Dodaj do ulubionych

E-podręczniki/"Cyfrowa szkoła"

22.02.13, 12:13
Być może temat zacznie wkrótce nas dotyczyć.

Temat e-podręczników trafił do sejmu. Czy ktoś ma dziecko w szkole biorącej udział w pilotażu?
Tutaj więcej.

Informacje ze strony MEN.

Cyfrowa szkoła.
Edytor zaawansowany
  • bbkk 22.02.13, 13:15
    Ja przyglądałam się takiemu podręcznikowi do fizyki do gimnazjum.
    Tylko że i tak wszystko rozbija się o pieniądze.
    Kto sfinansuje tablety? I przecież wersja elektroniczna podręcznika też kosztuje.
    Nie jestem też przekonana czy 4klasista zadba odpowiednio o tablet w szkole. Ja mam na razie co prawda pierwszaka ale termosy (już 2) zostały poobijane w pierwszym tygodniu użytkowania. A jak widzę co dzieciaki robią z plecakami to jakoś słabo widzę przetrwanie tam tabletów.
    --
    'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
  • gopio1 22.02.13, 15:28
    bbkk napisała:
    > A jak widzę co dzieciaki robią z plecakami to jakoś słabo widzę przetrwanie tam tabletów.

    Bardzo słuszna uwaga. Też słabo to widzę. Dodatkowo mam jeszcze jedną wątpliwość - co w przypadku zgubienia tabletu? Ja akurat mam syna "gubiciela", który notorycznie czegoś szuka. Bluzy, worek, strój na wf, flet, dzwonki, telefon, ładowarka, rękawiczki, długopisy, okulary etc. - zaczynam myśleć, że te straty wydają się być mało istotne w obliczu takiego tabletu ;-)

    --
    Moja droga do szkoły czyli Zabawa w słowa
  • abepe 22.02.13, 15:56
    Ja także nie wyobrażam sobie, żeby dzieci nosiły taki sprzęt (hmm, jestem sobie w stanie także wyobrazić serię napadów na wracających ze szkoły uczniów, jeszcze kilka lat temu napadana była młodzież nosząca komórki).
    Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest, żeby klasy szkolne były wyposażone w komputery. Sprzęt, który dostaną (w sumie zestaw podręczników to równowartość prostego tabletu, więc może i rodzice będą musieli kupić?) powinien być w domu. Podręczniki powinny być w sieci. Nie widzę innego wyjścia.

    Ale jestem ciekawa jak to wygląda w programie pilotażowym.

  • abepe 22.02.13, 15:58
    A kto wierzy w te dane?:

    Z obserwacji rodziców wynika, że dzieci chętnie i często korzystają z komputera, z czego ponad 50 procent dzieci spędza przed ekranem przynajmniej 6 godzin tygodniowo, 24 procent - powyżej 10 godzin tygodniowo. Jednocześnie 44 procent rodziców deklaruje, że jest to czas poświęcony na naukę. Najczęściej do wyszukiwania informacji - tak uważa 39 procent rodziców. Ale także do komunikacji z kolegami, zwłaszcza na temat zadań domowych (25 procent) i do pisania wypracowań (19 procent). Natomiast 4 procent rodziców uważa, że ich dzieci korzystają z komputera w celach innych niż nauka.
  • abepe 22.02.13, 16:01
    E-podręczniki interesują mnie tylko ze względu na możliwość odciążenia tornistrów;)
  • gopio1 22.02.13, 16:12
    Przede wszystkim - w jakim wieku są te badane dzieci???

    Mam wrażenie, że odpowiadali albo jacyś naiwni rodzice, albo rodzice, którzy chcieli wypaść dobrze w badaniu. No chyba że uważają, że każda obcowanie z komputerem to nauka ;-)

    Już to widzę, jak młodzież siedzi godzinami przed gadu gadu albo na fb i kontaktuje się w sprawie zadań domowych ;-D

    --
    Moja droga do szkoły czyli Zabawa w słowa
  • bbkk 22.02.13, 18:42
    Chyba że kto zrobił i da odpisać ;-)
    --
    'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
  • bbkk 22.02.13, 18:50
    Nie wierzę w te dane. Nawet nie ma co więcej na ten temat pisać :-)
    --
    'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
  • modrooczka 22.02.13, 19:06
    4% łupie w gry, reszta odrabia prace domowe, albo o nich rozprawia na fejsie. Ktoś się wyjątkowo popisał tworząc ten raport...
    --
    "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
  • bbkk 22.02.13, 18:49
    Druk generuje koszty ale nie wydaje mi się żeby to były koszty rzędu 90%.

    Komputery w szkole to nie jest dobre podejście - chyba że mowa o szkolnych tabletach - ale i tak są to duże koszty.

    A swoją drogą - osobiście nie lubię książek w komputerze ;-)
    --
    'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
  • mama_kotula 22.02.13, 21:25
    Pytanie dodatkowe: kto sfinansuje gniazdko elektryczne przy każdej ławce w szkole, aby rzeczony tablet był doładowany w razie potrzeby? I kto zapłaci za prąd?
    Chyba, że uznamy, że nienaładowany tablet = nieprzygotowanie do lekcji, brak podręcznika itp.

    W dane statystyczne nie wierzę. Dzieci na komputerach głównie grają i gadają na gg, bynajmniej nie o zadaniach. A skoro rodzice wolą wierzyć, że ich potomstwo w Internecie to tylko wikipedia i strony edukacyjne, to powodzenia, za kilka lat obudzić się mogą z ręką w nocniku.

    Sam zaś pomysł podręczników na tabletach uważam za wyjątkowo, wybaczcie, poroniony. Bo nie po to limituję dzieciom czas przy ekranach wszelakich, aby w szkole ślepiły przez kilka godzin w ekran tabletu. No way.

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • beataj02 24.02.13, 22:15
    Podpisuję się pod mamą_kotulą wszelkimi możliwymi kończynami ;-) Jestem przeciwnikiem e-podręczników, mimo że siedzimy w tym po uszy - mąż jest w FWIOO, działa w cyfrowej szkole i bierze udział w debatach nad tymi "książkami".
    Młody był jednym z pierwszych, jeszcze nieoficjalnych, testerów netbooka dla klas I - III. Urządzenie to, nazwane przez niego "pan Uszaty", jest fajnym gadżetem, można nawet czasem go użyć, by pokazać coś ciekawego (program o figurach geometrycznych - super), ale w życiu nie zastąpi zwykłego obcowania z ołówkiem, pierwszym piórem czy długopisem i zwykła książką.
    Co do starszych klas, to założeniem miały być dwie rzeczy - odciążenie fizyczne oraz obniżenie cen podręczników. No i oswojenie młodzieży z nowinkami technicznymi, co uważam, jest zupełnie zbędne, oni i tak są w tym oblatani znakomicie. Ale realizacja wychodzi jak zwykle :(
    Dziś już słabo kontaktuję - 600 km w dwa dni - ale gdyby interesowały Was jakieś konkretne wiadomości, to zapytam "u źródła" i napiszę.
    --
    "Nie mam nic przeciwko temu, by moje pociechy wyrosły na ludzi, którzy uważają, że urządzanie mieszkania polega na ustawianiu półek na książki"
  • beataj02 24.02.13, 22:42
    A jednak "dostałam polecenie" napisania dziś choć krótkiej informacji:
    W tej chwili w pilotażowym programie bierze udział ponad 400 szkół. Dostały one pieniądze, do grudnia zakupiły za nie sprzęt (komputery, tablice interaktywne, sieci wifi, drukarki, skanery itp) i na tym na razie koniec. W części (żeby nie napisać w połowie) sprzęt do dziś stoi w kartonach, nie rozpakowany i nie ruszony. Zwłaszcza jeśli systemem operacyjnym jest coś innego niż Windows. Nauczyciele boją się go tknąć z różnych powodów - brak umiejętności, brak wsparcia zewnętrznego, brak chęci, brak ustaleń dot. sposobu użytkowania i zabezpieczania sprzętu (każda szkoła sama ustala sobie, czy dzieci zabierają np. laptopa, czy zostawiają w szkole itp.). O e-podręcznikach mogą póki co pomarzyć, nie ma nic i jeszcze przez pewien czas ich nie będzie.
    Jedyne, co jest, to Centrum Edukacji Obywatelskiej (www.ceo.org), które ma za zadanie tworzyć sieć koordynatorów szkolnych, czyli nauczycieli, którzy wspierają innych nauczycieli. Piszą np. poglądowe schematy dobrych lekcji z wykorzystaniem TIK (technik informacyjno-komunikacyjnych, jak nazywa to MEN). Trochę to postawione na głowie, bo nikt nie nadzoruje, która lekcja jest dobra, a która nie, czy metody są dobre i prawidłowe...
    Generalnie wszystko "leży i kwiczy"...
    --
    "Nie mam nic przeciwko temu, by moje pociechy wyrosły na ludzi, którzy uważają, że urządzanie mieszkania polega na ustawianiu półek na książki"
  • bbkk 25.02.13, 08:40
    Mi nawet nie przyszło do głowy że w tym projekcie biorą udział też klasy 1. Przecież ich 'podręczniki' to tak na prawdę ćwiczenia. Jak mają nauczyć się pisać klikając?
    --
    'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
  • violik 25.02.13, 15:21
    :) Nie dziwię się, że sprzęt leży w kartonach. W podstawówce moje starszej córki udało się wywalczyć informatykę w IV klasie (SP w gminie Warszawa-Centrum). Zwyczajowo informatykę mieli szóstoklasiści. Ale przedwczesna była nasza radość. Dzieci na informatyce uczyły się z tablicy danych o właściwościach sprzętu. Coś z klimatu książek "Felix, Net i Nika" Kosika. Pani od informatyki była jednocześnie plastyczką (może powinnam napisać, że była plastyczką, a informatykę jej przydzielili na siłę?). Wymiękłam, kiedy dziecko przyszło z klawiaturą namalowaną w zeszycie. A szkoła posiadała pracownię komputerową. Nie było do tego przedmiotu wymaganych podręczników.
    Lekcje takiej pseudo-informatyki skończyły się po roku. Odetchnęłam z ulgą. To było 2 lata temu.
    Nijak sobie nie mogę więc wyobrazić, że taka podstawówka w centrum stolicy rozda dzieciom tablety i będzie prowadzić lekcje wg e-podręczników, a z trybu "klawiatura namalowana w zeszycie" zamieni się w cyfrową szkołę.
  • abepe 25.02.13, 22:17
    beataj02 napisała:

    Nauczyc
    > iele boją się go tknąć z różnych powodów - brak umiejętności, brak wsparcia zew
    > nętrznego, brak chęci, brak ustaleń dot. sposobu użytkowania i zabezpieczania s
    > przętu (każda szkoła sama ustala sobie, czy dzieci zabierają np. laptopa, czy z
    > ostawiają w szkole itp.).

    Ciekawe, że ze strony ministerstwa wynika co innego:
    O gotowości i realnym podejściu pedagogów do korzystania z TIK (technologii informacyjno-komunikacyjnych świadczy ich przekonanie o usytuowaniu e-podręcznika w procesie dydaktycznym, przy czym dla większości byłoby to narzędzie dodatkowe, uzupełniające tradycyjne podręczniki.

    Okazuje się przy tym, że 15,6 proc. nauczycieli w ogóle nie potrzebuje szkolenia ani instrukcji, żeby korzystać z e-podręczników, a większość za wystarczające uznała odbycie szkolenia on-line, wyjaśniającego zasady wykorzystania e-podręczników w codziennej pracy dydaktycznej lub pisemne instrukcje. Dwie osoby z ponad 5 tys. odpowiadających na ankietę oczekują ćwiczeń praktycznych pod okiem wykładowcy, a 698 - indywidualnych konsultacji. Tylko ośmiu nauczycieli zapowiedziało, że nie będzie wykorzystywać nowoczesnej technologii.


    O e-podręcznikach mogą póki co pomarzyć, nie ma nic i
    > jeszcze przez pewien czas ich nie będzie.

    A masz jakieś informacje na temat takich programów w innych krajach?
  • abepe 25.02.13, 22:06
    mama_kotula napisała:

    > W dane statystyczne nie wierzę. Dzieci na komputerach głównie grają i gadają na
    > gg, bynajmniej nie o zadaniach. A skoro rodzice wolą wierzyć, że ich potomstwo
    > w Internecie to tylko wikipedia i strony edukacyjne, to powodzenia, za kilka l
    > at obudzić się mogą z ręką w nocniku.

    Przerażające jest to, że ministerstwo wciska nam te bzdury!
  • steffa 26.02.13, 10:13
    Ale to bardzo charakterystyczne podejście. Poziom nowoczesności wyznacza się obecnością sprzętu. A myślenie stare.
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • beataj02 26.02.13, 13:08
    steffa napisała:

    > Ale to bardzo charakterystyczne podejście. Poziom nowoczesności wyznacza się ob
    > ecnością sprzętu. A myślenie stare.
    Dokładnie :( Nieważne, czy się korzysta, ważne, że w spisie jest posiadanie X liczby tabletów, notebooków itd.
    Mąż jeżdżąc na spotkania z takimi nauczycielami lub prowadząc je on-line widzi jeszcze jedną prawidłowość - im mniejsze miasto/mieścina/wręcz wioska, tym chętniej poznają sposoby wykorzystania sprzętu, uczą się i dyskutują, poddają nowe pomysły, propozycje, są wręcz żądni wiedzy; im większe miasto (Warszawa jest tu po prostu szczytem !), tym większe muchy w nosie i poczucie własnej wartości przy dużo mniejszym zasobie wiedzy i chęci współpracy :(

    Abepe, taka ilość ciekawych "kwiatków", dotyczących tego problemu, jakie czytamy na stronach ministerstwa, to chyba w niejednej szklarni by się nie zmieściła ;-) Kiedyś poproszę męża, żeby opisał nam rozmowy i dyskusje, normalnie ręce opadają - uczestnicy im czarne, ministerstwo - białe, my - "jest problem", oni - "statystyki mówią inaczej"....
    --
    "Nie mam nic przeciwko temu, by moje pociechy wyrosły na ludzi, którzy uważają, że urządzanie mieszkania polega na ustawianiu półek na książki"
  • olena.s 03.03.13, 11:48
    U mnie szkoła jest mocno zdygitalizowana, ale wychodzi z innych założeń i ma inną filozofię.
    Dzieci sa intensywnie uczone praktycznej informatyki - to 1-lekcje w tygodniu od klasy sześciolatków począwszy. Na oczy nie widziałam żadnych notatek ani testów - praktyka, praktyka, praktyka.
    Nie ma sali komputerowej - są wózki/ładowacze z laptopami dowożone w miarę potrzby na lekcję. Począwszy od klasy VI (pierwsza gimnazajalna) dzieci mają dostać laptopy do domu, czyli będą nosić je z sobą.
    Szkoła nie korzysta z podręczników (ani papierowych, ani elektronicznych), korzysta za to darmowych oraz płatnych serwisów (brainpop, na przykład). A także z kserówek ćwiczeń - jak znam tę szkołę, to wszystko lege aritis. Lekcje trwają codziennie do 15, i dzieci z podstawówki mają niewiele prac domowych, więc pewnie łatwiej zorganizować bezpodręcznikową naukę.
    Celem cyfryzacji szkoły nie była więc ani chęć wyjęcia książek z tornistrów, ani zmniejszenia kosztów nabywania tychże, ale uznanie, że uczniowie będą funkcjonować w świecie e-papieru i powinni być do tego przygotowani.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • steffa 22.03.13, 23:44
    Amerykańskie spostrzeżenia.
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • abepe 28.04.13, 09:12
    Taka propozycja:

    rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/tablet-dla-edukacji_34281.html
  • abepe 13.11.14, 14:08
    Czy macie jakieś nowe informacje w kwestii dygitalizacji szkoły? Ja właśnie zerknęłam na stronę mojego miasta i obejrzałam film z jednej ze szkół, która przystąpiła do projektu.
    Przerażająco to wyglądało - klasa pełna dzieciaków wyglądających zza monitorów laptopów - każde zza swojego.

    Mnie na razie wystarczy, że stowarzyszenie oświatowe szkoły moich dzieci zaopatrzyło większość klas w tablice multimedialne i dzieciaki siedzą godzinami przed święcącymi wielkimi ekranami. Mój syn ma skłonność do migren i często narzeka na ból głowy. Moja pediatra za głowę się złapała.
    Podejrzewam, że rodzice z zarządu za to stuknęliby się w głowy z powodu mojego zdania na ten temat. Przecież dziecko przed monitorem/telewizorem/tabletem/smartfonem przez większość dnia - to już norma.

    Jak jest w innych państwach?
  • beataj02 14.11.14, 22:33
    Abepe, mój też jest migrenowcem i tablice mają wpływ, mierny, ale jednak. Dlatego, jeśli już mogę coś powiedzieć w szkole, to proponuję elektroniczne nakładki na zwykłe tablice zamiast klasycznych "pełnych" multimedialnych, np. eBeam.
    --
    "Nie mam nic przeciwko temu, by moje pociechy wyrosły na ludzi, którzy uważają, że urządzanie mieszkania polega na ustawianiu półek na książki"
  • abepe 14.11.14, 22:57
    beataj02 napisała:

    > Abepe, mój też jest migrenowcem i tablice mają wpływ, mierny, ale jednak.


    Mają, mnie denerwuje nawet święcąca na wykładach przez kilka godzin ściana.
    Trafił do mnie niedawno chłopiec, u którego w wieku 8 lat zaczęły się ataki padaczki. Najprawdopodobniej wywołane bodźcami wzrokowymi z monitorów i jaskrawym światłem.
    Ciekawe, czy są jakieś badania mówiące o tym, czy takich przypadków w ostatnich latach jest więcej?


    Dlate
    > go, jeśli już mogę coś powiedzieć w szkole, to proponuję elektroniczne nakładki
    > na zwykłe tablice zamiast klasycznych "pełnych" multimedialnych, np. eBeam.

    Nie wiem, co kupili. Ale już kupili, więc po ptakach. Chodzi mi jednak o to, że taka tablica nie musi być włączona przez całą lekcję, wystarczy ją gasić gdy dzieciaki nie muszą nic na niej oglądać czy czytac. Powinny być jakieś przepisy ograniczające ilość godzin, jakie dzieci mogą spędzać przed monitorami. Ciekawe, czy w programie ktoś o tym pomyślał?
  • beataj02 14.11.14, 23:46
    abepe napisała:

    > Chodzi mi jednak o to, że taka tablica nie musi być włączona przez całą lekcję,
    No, to akurat nie podlega dyskusji (a dokładniej - nie powinno). Z tym, że zależy od chęci nauczyciela...
    > Powinny być jakieś przepisy
    > ograniczające ilość godzin, jakie dzieci mogą spędzać przed monitorami.
    aż zapytam u Superbelfrów, powinni wiedzieć

    --
    "Nie mam nic przeciwko temu, by moje pociechy wyrosły na ludzi, którzy uważają, że urządzanie mieszkania polega na ustawianiu półek na książki"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka