Dodaj do ulubionych

czy powinna powiedzieć?

12.11.19, 12:32
Prosto z życia.
Kobieta 46 l, samotna, po rozwodzie, mężczynz 56, też samotny, po rozwodzie. Znali się jeszcze w czasach przedmałżeńskich, ale byli tylko kolegami z pracy. Kilka lat temu ona nie miała z kim iść na wesele, poprosiła jego, poszli razem, potem ona mu sie przy jakiejś jego okazji towarzyskiej zrewanżowała. I tak się czasem wspierali, spotykali też na jakicś wypadach do kina itp.. Kiedyś doszli do wniosku, że po co mają przepłacać na wakacjach jako single, więc pojechali razem. Później kilka razy to powtórzyli. Nie są formalnie parą, ale czasem sypiali na tych wyjazdach z sobą. Traktowali ten związek raczej właśnie tak "użytkowo", lubią się, ale jakoś nie widzią się jako para. Mają umowę, że gdyby ktoś z nich związał się z kimś innym, to drugie się usuwa.
I teraz jest taka sytuacja: ona jedzie gdzieś do rodziny i tam zakochuje sie od piwerwszego wejrzenia w jakimś facecie. Z tym, że po dwóch dniach okazuje się, że jest to przystojny oszust, który chciał ją naciągnąć na pieniądze, wychodzi na jaw, że oszukiwał w kwestii swoich danych, że miał już wiele takich podobojów itp. Wielka miłość okazuje się wielką klęską. No ale przespała się z nim. I teraz ma dylemat, czy powinna powiedzieć o tym wydarzeniu temu swojemu koledze (tym bardziej, że mają już dawno wykupiony wspólny wyjazd na sylwestra). Z jednej strony czuje, że powinna. Ale z drugiej strony się wstydzi, że dała się tak oszukać i twierdzi, że skoro ten "romans" z oszustem zaczął się i od razu skończył, to nie ma znaczenia. Ale z trzeciej strony boi się, że skoro oszust zajmuje się zawodowo uwodzeniem kobiet, to jest to mało prawdopodobne, ale teoretycznie nie wiadomo, czy nie sprzedał jej jakiejś choroby i nie chciałaby narażać swojego kolegi.
Co jej powiedziałam?
- że nie jestem pruderyjna i nie mam prawa oceniać faktu wskakiwania do łóżka dopiero co poznanemu facetowi, bo różnie w życiu bywa, ale jeśli kobieta 40+, wykształcona, wydawałoby się inteligentna, uprawia seks z zupełnie obcym facetem bez zabezpieczeń, to znaczy że jest kompletną idiotką i powinna być przymusowo wysłana do szkoły na zajęcia z przygotowania do życia w rodzinie
- nie tylko powinna powiedzieć, ale też poddać się jakiejś kwarantannie, zbadać przed jakimikolwiek dalszymi kontaktami seksualnymi
- zgłosić sprawę próby oszustwa na policję - mimo że wiążę się to z koniecznością upublicznienia swojej naiwności

Mam rację?

Obserwuj wątek
    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: czy powinna powiedzieć? 12.11.19, 15:02
      Pilnie zrobić badania na choroby PDP.
      Z panem do czasu wyniku nie spać - żeby mu jakiegoś syfu nie sprzedać.

      Jak wynik pokaże, że coś złapała - opowiedzieć Panu o sprawie i dać mu uczciwy wybór, czy ją jeszcze chce po "przeleczeniu", czy odpuszcza znajomość.

      Jeśli wynik pokaże, ze nic nie złapała - Pana poinformować o "przygodzie" w zależności od tego, jaka była między nimi umowa... jeśli nie są w stałym związku - to raczej nie ma po co.

      PS. Oprócz badań na CPDP jest jeszcze mnóstwo innych ciekawostek, które można złapać w przygodnym seksie, a które nie należą do tej grupy... np. jakaś chlamydia, owsiki (inne pasożyty), kurzajki... też bym na to zwróciła uwagętongue_out


      --
      Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
      • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: czy powinna powiedzieć? 12.11.19, 15:29
        Co to badań to chyba nie ma najmniejszych wątpliwości, że MUSI je zrobić - przede wszystkim dla siebie i swojego zdrowia, w drugiej zaś kolejności ze względu na tego "pół-partnera" - że ta go roboczo nazwę wink
        A co do mówienia - jeżeli nie daj Boże złapała jakiegoś wirusa, to raczej nie ucieknie przed rozmową z panem tudzież wyjaśnieniem tego tematu i okoliczności jego powstania - więc wtedy mleko się raczej rozleje niejako samoistnie tongue_out (no chyba, że będzie udawać chorą i brnąć w ciszy).

        Natomiast jeżeli umawiali się, że cytuję "nie widzą się jako para" to ja w takiej sytuacji bym się nie tłumaczył i nie opowiadał o jednorazowej, mocno zresztą nieudanej przygodzie. Skoro to taki "związek użytkowy" (nawiasem mówiąc bardzo udane określenie) to takie wydarzenie raczej nie narusza statusu "użytkowości"....

        Co innego gdyby faktycznie w przyszłości trafił ją piorun sycylijski, którego sprawca nie będzie oszustem, bawidamkiem czy innym ukrytym toksycznym szowinistycznym knurem wink
        • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: czy powinna powiedzieć? 12.11.19, 15:37
          Jeszcze a'propos policji - to tutaj nie znamy szczegółów tej potencjalnej próby oszustwa, rozumiem Karolino, że niespecjalnie możesz publikować takie detale ale zanim wybrał bym się na jakikolwiek posterunek ze zgłoszeniem to najpierw :
          - przestudiowałbym kodeksy i inne dostępne źródła
          - jeżeli faktycznie sprawa wyglądałaby na ewidentną próbę oszustwa czy wyłudzenia to zebrałbym materiały, dowody etc. (bo na samych słowach nie oprze się żadnego potencjalnego przestępstwa) oraz kontaktował się z innymi poszkodowanymi paniami.
          Jeżeli zaś nie ma takowych - to wątpię by cokolwiek mogła uzyskać poza samym zgłoszeniem i wszystkimi kosztami z tym związanymi (zwł.psychicznymi).
          • 999karolina Re: czy powinna powiedzieć? 12.11.19, 18:55
            Zbyt wiele szczegółów nie chcę podawać, ale mogę napisać, że konsultacja z prawnikiem potwierdza z grubsza to, co wyżej napisałeś. Jestr znana jeszcze jedna osoba poszkodowana przez tego faceta. W dodatku ona jest też poszkodowana materialnie, a nie tylko duchowo. Ale wygląda na to, że raczej przeważy pogląd prawnika, że oficjalne zgłoszenie sprawy może na tym etapie nic nie dać (poza koniecznością składana dosyć intymnych zeznań). Tym bardziej, że nie wiadomo, czy ta druga kobieta, która jest z małej miejscowości , zdecydowałaby się na zeznania. I tym bardziej, że facet dysponuje podobno jakimiś zdjęciami, z których upublicznienia obie panie raczej nie byłyby dumne.
            • joanna_kossowska Re: czy powinna powiedzieć? 12.11.19, 19:48
              999karolina
              Re: czy powinna powiedzieć?
              12.11.19, 18:55
              I tym bardziej, że facet dysponuje podobno jakimiś zdjęciami, z których upublicznienia obie panie raczej nie byłyby dumne.

              www.infor.pl/prawo/kodeks-karny/odpowiedzialnosc-karna/703359,Konsekwencje-karne-utrwalania-i-rozpowszechniania-wizerunku-nagiej-osoby-lub-osoby-w-trakcie-czynnosci-seksualnej.html
              • tomekzgor Re: czy powinna powiedzieć? 13.11.19, 16:35
                Ja bym się na moc tych paragrafów tak za bardzo nie zdawał. Bo:
                1. Nie wiemy czy zdjęcia lub filmy zostały zrobione przy użyciu przemocy czy groźby w dodatku należałoby to udowodnić.
                2. Dziś nawet 12-latek potrafi zamieścić w internecie zdjęcia lub filmy w taki sposób że policja (szczególnie polska) go nie ma szans namierzyć (więc ten paragraf to żaden straszak)
                3. Co kobiecie po tym, że facet pójdzie siedzieć skoro jej mniej lub bardziej frywolne fotki i filmy będą sobie latać po sieci?
                • kulka42 Re: czy powinna powiedzieć? 13.11.19, 16:43
                  tomekzgor napisał:


                  > 3. Co kobiecie po tym, że facet pójdzie siedzieć skoro jej mniej lub bardziej f
                  > rywolne fotki i filmy będą sobie latać po sieci?

                  Skoro nic nikomu z tego że facet pójdzie siedzieć, to może jakąś inną karę mu wymierzyć - no chyba nikt nie chce żeby kolo w żaden sposób nie zapłacił za to co zrobił?
                  • tomekzgor Re: czy powinna powiedzieć? 13.11.19, 17:24
                    "Skoro nic nikomu z tego że facet pójdzie siedzieć, to może jakąś inną karę mu wymierzyć - no chyba nikt nie chce żeby kolo w żaden sposób nie zapłacił za to co zrobił?"

                    Z tym się akurat zgadzam. W dodatku gdyby ta kara była dotkliwa to facetowi nawet nie przyszłoby do głowy publikowanie czegokolwiek.
                • joanna_kossowska Re: czy powinna powiedzieć? 13.11.19, 16:59
                  Chyba zapomniałeś, że ja z tobą pożegnałam się dawno temu.
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16314,164258248,164258248,Moje_doswiadczenia_z_portalu_randkowego.html

                  Nie rozmawiam z mężczyznami, którzy swoje podboje nazywają call girl. Nie, wcale nie z powodu solidarności jajników, bo wiekszość jajników TUTAJ nie jest tego warta. Z powodu niechęci do klonów czytaj: facetów bez jaj.
                  • 999karolina Re: czy powinna powiedzieć? 16.11.19, 20:38
                    joanna_kossowska napisala: Nie rozmawiam z mężczyznami, którzy swoje podboje nazywają call girl. Nie, wcale nie z powodu solidarności jajników, bo wiekszość jajników TUTAJ nie jest tego warta.

                    Joanna, a jak i czym mierzysz wartość jajników? smile I co wiesz o tutejszych jajnikach, że twierdzisz, że większość z nich jest kiepskiej wartosci? Skąd takie poczucie, że masz prawo do snucia takich ocene w stosunku do nieznanych sobie osób?
        • po-ranna-kawa Re: czy powinna powiedzieć? 14.11.19, 14:34
          Obserwator napisał: Skoro to taki "związek użytkowy" (nawiasem mówiąc bardzo udane określenie) to takie wydarzenie raczej nie narusza statusu "użytkowości"....

          A moim zdaniem narusza. Z tego, co napisała Karolina, wynika (chyba że się mylę), że związek jest "użytkowy", ale jednak oparty na jakimś zaufaniu, lojalności, pewnej stałości zasad oraz obpólnej wiary, że te zasady są przestrzegane. To jest jego fundamentem. Brak informacji o takim wydarzeniu, jakieś niedomówienia, kręcenie byłoby naruszeniem tych ustalonych zasad i podkopaniem fundamentów tego związku (bo to jednak związek, chociaż nietypowy), w którym oboje się chyba dobrze czuli. Ciekawe, czy w sytuacji odwrotnej ona byłaby zadowolona, gdyby on jej nie powiedział lub coś tam tylko bąknął ogólnie. Jestem pewna, że uznałaby to za coś w rodzaju nadużycia zaufania (ze wszystkimi konsekwencjami). No ale ludzie są różni i często dla własnego komfortu (złudnego) nie chcą rozmawiać otwarcie. Reasumując: stawiam, że jeśli nie powie lub zdecyduje się na jakieś ćwierć-injformacje i pół-prawdy, to będzie to początek końca tego związku w dotychczasowej postaci. Chociażby z tego powodu, że ona sama uzna, że fundament został podkopany.
          • obrotowy absolutny brak zgody 14.11.19, 14:59
            nie mowi sie o sytuacjach wyniklych nie z wlasnej winy i nie do przewidzenia...

            kobieta chcialas kogos poznac (do czego miala prawo- bo nie byla w formalnym zwiazku)

            ale uwiklala sie w nieprzyjemna i nie chciana sytuacje , czyli byla to zwykla "wtopa"

            i lepiej to nieprzyjemne doswiadczenie zachowac dla sie i nie obciazac tym relacji.

          • 999karolina Re: czy powinna powiedzieć? 14.11.19, 15:32
            Z tego, co się zorientowałam, to temu "użytkowemu" partnerowi zależy właśnie na tym (jak to nazwałaś) fundamencie - przyjętych zasadach, zaufaniu. To raczej wrażliwy człowiek, a nie jakiś zimny drań skupiony wyłącznie na tej "użytkowości" (zresztą pewnie dlatego są w tym nietypowym związku). Już wcześniej był między nimi mały kryzys, gdy ona tak dla jaj, żeby trochę "podkręcić" atmosferę, a może z nudów snuła jakieś konfabulacje i zaskoczyło ją, że on to bardzo poważnie odebrał. Tak więc wystawianie ludzkich uczuć na jakieś próby czy manipulacje nie jest ok. Lepiej mówić, jak jest.
            • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: czy powinna powiedzieć? 14.11.19, 16:05
              999karolina napisała:

              > Z tego, co się zorientowałam, to temu "użytkowemu" partnerowi zależy właśnie na
              > tym (jak to nazwałaś) fundamencie - przyjętych zasadach, zaufaniu. To raczej w
              > rażliwy człowiek, a nie jakiś zimny drań skupiony wyłącznie na tej "użytkowości
              > " (zresztą pewnie dlatego są w tym nietypowym związku). Już wcześniej był międ
              > zy nimi mały kryzys, gdy ona tak dla jaj, żeby trochę "podkręcić" atmosferę, a
              > może z nudów snuła jakieś konfabulacje i zaskoczyło ją, że on to bardzo poważni
              > e odebrał. Tak więc wystawianie ludzkich uczuć na jakieś próby czy manipulacje
              > nie jest ok. Lepiej mówić, jak jest.

              cyt "Nie są formalnie parą, ale czasem sypiali na tych wyjazdach z sobą. Traktowali ten związek raczej właśnie tak "użytkowo", lubią się, ale jakoś nie widzią się jako para. Mają umowę, że gdyby ktoś z nich związał się z kimś innym, to drugie się usuwa"...

              eee tam, jak dla mnie to wygląda na zwyczajną "zapchajdziurę".... Z posta startowego (cytat) nie wynika, że jest jakiś fundament, zasady... albo post mało precyzyjny, albo sami nie wiedzą, w czym są. Umowa dotyczy tylko sytuacji, że "ktoś się zwiąże z kimś innym"... a cały okres przed "związaniem" nie został określony? Mają sobie mówić o randkach z innymi, czy nie ma obowiązku... bo żeby się z kimś związać, to trzeba najpierw się "z tym trzecim" intensywnie pospotykać...
              Moim zdaniem sytuacja jest dwuznaczna, niejasna, cyt. "nie są formalnie parą" mówi sam za siebie...

              Jeśli nie są parą, ale sa przyjaciółmi - to można opowiedzieć ot tak, w ramach przyjaźni, że "krzywdka się stała"... ale nie z poczucia obowiązku (bo niby jakiego) tylko jak przyjacielowi... Z drugiej strony wspólne łóżkowanie może wykluczać takie szczerości...
              Ja co do zasady nie wchodzę w takie dziwne relacje, ze względu na to, że mam właśnie silną potrzebę (nawet zodiakalną) czystych sytuacji w życiu... do wyczyszczenia (wszystko jedno w którą stronę) dążę wręcz maniakalnie, inaczej się wykańczam psychicznietongue_out.

              --
              Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
              • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: czy powinna powiedzieć? 15.11.19, 12:50
                No to mam nieodparte wrażenie, że ten związek to był użytkowy głównie z jednej strony.... sad
                Bo tak naprawdę to gdzie tu miejsce na jakąś sensowną, poważniejszą relację gdy - tu cytat :
                "Mają umowę, że gdyby ktoś z nich związał się z kimś innym, to drugie się usuwa."

                Czyli generalnie obie strony poszły na mniejsze lub większe zaspokajanie swoich potrzeb - a jak się w międzyczasie trafi lepszy kandydat to druga strona (zgodnie z umową) się usuwa.
                No sorry ale w takiej sytuacji gdyby przystojny kandydat na oszusta okazał się jednak przystojnym kandydatem na długofalowego towarzysza życia i (chyba zwłaszcza...) pożycia to w ogóle nie było by tematu "czy mówić" - tylko koleżanka Karoliny pożegnała by obecnego pana X zgodnie z ich umową.
                Gdzie tu zaufanie, relacja, stałość zasad, o których pisze Poranna Kawa ???
                Moim zdaniem w zasadzie nigdzie tongue_out
                Sytuacja jest prosta, ujęta klarownie przez Buntosię - "związek zapchajdziura" - z braku laku dobry kit.
                ps. i szczerze mówiąc trochę dziwię się tym wynurzeniom o tym, że facet wrażliwy i zależy mu na związku - gdzie tu sens i logika ? Skoro umówili się tak jak przedstawia to Karolina to oboje jasno zadeklarowali się, że każde z nich ma niejako wolną rękę aby znaleźć sobie kogoś innego.
                Wygodne rozwiązanie dla obu stron, facet jest starszy i może nie ma aż takiego ciśnienia na stały, "normalny" związek (bo to znowu dużo zmian, a stare drzewo ciężko się przesadza i adaptuje w nowym miejscu).
                Podsumowując :
                ZE WZGLĘDÓW ZDROWOTNYCH oraz czasu na badania i wyniki chyba nie da się uniknąć tematu i nie powiedzieć - ale nie róbmy z tego "legendy o związku" czy jakiegoś dramatu...
                Jedynym dramatem to może być co najwyżej podejście bohaterki tego wątku do całokształtu życia tongue_out i zwłaszcza pożycia wink wink

    • po-ranna-kawa Re: czy powinna powiedzieć? 12.11.19, 16:01
      Masz rację. Zdecydowanie.
      Jeśli chodzi o klasyczną chorobę "wstydliwą" to w Polsce nie jest to (na szczęście) duży problem i j chyba trzeba mieć wyjątkowego pecha oraz nie przestrzegać elementarnych zasad zabezpiecznia się, żeby się zarazić. Ale licho nie śpi. Nie wiem, jak jest z HIV. Chyba to gorsza sprawa (nie tylko ze względu na skutki, i skuteczność leczenia), bo można być nosicielem i nawet o tym nie wiedzieć. Na pewno kontakty seksualne z osobami, które mają wielu partnerów (lub partnerek) bardzo podnosi ryzyko. Gdzieś czytałam, że najwięcej zarażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową jest po pierwsze w tzw. grupach ryzyka, a na drugim miejscu (już poza tymi grupami, czyli w "normalnych" środowiskach) - przywiezienie choroby z wyjazdu (urlop, wyjazd integracyjny itp.) krajowego lub zagranicznego. Polacy teraz dużo podróżują i widocznie podczas wyjazdów często im puszczają hamulce (bo nikt nie widzi, bo luźna atmosfera), a potem choroba się pojawia w tzw. normalnych domach wink.
      Więc faktycznie w opisanym przypadku kobietę należałoby przymusowo edukować na temat zabezpiecznia się. A brak z jej strony działań na rzecz ochrony swojego "użytkowego" kolegi byłoby zwykłym świństwem, nawet jeśli teoretycznie szanse na jakieś "powikłania " po seksie z lokalnym Kalibabką są stosunkowo niewielkie.
      • 999karolina Re: czy powinna powiedzieć? 14.11.19, 16:14
        Kulka, też unikam ubliżania komukolwiek. Granica, na której kończy się koleżeńska opinia a zaczyna ubliżanie, jest płynna, indywidualna, zależy od relacji między zainteresowanymi. To co dla jednej osoby może byś jedynie wyważoną sugestią, to dla drugiej może być obrazą. I w drugiej skrajności podobnie. Ja - pisząc pierwszy post - ocenzurowałam swoją wypowiedź. W rzeczywistości powiedziałem znacznie ostrzej, ale uwierz mi, że gdybym akurat do tej osoby powiedziała coś w stylu: "wiesz, zastanawiam się, czy twoje zbliżenie płciowe z nieznnanym mężczyzną bez zastosowania jakichś środków zabezpieczających było rozsądną opcją" To ona by się naprawdę przestraszyła smile
        Tak więc spoko.

    • tapatik Re: czy powinna powiedzieć? 12.11.19, 22:25
      Badania na pewno zrobić.
      Kwarantannę - jak to nazwałaś - też.
      Partnera ja bym nie zawiadamiał, ale z racji, że do Sylwestra mało czasu zostało, to obawiam się, że może być zmuszona, bo kwarantanna jeszcze się nie zakończy.

      --
      Pieniądze nie zmieniają człowieka.
      Pieniądze pozwalają mu być sobą.
      • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: czy powinna powiedzieć? 13.11.19, 11:21
        To może wątpliwe pocieszenie w temacie, ale jak widać różowe okulary, przez które nie widać normalnego obrazu to można nosić znacznie dłużej niż koleżanka Karoliny - a i koniec znajomości może być wyjątkowo smutny....

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25403999,kolobrzeg-znaleziono-ciala-kolejnych-ofiar-tulipana-zostal.html#s=BoxOpMT

        Tak więc nie ona jedna miała chwilę ewidentnej słabości - dobrze, że tylko chwilę tongue_out
        • tapatik Re: czy powinna powiedzieć? 16.11.19, 19:54
          Nie dlatego, że jest mała szansa, że pan się dowie, ale ze względu na charakter tej relacji.
          To jest relacja oparta na seksie, teoretycznie bez żadnych uczuć.
          Z opisu wynika, że oboje nie obiecywali sobie wierności.
          Chociaż z drugiej strony nie wiemy jak to wygląda od strony pana, czy on też tak podchodzi do tej relacji bez uczuć.

          --
          Pieniądze nie zmieniają człowieka.
          Pieniądze pozwalają mu być sobą.
      • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: czy powinna powiedzieć? 15.11.19, 08:34
        tomekzgor napisał:

        > Ale ładnie dzielicie włos na czworo.
        > Wiadomo że jeśli jest osobą uczciwą i ma do siebie i do niego trochę szcunku, t
        > o powinna powiedzieć. Nie ma o czym dyskutować

        Jest. Jeśli facet trzyma ją w jakimś "nie wiadomo czym" - "nie jesteśmy w związku, spotykamy się niezobowiązujaco" - to nie ma też PRAW związanych z prawdziwym związkiem.

        Powstaje od cholery takich pół-związków, pseudo-związków, "dziwnych złożonych relacji" - w których tak naprawdę nikt nie wie na czym stoi i czego może oczekiwać od drugiej strony.
        Choćby co do zasady: nie ma żadnego powodu, żeby ktoś, kto choćby z wygody utrzymuje taki niejasny stan rzeczy - miał pełne prawa. Szacunek do niego (a tym bardziej do siebie samej) tu nie ma nic do rzeczy.
        Powinna zabezpieczyć go, żeby od niej nic nie złapał - ale nie ma obowiązku moralnego nic mówić, jeśli nie ma ochoty.


        --
        Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
        • kulka42 Re: czy powinna powiedzieć? 15.11.19, 09:23
          bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:


          > Powinna zabezpieczyć go, żeby od niej nic nie złapał - ale nie ma obowiązku mor
          > alnego nic mówić, jeśli nie ma ochoty.
          >

          To gumka chyba załatwia sprawę i kończy temat wink
          • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: czy powinna powiedzieć? 15.11.19, 10:27

            > To gumka chyba załatwia sprawę i kończy temat wink

            No cóż... jeśli chce się być w "luźnym" związku - trzeba liczyć się z konsekwencjami.
            Zamiast szczerości, lojalności i braterstwa dusz - gumkawink ... cena za asekuranctwo, wygodnictwo i egoizm.


            --
            Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
            • kulka42 Re: czy powinna powiedzieć? 15.11.19, 12:38
              bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:


              > Zamiast szczerości, lojalności i braterstwa dusz - gumkawink ... cena za asekuran
              > ctwo, wygodnictwo i egoizm.
              >
              >

              Czasem jest szczerość, lojalność i braterstwo dusz i... gumka - jeśli nie chcesz się rozmnożyć wink
              • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: czy powinna powiedzieć? 15.11.19, 13:43
                kulka42 napisała:

                > bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
                >
                > > Zamiast szczerości, lojalności i braterstwa dusz - gumkawink ... cena za asekuranctwo, wygodnictwo i egoizm


                > Czasem jest szczerość, lojalność i braterstwo dusz i... gumka - jeśli nie chcesz się rozmnożyć wink

                Oczywistasmile. W mojej wypowiedzi gumka była symbolemwink ...
                Luźna relacja = "minimalne poczucie ludzkiej przyzwoitości" (gumka) tongue_out (zamiast tej szczerości, lojalności i braterstwa duszwink).


                --
                Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
            • obrotowy "w luźnym" związku" ? - nie ma czegos takiego. 15.11.19, 14:56
              bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
              No cóż... jeśli chce się być w "luźnym" związku - trzeba liczyć się z konsekwencjami.

              - nie ma czegos takiego jak "luźny" związek

              bo luzny zwiazek . to nie zwiazek - tylko luzna relacja.

              > Zamiast szczerości, lojalności i braterstwa dusz - gumkawink ...
              - cena za asekuranctwo, wygodnictwo i egoizm.

              please, niekoniecznie od razu takie WIELKIE i obciazajace negatywne okreslenia...

              bywalem w luznych relacjach - bo po prostu mi takie w danym okreie pasowaly i niczego wiecej nie chcialem...
              (chocby z racji braku stabilizacji zawodowej i finansowej w pewnym okresie).
            • gwen75 Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 18:06
              bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

              > ... cena za asekuranctwo, wygodnictwo i egoizm.

              Ojoj, jakie grube zarzuty, bo nie było przysięgi na wszystkie świętości, że związek będzie trwał do grobowej deski big_grin
        • gwen75 Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 18:03
          bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

          > Jest. Jeśli facet trzyma ją w jakimś "nie wiadomo czym" - "nie jesteśmy w związ
          > ku, spotykamy się niezobowiązujaco"
          > nie ma żadnego powodu, żeby ktoś, kto choćby z wygody utrzymuje taki niejasny stan rzeczy

          Hehe, skąd pomysł, że to facet ją tak trzyma? Może oboje się tak dogadali i uznali, że tak będzie dobrze?
          • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: czy powinna powiedzieć? 18.11.19, 11:18
            No może ok - trochę popłynęłam, ze względu na to, że się ostatnio nasłuchałam od koleżanek jak to panowie ich trzymają "w niewiadomo czym" smile. W moim środowisku (niestety) to jest częstsze, niż obustronna umowa. Raczej pani znienacka dowiaduje się, ze jest w "luźnej relacji" tongue_out wink
            Ale tak czy siak zdania nie zmieniam - aktualny opisany poziom relacji nie wskazuje na konieczność spowiedzi pani.

            --
            Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
            • tomekzgor Re: czy powinna powiedzieć? 18.11.19, 12:51
              Ja uważam że głupio by się z tym czuła, szczególnie gdy sobie pomyśli, że sytuacja mogłaby być odwrotna i że wówczas pewnie chciałaby wiedzieć, że sypiając z tym gościem tak naprawdę w jakimś sensie sypia też z inną kobietą, z którą on bez zabezpiueczeń sobie kopulował.

              No i to trochę nie konweniuje z Twoimi zapewnieniami o genetycznym (czy zodiakalnym) zamiłowaniem do jasnych sytuacji wink
              • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: czy powinna powiedzieć? 18.11.19, 14:23
                tomekzgor napisał:

                > Ja uważam że głupio by się z tym czuła, szczególnie gdy sobie pomyśli, że sytua
                > cja mogłaby być odwrotna i że wówczas pewnie chciałaby wiedzieć, że sypiając z
                > tym gościem tak naprawdę w jakimś sensie sypia też z inną kobietą, z którą on b
                > ez zabezpiueczeń sobie kopulował.
                >
                > No i to trochę nie konweniuje z Twoimi zapewnieniami o genetycznym (czy zodiaka
                > lnym) zamiłowaniem do jasnych sytuacji wink

                Konweniuje jak najbardziejwink
                Jesteś w normalnym monogamicznym związku (z uczuciem) - masz prawo do wierności, uczciwości, szczerości, lojalności.
                Jesteś w relacji użytkowej (tylko wyrko, gry i zabawy), oficjalnie mówicie, że NIE JESTEŚCIE PARĄ - nie oczekuj tego, co daje sobie para.

                Dodatkowo: już mówiłam, że ja osobiście nie jestem zwolenniczką relacji czysto użytkowych (bo się męczę psychicznie+słaby seks bez uczucia)... plus dodam jeszcze, że NIE mówię o tym etapie, kiedy ludzie się dopiero poznają i sami nie bardzo jeszcze wiedzą, czego od siebie chcą.

                --
                Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
                • tomekzgor Re: czy powinna powiedzieć? 18.11.19, 15:15
                  bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:


                  > Jesteś w normalnym monogamicznym związku (z uczuciem) - masz prawo do wierności
                  > , uczciwości, szczerości, lojalności.
                  > Jesteś w relacji użytkowej (tylko wyrko, gry i zabawy), oficjalnie mówicie, że
                  > NIE JESTEŚCIE PARĄ - nie oczekuj tego, co daje sobie para.
                  >
                  Myślę, że nie jest to trafna alternatywa
                  Po pierwsze są związki monogamiczne w którym nie ma uczyucia. A raczej - bycie w związku z monogamicznym nie jest równoznaczne z obligatoryjnym uczuciem. A w szczególności monogamia nie jest wyznacznikiem że to uczucie jest większe czy lepsze niż w związkach które nie deklarują obhowiązku monogamii (czy faktycznie nie są monogamiczne to nie wiadomo)
                  I odwotnie - gry, zabawy, wyrko i oficajlne mówienie że nie jest się parą nie jest równoznaczne z brakiem uczuć, troski, szacunku.
                  Seks jest tylko częśćią życia i emocji. Nie sprowadzajmy wszystkiego do seksu. To by było nieco prymitywne.. To znaczy że jak nie ma monogamii (a szczególnie gdy nie jest ona wprost deklarowana) to znaczy że ludzie nie mogą się kochać, szanować, czuć się za siebie odpowiedzialni? Bez jaj.
                  Ja byłem kiedyś w takim związku - rzadko się widywaliśmy, niczego formalnie sobie nie obiecywaliśmy , ale jednak łączyły nas wielkie emocje (nie mylić z tylko pożądaniem, chociaż to też było), troska o siebie, szacunek. Zresztą chociaż nasze drogi w sensie łóżkowym się rozeszły to nadal w jakimś sensie się kochamy, szanujemy, wspieramy.
        • tomekzgor Re: czy powinna powiedzieć? 18.11.19, 00:47
          bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

          > Jest. Jeśli facet trzyma ją w jakimś "nie wiadomo czym" - "nie jesteśmy w związ
          > ku, spotykamy się niezobowiązujaco" - to nie ma też PRAW związanych z prawdziwy
          > m związkiem.
          >
          > Powstaje od cholery takich pół-związków, pseudo-związków, "dziwnych złożonych r
          > elacji" - w których tak naprawdę nikt nie wie na czym stoi i czego może oczekiw
          > ać od drugiej strony.

          Życie nie zawsze jest czarno-białe. A nawet najczęściej takie nie jest. W opisanej sytuacji nie wiadomo kto kogo trzyma. I czy w ogóle można to tak rozpatrywać. Może obojgu taki związek pasuje? Może alternatywą jest brak związku a oni jednak go chcą? Bo np. ma dla nich jakąś wartość. Nie wiemy jak jest. I nie mamy prawa oceniać. Ludzie maja prawo żyć tak jak chcą. Wszędzie wokół ludzie są w róznych "dziwnych złożonych relacjach". I to wcale nie musi znaczyć że nie wiedzą na czym stoją i czego mogą oczekiwać. Z opisu Karoliny wynika że w tym przypadku mieli ustalone zasady. I że oboje akceptowali taki uklad i on im pasował. A że stało się tak jak się stało? Tak bywa. Także (a nawet bardzo często) w związkach które nie są "dziwne", bo np. przypieczętowane przed ołtarzem czy odpowiednim urzędem. "Dziwność" związku nie ma tu nic do rzeczy. Znam więcej przypadków np. zdrad małżeńskich niż wśród ludzi w dziwnych związkach. Samo zycie jest dziwne, ma nieoczekiwane zwroty. Rzadko jest proste i przewidywalne.
          • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: czy powinna powiedzieć? 18.11.19, 14:34
            tomekzgor napisał:

            Ludzie maja prawo żyć tak jak chcą. Wszędzie wokół ludzie są
            > w róznych "dziwnych złożonych relacjach". I to wcale nie musi znaczyć że nie w
            > iedzą na czym stoją i czego mogą oczekiwać. Z opisu Karoliny wynika że w tym pr
            > zypadku mieli ustalone zasady. I że oboje akceptowali taki uklad i on im pasow
            > ał. A że stało się tak jak się stało? Tak bywa. Także (a nawet bardzo często
            > ) w związkach które nie są "dziwne", bo np. przypieczętowane przed ołtarzem czy
            > odpowiednim urzędem. "Dziwność" związku nie ma tu nic do rzeczy. Znam więcej
            > przypadków np. zdrad małżeńskich niż wśród ludzi w dziwnych związkach.

            Ja tylko sprostuję (bo chyba się z tomkiem nie zrozumieliśmy) że ja pisząc o związku/relacji "dziwny" - mam na myśli relacje użytkowe, BEZ UCZUCIA.
            Jakieś tam papierki czy ołtarze jako usankcjonowanie mnie nie interesują...
            Naturalny dobry związek dla mnie - to mogą se nawet żyć i we troje, albo widywać się raz na dwa lata - ale musi być uczucie, szacunek, troska o dobro drugiego.

            Na przykład małżeństwo obrotowego (bez obrazy) jest dla mnie dziwną relacją.


            --
            Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
            • tomekzgor Re: czy powinna powiedzieć? 18.11.19, 14:57
              Ale skąd wiesz że ten związek jest bez uczucia? Po czym to stwierdzasz? Że uznali, że nie będą (może na razie, a może w ogóle?) parą w klasycznej postaci, że rzadko się spotykają i w jakimś sensie dają sobie wolną rękę (a przynajmniej tak deklarują)? Jakieś uczucia i emocje w nich chyba są. Już m.in. sam fakt, że koleżanka Karoliny ma takie wątpliwości, jakie ma, o tym świadczą. Przecież tu właśnie widać uczucie, szacunek, troskę o drugą osobę. Gdyby tego nie było, to olałaby sprawę, co sobie jej towarzysz wyjazdowy pomyśli lub jakie poniesie konsekwencje z jej "przygody".. Najwyraźniej nie jest jej obojętne co on sobie pomyśli oraz jakie ewentualnie będą konsekwencje. A
              • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: czy powinna powiedzieć? 18.11.19, 15:30
                tomekzgor napisał:

                > Ale skąd wiesz że ten związek jest bez uczucia? Po czym to stwierdzasz? Że uzna
                > li, że nie będą (może na razie, a może w ogóle?) parą w klasycznej postaci, że
                > rzadko się spotykają i w jakimś sensie dają sobie wolną rękę (a przynajmniej ta
                > k deklarują)? Jakieś uczucia i emocje w nich chyba są. Już m.in. sam fakt, że k
                > oleżanka Karoliny ma takie wątpliwości, jakie ma, o tym świadczą. Przecież tu w
                > łaśnie widać uczucie, szacunek, troskę o drugą osobę. Gdyby tego nie było, to o
                > lałaby sprawę, co sobie jej towarzysz wyjazdowy pomyśli lub jakie poniesie kons
                > ekwencje z jej "przygody".. Najwyraźniej nie jest jej obojętne co on sobie pomy
                > śli oraz jakie ewentualnie będą konsekwencje. A

                No to jest właśnie ten dylemat, gdy obcy ludzie mają się wypowiedzieć (tylko na podstawie paru słów pisanych) "co ktoś powinien zrobić"... nie siedzimy w czyjejś głowie. Ona najlepiej czuje, czy powinna powiedzieć, czy nie...
                No i z dalszej historii dowiedzieliśmy się już (ja przed chwilą) - że uznała, że powinna.


                --
                Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
            • j-k mylisz uczucia z "obyczajnoscia"... 18.11.19, 15:34
              bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
              > Na przykład małżeństwo obrotowego (bez obrazy) jest dla mnie dziwną relacją.


              czy mozna ogladac sie (i nie tylko ogladac) za innymi kobietami ?

              - mozna - jesli ma sie na nie "otwarte" oczy.

              ale czy to oznacza braku uczuc i szaunku dla Slubnej. ?

              - przeciez nie - do licha.

              Jezeli zarowno Slubna, jak i inne poznane kobiety - sa interesujace...

              i warte "zajecia sie" - kazda z nich...
              • tapatik Re: mylisz uczucia z "obyczajnoscia"... 18.11.19, 16:31
                j-k napisał:

                > bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
                > > Na przykład małżeństwo obrotowego (bez obrazy) jest dla mnie dziwną relacją.
                >
                > czy mozna ogladac sie (i nie tylko ogladac) za innymi kobietami ?
                >
                > - mozna - jesli ma sie na nie "otwarte" oczy.

                A co to znaczy "mieć "otwarte" oczy", bo tego związku frazeologicznego to ja nie znam.

                > ale czy to oznacza braku uczuc i szaunku dla Slubnej. ?
                >
                > - przeciez nie - do licha.
                >
                > Jezeli zarowno Slubna, jak i inne poznane kobiety - sa interesujace...
                >
                > i warte "zajecia sie" - kazda z nich...

                Obrotowy zdradza swoją żonę, a to dla mnie oznacza brak szacunku dla jego żony.

                --
                Pieniądze nie zmieniają człowieka.
                Pieniądze pozwalają mu być sobą.
                  • kulka42 Re: I Ty mylisz uczucia z "obyczajowoscia"... 18.11.19, 19:38
                    obrotowy napisał:

                    > tapatik napisał:
                    > > Obrotowy zdradza swoją żonę, a to dla mnie oznacza brak szacunku dla jego
                    > żony.
                    >
                    >
                    > absolutnie nie.
                    >
                    > moze w Prawie Koscielnym jest zastrzezenie - co do wylacznosci seksualnej malzo
                    > nkow.
                    >
                    > ale nie ma tego w Prawie Cywilnym.
                    >
                    >

                    Ale tu już nie chodzi o prawo - jeżeli zdradzasz i partner o tym wie i akceptuje, to wszystko ok, ale jeśli partner ufa żeś mu wierny a Ty go okłamujesz to wtedy faktycznie go lub jej nie szanujesz.
      • joanna_kossowska Re: odpieprz się 16.11.19, 18:41
        obrotowy napisał:

        > jesli bardziej interesuje Cie Duch - niz Cialo.
        >
        > a to jest forum dla maluczkich Duchem - czyli takich jak ja.
        >
        > - a nie dla Poetow gardzacych Cialem - like you.


        Wszystko, co na ten temat miałam do powiedzenia, już dawno temu powiedziałam. Tym samym ludziom, tylko innym nickom, więc patrz: niżej

        sabat et consortes

        Jedyne, co mogę dodać, to patrz wyżej, czyli Re:


      • 999karolina Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 14:36
        Mówi, że powiedziała i patrząc w jej oczy wierzę, że tak zrobiła. Moim zdaniem słusznie i uczciwie.
        Zapisała się też na jakieś badania. Ma wyraźnego doła, że zachowala się jak idiotka albo jakaś nimfomanka, która bzyka się z każdym, kto wykaże zainteresowanie. Twierzdzi, że jest wkurzona na siebie głównie o to, że się na gościu nie poznala, że się z nim przespala tak na pstryknięcie palcem i w dodatku bez prezerwatywy.
        Ustatlili z tym jej kolegą, , że jadą razem na sylwestra i tam zobaczą, co i jak w ich relacjach się ewentualnie zmieniło.
        Formalnego doniesienia na policję na razie nie złożyła, chociaz nieoficjalnie lokalna policja została zawiadomiona.
          • 999karolina Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 18:07
            "Ojtam. Nic się w sumie nie stało, nie ma czym się dołować. Lekcja życia i tyle".

            Niby tak, ale ona w zasadzie jest rozsądną, mądrą, kobietą i widocznie jakoś to ją zaskoczyło i zdołowało, że jest w stanie w takie gówno sama wdepnąć. Nie jest miłe, gdy człowiek się zorientuje, że potrafi być kretynem. I jeszcze w oczach rodziny i znajomych kretyńsko wypadł.
            A czy nic się nie stało, to się jeszcze okaże. Mogła np. jakiegoś syfa złapać.
            • gyubal_wahazar Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 21:32
              No pain - no gain, jak to mówią, albo no woman - no cry.
              Nikomu kuku nie zrobiła, ani szkód większych nie doznała. Złamane serduszko do Mikołaja się zabliźni, a złapać trypra nie tak łatwo (tak starsi koledzy mówią, ja tylko podsłuchałem).

              Pociesz może koleżankę, nie ma tego złego smile
          • 999karolina Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 17:59
            Ale czego nie rozumiesz? Że nie złożyła oficjalnego zawiadomienia? A co miała zgłosić? Że ochoczo wskoczyła do łóżka obcemu facetowi, a on skorzystał z okazji? To chyba nie jest karalne. Że mówił, że inaczej się nazywa, niż się nazywa? To też nie jest karalne, dopóki człowiek jakiegoś fałszywego kwitu gdzieś nie złoży. Że próbował ją naciąć na kasę? Też ciężkie do udowodnienia, skoro w sumie szybko się zorientowała i do niczego nie doszło.
            Natomiast rozmawiała z policją bez składania foralnego doniesienia, powiedziała o innej kobiecie, która jednak została przez gościa naciągnieta na konkretne pieniądze. Ruch należy do nich. Może znajdą więcej poszkodowanych.
            • kulka42 Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 18:18
              999karolina napisała:

              > Ale czego nie rozumiesz? Że nie złożyła oficjalnego zawiadomienia? A co miała z
              > głosić? Że ochoczo wskoczyła do łóżka obcemu facetowi, a on skorzystał z okazji
              > ? To chyba nie jest karalne. Że mówił, że inaczej się nazywa, niż się nazywa? T
              > o też nie jest karalne, dopóki człowiek jakiegoś fałszywego kwitu gdzieś nie zł
              > oży. Że próbował ją naciąć na kasę? Też ciężkie do udowodnienia, skoro w sumie
              > szybko się zorientowała i do niczego nie doszło.
              > Natomiast rozmawiała z policją bez składania foralnego doniesienia, powiedziała
              > o innej kobiecie, która jednak została przez gościa naciągnieta na konkretne p
              > ieniądze. Ruch należy do nich. Może znajdą więcej poszkodowanych.

              A to nie jest tak, że żeby policja podjęła jakiekolwiek działania to musi działać w oparciu o jakieś formalne zgłoszenie??
              • 999karolina Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 18:45
                Raczej jest tak, że jak policja dostanie formalne zgłoszenie, to MUSI jakieś działania podjąć. Natomiast zawsze MOŻE (i często powinna) podejmować działania operacyjne, gdy otrzymuje sygnał (także nieformalny - np. od informatora) o prawdopodobieństwie popełnienia przestepstwa lub wykroczenia. Gdyby policja podejmowała działania tylko w sytuacjach formalnych zgłoszeń, to niewiele przestępstw zostałoby wykrytych.
              • obrotowy nie jest tak. 17.11.19, 19:37
                kulka42 napisała:
                > A to nie jest tak, że żeby policja podjęła jakiekolwiek działania to musi działać w oparciu o jakieś formalne
                zgłoszenie??


                nie jest tak.
                - jezeli chodzi o formalne dzialania - tkzw "czynnosci" - to oczywiscie policja musi miec formalne zgloszenie na papierze.

                ale...slyszalas cos o instytucji "informatorow" ?
                - ci skladaja policji nieformalne doniesienia - ktore policjanci rejestruja sobie tylko w prywatnych notesach.
                a nastepnie prowadza tkzw. "rozpoznanie srodowiska" - ktorego efekty laduja tez tylko w prywatnych notesach policjantow i sluza (poki co) jedynie jako wskazowki na przyszlosc...
        • karolivia Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 18:16
          Szkoda jej. Czasami tak bywa, że człowiek głupot narobi. Ważne, że umiała z tego wyjść " z twarzą" i ponieść konsekwencje własnej nieroztropności. Trzymam kciuki, żeby badania wyszły negatywnie.

          --
          "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" Mały Książę
        • tapatik Re: czy powinna powiedzieć? 17.11.19, 20:07
          999karolina napisała:

          > Ustatlili z tym jej kolegą, , że jadą razem na sylwestra i tam zobaczą,
          > co i jak w ich relacjach się ewentualnie zmieniło.

          Odnoszę wrażenie, że którejś ze stron zależy na czymś więcej niż seksie.

          --
          Pieniądze nie zmieniają człowieka.
          Pieniądze pozwalają mu być sobą.
    • tomekzgor Re: czy powinna powiedzieć? 08.12.19, 02:42
      Ciekawe, jak to się skończyło. Jak nieformalny partner zareagował na romans z prowinckonalnym kalibabką. Jak znam życie, to raczej po tym wydarzeniu trudno było im zachować taki radosny nieformalny związek.
      • tapatik Re: czy powinna powiedzieć? 08.12.19, 12:21
        forum.gazeta.pl/forum/w,16314,168961454,168961454,czy_powinna_powiedziec_.html?p=168984507

        Są umówieni na wspólnego Sylwestra połączonego z dyskusją o przyszłości.

        --
        Pieniądze nie zmieniają człowieka.
        Pieniądze pozwalają mu być sobą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka