14.11.08, 23:00

Możecie napisać mi o metodach pracy z dziećmi w Oratorze. Zamierzam
udać się tam na konsultacje, ale chciałabym poznać opinie i ich
metody pracy z dziećmi. Dzięki
Edytor zaawansowany
  • achoc 15.11.08, 15:13
    Maja jest rehabilitowana w Oratorze od 4 lat. Jeździmy na 4 zajęcia w m-cu - 2x
    trening słuchowy i 2x terapia indywidualna. Rehabilitacja jest prowadzona metodą
    audytywno-werbalną - nastawiona na słuchanie, słuchanie, słuchanie... Moja
    opinia - to najlepszy ośrodek w naszym pięknym kraju. My jeździmy z Poznania,
    ale są też dzieci dojeżdżające z Gdańska czy Koszalina - i każdy twierdzi, że
    naprawdę warto.
    Zajrzyj na stronę Oratora:
    www.orator.wroclaw.pl
    --
    Agnieszka mama Mai i Jagódki
  • masha25 15.11.08, 19:30
    A możesz napisać mi jakieś przykładowe ćwiczenia? jestem bardzo
    ciekawa. Stronę już przeglądałam
  • elawal 15.11.08, 22:50
    witaj! my też jesteśmy z poznania. byliśmy z naszą córeczką kilka razy w pzg i
    prywatnie u surdologopedy i cały czas czułam się taka bezradna, strasznie mnie
    to przygnębiało. za radą innych rodziców pojechaliśmy do oratora, i uwierz mi
    już po konsultacjach gdzie nie było żadnych ćwiczeń tylko rozmowa poczułam się
    silniejsza, wiedziałam, że nie jestem sama, że mogę liczyć na profesjonalna
    pomoc. ciągle przeraża mnie perspektywa dojazdów 4x w miesiącu do wrocławia, ale
    napewno będziemy jeździć, bo jestem pewna, że warto. jak pojedziesz to sama
    zobaczysz o czym mówię. pozdrawiam
    --
    Ela, mama Hani (ur. 27.03.2007) UP-110dB, UL-100dB (phonak Naida) i słyszącego
    Karola (ur. 15.05.2000)
  • mamaliwki 15.11.08, 23:54
    Doskonale wiem o czym Pani mówi. My mamy rehabilitację domową z Dźwięków Marzeń. Niby fajnie, bo pani przyjeżdża do domu itd.
    Ale Liwia prawie wcale nie chciała współpracować. Ciągłe wymyślanie nowych "ćwiczeń" i czołganie się po podłodze za małą było nieco niepokojące.

    Obecnie jesteśmy po konsultacji i warsztatach dla rodziców. Pierwsze indywidualne zajęcia będą na początku grudnia. Krótko mówiąc zostaliśmy oświeceni! Teraz nareszcie mamy kogoś, kto wie najlepiej, co robić z Liwią i jak ćwiczyć. Chodziaż to początek naszej przygody z Oratorem to odczuwamy ogromną ulgę i jesteśmy spokojni o dalszą rehabilitację.
    Już teraz ćwiczę z małą przy stole i nie możemy wyjść z podziwu jak bardzo jej się to podoba i jak chętnie współpracuje!! W naszym przypadku buntu nie byłosmile, no chyba, że pokaże rogi w Oratorzewink
    Wielka szkoda, że nie trafiliśmy do Pani Lidki wcześniej.
    Będziemy dojeżdżać 200km z Katowic, ale wkońcu warto!

    Wielkie dzięki dla Ciebie piaseckaanna2 za zachęcenie do wizyty w Oratorze!
    Pozdrawiamy!
    --
    Mama Liwii ur. 13.03.2007r.- głęboki obustronny niedosłuch, aparaty Oticon Sumo DM od 4 m.ż.
  • elawal 16.11.08, 12:52
    mamaliwki, w takim razie musiałyśmy się spotkać podczas warsztatów smile my byłyśmy
    już na treningu słuchowym, a zajęcia indywidualne też zaczynamy w grudniu, nasze
    dzieci są w takim samym wieku, więc pewnie spotkamy się na treningu słuchowym.
    życzymy sukcesów. pozdrawiam
    --
    Ela, mama Hani (ur. 27.03.2007) UP-110dB, UL-100dB (phonak Naida) i słyszącego
    Karola (ur. 15.05.2000)
  • mamaliwki 16.11.08, 14:17
    No nie ma wyjściasmile na pewno się widziałyśmy! Bardzo proszę Cię o konatkt-mój nr.gg:10117511. Zamierzacie implantować małą?
    Pozdrawiam!
    --
    Mama Liwii ur. 13.03.2007r.- głęboki obustronny niedosłuch, aparaty Oticon Sumo DM od 4 m.ż.
  • piaseckaanna2 17.11.08, 21:33
    mamaliwki napisała:

    > Doskonale wiem o czym Pani mówi. My mamy rehabilitację domową z
    Dźwięków Marzeń
    > . Niby fajnie, bo pani przyjeżdża do domu itd.
    > Ale Liwia prawie wcale nie chciała współpracować. Ciągłe
    wymyślanie nowych "ćwi
    > czeń" i czołganie się po podłodze za małą było nieco niepokojące.
    >
    > Obecnie jesteśmy po konsultacji i warsztatach dla rodziców.
    Pierwsze indywidual
    > ne zajęcia będą na początku grudnia. Krótko mówiąc zostaliśmy
    oświeceni! Teraz
    > nareszcie mamy kogoś, kto wie najlepiej, co robić z Liwią i jak
    ćwiczyć. Chodzi
    > aż to początek naszej przygody z Oratorem to odczuwamy ogromną
    ulgę i jesteśmy
    > spokojni o dalszą rehabilitację.
    > Już teraz ćwiczę z małą przy stole i nie możemy wyjść z podziwu
    jak bardzo jej
    > się to podoba i jak chętnie współpracuje!! W naszym przypadku
    buntu nie byłosmile,
    > no chyba, że pokaże rogi w Oratorzewink
    > Wielka szkoda, że nie trafiliśmy do Pani Lidki wcześniej.
    > Będziemy dojeżdżać 200km z Katowic, ale wkońcu warto!
    >
    > Wielkie dzięki dla Ciebie piaseckaanna2 za zachęcenie do wizyty w
    Oratorze!
    > Pozdrawiamy!

    NA zdrowiesmile)))
    --
    Ania, mama Bartka (1,5), niedosłuch głeboki
  • siuniek 16.11.08, 13:41
    Opinie już poznałaś, ja mogę się jedynie dołączyć ze swoją, która
    będzie podobna do tych wcześniej napisanych. Jako chyba najstarszy
    stażem oratorowym rodzic na tym forum potwierdzam to co piszą
    dziewczyny - od pierwszych zajęć wiesz co i jak masz robić, nie
    tylko w rehabilitacji ale również w wychowaniu, edukacji i życiu
    codziennym.
    Trudno mówić o przykładowych ćwiczeniach, bo to tak że do wszystkich
    dziecki stosuje sie te same metody i sposoby. Wszystko zależy od
    wieku, charakteru dziecka, ale równie dużo zalezy od podejścia
    rodziców - czy "oddadza pole" czy nie.
    Mogę Ci,jeżeli chcesz, jedynie opisać jak wyglądała nasza cała
    rehablitacja. Jaki my robiliśmy ćwiczenia, ale może się okazać że Ty
    będziesz robiła zupełnie co innego. Gdybyś chciałam, to pisz i pytaj
    siuniek@gazeta.pl lub gg 7609669
    Jak przeglądałaś stronę to widzisz, że jest dużo różnego rodzaju
    zajęć - my obecnie jeździmy na konwersacje i na tańce (efekty czego
    będzie można obejrzeć na zabawie 13 grudnia smile
    --
    Siuniek - mama Jasia lat 8; wada ok. 90 dB, aparaty widex AIKIA
    zaaparatowany w wieku 2 lata 8 m-cy
  • ewa_o_l 16.11.08, 17:59
    pani Lidka naprawdę robi wrażenie myślę że jak ktoś jest zagubiony i nie wie od
    czego zacząć i jak działać to tam można uzyskać pomoc, szkoda tylko że to tak
    daleko, a wiadomo podróże z maluchami do najprzyjemniejszych nie należą, ale warto
    --
    Ewa mama Hani( ur.20.12.2007) z głębokim niedosłuchem i słyszącego Wiktora
    (25.04.2002)
  • achoc 17.11.08, 10:13
    Widzę, że dziewczyny już odpisały. Ćwiczenia trudno opisywać, bo faktycznie
    zawsze wyglądają inaczej. Ale mają na celu jak najlepsze słuchanie, rozumienie,
    a w efekcie mówienie. To, co na pewno Pani Lidka powie Wam na wstępie to, że
    podstawą rehabilitacji są ćwiczenia w domu, które prowadzą rodzice.
    --
    Agnieszka mama Mai i Jagódki
  • ambela 17.11.08, 17:38
    A ja mam pytanie, czy jest ktoś na forum, kto nie jest zadowolony z ORATORa? My jesteśmy po pierwszych konsultacjach i delikatnie mówiąc jestem rozczarowana.

    Iza, mama Poli.
  • achoc 17.11.08, 18:21
    Ja znam kogoś, kto po pierwszych konsultacjach powiedział "nigdy więcej tam nie
    pojadę", a potem jednak się zdecydował i jest jednym z najbardziej zadowolonych
    rodziców, a osiągnięcia jego dziecka są naprawdę spektakularne - Ola, napisz jak
    to było u Was.
    Napisz czym się rozczarowałaś, może ktoś z nas pomoże. Fakt, że wszyscy tak
    wychwalamy Oratora, że nowi rodzice mogą spodziewać się jakiś "cudów", a ich nie
    ma - jest tylko ciężka praca! Dużo zależy od tego, czego się oczekuje.
    --
    Agnieszka mama Mai i Jagódki
  • ambela 17.11.08, 22:03
    Rozczarowało mnie podejście albo raczej określenia, których się tam używa np. "wszystkie dzieci, które trafiają do ORATORa są niewytresowanymi rottweilerami", "pani dziecko jest głuche jak pień" itp. Wam to naprawdę nie przeszkadza? Bo nie sądzę żeby tylko z nami tak rozmawiano, bo pani podawała przykłady wielu dzieci (i rodziców), w których określenia z minuty na minutę coraz bardziej mnie wbijały w krzesło. No i metody wychowawcze też nie bardzo mi pasują. Jaki sens jest w zmuszaniu dziecka (19mies.) do ćwiczeń? My stosujemy zasadę ćwiczeń przez zabawę i dobrze nam idzie a gdy próbowałam wprowadzać metody z oratora to Pola płakała całymi dniami. Fakt wiele ćwiczeń, które nam zaproponwano będziemy robić ale nie będę jej karać za gorszy dzień. Przecież to dziecko a nie robot do wykonywania poleceń.

    Iza, mama Poli.
  • siuniek 18.11.08, 14:32
    Tak zgadza się po pierwszej konsultacji powiedziałam "nigdy więcej",
    ale szybko tam wróciłam. Tylko ja wiem ile ncy przepłakałam, ile
    mnie to nerwów kosztowało, ile musiałam odbyć rozmów z babciami
    Jaśka żeby nie psuły efektów pracy w Oratorze. Ale tego teraz mam
    efekty.

    Ambela - piszesz że poruszyły Cię sformułowania p. Lidki. Ale taka
    jest prawda - jak inaczej określiłabyś np. 4-letnie dziecko, które
    nie pozwala matce pójść samej do toalety; 3-letnie dziecko, które
    jest wożone wszędzie spacerówką lub noszone na rękach, nawet jeżeli
    ma do przejścia 50 metrów, bo postawione na nogi płacze, a właściwie
    wrzeszczy; 4-latkę, która bije rodziców po twarzy, jeżeli nie
    spełniają jego zachcianek; 4-latkę która wymaga od matki żeby za
    każdy kęs spożyty podczas obiadu dostawała jajko niespodziankę lub 5
    zł. To są fakty, ja te dzieci znam, widziałam ich zachowanie na
    własne oczy.
    A że głuche - to też przecież prawda, gdyby słyszały to byśmy tam
    nie trafili. To normalne że chce się jakoś problem, dramat
    złagodzić, umniejszyć, a najłatwiej przychodzi to w określaniu, w
    opisywaniu. Łatwiejsze do przyjęcia są określenia - ma wadę słuchu,
    na niedosłuch. Znam jedną osobę, która od zawsze mówiła o swoim sunu
    i wnuku że są głusi. Czasem trzeba dać na siebie wylać kubeł zimnej
    wody, żeby móc się otrząsnąć i przystąpić do działania. Mnie zanim
    trafiłam do Oratora zburzyła wypowiedź lekarki, która robiła
    Jaśkowi pierwszą berę - "takie - (czytaj głuche) dzieci są jak
    zwierzątka, można je wytresować". Nie zapomnę tych słów do końca
    życia, ale uwierz mi teraz jak mam okazję się z nią spotkać, to
    kobieta nie wie co ze sobą zrobić, żeby mi w oczy nie spojrzeć.

    To tyle na razie. Napisz jakie to metody wychowawcze Ci nie
    odpowiadają? I napisz proszę dlaczego zdecydowałaś się na
    konsultacje w oratorze, skoro Twoja ćwiczenia i zabawa przynoszą
    dobry efekt? Mam taką propozycję dla Ciebie, daj sobie trochę czasu,
    spróbuj ochłonąć z emocji i przemyśleć raz jeszcze to wszystko co
    usłyszałaś. A gdybyś chciała pogadać to pisz moje gg 7609669

    Ps. Agnieszka - a z tymi spektakularnymi osiągnięciami to
    zdecydowanie Koleżanko przesadziłaś wink
    --
    Ola - mama Jasia lat 8; wada ok. 90 dB, aparaty widex AIKIA
    zaaparatowany w wieku 2 lata 8 m-cy
  • ambela 18.11.08, 15:54
    Do oratora trafiliśmy między innymi przez to forum, był tak wychwalany, że postanowiłam spróbować. Ale też dlatego, że w tej chwili chodzimy d PZG na Żydowskiej w Poznaniu i tam panie od roku robią z Polą dwa rodzaje ćwiczeń a na moje pytania co robić w domu mówią, że to co na zajęciach!!! Więc wszystko co robimy w domu wymyślam sama ale nie jestem surdologopedą i lepiej bym się czuła gdyby ktoś mną pokierował. Ćwiczenia, które przedstawili nam w oratorze wydały mi się naprawdę sensowne więc tym bardziej mi żal, że mają takie podejście do wychowywania (albo raczej tresowania). Jak już napisałam nie mam zamiaru karać Poli za to, że ma zły dzień i nie chce ćwiczyć, no i nie wyobrażam sobie sytuacji, że jestem wypraszana za drzwi jak Pola będzie płakać i jak już też pisałam moje dziecko nie jest robotem ani psem żeby je tresować. I jakby się nie zachowywało nikt absolutnie NIKT nie ma prawa o niej mówić "niewytresowany rottweiler". A swoją drogą nie wiem na jakiej podstawie p. Lidka tak określiła również Polę skoro przez godzinę Pola spała a drugą płakała, bo się jej bała. Może to instynkt samozachowawczy? Więc nic innego mi nie pozostaje jak go posłuchać smile

    Iza, mama Poli
  • Gość: tata_jasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 20:27
    Jestem ojcem Jasia. Wcześniej nie pisałem na tym forum, a nawet
    rzadko czytałem. Uważałem, że wystarczy, że udziela się moja żona.
    Jednak Twoje wypowiedzi bardzo mnie poruszyły. Wydaje mi się, że nie
    jesteś przekonana do drogi jaką proponuje Orator. Jeśli zaczynasz
    zbieranie informacji o Oratorze od szukania osób, które nie są
    zadowolone z rehabilitacji to myślę, że powinnaś dać sobie spokój.
    Dlaczego nie pytasz o osoby, które są zadowolone i nie interesuje
    Cię co należy zrobić, aby Twoje dziecko mogło nawiązać pełny kontakt
    z otoczeniem? Osiągnięcie sukcesu wymaga przyjęcia zasad
    obowiązujących w Oratorze. Głównym celem terepeutów z oratora jest
    doprowadzenie do tego, aby dziecko prawidłowo funkcjonowało w tzw.
    normalnym świecie, by poszło wraz z rówieśnikami do szkoły
    powszechnej, zdobyło takie wykształcenie na jaki pozwala jego
    poziom intelektualny. Często jedyną przeszkodą w osiągnięciu tego
    celu są rodzice dziecka. W Oratorze wypracowano zasady, które się
    sprawdzają od co najmniej 20 lat. Dowodem na to,że te zasady są
    słuszne jest mój syn. Albo te zasady sie przyjmuje i osiąga się
    sukces, albo walczy się z terapeutami i stoi w miejscu, tracąc
    kolejne miesiące i lata. Orator to nie tylko rehabilitacja dziecka
    głuchego, ale przede wszystkim (przynajmniej na początku)
    rehabilitacja rodziny, najbliższego otoczenia dziecka. Nikt nie
    będzie także karał Twojego dziecka. Wyproszenie rodzica za drzwi nie
    jest karą, a jedynie sposobem na rozpoczęcie współpracy terapeuty z
    dzieckiem. Taką współpracę często uniemożliwia obecność rodzica
    (który nie wie po co jest w Oratorze i nie przyjmuje proponowanych
    mu zasad, nie chce współpracować). Uwierz wyproszenie rodzica jest
    ostatecznością. Rehabilitacja w Oratorze to ciężka praca, a nie
    zabawa. Zapewniam Cię, że współpraca z Panią Lidią Lempart nie jest
    usłana różami. Nie usłyszysz zapewnień, że jest dobrze i będzie
    lepiej. Uszłyszysz natomiast szczerze wypowiedziane słowa, które
    bardzo Cię zabolą i zmuszą do refleksji. Jednak te słowa będą miały
    na celu dobro Twojego dziecka. Rehabilitacja proponowana przez
    terapeutów z Oratora wymaga, czasami, przewrócenia dotychczasowego
    sposobu wychowania, a nawet sposobu życia. Całe życie rodziny musi
    być podoprządkowane określonym przez terapeutów celom. Nasze życie
    do niedawna toczyło sie od wyjazdu do wyjazdu do Wrocławia, od
    turnusu do turnusu, od warsztatów do warsztatów. Z zajęć z dzieckiem
    zwalnia jedynie cyt. "pożar, powódź, śmierć własna". Zajęcia w
    Oratorze i praca z dzieckiem w domu to nie zabawa.Terapeuta kieruje
    rodzicem i wymaga od niego. Jeżeli będziesz trwać przy swoim
    stanowisku (przezentowanym w postach), to pozostań przy tym co
    robisz do tej pory. Oszczędzisz sobie wiele nerwów, może nawet
    cierpienia. I szukaj dobrej szkoły z internatem. Mnie do Oratora
    przekonało porównanie dwojga dzieci w Klinice w Poznaniu: chłopca
    rehabilitowanego w PZG i dziewczynki z Oratora. Dziewczynka miała
    ledwie trzy lata i mówiła zdaniami, potafiła nawiązać kontakt z
    otoczeniem. Natomiast siedmoletni chlopiec wydawał z siebie tylko
    monosylaby. Oboje mieli w tym samym dniu wszczepiony implant i
    byli "głusi jak pnie". Mam nadzieję, że spotkamy sie w Oratorze np.
    przy okazji turnusu i wymienimy poglądy. Może do tego czasu i Ty
    zmienisz zdanie o Oratorze. Jeśli zdecydujesz się na współpracę z
    Oratorem to zobaczysz wiele "niewytresowanych rottwailerów" i ich
    przerażonych, sfrustrowanych rodziców. Zobaczysz także rodziców
    szczęśliwych, którym się udało i mimo tego nie chcą sie rozstać z
    Oratorem i dzieci, które tęskną za Panią Lidką. Daj sobie szansę.
    Daj szansę swojemu dziecku. W Oratorze wiedzą co w rehabilitacji
    głuchego dziecka jest najlepsze i najważniejsze.
  • mamaliwki 18.11.08, 20:57
    Święte słowa- Pani Lidka powiedziała także bardzo ważną rzecz podczas naszej konsultacji, że nie ma dzieci z którymi jej się nie udało, są tylko rodzice z którymi się nie udało.
    --
    Mama Liwii ur. 13.03.2007r.- głęboki obustronny niedosłuch, aparaty Oticon Sumo DM od 4 m.ż.
  • terenia3000 18.11.08, 22:00
    To i ja się dołączę.
    Do Oratora trafiłam również poprzez forum. Chodzimy tam na zajęcia już ponad rok.
    Pierwsza konsultacja również nie wywarła na mnie piorunującego wrażenia. Również nie podobały mi się pewne określenia, których używa p. Lidia. Ale zaufałam tym osobom, które od wielu lat pracowały z dziećmi z wadą słuchu.
    P. Lidia nazywa wiele rzeczy po imieniu - nie każdemu to się podoba, ale faktem jest, że wielu rodzicom właśnie taki, a nie inny komunikat jest potrzebny. Potrzebny do tego, aby uświadomić sobie, że problem jest i sam się nie rozwiąże. Że trzeba pracy, pracy, pracy i wyrzeczeń ze strony rodziców, aby za kilka lat móc posłać dziecko to normalnej szkoły (nawet nie integracyjnej!) i móc cieszyć się normalnym życiem.
    P. Lidia udziela wskazówek jak pracować z dzieckiem na czym się skupić - ale całą rehabilitację prowadzi rodzic w domu.
    Rehabilitacja w Oratorze - głównie w tych pierwszych latach jest bardzo intensywna, bo właśnie te lata są dla dzieci najcenniejsze, wtedy najszybciej przyswajają sobie mowę i nowe umiejętności.

    Terenia - mama Dominiki; wada 50/60 db; 21 miesięcy; ma bardzo bogaty słownik, śpiewa, mówi kawałki wierszyków, buduje 3-4 wyrazowe zdania, liczy do dziesięciu, zaczyna rozpoznawać literki ...
    W sąsiedztwie mamy dwoje normalnie słyszących dzieci w wieku 3 lat - one mogą się uczyć od Dominiki mowy. Nie jest wytresowana - jest dobrze rehabilitowana.
    --
    www.grawerowaneszklo.pl/
    Tylko ciesz się ze mną. Tak smutno jest samemu się cieszyć! (Gotthold Ephraim Lessing)
    Terenia - mama Dominiki - Phonak Eleva 211 dAZ
  • achoc 19.11.08, 15:02
    Podpisuję się obiema rękami pod postami moich poprzedników. Wiem, że jest się w
    szoku jak pierwszy raz się usłyszy "głucha jak pień". Znacznie lepiej brzmi -
    nie(do)słyszy. Chcesz bronić Polę przed "tresowaniem" - jest dla mnie zrozumiałe
    - ale spójrz na to z innej strony. Twoje dziecko, czy tego chcesz czy nie -
    jest głuche, będzie musiało włożyć znacznie więcej wysiłku, żeby osiągnąć tyle,
    co przeciętny rówieśnik, będzie zmuszone do ciężkiej pracy - takie są fakty! Jak
    zamierzasz ją do tego przygotować - turlając się po podłodze z zabawkami czy
    pokazując obrazki jak będzie miała "lepszy dzień"? Te ćwiczenia dla nas banalne
    dla dzieci głuchych są bardzo trudne i naturalne jest, ze wtedy budzi się opór.
    Pola jest coraz większa i zapewniam Cię, że za chwilę nie będzie chciała robić
    tego, co Ty (przed wami bunt dwulatka i wiele innych buntów po drodze). Twoje
    dziecko żeby jakkolwiek poradzić sobie w szkole musi umieć w wieku 6 lat czytać
    i to dobrze - jak je tego nauczysz? Zapewniam Cię, że fajna zabawa w literki
    szybko jej się znudzi, bo takie są dzieci. Twoje dziecko musi czuć, że ma w
    Tobie oparcie, ale to Ty rządzisz, Ty jesteś autorytetem. "Tresowanie" w
    Oratorze to tylko i wyłącznie KONSEKWENCJA, jeśli rodzić/terapeuta powie coś tak
    ma być i już. Nikt się nad dziećmi nie znęca, nikt ich nie tłamsi psychicznie -
    dzieci są szczęśliwe, otwarte i pewne siebie. Dzieci uwielbiają Oratora! My
    mieliśmy jechać we wtorek, ale niestety nasza pani terapeuta się rozchorowała -
    Maja pół dnia przeżywała,że jej przykro, że nie pojedziemy (a też na początku
    ryczała i nie chciała ćwiczyć). Jak się zapytasz mojej córce kogo kocha, to
    zaraz po rodzicach, siostrze i babciach wymienia panią Beatę (swojego
    terapeutę)i panią Lidkę.
    Iza, wychowanie polega na zakazach, nakazach, nagrodach i karach, przekonasz się
    o tym, mam nadzieję, że nie za późno. A że słowa bolą, cóż takie jest życie....
    --
    Agnieszka mama Mai i Jagódki
  • mjtom 27.11.08, 13:34
    Cieszę się, że ktoś Wami "potrząsał" w sprawie tego jak trzeba zajmować się
    dziećmi głuchymi smile. Kamień mi z serca spadł już nie muszę się obawiać, że jak
    powiem głuche to dostanę obuchem w łeb. O sobie mówię, że jestem głucha, a
    czasem że nie słyszę. Nawet łatwiej mi się wymawia, hihihi. Jako dziecko
    słyszałam często żem "głupia, bo głucha". Zawsze tu na forum powtarzałam, nie
    traktujcie dzieci jak kalekie, bo nimi nie są. Nie możecie dawać im taryfy
    ulgowej, musicie z siebie dawać jak najwięcej i tego samego wymagać od dzieci.
    Człowiek od zawsze miał w sobie lenia i wygodniej dać dziecko do szkoły z
    internatem dla głuchych czy nauczyć dziecko języka migowego. Bo tak łatwiej i
    prościej, bo i dziecko nie będzie się stresować... Te które nie ćwiczą, nie uczą
    się, nie pracują nad sobą są głupsze od tych co wykorzystują swoje "szare"
    komórki. To trzeba nazwać po imieniu. Zawsze mówiłam też, ze dawajcie dzieci do
    masowych instytucji, tj. do żłobka, przedszkola, szkół podstawowych, liceów...
    To dla ich dobra. Was zabraknie i co zrobią one? Nie nauczymy ich życia wśród
    słyszących to samo sobie nie poradzą, będą społecznymi kalekami. I nie można
    pobłażać im, bo głuche. Trzeba tak samo wychowywać jak zdrowe dzieci. Moje
    dziecko umiera, nie czuje, ze jest inne. Nigdy mu z mężem nie dałam odczuć, że
    jak chore to nie ma się uczyć nowych literek, że mamusia za niego go ubierze,
    nakarmi... Ma się nauczyć radzić sobie sam, czasem możemy pomóc. Ale wtedy mam
    nadzieję, że będzie sobie lepiej radził z infekcjami, z porażką. Uodporni się.
    Podobnie dzieci głuche. Jeśli będziemy wychowywać je w kloszu, to padną na
    wolności, bo byle niepowodzenie wpędzi ich w depresję. Ja byłam wychowywana
    "normalnie" wśród zakazów, nakazów, kar, nagród. Często się buntowałam, ale
    masowy żłobek, przedszkole, szkoły i studia sprawiły tym kim jestem obecnie.
    Jestem odporniejsza na stres, poradziłam sobie z niepowodzeniami, z tragedią
    choć teraz jest mi bardzo ciężko z powodu synka. To staram się z uśmiechem na
    twarzy wymagać od syna to wszystko, co każdy rozumny rodzic powinien wymagać od
    swojego dziecka. I walczyć z jego chorobą i Mikołajka nauczyć tym samym tego
    samego...
  • fogito 27.11.08, 18:36
    Przeczytałam wątek i powiem szczerze w szoku jestem. To co opisuje
    Ambela to zwykłe chamstwo, którego nic nie usprawiedliwia. Gdyby
    ktoś tak wyrażał się o moim dziecku to najpewniej dostałby w twarz.
    Czyż dzieci to nie ludzie, którym należy się szacunek? Niezależnie
    od tego czy słyszą czy nie. Wcale się nie dziwię, ze zrezygnowała.
    Zdziwiona byłabym gdyby wyraziła zgode na takie traktowanie dziecka.
    Ja nigdy wcześniej o w/w ośrodku nie słyszałam, ale surdologopedzi,
    którzy pracują z moim dzieckiem na Białostockiej w W-wie maja
    zupełnie inne - czytaj ludzkie- podejście do dzieci i te dzieci
    również osiągaja sukcesy. Mój syn nie ma jeszcze pięciu lat a już
    mówi biegle w dwóch językach i jakos nie zdarzyło się w żadnym
    momencie terapii aby ktoś odezwał się po chamsku lub też lekceważąco
    w stylu - głuchy to głupi.
    Nic mnie tak dawno nie zdziwiło jak rzeczy opisywane w tym watku.
    Nie rozumiem tego i nie rozumiem akceptacji rodziców dla takiego
    traktowania dzieci. Dla mnie to karygodne i niczym nie
    usprawiedliwione chamstwo.
    Oczywiście opieram swoje wnioski na postach, a nie na doświadczeniu,
    ale na Boga, dziecko to nie pies i nie wolno go tresować.
  • Gość: ela IP: *.mmj.pl 27.11.08, 19:45
    O jakim tresowaniu mówisz?- widać nic nie zrozumiałaś z tego wątku-mówi się trudno.
  • fogito 27.11.08, 20:04
    A jest jakieś inne znaczenie słowa tresura, które padło kilkakrotnie
    w tym wątku?
    Zrozumiałam wystarczajaco dużo i uswiadomiłam sobie np. to, ze mój
    syn chodzi do cudownych specjalistów, którzy odznaczaja się wysoka
    kultura i doświadczeniem smile Chylę czoła przed poradnią na
    Białostockiej. Myślałam, że tak jest wszędzie, ale chyba jednak
    nie uncertain
  • ambela 27.11.08, 22:40
    Fogito wielkie dzięki za Twoje słowa, bo już myślałam, że jestem jakaś nienormalna smileSzczerze mówiąc żałowałam,że się w ogóle odezwałam na tym forum ale po Twoich słowach już mi lepiej smile

    Iza, mama Poli
  • fogito 28.11.08, 07:05
    Jak już napisałam - nie dziwię się, że uciekłaś. Ja bym pewnie
    jeszcze komuś przyłożyła na odchodnym. Pozdrawiam i życzę sukcesów
    bez tresury smile
  • mjtom 27.11.08, 23:10
    Fogito napisała: "w stylu - głuchy to głupi." Hm, nie bardzo wiem o co Ci
    chodzi. Bo takie określenie to ja spotkałam w moim osobistym życiu jakieś prawie
    30 lat temu, kiedy w ogóle nie było zrozumienia dla takich jak ja "głuchych".
    Więc bardzo Cię proszę nie obrażaj innych, bo oni takiego określenia w swoich
    postach nie użyli i wątpię żeby w ośrodkach jak Orator też takie stosowali wobec
    dzieci. No i nie słyszałam,że mówili w ośrodku po chamsku. Czy kiedykolwiek
    słyszałaś jak się ktoś zachowuje lub odzywa się po chamsku? I jeszcze coś, moim
    zdaniem, gdyby było tak jak mówisz, nie byłoby tego Oratora. Więc proszę się
    przeczytaj tekst ze zrozumieniem. Określenie tresura to wg mnie przenośnia. Gdyż
    podobnie jak pies i dziecko potrzebuje zakazy i nakazy, jasno określone granice.
    Może powinni używać innego określenia? Ale niestety niektórzy rodzice nie
    rozumieją właściwego znaczenia co to wychowywać dziecko, więc może padło słowo
    tresura, bo bardziej przemawia do rozumu? Ale pozostawiam to już Tobie nie
    przemyślenia i innym rodzicom... Czasem się zastanawiam czy do takich dzieci
    niesłyszących nie powinna przyjechać taka superniania, by przemówić do rozumu
    właśnie rodziców... Pamiętajcie, ze nadopiekuńczość jest też niedobra dla
    dzieci. Pozdrawiam serdecznie, Magda
  • fogito 28.11.08, 07:04
    Moja wypowiedź oparta jest na lekturze postów, więc ja nic nowego
    nie wymyslam. Napisałam ' w stylu' bo nie był przecież to dosłowny
    cytat. Chodzi raczej o komentarz do traktowania dzieci w Oratorze
    jaki przedstawili tutaj rodzice. I to rodzice w większości
    zadowoleni z w/w ośrodka.
    Problemy wychowawcze i nadopiekuńczośc moim zdaniem nijak się maja
    do słuchu dziecka lub jego braku. A z tego co widzę w TV to
    superniania przyjeżdża raczej do rodziców dzieci słyszących surprised

    I cały czas nie godzę się na porównywanie dziecka do psa a
    wychowywania go do tresury. Takie teksty to wybaczę u facetów spod
    budki z piwem a nie u wykształconych bądź co bądź terapetów.
  • achoc 29.11.08, 13:51
    O to właśnie cała afera, że użyte słowo "tresura" i użyte słowo "głuchy" zostały
    potraktowane jako obraza. W przypadku pierwszego jest dla mnie jasną przenośnią
    i nawet gdyby traktować je dosłownie nie ma dla mnie aż tak złych konotacji jak
    dla Ciebie. O drugie słowo nie ma co się obrażać, bo jest zgodne ze stanem
    fatycznym. Wojna o słowa! Chyba jednak nie czytałaś mojego komentarza
    dotyczącego traktowania mojego dziecka, które jeździ tam od 4 lat i kocha tam
    wszystkichsmile) Myślisz, że jakby było tłamszone, bite, tresowane, itd. co
    sugerujecie, to z taką chęcią by tam jeździło (tak jak setka innych dzieci nota
    bebe)???
    A poza tym nikt nikogo nie zmusza do jeżdżenia do Oratora - jednym to pasuje,
    innym pasuje państwowy PZG. Pragnę jedynie zauważyć, bo może o tym nie wiecie,
    że gdyby nie wieloletnia walka Oratora z NFZ, ministrem zdrowia i Bóg wie jakimi
    władzami nie byłoby refundacji implantów dla naszych dzieci (w takiej ilości
    jak teraz)- poczytajcie sobie posty na tym forum sprzed 4-5 lat o kolejkach,
    zbieraniu pieniędzy na wszczep itd. Nie znam innego ośrodka/terapeutów, którzy
    by tak walczyli dla dobra i przyszłości swoich dzieci, którzy by tak kochali te
    swoje dzieci! Więc nie rzucajcie kalumnii na ludzi, o których nic nie wiecie i
    którzy więcej zrobili dla głuchych dzieci niż my wszyscy na tym forum razem wzięci!
    --
    Agnieszka mama Mai i Jagódki
  • fogito 29.11.08, 18:30
    hmmm... padło jeszcze stwierdzenie 'takie dzieci są jak zwierzątka i
    można je wytresować'... sorki, ale czy to też jest dla Ciebie
    przenośnia? Wydaje mi sie to być raczej określeniem dosłownym a
    nawet dosadnym surprised
    Mam nadzieję, że dzieci nie są tam bite ani tłamszone czy poniżane,
    ale czy muszą być przy okazji terapii poniżane i obrażane. Ja nie
    pozwoliłabym nikomu obrazic swojego dziecka w ten sposób i dlatego
    wyraziłam swoje zdziwienie akceptacja owego stanu rzeczy przez
    rodziców, którzy przyprowadzaja tam swoje dzieci.
    Sukces w terapii można osiagnąć zachowujac jednocześnie godnosc
    dziecka i swoją własną.
    I ja nie rzucam kalumnii tylko cytuję wypowiedzi rodziców - no
    chyba, że ich słowa uznasz za kalumnie...
  • siuniek 29.11.08, 21:38
    Jeżeli chcesz cytować wypowiedzi rodziców to zrób tak jak radzi Ci
    mjtom - przeczytaj ten wątek raz jeszcze, tylko postaraj się go
    zrozumieć.
    To ja napisałam o "dzieciach - zwierzątkach, które da się
    wytresować" - tylko że te słowa wypowiedziała lekarka szpitala
    powiatowego w pewnym mieście na Dolnym Śląsku, a nie terapeuci z
    Oratora.
    Twierdzisz, że w oratorze dzieci są tłamszone, poniżane i pozbawiane
    godności. Ciekawe z czego wyciągasz takie wnioski, skoro jeszcze
    kilka dni temu napisałaś że pierwszy raz słyszysz o tym ośrodku.
    Można powiedzieć, że to Ty rzucasz kalumnie pod adresem rodziców
    takich jak ja czy Agnieszka oraz tamtejszych terapeutów opierając
    się na jednostkowej opinii ambeli, która była w ośrodku na jednym
    spotkaniu czyli ok. 1 -2 godz. Wejdź na stronę oratora i pooglądaj
    zdjęcia i potem miej odwagę powiedzieć czy tak wyglądają
    poniżane,obrażane dzieci i pozbawieni godności rodzice.
    Jeździmy do oratora prawie 6 lat, ani raz podczas zajęć, spotkań,
    warsztatów czy turnusów nie zostaliśmy obrażeni ani poniżeni. Wręcz
    przeciwnie dostaliśmy wsparcie zarówno psychiczne jak i metodyczne
    do pracy z naszym głuchym dzieckiem, dostaliśmy wskazówki jak
    pracować, jak się bawić i jak go wychowywać. Nie żałujemy ani jednej
    chwili spędzonej z terapeutami tego ośrodka. Bardzo wiele im
    zawdzięczamy, bo dzięki tej konsekwencji (tresowaniu) nasz syn jest
    teraz wesołym, przyjacielskim i radosnym chłopcem, lubianym przez
    dzieci w szkole i chwalonym przez nauczycieli, a nie rozpuszczonym,
    egoistycznym, samolubnym jedynakiem.
    Wiadomo, że każdy chce dla swojego dziecka jak najlepiej i nikt
    nikogo nie chce tu zmuszać do rehabilitacji w oratorze - panie i tak
    mają dużo pracy z ponad 100 dzieci. A do tego jeszcze walczą - jak
    pisała Agnieszka - z urzędniczą machiną nie tylko dla dobra dzieci z
    oratora, ale dla wszystkich dzieci głuchych w Polsce. Walczą o
    refundowanie wymiany procesorów, a właściwie przeprowadzane
    operacje, o prawidłowe dopasowywania ustawień procesorów, o
    przestrzeganie praw przy egzaminach gimnazjalnych i maturalnych itp.
    itd.
    Życzę Ci, abyś odnosiła dalsze sukcesy wychowacze i terapeutyczne
    wraz ze swoimi specjalistami z poradni na Białostockiej (nie wątpię
    że są dobrzy, choć nigdy o takiej poradni nie słyszałam), a innym
    pozwól decydować o swoich działaniach i staraj się ich nie obrażać.




    --
    Ola - mama Jasia lat 8; wada ok. 90 dB, aparaty widex AIKIA
    zaaparatowany w wieku 2 lata 8 m-cy
  • fogito 29.11.08, 21:55
    Zarzucasz mi brak zrozumienia tekstu pisanego a sama nie rozumiesz
    co czytasz.
    Ja skomentowałam tylko epitety, które wcześniej zacytowali inni
    rodzice. Bo dla mnie używanie niektórych w/w sformułowań to jest
    obrażanie - jak inaczej można to nazwać?
    Poza tym nie opieram się tylko na opinii Ambelii, ale na wszystkich
    wypowiedziach w tym watku. Jeśli uważasz, że to co napisali rodzice
    jest nieprawdą, to ja bardzo chętnie się z Tobą zgodzę jeśli tylko
    pozostali napiszą, że to był żart i nikt w Oratorze dzieciaków do
    zwierząt/psów nie przyrównuje.
    Nie sądzę, żebym też w jakikolwiek sposób obrażała w/w poradnię a
    przynajmniej nie bardziej niż wypowiadajacy się wcześniej rodzice.
    To w końcu nie ja opisałam kontrowersyjny sposób komunikowania się
    terapeutów - mówiąc delikatnie.
  • siuniek 29.11.08, 22:54
    Twierdzisz, że nie rozumiem słowa pisanego - wskaż więc mi jeśli
    możesz fragmenty wypowiedzi innych niż ambela osób, na podstawie
    których opierasz swoje sądy o oratorze. Mam wadę wzroku, noszę
    okulary, więc może czegoś nie zauważyłam. Raz jeszcze proszę pokaż
    mi te epitety, obraźliwe sformułowania stosowane przez terapeutów z
    oratora wobec dzieci i rodziców.

    Przeczytałam raz jeszcze ten wątek i mogę Ci z całą stanowczością
    powiedzieć, że to co mówią rodzice na temat pracy Oratora to
    stuprocentowa prawda. Żeby była jasność chodzi mi o wypowiedzi
    rodziców, którzy spędzili w Oratorze trochę więcej czasu niż 2
    godziny, rodziców którzy chcą pomóc swoim dzieciom, chcą je
    przygotować do życia wśród osób słyszących. I tacy właśnie rodzice
    są chlubą tej poradni, są podstawą poradni i stowarzyszenia, które
    tam istnieje.
    Twierdzisz że nikogo nie obrażasz - piszesz o karygodnym i niczym
    nieusprawiedliwionym chamstwie, które przystoi facetom przy budce z
    piwem - czyż nie jest to obraźliwe sformułowanie odnoszące się do
    osób, o których nie masz zielonego pojęcia.
    A za kontrowersyjne - mówiąc delikatnie - pozwolę sobie uznać Twoje
    wypowiedzi, które nie są głosem w dyskusji tylko utwierdzaniem się w
    przekonaniu że Ty robisz dobrze, a wszyscy inni tu piszący nic nie
    rozumieją i dają się obrażać, poniżać i tłamsić. Mało tego jadą do
    tego ośrodka przez wiele godzin z różnych stron Polski i na dodatek
    jeszcze za to płacą.
    --
    Ola - mama Jasia lat 8; wada ok. 90 dB, aparaty widex AIKIA
    zaaparatowany w wieku 2 lata 8 m-cy
  • fogito 29.11.08, 23:20
    smile Chcesz, żebym napisała, że mam halucynacje wzrokowe surprised
    Owszem to Ambela zacytowała wypowiedź pni L., ale rodzice piszący po
    niej potwierdzili ów 'charakterystyczny' sposób zwracania się
    terapeutki do dzieci a raczej do rodziców. I nie sugerujesz chyba,
    ze Ambela kłamie?
    W każdym razie każdy ma wolny wybór i jeśli komuś to odpowiada to
    super.
  • siuniek 30.11.08, 22:03
    A więc jednak stanęło na moim napisałaś wiele niesłusznych i
    krzywdzących opinii na temat ośrodka, opierając się tylko na
    wypowiedzi ambeli. Jestem pewna, że ona na konsultacji usłyszała o
    rotweilerach i głuchych jak pień dzieciach.Usłyszała zapewne też
    wiele innych słów, których tu nie przytoczyła. Inni też usłyszeli to
    co usłyszeli, ale tego tu nie przytoczyli choć starasz im się te
    słowa włożyć w usta, aczkolwiek przyznali że p. Lidka prezentuje
    charakterystyczą postawę. Wszyscy, którzy znamy metody pracy w
    Oratorze i znamy p. Lidkę doskonale wiemy że ten "charakterystyczny"
    sposób zwracania się do rodziców jest szczególny i dość bezpośredni,
    ale ostatnie co można o tym stylu powiedzieć to że jest chamski i
    bezczelny. Ta charakterystyczność polega przede wszystkim na
    otwartości i bezpośredniości. Tam nie bawią się w pieszczenie i
    owijanie w bawełnę, tam nie mówią o osobie, która ma brak odpowiedzi
    przy 100 dB że ma ubytek słuchu, tylko że jest głucha. Tam nie mówią
    o dziecku które bije matkę, że jest niespokojne. Tam nie chowają
    glowy w piasek i nie przymykają oczu na problemy wychowawcze nie
    związane bezpośrednio z wadą słuchu. Tam mówią, że rodzic dla
    dziecka ma być opoką, autorytetem, wsparciem i pomocą, a nie
    koleżanką z którą się można pobawić i której można dyktować warunki.
    Tam mówią, że należy być konsekwentnym w tym c się robi, że dziecko
    musi stosować się do zakazów i nakazów, do poleceń rodziców,
    terapeutów i nauczycieli. Mówią tam wiele innych ciekawych rzeczy
    do dzieci, do rodziców, do innych terapeutów (nie tylko z Polski), a
    także do nauczycieli, wychowawców, opiekunów. Zapewne bardzo byś się
    zdziwiła, gdybyś usłyszała opinie nauczycieli, którzy brali udział w
    warsztatach, nauczycieli szkół masowych, którzy poświęcają swój
    wolny dzień (sobota) i jadą tam na kilkagodzinne zajęcia żeby
    wiedzieć jak pracować z głuchym dzieckiem.
    Nie jest moim celem przekonywać Ciebie czy ambelę, że orator to raj
    na ziemi. Bo tak nie jest są tam i łzy i pot i zmęczenie, ale jest
    też zabawa, radość i szczęście z osiąganych sukcesów. A przede
    wszystkim jest nauka i dla dzieci i dla rodziców, że jeżeli się chce
    to można wszystko osiągnąć.
    W jednym się z Tobą zgodzę i tym myślę zakończy tę wymianę zdań,
    każdy wybiera to co uważa za najlepsze. I oby jak najmniej z nas się
    w tych wyborach myliło, bo czasami może być już za późno na nowy
    wybór.
    ____________________________

    Ola - mama Jasia lat 8; wada ok. 90 dB, aparaty widex AIKIA
    zaaparatowany w wieku 2 lata 8 m-cy
  • fogito 01.12.08, 06:58
    Skoro akceptujesz otwartość i bezpośredniość wypowiedzi terapeuty z
    oratora, to czemu oburza Cię, jeśli ktos nazwie w/w teksty
    chamskimi.
    One po prostu są chamskie i inaczej się tego nazwać nie da. A dla
    mnie chamstwo jest niczym nie uzasadnione, bo wszystko mozna wyrazić
    w kulturalny sposób.
    I nie zapędzaj się tak - ja nie pisze opinii o oratorze, bo go nie
    znam. Skomentowałam tylko sposób wysławiania się tam zacytowany
    przez Ambele i potwierdzony przez innych rodziców.
    W każdym razie każdy z nas ma widocznie inny próg wrażliwości i
    jeśli komus odpowiada takie a nie inne traktowanie to mnie nic do
    tego. Ale skoro takie teksty są cytowane na forum publicznym to
    chyba należy się spodziewać, że prędzej czy póżniej ktoś je
    skomentuje.
    A co formy terapii, która opisujesz, to nie różni się ona niczym od
    innych znanych mi miejsc - no prawie niczym, ale o tym juz mówiłyśmy.
  • ewa_o_l 01.12.08, 09:51
    Wydaje mi się że nie chodzi o formę ale o zaangażowanie, Pani Lidka rozmawiała
    ze mną na warsztatach parę minut i zapamiętała nas i nasz problem, jak dzwoniłam
    tam i rozmawiałam z panią sekretarką to pytała mnie przez nią o nasze problemy,
    pamięta wszystkie dzieci i ich indywidualne problemy, dla mnie nieważne jest czy
    nazwą rehabilitację mojego dziecka tresurą, ważne jest czy mu pomogą czy nauczą
    mówić czy wskażą jak mam działać a to zdaje się w oratorze jest do uzyskania i
    dlatego ta dyskusja jest sporem dla sporu...
    --
    Ewa mama Hani( ur.20.12.2007) z głębokim niedosłuchem i słyszącego Wiktora
    (25.04.2002)
  • sylwia11022000 01.12.08, 11:41
    oj ale się tu dzieje.
    no dobra śledzę ten wątek z dużą ciekawością ale po cichu.
    Ba-nawet umówiłam się na konsultację do oratora, które się odbyły
    niecałe 2 tygodnie temu.
    ale ze względu na toczący się spór wystawiam moją ocenę:
    - Pani Lidka - jest konkretna i szczera do bólu, a że nazywa rzeczy
    po imieniu to nie znaczy że jest chamska
    - nikt mnie ani mojego dziecka nie obrażał,
    - atmosferę oceniam na pozytywną,
    - różnorodność form zajęć do pozazdroszczenia – bo nie dostępna w
    innych ośrodkach.

    Mimo że Pani Lidka po rozmowie stwierdziła że moja córka jest za
    dobra aby obejmować ją jakąkolwiek terapią ( bo jej już nie
    potrzebuje) to nie uważam tego wyjazdu za stracony.
    Skorzystanie z doświadczenia Pani Lidki jest bardzo cenne, do tej
    pory w uszach słyszę jej wizję co do dalszego prowadzenia córki i
    nie ukrywam są w niej punkty których jeszcze "nie strawiłam", bo dla
    mnie są zbyt rewolucyjne. Ale ...może.

    ogólnie uważam że warto podjąć trud współpracy z Panią Lidką.

    a co do PZG na żydowskiej w Poznaniu- cały rok tam jeździłam - i
    szczerze 100 razy wole styl oratora – nawet tak koszmarnie opisany w
    postach (choć nie zgadzam się z ta opinią) - niż kompletny brak
    kompetencji większości pracowników na żydowskiej.



    mama Sylwii ur.2000 UP-implant medel 40c+ od 03/2003 /UL-implant
    medel pulsar od 12/2007

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka