29.08.18, 17:38
Kevin, nie taję, że zaintrygowałeś mnie ostatnio problematyką: naukowiec a kobiety.
Stąd po drobiazgowej analizie stochastyczno-kognitywistyczno-lingwistycystyczno-behawioralnej, doszedłem do takiej oto diagnozy, Twoich problemów z kobietami:

www.youtube.com/watch?v=pHNc7rtA4ec
Co Ty na to ? A jak na to patrzą Koleżanki ?

Czy na dłuższą metę, dźwignęłybyście amanta dłubiącego po nocach w kuchni, przy przerobionym z mikrofalówki reaktorze atomowym ?

Albo wymagającego by listę zakupów przedstawić mu w formie macierzy n-wymiarowej ?
Do tego pernamentnie (i to przy ludziach !) nadużywającego tego 'w pełnej ogólności'
albo 'zbyt mało generyczne'.
Edytor zaawansowany
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 17:49
    I pytanie do Kolegów, które narzuciło mi się właśnie: czy szczucie cycem nie powinno być karalne ?
    Z góry uprzedzam, że nie wywiniecie się wykrętem 'to zależy od cyca'
  • cambria1.2 29.08.18, 19:41
    Wprawdzie wolę kardio od dźwigania, ale... gdyby amant przerabiał czasem reaktor na mikrofalę...
    Listę zakupów można zapisywać na prostokątnej karteczce wink
    Co do natręctw językowych, to musiałabym zobaczyć, jakie wrażenie robią na ludziach. Im gorsze, tym lepiej wink
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 20:02
    Aleś rebusa w pierwszym zdaniu ustawiła wink

    PS Cześć Cambia smile
  • cambria1.2 29.08.18, 20:07
    Psssssss(t)... Cześć!
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 20:14
    Nie 'pssssst', tylko o co się rozchodzi z tą wyższościa kardio nad dźwiganiem w kontekście przerabiania reaktora na mikrofalówke ? wink
  • cambria1.2 29.08.18, 20:18
    Kardio to taka kontra do twojego „dźwignęłybyście amanta”.
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 20:21
    Ok, ale tyle chwyciłem, tylko nie miałem jasności, jak to z tą drugą parą pożenić
  • cambria1.2 29.08.18, 20:22
    A to z kolei odwrócenie porządku świata, czyli zaginanie czasoprzestrzeni.
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 20:36
    Hehe ok smile Zagnij Kevina z tych emcekwadratów jak wpadnie, bo może on tylko z tymi kwarkami umiejętnie blefuje ? wink
  • cambria1.2 29.08.18, 20:41
    Wolę nie, bo zacznie pytać z tabliczki mnożenia...
  • kevinjohnmalcolm 29.08.18, 23:10
    No to pytam z tabliczki mnożenia: ile to jest pi razy oko? I czy to więcej niż pi razy drzwi?
  • cambria1.2 30.08.18, 06:50
    Już, juuuuż. Tylko przypomnij, proszę, dokładną wartość liczby pi, pliiiis wink
  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 21:34
    Dokładną wartość? Hmmm... zabraknie miejsca na serwerze, ale podam chociaż kilka cyfr:

    3.14159265358979323846264338327950288419716939937510582097494459230781640628620899862803482534211706798214808651328230664709384460955058223172535940812848111745028410270193852110555964462294895493038196442881097566593344612847564823378678316527120190914564856692346034861045432664821339360726024914127372458700660631558817488152092096282925409171536436789259036001133053054882046652138414695194151160943305727036575959195309218611738193261179310511854807446237996274956735188575272489122793818301194912983367336244065664308602139494639522473719070217986094370277053921717629317675238467481846766940513200056812714526356082778577134275778960917363717872146844090122495343014654958537105079227968925892354201995611212902196086403441815981362977477130996051870721134999999837297804995105973173281609631859502445945534690830264252230825334468503526193118817101000313783875288658753320838142061717766914730359825349042875546873115956286388235378759375195778185778053217122680661300192787661119590921642019 8938095257201065485863278865936153381827968230301952035301852968995773622599413891249721775283479131515574857242454150695950829533116861727855889075098381754637464939319255060400927701671139009848824012858361603563707660104710181942955596198946767837449448255379774726847104047534646208046684259069491293313677028989152104752162056966024058038150193511253382430035587640247496473263914199272604269922796782354781636009341721641219924586315030286182974555706749838505494588586926995690927210797509302955321165344987202755960236480665499119881834797753566369807426542527862551818417574672890977772793800081647060016145249192173217214772350141441973568548161361157352552133475741849468438523323907394143334547762416862518983569485562099219222184272550254256887671790494601653466804988627232791786085784383827967976681454100953883786360950680064225125205117392984896084128488626945604241965285022210661186306744278622039194945047123713786960956364371917287467764657573962413890865832645995813390478027590 0994657640789512694683983525957098258226205224894077267194782684826014769909026401363944374553050682034962524517493996514314298091906592509372216964615157098583874105978859597729754989301617539284681382686838689427741559918559252459539594310499725246808459872736446958486538367362226260991246080512438843904512441365497627807977156914359977001296160894416948685558484063534220722258284886481584560285060168427394522674676788952521385225499546667278239864565961163548862305774564980355936345681743241125150760694794510965960940252288797108931456691368672287489405601015033086179286809208747609178249385890097149096759852613655497818931297848216829989487226588048575640142704775551323796414515237462343645428584447952658678210511413547357395231134271661021359695362314429524849371871101457654035902799344037420073105785390621983874478084784896833214457138687519435064302184531910484810053706146806749192781911979399520614196634287544406437451237181921799983910159195618146751426912397489409071864942319 6156794520809514655022523160388193014209376213785595663893778708303906979207734672218256259966150142150306803844773454920260541466592520149744285073251866600213243408819071048633173464965145390579626856100550810665879699816357473638405257145910289706414011097120628043903975951567715770042033786993600723055876317635942187312514712053292819182618612586732157919841484882916447060957527069572209175671167229109816909152801735067127485832228718352093539657251210835791513698820914442100675103346711031412671113699086585163983150197016515116851714376576183515565088490998985998238734552833163550764791853589322618548963213293308985706420467525907091548141654985946163718027098199430992448895757128289059232332609729971208443357326548938239119325974636673058360414281388303203824903758985243744170291327656180937734440307074692112019130203303801976211011004492932151608424448596376698389522868478312355265821314495768572624334418930396864262434107732269780280731891544110104468232527162010526522721116603 9666557309254711055785376346682065310989652691862056476931257058635662018558100729360659876486117910453348850346113657686753249441668039626579787718556084552965412665408530614344431858676975145661406800700237877659134401712749470420562230538994561314071127000407854733269939081454664645880797270826683063432858785698305235808933065757406795457163775254202114955761581400250126228594130216471550979259230990796547376125517656751357517829666454779174501129961489030463994713296210734043751895735961458901938971311179042978285647503203198691514028708085990480109412147221317947647772622414254854540332157185306142288137585043063321751829798662237172159160771669254748738986654949450114654062843366393790039769265672146385306736096571209180763832716641627488880078692560290228472104031721186082041900042296617119637792133757511495950156604963186294726547364252308177036751590673502350728354056704038674351362222477158915049530984448933309634087807693259939780541934144737744184263129860809988868741326047 2156951623965864573021631598193195167353812974167729478672422924654366800980676928238280689964004824354037014163149658979409243237896907069779422362508221688957383798623001593776471651228935786015881617557829735233446042815126272037343146531977774160319906655418763979293344195215413418994854447345673831624993419131814809277771038638773431772075456545322077709212019051660962804909263601975988281613323166636528619326686336062735676303544776280350450777235547105859548702790814356240145171806246436267945612753181340783303362542327839449753824372058353114771199260638133467768796959703098339130771098704085913374641442822772634659470474587847787201927715280731767907707157213444730605700733492436931138350493163128404251219256517980694113528013147013047816437885185290928545201165839341965621349143415956258658655705526904965209858033850722426482939728584783163057777560688876446248246857926039535277348030480290058760758251047470916439613626760449256274204208320856611906254543372131535958450687724 6029016187667952406163425225771954291629919306455377991403734043287526288896399587947572917464263574552540790914513571113694109119393251910760208252026187985318877058429725916778131496990090192116971737278476847268608490033770242429165130050051683233643503895170298939223345172201381280696501178440874519601212285993716231301711444846409038906449544400619869075485160263275052983491874078668088183385102283345085048608250393021332197155184306354550076682829493041377655279397517546139539846833936383047461199665385815384205685338621867252334028308711232827892125077126294632295639898989358211674562701021835646220134967151881909730381198004973407239610368540664319395097901906996395524530054505806855019567302292191393391856803449039820595510022635353619204199474553859381023439554495977837790237421617271117236434354394782218185286240851400666044332588856986705431547069657474585503323233421073015459405165537906866273337995851156257843229882737231989875714159578111963583300594087306812160287649628 674460477464915995054973742562690104903778198683593814657412680492564879855614537234786733039046883834363465537949864192705638729317487233208376011230299113679386270894387993620162951541337142489283072201269014754668476535761647737946752004907571555278196536213239264061601363581559074220202031872776052772190055614842555187925303435139844253223415762336106425063904975008656271095359194658975141310348227693062474353632569160781547818115284366795706110861533150445212747392454494542368288606134084148637767009612071512491404302725386076482363414334623518975766452164137679690314950191085759844239198629164219399490723623464684411739403265918404437805133389452574239950829659122850855582157250310712570126683024029295252201187267675622041542051618416348475651699981161410100299607838690929160302884002691041407928862150784245167090870006992821206604183718065355672525325675328612910424877618258297
  • cambria1.2 30.08.18, 21:50
    Ładne. Koi i usypia. I takie zwarte wink
  • cambria1.2 30.08.18, 21:51
    A w kwestii zadania, to drukujesz to i naklejasz na drzwi. Z jednej strony.
  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 21:59
    Dzięki. Polecam się na przyszłość smile
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 20:11
    ups CambRia - miało być, oczywiście smile
  • cambria1.2 29.08.18, 20:17
    Hehe smile
    Nie zmieniaj, samo się... (cambiar = zmieniać, jak powiedział Sancho Pansa wink )
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 20:22
    muchos gracias por favor wink
  • cambria1.2 29.08.18, 20:39
    Leciała mucha z Łodzi do Zgierza wink
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 20:43
    Hehe no i nowy rebus smile
  • cambria1.2 29.08.18, 20:45
    Patrz zawsze piętro wyżej. W realu też warto wink
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 20:50
    oksmile
  • cambria1.2 29.08.18, 20:52
    A co poza tym? Księżyc widzisz?
  • gyubal_wahazar 29.08.18, 21:21
    Chyba się schował
  • cambria1.2 30.08.18, 06:50
    Tak, spóźnił się jak pociąg z Zachodniej na Centralną.
  • searam 29.08.18, 23:40
    Szczucie cycem powinno byc karalne poza szczytowaniem.
  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 00:01
    Obejrzałem filmik. Oj, ciężki przypadek... Żeby w takich momentach zastanawiać się nad prędkością światła czy dźwięku? Zboczeniec!!!

    Zawsze mnie zastanawiało dlaczego ludzie na hasło "naukowiec" wyobrażają sobie totalnie aspołecznego nerda zamkniętego w laboratorium i myślącego wyłącznie o równaniach. Większość naukowców to zupełnie normalni ludzie i jeżeli tylko rozmowa nie zejdzie na jakieś bardziej zaawansowane tematy, to nie da się zupełnie wyczuć czym się zajmują. Bywają tacy, którzy są dokładnym zaprzeczeniem stereotypu naukowca. Łączy ich wszystkich jedno - nie potrafią pierniczyć bez sensu, pleść trzy po trzy i bajerować. I tu jest pies pogrzebany - wymienione czynności stanowią trzon udanego podrywu. Patrzyłem wiele razy na kolegów podrywających (z powodzeniem!) dziewczyny i za każdym razem rzucał mi się w oczy fakt, że oni tak się wygłupiali, pletli trzy po trzy, rozmawiali o niczym - nie było żadnego konkretnego tematu, żadnej konkretnej wymiany wiadomości, tylko takie pogawędki o dupie Maryni. Nie znaczy to że chciałbym z dziewczyną dyskutować o sposobach obliczania ilości czarnej materii we wszechświecie, ale po prostu poruszyć jakiś konkretny temat - jest tyle ciekawych rzeczy wokół nas o których można godzinami dyskutować. Świat jest ciekawy! Niestety to co działa na większość dziewczyn to jedynie takie śmichy-chichy...
  • searam 30.08.18, 00:29
    Szacun za :... "wiekszosc naukowcow" oraz "wiekszosc dziewczyn"...smile Ile jeszcze przede mna...
  • cambria1.2 30.08.18, 06:53
    One boją się wypaść gorzej. A w temacie czarnej materii łatwiej o czarną dziurę w pamięci wink
  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 08:49
    A mogłabyś rozwinąć temat? Bo ja nie pojmuję dlaczego można się bać normalnej ciekawej rozmowy na różnorodne tematy, szczególnie jak się nie wie w jakiej dziedzinie rozmówca jest ekspertem. Są osoby o szerokich horyzontach z którymi mogę rozmawiać godzinami na wszelkie tematy. To nie ma nic wspólnego z wykształceniem, bo niektóre z tych osób skończyły jedynie zawodówkę, a partnerami do rozmowy są wyśmienitymi, chodzi tu po prostu o taką podstawową ciekawość świata. Jakoś tak nie potrafię godzinami rozmawiać o tym że Zośka jest w ciąży, Zenek zdradził Julkę, a Bronek stawia wielki dom. Jest tyle ciekawych tematów do wyboru!
  • cambria1.2 30.08.18, 09:21
    Tak, tematy mnożą się same, jak trafi swój na swego. Na zasadzie wymiany dóbr – ty o kwarkach, ja o skwarkach. Jeśli jednak rozmówczyni/rozmówca nie do końca czuje się komfortowo, wystarczy jedno zbyt profesjonalne stwierdzenie (czy to fraza, czy słowo) i już jest krok w tył.
  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 09:50
    Ale skąd założenie że ma być rozmowa na jakieś zaawansowane tematy pełne "profesjonalnych stwierdzeń"? Ja naprawdę nie rozmawiam z ludźmi takim językiem jak przewrotnie zasugerował gyubal_wahazar. Cały czas piszę o NORMALNEJ ludzkiej rozmowie. Rozmowie, a nie plotkowaniu czy innych śmichach-chichach. Do tego nie potrzeba ani doktoratu, ani magisterium, ani nawet skończonej szkoły średniej. Potrzeba takiej zwykłej dziecięcej ciekawości świata. O, właśnie - na imprezach bardzo często dużo ciekawsze rozmowy udaje mi się przeprowadzić z dziećmi niż z ich rodzicami.
  • po-ranna-kawa 30.08.18, 10:09
    Wiem, o czym, Kevin, mówisz. Ja nie jestem jakąś sztywniaczką, lubię (czasem aż za bardzo) się powygłupiać, ale też często wymiękam słuchając takiego tokowania o niczym. Facet powie coś na maksa głupiego (jakiś przechodzony suchar, najczęściej o erotycznym podtekście), laski, które słyszały już to 100 razy, pękają ze śmiechu, wdzięczą się jak idiotki, dodając coś jeszcze bardziej kretyńskiego i wszyscy są sobą zachwyceni, że niby prowadzą taką elokwentną, niezobowiązującą rozmowę. To bywa naprawdę żenujące w dodatku w wykonaniu ludzi po studiach, czujących się inteligentami. Fajnie się powygłupiać ale jeśli już to (mówiąc obrazowo) bardziej mi się podoba żart w stylu powiedzmy filmu Woody Allena niż z Kac wawa. A niestety ten drugi coraz częściej się słyszy. Mnie to kompletnie nie śmieszy, czasem łapię się na tym, że czuje się trochę zawstydzona, że ludzie potrafią tak spędzić kilka godzin.
  • cambria1.2 30.08.18, 11:24
    Z tym wstydem za innych też tak mam. Zaczęło się już dawno, podczas oglądanie Szansy na sukces wink
  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 19:28
    No to się rozumiemy, Kawo smile
  • 999karolina 31.08.18, 10:02
    A ja chcę stanąć w obronie small talk., czyli po polsku - gadaniu o niczym. Ludzie mają taką potrzebę. Chcą poplotkować, poromansować, popisać się. To jest naturalne. Zobacz chociaż to forum. Nawet przy wątkach na jakiś konkretny temat, gdzie są wypowiedzi merytoryczne, często interesujące, przedstawiające jakieś bardziej ogólne opinie, bardzo często powstają takie poboczne wymiany zdań o niczym. Tak jakby podczas imprezy dwie osoby odeszły na bok i coś tam sobie plotły, niewinnie romansowały, wdzięczyły się do siebie. Nie wnosi to niczego do zasadniczego tematu, często wydaje się (i obiektywnie rzecz biorąc z reguły jest) miałkie, zupełnie nieinteresujące dla innych, nie ma sensu tego czytać, ale dla w rozmówców musi być istotne, wzbudzać jakieś emocje, skoro chce im się i znajdują czas na obserwowanie forum i wrzucanie odpowiedzi niekiedy przez cały dzień, kończenie późno w nocy, by zacząc następnego dnia o świcie zaraz po wyłączeniu budzika. To znaczy, że takie niezobowiązujące do niczego gadanie o tzw. dupie Maryni jest im potrzebne. Może nie umieją lub nie maja z kim tego robić w realu, więc realizują taką potrzebę tu. W dodatku tu jest z oczywistych względów łatwiej. I to moim zdaniem jest jakaś wartość. Życie nie polega tylko na poważnych rozmowach. A może nawet nie składa się z nich głównie.
  • po-ranna-kawa 31.08.18, 16:38
    Nie krytykuję smoltalków jako takkich. Bardzo je lubię i chętnie upwrawiam. Krytykowałam prymitywizm, brak poczucia humoru, finezji. I to, że wydawałoby się inteligentnym ludziom w ogóle to nie przeszkadza.
  • cambria1.2 30.08.18, 11:23
    Nigdzie tak nie napisałam przecież, jedynie o sytuacji, kiedy w takie beztroskie i sympatyczne ple-ple wkrada się profesjolekt wink
    A to też nie jest ani zasada, ani usprawiedliwienie tego, że rozmowa jakoś się nie klei, zanika i znika. Z wartościowymi rozmowami tak bywa, są zupełnie nieudomowione...
  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 20:23
    kevinjohnmalcolm napisał:
    > Obejrzałem filmik. Oj, ciężki przypadek...
    > Żeby w takich momentach zastanawiać się nad prędkością światła czy dźwięku?
    > Zboczeniec!!!

    Po cichu się przyznam (tylko nie bijcie!), że prędkość światła potrafię wyrecytować z pamięci: 299792458 m/s. Nigdy jednak tego nie robię przy ludziach. Co naukowe niech zostanie w nauce tongue_out
  • cambria1.2 30.08.18, 20:30
    Ta piosenka jest dla ciebie wink

  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 21:32
    Oh, dzięki! KOCHAM Kate Bush! Komponuje, pisze słowa, śpiewa, wymyśla choreografię, tańczy, gra na pianinie i skrzypcach, zna karate. To wszystko jedna osoba!
  • cambria1.2 30.08.18, 21:35
    Też ją kocham smile A znasz The kick inside? Ten stary klip z Kate na łódeczce?
  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 22:09
    Oj, stary kawałek z jej pierwszej płyty. Niektóre z tych piosenek napisała gdy miała 13 lat. Genialna dziewczyna.
  • kevinjohnmalcolm 01.09.18, 22:33
    Też nie znałem tego klipu. Generalnie zawsze słuchałem Kate, jakoś tak nigdy zbytnio nie szukałem teledysków, a w TV rzadko się one pojawiały. Pamiętam że jak niedawno po raz pierwszy zobaczyłem klip do Sensual World, to kompletnie zepsuł mi odbiór piosenki, bo słuchając tylko muzyki zupełnie inaczej ją odbierałem. Lepiej nie psuć tego co jest piękne w wyobraźni, tego wrażenia, ciepła, dotyku, obrazu, przestrzeni.

    Jeżeli już rozważamy klipy, to moim ulubionym jest Running Up That Hill.
    www.youtube.com/watch?v=wp43OdtAAkM
  • baenzai 02.09.18, 00:07
    Ja najbardziej jestem zażenowany ubiorem i fryzurami muzyków na koncertach z lat 70-tych i 80-tych. smile

    A Kate ma piękny głos. Szkoda, że praktycznie poszła na emeryturę w wieku 35 lat. smile
  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 00:12
    Przyznaję, stroje i fryzury muzyków w latach 70-tych i 80-tych były koszmarne. Ale muzyka była najlepsza.
  • cambria1.2 02.09.18, 08:06
    No nie do końca, kilka płyt wydała. A w 2014 było kilka koncertów.
  • cambria1.2 02.09.18, 08:08
    A Hound of love i pierwsze frazy - it’s in the trees, it’s coming?
  • cambria1.2 02.09.18, 08:09
    * hounds
  • gyubal_wahazar 31.08.18, 12:38
    > Nie znaczy to że chciałbym z dziewczyną dyskutować o sposobach obliczania ilości czarnej materii we wszechświecie, ale po prostu poruszyć jakiś konkretny temat - jest tyle ciekawych rzeczy wokół nas o których można godzinami dyskutować

    Ok Kevin, ale chyba trochę rozważasz ten problem w próżni. Osadźmy go w realiach np biurowych, bo to chyba najbardziej typowe środowisko do zawierania znajomości. Jak na etapie jej nawiązywania, zarzucisz jakiś ambitniejszy temat ?

    Załóżmy że nasza hipotetyczna, kojarząca się z widzenia parka spotyka się w kuchni, przy kombajnie z kawą:

    - Cześć ('mmm niezła laska, trzeba zagadać')

    - Cześć ('fajnie że zagadał, myślałam, że się nie odważy')

    - Eeh, coraz gorsza kawa z tego automatu, nie ? ('cholera o czym tu z nią gadać, w ogóle jej nie znam')

    - Aha ('pewnie głupio mu powiedzieć mi od razu coś miłego, albo wesołego, ale może zaraz coś wymysli')

    - A propos automat, te wszystkie automaty doprowadzą kiedyś ludzkość do zagłady. Zastanawiam się, co można by zrobić, by temu zapobiec ? ('wygląda na bystrą dziewczynę, nie będę więc chrzanił jakichś bzdetów, tylko ją zaintryguję')

    - ??? Yyyyy to ja już muszę lecieć ('wtf ?? spotyka miłą, uśmiechającą się do niego łanię i pierdzieli o zagładzie ludzkości ??')

    Można winić damę, za to że uciekła ? Ten sam za to dialog, na dalszym etapie znajomości, miałby pewnie o wiele większe szanse powodzenia. Jeśli tak, to narzucałby się wniosek, że kaliber tematów warto uzależnić od etapu znajomości - taka kieszonkowa wersja zarządzania ryzykiem.

    Ponieważ ryzyko fail'a największe jest na starcie, należy minimalizować je, dobierając najmniej ryzykowne na tym etapie dla partnera tematy. Nie żeby zaraz pleść banały, czy jakieś koszmarne bzdety, ale znaleźć jakiś sensowny kompromis, a w miarę rozwoju znajomości, proponować coś z wyższej półki.

    To raz, a dwa - statystycznie dziewczyny są bardziej emocjonalne, a faceci bardziej racjonalni (kobiety są z marsa, faceci ze snickersa), dlatego przynajmniej na początku, warto znajdować tematy przemawiające bardziej do uczuć, niż intelektu. Tak mi się wydaje. No chyba że się mylę.

    I co Ty i reszta Koleżeństwa na to ? smile
  • tomekzgor 31.08.18, 13:43
    Przepraszam że się wtrącam. Moim zdaniem zacząłeś dobrze ale chyba niepotrzebnie komplikujesz. Rozumiem że dla potrzeb dyskusji. Po zdaniu "coraz gorsza kawa z tego automatu" zamiast opowiadać o zagładzie ludzkości wystarczyłoby tylko zwyczajnie dodać: "wiem, gdzie podają najepszą kawę w mieście, może dałabyś się zaprosić na degustację, ciekawe, czy też ci będzie tak smakowała" - czy coś w tym stylu.
  • gyubal_wahazar 31.08.18, 18:01
    Tomek, no prrrroszę Cię. Wtrącaj się ile wlezie. Jak bym nie chciał wtrącania, to bym napisał na privie

    A co do meritum, to rozumiem Twój punkt widzenia i Twój pomysł jest jak najbardziej, ale jeśli dobrze zrozumiałem Kevina, to sugerował by nawet na początkowym etapie znajomości (podryw), wplatać trochę ambitniejsze zagadnienia.

    Stąd moje pytanie, jak to w praktyce miałoby wyglądać, by nie wypłoszyć potencjalnej Julii
    No chyba, że ktoś tak dobrze czyta ludzi, że na 99% wie, że nie spudłuje. Ja pudłuję notorycznie, stąd pytanie
  • kevinjohnmalcolm 31.08.18, 21:16
    Szczerze mówiąc nie boję się spłoszenia potencjalnej Julii ciekawą rozmową, bo na co mi taka Julia która potrafi tylko odpowiadać "no", "lol", albo "heheszki".

    Przykładowo. Niedawno towarzysko zagadałem koleżankę z pracy, osobę nietechniczną, więc pasującą do naszej tutaj dyskusji, ale dzieciatą i mężatą, więc nie będącą obiektem podrywu, a jedynie towarzyskiej rozmowy. Rzecz się działa... przy ekspresie do kawy (gyubal dokładnie o takiej sytuacji napisał). To była tak naprawdę pierwsza nasza niesłużbowa rozmowa. Zaczęliśmy sztampowo na temat tego że zapach kawy jest najpiękniejszy na świecie, potem jakoś tak samo zeszło na języki (dziewczyna zna ich 6), metody uczenia się ich, długo dyskutowaliśmy, wymieniliśmy się cennymi naprawdę przydatnymi dla nas obojga wskazówkami, potem jakoś tak skręciło na podróże, a jak dojechaliśmy do Paryża i Musee d'Orsay, to zeszło na malarstwo, prześcigaliśmy sie w zachwytach nad różnymi mistrzami impresjonizmu. Skoro było malarstwo, to też została poruszona muzyka, okazało się że była kiedyś członkiem zespołu grającego muzykę barokową. No to pojechaliśmy już konkretnie, bo ja też jestem fanem takiej muzyki, przeskakiwaliśmy z Bacha na Vivaldiego, potem mało popularnych włoskich kompozytorów arcyperełek, przykładowo Alessandro Marcello, i tak dalej. Z transu wyrwał nas koniec przerwy na lunch.
    I co? Da się rozmawiać bez głupich śmichów-chichów i wyświechtanych sucharów.
  • kevinjohnmalcolm 31.08.18, 21:25
    Dodam że podczas całej tej rozmowy ani razu nie użyłem słowa "reaktor", nie wyrecytowałem prędkości światła, ani nawet pięciu miejsc po przecinku liczby PI. wink
  • karolivia 01.09.18, 11:58
    I jaki z tego wniosek? Że ciekawi ludzie są wszędzie.
    Byłeś tutaj ?


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • kevinjohnmalcolm 01.09.18, 22:50


    > Byłeś tutaj ?

    Nie, jakoś tam nie trafiłem. A tyle razy byłem w Brukseli...



    > I jaki z tego wniosek? Że ciekawi ludzie są wszędzie.

    Są, tylko w pewnych miejscach i środowiskach może ich być niezmiernie mało. W moim mieście można takie osoby liczyć na palcach i wszystkie one są starsze ode mnie, to inne pokolenie. Generalnie w UK spotkanie młodej (no, nazwijmy to, w każdym razie poniżej 40-tki) Angielki z którą można by przeprowadzić taką rozmowę jaką zaprezentowałem jest nierealne. Wspomniana dziewczyna pochodziła z innego kraju.

    A teraz najważniejszy problem: taka ciekawa rozmowa do niczego nie prowadzi, przynajmniej w sensie podrywania. Po prostu w momencie gdy rozmawia się z dziewczyną jak z inteligentnym człowiekiem natychmiast przestaje ona traktować rozmówcę jako potencjalnego Romeo i od razu trafia on do przegródki "przyjaciel". Może ona uwielbiać godzinami z nim rozmawiać, autentycznie bez żadnej ściemy się nim zachwycać, wszystkim dookoła opowiadać jakiego mega ciekawego gościa poznała, ale jest absolutnie odporna na wszelkie zaloty z jego strony. W tym czasie podchodzi Ziutek, rzuca parę czerstwych sucharów, parę głupich śmichów-chichów i dziewczyna już jest jego.
  • gyubal_wahazar 01.09.18, 23:07
    Dziewczyny to pewnie zaraz sprostują, ale łączę się z Tobą w tej dekadencji. Też zaliczyłem taką akcję.
    Dama wyglądała naprawdę na poziomie i początkowo tak samo brzmiała, po czym wyjął ją typ o na oko podpisujący się trzema krzyżykami. No dobra, z oczywistych przyczyn może trochę go niedoszacowuję, ale tylko trochę
  • karolivia 02.09.18, 01:24
    Nauka nr 2: pozory mylą wink


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • autoteliczna 02.09.18, 02:13
    Gyub, ale bez wyjmowania mi tu proszę wink
    Wyjąć to można.... wiesz...


    piwo z lodówki wink
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 22:28
    gyubal_wahazar napisał:
    > Też zaliczyłem taką akcję.
    > Dama wyglądała naprawdę na poziomie i początkowo tak samo brzmiała,
    > po czym wyjął ją typ o na oko podpisujący się trzema krzyżykami.

    To ja podam przykład bardzo dobrze ilustrujący jak wygląda moje otoczenie tutaj w Anglii:
    Parę lat temu poznałem fajną, sensowną i całkiem inteligentną dziewczynę. Kończyła całkiem konkretne studia na całkiem dobrej uczelni, wydawała się osobą na poziomie. Nie była dokładnie w moim typie, ale całkiem sensowna, więc przystąpiłem do działania. Owszem, bardzo mnie lubiła, ale w międzyczasie pojawił się koleś mający "błysk w oku" i związała się z... narkomanem. Jej rodzice są załamani, bo wyczułem że bardzo liczyli na to że dziewczyna mnie wybierze (bardzo mnie lubili), a tutaj związała się z jakimś totalnym przegrywem na zmianę ćpającym i chlającym, ciągle mającym jakieś problemy. Są zdruzgotani.
    To nie jest jedyny przypadek, tak jest wszędzie dokoła - jak patrzę na to jakich kolesi wybierają dziewczyny poniżej 30-tki, to ręce mi opadają do samej ziemi. Co one w nich widzą??? Anglia to jednak inna planeta, w Polsce nie było takich chorych akcji (albo przynajmniej zdarzały się bardzo rzadko, a tutaj są one normą).
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 23:07
    Którąś już taką opinię słyszę i zawsze ciężko mi w to uwierzyć. Przecież tam się lżej i spokojniej żyje, więc dlaczego im tak bije ? No chyba, że będąca pochodną tego dobrobytu nuda jest tego przyczyną. Dziwność nad dziwnościami i jeszcze większa dziwność.
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 23:14
    No właśnie pewnie dlatego "im tak bije", bo jest lekko i spokojnie. Tutaj nie ma absolutnie żadnego ciśnienia na edukację, bo każdy wykonując prostą pracę fizyczną może się utrzymać i sobie spokojnie żyć. To nie Polska gdzie bez trzech fakultetów i pięciu języków nie ma sensu kandydować na posadę sprzątacza. Dlatego wśród młodych ludzi w UK przeważa totalny brak zainteresowań i ambicji, bo nie mają takiej potrzeby - pójdą do prostej pracy, a w piąteczek skoczą do klubu się wyszaleć, w sobotę będą leczyć kaca, w niedzielę odpoczną, a w poniedziałek znowu do roboty. Luz, nie trzeba podejmować żadnego wysiłku.
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 23:21
    Hmmmm może tak właśnie powinno wyglądać życie ? Tej garstce której się chce i tak nie potrzeba zewnętrznego ciśnienia, a reszta niech sobie sielsko je spędza. No chyba, że w dystansie rzuca się to na przysłowiowy palnik. Ciekawe zjawisko, swoją drogą
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 23:27
    gyubal_wahazar napisał:
    > Hmmmm może tak właśnie powinno wyglądać życie ?

    Nawet nie wiesz jak im zazdroszczę, że takie życie im wystarczy, że nie czują potrzeby osiągania wyznaczonych przez siebie celów i nie porywają się z motyką na słońce jak ja.
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 23:44
    Ee no chyba jednak lekko przesadzasz. W końcu żyjesz swoim projektem i on Cię co rano nakręca na resztę dnia.
    Gdybyś tylko miał przy sobie właściwą babkę, miałbyś wszystko, o czym można marzyć. Mylę się ?

    Ja nie wiem czy umiałbym wybrać między życiową pasją, a kobietą życia, a przed takim trade-offem często stawia ludzi życie. I chyba lepiej, że często wybiera za nich
  • karolivia 02.09.18, 01:27
    Kevin, musisz się dziewczyną zachwycać, nie dziełami Signac'a wink jak chcesz ja wyrwać.


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 17:34
    karolivia napisała:
    > Kevin, musisz się dziewczyną zachwycać, nie dziełami Signac'a wink jak chcesz ja wyrwać.

    Ale co z tego, że się nią zachwycam i w taktowny sposób nawet tego nie ukrywam, jeżeli ona po prostu nie jest mną zainteresowana? Tak jak zauważyła autoteliczna - jeżeli facet nie ma "tego czegoś" w swoich gestach, postawie ciała, sposobie mówienia, to nie ma szans. Kiedyś znalazłem gdzieś w internecie eksperyment: ten sam chłopak wypowiadał dokładnie (co do słowa!) ten sam tekst będący niby jego video-prezentacją na portalu randkowym. Zaproszone do eksperymentu dziewczyny miały ocenić atrakcyjność kandydata. W pierwszej wersji filmu mówił normalnie, opowiedział o sobie, przedstawił m.in. że przechodzi trudny okres w życiu, ale wszystko idzie ku dobremu, itd. Dziewczyny nie były nim w ogóle zainteresowane. W drugiej wersji prezentacji chłopak wypowiedział dokładnie (co do jednego!) te same słowa, ale mowa jego ciała przedstawiała obraz "jestem luzakiem, nic mi w życiu nie wychodzi, jestem totalną porażką, ale nie przejmuję się tym". Zainteresowanie miał ogromne! W kontaktach z kobietami mowa ciała, sposób wypowiadania słów są najważniejsze, a inteligencja, kultura, dojrzałość mają pomijalne znaczenie, a czasem mogą wręcz przeszkadzać.
  • karolivia 02.09.18, 20:06
    No to jedyna rada: Graj luzaka. Skoro koleś mógł to Ty też. Wykorzystaj własną inteligencję i potencjał do ... ukrycia tejże inteligencji i potencjału. Skoro twierdzisz, że takie są zasady w tej grze to graj zgodnie z zasadami, bo samej gry raczej nie zmienisz.

    A tak poważniej. Niestety tak jest, że chemia być musi. Jakakolwiek. Na początku. Inaczej się nie da. I to nie tak, że kobiety pociągają tylko przystojni dranie wink. To duże uproszczenie.

    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 20:37
    karolivia napisała:
    > No to jedyna rada: Graj luzaka. Skoro koleś mógł to Ty też.

    Hmm... chyba muszę się zapisać do jakiejś szkoły aktorskiej. Ten gość zatrudniony do eksperymentu był właśnie studentem szkoły teatralnej smile
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 18:55
    A jesteś w stanie w dowolnej chwili przypomnieć sobie 5 naprawdę dobrych i niezbyt ogranych dowcipów ?
    To działa prawie zawsze, gdy zaczyna brakować tematów, szczególnie na etapie podrywu, kiedy jeszcze nic o niej nie wiesz.

    Rzucasz wtedy: 'a znasz to, jak ...'. Tylko warunek jest taki, że dowcip musi Cię śmieszyć, bo udając śmiech, łatwo wyjść na kompletnego dekla. A tego byśmy nie chcieli

    Aa no i oczywiście dowcip nie może być zbyt koszarowy, choć z drugiej strony, fajnie jakby zawierał jakiś ciepły, męsko-damski akcent. Mój faworyt, choć już mocno wiekowy:

    Przychodzi baba do lekarza. Lekarz mówi:
    - Pani się rozbiera
    - A gdzie mam położyć ubranie ?
    - Obok mojego

    Nie wiem co w nim drzemie, ale nawet dziś, po iluś latach, dostarcza mi wielu wzruszeń
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 20:42
    Masz jakieś miłe wspomienia związane z tym dowcipem?

    Niestety takimi sucharami sprzed pierwszej wojny światowej to wiele się nie zwojuje. Wciskanie ich na siłę bardziej zaszkodzi niż pomoże. Dowcipy opowiadam, a jakże, ale tylko wtedy kiedy jest ku temu odpowiednia chwila, jest wesoły klimat. Wymagają też one od słuchacza ilorazu inteligencji wyraźnie powyżej 100.
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 21:00
    > Masz jakieś miłe wspomienia związane z tym dowcipem?

    Nie do wiary, co ?

    > Niestety takimi sucharami sprzed pierwszej wojny światowej to wiele się nie zwojuje.

    Ok, to różnimy się doświadczeniami, bo w mojej guberni sprawdzał się pierwszorzędnie. I o dziwo nawet po latach nie wiem czy co trzeci słuchacz go kojarzył. Ale fakt, że dowcip powinien przede wszystkim śmieszyć opowiadającego

    > Dowcipy opowiadam, a jakże, ale tylko wtedy kiedy jest ku temu odpowiednia chwila, jest wesoły klimat.

    Ale to przecież sprzężenie zwrotne. Opowiedzenie fajnego kawału często tworzy wesoły klimat. Czekając aż sam się pojawi, można się zestarzeć wink

    > Wymagają też one od słuchacza ilorazu inteligencji wyraźnie powyżej 100.

    Takie też mają swój urok, choć ja wolę te od czapy. Im bardziej od czapy, tym lepiej. Wiem, że przynajmniej początkowo część publiki zastanawia się czy można mi jeszcze pomóc, ale podstawa to się nimi nie przejmować, a z reguły w końcu pękają największe smutasy i jest wesoło
  • autoteliczna 02.09.18, 02:10
    kevinjohnmalcolm napisał:

    >
    > A teraz najważniejszy problem: taka ciekawa rozmowa do niczego nie prowadzi, pr
    > zynajmniej w sensie podrywania. Po prostu w momencie gdy rozmawia się z dziewc
    > zyną jak z inteligentnym człowiekiem natychmiast przestaje ona traktować rozmów
    > cę jako potencjalnego Romeo i od razu trafia on do przegródki "przyjaciel". Mo
    > że ona uwielbiać godzinami z nim rozmawiać, autentycznie bez żadnej ściemy się
    > nim zachwycać, wszystkim dookoła opowiadać jakiego mega ciekawego gościa poznał
    > a, ale jest absolutnie odporna na wszelkie zaloty z jego strony. W tym czasie
    > podchodzi Ziutek, rzuca parę czerstwych sucharów, parę głupich śmichów-chichów
    > i dziewczyna już jest jego.


    A ja się nie zgodzę. Bo:

    Kobiety przynajmniej przeciętnie lubią, gdy mężczyzna ma do powiedzenia coś więcej niż parę sucharów. Nawet lubią, gdy jest bardziej od nich oczytany, wykształcony, z wyraźnymi poglądami, z wiedzą na wiele tematów. Nas to naprawdę kręci. Większość kobiet powiedziałaby, że taki mężczyzna jest dla nich atrakcyjny.
    Ale kobiety są też istotami emocjonalnymi (co zresztą w wątku zostało poruszone - vide: zagajenia nawiązujące do emocji), oraz cielesnymi . Biologii nie da się oszukać - jesteśmy wrażliwe tak samo jak wy na sygnały wabiące. Jakaś chemia musi się nawiązać. Nie chodzi tylko o wygląd, lecz o spojrzenie, postawę ciała, gesty, uśmiech, sposób mówienia, dotyk.
    Mężczyznom, którzy mimo swoich niskich kompetencji intelektualnych podrywają kobiety nawet mądrzejsze od siebie, nie pomagają ich wyszukane frazy, lecz biologia. Ci mężczyźni potrafią dostrzegać kobiece sygnały wabiące i sami wysyłać swoje.

    W kontekście cytowanej wypowiedzi: Żeby inteligentny Romeo został Romeo, a nie został wrzucony do przegródki „przyjaciel”, to sygnały muszą być wysyłane i odbierane dwustronnie.

  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 09:22
    autoteliczna napisała:
    > A ja się nie zgodzę.

    Ależ bardzo precyzyjnie się ze mną zgodziłaś. tongue_out

    Faceci są prości. Jeżeli spotykam dziewczynę z którą można dyskutować godzinami na ciekawe tematy i rozmowa sama się nakręca to automatycznie ta dziewczyna staje się dla mnie interesująca pod innymi względami. To jest nierozłączne.

    U kobiet jest totalny rozdział. Kobieta może poznać faceta, prowadzić z nim godzinami mega interesujące dyskusje, być pod wrażeniem jego wiedzy i sposobu patrzenia na świat, uwielbiać go, ale nie być nim kompletnie zainteresowana jako potencjalnym partnerem. Potrzebna jest "chemia", "błysk w oku", bez tego ani rusz.

    Jest dokładnie tak jak napisałem na początku - naukowcy mają problem, bo nie potrafią bajerować, pleść trzy po trzy, mieć błysk w oku i "to coś". Ziutek to wszystko ma i Ziutek zgarnia naukowcowi sprzed nosa fajną inteligentną dziewczynę.
  • autoteliczna 02.09.18, 17:27
    Ojej, Kevin, ależ oczywiście, że miało być "się zgodzę". smile smile
    Nie wiem, jak mi tam wpadło to nie - tak to jest, jak się pisze o 2.00 kilka rzeczy naraz, a w tle jeszcze leci hardcore punk wink

    Podsumowując kwestię, to jeszcze dodam, jak się zasoby przekładają na efekty:
    kolokwialnie
    jest intelekt, jest chemia - dobry podryw
    bez intelektu, jest chemia - średni podryw, ale zawsze podryw i może dobrze się skończyć
    jest intelekt, bez chemii - słaby podryw, ale zawsze podryw, który może źle się skończyć
    bez intelektu, bez chemii - no chance, chyba że desperatka

    Ale jest też dobra wiadomość dla tych, co niby-to-nie umieją wywołać dostatecznej chemii:
    otóż można się tego nauczyć. Nie każdy osiągnie biegłość Casanovy, jeden będzie w tym lepszy, drugi gorszy, ale da się.

    Przy założeniu, że naukowiec czy inny inteligentny człowiek posiada przeciętne kompetencje interpersonalne, podniesienie poziomu biegłości w uwodzeniu staje się przeciętnym wyzwaniem. wink Gorzej mają ci, co mają niskie te skille - ale przecież nie każdy naukowiec tak ma. smile Więc nie generalizujmy smile

    Komunikacja niewerbalna, psychologia ewolucyjna czy nawet programowanie neurolingwistyczne to są sprzymierzeńcy, którzy tłumaczą, jak to działa i co robić - książki na ten temat są, i to nie tylko same śmieciowe poradniki. Taka kwestia jak "przełamywanie bariery dotyku" na przykład - jest istotna i pozwala zintensyfikować podryw (w kierunku: dobry podryw wink )

    Na koniec kwestia: czy chemia bardziej jest potrzebna kobietom czy mężczyznom?
    Zagadka:
    Jeśli przyjaciel zaproponuje seks przyjaciółce - ona na to raczej nie pójdzie
    Jeśli przyjaciółka zaproponuje seks przyjacielowi - to......?
    wink

  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 17:45
    autoteliczna napisała:
    > Jeśli przyjaciel zaproponuje seks przyjaciółce - ona na to raczej nie pójdzie
    > Jeśli przyjaciółka zaproponuje seks przyjacielowi - to......?

    BŁĄD!
    Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń między samotnym facetem a samotną kobietą.



    > Komunikacja niewerbalna, psychologia ewolucyjna czy nawet programowanie neurolingwistyczne to są sprzymierzeńcy

    To jest właśnie dla mnie smutne, że trzeba przestać być sobą, zacząć wyrabiać sobie sztuczne nawyki i kombinować żeby poderwać dziewczynę. Bardzo nieliczni mogą sobie pozwolić na komfort podrywania dziewczyn pokazując swoje prawdziwe ja, w większości przypadków jest tak że im bardziej facet ściemnia, tym większe odnosi sukcesy. Ja niestety mam taki defekt mózgu, że nie chcę udawać kogoś kim nie jestem.
  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 18:07
    To jest dokładnie ten sam efekt jak kręcenie liczników w samochodach. Klienci chcą samochodów z niskim przebiegiem, więc większość sprzedających kręci licznik i zaniża przebieg, czego efektem jest ogromna podaż kręconych "panie, to igła prawie nie śmigana!" samochodów, więc kupujący nawet nie spojrzy na uczciwie sprzedawany sprawny samochód z niekręconym dużym przebiegiem.
  • autoteliczna 02.09.18, 18:24
    kevinjohnmalcolm napisał:


    >
    > To jest właśnie dla mnie smutne, że trzeba przestać być sobą, zacząć wyrabiać s
    > obie sztuczne nawyki i kombinować żeby poderwać dziewczynę. Bardzo nieliczni m
    > ogą sobie pozwolić na komfort podrywania dziewczyn pokazując swoje prawdziwe ja
    > , w większości przypadków jest tak że im bardziej facet ściemnia, tym większe o
    > dnosi sukcesy. Ja niestety mam taki defekt mózgu, że nie chcę udawać kogoś kim
    > nie jestem.

    A nie jest tak, że większość ludzi posiada odpowiednie zasoby, by przyciągnąć partnera? Nie wszyscy w różnym stopniu je mają, ale jednak mają. Tylko może stłamszone przez kody kulturowe? To trzeba trochę wydobyć, pokazać - nie chodzi o udawanie kogoś kim się nie jest.
    Tu nie chodzi o naukę: jak kłamać, ściemniać, bajerować, żeby przyciągnąć dziewczynę. Nie mówimy w ogóle o tym. Mówimy o zachowaniach niewerbalnych, które da się kontrolować.
    Przykład: Rozszerzenie źrenic jest sygnałem wabiącym - bo chętniej patrzymy na tych, których źrenice są szersze, i jesteśmy w stanie im bardziej zaufać. Reakcja źrenic nie jest zależna od Ciebie - występuje wtedy, gdy obiekt, na który patrzysz, podoba Ci się. To podświadome.
    Ale na pewną rzecz wpływ masz: Jeśli podoba Ci się dziewczyna, w Twoim interesie jest patrzeć jej w oczy - wtedy ona ma szansę zobaczyć Twoje rozszerzone źrenice i nabrać więcej zaufania do Ciebie.To, że ona wzrokiem będzie uciekać, to jest normalka - to nie zawsze znaczy, że jej nie interesujesz.

    Zachowania wabiące są swoiste dla płci, zależą od budowy mózgu i poziomu hormonów - to się od tysięcy lat nie zmieniło. Te rzeczy trzeba w sobie odkryć, tak myślę.

  • gyubal_wahazar 02.09.18, 19:31
    > Te rzeczy trzeba w sobie odkryć, tak myślę.

    Brzmi jak niezła orka na ugorze. A nie dałoby rady, uświęcone tradycją polskiego oręża, rozpoznanie bojem ? wink
  • autoteliczna 02.09.18, 19:51
    Oręż odkryj, do boju stawaj!
  • gyubal_wahazar 02.09.18, 19:59
    Omasz, to taka więcej alegoria była. Nadobną nimfę wypadałoby jakoś od zakrystii podejść. Zwykle tak kombinowałem ale z tych podchodów zwykle nic nie wychodziło i szło się na żywioł. Z mieszanymi w sumie wynikami, ale ogólnie nie skarżę się wink
  • autoteliczna 02.09.18, 20:05
    Ja nie jestem alegoryczna, tylko autoteliczna wink
    Dla mnie rzeczy mają wartość same w sobie - orynż tyż.

    A w temacie: czy podchodzisz od zakrystii czy idziesz na żywioł - sygnały wabiące zawsze te same. Więc za bardzo nie kumam... wink
  • gyubal_wahazar 02.09.18, 20:18
    Teraz mi to mówisz ?! Gdym ja nieszczęsny wszystkie je tępił staranną kąpielą i wodą po goleniu. No teraz toś rzuciła snop światła na moje porażki romantyczne ..

    PS Taaa, od razu wyguglałem, ale dalej nic nie ogarniam wink
  • autoteliczna 02.09.18, 20:27
    Wiesz co? Ja też nie ogarniam, o czym jest w ogóle ta gadka między nami, haha smile
    Odpuścisz mi? wink
  • gyubal_wahazar 02.09.18, 20:40
    No dobra, 3 zdrowaśki i 5 dych na KUL. No, lecę podręczyć me brzoskwiniowe ciało. Na razie smile
  • autoteliczna 02.09.18, 20:47
    gyubal_wahazar napisał:

    > No dobra, 3 zdrowaśki i 5 dych na KUL. No, lecę podręczyć me brzoskwiniowe ciał
    > o.

    Zdrowaśki załatwione, jeszcze nie zapomniałam, ale na te 5 dych to poproszę rachuneczek.
    Na razie smile
  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 20:49
    autoteliczna napisała:
    > A nie jest tak, że większość ludzi posiada odpowiednie zasoby, by przyciągnąć partnera?

    Zgadza się, każdy jakieś zasoby ma, ale problem polega na przyciągnięciu osoby która się nam chociaż trochę podoba. Nawet nie masz pojęcia ile kobiet dobija się do mnie różnymi kanałami po obejrzeniu wywiadu ze mną lub przeczytaniu w gazecie jakiegoś artykułu na mój temat. Tylko co z tego, skoro są to kobiety kompletnie do mnie niepasujące? Kompletnie! Czasem się zastanawiam co one takiego we mnie widzą, skoro rozmowa się nam nie układa, widać od razu że jesteśmy z innych planet, ale opędzić się od nich nie można, tak łatwo się nie poddają.
  • autoteliczna 02.09.18, 21:02
    Ach, czyli problemy są dwa:
    1. Nie jesteś w stanie zabajerować interesujących Cię kobiet.
    2. Kobiety, które się Tobą interesują, nie są w stanie zabajerować Ciebie.

    Czy tak?
    Na pierwsze już odpowiedziałam, i nie mam innej odpowiedzi ponad to, co padło w tym wątku smile

    Na drugie nic Ci nie poradzę, skoro nie możesz trafić na taką Ciebie interesującą.
    Próbuje się dalej. smile


    PS. Doczytałam, że mieszkasz w Anglii. Faktycznie, łatwo tam nie masz. Mam wrażenie, że w Polsce kobiety są... subtelniejsze, kulturalniejsze, z ogładą i jakimiś umiejętnościami rozmowy, zainteresowane różnymi tematami. Nie mógłbyś sobie jakiejś z Polski przywieźć? wink
  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 21:35
    autoteliczna napisała:

    > 1. Nie jesteś w stanie zabajerować interesujących Cię kobiet.

    To trochę bardziej skomplikowana sprawa.

    1a. Nie jestem w stanie znaleźć interesujących kobiet stanu wolnego. W ogóle!
    Tylko raz w życiu spotkałem interesującą, bardzo inteligentną i jednocześnie przesympatyczną dziewczynę która była wolna, niewiele brakowało a zostałaby moją żoną (w ostatniej chwili wymieniła mnie na nowszy model). Wszystkie inne ciekawe dziewczyny jakie kiedykolwiek w życiu spotkałem były już od dawna zajęte. Od bardzo dawna.

    1b. Nie jestem w stanie zbajerować dziewczyn, które może nie są dokładnie w moim typie, ale przynajmniej rokują jakiekolwiek nadzieje i z braku laku próbuję je podrywać.


    > 2. Kobiety, które się Tobą interesują, nie są w stanie zabajerować Ciebie.

    Fakt, są bez szans. smile
    Mimo wszystko nigdy w życiu nie pojmę co one we mnie widzą. Prawdopodobnie patrzą na różne osiągnięcia, na to że tyle ludzi mnie zna i uznają mnie za "dobrą partię". Szczegół że kompletnie do siebie nie pasujemy...


    > PS. Doczytałam, że mieszkasz w Anglii. Faktycznie, łatwo tam nie masz. Mam wraż
    > enie, że w Polsce kobiety są... subtelniejsze, kulturalniejsze, z ogładą i jaki
    > miś umiejętnościami rozmowy, zainteresowane różnymi tematami.

    Jest dokładnie tak jak piszesz. Angielki nie nadają się kompletnie do niczego. Polki praktycznie zawsze przyjeżdżają tu z partnerem, a jak go zmieniają, to wyłącznie na Anglika (najczęściej), Afrykańczyka (często) lub Hindusa czy innego obcokrajowca, ale nigdy na Polaka.


    > Nie mógłbyś sobie jakiejś z Polski przywieźć? wink

    Ha, żeby to było takie proste. Mojemu koledze się to udało, ale on miał dwadzieścia parę lat, od niedawna był w Anglii i miał jeszcze w Polsce mnóstwo kontaktów z młodymi ludźmi. Ja w Anglii już mieszkam od kilkunastu lat, w Polsce praktycznie nie znam nikogo, stare znajomości umarły lub są tylko wirtualne, bo wszyscy już mają rodziny, zajęci są pracą i dziećmi, nie mają czasu na nic. Za mało mam urlopu żeby przyjechać do Polski i tak nie znając nikogo zupełnie od zera poznawac młodych ludzi, zwłaszcza że nie jestem duszą towarzystwa.
  • autoteliczna 03.09.18, 00:22
    kevinjohnmalcolm napisał:

    >
    > 1a. Nie jestem w stanie znaleźć interesujących kobiet stanu wolnego. W ogóle!

    >
    Ameryki nie odkryję: trzeba być w tych samych miejscach, gdzie są te kobiety. smile


    1b. Nie jestem w stanie zbajerować dziewczyn, które może nie są dokładnie w moi
    > m typie, ale przynajmniej rokują jakiekolwiek nadzieje i z braku laku próbuję j
    > e podrywać.

    A dlaczego nie jesteś w stanie? Masz jakąś diagnozę oprócz "nie mam tego czegoś"? wink
    Kevin, jako naukowiec chyba zdajesz sobie sprawę, że aby znaleźć rozwiązanie należy problem rozłożyć na czynniki pierwsze? Wiesz konkretnie, co powinieneś mieć, a czego Ci brakuje? smile


    >
    > Jest dokładnie tak jak piszesz. Angielki nie nadają się kompletnie do niczego.

    W Anglii inne narodowości też mieszkają smile


    Za m
    > ało mam urlopu żeby przyjechać do Polski i tak nie znając nikogo zupełnie od ze
    > ra poznawac młodych ludzi, zwłaszcza że nie jestem duszą towarzystwa.

    Tak, obiektywnie rzecz biorąc to bez sensu, bo zupełnie nieefektywne. Hmmmm.
    No a przez ten nieszczęsny internet? Nie mówię o jakichś popularnych serwisach bo to bolszit. Poziom zerowy. Jakieś fora tematyczne zgodne z Twoimi zainteresowaniami?
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 01:14
    autoteliczna napisała:
    > Ameryki nie odkryję: trzeba być w tych samych miejscach, gdzie są te kobiety. smile

    No rzeczywiście, nie odkryłaś. Czekamy na Kolumba który powie gdzie jest takie miejsce smile



    > A dlaczego nie jesteś w stanie? Masz jakąś diagnozę oprócz "nie mam tego czegoś
    > "? wink
    > Kevin, jako naukowiec chyba zdajesz sobie sprawę, że aby znaleźć rozwiązanie na
    > leży problem rozłożyć na czynniki pierwsze? Wiesz konkretnie, co powinieneś mie
    > ć, a czego Ci brakuje? smile

    Długo to analizowałem i doszedłem do kilku wniosków.
    1. Kiedyś jako młody chłopak totalnie mi nie wychodziło podrywanie, bo byłem bardzo nieśmiały.
    2. Teraz po upływie wielu lat i długiej ciężkiej pracy kompletnie zapomniałem o nieśmiałości. Przynajmniej ten punkt jest odhaczony i nie stanowi już problemu.
    3. Pytałem się kilku zaufanych koleżanek o poradę i cały czas twierdziły że jestem najwspanialszym facetem na świecie i wszystkie dziewczyny powinny za mną szaleć (jak zwykle jakieś inne "dziewczyny" - ale nie one! tongue_out ). W końcu przyparte do muru, zapytane wprost dlaczego one nie są mną zainteresowane, przyznały że niestety, nie mam tego "szelmowskiego błysku w oku" i "tego czegoś".
    4. Niestety nie potrafię bajerować i robić durnych śmichów-chichów (co nie znaczy że nie mam poczucia humoru - ono jest wyśmienite, ale tylko w odpowiednich warunkach i na odpowiednim poziomie). Patrząc na kolegów widzę że durne wygłupy to absolutna podstawa podrywu. Ewentualnie bycie bucem i odzywanie się półsłówkami (tu mam jeszcze gorzej, takiego poziomu aktorstwa nie osiągnę).



    > W Anglii inne narodowości też mieszkają smile

    Wiem, ale patrz punkt pierwszy smile
    (czyli ten o tym że od 15 lat nie spotkałem interesującej dziewczyny która by była sama - one ZAWSZE są zajęte)



    > Tak, obiektywnie rzecz biorąc to bez sensu, bo zupełnie nieefektywne. Hmmmm.
    > No a przez ten nieszczęsny internet? Nie mówię o jakichś popularnych serwisach
    > bo to bolszit. Poziom zerowy. Jakieś fora tematyczne zgodne z Twoimi zaintereso
    > waniami?

    Lipa. Przedmiot mojej pracy jest wyjątkowo hermetyczny i nikt w Polsce nad czymś takim nie pracuje (na całym świecie może się uzbiera ze 20 osób). Jeżeli chodzi o inne zainteresowania, fora tematyczne, to też słabo idzie przez internet. W realu byłoby nieporównywalnie łatwiej, ale w Anglii to niewykonalne, a do Polski daleka droga.
  • autoteliczna 03.09.18, 01:28
    kevinjohnmalcolm napisał:


    > No rzeczywiście, nie odkryłaś. Czekamy na Kolumba który powie gdzie jest takie
    > miejsce smile

    Zanim ten Kolumb się tu zjawi, to może pokombinuj sam? wink Gdzie mogą być takie kobiety? Specjalnie nie zadałam pytania w poprzednim poście - miałam cichą nadzieję, że jednak powiesz, gdzież to bywałeś i gdzie nie znalazłeś smile Szukasz w ogóle?


    > > A dlaczego nie jesteś w stanie? Masz jakąś diagnozę oprócz "nie mam tego
    > czegoś
    > > "? wink
    > > Kevin, jako naukowiec chyba zdajesz sobie sprawę, że aby znaleźć rozwiąza
    > nie na
    > > leży problem rozłożyć na czynniki pierwsze? Wiesz konkretnie, co powinien
    > eś mie
    > > ć, a czego Ci brakuje? smile

    >
    > Długo to analizowałem i doszedłem do kilku wniosków.

    Być może wyniki Twojej analizy istnieją i nie chcesz się nimi dzielić? Przeczytałam 4 punkty i tam nie ma żadnych konkretów wink



  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 01:34
    autoteliczna napisała:
    > miałam cichą nadzieję, że jednak powiesz, gdzież to bywałeś i gdzie nie znalazłeś smile

    Mam opowiedzieć gdzie byłem przez ostatnie 15 lat? Znaczków w Google by zabrakło żeby stworzyć mapę tongue_out



    > Szukasz w ogóle?

    Nie, tak sobie tylko siedzę w internecie i narzekam jak noajdde smile smile tongue_out



    > Być może wyniki Twojej analizy istnieją i nie chcesz się nimi dzielić? Przeczyt
    > ałam 4 punkty i tam nie ma żadnych konkretów wink

    To ja w takim razie nie wiem jakich konkretów oczekujesz. A może byś podpowiedziała jakiś kierunek chociaż, bo ja na razie błądzę po omacku. smile
  • autoteliczna 03.09.18, 01:48
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > autoteliczna napisała:

    > Mam opowiedzieć gdzie byłem przez ostatnie 15 lat? Znaczków w Google by zabrak
    > ło żeby stworzyć mapę tongue_out


    Kevin, no! smile No gdzie by można było spotkać kobietę, która by Cię zainteresowała? Muzea, galerie, jakieś kluby zainteresowań? Lodowisko zimą? Brodzik w Spa latem? wink Co jeszcze? Rozumiem, że tam bywasz i ni ma? smile


    > narzekam jak noajdde smile smile tongue_out

    nie wiem, kto zacz, bo jestem tu od chyba 5 dni, ale faktem jest, że trochę narzekasz wink
    >

    >
    > To ja w takim razie nie wiem jakich konkretów oczekujesz. A może byś podpowied
    > ziała jakiś kierunek chociaż, bo ja na razie błądzę po omacku. smile

    Kierunek:
    - postawa ciała przy podrywie
    - gestykulacja przy podrywie
    - kontakt wzrokowy przy podrywie
    - przełamywanie dotyku przy podrywie
    - sposób zagajenia przy podrywie - konstrukcja pytań, spójność wypowiedzi następujących i ogólnie reguły komunikacji werbalnej
    - budowanie atmosfery erotyzmu przy podrywie

    To są konkrety.
    Oczywiście, że nie będziesz mi tu tego teraz na forum wypisywał. Ale te właśnie rzeczy weź sobie pod uwagę. Dowiedz się od innych, co działa, a potem zrób bilans - mam to czy nie mam, umiem czy nie umiem. I co możesz zrobić, żeby mieć. smile
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 02:31
    No, wreszcie jakieś konkrety z Twojej strony tongue_out

    > Kevin, no! smile No gdzie by można było spotkać kobietę, która by Cię zainteresow
    > ała? Muzea, galerie, jakieś kluby zainteresowań? Lodowisko zimą? Brodzik w Spa
    > latem? wink Co jeszcze? Rozumiem, że tam bywasz i ni ma? smile

    Oj, nie czytałaś starszych wątków tutaj na forum jak opisywałem jak wygląda życie w Anglii.
    Przykłądowo: uwielbiam muzykę klasyczną. Idę na koncert, pewnie spotkam wiele dziewczyn doceniających piękno tej muzyki. BŁĄD!!! Na koncerty klasyczne przychodzą tutaj praktycznie wyłącznie emeryci. Średnia wieku to jakieś 70 lat. Zazwyczaj jestem najmłodszą osobą z całej publiczności.

    Galeria sztuki. Tutaj będzie mnóstwo dziewczyn ceniących kulturę i sztukę. Błąd! Niestety, takie miejsca przyciągają albo emerytów, albo bardzo dziwne osoby kompletnie nie z mojej bajki. Ciekawostka: w moim mieście jest w centrum galeria, której część jest tak oświetlona nocą, żeby bez wchodzenia można było podziwiać eksponaty z zewnątrz. Często tam przystaję wieczorami, bo bywają ciekawe wystawy. Pewnie zatrzymują się tam dziewczyny ceniące sztukę? Znowu błąd. Zatrzymuję się tam często i jak mieszkam w tym mieście kilkanaście lat, tak jeszcze nigdy nie zobaczyłem tam nikogo innego, chyba jestem jedyną osobą tam przystającą. Za to 200 metrów dalej kluby i inne huczne imprezownie pękają w szwach.

    Kluby zainteresowań? Różne grupy zajmujące się ciekawymi hobby? Znowu średnia wieku oscyluje wokół 60 lat.

    W tym kraju młodzi ludzie NICZYM sensownym się nie interesują. Jedyne zainteresowania to pójście do klubu w piątek, nawalenie się jak stodoła i rzyganie na ulicy.



    > faktem jest, że trochę narzekasz wink

    Wyżej wymieniłem powody.
    UK to naprawdę inny świat.


    > Kierunek:
    > - postawa ciała przy podrywie
    > - gestykulacja przy podrywie
    > - kontakt wzrokowy przy podrywie
    > - przełamywanie dotyku przy podrywie
    > - sposób zagajenia przy podrywie - konstrukcja pytań, spójność wypowiedzi nastę
    > pujących i ogólnie reguły komunikacji werbalnej
    > - budowanie atmosfery erotyzmu przy podrywie
    >
    > To są konkrety.
    > Oczywiście, że nie będziesz mi tu tego teraz na forum wypisywał. Ale te właśnie
    > rzeczy weź sobie pod uwagę. Dowiedz się od innych, co działa, a potem zrób bil
    > ans - mam to czy nie mam, umiem czy nie umiem. I co możesz zrobić, żeby mieć. :
    > -)

    Wiesz co, w tym jest problem. Przeanalizowałem te rzeczy, parę zmian zastosowałem, pomógł mi jeden gość który jest w tym naprawdę dobry, ale zmieniłem coś innego. Dużo więcej niż ta mechanika daje coś co po angielsku nazywa się "mindset" - czyli sposób myślenia. "Mindset trumps mechanics" - czyli sposób myślenia steruje ciałem i zachowaniem. To jest ogromne pole do zagospodarowania i tutaj osiągnąłem już bardzo wiele (tak naprawdę nie rozpisywałem się i zawarłem to w punkcie opisującym skreślenie nieśmiałości z listy problemów). Wiem że mógłbym ćwiczyć czystą mechanikę, a także udawać przebojowego faceta którym nie jestem, ale tego nie będę robił. Szukam dziewczyny która będzie zainteresowana mną takim jaki jestem, a nie obrazem wykreowanym na podstawie lekcji podrywania. Co mi po dziewczynie, która będzie kochała swoje wyobrażenie o mnie, a nie mnie rzeczywistego? Prędzej czy później zauważy jaki jestem naprawdę i odejdzie, bo nie będę osobą której szukała. Ja wiem, że dziewczyny UWIELBIAJĄ być oszukiwane, ale niestety to jest mój defekt, że ja szukam takiej, która ceni szczerość i prawdziwość. Takie istnieją, ale są niezmiernie rzadkie i zawsze zajęte. Nie wiem jak to jest, ale podobają mi się dziewczyny, które są stabilne w uczuciach - jak poznają swojego partnera, to zostają z nim na zawsze. Skąd o tym wiem? Zawsze jak spotkam ciekawą dziewczynę "w moim typie" i się z nią trochę zaprzyjaźnię, to pytam kiedy spotkała swojego męża. Za każdym razem odpowiedzią jest wiek poniżej 21 lat. Za każdym razem bez wyjątków! Przepytałem już w sumie dziesiątki dziewczyn! Trochę ciężko mi podrywać nastolatki i 20-latki, bo są już trochę za młode dla mnie...
  • autoteliczna 03.09.18, 02:38
    Odpowiem jutro. Dobranoc smile
  • autoteliczna 03.09.18, 13:27
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > No, wreszcie jakieś konkrety z Twojej strony tongue_out

    A wiesz, że gdybym była złośliwą bestyjką, tobym po przeczytaniu tego posta powiedziała Tobie to samo? wink
    Ale nie jestem i nie powiem smile


    > Oj, nie czytałaś starszych wątków tutaj na forum jak opisywałem jak wygląda życ
    > ie w Anglii.


    Ponieważ przede mną wpadł do wątku Gyub i podał Ci propozycje, gdzie jeszcze mógłbyś spotkać interesującą dziewczynę, to ja już nie będę strzępić języka. Jego propozycje wydają mi się bardzo sensowne (no, może z tymi Kajmanami trochę za bardzo odleciał, ale pal sześć wink), różne kursy dokształcające, językowe - to nie brzmi źle.
    >

    > Na koncerty klasyczne przy
    > chodzą tutaj praktycznie wyłącznie emeryci.

    Uderzaj na nieklasyczne. smile A na wernisaże czy finisaże do galerii to też sami emeryci tylko...? Może musicale? kino? stand upy jakieś? spotkania autorskie?
    >

    > Zatrzymuję się tam często i jak mieszkam w tym mieście kilkanaście lat, tak jes
    > zcze nigdy nie zobaczyłem tam nikogo innego, chyba jestem jedyną osobą tam przy
    > stającą.

    Dygresja: Hm - po co to zrobili, skoro nikt na to nie patrzy? Ciekawe, kto był pomysłodawcą tego projektu - może to jakaś fajna babka o nietypowym spojrzeniu na percepcję sztuki wśród szarych mas? wink
    >


    Wiem że mógłby
    > m ćwiczyć czystą mechanikę, a także udawać przebojowego faceta którym nie jeste
    > m, ale tego nie będę robił. Szukam dziewczyny która będzie zainteresowana mną
    > takim jaki jestem, a nie obrazem wykreowanym na podstawie lekcji podrywania. Co
    > mi po dziewczynie, która będzie kochała swoje wyobrażenie o mnie, a nie mnie r
    > zeczywistego? Prędzej czy później zauważy jaki jestem naprawdę i odejdzie, bo
    > nie będę osobą której szukała.


    Masz rację. Dlatego też nie skupiasz się na samej mechanice - ona mi Ci tylko towarzyszyć. Sygnały wabiące plus dobra rozmowa mają iść w parze. Rozmawiasz tak jak umiesz i tak jak chcesz - jesteś w tym sobą, ale przy okazji robisz swoje. Nikt Ci nie broni inteligentnie rozmawiać, a przy okazji dotknąć dziewczynę za przedramię - tylko tak delikatnie, na chwilę i "przypadkiem", a nie jak Robocop wink


    Ja wiem, że dziewczyny UWIELBIAJĄ być oszukiwan
    > e, ale niestety to jest mój defekt, że ja szukam takiej, która ceni szczerość i
    > prawdziwość. Takie istnieją, ale są niezmiernie rzadkie i zawsze zajęte.

    ???
    Na czym oparte jest przekonanie, że dziewczyny uwielbiają być oszukiwane?
    Nie, nie uwielbiają (tak samo jak mężczyźni zresztą; myślę, że nie jest to zależne od płci). Uwielbiają być uwodzone, a to różnica.


    > wiem jak to jest, ale podobają mi się dziewczyny, które są stabilne w uczuciac
    > h - jak poznają swojego partnera, to zostają z nim na zawsze.

    To wyjaśnia, dlaczego wszystkie Twoje obiekty zainteresowania są zajęte wink
    Jeśli jest to Twoje kryterium, to zapomnij o nim na czas wstępnej fazy znajomości - na stabilność przyjdzie czas, najpierw trzeba się poznać.


    Trochę ciężko mi podrywać nastolatki i 20-latki, bo są j
    > uż trochę za młode dla mnie...

    Nie rezygnuj z nich, ale podrywaj też starsze. smile
    Wiesz - generalnie im dalej w las, tym więcej robaczywych grzybków wink Starsze już po przejściach, po związkach - ale to nie znaczy, że wszystkie niestałe w uczuciach.
    Moim zdaniem stałość w uczuciach, szczerość, prawdziwość - nie są zjawiskami tak rzadkimi wśród kobiet.
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 21:15
    autoteliczna napisała:

    > Uderzaj na nieklasyczne.
    > Może musicale? kino?
    > stand upy jakieś?

    W takich miejscach nie ma kompletnie warunków do poznawania nowych ludzi.
    Owszem, są tacy którzy potrafią pójść w dowolne miejsce i już po kilku minutach konwersują w najlepsze z obcymi i dogadają się autentycznie z każdym. Ja mam taki problem że nie umiem ot tak sobie rozmawiać "o pogodzie", pleść trzy po trzy. Generalnie nie umiem rozmawiać z większością ludzi. Jak trafię na właściwą osobę "z mojej bajki", to mogę z nią przegadać cały wieczór i rozmowa się sama nakręca i jest mega interesująca, ale z większością ludzi rozmowa jest sztuczna, wymuszona, to wręcz tortura.



    > Masz rację. Dlatego też nie skupiasz się na samej mechanice - ona mi Ci tylko t
    > owarzyszyć. Sygnały wabiące plus dobra rozmowa mają iść w parze. Rozmawiasz tak
    > jak umiesz i tak jak chcesz - jesteś w tym sobą, ale przy okazji robisz swoje.
    > Nikt Ci nie broni inteligentnie rozmawiać, a przy okazji dotknąć dziewczynę za
    > przedramię - tylko tak delikatnie, na chwilę i "przypadkiem", a nie jak Roboc
    > op wink

    Spokojnie, ten temat mam opanowany. Jak spotykam właściwą pasującą do mnie dziewczynę, to wszystko się dzieje automatycznie i jest zainteresowanie z obydwu stron, widać że na nią działam. Wyzwanie polega na znalezieniu takiej dziewczyny stanu wolnego...
    Jak próbuję poderwać dziewczynę która nie dokładnie w moim typie, ale daję jej szansę i próbuję, to widzę zero reakcji z jej strony, ona widzi u mnie coś co koleżanki określiły jako "brak tego czegoś". Mogę stawać na głowie, stosować cały arsenał środków i nic.



    > Na czym oparte jest przekonanie, że dziewczyny uwielbiają być oszukiwane?
    > Nie, nie uwielbiają (tak samo jak mężczyźni zresztą; myślę, że nie jest to zale
    > żne od płci). Uwielbiają być uwodzone, a to różnica.

    No dobrze - uwielbiają być uwodzone przez faceta, który ściemnia, kombinuje, oszukuje i tak gra, żeby w kobiecie wzbudzić odpowiednie emocje. Wystarczy się rozejrzeć żeby zobaczyć jacy faceci mają największe powodzenie. Widać jak na dłoni, wręcz rzuca się to w oczy, że to buc i kombinator, ale kobiety mimo wszystko lgną do takiego. Spróbuj zaprzeczyć że tak nie jest. Gdyby nie ten mechanizm, to nikt o Kalibabce by nie usłyszał.



    > Jeśli jest to Twoje kryterium, to zapomnij o nim na czas wstępnej fazy znajomoś
    > ci - na stabilność przyjdzie czas, najpierw trzeba się poznać.

    Ale to nie jest moje kryterium! Nie mylmy przyczyn ze skutkami! To jest jedynie wniosek logiczny z obserwacji - skoro każda dziewczyna która mi się kiedykolwiek podobała poznała swojego męża w bardzo młodym wieku, to musi oznaczać że podobają mi się takie, które jak raz zwiążą się z facetem, to już z nim zostają. Podstawy logiki. To nie jest żadne kryterium wstępne, bo oszacowanie wierności jest po prostu niewykonalne na początku znajomości, a tak naprawdę można kogoś znać latami i niewiele o nim wiedzieć. Dobrze znać można siebie, ale nigdy drugiego człowieka...



    > Moim zdaniem stałość w uczuciach, szczerość, prawdziwość - nie są zjawiskami tak rzadkimi wśród kobiet.

    Wszystko zależy od środowiska. Jak mieszkałem w Polsce to było wokół mnie dużo stabilnych związków. Jak mieszkam w Anglii to widzę wokół siebie jedynie zmienianie partnerów jak rękawiczki, zdrady, kombinacje. Pary które spędziły ze sobą więcej niż 10 lat mogę policzyć na palcach.
  • autoteliczna 04.09.18, 00:21
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > autoteliczna napisała:

    Ja mam
    > taki problem że nie umiem ot tak sobie rozmawiać "o pogodzie", pleść trzy po tr
    > zy. Generalnie nie umiem rozmawiać z większością ludzi. Jak trafię na właściw
    > ą osobę "z mojej bajki", to mogę z nią przegadać cały wieczór i rozmowa się sam
    > a nakręca i jest mega interesująca, ale z większością ludzi rozmowa jest sztucz
    > na, wymuszona, to wręcz tortura.
    >
    Widzę tu introwertyczną naturę smile I piszę to bez oceny i bez przesłania "masz się zmienić". Nie będę Cię już dalej przekonywać do działań, które są z Twoją naturą sprzeczne. smile Fakt - introwertyzm sprawy nie ułatwia, jeśli chodzi o poznawanie nowych ludzi, a już zwłaszcza w środowiskach, które kulturowo są dość homogeniczne - ale samo to nie powinno stać się powodem robienia z siebie kogoś, kim się nie jest. Mam na myśli wyzwalanie w sobie zachowań, które ewidentnie nie są zgodne z typem Twojej osobowości, a nie podreperowanie "mechaniki" smile


    > Jak próbuję poderwać dziewczynę która nie dokładnie w moim typie, ale daję jej
    > szansę i próbuję, to widzę zero reakcji z jej strony, ona widzi u mnie coś co k
    > oleżanki określiły jako "brak tego czegoś". Mogę stawać na głowie, stosować ca
    > ły arsenał środków i nic.

    Może być też tak, że mimo zaangażowania sygnałów wabiących potencjalna partnerka nie da się na nie złowić. Tak po prostu jest i tyle. Nawet u zwierząt, nie wyposażonych w osobowości, zjawisko niedopasowania istnieje na poziomie biologicznym, a cóż dopiero u ludzi, którzy różnią się między sobą sposobami myślenia. Te różnice wpływają na to, czy się z kimś dogadasz, czy nie. Są ludzie, którzy mogą dogadać się prawie z każdym, a są też tacy, którzy porozumieją się z małą ilością osób i muszą trafić na swoją. Jeśli należysz do tych drugich, to niestety ponosisz koszt w postaci trudności w szybkim znalezieniu partnera. Nie przeskoczysz tego - taki lajf.
    Radą może być podwyższenie kompetencji społecznych, praca nad nastawieniem do siebie oraz owa "mechanika", ale są rzeczy, których nie da się zmienić (typ osobowości najogólniej mówiąc, nie rozpisując się). No i jeśli uznałeś, że w tej kwestii zrobiłeś, co mogłeś (lub wciąż nad tym świadomie pracujesz) to bardzo dobrze. Coś jeszcze w temacie? wink

    W ogóle temat różnic osobowościowych jest bardzo ciekawy i obszerny, a kwestia "introwersja kontra ekstrawersja" to czubek góry lodowej. smile Nie wiem, czy na forum ten temat się pojawiał , ale polecam sobie poczytać i zrobić teścik (który wcale nie jest taki głupi)
    www.16personalities.com/pl/typy-osobowosci
    >
    >
    > No dobrze - uwielbiają być uwodzone przez faceta, który ściemnia, kombinuje, os
    > zukuje i tak gra, żeby w kobiecie wzbudzić odpowiednie emocje. Wystarczy się r
    > ozejrzeć żeby zobaczyć jacy faceci mają największe powodzenie. Widać jak na dł
    > oni, wręcz rzuca się to w oczy, że to buc i kombinator, ale kobiety mimo wszyst
    > ko lgną do takiego. Spróbuj zaprzeczyć że tak nie jest. Gdyby nie ten mechani
    > zm, to nikt o Kalibabce by nie usłyszał.

    Myślę, że temat jest bardziej złożony. Kwestią zasadniczą jest świadomość - dlaczego ludzie bajerowani przez uwodzicieli/ki, poddają się temu wpływowi?
    Pierwsza możliwość jest taka, że są świadomi tej gry i tylko się bawią - ale to akurat najczęściej nie prowadzi do żadnej randki.
    Druga sytuacja, gdy nie mają świadomości bycia obiektem wciskania kitu. Dlaczego? To wynika z deficytów emocjonalnych, jakie te osoby posiadają - i takie są wybierane przez oszustów matrymonialnych, uwodzicieli, bajerantów. Nie uda im się z każdym. Kobieta świadoma nie poleci na wciskanie kitu, choć jest wrażliwa na sygnały wabiące. Czy uważasz, że tych świadomych jest mniej niż tych nieświadomych? Ja nie obserwuję w swoim otoczeniu jakiejś zawrotnej ilości tych drugich.

    >
    >

    > Ale to nie jest moje kryterium! Nie mylmy przyczyn ze skutkami! To jest jedyn
    > ie wniosek logiczny z obserwacji - skoro każda dziewczyna która mi się kiedykol
    > wiek podobała poznała swojego męża w bardzo młodym wieku, to musi oznaczać że p
    > odobają mi się takie, które jak raz zwiążą się z facetem, to już z nim zostają.
    > Podstawy logiki.

    Skoro ten wniosek logiczny nie jest kryterium, to jakie ma znaczenie praktyczne? Czy uważasz w ten sposób: "podobają mi się dziewczyny stałe w uczuciach, lecz nie muszę mieć koniecznie stałej w uczuciach"?
    >

    Jak mieszkam w Anglii to widzę wokół siebie jedynie zmie
    > nianie partnerów jak rękawiczki, zdrady, kombinacje. Pary które spędziły ze s
    > obą więcej niż 10 lat mogę policzyć na palcach.

    To wskazuje na niestabilność par, a nie tylko kobiet.
  • kevinjohnmalcolm 05.09.18, 01:25
    autoteliczna napisała:
    > Widzę tu introwertyczną naturę smile I piszę to bez oceny i bez przesłania "masz
    > się zmienić". Nie będę Cię już dalej przekonywać do działań, które są z Twoją
    > naturą sprzeczne. smile

    Chociaż jedna osoba która to rozumie i nie wmawia mi że powinienem tu poćwiczyć, tam poprawić i zmienić się w lwa salonowego i mistrza podrywu...
    Kiedyś ulegałem takim radom i walczyłem, ale to była masakra, walenie głową w mur. W końcu zrozumiałem że to bez sensu, pewnych rzeczy się nie przeskoczy i trzeba zaakceptować swoje ograniczenia i popracować nad rzeczami, w przypadku których mam realne szanse coś zmienić. Bardzo dużo w ten sposób poprawiłem i ogólnie jest całkiem dobrze. Nie ma porównania z tym co było 10 czy 15 lat temu, po prostu inny świat.



    > polecam sobie poczytać i zrobić teścik (który wcale nie jest taki głupi)

    Teścik bardzo dobrze znam i robi na mnie wrażenie - wszystko się zgadza, co do joty. INFJ smile



    > Czy uważasz, że tych świadomych jest mniej niż tych nieświadomych?

    Nieświadomych jest przerażająco dużo. Osobiście wiele razy próbowałem koleżankom (lub raz nawet członkowi rodziny) wytłumaczyć żeby uważały na osobę z którą się umawiają, opisywałem że to nie jest człowiek na którym można w ogóle polegać. Jak grochem o ścianę, nie wierzyły. Parę miesięcy lub parę lat później przychodziły do mnie zapłakane mówiąc że miałem rację i pytały dlaczego ich wtedy nie powstrzymałem. Jak???



    > ? Czy uważasz w ten sposób: "podobają mi się dziewczyny stałe w uczuciach, lecz
    > nie muszę mieć koniecznie stałej w uczuciach"?

    Wolę stałe w uczuciach, bo z niestałą już miałem do czynienia.
    Problem polega na tym że ja jestem mega stały we wszystkim. Jeżeli coś mi się podobało jako dziecko, to podoba mi się nadal. Jeżeli czymś się zachwycałem 20-30 lat temu, to nadal sie zachwycam. Jak wyobrażasz sobie związek takiej osoby z dziewczyną która co kilka miesięcy zmienia zdanie?
    Tak naprawdę to są rozważania jedynie teoretyczne, bo nie ma absolutnie żadnej możliwości stwierdzić czy osoba którą poznaliśmy jest stała i za kilka miesięcy lub kilka lat jej się nie odwidzi. Zostawmy ten temat, bo prowadzi donikąd.



    > To wskazuje na niestabilność par, a nie tylko kobiet.

    Teoretycznie tak, ale w znanych mi kilkudziesięciu przypadkach to kobieta znajdowała sobie "nowszy model" za plecami. Pamiętam tylko jedną sytuację gdy to facet zdradził, ale szybko wrócił do żony i drugą gdy inny znajomy po wypiciu dużej ilości procentów zaczął się całować z jakąś laską na dyskotece, ale nic z tego nie wynikło (jak wytrzeźwiał to nawet tego nie pamiętał). We wszystkich innych przypadkach niestety zdradzały kobiety. Tu jest inaczej niż w Polsce, gdzie zdrady są mniej więcej po równo rozdzielone między płcie. Pisałem: Anglia to inny świat. Środowisko polskich emigrantów mocno się różni od tego w którym forumowicze się w Polsce obracają.

    Do tego ciekawostka: schemat powtarzający się z ogromną regularnością. Do Anglii przyjeżdża z Polski para z sensownym stażem i często dziećmi. Po 2-3 latach kobieta zostawia wieloletniego partnera i wiąże się z o 20 lat starszym Anglikiem, gigantycznym bufonem, ale to takim, że ja w ogóle nie jestem w stanie z nim zamienić nawet jednego zdania. Ciekawe czy jakiś socjolog czy psycholog na poważnie zbadał to zjawisko, bo widziałem takich przypadków wiele.
  • autoteliczna 05.09.18, 02:14
    kevinjohnmalcolm napisał:
    >
    > Chociaż jedna osoba która to rozumie i nie wmawia mi że powinienem tu poćwiczyć
    > , tam poprawić i zmienić się w lwa salonowego i mistrza podrywu...


    Rozumiem, Kevinie smile Sporo też czytałam o introwertyzmie. Susan Cain i jej "Potęgę introwertyzmu" znasz? Ten dyskurs jest odpowiedzią na dyktaturę ekstrawertyków, która panuje wokół - bo musisz być wygadany, przebojowy, żywiołowy, widoczny i zdobywczy. Całe szczęście coraz więcej się o introwertyzmie pisze i przedstawia się go jako wartość, a nie zaburzenie, dziwactwo, odchylenie od normy itp. Mam szczerą nadzieję, że kiedyś ta wiedza wykroczy poza niszowe poradniki psychologiczne, a za kilknaście lat mniej dzieci będzie stygmatyzowanych i ocenianych poprzez uwagi typu: "A dlaczego on taki smutny?", "A czemu nie chcesz do cioci podejść, nieładnie", "a czemu siedzisz jak samolub, a nie bawisz się z dziećmi"? Wstrętne teksty, rzucone lekko przez nieświadomych ludzi.
    Ja nie jestem introwertyczką, jestem ambi w kierunku do ekstra, ale staram się po prostu ludzi rozumieć i akceptować takich, jakimi są. Potrafię zrozumieć, bo sama mam taki jakby przełącznik w głowie - reagować mogę w sposób typowy dla intro- lub ekstrawertyków w zależności od sytuacji. Praca nad sobą polega w tym przypadku nie na przełamywaniu się do czegoś, lecz na rozpoznawaniu swoich potrzeb i jak najkorzystniejszym reagowaniu.

    >
    > Teścik bardzo dobrze znam i robi na mnie wrażenie - wszystko się zgadza, co do
    > joty. INFJ smile

    Tak podejrzewałam smile Bardzo rzadka osobowość. No i good smile Twój Projekt jest Twoją pasją, i wizją lepszego świata? Serio pytam. smile
    Takich jak ja jest więcej - ENFP.


    > Tak naprawdę to są rozważania jedynie teoretyczne, bo nie ma absolutnie żadnej
    > możliwości stwierdzić czy osoba którą poznaliśmy jest stała i za kilka miesięcy
    > lub kilka lat jej się nie odwidzi. Zostawmy ten temat, bo prowadzi donikąd.

    No właśnie smile To Ci chciałam powiedzieć, ale (jako ENFP wink ) wolałam pobadać, pytając "Jakie to ma znaczenie praktyczne?". wink Ok, zostawiamy. smile
    >

    > Teoretycznie tak, ale w znanych mi kilkudziesięciu przypadkach to kobieta znajd
    > owała sobie "nowszy model" za plecami. Pisałem: Anglia to
    > inny świat. Środowisko polskich emigrantów mocno się różni od tego w którym f
    > orumowicze się w Polsce obracają.

    Pewnie by trzeba jakieś badania socjologiczne porównać wink Wiesz, jak mieszkałam na Wyspach krótko, tylko 10 mscy, a i to 10 lat temu. Niespecjalnie wiele wtedy obserwowałam pod kątem stałości związków. Sama byłam w związku, nie interesowało mnie to. Nie wiem też na ile środowisko polskich emigrantów się zmieniło... Póki nie znam tych badań socjologicznych, a opieram się na obserwacjach z własnego otoczenia, to wolę po prostu mówić, że w życiu różnie bywa, a punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia wink W Polsce akurat znam więcej przypadków porzucenia kobiet niż mężczyzn i rozbijania małżeństw z powodu zdrady mężczyzny. Każdy ma swoje obserwacje, możemy się nimi wymienić, ale nie przekonamy się nawzajem, więc... zostawmy smile
    >

  • kevinjohnmalcolm 05.09.18, 03:02
    autoteliczna napisała:

    > Susan Cain i jej "Po tęgę introwertyzmu" znasz?

    Nie, nie znam.
    Teraz właśnie czytam "The Introvert Advantage", Marti Olsen Laney.



    > Ten dyskurs jest odpowiedzią na dyktaturę ekstrawertyków, która panuje wokół
    > - bo musisz być wygadany, przebojowy, żywiołowy, widoczny i zdobywczy.

    Niestety, taka jest prawda - panuje totalna dyktatura ekstrawertyków.
    Dlatego chętnie bym "rzucił wszystko i wyjechał w Bieszczady" wink



    > Ja nie jestem introwertyczką, jestem ambi w kierunku do ekstra, ale staram się
    > po prostu ludzi rozumieć i akceptować takich, jakimi są.

    Brawo! Chociaż jedno światełko w tunelu...



    > Twój Projekt jest Twoją pasją, i wizją lepszego świata? Serio pytam. smile

    Akurat w tym przypadku może niekoniecznie bezpośrednio wizją lepszego świata, ale zdecydowanie jest moją pasją smile



    > W Polsce akurat znam więcej przypadków porzucenia kobiet niż mężczyzn
    > i rozbijania małżeństw z powodu zdrady mężczyzny.

    Dlatego napisałem ogólnie, że w Polsce ilość takich zdarzeń jest dziełem porównywalnej liczby kobiet i mężczyzn. Różnice są, ale nie ma jakiejś rażącej dysproporcji. To co obserwuję w Anglii to PRZEPAŚĆ.
  • kevinjohnmalcolm 05.09.18, 03:10
    Aha, przypomniał mi się mierzalny i weryfikowalny dowód na to że Polacy w Anglii zachowują się inaczej niż w Polsce.

    Przez całe życie spędzone w Polsce wszędzie wokół widziałem rodziny z jednym lub dwojgiem dzieci. Przez 30 lat w dużym mieście w Polce spotkałem tylko jedną rodzinę z trojgiem dzieci i słyszałem (znajomi znajomych) o rodzinie z piątką. Poza tym - zero, jedno, dwoje. Wszędzie wokół.

    W Anglii ogromna większość znajomych ma dwoje lub troje dzieci, a znam też wiele par z czwórką lub piątką, czasem zdarza się nawet szóstka, a raz spotkałem nawet siódemkę. Polacy w Anglii rozmnażają się na potęgę!

    Dlatego tego co piszę o Polakach w UK nie należy absolutnie bezpośrednio przekładać na Polaków w Polsce. To inne światy.
  • autoteliczna 06.09.18, 00:41
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > autoteliczna napisała:
    >
    > Teraz właśnie czytam "The Introvert Advantage", Marti Olsen Laney.

    Bardzo zacnie. Podobno ciekawa jeszcze "Loner's Manifesto", autor to chyba Rufus Anhelli.
    >

    >
    >
    >
    > > Ja nie jestem introwertyczką, jestem ambi w kierunku do ekstra, ale stara
    > m się
    > > po prostu ludzi rozumieć i akceptować takich, jakimi są.
    >
    > Brawo! Chociaż jedno światełko w tunelu...

    smile
    To ja przy okazji chcialabym jeszcze zwrocic uwage na jedna kwestie. Czytajac rozne rozmowy w necie na temat intro- i ekstrawertyzmu zauwazylam, ze niekiedy dyskusja przesuwa sie w kierunku: "jestem introwertykiem, mam prawo do wlasnej przestrzeni, a ekstrawertycy sa glosni, wstretni, robia mi krzywde, najlepiej zeby ich nie bylo".
    Mysle, ze tak jak ekstrawertycy powinni starac sie szanowac przestrzen i spokoj osob cichszych, tak i introwertycy powinni starac sie zrozumiec, ze osoby ekstrawertyczne potrzebuja jakos sie uzewnetrznic. Zadna natura, czy to intro czy ekstra czy ambi, nie jest gorsza. Kazda z nich ma swoj sposob postrzegania swiata, zdobywania energii, wyrazania emocji i mysli. Byloby super, gdyby kazdy choc sprobowal zatrzymac sie na chwile i zastanowic nad drugim czlowiekiem - nie tylko glosny ekstrawertyk nad intro, ale i odwrotnie.
    Dla mnie to jest np.fascynujace, ze osobowosci ludzkie sie tak odmienne, ze roznia sie poziomami myslenia intuicyjnego, analitycznego itp.itd.
    Kiedys czesciej dziwilam sie ludziom: "O Boze, jak mozna tak myslec?!". A przeciez odpowiedz jest najprostsza z mozliwych: "Widocznie mozna, skoro ktos tak mysli". smile

    No i ok. smile Przyjmijmy, ze kazdy jest jaki jest i sprobujmy zrozumiec drugich. smile Nie zawsze sie da z kazdym dogadac - wtedy mamy prawo wybrac, czy chcemy w tym uczestniczyc.
    smile


  • kevinjohnmalcolm 06.09.18, 01:33
    autoteliczna napisała:
    > osoby ekstrawertyczne potrzebuja jakos sie uzewnetrznic.

    Ależ niech ekstrawertycy się uzewnętrzniają jak tylko chcą! Niech tylko nie zmuszają introwertyków do robienia tego samego, co niestety bardzo często im się zdarza. Jeżeli coś im sprawia przyjemność, to uważają że introwertykowi też musi.
    Mam wśród dobrych przyjaciół bardzo mocnych ekstrawertyków, jesteśmy świetnymi kumplami dlatego że akceptujemy wzajemnie odmienność drugiej osoby, nikt nikogo do niczego nie zmusza, nie krytykuje czyjegoś zachowania. Da się, tylko potrzeba trochę dobrej woli, której niektórym brak.


    > Dla mnie to jest np.fascynujace, ze osobowosci ludzkie sie tak odmienne, ze roz
    > nia sie poziomami myslenia intuicyjnego, analitycznego itp.itd.

    Dodam coś jeszcze: język zmienia sposób myślenia! Inny język to zupełnie inne podejście do opisywania świata, spojrzenie czasem z zupełnie innej perspektywy na to samo zjawisko. Zauważyłem jakiś czas temu że sam inaczej podchodzę do różnych spraw w zależności od tego czy myślę w danym momencie po polsku czy po angielsku.



    > Kiedys czesciej dziwilam sie ludziom: "O Boze, jak mozna tak myslec?!". A przec
    > iez odpowiedz jest najprostsza z mozliwych: "Widocznie mozna, skoro ktos tak my
    > sli". smile

    Kiedyś myślałem że ludzie są różni, ale mniej więcej trzymają jakiś poziom. Gdy na studiach podjąłem dorywczą pracę wymagającą kontaktu z najróżniejszymi klientami doszedłem do wniosku że kosmici są wśród nas. Trafiłem parę razy na takie indywidua, że wcześniej by mi nawet na myśl nie przyszło że osoby tak myślące mogą w ogóle istnieć.

    Dziiiiiiwwwwnyy jest teeen świaaat...
  • autoteliczna 03.09.18, 00:38
    kevinjohnmalcolm napisał:

    Czasem się zastanawiam co one takieg
    > o we mnie widzą, skoro rozmowa się nam nie układa

    Dlaczego rozmowa się nie układa? - trzeba by było podejść do problemu analitycznie smile
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 00:49
    > kevinjohnmalcolm napisał:
    > Czasem się zastanawiam co one takiego we mnie widzą, skoro rozmowa się nam nie układa

    autoteliczna napisała:
    > Dlaczego rozmowa się nie układa? - trzeba by było podejść do problemu analitycznie smile

    A o czym mam rozmawiać ze starszą ode mnie czterdziesto- lub pięćdziesięcioparoletnią starą panną, która nie ma żadnych zainteresowań, nie robi w życiu niczego ciekawego, a każde moje zdanie przerywa wpół opowiadaniem o swojej nudnej fizycznej pracy, albo o wydarzeniach w domu jej rodziców w Polsce? Ewentualnie z samotną matką (tutaj czasem nawet odrobinę młodszą) która tak samo jak wyżej wymienione panie każde moje zdanie przerywa w połowie zachwytami nad swoimi dziećmi i sobą samą?
  • autoteliczna 03.09.18, 01:09
    Ok.
    Kryterium wieku: 40, 50+ - odpada. Załatwione.
    Problemy komunikacyjne to na pewno przerywanie, nieumiejetność słuchania - to po ich stronie.
    Teraz pytanie: skąd wiesz, że dziewczyna nie ma zainteresowań? I jak to się dzieje, że ona mówi o nieinteresujących Cię rzeczach?
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 01:18
    autoteliczna napisała:

    > Teraz pytanie: skąd wiesz, że dziewczyna nie ma zainteresowań?

    Bo próbuję na wszelkie sposoby je od niej wydobyć, rozpocząć jakikolwiek inny temat i się po prostu nie da, to niewykonalne. Jest nudna jak flaki z olejem.


    > I jak to się dzieje, że ona mówi o nieinteresujących Cię rzeczach?

    Bo o niczym innym nie potrafi?


    Zresztą nie ma co ciągnąć tego tematu. To są kobiety które KOMPLETNIE do mnie nie pasują.
  • autoteliczna 03.09.18, 01:23
    Ok.
    A kto do Ciebie pasuje? smile
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 01:28
    Tzn.? O co dokładnie pytasz? Jakiego rodzaju odpowiedzi oczekujesz?
  • autoteliczna 03.09.18, 01:34
    Kevinie, oczekuję tylko i wyłącznie odpowiedzi na proste pytanie zadane powyżej. Kto do Ciebie pasuje? doprecyzowując: Jaka kobieta do Ciebie pasuje? smile
    W sumie to nawet mi nie musisz odpowiadać. Ale czy Ty to wiesz? smile
  • autoteliczna 03.09.18, 01:35
    Żeby coś znaleźć, musisz wiedzieć, czego szukasz.
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 01:41
    autoteliczna napisała:
    > Kevinie, oczekuję tylko i wyłącznie odpowiedzi na proste pytanie zadane powyżej
    > . Kto do Ciebie pasuje? doprecyzowując: Jaka kobieta do Ciebie pasuje? smile
    > W sumie to nawet mi nie musisz odpowiadać. Ale czy Ty to wiesz? smile

    TAK, WIEM smile
    To znaczy: nie mam w głowie sztywnego ideału, jestem bardzo elastyczny. Ale są warunki podstawowe, nienegocjowalne, które po prostu muszą być spełnione.
    Niestety ogólnie takich dziewczyn jest niewiele. Tak samo jak ja jestem mocno nietypowym facetem, tak szukam równie nietypowej dziewczyny, żeby swój trafił na swego.
    Aha, spotykam takie dziewczyny raz na kilka miesięcy lub kilka lat, czyli one istnieją, moje wymagania są realne. Problem w tym że one zawsze są zajęte, choćby miały jedynie 18 lat.
  • autoteliczna 03.09.18, 02:07
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > Ale są
    > warunki podstawowe, nienegocjowalne, które po prostu muszą być spełnione.
    > Niestety ogólnie takich dziewczyn jest niewiele. Tak samo jak ja jestem mocno
    > nietypowym facetem, tak szukam równie nietypowej dziewczyny, żeby swój trafił n
    > a swego.
    >
    To tylko na koniec dwa pytanka:
    1. Skoro ten zbiór jest tak malutki, to może by tak rozszerzyć trochę kryteria wejścia do tego zbioru? Nie da się? Rozumiem, że już i tak obniżasz wymagania? wink
    2. Czy zawsze przy poznaniu nowej dziewczyny jesteś w stanie stwierdzić: o tak, to ta, równie nietypowa jak ja? Ta będzie dobra, bo ma TERAZ to, to i to? A jeżeli ona nie ma TERAZ, to co: rzucasz i idziesz dalej, czy może jeszcze próbujesz? Mam nadzieję, że nie parasz się procederem nadmiernej kategoryzacji? wink

    Takie tam pytania, a odpowiedzi nie dla mnie - lecz dla Ciebie smile
    Idę już spać.

    Buziaczki smile

  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 02:41
    autoteliczna napisała:
    > 1. Skoro ten zbiór jest tak malutki, to może by tak rozszerzyć trochę kryteria
    > wejścia do tego zbioru? Nie da się? Rozumiem, że już i tak obniżasz wymagania?

    Są wymagania absolutnie fundamentalne i cała reszta, która jest negocjowalna smile


    > 2. Czy zawsze przy poznaniu nowej dziewczyny jesteś w stanie stwierdzić: o tak,
    > to ta, równie nietypowa jak ja? Ta będzie dobra, bo ma TERAZ to, to i to? A je
    > żeli ona nie ma TERAZ, to co: rzucasz i idziesz dalej, czy może jeszcze próbuje
    > sz? Mam nadzieję, że nie parasz się procederem nadmiernej kategoryzacji? wink

    Nie, nie kategoryzuję tak ludzi. Jak pisałem jestem bardzo elastyczny i nie mam w głowie jakiegoś wymarzonego ideału. Generalnie nie odrzucam nikogo chyba że ktoś kompletnie do mnie nie pasuje (jak wcześniej wymienione namolne panie), więc zawsze jest czas na lepsze poznanie się.
  • tomekzgor 03.09.18, 09:48
    Kevin, Ty trzymaj się Autotelicznej, pytaj, przyciskaj, bierz pod uwagę, co ona pisze, bo to dobre rady.
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 11:10
    Dlatego z nią ciągnę dyskusję, bo pisze konkrety smile
    Pozdrawiam!
  • autoteliczna 03.09.18, 13:49
    Dziękuję, Tomku smile

    Chłopaki,
    jak już jesteście wszyscy tacy mili, to macie tu ode mnie konkreta smile
    Scenka ze znanego filmu smile
    Przykład wykorzystania zintensyfikowanego kontaktu wzrokowego - dobre, ale bardziej na sytuację, jak już rozmawiacie. Tylko nie róbcie tak przez cały czas wink
    Od 2 minuty ciekawe rzeczy się dzieją. Zasada: jak ona patrzy na Ciebie, to Ty na nią też.
    www.youtube.com/watch?v=gIREsw9GbdY
  • tomekzgor 03.09.18, 14:07
    Fajne ale jak dla mnie to chyba trochę przerysowane. Z drugiej strony - film rządzi się swoimi prawami i zamysły twórców muszą być czytelne i zrozumiałe dla widzów o różnych ... rodzajach percepcji.
  • autoteliczna 03.09.18, 14:12
    Dobra uwaga o percepcji smile

    Generalnie facet leci dość ostro, to prawda, można lżej, zwłaszcza jak dziewczyna nieśmiała. Trzeba wyczuć i można to mniej intensyfikować.
    Ale są też takie dziewczyny, którym taka obcesowość nie przeszkadza wink
  • tomekzgor 03.09.18, 14:28
    Na tym forum podobno dziewczyny nieśmiałe wink .
    Tak czy owak osoby czytające forum będą miały w przypadku jakichś spotkań w rzeczywistości znacznie łatwiej, bo będą mogły od razu między sobą ustalić czy stosują tę metodę intensywnego spojrzenia i na nią odpowiadają czy też dają sobie spokój wink
  • autoteliczna 03.09.18, 14:36
    Heh, dobre smile
  • gyubal_wahazar 02.09.18, 19:25
    I bardzo słusznie. 'Lecz nie przestańmy czcić świętości swoje i przechowywać ideałów czystość' - jak pisał pan AA (nie mylić z z kółkiem AA). W końcu trafisz na dziewczynę, która podobnie jak Ty nie trawi tandety i razem będziecie składać reaktory wink
  • karolivia 02.09.18, 20:11
    kevinjohnmalcolm napisał:


    > > Komunikacja niewerbalna, psychologia ewolucyjna czy nawet programowanie n
    > eurolingwistyczne to są sprzymierzeńcy
    >
    > To jest właśnie dla mnie smutne, że trzeba przestać być sobą, zacząć wyrabiać s
    > obie sztuczne nawyki i kombinować żeby poderwać dziewczynę. Bardzo nieliczni m
    > ogą sobie pozwolić na komfort podrywania dziewczyn pokazując swoje prawdziwe ja
    > , w większości przypadków jest tak że im bardziej facet ściemnia, tym większe o
    > dnosi sukcesy. Ja niestety mam taki defekt mózgu, że nie chcę udawać kogoś kim
    > nie jestem.

    Chrzanicie kolego wink. Przecież nie będziesz udawał do śmierci. UDAJESZ na początku. Potem już jesteś sobą, fajnym Kevinem, który zna się na muzyce barokowej i lubi impresjonistów. I nie bądź naiwny. Każdy coś lub kogoś udaje od czasu do czasu.


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 20:30
    karolivia napisała:

    > UDAJESZ na początku. Potem już jesteś sobą

    A potem dziewczyna odchodzi do innego, bo miała nadzieję że podrywa ją elegancki mafiozo, a tu wyszło że to zwykły miłośnik bozonów i fermionów. tongue_out
  • kevinjohnmalcolm 02.09.18, 21:56
    autoteliczna napisała:

    > jest intelekt, jest chemia - dobry podryw
    > bez intelektu, jest chemia - średni podryw, ale zawsze podryw i może dobrze się skończyć
    > jest intelekt, bez chemii - słaby podryw, ale zawsze podryw, który może źle się skończyć
    > bez intelektu, bez chemii - no chance, chyba że desperatka

    To trzeba by oprawić w ramki i powiesić na ścianie. Piękna analiza.
  • kevinjohnmalcolm 31.08.18, 21:39
    A jeżeli chodzi o biurowo-kawowy podryw Gyubala, to Tomek dobrze radzi:

    - Po pierwsze to ma być podryw, czyli zaproponowanie dalszych bliższych kontaktów, więc wzmianka o miejscu wartym wspólnego odwiedzenia jest po prostu idealna. Może być nawet na samym początku, później jak dobrze pójdzie, można do tego nawiązać i zaproponować etap realizacji.

    - Po drugie warto podczas rozmowy wzbudzać w kobiecie emocje pozytywne, dlatego ja zagaiłem "zapach kawy jest bez dyskusji najpiękniejszy na świecie". Walnięcie w tym momencie tekstu o zagładzie świata powoduje negatywne emocje, których efektem jest natychmiastowa ewakuacja Julii. sad
  • karolivia 30.08.18, 08:51
    gyubal_wahazar napisał:

    > Co Ty na to ? A jak na to patrzą Koleżanki ?
    >
    > Czy na dłuższą metę, dźwignęłybyście amanta dłubiącego po nocach w kuchni, przy
    > przerobionym z mikrofalówki reaktorze atomowym ?
    >
    > Albo wymagającego by listę zakupów przedstawić mu w formie macierzy n-wymiarowe
    > j ?
    > Do tego pernamentnie (i to przy ludziach !) nadużywającego tego 'w pełnej ogóln
    > ości'
    > albo 'zbyt mało generyczne'.


    Jeżeli punktowane są szczere odpowiedzi to ja bym nie dźwignęła. Nawet już nie chodzi o to że mi się mikrofalówka bardziej niż reaktor atomowy przydaje w kuchni, a bardziej o to, że błędy popełnine przez mnie przy podawaniu listy zakupów ( jestem przeciętnej klasy znawcą macierzy ) , w perpspektywie długookresowej i tak by doprowadziły do nieporozumień i rozpadu stadła wink.


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • cambria1.2 30.08.18, 09:23
    Zawsze możesz próbować przekonać eksperta do... macierzanki wink
  • gyubal_wahazar 31.08.18, 12:45
    > Jeżeli punktowane są szczere odpowiedzi

    A jeśli punktowane są nieszczere ? wink
  • karolivia 01.09.18, 11:44
    To musisz zapytać kogoś innego wink. Kogoś ...nieszczerego .



    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • kevinjohnmalcolm 30.08.18, 10:05
    A ja, nie chcąc absolutnie obrażać gyubala i Koleżanek, zastanawiam się skąd jego założenie że Koleżanki potrafią jedynie rozmawiać o skwarkach, a kuchenka mikrofalowa to dla nich jedynie grzałka z pokrętłami i nie obchodzi ich jak ona działa w środku? Kobiety nie mogą być inteligentne i ciekawe świata? Ktoś im zabronił używania mózgu? Same nie mogą po pracy przerabiać cedzaka na anodę do jonoforezy? wink
  • tomekzgor 30.08.18, 10:23
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > A ja, nie chcąc absolutnie obrażać gyubala i Koleżanek, zastanawiam się skąd je
    > go założenie że Koleżanki potrafią jedynie rozmawiać o skwarkach

    Koleżanki raczej takie nie są i umieją rozmawiać na inne tematy ale chyba czasem myślą że taka postawa jest "fajniejsza", atrakcyjniejsza. Żyjemy w dyktaturze kretynizmu, który nas coraz bardziej otacza. Do tego stopnia, że coraz więcej osób inteligentnych, wrażliwych, mających coś do powiedzenia zaczyna się swoich zalet wstydzić, uważać je za odstające od obowiązującej normy.
  • cambria1.2 30.08.18, 11:28
    Jaki popyt, taka podaż. Może trafiają na samych kucharzy wink
    Czy ja wiem, czy to wstyd... Może raczej nierzucanie pereł przed wieprze.
  • tomekzgor 30.08.18, 17:46
    Może. Ale w takim razie po co z wieprzami siedzieć i udawać że jest fantastycznie i że o to chodziło?
    A może jest jednak tak że wieprze wlazły do salonu i okazało się że nikomu to tak naprawdę nie przeszkadza. Przeciwnie wszyscy zaczynją z radością kwiczeć i chrumkać.

    Ostatnio byłem na plenerowej imprezie zorganizowanej przez grupę znajomych z którymi przez sporo lat nie miałem bliższego kontaktu. Ludzie nieźle wykształceni, inteligentni, kiedyś z różnymi ciekawymi zainteresowaniami i jakimiś ambicjami, czytający książk, z którymi dawniej moża było ciekawie pogadać na wiele tematów lub przynajmniej miło spędzić czas. Tymczasem królem wieczoru był nieznany mi wcześniej facet z zasobem może 150 słów opowiadający jakieś żenujące tzw. koszarowe kawałki, rozmowy polegały na powtarzaniu jakichś zupełnych banałów, prymitywnych żartów i emocjonujących rozważaniach typu czy żona byłego piłkarza ma sztuczne cycki. Nie jestem przesadnie wymagający i nie uważam że w czasie takich spotkań powinno się prowadzić jakieś intelektualne dysputy, ale jednak rozmowa powinna sprawiać przyjemność, mieć jakiś poziom, wnosić jakieś opinie, poglądy warte pozania lub choćby ciekawie powiedziane.
  • cambria1.2 30.08.18, 18:23
    Czyli syndrom outsidera. Znajomi są albo zmęczeni życiem, albo odkryli w sobie zamiłowanie do banalnych smoltoków. Toż to nic nie kosztuje, a odzew zadziwiający.
    Twój opis salonu kulturalnego bardzo mi się podoba smile
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 11:54
    Na moje, masz poniższe warunki brzegowe (ograniczenia):
    a) lokalizacja
    b) branża
    c) oczekiwania

    a) Jeśli tam gdzie mieszkasz jest taka nędza, to może pociśnij pracodawcę, by wysłał Cię do jakiejś filii w innym mieście czy kraju. Masz mocną pozycję w branży, więc może byłaby szansa ? Jak nie, to poszukaj innego pracodawcy albo wymyśl jakiś roczny projekt z badaniami terenowymi na Kajmanach i wyrwij nań dotację.

    b) Jeśli to tak wąska działka, że nie ma szans na zmianę, bo wszyscy się znają to może podszlifuj jakiegoś pokrewnego skilla i wtedy spróbuj poszukać ? Nie znam się na fizyce, ale w IT jest tona specjalizacji, a część z nich na tyle pokrewna, że kując przez parę miesięcy, można wystartować w innej

    c) Wygląda na to, że możesz mieć tylko babkę spełniającą 2 z 3 Twoich oczekiwań:
    1) ładną
    2) mądrą
    3) dostępną
    Pomijając grę kompromisu na linii ładna / mądra, może sprawdzaj też czasem (fejs, wspólni znajomi), co związkowo słychać u tych zajętych ? Z tego co słyszałem, wśród Polonii na wyspach jest epidemia rozwodów, więc może jakiś recycling by wchodził w grę ? wink

    No i pozostaje jeszcze kurs językowy, bo z tego co wiem, 3/4 uczestników to kobiety. Obstawiałbym hiszpański, bo raz, że babki mają wbudowany model kochanka typu Banderas, a dwa, że przez większość roku pot się tam z człeka leje strumieniami, a one to uwielbiają. Włoski też daje radę, z grubsza z tych samych przyczyn, ale dużo gorsza to inwestycja bo po włosku mówi zdecydowanie mniej ludzi na świecie

    A w sumie to i inne kursy, jak księgowości, glinianych dzbanków, czy kroju i szycia, bo wpadniesz na pierwsze zajęcia i jak nie będzie nic rokującego, to z powodu ogólnego rozczarowania kursem (nie musisz uściślać, że głównie krasą uczestniczek) powinni Ci zwrócić 100% forsy
  • autoteliczna 03.09.18, 13:31
    No, no - brawo za konkrety smile

    A kto Ci to pisał? wink
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 17:42
    Niech Ci Bozia w dzieciach, za dobre słowo wink
    Tak samo jak Tobie - babcia wink
  • autoteliczna 03.09.18, 20:05
    gyubal_wahazar napisał:

    > Niech Ci Bozia w dzieciach, za dobre słowo wink
    > Tak samo jak Tobie - babcia wink

    Wiedziałam! Takie ładne, zgrabne, wypunktowane i konkretne zestawienie to jakoś mi do Ciebie nie pasowało wink Choć widać, że swoje pióro w tym maczałeś - zdradziły Cię te Kajmany i Banderasy. Tym bardziej pogratulować współpracy z babcią.
    Babcie są najlepsze - moja też ładnie pisze wink

    kiss

  • gyubal_wahazar 03.09.18, 20:38
    Omasz, czyli to mnie zdradziło ? Babcia by raczej nie strzeliła Kajmanami ? Heh, do mossadu się nie nadaję, czas się z tym pogodzić wink A jak się takiego cmokającego pysia robi ?
  • autoteliczna 03.09.18, 20:46
    : i *
    dwukropek i gwiazdka smile
    kiss
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 21:14
    Aaa no jassne, dzięki kiss
  • tomekzgor 03.09.18, 13:42
    "może sprawdzaj też czasem (fejs, wspólni znajomi), co związkowo słychać u tych zajętych ?"

    Najlepszym źródłem informacji o sytuacji rozdzinnej sercowej i wszelakiej swoich klientek jest kosmetyczka smile.



  • gyubal_wahazar 03.09.18, 17:44
    No fajnie, Tomek, tylko jak normalny facet może się do niej wkręcić ? Przecież jakby Kevin choć raz się tam pokazał, nie dałby rady, opędzić się od amantów wink
  • tomekzgor 03.09.18, 18:12
    Nie wiadomo. Pamietaj że Kevin mieszka w UK a tam różnie bywa - np. wszyscy się mylą, po której stronie się jeździ autem, do herbaty dolewają mleka, a w łazienkach mają dwa krany - jeden na ciepłą, drugi na zimną. I w ogóle jest opinia że oni tam nie są jakoś szczególnie skłonni do podniecania się. Chyba że chodzi o piłkę nożną albo żonę następcy tronu.
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 18:31
    Może i fakt, ale te 2 krany u nich wycisnęły ze mnie kiedyś łzy wzruszenia. Poczułem się jak w PRL'u wink
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 21:47
    gyubal_wahazar napisał:

    > a) Jeśli tam gdzie mieszkasz jest taka nędza, to może pociśnij pracodawcę, by w
    > ysłał Cię do jakiejś filii w innym mieście czy kraju.

    Bez szans. Najmniejszych. Praca jest dokładnie w tym miejscu i koniec. Nie prowadzimy R&D w innych krajach (tylko sprzedaż końcowych produktów), nie ma żadnych prac terenowych.


    > b) Jeśli to tak wąska działka, że nie ma szans na zmianę, bo wszyscy się znają
    > to może podszlifuj jakiegoś pokrewnego skilla i wtedy spróbuj poszukać ? Nie zn
    > am się na fizyce, ale w IT jest tona specjalizacji, a część z nich na tyle pokr
    > ewna, że kując przez parę miesięcy, można wystartować w innej

    Też się nad tym zastanawiałem, ale to bez sensu. Rzucać wspaniałą pracę gdzie robię coś WIELKIEGO i chodzę do pracy z przyjemnością na coś w czym będę ledwie zipał i nienawidził każdej senkundy tej pracy i nadal nie będę miał żadnej gwarancji że kogokolwiek spotkam, to marny biznes.



    > c) Wygląda na to, że możesz mieć tylko babkę spełniającą 2 z 3 Twoich oczekiwań:
    > 1) ładną
    > 2) mądrą
    > 3) dostępną

    Hmmm... jest jeszcze gorzej, bo niektóre z tych kombinacji mimo że teoretycznie możliwe, w praktyce nie występują. tongue_out


    > może sprawdzaj też czasem (fejs, wspólni znajomi), co związkowo słychać u tych zajętych?

    Trzymam rękę na pulsie i u wszystkich niezmiennie od 5, 10, 15, 20 i więcej lat wszystko w porządku. Ja naprawdę nie żartowałem z tym że dziewczyny które mi się podobają nie zmieniają partnerów.



    > No i pozostaje jeszcze kurs językowy, bo z tego co wiem, 3/4 uczestników to kob
    > iety. Obstawiałbym hiszpański, bo raz, że babki mają wbudowany model kochanka t
    > ypu Banderas, a dwa, że przez większość roku pot się tam z człeka leje strumien
    > iami, a one to uwielbiają. Włoski też daje radę, z grubsza z tych samych przycz
    > yn, ale dużo gorsza to inwestycja bo po włosku mówi zdecydowanie mniej ludzi na
    > świecie

    Zawsze podobał mi się hiszpański, ale niestety zajęcia kolidują z innymi zajęciami których nie mogę przesunąć. Planowałem coś pokombinować z innymi kursami póki początek września i zaczyna się nauka. Największa szkoda że nie będę miał czasu żeby się jakkolwiek do nich przyłożyć, bo jestem mocno zajęty realizacją mojego WIELKIEGO PROJEKTU.
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 23:00
    > Zawsze podobał mi się hiszpański, ale niestety zajęcia kolidują z innymi zajęciami których nie mogę przesunąć

    Nawet 2h w sensie jednego popołudnia w tygodniu nie wykroisz ? W końcu drugie zajęcia możesz opuszczać. Nawet lepiej, będziesz miał pretekst do proszenia o notatki i pytania co było jak Cię nie było. No ale jeśli nie wykroisz, to na moje, do czasu zakończenia Wielkiego Projektu, nie masz czasu na Julię. Sorry, że polecę kawałkiem z babcinej makatki: wszystkiego w życiu mieć nie można
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 23:09
    2h jednego popołudnia wykroję, ale nie hiszpańskiego, bo jest on dokładnie w takich godzinach, w których już jestem zajęty.
  • 999karolina 03.09.18, 16:06
    Skoro już mamy taką wiwsekcję Kevina, to pozwolę sobie 2 zdania. Nie wszystkich tu czytam z równą pilnością, ale jeśli czasem tu zaglądam i akurat jest coś Kevina, to czytam.
    Kevin, moim zdaniem głównym Twoim problemem (pozza małą "ofertą" kandydatek w miejscu i środowisku w które rzucił Cię los) jest może coś w rodzaju strachu przed rozstaniem. To widać w twoich postach. Wydaje mi się, że trochę obawiasz się związku, bo z jednej strony wiesz, że bardzo byś się zaangażował, więc chciałbyś mieć gwarancję, że będzie to związek już na zawsze, a z drugiej strony jako inteligentny i logiczny człowiek czujesz, że to jest warunek trochę palcem na wodzie pisany, naiwny i że nikt (nawet gdyby partnerka na kolanach przsięgała) takiej gwarancji naprawdę nie da. Czy zatem nie jest może tak, że widząc ten problem w gruncie rzeczy podchodzisz do możliwości związku z dystansem i bez wiary w powodzenie lub wręcz podświadomie go nie chcesz, bo czujesz, że prędzej czy później może on zakończyć się rozstaniem.

    Takie założenie, że związek ma być albo na zawsze, albo wcale jest moim zdaniem błędne i raczej musi prowadzić do życia w pojedynkę. Radzę spróbować w ogóle nie mysleć, czy i kiedy związek się skończy, bo takie myślenie, takie obawy muszą zabić związek.
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 21:53
    Wiesz, jak już raz przeżyło się rozstanie, które było totalnym szokiem, to później człowiek dmucha na zimne.
    Niezależnie od tego to nie jest tak że z podniesionymi sztandarami idę do boju szukać "tej jedynej". Jak napisałem wcześniej, podchodzę do tego na ludzie i daję też szansę dziewczynom które nie są dokładnie w moim typie. Niestety one nie są mną w ogóle zainteresowane...
  • 999karolina 04.09.18, 00:21
    To trochę marnie to wszystko widzę, bo
    1. Nie masz w swoim otoczeniu i środowisku odpowiednich kandydatek i raczej się nie zanosi, żeby to się zmieniło, a jednocześnie:
    2. Praca, która jest też Twoją pasją i może być wykonywana tam, gdzie jesteś, wyklucza zmianę środowiska.
    Czyli pozostaje liczyć na szczęśliwy zbieg okoliczności, czyli że np. do kogoś z twoich znajomych przyjedzie nagle kuzynka, z którą złapiesz tę chemię, albo przez zupełny przypadek spotkasz gdzieś fajną laskę. Bóg czy ktoś/coś rządzące światem miewa nieoczekiwane fanaberie. Nie tylko złośliwe.
    Rozumiem dmuchanie na zimne, gdy człowiek się sparzył. I mam nadzieję, że nie odebrałeś poprzedniego maila jako krytyki. Ale jednak warto (wyciągając wnioski z przeszlości i pamietając o niej) wierzyć, że nie chodzimy wciąż po swoich śladach.
    Powodzenia smile
  • kevinjohnmalcolm 05.09.18, 01:39
    Absolutnie nie odbierałem Twojej wypowiedzi jako krytykę. Wprost przeciwnie - była bardzo mądra i z przyjemnością ją przeczytałem. Proszę, pisz więcej.

    Masz rację, siedzę w kwadraturze koła:

    - Tu gdzie jestem nie ma sensownych dziewczyn, a jeżeli jakimś cudem się już trafi, to jest od bardzo dawna zajęta.

    - Wyjazd oznacza porzucenie pracy która znaczy dla mnie bardzo dużo. Robię w niej niesamowite rzeczy, niektore jako pierwszy na świecie, do tego mam wspaniałego szefa i świetnych współpracowników, absolutny brak jakiegokolwiek stresu. Żyć nie umierać. W Polsce nikt nie pracuje nad takimi technologiami i musiałbym się przekwalifikować na inny zawód i wykonywać pracę której nie lubię.

    - Pomijając pracę, wyjazd do Polski też nie byłby prosty - nie znam tam już właściwie nikogo, bo albo straciłem zupełnie kontakt, albo jest on tylko wirtualny/sporadyczny, bo wszyscy zajęci są swoimi rodzinami, pracą i nie mają czasu na nic, zresztą są oni w takim wieku, że samotnych dziewczyn to raczej nie znają. Nie mam żadnej rodziny. Przyjechałbym do jakiegoś miasta w Polsce i co? Nie tak łatwo zaczynać kompletnie od zera w obcym środowisku...
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 18:21
    Kevin, tylko na jeszcze jedną rzecz musisz mieć baczenie tam u siebie, bo w kraju to na szczęście dużo mniejszy problem: feministki

    Pomijam, że mają szmyrgla na punkcie dowodzenia facetowi na każdym kroku, że są od niego bystrzejsze (tylko jakoś nie umieją go ograć ani w szachy, brydża, pokera ani w chapankę), podobnie jak to, że mają zero dystansu do siebie i każdy trochę ostrzejszy żart w ich stronę, traktują jako frontalny atak. Takie drobne aberracje zbywa się bowiem wzruszeniem ramion.

    Gorzej, gdy co chwila włazi Ci taka na łeb i próbuje dyktować warunki, a jak obracasz to w żart, to - jak tam Twoje ziomale mawiają - she goes ballistic wink Cholery można dostać, bo żadne tłumaczenia nie skutkują i stajesz przed wyborem: zostać żałosnym frajerem, ukręcić jej łeb, uciec lub kombinacja ww

    Kiedyś coś mnie podkorciło i wlazłem na słynące z hardkorowej doktryny jego uczestniczek, forum 'Feminizm'. Im dłużej czytałem, tym bardziej cukier mi skakał, bo skądś to już znałem i rosła we mnie potrzeba odreagowania, metodą wsadzenia kija w mrowisko.

    Po paru minutach więc, pod malowniczym nickiem (uprasza się Koleżanki o przymknięcie ócz błękitów) jurny_buhaj_192_96_22 (pozostawiając domysłom dam, co wyraża ostatnia z tych liczb), zmajstrowałem wątasa pod odrobinę prowokacyjnym tytułem: 'Czy są tu jakieś fajne dupy ?'

    Nie minęła godzina-dwie, jak miałem z 8 odpowiedzi. Pierwszych kilka dokładnie takie, jakich oczekiwałem (wyrażających głębokie przekonanie, że mało że jestem prąciem, to jeszcze złamanym), ale już parę kolejnych brzmiało: 'A skąd jesteś ?' smilesmile

    I to mi przywróciło wiarę w dziewczyny i przyszłość naszego gatunku
  • kevinjohnmalcolm 03.09.18, 23:48
    Ale się uśmiałem smile
    Jedno jest dla mnie niepojęte - jak człowiek z takim poczuciem humoru i fantazją może być sam???
    Może teraz powinniśmy założyć nowy wątek "Do Gyubala" i skupić się na Tobie?
  • gyubal_wahazar 03.09.18, 23:59
    Hehehe, nieee, litości. Po takiej akcji, na tym forumie zostałbyś tylko Ty i ja wink Ale dzięki za dobre słowo.
    No, czas na nurka w piernatki. Do jutra smile
  • kevinjohnmalcolm 04.09.18, 00:07
    Nie no tak przed północą?
    Ależ wodzu, co wódz...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka