Dodaj do ulubionych

Dolores...

07.02.19, 00:02
Podobaja mi sie twoje poglady... Na co wiec czekac ? Przestanmy byc niesmialymi... Zadzwon do mnie wreszcie...
Edytor zaawansowany
  • dolores2222 07.02.19, 10:24
    Które konkretnie poglądy? suspicious
    I po jaką cholerę wydzierasz się na całe forum? suspicious
  • tomekzgor 07.02.19, 10:37
    dolores2222 napisała:
    > I po jaką cholerę wydzierasz się na całe forum? suspicious

    Ja się nie dziwię. Ludzie szczęśliwi chcą żeby cały świat się o ich szczęściu dowiedział wink
    I to jest fajne
  • dolores2222 07.02.19, 10:52
    A po czym znosisz, że on szczęśliwy?
    Ja bym się tu czegoś innego dopatrywała, ale zmilczę. suspicious
  • tomekzgor 07.02.19, 11:07
    Gdy nier był szczęśliwy to by tak nie krzyczał smile
  • dolores2222 07.02.19, 12:00
    Chyba mamy różne wizje szczęścia...
  • tomekzgor 07.02.19, 14:48
    Dlaczego różne? Uważasz (już abstrahując od tego wątku) że człowiek szczęśliwy nie chce by cały świat się dowiedział o jego szczęściu?
    Pamiętam że jak w szkole podstawowej się zakochałem w pięknej Ance to na co najmniej 5 drzewach wyciąłem nożem odpowiednią informację smile Byłem też przekonany że jest to miłość do śmierci i że zawsze będziemy razem. No nie byliśmy, bo Anka się przeprowadziła i zmieniła szkołę. Spotkaliśmy się kiedyś po prawie 10 latach od tamtych dziecięcych porywów serca i nawet nastąpiła próba przeniesienia naszego uczucia w świat dorosły, ale po ok. dwóch tygodniach stwierdziliśmy że lepiej będzię nie psuć tamtych wspomnień wink
  • obrotowy 07.02.19, 15:00
    No to mielismy podobnie.
    Bo ja puszczalem mojej oblubionej papierowe samolociki z napisem:
    - "I love you..."

    Jeden do niej dolecial... umiechnela sie i... nic nie powiedziala.

    a ja przestalem jej robic i wysylac nastepne, bo mi sie koncepcja urwala - co mam robic dalej...
  • dolores2222 07.02.19, 15:03
    Obracać się? tongue_out
  • obrotowy 07.02.19, 15:25
    dolores2222 napisała:
    > Obracać się? tongue_out


    Tego nie potrafie , Dolorciu,

    Bo ja nie jestem Obrotny, lecz (jedynie) Obrotowy

    I lubie i umiem obracac wylacznie dorodne Lokomotywy:
    (ja - to ten niewontpliwie smypatyczny facio w tej budce):
    www.youtube.com/watch?v=T4TjNVYifck
    PS. - jestes Lokomotywcią taką ?
  • dolores2222 07.02.19, 15:06
    Jeśli abstrahując i biorąc pod uwagę młody wiek, to się zgodzę smile
    Ale kolega S. zakładając wątek tak się ucieszył, że podobają mu się moje poglądy?
    Bo innego powodu tu nie dostrzegam.
    Chyba że mu się nudziło. To niech sobie z Mortkiem poużywa, jak na SŁS a nie mnie wywołuje jak do tablicy suspicious
  • czarnamajka75 07.02.19, 14:58
    Super coś się zaczyna dziać wreszcie-Dolorka daj Chłopu szansę smile!
  • dolores2222 07.02.19, 15:02
    A jak ową szansę widzisz, Majko Czarna? wink
  • 999karolina 07.02.19, 15:05
    Pewnie że daj.
    Tyle że to chłop powinien pierwszy zadzwonić z prośbą o spotkanie (czy co tam chce), a nie publicznie wzywać do zadzwonienia.
    No chyba że już dzwonił i otrzymał informację, żeby czekał na telefon wink
  • dolores2222 07.02.19, 15:08
    Dziewczyny, nikt z forum nie zna mojego numeru, ani ja nie znam.
    Mówię, że nie wyżył się dostatecznie w piaskownicy na SŁS i spłodził wątek z doopy tongue_out
  • 999karolina 07.02.19, 15:12
    sad
    A już myślałam że będzie jakaś udana randka. Tym bardziej że sama miałam ostatnio nieudaną.
  • karolivia 07.02.19, 15:14
    999karolina napisała:

    > sad
    > A już myślałam że będzie jakaś udana randka. Tym bardziej że sama miałam ostatn
    > io nieudaną.

    Nawijajsmile
    Co tam sie wydarzyło, że nieudana?


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • dolores2222 07.02.19, 15:46
    No też bym się chętnie pośmiała tongue_out
    Albo współczuła, w zależności od potrzeb smile
  • obserwator-rzeczy-ulotnych 07.02.19, 16:16
    ....cisza....

    (faceci siedzą i udają, że nie, skądże, nic ich to nie interesuje, właśnie mają bardzo ważne sprawy w pracy albo problemy świata ich zajmują, albo komputer / auto / inny sprzęt wymaga pilnej naprawy... wink )
    NO OPOWIADAJ !!!!
    :p
  • 999karolina 07.02.19, 16:55
    Nic ciekawego. Nieudana, bo facet okazał się dziwakiem. Już na początku mnie trochę usztywnił, bo umówiliśmy się w knajpce, do której przyszliśmy niemal jednoczęnie. Teraz w knajpach nie ma szatni, wiesza się ubrania na jakimś wieszaku. No to idziemy pod ten wieszak, a razem z nami jakaś kobieta w wytwornej jasnej kurtce , która przyszła chwilę przed nami. Już nie wymagam, że powinien zdjąć ze mnie płaszcz, a przynajmniej go ode mnie odebrać i powiesić na wieszaku, a nie zająć się wyłącznie sobą. Pal sześć. Wkurzył mnie czymś innym. Kobieta, która była z nami przy wieszaku, jakoś źle zaczepiła swoją kurtkę i gdy odeszła, to ta jej fajna jasna kurtka spadła z wieszaka na podłogę. Mojemu towarzyszowi nawet ręka nie drgnęła, żeby podnieść kurtkę. Przeciwnie - wieszając swoją, na tej leżącej w zasadzie stanął. Gdy ja się schyliłam, żeby podnieść kurtkę, próbował mnie powstrzymać, a do oddalającej się właścicelki kurtki zawołał!": "kurtka pani spadła"!

    Dalej było gorzej. Gdy usiedliśmy, zapowiedział że on zawsze płaci za zapraszane kobiety, więc mam się czuć zaproszona, ale zaraz potem, przeglądajuąc kartę, zaczął narzekać na ceny (miejsce spotkania sam wybrał), wyliczać, ile restauracja zarabia na poszczególnych daniach, że to skandal itp. No to na wszelki wypadek powiedziałam, że w zasadzie nie jestem głodna i zamówiłam tylko jakąś sałatkę i wodę (znaqcznie droższa niż w Żabce u niego pod domem).
    Na tematy ogólne rozmawiało się nawet miło, bo facet jest inteligentny i w miarę dowcipny. Ale w pewnym momencie doszło do tematu związków kobiet i mężczyzn (takich związków osób po przejściach) i w zasadzie wyłożył mi swoją koncepcję, jak to powinno wyglądać.

    Mniej więcej tak: człowiek nie powinien partnerowi za bardzo zawrcać głowy a już szczególnie nie powinien absorbować go swoimi problemami (dzieci, praca, zepsuty kran, kupno samochodu itp.), bo to narusza spokój, burzy równowagę, a nie po to się człowiek z kimś spotyka, żeby być przytłaczonym jego problemami. Ludzie powinni mieszkać osobno, bo mają swoje mieszaknia i swoje przyzwyczajenia. Dopuszczalne jest spędzanie raz na jakiś czas nocy u partnera, ale bez wprowadzania swoich porządków i uwag, że coś można byłoby inaczej urządzić, bo nawet jeśli byłoby można, to już zostało urządzone i nie ma co do tego wracać. Częstotliwość spotkań partnerów powinna być w miarę możliwości ściśle ustalona, tak by było z wyprzedzeniem wiadomo, kiedy i na jak długo się spotykają. Czyli że np. w co trzeci piątek idą gdzieś na miasto (np. kino), w soboty spędzają razem noc, raz na kwartał idą do teatru. Dzięki temu związek nie jest absorbujący, ma szansę przetrwać, można go wprowadzić w harmonogram innych zajęć.

    Nie mam czasu wszystkiego opisywać. W trakcie rozmowy robiłam coraz wieksze oczy. Facet chyba uznał, że jest to przejaw mojej aprobaty i zaciekawienia, bo gdy się żegnaliśmy, to powiedział, że nie żałuje czasu przeznaczonego na spotkanie (uff) i zapowiedział, że się odezwie na początku marca, bo w lutym jeden weekend ma przeznaczony na dziecko, jeden zajęty na służbowy wyjazd, więc jeden chciałby spędzić w domu. Nie mogę się doczekać na marzec wink. Facet jest po 40-ce, wygląda normalnie.
  • silencjariusz 07.02.19, 18:09
    "Już nie wymagam, że powinien zdjąć ze mnie płaszcz, a przynajmniej go ode mnie odebrać i powiesić na wieszaku"

    Jesteś niepełnosprawna? Bo jeśli nie, to przypominam, że kobiety chcą być traktowane tak samo jak mężczyźni. Więc oczekiwanie, że mężczyzna będzie robił za służącego w liberii, jest trochę dziwne. Tym bardziej, że same tego chciałyście/chcecie. Facet z faceta wszak kurtki/płaszcza nie zdejmuje.tongue_out
  • tapatik 07.02.19, 22:14
    silencjariusz napisał:

    > "Już nie wymagam, że powinien zdjąć ze mnie płaszcz, a przynajmniej go ode mnie
    > odebrać i powiesić na wieszaku"
    >
    > Jesteś niepełnosprawna? Bo jeśli nie, to przypominam,
    > że kobiety chcą być traktowane tak samo jak mężczyźni.

    NIEKTÓRE kobiety chcą być traktowane jak mężczyźni.
    Większość nie ma nic przeciwko pomocy przy zdejmowaniu ubrania.

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • silencjariusz 07.02.19, 22:23
    Jestem pewien, że WSZYSTKIE szanujące się kobiety, nie chcą się spotykać z opresyjnymi, obraźliwymi dla kobiet, samczymi zachowaniami typu przepuszczanie w drzwiach, odkręcanie słoików, wyręczanie przy dźwiganiu ciężkich przedmiotów, płacenie za nie rachunków czy pomoc przy zdejmowaniu okrycia wierzchniego.
  • 999karolina 08.02.19, 11:49
    tapatik napisał:

    > NIEKTÓRE kobiety chcą być traktowane jak mężczyźni.

    Może, ale chyba bardzo niewiele. Niektórzy mężczyźni chcą być traktowani jak kobiety
  • 999karolina 08.02.19, 11:47
    silencjariusz napisał:
    Więc oczekiwanie, że mężczyzna będzie robił za służącego w liberii, jest trochę dziwne. Tym bardziej, że same tego chciałyście/chcecie. Facet z faceta wszak kurtki/płaszcza nie zdejmuje.tongue_out

    Nie pisz do mnie w liczbie mnogiej wink
    Nie chodzi o służącego, lecz o elementarne zachowania. Jest trochę takich, ale niedużo. Np. chiałabym, żeby facet nie pluł na ulicy, butelkę po wodzie wyrzucał do śmietnika a nie za ramię, gdy kupiliśmy w sklepie zgrzewkę wody, to on a nie ja ją niesie, gdy trzeba przebić się przez tłum ludzi, to on toruje drogę... itp. Oczywiście możesz tego nie przestrzegać, ale musisz być przygotowany, że ktoś inny będzie takie nieprzestrzeganie oceniał.
    To prawda, że facet z faceta kurtki nie zdejmuje, ale też wielu innych rzeczy z nim nie robi (poza wyjatkami), więc jakieś różnice są wink
  • karolivia 07.02.19, 18:12
    big_grin
    Świetna historia.
    Urzekł mnie ten "harmonogram" spotkań. Drążyłabym dalej, czy w przypadkach losowych da się jakoś przesunąć terminy? Czy spotkanie przepada? wink Czasami abstrakcja osiąga taki poziom, że pozostaje tylko zrobić wielkie oczy.
    Bo że oszczędny i jakoś nienajlepiej u niego z kindersztubą to nie jest jakoś szczególnie zaskakujące, ale z tym harmonogramem... to niezłe jest.



    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • 999karolina 08.02.19, 12:52
    karolivia napisała:
    > Urzekł mnie ten "harmonogram" spotkań. Drążyłabym dalej, czy w przypadkach loso
    > wych da się jakoś przesunąć terminy? Czy spotkanie przepada? wink Czasami abstrak
    > cja osiąga taki poziom, że pozostaje tylko zrobić wielkie oczy.
    > Bo że oszczędny i jakoś nienajlepiej u niego z kindersztubą to nie jest jakoś
    > szczególnie zaskakujące, ale z tym harmonogramem... to niezłe jest.

    Obawiam się, że spotkanie przepada wink
    A mnie ta kindersztuba też dziwi. I nie chodziło o zdejmowanie płaszcza. Ale gdy zobaczyłam, jak gość w zasadzie depcze tę kurtkę (bo nie jego, a właścicelka mogła dobrze powiesić, więc niech się martwi), to z trudem powstrzymałam się przed wyjściem od razu. Pewnie bym to zrobiła, gdyby nie fakt, że randkę zainicjowała moja dobra koleżanka z dawnych lat. Spotkałyśmy sie przypadkowo, a facet z randki to jej jakiś kuzyn. Prosiła, żebym się z nim umówiła, bo samotny itp.
    Gość jest super asertywny, zainteresowany wyłącznie swoją wygodą. Myślę że gdybym miała np. wypadek samochodowy, to jego jedyną reakcją byłoby przypomnienie, że za tydzień jest "mój" dzień w jego harmonogramie spotkań, i pytanie czy do tej pory się jakoś oagrnę smile smile.
  • karolivia 13.02.19, 15:16
    999karolina napisała:

    > karolivia napisała:
    > > Bo że oszczędny i jakoś nienajlepiej u niego z kindersztubą to nie jest j
    > akoś
    > > szczególnie zaskakujące, ale z tym harmonogramem... to niezłe jest.
    >
    > Obawiam się, że spotkanie przepada wink
    > A mnie ta kindersztuba też dziwi. I nie chodziło o zdejmowanie płaszcza.

    smile
    Mnie też przeszkadza brak elementarnego wychowania, ale mnie nie dziwi w tym sensie, że już się z czymś takim spotkałam, nie raz. Za to ten harmonogram... tego jeszcze nie grali w moim kiniewink
    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • aniolka13 07.02.19, 18:29
    Cudna historia, myślałam, że już nic mnie nie zadziwi. Pocieszające jest to, że inne maja gorzej. Przepraszam Karolino, ale nie mogłam się powstrzymać.
    Mamy jednak kryzys męskości!
  • 999karolina 08.02.19, 12:55
    Nie ma sprawy. Wiem, że może być gorzej.
  • tzn.aga 07.02.19, 19:33
    Kurtkę oczywiście bym podniosła, cen nie komentowała, ale cała reszta brzmi sensownie.
    Ja mam podobnie. Tu mam weekend z córką, tu mam koncert, tu góry, tu jakieś spotkanie więc tak to bywa że trzeba planować i ustawiać.
    Z nie włażeniem na siebie ze swoimi problemami też uważam za sensowne. Mi też faceci nie chcą wierzyć, że nie chcę ich obarczać moją córką, że nie szukam jej nowego tatusia.
  • dolores2222 07.02.19, 21:05
    Eeee a już myślałam, że przebije mojego grzybiarza big_grin
    Ale w sumie ciekawy okaz.
    Konkretny do bólu.
    Jak doszedł do omawiania grafiku, to gdybym się nie zagotowała, poszłabym w temat jak w miód big_grin
  • obserwator-rzeczy-ulotnych 08.02.19, 14:32
    Ja tu widzę praktyczny wniosek dla płci obojga - wypada zabrać laptopa aby w excelu obrobić grafik od marca począwszy wink No chyba, że ktoś ma to :
    1. wersja hi-tech - planer czy inny kalendarz w smartfonie, od razu jakaś kopia w chmurze itp.
    2. wersja old romantic - wyjmujemy jakiś kalendarzyk z pięknie zdobioną okładką i tak wpisujemy terminy.

    A tak już bardziej na serio - to łagodna propozycja w stylu "pouprzyjemniajmy sobie życie w wolnych chwilach", ale koło "bycia w związku" to nawet nie stało.
    Gość mógłby prowadzić jakiś "Zakład usług wzajemnie przyjemnych" wink
  • 999karolina 08.02.19, 16:05
    obserwator-rzeczy-ulotnych napisał:
    > A tak już bardziej na serio - to łagodna propozycja w stylu "pouprzyjemniajmy s
    > obie życie w wolnych chwilach",

    No nie bardzo. Jakie to uprzyjemnianie? Jeśli już to może na zasadzie tego Żyda, który wziął do domu kozę, a jak się jej pozbył, to stwierdził, że życie jednak jest ok smile
    Po co komu byłby taki twór?
  • tapatik 08.02.19, 17:30
    obserwator-rzeczy-ulotnych napisał:

    > Ja tu widzę praktyczny wniosek dla płci obojga - wypada zabrać laptopa
    > aby w excelu obrobić grafik od marca począwszy wink

    Paczka gumek wyjdzie taniej.
    Można w jeden lutowy wieczór obrobić cały marcowy grafik.

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • dolores2222 08.02.19, 21:06
    A po takiej dawce niebieskich tabletek nie będziesz miał rozwolnienia??? suspicious
  • tapatik 08.02.19, 21:28
    Po co mi niebieska pigułka skoro mogę użyć marchewki?

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • dolores2222 08.02.19, 21:51
    O gustach się nie dyskutuje tongue_out
  • tzn.aga 08.02.19, 20:04
    A mi by właśnie takie uprzyjemnianie czasu wolnego odpowiadało.
    Po rozwodzie zorganizowałam sobie życie, żyję dla siebie.
    Oczywiście można by włączyć kogoś w swoje plany gdyby gusta miały po drodze.
    Ale nie wyobrażam sobie jakiegoś takiego włażenia na siebie, osaczania się.
    Każdy ma swoje zmiany rozwojowe. We mnie nastąpiła taka i lubię ją.
  • tapatik 08.02.19, 21:29
    tzn.aga napisała:

    > A mi by właśnie takie uprzyjemnianie czasu wolnego odpowiadało.

    Karolinko, masz jeszcze telefon owego amanta? big_grin

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • 999karolina 09.02.19, 01:04
    Amant nie rozdaje numeru telefonu na prawo i lewo, bo np. jakaś znajoma mogłaby zadzwonić w nieodpowiednim czasie i nie daj Boże zadać kłopotliwe pytanie albo coś chcieć i w ten sposób przewróciłaby mu świat do goóy nogami.
  • marcepanka313 09.02.19, 07:46
    A może ma w grafiku zaplanowany czas na "sprawy niezaplanowane"? wink
  • margott_2 09.02.19, 13:24
    Mam to samo, tylko, że mnie to trochę przeraża. Jeszcze chwila i nikogo nie będę potrzebować. Ktoś mi powiedział: ty potrzebujesz chłopaka a nie męża i chyba coś w tym jest. Tylko ile ja mam lat...
  • margott_2 09.02.19, 13:25
    Wpis miał być pod agą
  • tzn.aga 09.02.19, 13:30
    W punkt.
    No ale właśnie ten wiek może być zaletą.
    Jakieś doświadczenie życiowe, umiejętność oddzielenia rozumu od emocji, niezależność, możliwości.
  • dolores2222 09.02.19, 13:40
    Margott, ale ja mam podobnie.
    Nie wierzę w żadne wielkie porywy serca, burze z piorunami i inne takie, o których marzyłam za młodu.
    Tyle że ja nie kryję, że jednak potrzeba mi kogoś.
    Ale też nie chcę już próbować.
    I ten dualizm mnie przeraża.
    Bo zastanawiam się, na ile potrafię w sobie tę potrzebę zabić. uncertain
  • dolores2222 09.02.19, 13:43
    I czy przez to nie stanę się jeszcze bardziej pokręcona niż jestem...
  • tapatik 09.02.19, 22:53
    margott_2 napisała:

    > Mam to samo, tylko, że mnie to trochę przeraża. Jeszcze chwila i nikogo nie będę
    > potrzebować. Ktoś mi powiedział: ty potrzebujesz chłopaka a nie męża i chyba
    > coś w tym jest. Tylko ile ja mam lat...

    Kobieta ma tyle lat, na ile wygląda !

    Co zrobisz, jeśli ktoś uzna, że potrzebuje Ciebie?
    Tak jak tu (oglądamy do końca):



    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • margott_2 10.02.19, 09:53
    tapatik napisał:

    > margott_2 napisała:
    >
    > > Mam to samo, tylko, że mnie to trochę przeraża. Jeszcze chwila i nikogo n
    > ie będę
    > > potrzebować. Ktoś mi powiedział: ty potrzebujesz chłopaka a nie męża i ch
    > yba
    > > coś w tym jest. Tylko ile ja mam lat...
    >
    > Kobieta ma tyle lat, na ile wygląda !
    >
    > Co zrobisz, jeśli ktoś uzna, że potrzebuje Ciebie?

    Ale ja mam z taką sytuacją do czynienia od 3-ch lat. Co robię? Lawiruję, upycham grafik. Ja się już nie zmienię. Mam prawie 50 lat i dorosłe dzieci a wciąż nie mam czasu. To kiedy go będę miała. Wiadomo- nigdy.


  • tomekzgor 10.02.19, 10:47
    Gdy będzie taka potrzeba i chęć, to dasz radę rozepchać grafik wink
  • margott_2 10.02.19, 11:36
    tomekzgor napisał:

    > Gdy będzie taka potrzeba i chęć, to dasz radę rozepchać grafik wink

    Ja to wiem. Zgadzam się z tym, że jak nie masz na coś czasu to znaczy, że nie jest to dla ciebie priorytetem. Tyłka dla mnie priorytetem jest wszystko. Nawymyślam, dołożę sobie mnóstwo zajęć a w dodatku jeszcze jestem konsekwentna. Teraz muszę zrezygnować z języka, bo autentycznie nie wyrabiam na zakrętach i jest mi z tym ciężko. Taki charakter. Nic ciekawego.
  • gwen75 09.02.19, 18:35
    999karolina napisała:

    > Już nie wymagam, że powinien zdjąć ze mnie płaszcz, a przynajmniej go
    > ode mnie odebrać i powiesić na wieszaku, a nie zająć się wyłącznie sobą.

    To jest nie do pomyślenia, żeby kobieta musiała się sama rozbierać wink
  • po-ranna-kawa 09.02.19, 22:12
    Ja się kiedyś wplątalam w związek z facetem chyba podobnym do opisywanego przez Karolinę. Już tu chyba kiedyś o nim pisałam (takie wrażenie na mnie zrobił). Mieszkaliśmy osobno spotykalismy się raz czy dwa razy w tygodniu, bo każde mialo swoje sprawy, zajęcia. Po kilku miesiącach zorientowałam się, że jego kompletnie nie interesuje, co ja czuję, co myślę, gdzie pracuję. Myślę, że mogłabym mieć w inne dni innego faceta, a jemu by to w ogóle nie przeszkadzało. Abym nie naruszała naszego grafiku. A gdyby mnie spotkał na ulicy nie w "nasz" dzień, to pewnie powiedziałby oficjalnie "dzieńdobry" i spokojnie poszedł dalej smile
    Nie polecam smile
  • tapatik 09.02.19, 22:39
    Tak na dobrą sprawę to ja też z pewną niewiastą spotykałem się raz w tygodniu, bo oboje tylko wtedy mieliśmy czas.
    Z tym, że mnie interesowało co się u Niej dzieje.

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • po-ranna-kawa 09.02.19, 22:44
    I to był prawidłowy układ.
  • tapatik 09.02.19, 22:55
    Nie, to była głupia miłość.
    I to ja byłem tym głupszym, bo powinienem zrobić pewne rzeczy, których nie zrobiłem.

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • tzn.aga 09.02.19, 23:44
    A tak podsumowując to strasznie dramatyzujecie.
    Wszyscy (raczej) po przejściach a wielkie miłości, związki wam się marzą.
  • 999karolina 10.02.19, 00:32
    Mnie się wielkie miłości nie marzą, ale też nie mam ani ochoty, ani powodu, żeby... dobrze, kończę już z tym tematem. Chyba i tak poświęciłam na mojego adoratora wiecej czasu, niż na to zaslugiwałsmile



  • tapatik 10.02.19, 08:32
    Tu nie chodzi o twojego adoratora, ale o to jak różni ludzie postępują i jak Ty się z tym czujesz.

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • sowa.zagrodowa 09.02.19, 00:25
    A mogłoby tak pięknie...gdybyś choć prefiks upublicznij wink
  • sowa.zagrodowa 09.02.19, 00:27
    sowa.zagrodowa napisała:

    > A mogłoby tak pięknie...gdybyś choć prefiks upublicznij wink
    >
    a mogłoby być*
  • aniolka13 09.02.19, 11:44
    Cała historia, a raczej podwaliny do dyskusji zasługują na osobny wątek. Nie musimy rozprawiać nad owym Panem, ale możemy się po zastanawiać, ile jesteśmy wstanie zmienić w sobie, swoim życiu, swoim grafiku dla tego drugiego człowieka. Jestem osobą, która nie pójdzie na wszystkie ustępstwa. Wiem, że coś trzeba w swoim życiu zmienić. Myślę, że jednak powinno się wspólnie podejmować decyzje najlepsze dla związku. Uzupełnianie grafika nie ma nic wspólnego ze związkiem. Czy w sytuacjach życiowo trudnych można na tę drugą osobę liczyć, jeśli uzupełniamy grafik. Dla mnie to takie szukanie darmowego dostęp do seksu. Przychodzę, wychodzę i nic mnie nie interesuje. Telefon odbiorę jak będę miał chwilę wolną. To nie miłość, nie związek, to świadczenie sobie przyjemności za free. Straszne to życie. To już lepiej być samemu. Przynajmniej nikt o nic nie może się czepiać.
  • dolores2222 09.02.19, 11:53
    Mam podobne przemyślenia.
    Niestety. sad
    Mój ostatni miłośnik, jak się okazało żonaty, miał podobne podejście jak ów pan. Miał bardzo zapełniony grafik, ale nie było w nim seksu. Separacyjna żona nie dawała, czy też jak sam stwierdził, on już nie chciał. A więc szukał na boku. Tak to teraz wygląda z perspektywy czasu. I ta ostatnia sytuacja to był dla mnie przysłowiowy gwóźdź... Mam już dość wszelakiej maści biednych, samotnych misiów, niekochanych, niedopieszczonych i zagubionych. Samotność nie jest moim ulubionym stanem, ale zdecydowanie wolę być sama niż balansować na linie: poznajemy się - jest super, a im dalej w las - tym więcej trujących grzybów. uncertain
  • tzn.aga 09.02.19, 12:34
    "zbawienny brak planu mam.
    Mogę spać do woli, gotować bez pośpiechu, czytać zaległe książki i łazić z sunią na długie spacery. Czego mi więcej potrzeba?"

    Przy takim grafiku to ja się nie dziwię, że dziwi czyjś nieco bardziej zapełniony.

  • dolores2222 09.02.19, 12:40
    Słońce, urlop mam big_grin
    Mam go właśnie po to, żeby grafik był pusty. Byłam zmęczona, niedospana, zrzędliwa. Potrzebuję resetu. I rzutem na taśmę udało się.
    Czy to, że ktoś chce przez chwilę po prostu pożyć jest dla ciebie takie złe? Płytkie?
    Tak, chcę pożyć. Uważam, że często o tym zapominamy. Gonimy za czymś, walimy głową w mur, a mnie ten wyścig nie bawi. Za stara jestem i za mało mi życia zostało, żeby gonić w piętkę. Amen.
  • tzn.aga 09.02.19, 12:57
    Urlop jest po to aby porobić to czego się nie da kiedy się pracuje.
    Książki nie dasz rady poczytać w tygodniu roboczym?
    Wyspać się nie dasz rady w weekend?
    Dla mnie takie spędzenie urlopu było by dołujące, rozleniwiające i jeszcze bardziej dołujące przy powrocie do pracy. Bo w sumie miałam wolne i co, przespałam je.
    A teraz cza wrócić do roboty i znowu nie będzie czasu na to i na tamto.
    Oczywiście nie ma co popadać w skrajności że pobudka o 7 bo plany.
    Choć w sumie czasem zdarza mi się wstać wcześniej (niż do pracy) gdy w weekend jadę połazić po górach.
    Wtedy się nie wysypiam. Po co? Tak chcę pożyć, a nie gonić za czymś, walić głową w mur.
    Takie jest moje Amen.
  • dolores2222 09.02.19, 12:59
    I moje, i twoje cudowne big_grin
    Dzięki bogom, że tak się różnimy, bo świat pełen jednolitych klonów byłby straszny tongue_out
  • tzn.aga 09.02.19, 12:44
    No właśnie, jedni szukają związku i miłości a inni osoby z która by mogli przyjemnie spędzić czas.
    Nie o sam seks mi chodzi, ale o pobycie z kimś, razem, czasem, nie codziennie.
    Gusta się spotkają to pójdziemy gdzieś razem.
    Ale nie spotkają się w 100%, a to już nie te czasy, że oczywiście pójdę misiu z tobą na sf choć mnie to kompletnie nie kręci a wręcz śmieszy.
    Piszesz, że straszne to życie.
    Dla mnie straszne jest popadanie w skrajności: albo jestem sama albo związek, miłość.
    A ja chcę być pomiędzy.
    Związek i miłość już były, sama jestem teraz.
    Czas na trzecią opcje.
  • dolores2222 09.02.19, 12:54
    Nie wiem, skąd jesteś, ale mam gdzieś jeszcze chyba namiary na pana w separacji. Może byście sobie spasowali?
    Facet jak dla mnie miał tę jedną zasadniczą wadę, że nie miał rozwodu i to przemilczał. Cała reszta "gościa" na duży plus: oczytany, inteligentny i seksowny. No i ma chyba podobne potrzeby jak ty. A to, jak się okazuje, może być najważniejsze w budowaniu relacji smile
  • tzn.aga 09.02.19, 13:07
    No a co jak nie potrzeby determinują nasze życie, działanie.
  • dolores2222 09.02.19, 13:11
    Cóż... idę głosić gdzieś indziej dobrą nowinę tongue_out
  • aniolka13 09.02.19, 13:18
    Zgadza się, inne potrzeby, ale jak np. wylądujesz w szpitalu, czego Ci nie życzę, albo spotka Cię jakieś nieszczęście to będziesz mogła wtedy liczyć tylko na siebie, sądzę, że Twój Pan do towarzystwa się wtedy zmyje, on nie będzie czuł się z Tobą związany. Tak myślę, chyba, że on będzie Ciebie kochał a Ty jego nie. To wtedy Ty wygrywasz, on no cóż, jest na straconej pozycji. Luźne relacje nie rodzą więzi. Łatwo się rozstać, łatwo pójść dalej swoją drogą. Każdy szuka czego innego. Więc każdy z nas ma inne potrzeby.
  • tzn.aga 09.02.19, 13:23
    No właśnie, każdy szuka czegoś innego.
    Od szpitala to mam rodziców i przyjaciół. Oni się przejmą.
    Facet i tak przywiezie co innego niż prosisz, bo w szafie nie znajdzie.
  • aniolka13 09.02.19, 13:26
    Znajdzie, jak masz jedną szafę z porządkiem wewnatrz. Nie każdy ma rodziców i rodzeństwo. Masz przyjaciół którzy Ci gacie do szpitala na zmianę będą wozić? Oni znajdą je w Twoich szafach? Zmieści to się w ich grafiku?
  • tzn.aga 09.02.19, 13:32
    Tak.
  • dolores2222 09.02.19, 13:32
    U mnie w szafie znajdzie każdy każdą rzecz, kiedy mu napiszę na kartce. Bo mam tam absolutną segregację rasową big_grin
    Ale nie o tym chyba jest ten wątek...
    Myślę, że jedyną osobą, która się przejmie, będzie moja córka. I tylko ona by cierpiała z powodu mojej choroby. Dlatego proszę los, karmę czy Co Tam Jest, jeśli jest, abym jak najdłużej była dla niej zdrowa. I szczerze mówiąc jest to jedna z nielicznych rzeczy, które mnie przerażają w życiu sad
  • tapatik 12.02.19, 16:28
    tzn.aga napisała:

    > No właśnie, każdy szuka czegoś innego.
    > Od szpitala to mam rodziców i przyjaciół. Oni się przejmą.

    Rodzice mają to do siebie, że umierają przed nami, a z przyjaciółmi bywa różnie.

    > Facet i tak przywiezie co innego niż prosisz, bo w szafie nie znajdzie.

    Aha, a kobieta przywiezie wszystko co trzeba?

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • 999karolina 09.02.19, 14:11
    tzn.aga napisała:
    > No właśnie, jedni szukają związku i miłości a inni osoby z która by mogli przyj
    > emnie spędzić czas. > Nie o sam seks mi chodzi, ale o pobycie z kimś, razem, czasem, nie codziennie. Gusta się spotkają to pójdziemy gdzieś razem.
    > Ale nie spotkają się w 100%, a to już nie te czasy, że oczywiście pójdę misiu z
    > tobą na sf choć mnie to kompletnie nie kręci a wręcz śmieszy.

    Aga, sama sobie zaprzeczasz. Żeby z kimś przejemnie spędzać czas, musi byś po obu stronach jakaś ciekawość drugiego czlowieka, elementarna sympatia. Nie da się miło spędzać czasu z kimś, kogo ty kompletnie nie interesujesz, bo interesuje go on sam, jego poczucie stabilizacji, wygody.
    Ja też nie oczekuje (ani nawet nie wyobrażam sobie) jakiegoś wspólnego zycia 24 h.
  • dolores2222 09.02.19, 14:57
    Miałam taką parę w pracy. Ona do nas doszła i jak się poznali, to był szał: ogłosili wielką miłość, po kilku tygodniach zamieszkali razem, w robocie aż huczało. Mnie trochę dziwiło, że po 40 podejmują tak radykalne decyzje tak szybko, ale dobrze im życzyłam. Wielka miłość skończyła się z wielkim hukiem, kwasu było co niemiara, bo jedno na drugim psy wieszało. Nie dało się pracować. W końcu ktoś im to powiedział i pan wykazał się przedsiębiorczością: ponieważ ona miała krótszy staż i w ogóle mniej doświadczona, to podłożył jej piękną świnię i laska popłynęła. On był z siebie dumny, ludzie zniesmaczeni, a stara szczęśliwa, że pozbyła się problemu, czyli dziewczyny. Bo jedno trzeba starej przyznać - jest obiektywna: jeśli ktoś jest winny, to zawsze laska. suspicious
  • kevinjohnmalcolm 09.02.19, 15:34
    Całe życie mnie to przerażało - ludzie najpierw się kochają http://emots.yetihehe.com/3/uscisk.gif, a później nienawidzą.http://emots.yetihehe.com/1/klotnia.gif

    Wolę jednak koty - jak kochają to całym sercem http://emots.yetihehe.com/2/serducho.gif i na zawsze. http://emots.yetihehe.com/1/kotek.gif
  • aniolka13 09.02.19, 15:56
    To zalezy od kultury osobistej ludzi. Ja nigdy tego nie rozumiałam.
  • dolores2222 09.02.19, 16:26
    Ja wolę psy, a zwłaszcza suki smile
    A wracając do tematu:
    czy to była miłość?
    Szczerze wątpię, Kev.
  • tapatik 13.02.19, 18:06
    A co to jest w takim razie miłość?

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • dolores2222 13.02.19, 18:11
    Oto odwieczne pytanie... tongue_out
  • tzn.aga 09.02.19, 20:44
    Nie bardzo wiem gdzie sobie przeczę.
    Przecież to że musi być tzw. chemia jest logiczne.
    Inaczej się nie da.
    Ale nie chcę związku w takim znaczeniu jak większość ludzi to definiuje.
  • karolivia 13.02.19, 15:31
    Mnie się wydaje że pomiędzy związkiem, w którym ludzie ze sobą nie mieszkają ( z różnych powodów) ale są sobie zainteresowani i lubią ze sobą spędzać czas a sytuacją przedstawioną przez Karolinę, czyli "Nie zawracaj mi dupy, bo to nie ten tydzień" jest jednak różnica.
    Większość z nas ma napięty grafik ( takie czasy) i zawodowy i rodzinny ( bo jesteśmy samotni, co znaczy że sami wszytko ogarniamy wink ), ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że kiedy jakoś mi na kimś zależy to nie modyfikuję swoich planów.
    Tak mi się już zdarzyło, miałam na głowie huk roboty, dzieci i parę innych rzeczy, ale jak się zauroczyłam to umiałam ten grafik logistycznie jeszcze lepiej rozplanować i znaleźć czas dla tej drugiej osoby.


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • dolores2222 13.02.19, 16:43
    Dokładnie tak, Karo smile
    Kiedy buzują hormony, chodzimy z głową w chmurach, to mamy niespożyte pokłady energii i doba jakby staje się bardziej pojemna tongue_out
    Nie mam pojęcia, jak to możliwe, ale też tego doświadczyłam.
  • kevinjohnmalcolm 13.02.19, 19:27
    Einstein to przewidział, fachowo się to nazywa dylatacja czasu. Ujął to ładnie we wzory, wiele razy z nich korzystałem i wszystko się zgadzało, ale pominął najbardziej niesamowitą przyczynę zmiany szybkości upływu czasu smile
  • dolores2222 13.02.19, 21:17
    Przypomniała mi się anegdota, jak pan E. spotkał się na przyjęciu z piękną ale niezbyt rozgarniętą aktorką.
    Bardzo chciała zwrócić na siebie jego uwagę i zagaiła rozmowę:
    - Byłaby z nas piękna para. A kiedy pomyślę, jakie mielibyśmy dzieci, gdyby odziedziczyły po mnie urodę a po panu intelekt...
    Na co Einstein:
    - A kiedy ja pomyślę, co by było, gdyby wyszło na odwrót... big_grin

    Pewnie już to słyszałeś, jak cię znam, ale nieodmiennie mnie to bawi smile
  • kevinjohnmalcolm 13.02.19, 22:51
    https://img8.dmty.pl//uploads/201708/1501581596_leuwao_600.jpg
  • tapatik 14.02.19, 06:37
    A to nie był czasem Mark Twain?

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • dolores2222 14.02.19, 09:47
    A może to był jeleń tongue_out
  • searam 11.02.19, 22:56
    Tak wiec Dolores, imie twoje zablyslo nad forumowa pustynia slabych postow, skutkiem mojej nieiwinnej PR-owskiej prowokacji...smile Mam nadzieje wybaczalnej..wink
    Razem sprawilismy wymiane pogladow osob elokwentnych i inteigentnych w sprawach, jakby nie bylo waznych...
    Taki ze mnie : enfant terrible...wink
  • dolores2222 12.02.19, 09:53
    W wolnym tłumaczeniu:
    dupek suspicious
  • searam 12.02.19, 12:40
    dolores2222 napisała:

    > W wolnym tłumaczeniu:
    > dupek suspicious
    W bardzo wolnym tlumaczeniu...smile Na dodatek z tego dumny ! An asshole..smile
  • dolores2222 12.02.19, 12:48
    Tia, pocisk krótkiego zasięgu....
  • tapatik 12.02.19, 16:10
    SEARAM
    W kulturalnej dyskusji atakujemy pogląd, a nie rozmówcę.
    Bądź tak dobry i przenieś dyskusję poza forum, bo ja mam co prawda słabe nerwy, ale za to siekierę ostrą.

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • searam 12.02.19, 21:11
    tapatik napisał:

    > SEARAM
    > W kulturalnej dyskusji atakujemy pogląd, a nie rozmówcę.
    > Bądź tak dobry i przenieś dyskusję poza forum, bo ja mam co prawda słabe nerwy,
    > ale za to siekierę ostrą.
    To niech bedzie nic osobistego....tak wiec biorac rzecz ogolnie, to osoby o slabych nerwach niech sie raczej trzymaja zdala od ostrej siekiery...wink
    >

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.