• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Bracia Lwie Serce - możecie czytać na głos?

  • 22.09.11, 18:27
    Uznałam, że ośmiolatek już dorósł do tej książki, więc zamówiłam (poza tym podoba mi się nowa seria NK z książkami AL). Wczoraj przeczytałam recenzję Joanny Olech z Tygodniku Powszechnym i przypomniało mi się, że to taki straszny wyciskacz łez. Zastanawiam się teraz czy dam radę bez ściśniętego emocjami gardła tę książkę na głos przeczytać. Ale nie chcę dawać synowi do samodzielnej lektury. Co robicie w takich sytuacjach, gdy głos Wam się łamie i nie udaje się wyartykułować żadnego dźwięku? Mnie się zdarzało, że prosiłam syna, żeby jakiś fragment przeczytał sam. I nie chodzi o to, że chciałam ukrywać swoje emocje, czasem po prostu nie chciałam sugerować mu jak jakiś fragment odebrać.
    Edytor zaawansowany
    • 22.09.11, 21:11
      Braci jeszcze nie czytaliśmy, ale mamy kilka książek w naszej historii, które nas w jakiś sposób wzruszyły i ścisnęły za gardło. Bardzo lubię te wspólne momenty wzruszeń przy lekturach. Nigdy się ich nie wstydzę, przeciwnie, uważam za coś bardzo pozytywnego.
      • 22.09.11, 21:15
        alistar1 napisała:

        > Braci jeszcze nie czytaliśmy, ale mamy kilka książek w naszej historii, które n
        > as w jakiś sposób wzruszyły i ścisnęły za gardło. Bardzo lubię te wspólne momen
        > ty wzruszeń przy lekturach. Nigdy się ich nie wstydzę, przeciwnie, uważam za co
        > ś bardzo pozytywnego.

        Ja też się nie wstydzę:))
        Ale czasem zatyka mnie na dłużej, albo po prostu nie mogę ruszyć dalej.

        Ostatnio tak się zdarzyło przy "Czy wojna jest dla dziewczyn?" Po prostu paraliż krtani.
        • 22.09.11, 21:29
          Mnie nieodmiennie wzrusza końcowe stwierdzenie bohaterki "Innego życia", która po swoich przygodach z zamianą na domy, mówi z całą mądrością dziecka: "Moje życie jest najlepsze". Jedno zdanie, a mnie zatyka.

          Książki wojenne mają do siebie wzruszenie. My również siedziałyśmy wbite w kanapę po "Asiuni".
          • 22.09.11, 21:48
            Ech, nie mogę się tych Braci doczekać, najwyżej będę chlipać i szeptać. Przez Mio, mój Mio jakoś przebrnęłam, chociaż też czasem było ciężko. Problem numer dwa - młodszy brat (on się nie da wyprosić z pokoju).
    • 22.09.11, 22:09
      W moim domu był to problem. I "Braci.." i "Mio ..." czytałam na głos starszemu synowi około ośmioletniemu, ale młodsza córka , czteroletnia, nie była w stanie słuchać. To było za mocne i za trudne. Musieliśmy czekać aż zaśnie. Ona wróciła do tych książek tez jako ośmiolatka. Pozdrawiam. Barbara Gawryluk
      • 22.09.11, 23:03
        barbro5 napisała:

        > W moim domu był to problem. I "Braci.." i "Mio ..." czytałam na głos starszemu
        > synowi około ośmioletniemu, ale młodsza córka , czteroletnia, nie była w stanie
        > słuchać. To było za mocne i za trudne. Musieliśmy czekać aż zaśnie. Ona wrócił
        > a do tych książek tez jako ośmiolatka.

        Właśnie! Chyba trzeba będzie na czas czytania zrobić podział czytania na dobranoc - tata jednemu w ich pokoju, ja drugiemu w naszym. Nie ma innej rady.

        Swoją drogą, Pani Barbaro, podczas czytania "Małych bohaterów" też mnie chwilami zatyka!
    • 22.09.11, 23:17
      Ja tak miałam przy czytaniu jak Emil ze Smalandii próbuje saniami dowieżć chorego Alfreda do lekarza, za Mio czy Braci Lwie serce nawet nie chcę się brać....
      • 22.09.11, 23:28
        agni71 napisała:

        > Ja tak miałam przy czytaniu jak Emil ze Smalandii próbuje saniami dowieżć chore
        > go Alfreda do lekarza, za Mio czy Braci Lwie serce nawet nie chcę się brać....

        Agni, a co ja mam powiedziec, skoro nieodmiennie mam wielka kluche w gardle i lamiacy sie glos pod koniec czytania "Patrz, Madika, pada snieg"...??
      • 22.09.11, 23:29
        agni71 napisała:

        > Ja tak miałam przy czytaniu jak Emil ze Smalandii próbuje saniami dowieżć chore
        > go Alfreda do lekarza, za Mio czy Braci Lwie serce nawet nie chcę się brać....

        AL chwyta za serce nie raz. Przy ostatnich zdaniach "Patrz, Madika pada śnieg" płaczę jak bóbr.

        Jaki rzewny wątek na te ostatnie godziny lata:)
        • 22.09.11, 23:35
          Zdarza mi sie na spotkaniach autorskich z dziećmi rozmawiać o tym, czy takie wzruszające książki sa potrzebne. Zdecydowanie tak, odpowiadają dzieci, ale właśnie od ośmiu lat w górę.
          Lubią się wruszać. B. Gawryluk
          • 23.09.11, 00:08
            Ja po wakacyjnej wizycie w Vimmerby przyniosłam ostatnio do domu Nilsa Paluszka, żeby poczytać 7-latkowi. Przeczytałam testowo najpierw sama, pociągając nosem, żeby sprawdzić, czy przejdzie - i nie. Nie odważyłam się synkowi pokazać - zapłakałby się z żalu nad głodnym, pozostawianym samotnie w domu chłopcem. Braci zna na razie tylko z filmu, ale mam wrażenie, że nie wszystko zrozumiał. Muszę z takimi lekturami jeszcze trochę poczekać.
            • 23.09.11, 12:29
              joanna05 napisała:

              > Ja po wakacyjnej wizycie w Vimmerby przyniosłam ostatnio do domu Nilsa Paluszka
              > , żeby poczytać 7-latkowi. Przeczytałam testowo najpierw sama, pociągając nosem
              > , żeby sprawdzić, czy przejdzie - i nie. Nie odważyłam się synkowi pokazać - za
              > płakałby się z żalu nad głodnym, pozostawianym samotnie w domu chłopcem. Braci
              > zna na razie tylko z filmu, ale mam wrażenie, że nie wszystko zrozumiał. Muszę
              > z takimi lekturami jeszcze trochę poczekać.

              A nie, ja serwuję dzieciom smutki w literaturze. Nich się zapłaczą, będą słusznie płakać! Bez takich doświadczeń wielu rzeczy nie zrozumieją.
          • 23.09.11, 12:28
            barbro5 napisała:

            > Zdarza mi sie na spotkaniach autorskich z dziećmi rozmawiać o tym, czy takie wz
            > ruszające książki sa potrzebne. Zdecydowanie tak, odpowiadają dzieci, ale właśn
            > ie od ośmiu lat w górę.
            > Lubią się wruszać. B. Gawryluk

            I rozumiem, że w tym wieku jeszcze raczej wzruszenie identyfikują z pewnym smutkiem.Czy mówią coś o wzruszeniu spowodowanym radością? Zastanawiam się jak jest z rozumieniem płaczu. Kiedy dzieci rozumieją, że można także płakać z radości, że zdarza się śmiech przez łzy (o ile nie miały takich doświadczeń, bo przecież nie musiały mieć).
    • 23.09.11, 09:16
      To ja nie będę oryginalna. Notorycznie płaczę nad ostatnią stroną "Patrz, Madika, pada śnieg". Nie byłam w stanie przeczytać ostatnich zdań "Wojna nie jest dla dziewczyn". Z tego powodu nie czytam też głośno niewielkiej książeczki "Kiedyś". Niedawno odgrzebałam swój egzemplarz "Braci Lwie Serce", na razie przeczytałam sama... i chyba poczekam z głośnym czytaniem. Nawet nie ze względu na swoje emocje, z tym sobie dam radę, ale ze względu na dzieci, nie dorosły.
      --
      ...suma tych możliwości, mąk, definicji i części jest tak nieobjęta i tak niepojęta oraz nie dająca się wyczerpać, iż z najgłębszą odpowiedzialnością za słowo i po najskrupulatniejszym rozważeniu trzeba powiedzieć, że nic nie wiadomo, cip cip kurka.
      • 23.09.11, 12:33
        cipcipkurka napisała:

        > To ja nie będę oryginalna. Notorycznie płaczę nad ostatnią stroną "Patrz, Madik
        > a, pada śnieg".

        To jest nas cały klub:)


        Nie byłam w stanie przeczytać ostatnich zdań "Wojna nie jest dl
        > a dziewczyn".

        Mnie się także głos łamał, ale musiałam czytać, bo mój syn nie chciał tego fragmentu czytać samodzielnie, pisałam o tym tu.
    • 23.09.11, 10:17
      Ja tak mam z książką "Esben i duch dziadka" - chciałam czterolatkę delikatnie wprowadzić w kwestię umierania, ale przezornie przeczytałam najpierw sama. No i fontanna łez, nie chcę córce przekazać swoich emocji w tej materii więc książka czeka na półce.
      Znacznie lepiej poszło mi przy "Żegnaj panie Muffinie!" i teraz co jakiś czas słyszę np. "a jak umrę to dasz mi pizzę i ciastolinę?" :D. Jednak morał pozostał.
    • 23.09.11, 16:51
      Braci Lwie Serce nie czytałam synowi, ale wzruszyłam się przy ''Czy umiesz gwizdać, Joanno", bo właśnie umierała moja babcia. Mój syn się zdzwił. Widocznie wg niego jestem mechagodzillą.
      --
      Czytajcie!
      Oglądajcie!
    • 23.09.11, 18:35
      Abepe, chyba jakoś telepatycznie krążą u nas te same tematy;
      Czytamy właśnie z dziećmi ponownie "Pipi" - po łódzkim spektaklu w "dorosłym" (dotychczas) teatrze. I wyszedł tam jakoś bardzo "na wierzch" wątek nostalgii, nieobecnych rodziców.
      Ja do tego, dla siebie, dołożyłam Podsiadło i akurat jego felieton o podejmowaniu tematu śmierci przez Astrid Lindgren...
      "Bracia Lwie serce" jeszcze czekają.

      Generalnie to chyba jakoś nieczuła jestem - "publiczne" czytanie rzadko wywołuje u mnie skrajne emocje; dwa razy miałam problem w przedszkolu, podczas gościnnego czytania - "Kosmity" i "Czy umiesz gwizdać Joanno?" (wymienione przez Steffę).
      Dzielnie przebrnęłam dalej. Ale chyba to robi (?) dobre wrażenie na dzieciach - odbrązawia to dorosłego?!

      Jeśli płaczę przy czytaniu, to raczej intymnie - ostatnio zadziwił mnie Wańkowicz i siła jego "Ziela na kraterze", które kiedyś ze względu na to, że to lektura, uważałam za ramotę.
      Kilka miesięcy temu spłakałam się jak bóbr przy ostatnich stronach.
      --
      pozarozkladem.blogspot.com/
      pociąg do czytania
      • 23.09.11, 19:52
        Dosyć często przy głośnym czytaniu ( nie tylko Astrid Lindgren) głos mi się łamie, dlatego "Braci Lwie Serce" jeszcze nie miałam odwagi wyciągnąć z półki.
        Anno, świetnie Cię rozumiem z tym Wańkowiczem - w wakacje sobie przypominałam po latach i byłam zadziwiona tak silną reakcją - "spłakałam się jak bóbr" to doskonałe określenie. Nigdy wcześniej "Ziele na kraterze" nie robiło na mnie takiego wrażenia. Tłumaczę to sobie tym, że nigdy wcześniej nie czytałam tego jako matka - a dopiero kiedy się ma dzieci można to naprawdę zrozumieć...
        --
        www.kiedybylammala.art.pl
        • 30.01.14, 23:18
          No wlasnie:) przeczytalam "Ziele na kraterze" po raz drugi jako mama i straszliwie mna to wstrzasnelo. Do wielu ksiazek o np. Holocauscie juz chyba nie wroce, nie obejrze "Zycie jest piekne" Benigniego i innych podobnych. Nie bylam w stanie sie tez ostatnio pozbierac po "Drodze" McCarthy'ego.
          Z dzieciecych placze oczywiscie na Madice i troche mnie sciskaja za gardlo "Trzy pytania" Mutha
          • 31.01.14, 09:29
            dwellajna napisał(a):

            Nie bylam w sta
            > nie sie tez ostatnio pozbierac po "Drodze" McCarthy'ego.

            Widziałam, że gdzieś "Droga" leciała ostatnio w tv i sugerowałam mężowi, że może byśmy obejrzeli. Ale on twierdzi, że wystarczy mu książka i filmu nigdy nie obejrzy. I pewnie ma rację.
            • 31.01.14, 10:18
              Ale on twierdzi, że wystarczy mu książka i filmu nigdy nie
              > obejrzy. I pewnie ma rację.

              Ma absolutną rację. Film jest bardzo dobry, ale nie oszczędza, a po rodzicu przejeżdża po prostu walcem.
    • 24.09.11, 17:50
      Mój syn wie, że ja mam oczy w mokrym miejscu i ryczę na wszystkim, filmach (przyrodniczych też) , bajkach , przy książkach. Przy każdej z tych fontann jest okazja o porozmawianiu o emocjach, bo moje dziecko czuło się wściekłe, gdy czuło smutek i żal (jak były takie momenty w książkach/filach) i musieliśmy przewałkować temat, że smutek i wzruszenie to nic gorszego, złego, wartego złości. To jest pewien stan i nie należy go bezsensownie tłumić.
      • 30.01.14, 22:09
        I kto się zdecydował na "Braci Lwie Serce"?

        Ja odczekałam jednak, żeby młodszy dorósł do lektury, żeby nie trzeba było go wyganiać z pokoju.

        Skorzystałam z ferii i właśnie kończymy (z pierwszakiem i czwartoklasistą). Początek oczywiście sparaliżował mi gardło, próbowałam czytać przez łzy, ale mnie kompletnie zatkało. Starszy sam zaproponował, że przejmie czytanie.
        Więc 10 latka wciągnęło bardzo, niespełna 7latek reaguje różnie - co jakiś czas zaczyna się kręcić i życzy sobie, żeby przerwać albo wyciąga ostentacyjnie inną książkę i czyta nam co śmieszniejsze fragmenty swojej lektury, a w innych momentach - protestuje gdy przerywam, lub nagle odkłada swoją książkę i wsłuchuje się w mój głos.
        • 30.01.14, 22:20
          U nas Braci przeczytała Jungowska, w dodatku kilka razy. Mio został odebrany emocjonalnie, ale bez płaczu. Największe wzruszenie wzbudziła do tej pory u córki Jest taka historia (o Korczaku). Teraz kończy ją syn - bardzo ciekawa jestem, jak on zareaguje.
          --
          Moja dziewczynka
          Moj synek
    • 31.01.14, 02:11
      Ja to w ogóle się nie nadaje. Mój mąż mawia, że jak Kaczor Donald niechcący do dziury w chodniku wleci to też płaczę. Coś w tym jest. Kiedy czytałam dzieciom "Lew, czarownica i stara szafa" to rozszlochałam się na dobre 5 min, taki biedny był ten Aslan. Przy "Zielu" płaczę zawsze, poszukiwania Krysi w zrujnowanej Warszawie to nadal jeden z najbardziej wstrząsających opisów jakie czytałam. "Madika" rzecz jasna wzruszająca, ale dla mnie to nawet Basia, która mówi, że jej mama jest najwspanialsza jest wzruszająca. Nikomu nie wytykając, ale przy "Pisklaku" też płakałam. Lubię sobie popłakać. Przy "Rilli ze Złotego Brzegu" płaczę gdzieś od połowy aż do końcowego "Tak, Kssysiu".
      Moje dzieci już przywykły, że jak tak dziwnie przerywam to nie należy mnie popędzać.

      --
      "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.