Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

Lektury szkolne - klasa I Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W klasie mojego syna (klasa I szkoła podstawowa) zaproponowała, że z
    dziećmi omówi kilka lektór (poza programem). Powiedziała, że można
    składać propozycje. Te proponowane przez inne szkoły trącą myszką.
    Do dzieciaków nie przemawia już ani Wojtek, który został strażakiem,
    ani czarna owieczka.

    Czy możecie zaproponować jakieś ciekawe, współczesne pozycje, które
    nadawałyby się na lektury? Nie mogą być długie, bo dzieci w klasie
    powinny je przeczytać samodzielnie, i musza być dostosowane do wieku
    7 lat.
    Czekam na propozycje :)


    --
    www.femina.org.pl/
    • Tu jest miłe forum, gdzie można poszukać:

      forum.gazeta.pl/forum/f,16375,Ksiazki_dzieciece_mlodziezowe.html

      --
      I'm weird, but I'm not strange.
      • Byłam pewna, że jestem na innym forum :D:D:D
        Kawę trzeba.
        Jejku, aż się śmieję teraz z siebie. Przepraszam :D
        --
        I'm weird, but I'm not strange.
        • mama_kotula napisała:

          > Byłam pewna, że jestem na innym forum :D:D:D
          > Kawę trzeba.
          > Jejku, aż się śmieję teraz z siebie. Przepraszam :D

          Myślałam, że to taka wyrafinowana złośliwość, czyli propozycja
          przeszukania całego forum.
          Kotulko - za dużo forów od rana?;)
          --
          "Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić - i od razu,
          bez przygotowania mówi nieprawdę. To znaczy fantastyka jest
          zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni
          dorośli ludzie"(J. Tuwim)
          • Za dużo forów? Ależ skąd, byłam tu i na Starszym Dziecku, ostatnio niemal wyłącznie w tych miejscach bywam.
            No i byłam przekonana w pełni, że to Starsze.

            Ale wstałam o 6:00 dzisiaj, po niespełna 5 godzinach snu, rano Szymon wpadł mi w spazmy pt. "zepsuł się zamek od polaru mundurkowego" (a dzisiaj ognisko, i Dzień Ziemniaka, i zdjęcia będą, no i jak tak bez mundurku wystąpi jak jakiś głupek ;)), potem okazało się że posiał również klucz od szatni (w ostatniej chwili szukałam zapasowego, w minutę po ostatniej chwili puknęłam się w głowę i przypomniałam sobie, że w razie czego jest duplikat w sekretariacie), potem przeczytałam że moja koleżanka właśnie rodzi (emocje, emocje) i sama rozumiesz...

            Za to Szymon po pierwszych fazach spazmujących się uspokoił, jak dostał empetrójkę z Eragonem. Słuchawki w uszach, błyski w oczach i nie ma dziecka ;). Mam nadzieję, że posłucha matki i po wyjściu z busa grzecznie schowa odtwarzacz do plecaka. Choć mam co do tego pewne obawy.

            Młodego szkolny plecak zawiera dzisiaj jakieś 2 kilo ziemniaczków :D
            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1976991,2,1,Copy-of-Picture-003.html
            Ja i wyrafinowana złośliwość? Nigdy przenigdy, a już na pewno nie na tym forum.
            Natomiast co do używania wyszukiwarki, zawsze jestem jak najbardziej za, zanim zacznie się hmmm zawracać głowę :).

            --
            I'm weird, but I'm not strange.
            • Chichi, to i ja się podzielę. Siedziałam do 1 nad opracowywaniem
              dzisiejszej swojej pogadanki o SI, żeby była strawna dla ludzi.
              Potem obudził się młodszy i nie wiadomo, czego chciał. Zasnął
              sprawnie, ale wybił mnie z senności, więc zostało mi wiercenie się i
              dumanie, co jeszcze można powiedzieć (mam tendencję, żeby za dużo:)
              Gdy już zasnęłam przyszedł starszy z pretensjami, że nie było
              czytania na dobranoc (za karę) i zapowiedzią, że dzisiaj na pewno ma
              czytanie być.
              Potem znowu przylazł młodszy, wlazł nam do łóżka i resztę nocy
              spędziłam na pilnowaniu, żeby nie spadł, bo się rzuca.
              Mąż zaprowadził starszego do szkoły i przyniósł informację, że
              wczoraj odbyło się zebranie rodziców, o którym nie mieliśmy pojęcia
              (akurat G. nie był w szkole, bo miał lekki katar). A chciałam się do
              komitetu zapisać:(((((
              Jestem w trakcie trzeciego kubka kawy i dopieszczania pogadanki
              (młodszy robi przegląd zabawek).
              --
              "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
              (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
              (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
              przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
              • ===========================
                Mąż zaprowadził starszego do szkoły i przyniósł informację, że
                wczoraj odbyło się zebranie rodziców, o którym nie mieliśmy pojęcia
                ===========================

                Proponuję zasugerować nauczycielce prowadzenie zeszytu do korespondencji z rodzicami dla każdego dziecka.
                Bardzo sobie chwalę taką formę komunikacji :).

                ==================================
                A chciałam się do komitetu zapisać
                ==================================

                O masochistyczna Abepe!!!


                Cytuję ze Starszego Dziecka:

                "Po wczorajszym zebraniu Rady Rodziców nasunęły mi się dwa wnioski:
                - RR musi być, bo tak stanowi jakiś tam przepis
                - jedyne co RR MOŻE to zebrać trochę pieniędzy i wydatkować je (rozsądnie?!) na rzecz szkoły.
                Jeżeli ktoś myśli, że RR ma wpływ na cokolwiek więcej w szkole państwowej to jest niestety w błędzie.

                Tak ładnie tutaj mówicie, że jak się samemu nie zacznie "angażować" i "chcieć" to nic z tego nie będzie ... może w szkole prywatnej tak jest .... Okazuje się, że na wszystkie "palące" problemy dostałam odp. typu "niezgodne z przepisami" lub "szkoła nie może" lub " nie ma pieniędzy". "

                Koniec cytatu.


                --
                I'm weird, but I'm not strange!
                • mama_kotula napisała:
                  >
                  > Proponuję zasugerować nauczycielce prowadzenie zeszytu do
                  korespondencji z rodz
                  > icami dla każdego dziecka.
                  > Bardzo sobie chwalę taką formę komunikacji :).


                  My bywamy w szkole codziennie, więc albo pani nas przoczyła przy
                  informowaniu (chyba nie specjalnie:), albo zrobiła zebranie "na
                  szybko" - rano powiedziała, że zebranie będzie a po południu się
                  spotkała z rodzicami. A nas akurat tego dnia nie było:(
                  >
                  > ==================================
                  > A chciałam się do komitetu zapisać
                  > ==================================
                  >
                  > O masochistyczna Abepe!!!
                  >
                  >
                  Dziękuję za cytat, sama pracuje w państwowej placówce i wiem, że
                  można, jak się chce. Przykro mi, bo drugi raz z rzędu nie udało mi
                  się zapisać (rok temu chciałam w przedszkolu a zlikwidowali RR:(
                  Ale może tak miało być. Za bardzo dyspozycyjna nie jestem a
                  wychowawczyni sugerowała, że takich rodziców by chciała.
                  --
                  "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez
                  bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom,
                  którzy by swe dzieci wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie,
                  realnie,"zgodnie z obecnym stanem wiedzy"."(Tuwim)
    • Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym, na jakiej zasadzie
      powinny być dobierane lektury szkolne. Czy powinny opowiadać o
      konkretnych problemach, przedstawiać rzeczy dzieciom bliskie, czy
      raczej poszerzać ich wiedzę? O ile się nie mylę dzieci czytają
      głównie klasykę (widzę w podstawie programowej dla
      zerówki "znajomość klasyki"), czyli to samo od -dziesięciu lat.
      Trochę bez sensu, bo to faktycznie nie zachęca do czytania. Jest
      oczywiście kilka pozycji cały czas atrakcyjnych, ale reszta nieco
      już nudna.
      Napisz, czego szukasz, bo książek dla dzieci w tym wieku jest
      mnóstwo.
      Co poza niewielką objętością Cię interesuje?
      --
      "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
      świat patrzeniem" (Tuwim)
    • Moje Dzieci lubią i Wojtka, i Czarną Owieczkę
    • Wracając do wątku głównego - dla początkujących czytelników
      niezmiennie polecam komiksy o małym Indianinie Yakarim.
      www.komiks.gildia.pl/komiksy/yakari/1
      --
      "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
      (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
      (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
      przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
      • Abepe, ty naprawdę wierzysz w to, że w szkole będzie jako lektura omawiany KOMIKS, a nie KSIĄŻKA? ;-) ;-)

        Bo ja naprawdę bym bardzo chciała w to wierzyć, a jakoś nie wychodzi mi ta wiara :/.
        Przeważnie jest tak, że w pierwszych klasach lektury dzieciom czytają rodzice albo czyta nauczyciel na lekcji (co jest zrozumiałe, ponieważ dzieci dopiero uczą się czytać/czytają słabo, a zważywszy na objętość lektur i ich ekhem ekhem zawartość treściową, nie są odpowiednie do samodzielnej lektury dla dziecka czytającego słabo).
        Błędne koło tu się pojawia.

        --
        I'm weird, but I'm not strange.
        • mama_kotula napisała:

          > Abepe, ty naprawdę wierzysz w to, że w szkole będzie jako lektura
          omawiany KOMI
          > KS, a nie KSIĄŻKA? ;-) ;-)

          Chyba nie, ale może warto spróbować?:)

          >
          > Bo ja naprawdę bym bardzo chciała w to wierzyć, a jakoś nie
          wychodzi mi ta wiar
          > a :/.
          > Przeważnie jest tak, że w pierwszych klasach lektury dzieciom
          czytają rodzice a
          > lbo czyta nauczyciel na lekcji (co jest zrozumiałe, ponieważ
          dzieci dopiero ucz
          > ą się czytać/czytają słabo, a zważywszy na objętość lektur i ich
          ekhem ekhem za
          > wartość treściową, nie są odpowiednie do samodzielnej lektury dla
          dziecka czyta
          > jącego słabo).
          > Błędne koło tu się pojawia.
          >

          Dlatego proponuje coś, co dziecko może samodzielnie przeczytać. Moje
          czytało Yakariego kilka tygodni po przywojeniu sobie alfabetu.
          --
          "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
          świat patrzeniem" (Tuwim)
          • Skrzywiona moją opinią na temat nauczycieli zintegrowanego, wzmocnioną opowiescią Uccello o próbie focusowej, jestem niemal pewna, że KOMIKS nie przejdzie.

            Jako że KOMIKS to nie jest książka, w powszechnym chorym nauczycielskim mniemaniu.
            Nawet rodzice Koszmarnego Karolka byli zdziwieni, że czyta książkę, a nie komiks (w domyśle: komiks jest dla nieuków, których nie stać na więcej; nota bene Karolka nie znoszę, córka niestety lubi, zwłaszcza w temacie różowych gaci).

            BTW, zupełnie marudzący offtopic - bardzo mi brakuje bbcode na tym forum, chodzi mi o możliwość podkreślania, kursywy, boldu... :/
            --
            I'm weird, but I'm not strange.
    • i najbardziej liczę na wypowiedzi od specjalistów w temacie, czyli od nauczycieli zintegrowanego.

      Miałabym pytanie: jaki jest CEL istnienia takiej "instytucji" jak LEKTURA SZKOLNA?
      Chodzi mi o taki formalny cel, może jest to gdzieś sformułowane, zdefiniowane? Chętnie bym poczytała.

      Mnie się nasuwają cele przykładowe

      - omówienie pewnych treści na przykładzie z lektury, treści rozmaitych - mogą to być konkretne sytuacje z życia i tzw. "prawdy życiowe", poznanie realiów innych "epok" (obyczajowych i innych)

      - omówienie kwestii językowych, budowy "technicznej" książki

      - zachęcenie dziecka do czytania poprzez ukazanie mu korzyści płynących z tejże czynności ;-p ;-p

      I jakoś mimo wszystko mi te cele nie do końca dopasowane być się wydają. I tak zupełnie serio bym się dowiedziała, PO CO tak konkretnie omawia się lektury w szkole.

      --
      I'm weird, but I'm not strange.
      • Ja lektury szkolne traktowałam zawsze jako taki kanon literatury,
        który kazdy znac powinien. Taka podstawa kulturowa, którą każdy w
        danym kraju zna (to dotyczy głównie literatury polskiej). Że jak
        powiem, dajmy na to, "cicho wszędzie, glucho wszędzie, co to będzie,
        co to będzie?" to nie popatrzą na mnie jak na głupka :-)
        • Co do klasyki to się ewentualnie zgodzę (choć nie w pełni), szczególnie jeśli chodzi o szkołę średnią (z podstawowej czy teraz - gimnazjum, przyznaję, nie pamiętam klasyki-co-każdy-znać-powinien).

          Ale chodzi mi głównie o lektury w klasach 1-3. Wszelkie Jacki, Wacki, Wojtki i Kasie, tudzież Plastusie.

          --
          I'm weird, but I'm not strange!
          • Tak, tak, mnie od jakiegoś czasu chodzi po głowie wątek z pytaniem o
            funkcje lektur w młodszych klasach. Przyłączam się do Kotulki:)
            --
            "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
            świat patrzeniem" (Tuwim)
            • W naszej szkole nie ma "lektur" w klasach I-IV (jak jest w starszych nie wiem,
              bo to jeszcze przed nami). Córka jest teraz w trzeciej. Na początku roku
              wychowawczyni rozdała rodzicom ankiety i między innymi pytała w nich o książki.
              O zwyczaje panujące w domu dotyczące czytania, o to kto czyta, komu, ile, kiedy
              i CO. Pytała o ulubione książki dziecka, o książki nielubiane, o czytane
              samodzielnie i niesamodzielnie. Sporo pytań. Na podstawie tej ankiety
              wychowawczyni dobiera dziecku (podsuwa, zachęca, dyskutuje) książki, które jej
              zdaniem będą dla niego najodpowiedniejsze i najciekawsze w danym momencie. I
              potem z każdym dzieckiem rozmawia na temat przeczytanej książki (dziecko dostaje
              też pewne pytania pomocnicze na kartce). Na przykład kiedy było czytanie o
              Armstrongu i lądowaniu na księżycu, pytania (i rozmowa) dotyczyły nie tyle
              faktów, co odczuwania dumy, zadowolenia, wzruszenia, realizacji marzeń, planów
              na przyszłość, wartości współpracy w grupie, sensu nauki itp.

              Dzieci zapisują co czytały w danym dniu (w liście do rodziców było podkreślone,
              że czytanie nie oznacza tylko książek, ale komiksy, listy, przepisy, atlasy itd).

              adota

              • Macie piękną szkołę:) I wspaniałe podejście nauczycielki do
                czytania.
              • Zapomniałam napisać, że pani czyta im sporo w klasie, wystawiają baśnie w formie
                teatrzyków itd, więc być może to można podciągnąć pod "lektury", bo to często są
                znane baśnie, np. Andersena.

                Klasyczne baśnie i opowiadania pojawiają się również na etyce.

                adota
              • adota napisała:
                Dzieci zapisują co czytały w danym dniu (w liście do rodziców było podkreślone, że czytanie nie oznacza tylko książek, ale komiksy, listy, przepisy, atlasy itd).


                A strony internetowe też się liczą, czy tylko słowo drukowane? :)

                --
                I'm weird, but I'm not strange!
                • > A strony internetowe też się liczą, czy tylko słowo drukowane? :)

                  Nie wiem! Zapytam jak wróci ze szkoły :)

                  adota
                • Już wiem. Strony internetowe też się liczą, ale trzeba zapytać rodziców (o zgodę).

                  adota
                  • U nas lektury mają być czytane samodzielnie przez dzieci. Mnie
                    osobiście wydaje sie, że powinny mówić o waznych sprawach, żeby je
                    mozna było omówić na lekcjach i jakieś wnioski wysunąć. Ale nie
                    jestem pewna, czy to konieczne.
                    Zaproponuję komiks. Może przejdzie. A jakieś inne tytuły?

                    --
                    www.femina.org.pl/
                    • Ja się jakoś irracjonalnie obawiam, że fajna, mądra, zabawna, sympatyczna
                      książka omówiona na lekcji może stracić coś ze swojego uroku, może przestać być
                      przygodą i wypełnieniem czasu wolnego, a stac się jeszcze jednym zadaniem.
                      Dlatego się waham. Nie wiem czy polecić książki, które mają jakiś dydaktyczny
                      wydźwięk i obfitują we wnioski (miałam ochotę podać Piątkowskiej "Z przysłowiami
                      za pan brat", ale właśnie nie wiem czy ona nie ma większej wartości jak dziecko
                      odkrywa ją sobie samo albo z rodzicami niż w szkole) czy książki, które sa
                      ulubione i czyta się je jednym tchem (i znowu dla jednego dziecka coś może być
                      właśnie fajne a dla drugiego będzie za trudne/za łatwe/nieciekawe).

                      Obiecuję, że pomyślę i zaproponuję jakieś tytuły.

                      adota
                      • A gdzie można znaleźć oficjalną listę lektur?
                        --
                        --- Zorro - nie - Matka ---
                        • Był niedawno wątek na starszym dziecku, podawałam listę tego, co wisi na stronie internetowej szkoły:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,46,100193893,100202404,Re_Lektury_w_klasie_I_III.html
                          --
                          Sprężyna na trampolinie czyli Zabawa w słowa
                          • 23.09.09, 23:37
                            Kopiuję po Gopio:

                            Klasa I
                            A. Bahdaj – Pilot i ja
                            J. Brzechwa – Brzechwa dzieciom
                            J. Duszyńska – Cudaczek Wyśmiewaczek
                            J. Grabowski – Czarna owieczka
                            Cz. Janczarski – Jak Wojtek został strażakiem
                            H. Januszewska – Kopciuszek
                            M. Jaworczakowa – Jacek, Wacek i Pankracek
                            M. Kownacka – Kukuryku na ręczniku
                            M. Konopnicka – Co słonko widziało
                            M. Kownacka – Plastusiowy pamiętnik
                            A. Lindgren – Lotta z ulicy Awanturników
                            K. Makuszyński – Przygody Koziołka Matołka
                            A. Oppman – Legendy warszawskie
                            J. Papuzińska – Nasza mama czarodziejka
                            J. Porazińska – Psotki śmieszki
                            E. Szelburg-Zarembina – Najmilsi
                            J. Tuwim – Wiersze
                            D. Wawiłow – Wierszykarnia

                            Klasa II
                            H. Ch. Andersen – Dziecię elfów
                            A. i Cz. Centkiewiczowie – Zaczarowana zagroda
                            T. Jansson – W Dolinie Muminków
                            K. Kleniewski-Kowaliszyn – Magda, Paweł i Ty
                            G. Knutsson – Przygody Filonka Bezogonka
                            M. Krüger – Karolcia
                            H. Lofting – Doktor Dolittle i jego zwierzęta
                            S. Michałkow – Nie płacz koziołku
                            A.A. Milne – Kubuś Puchatek
                            Ch. Perrault – Bajki
                            J. Porazińska – Szewczyk Dratewka
                            O. Preussler – Malutka czarownica
                            E. Szelburg-Zarembina – Idzie niebo ciemną nocą

                            Klasa III
                            H.Ch. Andersen – Baśnie
                            A. i Cz. Centkiewiczowie – Anaruk, chłopiec z Grenlandii
                            W. Chotomska - Dzieci Pana Astronoma
                            R. Gościnny - Mikołajek
                            M. Jaworczakowa - Oto jest Kasia
                            H. Kostyrko - Klechdy domowe
                            A. Lindgren – Dzieci z Bullerbyn
                            Knister – Tajemnica Atlantydy, czyli Lili w podwodnym świecie
                            M. Kownacka – Kajtkowe przygody
                            R. Pisarski – O psie, który jeździł koleją
                            J. Ratajczak – Ziarenka maku
                            S. Wortman - U złotego źródła : baśnie polskie


                            Z pierwszej klasy mamy za sobą pięć książek, z drugiej cztery, z
                            trzeciej 3 i niektóre wyrywkowo (baśnie, klechdy).

                            Zastanawiam się, jak będzie w przyszłym roku, skoro do pierwszej
                            klasy pójdą nieczytające dzieci. Wycofają lektury, bo nikt nic sam
                            nie przeczyta?;)
                            --
                            "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
                            świat patrzeniem" (Tuwim)
                    • m_sl napisała:

                      > U nas lektury mają być czytane samodzielnie przez dzieci. Mnie
                      > osobiście wydaje sie, że powinny mówić o waznych sprawach, żeby je
                      > mozna było omówić na lekcjach i jakieś wnioski wysunąć. Ale nie
                      > jestem pewna, czy to konieczne.
                      > Zaproponuję komiks. Może przejdzie. A jakieś inne tytuły?
                      >

                      W tych komiksach poruszone są tematy - przyjaźni, honoru, pomagania
                      sobie itd. Moim zdaniem w bardzo przyzwoitej formie.
                      Z innych dotyczących ważnych spraw i na poziomie początkującego
                      czytelnika jest też o "Grzesiu, który nie przestawał zadawać pytań"
                      --
                      "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
                      (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
                      (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
                      przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
                    • > Zaproponuję komiks. Może przejdzie. A jakieś inne tytuły?

                      Na początek, mało tekstu, ładne ilustracje, satysfakcja z samodzielnego
                      przeczytania książki, sporo tematów do rozmowy:

                      "Gdzie się podział czwartek" Janeen Brian, il. Stephen Michael King

                      O problemach, postawach, trudnych sytuacjach:

                      "Dzielna Emilka" Dagmar Geisler, Elisabeth Zoller (nie pamiętam kto ilustrował)
                      "Ale ja tak chcę!" Beata Ostrowicka, il. Krystyna Lipka-Sztarbałło
                      "Malowany ul" Adam Bahdaj, il. Zdzisław Witwicki
                      "O królewnie, która widziała tylko to, co chciała" Agnieszka Galica, il. Monika
                      Żylińska

                      Związane z tematami omawianymi w pierwszej klasie:
                      "Niesforny alfabet" Grzegorz Kasdepke, il. Iwona Cała
                      "Sznurkowa historia" Roksana Jędrzejewska-Wróbel, il. Agnieszka Żelewska

                      adota

    • Odchodzac od tematu koniecznosci lektur szkolnych (nie wiedziec
      czemu jest mi to zupelnie obojetne) - wypozyczylismy wczoraj "Jacka,
      Wacka i Pankracka" - po przeczytaniu pol ksiazeczki moj pierwszak
      powiedzial "Mama, a kupisz mi to na wlasnosc na Urodziny czy
      Imieniny?"
      Jak dla mnie ksiazka jest troszke skonstniala ale nadal opowiada
      super o tym 1 zetknieciu ze szkola. A archaicznych slow tlumaczylam
      moze z 5-6.
      Zreszta super jest pociagnac temat "Wiesz, za moich czasow to
      mielismy drewniane piorniki i stalowka pisalismy a za kare na grochu
      w kacie siadalismy" ;)
      • Mojej córce też się podobała, chociaż nie tak bardzo jak Plastuś.
        Ostatnio byli z klasą w muzeum szkoły i uczestniczyli w lekcji "sprzed stu lat".
        Mieli fartuchy, pisali na tabliczkach itd. Dzieci były zachwycone :) Na
        szczęście o karach tylko im opowiedziano ;)

        adota
        • Ja znam listę lektur zalecanych w szkole. Ale chciałabym stworzyć
          nową. Taką z nowymi książkami, a nie tylko Plastusiem czy czarną
          owieczką.

          Co myślicie o Dahlu. Nadaje się na lekturę do pierwszej klasy? Jeśli
          tak, według Was, która z jego książek byłaby najbardziej odpowiednia?
          A może "Tsatsiki i mamuśka"? A może "Straszna piątka"?
          A jeśli komiks - to jaki (oprócz tego o Yakarim)?



          --
          www.femina.org.pl/
      • No a u nas stalówki nie są niczym dziwnym, bo kilkanaście ich wala się u matki w pokoju razem z odpowiednimi obsadkami i tuszem . Fartuszki szkolne nie są niczym dziwnym, bo w szkole syna jest ścisły dress code, i to nie tylko dotyczący mundurków, ale i odzieży "podmundurkowej" oraz dopuszczalnych fryzur.

        Tematu "za moich czasów" nie mogę pociągnąć, bo za moich czasów pisaliśmy długopisem, a piórniki były takie, jakie rzucili do sklepów, ale na pewno nie drewniane.

        'Plastusiowy Pamiętnik' oraz 'Jacek, Wacek i Pankracek' owszem, fragmenty poczytaliśmy, Plastuś ulepiony, przy okazji Jacka Wacka kolejna zabawa w homonimy ("my jemy" kontra "myjemy"; bułki oczywiście), entuzjazmu praktycznie żadnego, mimo że matka starała się naprawdę roztoczyć odpowiednie wizje.

        Ale co ja będę oczekiwać entuzjazmu, jak ostatnio na hasło "mam dla was książkę" momentalnie dostaję odzew "a są w niej smoki i magia?". I tak córka woli "Kroniki Spiderwick" oraz prozę Dahla, a syn "Eragona", z którego o dziwo najbardziej zainteresował go wątek polityczny a nie smoczy.

        Choć mimo wszystko, jestem dobrej myśli. Skoro szkoła skłoniła mojego fantasy-maniaka, że sięgnął z własnej woli po Emila i Lottę, to może i do Jacków Wacków go przekona.

        Natomiast co mnie najbardziej drażni i o co mi przede wszystkim chodzi - jak najbardziej warto jest z dzieckiem poruszać temat "a kiedyś to mieliśmy piórniki..." oraz wszelkie inne "za moich czasów" - ale nie przy okazji praktycznie KAŻDEJ lektury szkolnej.


        24 lata temu moja mama tłumaczyła mi co to stalówki i dlaczego Tosia nie miała długopisu, oraz co to podwiązki ("Kukuryku na ręczniku") i dlaczego dziewczynka nie mogła iść do sklepu i kupić sobie rajstop. I dlaczego to, że lalka Rozalinda miała prawdziwe włosy, co się rzadko zdarza nawet u porcelanowych lalek, to było takie wspaniałe, bo przecież każda lalka ma prawdziwe włosy, poza lalami bobasami.

        Naprawdę, nie rozumiem, dlaczego ja mam to samo teraz wyjaśniać moim dzieciom?

        Dla kontrastu - czytamy sobie od dłuższego czasu m.in. opowiadania pani Ireny Landau, pani Edyty Zarębskiej i inne - da się wyjaśniać te "ważne sprawy" bez potrzeby uciekania się do realiów szkoły sprzed 50 czy 60 lat, bez potrzeby w ogóle uciekania się do realiów szkoły i życia sprzed lat kilkudziesięciu. Opowiadania może i przeznaczone dla przedszkolaków, ale tak sobie myślę że zakresem i sposobem przedstawienia "ważności" tych spraw praktycznie nie odbiegają od Plastusiowego.


        Czy istnieje jakaś książka o WSPÓŁCZESNEJ polskiej szkole? Zupełnie serio pytam, bo z dawniejszych kojarzę "Piotrusia pierwszaka" (kiedyś uwielbiałam, teraz nie jestem w stanie czytać żadnej części cyklu, bo mi szkoda tego dziecka), "Plastusiowy...", "Jacka..." i parę jeszcze by się znalazło. A teraz nie wiem, bo w księgarni przegrzebuję z musu raczej działy fantasy i fantastyki, ale nawet w innych działach jedyne zetknięcie ze szkołą to był dla mnie w formie parodii Koszmarny Karolek.

        --
        I'm weird, but I'm not strange!
        • > Czy istnieje jakaś książka o WSPÓŁCZESNEJ polskiej szkole?

          Pewnie istnieje. Mi od razu nasunęła się "Tylko nie gotujcie Kopciuszka" -
          zdecydowanie o szkole, choć niezupełnie współczesnej i z mocnym przymrużeniem oka ;)
          --
          Ząbkowska kontra Kijowska czyli Zabawa w słowa
          • No dobra ale czy naprawde to co sie czyta w domu nalezy przenosic do
            szkoly?
            Ja jestem absolutnie na nie.
            My mamy swiat dobrych ksiazek w domu dlatego takie Wacki, Piloty czy
            Owieczki sa dla nas fajna odskocznia po ktora - w innym wypadku
            kompletnie bysmy nie siegneli.
            Chyba troche za radykalnie do tego podchodzicie.
            Przeciez te wszystkie lektury dla pierwszaka mozna w tydzien
            przeczytac :)


            • katrio_na napisała:

              > My mamy swiat dobrych ksiazek w domu

              Jest istotna różnica między domami dzieci rodziców czytających i domami dzieci,
              u których w domu nie ma zwyczaju czytania i nie ma książek. To głównie dla tej
              drugiej grupy są lektury. Jest szansa, że jeśli na liście znajdą się oprócz
              staroci książki współczesne, nie za trudne, wciągające, to takie dzieci zauważą,
              że książki są fajne i zaczną same czytać.

              adota
              • =====================================
                Jest szansa, że jeśli na liście znajdą się oprócz
                staroci książki współczesne, nie za trudne, wciągające, to takie dzieci zauważą, że książki są fajne i zaczną same czytać.
                =====================================

                No i dlatego pytam, jaka jest funkcja lektur w niższych klasach podstawówki.
                Poniekąd dokładnie rozumiem, dlaczego kanon lektur nie zmienia się od lat - główną przyczyną jest dostępność książek w bibliotekach szkolnych. No ale przez lat 20 można było to stopniowo zmieniać, już 20 lat temu te lektury były przestarzałe.

                Ale chodzi też imho o "skostniałość" nauczycieli. Istnieją setki scenariuszy omawiania tych wszystkich Jacków, Wacków i pilotów i nas, nie trzeba się zbytnio wysilać, bo wszystko już BYŁO, nie trzeba tworzyć scenariuszy autorskich, nie trzeba myśleć, bo tak było zawsze. a jak coś jest wygodne, to po co zmieniać, nieprawda.

                Katrio_no, może i książki są do przeczytania w tydzień, oczywiście, są krótkie i treściwe, niemniej krótki i treściwy rozdział czegoś, co mnie nie interesuje, czytam jakieś 10 razy dłużej niż taki sam rozdział tego, co mnie interesuje, ziewając i przysypiając. A potem mało co z tego pamiętam.


                --
                I'm weird, but I'm not strange!
                • mama_kotula napisała:
                  > Istnieją setki scenariuszy om
                  > awiania tych wszystkich Jacków, Wacków i pilotów i nas, nie trzeba
                  się zbytnio
                  > wysilać, bo wszystko już BYŁO, nie trzeba tworzyć scenariuszy
                  autorskich, nie t
                  > rzeba myśleć, bo tak było zawsze. a jak coś jest wygodne, to po co
                  zmieniać, ni
                  > eprawda.

                  Czy jest jakieś wydawnictwo, które ma na stronie scenariusze? Chodzi
                  mi o nowe, teraz wydawane książki.



            • katrio_na napisał:
              > No dobra ale czy naprawde to co sie czyta w domu nalezy przenosic
              do
              > szkoly?
              > Ja jestem absolutnie na nie.

              Szczerze mówiąc ja jestem absolutnie na tak. Co prawda mam
              przedszkolaka, ale po obejrzeniu przedszkolnej biblioteczki,
              dostarczyłam stosik "dobrych", współczesnych książek. I za jakiś
              czas pewnie podrzucę kolejny. Osobiście uwielbiam stare ksiażki, ale
              wolę, żeby w przedszkolu dzieci czytały właśnie te "dobre". Tym
              bardziej, że w tym wieku kontakt z książką wygląda różnie.

              A lista dotychczasowych lektur dla klas pierwszych... dla mnie jest
              nie do przyjęcia. Całe szczęscie, że odchodzi się od obowiązkowej
              listy lektur, i całe szczęście, że niektórzy próbują szukać
              "współcześniejszych" pozycji.
              • Wiecie, ja tez jeszcze rok temu kiedy moje dziecko zaczelo edukacje
                mialam misje zbawiania swiata.
                Ale co z tego, ze zanioslam ksiazeczki Pani, ze zalatwilam lekcje
                bilioteczna i wyjscie do empiku, ze kupilam z 3 razy na jakies tam
                uroczystosci super ksiazki dla dzieci...
                W zasadzie to nic.
                Bo jak moje dziecko bylo jedynym oczytanym dzieckiem tak nadal jest
                jedynym oczytanym dzieckiem.
                A kilka dni temu gdy zaproponowalam ksiazke dla dziecka na
                slubowanie to uslyszalam, ze to bezsensu bo dzieci sie nie ciesza a
                potem stoi tylko i sie kurzy jak te z zeszlego roku ;)

                Teraz mysle juz bardziej trzezwo.
                Bo dlaczego jesli my lubimy ksiazki to inni maja je lubic?

                Pewnie w szkole Kotuli z wyselekcjowanymi dziecmi (choc ja osobiscie
                nie mam dobrego zdania o prywatnej edukacji warszawskiej i tej
                jakoby wyzszej selekcji) mozna by sie pokusic o wiecej. Jednak to,
                ze genialny 6 letni Piotrus matematyk lubi czytac nie jest do konca
                takie oczywiste.

                Szkola mojego Malca to mila kameralna panstwowa szkola gdzie chodza
                przerozne dzieci.
                Mnie ta roznosc sie akurat podoba bo jakos o cel edukacyjno-
                czytelniczy bym szkoly nie posadzala.
                Dla nas szkola od 8 do 12 ma cel uspoleczniajacy stad naprawde na te
                Plastusie mi sie jedynie lezka w oczku zakreca i z mila checia
                poswiecimy na nie tydzien wieczornych czytan.

                A tak na marginesie Wasze maluchy nie lubia sluchac jak to bylo za
                Waszych czasow?
                Moj uwielbia te historyjki z pelna koloryzacja w tle bo osobiscie
                jednak na grochu nie siedzialam ;)

                Reasumujac - ja sie ciesze z naszych lektur bo gdybysmy nie dostali
                listy pewnie z gory bysmy je uznali za gnioty i w zyciu do nich nie
                zajrzeli.
                A tak mielismy pelen folklor w niecaly tydzien ;)
                No i jednak cos tam sie malemu podobalo i wie co to jest stalowka ;)
                • Taki mały szczegół - moja szkoła nie jest w Warszawie :)

                  ==================================
                  > A tak na marginesie Wasze maluchy nie lubia sluchac jak to bylo za
                  > Waszych czasow? Moj uwielbia te historyjki z pelna koloryzacja w tle bo osobiscie jednak na grochu nie siedzialam ;)
                  ==================================

                  Lubią. Ale nie przy okazji 9 na 10 lektur szkolnych :)

                  Tu nie chodzi o misję zbawiania świata. Moja misja jest jak najbardziej egoistyczna - po prostu nie chcę, aby MOJE dziecko się nudziło będąc zmuszone do przeczytania "Najmilszych" (nie przebrnęliśmy nawet przez jedno), "Plastusia" (3 rozdziały) i o zgrozo, narażę się, bo to przecie klasyka, "Co słonko widziało". Moje dziecię ma za przeproszeniem w nosie, co to słonko widziało na polach na wsi spokojnej wsi wesołej.

                  Katriono, żeby chociaż było pół na pół - połowa sprzed 50 lat, połowa +/- współczesnych. Z listy u nas się sprawdziła "Nasza mama czarodziejka", "Legendy warszawskie" i ewentualnie Lotta. Wierszy nie biorę pod uwagę, bo to nie lektury :P. Reszta kompletnie nie na te czasy i wiem że czytanie ich będzie drogą przez mękę.

                  Tak, wiem, dziecko się musi nauczyć, że czasem trzeba czytać coś, na co się nie ma ochoty. A z drugiej strony, to niby w imię czego TRZEBA się katować czymś, co jest nudne? Z czystym sumieniem jestem skłonna dziecku lektury odpuścić.




                  --
                  www.bobovita.pl/fotogaleria.php?A=PHOTO&sys_id=29050
                • > A tak na marginesie Wasze maluchy nie lubia sluchac jak to bylo za
                  Waszych czasow?

                  Moje uwielbiają. Ale prawda jest taka, że za moich czasów w szkole nie używało
                  się już kałamarzy, strugaczek, stalówek. Nie nosiło się grubych pończoch na
                  podwiązki, halek czy też chusteczek wielokrotnego użytku...

                  I choć - nie przeczę - ta wiedza jest dla współczesnych dzieci nie lada
                  ciekawostką, to według mnie powinna być traktowana jako ciekawostka o dawnych
                  czasach, a nie jako rzecz naturalna i powszechna. A czytając te książki z lat
                  70-tych niestety ma się takie wrażenie. Ja się strasznie umęczyłam czytając
                  dzieciom Kukuryku na ręczniku - i choć słuchały w skupieniu, to jednak więcej
                  było wyjaśniania o co chodzi niż samego czytania.

                  Nasza mama czarodziejka za to była przez pewien czas ulubioną książką mojego
                  syna. I jeszcze Mateuszek na zaczarowanej wyspie - obie wydane w latach 60-tych,
                  a jednak zupełnie pozbawione tych wszystkich archaizmów i niezrozumiałych zwrotów.
                  --
                  Rozmowy ekskrementalne czyli Zabawa wsłowa
    • Nie wiem, czy powinnam linkować, ale mnie to zmroziło prawdę mówiąc.
      Kursywą jest cytat z mojego postu.

      forum.gazeta.pl/forum/w,46,100193893,101386631,Re_Lektury_w_klasie_I_III.html
      Jeszcze ktoś ma wątpliwości, dlaczego Jacki Wacki i oto są Kasie się tak świetnie trzymają? :(




      --
      I'm weird, but I'm not strange.
    • Kotula ;)
      A Ty jeszcze zyjesz tymi lekturami?
      Wyluzuj, nie wyciagaj postow kretynow, ktorzy mysla, ze maja cos do
      powiedzenia - idz pozbierac z dzieciakami kasztany.

      Z tymi lekturami - z naszego pulapu - to jak z motyka na slonce. 30
      lat opracowan, systemu - nie zmienisz i tyle.

      Naprawde mozna to z przymrozeniem oka potraktowac.
      A noz dzieciak zablysnie potem przed amerykanskim rowiesnikiem
      znajomoscia takich slow jak kalamarz i stalowka ;)

      • W sumie katrio_na ma rację, chyba trzeba wyluzować, pogadać z
        dzieckiem, poszukać innej interpretacji, tylko trzeba zdążyć przed
        Panią Nauczycielką (np. taką, której kompletnie brak empatii).

        --
        "Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić - i od razu,
        bez przygotowania mówi nieprawdę. To znaczy fantastyka jest
        zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni
        dorośli ludzie"(J. Tuwim)
        • Jakoś ominęła mnie ta interesująca dyskusja podlinkowana z 'sąsiedniego forum':
          moim zdaniem mamy tam doczynienia z cudem absolutnego niezrozumienia. Częsty
          przypadek w dyskusjach. A wyciągnęłam ten temat, bo właśnie dowiedziałam się
          jak brzmi tytuł pierwszej lektury mojego syna i jest to, uwaga uwaga, 'NA
          JAGODY'. Jestem pewna, że jeszcze długo moje dziecko nie zechce samodzielnie
          czytać. Wiedziona impulsem chciałam tu wrzucić jakiś fragment i złośliwie
          skomentować, ale po chwili poczułam się jeszcze bardziej zagubiona - zbyt duży
          wybór. Ten wiersz jest po prostu modelowy, jeśli chciałoby się na dłużej
          odstraszyć od czytania, W SZCZEGÓLNOŚCI poezji.

          --
          --- nie tylko oksiążkach ---
          • O rany! "Na jagody" jako lektura już trzydzieści lat temu z okładem przyprawiło
            mnie o drgawki. U mojego syna jak dotąd "przerobione" zostały dwie lektury:
            "Pilot i ja" i wiersze Tuwima, a za miesiąc szykuje się następna - "Nasza mama
            czarodziejka". Właściwie wszystko w porządku, gdyby nie to, że moje dziecko
            przeczytało je już lata temu. Na szczęście w szkole panuje też miły obyczaj
            czytania dzieciom na głos w czasie przerw śniadaniowych i w ten sposób dzieci
            zapoznały się też z Lottą, Emilem, a teraz czytają "Baśń o rumaku zaklętym". Te
            książki Szymon też już znał, ale dla niego naprawdę trudno znależć lekturową
            nowość:)


            --
            www.kiedybylammala.art.pl
            • A jak oni to 'przerabiają'?
              --
              --- nie tylko oksiążkach ---
              • W zasadzie nie "przerabiają" - po prostu sami czytają, a potem dostają kilka
                stron ćwiczeń sprawdzających, czy naprawdę przeczytali i co zrozumieli. Np.
                rysują ilustrację, albo rozwiązują krzyżówkę, w której hasła pochodzą z wierszy
                Tuwima. A , i jeszcze podobno ostatnia w tym roku lektura, po "Naszej mamie
                czarodziejce", to będzie samodzielnie wybrana książka, o której trzeba będzie
                opowiedzieć w klasie. Może choć wtedy pojawią się dzieła nieco świeższe.
                --
                www.kiedybylammala.art.pl
                • Ale to przygnębiające, że 'przerobienie' sprowadza się do 'sprawdzenia'. Jak w
                  grze karcianej.
                  Jak fajnie można 'przerobić'?
                  Mój syn miał już jedną "lekturę", Pani czytała im o kreciku, a potem robili
                  swoją książkę. Ciekawam, co z tymi jagodami będzie...
                  --
                  ---nie-tylko-o-książkach---
                  • steffa napisała:

                    > Ale to przygnębiające, że 'przerobienie' sprowadza się do 'sprawdzenia'. Jak w
                    > grze karcianej.

                    Właśnie! A przecież tak ciekawie można z dziećmi o książkach rozmawiać!

                    > Jak fajnie można 'przerobić'?
                    > Mój syn miał już jedną "lekturę", Pani czytała im o kreciku, a potem robili
                    > swoją książkę.

                    Powiedz coś więcej. Jak to wyglądało?


                    Ciekawam, co z tymi jagodami będzie...

                    :)
                    --
                    "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez bajki, złudy,
                    wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom, którzy by swe dzieci
                    wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie, realnie,"zgodnie z obecnym stanem
                    wiedzy"."(Tuwim)
                    • Uff, no na szczęście dopytałam dokładnie i okazało się, że te zadania, które
                      widziałam, to były tylko prace domowe, a w szkole oprócz tego dużo się o książce
                      rozmawia, dzieci opowiadają, co im się podobało lub nie podobało, czyli jest
                      nie tylko tak, jak w grze karcianej:)Szymon podpytywał panią o lektury w
                      następnych klasach i wyszło mu, że dopiero gdzieś w piątej klasie zaczynają się
                      na dobre książki, których jeszcze nie czytał. Co nie znaczy, że nie przeczyta
                      ich do tego czasu:)
                      --
                      www.kiedybylammala.art.pl
                    • Samej książki jeszcze nie widziałam, tzn. oglądałam jednym okiem na święcie
                      szkoły, bo nie wiedziałam, że to dzieła mojego syna i jego kolegów i koleżanek,
                      a potem było za późno i nie mogłam ich jeszcze raz przestudiować. Zszywali
                      kartki i rysowali na nich czytane scenki.
                      --
                      ---nie-tylko-o-książkach---
                      • Mój syn do niedawna produkował "gazetki" - tzn. kolaże ze zdjęć i nagłówków
                        wyciętych z gazet na pojedynczych kartkach. Jego kuzynka zaczęła robić "książki"
                        - w spiętych kartkach ilustracje i naklejki. Więc nasz G. poszedł dalej -
                        ilustruje, jęczy, że nie ma naklejek i pisze informacje dla kuzynki np. "fajnie
                        tam morzesz zaznaczać" (tu strzałka gdzie) lub "phi ale uadne uau phi".
                        :)))))))))))))))
                        --
                        "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez bajki, złudy,
                        wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom, którzy by swe dzieci
                        wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie, realnie,"zgodnie z obecnym stanem
                        wiedzy"."(Tuwim)
    • Koniec roku tuż-tuż, więc chyba już mogę podsumować lektury mojego pierwszoklasisty. Lista okazała się wyjątkowo długa, co było niemałym zaskoczeniem. Lista składa się z dwóch części. Pierwsza, to książki, które nauczycielka czytała dzieciom w klasie, podczas różnych zajęć, często też w trakcie przerw śniadaniowych - dzieci sobie jadły i słuchały. Druga lista - ta króciutka - to lektury do samodzielnego przeczytania. Obowiązuje od drugiego semestru - jedna książka w miesiącu. Wszystko jest skrzętnie notowane w "Zeszytach Lektur", o których kiedyś pisałam w oddzielnym wątku.

      J.W. Grimm - Śpiąca królewna
      J. Brzechwa - Wiersze
      H.Ch. Andersen - Królewna na ziarnku grochu
      H.Ch. Andersen - Krzesiwo
      Ch. Wiegand - Zaczarowany flet
      Ch. Perrault - Kot w butach
      A. Puszkin - Złota rybka
      H. Łochocka - O wróbelku Elemelku
      J.W. Grimm - Królewna Śnieżka
      J.W. Grimm - Jaś i Małgosia
      M. Kownacka - Plastusiowy pamiętnik, Przygody Plastusia
      A. Tołstoj - Buratino
      J.W. Grimm - Trzy świnki
      Ch. Perrault - Tomcio Paluszek
      J.W. Grimm - Stoliczku nakryj się
      H. Januszewska - Szewczyk Dratewka
      J.W. Grimm - Czerwony Kapturek
      H.Ch. Andersen - Calineczka
      K. Makuszyński - Krawiec Niteczka
      J. Tuwim - Wiersze dla dzieci
      B. Krupska - Bajka o rycerzu i królu
      J. Kulmowa - Serce jak złoty gołąb
      K. Maliszewski - Goliszowe buty
      H. Zdzitowiecka - Zatopione miasto
      H.Ch. Andersen - Królowa Śniegu
      H. Januszewska - Kopciuszek
      H.Ch. Andersen - Bałwan
      M. Jaworczakowa - Jacek, Wacek i Pankracek
      W. Chotomska - Tam, gdzie był Chopin
      E. Szelburg-Zarembina - Najmilsi
      J. Grabowski - Czarna owieczka
      T. Jansson - Kto pocieszy Maciupka?

      ***
      A. Bahdaj - Pilot i ja
      J. Brzechwa - Wiersze (10 dowolnie wybranych)
      K. Makuszyński - Przygody Koziołka Matołka
      J. Papuzińska - Nasza Mama Czarodziejka

      --
      Niebanalny komplement czyli Zabawa w słowa
      • Nie mam jeszcze doświadczeń szkolnych, ale ta Twoja lista bardzo mi
        się podoba. Wygląda na to, że czytanie należy w tej klasie do miłych
        rytuałów:) Czytanie dzieciom podczas śniadań i w ogóle bez większego
        zadęcia- super.
        • A mój syn zachwycony książką 'Na jagody', na którą tak psioczyłam. Urzeczony
          melodią, można by rzec. :)
          --
          ---nie-tylko-o-książkach---
          • A ja jestem ciekawa jak będzie w przyszłym roku w pierwszej klasie. Po zmianie
            programu w pierwszej klasie dzieci dopiero zaczynają poznawać litery:(
            • abepe napisała:
              > A ja jestem ciekawa jak będzie w przyszłym roku w pierwszej klasie.
              Tak samo jak w tym. Tegoroczna pierwsza klasa idzie już nowym systemem.

              > Po zmianie programu w pierwszej klasie dzieci dopiero zaczynają poznawać litery:(
              Przecież dzieci zawsze w pierwszej klasie poznawały litery - bez względu na
              reformy.

              --
              Dla Mamy czyli Zabawa w słowa
              • gopio1 napisała:

                > abepe napisała:
                > > A ja jestem ciekawa jak będzie w przyszłym roku w pierwszej klasie.
                > Tak samo jak w tym. Tegoroczna pierwsza klasa idzie już nowym systemem.
                >
                > > Po zmianie programu w pierwszej klasie dzieci dopiero zaczynają poznawać
                > litery:(
                > Przecież dzieci zawsze w pierwszej klasie poznawały litery - bez względu na
                > reformy.
                >

                Tak?????? A co robiły w zerówce????????? Bo mój zerówkowicz ma pół godziny zajęć
                dydaktycznych dziennie i sama nauczycielka przyznaje, że dzieci się nudzą. Ale
                przyznaje też, że zupełnie bez sensu został wybrany podręcznik mac edukacji,
                który wygląda na książkę dla czterolatków. W podręcznikach innych wydawnictw
                jest nieco więcej wiedzy. Tu nawet głupiego szlaczka nie ma, tylko rysowanie po
                śladzie laseczek.
                • Poza tym wychowawczyni z naszej zerówki mówiła, że przed tym rokiem szkolnym
                  zawsze wprowadzała litery. Teraz też to robi, ale partyzancko:)
                • > Tak?????? A co robiły w zerówce????????? Bo mój zerówkowicz ma pół godziny
                  zajęć dydaktycznych dziennie i sama nauczycielka przyznaje, że dzieci się nudzą.

                  W zerówce Kuba poznawał litery i w pierwszej klasie też poznawał litery.
                  Przecież dwa lata temu też tak było i 10 lat temu też. Pamiętam, że ja też szłam
                  takim systemem. Jak nauczycielowi trafi się grupa 20-30 osobowa z różnym
                  przygotowaniem, wiedzą i umiejętnościami, to musi znaleźć jakiś punkt
                  odniesienia. Takie ponowne przejście przez podstawy tylko utrwala wiadomości.
                  Moja córka jest w przedszkolu w 5-latkach. I też poznaje litery i głoskuje. I
                  powtórzy to w zerówce i potem w pierwszej klasie. Tylko że pewnie wtedy już w
                  zupełnie innym tempie i (mam nadzieję) w innej formie.

                  A z tym nudzeniem się dzieci to ja myślę, że jest tak - jeśli dziecko się nudzi,
                  to tylko źle świadczy o nauczycielu. Jest tak duży wachlarz możliwości, pomocy,
                  materiałów dodatkowych, że zawsze można czymś zainteresować i uatrakcyjniać
                  zajęcia na wiele sposobów.

                  --
                  Dla Mamy czyli Zabawa w słowa
                  • Problem polega na tym, że w podręczniku, który przerabiają zerówki w naszej
                    szkole NIE ma liter. Kurator pomorski zabronił nauczycielom w zerówkach je
                    wprowadzać, dlatego nauczyciele działają w partyzantce. Ale takie tam pojedyncze
                    ćwiczenia nie utrwalają chyba liter (nie wiem, bo mój syn czyta od roku).

                    Dzieci nie nudzą się na zajęciach, tylko przy ćwiczeniach z podręcznika. Ale
                    wychowawczyni mówi, że tak szybko idzie im wykonanie tych ćwiczeń, że nuda jest
                    krótka.
                    Tylko po co taki podręcznik?
                  • 28.05.10, 17:46
                    Mam te same odczucia, gdy słyszę o nudzących się dzieciach w zerówce czy
                    pierwszej klasie.
                    --
                    ---nie-tylko-o-książkach---
                    • steffa napisała:

                      > Mam te same odczucia, gdy słyszę o nudzących się dzieciach w zerówce czy pierwszej klasie.

                      Dodam jeszcze, a właściwie się pożalę... że jest pewien typ dzieci, które BEZ PRZERWY musza coś robić, bez przerwy ich mózg musi być na wysokich obrotach, bo jak nie robią nic, to im za przeproszeniem palma odbija.
                      Niestety, nauczycielka mojego syna jeszcze nie do końca ten klimat przyswaja i twierdzi, że dziecko 7-letnie musi odpoczywać. Nie dociera do niej, że mój syn nie musi odpoczywać, a wręcz przeciwnie, on musi być wręcz przestymulowany, i jego rytm dobowy nie zakłada odpoczynku biernego; w dodatku tak jak jego mać szanowna nienawidzi tracić czasu i próbuje wykorzystać każdą sekundę czynnie, co sprawia że do ostatniej minuty COŚ robi, a potem po prostu pada i zasypia w kilka sekund. I dlatego, że dziecko musi odpoczywać, nie bardzo może dostać dodatkowe zadania i dodatkowe formy aktywności, albo chociaż pozwolenie na czytanie książki. Na skutek czego moje dziecko się kosmicznie w zerówce nudzi i przecudownie rozwala lekcje :/

                      --
                      Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz. - by Lezbobimbo
                      • 29.05.10, 00:15
                        A moje robi to co ma zrobić szybko i niestarannie, poganiając
                        najlepszego kumpla, bo gormity, owady na drzewie, albo atlas
                        dinozaurów czekają. Jemu nie jest potrzebna nauka, żeby się nie
                        nudził. On chce się bawić! Nie wiem czy to jest forma wypoczynku.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.