Dodaj do ulubionych

Samotność vs samość

17.07.09, 14:55
Chciałabym tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz. Gdy ktoś mówi, że lubi swoją
samotność lub się do niej przyzwyczaił, to ma na myśli raczej "samość", czyli
po prostu bycie samemu. Natomiast prawdziwa samotność to udręka spowodowana
brakiem zaspokojenia podstawowej potrzeby ludzkiej - ukochanego człowieka u
boku. Proszę, nie mylcie tych pojęć.
Edytor zaawansowany
  • leito170 17.07.09, 15:00
    Nikt według mnie nie powinien godzić się na samotność.
    Każdy samotny powinien szukać, aż znajdzie.
    Spróbuj znaleźć swoją miłość. Możesz to zrobić nawet w internecie. Sprawdź na
    przykład internetowe biuro matrymonialne iduo.pl

    Pozdrawiam
  • claire.ampres 17.07.09, 15:09
    Denerwujące są te wasze reklamy.

    Btw, proponuję nie nadużywać słów "każdy", "nigdy", "zawsze". Ludzie są różni.
  • jennie 17.07.09, 15:49
    Wlasnie, dlaczego przy postach nie ma ikonki smietnika? Cholery mozna dostac...

    --
    ::wirklich ist nur, woran wir glauben::

    www.bookcrossing.com
  • mrg79 17.07.09, 15:22
    a jeśli komuś lubienie swojego bycia samemu przeszkadza w nie byciu
    samotnym..? yh, nie wiem, czy nie zakręciłem za bardzo smile

    jeszcze raz: co z osobą, która będąc w związku (i kochając!), jakąś
    częścią siebie tęskni za byciem samemu? i to w końcu doprowadza do
    rozpadu tego związku, oczywiście. co z kolei natychmiast uzmysławia,
    jak bardzo się tego rozpadu nie chciało, jak bardzo jest się teraz
    samotnym - i to nie z powodu braku jakiejś osoby, ale z powodu braku
    (tam)tej osoby.. a jednocześnie wiedząc, że w każdym kolejnym
    związku, to uczucie (potrzeby bycia samemu) może wrócić.. sad

    hm, nie wem, czy to na temat w ogóle..
  • claire.ampres 17.07.09, 15:47
    big_grin
    No fakt, nie jest to na temat. I mocno pokręcone smile
    I dotyczy raczej problemu umiejętności budowania szczęśliwego trwałego związku.
    To co opisujesz jest na zasadzie "trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej
    stronie płotu". Nie zagłębiam się w to, dla mnie osobiście to raczej abstrakcja.
  • mrg79 17.07.09, 16:22
    uprzejmie przepraszam (za pisanie nie na temat) smile
    "przechodziłem obok" i nie wiem - chyba chciałem się pożalić na to,
    że się taki pokręcony urodziłem.. smile

    w każdym razie ja akurat tych pojęć nie mylę - cieszy mnie fakt, że
    ciągnę jakoś ten swój wózek i, o dziwo, daję radę. co nie zmienia
    faktu, że z samotności mnie skręca sad

    pewnie dlatego właśnie się odezwałem..
    pozdrawiam
  • claire.ampres 17.07.09, 16:47
    Nic nie szkodzi, to ja przepraszam, że tak parsknęłam śmiechem, przecież o
    poważnej sprawie napisałeś. Tylko że to wyglądało trochę jak rozmowa głuchego ze
    ślepym, stąd moje rozbawienie smile
    Pozdrawiam również. I życzę wyprostowania (bo skręcanie jednak nieprzyjemne jest).
  • mrg79 17.07.09, 17:16
    smile

    chyba w ramach prostowania pozwolę sobie tu do was czasem zajrzeć -
    od paru dni was "podsłuchuję" i (parafrazując czesia) "podobuje mi
    się" tu smile

    a teraz niestety wypadałoby mi wreszcie dziś popracować, choć
    trochę.. to z kolei nie podobuje mi się wcale..

    to do.. hm.. przeczytania? smile
  • claire.ampres 17.07.09, 17:21
    Ja mówię, że mi się coś "podobie" wink a co!
    Nie podsłuchuj tylko rozmawiaj z nami. Zawsze to jakoś raźniej będzie smile
    Pracowuj, pracowuj, chleb za coś trzeba kupić wink
  • jennie 17.07.09, 18:23
    claire.ampres napisała:


    > Nie podsłuchuj tylko rozmawiaj z nami.

    popieramwink)


    --
    ::wirklich ist nur, woran wir glauben::

    www.bookcrossing.com
  • constelacja 17.07.09, 18:05
    a moim zdaniem to bardzo na temat... każdy czasem tęskni za tzw. "pobyciem" sam
    na sam ze sobą... nacieszenie się ciszą i spokojem, posłuchaniem swojej
    ulubionej muzyki.... może wówczas wydawać się, ze osoba z którą jesteśmy ( a
    która ma zupełnie odmienne gusta, marzenia i plany) tylko przeszkadza nam w
    samorealizacji ... odchodzimy... a później okazuje się, ze tamta właśnie osoba
    była ważniejsza niż wszystkie te marzenia, że bez niej już nic nie brzmi i nie
    wygląda tak samo... zazwyczaj taką wiedzę zdobywa się za późno i wtedy z tej
    chęci pobycia samemu wyrasta dramat samotności ! Ciszy, która jak zaklęta nie
    chce minąć, nie zagłusza jej ani muzyka ani telewizor ani nawet znajomi,....
    --
    czasami mam czas
    gg4790396
  • mrg79 17.07.09, 23:55
    cisza, której nie zagłuszy nawet.. alkohol.. coś o tym wiem sad

    ponoć może ją zagłuszyć tylko nowa.. miłość? romans?

    tyle, że ta cisza jest w jakiś perwersyjny sposób święta - nietykalna

    perwersyjne poczucie, że nie mam prawa jej naruszyć

    znaczy, żałoba trwa, choć minęło już naprawdę sporo czasu..
  • claire.ampres 17.07.09, 23:57
    Masz tylko jedno życie. A ono jest żałośnie krótkie. Warto je poświęcać dla
    perwersyjnej ciszy?
  • mrg79 18.07.09, 00:43
    1. tylko jedno

    2. żałośnie (powoli zaczyna być przerażająco) krótkie

    3. nie warto

    - ono się "samo" poświęca, ja tu mam niewiele do gadania..

    ALE: to "niewiele" właśnie od dziś wykorzystuję. rozmawiając z tobą
    między innymi. w dodatku "na dwa wątki" przez co zaraz się
    pogubię smile)

    i tak jeszcze przyszło mi do głowy:
    TEJ ciszy nie można zagadywać. tę ciszę trzeba "zamawiać", czyli..
    zaczarowywać (dokładnie - odczarowywać)

    więc rozmawiam i odczarowuję.. smile
    i się tego postaram trzymać
  • claire.ampres 18.07.09, 01:42
    > - ono się "samo" poświęca, ja tu mam niewiele do gadania..

    tak bardzo nieprawda... tylko Ty masz cokolwiek do gadania w swoim życiu i od
    tego trzeba zacząć, że to Ty je kontrolujesz, a jeśli ktoś inny próbuje - szybko
    strącić go /ją z tego stołka!


    > ALE: to "niewiele" właśnie od dziś wykorzystuję. rozmawiając z tobą
    > między innymi. w dodatku "na dwa wątki" przez co zaraz się
    > pogubię smile)

    zawsze to można z tego upleść jeden multiwątek na gg np, czy w mailu... wink


    > TEJ ciszy nie można zagadywać. tę ciszę trzeba "zamawiać", czyli..
    > zaczarowywać (dokładnie - odczarowywać)

    no tutaj to już się pogubiłam i nie sądzę, by to było przez późną porę wink
  • mrg79 18.07.09, 12:43
    staram się ją zrzucić, ale co do kontroli.. moje doświadczenia są w
    tym względzie inne, niestety. większość rzeczy i tych dobrych i
    złych, przyszła do mnie zupełnie poza kontrolą. i nie mogę tak po
    prostu sobie powiedzieć - od dziś o niej nie myślę i czuję się
    świetnie i jeszcze w dodatku - niejestem już nieśmiały.. tak to
    niestety nie działa. sokrates - twierdząc, że wiedza jest cnotą -
    mylił się. od wiedzy do cnoty (wprowadzenia tej wiedzy w życie) jest
    daleka droga.. sad

    za to wiem jedno - zwykle przechodzi mi po 2-3 latach, więc
    teoretycznie jeszcze góra rok smile

    a co do tego zakręconego zamawiania - przypomniało mi się, że jak
    wiedźma czarowała, to nie rzucała, ani nie wymawiała zaklęcia, tylko
    właśnie je "zamawiała". a dalej skojarzyło mi się to z różnicą
    mdzy "zagadywaniem" czegoś (czyli próbą zniszczenia ciszy),
    a "zamawianiem" (czyli próbą.. hm.. udźwignięcia jej)..
    hm, dalej zakręcone, więc chyba porzucę tę myśl smile

    a przy okazji plecenia multiwątków - macie tu możliwość
    wymiany "danych" (gg, mail) nieco mniej publicznie? (bo u mnie
    kryzys zaufania do rodzaju ludzkiego trwa..)

  • claire.ampres 18.07.09, 15:45
    Mgr79, wiem, o czym mówisz. Pewnych rzeczy nie przeskoczy się, do pewnych trzeba
    dojrzeć, niektóre wymagają czasu. Ja przez bardzo bardzo, naprawdę bardzo długo
    zamykałam się w kokonie pt. "to mnie nie dotyczy, mi się to nie należy, mi się
    nie uda, to nie dla mnie, ja nigdy nic..." Aż w końcu strzelił mnie piorun wink
    Uzmysłowiłam sobie parę rzeczy i postanowiłam mocno działać. I wtedy mój świat
    stanął na głowie. Coś, co kiedyś wydawało mi się zupełnie niemożliwe, nagle
    stało się faktem. Piszę tu tak ogólnie, bo aż tak uzewnętrzniać się na forum nie
    chcę. Ale piszę to, by pokazać Ci, że szansa gdzieś tam istnieje. A właściwie to
    sami musimy ją sobie dać.
    Oczywiście to odnosi się do tego, co do tej pory napisałeś, uprzedzam głosy
    innych, którzy też będą mieli rację mówiąc, że próbują i sa otwarci, ale im nie
    wychodzi.

    Z tym czarowaniem, zamawianiem i tym podobnym to może sobie odpuśćmy ;D

    Multiwątki? Sama (jak zapewne wiesz) jestem tu nowa, nie wiem, czy muszę mieć
    gazetowy mail, żeby między ludźmi się tu móc komunikować. Ale jeśli wpiszesz mój
    nick, po nim małpiszona i wirtualną polskę, to będziesz miał do mnie kontakt smile
  • mrg79 18.07.09, 18:22
    to czekam na swój piorun smile

    i uciekam z tego wątku, bo strasznie tu nasmuciłem i
    namarudziłem.. smile
  • claire.ampres 18.07.09, 19:37
    wszyscy tu smucimy i marudzimy wink
  • dreammaker 17.07.09, 20:39

    A jak nazywa się ten stan,kiedy to człowiek nie szuka partnera do życia,tylko
    rozmowy,zrozumienia,poprostu kontaktu z innymi ludźmi,ale... niestety nikt z
    jakichś powodów nie jest nim zainteresowany,wszyscy go ignorują,wyśmiewają i nim
    gardzą,więc...jak TO się nazywa?
  • claire.ampres 17.07.09, 20:47
    Myślę, że też samotność, czyli dojmujący brak drugiego człowieka.
  • dreammaker 17.07.09, 20:51

    > Myślę, że też samotność, czyli dojmujący brak drugiego człowieka.

    Ale niekoniecznie ukochanego?
  • claire.ampres 17.07.09, 20:55
    Oczywiście, że niekoniecznie. Chyba są różne odcienie samotności. Trzeba trochę
    poszperać w literaturze smile
  • dreammaker 17.07.09, 21:00

    > Oczywiście, że niekoniecznie. Chyba są różne odcienie samotności. Trzeba trochę
    > poszperać w literaturze smile

    Dzięki,o to mi chodziło wink
  • mesgo 18.07.09, 11:15
    Ano wlasnie, swietnie to ujelas i dokladnie ta sama mysl chodzi za mna od dawna.
    Bo to co mamy z wyboru to co innego niz to co musimy miec choc tego nie chcemy ...
  • przystanek_forum 18.07.09, 13:16
    Niby tak, ale w którymś momencie swojego życia, wiemy już, że trochę lubimy być
    sami, wiemy, że życie we dwoje nie zawsze oznacza brak samotności. Co nieco
    przeżyliśmy, więc inaczej patrzymy na świat. A potrzeba bycia z drugim
    człowiekiem jest naturalna.
    Szukamy wciąż na nowo, tylko czy wiemy czego? Kogo?

  • claire.ampres 18.07.09, 15:45
    Bo samotność samotności nierówna.
  • przystanek_forum 18.07.09, 19:52
    claire.ampres napisała:

    > Bo samotność samotności nierówna.

    Pewnie, że nie, ale nie warto z samotności czynić idei. To stan, najlepiej, by
    był jak najkrótszy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.