"Wychowanie przez czytanie"
Zaczęłam czytać tę książkę z nadzieją, że da się polecić znajomym rodzicom. Niestety, natknęłam się na wiele dyskusyjnych tez, a już do białości rozgrzał mnie podrozdział: "I jeszcze o ilustracjach" w rozdziale: "Kryteria wyboru książek do czytania dzieciom". Tekst jest niesprawiedliwy, jednostronny i w dodatku u niezorientowanych rodziców może budzić awersję do polskiej ilustracji. Posłuchajcie sami:
"Niektórzy artyści lubują się w strasznych ilustracjach dla dzieci. Przeglądając książki, a nade wszystko almanachy ilustracji, odnosi się wrażenie, że w polskiej szkole ilustracji najbardziej niestosowne są ilustracje pogodne i kolorowe, a określenie "ładne" zdaje się wykluczać ilustratora z dobrego towarzystwa. Ilustracja ma być ambitna i awangardowa. Ładna budzi posądzenie o kicz. Znów nasuwa się przypuszczenie, że podobnie jak z niektórymi książkami, prawdziwym odbiorcą tych obrazów są dorośli, którzy - w zgodzie z obecną modą na brzydotę - doceniają je i nagradzają. Raczymy więc dzieci ponurymi kolorami, zdeformowanymi i drapieżnymi postaciami, nagradzamy grafików za nowatorstwo, jakby ono miało dla małego dziecka jakieś znaczenie. (...) Psychologia dowodzi, że to, co brzydkie i zdeformowane, małe dzieci uważają za złe.(...). Zawsze zachwycam się ilustracjami czeskich grafików w ksiażkach dla dzieci. Są pomysłowe, lekkie, wesołe i piękne. Rodzi się podejrzenie, że Czesi mają więcej empatii wobec dziecka niż nasi artyści."
(Irena Koźmińska, Elżbieta Olszewska: "Wychowanie przez czytanie". Warszawa: Świat Książki, 2010, s. 121-122.
Ładnie została podsumowana praca różnorodnych, rodzimych ilustratorów dziecięcych. Najbardziej niepokoi mnie to, że ktoś, kto sięgnie po tę książkę aby dopiero zapoznać się z tematyką, z góry zostanie negatywnie zaprogramowany i może nie sięgnąć już po ksiażki Pawła Pawlaka, Ewy Kozyry-Pawlak, Eli Wasiuczyńskiej, Agnieszki Żelelewskiej, Jony Jung... długo by wymieniać.