Dodaj do ulubionych

Blogi i recenzje

23.01.13, 10:33
Jak oceniacie recenzje na blogach?

Ja bym chciałabym wiedzieć jasno i wyraźnie, kiedy ktoś z blogowiczów współpracuje z wydawnictwem i dostaje książkę, a kiedy sam sobie kupuje/wypożycza i ją recenzuje.
Co prawda formuła: "Dziękuję wydawnictwo za udostępnienie książki." wydaje mi się śmieszna, bo księgarnie też udostępniają klientom książki, tyle że trzeba za nie zapłacić ;) Chyba że później bloger zwraca książkę? No właśnie jak to jest?
--
„My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
Edytor zaawansowany
  • rykam 23.01.13, 10:46
    Nie sądzę, żeby zwracali ;) Koszt przesyłki to często połowa cen książki.

    Już trochę było o tym ostatnio tu.

    Ja mam podobne podejście do basca_basca i na blogach szukam głównie podglądu do środka książki lub innych praktycznych informacji, które mogą umknąć przy oficjalnym opisie książki.
  • basca_basca 23.01.13, 10:53
    Dzięki Rykam, nie pamiętałam w którym to wątku już było.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • rykam 23.01.13, 10:56
    Haha :D A ja jestem zakręcona i nie spojrzałam, że to Ty jesteś autorem wątku :) Coś dziś nie tak z ciśnieniem ;)
  • basca_basca 23.01.13, 11:05
    Haha :) kawka jak nic się przyda ;)
    Ale za to od razu wyszukałaś wątek!
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • rykam 23.01.13, 11:08
    Nie musiałam akurat szukać, bo pamiętałam od czego zaczął się temat ;)
  • sylwina76 23.01.13, 12:27
    Trochę o tym było też wpaść do sieci - czyli blogi....
  • anna_mrozi 23.01.13, 12:29
    Oo i widzę, że ominął mnie ciekawy wątek.
    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • ammbrozyjka 23.01.13, 21:07
    na mnie podgląd do książki działa jak płachta na byka (albo jak zajawka filmu - obecne w 2' de facto pokazują cały film), bo odziera ją z całego suspensu, pozbawia mnie przyjemności samodzielnego odkrywania składu, ilustracji, całości... mam więc wątpliwości, czy różne podglądy nie są swego rodzaju 'spoilerami' - dla mnie osobiście tak!

    w blogach szukam li i jedynie osobistej opinii blogowicza; mam parę 'zaufanych'/sprawdzonych blogowiczów, którzy działają z potrzeby serca, a nie chęci szybkiego zapełnienia sobie biblioteczki i 'zaliczenia' poszczególnych tytułów (czasem kilku w jeden wieczór, sądząc po częstotliwości wpisów); są wśród nich 'współpracujący z wydawnictwami' (tzn. otrzymujący egz. do recenzji), ale po pierwsze wspominają o tym fakcie jednoznacznie, a po drugie w wyjątkowych okolicznościach. Takie blogi nie służą do osobistego lansu, ale wyrażenie własnej fascynacji książką, czytanie, autorem, zarażenia manią czytania. To lubię!
  • anna_mrozi 23.01.13, 12:23
    A co by Cię nie śmieszyło w miejscu ""Dziękuję wydawnictwo za udostępnienie książki."?

    I co to znaczy według Ciebie "współpracować z wydawnictwem"?

    Pytam z ciekawości, jak to wygląda "z drugiej strony", bo nie czuję się przysłowiowymi nożycami i żyję w zgodzie z własnym sumieniem i poglądami :)
    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • basca_basca 23.01.13, 13:10
    > A co by Cię nie śmieszyło w miejscu ""Dziękuję wydawnictwo za udostępnienie ksi
    > ążki."?
    Informacja że dostaje bloger książkę za darmo. Chodzi mi o użycie bardziej jednoznacznych słów.

    Współpracę z wydawnictwem rozumiem jako otrzymywanie za darmo książki do zrecenzowania.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • abepe 23.01.13, 22:48
    anna_mrozi napisała:

    > A co by Cię nie śmieszyło w miejscu ""Dziękuję wydawnictwo za udostępnienie ksi
    > ążki."?
    >
    > I co to znaczy według Ciebie "współpracować z wydawnictwem"?

    To pierwsze akurat mnie wystarcza i rozumiem o co chodzi. To drugie jest nieco niezręczne - "współpracować z wydawnictwem" oznacza według mnie - np. "pomagać", "brać udział w promocji", "pracować dla wydawnictwa", ale na pewnie nie - "rzetelnie i krytycznie (nie w znaczeniu negatywnie) ocenić książkę". Współpraca w kimś oznacza jakiś rodzaj zależności.
    O, proszę, wikipedia mnie popiera.
  • steffa 23.01.13, 12:46
    Co to ma za znaczenie - zwraca czy nie? DOSTAŁ, nie musiał kupić. Co to znaczy dla czytelnika? Każda wiadomość wymaga weryfikacji odbiorcy. "Świętej prawdy" nie usłyszysz z żadnych mediach. Na podstawie doświadczenia z danym medium, wyrabiasz sobie zdanie. Dzięki blogom w ogóle wiesz, co się dzieje "w książce dla dzieci".
    Ale chyba doskonale wpisuje się w ten temat następująca audycja:
    www.polskieradio.pl/8/2222/Artykul/767716,Blogi-–-nowy-sposob-opisywania-kultury?fb_source=ticker&fb_action_ids=527520683935572&fb_action_types=og.likes
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • abepe 23.01.13, 12:51
    Bardziej niż to czy dostał czy nie dostał interesuje mnie to, co bloger ma do powiedzenia. 99% blogowych notek o książce nie ma nic wspólnego z recenzowaniem. Jest kilka blogów, na które z przyjemnością zaglądam, bo oprócz opisu książki dostaję ciekawe wnioski i pogłębienie tematu. Resztę omijam.
  • basca_basca 23.01.13, 13:03
    > Co to ma za znaczenie - zwraca czy nie? DOSTAŁ, nie musiał kupić.
    Bo jakoś tak mamy - my ludzie, że czujemy się zobowiązani wobec tego kto dał. Jedni są bardziej "asertywni" inni mniej. Dlatego oczekuję informacji. To jest dla mnie też świadectwo jakiejś uczciwości.
    Co nie zmienia faktu, że muszę weryfikować wiadomość, niezależnie od tego jakie powiązania ma bloger z wydawcą.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • steffa 23.01.13, 13:22
    Ale dziennikarze DOSTAJĄ produkty, o których piszą. Redakcje DOSTAJĄ książki do recenzji, od wydawcy zależy, co będzie w programie, bo chociaż sam schowany jest w reżyserce, dobiera sobie gości. Różnica: większość blogerów robi to hobbystycznie, dziennikarze traktują to jako pracę. Nie ma co demonizować. Myślisz, że gazeta, ta tu, matka tego forum jest bardziej obiektywna?
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • steffa 23.01.13, 13:22
    "wydawca" to w moim wywodzie "dziennikarz", tak nazywa się osobę, która "wydaje program".
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • basca_basca 23.01.13, 13:29
    Nie demonizuję. Pisze o mich spostrzeżeniach.
    Wyborczej nie czytam.
    Bloger sprawia wrażenie osoby niezależnej (robi coś hobbistycznie) i to jest jego wartość. Właśnie czy jeszcze?
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • basca_basca 23.01.13, 13:33
    Piszę głównie o osobach "niezależnych". Ty Steffo jako dziennikarka nie jesteś zwykłym, anonimowym blogowiczem.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • anna_mrozi 23.01.13, 14:51
    Myślę, że wartością bloggera jest raczej to czy ma coś do powiedzenia i jak to robi.

    A czy "sprawia wrażenie osoby niezależnej"? Czy sądzisz, że wpis "dostałam tę książkę za darmo" sprawę załatwi? Wg mnie nie. Czy wyklucza to uczciwość i mówienie/pisanie ważnych rzeczy przez osoby wg Ciebie "zależne" (czyli związane z branżą)? Chyba nie.
    Głosujesz przecież "nogami" - idziesz tam, gdzie znajdziesz coś interesującego, przegląd interesującej dziedziny, radę itp.

    PS. nigdy nie jest "za darmo" - przygotowanie porządnego wpisu i prowadzenie bloga regularnie to kupa pracy.



    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • abepe 23.01.13, 14:53
    basca_basca napisała:

    > > Co to ma za znaczenie - zwraca czy nie? DOSTAŁ, nie musiał kupić.
    > Bo jakoś tak mamy - my ludzie, że czujemy się zobowiązani wobec tego kto dał. J
    > edni są bardziej "asertywni" inni mniej. Dlatego oczekuję informacji. To jest d
    > la mnie też świadectwo jakiejś uczciwości.

    Ale może nie dostał, ale chciałby dostawać, więc napisze miło?


    > Co nie zmienia faktu, że muszę weryfikować wiadomość, niezależnie od tego jakie
    > powiązania ma bloger z wydawcą.

    Oczywiście, jak widzę "recenzję" składająca się z 10 zdań, albo o poziomie pracy licealnej, to nie sprawdzam czy dostał czy nie.

    Ale szczerze mówiąc na razie tylko u Zorro czytałam krytyczne recenzje w sytuacji, gdy DOSTAŁ. Podejrzewam, że większość blogerów nie pisze wcale zamiast niepochlebnie.
  • anna_mrozi 23.01.13, 15:01
    Nie tylko u Zorro ;) ale może nie tak zjadliwie :)

    > Podejrzewam, że większość blogerów nie pisze wcale zamiast niepochlebnie.
    Nad tym też się zastanawiałam. Jest taki "zwyczaj", ale może wynika raczej z tego, że szkoda czasu na pisanie o tym, co nie zachwyca? Mnie szkoda. Bo trzeba wybierać, także np. pomiędzy dyskutowaniem na forum a tworzeniem kolejnego wpisu ;)

    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • lamajo 23.01.13, 15:07
    tylko ,że u ZORRO tzw. znajomości nie mają wpływu na opinię ;-)
  • abepe 23.01.13, 21:48
    anna_mrozi napisała:

    > Nie tylko u Zorro ;) ale może nie tak zjadliwie :)

    A tak, przypominam sobie Twoją chłodną ocenę tekstu "Lalki Lolka";)

    > > Podejrzewam, że większość blogerów nie pisze wcale zamiast niepochlebnie.
    > Nad tym też się zastanawiałam. Jest taki "zwyczaj", ale może wynika raczej z te
    > go, że szkoda czasu na pisanie o tym, co nie zachwyca? Mnie szkoda. Bo trzeba w
    > ybierać, także np. pomiędzy dyskutowaniem na forum a tworzeniem kolejnego wpisu
    > ;)

    Ok, to wolę żebyś dyskutowała na forum;)
  • pe_pawlak 25.01.13, 14:36

    abepe napisała:

    > Ok, to wolę żebyś dyskutowała na forum;)

    A ja właśnie wolałbym, żeby blogerzy znajdowali czas również na krytyczne recenzje :-)

    Przyłączam się do głosów mówiących, że krytyka jest niezbędna. Po to, żeby cały okołoksiążkowy system powiązanych ze sobą "elementów" - twórców, wydawców, pośredników (sprzedawców, bibliotekarzy) i odbiorców - funkcjonował jako tako sensownie i zawierał w sobie szansę na rozwój zarówno całości tego "układu", jak i poszczególnych jego składowych. Od krytyki może zacząć się rozmowa, a w jej konsekwencji - zmiana. Peany rzadko kogo motywują do wysiłku.

    Krytyki książek "dziecięcych" nie ma w tym kraju wiele. Poważne blogi mogłyby tę lukę wypełnić, ale wtedy ich autorki/autorzy nie mogą ograniczać się jedynie do wskazywania "o to fajne i tamto też", niezależnie od poziomu erudycyjnego i rzeczowości swoich wypowiedzi. Argument "szkoda czasu" brzmi przekonująco tylko w wypadku hobbystów; jeżeli blog ma poważne ambicje odpowiedzialnego uczestniczenia w systemie funkcjonowania książek, edukowania w obszarze sztuki i kreowania wrażliwości, chyba nie może się nim zasłaniać (opinie że taka polaryzacja recenzenckiej części blogosfery - oceny niezobowiązujące, "lifestyle'owe" vs. krytyka głębsza - rysuje się w krajach, które wyprzedzają nas w kulturze internetowej, pojawiły się chyba również w linkowanej audycji PR II).

    Rzeczowej, nie unikającej krytyki, sprawiedliwej oceny książek potrzebują - z mojego punktu widzenia - wszyscy aktorzy tej sceny.
  • basca_basca 25.01.13, 21:07
    Lubię to!
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • anna_mrozi 29.01.13, 09:36
    > A ja właśnie wolałbym, żeby blogerzy znajdowali czas również na krytyczne recen
    > zje :-)

    Znajdują :)

    Zgadzam się, że krytyka jest niezbędna. Lecz "krytyka" to nie tylko wytykanie tego jest "bee", zresztą sam zwróciłeś na to uwagę.

    Z drugiej strony - zwróćcie uwagę, że bloggerów raczej nie traktuje się poważnie (w formalnym obiegu wypowiedzi o kulturze). Skąd się więc żądanie, aby kreowali wygląd "tej sceny"? A przecież kreować można poprzez postawę "zobaczcie" jak to fantastycznie działa...
    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • pe_pawlak 30.01.13, 15:56
    Przyznaję, że o krytykę w tym najbanalniejszym słowa znaczeniu dopominam się również z przyczyn całkiem egoistycznych - potrzebuję jej do kontroli tego, co sam robię :-)

    Szerszy kontekst naszkicowałbym porównaniem, wybaczcie, że z gruba ciosanym i patetycznym. Żeby statek, którym płyniemy, mógł kontynuować podróż, chwalenie prędkości, piękna buchającej pary, czy pożywności dań podawanych w mesie może nie wystarczyć. Jeżeli kapitan spałby na mostku, a w ładowniach zbierała się woda, dobrze byłoby mówić o tym głośno. Potrzebny jest ogląd całościowy. Dla bezpieczeństwa pasażerów i załogi; dla higieny.

    Wobec tego, co zauważamy wszyscy, a o czym wspomniała tu steffa, uwiądu kultury w mediach tradycyjnych, a szczególnie nieobecności w nich komentarzy dotyczących "niepoważnych" książek zwanych "dziecięcymi", Internet staje się coraz ważniejszą platformą dla wymiany opinii; niezależnie od tego, czy są "recenzjami" z punktu widzenia definicji encyklopedycznych, czy nie :-) . Stąd moje marzenie, by te refleksje, które znajduję na blogach, były "pełne", by dotyczyły rzeczy - w odczuciu blogerów - zarówno dobrych, jak i złych.

    Internet zdemokratyzował dostęp do publicznego wypowiadania się (tak jak komputery uczyniły "grafikiem" każdego), a jakość i charakter tego, to co zawrzemy w wypowiadanych w nim komunikatach zależy wyłącznie od ich autorów. Jasne, że duża część blogerów dzielić się będzie wyłącznie pozytywnymi emocjami wywołanymi obcowaniem z książkami; to piękne i niech tak zostanie. Mam jednak wrażenie, że są tacy (i nie mówię o publikujących w sieci zawodowych krytykach), którzy medium internetowe wykorzystują do dzielenia się głębszymi analizami. Ich blogi traktuję wyjątkowo poważnie i do nich kieruję swój apel :-)
  • steffa 23.01.13, 13:25
    Ja już wypowiadałam się na ten temat w poprzednim wątku i włączyłam się tu w zasadzie jedynie po to, żeby wrzucić link do audycji "na temat". Ale dodam jeszcze: o wiele bardziej szkodliwy dla recenzji krytycznych jest nie fakt, że piszący DOSTAJE książkę, lecz fakt, że piszący ZNA autora książki. A w polskim świecie krytycznym jest to nie do uniknięcia. Nie robi się "kuku" koledze.
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • basca_basca 23.01.13, 13:30
    O ciekawe.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • steffa 23.01.13, 13:59
    Poza tym wiele mediów opiniotwórczych zaplątana jest w różne produkcje poprzez nić sponsoringów. Zatem recenzje wypada czytać raczej mając na uwagę nazwisko recenzenta i naszą w niego wiarę, nie medium, w którym występuje.
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • lamajo 23.01.13, 14:23
    Ponieważ kilka razy nacięłam się na recenzje książek na blogach - szukam tam podglądu,choć recenzje czytam ,ale nie sugeruję się nimi przy wyborze książki .Drażni mnie poprawność wielu "recenzji" - pisane są tak ,aby nie narazić się wydawnictwu ( ? ) - poniekąd jestem to w stanie zrozumieć ;-) .Wkurza "kolesiostwo" czyli znajomość blogera z pisarzem ,bądź ilustratorem,która ma ogromny wpływ na ocenę książki .W wielu wypadkach nie ma sensownej,konstruktywnej krytyki ,ale emocjonalność i streszczenie...
    Dziwi mnie,że z biegiem czasu posty stają się coraz krótsze i pisane "na kolanie"
    Rozumiem jednak ,że początki są trudne.
    Mimo wszystko cieszę się jednak ,że blogerzy robią w tym temacie cokolwiek ,bo temat literatury w mediach obecny jest w mikroskopijnych dawkach .Jedynie w internecie można być "w temacie" na bieżąco.
  • anndelumester 23.01.13, 14:29
    O, dziękuję za wątek :)
    Teraz na szybko, bo feriuję, a pisanie ze stoku z telefonu jest bardzo niewygodne.
    Swoje zdanie o zawartości blogów i wartości notek informacyjnych, bo trudno to co tam jest nazwać rzeczową recenzją, wyraziłam w innym wątku.
    Ponieważ przez wiele lat pracy polegającej głownie na pisaniu info dla "dziennikarzy", których praca nad tymi info ograniczała się do copy/past oraz blogerek - praca jw. oraz inspirowaniu mediów produktami - na pierwszy rzut oka widzę czy autor njusa czytał to, o czym pisał, czy z tej radości, że dostał coś darmowego (tak , wiem, żenada, ale ludzi cieszą/dowartościowują tak kuriozalne podarki, że w tej materii nic mnie nie zdziwi) wkleił do swojego medium to, co miał wkleić.
    Ponieważ kultura mediów w ogóle przez ostatnie 15 lat spadła, moim zdaniem, mocno na ryj (ostro, ale merytoryczne dyskusje na temat, spory, rzeczową krytykę i w ogóle jako taki dyskurs słyszę tylko w PR2 radia i czasami w TVP Kultura - tak jest), wszelkie "recenzje" kulturalne i produktowe nie traktuję serio. A raczej traktuję jako reklamę/kryptoreklamę/ściemę.
    Marzy mi się niezależne medium nt kultury dla dzieci, które byłoby niezależne i opiniotwórcze, a także pracowało według wysokich standardów i wymagało od wydawców, twórców etc. wysokiej jakości produktu. Ale zdaję sobie sprawę, że w realiach dzikiego kapitalizmu jest to marzenie ściętej głowy. Pozostaje polegać tylko na własnym, udoskonalonym przez lata detektorze g...
    Pozdrawiam, żałując, że taka fajna dyskusja mnie omija.

    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • anna_mrozi 23.01.13, 14:57
    > Marzy mi się niezależne medium nt kultury dla dzieci, które byłoby niezależne i
    > opiniotwórcze, a także pracowało według wysokich standardów i wymagało od wyda
    > wców, twórców etc. wysokiej jakości produktu.

    I wyjdzie na to, że uprawiamy czarnowidztwo... Ale kto miałby zasiadać w takim gremium?
    Patrz: Nominacje do Książki Roku 2012 i występ "z bigosem" jurorki...

    Pamiętajmy, że nie ma "obiektywnych" decyzji - zawsze zaważy czyjaś subiektywna ocena. Zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że "coś", "ktoś" godzi w czyiś światopogląd... Czy kultura adresowana do dziecka nie jest bardzo "politycznym" produktem? (przynajmniej ta, która w jakikolwiek sposób angażuje się w sprawy, problemy, tematy nas otaczające)...
    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • steffa 23.01.13, 15:12
    Ale o kulturze dla dzieci w ogóle dopiero zaczyna się mówić / pisać krytycznie. Do niedawna po prostu odnotowywano. Wyszło to i to, pokazuje się to i tamto.
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • basca_basca 23.01.13, 19:03
    Z tym obiektywizmem nie jest tak źle.
    Wg mnie krytyk powinien zastanowić się nad jakimś kluczem, wg którego coś ocenia. I tego jakoś się trzymać.
    Np. czytając ostatnią twoją i czytanek recenzję wiadomo jakiej książki - uważam, ze obie starają się być obiektywne, tyle tylko że patrzycie na książkę z innego punktu widzenia. Innymi słowy innego klucza używacie.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • agisek 23.01.13, 20:33
    A mnie wcale nie interesuje czy recenzja jest napisana zgodnie z wyznacznikami gatunku. Lubię osobiste i emocjonalne opowieści o indywidualnym kontakcie tego akurat człowieka z tą akurat książką. Nie przeszkadza mi jeśli ktoś nie wylicza wad książki, nawet nie lubię obowiązkowego akapitu: "A żeby nie było za różowo, to dodam, że na piątej stronie w czwartej linijce od góry brakuje przecinka". Jest kilka blogów, na które zaglądam z przyjemnością.
  • modrooczka 23.01.13, 21:08
    Do niedawna był taki zalew szmiry, że każda rzecz choć trochę wyróżniająca się graficznie to była "perełka". Teraz jest inaczej, wychodzi sporo ładnych rzeczy i sporo wartościowych tekstów (to nie zawsze są te same książki). Blogów i recenzentów prasowych, którzy napisaliby uczciwie, że jakiś tekst został przez mistrza tego czy owego odwalony na kolanie, albo że grafika Bardzo Znanego Nazwiska w konkretnej książce go kompromituje właściwie nie ma. Jedni się nie znają, inni znają się zbyt dobrze (z autorami), jeszcze inni, tak jak piszecie dadzą się pokrajać w paski za darmowy egzemplarz. Dostaję takie maile: w zamian za egzemplarze z wydawnictwa umieszczę recenzję na blogu. NIGDY nie zdarzyło się, żeby była to recenzja krytyczna. To cud niemal, że wydawnictwo wydaje setki książek i same dobre!
    Bardzo brakuje mi ciętych piór i krwistych polemik, nie tylko o tzw. "kontrowersyjnych tematach" ale w ogóle. Niestety periodyki ożywiają się tylko wtedy, kiedy można się okopać jako lewica, prawica, liberałowie, konserwatyści czy co tam im jeszcze przyjdzie do głowy. Rąbią toporem rów, którego przekroczyć nie wolno, bo święty, a tymczasem literatura dziecięca zupełnie innymi kryteriami się rządzi. I tylko w kuluarach słyszę: nie podobało mi się, odwalił/a, tekst się kupy nie trzymał itd.
    Dlatego lubie nasz konkurs Astrid Lingren, tam nie wiadomo kto jest kim, ustala się werdykt i dopiero na koniec poznaje nazwiska, tak jest uczciwie.
    --
    "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
  • modrooczka 23.01.13, 21:10
    Oczywiście znam uczciwych blogerów, ale niewielu.
    --
    "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
  • basca_basca 23.01.13, 21:27
    > którzy napisaliby uczciwie, że jakiś tekst został przez mis
    > trza tego czy owego odwalony na kolanie, albo że grafika Bardzo Znanego Nazwisk
    > a w konkretnej książce go kompromituje właściwie nie ma.

    Na marginesie.
    Wydaje mi się, że dobrzy twórcy po prostu trzymają poziom. Rzadko się zdarza, żeby ktoś doświadczony nagle zrobił całkowitego gniota, który go kompromituje. Za to zauważyłam, że wielcy (jak i mniejsi) miewają słabszy, mniej twórczy okres.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • modrooczka 23.01.13, 21:49
    Na grafice i ilustracji to się nie znam, podoba mi się albo nie i tyle. Natomiast w sferze tekstów owszem, widzę to: ktoś ma gorszy czas i po prostu puszcza kiepski tekst, a wydawca go łyka bo to nazwisko.
    --
    "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
  • steffa 24.01.13, 10:16
    Moim zdaniem wielu jest autorów, którzy wydawani są niezależnie od poziomu tekstu, bo "jadą" na swoim nazwisku. Tyle też, że wydawnictwa są temu winne. Wymagają od autorów (mam wrażenie) tekstów "w ich stylu". A ile można pisać "w swoim stylu"?!
    Wracając do blogów - super, że są!
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • basca_basca 23.01.13, 21:31
    Tyle, że mało osób wylicza wady. Przynajmniej rzadko na blogach ;)
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • sylwina76 23.01.13, 22:52
    Może tak jak ktoś już tu wspomniał, szkoda im na to czasu. Gdy nie podoba mi się jakaś książka, po prostu ją odkładam. Gdybym prowadziła bloga, to czy przeczytałabym ją do końca męcząc się przy tym okrutnie? Czy napisałabym recenzję? Nie wiem.
    Czytam blogi raczej sporadycznie, na palcach jednej ręki mogę wyliczyć te, które mi się podobają. Wolę subiektywne :), lubię czytać osobiste, emocjonalne wpisy. Nie lubię typowych streszczeń, nudzą mnie. Blog to dla mnie jednak blogger. Przede wszystkim. A to, czy książkę (czy cokolwiek innego) dostał, niewiele mnie interesuje. Niestety, widzę ostatnio coraz więcej blogów, których właściciele nie mają dużo do powiedzenia....

  • rzezucha.ma 23.01.13, 22:38
    Ja tam mogę być nożycami, które się odzywają, czemu nie :)

    Wpisy na blogach w 99,9% nie są recenzjami, ale o tym już było. Jeśli czytam jakiegoś bloga to znaczy, że chcę poznać konkretną opinię konkretnej osoby na konkretny temat. Albo pooglądać obrazki.

    Wydawało mi się, że to nieszczęsne zdanie "Dziękuję wydawnictwu za udostępnienie książki." dokładnie to znaczy, że dostałam książkę. Tak, za darmo. Jak dla mnie jest ono jednoznaczne, bo "tak się przyjęło" - w ten sposób blogger daje sygnał, że dostał. Wydaje mi się to uczciwe, również wobec wydawnictwa. Rodzaj podziękowania. Bo jakie ma znaczenie dla czytelnika kupiłam, czy dostałam? Tylko takie, że jak dostałam, może natychmiast poddać mój osąd wątpliwości, bo "napisała, tak, bo nie wypadało inaczej skoro dostała". Jego prawo.

    Nie bardzo rozumiem też, dlaczego nie miałabym się cieszyć, że dostaję egzemplarze od wydawnictwa. Jest to dla mnie jakieś tam uznanie mojej pracy, którą wkładam w swoje hobby.

    Mam wpływ na to, co dostaję, więc w jakiś sposób maleje szansa, że będę się potem zmagać z jakimś megagniotem.

    I tak, szkoda mi czasu na pisanie o czymś, co nam się nie podobało zupełnie, chyba, że mnie poruszy z takich, czy innych względów. Na usprawiedliwienie mam taki, a nie inny tytuł bloga ;)
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • basca_basca 23.01.13, 22:47
    > Nie bardzo rozumiem też, dlaczego nie miałabym się cieszyć, że dostaję egzempla
    > rze od wydawnictwa. Jest to dla mnie jakieś tam uznanie mojej pracy, którą wkła
    > dam w swoje hobby.

    W formułce śmieszy mnie nie podziękowanie, a słowo udostępnienie. Tak wiem, przyjęło się, ale cóż poradzić, że śmieszy mnie taki mały przerost formy nad treścią.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • steffa 23.01.13, 23:02
    "Udostępnienie" jest jak najbardziej właściwym słowem. Niektórzy przysyłają, bo chcą przysyłać, niektórych ja proszę o udostępnienie. Bo ktoś tu lub tam pytał o książkę i wiem, że jest zainteresowanie i warto puścić informację w świat. Dobre książki mam też zawsze na uwadze przy konstruowaniu programów lub "wciskaniu materiałów gdzie się da", bo wiem, że tylko w tvp można wejść w konwencję reklamy, czyli "może nie słuchałam, co mówią o tej książce, ale widziałam, że pokazywali." Bloga nikt nie przeczyta "przypadkiem", nawet, jeśli przypadkiem znajdzie stronę. Bardzo cenię sobie świat blogowy i cieszę się, że ma się dobrze. Lubię czasem zajrzeć, o czym piszą inni, czyli, co ludzi akurat emocjonuje. Przyznam jednak, że zdarzyło mi się, że właściciel bloga usunął moją krytyczną uwagę na temat książki, którą recenzował (w superlatywach).
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • modrooczka 24.01.13, 00:38
    Piszecie, że szkoda czasu na kiepskie książki, ale to jest postawa bierna wobec rynku: poczekam co będzie i pochwalę fajne. Ja od bystrych blogerów oczekuje, że swoimi krytycznymi czasem recenzjami zmuszą towarzystwo autorów i ilustratorów do większego wysiłku. Że paluchem pokażą, co można zrobić lepiej. Dla mnie to ważne, bo z takich rozmów uczę się najwięcej. Chciałabym, żeby blogerzy byli krytykami a nie współpracownikami wydawnictw (w takim sensie o jakim pisze abepe i wiki).
    --
    "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
  • basca_basca 24.01.13, 09:15
    Może blogerom trzeba zaznaczyć w mailu czy jak tam się komunikujecie, że prosisz o rzetelną recenzję, nie o laurkę? Bo odnoszę wrażenie, że niektórzy blogerzy są przekonani, że utracą współpracę z wydawnictwem, jeśli napiszą krytykę. Mają jednak inny status niż dziennikarz recenzentami/krytyk.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • basca_basca 24.01.13, 09:48
    > Bardzo cenię sobie świat blogowy i cieszę się, że ma się dobrze. Lubię czasem zajrzeć, o czym
    > piszą inni, czyli, co ludzi akurat emocjonuje.
    Ja właśnie jestem zdezorientowana. Zaglądam od czasu do czasu na blogi lajfstajlowo-książkowe i już nie wiem czy ludzie się nimi emocjonują bo ich poruszają, czy akurat dlatego bo przyszły z wydawnictwa.
    Przyznam, że ostatnio doznałam jakiegoś olśnienia - że te zachwyty nad książką, która pojawia się na wszystkich blogach to działanie w dużym stopniu promocyjne wydawnictw.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • agisek 24.01.13, 10:22
    Dla uściślenia dodam, że swego czasu zaglądałam na wiele blogów, ale po pewnym czasie miałam uczucie przesytu i karmienia się nic nie znaczącą papką: wszystkie wpisy wydawały mi się podobne, wszystkie blogi omawiały ten sam zestaw książek. Zrobiłam stosowne cięcia i teraz po prostu zaglądam na te, które mnie zadowalają. Jest wśród nich kilka blogów naszych forumowiczek.

    Widzę natomiast wiele niepokojących zjawisk (na przykład dmuchanie popularności jakiegoś autora, pisząc o jego kiepskiej prozie tak jakby był nowym objawieniem literatury polskiej). Bardzo dobrze opisała to w biblionetkowej recenzji dot59:
    "Jakoś ciągle mi się zdarza ostatnimi czasy natrafiać na utwory młodych polskich pisarzy, obsypywane niewiarygodnymi wręcz superlatywami przez internetowych recenzentów. Gdyby uwierzyć choć połowie tych komplementów, można by sądzić, że literatura polska wspięła się na wyżyny dotąd niespotykane."
    (Przy tym zaznaczam, że akurat ta powieść pojawiła się w mojej wypowiedzi przy okazji trafnej oceny pewnego zjawiska dokonanej przez recenzentkę, samej powieści nie znam i się na jej temat nie wypowiadam).

    Ale też sobie z tym radzę, zaglądając na blogi, do których mam zaufanie, których autorzy wybierają książki mogące mnie zainteresować (np. Młoda pisarka czyta).

    A w ogóle to próbuję skoncentrować się na pracy, ale przez swoje dyskusje w ogóle mi na to nie pozwalacie! ;-).
  • basca_basca 24.01.13, 12:59
    > A w ogóle to próbuję skoncentrować się na pracy, ale przez swoje dyskusje w ogó
    > le mi na to nie pozwalacie! ;-).

    no pięknie ;)

    A wracając do tych udostepnień, to ja po prostu lepiej się czuję jak jest podane kawa na ławę, że ktoś dostaje książki, niż kiedy zaczynam się tego domyślać.
    Rozumiem argumenty, że życie nie jest biało-czarne i taka informacja nie daje żadnej pewności. Ale nawet jeśli moje oczekiwanie jest irracjonalnie, to cóż, wolę blog z rzeczona formułką czy tam wzmianką o współpracy.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • rzezucha.ma 24.01.13, 21:47
    No, ale jeśli nawet wcześniej nie byłaś pewna, to teraz już wiesz, że "Książka udostępniona przez wydawnictwo" = książka, którą bloger DOSTAŁ ZA DARMO. To chyba już jest kawa na ławie. To o co chodzi?

    To może inaczej. Zaproponuj formułkę, która mogłaby wg Ciebie zastąpić udostępnienie. Bo o to chodzi, że nie pasuje Ci samo sformułowanie? Tak?
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • abepe 24.01.13, 22:14
    Mnie nadal nie pasuje hasło "współpraca z wydawnictwem". Jak pisałam wyżej z jednej strony sugeruje, że się działa na rzecz wydawnictwa a o takie rozumienie pojęcia blogerom nie chodzi. Z drugiej - czasem mam wrażenie, że niektórzy blogerzy podnoszą sobie tym hasłem samoocenę. Informacje: wydawnictwa współpracujące: (tutaj lista), zawiesiłam współpracę z wydawnictwami, zamykam sobie drogę do współpracy z wydawnictwami, itd. pokazuje: jestem dla nich ważna/y, coś znaczę. Właściwiej byłoby - wydawnictwa, które przysyłają (udostępniają;) mi książki, przestałam brać książki, nie będą mi już chciały przysyłać książek.

    Ale tak naprawdę mogę te wszystkie określenia zignorować gdy widzę sensowną notkę o książce, coś z czym mam ochotę dyskutować, co prowokuje mnie do myślenia.

    Inteligentna notka pochwalna, gdzie ktoś zachwala towar w sposób przekonywujący chyba jest dla mnie cenniejsza niż czytanie byle jak skleconych kilku zdań lub nieudolne dopasowywanie refleksji do założonej wcześniej tezy.
    Mogę się wtedy uśmiechnąć - "patrzcie jak się stara" ale nie "orze jak może".
  • basca_basca 24.01.13, 23:09
    Chyba niezbyt czytelnie napisałam. Często formułki pod postem blogera o książce lub notki na stronie o "współpracy" z wydawnictwem nie umiem znaleźć bo albo jest ukryta albo jej rzeczywiście nie ma, a nabieram podejrzeń, że bloger dostaje książki do zrecenzowania od wydawnictw.
    A na marginesie tego postu żartowałam sobie z formułki "Książka..."
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • marturka 24.01.13, 08:07
    Może dorzucę małą obserwację z blogu Zorro - pamiętam niezbyt pochlebną recenzję przekładu "Dziadka do Orzechów", a Zorro zna autorkę tego przekładu i wcale jej to nie przeszkadzało krytykować :)
  • steffa 24.01.13, 10:13
    Problem jest następujący: niewielu oddziela krytykę dzieła od krytyki siebie samego. Niektórzy autorzy się nie obrażają. Moim zdaniem krytyka niektórym książkom wręcz pomaga, bo peany budzą podejrzenia. Z drugiej strony jest tyle dopracowanych rzeczy, że szkoda czasu na wieczną krytykę. Niektórym się jednak solidnie należy. Takiej Zezi, czy tej nieszczęsnej endyklopedii Britannice. Właściwie winnam zabrać się teraz za Dydko i Chomika Wincenta, ale słabo mi się robi, gdy na to patrzę.
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • marturka 24.01.13, 11:28
    Krytyka jest potrzebna. Jak jest krytyczna recenzja, to przynajmniej jest punkt wyjścia do jakiejś dyskusji, bo sama odnoszę wrażenie, że wiele (niemądrych) rzeczy przechodzi niezauważonych, bo nikogo to nie obchodzi (poza wąskim kręgem zainteresowanych). Mam wgląd w krytykę przekładu wielu tekstów (w ramach prac magisterskich) i łapię się za głowę, co jest publikowane, ale nie bardzo jest miejsce, by o tym pisać, bo 1) wydawnictwa nie są zainteresowane krytyką ich poczynań, 2) utarło się, że nie wypada krytykować kolegów po fachu, 3) jakoś łatwiej chwalić arcydzieła niż tracić czas na punktowanie knotów.
    Obecnie mam na stole pracę magisterską poświęconą nowemu przekładowi "Heidi" - samych przykładów przeinaczeń (dodane całe zdania, wycięte inne fragmenty) jest 90 stron (małą czcionką). I co z tego wynika? Niewiele.
  • anndelumester 24.01.13, 15:52
    W radio i na ich stronie o blogach kulturalnych i recenzjach.
    Coś jest w tych pierwszych 200 recenzjach ;)
    A w temacie dostał za darmo - w mediach jest obowiązek oznaczania tekstów sponsorowanych, blogow to już niestety nie dotyczy. Szkoda.


    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • anna_mrozi 24.01.13, 16:22
    No proszę Cię!
    otrzymanie książki = sponsorowany artykuł //wpis na blogu?!

    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • anndelumester 24.01.13, 16:31
    Jeżeli nie ma recenzji a tylko info od wydawcy TAK. Zasady sponsoringu/product placement są wszędzie jasne, dlaczego nie na blogach o książkach?
    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • anna_mrozi 24.01.13, 19:46
    Ale rozmawiamy o "recenzjach"- czy dość swobodnych wpisach o książkach.
    Nie - kopiowaniu not wydawniczych.

    W myśl tego co napisałaś także wcześniej wychodzi na to, że KAŻDA informacja o jakimkolwiek wydarzeniu kulturalnym jest zjawiskiem "sponsorowanym" jeśli dziennikarz//bloger został zaproszony "za darmo" albo dostał coś "za darmo"

    Albo zakładasz, że tylko oficjalne media mają prawo do obiektywizmu a blogerzy mogą być tylko uczciwi jeśli kupują bilet/płytę/książkę (pomijam wszelkie inne produkty,usługi itp)

    ?
    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • anndelumester 25.01.13, 00:31
    Ależ nie ma czegoś takiego jak obiektywne media. Na mojej liście pobożnych życzeń byłaby raczej opcja rzetelność, znaczy ktoś (tu bloger) włożył nieco pracy własnej tzn.pracy głową.
    W kwestii 'njus za darmo' za długo robię, w czym robię, żeby mieć złudzenia. Pytaniem jest,imo,za ile. Dla jednych to będzie własne podbudowane ego, dla drugich jakiś drobiazg, dla jeszcze innych normalna umowa o współpracę. Opcja 3.wydaje mi się najuczciwsza, na blogu są loga wydawnictw, komunikat dla czytelników jest czytelny. Inna sprawa, że nie każdy bloger się nadaje do pkt 3. bo poważna firma nie będzie się błaznić niegramotnym taś taś. I tak to się kręci od lat, dlatego żenujące pseudo recenzje Kota i samozachwyt nimi wydawnictwa mnie w sumie nie dziwią.
    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • modrooczka 25.01.13, 00:43
    Ja się tylko zastanawiam, kto to czyta? Połowa to kopia notki z wydawnictwa, druga połowa to nieskładne zdania. Ja ostatnio się szczerze ucieszyłam kiepską recenzją pewnej książki, bo pomyślałam, że choć jedna osoba przeczytała, obejrzała, przemyślała i napisała kiepsko o książeczce, nad którą wszyscy pieją (akurat zupełnie niekontrowersyjnej jeśli chodzi o treść, chodziło o formę). O przemyśleniach pani doniosłam gdzie trzeba i przy następnych częściach kilka drobiazgów zostanie uwzględnionych.
    --
    "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
  • abepe 24.01.13, 23:10
    anndelumester napisała:

    > W radio i na ich stronie o blogach kulturalnych i recenzjach.

    Link, o którym zapomniała anndelumester.

    > A w temacie dostał za darmo - w mediach jest obowiązek oznaczania tekstów spons
    > orowanych, blogow to już niestety nie dotyczy. Szkoda.

    Myślę, że w mediach tekst sponsorowany opłacony jest nieco wyższą stawką niż egzemplarz książki.

  • steffa 25.01.13, 15:04
    "Krytyka profesjonalna powinna się łączyć z mediami profesjonalnymi." <Wojciech Majcherek, mój pracowy kolega i szef redakcji literatury i teatru>
    Ja akurat zaczęłam pisać bloga, bo w TVP uprawianie tego typu krytyki jest w przypadku kultury dziecięcej NIEMOŻLIWE. Żeby się nie udusić.
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • abepe 28.01.13, 22:49
    Audycja ciekawa, wielopłaszczyznowa. Zajrzałam po niej na blog Książki zbójeckie i zadziwiły mnie niektóre komentarze. Wynika z nich, że część blogerów ma poczucie bycia po drugiej stronie barykady. Przeciwko profesjonalnym mediom? Akurat programowi drugiemu polskiego radia?????????Nie wydaje mi się, żeby Iwona Smolka do spółki z Piotrem Matywieckim i Tomaszem Burkiem czy na przykład Dorota Gacek odczuwali "lekki dyskomfort, czując na plecach oddech amatorów i dobrze:)."
    Z życzeń przejścia na drugą stronę barykady wynika, że blog może być dla niektórych osób stopniem w karierze, sposobem na wybicie się, przeniknięcie do środowiska profesjonalistów.
  • avo_lusion 29.01.13, 08:51
    Hm, ja się nie czuję po drugiej stronie barykady, uważam, że media można łączyć z pisaniem bloga i to znakomita promocja. Ale mimo wszystko przekonanie Pana Wojtka o tym, że pisanie w internecie obniża jakość krytyki było moim zdaniem ciut przesadzone. Na blogach są moim zdaniem również dobre teksty, których żadna gazeta by się nie powstydziła. Poza tym ja nie uważam, aby wszyscy blogerzy pisali amatorsko, część z nich to profesjonaliści :)
  • anna_mrozi 29.01.13, 09:30
    Ale zwróćcie uwagę, że myśląc "blogger"/ "blogosfera" większość osób publicznie się wypowiadających ma na myśli nie-profesjonalistów. W słowach o "dwóch stronach barykady" jest trochę prawdy - ja mam poczucie, że jednak zawodowi krytycy traktują czasem tych "drugich" jako zagrożenie (jak zarabiać kiedy ktoś to robi za darmo? A w naszym kraju przecież naczelnym atutem produktu jest cena...). Często (jak widać z naszej dyskusji) jest jeszcze dalszy ciąg: za darmo = kiepskiej jakości.

    A jeśli chodzi o "nasz" kawałek - to silny trend utożsamiający autorkę bloga (najczęściej) z matką, która plecie "trzy po trzy" i "się nie zna" (pamiętacie wypowiedzi autorów w tym tonie?)

    Z drugiej strony - w internecie mamy zalew osób, które zabierają głos... I przekłada się to także na ilość publikowanych książek. Różnej jakości. Czytałyście rozmowę z prof. Czaplińskim o nowej erze "wytwórcy słów" (zamiast biernego odbiorcy książek)?
    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • anndelumester 29.01.13, 11:35
    A podasz proszę przykłady tych dobrych tekstów?
    Bo ja lubię dobre teksty, ale widać jakoś szczęścia do nich w necie nie mam.


    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • avo_lusion 29.01.13, 15:42
    Tekst linka



    Tekst linka

    Tekst linka
  • anndelumester 30.01.13, 14:11
    Dzięki.
    O fantasy i kryminałach raczej nie poczytam, ale ten środkowy wydaje się być przyzwoity.
    Już tak OT chciałabym bloga (basca napisała, że mam zawyżone wymagania), gdzie byłoby o dobrych książkach, których nie znam :D


    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • steffa 29.01.13, 16:38
    Ja barykad nie widzę. Widzę problem: media tradycyjne w ogóle odpuszczą sobie kulturę i zejdzie ona do podziemia internetowego, zatem zniknie ze świadomości ogółu.
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • abepe 02.02.13, 21:55
    avo_lusion napisała:

    > Hm, ja się nie czuję po drugiej stronie barykady, uważam, że media można łączyć
    > z pisaniem bloga i to znakomita promocja. Ale mimo wszystko przekonanie Pana W
    > ojtka o tym, że pisanie w internecie obniża jakość krytyki było moim zdaniem ci
    > ut przesadzone.

    Oj, jasne. To tak samo jak twierdzenie dziennikarzy, że jakoś mediów jest taka słaba, bo tego wymagają odbiorcy. Zawsze znajdą się ci, którzy szukają czegoś więcej.

    Na blogach są moim zdaniem również dobre teksty, których żadna
    > gazeta by się nie powstydziła. Poza tym ja nie uważam, aby wszyscy blogerzy pis
    > ali amatorsko, część z nich to profesjonaliści :)

    Trudno to pewnie rozgraniczyć. Myślę, że po prostu są osoby, które mają coś do powiedzenia i te, które nie mają.
  • abepe 29.01.13, 13:26
    Tak tylko króciutko napiszę teraz - najbardziej chyba drażni mnie nadużywanie określenia recenzja. To co znajduję na blogach najczęściej mogłabym określić jako: wrażenia z lektury czy notka o książce, ale nie recenzowanie czy uprawianie krytyki literackiej.
    Recenzja to jednak poważniejsza forma, patrz: wikipedia.
  • lamajo 29.01.13, 13:44
    Mnie w równym stopniu drażni słowo współpraca -
    - cytując w/w wikipedię to " zdolność tworzenia więzi i współdziałania z innymi, umiejętność pracy w grupie na rzecz osiągania wspólnych celów, umiejętność zespołowego wykonywania zadań i wspólnego rozwiązywania problemów.

    Zdolność tę zalicza się do kompetencji emocjonalnych; umiejętność ta stanowi jeden z wyróżników kompetencji społecznych, które warunkują jakość relacji z innymi ludźmi.

    Współpraca i współdziałanie prowadzą do tworzenia wewnętrznych więzi wśród członków grupy, jak też rodzą ich poczucie tożsamości z zespołem, co zapewnia trwanie i sprawne funkcjonowanie tego zespołu na rzecz osiągania wspólnych celów jego członków."



    Ale może to używanie słów na wyrost ( dla podkręcenia danego przedsięwzięcia ) to domena naszych czasów - choćby kultowy , galeria ( w odniesieniu do centrów handlowych ) :-?
  • anndelumester 29.01.13, 13:46
    Mnie też i dlatego się przyczepiłam.
    Jeżeli w aspirującym do poważnego piśmie o książkach dla dzieci w dziale recenzje znajduję coś, co owszem ma część informacyjną i oceniającą (że śliczne, dobre i fajne), a zupełnie nie ma tam struktury analityczo-krytycznej ;) czuję się mocno oszukana i zawiedziona (pismem- za kierunek i autorem notki - za styl).
    BTW jak napisać recenzję uczą już w drugiej klasie podstawówki, więc o co chodzi?

    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • abepe 02.02.13, 21:47
    abepe napisała:

    > Tak tylko króciutko napiszę teraz - najbardziej chyba drażni mnie nadużywanie o
    > kreślenia recenzja. To co znajduję na blogach najczęściej mogłabym określić jak
    > o: wrażenia z lektury czy notka o książce, ale nie recenzowanie czy uprawianie
    > krytyki literackiej.

    A! Dodam jeszcze, że to co czytam w większości mediów (źle napisałam - rzadko czytam, czasem spoglądam) także na miano recenzji nie zasługuje. Mam kilka ulubionych, sprawdzonych miejsc, z których czerpię recenzje i tyle.
  • rykam 29.01.13, 14:18
    Mnie osobiście dużo bardziej odpowiadała formuła: "Dziękuję wydawnictwo za udostępnienie książki." i było dla mnie oczywiste, co się za nią kryje. Za to teraz zaczyna być nieco karykaturalnie (patrz: ZACZYTANI). Czy tak nie jest śmieszniej? ("Książkę kupiłam.", "Książka z biblioteki.", "Obie książki kupiłam.")
    Dla mnie to już wkracza na jakieś dziwnie prywatne rejony, tak jakby bloger miał się jeszcze tłumaczyć / informować o tym, czy mył ręce przed czytaniem, z kim czytał, od kogo książkę pożyczył itp. Mnie akurat zupełnie nie obchodzi czy książka jest z biblioteki, kupiona, pożyczona od znajomej czy dostana z wydawnictwa, więc taki wpis wygląda dla mnie co najmniej dziwacznie.
  • zefi-rynna 29.01.13, 14:57
    To jest karykaturalne.
    Można jeszcze zacząć od wstępu przy każdym wpisie "To nie jest recenzja"
    Długo myślałam nad tą dyskusją na forum. I nad innymi o recenzji jako gatunku.

    Jestem autorką na www.zaczytani@blox.pl. Pisanie dla blogu jest moją przyjemnością, miło mi, że ktoś wchodzi, czyta, korzysta. Ale to pisanie, prowadzenie bloga jest najbardziej dla mnie, to pamiętnik wrażeń z lektury, żeby zapamiętać ciekawe książki, których czytam sporo. Nie jestem też nastawiona na to, żeby tworzyć pogłębione, krytyczne teksty w zgodzie z regułami gatunku (choć akurat odmian recenzji też jest sporo, czego niektórzy nie biorą pod uwagę).
    Po roku pisania zaczęły się zgłaszać wydawnictwa z propozycjami egzemplarzy recenzenckich. Na pasku wtedy umieściłam linki do wydawnictw, które czasami mi przysyłają książkę do recenzji (za darmo, tak) i Moja standardowa odpowiedź do wydawnictwa była taka "Cieszymy się, że zauważyła Pani nasz blog, chętnie nawiążemy kontakt z Wydawnictwem, które Pani reprezentuje.
    Blog jest naszym hobby. Piszemy o książkach, które nam się spodobały i o takich, które nie. Rzadko piszemy o książkach letnich, niebudzących emocji. Z przysyłanych propozycji zwykle recenzuję 2,3 na 4 pozycje. Mogę zobowiązać się do odsyłania książek niezrecenzowanych lu do przekazania ich do biblioteki.
    " Później sama napisałam maila do kilku wydawnictw z propozycją podobnej współpracy. Teraz przejrzałam wpisy i dalej mamy przewagę książek kupionych, pożyczonych. Wydawnictwo za udostępnienie dziękuję zwykle w zwykłym mailu po dostaniu książki i to jest normalne.
  • basca_basca 30.01.13, 12:31
    Akurat informacja o bibliotece IMO jest dobrym pomysłem. To wg mnie popularyzacja tego miejsca. W oddziale dla dzieci, do biblioteki do której ja chodzę tłumów nie ma. A na oddziale dla dorosłych już tak.

    Na marginesie - już kiedyś "spodobała mi się" recenzja na twoim blogu o Mapach. A w szczególności 3 akapit, bo mi samej kwestia o której piszesz nie rzuciła się w oczy.
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • zefi-rynna 30.01.13, 12:37
    o mapach pisała Dorota, przekażę jej
  • lamajo 30.01.13, 13:02
    tez uważam tę recenzję za bardzo dobrą . W ogóle akurat blog Zaczytani nalezy do moich ulubionych :-)
  • steffa 30.01.13, 13:52
    Ciekawe, że jak już ktoś kogoś chwali, to w cudzysłowie. Bardzo symptomatyczne, nieprawdaż? ;-) Blogi, które tak zawzięcie tutaj krytykujecie to jedyne źródło informacji o dziecięcym rynku księgarskim. Gdyby nie one, można by dojść do wniosku, że "toniemy w powodzi kiczu", jak to lubią podkreślać w tradycyjnych mediach raz na ruski rok, a rodzice nie interesują się dobrymi książkami dla dzieci. Zapewne dlatego właśnie, że ludzie ci nie korzystają z internetu w sposób twórczy. Dobrze, że matki, które czytają swoim dzieciom chcą swoje impresje przekazywać dalej. Zarażać swoim zapałem. Prowadzenie bloga to jednak ciężka praca, jeśli podchodzi się do tego poważnie. Do tego darmowa. Recenzja umieszczona w gazecie przechodzi wcześniej przez ręce redaktora/ korektora, który wyczyści to, czego nie zauważył autor. Opublikowany w nocy post może zawierać literówki, które z samego rana wytknie pierwszy czytający. Zresztą w jednym z linków, przykładów na dobre teksty, od razu w komentarzu pojawiła się dyskusja o błędzie w tekście.
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • alistar1 30.01.13, 14:53
    Tak, Steffo, mogę się podpisać po tym, co napisałaś. Pisanie bloga to ciężka praca, chociaż przynosząca również radość. Często zwyczajnie nie wiem, kto siedzi po drugiej stronie ekranu, więc piszę trochę do siebie, co bywa frustrujące. Pisanie bloga pozostawia jednak ślad po tym, co przeczytaliśmy, co dostarczyło nam tak zwanej przyjemności z lektury, jeśli komuś się to przyda, zainspiruje do przeczytania książki, to fajnie. Przypomina to trochę dzielenie się z innymi, otwieranie na innych, to ciekawe doświadczenie. Nie wiem, czy blogowe wpisy są recenzjami, wrażeniami, czy może po prostu spontanicznymi zapisami emocji, które towarzyszą przeczytanej książce. Na pewno wkłada się w nie dużo pracy, kiedy cały dom już śpi, a samemu ślęczy się jeszcze nad klawiaturą, zerkając na zegarek. Myślę, że niewielu osobom chciałoby się to robić dla bezpłatnego egzemplarza, czy po to, by komuś zaimponować. Pisze się do nieznanego czytelnika, często drżąc ze strachu. Nie wspomnę o ciągłej obawie, jak wyszło, czy ładnie i składnie, jakby chciała tego redakcja, której nie mamy. Jeśli ktoś skomentuje, co piszę, czuję, że moje pisanie jest komuś potrzebne. I to jest ten fajny moment. I cała nagroda za tę pracę. A blogi się wybiera, wiadomo, każdy ma swoje ulubione, podobnie jak książki.

    --
    zakladka-do-ksiazki.blogspot.com/
  • basca_basca 30.01.13, 18:05
    Cudzysłów był użyty tylko dlatego, że nie znalazłam właściwego słowa. Może lepsze byłoby wyrażenie: otwarła oczy.
    Czemu akurat do mnie ta uwaga o zawziętej krytyce blogów?
    Napisałam też inny pozytyw, podlinkowany do tego wątku:
    forum.gazeta.pl/forum/w,16375,136495781,141765419,Re_i_jeszcze_jedna_refleksja_recenzje.html
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • steffa 30.01.13, 23:51
    Do ciebie, bo napisałaś. "Spodobała", nie: spodobała.
    A czy ja mówiłam o "zawziętej krytyce blogów"?

    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • steffa 30.01.13, 23:57
    Mówiłam. ;-) Ogólnie, tu, znaczy się w tym wątku, nie że TY, personalnie, choć ten wątek "otrzymywania książek" zdaje mi się mocno rozdmuchany i nieistotny. Przynajmniej jakiś bonus za swoją "robę" mają blogerzy. A że dostają, znaczy wydawnictwa cenią ich pracę. Przytoczę w tym miejscu anegdotę z pracy. Koleżanka przygotowywała program o książce pewnego wydawnictwa, więc zadzwoniła w tym celu do wydawnictwa, a tam została zalana powodzią złych słów, w których motywem przewodnim było: 'Blogerzy wyciągają ode mnie książki, ja już nie mam, nie dam, do widzenia.' ;-)

    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • saligna 29.01.13, 16:59
    Już od jakiegoś czasu tu zaglądam, ale nigdy nie było okazji, żeby się włączyć.
    Moim zdaniem to śmieszne domagać się, aby np. w tekście o książkach kartonowych, powiedzmy tych z piosenkami ludowymi Muchomora, domagać się analizy i interpretakcji tekstu, badania jego struktury itd. Właściwie przy większości książek dla dzieci jest to średnio możliwe i chyba byłoby karykaturalne. Co innego w pracy naukowej poświęconej literaturze dla dzieci, ale na stronach, które mają zachęcać rodziców do czytania pociechom takich, czy innych książek, to jest zwyczjnie niepotrzebne. Czy rodzica, który chce wybrać dla dziecka ksiażkę do czytania, interesuje fachowa ocena? myślę, że recenzja-felieton albo zwykła notatka jest wystarczająca i świetnie spełnia swoją funkcję.
  • lamajo 29.01.13, 18:33
    "Kartonowy" przykład z Muchomora trywializuje problem- znowu okazuje się ,że o książkach dla dorosłych można na poważnie i wyczerpująco - o dziecięcych niekoniecznie. Moim zdaniem nie zawsze o dogłębne recenzje chodzi , nie o podpisywanie ,że tę książkę kupiłam/łem ,o tamtą mi udostępniono ( choć ważne jest jasne sformułowanie tego dotyczące ) ,ale o pisanie z pasją i uczciwie ( co często oznacza subiektywnie :-) ) .
    Mam wrażenie ,że dyskusja jest na forum działa konstruktywnie ,bo coś się na blogach ruszyło. Pozytywnie!
  • moleslaw 29.01.13, 18:45
    Proszę Was, czy naprawdę nie można czytać i prowadzić bloga dla przyjemności? Nie pisząc recenzji,nie pretendując nawet do określenia krytyka,analiza i specjalista?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html

    czytaniejakoddychanie.blogspot.com/2012/04/czytanie-jak-oddychanie.html
  • zefi-rynna 29.01.13, 19:48
    Można pisać dla przyjemności. Można też nie czytać blogów. I to jest wygodne.
    Przecież zwykle czytamy kilka (kilkanaście) blogów, a przetestowaliśmy znacznie więcej. Czytamy kilka notek i zwykle wiemy, czy pisanie blogera/blogerki nam jest bliskie, dla nas ciekawe, atrakcyjne.
    Najgorzej mają Ci, którzy z obowiązków zawodowych muszą czytać wszystkie blogi o literaturze dla dzieci i młodzieży, żeby wiedzieć, czym blogosfera żyje, jakie ruchy wykonały wydawnictwa itd. Chyba bym się załamała, gdybym musiała czytać blogi.
  • abepe 02.02.13, 22:35
    moleslaw napisała:

    > Proszę Was, czy naprawdę nie można czytać i prowadzić bloga dla przyjemności?
    > Nie pisząc recenzji,nie pretendując nawet do określenia krytyka,analiza i spec
    > jalista?

    Można. Proszę bardzo. Można też mieć swoje zdanie o blogach i pewne oczekiwania wobec nich.
    Ja nie szukam na blogach krótkich informacji o książkach, bo to znajduję u wydawców, w newsletterach, na fb (po to mamy też na forum wątki z nowościami). Czasem mi coś umknie i blog przydaje się jako informator, że coś w ogóle wyszło, ale wtedy nie czytam co ktoś napisać, ale o czym. To czego szukam to na przykład jakaś głębsza wiedza o autorze, tym co napisał wcześniej, odniesienie danej książki do literatury, sztuki w ogóle. Mogę tego poszukać w innych miejscach, ale jest kilka osób, które być może zrobią to lepiej, ufam im. Czasem to co napiszą prowokuje mnie do dalszych poszukiwań. Są osoby, do których zaglądam, bo lubię ich dowcip, liczy się dla mnie ich opinia, bo wiem, że zgadzają się nasze czy naszych dzieci zainteresowania.
    To co piszę dotyczy książek dla dzieci.
    Z książkami dla dorosłych to zupełnie inna sprawa. Właściwie nie korzystam z blogów. Mam bardzo duży zapas książek do przeczytania na półce, kupuję je według różnych kluczy. Starcza mi także lista książek do przeczytania, którą robię po różnych dwójkowych audycjach oraz artykułach w Tygodniku Powszechnym. Czasem szukam dodatkowej informacji o danej książce i trafiam na opis na blogu, ale "dorosłych" blogów regularnie nie przeglądam. Gdyby doba mogła trwać 48 godzin!

    Potrzebę zapisywania wrażeń i wniosków doskonale rozumiem. Robię zapiski z tego, co czytam z dziećmi, ale nie udostępniam ich, bo ani nie są zbyt głębokie, ani specjalnie zredagowane.
  • abepe 07.02.13, 20:14
    Ciągnę temat, bo jest ważny, skoro tyle osób zajmuje się pisaniem blogów i drugie tyle ma do nich stosunek nieobojętny.

    Pomyślałam jeszcze, że od jakiegoś czasu brakuje mi rozmów, wymiany myśli. Mamy ich coraz mniej na forum, być może także dlatego, że część forumek swoje przemyślenia zamieszcza w swoich blogach;)
    Pod wpisami pojawiają się wprawdzie komentarze, ale najczęściej są podziękowaniami za zainteresowanie lub ostrzeżenie. Blogerki czytują się nawzajem, ale blogi ze sobą nie dyskutują. Sporadycznie zdarzają się odniesienia do cudzych opinii.
  • anna_mrozi 07.02.13, 21:57
    Wydaje mi się, że blog niejako z definicji jest swego rodzaju hmm "pamiętnikiem";
    W dość ekshibicjonistycznej formie... ;) Czy możliwa jest dyskusja pomiędzy takimi formami?

    "Dyskutowanie" ze sobą blogów jest chyba dość trudne "organizacyjnie" (choćby ze względu na tryb pisania postów czy ryzyko "przeniesienia" czytelnika w inne miejsce, z którego zawędruje w jeszcze inne, zapominając od czego zaczynał)

    Poza tym "po coś" jest i blog, i forum. To forum ma służyć dyskusji :) Według mnie.
    Ale ostatnie przypadki pokazały, jak dyskusja ulega "rozrzedzeniu", wytraca na impecie i sile, kiedy jest rozsiana w różnych miejscach.
    Z drugiej strony - by być na bieżąco w dyskusjach trzeba jest śledzić regularnie. Dłuższa nieobecność zniechęca (przynajmniej mnie) do śledzenie i orientowania się, często w zawiłych odpowiedziach i ripostach.

    Teraz wpadł mi do głowy pomysł - formuła na "dyskutujący" blog - musiałoby to być jedno miejsce, gdzie np. 2 czy 3 bloggerki (blogerze) piszą krótką notkę na jeden temat (o jednej książce). Dla podkręcenia ;) musiałby to być osoby "z różnych stron barykady" a ludzko rzecz ujmując, trzeba stworzyć jakiś ciekawy koktajl osobowości i poglądów, aby nie było to powtarzanie "tak-tak", "nie-nie". Ale nadal - byłby to jedynie punkt wyjścia do dyskusji. Jej właściwie miejsce to komentarze, a właściwie "forum".

    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • abepe 07.02.13, 22:56
    anna_mrozi napisała:

    > Wydaje mi się, że blog niejako z definicji jest swego rodzaju hmm "pamiętnikiem
    > ";
    > W dość ekshibicjonistycznej formie... ;) Czy możliwa jest dyskusja pomiędzy tak
    > imi formami?

    Bardzo długo wydawało mi się, że blog jest pamiętnikiem. Nadal tak bywa i bardzo lubię gdy ktoś umie ciekawie pisać o swoich wrażeniach a jeszcze bardziej gdy umie opisać wrażenia swoich dzieci.


    > "Dyskutowanie" ze sobą blogów jest chyba dość trudne "organizacyjnie" (choćby z
    > e względu na tryb pisania postów czy ryzyko "przeniesienia" czytelnika w inne m
    > iejsce, z którego zawędruje w jeszcze inne, zapominając od czego zaczynał)

    Jasne, nie mam pretensji do blogerów. Stwierdzam fakt;)


    > Poza tym "po coś" jest i blog, i forum. To forum ma służyć dyskusji :) Według m
    > nie.
    > Ale ostatnie przypadki pokazały, jak dyskusja ulega "rozrzedzeniu", wytraca na
    > impecie i sile, kiedy jest rozsiana w różnych miejscach.

    Właśnie, stąd moje przemyślenia. W kilku miejscach można znaleźć wymiany myśli na temat tej samej książki, zjawiska itd. Jeżeli chcesz wziąć udział w dyskusji - musisz się powtarzać, to jest nużące.


    > Z drugiej strony - by być na bieżąco w dyskusjach trzeba jest śledzić regularni
    > e. Dłuższa nieobecność zniechęca (przynajmniej mnie) do śledzenie i orientowani
    > a się, często w zawiłych odpowiedziach i ripostach.
    >
    > Teraz wpadł mi do głowy pomysł - formuła na "dyskutujący" blog - musiałoby to b
    > yć jedno miejsce, gdzie np. 2 czy 3 bloggerki (blogerze) piszą krótką notkę na
    > jeden temat (o jednej książce). Dla podkręcenia ;) musiałby to być osoby "z róż
    > nych stron barykady" a ludzko rzecz ujmując, trzeba stworzyć jakiś ciekawy kokt
    > ajl osobowości i poglądów, aby nie było to powtarzanie "tak-tak", "nie-nie". Al
    > e nadal - byłby to jedynie punkt wyjścia do dyskusji. Jej właściwie miejsce to
    > komentarze, a właściwie "forum".

    Mam nadzieję, że nie wygląda to na kryptoreklamę forum. Nie chcę nikogo zachęcać do rezygnowania z pisania bloga i przenoszenia swoich przemyśleń tutaj:)) Podejrzewam, że milej jest pracować na własne konto niż być jednym z głosów. Być może fora zaczną powoli zamierać.
    Zastanawiam się czy powstanie wtedy coś w rodzaju platformy blogów.

    Taka forma, którą wymyśliłaś mogłaby być ciekawa pod warunkiem, że nie zamieniłaby się w sztucznie kreowane różnice lub - wręcz przeciwnie - towarzystwo wzajemnej adoracji.


  • anna_mrozi 08.02.13, 13:46
    Teraz sobie myślę, że dość nonszalancko użyłam terminu "pamiętnik", nie zastanawiając się zbytnio nad tym, a pewnie może zdarzyć ktoś, kto będzie wypominał to pojęcie.
    Może blog bardziej niż "pamiętnik" przypomina dziennik, diariusz, czasem to takie "Lapidaria" tematyczne. Podporządkowane jakiejś dziedzinie.

    Forum chyba nie potrzebuje reklamy, raczej zaangażowane osoby, którym się chce potrzebują czasu i sprzyjających sytuacji (> problem "rozmywania się" dyskusji wobec przerzucenia jej na różne kanały; co się stało z dyskusją o "Książce wszystkich rzeczy" po linku do FB?)

    Ten na szybko rzucony pomysł nie groziłby tworzeniem ani "sztucznych podziałów" ani "towarzystwa wzajemnej adoracji", pomyślałam sobie o kilku bloggerkach :) ale nie będę rzucać konkretami ;)
    Nie uważam tego jednak za dobry pomysł...

    A tak przy okazji tej dyskusji zaczęłam się zastanawiać nad pytaniem PO CO BLOG

    Wspomniałaś Abepe o promowaniu własnego nazwiska (a więc element próżności?), o trendzie "każdy chce być twórcą" (czy mieć swoje "5 minut" baaaardzo rozciągnięte w czasie),
    oczywiście jest i edukacja, promocja rzeczy/zjawisk/wydarzeń, które uznajemy za wartościowe.
    Pe_pawlak domagał się rzeczowej krytyki.
    Ktoś inny wypominał/zwracał uwagę na dostrzeganie w tym "interesu" (czyli te "darmowe" książki, od których się wszystko zaczęło).

    Co jeszcze? Jakie cele stawiacie sobie - innym przy tworzeniu//czytaniu blogów?
    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • poemi123 08.02.13, 14:35
    Kiedyś żaliłam się znajomej, że nikt mojego hobby nie traktuje poważnie, że patrzą jak na wariatkę. Usłyszałam - załóż bloga. Jako przykład dała modę. Interesuję się modą a Prowadzę bloga o modzie. Duża różnica, prawda?
    Bloga nie założyłam, ale coś w tym, co powyżej opisałam jest. I gdybym kiedyś jednak założyła bloga, to mogłaby być to jedna z pobudek. Nie najważniejsza, ale dość istotna.
  • abepe 08.02.13, 20:22
    poemi123 napisała:

    > Kiedyś żaliłam się znajomej, że nikt mojego hobby nie traktuje poważnie, że pat
    > rzą jak na wariatkę. Usłyszałam - załóż bloga. Jako przykład dała modę. Interes
    > uję się modą a Prowadzę bloga o modzie. Duża różnica, prawda?
    > Bloga nie założyłam, ale coś w tym, co powyżej opisałam jest. I gdybym kiedyś j
    > ednak założyła bloga, to mogłaby być to jedna z pobudek. Nie najważniejsza, ale
    > dość istotna.

    Czyli - potrzeba podniesienia własnej wartości w swoich i cudzych oczach, poniesienie rangi swoich zainteresowań? Znam to, znam: "ach, Twój mąż mówił, że interesujesz się książeczkami dla dzieci":))
    Steffa przedstawiając mnie pewnej ilustratorce określiła mnie mianem "działaczka";) To w sumie milej niż: "jedna z tych nawiedzonych mamusiek, co się ślinią przy regałach z książkami dla dzieci";)
  • poemi123 08.02.13, 20:57
    O, tak, tak. Ja swoje hobby na razie uprawiam domowo, ale to, co na początku było po prostu szukaniem ciekawych książek dla dzieci, przerodziło się w pasję. Ale w obliczu opowieści o nurkowaniu, podróżach, fotografii, tańcach swingowych, stolarce artystycznej, szkoleniach NLP, gongach tybetańskich i innych takich, moje 'książeczki' dla dzieci jakoś tak mało poważnie traktowane są.
    Gdy człowiek coś odkrywa, wgłębia się, to naturalnie chce się dzielić swoimi odkryciami z bliskimi ludźmi. A tu ściana.
    Więc tak, jeśli kiedyś dojrzeję do założenia bloga, to będzie to jedna z moich motywacji. Żeby nie być traktowana jak jedna z tych nawiedzonych mamusiek.
    Z drugiej strony to także chęć, by te nieszczęsne książeczki dla dzieci przestały być postrzegane jak książeczki.

  • abepe 08.02.13, 20:16
    anna_mrozi napisała:

    > A tak przy okazji tej dyskusji zaczęłam się zastanawiać nad pytaniem PO CO B
    > LOG


    O, miałam ochotę zadać Wam to pytanie, ale nie śmiałam. Poszukałam odpowiedzi na kilku blogach wczoraj, znalazłam u rzeżuchy. Nie każdy chce napisać, dlaczego właściwie pisze.

    > Wspomniałaś Abepe o promowaniu własnego nazwiska (a więc element próżnoś
    > ci?),

    Pisałam raczej o pracy na własne konto. Nazwiska najczęściej się ukrywa. Ale chyba w rozmowie w dwójce ktoś wspomniał o tym aspekcie.

    o trendzie "każdy chce być twórcą" (czy mieć swoje "5 minut" baaaardzo ro
    > zciągnięte w czasie),

    O tym na pewno ktoś (autor bloga) w audycji w dwójce wspomniał, nazywając ją nawet z chichotem przyjemnością grafomańską;)

    > oczywiście jest i edukacja, promocja rzeczy/zjawisk/wydarzeń, które uzna
    > jemy za wartościowe.
    > Pe_pawlak domagał się rzeczowej krytyki.
    > Ktoś inny wypominał/zwracał uwagę na dostrzeganie w tym "interesu" (czyli te "d
    > armowe" książki, od których się wszystko zaczęło).
    >
    > Co jeszcze? Jakie cele stawiacie sobie - innym przy tworzeniu//czytaniu blogów?
  • rzezucha.ma 09.02.13, 14:29
    Och, chciałam się odezwać, a tu zostałam wywołana do tablicy :)
    Z tym po co blog jest właśnie tak. Stasiek był "pierwszy we wsi" więc z czasem koleżanki zaczęły mnie pytać o różne rzeczy, co się u nas sprawdziło itd. O książki też, a ja szybko odkryłam, że o tym lubię opowiadać najbardziej. Zaczęłam odpowiadać na takie pytania na forum (uwaga! całkiem innym! ;)), z czasem okazało się, że pisanie o książkach też mi się podoba. (może to ta przyjemność grafomańska :)) I jeszcze w pewnym momencie stwierdziłam, że może to być też wypełnienie luki podglądów książek - teraz coraz więcej wydawnictw udostępnia podglądy, ale też nie zawsze, jakiś czas temu było tego jeszcze mniej. Ja lubię zajrzeć do książki, a nie zawsze mam czas latać po księgarniach, zresztą większość książek kupuję i tak w internecie. Pomyślałam, że jak już mam, to mogę pokazać, może komuś to ułatwi decyzje.

    Co do dyskusji. Ja lubię dyskutować tu. Na blogu jest trudniej, choć czytuję kilka blogów, które mają już wokół siebie na tyle dużą społeczność, że ludzie dyskutują komentarzami i to tez jest fajne. Ale tu więcej osób zagląda, nowe twarze, nowe poglądy... Jak komuś moje nie odpowiadają/mój sposób pisania nie będzie zaglądał na mojego bloga, więc nie będzie polemizował. Z założenia blogi są trochę już kółkami wzajemnej adoracji - czytam te, które lubię. Czasem ktoś coś dopisze i mnie to zawsze cieszy.
    Ale to forum jest dla mnie punktem wyjścia, właśnie miejscem na dyskusje, poznanie książek, które na pierwszy rzut oka mnie nie pociągnęły, a po wpisach na forum skłonna jestem zajrzeć. Często właśnie dyskusja na forum prowokuje do napisania jakiegoś tekstu na blog.

    Co do tego, że pisanie bloga sprawia, że hobby wygląda poważniej... No nie wiem, sama mam znajomych, którzy to, że prowadzę bloga na TAKI temat uważają tylko za dowód na zaostrzoną się fazę niepoważnego hopla...
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • abepe 09.02.13, 15:15
    Do tablicy? Wręcz przeciwnie! Podałam Cię jako przykład osoby, która napisała, dlaczego pisze!

  • saligna 29.01.13, 20:16
    To nie prawda, że jak prosto, to lekceważąco. Ilość mądrych słów i napuszona forma nie są gwarantem jakości i zaangażowania. W pisaniu najważniejsza jest szczerość i pasja. Trzeba też pamiętać dla kogo się pisze i kto będzie nas czytał. Inaczej pisze się do poważnego czasopisma naukowego, inaczej dla popularnonaukowego i jeszcze inaczej do lokalnej gazety. I to, że za każdym razem pisze się inaczej, nie oznacza braku szacunku dla potencjalnego czytelnika albo większym/mniejszym stopniu zaangażowania.
    W papierowym Rymsie regularnie pojawiają się artykuły, których autorka uwielbia trudne słowa i skomplikowane terminy. Czyta się je ciężko i bez przyjemności, a gdyby nie owe nadęcie, byłyby to ciekawe i wiele wnoszące teksty.


  • be.el4 31.01.13, 11:44
    Zamiast pracować, czytam Wasze wpisy na forum:) Myślę, że wiele blogów powstało z pasji. Wielu z nas, kiedy zaczynało pisać o książkach, nie myślało o tym, że kiedyś od kogoś dostanie egzemplarz recenzencki. Nie to było motywacją. Do książki dziecięcej wróciłam, gdy pojawiły się dzieci. I kupowałam specjalnie pisma dla mam po to, by w pierwszej kolejności - otworzyć na stronie, gdzie było o książkach dla dzieci. A nie było tego wiele. Pchałam wózek z innymi mamami i rozmawiałyśmy o książkach właśnie. Kiedy chciałam kupić kolekcję Polityki (ta wydana wespół z Fundacją cała Polska Czyta Dzieciom) to w Internecie znalazłam zaledwie kilka informacji na jej temat. Kupowałam i książkę (w ciemno) i tygodnik, by poczytać o wydanym tomie. Blogi książkowe - wypełniają jednak lukę – gdyby nie one – na temat książki dziecięcej byłoby cicho – sza. A tak można nawet zajrzeć do środka (choć niektóre wydawnictwa pozwalają na swoich stronach poczytać fragmenty). Od dawna interesuje mnie też kwestia wpisu – czy dostałam książkę od Wydawnictwa czy nie. Umieściłam w zakładkach informacje – o współpracy, jakkolwiek to brzmi (raczej niefortunnie, przyznaję). Tyle że niektóre książki tych wydawnictw sama kupuję, wypożyczamy z dziećmi z biblioteki, od niektórych dawno dawno niczego nie dostałam, a w zakładkach jest link do nich, że współpracuję, a ja czy z lenistwa czy z braku czasu tego nie aktualizuję. Może wpis na stronie Zaczytanych to znak czasu. Sama złapałam się na tym, że czasem podkreślam fakt, że coś z biblioteki, że kupione. Choć nie robię tego zawsze. Zgadzam się z Alistar, która napisała, że z blogami jest tak jak z książkami – jeśli ktoś się naciął, nie wróci. Co do formy recenzji – wolę chyba i pisać i czytać te takie bardziej na luzie. Pewnie dalekie od definicji gatunku.

    poleczkazksiazkamibeel2.blox.pl/html
  • zefi-rynna 31.01.13, 15:20
    Wpis na zaczytanych nie jest znakiem czasów, tylko znakiem, że ja też zamiast pracować siedzę na forum i czytam dyskusje.
    Jestem za transparentnością korzyści płynących z prowadzenia blogów! Ale znając siebie i tak przez roztargnienie i z wrodzonego niedbalstwa nie zawsze będę pamiętała, żeby dopisać skąd książka. Poza tym nas na blogu jest trzy i będzie różnie.
  • anna_mrozi 31.01.13, 16:01
    >> za transparentnością korzyści płynących z prowadzenia blogów<<
    Wy tak na poważnie? To rachunek zysków i strat trzeba zrobić.


    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • zefi-rynna 31.01.13, 16:09
    my tak ironicznie
  • zefi-rynna 31.01.13, 16:13
    jak najpoważniej
  • basca_basca 31.01.13, 18:21
    Mimo wszystko fajnie, że czytacie forum i bronicie na nim swojej pracy :)
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • zefi-rynna 31.01.13, 18:27
    bo to forum jest fantastyczne i inspirujące
  • be.el 31.01.13, 20:03
    Rachunek zysków i strat:))) Dobre. Moje dzieci wolą, gdy im czytam książki, a nie piszę na blogu:))))) Jak to wszystko obliczyć? ;)
  • rzezucha.ma 31.01.13, 21:22
    Moje dziecko chyba też czyta ukradkiem forum!
    Dzisiaj on mnie maglował skąd mam książkę, jak wyrwało mi się, że dostałam. A pięciolatek dociekliwy jest ;)
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • basca_basca 31.01.13, 21:29
    Hahaha Też żąda transparentności! I dobrze! :)
    --
    „My jesteśmy pesymiści, naszym hasłem dąb bez liści; źle było, źle będzie w Polsce zawsze i wszędzie, oprócz nas wszyscy są w błędzie”
  • abepe 02.02.13, 20:08
    Czyżby była potrzeba dyskusji?

    www.granice.pl/publicystyka,kto-ma-gdzies-czytelnika-o-ksiazkowych-blogach-i-krytyce-literackiej,686
  • rykam 28.10.13, 17:46
    "(...) sięgnęłam zachęcona recenzjami. Wartościowe pozycje mają to do siebie, że liczba pozytywnych recenzji rośnie wraz z czasem od wydania (przy gniotach jest odwrotnie, najlepsze recenzje mają wówczas, zanim ktokolwiek niezwiązany z wydawniczą branżą je przeczyta)." :D

    Źródło
  • poemi123 28.10.13, 19:54
    O tak. Sama prawda.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka