Dodaj do ulubionych

Podwójna moralnosc :)

11.04.19, 16:25
Dziekuje autorce wontku obok , bo slowo "Podwójna" zainspirowlo mnie do utworzenia tegoz smile

mam pewna znajoma, ktora nie potrafi klamac, a moze nie chce ? (nie pytalem - co zacz)

Do tego ma dosc niewyparzony jezor.
Mimo, ze codziennym obyciu jest milai uczynna, to czasem . dochodzi do niepotrzebnych sytuacji konfliktowych - gdy wywali "kawe na lawe" - co o kim/czym mysli...

Moglaby niekiedy trzymac jezyk za zebami, albo powiedziec to samo tylko w sposob zawoalowany - bardziej "dyplomatycznie"...

tylko, gdzie jest granica miedzydyplomacja - a hipokryzja jesli sie nie mowi jasno, ale "zaglaska" problem...?

Trudne to do ustalenia. Osobiscie uwazam, ze odrobina hipokryzji - zwlaszcza w drobnych sprawach nie zaszkodzi...
Pryncypialnym powinno sie byc tylko w sprawach wiekszej wagi...
Edytor zaawansowany
  • gwen75 11.04.19, 21:16
    Ojoj, jak ty się boisz sytuacji konfliktowych...
    Ja tam lubię ludzi, którzy otwarcie mówią co im nie pasuje. Przynajmniej jest jasność sytuacji.
    Mam kolegę, który jest "przyjacielem wszystkich". Nikomu nigdy nie powie niczego niewygodnego, nie skrytykuje. Boi się, że ktoś mógłby coś źle odebrać, skrzywić się, znielubić go. Masakra. Gość jest niewolnikiem swoich lęków.
  • obrotowy 12.04.19, 05:58
    gwen75 napisał:
    > Ojoj, jak ty się boisz sytuacji konfliktowych...


    nie boje sie... odwagi cywilnej mi nie brak.

    NIE LUBIE ich po prostu - bo to dyskomfort.

  • tzn.aga 11.04.19, 21:50
    Kurcze!
    Czyżbyśmy się znali?
    To jakby było o mnie.
  • marcepanka313 11.04.19, 22:20
    Nie chodzi o to, żeby komuś przytakiwać.
    Tylko moim zdaniem nie warto strzelać do muchy z armaty.
    Nie lubię się nikomu wcinać w życie i nie oceniam, no chyba, że rzeczywiście coś mnie mocno uruchomi, ale wtedy prosto, krótko, w cztery oczy.
    Nie sądzę też żeby moje opinie miały jakiekolwiek znaczenie dla kogoś, tak jak opinia na której mi nie zależy miała znaczenie dla mnie.
    Ale to też jest kwestia charakteru, może kultury, empatii, bo też trzeba zdać sobie sprawę, że niektóre słowa mogą zaboleć a nie pomogą.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.04.19, 22:33
    Moim zdaniem granica leży w tym, żeby nie robić komuś niepotrzebnie przykrości, czy nawet krzywdy. Można nie wchrzaniać się w nie swoje sprawy, można starać się być dyplomatą, powiedzieć coś delikatnie, niekiedy nic nie powiedzieć (zamiast kłamstwa czy hipokryzji), jeśli prawdopodobnie to nic nie da. Jednak często spotyka się ludzi, którzy "wazelinują", chwalą kogoś, przymilają się, kadzą mu - żeby ktoś ich polubił... niestety albo stety ludzie szybko wyczuwają FAŁSZ i wcale nie stają się bardziej przyjacielscy, czasem nawet delikwenta bardziej unikają niż "przed wazelinką".
    Ogólnie trzeba starać się być szczerym, ale nie ranić bez potrzeby...
    A kiedy jest potrzeba? Czasem trzeba wykazać się odwagą cywilnąwink i jeśli gruba koleżanka pyta, czy jest gruba, to jej o tym delikatnie, ale szczerze powiedzieć...
    W dzisiejszym świecie obserwuję "syndrom człowieka z liściem na głowie" - wolimy uciekać od niewygodnych sytuacji, które wymagają trochę szczerości, odwagi czy ryzyka.
    youtu.be/pt3g8HPwDSc

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • adria231 18.04.19, 06:06
    Ja nazwałabym pewne sytuacje dyplomacją . To ułatwia kontakty międzyludzkie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.