Proszę podzielcie się doświadczeniem.
Moje dziecko, zapalony czytelnik od lat, teraz w 3 klasie, 9 lat. Czyta wszystko od dawna, jego bo piotr zła pęka w szwach. I teraz w szkole mają przeczytać Dzieci z Bullerbyn. I problem. Odrzuca go na odległość. No nie może się do tego zmobilizować, nie mam pojęcia dlaczego. Wziął na ferie, miał czytać, wszyscy go zachęcali, koleżanki chciały mu nawet czytać - dla niego wszystko tylko nie to!
Wiem, że to dla niego nie problem, jakoś darowałam (zostało mu ok. Połowy), myśląc przeczyta jak wrócimy. Dalej nic. W końcu wczoraj zaczęła się szkoła no i już zaczynają omawiać, więc wczoraj kazaliśmy mu przeczytać. Z płaczem i dopiero w łóżku zaczął czytać. Na dzisiaj zostały mu jeszcze 3 rozdziały.
I moje pytanie: co robić w takich sytuacjach? Czytać za niego na głos? Zmuszać do samodzielnego czytania? Kupić audiobook, bo akurat jest? Zgłosić Pani, że on nie przeczyta, usprawiedliwić? Zakazywać innych przyjemności dopóki nie przeczyta?
To lektura, więc jednak chyba musi. Nie chciałabym już mu pokazywać, że może znależć pewnie gdzieś jakieś skróty, streszczenia itp. Sama zresztą nie wiem gdzie, za moich czasów nie było...
Inna rzecz, że zastanawiam się czy on coś z tego zapamiętuje, gdy czyta tak na siłę???
Podzielcie się swoim zdaniem, please
--