Dodaj do ulubionych

metoda dwujęzyczna

06.01.15, 20:30
Witam,
jestem osobą ze znacznym ubytkiem słuchu. Urodziłam się w rodzinie słyszącej, na codzień funkcjonuję w świecie osób słyszących. Całe życie opierałam się na odczytywaniu mowy z ust oraz posługuję się mową werbalną. Od niedawna mam możliwość praktykowania języka migowego w kontaktach z osobami niesłyszącymi. I nie ukrywam, że znacznie wzbogacił on nie tylko moją sferę poznawczą, ale i emocjonalną. Zastanawiam się więc, czy są wśród Państwa Rodzice, którzy wchodząc w etap rehabilitacji z dzieckiem, uczyli je jednocześnie mówienia i migania? Wiem, że to dość drażliwy temat, szczególnie ze strony specjalistów. Większość społeczeństwa posługuje się mową werbalną, więc rozumiem, że jest nacisk na mowę, by dziecko było w stanie w przyszłości porozumieć się z otoczeniem czy załatwić sprawę w urzędzie. Ciekawi mnie tylko, czy ktoś patrzył na to nie tylko od strony praktycznej, ale i emocjonalnej dziecka? Na jego poczucie własnej tożsamości, poczucie własnego języka?
Edytor zaawansowany
  • anamalia 08.01.15, 08:46
    Nie, mysle ze w Polsce nie ma raczej rodzicow, ktorzy od razu weszliby w dwujezycznosc, nie jest to drazliwy temat, tylko skutek niedouczenia polskich specjalistow.,Rodzice z sami z siebie nie maja mozliwosci na tak wczesnym etapie dotrzec do wiedzy, o tym jak bardzo byloby to korzystne dla dziecka. Potem, jesli rehabilitacja przebiega wedlug zalozen i dziecko nie odstaje mową od innych rowiesnikow, a tak chyba juz teraz jest w wiekszosci przypadkow, nikt juz nie zauwazy takiej potrzeby. O tyle to dziwne, ze jakos przed nauka angielskiego nikt sie nie broni rekami i nogami wink Jesli zas wystepuja problemy w rehabilitacji, migowy jest wprowadzany dopiero jako "ostateczność" wlasnie ze wzgledu na uprzedzenia, a także zwykly brak osob slyszacych znajacych jezyk migowy, ktore moglyby dziecko nauczyc tego jezyka. Logopedzi, surdologopedzi, surdopedagodzy, psycholodzy nie znają migowego, bo niby gdzie mieliby sie nauczyc....Poza tym zwykle dzieje się to już tak pozno, że trudno tu mowic o dwujezycznosci , a raczej o braku jakiegokolwiek jezyka.

    Anamalia - mama Witka ur 03.05.2005 - brak odpowiedzi, UP-CP810 (16.08.06)
  • artiug4 08.01.15, 19:42
    szukam rodziny w okolicach trójmiasta która uczy dziecka migowego i mowy jednocześnie
  • piotr4546 17.12.15, 13:52
    Serdecznie Państwa witam!
    Jestem studentem IV roku na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie.
    Potrzebuję zapis audio rozmowy dziecka dwujęzycznego (min 10 minut) w celu analizy. Obiecuję osobom zainteresowanym przesłać cały program przeprowadzonych badań włączenie z wnioskami. Wszystkich chętnych do wzięcia udziału proszę o e-mail z plikiem audio (mp3) na e-mail: piotr2520@interia.eu
  • problemy_wychowania_304 15.01.15, 22:35
    Fakt, rodzice sami z siebie nie mają takiej możliwości - a raczej świadomości, by móc szukać dalszych informacji. Do tego, niestety, w większości są na starcie do tego zniechęcani - bo migowy jest "ble".
    Podoba mi się uwaga odnośnie języka angielskiego. Nauka języków obcych od najmłodszych lat nie jest już postrzegana jako negatyw. Ba, nawet cieszy się coraz większą popularnością. Zastanawia mnie, dlaczego język migowy nie może cieszyć się podobną rangą, co angielski czy francuski?
    Znam sporo osób, które były uczone metody werbalnej. Dopiero w późniejszym życiu, głównie z własnego wyboru - zaczęły mieć kontakt z językiem migowym. I widzę, że umiejętność migania zwiększa ich poczucie własnej wartości, poczucie pewnej przynależności do grupy.

  • anamalia 16.01.15, 21:50
    Ja cię rozumiem, fajnie jest budować poczucie swojej tożsamości na czymś pozytywnym, a nie na deficycie smile Moim zdaniem jednak problem z brakiem dwujezycznęgo wychowania jest tak złożony, że teraz nie ma żadnych szans na pozytywny rozwój tej kwestii:
    - nierzetelne kształcenie specjalistów, które pomija najnowsze wyniki badań na temat korzyści wprowadzania migowego, zatem utrwalanie przesądów panujących od kongresu mediolanskiego 1880r
    - język migowy jest trudny dla słyszących do opanowania i do tego wciąż nie jest wystarczająco opisany i ustabilizowany, brakuje metod nauczania PJM,
    - nie ma rozwiązań prawnych, które wymusiłyby naukę migowego na specjalistach mających pierwszy kontakt z rodzicami i dzieckiem ,
    - nie ma rozwiązań prawnych, które wprowadziłyby równy dostęp do edukacji dla dzieci niesłyszących, co niestety skutkuje gorszym wykształceniem i utrwalaniem stereotypów o niesłyszących ni i obawami rodziców co do przyszłości dzieci.

    Błędne koło, swiatełko w tunelu co prawda widac,(pewnie sama widzisz, że teraz dużo się dzieje) ale ono zgaśnie szybciej niż się pojawilo.
    Pozdrawiam serdecznie
    --
    Anamalia - mama Witusia ur 03.05.2005 - brak odpowiedzi, UP-Nucleus Freedom (16.08.06) i Piotrusia ur 27.06.2003 - dobrze słyszy
  • problemy_wychowania_304 17.01.15, 15:28
    Dokładnie, fajnie jest budować poczucie własnej tożsamości na czymś pozytywnym. Tak samo zgadzam się z tym, że jest nierzetelne kształcenie świadomości specjalistów. Ale czytając Pani wypowiedzi, wnioskuję, że ma Pani kontakt ze specjalistami i mówi z doświadczenia, jak specjaliści podchodzą migania. I ma też Pani wiedzę na temat języka migowego. Więc nasuwa się kolejna myśl, że poza informacjami od lekarzy, szukała Pani też na własną rękę rozwiązań. Każda matka zna swoje dziecko, jego możliwości. Więc podążając za swoją intuicją, jest w stanie zdobyć szersze informacje.

    Nie mówię o braku nauki mowy werbalnej, ale chociażby wsparciu językiem migowym. Czasami wsparcie daktylografią czy pojedynczymi znakami daje dziecku więcej możliwości na rozwój i wzmocni jego wartość.
    Widzę, że język migowy traktowany jest jako ostateczność. Ale spotkalam się z przypadkiem, gdzie chłopiec w ogóle nie mówił. Kiedy zaczęto uczyć go znaków migowego, w oparciu o nie, zaczął wydawać z siebie dźwięki i dziś jest w stanie porozumieć się mową werbalną ze zrozumieniem.

    Jest światełko w tunelu, mam nadzieję, że jednak ono będzie coraz jaśniejsze, a nie gasnąć. Jest coraz więcej kursów w PJM. Jest także internetowa strona Khan Academy, gdzie można uczyć się z wielu dziedzin, każdy ma do niej dostęp. Pojawił się projekt, gdzie są tłumaczenia tych zajęć na język migowy. Na UW są studia podyplomowe w PJM, gdzie wykłady są prowadzone w migowym.
    Nawet przykładowa książka "Zobaczyć głos" Oliviera Sacks'a pozwala dostrzeć zalety języka migowego. Pozwolę sobie nawet zacytować fragment z jego książki o tym języku : "To język żywy; przekazuje nasze uczucia i rozwija naszą wyobraźnię. Żaden inny język nie pozwala tak dokładnie przekazywać głębokich uczuć". Są działania, które wskazują, że PJM ma wartość, że jest potrzebny w życiu osób z wadą słuchu.

    Mam więc nadzieję, że będzie coraz większa dostępność o PJM, by Rodzic miał też więcej alternatyw wsparcia swojego dziecka. By to on był inicjatorem działań, podstawą w wychowaniu dziecka z wadą słuchu.

    Także serdecznie pozdrawiam.
  • anamalia 17.01.15, 21:08
    Co do tego przypadku chłopca, który opisałaś to z moim synkiem było podobnie, znaki migowe pomagały mu zapamiętać słowa mówione... to jest normalne i oczywiste, tylko ze tej normy nikt nie zauważa, bo nie ma okazji, bo nie pokazuje się dzieciom migów, żeby bron boże nie poszły na łatwiznę. Bobomigi są bardzo modne, owszem, ale tylko dla słyszących.... niezły paradoks prawda??? Modne mamusie na świecie uczą swoje dzieci słyszące migania, bo chcą się z nimi porozumiewać wcześniej niż aparat wymowy dziecka dojrzeje do mówienia. a jak bylo jeszcze do niedawno u nas?, logopeda kazał zasłaniać usta, żeby dzieciak nie czytał z ust tylko ćwiczył resztki słuchowe, i gdzie tu radość i komunikacja z dzieckiem.....szkoda gadać...

    Tak PJM to bardzo ciekawy język i rzeczywiście dużo się dzieje. Jednak ja nie jestem taką optymistką jak tysmile Ponieważ 90 % dzieci niesłyszących rodzi się w słyszących rodzinach, to szans na dwujęzyczne wychowanie raczej nie ma... PJM zostanie tylko językiem motyli i to coraz rzadszych....

    smile

    --
    Anamalia - mama Witusia ur 03.05.2005 - brak odpowiedzi, UP-Nucleus Freedom (16.08.06) i Piotrusia ur 27.06.2003 - dobrze słyszy
  • jasiek4 18.01.15, 18:28
    Pomijając czy nauka migowego ma sens czy nie - nie mam tu skrystalizowanych poglądów więc się nie wypowiem - to to o czym piszesz nie jest wychowaniem dwujęzycznym i myślę, że tu jest pis pogrzebany. Dwujęzyczne wychowanie było by wtedy gdyby jeden rodzic słyszał i uczył mówienia a drugi posługiwał się językiem migowym i tego języka jako naturalnego dla siebie uczył dziecko od małego. Jeśli dziecko rodzi się w rodzinie słyszącej i rodzice nawet zdecydują się uczyć z nim (no właśnie razem z nim) języka migowego to będzie to dla wszystkich język obcy tak samo jak dla malucha niemiecki czy angielski nauczany tylko dajmy na to w przedszkolu.
  • problemy_wychowania_304 18.01.15, 20:03
    Całe szczęście, że już się odeszło (albo może gdzieś indziej, odchodzi..) od formy nauki mowy dziecka, zasłaniając usta. To jest pozbawienie tego dziecka jego naturalnej, mocnej strony, która pozwala na komunikację. Niestety, co do migowego - takich zmian wśród specjalistów nie zauważam. Co do kwsetii bobomigów, brak mi słów. Słyszące dzieci są zachęcane do nauki migowego, bo są lepsze efekty w nauce mowy... a dzieciom głuchym, które mają do tego predyspozycje, spowodowane ich wadą słuchu odradza się to. Dla mnie paradoks straszny, aż się nie chce komentować.

    Chodziło mi o dwujęzyczność, ale nie uwzględniając, który język jest naturalny. W przypadku dziecka z wadą słuchu, gdzie rodzice są słyszący - zarówno język migowy jak i język mówiony będą językiem obcym.
    Miałam na myśli dwujęzyczność w kontekście migania i mówienia do dziecka - oba te języki będą uzupełniały się, a jednocześnie oba te języki mogą się rozwijać.

    Pozdrawiam.
  • goszor 18.01.15, 20:58
    Witam,
    jestem matką nastoletniej niesłyszącej córki. Głuchota była dla mnie tematem obcym, do chwili gdy dotknęła mnie osobiście. Po przeżytym szoku rehabilitując córkę tak naprawdę kierowałam się przede wszystkim intuicją. Tak jak Wy Anamalio i problemy_wychowania uważam, że zakazywanie bobomigów jest rzeczą okrutną. Ja je stosowałam jako wspomaganie naturalnego rozwoju wychowania, całkiem nieświadomie. To było naturalne. Moja córka opanowała mowę oraz język migowy. Na turnusach rehabilitacyjnych widziała dzieci i ich rodziców migających, podglądała ich i też coś tam migała. Ja również byłam otwarta na język migowy gdyż nie wiedziałam jak potoczą się jej losy i również uczyłam się podstaw migowego. Język migowy pomógł mi w rehabilitacji, pokazywał obrazowo głoski, dźwięki i często tym się wspomagałam. Córka nie była wychowana dwujęzykowo, jednak namiastka języka migowego pozwoliła jej na szybsze i łatwiejsze opanowanie mowy, poznania świata niesłyszących i chęci odnalezienia swojej tożsamości, który świat jest bardziej jej. Dwujęzyczność tak jak piszesz problemy_wychowania w przypadku dzieci niesłyszących ma się wspomagać i ułatwiać i tak też jest. Wspomagają się i ułatwiają. Migi pozwalają poznać obrazem to czego niesłyszący nie usłyszą. Nie ma znaczenia którym językiem jest język wiodący.

    Najpierw dziecko a potem dziecko niesłyszące.
    Są osoby, które w życiu spotkane... bywają niezapomniane?.
  • problemy_wychowania_304 18.01.15, 21:13
    Napisała Pani, że język migowy pozwolił córce poznać świat niesłyszących i wpłynął na chęci poszukiwania własnej tożsamości. Hm, ciekawi mnie, czy córka odnalazła jakiś wiodący świat? W którym się lepiej czuje - wśród osób słyszących, gdzie jest jej rodzina czy jednak wśród głuchych, gdzie ludzi łączy podobny problem i wzajemne zrozumienie?

    pozdrawiam.
  • goszor 18.01.15, 21:48
    Trudno mi na to pytanie opowiedzieć. Jest nastolatką. Szuka swojej tożsamości. Jestem obok i obserwuję?. To boli. Boli gdy się bezradnie patrzy jak się miota? zastanawia, oskarża. Szuka?.
    Długa droga przed nami. Czy dwujęzyczność by pomogła? Zadaje sobie to pytanie. Sama w sobie dwujęzyczność, tylko w kontakcie z rodzicami niesłyszącymi albo słyszącymi to za mało dla odnalezienia własnej tożsamości. Dwujęzyczność to szansa na pełne wejście i poznanie dwóch światów i dwóch kultów. Tylko taka dwujęzyczność pozwoli odnaleźć własną tożsamość. Inaczej dwujęzyczność jest tylko albo aż elementem wzajemnego uzupełniania rehabilitacji. Połączenie dwujęzyczność z wprowadzeniem dziecka w te dwa światy i czujnym byciem obok przyniesie efekty?..
    Czy z tego jako matka zdam egzamin? Czas pokaże.
    Pozdrawiam


    Najpierw dziecko a potem dziecko niesłyszące.
    Są osoby, które w życiu spotkane... bywają niezapomniane
  • problemy_wychowania_304 18.01.15, 22:37
    Myślę, że nie jest łatwo wprowadzić dziecko od razu w dwa światy i równoległe pozwolić dziecku być w obu kulturach. Ale ma to też swoje plusy - daje to więcej bodźców dla dziecka - zarówno językowych, kulturowych i poznawczych.
    Dziecko ma od razu wszystkie możliwe fundamenty, na których opiera się w późniejszym wieku.

    W momencie, kiedy dziecko jest prowadzone cały czas jedną drogą - weźmy przykładowo tutaj mowę werbalną, aparaty słuchowe/implanty, środowisko słyszące - i w późniejszym wieku dojdzie do spotkania z innym światem - światem migania, światem ciszy i światem osób podobnych do niego, może dostać BUM.
    I tutaj mogą się zacząć pojawiać pytania i myśli: dlaczego zawsze byłem sam? Byłem nierozumiany, czułem się samotny. Na pewno pojawi się ciekawość, próby wejścia i poznania tego równoległego świata. Niekoniecznie będzie to związane z zostaniem w tym środowisku, ale przynajmniej będzie świadomość tego społeczeństwa i własne doświadczenie.

    flowers, fajnie jest czytać wypowiedź samej osoby z wadą słuchu, która trafnie ocenia własne możliwości. Cieszę się bardzo, że masz wybór i jesteś z tego powodu szczęśliwa.

    pozdrawiam.
  • flowers17 18.01.15, 22:20
    Jestem za wychowaniem dwujęzyczności, chociaż podstawy języka migowego opanować.
    Język migowy pomaga w rozwoju mowy (tylko trzeba umieć wychować, żeby dziecko nie zrezygnowało z nauki mówienia). I jeszcze lepiej, że dziecko będzie umiało dogadać się z niesłyszącymi jak i ze słyszącymi, ponieważ będzie znała język migowy i mówiła.

    Mam rodziców słyszących. Najpierw nauczyłam się fonogestów (to nie to samo co język migowy! ale też gesty rękami) a potem pomogło mi w nauce mówienia. Teraz jej nie używam, bo nikt z otoczenia tego nie używa, ale nauczyłam się kilka lat temu j. migowy. Wcześniej pragnęłam nauczyć się migać ale nie miałam jak, skoro rodzice mnie nie nauczyli migać, nie miałam czasu nauczyć się, bo chodziłam do masowej szkoły, dopiero na studiach znalazłam czas na naukę migania, poszłam na kurs. Teraz dogaduję się z głuchymi jak i ze słyszącymi. Jestem szczęśliwa, że mam takie możliwości, że mogę wybrać świat ciszy czy świat dźwięków smile Ja jestem na pół na pół big_grin heh.
    --
    UP-Implant MED-EL Sonata od 2014r. / Opus2
    poprzedni: Combi40+ 1999-2014r.
  • piotr4546 17.12.15, 13:52
    Serdecznie Państwa witam
    Jestem studentem IV roku na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie.
    Potrzebuję zapis audio rozmowy dziecka dwujęzycznego (min 10 minut) w celu analizy. Obiecuję osobom zainteresowanym przesłać cały program przeprowadzonych badań włączenie z wnioskami. Wszystkich chętnych do wzięcia udziału proszę o e-mail z plikiem audio (mp3) na e-mail: piotr2520@interia.eu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka