Dodaj do ulubionych

20lat samotności,krótko?! DLA MNIE TO WIECZNOŚĆ...

28.07.09, 17:51
Mam 20 lat, a czasem czuję się jakby to było przynajmniej 50... Tak wolno i
męcząco mija mój czas - tak mija czas w samotności.
Odkąd pamiętam nie potrafię znaleźć swojego miejsca, swoich ludzi. Niektórzy
nie wierzą, że można być wiecznie samotnym, ale ja jestem. Powtarzają mi, że
mam wszystko: bo jestem w miarę ładna, inteligentna, zawsze dobra uczennica,
utalentowana, z rozległymi zainteresowaniami... Ja w to nie wierzę. Tak mi
tylko mówią.
Dlaczego do tej pory nie byłam z nikim? Nawet ciężko powiedzieć, żebym miała
jakiekolwiek powodzenie. Przyjaźnie, znajomości -wszystko to przychodzi mi z
wielkim trudem lub rozlatuje się po chwili. Teraz zaczęłam studia-przez rok
już męczę się w poszukiwaniu kogoś, komu mogłabym zaufać, z kim można
porozmawiać o czymś więcej niż kosmetyki i "ploteczki" (czy naprawdę wszystkie
dziewczyny w moim wieku interesują się tylko tym, co jest w kolorowych
pisemkach?! - bo znam naprawdę niewiele osób, które są inne), na
kim można polegać. Nie mam nikogo: ani na uczelni, ani w mieszkaniu - wszędzie
obca. W domu też różnie...

Czuję, że w ogóle nie przystaję, w ogóle mam wrażenie, że ludzie patrzą namnie
jak na kosmitkę i trzymają mnie na dystans, np. moi współlokatorzy. A ja po
prostu jestem nieśmiała, po prostu nie "kręcą" mnie newsy o życiu KasiCichopek
czy o tuszu do rzęs nowej generacji! Przez to wszystko stałam się tylko
zamknięta w sobie, marnuję czas, rezygnuję z ambitnych planów - bo nie mam
siły, motywacji...
Co ja mam zrobić, żeby nie czuć się tak nieszczęśliwa? Czy jest ktoś, kto to
rozumie? Czy ktoś potrafi mi pomóc? - ja już nie wiem... ech
Edytor zaawansowany
  • gretaharbol 28.07.09, 18:44

    Ewelinko, drogie dziecko jesteś bardzo młodą dziewczyną, tylko nad wiek
    dojrzałą psychicznie i dlatego nie znajdujesz wspólnego języka z koleżankami.
    Poszukaj kogoś starszego,komu będziesz mogła się zwierzyć i zaufać, może to ktoś
    z rodziny udzieli ci wsparcia. W innym wypadku,
    poczucie wyobcowania będzie się nasilało i z biegiem czasu coraz trudniej ci
    będzie nawiazywać kontakty z innymi. Ważne byś się przełamała i komuś zaufała i
    więcej optymizmu w patrzeniu na świat i ludzi. Pozdrawiam cieplutko.
  • bourne84 28.07.09, 21:10
    Witaj
    jak chcesz to sie odezwij do mnie...zapraszamsmile gg 1506444. chetnie pogadam bo mam podobnie...
  • tomek_1111 29.07.09, 17:45
    Witaj,
    moge tylko powiedzieć, że doskonale Cie rozumiem, bo moje życie jest
    bardzo podobne...
    Mam 21 lat, teraz skończyłem pierwszy rok studiów (nie, nie
    powtarzałem żadnej klasy w szkole ani roku, tylko jestem po
    technikum, a one są 4 letnie), a za mną przecież 3 szkoły, i co? I
    nic, patrząc na moje gg, na którym mam 5 osób na krzyż... Coraz
    częściej sie zastanawiam czy ze mną jest coś nie tak, czy po prostu
    spieprzyłem życie... Samotność znam aż za dobrze. Mam jednego
    kolege, którego możnaby nazwać przyjacielem, bo znamy się od
    podstawówki, od czasu do czasu razem się napijemy, a latem zaprasza
    mnie na pare dni na działke na grilla. I wtedy patrze jak jego
    znajomi zjeżdżają się jak mrówki. To bardzo fajni ludzie, tyle że
    oni znaja się od lat i widać że to przyjaciele na dobre i złe.
    Chciałbym mieć takich przyjaciół. Drugiego kolege mam z gimnazjum.
    Spotykamy się raz na pół roku na flaszke. I to by było na tyle jeśli
    chodzi o moich znajomych. Pewnie że dookoła znam sporo osób, ze
    szkoły na przykład, ale ta znajomość ogranicza się do "cześć" jak
    się mijamy. W moim bloku przeciez mieszkają ludzie, z którymi
    bawiłem sie jeszcze w piaskownicy. Znamy się przecież od zawsze.
    Ehhh... Zastanawiam się jak do tego doszło. Na uczelnie poszedłem z
    kilkoma chłopakami z technikum. Niby znamy się już pare lat, ale
    jakoś ta znajomość się nie klei. Każdy ma swoje sprawy, nigdy nie
    mają czasu ani ochoty iść po zajęciach na piwo, mają swoje
    dziewczyny... Ja nigdy nie miałem dziewczyny, chociaż przez moje
    życie przewineło się kilka które naprawde mi się podobały i
    chciałbym z nimi być. Tylko jakoś nigdy nie miałem odwagi tego
    powiedzieć i zawsze się zastanawiałem czy jestem jej wart? Na kogo
    bym nie spojrzał był bardziej wartościowym chłopakiem dla niej... To
    że jestem nieśmiały też strasznie utrudnia mi życie. Bardzo trudno
    mi nawiązywać nowe znajomości. Wśród tych których znam czuje się
    swobodnie, jestem dowcipny itd. Ale w jakimś nowym środowisku jest
    mi bardzo trudno. I tak właśnie ma 21 lat i latem siedze w domu.
    Chętnie bym gdzieś wyjechał, ale niestety nie mam z kim. Stare
    znajomości wygasły albo się pourywały. Nie wiem co będzie dalej, ale
    nie chcę być już dłużej sam. Patrzę jak najlepsze lata mojego życia
    uciekają mi między palcami...
    Wybacz, trochę się rozpisałem. Jak widzisz są ludzie, którzy Cie
    rozumieją. Ale zrozumieć jak samotność boli nie można sobie
    wyobrazić, trzeba to przeżyć. Jeśli chciałabyś pogadać napisz: (gg)
    4525045.
    Pozdrawiam
  • srebrnalza 29.07.09, 19:58
    hej Ewelinkosmile jeśli tylko bedziesz mieć ochotę i taką potrzebę do
    mnie możesz śmiało pisać. Myślę że mamy szansę się dogadać, z racji
    że ja znajduję się w podobnej sytuacji i bardzo podobnie się czuję,
    cóż zawsze miałam problemy z kontaktami z ludźmi, odnoszę wrażenie
    że mni nie rozumią... moje gg 7508665
    --
    "...Z całej tej historii taki oto morał płynie
    Gdzie aniołek czarny nie może pośle cud dziewczynę..."
  • lady-stardust 29.07.09, 22:32
    Cóż mogę powiedzieć, poza tym, że mam podobnie-22 lata, a wciąż nie mogę znaleźć
    swojego miejsca wśród ludzi. Teoretycznie nie jest źle, mam bliskie koleżanki,
    znajomych ze studiów, ale wciąż brak osób, z którymi mogłabym dzielić
    zainteresowania, pasje, iść/jechać na koncert/festiwal. Wydaję się zbyt poważna
    dla towarzyskich imprezowiczów, ale nudzę się po 15 minutach rozmowy z kimś, kto
    potrafi mówić z pasją tylko o nauce (tzn. chodzi mi o styl prezentowany przez
    osoby z mojego kierunku, niestety bardzo specyficzny i raczej ciężkostrawny).
    Nie chcę się rozpisywać, bo wyjdzie z tego jakieś użalanie się nad sobą, którego
    chciałabym uniknąć, zwłaszcza, że i tak mam wystarczająco ciężki tydzień-ale
    gdyby ktoś miał ochotę, może zawsze do mnie napisać na gazetową pocztę wink
  • emil_83 30.07.09, 18:04
    Witaj

    Mam 25 lat i rozumiem Cię bardzo dobrze. Ja również przez te wszystkie lata nie miałem nikogo, nie posiadam żadnych przyjaciół,żyję sam. Sam przez to przechodziłem i wiem jak czasami boli gdy w szkole wszyscy umawiają się na kawy, jakieś wypady na miasto i udają że ciebie nie ma. Szczególnie czuć to teraz, gdy skończyłem szkołę. W pracy niby są znajomi , ale typu "pogadać o byle czym żeby 8 godzin zleciało i do domu". Też jestem nieśmiały,po prostu nie potrafię najzwyklej w świecie podejść do kogoś i zagadać.I zaczynam już tracić nadzieję na znalezienie kogoś z kim spędziłbym resztę swojego życia, i mógł obdarzyć szczerą miłością.

    Jeśli chciałabyś pogadać, pisz: gg 5971212 Chętnie odpiszę.
  • animistka 30.07.09, 18:43

    Tyle tych numerów gg podajecie, mam nadzieję że przełamaliście nieśmiałość i
    skontaktowaliście się między sobą. Szkoda młodości by tkwić w samotności.
    Serdecznie wam życzę powodzenia i znalezienia właściwej osoby.

    .......

    Pamiętajcie człowiek nie ma wyboru, musi być człowiekiem.
    Wieczności nie da się zamknąć w liczbach.
  • ewelina9797 31.07.09, 14:54
    Tak animistko, masz rację - szkoda czasu na zamartwianie się. Dlatego żal mi,
    bardzo mi żal... że nie potrafię znaleźć w sobie wystarczającej motywacji, siły
    czy inwencji, by nauczyć się żyć wg jakiejś innej metody. Schroniłam się w
    swoich murach i nie potrafię się przez nie już przebić. Inni nawet już nie
    próbują dostać się do środka. A problemy rosną, rosną, rosną i coraz ciaśniej w
    tych moich "murach"...

    W gwoli wyjaśnienia: mój post nie miał raczej (przynajmniej nie tylko) służyć
    celom matrymonialnym. Wolałabym, żeby takie doświadczenie jak miłość spotkało
    mnie mimo wszystko TU - w realnym świecie. Zostawianie numerów gg to chyba nie
    "to" rozwiązanie. Szukam tu sama nie wiem... chyba wsparcia...

    Nie sądzę, by ktokolwiek tak naprawdę rozumiał, co ja czuję. Samotność ma wiele
    twarzy. I przynajmniej w moim przypadku nie chodzi tu tylko o posiadanie
    przysłowiowej drugiej połówki. To bardziej uczucie pustki, braku
    czegokolwiek/kogokolwiek w życiu, wiecznej tęsknoty za kimś i za czymś. To
    ciężki stan. Próbując na własną rękę, wszelkimi sposobami tę pustkę zapełnić,
    bardzo łatwo wpaść w tarapaty. Ja za często popełniam błędy. Pogrążam się sama
    jeszcze bardziej...

    Taka jest moja samotność. Nie chciałabym, żeby ktokolwiek pomyślał, że wywyższam
    się z tego powodu - wręcz przeciwnie. Czuję, że wszystko co robię jest poniekąd
    żałosne. Zwłaszcza, że tak się "odkrywam" przed obcymi w Internecie. Ale cóż,
    jak już wspomniałam lepszego sposobu na życie nie potrafię obrać.
    To taka spowiedź, próba rozliczenia się ze samą sobą.

    Chcę, pragnę zmian - ale nie potrafię...

    To tyle na dziś. AMEN
  • darthnoi 31.07.09, 20:19
    Ktoś Ci tego kopa musi zasadzić... Piszesz jak pieprzone EMO! "Jestem inna, nikt
    mnie nie rozumie..." No ja pierdole! Zasadzam Ci tego kopa bo sam go kiedyś
    dostałem. Jesteś inteligentna i w pewnym środowisku na pewno by to docenili.
    Tylko przestań się nad sobą użalać! Też taki byłem ale dojrzałem. Znalazłem
    sobie pasję, która dzielę z przyjaciółmi. Jeżdżę po Polsce i ŻYJĘ jak nigdy
    wcześniej! Poza tym pracuję, ale tylko po to by oderwać się co jakiś czas od
    realnego świata. Spotykamy się w naszym metalowym, małym świecie i jest
    zajebiście i nigdy bym nie zamienił tych chwil na żadne inne! \m/
  • ewelina9797 31.07.09, 22:03
    Bardzo pomyliłeś się co do mnie... EMO? wybacz w przeciwieństwie do takich
    rozszalałych emocjonalnie nastolatków ja sobie zdaję sprawę z mojej kondycji.
    Nie przybieram żadnego wizerunku, żeby inni mi współczuli, nie tnę się, nie
    użalam... Jestem samotna, czasem nawet bezsilna, ale staram się innym tego nie
    okazywać. BA! mój zewnętrzny "image" wręcz może skłaniać co niektórych do
    oceniania mnie jako osoby z kamienia-twardej. Cóż, jestem silna. Ale tylko na
    tyle, by utrzymywać się na powierzchni tego bagna, jakim jest moje życie. A ja
    chciałabym płynąć przed siebie, nie tylko ciągle ratować się, wychodzić z
    kolejnych problemów po to, żeby narobić sobie innych...!! Zauważyłeś tam zdanie
    o "próbie rozliczenia się ze samą sobą"?! O to chodziło - liczyłam tylko, że
    ktoś <bardziej bezstronny> pomoże mi poukładać te moje rozrzucone myśli.

    A swoją drogą to ciekawe, dlaczego mnie tak zaatakowałeś... Widziałam twoją
    odpowiedź na post dziewczyny, która zwierzyła się że nie miała chłopaka i
    wydawałeś się wręcz wzruszony. Ja też z nikim nie byłam... To nie jest
    wzruszające, raczej smutne.
    Poza tym jak wspomniałam, samotność ma różne oblicza. Nie chodzi tylko o
    posiadanie/brak partnera życiowego. Już nie wiem, co jest bardziej żałosne: moja
    publiczna - powiedzmy - spowiedź czy te różne oferty matrymonialne w Internecie:
    "szukam chłopaka/dziewczyny. moje gg to... itd.
    Ech...
  • darthnoi 01.08.09, 12:12
    No to że się obnażasz publicznie i to jeszcze necie jest żałosne... Nie musisz
    wyglądać/zachowywać się jak EMO aby nim być. Chodzi o sposób myślenia co się
    przekłada na to co piszesz. Pocieszające jest tylko to że z tego się wyrasta...
    Twoje osamotnienie ma charakter społeczny. Nie możesz odnaleźć się w otaczającej
    rzeczywistości. Problem ten dotyczy wychylającej się ponad przeciętność
    jednostki zwykle. Dlatego twierdzę że jesteś inteligentna i wrażliwa. Umiesz
    dostrzec więcej niż inni. To nie jest wada! Są ludzie, którzy to doceniają.
    Musisz po prostu znaleźć tych ludzi. Użalanie się nad sobą tylko odpycha a
    odcinanie się od społeczeństwa tylko pogłębia Twój stan. Musisz wyrobić sobie
    mechanizm przesiewający ludzi na tych, którym możesz zaufać i się bardziej
    otworzyć, i na tych, którzy bez wahania wykorzystają Twoją słabość. Też nie mam
    dziewczyny/narzeczonej co sprawia że brakuje mi dopełnienia w tym wszystkim co
    robię ale nie jestem i nie czuję się samotny bo mam sprawdzonych przyjaciół,
    którzy są dla mnie jak rodzina i dzięki nim czuję się potrzebny. Ale gdybym
    postępował i zachowywał się jak Ty to nie miałbym i tego... Więc przestań
    chrzanić i zrób coś ze sobą!
  • ewelina9797 01.08.09, 15:02
    Mówisz, że się wyrasta...? Tylko, że mój stan trwa już dawna, od bardzo dawna.
    Zawsze byłam zbyt poważna, raczej małomówna, smutna do tego dobra uczennica,
    ambitna, często smutna - ale nie w typie "cierpiętnika" jak emo - bo nie obnoszę
    się ze swoimi uczuciami. Trzymam je w ukryciu i tylko na chwilę pozwoliłam sobie
    uwolnić je tutaj - na forum (to mniej zobowiązujące i pewnie wygodniejsze).
    Fakt, wymienione cechy nie przyciągają do mnie ludzi. Ale ciężko jest się
    zmienić samemu. Prawda jest taka, że spotkałam na swojej drodze bardzo niewiele
    osób, z którymi warto byłoby nawiązać kontakt. Nie znaczy to, że wszyscy są
    gorsi ode mnie. Nie - chodzi o to, że z przeciętnym, uśmiechniętym i nie
    przejmującym się życiem dwudziestolatkiem po prostu się nie dogadam. Jakoś nie
    miałam szczęścia natknąć się na osoby, które patrzą na świat w podobny sposób
    jak ja, które doświadczyły pewnych stanów/problemów jak ja. Brakuje mi nawet
    osób o podobnych zainteresowaniach do moich. Pewnie, że mam jakiś znajomych.
    Tylko wszyscy oni są bardzo różni ode mnie - słuchają innej muzyki, nie
    interesują się tak jak ja np. kulturą i sztuką, zamiast do kina czy teatru wolą
    wyjść na piwo, inne usposobienie, inny stosunek do życia.... Albo te dyskusje o
    serialach, naszej klasie, kto z kim, po co, dlaczego... Mnie to wcale nie
    wciąga. Chciałabym czegoś GŁĘBSZEGO, a muszę zadowalać się tylko namiastką. Bo w
    końcu tak całkiem bez ludzi nie da się żyć!

    A zresztą gdyby chodziło tylko o brak innych ludzi... Najgorsze jest to, że sama
    ze sobą nie potrafię dojść do ładu i składu. Jak życie rzuca cię zbyt wcześnie
    na głęboką wodę, to mogą z tego wyjść różne dziwne rzeczy. I to właśnie sedno
    sprawy. Co zrobić, żeby w końcu dobrze poczuć się ze samą sobą, odzyskać spokój
    wewnętrzny...? bez tego przecież nigdy uda mi się stworzyć zdrowych relacji z
    innymi ludźmi...
  • daro37 19.08.09, 19:47
    Myślę, w jakimś myślę podobnie. Także nie jestem wesołym imprezowiczem, którego
    rajcują balety, chociaż lubię sie pośmiać. Niby mam znajomych, ale ostatnio
    nawet zacząłem ich unikać, bo po prostu nie chcę mi się patrzeć na ich
    "szczęśliwe gęby". Jakbyś chciała kiedyś najzwyczajniej pogadać o życiu i innych
    pierdołach napisz na maila: daro37@gazeta.pl.
  • ansz4 05.09.09, 15:15
    > Tak animistko, masz rację - szkoda czasu na zamartwianie się.
    Dlatego żal mi,
    > bardzo mi żal... że nie potrafię znaleźć w sobie wystarczającej
    motywacji, siły
    > czy inwencji, by nauczyć się żyć wg jakiejś innej metody.
    Schroniłam się w
    > swoich murach i nie potrafię się przez nie już przebić. Inni nawet
    już nie
    > próbują dostać się do środka. A problemy rosną, rosną, rosną i
    coraz ciaśniej w
    > tych moich "murach"...
    >
    > W gwoli wyjaśnienia: mój post nie miał raczej (przynajmniej nie
    tylko) służyć
    > celom matrymonialnym. Wolałabym, żeby takie doświadczenie jak
    miłość spotkało
    > mnie mimo wszystko TU - w realnym świecie. Zostawianie numerów gg
    to chyba nie
    > "to" rozwiązanie. Szukam tu sama nie wiem... chyba wsparcia...

    A może te numery gg to właśnie patent, żeby w końcu pogadać z kimś o
    czymś innym niż kosmetyczki i tzw. "ezie-pezie"? Rozumiem, że gg to
    mało w porównaniu ze światem realnym, ale może spróbuj od takich
    małych rzeczy. Aaaa... i nie pisz, że "inni już nawet nie próbują
    dostać się do środka". Ja i inni forumowicze odpowiadający na Twój
    post (a już zwłaszcza ci, którzy chcą porozmawiać przez gg)
    świadczymy o czymś przeciwnymsmile


    > Nie sądzę, by ktokolwiek tak naprawdę rozumiał, co ja czuję.
    Samotność ma wiele
    > twarzy. I przynajmniej w moim przypadku nie chodzi tu tylko o
    posiadanie
    > przysłowiowej drugiej połówki. To bardziej uczucie pustki, braku
    > czegokolwiek/kogokolwiek w życiu, wiecznej tęsknoty za kimś i za
    czymś. To
    > ciężki stan. Próbując na własną rękę, wszelkimi sposobami tę
    pustkę zapełnić,
    > bardzo łatwo wpaść w tarapaty. Ja za często popełniam błędy.
    Pogrążam się sama
    > jeszcze bardziej...

    No fakt, pustki na siłę nie zapełnisz. Ludzie często sprowadzają tę
    kwestię do mądrości typu: idź na dyskotekę, do baru z przyjaciółmi,
    śmiej się z nimi etc. A w człowieku i tak będzie siedział robak i
    koniec! Nie wiem, jak jest u Ciebie, bo każdy ma swoją pustkę. Ja
    tam swoją zaakceptowałem i teraz żyje mi się z tym łatwiej.


    > Taka jest moja samotność. Nie chciałabym, żeby ktokolwiek
    pomyślał, że wywyższa
    > m
    > się z tego powodu - wręcz przeciwnie. Czuję, że wszystko co robię
    jest poniekąd
    > żałosne. Zwłaszcza, że tak się "odkrywam" przed obcymi w
    Internecie. Ale cóż,
    > jak już wspomniałam lepszego sposobu na życie nie potrafię obrać.
    > To taka spowiedź, próba rozliczenia się ze samą sobą.
    >
    > Chcę, pragnę zmian - ale nie potrafię...
    >
    > To tyle na dziś. AMEN

    To nie jest żałosne! Zakładając ten wątek na forum próbujesz tę
    samotność przełamać. Nie jesteś wobec niej bierna, lecz próbujesz
    coś z nią zrobić. To akurat jest pozytywnesmile

    Trzym się!
  • leito170 02.08.09, 22:02
    Spróbuj znaleźć miłość na iduo.pl
    To może bytć Twoja szansa na odnalezienie miłości.
    Życzę powodzenia smile
  • ajka113 10.08.09, 21:45
    Ewelinko,jakbym czytała o sobie... Też mam 20 lat i czuje się bardzo
    samotna.Nigdy nie miałam chłopaka na poważnie... Też jestem po pierwszym roku
    studiów i muszę powiedzieć,że nie mogę narzekać bo spotkałam wielu fajnych ludzi
    i niejako otworzyłam się na świat.Jednak nie znalazłam tej najważniejszej
    osoby.Czasem ta samotność potęguje fakt,że moja siostra wychodzi za mąż i sami
    rozumiecie...Ciągłe rozmowy o obrączkach,sukience,orkiestrze itp.Moja najbliższa
    przyjaciółka tez niedawno znalazła chłopaka.Nieraz zdarzyło mi się płakać z
    samotności...Kiedy jestem na studiach to przynajmniej nie mam czasu tak dużo
    myśleć o samotności,ale teraz w wakacje to wraca...Jak patrze na moje koleżanki
    ze swoimi chłopakami go naprawdę jest mi przykro,ale pewnie wy tez tak
    macie...Dlatego uciekam w muzykę,zamykam oczy i przenoszę się do innego świata w
    którym chociaż na chwilę jestem szczęśliwa.Muzyka to jedyna odwzajemniona miłość
    w moim życiusmile Nie mam w zwyczaju się żalić,ale tak pięknie opisujecie swoje
    uczucia,tak mi znane,że postanowiłam tez napisać.Życzę Wam szczęścia w
    poszukiwaniach bo nic nie da nam większego szczęścia jak miłość,żadna
    praca,pieniądze,dyplomy.Nie załamujcie się!
  • doradcafinansow 19.08.09, 14:31
    Szukasz miłości, przyjaźni, chcesz przejrzeć ogłoszenia matrymonialne, a może
    interesują Cię niezobowiązujące randki? Jeżeli Twoim celem jest stały związek
    lub choćby zwykła randka - spróbuj naszej metody dopasowania partnerskiego.
    ad.zanox.com/ppc/?12880821C1653740948T
  • rozmowy_w_sieci 23.09.09, 16:59
    Po części Cię rozumiem...
    Nie, nie wszystkie dziewczyny uwielbiają rozmawiać o kosmetykach i najnowszych
    trendach w modzie. W naszym wieku jest też wielu normalnych facetów. Nie
    wierzysz? Sprawdź sama - podpis.
    --
    Brakuje Ci czasem Twojego miejsca w sieci? Czujesz się osamotniony?
    Porozmawiałbyś, ale nie masz z kim? Dołącz do nas, podyskutuj, poznaj fajnych ludzi!
    rozmowywsieci.ugu.pl
  • kubaa238 23.09.09, 19:14
    Może warto jakoś zaradzić tej samotności, znaleźć drugą połówkę i zacząć życie
    odnowa.
    Wiem, że nie jest to łatwe, ale trzeba próbować.
    Możliwość znalezienia miłości daje internetowe biuro matrymonialne:
    iduo.pl Myślę, że warto tam spróbować smile
  • sebtrom 26.09.09, 15:49
    kurde zawsze jakaś hiena się znajdzie..
    jak mnie to wkurza że wszędzie ktoś chce zarobić
    spadaj na drzewo z tym iduo i tam szukaj naiwnych


    kubaa238 napisał:

    > Może warto jakoś zaradzić tej samotności, znaleźć drugą połówkę i zacząć życie
    > odnowa.
    > Wiem, że nie jest to łatwe, ale trzeba próbować.
    > Możliwość znalezienia miłości daje internetowe biuro matrymonialne:
    > iduo.pl Myślę, że warto tam
    spróbować smile
  • fallen86 23.09.09, 19:30
    20 lat? Hoho, całe życie przed Tobą wink
    Jak kosmita?
    Czułki masz? tongue_out
    Zieloną skórę? tongue_out

    Z tego co piszesz to jesteś indywidualistą i nie podążasz za modą wink
    Uszka w górę!
    Bo możesz nie usłyszeć szeptu szczęścia wink

    Może za bardzo o tym wszystkim myślisz? Może zbyt się starasz?
    Że tak powiem: wrzuć na luz, baw się, młoda żeś! wink

    --
    Przez to ze żył "we własnym świecie" nie miał nikogo oprócz swojego świta...
    Świat się "zawalił" a on umarł...
  • dreamer1988 24.09.09, 22:20
    A ja nie rozumiem po co te wszystkie moralitety.

    Jest pewien rodzaj ludzi (wrażliwych, z innym spojrzeniem na świat, indywidualistów, czy jak to tam sobie nazwiemy) dla których świat nie jest taki, jak dla innych. Ich życie nie rządzi się prawami w stylu "klub, impreza, towarzycho i jest fajnie". Nie mają masy przyjaciół - ja np. mam jedną zaufaną przyjaciółkę, byłą dziewczynę żeby było zabawniej, i uważam że chyba nie w ilości przyjaciół rzecz.

    Mogę dodać, że tak jak niektórzy poprzednicy, znajomych mam całkiem wielu. Tyle, że chyba po prostu trudno jest takim osobom jak ja poznać kogoś na tyle zbliżonego, aby się z nim prawdziwie zaprzyjaźnić. Aby stał się kimś bliższym, niż tylko znajomym. Nie mówiąc już o tym, że miałby stać się partnerem.

    A fakt, że brakuje nam nieraz tej bliskiej osoby świadczy tylko o tym, że ludzi w taki sposób odczuwających jest w społeczeństwie mniej i trudniej jest nam się odnaleźć. Ale czy jeśli to się w końcu uda, satysfakcja nie będzie znacznie większa?smile

    I jeśli miałbym komuś coś w takiej sytuacji poradzić, to opowiedziałbym, co sam zrobiłem - uświadomiłem sobie na spokojnie, że nie jestem taki jak wszyscy i nie odnajdę się nigdy w imprezowaniu czy ciągłym przebywaniu w towarzystwie. Po prostu to nie mój żywioł. I wiecie co? Od tego czasu żyje mi się całkiem fajnie. Bo chyba nie o to chodzi, żeby robić coś na siłę.

    A co do znalezienia bliskiej osoby - tak jak już napisałem w innym wątku - jestem przekonany, że każdy będąc odpowiednio cierpliwym spotka w końcu osobę, której potrzebuje. Może jestem idealistą, ale tak właśnie uważam.

    --
    gg: 7357067, just in case wink
  • ewelina9797 25.09.09, 20:17
    Dawno nie zaglądałam na forum, ale teraz przyniesiona kolejną falą złego humoru postanowiłam tu zajrzeć i... widzę nowe wpisy. Widzę też, że niezależnie od tego jak bardzo staram się, nie potrafię dokładnie opisać tego, co czuję i co się ze mną dzieje. Stąd pewnie tak różne opinie i rady od Was dostaję.
    Może nie chcę lub raczej wstydzę się odsłaniać całej prawdy.
    Ale to nie zmienia jednak faktu, że tu wróciłam i znów piszę...


    Spróbuję odnieść się do niektórych wypowiedzi
    (liczę na polemikę i może jakąś poradę)

    ansz4 napisał:
    > A może te numery gg to właśnie patent, żeby w końcu pogadać z kimś o
    > czymś innym niż kosmetyczki i tzw. "ezie-pezie"? Rozumiem, że gg to
    > mało w porównaniu ze światem realnym, ale może spróbuj od takich
    > małych rzeczy.

    Nie mam nic przeciwko zostawianiu nr gg. Chodziło mi o te osoby, które w ten sposób próbują tylko i wyłącznie umówić się na randkę przez Internet. Mam wrażenie, że mylą samotność duchową (o której JA pisałam) z byciem samym - czyli brakiem partnera.

    > Aaaa... i nie pisz, że "inni już nawet nie próbują
    > dostać się do środka". Ja i inni forumowicze odpowiadający na Twój
    > post (a już zwłaszcza ci, którzy chcą porozmawiać przez gg)
    > świadczymy o czymś przeciwnymsmile

    Tylko dlaczego te wszystkie osoby (np. TY) zainteresowane moim - nazwijmy to - przypadkiem, nie piszą nigdy do mnie bezpośrednio na adres e-mail? Na pewno bym odpowiedziała. To trochę wygodne zostawić nr gadu gadu i po prostu czekać. Poza tym pisząc tamtego posta, dałam wszystkim odczuwającym podobne emocje coś w rodzaju "zaproszenia" do mojego świata...
    <przynajmniej tak mi się wydawało>


    Do ajka113 :
    Dziękuję za te wszystkie ciepłe słowa... Tak naprawdę jeszcze chyba nikt tak miło nie zareagował na moje wyznania: czy to w Internecie, czy w rzeczywistości. Najczęściej ludzie się mi dziwią, nie rozumieją, czasem pogardzają lub wyśmiewają – nawet prosto w oczy. Jakoś nauczyłam sobie z tym radzić – tzn. nauczyłam się chować emocje przed innymi, żeby jak najrzadziej narażać się na takie reakcje... Ale nie jest łatwo tak ciągle się ukrywać.
    Dlatego każdy odruch wyrozumiałości czy wsparcia jest dla mnie już pocieszeniem.


    rozmowy_w_sieci napisała:
    > Po części Cię rozumiem...
    > Nie, nie wszystkie dziewczyny uwielbiają rozmawiać o kosmetykach i najnowszych
    > trendach w modzie. W naszym wieku jest też wielu normalnych facetów. Nie
    > wierzysz? Sprawdź sama - podpis.

    Naprawdę? Ja niestety nigdy nie miałam szczęścia natknąć się na osoby, w których towarzystwie czułabym się naprawdę szczęśliwa. Niedawno spotkałam się ze znajomymi z liceum. Cały czas rozmawiały o serialach albo „nowościach” na naszej klasie. I cóż ja miałam tam robić...? Milczałam, uśmiechałam się i nic więcej... To nie mój świat.
    Faceci mnie zawstydzają, nie potrafiłabym sama z siebie podjeść i zagadać... Zresztą mam tak z większością ludzi. Może to nieśmiałość, może niskie poczucie własnej wartości. W każdym razie trwa tak długo, że nawet nie wiem jakbym miała się zmienić...

    Co to za forum, które polecasz? Czy znajdę tam coś, co może mi to pomóc...?


    fallen86 napisał:
    > 20 lat? Hoho, całe życie przed Tobą wink
    > Jak kosmita?
    > Czułki masz? tongue_out
    > Zieloną skórę? tongue_out
    >
    > Z tego co piszesz to jesteś indywidualistą i nie podążasz za modą wink
    > Uszka w górę!
    > Bo możesz nie usłyszeć szeptu szczęścia wink
    >
    > Może za bardzo o tym wszystkim myślisz? Może zbyt się starasz?
    > Że tak powiem: wrzuć na luz, baw się, młoda żeś! wink

    I co z tego, że jestem młoda, kiedy wcale tak się nie czuję...? Skoro z rówieśnikami nie potrafię znaleźć porozumienia?
    Chciałabym „wrzucić na luz” i bawić się, ale nie potrafię, Może to ciężko zrozumieć, ale naprawdę nie potrafię...! Owszem, mogę wyjść do klubu, na jakiś koncert...
    ale co z tego, skoro wciąż będę czuła, że nie jestem na „swoim miejscu”? Mogę udawać, uśmiechać się (i czasem to rzeczywiście robię), ale tak naprawdę w mojej duszy i tak dalej tkwi smutek...


    dreamer1988 napisał:
    > I jeśli miałbym komuś coś w takiej sytuacji poradzić, to opowiedziałbym, co sam
    > zrobiłem - uświadomiłem sobie na spokojnie, że nie jestem taki jak wszyscy i n
    > ie odnajdę się nigdy w imprezowaniu czy ciągłym przebywaniu w towarzystwie. Po
    > prostu to nie mój żywioł. I wiecie co? Od tego czasu żyje mi się całkiem fajnie
    > . Bo chyba nie o to chodzi, żeby robić coś na siłę.

    Ależ ja to dobrze wiem i nie zamierzam się do kogokolwiek dopasowywać na siłę. Próbowałam kiedyś, żeby czuć się mniej samotną, ale nie zadziałało. Po prostu miałam, z kim wyjść w weekend, ale czy to sprawiało mi wielką przyjemność... confused Ja na dyskotece?! To nie byłam JA...!
    Po prostu żal mi, że wciąż nie trafiłam na te właściwe osoby... sad

    > A co do znalezienia bliskiej osoby - tak jak już napisałem w innym wątku - jest
    > em przekonany, że każdy będąc odpowiednio cierpliwym spotka w końcu osobę, któr
    > ej potrzebuje. Może jestem idealistą, ale tak właśnie uważam.

    Chciałabym, żeby to była prawda...

    - - -


    I na zakończenie jeszcze szybka refleksja prosto z wnętrza...

    Przejrzałam forum i znalazłam tu wiele wypowiedzi, które sugerują, jak radzić sobie pośród innych ludzi. Co zrobić, żeby kogoś poznać, gdzie spotkać interesującego(/cą) mężczyznę/kobietę itd. itp.
    A co zrobić, jeśli główna przyczyna tkwi właśnie we MNIE? Jak zapanować nad własną osobą?!
    Obawiam się, że wiele moich problemów wynika z moich wewnętrznych rozterek (długo by opowiadać). Ja sama już często sobie z nimi nie radzę. A inni...? Być może się mnie boją... albo uważają, że nie warto tracić swój cenny czas na kontakty z kimś tak "rozchwianym". W końcu łatwiej i przyjemniej budować relację z kimś uśmiechniętym, beztroskim, optymistycznie nastawionym do życia. A ja tak nie jestem...

    I właśnie dlatego pewnie nigdy nie uda mi się wyrwać z mojej samotności i zaznać choć odrobiny szczęścia...

  • sebtrom 26.09.09, 15:14
    pozdrawiam cię serdecznie
    bez zobowiązań
    i bezwarunkowo smile
    po prostu
  • ewelina9797 27.09.09, 10:11
    aż trudno uwierzyć w taką bezinteresowność w tych czasach...
    czym sobie zasłużyłam? dlaczego?!
    ale dziękuję...
    i też pozdrawiam
    tak po prostu...
  • sebtrom 27.09.09, 15:24
    trudno uwierzyć ale dobre słowo i uśmiech naprawdę nic nie kosztuje...
    no dobra moze być za to miętówka smile
    narzekamy na "ludzi" a przecież ludzie to my wiec trzeba też na siebie popatzreć smile
  • ewelina9797 28.09.09, 12:01
    oczywiście nikt nie pobiera opłat za uśmiech czy dobre słowo, kasy fiskalne
    jeszcze nie opanowały relacji międzyludzkich, ale...
    Jakieś koszta SĄ! Każdy miły gest kosztuje sporo wysiłku i często jest tak, że:
    a) nie chcemy/nie chce nam się go podjąć
    <popatrzmy na wyraz twarzy ludzi mijanych na ulicy każdego dnia!>
    b) nie zawsze jesteśmy w stanie go podjąć
    <mi osobiście rzadko jest do śmiechu; wysilam się tylko od czasu do czasu, bo
    chcę "uspokoić" bliskich, że mimo wszystko daję radę>
  • sebtrom 28.09.09, 14:58
    no tu sie zgodzę co do min ludzi na ulicy...i w urzedach też smile
    dziś brałem odpis w Sądzie - mina tej kobity była tragiczna i odpychająca ale
    jednak nie wytrzymała i musiała się uśmiechnąć jak zaczałęm zastanawiać sie nad
    wielkością jej prawego bicepsu od walenia pieczatką smile
    kiedyś zrozumiałem ze jak każdy przybierze taką maskę to naprawdę umrzemy z nią
    razem...no i zacżałem gadać smile
    bardzo przydatne a poza tym duzo milsze
    nie udzielam rad, piszę tylko co myślę
    powodzenia
  • rozmowy_w_sieci 01.10.09, 15:32
    www.rozmowywsieci.ugu.pl - Zobacz sama. Nie zrażaj się, jeżeli trafisz na czas,
    gdy nie będzie zbyt wielu userów. Poczytaj, popisz, daj się nam poznać. Nie
    pożałujesz.
    --
    Brakuje Ci czasem Twojego miejsca w sieci? Czujesz się osamotniony?
    Porozmawiałbyś, ale nie masz z kim? Dołącz do nas, podyskutuj, poznaj fajnych ludzi!
    rozmowywsieci.ugu.pl
  • zadumanka 27.09.09, 12:18
    Widzisz świetnie Cię rozumiem.... Nie męczy mnie przebywanie samemu, nauczyłam się sobie organizować czas po swojemu i teraz jest okismile Ludzi znajduję, fakt...., jedni są ważni, inni ważniejsi..., znikają, pojawiają się, a ja jestem wciąż daleko od nich. Nie potrafię tego zmienić..., choć czasem bardzo tego chcę.
    Fakt takich co to powtarzają człekowi, aby się ogarnął, jest wielu. Zadają pytanie dlaczego jesteś sama... i słusznie pytają przecież. Spotkałam wielu dobrych ludzi, przyjaznych i takich których bardzo cenię... a jednak... Studia mam już za sobą, niedawno je kończyłam i teraz startuje w życie poszkolne smile wink Poszukuję dalej i nie poprzestanę poszukiwać kogoś dla mnie ważnego. Tyle. Tobie radzę to samo. Poszukuj! Nie poddawaj się i mimo wszystko wychodź do ludzi, warto! Piszesz, ze ploteczki i gadki o pierdołach... Racja czasem tak jest, że się gada o błahych rzeczach, po pewnym czasie jednak rozmowa moze sie skierować na poważne tory... A to dobre, te moje poważne torybig_grin Pozdrawiam serdecznie !
  • r-dam 02.10.09, 01:14
    Mam 31 lat i pomimo tego iż jesteś kobietą wiem o czym piszesz. Mam pełno znajomych którym nie warto zaufać i powierzyć swoje sekrety. Chciałbym zatrzymać się w miejscu a nie gonić za nieosiągalnym wraz z innymi. Za nowym domem,telefonem czy samochodem. W moim przypadku przez uganianie się za pieniędzmi straciłem WSZYSTKO. Kiedyś miałem wiele, o wiele więcej niż inni ale się potknąłem w życiu i spadłem na samo dno.
    W życiu najważniejsza jest miłość i przyjażń a nie dobra materialne.
    Musisz znalezć jedną przyjażń i ją pielęgnować, jej się poświęcić.
    Jeśli znajdziesz przyjazń to nie szukaj drugiej, trzeciej bo osłabisz więzy z tą pierwszą osobą i w końcu wrócisz do punktu wyjścia.
    Skoro szukasz to na pewno kogoś znajdziesz. Nie wierzysz? Spójrz ile samotnych szuka pokrewnej duszy i mówię Ci, że niemożliwe jest, aby w blisko czterdziestomilionowym kraju nie było ani jednej osoby która mogłaby być Ci bliska a Jeśli szukasz, to dobrze, to znaczy że nadal wierzysz.
    Pozdrawiam
    Rafał
  • r-dam 02.10.09, 01:42
    Spójrz ile osób Ci odpowiedziało, każdy z nich mógłby być twoim przyjacielem,
    czy ty to dostrzegasz?
    Mnie możesz znalezć tylko na youtube (mercedesdaimlerbenz), tutaj
    zarejestrowałem sie tylko po to aby do Ciebie napisać.
    Teraz się wyrejestruję, Pa
    Spadamsmile
  • krecikowy_swiat 16.11.09, 01:55
    Ewelina9797 na każdego przyjdzie czas! Trzymam kciuki za Twoje
    powodzenia w miłości, i życzę Ci żebyś była tak szczęśliwa jak
    chociażby ta para www.youtube.com/watch?v=nMEPw73Nw2A
  • kasia.to.ja 16.11.09, 09:16
    Nie martw się. Trn czaas niedługo minie. Na świecie jest naprawdę wiele kobiet,
    które nie myślą tylko o kosmetykach. Na pewno już niedługo odnajdziesz swoją
    bratnią duszę. Trzmam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia.
  • sebtrom 16.11.09, 15:19
    popatrz ilu ludzi stara się podtrzymać Ciebie na duchu - przecież aż serce rośnie
    tylko odpisywać i dbać o nowe znajomości...
    a odpisujesz i dbasz o nowe znajomości ?
    hę ?
  • piorex12 17.11.09, 13:16
    Ja mam duzo wiecej. Grunt to nie brac sobie tego do serca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.