Dodaj do ulubionych

spotkałam dziś "kumpelę"

16.10.19, 02:16
Umówiłam się z koleżanką, ona przyszła ze swoją "kumpelą" (tak ją nazwała). Piłyśmy wino i gadałysmy o życiu, czyli głównie o facetach, związkach itp. wink
No i okazało się, że kumpela zakochała się w młodszym o 10 lat facecie, którego na wiosnę poznała przelotnie na jakiejś imprezie plenerowej z alkoholem, tańcami itp. On z nią trochę tańczył, prawił komplementy, powiedział, że go zauroczyła i że czuje, że są dla siebie stworzeni. Potem się rozjechali - każde do swojego miasta. Ponieważ wymienili się kontaktami, on jej często wysyłał jakieś memy, filmiki czasem sprośne itp. Ona uznała to za przejaw jego wyjątkowego i stałego zainteresowania, snuła jakieś plany. Ale jakoś nie mogła wymusić na nim spotkania (zawsze coś mu akurat przeszkadzało). Powiedziala kiedyś o tym swojej koleżance, a tamta zaczęła się śmiać i powiedziała, że gdyby ona chciała każdego, kto jej wysyła jakieś filmy, uznać za swojego adoratora, to wyszloby na to, że podrywa ją wielu facetów. No to kumpela skontaktowala się z kilkoma koleżankami, które też były na tej plenerowej imprezie i znały jej "wielbiciela". Wszystkie potwierdziły, że też dostają od niego te filmiki, memy i życzenia na świeta, bo facet wysyla to hurtem wszystkim, których ma w kontktach. Więc nie jest to żadne wyróżnienie. Jedna nawet uznała, że filmiki były zbyt "bezpośrednie", jak na ich stopień znajomości, więc wywalila go z kontaktów. Kumpela się załamała i od miesiąca jest w depresji.

A teraz uwaga: Kumpela ma 40 z dużym plusem, jest po rozwodzie, ma dorosłe dziecko, dobre wyksztalcenie, solidną pozycje zawodową, jest inteligentna, niebrzydka. I niech ktoś mi powie, że tylko faceci zatrzymują się w rozwoju w dzieciństwie. Dojrzała (wydawłoby się) kobieta, z doświadczeniami, ktora zapewne od czasów liceum byla już w co najmniej kilku związkach, miala męża, potrafi (niczym 15-latka) doprowadzic się do takiego stanu na postawie kilku komplementów podpitego faceta, odlatuje, zastanwia się, jak sobie urządzą życie, gdzie bedą mieszkać. A potem ma załamkę.
Obserwuj wątek
    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: spotkałam dziś "kumpelę" 16.10.19, 11:48
      Tak, dużo spotykam wokół siebie takich wykształconych, ustawionych życiowo "desperatek" ok 40-tki. Tak, jakby emocjonalnie zatrzymały się na liceum, jakby zupełnie życia i mężczyzn nie znały... Też mnie to dziwi.
      Takich, co przesyłają "filmiki", ale do spotkań nie dochodzi - to jest na pęczki. Nieraz się dziwię, że facetom się tak chce... to chyba u nich biologia działa, że sobie sztucznie przytrzymują "potencjalne zaplecze"...
      Część panów też w ten sposób "dziadzieje", że im wystarczy kontakt wirtualny w ramach zaspokajania/łechtania swojego ego (inne potrzeby zaspokajają sami albo mają panią dochodzącą).
      Ogólnie ta cała gra dzisiejszych czterdziestolatków, messengerowe znajomości rozpoczynające się klikaniem "lubię to" na fejsie, a kończące "zablokowaniem" na fejsie - to żenada jest.
      No są jeszcze tacy, co jak się robi niewygodnie - znikają bez słowa. Nasłuchałam się płaczu czterdziestoletnich dziewczynek, że "przestał się odzywać nagle". Sama też raz zostałam tak potraktowana.
      Ogólnie coraz bardziej mierzi mnie ta cała zabawa czterdziestoletnich niedojrzałych dzieciaków obu płcitongue_out

      --
      Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
      • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: spotkałam dziś "kumpelę" 16.10.19, 14:04
        Ja jestem z tej drugiej strony "barykady" i akurat nie mam takich doświadczeń - ale mam przekonanie graniczące z pewnością, że gdzieś w tle u takich pań siedzi tak naprawdę brak chęci i wiary w jakikolwiek poważniejszy związek ...
        Gdyby w jakikolwiek poważny sposób podchodziły to tej kwestii, to nie czekały by na dalszy samoistny rozwój sytuacji (że niby facet jak za dawnych młodzieńczych lat będzie latał jak pszczoła koło kwiatka z nektarem aby zapylić tongue_out ) - szybko też zweryfikowały by szanse na ewentualny ciąg dalszy na następnym spotkaniu czy spotkaniach.

        Oczywiście na pewno jest jakiś procent pań, których dojrzałość z peselu jest odwrotnie proporcjonalna do dojrzałości życiowej (a co za tym idzie umiejętności trzeźwej oceny wstępnej sytuacji w relacji damsko/męskiej) - sądząc po tym co pisze Buntosia jest to dużo większa populacja niż mi się mogło wydawać sad

        Pewnie męskim odpowiednikiem są ci faceci, którzy będąc w podobnej metryce zatrzymali się na etapie życia "klub/knajpa - granie w gry - bogate życie zewnętrzne na portalach wszelkiej maści" - tyle, że jak znam swoją płeć to zdecydowana większość ma świadomość, że tak naprawdę to dobrze im z takim życiem tongue_out - mało poważnych życiowych obowiązków, dużo niepoważnych acz zapewne lekkich chwil, i tak życie jakoś płynie wink
        • obrotowy tesz tak uwazam :) 16.10.19, 14:16
          obserwator-rzeczy-ulotnych napisał:
          że tak naprawdę to dobrze im z takim życiem tongue_out - mało poważnych życiowych obowiązków, dużo niepoważnych acz zapewne lekkich chwil, i tak życie jakoś płynie wink


          tesz tak uwazam smile

          dojrzaly mezczyzna powinien sie zenic dopiero w powaznym wieku
          (gdy w kosciach zaczyna strzykac)

          ze swoja przyszla pielegniarka smile
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: spotkałam dziś "kumpelę" 16.10.19, 15:39
          obserwator-rzeczy-ulotnych napisał:

          > Ja jestem z tej drugiej strony "barykady" i akurat nie mam takich doświadczeń -
          > ale mam przekonanie graniczące z pewnością, że gdzieś w tle u takich pań siedz
          > i tak naprawdę brak chęci i wiary w jakikolwiek poważniejszy związek ...
          > Gdyby w jakikolwiek poważny sposób podchodziły to tej kwestii, to nie czekały b
          > y na dalszy samoistny rozwój sytuacji (że niby facet jak za dawnych młodzieńczy
          > ch lat będzie latał jak pszczoła koło kwiatka z nektarem aby zapylić tongue_out ) - szy
          > bko też zweryfikowały by szanse na ewentualny ciąg dalszy na następnym spotkani
          > u czy spotkaniach.

          Myślę że kobiety czują, ze są niepoważnie traktowane, ale jednak się łudzą, że koleś je poważnie potraktuje, że z czasem się zaangażuje. Ale w większości sytuacji to tak jak pisze obrotowy - poważnie potraktuje dopiero, jak w kościach zastrzyka i trzeba będzie szukać pielęgniarkiwink
          Tyle że ja się nadziwić nie mogę, że dojrzałe kobiety nie umieją tego (tak jak piszesz Ulotny) jasno ocenić dość szybko... Konkludując: raczej nie chcą ocenić, raczej się łudzą... przykre.

          --
          Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: spotkałam dziś "kumpelę" 16.10.19, 13:13
      turma.mortis napisał:

      > no bywają tacy znikający heh
      > pierdolisz Bunt siebie opisując po drodze wink
      > taki żart tongue_out

      Ehh Mortek, czemu ty mnie ciągle chamsko zaczepiasz? Mówiłam ci już kiedyś żebyś mnie wyciszył na forum (obu)... wszystkim to wyjdzie na zdrowie.




      --
      Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
      • obrotowy "kumpelę" ? :) 16.10.19, 13:28
        bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
        Ehh Mortek, czemu ty mnie ciągle chamsko zaczepiasz?


        najpewniej daje tym wyraz swojego szczegolnego zainteresowania Toba
        i tez chciajby sie z Toba "zakumplowac" smile
    • kevinjohnmalcolm Re: spotkałam dziś "kumpelę" 16.10.19, 18:23
      Nie wiem co się dzieje z paniami po 40-tce, ale jak wcześniej były nie do zdobycia i faceci nieźle się musieli napocić żeby nie zostać na samym wstępie spławieni, to po przekroczeniu tej bariery nagle kobiety wpadają w desperację i uważają każdego faceta który z nimi normalnie sympatycznie porozmawiał za potencjalnego kandydata. Oj, czasem się ciężko od takich uwolnić...
    • karolivia Re: spotkałam dziś "kumpelę" 16.10.19, 19:55
      Czepiasz sięwink
      i moralizujeszwink
      Żyła sobie kumpela w świecie fantazji, w którym się dobrze czuła, "doceniona" przez 10 lat młodszego kolesia, a wy ja na siłę uświadamiacie i wpychacie w jakąś realność w której jest "dojrzała" ( czyt. stara), samotna i w sumie bez większych perspektyw na związek (tak, tak tu były wątki o tym, że kobieta po 40stce ma większe szanse na wygranie w lotto niż na szczęście osobiste). I na koniec się jeszcze dziwicie, że ma depresje od miesiąca. tongue_out




      --
      "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
      • 999karolina Re: spotkałam dziś "kumpelę" 16.10.19, 21:24
        O to chodzi, że się dobrze nie czuła. Nikt jej ne uśwaiadamial ani nigdzie na siłę nie wpychal i nie z tego powodu depresja. Przyszła już uświadomiona. Szans na związek z tamtym gościem nigdy nie miała, za to miała szansę na depresję i ja wykorzystała sad Teraz ma mniejsze szanse na cokolwiek.

        • karolivia Re: spotkałam dziś "kumpelę" 17.10.19, 07:31
          999karolina napisała:

          > O to chodzi, że się dobrze nie czuła. Nikt jej ne uśwaiadamial ani nigdzie na s
          > iłę nie wpychal i nie z tego powodu depresja. Przyszła już uświadomiona. Szans
          > na związek z tamtym gościem nigdy nie miała, za to miała szansę na depresję i j
          > a wykorzystała sad Teraz ma mniejsze szanse na cokolwiek.
          >

          Moja poprzednia wypowiedź miała w założeniu mieć sarkastyczny wydźwięk, ale coś poszło nie tak. wink. To teraz na poważnie.
          Wiadomo, że ma doła i depresje, ale nie tylko z powodu zakochania, prawdopodobnie tez powodu odarcia ze złudzeń i uświadomienia sobie, że zachowała się ... niedojrzale. NIe zgadzam się, że teraz ma mniejsze szanse na cokolwiek, wręcz przeciwnie, jak wyciągnie wnioski to jej szanse wzrosną. Byle wyciągnęła właściwe, czyli nie popełniła znów tych samych błędów.
          Piszesz, że koleżanka ma 40 plus lat. To pokolenie wychowane bez współczesnych możliwości komunikacyjnych i w związku z tym nie do końca "czujące" intuicyjnie dzisiejsze środki przekazu. Kiedyś, żeby utrzymywać kontakt z 10 kobietami ( żeby mieć je w razie czego pod ręką) facet musiałaby chyba nie pracować i wydzwaniać do nich regularnie ( na przykład). Dzis wystarczy 5 min i masz załatwiony kontakt do 50 osób( życzenia na święta-sms - wyślij do wszystkich). A kumpela, nawet jak jest bardzo dorosła to popełniła błąd w ocenie, czyli potrkatowała tak te wiadomości jakby potraktowała kolegę 20 lat wcześniej, kiedy to utrzymanie kontaktu z kimś i "podrywanie" wymagało o wiele więcej wysiłku. Potraktowała je...indywidualnie.
          Nowe czasy, nowe mozliwości, ale też nowe pułapki.




          --
          "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
          • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: spotkałam dziś "kumpelę" 17.10.19, 15:38
            Nie pomyślałem o tym - a masz w sumie bardzo dużo racji.
            Nie każdy z pokolenia mającego ponad 40 lat (w domyśle bliżej 50 niż 40) jest aktywny na wszelkich social mediach, nie każdy ma ochotę na posiadanie FB czy Insta - nie wspomnę już o charakterze tego relacji w kontekście stricte damsko męskim...
            Sam znam paru facetów nie posiadających żadnych kont na tego typu portalach, po prostu żyją swoim realnym życiem i nie potrzebują codziennej porcji lików do tego aby wiedzieć co się dzieje tu czy tam - prędzej już ich żony, a z pewnością dzieci smile
            I dotyczy to nie tylko tych osób, ale np. takich którzy zatrzymali się na etapie Naszej Klasy i z różnych przyczyn (czasem banalnych - np. związanych z wykonywanym zawodem czy zajęciem) nie mają świadomości o tym jak szerokim strumieniem płynie życie wirtualne....
            No ale tak czy inaczej wnioski na temat bohaterki tego wątku są mało optymistyczne - nie tylko chyba mało wie o facetach, ale przede wszystkich o prawdziwym życiu sad
            • karolivia Re: spotkałam dziś "kumpelę" 19.10.19, 14:38
              obserwator-rzeczy-ulotnych napisał:


              > No ale tak czy inaczej wnioski na temat bohaterki tego wątku są mało optymistyc
              > zne - nie tylko chyba mało wie o facetach, ale przede wszystkich o prawdziwym ż
              > yciu sad


              No własnie niekoniecznie. Raczej ma silną potrzebę poznania kogoś, stąd nadinterpretacja tego co kolega pisze. Wyobraź sobie, że nie ma neta i on do niej dzwoni tak często jak pisze. Wtedy też byś powiedział, że nie zna życia prawdziwego?
              Mnie się wydaję , że jednak wpadła w jakaś pułapkę związana z brakiem doświadczenia, tym bardziej że Karolina pisze o niej że dojrzała z niej kobieta na pewnym poziomie.



              --
              "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
              • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: spotkałam dziś "kumpelę" 21.10.19, 13:27
                Gdyby do niej dzwonił to z pewnością kumpela usłyszała by dużo więcej i dowiedziała się dużo więcej podczas pierwszych 2-3 rozmów niż po kilkunastu czy więcej wysyłanych (hurtowo do wielu Pań) maili.
                Miała by namiastkę prawdziwego kontaktu, ergo prawdziwego życia - z pewnością dużo szybciej doszłoby do spotkania lub odpowiednich wniosków co do braku chęci na takowe ze strony Pana.
                A tak to można powiedzieć, że nie zna - tak t nazwę na potrzeby tego wątku - obecnej, dość mocno powszechnej wersji prawdziwego życia - czyli właśnie tego życia via FB, Insta, aplikacje itp. itd. które prowadził ów niedoszły wybranek serca.

                Jeszcze a propos silnej potrzeby potrzeby poznania kogoś - po tej całej historii jestem przekonany, że ta pani ma raczej dość silną potrzebę aby to mężczyzna poznał ją, a nie odwrotnie.
                Gdyby było tak jak piszesz, to nie ulega wątpliwości (przynajmniej dla mnie), że dążyła by do znaczenie szybszego spotkania, czy choćby zwykłych rozmów telefonicznych - co dało by jej taką czy inną weryfikację potencjalnego kandydata na towarzysza życia i pożycia smile
                O poszukiwaniu czy poznawaniu jakichkolwiek innych mężczyzn już nawet nie wspomnę....
          • po-ranna-kawa Re: spotkałam dziś "kumpelę" 17.10.19, 18:37
            To jest ważna uwaga. Myślę, że tak właśnie często bywa: ktoś wysyła coś do wielu kontaktów, nie ma nikogo konkretnego na myśli, a odbiorca myśli, że to specjalnie do niego, że nadawca jest nim szczególnie zainteresowany, więc odpowiada (w przypadku kumpeli - robi też sobie jakieś nadzieje) itp.
            Kobieta po 40-ce i po tzw. przejściach nie ma łatwej sytuacji. Ma potrzebę odczuwania zainteresowania ze strony mężczyzn. Jeszcze jest i czuje się młoda, chciałaby czegoś od życia, chodzi jej po głowie, że powinna być w związku z jakimś facetem. Jednak jej rówieśnicy i faceci nieco starsi zazwyczaj rozglądają się raczej za młodszymi od niej kobietami (często z sukcesem) albo wybierają model wolnego strzelca, otwartego na ewentualne doraźne znajomości, ale bez zobowiązań, wyłączności itp. W tej sytuacji czasem dochodzi do ruchów zdradzających determinację, zachwiane poczucie realizmu i umiejętności oceny sytuacji.

            Już tu kiedyś chyba pisałam, że mam koleżankę, która kilka lat temu tak się zafiksowała na chęci udowadniania sobie, że jest atrakcyjną, pożądaną przez mężczyzn kobietą, że była w stanie romansować w zasadzie z każdym, kto chodzi w spodniach - bez względu na jego wiek czy poziom. Przy czym na początku każdego traktowała jako kandydata na poważny związek (snuła jak Kumpela jakieś nieuzasadnione plany itp.). Skończyło się to bardzo słabo, a owoce (często zupełnie niespodziewane) do dziś czasem niespodziewanie spadają jej na głowę.

            Moim zdaniem przekonanie, że celem życia kobiety jest upolowanie i utrzymanie „swojego" faceta (bo jeśli nie masz faceta, to jesteś beznadziejna) - to wielkie nieporozumienie. Jednak wiele kobiet mniej lub bardziej świadomie taki stereotyp przyjmuje. I pakują się w kłopoty, czasem w śmieszność, czasem w depresję.
            Ja po rozwodzie i kilku późniejszych próbach zupełnie się wyleczyłam z usilnego dążenia do „parowania się” na stałe i na wyłączność. Całkiem niedawno odrzuciłam taką propozycję. Wolę żyć swoim rytmem. Nie mówię (broń Boże), że w że ogóle bez mężczyzn, rozrywek, ale ze spędzaniem czasu w taki sposób, jaki akurat lubię i z tym, kogo lubię, jednak bez żadnego napięcia, bez musu. Bardziej w rytmie bossa novy lub smooth jazzu niż hard rocka czy nie daj Boże disco polo. To jest możliwe i fajne, ale trzeba przejść psychicznie na wyższy level w grze pt. życie, zaakceptować siebie, swój wiek, poolubić to, co on daje dobrego, pogodzić się z tym, co ogranicza. Cieszyć się swobodą, niezależnością, możliwościami, które daje ustabilizowana pozycja, mniejsza odpowiedzialność za innych (np. dzieci) doświadczenie.
            Pewnie, że podobają mi się pary, które są z sobą przez dziesięciolecia, razem idą przez życie, ale zbyt często, gdy się bliżej pozna, to się okazuje, że jest jakieś drugie dno, niezbyt fajne, skrywane lub wypierane. Nie ma idealnych rozwiązań. Trzeba szukać cienia pod swoim drzewem.

            • 999karolina Re: spotkałam dziś "kumpelę" 18.10.19, 17:19
              po-ranna-kawa napisała: Cieszyć się swobodą, niezależnością, możliwościami,
              > które daje ustabilizowana pozycja, mniejsza odpowiedzialność za innych (np. dzi
              > eci) doświadczenie.

              Ja bym jeszcze wspomniała o szacunku do siebie i trzymaniu się swojej ligi
            • gwen75 Re: spotkałam dziś 20.10.19, 21:48
              Zgadzam się z każdym słowem Po-rannej Kawy wink
              Odnośnie stereotypów dodałbym jeszcze taki: że ludzie koniecznie muszą założyć rodzinę, spłodzić dzieci i je wychować. Że rodzina to wielka wartość i świętość. Mi się często wydaje zupełnie inaczej. Dzisiejszy świat nie jest przyjazny dzieciom. Najpierw wypadałoby poprawić ten świat, a dopiero potem płodzić dzieci. Ludzie za dużo wysiłku i czasu poświęcają ciężkiej pracy związanej z wychowaniem dzieci, a za mało działalności na rzecz poprawy świata. Praca w kieracie, aby utrzymać rodzinę mocno ogranicza poszerzanie własnej świadomości.
              Jest jeszcze jedno niefajne zjawisko. Kobiety (szczególnie młode) próbują zainteresować sobą mężczyzn przy pomocy swojego ciała i seksu. To jest dla nich jedyny pewny magnes, który wykorzystują bez skrupułów. W ten sposób same się uprzedmiotawiają i swoją wartość wiążą z pięknym ciałem, urodą i robieniem wrażenia na mężczyznach. Gdy uroda mija, kobieta popada w przygnębienie, bo czuje, że straciła swój niezwykły wpływ na mężczyzn.
              • 999karolina Re: spotkałam dziś 20.10.19, 22:37
                gwen75 napisał:
                Kobiety (szczególnie młode) próbują zaint
                > eresować sobą mężczyzn przy pomocy swojego ciała i seksu. To jest dla nich jedy
                > ny pewny magnes, który wykorzystują bez skrupułów. W ten sposób same się uprzed
                > miotawiają i swoją wartość wiążą z pięknym ciałem, urodą i robieniem wrażenia n
                > a mężczyznach. Gdy uroda mija, kobieta popada w przygnębienie, bo czuje, że str
                > aciła swój niezwykły wpływ na mężczyzn.

                Cały dzisiejszy śwait jest przesiąkniety seksem - sztuka, kultura, reklama, moda, obyczaje, więc co się dziwić mlodym dziewczynom?
                Pozostaje tylko pytanie, czy robią tak, bo to daje dobre efekty, czy dlatego, że tak im się tylko wydaje
              • po-ranna-kawa Re: spotkałam dziś 21.10.19, 12:32
                Moim zdaniem chyba jest tak, że współczensa moda, obyczaje panujące wśród młodych ludzi, język, otwartość w mówieniu na tematy seksu sprawiają, że dziewczyny wydają się trochę prowokujące. Kiedyś dziewczyny o sprawach seksu szeptały z przyjaciółkami, dziś wielokrotnie się słyszy, że w mieszanym gronie bez skrępowania o tym mówią. Gdy młodza dziewczyna rozmawiając w grupie znajomych obojga płci np. mówi (sama słyszałam), że najbardziej lubi na pieska, to dla osoby, która nie jest przyzwyczajopna do takiej otwartości może być trochę szokujące lub być uznane za zbyt odważne prowokowanie. A tak naprawdę może w tym nie być takiej intencji tylko po prostu przyzwyczajenie do otwartego rozmawiania o TYCH sprawach i uznawanie, że jest to naturalne.
                Podobnie jest z np. ubiorem i w ogóle kwestiami nagości. Będąc na Mazurach miałam okazję obserwować grupę młodzieży (ok 20 osób) na oko licealnej, bedącej na obozie żeglarskim. Za "moich czasów" dziewczyna, która chciałaby się przebrać w takim mieszanym towarzystwie, gdzieś by się chowała. Oni to robili bez większego skrępowania. Po prostu dziewczyna mówiła do chłopaków: nie gapić się, bo muszę zdjąć mokry stanik.
                Odwrcała się do nich plecami i zdejmowała. I nie było w tym podtekstu "wykorzystywania ciała" do jakichś niecnych celów. Po prostu są inne standardy wstydu, intymności.
                Chyba trzeba brać na to poprawkę. Oczywiście uwzględniając wszystkie okoliczności.
                • baenzai Re: spotkałam dziś 27.10.19, 17:48
                  po-ranna-kawa napisała:

                  Gdy młodza dziewczyna rozmawiając w grupie znajomych obojga płci np. mówi (sama słyszałam), że najbardziej lubi na pieska, to dla osoby, która nie jest przyzwyczajopna do takiej otwartości może być trochę szokujące lub być uznane za zbyt odważne prowokowanie. A tak naprawdę może w tym nie być takiej intencji tylko po prostu przyzwyczajenie do otwartego rozmawiania o TYCH sprawach i uznawanie, że jest to naturalne.

                  Potwierdzam, że tak jest. Nawet mi różne laski mówiły i pisały różne sprośne rzeczy i to tak zupełnie spontanicznie i naturalnie jakbyście gadali np. o muzyce czy filmach. smile
              • obrotowy no tak to jest... 23.10.19, 10:45
                gwen75 napisał:
                ... Gdy uroda mija, kobieta popada w przygnębienie, bo czuje, że straciła swój niezwykły wpływ na mężczyzn.


                no tak to jest i zadnej alternatywy tu nie ma.
              • mil.107 Re: spotkałam dziś 25.10.19, 21:25
                "świat nie jest przyjazny dzieciom"
                A kiedy byl? 80 lat temu czy nawet 20 gdy szacunek i godność dziecka miało duzo mniejsza wagę? Dzis sa inne zagrożenia i faktycznie dylemat czy to nie egoizm powoływać na swiat istoty, dla których wody moze zabraknąć.

                Z codziennym kieratem sie zgadzam. Ludzie zmanipulowani sztucznie wykreowanymi potrzebami pędzą jak na karuzeli, nie mając czasu pomyśleć jaki w tym sens i czy nie ma alternatywnego sposobu życia. Że nie wspomnę o braku solidarności, ktora globalnie jest potrzeba dla poprawy warunków życia, każdego człowieka na ziemi czy stanu tej ziemi. Za to sa bezproduktywne marsze w obronie ojczyzny przed wyimaginowanym wrogiem, a prawdziwe zło sie szerzy i ma się dobrze.
                • tomekzgor Re: spotkałam dziś 26.10.19, 02:15
                  > A kiedy byl? 80 lat temu czy nawet 20 gdy szacunek i godność dziecka miało duzo
                  > mniejsza wagę? Dzis sa inne zagrożenia i faktycznie dylemat czy to nie egoizm
                  > powoływać na swiat istoty, dla których wody moze zabraknąć.

                  To straszne banały. A kiedy świat był bezpieczny? Nigdy. A że przyszlość jest niepewna? To akurat wiadomo. I nie tylko a może nawet nie przede wszystkim że zabraknie wody, ale daltego że nikt nie wie jaka będzie za 10 lat, nie m ówiąc już o perspektywie 50 lat. Ale większości ludzi to w ogóle nie interesuje, bo żyją z operspektywą dnia czy maksymalnie tygodnia
                  >
                  > Z codziennym kieratem sie zgadzam. Ludzie zmanipulowani sztucznie wykreowanymi
                  > potrzebami pędzą jak na karuzeli, nie mając czasu pomyśleć jaki w tym sens i cz
                  > y nie ma alternatywnego sposobu życia.

                  Kto ma interlektulne mozliwości myśleć, to myśli. Czas nie ma tu nic do rzeczy, bo na myślenie czas się zawsze znajdzie. Większość ludzi (na szczęście) nie jest w stanie mysleć abstrakcyjnie. Zresztą nie ma takiej potrzeby. Ludzie zawsze dzielili się na bezmyślne masy, zainteresowane chlebem i igrzyskami, oraz niewielką grupę potrafiących myśleć. Tak było, tak jest i tak będzie. Ktoś musi zasuwać w kieracie. Oczekiwania, że wsyscy powinni pomysleć o sensie są idiotycznę. Większość nie jest i nigdy nie bedzie w stanie tego dokonać z przyczyn obiektywnych. Ale też nie ma takiej potreby, a wręcz byłoby to szkodliwe. Jak świat by wyglądał, gdyby nagle wszyscy zamiast pracować zaczęli myśleć o sensie. Przecież człowiek będący w stanie myśleć o sensie nie wstanie rano, żeby za grosze kopać rów albo myć innym samochody. Świat składający się z ludzi myślących o sensie przestałby szybko być światem dla ludzi. Cywilizacja istnieje dlatego, że 99% ludzi jest skłonna za.....alać bezmyślnie od rana do wieczora. Wiem, że to nie brzmi szlachetnie, ale takie są realia.
                  • mil.107 Re: spotkałam dziś 26.10.19, 02:50
                    Szkodliwe to jest akurat to, ze o sensie nie myślą. I ten swiat na ten moment nie jest światem dla ludzi. Nikt nie musi zasuwać w kieracie, bo nikt nie ma takich gigantycznych naturalnych potrzeb, zeby ci ludzie w kieracie musieli na nie pracować - a tak aktualnie jest. Na pewno rozmowa z tobą, z całym szacunkiem nie ma sensu.
                    • tomekzgor Re: spotkałam dziś 26.10.19, 18:49
                      mil.107 napisała:

                      > Szkodliwe to jest akurat to, ze o sensie nie myślą.
                      Ale kto im zabrania? Opowiadanie że nie maja na to czasu jeś bzdurą. Jak ktos myśli to myśli i nic mu w tym nie przeszkodzi. Obawiam się że możliwości intelektualne większości ludzi są mocno zróżnicowane. I całe szczęście.

                      >I ten swiat na ten moment nie jest światem dla ludzi. Nikt nie musi zasuwać w kieracie, bo nikt nie ma takich gigantycznych naturalnych potrzeb, zeby ci ludzie w kieracie musieli na nie
                      > pracować - a tak aktualnie jest.

                      Na ten moment świat jest bardziej dla ludzi niż kiedykolwiek wcześniej. Mówię o świecie z rozwiniętą cywilizacją, bo gdie indziej róznie bywa. 50, 100, 200, 300 lat temu (juz nie mówię o czasach jeszcze wczesniejszych) sytuacja wiekszości ludzi wówczas żyjacych była niepoórwnanie gorsza niż obecnie.

                      A co to są "potrzeby naturalne?" Ktoś je zdefiniował? I co zrobisz, jak ktoś wykorzystuje swoje talenty, pracę, możliwości finansowe czy inne okoliczności do rozbudowywania swoich "potrzeb naturalnych"? Powinno się moze określić, ile "naturalnie" można mieć metrów mieszkania na głowę, jaki samochód, jak często i jak daleko można podrózować, jak drogie obrazy czy inne gadżety można kupować, żeby bylo "naturalnie"? Sorry, ale tak raczej się nie da. Już były próby - np. w ZSRR, w Chunach, Kambodży i marnie się skończyło. Bo okazało się, że ci, którzy mieli ustalać co jest potrzeba naturalną i pilnować, żeby ludzie się tych potrzeb trzymali, sami wykorzystywali swoją pozycję na to, by realizować potrzeby wykraczające ponad potrzeby naturalne. Tak działa natura czlowieka, że w zasadzie dąży do realizacji jakichś potrzeb.

                      >Na pewno rozmowa z tobą, z całym szacunkiem nie ma sensu.

                      Pewnie tak, ale (z calym szacunkiem) niewiele to w temacie rozmowy zmienia smile
                      Powodzenia.
                      • gwen75 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 01:14
                        tomekzgor napisał:

                        > A co to są "potrzeby naturalne?" Ktoś je zdefiniował?

                        > Powinno się moze określić, ile "na
                        > turalnie" można mieć metrów mieszkania na głowę, jaki samochód, jak często i ja
                        > k daleko można podrózować, jak drogie obrazy czy inne gadżety można kupować, że
                        > by bylo "naturalnie"? Sorry, ale tak raczej się nie da. Już były próby - np. w
                        > ZSRR, w Chunach, Kambodży i marnie się skończyło.

                        Tu nie chodzi o definiowanie i pilnowanie by ilości się zgadzały.
                        Chodzi tylko o ogólne stwierdzenie, że ludzie dużo pracują na rzeczy, które w ogóle nie są im do niczego potrzebne, a służą jedynie wizerunkowi, imponowaniu innym, dorównaniu innym.
                        Wielkie mieszkania, drogie samochody, drogie telefony itd. Te wszystkie rzeczy mogłyby spokojnie kosztować znacznie mniej i spełniałyby wszystkie potrzeby człowieka.
                        Człowiek mógłby pracować mniej i mieć więcej czasu na ważniejsze sprawy. Niestety w społeczeństwie konsumpcyjnym sztucznie wywołuje się "potrzeby" i napędza sprzedaż. Wmawia się ludziom, że potrzebują miliony różnych rzeczy. A ich zdobycie wymaga pracy i poświęconego czasu.
                        • mil.107 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 01:46
                          Gwen to juz nawet nie chodzi o bezmyslne zapedzanie się w kierat, tak aby mieć kosztem byc. Ale o posiadanie dzięki "tym innym okolicznościom" czyli wyzyskiem - posiadaniem dzięki temu, ze masy (a nawet ich dzieci) godza sie pracować za miskę ryżu. To jest ta obrzydliwość świata a nawet nie świata a ludzi. Minimalne potrzeby łatwo zdefiniować i każdy powinien mieć do nich prawo. Tymczasem bywa ze jedyne co człowiek "posiada" to tylko świadomość ze po prostu "jest". My tu w Europie żyjemy jak w bajce, jak tak poczytać co sie dzieje w innych rejonach kuli ziemskiej.

                          Nie pamiętam jak to faktycznie brzmiało, ale chodzi mi o paradoks, ze 99% dóbr należy do 1 % ludzkości. To oznacza niewolnictwo dla znacznej części ludzkości, praca ponad siły biologiczne, brak dostępu do opieki zdrowotnej, edukacji, smacznego jedzenia, czystego posłania, brak możliwości utulenia placzacego własnego potomstwa. Godności.
                        • tomekzgor Re: spotkałam dziś 27.10.19, 10:47
                          gwen75 napisał:
                          Chodzi tylko o ogólne stwierdzenie, że ludzie dużo pracują na rzeczy, które w o
                          > góle nie są im do niczego potrzebne, a służą jedynie wizerunkowi, imponowaniu i
                          > nnym, dorównaniu innym.
                          > Wielkie mieszkania, drogie samochody, drogie telefony itd. Te wszystkie rzeczy
                          > mogłyby spokojnie kosztować znacznie mniej i spełniałyby wszystkie potrzeby czł
                          > owieka.

                          Ale ja się z tym zgadzam. Zwracam tylko uwagę że to jest z wielu powodów nierealne.

                          > Człowiek mógłby pracować mniej i mieć więcej czasu na ważniejsze sprawy. Nieste
                          > ty w społeczeństwie konsumpcyjnym sztucznie wywołuje się "potrzeby" i napędza s
                          > przedaż. Wmawia się ludziom, że potrzebują miliony różnych rzeczy. A ich zdobyc
                          > ie wymaga pracy i poświęconego czasu.

                          Teoteryzujesz. Nie wiadomo gdzie zaczynają się te sztuczne potrzeby. Poza tym kto komu zabrania nie gonić za tymi milionami różnych rzeczy?
                          Ale OK, to teraz napisz czy nie pojechałbyś chętnie w 2-miesieczną podróż po np. Azji czy Ameryce Południowej? Nie chciałbys np. mieć mieszkania większego albo w lepszym (dla ciebie) miejscu?
                          Wiem że teoretycznie wydaje się tak, że gdyby wszyscy ludzie ograniczyli swoje potrzeby to w rezultacie co prawda niektórym żyłoby się gorzej, ale za to wszyscy jako ludzkość żylibyśmy na niższym poziomie, ale byłoby lepiej i sprawiedliwiej. Tylko że to by tak nie zadzialało.
                          Już w czasach gdy czlowiek żył w jaskini, ktoś chciał mieć lepszą jaskinię chciał też mieć np. ładniejszą kobietę,. A że był silniejszy albo sprytniejszy to do tego doprowadzał. Potem np. mówił dwóm innym, ktorzy nie mieli jaskini, że jak będa mu rozpalać ogień i robić ozdoby dla jego kobiety, to pozwoli im się w swojej jaskini ogrzać itd.

                          To wszystko nie jest takie proste. Postęp cywilizacji jest dzięki temu że czlowiek ma różne dążenia. Bez nich nie byłoby wojen, glupot ale też rozwoju cywilizacji. Narzekamy na to (ja też to robię), ale chętnie też polecimy sobie gdzieś samolotem, pogadamy przez telefon, będąc w Nowym Yorku, zrobimy tomografię, przeszczepimy serce, gdy stare się popsuje itp.
                          • mil.107 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 06:20
                            To ze całym populacjom dorosłych i ich dzieci doskwiera głod, bieda, wyzysk, cierpienie to postepem cywilizacyjnym nie jest, ani konieczne do tego postępu nie jest. To dąży samounicestwienia a nie do postępu. Po prostu jesteś przyzwyczajony ze życie to wyścig szczurów, lubisz tak biec, nie masz skrupolow gdy podepczesz w tym wyścigu nawet niechcący slabszego - sory taki mamy klimat.

                            Mówienie ze tak bylo jest i ....bedzie to jest wlasnie wyłączanie myślenia. Zawsze da sie wymyślić cos inaczej. A nawet lepiej.


                            Poza tym możnym tego świata zależy aby pewien postęp byl ograniczony, aby ludzie na tego raka umierali na przyklad. To daje im wladze. Zachłanność ogranicza postęp.

                            Trzecia rzesza tez byla postępem. Dzieci hodowane na bezwzglednych morderców najpierw zwierząt. Dzis to wstydliwe sprawy. I kiedyś bedziemy sie wstydzić tego "postępu" kosztem wolności ludzi którzy, na ten dobrobyt zachodniego świata tyrają. Poza tym oni nie żyją tak naprawdę gdzieś na końcu świata. Oni żyją w większości przedmiotów co nas otaczaja.
                            • tomekzgor Re: spotkałam dziś 28.10.19, 09:29
                              mil.107 napisała:

                              > To ze całym populacjom dorosłych i ich dzieci doskwiera głod, bieda, wyzysk, c
                              > ierpienie to postepem cywilizacyjnym nie jest, ani konieczne do tego postępu ni
                              > e jest.

                              Patrzysz na świat w sposób uproszczony (żeby nie powiedzieć naiwny). Wielu ludziom doskwiera głód i bieda. To nie jest ok. Ale postepem jest to, że jest takich ludzi coraz mniej. Poczytaj, ile ludzi umieralo z glodu na przestrzeni dziejów. Z tej perspektywy jest postep także w tej dziedzinie. Przypominam Zaczęłaś kilka temu od narzekania na współczesny świat, że nie jest przyjazny dzieciom i w ogole pod względem stosunku do czlowieka schodzi na psy.

                              > Po prostu jesteś przyzwyczajony ze życie to wyścig szczurów, lubisz tak biec, nie masz skrupolow gdy podepczesz w tym wyścigu nawet niechcący slabszego - sory taki mamy klimat.

                              Ja jestem przyzwyczajony? Kompletne pudlo. smile Nigdy nie pracowalem na tzw. etatcie. Pracuję, kiedy chce.

                              > Mówienie ze tak bylo jest i ....bedzie to jest wlasnie wyłączanie myślenia. Zawsze da sie wymyślić cos inaczej. A nawet lepiej.

                              Jasne, że tak i trzeba wymyslać. Ale zawsze byy i będą nierówności. To znaczy jedni będą ciężko pracować (oczywiście to "ciężko" jest dziś nieporównywalne do "ciężko" z powiedzmy czasów starozytnego Egiptu) lub żyć na zasilku a inni będą plywać drogimi jachtami, w ktorych ktoś musi czyścić poklady
                              >
                              >
                              > Poza tym możnym tego świata zależy aby pewien postęp byl ograniczony, aby ludzi
                              > e na tego raka umierali na przyklad. To daje im wladze. Zachłanność ogranicza p
                              > ostęp.

                              To akurat bzdura.

                              >
                              > Trzecia rzesza tez byla postępem. dzieci hodowane na bezwzglednych morderców na
                              > jpierw zwierząt. Dzis to wstydliwe sprawy. I kiedyś bedziemy sie wstydzić tego
                              > "postępu" kosztem wolności ludzi którzy, na ten dobrobyt zachodniego świata tyr
                              > ają.

                              Pewnie ze sie będziemy wstydzić i wstydzimy się za wiele wojen czy zbrodni. Trzecia rzesza byla zbrodniczym systemem. Tak samo jak ZSRR, system Pol Pota itd. Historia ludzkości jako calości i historia poszczegónych narodów i państw jest pasmem okrutnych zbrodni. Ale taka jest. Tych zbrodni jest coraz mniej, są coraz mniej okrutne.


                              > Poza tym oni nie żyją tak naprawdę gdzieś na końcu świata. Oni żyją w więk
                              > szości przedmiotów co nas otaczaja.

                              Dla nich to nie jest koniec świata tylko centrum świata. Mieszkaniec Dalekiego Wschodu czy Ameryki Południowej czy Afryki Poludniowej nie myśli kategoriami europejskimi. Dla niego Europa to jakis kontynent na zadupiu.

                              Zawsze można zrezygnować z kupowania tych rzeczy,



                              • mil.107 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 10:43
                                To nie jest bzdura. Wielu zależy aby zachowac satus quo, bo dla nich to zysk. Ja kto, że nie ma skutecznego leku na raka. Jak nieświadomość zdrowego odżywiania (kiedyś słuchałam artykułu jak silny nacisk się w USA wywiązał na pewien ruch, który uświadamiał ludzi jakie gowno jedzą). Co do zbrodni: 39 ofiar uduszonych w chłodni to nie zbrodnia???, wybrażasz sobie co tam w środku musiało się dziać???? dziś w 21 kur.mać wieku w cywilizowanej europie? Nie mam sił czytac artykułów o zbrodniach w ameryce południowej itp, jak nigdy nie miałam tyle sił aby lekturę dotyczaca holocaustu poznac. Ale co jakiś czas zmuszam sie, aby się zainteresować tym co się dzieje. Czytałam z jakieś dwa lata temu artykuł o torturowanych więźniach w Syrii. Od tamtego czasu nie mam odwagi na tego typu lektury. Zyjesz w naiwności, ze jest coraz piękniej. Jakieś trzy lata temu pisano jak katolicy uciekają i skrywają się jaskiniach przed oprawcami (Bliski Wschód). Jak dzieci umierają z głodu i pragnienia w tych jaskiniach.

                                Prawda jest też taka, ze Europa wyciągnęła wnioski po II WŚ. Miałam ostatnio dużo rozmów, a raczej słuchania osoby, która przezyła okupację. Brak słów. Ja obok tych ludzi, których dotkneły zbrodnie, gwałty dorastałam i nawet nie wiedziałam, jaka przeszłość skrywa ta zaniedbana kobieta, z której nie tylko dzieciaki z ulicy się pośmiewali.

                                Nie zabraniam nikomu mieć jachtu, podziwiam przedsiębiorczość, talenty, zaradność ale nie wyzysk, pasożytnictwo, chciwość, moralną degenerację.



                                Masz rację można nie kupować, można kupować mniej, kupowac od sprzedawców lokalnych. Robie różne rzeczy dla tych idei które wyznaję, które w rzeczywistości są niewidoczne wręcz. Ale robić będę. I wychowuje w tej "naiwnosci" moje dzieci przy okazji uprzedzając ich, ze muszą mieć twarde plecy.

                                Postaram sie już zejść z tych cięzkich tematów.
                                  • gyubal_wahazar Re: spotkałam dziś 28.10.19, 19:04
                                    A dlaczego prawicowych, jeśli za ponad 100 mln ofiar totalitaryzmów w Europie XX wieku stali lewacy ?
                                    Za iloma zaś stali prawacy ?

                                    --
                                    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
                                      • gyubal_wahazar Re: spotkałam dziś 28.10.19, 19:57
                                        Sugerujesz, że Narodowo-Socjalistyczna Partia Pracy, była w istocie partią chadecką albo konserwatywną ?
                                        A Wszechzwiązkowa Komunistyczna Partia (bolszewików) - pewnie liberałów lub rojalistów ?
                                        O Czerwonych Khmerach, czy hunwejbinach nawet nie wspominam


                                        --
                                        Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
                                        • mil.107 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 20:28
                                          Ale po co rozpatrywać czy czarne jest czarne czy białe trochę czarne. Nacjonalizm to jest rownia pochyla do fanatyzmu, dyskryminacji a potem bestialstwa i to historia udowodniła. Ale wierze, ze we wszystkim można zachować zdrowy umiar, czyli w tej miłości boga i ojczyzny też.

                                          Żonglowanie pojeciami to manipulacja.
                                        • 999karolina Re: spotkałam dziś 28.10.19, 20:39
                                          Uważam, że nie jest ważne, kto jak siebie nazywa, lecz kim jest w rzeczywistości.
                                          Przypominam, że nad bramą w Oświecimiu był napis o wolności wink

                                          Z wikipedii:

                                          Większość badaczy głównego nurtu definiuje faszyzm jako ideologię sytuującą się na skrajnej prawicy[32][33][34]. Różne odmiany faszyzmu charakteryzuje się jako skrajnie prawicowe ze względu na przekonanie ich zwolenników i ideologów jakoby to określona grupa ludzi była lepsza od innej i miała prawo dominować nad innymi grupami, które są, jej zdaniem, gorsze[35]. Za prawicowy uważany jest też ze względu na społeczny konserwatyzm i autorytarne przeciwstawienie się egalitaryzmowi[36][37]. Główny nurt nauki za prawicowy uważa również współczesny neonazizm i neofaszyzm[38]. Taka klasyfikacja obowiązuje również w nauce polskiej[39]. Badacze wskazują, że w XX wieku, niemal wszystkie siły utożsamione ze skrajną prawicą, były powiązane ze skrajną prawicą[40]. Marcin Kozakiewicz określa nawet narodowy socjalizm i faszyzm jako „czołowe ruchy radykalnej prawicy“ i wskazuje na to, że były one spadkobierczyniami idei monarchizmu[41].

                                          Niektórzy autorzy uważają, że faszyzmu nie da się umieścić w konwencjonalnym podziale lewica-prawica lub uznają go za ideologię eklektyczną[42][43][44]. Jeszcze inni historycy uważają faszyzm za rewolucyjną doktryną centrową, mieszającą filozofię lewicy i prawicy[45][46]. Na faszyzm wpłynęły zarówno poglądy prawicowe i lewicowe, konserwatywne i antykonserwatywne, racjonalne i antyracjonalne oraz narodowe i ponadnarodowe[47].

                                          • gyubal_wahazar Re: spotkałam dziś 28.10.19, 20:52
                                            Jeśli w rozumieniu faszyzmu panuje takie zamieszanie, to chyba sensowniej dyskutować w kategoriach prawica - lewica ? Taki zresztą podział zdaje się proponować Mil: 'choć należy mieć pod czujna kontrola prawicowych oszołomów'

                                            Ponawiam zatem prośbę, o przedstawienie szacunku liczby w XX wieku prawicy, w porównaniu z ponad 100 mln lewicy

                                            --
                                            Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
                                • tapatik Re: spotkałam dziś 29.10.19, 18:37
                                  Mil.
                                  O ile mi wiadomo są różne rodzaje raków, więc znalezienie uniwersalnego leku na raka nie jest możliwe.
                                  Jest możliwe zmniejszenie ryzyka zachorowania poprzez na przykład zdrowe odżywianie, ale miałem w swoim otoczeniu nałogowca, który nie widział związku pomiędzy rakiem a papieroskami.
                                  Tak więc mamy świadomość, że coś nam szkodzi, ale to jest używka, którą lubimy i od której jest się nam ciężko odzwyczaić.

                                  Zresztą ja mam podobnie ze słodyczami.

                                  --
                                  Pieniądze nie zmieniają człowieka.
                                  Pieniądze pozwalają mu być sobą.
                              • mil.107 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 10:48
                                "To nie jest ok. Ale postepem jest to, że jest takich ludzi coraz mniej. Poczytaj, ile ludzi umieralo z glodu na przestrzeni dziejów."
                                czy to nie paradoks, ze dziś nadal umierają ludzie z glodu, podczas gdy tyle jedzenia się marnuje?
                                nie znam statystyk, kiedyś ludzi było tez mniej
                    • tapatik Re: spotkałam dziś 28.10.19, 19:55
                      mil.107 napisała:

                      > Szkodliwe to jest akurat to, ze o sensie nie myślą.

                      Każdy ma inne potrzeby i nie można nikomu narzucać, że jego potrzeby są złe.

                      > I ten swiat na ten moment nie jest światem dla ludzi.

                      Na razie jest to jedyny świat, gdzie ludzie żyją, no chyba, że ja o czymś nie wiem.

                      > Nikt nie musi zasuwać w kieracie, bo nikt nie ma tak ich gigantycznych naturalnych potrzeb,
                      > zeby ci ludzie w kieracie musieli na nie pracować - a tak aktualnie jest.

                      Mi wystarczą moje skromne potrzeby - dach nad głową, jakiś ciuch, coś do zjedzenia, i już rano idę do pracy na te potrzeby zarobić. Nie sądzę, aby moje potrzeby były gigantyczne.

                      --
                      Pieniądze nie zmieniają człowieka.
                      Pieniądze pozwalają mu być sobą.
                      • mil.107 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 20:16
                        tapatik napisał:

                        > mil.107 napisała:
                        >
                        > > Szkodliwe to jest akurat to, ze o sensie nie myślą.
                        >
                        > Każdy ma inne potrzeby i nie można nikomu narzucać, że jego potrzeby są złe.

                        ŻAdne nie są złe dopóki nie są zaspakajane kosztem podstawowych potrzeb drugiego człowieka

                        Może choc jedna osoba rozumie o co mi chodzi. Ja juz nie mam cierpliwości odkręcać to, co wy na opak odczytujecie w tym co piszę.
                        • tapatik Re: spotkałam dziś 28.10.19, 20:20
                          To ja poproszę o przykład, kiedy jeden człowiek zaspokaja swoje potrzeby kosztem podstawowych potrzeb drugiego człowieka. big_grin

                          --
                          Pieniądze nie zmieniają człowieka.
                          Pieniądze pozwalają mu być sobą.
                        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: spotkałam dziś 29.10.19, 09:30
                          mil.107 napisała:

                          > Może choc jedna osoba rozumie o co mi chodzi. Ja juz nie mam cierpliwości odkrę
                          > cać to, co wy na opak odczytujecie w tym co piszę.

                          Ja dokładnie rozumiem o co Ci chodzi i całkowicie się z Tobą zgadzam... w każdym aspekcie wypowiedzi. Nie odzywam się tylko dlatego, że sobie świetnie dajesz radęwink
                          Zawsze byli tacy, którzy:
                          1. dla własnych celów utrzymują istniejący system,
                          2. uczestniczą w systemie bo myślą że tak trzeba i nie ma innego wyjścia,
                          3. budzą się i rozglądają wokół ze zdziwieniem... próbują żyć inaczej.
                          Tych "trzecich" jest mało, choć mam wrażenie, że jednak w ostatnim czasie coraz więcej...
                          Oczywiście są jeszcze farbowane lisy, które reprezentują w głębi duszy jedynki, ale na zewnątrz udają (często przed samymi sobą) - trójki... (taka postawa mnie najbardziej mierzi) oraz wszystkie inne kombinacje.

                          A jak komuś nie wchodzi przekaz, to nie trzeba na siłę - widać nie jest gotowy.

                          --
                          Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
                          • mil.107 Re: spotkałam dziś 29.10.19, 10:29
                            "A jak komuś nie wchodzi przekaz, to nie trzeba na siłę - widać nie jest gotowy."

                            masz rację, dlatego podarowałam sobie po raz kolejny mielić to samo na znaki zapytania tapatika
                          • turma.mortis Re: spotkałam dziś 29.10.19, 10:42
                            heh i jak zawsze byleby plus wink
                            stopka w punkt
                            szalony zając i herbata z kapelusznikiem do tego kulka 40 grzybków big_grin
                            a jedyne co odrzuca to,,, heh
                            stabilne stoły tongue_out

                            a i tak właściwie 4. heh
                            czyli elaboraty o.... (tu wszystko jedno bo i tak wychodzi fałsz) kiss

                            --
                            mam jak mam heh
                            • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: spotkałam dziś 29.10.19, 13:27
                              turma.mortis napisał:

                              > heh i jak zawsze byleby plus wink

                              Wolę wspierać wizję rzeczywistości w którą wierzę, niż napierd...ć bez sensu we wszystko co się rusza... To mój wybór. Mam prawo, nie?

                              > a jedyne co odrzuca to,,, heh
                              > stabilne stoły tongue_out

                              Może Ciebie, mnie już nie... Przy tym chętnie przysiadłam żeby wypić herbatę.

                              > a i tak właściwie 4. heh
                              > czyli elaboraty o.... (tu wszystko jedno bo i tak wychodzi fałsz) kiss

                              nadal cie trzyma? tongue_out heh.
                              Peace Bracie - daj każdemu poszukiwać własnego świętego Graala w swoim tempietongue_out

                              --
                              Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
              • mil.107 Re: spotkałam dziś 25.10.19, 21:33

                > Jest jeszcze jedno niefajne zjawisko. Kobiety (szczególnie młode) próbują zaint
                > eresować sobą mężczyzn przy pomocy swojego ciała i seksu. To jest dla nich jedy
                > ny pewny magnes, który wykorzystują bez skrupułów. W ten sposób same się uprzed
                > miotawiają i swoją wartość wiążą z pięknym ciałem, urodą i robieniem wrażenia n
                > a mężczyznach.

                Ale to marginalne zjawisko. Ewentualnie wykorzystywanie ciała do przeżycia przygody bo na pewno nie przeżycia z kimś całego życia. Natura tak to skonstruowała ze dla każdej ze stron musi zadziac sie cos więcej niż zachwyt ciałem , aby zainteresowanie przeistoczylo sie w związek.


                Gdy uroda mija, kobieta popada w przygnębienie, bo czuje, że str
                > aciła swój niezwykły wpływ na mężczyzn.

                A w jakim wieku mija uroda kobiety? Jestem ciekawa, bo nie wiem czy sama jeszcze ją mam czy juz przepadła?
                • kevinjohnmalcolm Re: spotkałam dziś 25.10.19, 23:58
                  mil.107 napisała:

                  > Ale to marginalne zjawisko.

                  Marginalne? Dziś piątek, szedłem wieczorem przez centrum okrężną drogą do domu i wszystkie kluby i inne imprezownie pękały w szwach, były pełne dziewczyn prześcigających się w pokazywaniu jak największej ilości swojego ciała.


                  > Ewentualnie wykorzystywanie ciała do przeżycia przygody
                  > bo na pewno nie przeżycia z kimś całego życia.

                  Powiedz mi jaki promil nastolatek i dwudziestoparolatek autentycznie wybiera partnera pod kątem spędzenia z nim całego życia?


                  > A w jakim wieku mija uroda kobiety? Jestem ciekawa, bo nie wiem czy sama jesz
                  > cze ją mam czy juz przepadła?

                  Bywa różnie. Poza tym należy rozdzielić urodę od seksowności. 70-letnia Pola Raksa, czy 60-letnia Audrey Hepburn były piękne, ale w tym wieku już nie były seksowne.
                  • mil.107 Re: spotkałam dziś 26.10.19, 01:56
                    "jaki promil nastolatek"
                    Mówimy o wykorzystaniu ciała do schwytania faceta, aż do momentu gdy "uroda przeminie"- to nie o nastolatkach mówimy. Ale juz dwudziestoparolatki same o tym nle wiedząc wchodzą w relacje, które w znacznym procencie przeistocza sie w trwałe wiezi, gdzie silny płomień będzie zastepowany zaangażowaniem i wspólnymi pragnieniami odnośnie przyszłości. Tak natura działa.

                    "60 70 latki nie sa seksowne"
                    Czyli subiektywna uroda to moze jednak nle przemija ale seksownosc przemija? A myślisz, ze 60 letnia kobieta chce byc seksowna przede wszystkim? Czy inaczej ma juz w głowie poukładane? Dlaczego masz pretensje do tych nastolatek skoro dla ciebie seksowność to największy atut i wymóg u kobiety?
                    • tomekzgor Re: spotkałam dziś 26.10.19, 02:34
                      Po prostu jest czas w którycm człowiek może wykorzystac swoja seksownośc (i nie ma nic zlego w tym że to wykorzystuje) i czas w którym może liczyc na inne przymioty. Jedni je mają, inn nie. Jeśli nie maja, to gdy kończy się ich seksownośc nie maja nic do zaoferowania.

                      Gadanie że kobieta, która juz nie ma 20 czy 30 lat musi być przygnębiona, bo straciła swój wpływ na mężczyzn, jest prawdziwe ale tylko w stosunku do kobiet, ktorych jedenym atutem była seksowność. Są kobiety, które nie są już seksowne w taki prostym rozumieniu tego pojecia, ale nadal sobie świetnie radzą, potrafią czerpać radość z życia, być cenione, mieć przyjaciół, mieć osoby bliskie, które chcą z nimi przebywać, uprawiać też gorący seks itp. Wszystko zależy od tego, czy mają coś oprócz tej prostej seksowności - jakis mózg, osobowość, poczucie swojej wartości itp.
                      • dolores2222 Re: spotkałam dziś 26.10.19, 11:10
                        Pytanie wciąż aktualne:
                        kiedy kończy się seksowność pań?
                        Podam jako przykład siebie. Czuję się bardziej seksi niż wtedy, gdy miałam 20 lat i zmarszczek mniej. Oraz dużo gładsze ciało. Seksowna tzn. młoda? Czy świadoma siebie, być może dojrzała kobieta, która wie, jak czerpać radość z seksu? Czy będzie seksowny sam w sobie piękny obrazek, czy też taki, który kiedy ożywa, jednym gestem wzbudza w tobie pożądania? I czy wtedy ma znaczenie jego wiek?
                        • turma.mortis Re: spotkałam dziś 26.10.19, 11:16
                          dolores2222 napisała:

                          który kiedy ożywa,
                          > jednym gestem wzbudza w tobie pożądania? I czy wtedy ma znaczenie jego wiek?

                          nie ma heh
                          to zwyczajnie działa tylko hmmmm
                          kto widzi piękno a kto widzi piękno i docenia te naturalne to inne sprawy
                          można być ale można i się zrobić
                          co ważne
                          musi grać całością

                          --
                          mam jak mam heh
                        • baenzai Re: spotkałam dziś 27.10.19, 02:52
                          dolores2222 napisała:

                          > Pytanie wciąż aktualne:
                          > kiedy kończy się seksowność pań?
                          > Podam jako przykład siebie. Czuję się bardziej seksi niż wtedy, gdy miałam 20 l
                          > at i zmarszczek mniej. Oraz dużo gładsze ciało. Seksowna tzn. młoda? Czy świado
                          > ma siebie, być może dojrzała kobieta, która wie, jak czerpać radość z seksu? Cz
                          > y będzie seksowny sam w sobie piękny obrazek, czy też taki, który kiedy ożywa,
                          > jednym gestem wzbudza w tobie pożądania? I czy wtedy ma znaczenie jego wiek?

                          Seksowność to jędrne ciało, twarz bez zmarszczek, gęste włosy czyli atrybuty kojarzące się z młodością. Oczywiście są rakiety w stylu Nicole Kidman, które jeszcze w wieku 40-45 lat były zjawiskowo piękne i seksowne, ale to są wyjątki.

                          Generalnie mając wybór pomiędzy jednorazowym seksem z gorącym MILFem a młodą kobietą przeciętną w łóżku chyba wybrałbym tą pierwszą. smile W przypadku dłuższej relacji wybór byłby jednak już zupełnie inny.
                          • mil.107 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 06:14
                            Oceniasz z perspektywy domyślam sie około 30 letniego mężczyzny. To normalne ze kobiety 10, 20 lat starsze sa dla ciebie aseksulane. Facet 40, 50 letni oceni mloda kobietę jako seksowna, atrakcyjną obiektywnie, ale sam wybierze (najczęściej) równolatke do związku, ktora dla niego jest nadal atrakcyjna fizycznie a przede wszystkim mentalnie. Nie ma granicy gdzie kobieta moze stracić wpływ na mężczyzn jeśli ten wpływ chce miec. Z reszta większość kobiet od 30 roku życia zaczyna tak sobie układać siebie w swojej głowie, ze najważniejsze sie staje podobać sie samej sobie - choc rozne meandry mogą sie zdarzyć jak u "kumpeli" to widać. Ale podobanie sie samej sobie jest samo w sobie potężnym atutem. Przesadne akcentowanie swej fizyczności w pewnym wieku czy to u kobiet czy mężczyzn to brak klasy.
                            • turma.mortis Re: spotkałam dziś 27.10.19, 08:16
                              kobiety 10 czy 20 lat starsze nie są aseksualne heh
                              wszystko zależy od wieku faceta wink
                              wszak były tematy o gwałconych 17-latkach (facetach)

                              u facetów okres buntu przed 30
                              u kobiet po 30
                              taka prawda heh

                              --
                              mam jak mam heh
                            • baenzai Re: spotkałam dziś 27.10.19, 10:30
                              mil.107 napisała:

                              > Oceniasz z perspektywy domyślam sie około 30 letniego mężczyzny. To normalne z
                              > e kobiety 10, 20 lat starsze sa dla ciebie aseksulane. Facet 40, 50 letni oceni
                              > mloda kobietę jako seksowna, atrakcyjną obiektywnie, ale sam wybierze (najczęś
                              > ciej) równolatke do związku, ktora dla niego jest nadal atrakcyjna fizycznie a
                              > przede wszystkim mentalnie.

                              Z równolatkami wiążą się jedynie ci faceci, którzy nie mają innego wyboru. Popatrz jakie kobiety mają Kondrat, Pazura, Korwin, Tajner, nawet Strasburger czy do niedawna premier Marcinkiewicz. smile
                              • gwen75 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 10:35
                                baenzai napisał:

                                > czy do niedawna premier Marcinkiewicz. smile

                                Akurat przykład Marcinkiewicza pokazuje tak fatalne mogą to być wybory. Przecież jego była żona go teraz prześladuje jak jakaś wariatka. Masakra smile
                              • mil.107 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 10:47
                                Kondrad, marcinkiewicz, pazura, korwin

                                To tylko świadczy o tym na jakim poziomie mentalnym zostali albo do jakiego sie cofnęli. Z reszta to tylko garstka z tych celebrytów co weszli w ponowny związek i nie wybrali rownolatki. Zauwazcie ze jak facet z pieniędzmi, z pozycja społeczna wiąże się z kobieta kilkanaście lat młodsza to nie jest to kobieta jakoś specjalnie atrakcyjna dla facetów z pieniędzmi i z pozycja społeczna w jej grupie wiekowej. Zasada kompromisów.
                                • baenzai Re: spotkałam dziś 27.10.19, 11:02
                                  mil.107 napisała:

                                  > Kondrad, marcinkiewicz, pazura, korwin
                                  >
                                  > To tylko świadczy o tym na jakim poziomie mentalnym zostali albo do jakiego sie
                                  > cofnęli. Z reszta to tylko garstka z tych celebrytów co weszli w ponowny związ
                                  > ek i nie wybrali rownolatki.

                                  Raczej garstka wybiera równolatki. smile

                                  Przeciętny 50-latek po rozwodzie zwiąże się z równolatką rozwódką, bo wie, że 30stka na niego już nie poleci. Ale już zadbany, wysportowany, majętny 50-latek ma już jakiś wybór i niemal zawsze wybierze młodszą.
                            • kevinjohnmalcolm Re: spotkałam dziś 27.10.19, 11:19
                              mil.107 napisała:

                              > Facet 40, 50 letni /.../ wybierze (najczęściej) równolatke do związku,
                              > ktora dla niego jest nadal atrakcyjna fizycznie a przede wszystkim mentalnie.

                              Ile znasz takich przypadków? Praktycznie wszyscy 40-50-latkowie których znam jeżeli rozpoczynają związek w tym wieku, to wybierają o 10-20 lat młodsze kobiety, które są dla nich rówieśniczkami mentalnymi.
                              • mil.107 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 11:48
                                W sumie mało znam rozwiedzionych par. Jedna bardzo bliska - różnica wieku 2 lata - normalni ludzie, ona zadbana 50 aktualnie. 4 pary w pracy, gdzie faktycznie on po 40, ona po 20 (na stanowiskach ci faceci). Ale te kobiety to raczej wysokich not w swoim przedziale wiekowym nie miały - ze tak się wyraze, przeciętne.

                                Matka natura widać mądrze zrobiła, że wiek reprodukcyjny kobiet a przy tym i silną potrzebę bycia z facetem ustaliła na około 50 lat max, skoro oni po 50 tak się infantylizują.
                                • mil.107 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 12:06
                                  Analizując dalej wskazywane przez was zjawisko to ono ukazuje silną kobieca solidarność. Wszak czego kobiecie kolo 50 potrzeba, ktora do tej pory poswiecala sie wychowywaniu dzieci a w miedzy czasie odprawiała na tamten swiat schorowanych rodziców? - potrzeba jej w końcu siebie dla siebie. I w reszcie ma czas podróż zaplanować, stos książek przeczytać, chińskiego sie nauczyć skoro jej mlodsza koleżka podejmuje sie odciążyć ja z obowiązków wobec starzejącego sie męża, któremu lada moment geriatra będzie potrzebny i asortyment ze sklepu medycznego. Wszak mężczyźni żyją krócej.
                                • kevinjohnmalcolm Re: spotkałam dziś 27.10.19, 12:08
                                  Infantylizują? Po prostu chcą być z normalnymi kobietami, które będą dla nich równorzędnymi partnerkami, a nie ze starymi ciągle zrzędzącymi przemądrzałymi ciotkami. Nie wiem co się dzieje z kobietami po 40-tce, ale zamieniają się w kompletnie niestrawne osoby i nie jest to wyłącznie moje zdanie, bo takie opinie słyszałem na własne uszy od wielu facetów.
                                    • mil.107 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 12:17
                                      Kevin ciekawe co będziesz pisał o 40, gdy będziesz mial 60 lat. Wtedy 40 zapewne nie będą już grażynami. Tyle ze 40 letnia kobieta zazwyczaj woli samotność niż towarzystwo 60 latka.
                                      • dolores2222 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 12:26
                                        Znowu obalę stereotyp.
                                        Ale fajnie big_grin
                                        Mam świetny kontakt z 59 letnim panem, z którym lubimy sobie pogadać zupełnie niezobowiązująco. Uwielbiam jego towarzystwo. Jest niezwykle oczytany, ma cudne podejście do życia, takie kap kap, a nie leję z rynny wszystkowiedzącego. Szkoda, że dzieli nas tyle kilometrów, bo poważnie bym się zastanowiła nad rozwinięciem tej znajomości. W porównaniu do zapatrzonych w siebie 40 letnich ogierów wypuszczonych na żer ze stajni, wypada w skali 1/10 na jakąś 30 big_grin
                                        • mil.107 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 17:57
                                          Znam dwóch facetów kolo 40, jeden juz nie singiel drugi singiel i faktycznie pierwsze wrażenie może byc takie jak dolores piszesz - ogier ze stajni. Lecz według mnie to maska. Jednego znam bliżej na stopie koleżeńskiej i widzę jak sie włącza na inny tryb, gdy pojawia sie kobieta, potencjalna zdobycz, ktora o nim nie wie nic, ze np. pracowity, zaradny, koleżeński, a widzi jedynie przeciętnego faceta. No to włącza mu sie " moja kochana ty nie wiesz na co mnie stać". Tyle ze według mnie ten facet ma problem z bliskością i on woli takie płytkie, teatralne kontakty po czym sie użala, ze jest sam bo nie może sie pozbyć wysokich wymagań wobec kobiety. A według mnie te wymagania to przykrywka.

                                          Inny facet, po 40 juz usidlony przez koleżankę - wpadka, dziecko . I z tego ogiera wychodzi troskliwy ojciec, do tego rodzinny (wobec rodziców, dzieci z poprzedniego małżeństwa). Moze on tego ogiera udawał, aby podnieść swa samoocenę, gdy go żona porzucila.

                                          Myślę ze dużo fajnych samotnych facetów i fajnych samotnych kobiet bojąc sie porażki nie szukają siebie na wzajem. Albo nakładają maski, ktore fałszują obraz. Bo, gdy ktoś uderzy w maskę to tak nie boli.
                                        • po-ranna-kawa Re: spotkałam dziś 27.10.19, 20:35
                                          dolores2222 napisała:

                                          > Znowu obalę stereotyp.
                                          > Ale fajnie big_grin
                                          > Mam świetny kontakt z 59 letnim panem, z którym lubimy sobie pogadać

                                          Ale jaki to stereotyp? Bliskość duchowa chyba ma niewiele wspolnego z wiekiem. Ja też znam gościa po 60-ce, z ktorym moglabym zarowno pójść konie kraść jak i pojechać w Bieszczady, by tylko we dwoje mieszkać w namiocie, z którym nie raz spędzilam razem kilkadzieciąt godzin ciurkiem i uważam to za bardzo fajnie spedzony czas. Z ktorym zawsze chętnie się spotykam, gdy mamy na to czas i ochotę.

                                          A tak nawiązując do wpisów, to uważam, że częstym błędem (i kobiet i mężczyzn) w tzw. średnim wieku są desperackie próby udawania, że się wciąż ma 25 lat, taki strach przed zaakceptowaniem swojego wieku i zmian, jakie on niesie. Stąd te kretyńsko wygladające 45-latki w minispódniczkach, kolegujace się z dziewczynami (ktore mogłyby być ich córkami) i podrywające chlopaków, którzy mogliby być ich synami. Stąd też komiczni łysiejący panowie z problemami z prostatą, którzy robią z siebie glupków udając, że są w wieku swoich synów i latają pod kluby studeckie i akademiki.
                                          Tymczasem w wieku średnim nie ma niczego zlego, przeciwnie - wiek średni ma wiele zalet. Tylko trzeba to sobie uświadomić i zaakceptować.
                                          • mil.107 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 11:05
                                            poranna kawo i dolores mimo wszystko to różnica być z kims w luznej relacji z doskoku, a zwiazać się na stałe czyli razem spedzać szarą codzinność (która może czasem nie przypominac nocy pod rozgwiazdżonym niebem) wspólnie prac, myć gary, - na pewno akurat wy stereoptypu, ze stałe relacje to tylko z równolatkami nie obalacie. Mnie też zdarzyło sie zafascynowac dużo starszym facetem, ale najbardziej byłam w szoku jak i młodszym sie zdarzyło. Ale naturalny i optymalny dla mnie stan to związek z równolatkiem.
                                            • dolores2222 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 20:12
                                              Zabawne...
                                              Niektórzy twierdzą, że myśli mają moc sprawczą.
                                              Wczoraj ta dyskusja sprowokowała mnie to wspomnień... myślałam o tym mężczyźnie i to sporo.
                                              I dziś tak po prostu dzwoni do mnie i oznajmia, że właśnie wrócił do kraju. Na stałe...
                                              Szok i niedowierzanie. I jak tu nie wierzyć w metafizykę? wink
                                              • marcepanka313 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 20:32
                                                dolores2222 napisała:

                                                > Zabawne...
                                                > Niektórzy twierdzą, że myśli mają moc sprawczą.
                                                > Wczoraj ta dyskusja sprowokowała mnie to wspomnień... myślałam o tym mężczyźnie
                                                > i to sporo.
                                                > I dziś tak po prostu dzwoni do mnie i oznajmia, że właśnie wrócił do kraju. Na
                                                > stałe...
                                                > Szok i niedowierzanie. I jak tu nie wierzyć w metafizykę? wink

                                                No rzeczywiście zabawne.... wink

                                                Ale wiara i metafizyka w jednym?
                                                • dolores2222 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 20:43
                                                  Oczywiście sceptycyzm większości forum gwarantowany.
                                                  Mój też, bo przez jakieś 15 min. wmawiałam mu, że mnie wkręca.
                                                  Ale jesteśmy umówieni na nasze pogaduchy w weekend, to będzie:
                                                  sprawdzam big_grin
                                                  • dolores2222 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 20:56
                                                    Nie nastawiam się na nic poza tymi spotkaniami.
                                                    Bo jak się nastawiałam, to z reguły nic nie dostawałam. Nauczyłam się już, że życie uwielbia mi dawać pstryczka w nos. Aż siniak mi się zrobił tongue_out
                                                  • mil.107 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 21:03
                                                    Kiedyś mi sie wydawało ze jak sobie cos wymyśle, ze będzie to życie daje mi cos zupełnie innego i jeszcze lepszego niż wymyslilam. Ale juz chyba z tego "wyrosłam" i przestalam marzyć i wymyślać. Bo w sumie jest dobrze jak jest. I uczę się żyć tu i teraz a nie jakimiś marzeniami.
                                                  • mil.107 Re: spotkałam dziś 28.10.19, 21:23
                                                    Mniej jest wtedy rozczarowań, gdy rwie sie nawet ten najlepszy scenariusz. Bo jakoś wszystko co dobre sie kiedyś kończy. Wiec mniejsze nadzieje trzeba pokladac w tym co od nas nie zależne. I bardziej skupić na tym co zależne od nas. Choc to trudniejsze niż żyć marzeniami, bo tu potrzeba dzialania i pracy nad sobą. Skomplikowanie wyszło.
                                      • kevinjohnmalcolm Re: spotkałam dziś 27.10.19, 18:14
                                        mil.107 napisała:
                                        > Kevin ciekawe co będziesz pisał o 40, gdy będziesz mial 60 lat.

                                        Dokładnie to samo. Bo ta przemiana fajnych dziewczyn w zrzędzące ciotki odbywa się zawsze w okolicach 40-tki, nie ma to związku z wiekiem obserwatora. Zjawisko to zauważyłem jakieś 20 lat temu i z czasem rzeczywistość jedynie potwierdza, że to właściwie reguła.
                                        Drugim newralgicznym punktem jest okolica 55-60 roku życia - ciotki zamieniają się wtedy w koszmarne zrzędzące i bardzo nerwowe baby. Nie wszystkie, ale sporo kobiet bardzo się zmienia.


                                        No cóż mi pozostaje wszystkim paniom na forum życzyć tego co ten pan:

                                        https://img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201009/1285514188_by_bronson84_600.jpg
                                    • baenzai Re: spotkałam dziś 27.10.19, 13:26
                                      mil.107 napisała:

                                      > I to jest paradoks. Tak im zle a tak sie tych żon kurczowo trzymają - to jakiś
                                      > beksy nie mężczyzni. Dzieci odchowane, kredyty spłacone droga wolna.

                                      Jeżeli z kobietą przeżyło się wspólnie młodość i istnieje jakaś więź oraz przywiązanie to jest to jednak coś innego niż poznanie takiej grażyny gdy już stała się grażyną. smile
                                      • mil.107 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 13:50
                                        "Jeżeli z kobietą przeżyło się wspólnie młodość i istnieje jakaś więź oraz przywiązanie to jest to jednak coś innego niż poznanie takiej grażyny gdy już stała się grażyną. "

                                        coś ty, niechaj wszystkie grazyny i wszystkie janusze bez wględu na wiek z racji swej wrodzonej zgryzoty pozostaną smutne i samotne na wieki wieków amen!
                                  • dolores2222 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 12:21
                                    Sporo zrzędzę, to fakt big_grin
                                    Ale czy jestem przemądrzała?
                                    Raczej staram się uważnie dobierać słowa. I słucham innych. Wyrażam opinię tylko na temat, który choć trochę poznałam.
                                    Kev, wiesz, że cię kocham, ale jedziesz stereotypem aż wali po oczach.
                                    Kobietę po 40 wali big_grin suspicious
                                    • mil.107 Re: spotkałam dziś 27.10.19, 12:29
                                      Dolores jak Kevina pamiętam (bywam tu z doskoku), to gdy mial 30 lat to trzydziestki byly niestrawne a przebojowe studentki błysk w oku powodowaly, gdy ma 40 (bo my chyba ten sam rocznik) to 40 są be a 30 to bajka. Jak będzie mial 50 to będzie wzdychal do nagle (!) kobiecych czterdziestek. No ale to juz takie uroki forumowych chłopaków. Niech szukają szczęścia a jak nie wychodzi to sa jeszcze psychoterapeuci, bo ktoś z zewnątrz jest w stanie obiektywnie zauważyć co jest nie tak.
                                      • kevinjohnmalcolm Re: spotkałam dziś 27.10.19, 18:08
                                        mil.107 napisała:

                                        > jak Kevina pamiętam (bywam tu z doskoku), to gdy mial 30 lat to trzydziestki byly niestrawne

                                        To słabą masz pamięć, bo gdy miałem 30 lat, to byłem w związku i nie miałem pojęcia że takie forum istnieje, trafiłem tu tuż przed 40-tką. I nie wiem skąd wyciągnęłaś te bzdury o niestrawnych trzydziestkach. Może przeszukaj archiwa forum jak pamięć szwankuje?
                                  • koszmarna.baba Re: spotkałam dziś 27.10.19, 19:51
                                    >Po prostu chcą być z normalnymi kobietami, które będą dla nich równorzędnymi partnerkami, a nie ze starymi ciągle zrzędzącymi przemądrzałymi ciotkami.

                                    Przypomniałeś mi stary dowcip:
                                    -Dlaczego dziadkowie tak chętnie bawią się z wnukami?
                                    - Bo mają ten sam rozum!

                                    Jeżeli facet po 40- stce ma mentalność 20-latka to znaczy, że już rozpoczął proces dziecinnienia i po prostu nie jest w stanie dotrzymać kroku równolatce. To chyba nie jest powód do dumy.
                                    Nazywasz a właściwie nazywacie nas "przemądrzałymi ciotkami". Niektóre takie są ale zdecydowana większość jest po prostu zmęczona udawaniem, że jesteście wszystkowiedzący i nieomylni. Możesz mi wierzyć, że 20 lat prezentowania własnych pomysłów tak, aby facet myślał, że to on wymyślił jest mocno wkurzające i wyczerpujące. Niestety prawda, że jesteśmy bardziej pomysłowe i zaradne dla większości z was jest niestrawna.

                                    --
                                    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
                                    • kevinjohnmalcolm Re: spotkałam dziś 27.10.19, 20:38
                                      Koszmarna.babo, wygląda to trochę inaczej. Sama przyznasz, że kobiety szybciej dojrzewają niż mężczyźni. Widać to wśród nastolatków, widoczne jest to także później. Kobiety już od dziecka uważają się za mądrzejsze i bardziej dojrzałe od rówieśników płci męskiej. Nie jest tak? Dlatego żeby znaleźć rówieśniczkę mentalną, która nie będzie z góry patrzyła na faceta i uważała go za dziecko, trzeba szukać wśród kobiet o kilka-kilkanaście lat młodszych. Rówieśniczka metrykalna praktycznie zawsze będzie się uważała za nie wiadomo jak dojrzałą i nie wiadomo ila razy mądrzejszą od mężczyzny. Faceci nie szukają matek, tylko partnerek.
                              • baenzai Re: spotkałam dziś 27.10.19, 11:57
                                kevinjohnmalcolm napisał:

                                > Praktycznie wszyscy 40-50-latkowie których znam j
                                > eżeli rozpoczynają związek w tym wieku, to wybierają o 10-20 lat młodsze kobiet
                                > y, które są dla nich rówieśniczkami mentalnymi.

                                No właśnie, ten aspekt też jest ważny. Wiele kobiet nie tylko zmienia się w Grażyny wyglądowo, ale również mentalnie. smile