • kevinjohnmalcolm 18.07.17, 00:19
    karolivia napisała:
    > w Polsce mają przekichane, bo nie mają za co żyć i muszą się często przedzierać przez
    > specyficzne środowisko profesorskie.

    Właśnie to środowisko spowodowało że zrezygnowałem z pracy na politechnice. Iloraz inteligencji nie ma absolutnie nic wspólnego z tym czy jego posiadacz wykazuje jakiekolwiek ludzkie odruchy.


    > Ale ja pisałam wcześniej o doktoratach robionych w celu ... zaimponowania znajo
    > mym??? Doktoratach bez pomysłu na temat. Pisanych naprawdę nie wiem po co.

    Wiem co masz na myśli. Doktoraty pisane na siłę, żeby tylko dorobić się dwóch literek przed nazwiskiem, żeby móc się pochwalić przed rodziną. Jak studiowałem to jeden z takich doktorantów wziął ambitny projekt moich kolegów z roku, trochę go podrasował i potem zaprezentował jako filar swojej pracy doktorskiej. Na szczęście pracy nie obronił, była za cienka jak na poważny stopień naukowy (nie pojmuję jak został dopuszczony do obrony, jakim cudem jego została pozytywnie zrecenzowana?).


    > I tacy ludzie budzą mój głęboki podziw. Tak jak i tacy jak Ty, którzy żeby te pasje realizować pojechali gdzieś w świat, bo to nie są łatwe decyzje.

    Gdybym wiedział jaki będzie prawdziwy koszt wyjazdu, to nie wiem czy bym się na niego zdecydował. Podsumuję krótko: gdyby nie wyjazd do UK, to nigdy w życiu bym nie trafił na to forum...
  • noajdde 16.07.17, 22:40
    "Co ciekawe do czerwca pracował jako nauczyciel" czyli jest upośledzony intelektualnie big_grin
  • tapatik 17.07.17, 13:45
    noajdde napisał:

    > "Co ciekawe do czerwca pracował jako nauczyciel"
    > czyli jest upośledzony intelektualnie big_grin

    I tenże upośledzony intelektualnie nauczyciel potrafił wyrwać laskę, zaobrączkować ją i zrobić dwoje dzieci.




    --
    WALKA
  • baenzai 16.07.17, 21:37
    Chodzi mi o to, że od razu bym nie odrzucał osoby z kiepską pracą czy bez wyższego wykształcenia. A to czy jest tępa wyszłoby przecież w rozmowie prędzej czy później.

    Zresztą bądźmy szczerzy - żadna wielka intelektualistka na nikogo z tego forum nie poleci. wink
  • laskabezpaska 16.07.17, 22:09
    znasz to z autopsji ??? wink
  • baenzai 16.07.17, 22:33
    Między innymi. smile

    Ale widzę też np. na portalu randkowym oraz ogólnie w życiu, że im większy sukces zawodowy tym większe wymagania.

    Dla mnie zresztą wystarczy żeby niewiasta nie była jakąś głupiutką Karyną. Ważniejsze są podobne zainteresowania, podobny sposób spędzania czasu, duże libido czy nawet umiejętność gotowania niż jakiś sukces zawodowy.
  • laskabezpaska 16.07.17, 22:42
    podoba mi się tok Twojego rozumowania wink
  • po-ranna-kawa 17.07.17, 00:11
    baenzai napisał: >
    > Dla mnie zresztą wystarczy żeby niewiasta nie była jakąś głupiutką Karyną. Ważn
    > iejsze są podobne zainteresowania, podobny sposób spędzania czasu duże libido
    > czy nawet umiejętność gotowania niż jakiś sukces zawodowy.

    Rozumiem, że najlepiej, gdyby umiała skoczyć po piwo, chodziła na mecze i na ryby, zrobiła loda lub dała dupy zawsze, gdy ci sie zachce, a później sprawnie obiad ugotowała? wink

    Niestety kobiety często przyczyniają się do utrwalania takiego pojmowania związku


  • baenzai 17.07.17, 02:17
    po-ranna-kawa napisała:

    > Rozumiem, że najlepiej, gdyby umiała skoczyć po piwo, chodziła na mecze i na ry
    > by, zrobiła loda lub dała dupy zawsze, gdy ci sie zachce, a później sprawnie ob
    > iad ugotowała? wink
    >
    > Niestety kobiety często przyczyniają się do utrwalania takiego pojmowania związ
    > ku

    Po piwo raz ja mogę skoczyć, raz ona.

    Niekoniecznie na mecze i ryby. Jest dużo innych miejsc, w których można spędzać razem czas.

    Może nie zawsze, ale częsty seks to jednak podstawa wspólnego pożycia.

    W kontekście związku dużo bardziej cenię umiejętność gotowania od posiadania doktoratu albo bycia junior account menagerem w jakimś korpo. smile
  • tapatik 16.07.17, 22:41
    baenzai napisał:

    > Zresztą bądźmy szczerzy - żadna wielka intelektualistka na nikogo z tego forum
    > nie poleci. wink

    Czemu tak nisko siebie oceniasz?
  • baenzai 16.07.17, 22:46
    Z moich obserwacji wynika, że kobiety, które osiągnęły duży sukces zawodowy albo mają partnera z wyższej półki albo są długo same, bo w ich otoczeniu wszyscy z wyższej półki są zajęci. smile
  • laskabezpaska 16.07.17, 22:48
    trafne spostrzeżenie
  • kevinjohnmalcolm 17.07.17, 01:34
    Kobiety które osiągnęły duży sukces zawodowy często mają na tyle trudne charaktery, że bardzo mało jest mężczyzn chętnych do zawarcia z nimi bliższych relacji. Sam kilka tygodni temu spotkałem się z bardzo inteligentną dziewczyną (doktorat, te sprawy), ale już podczas pierwszego spotkania chciała urządzić całe moje życie, lepiej ode mnie wiedziała co powinienem robić, a czego nie. Wcale nie przesadzam, naprawdę nie było z nią dyskusji, miało być tak jak ona mówi i koniec. Owszem, jej upór i narzucanie swojej wizji świata pewnie przydały się jej w osiągnięciu sukcesu zawodowego w dziedzinie zdominowanej przez mężczyzn, ale stosowanie tych samych zasad w związku to przepis na katastrofę...
  • tapatik 17.07.17, 22:15
    baenzai napisał:

    > Z moich obserwacji wynika, że kobiety, które osiągnęły duży sukces zawodowy
    > albo mają partnera z wyższej półki albo są długo same, bo w ich otoczeniu wszyscy
    > z wyższej półki są zajęci. smile

    Dawno temu przekroczyłem 170 cm, a że mam długie łapy to jak stanę na palcach i wyciągnę łapska to dosięgam nawet do 2 metrów.
    Jestem z wyższej półki czy nie?

    Co to jest ta "wyższa półka"? Kasa czy klasa?
  • noajdde 16.07.17, 22:52
    No przecież to na tym forum słyszałem opinie, że osoba brzydka może nadrobić "bogatym wnętrzem" i takie tam pierdu chlastu. Ja tylko piszę, że są kobiety brzydkie, które nie mają "ciekawego wnętrza", nie dbają o siebie i jak większość kobiet, czekają na księcia z bajki. Brzydki facet jakiego by wnętrza nie miał i tak wszystkich to ch.. obchodzi smile No, chyba, że o wnętrze portfela się rozchodzi. Równowaga pomiędzy urodą i kasą musi zostać zachowana. Takie są prawa miłości. W przeciwnym wypadku psa sobie ze schroniska można przygarnąć smile
  • tapatik 17.07.17, 17:51
    noajdde napisał:

    > Ja tylko piszę, że są kobiety brzydkie, które nie mają "ciekawego wnętrza",
    > nie dbają o siebie i jak większość kobiet, czekają na księcia z bajki.

    I z jakimi rezultatami?

    > Brzydki facet jakiego by wnętrza nie miał i tak wszystkich to ch.. obchodzi smile

    Więc tradycyjnie pytam się jakim sposobem moi znajomi dorobili się żon.
    Tradycyjnie w tym momencie zamilkniesz.
  • baenzai 23.07.17, 19:53
    tapatik napisał:

    > noajdde napisał:
    >
    > > Ja tylko piszę, że są kobiety brzydkie, które nie mają "ciekawego wnętrza
    > ",
    > > nie dbają o siebie i jak większość kobiet, czekają na księcia z bajki.
    >
    > I z jakimi rezultatami?
    >
    > > Brzydki facet jakiego by wnętrza nie miał i tak wszystkich to ch.. obchod
    > zi smile
    >
    > Więc tradycyjnie pytam się jakim sposobem moi znajomi dorobili się żon.
    > Tradycyjnie w tym momencie zamilkniesz.


    Domyślam się, że te żony urodą nie grzeszą. wink

    Myślę, że mógłbym znaleźć sobie brzydką kobietę, noa być może też, ale to nie ma sensu.
  • tapatik 23.07.17, 20:41
    A ja myślę, że teoria Noa to wymówka.
  • szarlotka_ja 16.07.17, 21:11
    baenzai napisał:

    > Mi nie przeszkadzają kiepskie wykształcenie czy beznadziejna praca (ok, przy babci klozetowej

    Zawsze chciałam być babcią klozetową, ale coś poszło nie tak...
  • laskabezpaska 16.07.17, 21:14
    szarlotka_ja napisała:


    >
    > Zawsze chciałam być babcią klozetową, ale coś poszło nie tak...


    a masz predyspozycje? big_grin
  • silencjariusz 16.07.17, 21:52
    W życiu różnie bywa, żadna praca nie hańbi. Dziś prezes, jutro zbieracz puszek...
  • roman_to_ja 16.07.17, 22:15
    silencjariusz napisał:
    > W życiu różnie bywa, żadna praca nie hańbi. Dziś prezes, jutro zbieracz puszek.

    Jasne. Wiem coś o tym. Chociaż puszek nie zbierałem, ale myłem okna w biurowcach, sprzątałem knajpę, rozładowywałem węgiel, malowalem mieszkania... Trzeba jednak umieć się podnosić a przynajmniej próbować
  • karolivia 17.07.17, 14:02
    A malowałeś też kominy i jesteś historykiem z wykształcenia? wink


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • baenzai 08.07.17, 00:40
    Jak czytam o tych twoich podbojach to mam wrażenie, że czytam biografię jakiejś gwiazdy rocka. ;] Ewentualnie jakiegoś wielkiego lovelasa, wyrywającego Karyny.

    Mój bilans na portalu randkowym:
    - napisałem wiadomości do kilkuset kobiet
    - z 20 się spotkałem
    - wynikł z tego jeden poważniejszy związek
    - cztery razy udało mi się co najmniej dotknąć cycków smile
  • noajdde 09.07.17, 20:58
    Teraz to Ty jesteś dla mnie mega gwiazdą big_grin Mój bilans przy tym wygląda jak paragon przy księdze rachunkowej PKO.
  • baenzai 10.07.17, 02:29
    No cóż, mnie ten bilans nie zachwyca. Chociaż zawsze mogło być gorzej. wink

    To efekt olbrzymiej ilości prób, no i faktu, że pisałem praktycznie wyłącznie do tych przeciętnych. I tak szczerze to tylko jedna z tych 20 naprawdę mi się podobała (wygląd + charakter). Akurat ta, z którą był związek. smile
  • tomekzgor 10.07.17, 01:55
    Dlaczego gwiazdą akurat rocka? smile
    Dla mnie w takiej sytuacji nie ma różnicy czy się co najmniej "dotyka cycków" czy idzie dalej.
  • baenzai 10.07.17, 02:10
    Bo oni się chyba najbardziej kojarzą z masowym wyrywaniem panienek.
    A dla mnie jest różnica. ;]
  • tapatik 23.07.17, 20:49
    A jeśli gwiazdor rocka nie jest przystojny to ma szansę wyrwać dziewczynę?
  • kevinjohnmalcolm 23.07.17, 21:04
    Nie ma czegoś takiego jak nieprzystojny gwiazdor rocka. Popatrz na takiego Micka Jaggera - brzydal koszmarny, a kobiety się nim zachwycają.
  • baenzai 23.07.17, 21:08
    Lemmy z Motorhead wprost powiedział, że gdyby nie został gwiazdorem rocka to nigdy by żadnej laski nie znalazł. smile
  • tapatik 23.07.17, 21:16
    Czyli nie jest przystojny, a ma powodzenie.
    Czyli teorie Noa i Fripa nie są prawdziwe.
  • kevinjohnmalcolm 23.07.17, 21:27
    No cóż, nadrabia czymś innym...
    A teraz zastanów się, czy Jagger miałby takie same powodzenie gdyby był przeciętnym pracownikiem sklepu obuwniczego?
  • silencjariusz 24.07.17, 09:49
    Czyli teorie Tapatika nie są prawdziwe...wink
  • tapatik 24.07.17, 10:12
    Które?
  • silencjariusz 24.07.17, 10:17
    Te, że teorie Noa i Fripa nie są prawdziwe.wink
  • kevinjohnmalcolm 24.07.17, 19:53
    Prawda jest taka że każdy z nich ma trochę racji, ale żaden z nich nie ma całej racji.
  • odczepcie_sie 17.08.17, 09:20
    Ech, mnie te portale jakoś nie przekonują.
  • piotrr38 17.08.17, 12:10
    nie rozumiem czemu nie przekonują , nie korzystałeś z takiego ?

    ludzie poszukują się tam z wielu powodów i dla wielu "ewentualności" dobrze jest znależć kogoś kto ma ochotę na ten sam status znajomości smile
  • magdalena0 06.08.19, 14:31
    Na tych portalach są sami zapatrzeni w siebie egoiści z wybujałym ego. Gęba jak większość ulicy, pusto w portfelu, zero mięśni, zakola lub początki siwizny ale mniemanie o sobie wysokie , jestem przecież super ciacho. Zakochani w sobie i wyzbyci z jakichkolwiek uczuć. Za to wymagania wobec przyszłej partnerki jak z kosmosu. Ma być szczupła, królowa piękności, zawsze uśmiechnięta, zadbana,seksownie ubrana, miła, zgodna, układna, nie mieć żadnych wymagań i oczekiwań, nigdy nie marudzić, na wszystko pozwalać, być wierna ale zezwalać im na skoki w bok , prać, sprzątać, gotować, rodzić dzieci, pracować, posiadać własne mieszkanie, spełniać wszystkie ich zachcianki i słowem ogarniać wszystko. Sami nie mają nic do zaoferowania i nic sobą nie reprezentują. Na portalach nie znajdzie się faceta do związku.
  • tapatik 06.08.19, 18:59
    Na portalach randkowych są tacy sami ludzie jak w rzeczywistym świecie.

    --
    Pieniądze nie zmieniają człowieka.
    Pieniądze pozwalają mu być sobą.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 07.08.19, 09:28
    tapatik napisał:

    > Na portalach randkowych są tacy sami ludzie jak w rzeczywistym świecie.

    Nie zgodzę się do końca tapatik. Z moich obserwacji wynika, że jeśli chodzi o mężczyzn to są tam ci, których kobiety nie "rozdrapały" w realu. Bardzo często dziwaki, egoiści, zapatrzeni w siebie narcyzi, dużo osób z zaburzeniami osobowości i różnego rodzaju nałogami.
    Uważam, ze na pewno można tam spotkać normalnych w miarę ludzi (no w końcu ja tam też jestem tongue_out), ale niestety jest tam zagęszczenie osób, które, czasem od wielu lat, nie znalazły sobie kogoś w realu. A to świadczy conajmniej o trudnej osobowości.
    Z ludzi "takich samych jak w rzeczywistości" - to portale pękają w szwach od zaliczaczy i jednorazowców (zwykli ludzie szukają szybkiego seksu) - ale takich osób ktoś szukający kogoś do życia nie bierze przecież poważnie pod uwagę.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • kevinjohnmalcolm 07.08.19, 18:37
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > jeśli chodzi o mężczyzn to są tam ci, których kobiety nie "rozdrapały" w realu.
    > Bardzo często dziwaki, egoiści, zapatrzeni w siebie narcyzi, dużo osób z zaburzeniami
    > osobowości i różnego rodzaju nałogami.

    Są tam także kobiety, których mężczyźni nie "rozdrapali" w realu. http://emots.yetihehe.com/3/jezyk2.gif
  • tapatik 07.08.19, 21:48
    Mi w realu nie wyszło mimo, że kilka razy byłem w związku.
    Czy to znaczy, że mam zaburzenia osobowości? big_grin

    --
    Pieniądze nie zmieniają człowieka.
    Pieniądze pozwalają mu być sobą.
  • tomekzgor 07.08.19, 22:42
    Nie wiadomo. Ale wykluczyć nie można. Może też być tak że po prostu nie trafiłeś na partnerkę której pasujesz
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 08.08.19, 08:34
    tapatik napisał:

    > Mi w realu nie wyszło mimo, że kilka razy byłem w związku.
    > Czy to znaczy, że mam zaburzenia osobowości? big_grin

    luuzik, bywatongue_out
    Przeżyć z facetem 23 lata... i dopiero odejść... Ja to dopiero jestem zaburzona! wink big_grin




    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • sonia-sonia 07.08.19, 11:50
    Moje doświadczenia są takie, że mężczyźni nawet nie próbują ze mną flirtować, albo niewiele czasu na to poświęcają tylko prosto z mostu... podobasz mi się, chodź do łóżka... Jestem na portalu chwilę jakąś ale jak dotąd zdarzyli mi się dwaj, DWAJ faceci, których zainteresowało coś ponad to jak wyglądam sad Trudno im zrozumieć, że nie szukam przelotnej znajomości, że nie imponują mi ich pieniądze, pozycja, znajomości i co tam jeszcze czym się chwalą w tych kilku pierwszych zdaniach. Zakładają, że jak o tym przeczytam, to już polecę bo jak można nie chcieć? Nie mam problemów z otwartością na seks, zawsze był dla mnie ważny ale gdybym chciała znaleźć sobie na jedną noc, to nie wysilałabym się, żeby zakładać profil na portalu. Jasno napisałam, że chcę poznać kogoś, kto również szuka poważnej znajomości, aby spróbować się poznać i zobaczyć, jak nam się ta znajomość rozwinie... Niestety panowie chyba w ogóle nie czytają tylko oglądają kobiety jak ciuchy na wystawie i to w czasie wyprzedaży sad
  • roman_to_ja 07.08.19, 20:54
    Nie jestem znawcą portali randkowych, ale tak na zdrowy rozum należy założyć, że osoby, które w tym uczestniczą chcą znakleźć na poważnie partnerki/partnerów, bo mają z tym jakiś problem (z najróżniejszych powodów) w realu. Kojarzenie takich ludzi jest założycielskim celem istnienia części tych portali.
    Druga grupa to osoby szukające kontaktów w celach- nawijmy je - "rozrywkowych".
    Trudno się dziwić, że jest sporo osób, które uważają, że skoro ktoś szuka partnerki lub partnera przez internet, to znaczy, że jest trochę zdeterminowany, chętny do nawiązywania nowych relacji, więc można go (ją) łatwo poderwać.
    Więc nie ma sie co dziwić, że trudno na portalu trafić na osobę poważnie podchodzącą do tematu związku.
  • sonia-sonia 08.08.19, 08:49
    Już niewielu rzeczom się dziwię, ale jeśli zaznaczasz, że nie interesują cię przygody, to wystarczyłoby przeczytać przecież? Mało tego, mnóstwo jest ze strony panów ściemy, tzn piszą o poważnym związku ale po krótkiej rozmowie orientujesz się, że poważny związek miałby zacząć i skończyć się w łóżku. Nie mam nic do ludzi, którzy chcą się wyszaleć. Ale nie znoszę kłamców i oszustów, zakładających właśnie tę rzekomą desperację u kobiet. Na szczęście mam jakiś wbudowany radar, że jeszcze nie dałam się omotać żadnemu kasanowie wioskowemu, ale może mnie kiedyś zawieść... Szukanie na portalu ktoś porównał do przewalania węgla. Dla mnie to jak wykopaliska archeologiczne, jakbym szukała jakiegoś szczątek jakieś zaginionego plemienia, z którego sama pochodzę. sad
  • roman_to_ja 08.08.19, 12:50
    No cóż - panowie ściemniają z tymi deklaracjami o poważnych zamiarach, bo porzecież gdyby napisali, że interesują ich tylko seksualne zabawy, to wiele pań by ich odrzuciło na wstępie. A przecież im chodzi o to, żeby ich nie odrzucać, umówić się i stanąć twarzą w twarz z ich urokiem osobistym. Liczą na to, że samotna kobieta może być nieco zdeterminowana i że ma obniżone wymagania (co pewnie faktycznie miewa miejsce, bo naprawdę widzi się czasem przedziwne i żenujące szarże samotnych pań - tylko dlatego, że ktoś nosi spodnie i wiadomo że jest raczej uczciwy i przyzwoity) albo że łatwo da się oczarować. Poza tym każdy sądzi trochę po sobie, amyślę, że część mężczyzn jest przekonana, że kobietom w gruncie rzeczy to tak naprawdę chodzi wyłącznie o seks i pieniądze, więc liczy się, żeby (jak ktoś tu obrazowo napisał) ktoś je dobrze puknął.
  • sonia-sonia 08.08.19, 12:58
    No to ja się nie mieszczę w tym targecie.
  • roman_to_ja 08.08.19, 15:40
    Ale to nie ma żadnego znaczenia, czy się mieszczą, czy nie. Dziwiłaś się, skąd tacy faceci na portalach.

  • tapatik 09.08.19, 21:25
    Nie tylko na portalach. Od dawna istnieje grupa ludzi, którzy mają ochotę na seks bez zobowiązań.
    Problem w tym, że aby osiągnąć swój cel, potrafią kłamać i udawać, że zależy im na czymś innym.

    --
    Pieniądze nie zmieniają człowieka.
    Pieniądze pozwalają mu być sobą.
  • stasi1 17.08.19, 21:23
    W wieku ponad 30 lat raczej trudno spotkać osobę wolną. Taki portal to dyskoteka dla 20 latków
  • 999karolina 17.08.19, 21:52
    Poważnie? W wieku 30 lat jest mnóstwo wolnych osób. Poza tym ludzie zmieniają partnerki/partnerów, bo np. obecny związek nie bardzo ich satysfakcjonuje
  • stasi1 18.08.19, 10:05
    Ciekawe ile osób poznałaś ostatnio które są wolne? Mniej więcej w Twoim wieku?
  • 999karolina 18.08.19, 10:33
    Wszędzie ich pełno - w pracy, wśrod znajomych. W dodatku wciąż się ktoś rozstaje, rozwodzi, jest w separacji. W dodatku sporo osób niby kogoś ma, ale są niezadowolenie, trzymają się razem bo tak wygodniej
  • stasi1 19.08.19, 10:32
    Widocznie Ty to masz pod tym względem szczęście. Ja jak spotykałem się z kobietami z internetu w większości nie widziałem wśród nich większych wad.
  • 999karolina 19.08.19, 17:48
    To chyba dobrze, że nie miały wad. I jeśli nie miały wad, to mam nadzieję, że coś z tych spotkań wyniknęło.
  • stasi1 21.08.19, 08:52
    One nie miały widocznie ja miałem. Ogólnie to było do Romana że na portalach są jakieś upośledzone osoby, bo normalne tam by nie były. Czasami coś wynikło
  • jeszcze 15.08.19, 11:54
    To że są łatwe, nie znaczy że nie są inteligentne, oczytane i nie mają aspiracji, tylko luźne podejście do spraw seksu albo......
    Myślę, że kobiety tak się często zachowują nie dlatego, że mają wysokie libido (to byłoby pół biedy), tylko sądzą, że każdy facet tego od nich oczekuje i z desperacji wskakują obcym panom do łóżka. A desperacja to wynik niskiej samooceny.
  • 999karolina 15.08.19, 12:30
    jeszcze napisał(a): sądzą, że każdy facet tego od nich oczekuje i z de
    > speracji wskakują obcym panom do łóżka. A desperacja to wynik niskiej samooceny.

    I pewnie statystycznie słusznie sądzą wink
    Może nie zawsze niskiej samooceny, lecz obnizenia pułapu oczekiwań.

  • jeszcze 15.08.19, 12:38
    Może i masz rację, ale obniżenie oczekiwan nie musi się wiązać ze spełnianiem zachcianek czy oczekiwań drugiego człowieka. Masz świadomość wartości jaką masz i co już nie jest w zasięgu twojej ręki oceniasz realnie swoją wartość, lecz nie musisz wcale ulegać presji, bo wiesz że nie musisz robić czegoś czego nie chcesz... Nie jesteś zdesperowana.
  • 999karolina 15.08.19, 15:19
    W suime mówimy o tym samym.
    Jeśli obniżasz standard, to znaczy że jakoś jesteś zdesperowana wink A świadomość: "cholera, ale zeszłam na psy" powoduje zaniżenie samooceny. I spadasz do niższej ligi - ze wszystkimi konsekwencjami.
    To jak z np. piosenkarką - jak zacznie po remizach jeździć, to już nikt jej koncertu na Stadionie Narodowym nie zrobi, bo jest w grupie jeżdżacej po remizach, więc nikt nie kupi drogich biletów.
  • jeszcze 15.08.19, 15:50
    Nie, jeśli jesteś pogodzona ze swoim wyglądem, wiekiem, jeśli akceptujesz siebie jaka jesteś, to nie ma mowy o desperacji. Nie trzeba być naj, żeby być zadowolona z siebie.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.08.19, 20:30
    jeszcze napisał(a):

    > A desperacja to wynik niskiej samooceny

    Powiedziałabym że raczej znienawidzonej samotności.




    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • jeszcze 16.08.19, 08:02
    Albo strachu przed samotnością
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 16.08.19, 12:07
    Zależy na jakim kto jest etapie... jak jest po niedawno zakończonym związku - to się boi samotności i dlatego wchodzi w byle jakie relacje.

    A jak już długo (dla niektórych lata, a dla niektórych nawet miesiące to długo) jest "w samotności" - to czasem nienawidzi tego stanu i też ładuje się w byle co.

    Tak czy siak, jakby nie patrzeć - desperacja jest złym doradcą w kwestii wiązania się tongue_out

    Ja zrozumiałam, że rozsądne/mądre decyzje "związkowe" można podejmować wyłącznie, gdy już człowiek poradzi sobie ze swoim strachem związanym z samotnością.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • karolivia 16.08.19, 16:53
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    >
    > Tak czy siak, jakby nie patrzeć - desperacja jest złym doradcą w kwestii wiązan
    > ia się tongue_out
    >
    > Ja zrozumiałam, że rozsądne/mądre decyzje "związkowe" można podejmować wyłączni
    > e, gdy już człowiek poradzi sobie ze swoim strachem związanym z samotnością.
    >

    Bo to jak z zakupami, powinno się je robić jak człowiek najedzony, a nie na "głodnego" wink




    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • searam 16.08.19, 22:48
    > Albo strachu przed samotnością

    Dziwne sa te obawy przed samotnoscia... Na Swiat przyszlismy sami (wyjatek blizniaki) a takze sami z tego Swiata zejdziemy...Czego tu sie bac..? sprawa jest zaklepana !smile

  • jeszcze 17.08.19, 08:10
    searam napisał:

    > > Albo strachu przed samotnością
    >
    > Dziwne sa te obawy przed samotnoscia... Na Swiat przyszlismy sami (wyjatek bliz
    > niaki) a takze sami z tego Swiata zejdziemy...Czego tu sie bac..? sprawa jest z
    > aklepana !smile
    >

    Jeśli się nie ma znajomych ani rodziny, ani pasji która by po hlonela nasz czas to lek jest uzasadniony. A czasem boimy się opinii innych, bo sama to kobieta gorszej kategorii = bo nikt jej nie chce itp itd.
    Dlatego uważam że tą desperacja wynika też z niskiej samooceny, bo wówczas na siłę staramy się być jak inni i boimy się ocen otoczenia, w dodatku widzimy swoje mankamenty, nie akceptujemy siebie, więc strach w nas narasta.
  • gwen75 16.08.19, 12:19
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > jeszcze napisał(a):
    >
    > > A desperacja to wynik niskiej samooceny
    >
    > Powiedziałabym że raczej znienawidzonej samotności.

    Według mnie bycie samemu w ogóle nie niesie ze sobą żadnych negatywnych odczuć, jeśli człowiek w pełni akceptuje siebie, lubi siebie, wyzbędzie się lęków przed ludźmi, jest asertywny, nie poddaje się presji społecznej, ma przyjaciół wink
  • jeszcze 16.08.19, 14:36
    gwen75 napisał:

    > bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
    >
    > > jeszcze napisał(a):
    > >
    > > > A desperacja to wynik niskiej samooceny
    > >
    > > Powiedziałabym że raczej znienawidzonej samotności.
    >
    > Według mnie bycie samemu w ogóle nie niesie ze sobą żadnych negatywnych odczuć,
    > jeśli człowiek w pełni akceptuje siebie, lubi siebie, wyzbędzie się lęków prze
    > d ludźmi, jest asertywny, nie poddaje się presji społecznej, ma przyjaciół wink


    Ale to nie ja powiedziałam że samotność jest znienawidzona. Może dla niektórych.
    Napisałam że może wynikać z niskiej samooceny i ze strachu przed samotnością, ale z tym wiąże się właśnie brak akceptacji. Tak jak piszesz.
  • dolores2222 16.08.19, 16:24
    Tak, odczuwam strach przed samotnością do końca życia i tak, mam niską samoocenę.
    Nie, nie szukam nikogo. A nawet jak szukałam, to bez desperacji.
    Czy akceptuję swój stan?
    Nie. Nie lubię samotności. Ale to nie znaczy, że szukam faceta jako leku na całe zło.
    Bo zło jest we mnie.
    To moje lęki, moja niezaleczona rana, moje rozedrganie.
    Nikt i nic mi nie pomoże, jeśli nie nauczę się żyć sama ze sobą w zgodzie.
    Jeśli ktokolwiek myśli, że facet lub kobieta będzie dla niego wybawieniem z samotności, ze swoich słabości, nieszczęścia, to jest w głębokiej dupie emocjonalnej.
  • gwen75 17.08.19, 18:15
    dolores2222 napisała:

    > To moje lęki, moja niezaleczona rana, moje rozedrganie.

    Na moje amatorskie oko mogłaś być bita w dzieciństwie. A jeśli działo się to poniżej 3 roku życia, to zapewne nic z tego nie pamiętasz. Na przykład niektórzy rodzice nie mają cierpliwości do płaczącego niemowlęcia i agresywnie je "uciszają" wyładowując swoje negatywne emocje. Ciałko i psychika małego dziecka są strasznie delikatne i każda przemoc wobec niego jest wielką traumą, która jest zapisywana głęboko w pamięci emocjonalnej (pamięci ciała). Aby w dorosłym życiu pozbyć się tego rozedrgania ciała, stresu i lęku, trzeba poświęcać tym emocjom czas i uwagę. Trzeba uzyskać świadomość swojego ciała i tego, co się w nim dzieje. Te negatywne emocje znikają, gdy umysł uświadomi sobie ich nieadekwatność do aktualnej sytuacji. To leczenie wymaga jednak sporo czasu, ale nie ma innej drogi.
    Pamiętam jak mój ojciec mi kiedyś ze złością opowiadał, jak to on nie ma cierpliwości do płaczącego niemowlęcia, bo nie wiadomo o co mu chodzi... uncertain Jego egocentryzm i brak empatii porażały mnie wiele razy jak byłem dzieckiem. Nie napiszę wszystkiego, bo to jednak zbyt osobiste jak na forum.
  • dolores2222 17.08.19, 20:45
    Owszem, tak.
    I trochę nawet pamiętam.
    Terapia, leki, znowu terapia i znowu leki.
    Prawdopodobnie już zawsze będę sama, bo czegoś nie uniosłam.
    Na szczęście w jednym się różnię od rodzica:
    agresywna bywam tylko wobec siebie.
    Zaskoczyłeś mnie tym wpisem, Gwen. Nawet bardzo. Nie spodziewałam się, że dojrzysz we mnie człowieka...
  • jeszcze 18.08.19, 10:49
    dolores2222 napisała:

    > Tak, odczuwam strach przed samotnością do końca życia i tak, mam niską samoocen
    > ę.
    > Nie, nie szukam nikogo. A nawet jak szukałam, to bez desperacji.
    > Czy akceptuję swój stan?
    > Nie. Nie lubię samotności. Ale to nie znaczy, że szukam faceta jako leku na cał
    > e zło.
    > Bo zło jest we mnie.
    > To moje lęki, moja niezaleczona rana, moje rozedrganie.
    > Nikt i nic mi nie pomoże, jeśli nie nauczę się żyć sama ze sobą w zgodzie.
    > Jeśli ktokolwiek myśli, że facet lub kobieta będzie dla niego wybawieniem z sam
    > otności, ze swoich słabości, nieszczęścia, to jest w głębokiej dupie emocjonaln
    > ej.


    Ale jeśli jeest
  • jeszcze 18.08.19, 10:52
    dolores2222 napisała:

    > Tak, odczuwam strach przed samotnością do końca życia i tak, mam niską samoocen
    > ę.
    > Nie, nie szukam nikogo. A nawet jak szukałam, to bez desperacji.
    > Czy akceptuję swój stan?
    > Nie. Nie lubię samotności. Ale to nie znaczy, że szukam faceta jako leku na cał
    > e zło.
    > Bo zło jest we mnie.
    > To moje lęki, moja niezaleczona rana, moje rozedrganie.
    > Nikt i nic mi nie pomoże, jeśli nie nauczę się żyć sama ze sobą w zgodzie.
    > Jeśli ktokolwiek myśli, że facet lub kobieta będzie dla niego wybawieniem z sam
    > otności, ze swoich słabości, nieszczęścia, to jest w głębokiej dupie emocjonaln
    > ej.


    Ale jeśli jesteś świadoma swojej sytuacji, to poniekąd ja akceptujesz. Akceptacja nie wyklucza leczenia, terapii, pracy nad sobą. To nie to samo co pogodzenie się i bycie biernym.
  • dolores2222 18.08.19, 11:12
    Świadomość a akceptacja to dwie różne rzeczy.
    Jesteś świadoma, że masz przed sobą miesiąc życia.
    Akceptujesz?
  • jeszcze 18.08.19, 13:45
    dolores2222 napisała:

    > Świadomość a akceptacja to dwie różne rzeczy.
    > Jesteś świadoma, że masz przed sobą miesiąc życia.
    > Akceptujesz?

    A co masz zrobić? Głową muru nie przebijesz... Ludzie złe rzeczy również akceptują. Akceptują fakt, że np. istnieją na świecie źli ludzie, bo jaki niby mają na to wpływ? Świata nie zmienią. Co więcej akceptują fakt istnienia złych ludzi choćby dlatego, żeby im wybaczyć, jeśli ich skrzywdzili, a wybaczają, nie żeby krzywdzącym było lżej, tylko im, żeby wspomnienia już nie bolały, stały się neutralne. - to taki przykład jeden z wielu.
  • artur5501 18.08.19, 13:43
    jeszcze napisał(a):

    > Ale jeśli jesteś świadoma swojej sytuacji, to poniekąd ja akceptujesz. Akceptac
    > ja nie wyklucza leczenia, terapii, pracy nad sobą. To nie to samo co pogodzenie
    > się i bycie biernym.

    Wiem że to nie do mnie, ale ręka mnie świerzbi: ale teoretyzujesz.
  • dolores2222 18.08.19, 13:49
    Tak, w teorii tu wszyscy dobrzy wink
  • jeszcze 18.08.19, 13:55
    artur5501 napisał:

    > jeszcze napisał(a):
    >
    > > Ale jeśli jesteś świadoma swojej sytuacji, to poniekąd ja akceptujesz. Ak
    > ceptac
    > > ja nie wyklucza leczenia, terapii, pracy nad sobą. To nie to samo co pogo
    > dzenie
    > > się i bycie biernym.
    >
    > Wiem że to nie do mnie, ale ręka mnie świerzbi: ale teoretyzujesz.


    Nie terroryzuje, powyżej podałam przykład z wybaczeniem, gdzie też musisz zaakceptować złe rzeczy które cię spotkały i istnienie złych ludzi, aby wybaczyć.
    Chyba,.że całe życie chcesz tkwić w roli ofiary. I je do IE zniszczyć.
  • jeszcze 18.08.19, 13:56
    Przepraszam słownik mi zmienia wyrazy ale chyba wiadomo o co chodzi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka