Dodaj do ulubionych

pólmetek wakacji za nami

31.07.19, 16:31
Jakieś oceny?
Plany wakacyjne zrealizowane?
Towarzystwo i pogoda dopisały?
A może zostały nawiązane nowe, ciekawe znajomości?

Spotkałem w czasie tych wakacji sporo wypoczywających dwójkami samotnych pań. Większość z nich trudno powiedzieć, że wypoczywała - raczej intensywnie i wesoło spędzała czas, często świetnie się bawiła. Wyróżniały się bardzo pozytywnie na tle z reguły spiętych i czasem nadętych pań wypoczywających rodzinnie. Można z nimi porozmawiać, pożartować, wypić kawę czy drinka
Jedyne zastrzeżenie, że czasem atmosfera zabawy je tak ponosi, że potrafią przesadzić z alkoholem wink
Edytor zaawansowany
  • 999karolina 31.07.19, 18:00
    To może mnie spotkałeś, bo m.in. byłam z koleżanką kilka dni na Mazurach i świetnie się bawiłyśmy smile
    Z tym alkoholem może jest trochę racji wink Też miałam jeden taki dzień, w którym trochę się zbyt intensywnie chłodziłam napojami, ale w końcu są wakacje... wink
  • artur5501 31.07.19, 20:31
    Z alkoholem trzeba uważac, nawet na wakacjach
  • 999karolina 31.07.19, 22:14
    artur5501 napisał:

    > Z alkoholem trzeba uważac, nawet na wakacjach

    No trzeba, trzeba smile. Bo czasem się głupoty robi - jakieś niepotrzebne wiadomości, telefony, słowa, sytuacje itp. Ale co poradzisz? Wakacje smile
  • kevinjohnmalcolm 31.07.19, 21:20
    Ocena: dobra
    Plany wakacyjne jeszcze w większości nie zrealizowane.
    Towarzystwo kompletnie nie dopisało sad
    Pogoda dopisała. http://emots.yetihehe.com/1/buja_w_oblokach.gifhttp://emots.yetihehe.com/3/slonko.gif
    Brak nowych znajomości http://emots.yetihehe.com/2/sciana.gif
  • po-ranna-kawa 01.08.19, 11:06
    roman_to_ja napisał: Jedyne zastrzeżenie, że czasem atmosfera zabawy je tak ponosi, że potrafią przesadzić z alkoholem wink

    Moje obserwacje wskazują, że jednak panom się to częściej zdarza. A wręcz znaczna ich większość w ośrodkach turystycznych jest albo w trakcie picia, albo w trakcie wędrówki po kolejny alkohol, albo w trakcie dogorywania po zbyt obfitym spożyciu. Widok podpitych, bluzgających facetów (od rana) to niemal norma. Wygląda na to, że uważamy to za zjawisko normalne. Żenujący jest widok hałaśliwych, zataczających się panów w średnim i starszym wieku, którzy bardzo "dowcipnie" "podrywają" młode dziewczyny, które mogłyby być ich córkami. Rzecz jasna równie żenujący jest widok pań w średnim wieku, którym po spożyciu wydaje się, że mają 19 lat i ponieważ czują się anonimowe, to natarczywie kokietują młodych chłopaków. Ale jednak te kobiece akcje są wielokrotnie rzadsze od nagminnych męskich. Mimo wszystko panie nawet w wakacyjnych okolicznościach rozluźnienia w zdecydowanej większości trzymają poziom adekwatny do sytuacji, bo mają swoją klasę nie dlatego, że tak wypada, ale dlatego że po prostu ją naturalnie mają. I alkohol tego nie zmienia. Panowie są daleko w tyle. Tyle moich obserwacji wakacyjnych smile
  • 999karolina 01.08.19, 12:41
    po-ranna-kawa napisała: Widok podpitych, bluzgających facetów (od rana) to niemal norma.

    Niestety normą chyba staje się powszechne bluzganie (nie tlylko w wykonaniu podpitych facetów). Ludzie używają coraz mniej słów, więc zastępują je ku..ami, pier...eniem itp. Przeklinają już nawet dzieci przy rodzicach i rodzice do dzieci. "Sebek, ku.wa, wyp...dalaj już z wody" do małego dziecka nikogo nie rusza. Ale co się dziwić, skoro się słyszy taki dialog matki (na oko inteligencja, w ręcę poważna książka) z nastolatnim synem:
    - Mamo, ja pie..olę, w tym kiblu, kur..sko śmierdzi
    - No to zap..rdalaj na wydmy.

    Nie wiem, jak można pozwolić, żeby dziecku (nawet prawie dorosłemu) w ogóle przyszło do głowy, że może do matki się tak zwracać (w jakichkolwiek okolcznościach) i jak można sobie pozwolić, żeby tak dziecku odpowiadać. Można sobie kupić dobre ciuchy, ale słoma z butów i tak wyjdzie.

  • po-ranna-kawa 01.08.19, 12:17
    Mpja ocena na półmetku: 4+ (w skali do 6)
    Plany zrealizowane z nawiązką - byłam 2 tygodnie nad morzem + nieoczekiwanie jeden przedłużony nieco weekend nad jeziorem
    Pogoda - pół na pół, a towarzystwo na 5 smile
    Nowe znajomości nawiązane. Raczej nie takie zapowiadające bliższe relacje osobiste (chociaż z tym to nigdy nic nie wiadomo), ale za to fajne otwarcie się na nowe środowisko

  • 999karolina 01.08.19, 16:10
    A moja ocena na półmetku - 3+ bo dłuższy wyjazd dopiero przede mną. Na razie zaliczyłam kilka dni Mazur (ale za to wstrzeliłam się w niezłą pogodę) i 3 dni na działce nad rzeką.
    Towarzysko raz super a raz tak sobie. Sprawdza się powiedzenia, o których często zapominamy - że nie wszystko złoto, co się świeci. Oraz, że dobry stary kumpel jest jak stare buty - okazuje się najwygodniejszy.
  • karolivia 03.08.19, 12:38
    roman_to_ja napisał:

    Wyróżniały się bardzo pozytywnie na
    > tle z reguły spiętych i czasem nadętych pań wypoczywających rodzinnie.

    No dziękuje Ci Roman wink, bo ja akurat rodzinnie.
    Z tym, że ten... dobrze się bawiłam. Po to w sumie się ma wakacje, nie? żeby na luzie podejść do tego co się przydarza. Napięcia to ja mam w pracy. Po cholerę się jeszcze w czasie urlopu spinać?

    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • roman_to_ja 03.08.19, 14:40
    Czyli wyróżniałaś się pozytywnie smile
  • karolivia 03.08.19, 12:39
    A założyciel wątku jak się bawi/bawił, albo planuje bawić?


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • roman_to_ja 03.08.19, 14:38
    Założyciel wątku jak na niego to już wypoczął, bo był tydzień w Italii (1 doba Florencja, 1 doba Wenecja, 5 dób nad morzem w Toskanii) oraz przez ponad tydzień moczył nie powiem co w polskim morzu i Zatoce Puckiej. I w dodatku nie powiedzial jeszcze ostatniego słowa, bo wybiera się jeszcze gdzieś na początku września.
    Towarzysko w miarę ok. Ale jak to z wakacyjnymi znajomościami - dobrze się bawisz, a potem wszyscy rozjeżdżają się do domów i swoich problemów. Ale to też urok wakacji.
  • karolivia 03.08.19, 22:57
    Wenecja i Florencja ... zazdroszczę. Ja w Szkocji byłam. Piękne miejsce. I mili ludzie. Tyle, że trudno tych szkotów zrozumieć.
    W polskim morzu to ciężko było coś dłużej moczyć, z powodu migrujących sinic wink, ale w morzu Północnym tez nie było łatwo, bo nieco chłodnawe , nawet dla kogoś przystosowanego do temperatur w Bałtyku.



    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • roman_to_ja 03.08.19, 23:42
    Wenecja bylaby fajniejsza gdyby tam ze 3 dni pobyć, bez pośpiechu, połazić wzdłuż kanałów,wypić na spokojnie kawę, wieczorem i w nocy połazić po barkach. A nie na łapu-capu. Więc nie ma co zazdrościć.
  • karolivia 04.08.19, 10:00
    To prawda. Warto ( jak w każdym interesującym miejscu) spędzić tam więcej czasu, zagubić się bez planu, pobłądzić w mniej uczęszczanych wąskich uliczkach, uciec od wszechobecnego tłumu na placu św Marka, znaleźć jakiś zaułek który sprawi, że zapamiętasz to miejsce na zawsze. Oczywiście najlepiej zrobić to z kimś kogo też chcesz pamiętać jak najdłużej. A na koniec zamknąć to wszystko we wspomnieniu: "Wenecja zawsze będzie nasza".
    I potem zazdrościć innym, że są w Wenecji. wink



    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • po-ranna-kawa 04.08.19, 11:36
    Ja mam takie zamknięte wspomnienie sprzed kilku lat z Krakowa. Jakby wyryte w pamięci na stałe. Pamietam słowa, gesty, sytuacje, jakieś szczegóły, których się pozornie nie zauważa, nawet zapachy. To jest niesamowite, trudne do opisania. Jak jakiś klimatyczny film, na który patrzę z boku, ale w którym jednocześnie sama występuję. Może tak się utrwala chwila beztroski i szczęścia? I wtedy powstają takie zamkniete na zawsze wspomnienia, dla których warto żyć, chociaż zdarzają się (przynaj mnie) rzadko. Ale są takie fajne.
    Dzięki, Karolivia, miałam kiepski nastrój. I już nie mam smile
  • artur5501 05.08.19, 00:58
    Ale wam się na egzaltację zebrało. Po co to dorabianie sentymentalnej ideologii? Wenecja czy Kraków. To nie ma znaczenia. Jak kobietę się dobrze puknie, to i w Raciborzu czy Ełku będzie zachwycona. Nie rozumiem gości, którzy dają się naciągnąć na Wyjazd do Wenecji, wywalają ciężko zarobione pieniądze (pewnie ze 2 tys), bo im laska wmówiła, że tam będzie lepsza. A tak naprawdę chce się po prostu przejechać za granicę i zaimponować koleżankom, wrzucić fotki na FB.
  • 999karolina 05.08.19, 10:16
    artur5501 napisał:
    Jak kobietę się dobrze puknie, to i w Raciborzu czy Ełku będzie zachwycona. Nie rozumiem gości, którzy dają się naciągnąć na Wyjazd do Wenecji, wywalają ciężko zarobione pieniądze (pewnie ze 2 tys), bo im laska wmówiła, że tam będzie lepsza. A tak naprawdę chce się po pro
    > stu przejechać za granicę i zaimponować koleżankom, wrzucić fotki na FB.

    Chociaż domyślam sie, że to lekka prowokacja i chociaż to nie do mnie, to odpowiem.
    Artur, masz rację - jak się kobiete dobrze puknie, to jest zachwycona. I można to dobrze zrobić nie tylko w Wenecji czy Krakowie, ale także w Raciborzu. Kwestia tylko w tym, co sie rozumie pod pojeciem "puknie". Żeby naprawdę dobrze puknąć (i uwierz mi, że dobrze dla obu stron, chociaż skoro tak piszesz, to pewnie jeszcze tego nie wiesz) to nie wystarczą dwie osoby, gotowość oraz trochę kondycji fizycznej. Tak każdy głupi potrafi. Żeby się dobrze puknąć, trzeba znacznie więcej. Pukanie to nie tylko seks, lecz wiele spraw, które się toczą wokół. Nie wystarczą dwie dobre drużyny piłkarskie, żeby był ciekawy, zapadajacy w pamięć mecz. Musi być wysoka stawka, dramaturgia, nakręcone wcześniej emocje, ciekawy przebieg. Z pukaniem jest podobnie. Jeśli obie strony nie potrafią stworzyć takich warunków, to owszem mogą się puknąć, ale nie bedzie to impreza dla obojga niezwykła, wyjątkowa. Radzę spróbować, jeśli potrafisz
    I nie jest ważne, czy sie wyda 2 tys. czy 200 zł czy może 20 tys. , a może nic. Każdy wyda, na ile go stać i w zależności od pomysłu, możliwości, chęci i okoliczności. Liczy sie efekt a nie koszty. Możesz obliczać, ile kosztowalo puknięcie i cieszyć się, że im mniej, tym lepiej. Tak samo jak można np. kupić sobie kaktusa w doniczce, zalożyć w domu duży kapelusz, upić się tequilą i mieć zludzenie, że się siedzi w barku na plaży na Jukatanie w Zatoce Meksykańskiej. Ale uwierz, że to nie to samo. Warunkiem naprawdę dobrego pukania jest zrozumienie tej różnicy. Staraj się wejść na ten poziom, a będziesz miał dobre wspomnienia oraz staniesz się bohaterem czyichś fajnych wspomnień i przestaniesz jęczęć po nocach smile
  • po-ranna-kawa 05.08.19, 19:43
    Karolina, masz talent. Lepiej bym nie napisała
  • kevinjohnmalcolm 05.08.19, 20:24
    Pięknie podsumowałaś! Brawo! Liczy się jakość, a nie ilość smile
  • karolivia 05.08.19, 20:30
    10/10 smile


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • artur5501 05.08.19, 21:22
    Żyjemy w kapitalizmie. Trzeba liczyc koszty. Jeśli mogę mieć to samo w Raciborzu co w Wenecji, to po co mam jechac do Wenecji? Nie ma się co szarpać.
    Fajnie się czyta o tych waszych uniesieniach. Szkoda, że oczekiwania i wymogi są zazwyczaj tylko skierowanw w stronę facetów. To oni mają zadbać o nastrój, o te wszystkie kwestie, które mają być wokół. A rolą kobiety jest tylko być. Jeśli "pukanie" to gra zespolowa, to obie strony powinny ten nastrój podkręcać. A tak z reguły nie jest. Z jednej strony są oczekiwania, a druga ma sie starać. Do autorek tych postów o Wenecji i Krakowie: czy dałyscie coś z siebie, żeby bylo tak fajnie, czy tylko czekałyście? Ale szczerze.
  • kevinjohnmalcolm 05.08.19, 22:01
    artur5501 napisał:

    > Jeśli "pukanie" to gra zespolowa, to obie strony powinny ten nastrój podkręcać.

    10/10
    Tak jak przyznałem całkowitą rację Karolinie, tak tutaj przyznają ją także Arturowi.
  • 999karolina 05.08.19, 22:20
    I tu trochę niechętnie, ale muszę się Arturze także z Tobą trochę zgodzić. Kobiety się przyzwyczajają, jeśli ktoś o nie zabiega, często nie umieja tego docenić, mysśą, że tak będzie zawsze i że to jest bezwarunkowe. Bywaja mówiąc oględnie malo empatyczne.
    Zaangażowanie powinno być obustronne. To jest warunek konieczny. Zakochany czy zauroczony facet znieniesie wiele, ale jest taki moment, że szala się przeważa i wtedy nie ma odwrotu. Odchodzi i nic go nie zatrzyma. Często robi to bez ostrzeżenia. Wtedy jest płacz, że "jak to?" "Już mnie nie kocha?" "Co sie stalo?" "Dlaczego tak nagle?".
    Jakie nagle?
    Inna opcja to olewanie. Pojawia sie koleś, który wykazał zainteresowanie. To nic że wyglada na idiotę, że z góry wiadomo, że nic z tego nie będzie. Ale to okazane zainteresowanie jest takie ekscytujące. . Buduje się na tym fundamencie z piasku wielkie oczekiwania, jest zaślepienie. Potem rozczaowanie, bo ma dziewczynę/żonę, bo chcial tylko pzyknąć. I potem nie ma do kogo wrócić i znów placz.
    Ale to wszystko dotyczy kobiet pustych, głupich, bez doświadczenia.
    Ile ja takich sytuacji widzialam!
    Dlatego, laski, jedno przesłanie: doceniajcie tych, którzy okazuja wam uczucia. Nie lekceważcie ich, nie rańcie ich uczuć, bo te uczucia są wyjątkowe, ale mają swoje granice. Wiadomo, że każda kiężniczka czeka i zasluguje na księcia na bialym koniu, ale tych księciów nie ma zbyt wielu. A konkurencja jest duża. Są młodzsze, piękniejsze. Trzeba się z tym pogodzić. I jeśli chcecie dobrego związku, to dbajcie o niego, bo nic nie jest dane raz na zawsze.


  • gwen75 06.08.19, 01:13
    Kurczę Karolino, jak Ty mądrze piszesz... wink
  • po-ranna-kawa 06.08.19, 11:06
    999karolina napisała: > Ile ja takich sytuacji widzialam!

    A ile ja? Nawet sama kiedyś byłam autorką takiej sytuacji. Ale tak już jest - człowiek nie zawsze umie docenić to, co ma, nawet gdy mu z tym dobrze. Szuka czegoś innego, bo wydaje mu się, że może będzie lepiej, często nawet jeśli na pierwszy rzut oka nic na to nie wskazuje. Czasem znajdzie, częściej nabije sobie guza. Pewnie trzeba sobie nabić guza, żeby być mądrzejszym. To się nazywa doświadczenie.
  • tomekzgor 07.08.19, 12:25
    999karolina napisała: > Inna opcja to olewanie. Pojawia sie koleś, który wykazał zainteresowanie. To nic że wyglada na idiotę, że z góry wiadomo, że nic z tego nie będzie. Ale to okazane zainteresowanie jest takie ekscytujące. . Buduje się na tym fundamencie z piasku wielkie oczekiwania, jest zaślepienie. Potem rozczaowanie, bo ma dziewczynę/żonę, bo chcial tylko pzyknąć. I potem nie ma do kogo wrócić i znów placz.

    To chyba opcja której ulegają nie tylko kobiety. Mężczyźni też. Często nie mogę patrzeć (i zrozumieć) że dorośli ludzie tak angażują się emocjonalnie i próbują często na siłę i upierdliwie inicjować jakieś "romanse" z osobami które są z zupełnie innej planety pod względem charakteru, zainteresowań, sposobu spędzania czasu, temperamentu. Nibo to widzą i wiedzą ale jednak nie potrafią odpuścić. Miałem kumpla z pracy - aktywny w róznych dziedzinach (narty, rower, sporty wodne, wycieczki w dziwne miejsca itp.) - który się naparł na jakąś kobietę, która najbardziej lubiła siedzieć w domu, wyjście do pobliskiej galerii handlowej planowała z trzydniowym wyprzedzeniem a wyjazd na wakacje do Darłówka - z conajmniej rocznym. W związku z tym terminu randki nie mogli uzgodnić jakieś 3 lata smile. Nie mogłem się nadziwić. Ludzie sami komplikują sobie życie.
  • karolivia 05.08.19, 23:10
    artur5501 napisał:

    > Żyjemy w kapitalizmie. Trzeba liczyc koszty. Jeśli mogę mieć to samo w Raciborz
    > u co w Wenecji, to po co mam jechac do Wenecji? Nie ma się co szarpać.

    Ja tam lubię się gdzieś przejechać w ciekawe miejsce, jak mam urlop. Całą resztę sobie sam dopisałeś, że ktoś za ten mój wyjazd płacił, że był przysłowiowym "jeleniem", że to o "pukanie" chodziło. wink

    Co do gier zespołowych, pełna zgoda. Tyle, że w grach zespołowych są różne ligi. Słusznie zauważyłeś, że "pukać" się można wszędzie.

    A Wenecja? Jest niezwykła i pewno tam kiedyś wrócę, jak wcześniej nie zatonie.
    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • artur5501 05.08.19, 23:28
    Karolivia, spokojnie, nie pisalem bezpośrednio o Tobie, lecz o sytuacjach, które występują.
    O jakie ligii w tych grach zepołowych chodzi? Bo nie dopowiedziałaś? Może mi to bezpośrednio wyjaśnisz wink
  • karolivia 07.08.19, 21:08
    artur5501 napisał:

    > Karolivia, spokojnie, nie pisalem bezpośrednio o Tobie, lecz o sytuacjach, któr
    > e występują.
    > O jakie ligii w tych grach zepołowych chodzi? Bo nie dopowiedziałaś? Może mi to
    > bezpośrednio wyjaśnisz wink

    Ano jakoś ze składni, której użyłeś, wyszło mi że to mnie pytałeś ile z siebie "dałam" wink. Peace.
    W kwestii różnych lig powiem tak:
    Można się tak jak mówisz "pukać" ( to ze strony faceta), albo "dawać dupy" ( to kobiety-no powiedzmy, że zazwyczaj kobietywink i to jest gra zespołowa w której jedna strona próbuje uzyskać egoistycznie zadowolenie, nie zważając na tą drugą stronę. Status materialny nie ma tu nic do rzeczy. To , moim zdaniem kwestia mentalności i wrażliwości.
    Inna liga gry zespołowej ( jestem jej zwolennikiem) to próba poznania i spotkania się z drugim człowiekiem jako podmiotem, a nie przedmiotowe go traktowanie.

    Nie mnie oceniać która liga lepsza.
    Zależy pewno czego oczekujesz. W tej drugiej to nie jest kwestia kalkulacji ile trzeba za bzykano w Wenecji zapłacić ( tu dodam, że 2 tys może byc mało, droga wyspa). Po prostu, lubisz kogoś, bardzo, chcesz z nim spedzic czas i masz dwie opcje, albo sie dostosujesz do finansów tej drugiej osoby i pojedziesz z nia pod namiot na Mazury ( co ma swój urok), albo ją przekonasz że bardzo chcesz do tej Wenecji z nia jechac, na tyle bardzo, ze mozesz za to zaplacic
    bez manipulacji, bez podchodów, szczerze.



    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • roman_to_ja 07.08.19, 13:03
    > artur5501 napisał: Jeśli mogę mieć to samo w Raciborzu co w Wenecji, to po co mam jechac do Wenecji?

    Żeby pobyć w Wenecji i w dodatku z bliską osobą?
  • karolivia 07.08.19, 21:09
    no, a ja tu jakies wypracowanie napisałam na ten temat...wink
    Dziekuje
    Roman



    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • roman_to_ja 07.08.19, 21:26
    Zawsze do usług smile
  • karolivia 07.08.19, 21:34
    roman_to_ja napisał:

    > Zawsze do usług smile

    Kiedyś Cię sprawdzę wink, w końcu.


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • roman_to_ja 07.08.19, 22:31
    Obiecnaki smile
  • karolivia 08.08.19, 18:46
    Masz mniewink


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • aniolka13 05.08.19, 19:42
    Brawo smile
  • tomekzgor 16.08.19, 00:34
    Ile wy macie tych urlopów?
    Ja po obcowaniu w lipcu z duchami zamków na Dolnym żśpenetrowaniu w lipcu Dolnego Śląsku i zrealizowaniu teraz jakichś wyjazdowych obowiązków rodzinnych,zostawiam sobie końcówkę letniego urlopu na tygodniowy wypad nad morze we wrześniu. Mam nadzieję że tam już będzie luźniej, spokojniej no i sami dorośli. A jak wiadomo - gdy nie ma dzieci to jesteśmy niegrzeczni... wink
  • karolivia 16.08.19, 17:00
    tomekzgor napisał:

    > Ile wy macie tych urlopów?
    A ile sobie zrobimy tyle mamy smile

    > Mam nadzieję że tam już będzie luźniej, spokojniej no i sami dorośli. A jak wia
    > domo - gdy nie ma dzieci to jesteśmy niegrzeczni... wink

    Luźniej będzie, to prawda, co do dzieci, to też będą i to te w wieku przedszkolnym, ale też studentek powinno być więcejwink.





    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • karolivia 16.08.19, 17:22
    Ja już mogę z grubsza podsumować. Wakacje. Co prawda jeden wyjazd mi został, króciutki, nad morze, we wrześniu ( takie pożegnanie lata i zamknięcie sezonu), ale w sumie... po wakacjach. sad
    Pogoda? No rewelacja, nawet w Anglii i Szkocji bez deszczu ( nie pierwszy raz mnie wyspa pozytywnie zaskoczyła). Towarzystwo? Nie ma co narzekać. Nowe znajomości zostały faktycznie nawiązane,czy coś z tego będzie? Życie pokaże.
    Zawsze lubiłam Wrocław i szukanie krasnali. Tym razem znalazłam nowego. Mała rzecz, a cieszy. Mają wrocławianie tak zwane "jaja" . Chapeau bas. smile


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • 999karolina 16.08.19, 19:40
    Krasnal super. Ale w pierwszej chwili pomyślałam, że znalazłaś we Wrocławiu krasnala innego rodzaju smile
  • karolivia 17.08.19, 11:30
    Moje intuicja mi podpowiada, że krasnale innego rodzaju znajdują się same, nie należy ich zbyt intensywnie szukać wink. A jak się nie znajdują to z pokorą trzeba przyjąć przeznaczenie i cieszyć się z innych rzeczy.
    Z wiekiem jakoś coraz bardziej pogodzona z życiem się robię. I tu mam zawsze problem czy to wynika z doświadczenia czy ze starości, czy z obu rzeczy naraz wink


    --
    "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
  • po-ranna-kawa 17.08.19, 14:57
    Mam podobnie. Czasem myślę, że to nie tyle starość, co wyrosłam z przekonania, że trzeba za wszelką cenę jakieś stadło organizować. Powiem więcej - chyba bym już nawet nie chciała i nie dała rady się dostsować.
    Ważne, żeby mieć jakieś "bratnie dusze" (bardziej i mniej bratnie), z którymi można się spotkać, gdzieś pójść lub pojechać. Kogoś bliskiego, z kim można czasem od serca pogadać i może nie tylko.
  • po-ranna-kawa 01.09.19, 00:36
    A teraz już całkiem koniec wakacji. Od poniedzialku korki, tlok, ścisk, brak miejsc parkingowych, ludzie bardziej nerwowi.
    Czyli najlepszy czas na wyjazd smile
  • adria231 01.09.19, 14:51
    Jeżeli w waszej relacji chodzi tylko o "pukanie", to faktycznie wyjazd do Wenecji jest niepotrzebnym wydawaniem pieniędzy. Przecież wystarczy zabrać dziewczynę w krzaki koło blokowiska. Efekt ten sam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka