10.07.19, 14:42
Czemu życie jest chó*nią? Czemu ludzie niszczą nas od środka, dają załamania psychiczne i depresję? Czemu patrzą tylko i wyłącznie na twoje ręce, a na swoje to już nie? Chcą z tobą spędzać czas, ale to ciebie niszczy jeszcze bardziej niż zwykła rozmowa z sąsiadem. Jesteś aspołecznym gnomem, który uwielbia tylko "wybrane" towarzystwo, więc czemu starają się ci towarzystwo wybierać i narzucać swoje? Nie widzą że to ciebie niszczy...? Uważają że masz problem, lecz nie są skorzy do pomocy w rozwiązaniu go. Widzą że jesteś smutny, lecz po pierwszym "Daj mi spokój" odchodzą. Czemu ludzie są debilami nieczułymi na uczucia drugiej osoby? Poco oferują pomoc, skoro po paru dniach stwierdzają że to tylko okres dojrzewania? Jakim prawem oceniają drugą osobę, tylko z racji rzeczy, którą usłyszeli? Czemu nie dają drugiej szansy i nadziei? A gdy nadzieja się pojawi to ją tylko niszczą, dokładnie jak ciebie... Przez dwa lata dawałeś rade, nic sobie nie robiłeś, po prostu sobie istniałeś -bo twoje życie to nie życie, tylko istnienie- z dnia na dzień. Lecz, postanowiłeś zaufać. Co ta decyzja zrobiła? Pogorszyła twoją sytuację psychiczną, zacząłeś po cichu robić jedną, drugą, trzecią, ...trzynastą, czternastą kreskę. Żeby nikogo nie martwić swoim marnym i nic nie wartym życiem, zasłaniasz rany na nadgarstku. Czym? Plastrem, rękawem. Poco? Po to by umrzeć z wiedzą iż nikt się tobą nie interesuje...
"Pozytywne nastawienie to podstawa! Czyli nawet nie znam podstaw..."
Edytor zaawansowany
  • tapatik 10.07.19, 16:53
    Zmień otoczenie.
    Są wśród nas zwierzęta w ludzkiej skórze, a ty nie jesteś w stanie tego zmienić.

    --
    Pieniądze nie zmieniają człowieka.
    Pieniądze pozwalają mu być sobą.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 12.07.19, 11:39
    tapatik napisał:

    > Zmień otoczenie.
    > Są wśród nas zwierzęta w ludzkiej skórze, a ty nie jesteś w stanie tego zmienić

    Nie można ciągle uciekać. Zresztą nie ma dokąd...
    Można zmienić znajomych, ale ludzi z pracy, studiów itp nie da się łatwo zmienić.
    Trzeba zmian dokonywać w sobie, aby zachowania innych tak nie bolały.

    W tym przypadku (złe myśli, samookaleczanie) pewnie najlepsze byłoby połączenie leków z terapią. I ciężka praca nad sobą, aby nauczyć się radzić sobie psychicznie z kopniakami od życia i od ludzi (nabyć jakąś odporność).

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • krwawa_szubienica 12.07.19, 20:47
    Wiem, tyle że to otoczenie to przede wszystkim mój dom. Niema tu takowej patologi, ciężko to powiedzieć, po prostu nie można zmienić, niektórych rzeczy. A ni cofnąć
  • dolores2222 10.07.19, 17:38
    Jeśli masz depresję, idź do lekarza.
    Jeśli się okaleczasz, idź do lekarza.
    Jeśli nie widzisz sensu w życiu, idź do lekarza.
    Inni ludzie nie sprawią, że ten sens znajdziesz.
    Lekarz też nie.
    Ale dobry specjalista pomoże ci w najgorszym pierwszym etapie zwątpienia. I będzie uważnie towarzyszył w kolejnych.
    Nie piszę jako osoba zdrowa. Piszę jako osoba, która leczyła się na depresję. A właściwie wciąż jestem na etapie zdrowienia, bo moja pani doktor powtarza, że depresja jest jak alkoholizm. Należy być czujnym i wsłuchiwać się w siebie, aby nie przeoczyć wznowy.
    Forum jest świetnym miejscem na wygadanie się. Ale forum ci nie pomoże. Jeśli to, co piszesz, nie jest tylko chwilowym spadkiem nastroju, szukaj pomocy specjalisty.
    Też byłam ze swoją chorobą sama. Nikt mi nie pomógł, nie zaprowadził za rączkę do lekarza, nie wspierał. A jednak wychodzę z choroby. Tobie też się uda. Ale samo nie przejdzie, bo to nie grypa...
  • obrotowy 11.07.19, 08:17
    ma racje.

    zmiana otoczenia + porada u specjalisty.

    Swiata nie zmienimy i nie zawsze warto z nim walczyc (i nie kazdy ma na to sile i ochote)

    a i siebie samego zmienic czasem trudno.

    ale to co mozna zrobic - to uswiadomic sobie (samemu i przy pomocy specjalisty) , ze zawsze tak bylo, ze wokol nas beda ludzie nam przychylni, obojetni, a niekiedy nawet nam wrodzy...

    Glowa do gory.

    Jutro tez wstanie Slonce.

    ono wstaje co prawda dla siebie, ale niech sie nam wydaje, ze dla nas smile
  • krwawa_szubienica 12.07.19, 20:51
    ...Ostatnie i przedostatnie zdanie. To wyjaśnienie i powód, czemu się jeszcze nie zabiłam. No i fakt iż boję się zabić :')
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 13.07.19, 13:04
    krwawa_szubienica napisał(a):

    > ...Ostatnie i przedostatnie zdanie. To wyjaśnienie i powód, czemu się jeszcze n
    > ie zabiłam. No i fakt iż boję się zabić :')

    Bój się, bój!smile Zabić się tak naprawdę wcale nie jest łatwo!... najczęściej człowiek kona w męczarniach okropnych, albo ląduje w okaleczonym ciele na kolejne lata życia...
    Także bez głupich pomysłów!smile - tyle musimy przeżyć ile nam dano na licznikusmile nikt nie mówił, że będzie łatwowink
    I pamiętaj, zawsze, w najczarniejszej godzinie: Nic nie jest w życiu na zawsze. Stała jest tylko zmiana. Jeśli jest bardzo źle - oznacza to, że niedługo będzie TYLKO LEPIEJ! I tego trzeba się trzymać.
    Obejrzyj bajkę i oswój swojego czarnego psasmile
    youtu.be/d6_8eLGW9hg
    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 12.07.19, 11:47
    Trudno Ci będzie samej poradzić sobie z tym wszystkim... może być coraz gorzej. Może samo się poprawić, ale dopiero za dobrych parę miesięcy - a to może być za późno, bo Ci się znacznie pogorszy.
    Koniecznie teraz, póki jeszcze masz siły - idź do lekarza. Nawet pierwszego kontaktu - on przepisze lek który podniesie serotoninę/dopaminę, to będziesz miała siłę pomóc sobie dalej (psychiatra, terapia). A i tak minie ze 2-4 tygodnie, zanim lek zadziała - więc nie ma na co czekać, bo kiepsko wygląda to co piszesz.
    Póki co unikaj toksycznych ludzi, którzy mają zły wpływ na Twoje samopoczucie. Odciągaj uwagę (filmy, książki, przyjemności) od swojego złego położenia.
    Potraktuj swoją sytuację poważnie, jak chorobę. Bo to naprawdę choroba, tylko nie boli cię ręka, tylko dusza. Tak czy siak trzeba leczyć. Trzymaj się i pisz z nami! smile


    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 12.07.19, 12:12
    Aha, i jeszcze na fejsie są takie grupy:
    "Psychologia pozytywna"
    "Psychologia pozytywna - Wzajemna Pomoc"
    Skorzystaj... Tam sobie pogadasz z ludźmi o podobnych problemach, możesz radzić się odnośnie swoich i też oderwiesz głowę od wyłącznie swoich spraw. Ludzie dają tam sobie wzajemne wsparcie.
    Pozdrawiam

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • krwawa_szubienica 12.07.19, 21:03
    Kiedy staram się iść w świat fantasy - książki, filmy - to ktoś cały czas mnie od tego odciągnąć. Wiem że powinnam się udać do psychiatry/psychologa, wiem to. Ale boje się jak zareaguje rodzina, ojciec, gdy będzie mnie do niego wiózł... Wiem to iż bez pomocy psychologa nie dam rady i się prędzej niż później się prawdopodobnie powieszę. Bo tak, powieszenie to bardzo interesująca śmierć... Ale wracając, boje się że będą mieli to w dupie -za przeproszeniem - Boje się właśnie tego. Również boje się że nie umiem żyć bez depresji. Że uznają to za okres dojrzewania, a nie jako poważną psychiczną chorobą. I choć wiem że nie dam rady, staram się z całych sił. Naprawdę. Śmieje się nawet z siebie, tylko po to by w końcu dobić siebie do końca, i pokazać samej sobie że nawet ja siebie nienawidzę, gardzę sobą. Podświadomie sama siebie zabijam. A co z tym robię? Kompletnie nic, tylko popadam w większą depresję...
  • tapatik 12.07.19, 21:24
    A nie możesz sama pojechać?
    Ile masz lat?
    Zarabiasz już na siebie, czy jesteś na utrzymaniu rodziców?

    --
    Pieniądze nie zmieniają człowieka.
    Pieniądze pozwalają mu być sobą.
  • kevinjohnmalcolm 13.07.19, 00:16
    tapatik napisał:
    > Zarabiasz już na siebie, czy jesteś na utrzymaniu rodziców?

    To ważne pytanie. Mając własne pieniądze można pójść do lekarza prywatnie i śladu po tym nie będzie, nikt się nie dowie. Potem tylko trzeba bardzo dobrze ukryć leki.
    Zdecydowanie powinnaś iść do lekarza, im dłużej to będziesz odkładać, tym decyzja będzie trudniejsza.
  • gwen75 13.07.19, 00:04
    Kurczę, nie dobijaj tak siebie samej. Jesteś wartościową osobą. Spróbuj kroczek po kroczku odbudowywać poczcie własnej wartości. Ono nie musi być oparte na niczym. Wartość człowieka wynika z prostego faktu, że jesteś istotą żywą.
    Ludźmi staraj się nie przejmować. Większość z nich jest niedojrzała i niezbyt mądra. Zwykli ludzie nie pomogą Ci w Twojej sytuacji, bo sami nie wiedzą jak mogliby pomóc. Zwykle zamiast polegania na innych, lepiej jest polegać na sobie. Miej w sobie siłę, determinację i wiarę, że jesteś w stanie sama sobie pomóc. Kroczek po kroczku można powoli uporządkować swoją psychikę. Oczywiście specjalista też mógłby jakoś pomóc. Na pewno przydadzą się jakieś antydepresanty. One lekko znieczulają i podnoszą nastrój - wtedy jest więcej siły do walki wink
    Koniecznie zmień nicka - obecny jest straszny wink
  • karolivia 13.07.19, 08:32
    krwawa_szubienica napisał(a):

    > Kiedy staram się iść w świat fantasy - książki, filmy - to ktoś cały czas mnie
    > od tego odciągnąć. Wiem że powinnam się udać do psychiatry/psychologa, wiem to.
    > Ale boje się jak zareaguje rodzina, ojciec, gdy będzie mnie do niego wiózł...
    > Wiem to iż bez pomocy psychologa nie dam rady i się prędzej niż później się pra
    > wdopodobnie powieszę.

    Jeżeli czujesz, że nie możesz zaufać rodzicom, a jesteś nieletnia, spróbuj znaleźć kogoś dorosłego w swoim otoczeniu z kim możesz o tym porozmawiać. Może być jakaś ciocia, może być mama twojej koleżanki, może być nauczycielka. Kogoś , do kogo masz zaufanie. Jeżeli nie widzisz takiej osoby wokół siebie to spróbuj zadzwonić 116111.pl/
    Rodzicom czasami faktycznie ciężko "uwierzyć", że dziecko ma depresję, szczególnie jak w ich ocenie ma wszystko co potrzebne do szczęścia, ale zapewniam Cię, że większość rodziców chce dobrze dla swoich dzieci, kocha je i nigdy by sobie nie wybaczyło tego, że Ci nie pomogło.
    Spróbuj porozmawiać o tym co się z Tobą dzieje z kimś komu ufasz w realu. Ok?

    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 13.07.19, 12:56
    Boisz się jak zareaguje rodzina? Ojciec?
    Moja droga, nic nie dzieje się bez przyczyny, zawsze w rodzinie jest jakiś "trup w szafie", a jeśli chorujesz, to może masz skłonności genetyczne, ale środowisko właśnie to wyciągnęło na światło dzienne. W rodzinach jest tak, że dziecko jest "najsłabszym ogniwem" - jeśli coś jest nie tak, dziecko pierwsze zaczyna "szwankować". Ale tego ojciec dowie się od twojego lekarza lub terapeuty, ty mu tego nie mów, bo jak zaczniesz go winić, to zacznie się podświadomie bronić.

    Po prostu usiądź z nim i powiedz:
    "tato, nie radze sobie psychicznie. mam myśli samobójcze, życie mnie przerasta. Pomóż mi z lekarzem, bo boję się, że zrobię sobie krzywdę na amen."

    No jak nie jest totalną patologią, to ogarnie temat.
    Pewnie sobie tam pogada, że o co chodzi, że wszystko masz, że ci się w dupie przewraca...ale raczej to tylko tak z bezsilności się powywnętrza - ale pomoże.
    Tylko nie mów, ze "chcesz się zabić" - bo pomyśli że molodramat robisz, tylko wlaśnie że masz takie myśli i że się boisz... musiałby nie mieć serca, żeby nie zareagować.



    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • heniek.8 13.07.19, 09:41
    nigdy nie rozumiałem idei samookaleczania,
    gdzieś tam czytałem że ten ból daje poczucie kontroli czy coś tam, ale sprawa jest zbyt gruba moim zdaniem żebyś to rozwiązał na forum
    nawet nie wiadomo jak zacząć taką rozmowę, jest taka różnica w postrzeganiu świata (np. twoja vs. moja ocena na ile obcy ludzie mają władzę nad emocjami innych),

    zatem stary trzymaj się ,ale pogadaj o tym ze specjalistą
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 14.07.19, 20:33
    Bardzo dobre na depresję - polecam!
    youtu.be/A4XmVDirqOk

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • kevinjohnmalcolm 15.07.19, 22:02
    A tu wersja oryginalna dla tych którzy znają angielski:
    youtu.be/4N_jjY7W_fs
  • tapatik 15.07.19, 21:36
    No i się dziewczę spłoszyło...

    --
    Pieniądze nie zmieniają człowieka.
    Pieniądze pozwalają mu być sobą.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 16.07.19, 11:41
    tapatik napisał:

    > No i się dziewczę spłoszyło...

    Oby tylko z tego forum... a nie z życia uncertain




    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • dolores2222 16.07.19, 17:26
    Nie tak łatwo jest odejść, Bunciku.
    Wiem coś o tym.
    Nawet jeśli już w nic nie wierzysz, to zawsze kurczowo trzymasz się życia, chociaż to kompletnie irracjonalne. Myślisz, to takie proste... a jednak nie jest. Strach przed powolnym umieraniem w cierpieniu, a co gorsza przed uratowaniem, ratuje pewnie wielu przed podjęciem tej ostatecznej decyzji. Mnie ciągle ratuje miłość do dziecka. Ona jest kotwicą w tym cholernie smutnym życiu. Ostatnio, widząc jak potraktował mnie ojciec, chociaż przy niej się nie rozkleiłam, nie zostawiała mnie na dłużej niż godzina. Dopiero dzisiaj poszła do niego, chociaż już wykonała dwa telefony. A przecież nie ma pojęcia, jak naprawdę ze mną jest. Ale pewnie czuje... I czuje, że ojciec jest nie w porządku. Zresztą zagroziła mu, że jeśli kolejny raz wypowie się o mnie w taki sposób, więcej jej nie zobaczy. Ona tak wiele rozumie. Aż dziwię się, że on tego nie dostrzega. Poszłam do mojej pani doktor. I znowu prochy. Otępiacze, ogłupiacze, wyciszacze... A myślałam, że mam to za sobą. Nie piszę już na samotnych, bo słowa, że próbuję zrobić wrażenie na innych zabolały. Jak można zrobić wrażenie tym, że jest się chorym? Że człowiek nie radzi sobie ze swoim smutkiem? Jakie to wrażenie miałoby być? Pokręconej laski oderwanej od spraw typu trawka, kwiatki i obezwładniająca radość z podrywu?
    A piszę głównie po to, żeby, jeśli to czyta autorka wątku, pokazać jej, że miałam rację. Bo widzę te same symptomy co u mnie i kolejny raz apeluję o pójście do specjalisty. I to tyle. Całuję kiss

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka