zasady pisowni, słownik ortograficzny Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Przepraszam za awakacyjny wątek, ale mój syn ostatnio bardzo dużo pisze. Nie zna zasad pisowni, pisze tak jak słyszy - np. "ulubjony pszysmak". Do tej pory przymykałam na to oko, ale zastanawiam się, czy mu się taka pisownia nie utrwali.Znacie podręcznik lub słownik przybliżający w przyjazny sposób zasady pisowni? I który słownik wart jest zakupu?
    Na początek pogrzebałam w merlinie:
    Słownik ortograficzny dla dzieci. Klasy I-III szkoły podstawowej - Europa
    Bajkowy słownik ortograficzny dla dzieci - Literatura
    Ilustrowany słownik ortograficzny - Zielona Sowa
    Nowy Ilustrowany Słownik Ortograficzny - Arystoteles
    Szkolny słownik ortograficzny + dyktanda - Publicat
    Mój pierwszy słownik ortograficzny - Zielona Sowa
    Ilustrowany słowniczek ortograficzny Franciszki i Ignacego dla dzieci - Lektorklett
    Księga ortografii Lamelii Szczęśliwej - Lektorklett
    n\Wesoła szkoła, słowniczek ortograficzny - WSiP
    Bajkowy słownik ortograficzny dla dzieci - Literatura
    Uffffff



    • Taa, na początek przejrzeliśmy dzisiaj narysowany komiks i wypisaliśmy poprawnie
      wszystkie błędnie przez syna napisane wyrazy (czyszbyś? po hfili:) Na dobranoc
      będzie wkuwał słówka:))))))))))
    • Moje dzieci też z początku pisały albo czysto fonetycznie, lub z ortografią, gramatyką i stylistyką kompletnie dowolną.
      Próbka:
      Jak odprowadzili małego jeżyka do domu to była katastrofa rubin wypadł z kieszeni i się rozbił ale pszyszły 2 potwory i zaatakowały zwierzątka miś miau pomysł mam klej sklejimy rubin i sklejimy ih też i na pryskamy na nih wodą z czerwonego wodospadu i miś wyćągnoł z kieszeni malutki wćągacz ale jak do ńego wśądziemy ńe martfće śę zwierzaczki.
      (Szymon lat 5)

      Po dwóch latach, bez kompletnie żadnych interwencji słownikowych wygląda to tak:
      Samolot wystartował. Lot trwał trzy tygodnie. Kiedy dolecieli na miejsce, znaleźli się przed następną bramą, której strzegły dwa króliki. Je też trzeba było pokonać, aby dostać się do Krainy Ośmiu Rogów.
      Rozpoczęła się walka, ale na nieszczęście króliki okazały się dużo silniejsze od smoków. Nawet Altiner nie zdołał pokonać złych królików.
      – Nic na nie nie działa!! – wykrzyknął zrozpaczony Miś.
      I w tej chwili nadjechało auto z włączonymi reflektorami. Ostre światło oślepiło króliki - nagle oba upadły na ziemię z krzykiem i rozpłynęły się w powietrzu jak dym.
      Wszyscy przekroczyli bramę Krainy Ośmiu Rogów. Ku swojemu zdumieniu spostrzegli że panuje tam całkowity chaos. Gałęzie drzew były nagie, nigdzie nie było widać żadnych zwierząt. Tylko w jednym miejscu stał Koci Strażnik Klucza.
      Okazał się jednak bardzo słaby, smoki jednym ciosem pokonały go. Aria szybko sięgnęła po klucz i nagle cofnęła rękę.
      – Auuu! On jest gorący!!


      Nigdy w życiu nie korzystałam ze słownika ortograficznego i podejrzewam, że dzieci moje też nie będą korzystać. Nie robimy żadnych ćwiczeń, bo na razie uważam je za zbędne.
      Podrzucałam przez pewien czas dzieciom w zabawie reguły typu "mrÓwka - bo mrOwisko" - co z kolei zaowocowało takim kwiatkiem ostatnio:
      Córka - Mamo, ja wiem czemu królik się pisze przez o z kreską. Bo się wymienia na "zajooooooooooooonc".
      ;-)

      --
      W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze, mimo, że masz do
      tego prawo.
      - by Ananke666.
      • Ale masz zdolne literacko dziecko.
        A co do meritum, polecam coś takiego:
        Ortografia
        na wesoło - Witold Gawdzik
        • Dziękuję w imieniu syna :)
          Niestety, jego zdolności literackie ograniczają się do pisania tego, na co ma ochotę (klimat fantasy rządzi) - kiedy w zerówce mieli wymyślić parę zdań na jakiś temat, to momentalnie doznawał niemocy twórczej. Chyba ma to po mamusi ;)

          Co do książki Gawdzika - dostałam niegdyś jako nagrodę szkolną, nie przypadła mi do gustu zbytnio. Oddałam koleżance, która miała problemy z ortografią, niewiele pomogła.

          --
          W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze, mimo, że masz do tego prawo. - by Ananke666.
          • Kotulko, po pierwsze zakładam, że moje dziecko może być mniej zdolne od Twojego
            (chociaż muszę mu przyznać, że słownictwo, jakim się posługuje jest bardzo
            zaawansowane - ostatnio rozpływał się nad "Nie kończącą się historią" jak to
            Bastian "urozmaica fantazjanę":)), po drugie pojęcia nie mam kiedy oni w szkole
            zaczną pisać (widzisz, Twój już w zerówce miał "wymyślić parę zdań na jakiś
            temat"), mój w zerówce dostawał literki do pokolorowania (a akurat do wymyślania
            jest pierwszy, chyba, że złapie go stres i nie może wykrztusić słowa). Nie wiem
            więc kiedy zacznie się "uczyć pisać" a nie chcę, żeby sobie utrwalał to pokrętne
            słownictwo (dzisiejsze kwiatki: "Na śńadańe pszed meczem jem musli i goroncę
            mleko. Pszyprawy kture lubię: curry i pjepsz" - jak widać pisze i rysuje ciąg
            dalszy "Jem zdrowo i strzelam gole"):))
            • Wiesz, wydaje mi się, że to się nie utrwali. Tak przynajmniej wnioskuję z doświadczenia z moimi oboma egzemplarzami - oni zresztą są wzrokowcami i już widzę, jak czasem coś napiszą, przekrzywiają łepki, przyglądają się... i poprawiają, bo im nie pasuje wygląd danego wyrazu.

              Młoda już jest na etapie pytania, jak się pisze konkretny wyraz, jeśli ma wątpliwości - prawie wyszła z etapu pisania fonetycznego - pisze sporo gdzieś od roku? nawet nie wiem :D (mamy za to problem z lateralizacją skrzyżowaną, oburęcznością i pismem lustrzanym - jakiś postęp jest, ale do niedawna dziewczę potrafiło całe strony pisać w odbiciu lustrzanym, od prawej do lewej).

              --
              Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz. - by Lezbobimbo
              • Aha, zapomniałam o "po trzecim". Więc - po trzecie on na razie za mało czyta
                samodzielnie, żeby mu się prawidłowa pisownia "zapamiętała" a ja wierzę, że
                osoby, które nie korzystają ze słownika to takie, które dużo czytają i utrwalają
                sobie pisownię wzrokowo.
                On wzrokowo nieźle sobie radzi, ale sądząc po długości cytatów z książek, jakie
                wygłasza - jest słuchowcem:))

                U nas pismo lustrzane też się zdarzało, ale tylko z premedytacją - bo jak się
                pierwszą literę postawiło z prawej strony kartki, to już wygodnie było pisać w
                drugą:))
          • Nie znam Ortografii Gawdzika, ale mam Gramatykę i do dziś ją lubię. ;)
            Gramatyka jest, moim zdaniem, świetna.
    • My slownika nie mamy, wiec nie moge doradzic. U nas sprawdzila sie gra Quiz
      ortograficzny Granna
      merlin.pl/Quiz-ortograficzny_Granna/browse/product/206,271965.html
      Adam (prawie 7) codziennie czyta 2 strony po polsku (ostatnio Muminki), ale z
      pisaniem zawsze mial i ma problemy. Nie ludze sie, ze dzieki tej grze, bedzie
      pisal wszystko poprawnie, ale pozyjemy, zobaczymy. Slownika nie zamierzam kupowac.
      Pozdr,
      Magda
      • Nasz G. czyta właściwie stosunkowo dużo - codziennie kilka stron, ale nie tekstu
        literackiego, ale encyklopedii czy komiksów. Chociaż jak go najdzie to potrafi i
        tekst "ciągły" - na przykład gdy bardzo był ciekawy, co będzie się działo dalej
        w "Nie kończącej się historii", która jest bardzo "gęsto" napisana _ przeskoczył
        kilka rozdziałów i przeczytał sobie kilka stron z odleglego rozdzialu>
        • Ja też nie uważam, że słownik nagle sprawi cuda, ale może zwróci uwagę na
          istnienie takiego zjawiska ortografia:)) Moje zapewnienia coś nie działają:)
          Moje dziecko jest typem "encyklopedysty" - uczy się na pamięć informacji, więc
          może jak dostanie do ręki podręcznik o ortografii - coś sobie przyswoi:))
          • Jeśli mogę coś doradzic...
            Ucz dziecko ortografi systematycznie, robiac z nim wlasny słownik
            ortograficzny, wieszając 'trudne" wyrazy na ścianie, robiac
            dyktanda. Ale nie ucz dziecka ortografi na jego własnych,
            spontanicznie pisanych tekstach.
            Zanim nauczy się ortografii, przestanie pisać. Bo jego pisanie jest
            twórczoscią, a trudno tworzyć, jeśli dzieła sa systematycznie
            poprawiane. Że to, co się napisało, trzeba poprawiać - lepiej zatem
            nie pisać, mniej roboty, mniej uczenia się, mniej krytycznych uwag.
            Poprawiaj dyktanda, teksty przepisywane z książki - nie to, co
            dziecko pisze dla siebie.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • verdano, bardzo cenna uwaga!

              Mój Młodszy, zerówkowy, pisze w dużej mierze ze słuchu właśnie, za to czyta, co
              popadnie - i tak jak abepe, zdumiewa mnie trudnośc naszego języka codziennego -
              zwłaszcza różnorodność językowa na ulicach, angielskich wtraceń jest tak duzo,
              że zasady czytania słów trzeba dopasowywac na bieżąco (np.: ta nazwa pochodzi od
              słówka angielskiego, więc czyta się c jak "k")

              Starsza natomiast ma kompletne rozdowjenie - w zeszytach i tekstach oficjalnych
              pisze poprawnie, praktycznie nie robi błędów. Za to w bazgrołach nieoficjalnych
              - pamiętniku, czy smsach, wali tyle błędów, że szok. Nie mam pojęcia, co z tym
              zrobić.
              --
              Oh, please don't you rock my boat
              'Cause I don't want my boat to be rocking
              • Yyyy..
                Skąd wiesz, jakie błędy robi w pamietniku?
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • > Mój Młodszy, zerówkowy, pisze w dużej mierze ze słuchu właśnie, za to czyta, co
                > popadnie - i tak jak abepe, zdumiewa mnie trudnośc naszego języka codziennego -
                > zwłaszcza różnorodność językowa na ulicach, angielskich wtraceń jest tak duzo,
                > że zasady czytania słów trzeba dopasowywac na bieżąco (np.: ta nazwa pochodzi o
                > d
                > słówka angielskiego, więc czyta się c jak "k")

                U nas wesoło zaczęło być, gdy G zaczął studiować "Jem zdrowo i strzelam gole" -
                te wszystkie obcojęzyczne nazwiska. Sama nie wiem, jak się te wszystkie nazwiska
                czyta:)) A G. poszedł za ciosem - pisze kontynuację i wymyśla nowe nazwiska.
                Wrześniaki górą!!!:)
            • Verdano, robimy częściowo tak, jak radzisz. Nie skreślamy błędnie napisanych
              słów, nie poprawiamy ich w tekście. Wypisujemy sobie na osobnych kartkach przy
              okazji omawiając jak i dlaczego.
              Widzę przynajmniej jego typowe błędy i na nie staram się zwracać uwagę
              "pisarza". A jego to bawi. Mam wrażenie, mam z synem na tyle dobry kontakt, że
              moich uwag nie odbiera jako ataku na siebie, czy wyśmiewanie jego pisowni.
    • Miałam ten sam problem. Ortografia Szymona to był horror (dowodem wiersz o
      Malborku, ale on i tak nie był jeszcze najgorszy). Potrafił robić po trzy,
      cztery błędy w jednym słowie np. księżyc pisał kśenrzyc. Po roku w szkole widzę
      ogromną poprawę. Zostało jeszcze kilka błędów, które popełnia uporczywie
      ("njemieckie njemczaki" na przykład), ale generalnie jest dużo lepiej. Oprócz
      tego, że w szkole uczą go zasad pisowni, największe znaczenie ma nagły przełom,
      jeśli chodzi o samodzielne czytanie - w tym roku naprawdę poważnie wziął się do
      czytania i pochłania książki długie i skomplikowane.Słownika jak dotąd nie mamy,
      ale myślę, że to może być jakaś pomoc, zwłaszcza dla "encyklopedysty".Zaraz
      przyjrzę się temu, co wyszperałaś w merlinie i zobaczę, czy znajdzie się tam coś
      i dla nas.
      --
      www.kiedybylammala.art.pl
    • Ja mam zdecydowanego słuchowca, w swoich komiksach - jeżeli już pisze (a
      rysowanie i pisanie to udręka na maksa w ogóle) to fonetycznie i jego pani ze
      szkoły radziła nam na przyszłość właśnie mw. to co napisała Verdana.
      Myślę ze koszmar z ortografią czeka nas wielki. Ech..

      --
      Ale coś niedobrze. Bo już tam, panie, gdzieś tam coś tam się kiełbasi, a choć i
      pusto jak w nocy na polu, tam za Lasem, za Gumnem, trwoga i skaranie boże i
      jakby się na co zanosiło; ale każden myślał, że może rozejdzie się po kościach,
      a z dużej chmury mały deszcz i tak to jak z babą, co tarza się, ryczy, jęczy z
      Brzuchem wielkim, Czarnym ach Niemiłosiernym, że chyba Szatana porodzi, a to ją
      tylko kolki sparły; więc po strachu. Ale coś niedobrze i coś niedobrze chyba,
      oj, niedobrze.
      • ortografia w szkole jest wprowadzana "tematycznie" w klasach 1-3 - dzieci uczą
        się zasad, są z tych zasad egzaminowane.
        Ja, jako osoba pisząca raczej poprawnie mimo kompletnej nieznajomości zasad -
        trochę się przeciw temu burzyłam, ale ponieważ młoda mało czyta (niestety) - to
        wsparłam trochę naukę zasad. na wesoło.
        i chyba trochę z tego korzysta.
        --
        Oh, please don't you rock my boat
        'Cause I don't want my boat to be rocking
    • Dogrzebałam się do wątku nt słowników.

      Abepe, zdecydowałaś się na jakiś zakup?

      Mieliśmy słownik Rocławskiego. Chłopcy sobie go przeglądali, ale nam przy przeprowadzce zaginął... Amba!
      Chcę nabyć aby leżał 'pod ręką'.
      Starszy pisze swobodnie, w znaczeniu jak mu pasuje. I generalnie mam wielką porcję zrozumienia dla tej sytuacji. Ale... mam własny przykład osoby, która przez wiele lat borykała się (i nadal boryka) z ortografią... I ja bez słownika, oj...
      • Nie, na razie nic nie kupiłam. W związku z rozpoczęciem roku szkolnego syn zaczął mieć mniej czasu na pisanie:)) Ostatnio cieszy go kaligrafia, więc jak już chce pisać - to ćwiczy pojedyncze pisane litery. Rysował ostatnio wprawdzie mapę nieba opisując planety, ale jakoś sobie poradził.

        Zaczynam się trochę martwić, że nauczycielka, która nie uczy dzieci czytać (te, które nie umieją wkuwają w domu czytanki) może też nie nauczyć ich zasad pisowni. Ale może zasady pisowni jednak nie dotyczą pierwszaków? Coraz bardziej upewniamy się w tym, że po wakacjach syn do tej szkoły nie wróci. Może w innej szkole trafi mu się lepsza nauczycielka?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.