Dodaj do ulubionych

zakończona rehabilitacja

10.08.07, 13:12
Zwracam się z pytaniem do rodziców dzieci implantowanych? Czy ta
rehabilitacja ma koniec? Czy nadchodzi taki moment że można z
czystym sumieniem powiedzieć "moje dziecko nie potrzebuje już
rehabilitacji" ? W poradni mamy zaplanowane spotkanie z dzieckiem 6-
7 letnim które posiada implant. To takie spotkanie które ma na celu
przybliżyć mam czym jest implant i ułatwic podjęcie decyzji czy
chcemy by nasze dziecko też zostało zaimplantowane. I właśnie pani z
poradni powiedziała że jest to dziecko "już wyrehabilitowane" .
Czyli taki moment nadchodzi? A jak jest u Was?
Edytor zaawansowany
  • niewyspany77 11.08.07, 01:10
    Zalezy co ta pani miala na mysli. Jesli to, ze dziecko przywyczajone do implantu
    i umie z niego korzystac to mozna by powiedziec, ze wyrehabilitowane (bardziej
    pasuje "zhabilitowane"). Czasem sie udaje dobrze opanowac mowe, by logopeda nie
    byl konieczny (tu moznaby powiedziec - wyrehabilitowane, ale to nie do konca
    tak). Moim zdaniem nie ma, choc pewne elementy rehabilitacji mozna by uznac za
    zakonczone.
  • fogito 11.08.07, 04:26
    Niewyspany - jesli dobrze pamietam to ty nie jestes ojcem dziecka z
    zalozonym implantem. A z ostatniej dyskusji wynika, ze jestes nawet
    ich zdecydowanym przeciwnikiem. Moze wiec lepiej niech w tym temacie
    wypowiedza sie rodzice opierajacy swoja wiedze na doswiadczeniu a
    nie na teorii.
    Ja widzialam i slyszalam dziecko trzyletnie z implantem, ktorego
    mowa nie roznila sie od rowiesnikow. Znam tez rodzicow pieciolatka,
    ktorych zaimplantowany chlopiec chodzi do tzw. "normalnego"
    przedszkola. Te dzieci mowia tak samo jak kazde inne, nawet jesli
    slysza inaczej. Tak wiec z wlasnych obserwacji sadze, ze mozna
    wyrehabilitowac dziecko z implantem choc ja bym to nazwala raczej
    nauczeniem mowy.
  • niewyspany77 11.08.07, 13:44
    fogito napisała:

    > Niewyspany - jesli dobrze pamietam to ty nie jestes ojcem dziecka z
    > zalozonym implantem. A z ostatniej dyskusji wynika, ze jestes nawet
    > ich zdecydowanym przeciwnikiem.

    Co siwadczy o tym ze nie czytasz co pisze. Bo akurat ja podkreslam, ze moj
    sotosunek do implantu jest obojetny - ani za ani przeciw.

    > Moze wiec lepiej niech w tym temacie
    > wypowiedza sie rodzice opierajacy swoja wiedze na doswiadczeniu a
    > nie na teorii.

    Czekaj, ale dlaczego zakladasz ze ja sobie "teoretykuje"? Fakt nie jestem
    rodzicem dziecka z implantem, ale nie przyszlo Ci do glowy, ze moze z takimi
    dziecmi pracuje?

    > Ja widzialam i slyszalam dziecko trzyletnie z implantem, ktorego
    > mowa nie roznila sie od rowiesnikow. Znam tez rodzicow pieciolatka,
    > ktorych zaimplantowany chlopiec chodzi do tzw. "normalnego"
    > przedszkola. Te dzieci mowia tak samo jak kazde inne, nawet jesli
    > slysza inaczej.

    No widzisz, i teraz wyjde na niekompetentnego glupka, bo stwierdze, ze pracuje
    tez z takimi, ktorym nie udalo sie opanowac mowy, przynajmniej na takim
    poziomoe, by sie nie roznila od mowy rowiesnikow.

    > Tak wiec z wlasnych obserwacji sadze, ze mozna
    > wyrehabilitowac dziecko z implantem choc ja bym to nazwala raczej
    > nauczeniem mowy.

    Alez oczywiscie, w ktorym momencie napisalem ze to niemozliwe? Po porstu ja sie
    wypowiedzialem, ze rehabilitacja to nei tylko mowa. I ze fakt, jesli chodzi o
    mowe, to akurat jest calkiem prosta sprawa stwierdzic, czy wyrehabilitowane, czy
    nie bardzo, czy wogole.
  • fogito 11.08.07, 15:39
    To moze ty nie powinienes pracowac z dziecmi z implantami skoro nie
    jestes do tego przekonany. Polowa sukcesu jest wiara i umiejetnosci
    surdologopedy. Choc wydaje mi sie, ze ty surdologopeda nie jestes,
    bo ludzie ktorych ja spotkalam w poradni syna zarazaja entuzjazmem i
    optymizmem.
    Powiem tak jak lekarz mojego syna - nie wazne jakie ma sie uszy -
    wazne co sie ma pomiedzy uszami.
  • niewyspany77 11.08.07, 15:49
    fogito napisała:

    > To moze ty nie powinienes pracowac z dziecmi z implantami skoro nie
    > jestes do tego przekonany. Polowa sukcesu jest wiara i umiejetnosci
    > surdologopedy. Choc wydaje mi sie, ze ty surdologopeda nie jestes,
    > bo ludzie ktorych ja spotkalam w poradni syna zarazaja entuzjazmem i
    > optymizmem.

    Nie do konca tak. Ja po porstu pracuje z gluchymi. Czesc z nich jest
    zimplantowana, czesc nie. I powiem tak: dobrze jest jak jest.

    > Powiem tak jak lekarz mojego syna - nie wazne jakie ma sie uszy -
    > wazne co sie ma pomiedzy uszami.

    Ciesze sie. to oznacza ze ci ktorzy nie slysza, nie mowia, migaja tez sa w
    porzadku. Zgadzam sie w calej rozciaglosci.

    Tyle ze dyskusja jest o rehabilitacji. Jesli za rehabilitacje uwazasz tylko i
    wylacznie sprawy zwiazane z opanowaniem mowy przez dziecko w skosob Cie (lub
    specjaliste) satysfakcjonujacy, to jest okej, nie ma sie o co klocic. Tylko ze
    ja napisalem, ze oprocz mowy sa inne rodzaje rehabilitacji.

    Parafrazujac lekarza Twojego syna - umiec mowic to nie znaczy umiec cos powiedziec.
  • fogito 11.08.07, 16:52
    No coz jak czytam wiadomosci, to wydaje mi sie ze wiekszosc niestety
    nie wie co mowi.
    Ja nigdy nie powiedzilam, ze Ci co migaja sa gorsi - nawet by mi
    taka mysl nie przyszla do glowy. Jednak jesli jest szansa na
    zalozenie implantu i nauczenie dziecka mowienia to po prostu nalezy
    te szanse wykorzystac. Malutkie dzieci szybko sie ucza jezyka i sa
    sprytniejsze od wielu doroslych, dlatego trzeba ten czas do 4-5 roku
    zycia wykorzystac. Bo potem to juz faktycznie jest trudniej.
    A propos rehabilitacji - to jakie sa jeszcze "inne rodzaje
    rehabilitacji" dzieci z implantem poza opanowaniem mowy przez
    dziecko - moze mnie oswiecisz...
  • niewyspany77 11.08.07, 19:57
    fogito napisała:

    > No coz jak czytam wiadomosci, to wydaje mi sie ze wiekszosc niestety
    > nie wie co mowi.
    > Ja nigdy nie powiedzilam, ze Ci co migaja sa gorsi - nawet by mi
    > taka mysl nie przyszla do glowy. Jednak jesli jest szansa na
    > zalozenie implantu i nauczenie dziecka mowienia to po prostu nalezy
    > te szanse wykorzystac. Malutkie dzieci szybko sie ucza jezyka i sa
    > sprytniejsze od wielu doroslych, dlatego trzeba ten czas do 4-5 roku
    > zycia wykorzystac. Bo potem to juz faktycznie jest trudniej.

    Ciesze sie. POdoba mi sie to co piszesz. Tylko mam usilne wrazenie, ze niektorzy
    maja bardzo wygorowane oczekiwania co do implantu. Olanie nauki mowy jest bardzo
    zle. Ale, trzymanie sie uporczywie komunikacji ustnej, gdy dziecko nie rokuje -
    jest dokladnie takie same. Takie jest moje pojejscie do gluchych -
    najwazniejsze, by rodzice zrozumieli, ze implant to tak naprawde fragmencik
    problemu zwanego rehabilitacja (i ogolnie podejsciem do osoby nieslyszacej ze
    strony innych osob - w rodzinie i poza nia).

    > A propos rehabilitacji - to jakie sa jeszcze "inne rodzaje
    > rehabilitacji" dzieci z implantem poza opanowaniem mowy przez
    > dziecko - moze mnie oswiecisz...

    Raczej nie. Glownie chodzi o rehabilitacje psychologiczna oraz tzw ekologiczne
    podejscie rehabilitacyjne. POza tym wkazdej bibliotece pedagogicznej jest od
    teorii rehabilitacji masa ksiazek. PS. Chetnie podyskutuje na priv, bo nie widze
    sensu ciagniecia tej dyskusji na publicznym forum.
  • anamalia 11.08.07, 22:05
    eee ja tam widze sens, zawsze poboczni obserwatorzy mogą się czegoś
    ciekawego dowiedzieć smile)))
    --
    Anamalia - mama Witusia ur 03.05.05 - brak odpowiedzi UL-Phonak
    Supero 412, UP-Nucleus Freedom (16.08.06) i Piotrusia ur 27.06.03 -
    dobrze słyszy
  • fogito 11.08.07, 23:39
    "ekologiczne podejscie rehabilitacyjne" i "rehabilitacja
    psychologiczna" to bardzo ladnie brzmi ale chyba przerasta moja
    zdolnosc percepcjisurprised
    Ja kieruje sie raczej intuicja i to intuicja podpowiada mi, ze w
    przypadku malych dzieci potrzebny jest pospiech i wykorzystanie
    wszelkich mozliwosci jak najszybciej. Dla mnie jako matki wazne jest
    jak sobie dziecko poradzi w tzw. swiecie. Moj syn ma aparaty na
    uszach od roku i w ciagu tego roku zrobil kolosalne postepy. Mowi
    juz w dwoch jezykach, chociaz specjalisci odradzali wychowanie
    dwujezyczne - i nie chodzi mi tu o jezyk migowy absolutnie. A
    zaczynal rok temu praktycznie od zera, bo mowil zaledwie dwa, trzy
    slowa. Zaczal chodzic do "normalnego" przedszkola, w ktorym sobie
    swietnie radzi - chociaz specjalisci zdecydowanie polecali
    integracyjne. Genaralnie ja jestem z tych mam walczacych i jesli mi
    ktos mowi, ze czegos sie nie da zrobic to ja to robie. Dlatego
    zawsze bede za zalozeniem implantu jak najszybciej, jesli aparaty
    nie sa w stanie dziecku pomoc. Dwa razy do roku jezdze z synem do
    audiologa do Stanow, bo niestety nasz slynny profesor z Kajetan nie
    dal rady zdiagnozowac syna. Ciesze sie, ze mam taka mozliwosc, bo
    nie wiem co bym zrobila gdybym musiala teago faceta jeszcze raz
    ogladac. Ja wiem, ze wszystko zalezy od dziecka i od warunkow.
    Wiadomo, ze nie mozna zakladac implantow jak leci, bo jest to
    powazna operacja i trzeba sie nad nia zastanowic. Ale jesli jest
    cien szansy na to ze dziecko bedzie slyszec to trzeba podjac ryzyko.
    Ja osobiscie nie wiem jaka jest procedura kwalifikacji do implantu w
    Polsce, ale mam nadzieje, ze jest to robione z glowa. Chociaz
    prawdopodobnie bywa roznie.
    Anyway, ja tez sie ciesze, ze przynajmniej w niektorych momentach
    sie zgadzamy smile
  • niewyspany77 11.08.07, 23:56
    fogito napisała:

    > "ekologiczne podejscie rehabilitacyjne" i "rehabilitacja
    > psychologiczna" to bardzo ladnie brzmi ale chyba przerasta moja
    > zdolnosc percepcjisurprised

    No, dowiesz sie jak Twoje dziecko pojdzie do naszej kochanej szkoly, jak bedzie
    dojrzewac, jak bedzie szukac pracy, partnera, i tak dalej. mowiac oglednie, te
    rehabilitacje dotycza integracji, niekoniecznie tej szkolnej, ale ze
    spoleczenstwem. Jakby to powiedziec, to tez rehabilitacja.

    Czytajac to co piszesz (to co wywailiem) to mam troche mieszane uczucia. Z
    jednej strony fajnie ze walczysz ze sie starasz etc, z drugiej musisz pamietac,
    ze Twoje poglady i zaangazowanie niekoniecznie musi byc zgodne z pogladami
    innych osob. Predzej czy pozniej dojdzie do sytuacji (np. szkolnej), w ktorej
    dziecko poczuje sie dotkniete, byc moze bardzo gleboko. Spojrz teraz na to
    chlodnym okiem - czy przygotujesz dziecko na takie ewentualnosci, czy nie - jest
    to takze rehabilitacja. I to moze nie miec nic wspolnego z mowa. Nie pije do
    niczego konkretnego, tlumacze lopatologicznym przykladem rehabilitacje
    psychologiczna.

    > Anyway, ja tez sie ciesze, ze przynajmniej w niektorych momentach
    > sie zgadzamy smile

    Ano!
  • fogito 12.08.07, 00:27
    Ale nie rozumiem czemu moje dziecko mialoby sie poczuc dotkniete...
    tym, ze niedoslyszy i ma aparaty na uszach...?
    Oczywiscie przygotuje syna na wszelkie ewentualnosci, ale osobiscie
    nie traktuje aparatow czy implantu jak czegos wyjatkowego. Podobnie
    jak nie zwracam uwagi na ludzi w okularach.
    Zeby uniknac zasciankowego polskiego myslenia wyslalam syna do
    przedszkola miedzynarodowego i w tym kierunku bede prowadzic jego
    edukacje. Jesli bedzie wystarczajaco inteligentny to chcialabym,
    zeby studiowal w Stanach, bo pomimo, ze nie zawsze jestem zachwycona
    ich poziomem edukacji to faktem jest ze, tolerancja dla innosci jest
    zdecydowanie na wyzszym poziomie. Powiem prosto nikt sie tu nie
    wgapia w aparaty jak sroka w gnat - tak jak to sie niestety dzieje w
    Polsce.
    To co bedzie dzialo sie w doroslej przyszlosci mojego dziecka pewnie
    nie bedzie ode mnie zalezalo. Ja mu dam podstawy i mozliwosci no i
    oczywiscie bezgraniczna milosc i wsparcie. Ale juz znalezienie
    partnera... no coz, chyba nie bede o tym myslec. Niedawno w naszej
    rodzinie okazalo sie, ze mamy geja i matka dowiedziala sie o tym
    ostatnia. Zycie jest pelne niespodzianek i nikt nie daje nam
    gwarancji na nic, niezaleznie od tego jak slyszymy, chodzimy, czy
    widzimy.
    Generalnie jestem za tym, zeby dziecku dac jak najwiecej szans w
    zyciu.
    A ile z tego zostanie wykorzystane - tego chyba nie wie nikt.
    Pewnym to mozna byc jedynie wlasnej smierci uncertain
  • niewyspany77 12.08.07, 00:39
    fogito napisała:

    > Ale nie rozumiem czemu moje dziecko mialoby sie poczuc dotkniete...
    > tym, ze niedoslyszy i ma aparaty na uszach...?

    No, chociazby. Zalozymy sie o dobre winko, ze pierwsza ksywka ktore Twoje
    dziecko dostanie od kolegow bedzie "gluchy"? A to dopiero poczatek przebojow.
    Nie zdziw sie, jesli rodzice uczniow tej super wypasionej szkoly nie beda
    chcieli "inwalidy" w klasie synkow/coreczek. Nie zdziw sie, jak dyrektor tej
    wypaionej szkoly odmowi z jakims bzdurnym powodem przyjecia do szkoly, a realnie
    chodzic bedzie o to, ze rodzice (lub kadra) tego nie chca. Samo zycie, a takich
    akcji jest na peczki. Oj, jeszcze sie przekonasz, ze ludzie sa uprzedzeni.
  • fogito 13.08.07, 16:48
    no coz lepiej "gluchy" niz "glupi"
    Jak juz napisalam dlatego Maly pojdzie do szkoly miedzynarodowej.
    Uwierz mi to sa zupelnie inne realia. Tu nie chodzi o to, ze szkola
    jest "wypasiona" tylko o to, ze rodzice pochodza z roznych krajow i
    srodowisk i troche wiecej widzieli niz nasi wielokrotnie zasciankowi
    rodacy.
    Ja juz przeszlam z synem kwalifikacje do kilku szkol i w zadnej nie
    bylo problemem, ze dziecko ma aparty na uszach. Wydaje mi sie
    troche, ze oceniasz na podstawie wlasnych doswiadczen z wielu lat do
    tylu. Glupi ludzie znajda sie wszedzie, ale przeciez tego sie nie
    uniknac w zadnej szkole.
  • fogito 13.08.07, 17:23
    no i jeszcze dodam tylko, ze dla nas wybor przedszkola
    miedzynarodowego byl podyktowany glownie tym, ze tata jest
    Amerykaninem i synek jest dwujezyczny. Gdybysmy byli oboje Polakami,
    to pewnie bylaby to polska szkola. Chociaz teraz kiedy mam
    porownanie wiem, ze nasz wybor byl sluszny. Anyway trudno oczekiwac
    tolerancji w kraju, gdzie glowy panstwa uganiaja sie z miotla za
    gejami i robia nam "super" reklame na calym swiecie. Jaki Pan taki
    kram.
  • niewyspany77 13.08.07, 17:57
    Odniose sie tylko do "pisze z wlasnych doswiadczen" - wez Ty chocby poczytaj
    gazetowe fora, niekoniecznie "dziecko nieslyszace", choc z tego co pamietam tu
    tez byly takie historie. Wogole - poczytaj, duzo duzo. Bo dyskusja przez pryzmat
    "moj synek i pare znajomych" to raczej nie jest reprezentatywna grupa.
  • fogito 14.08.07, 00:01
    Ale po coz ja mam czytac wiecej na temat nietolerancji w naszym
    kraju. Wiem jakie sa realia niezaleznie od tego czy to sa dzieci z
    niedosluchem czy z zespolem Downa, albo wspomniani geje czy
    lezbijki. Czytanie na ten temat mi w niczym nie pomoze. Wiadomo, ze
    nie uchronie dziecka przed zlem tego swiata. Jednak majac wybor
    wybieram to co najlepsze dla dziecka i srodowiska w ktorych
    tolerancja nie jest tylko pustym slowem. Na podobnej zasadzie
    przeciez kazdy wybiera sobie krag osob z ktorymi sie spotyka i
    przyjazni. Zycie jest krotkie i szkoda czasu na uzeranie sie z
    chamami i zakutymi lbami smile
    Mam tez nadzieje, ze bedzie sie u nas lepiej dzialo za kilka lat i
    moze kiedys dociagniemy mentalnie do Europy. Bo jak na razie to
    czarna rozpacz.
  • niewyspany77 14.08.07, 04:03
    Niekoniecznie chodzilo mi o czyanie o nietolerancji (bardziej
    powiedzialbym o "postawach wobec". Chodzilo mi o to, ze widze w
    Twoich postach kupe nielogicznosci.

    po 1. planujesz zyciorys synkowi na 15 lat wprzod a ewidentnie nie
    masz pojecia co to znaczy byc gluchym. to vide - jak napisalas -
    moich doswiadczen z nastu lat wstecz. sorry nie masz pojecia jak to
    jest byc gluchym w pozniejszym wieku. miedzynarodowa szkola z ludzmi
    z roznych kultur? to ma byc jakis plus? fakt, moze w tym wieku nie
    ma to znaczenia, ale w pozniejszym wieku jest wrecz wskazane, by
    dziecko mialo kontakt z takimi jak on. kwestia psychologii.

    po 2. Twoje fascynacje postepami po zalozeniu implantu ciesza, ale z
    tego co ja wynioslem ze studiow, to na ten wiek normalka i to
    oznacza prawidlowy rozwoj niezaleznie od tego czy ma sie implant,
    aparat, whatever.

    po 3. Twoje stwierdzenie ze jezyk migowy jest ograniczony, nawet
    jesli chodzi o to ze Ty nikogo nie znasz, oddaje dobitnie Twoj
    stotunek do wiedzy nt. gluchoty. mysle ze to bardzo rozsadne nie
    uprzedzac sie na dzien dobry "to cacy, to fuj".

    po 4. czytajac Twoje posty mam wrazenie, ze bardziej Cie obchodzi
    Twoja wlasna wygoda i widzimisie niz jakiekolwiek obiektywne realia
    odnosnie planow co do dziecka. piszesz o sobie wczesniej "matka
    walczaca", jednak nie widze, bys w jakikolwiek sposob probowala
    chocby zdobyc wiedze na temat tego, co oznacza problem uszkodzenia
    sluchu, wlasnie niekoniecznie z punktu widzenia mowy.

    Sumujac: bardzo silne wrazenie mam takie, ze cala para idze w
    gwizdek zwany mowa.

    Zatem z dedykacja:

    "[...] rodzice slyszacy o wiele bardziej sa dotknieci brakiem
    *mowienia* u ich dziecka niz brakiem jego *slyszenia*"

    "Wykrycie gluchot sprawia, ze rodzice a zwlaszcza [...] matka,
    wchodza w obieg medyczny i paramedyczny, w ktorym wszystko
    koncentruje sie wokol utraty sluchu zwiazanej z brakiem mowienia,
    ktory jest jej konsekwencja"

    "Pomoc ktora otrzymuja rodzice, a szczegolnie matka, jest skupiona
    wylacznie na braku mowy dzwiekowej, ktoremu usiluje sie zaradzic.
    Wydaje sie wiec, ze w ten sposob odpowiada sie na oczekiwanie matki,
    kterj bezradnosc wynika wlasnie z braku mowy u jej gluchego dziecka
    i ktora mysli, ze ich komunikaowanie stanie sie "normalne", gdy
    tylko dziecko bedzie moglo mowic i znow stanie sie w jej oczach
    istota mowiaca".

    "Wprawdzie zamiar nauczenia gluchego dziecka mowy dzwiekowej jest
    chwalebny, a nawet uzyteczny, ale stahe se rowniez nieezpieczny,
    jesli cala aktywnosc ogranicza sie tylko do niego, poza tym nie robi
    sie nic dla przywrocenia szczesliwej komunikacji miedzy matka a
    dzieckiem".

    "Mimo iz profesjonalisci zachecaja rodzicow dzieci gluchych do
    postepowania z ich dzieckiem tak samo jak z kazdym innym dzieckiem
    oraz do komunikowania sie z nim glownie za pomoca mowy dzwiekowej,
    to w rzeczywistosci okazuje sie, ze traktowane w ten sposob dziecko
    gluche nie rozwija sie tak, jak dziecko, ktore slyszy mowe
    dzwiekowa".

    " wg D. Mooresa rady, kotre otrzymuja rodzice i ktore koncentruja
    sie wylacznie na mowie dzwiekowej, sa niebiezpieczne, pochodza
    bowiem od osob pelnych dobrych intencji, ale zle poinformowanych.
    Ich rzeczywistym celem nie jest umozliwienie gluchemu dziecku
    harmonijnego rozwoju; ich rady sa raczej odbiciem neurotycznego
    pragnienia rodzicow, aby miec dziecko podobne do nich pod wzgledem
    fizycznym i psychicznym, dziecko ktore jest "normalne" to znaczy
    "mowiace"".

    Oraz na koniec, szczegolnie do refleksji dla kazdego rodzica:

    "Kontakt z doroslymi osobami gluchymi nie tylko pozwala rodzicom
    wyobrazic sobie, jakie bedzie ich dziecko w przyszlosci - co jest
    bardzo wazne, gdyz zadnego dziecka nie mozna zrozumiec w oderwaniu
    od jego przyszlosci [...]"

    Cytaty z ksiazki D. Bouvet "Mowa dziecka".
  • fogito 14.08.07, 15:29
    Niewyspany nie zarazisz mnie swoim pesymizmem, bo dzisiaj wlasnie
    jade nad morze. Fakt nie czytam polskich opracowan, bo niektore
    brzmia jak wyciete ze sredniowiecza. Czytam po angielsku i zupelnie
    inaczej to wyglada. Pewnie dlatego, ze Amerykanie to tacy
    niepoprawni optymisci smile
    Ja nie mam problemow z komunikacja z synem wiec nie bede ich na sile
    tworzyc. Wydaje mi sie, ze sam dostosowales sie do polskiego
    przeswiadczenia, ze jak ktos niedoslyszy to z zalozenia jest inny.
    Nie bede cie przekonywac do swoich racji, bo cokolwiek napisze
    uznasz, ze sie nie znam.
    Jednak zycze wiecej optymizmu, bo wydaje mi sie ze jak na
    trzydziestolatka to jestes bardzo zgorzknialy uncertain sorki. Mam
    nadzieje, ze moj syn bedzie pogodniejszym facetem - takim jak ci
    Amerykanie z aparatami na uszach albo implantem.
  • niewyspany77 14.08.07, 16:14
    Hm, do polskiej literatury siegnelem, by nie bawic sie w tlumaczenie
    tekstow anglojezycznych. Nie mam na to czasu. Od mniej wiecej roku
    czytam praktyczie tylko anglojeyzczne rzeczy i jakos nie bardzo
    widze zeby tam jakos szczegolnie inaczej opisywano. Wrecz
    przeciwnie, zauwazylem, ze amerykanie i anglicy sa bardziej
    bezposredni i dosadni w swoich opiniach. Optymizm amerykanow bierze
    sie miedzy innymi z faktu, ze oni jako praktyczni jedyni mieli w
    d*pie zalecenia kongresu mediolanskiego co jak widac wyszlo im na
    dobrze. Dla niezorientowanych: efentem kongresu medialanskiego bylo
    skoncentrowanie sie na mowie przez ponad 100 lat, byl zakaz migania.

    Co do mojego zgorzknienia - dzieki za troske, ja po porstu jestem po
    czesci zazenowany, po czesci tez "tumiwisi". Jako z natury
    ograniczony (bo migam) nie mam prawa do szczescia. Biedny ja. Ide
    sobie teraz poplakusiac nad swoim losem. Nara big_grin
  • fogito 14.08.07, 16:42
    Alez ne obrazaj sie. No i po co ta ironia. To Ty mi ciagle wytykasz,
    ze ja poslalam dziecko do szkoly angielskiej i "na sile" ucze go
    dwoch jezykow zamiast po prostu nauczyc migania.
    Ja po prostu mam wybor i jesli moj syn skonczy amerykanski
    uniwersytet to automatycznie bedzie mial szanse na prace
    gdziekolwiek w swiecie. No bo kazdy teraz mowi po angielsku. A poza
    tym jezyk angielski nie ma tylu szeleszczacych koncowek. Chociaz jak
    sie okazalo po roku syn mowi lepiej po polsku. Anyway ja mu dam
    mozliwosci a on wykorzysta te ktore bedzie chcial. Nie bede go
    jednak na sile uczyc migania skoro swietnie sobie radzi z jezykiem
    mowionym. Nigdy nie wiadomo co przyniesie zycie, ale ja nie mam
    zamiaru uprawiac czarnowidztwa tylko dlatego, ze taka jest nasza
    cecha narodowa.
    Pozdrawiam pokojowo i jade na wakacjesmile
  • niewyspany77 16.08.07, 02:08
    fogito napisała:

    > Alez ne obrazaj sie. No i po co ta ironia. To Ty mi ciagle
    wytykasz,
    > ze ja poslalam dziecko do szkoly angielskiej i "na sile" ucze go
    > dwoch jezykow zamiast po prostu nauczyc migania.

    Jesli wytykam, to tylko tyle, ze jesli negujesz pewne koncepcje
    komunikacji, to warto znac za i przeciw. Spojrz na to inaczej: nie
    musisz wiedziec wszystkiego o j. migowym, a wiedza o nim
    niekoniecznie ma w jakikolwiek sposob forsowac ten sposob
    komunikacji, moze tez przeczyc. Tymczasem to co piszesz jest
    nieobiektywne i bardziej zwiazane z Twoimi wyobrazeniami i prywatna
    lista zyczen niz jakimis chocby umiarkowanie rzetelnymi ocenami czy
    opiniami.

    > Ja po prostu mam wybor i jesli moj syn skonczy amerykanski
    > uniwersytet to automatycznie bedzie mial szanse na prace
    > gdziekolwiek w swiecie.

    Rozumiem ze to takie mocno zaowalone generalizowanie. Ja bym
    stwierdzil, ze niekoniecznie amerykanski, niekoniecznie praca z
    automatu, niekoniecznie gdziekolwiek w swiecie. I to jest wlasnie to
    o czym mowie - wybrazenia.

    > No bo kazdy teraz mowi po angielsku. A poza
    > tym jezyk angielski nie ma tylu szeleszczacych koncowek. Chociaz
    jak
    > sie okazalo po roku syn mowi lepiej po polsku. Anyway ja mu dam
    > mozliwosci a on wykorzysta te ktore bedzie chcial. Nie bede go
    > jednak na sile uczyc migania skoro swietnie sobie radzi z jezykiem
    > mowionym.

    Alez nikt nie zmusza i nigdy nie bedzie zmuszal do uczenia migania.
    Tylko ze to nie jest powod do negacji innych opcji.

    > Nigdy nie wiadomo co przyniesie zycie, ale ja nie mam
    > zamiaru uprawiac czarnowidztwa tylko dlatego, ze taka jest nasza
    > cecha narodowa.
    > Pozdrawiam pokojowo i jade na wakacjesmile

    Udanego wypoczynku!
  • fankinet 11.08.07, 22:58
    Witam wszystkich serdecznie a w szczególności Fogito i Niewyspanego.
    Dyskutujcie, dyskutujcie jesteście nowi i pełni pomysłów, coraz
    bardziej Wasze polemiki mi się podobają. Zaczyna to troszkę
    przypominać "SZKŁO KONTAKTOWE" które bardzo lubię.
    Sama mam 2 letnie dziecko z implantem, mała coraz lepiej sobie radzi
    z mową (powtarza ze zrozumiemem wszystko co usłyszy) ale moim
    zdaniem nie sądzę aby proces rehabilitacji można było kiedyś uznać
    za zakończony. Bardzo bym chciała aby oprócz rozwoju mowy córeczka
    nauczyła się ropoznawać i rozumieć różne dzwięki otoczenia, muzykę
    itd. Intensywność oraz forma rehabilitacji musi być dostosowana do
    wieku i rozwoju intelektualnego dziecka.
    Pozdrawiam

    mama Poli - UP Nucleus Freedom, UL Oticon Gaia Power
  • fogito 12.08.07, 00:34
    Witaj Fankinet
    A propos Szkla Kontaktowego to niestety jestem aktualnie odcieta od
    polskiej telewizji ale tesknie za tym programem - pewnie dlatego sie
    tak "wyklocam" na forumsmile
    Twoje dziecko jest jeszcze malutkie a juz robi duze postepy. Moj syn
    w tym wieku kompletnie nic nie powtarzal. Jesli chodzi o dzwieki
    otoczenia to zaczal je zauwazac jak troche podrosl (okolo 3 roku) i
    zaczal pytac - co to? Wczesniej wydawalo mi sie, ze kompletnie je
    ignoruje.
    Zycze duzo dobrego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka