Dodaj do ulubionych

a ja nie potrafię być obok...

26.02.19, 23:41
i boli mnie jego brak, ale bardziej boli mnie jego obecność...boli mnie to, ze on jest, ale tak naprawdę go nie ma...nie czeka już na mnie z buziakiem na powitanie, a gdy wraca, to jak gdyby mnie nie było. Nie widzi moich łez, a moze nawet z nich drwi.
Chciałam dać mu wszystko, dałam nawet więcej. Zabrałam sobie szmat życia, poswięcajac jemu.
Nie wiem czy żałuję, chyba nie, bo go kochałam (pewnie jeszcze, tylko złudnie próbuję sie tego uczucia pozbyć)
A on teraz śpi...a ja ryczę. Chyba już dziś z piąty raz. Jak i wczoraj, przed wczoraj.tydzien temu, miesiac, i pewnie juz ze dwa lata...
w samotności.
Edytor zaawansowany
  • obrotowy 27.02.19, 03:50
    ale wyspij sie.

    nastepny bedzie taki sam...
    a w kazdym razie podobny.

    moze tylko wersji soft.
  • tapatik 27.02.19, 16:43
    No i czego od nas oczekujesz?

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • cherrybomb 27.02.19, 18:25
    No właśnie, o co w ogóle chodzi w tym wątku? Czujesz się samotna i nieszczęśliwa w związku, tak? To czemu w nim nadal jesteś?
  • reticentia 27.02.19, 21:43
    ,,Forum to przeznaczone jest dla wszystkich, nie tylko nieśmiałych i samotnych, poważnie myślących o znalezieniu drugiej połówki, może tylko pomocy, jakiejś porady.
    Jest to miejsce gdzie samotni mogą sobie wirtualnie porozmawiać na dręczące ich pytania"
    Jak to miło liczyć na Was smile Tak sobie czasem podczytuję Wasze forum, bo nieśmiala byłam kiedyś, samotna może,chociaż nie w ogólnym znaczeniu. Ale gdybym to ja napisała taki smutny post ,to chyba nie o taką reakcję by mi chodziło. Wyzbyci serca,empatii,zadufani w sobie...chyba takie sprawiacie wrażenie tak od strony osoby niezwiązanej tu z nikim. Zmieńcie motto. Pozdrawiam.
  • dolores2222 28.02.19, 17:10
    Rozumiem, że wszystkich NAS wkładasz do jednej szuflady?
    I aż dziw, że nas podczytujesz, skoro TACY właśnie jesteśmy.
    Masochizm czy lubisz poczuć się lepsza w porównaniu do GORSZYCH?
    Również pozdrawiam smile
  • tapatik 01.03.19, 20:28
    reticentia napisała:

    > Wyzbyci serca,empatii,zadufani w sobie...chyba takie sprawiacie wrażenie
    > tak od strony osoby niezwiązanej tu z nikim.

    To może ja odpowiem.
    Na tym forum czasami pojawiają się wpisy, gdzie autorzy piszą jak bardzo są pokrzywdzeni przez los, po czym znikają.
    Tymczasem reszta forum odpisuje, daje dobre rady, stara się pomóc, ale nie ma jak pomóc, bo tej osoby już nie ma na forum.

    Możliwe, że ta osoba potrzebowała coś z siebie wyrzucić i dlatego napisała, a potem już nie wróciła, bo poczuła się lepiej, ale czasem mam wrażenie, że ktoś po prostu robi sobie jaja.

    Moja wrażliwość po prostu się wyczerpuje.

    > Zmieńcie motto.

    NIE.

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • silencjariusz 27.02.19, 23:17
    Chciała się wygadać. Ot co.
  • kevinjohnmalcolm 27.02.19, 22:55
    olala.75 napisał(a):

    Czy on mieszka niedaleko? Widujesz go?
    W takich sytuacjach najlepiej odciąć się zupełnie, wyprowadzić na drugi koniec miasta/kraju/Europy/świata, bo ciągle wszystko Ci będzie go przypominało.
    Nic na to nie poradzisz, musisz się wypłakać. A następnie jakoś żyć dalej.
    Bądź silna. Wiem co czujesz.
  • obrotowy 28.02.19, 00:46
    a nie placz na foro.
  • cambria1.2 28.02.19, 09:49
    Cze Gubiś smile

    --
    Take care, Ninoczka!
  • gyubal_wahazar 28.02.19, 21:23
    Cześć Cambria smilesmile
  • cambria1.2 01.03.19, 09:25
    Będziesz bywać?

    --
    Take care, Ninoczka!
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 18:23
    Postaram się, miło że pytasz smile
  • cambria1.2 01.03.19, 18:40
    Postaraj smile

    --
    Take care, Ninoczka!
  • dolores2222 01.03.19, 19:03
    Tak publiczne okazywanie sympatii do czegoś zobowiązuje tongue_out
  • cambria1.2 01.03.19, 19:37
    Pewnie. Do komentarzy wink

    --
    Take care, Ninoczka!
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 19:38
    O w pineche, a do czego ? wink
  • gabriela1991 28.02.19, 16:41
    Wiem co czujesz. Nue znosze kpiny z tego co w danum momencie czujemy. Jesli ktos nie jest w naszej sytuacji. Ja mam tak samo jak Ty. Kocham swojego meza a on zostawil mnie i dzieci. Serce mam złamane na pol bo nie moge zapomniec tego co bylo dobre. On mysli tylko to co bylo zle ale malzenstwo jest jak roza sa kolce i kwiat...
  • gwen75 28.02.19, 16:48
    gyubal_wahazar napisał:

    > A kim ty jesteś tłuku, by dyktować dziewczynie co ma robić ?

    A kim Ty jesteś, aby go nazywać tłukiem? wink
  • gyubal_wahazar 28.02.19, 21:15
    Odświeżę ci pamięć: jestem gościem który tępi typów chamsko odnoszących się do dziewczyn.
    Jak masz ochotę na odbicie kilku piłek, to nie tłamś tej chuci wink
  • gwen75 28.02.19, 21:25
    Gdzie tam chamstwo widzisz? Powiedział by poszła do pracy i nie płakała na forum. To ma być chamstwo?
    Obraźliwie zachowałeś się Ty wobec Obrotowego. Przez swoją "misję" sam zaniżasz poziom forum.

    > Jak masz ochotę na odbicie kilku piłek, to nie tłamś tej chuci wink

    Te wyzywające tekściki są po prostu nudne smile
  • gyubal_wahazar 28.02.19, 21:30
    Nie dźwigniesz tego, za trudne, pogódź się z tym.
    Obrotowy dostał to na co zasłużył, w języku dla siebie zrozumiałym.
    Dołożę starań by sprostać twym wyrafinowanym potrzebom estetycznym
  • gwen75 28.02.19, 21:32
    gyubal_wahazar napisał:

    > Nie dźwigniesz tego, za trudne, pogódź się z tym.

    Pewnie rycerzu, ja z wiatrakami nie walczę wink
  • gyubal_wahazar 28.02.19, 21:36
    Godne to i sprawiedliwe wink
  • cambria1.2 01.03.19, 09:26
    Juhuuuuu big_grin
    Stary tongue_out dobry Gubiś wink

    --
    Take care, Ninoczka!
  • dolores2222 28.02.19, 17:21
    Kurczę, Ola, jakbym siebie widziała sprzed paru ładnych lat.
    Nie będę się rozwodzić: moje małżeństwo nie przetrwało.
    Te miesiące, kiedy dusiłam się od łez, żeby nie słyszał ani on, ani dziecko... tego nigdy nie zapomnę.
    Nie zapomnę też jego zimnego stwierdzenia: nie kocham cię już.
    Już. To jedno słowo mnie dobiło. Nie wiem, jak się podniosłam, ale podejrzewam, że tylko dla Młodej. W każdym razie przeszłam próbę samobójczą (zamierzenie nieskuteczną - bo Młoda), terapię (bo Młoda), potem cały proces dochodzenia do siebie (bo Młoda). Przeszłam też etap szukania nowej miłości (już nie dla Młodej, ale dla siebie). Niestety miłości nie znalazłam i raczej już się nie nastawiam. Ale wszystko to sprawiło, że dowiedziałam się o sobie od cholery rzeczy, o których bym się nie podejrzewała. Chociażby to, jak silna jestem pomimo tego, że w tyle dołków wpadłam. Nikt mnie nie wspierał i wyłaziłam z nich sama, z jednego po drugim. Czemu to piszę? Żebyś wiedziała, że nie jesteś sama, że inni czują/czuli podobnie. Nie będę cię próbowała pocieszać, bo tego najbardziej nie trawiłam. Sama musisz zdecydować, co dalej. Nikt i nic ci nie pomoże, chyba że profesjonalny terapeuta. To polecam jak najbardziej. Może dzięki temu żyję?
    Trzymaj się mocno i pisz, chociażby tylko do mnie. Nie zniechęcaj się. Są tu starzy zgorzkniali tetrycy, ale jedno masz jak w banku: nie będą ściemniać, nawet jeśli może ci się wydawać, że są nieczuli na twoje problemy.
    Mocno trzymam kciuki za ciebie smile
  • gyubal_wahazar 28.02.19, 21:41
    > Są tu starzy zgorzkniali tetrycy

    Miło, że o mnie myślisz wink

    Ale poważnie, to naprawdę dobrze napisane, dzięki
  • dolores2222 28.02.19, 21:44
    A za co akurat ty mi dziękujesz, bo zwracałam się jakby do kogoś innego wink
  • gyubal_wahazar 28.02.19, 21:51
    Za kawał trudnej, osobistej historii, a przede wszystkim odwagę jej opisania, bo nie bałaś się wystawić na strzał tutejszych szemranych recenzentów wink
  • dolores2222 28.02.19, 22:01
    Odwagę czy głupotę?
    Ale wiesz co? Jestem już na takim etapie życia forumowego, że żadne tutejsze kapiszony mi niestraszne. wink
    Jak również ostra amunicja...
    Zresztą szkoda kulki tongue_out
  • gyubal_wahazar 28.02.19, 22:10
    A kto tam za kobitą trafi ?
    No i miło z Twojej strony, dzięki temu ciekawie się czyta

    Tak dużo ludzi, a tak mało kul ? wink

  • olala.75 01.03.19, 00:16
    to, ze jestem silna, udowodniło mi życie nie raz. Dostałam ogromnego kopa od życia, gdy w bardzo młodym wieku Bóg mi zabrał męża, a pozostawił po nim ogromne problemy.. ale nie poddałam się. Walczyłam dzień i noc...noc i dzień, uczyłam się nowych rzeczy, o których wczesniej nie miałam pojęcia, uczyłam się zycia na nowo. Sama. Sama. Sama. A gdzie Ci wszyscy przyjaciele!? Nagle nie było nikogo, a wczesniej całe pielgrzymki przeszły przez dom, jak można było ciągnąć korzysci. Pewnie za chwilę zaatakuje mnie fala hejtu, ale jestem zywym przykładem, ze gdy dajesz to masz wokół gromadkę "pseudo" przyjaciół, a gdy potrzebujesz, okazuje sie, ze jest tylko planeta ziemia, i ty sama na niej...Ale też miałam córkę, i nie mogłam się poddac...i wylałam morze łez, a teraz wylewam kolejne, bo ten swiat się do mnie uśmiechnął, i wpuscił promyk słonca i miłość. i tak naprawdę dopiero ta była dla mnie tą prawdziwą, ze aż bolało, ale inaczej, tak cudownie..rosły mi skrzydła, ale tez rosłam w siłe, bo każda chwila zbliżała mnie do niego. Pokazałam mu świat, wybudowałam mu dom, pomagałam prowadzic jego firmę, chciaż sama miałam dwie swoje, i jeszcze ogrom problemów pozostawionych w spadku, o których mu nie mówiłam, ale najwazniejsze, ze był...bo tak strasznie go kochałam, i wynagradzał mi to fakt, ze był, ze mogłam zrobic kolacje,po całym dniu charówki, to ze mogłam przytulic się do niego na sofie przed tv, to ze mogłam spac cała noc jak w kokonie, byle tylko te ramiona były jego, to ze moglam go wąchać...Ale teraz już wiem, ze to rozpieszczanie odwróciło sie przeciwko mnie, bo ja też mam swoje potrzeby, i potrzebuję chwili odpoczynku, a przede wszystkim pomocy...moze chocby zakupy, albo zapytac się o rachunki, nie mowiąc, ze moja córka, to jest moja, i on nie musi pomagac w jej utrzymaniu, a tym bardziej dac na wycieczkę szkolną. Oczywiscie najwazniejsze jest zdanie kolegów, nie mówiąc o krytykowaniu mnie przed klientami w firmie. A co tam, poszłam sie wypłakac, tak aby nikt nie widział, i dalej walczyłam o tę miłość. Teraz juz jestem tym zmęczona, wstaję o 6 wracam o 19-nastej, potem jeszcze obowiązki domowe, i czesto praca do nocy bo dnia nie starcza...oczywiscie, ze starczyło by, gdyby tylko mi odrobinę pomógł. Wiem, ze sama zastawiłam na siebie tę pułapkę, i nie wiem jak z niej wybrnąć..a raczej boję się zostac sama. Płaczę, bo on ze mną juz nie rozmawia, obejrzy tv i idzie spac...a ja tak bardzo chciałabym poczuc się choc przez chwile kobietą...marzę, aby ktoś choc przez chwilę o mnie zadbał, aby mnie rozsmieszył, aby cos do mnie mówił, ot tak po prostu..
    i mimo pewności swej siły, jednak nie mam jej na tyle, aby móc powiedzieć: koniec.
    Dzięki, dolores2222... nie wiedziałam jak to z siebie wyrzucic, próbowałam już chyba z rok temu albo dłużej, ale nie potrafię udzielac się na forach. trzymam się, bo nie mam innego wyjscia, ale jakoś kilkanascie lat temu, zupełnie inaczej wyobrażałam sobie życie...całkiem różowo. Jest szare.
  • undead.mortis 01.03.19, 08:32
    256 odcieni szarości heh
    przejdziesz wszystkie to wiem
    i może kiedyś rozwiniesz pantonierkę wink
    ja już przeszedłem prawie do końca
    prawie tylko dlatego bo jeszcze nie gaśnie..... cuś

    --
    morituri te salutant
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 19:34
    Ave Mortuś smile
  • dolores2222 01.03.19, 20:05
    Jak zwykle go rozumiesz.
    Ja jak zwykle nie.
    Czyli są pewne niezmienne rzeczy w życiu oprócz podatków i śmierci. wink
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 20:17
    Dobra chłopina jest, kiedyś się przekonasz. A że pod górę miewa, to i starocerkiewno-słowiańskim sanskrytem nadaje wink
  • dolores2222 01.03.19, 20:37
    Już nie raz się przekonałam, jak mnie mieszał z błotem, a za chwilę wołał: Dolores....
    Jeśli to wg ciebie świadczy o dobroci, to mamy inne słowniki.
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 21:16
    To tzw trudna miłość jest. Duszą amanta targają demony, a oblubienica myśli że mu bigos zaszkodził
  • dolores2222 01.03.19, 21:38
    Miłość twoja i jego?
    Bigos jest ciężkostrawny z natury swej wink
  • 999karolina 01.03.19, 15:49
    Ola, rozumiem i współczuję. Rok to długo. Każdy musi sam sobie radzić w takich sprawach, ale wiem, że słowa wsparcia są ważne.
    Każdy ma swój punkt przesilenia, po przejściu którego mniej cierpi, potrafi wyciszyć emocje, podnosi głowę, zaczyna myśleć o sobie. U mnie (na szczęście) taki punkt nie jest daleki. Angażuję się na całego, jestem tolerancyjna, wiele potrafię znieść, ale przychodzi jakieś wydarzenie, które przegina szalę, albo też przychodzi zmęczenie przepaścią między oczekiwaniami a rzeczywistością i wtedy spada na mnie jakieś olśnienie i nagle z upadku i cierpienia wstaję z jasną głową i sama się sobie dziwię, że potrafię być taka zdecydowana i silna. Kilka razy już takie przesilenie przeżyłam i gdy patrzę wstecz, to chwalę nie wiem co - geny? wychowanie? - że potrafię długo nie cierpieć
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 18:33
    Ola, dasz radę. Jesteś poukładaną i wartościową dziewczyną i masz (zgaduję) wspaniałą córkę, więc tylko kwestia czasu jak się otrząśniesz. Jak mawia młodzież: miej wyebane a będzie Ci dane. Olej typa, jak on olewa Ciebie. Przestań dla niego robic cokolwiek i wychodź z domu pod byle pretekstem. Od dziś działają weturilki, więc tym łatwiej. Nie dawaj mu satysfkacji, że jesteś tą słabszą w związku. Rób swoje i wyałtuj typa ze swego życia, a zobaczysz, że niedługo do niego trafi, że coś jest nie tak i zacznie szukac pretekstu do rozmowy. A póki nie zacznie, gadaj tu z nami. Dużo ludzi jest tu naprawdę na poziomie i również po przejściach, a hejtusiami się nie troskaj (będę koił ich rozterki)
  • dolores2222 01.03.19, 19:02
    Myślę, że Ola nie jest aż tak zatroskana jak ty, Gubciu wink
    Myślę też, że dawanie rad w stylu: olej typa, nie działa.
    Ale może ty lepiej znasz się na kobietach niż ja wink
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 19:33
    No nie taję, że czasem trudno mi przejść obojętnie obok rażących zaniedbań edukacyjnych, ale mam cichą nadzieję, że emanujące z mych ojcowskich rad czułość i ciepło, rekompensują pewne ich niedostatki stylu

    > Myślę też, że dawanie rad w stylu: olej typa, nie działa.

    Ok, przekonałaś mnie. W takim razie wymieniam ją na: 'Pomyśl, co na Twoim miejscu uczyniłby Vito Corleone'.

    > Ale może ty lepiej znasz się na kobietach niż ja wink

    Na moje, na kobietach nikt się nie zna (z nimi samymi włącznie, a może przede wszystkim wink, ale na moją znajomość czeluści męskiej duszy, jeśli tli się jeszcze jakaś iskierka choćby przyjaźni, to typ się w końcu połapie, że coś spartolił
  • dolores2222 01.03.19, 20:04
    Ty się połapałeś? suspicious
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 20:21
    A byłbym tu ? wink
  • dolores2222 01.03.19, 20:35
    A nie wiem.
    A poza tym kulturalny mężczyzna nie odpowiada pytaniem na pytanie. wink
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 21:07
    Poddajesz w wątpliwość mą męskość, maniery, czy jedno i drugie ? wink
  • dolores2222 01.03.19, 21:35
    Wyciągasz zbyt pochopne wnioski wink
  • kevinjohnmalcolm 02.03.19, 00:26
    gyubal_wahazar napisał:

    > 'Pomyśl, co na Twoim miejscu uczyniłby Vito Corleone'.

    A co by zrobił Vittorio Matta?
    Pozdro dla tych którzy wiedzą kto to bez wypytywania wujka google wink
  • tapatik 02.03.19, 09:42
    Musiałem zajrzeć do Google.
    Kiedyś oglądałem pierwszą część w TV.
    Szukam właśnie reszty na YT.


    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • tomekzgor 01.03.19, 22:25
    gyubal_wahazar napisał:
    Olej typa, jak on olewa Ciebie.

    Ja bym może tak jednoznacznie nie napisał. Ale wiem na pewno jedno: nie ma sensu kurczowe trzymanie się związku w którym nie ma obustronnego szacunku. To się musi dla jednej strony źle skończyć. Życie jest krótkie. Jak sie widzi, że ktoś olewa, nie jest zaangażowany emocjonalnie, nie zależy mu, to jest to bez sensu. To już lepsze są jakieś związki "kulawe", nie na co dzień, ale z emocjami, widocznym zainteresowaniem drugim czlowiekiem
  • gwen75 01.03.19, 22:51
    tomekzgor napisał:

    > Ale wiem na pewno jedno: nie ma sens
    > u kurczowe trzymanie się związku w którym nie ma obustronnego szacunku. To się
    > musi dla jednej strony źle skończyć. Życie jest krótkie. Jak sie widzi, że kto
    > ś olewa, nie jest zaangażowany emocjonalnie, nie zależy mu, to jest to bez sens
    > u.

    Ta relacja od samego początku wydawała się "niesymetryczna". Autorka "pokazała mu świat, wybudowała mu dom, pomagała prowadzić firmę". Dawała z siebie dużo i wystarczało jej, że on "był". Działała jakby z podświadomym przeczuciem, że jak dużo z siebie da, to życie jej to zwróci i wynagrodzi. A to tak nie działa. Jak się komuś "poświęcimy" to nie ma gwarancji, że on to doceni i będzie wobec nas postępował podobnie.
    Poza tym wydaje mi się, że autorka za dużo energii i czasu poświęcała materialnemu aspektowy życia, a za mało pielęgnowaniu relacji z najbliższą osobą. To się z czasem musi zemścić. Osiąga się dobrobyt, ale zaczynają szwankować relacje.
  • olala.75 07.03.19, 11:01
    widzisz...dokładnie tak myślałam, ze skoro dam mu to wszystko, on mi dwa razy więcej, i nie chodziło mi o kwestiię materialną, bo to było wtedy dla mnie nie wazne, teraz pewnie zaczyna byc, bo jestem już strasznie zmęczona, i chciałabym aby w koncu ktoś tym razem zaopiekował się mną, choc i to nie będzie łatwe dla mnie, bo jestem tym typem , który musi dać, a nie potrafi wziąć...ale o kwestie uczuciową. Każdy jego usmiech, jego dotyk, jego zapach, to ze budziłam się ścierpnieta rankiem, bo spałam jak w kokonie, to ze budził mnie w nocy i kochał się ze mną..
    Ale w kwestii braku pielegnacji uczuc jestes w błędzie...to ja celebrowałam każdą chwilę, to ja nauczyłam go podróżowac, aby móc spedzac ze sobą jak najwięcej, to ja, mimo wszystko nadal czekam na niego z kolacja, to ja budze się przed nim aby życzycmu miłego dnia, to ja wywracam swiat, aby czuł to co ja czuję...
    Czy Wy Panowie jesteście az tak różni, ze nie potrzebujecie tej bliskosci? po tych 5 minutach "motylków w żołądku" wystarcza wam zwykła, nasza "gospodarcza" obecność?
  • olala.75 07.03.19, 11:39
    mam...i patrze nia nią, i wyobraz sobie, ze widzę w niej siebie...ma niespełna 16 lat, i od jakiegos pół roku ma "przyjaciela", i już widzę, ze popełnia ten sam bład co ja. Jest przekonana, ze nie , ale ja wczesniej u siebie tez tego nie widziałam...Próbuję z nią rozmawiac, bo nie chciałabym aby ktokolwiek ja skrzywdził, tak jak mnie, ale wiadomo, ten wiek rzadzi się swoimi prawami, i mamy nie maja racji...
    Próbuję wyjść, ale w ostatniej chwili rezygnuję, bo co...mam szwendac sie po ulicy!? sama? mam isc na zakupy, w sumie to nawet nie lubię, a i tak wtedy czuje się rozdrażniona, bo chciałabym aby on był ze mna, nawet wtedy gdy mnie pogania, i nie ma do tego cierpliwości, ale jest.
    zarezerwowałam sobie hotel na samotny wyjazd, ale pewnie w ostatniej chwili zrezygnuję, bo przecież co ja tam będę sama robiła? no co? Kurcze, jakie to wszystko trudne.
  • 999karolina 07.03.19, 14:34
    Dzieci w dużym stopniu z relacji między rodzicami "wynoszą" do swojego życia model związku. Bo taki a nie inny model obserwują od najmłodszych lat. Córka, chcąc nie chcąc, przyjmuje postawę matki. Od matki bardzo dużo zależy, jak córka będzie widziała status i rolę kobiety w związku i jaki model będzie próbowała realizować w swoim życiu. Matka daje przykład. Warto o tym pomyśleć.
  • tapatik 01.03.19, 21:20
    Macie ślub?
    Gdzie mieszkacie, u Ciebie czy u niego?
    Jak jest z finansami? Czy jesteś w stanie przeżyć jeśli się rozstaniecie?
    Jak z przyjaciółmi? Został może ktoś normalny czy tylko hieny?

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • olala.75 07.03.19, 11:16
    nie, żyjemy w nieformalnym związku. W sumie to ja wybudowałam dom, potem drugi- większy, do drugiego "włozył" jakąś tam cegiełkę, i to pewnie tez waży na moich uczuciach, bo moje sumienie nie potrafiłoby go wyrzucic...
    Z finansami, ok..pod tym względem nie boje się zostac sama, poniewaz uważam się za bardzo przedsiebiorczą, i nie lubie byc uzalezniona, a może chciałabym, ale nie umiem.
    Przyjaciele- gdyby byli, pewnie nie byłoby mnie tutaj. Ci "pseudo" pojawiaja się tylko, gdy sa w potrzebie.
  • dolores2222 07.03.19, 17:15
    Ola, tnij toksyczne relacje na pniu.
    Ja miałam przez długi czas taką niekontrolowaną potrzebę podtrzymywania relacji nawet wtedy, kiedy widziałam, że drugiej stronie średnio zależy lub wprost mnie wykorzystuje. Przepracowałam to na terapii. Nauczyłam się asertywności i jestem asertywna do bólu. Również w pracy. Nie jestem tam powszechnie lubiana ale jestem szanowana. I to mi w zupełności wystarczy. Jeśli chodzi o przyjaciół, to sprawdza się powiedzenie, że prawdziwych poznajemy w biedzie. Tak więc mnie została jedna, słownie jedna osoba, którą mogę nazwać przyjacielem. I to również mi wystarcza. Nie ma sensu utrzymywać pozorów dobrych relacji, jeśli takimi nie są. To cię będzie zżerać od środka. Należy ostro ciąć. Bez żadnych sentymentów.
    A co do tej "cegiełki" to mam pytanie:
    nie potrafisz czy nie chcesz Go wyrzucić?
    Bo mam wrażenie, że szukasz usprawiedliwienia dla podtrzymywania takiego stanu rzeczy. I piszę to również z własnego doświadczenia. Każda zmiana przeraża, nawet jeśli czujemy, że może to być zmiana na lepsze. Ale trwanie w toksycznym związku, choć może w pewnym sensie zaspokajać potrzebę bezpieczeństwa, to jest tylko bezpieczeństwem pozornym. Nic się nie zmienia? Dajesz a nie dostajesz? Zrób coś. Jakiś konkretny krok. Coś, co pokaże Mu, że jest ci źle, że nie akceptujesz takiego stanu między wami. Bo nie mam pewności, czy twój partner w ogóle zdaje sobie sprawę z tego, jak się czujesz. A ty masz taką pewność?
  • tapatik 07.03.19, 18:23
    Zgadzam się z Dolores.
    Dawno temu nie potrafiłem zakończyć związku, mimo że wszystko wskazywało na jego koniec.

    --
    Kiedy masz spokojną chwilę bez niepokoju, zmartwień i problemów ... nie ciesz się.
    Życie po prostu przeładowuje broń.
  • olala.75 07.03.19, 22:05
    nie potrafię. Nie chcę być sama, ale wiem też, ze nie chcę tkwić w takim związku, tak więc nie potrafię. Jak mam to zrobić? no jak? myślę o tym dość czesto, zaraz potem mam mentlik w głowie..po chwili odzywa się sumienie: a co on zrobi, gdzie się podzieje, czy nie dzieje się mu nic złego...
    No i widzisz dolores2222 , taka ja.
    pewnie to nastąpi, ale jakoś muszę się do tego bardziej przygotować. Muszę spróbowac gdzieś wyjechac sama, aby przekonac się, ze uda mi się to zrobić.
    Pewnie moze wydawac się to dziwne, co napisałam, ale łątwiej skonczyc związek gdy jest w nim przemoc, albo zdrada, bo jest ku temu "bardziej namacalny "powód, a u nas to się po prostu wypaliło.Nie u nas- u niego. My się nawet nie kłócimy, dlaczego? dlatego, ze on zwyczajnie ze mną nie rozmawia. Moze na tematy związane z pracą, ale jak niejednokrotnie próbowałam mu powiedziec-pokazać ten bład, czułam w jego "niemej odpowiedzi" ironię.
    I albo nie zdaje sobie sprawy z mojego cierpienia, albo robi to celowo. Albo-albo.
  • undead.mortis 07.03.19, 22:21
    serce nie sługa tak mówią
    i fakt
    mają rację ale...
    umysł powinien być silniejszy
    i choćby miałby stać się roninem musi to zrozumieć
    boli długo ale w końcu przestaje
    zapomnienie nie przyjdzie nigdy
    zawsze będziesz pamiętać taka blizna która się nie goi
    sorry za heh szczerość
    bo to nie ma co pieprzyć
    ci co kochali nie zapominają i nie przestają
    smutne ale...
    tylko tak poznajesz tych co potrafili...
    jabać to

    --
    morituri te salutant
  • dolores2222 08.03.19, 14:45
    Oczywiście, że łatwiej skończyć, gdy jest taka przyczyna graniczna, po której już nie potrafisz z kimś być.
    U mnie tak nie było. Też się wypaliło. Też trwałam w takim związku jakiś czas. Też nie wiedziałam, co się dzieje, jak to naprawić... Byłam w desperacji i w strasznym poczuciu krzywdy. Dzisiaj wiem, że mąż zwyczajnie przestał mnie kochać, co sam mi powiedział. Kiedyś to mi się wydawało po prostu niemożliwe, nie u nas, nie w naszej relacji. Ale tak się stało i trzeba było posprzątać swoje życie. To co działo się po drodze, opisałam wcześniej. Nie wiem, czy gdyby nie Młoda, to jeszcze bym była. Nie chciałam żyć. Bo ja cały czas kochałam...
    Nie poradzę ci nic mądrego, poza tym, że terapia mi pomogła. I nawet żałuję, że nie wybrałam się na nią wcześniej. Stałam się emocjonalnym wrakiem, ale nie miał mi kto podpowiedzieć, że trzeba iść i szukać pomocy. Ale na szczęście nie było za późno. Wciąż żyję. Jakość tego życia mnie nie zadawala. Jedno, czego mam dziś więcej, to spokój. Niektórzy powiedzą, że to wiele. Owszem, cenię sobie ten stan. Ale samotność bywa dla mnie niestrawna. Jednak już nie chcę być z kimkolwiek, nie chcę się angażować, nie chcę już nic i nikogo tracić. Taki mam plan na resztę życia. Ale jak wiadomo: jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach...
  • undead.mortis 08.03.19, 16:50
    heh no zajebisteeeeeeeeeeee
    podejście tylko kuwa totatalnie nieprawdziwe wink
    i tu mógłbym ale... nie heh

    --
    morituri te salutant
  • obrotowy 28.02.19, 18:54
    bo wtedy nikt nie wtraca sie w moje sprawy...
    a do "centrum" w miare potrzeby zawsze moge doskoczyc.
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 18:23
    Nie jesteś w grajdołku ze swymi koleżkami, tylko na publicznym forum. I póki nie nauczysz się zwracać do kobiet z szacunkiem, będziesz zbierał jak koza za obierki
  • j-k 01.03.19, 20:16
    to ty bedziesz opie*dalany.
    - gdyz to ja, hloopcze
    jestem na tym foro 15 lat.

    Tfu(j), jak zawsze,
    obrotowy.
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 21:12
    Jasiu, aniołku skrzydlaty. Ptaszynko ty moja. Robasiu najdroższy. Myślisz, że wysługą lat mnie w sobie rozmiłujesz ??
    I dobrze myślisz. Dawno nikt mnie tak nie wzruszył
  • dolores2222 01.03.19, 21:36
    Sądziłam, że ciebie nie tak łatwo wzruszyć, ale mylić się jest rzeczą ludzką wink
  • gyubal_wahazar 01.03.19, 21:47
    Też tak sądziłem, a jednak Jasiu wydobył ze mnie tę tkliwości nutę. A Dolorka łatwo się wzrusza, czy zasadniczo z kamienia jest ? wink
  • tapatik 01.03.19, 22:01
    PROSZĘ O SPOKÓJ, BO BĘDĘ CIĄŁ.

    --
    Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
    A dokładniej - niedobór witamin € i $.
  • dolores2222 01.03.19, 22:21
    Teraz jestem wzruszona tongue_out
  • obrotowy 02.03.19, 19:32
    bo niedlugo maja wejsc w zycie przepisy (po odejsciu Prezesa), ze powyzej 65-go roku zycia
    praca bedzie zarobiona - bo doszlismy do Dobrobytu.
  • searam 04.03.19, 22:36
    Ze dwa lata w samotnosci... Dobrze, ze nie dwadziescia, byloby wiecej lez...A tak btw. dawalas mu wszystko czego chcial..? Czy w ogole wiesz czego mezczyzna chce od kobiety, poza pierdami o milosci..?wink
  • tapatik 04.03.19, 23:00
    Co to są pierdy o miłości?

    --
    Kiedy masz spokojną chwilę bez niepokoju, zmartwień i problemów ... nie ciesz się.
    Życie po prostu przeładowuje broń.
  • searam 04.03.19, 23:02
    tapatik napisał:

    > Co to są pierdy o miłości?
    >
    Nie ma czegos takiego jak "milosc" , Ale sa "pierdy" na jej temat. Udowadnia to kazdy dzien.
  • tapatik 05.03.19, 18:19
    Ja twierdzę, że jest. Ba, zdarzyło mi się doświadczyć jej.

    --
    Kiedy masz spokojną chwilę bez niepokoju, zmartwień i problemów ... nie ciesz się.
    Życie po prostu przeładowuje broń.
  • dolores2222 05.03.19, 20:47
    Doświadczyłeś.
    Czas przeszły.
    Na jakiej podstawie twierdzisz zatem, że JEST?
    Nie ma przeszłości, przyszłości. Jest teraz.
  • tapatik 05.03.19, 21:25
    Zostawiłem sobie trochę w słoiku w piwnicy.

    --
    Kiedy masz spokojną chwilę bez niepokoju, zmartwień i problemów ... nie ciesz się.
    Życie po prostu przeładowuje broń.
  • dolores2222 05.03.19, 21:33
    Może sprawdź czy termin ważności nie minął?
  • tapatik 07.03.19, 18:24
    Nie chce mi się do piwnicy złazić.
    Zaczekam na wiosnę.

    --
    Kiedy masz spokojną chwilę bez niepokoju, zmartwień i problemów ... nie ciesz się.
    Życie po prostu przeładowuje broń.
  • olala.75 07.03.19, 11:19
    tylko tyle potrzebujesz...?
  • tapatik 07.03.19, 18:32
    Różni ludzie mają różne potrzeby.

    --
    Kiedy masz spokojną chwilę bez niepokoju, zmartwień i problemów ... nie ciesz się.
    Życie po prostu przeładowuje broń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka