Dodaj do ulubionych

Żeby nie przestały czytać - 11 i 8 lat

08.07.19, 01:23
Dziewczyny, wiem, że ciągle te wątki się powtarzają, ale ostatnio mniej, a dużo nowych rzeczy się pojawia.Moje Córki ostatnio dość intensywnie czytają, co mnie cieszy. Potrzebuję porady, co jeszcze im podrzucić. Obie lubią klimat Jacqueline Willson - młodsza na razie w wydaniu serii o rodzince Wiśniewskich - polecam nieustająco:

wydawnictwo-debit.pl/wisniewscy/155-wisniewscy-moja-zabawna-rodzinka.html?search_query=Moja+zabawna+rodzinka&results=2
Ale, ostatnio już mi pomysłów brakuje. Szukam czegoś, co jest właśnie obyczajowe, z pewnym ładunkiem optymizmu, niemroczne, bez elementów fantasy, z bohaterami "z sąsiedztwa". Uwielbiają bohaterki - dziewczynki, humor. Ostatnio Helena opowiedziała mi z obszernymi cytatami "Cukiernię pod Pierożkiem z Wiśniami", gdyż słucha audiobooka non stop :-) Dużym wzięciem cieszyło się "Dlaczego kąpiesz się w spodniach, wujku". Jacqueline W. starsza przeczytała całą (swoją drogą, to jakiś fenomen jest). Uwielbiam ich zachwyt książkami i stawiam sobie za cel, podsycać go. Pomóżcie, proszę.

Edytor zaawansowany
  • aggala 08.07.19, 07:36
    Podepnę się, jeśli pozwolisz, bo chciałam założyć zbliżony wątek, ale postawić pytanie nieco inaczej. Przepraszam, ale będzie długo. Co zrobić, żeby dzieci nie przestały czytać, kiedy świat wokół dostarcza tyle innych bodźców i wyzwań, że na czytanie zaczyna brakować czasu i energii? Podsuwanie atrakcyjnych i wciągających książek jest podstawą, ale nie zawsze wystarcza. Obserwuję mojego syna, który obecnie ma niespełna 10 lat. Pisałam już w innych miejscach na tym forum, że jeszcze rok temu czytał bardzo dużo i bardzo zróżnicowane książki. We wrześniu rozpoczął czwartą klasę w nowej szkole, co było konsekwencją likwidacji gimnazjów i utworzenia szkoły podstawowej bardzo blisko naszego domu. Od tego momentu rozpoczął się odwrót czytelniczy, którego przyczyny świetnie rozumiem, ale nie umiem z tym nic zrobić. Z jednej strony, czwarta klasa początkowo mocno przytłoczyła mojego syna do tego stopnia, że przez pierwsze półrocze o 19 był właściwie nieprzytomny i nie miał siły na nic. Później to się szczęśliwie jakoś unormowało, ale z drugiej strony nastąpiło ożywienie towarzyskie, bo po zmianie szkoły nowi koledzy znaleźli się w zasięgu samodzielnych wyjść z domu. Bardzo mnie to cieszy, zwłaszcza że przynajmniej jeszcze na razie mnóstwo czasu spędzają na podwórkach i boisku, ale nie oszukujmy się ta grupa koleżeńska to nie jest klub czytelniczy i o przeczytanych książkach rozmawiać raczej nie będą, co innego o rozegranej partii Fify lub nowych konstrukcjach w Minecrafcie. To oznacza, że gry komputerowe nie tylko wciągają same z siebie, ale są też elementem budowania wspólnoty. Mamy ustalony czas korzystania z urządzeń typu konsola, komputer i staramy się go przestrzegać, ale realnie nie zetnę go do pół godziny dziennie. I jak w tych warunkach przywrócić czytanie jako rzeczywistą przyjemność? To nawet nie chodzi o fizyczny brak czasu, zwłaszcza w wakacje, ale kiedy ten czas jest, myśli i tak krążą wokół innych rzeczy i trudno o wyciszenie i koncentrację, która jest jednak niezbędna do skupienia na dłuższym tekście. Jeszcze ciągle komiksy "paskowe" (Fistaszki, Garfield, Calvin i Hobbes) przyciągają, ale inne książki poszły niemal całkowicie w odstawkę. Nie chcę stosować zabiegów typu "nie zagrasz, jeśli nie poczytasz", bo uważam, że czytanie nie powinno kojarzyć się z obowiązkiem. Czy na tym etapie my rodzice możemy w ogóle coś jeszcze zrobić, czy pozostaje nam przyglądanie się z boku i oczekiwanie na kolejny zwrot zainteresowań?
  • abepe 23.07.19, 13:39
    Wiem, że to brzmi głupio i zostanę uznana za snobkę, ale u nas nie ma komputera codziennie (innych urządzeń do grania nie mamy) a 12latek nie ma smartfonu (cierpi). 16latek ma i sam przyznaje, że gdy ma go pod ręką nie może się opanować i wciąż go używa (nie gra, prowadzi burzliwe dyskusje na aktualne tematy).
    Synowie pojechali na wakacje na wieś, gdzie mają dostęp do komputera, ale wykorzystują go sporadycznie. Starszy nie wziął smartfonu.

    Starszy czyta bardzo dużo, młodszy głównie komiksy, ale wciąż ma coś pod ręką. Ostatnio rządzi "Usagi".
  • aggala 24.07.19, 08:29
    Ja Cię nie uznam za snobkę. Raczej podziwiam, że umieliście tak wyposażyć dzieci, że są w stanie oprzeć się pokusom, jakie niesie świat elektroniczny i funkcjonować w swoim środowisku bez tej elektroniki na każdym kroku. My przez wiele lat nie mieliśmy nawet telewizora. Jednak zawsze starałam się unikać tworzenia "owoców zakazanych", a ścisła reglamentacja np. gier, uwzględniając obecne zainteresowania mojego syna i jego funkcjonowanie towarzyskie, uczyniłaby je takim owocem zakazanym. Inna sprawa, że może ten mój pierwszy komentarz ma taki wydźwięk, ale jak napisałam już niżej, nie winię wyłącznie gier/internetu za regres czytelniczy mojego syna. Są jednym z elementów składowych tego procesu, ale zdecydowanie nie jedynym. To, co widzę, że przede wszystkim szwankuje w przypadku mojego syna, to umiejętność samodzielnego zorganizowania czasu, kiedy pozostaje sam ze sobą, znalezienia sobie indywidualnie zajęcia i skoncentrowania na nim uwagi, bo nadal świetnie funkcjonują wszelkie zabawy podwórkowe w większym gronie i zdecydowanie przebijają siedzenie przed ekranem Z drugiej strony, może z kolei ja te "objawy" zbytnio demonizuję i to taki etap rozwojowy plus odreagowanie po trudnym roku w szkole. W każdym razie wczoraj udało mi się go namówić, żeby sam wybrał sobie kilka nowych książek z myślą o wyjeździe rodzinnym, bo moje podsuwanie tytułów już zgromadzonych w naszej biblioteczce kończyło się wyłącznie odmową. Zobaczymy, jaki będzie efekt.
  • abepe 26.07.19, 12:29
    Aggala, nie będę się wdawać w szczegóły, ale u nas to splot sprzyjającego środowiska rówieśniczego, szkolnego, zainteresowań i potrzeb. Śmieszne w tej całej sytuacji jest to, że mój starszy syn poszedł do liceum, które jest flagową szkołą microsoftu. Do tej pory miał w szkole zakaz używania telefonu, teraz będzie miał dostępne dla uczniów wi-fi. :-)
  • aggala 01.08.19, 08:40
    abepe napisała:

    > u nas to splot sprzyjającego środowiska rówieśniczego, szkolnego, zainteresowań i potrzeb.
    Środowisko zdecydowanie odgrywa ogromną rolę. Moja córka nawet na koloniach przeczytała w tym roku dwie książki, jak trafiła (zupełnie przypadkowo) do pokoju z trzema dziewczynkami, z których każda przyjechała z książką.

    > Do tej pory miał w szkole zakaz używania telefonu.
    W naszej starej szkole zakaz telefonów był "od zawsze". W nowej (pogimnazjalnej) przez pierwszy rok nauki mojej córki była pełna swoboda i dzieci spędzały przerwy głównie wgapione w ekrany, a dyrekcja i nauczyciele rozkładali ręce. Szczęśliwie od roku jest zakaz telefonów, wywalczony zresztą w dużej mierze dzięki staraniom mojego męża i zwłaszcza ci młodsi spokojnie umieją sobie znaleźć inne zajęcie, bo starsi oczywiście próbują się gdzieś chować i używać telefonów na przerwach.
  • mama_kotula 01.08.19, 08:54
    > > u nas to splot sprzyjającego środowiska rówieśniczego, szkolnego, zainteresowań i potrzeb.
    Środowisko zdecydowanie odgrywa ogromną rolę. Moja córka nawet na koloniach przeczytała w tym roku dwie książki, jak trafiła (zupełnie przypadkowo) do pokoju z trzema dziewczynkami, z których każda przyjechała z książką.

    Moja córka wróciła w tym roku z zimowiska RPGowo-LARPowego zachwycona (mamo! ci ludzie czytają!!! no nie wszyscy, ale prawie!!) i... z nową grupą messengerową, gdzie polecają sobie książki :D.
    W dwóch kolejnych szkołach dostawała ochrzan za korzystanie z czytnika na przerwie, bo to elektronika :ściana:
  • aggala 08.07.19, 08:28
    Wygadałam się w poprzednim wpisie, to teraz bardziej na temat. Szczęśliwie moja starsza córka (12 lat) na razie czyta dużo i nic nie zapowiada, żeby w najbliższym czasie miała przestać. Widzę, że ma podobne gusta czytelnicze do Twojej. Też preferuje obyczajowe, dziejące się tu i teraz. JW na absolutnym topie, Wiśniewscy też swego czasu bardzo pozytywnie i jeszcze nie tak dawno do nich wracała. Też bardzo polecam tę serię, jest niezasłużenie niedostrzegana. Na pewno będę się powtarzać, ale zbiorę tu jeszcze raz tytuły, które cieszyły się u niej największym powodzeniem w ostatnich latach (kolejność przypadkowa).

    "Wojna, która ocaliła mi życie" (powieść obyczajowa w scenerii wojennej, bardzo dobra!)
    Seria o Loli: lubimyczytac.pl/cykl/6528/lola (jest już niedostępna, ale dosyć popularna w bibliotekach, a używane można kupić w dobrej cenie)
    Seria Dzikie kury: lubimyczytac.pl/cykl/14844/dzikie-kury (j.w.)
    Seria o Amelii i Kubie.
    Klara Marcina Wichy, właśnie wznowiona przez wydawnictwo Mamania.
    Książki Szczygielskiego, wcześniej "Czarownica piętro niżej" i kolejne tomy, ostatnio "Teatr niewidzialnych dzieci". "Czarny młyn" nieco mniej się podobał.
    Właściwie wszystkie obyczajowe z "Dwóch sióstr", które czytała, nie tylko wspominane w wątku obok "My dwie, my trzy, my cztery", "Pasztety do boju", "Rok, w którym nauczyłam się kłamać", ale też mniej popularne "Cześć, wilki" i nieco inna "Ćwir". Ja jestem też fanką książek Marii Parr. Uważam, że są rewelacyjne, chociaż moją córkę nieco mniej wciągnęły niż inne.
    "Cudowny chłopak"
    "Chłopak z lasu"
    "Pewnego dnia przyszła do mnie przyjaźń" (ostrzegam, że smutna, ale nam obu bardzo się podobała)
    Do pewnego momentu "Magiczne drzewo", ale potem nastąpił przesyt.
    I oczywiście Harry Potter.

    I jeszcze książki z psim głównym bohaterem:
    "Lolek"
    Seria o grzecznym psie: lubimyczytac.pl/cykl/9160/grzeczny-pies i o psie Elfie Marcina Pałasza. Z tych dwóch serii grzeczny pies bardziej się podobał, ale Elf też przeczytany z powtórkami.
    Nieco wcześniej seria o psie Kostku: lubimyczytac.pl/cykl/10564/kostek

    Komiksy: "Sisters" (absolutny hit!), "Amulet", "Gnat".

    Tak, jak napisałam w wątku obok, zamierzam przyjrzeć się bliżej książkom obyczajowym dla młodszych nastolatków z Wilgi i z Zielonej Sowy (www.zielonasowa.pl/ksiazki/12-14-lat/). Z tego ostatniego wydawnictwa "Ciasto ze szczyptą nadziei" przyjęte bardzo pozytywnie i zamówiłam tej samej autorki "Wyścig marzeń", ale dopiero do nas idzie.
  • pszczolamaja 08.07.19, 17:26
    Rzeczywiście, mają bardzo podobne upodobania :-) Super, dzięki, zanotuję sobie to, do czego nie dotarłyśmy i dziel się proszę na bieżąco wrażeniami. U Łucji alternatywą do czytania, podobnie jak u Twojego syna, jest życie towarzyskie; gry bardzo ograniczamy, jakoś tak w domu u nas jest, taki klimat. U starszej, 15-latki, czytanie ograniczył Netflix, który niestety postrzegam coraz bardziej negatywnie :-(
  • aggala 09.07.19, 08:04
    aggala napisała:


    > "Pewnego dnia przyszła do mnie przyjaźń" (ostrzegam, że smutna, ale nam obu bar
    > dzo się podobała)

    Przepraszam, przekręciłam tytuł. Prawidłowy: "Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń"
  • aggala 24.07.19, 08:32
    aggala napisała:

    >zamówiłam tej samej autorki "Wyścig marzeń", ale dopiero do nas idzie.

    "Wyścig marzeń" już przeczytany (przez córkę, nie przeze mnie) i też przyjęty bardzo pozytywnie.
  • tymianek21 08.07.19, 14:07
    Hej- kilka lat temu córka mojej koleżanki zaczytywała się podczas wakacji książkami Ewy Nowak. Widziałyśmy się raz w roku i na początku wakacji zawsze wypożyczała stos książek tej autorki oraz A.Tyszki. Pamiętam jak siedziała na plaży i pochłaniała te książki dlatego często ja polecałam na forach dla dziewczynek i zawsze też ktoś je polecał (na tym forum też!) Potem na koniec wakacji zawsze kupowałam jej 1-2 i opowiadała że jej koleżanki pożyczały je sobie. Z tego co wiem to chyba są dostępne w każdej bibliotece bo to pozycje sprzed kilku lat. Te książki to takie młodzieżowe ale napisane ładnym językiem.
    Ewa Nowak-tu musisz przejrzeć bo kilkanaście pozycji ma dla starszej młodzieży (seria miętowa), ale na tej stronie są posegregowane wg.wieku.
    ewanowak.com/ksiazki/
    Agnieszka Tyszka czy znacie serię o Zosi? Też gorąco polecam!
    www.zosiazulicykociej.nk.com.pl/w_serii.html


  • chaber69 08.07.19, 14:32
    To ja na podstawie własnych doświadczeń – mieszkanie na głuchej wsi ma zalety (choć oczywiście ma też wady). Moja wieś to przeciętna malutka wieś, żadna tam noclegownia dla osób pracujących w mieście lub miejsce, do którego chętnie przeprowadzałyby się osoby wykształcone z miast. Co może robić w takim miejscu dziecko, które do najbliższej dobrej koleżanki ma z 6-7 kilometrów, a we wsi nie ma nikogo, kto byłby zbliżony rocznikowo do dziecka, a szkoła, do której są 4 kilometry nie oferuje żadnych ciekawych i mniej ciekawych zajęć pozalekcyjnych, biblioteka zresztą też? Oczywiście można sobie pograć w piłkę z dzieciakami młodszymi lub starszymi raz na jakiś czas, ale o książkach nie pogadasz. Można jechać raz na jakiś czas do kina (trzeba mieć auto, bo coś takiego jak pks nie funkcjonuje w weekendy, a teraz to już w ogóle), do muzeum, do teatru. Można oczywiście łupać w gry na komputerze. Można grać w szachy. Można oglądać telewizję, jeśli jest cokolwiek wartego obejrzenia. Więc co robi dziecko w takim środowisko i w takim domu, w którym rodzic, jak ma wolną chwilę to wsadza nos w książkę, ewentualnie ogląda po raz setny „Star Wars” lub Harry'ego Pottera? Łupie w gry, rzadko ogląda telewizję (jakoś tak telewizja może dla dziecka nie istnieć – zdrowy odruch – ja bez programów sportowych czuję się nieszczęśliwa), czasem spędza czas z dzieciakami z sąsiedztwa, ale przede wszystkim czyta. Ma 5 lat i czyta, 8 i czyta, 10 i czyta, 15 i czyta i tak dalej. Nie ma absolutnie znaczenia upływ czasu i zmiana szkoły (a do znajomych ze szkoły średniej jest jeszcze dalej). Fakt – teraz dochodzi jeszcze nos w telefonie, ale i tak czyta, tyle że zmieniają się tytuły i zainteresowania. Od paru lat jest w dużym mieście, bo studiuje i nadal czyta, na komputerze w gry gra rzadko, biega za to za Pokemonami i chodzi bardzo często do kina, no i wpada na zajęcia na uczelnię. Nos nadal w telefonie. Na wszystko znajduje czas, w tym na studenckie życie towarzyskie. Nie wiem, dlaczego nie przestała czytać – chyba po prostu nie znała innego stylu życia i zawsze było coś, czego jeszcze nie przeczytała i chciała to poznać. A do czasu studiów o książkach to rozmawiała z ludźmi na forach w internecie. I ze mną. Tak na marginesie – teraz już na głuchej wsi nie mieszkamy, ale nadal czytamy. Czasem się zastanawiam, czy to nie jest uzależnienie, tak jak papierosy. Ale nie dałoby się chyba tak łatwo rzucić tego nałogu, bo co zamiast? A J. Wilson córka uwielbiała – mieliśmy wszystkie książki tej autorki, aż nagle zrobiła się „za stara” na kolejną i fascynacja się skończyła. I pamiętam jeszcze zachwyt nad „Dzikimi kurami” Funke. Zresztą te książki ma do dziś na półce. Nowak jakoś nie bardzo jej przypasowała, ale Tyszkę czytała i też jej się podobało, tylko wtedy Zosi jeszcze nie było. I jeszcze na marginesie bis - coś takiego jak wyrównywanie szans edukacyjnych w przeciętnych małych miejscowościach po prostu nie istnieje.
  • mama_kotula 11.07.19, 10:33
    Chabrze drogi, tylko, że to było kilkanaście lat temu - skoro piszesz, że Twoja córka od paru lat jest na studiach.
    Przez te kilkanaście lat sporo sie jednak zmieniło - i dziecko na zapadłej wsi ma dużo więcej alternatyw, niż czytanie, bo ma szybki internet, messengera i instagram, gry komputerowe kupowane online na platformach typu steam, platformy streamingowe z serialami, i przede wszystkim: ma do wszystkiego błyskawiczny dostęp na kliknięcie. To ma kolosalne znaczenie.

    Mój mąż mówił, że ...ści lat temu na wakacje jeździł do cioci na wieś i tak, totalnie nie było tam nic do roboty, więc albo z braćmi kopał schron (ale ile można kopać...! choć schron powstał pierwsza klasa, z umocnionymi ścianami i sklepieniem, jednak robota została porzucona i rok później krowa, idąca w szkodę, wpadła do środka i się połamała), albo czytał książki z biblioteczki cioci. W tym momencie znacząca większość dzieci będzie kopać schron, jak im ciocia telefon zabierze, a resztę czasu będzie streamować netflix. Albo czytać... opowiadania na wattpadzie.
  • chaber69 11.07.19, 12:47
    Niby tak, ale nadal mieszkam w tym środowisku i te alternatywy to są, a jakby ich nie było. Internet nie zawsze jest szybki. Wcale nie jest tak, że jak jest dostęp do rożnych opcji, to z niego na hurra wszyscy korzystają i mówię to o dzieciakach czytających i nieczytających. Netflix? U nas w bibliotece na przykład, o ile sobie przypominam, nikt nie zapytał o żadną książkę, która została zekranizowana na Netflixie czy gdzie tam indziej, a sporo tego kupujemy właśnie z uwagi na złudne jak się okazało przekonanie, że wiele osób korzysta z Netflixa. Jeśli mówimy o dzieciakach czytających, to wcale nie jest tak, że odciągają ich seriale czy gry. Jakby to były seriale, to jeszcze bym się cieszyła. Gry to kwestia okresowej mody. Złodziej czasu to telefon, rozmowy o niczym bez końca lub przeglądanie stron, które rozwojowi to z pewnością nie służą.
  • aggala 11.07.19, 19:57
    Ja nie zrzucałabym jednak całej winy za odejście od czytania na atrakcje typu gry, Netflix, serwisy społecznościowe. Oczywiście one pochłaniają czas i są tak skonstruowane, że właściwie nie mają końca, więc ciągle chce się więcej i dalej, ale chyba często pozostają jednak jedną z kilku/wielu aktywności w czasie pozaszkolnym. Raczej przyczyny upatrywałabym ogólnie w mnogości bodźców i możliwości, a z drugiej strony, w przeciążeniu nauką. Szczerze mówiąc, kiedy spędzam cały dzień w pracy czytając fachową trudną literaturę, też wolę potem wieczorem włączyć Netflix niż otworzyć książkę, a starsze dzieci pracują umysłowo przez wiele godzin dziennie. Poza tym, niesamowite jest, jak czasami drobna rzecz może mieć znaczenie dla tego, czy dziecko czyta regularnie, czy nie. Np. moja córka potrzebuje wieczorem wyciszenia. Może przez cały dzień szaleć i nie zajrzeć do książki, ale przed snem przynajmniej przez pól godziny musi poczytać, inaczej ma problem z zaśnięciem. A mój syn odwrotnie, wieczorem pada, momentalnie zasypia i wieczorne czytanie odpada, a w ciągu dnia, jak pisałam wyżej, zbyt dużo innych bodźców i problem ze skoncentrowaniem się na czytaniu, nawet kiedy byłby na to wolny czas. Nie znalazłam na to recepty.
  • aggala 11.07.19, 19:12
    mama_kotula napisała:

    > Albo czytać... opowiadania na wattpadzie.

    Starzeję się. Musiałam wygooglować, co to "wattpad"...
  • tymianek21 08.07.19, 14:47
    Dopisuję dalej bo przypomniały mi się jeszcze kolejne pozycje dla młodszej. czy znacie Oj Hela B.Stenki? -bohaterka ma na imię jak Twoja córka i tyle lat co ona. Są II części i też gorąco polecam:
    lubimyczytac.pl/ksiazka/106431/oj-hela
    Dla młodszej, ale tu jest trochę magii Odwiedzając czarownice- ciągle ją polecam i zawsze bardzo podoba się młodszym dziewczynkom. Bohaterka Asia też ma 8 lat i przemierza świat bajek i baśni.
    czytanki-przytulanki.blogspot.com/2010/03/lidia-mis-odwiedzajac-czarownice.html
  • pszczolamaja 08.07.19, 23:08
    A, no, faktycznie, mamy "Odwiedzając czarownice" - i to był Mai hit, muszę do niego wrócić. Heli nie znamy, fajnie :-)
  • pszczolamaja 08.07.19, 17:30
    Zosię znamy i szanujemy :-) Masz rację, obie autorki do zbadania, A. Tyszki to Lusia nawet coś brała z biblioteki, chyba właśnie jako pokłosie Zosi. Dzięki!
  • aggala 08.07.19, 18:32
    tymianek21 napisała:

    > Agnieszka Tyszka czy znacie serię o Zosi? Też gorąco polecam!
    > www.zosiazulicykociej.nk.com.pl/w_serii.html
    >
    U mojej córki Zosia też należy do ulubionych serii i nadal ją podczytuje mimo upływu lat. Przy okazji przypomniała mi się jeszcze jedna sympatyczna seria tej autorki: "Koniki z Szumińskich łąk". Natomiast kiedyś wpadła mi w ręce książka z założenia dla starszych czytelniczek: "Smażone tablety" i zdecydowanie mi się nie podobała.
  • aggala 08.07.19, 18:39
    I jeszcze "Gdybym nie pomyliła psów" (i kolejne tomy) - jedna z fajniejszych serii, ale pewnie ją znacie.
  • sylwina76 08.07.19, 21:11
    Ewolucja według Calpurnii Tate, Jacqueline Kelly, My dwie, my trzy, my cztery, Sarah Crossan, Wojna, która ocaliła mi życie Lauren Wolk, niezmiennie Rebecca Stead, pisze świetne książki, szczególnie Całkiem obcy człowiek, ale też Gdy tu dotrzesz czy Kłamca i szpieg.
    Może nowa Stelmaszyk: Mazurscy w podróży. Tom 1 Bunia i fakir - całkiem zgrabna przygodówka i książka podróżnicza w jednym, Jak hodować i karmić domową czarną dziurę Michelle Cuevas (taka powieść o dorastaniu), czy Ciasto ze szczyptą nadziei, może Klub latających ciotek Witka (to już raczej przygodowa).
    Dla młodszej cykl Hedwiga Fridy Nilsson
  • pszczolamaja 09.07.19, 12:43
    Dzięki, a Calpurnia jest bliżej realizmu czy magii? "Wojna, która ocaliła mi życie" dla Łucji odpada, bo ona wojenne klimaty niekoniecznie, natomiast oba tomy pochłonął Michał l.12, o pierwszym w ogóle mówił, że to jedna z najlepszych książek, które czytał :-)
  • sylwina76 09.07.19, 17:37
    Realizmu:) A i jeszcze Rok, w którym nauczyłam się kłamać.
  • tymianek21 10.07.19, 08:42
    a czy młodsza zna serię o Duni? (Moje szczęśliwe życie i inne z tej serii). Pzdr
  • pszczolamaja 12.07.19, 00:39
    Dunia jest na liście top ten obu córek :-)
  • tymianek21 12.08.19, 19:38
    Przypomniało mi się jeszcze kilka pozycji, ale ponieważ są już sprzed kilu lat to pewnie znajdziesz je w bibliotekach (pewnie znasz wiele z nich). W każdej bohaterką jest dziewczynka:
    seria: Ja i moja siostra Klara
    Mania czy Ania
    qlturka.pl/2016/10/12/mania-czy-ania-recenzja-ksiazki/
    Dla starszej proponuję książkę w której można trochę odszukać klimat Cukierni pod Pierożkiem. Też jest o cukierni ale we Włoszech. To Cukierenka Panny Euforbii
    ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2017/06/cukierenka-panny-euforbii.html
    Bohaterami jest 13 letnia dziewczynka i jej kumpel (ten ma b.dużo kłopotów w życiu-jąkanie, zawalił rok w szkole). Oboje pomagają sobie i chodzą na kurs cukiernictwa. Piękna książka!
    seria detektywistyczna Lasse i Maja
    kolejne książki zawierają w sobie trochę magii, ale to nie powieści fantasy
    Fikus J.Mycielskiej tu też bohaterką jest Klara i jej gałgankowy słonik.
    www.hokus-pokus.pl/ksiazka/49/index.html
    Malutka czarownica
    www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/prod-malutka_czarownica.html
    seria o dziewczynce która po śmierci rodziców trafia do rezerwatu w RPA gdzie pracuje jej babcia. Tu ma wiele przygód nie tylko ze zwierzętami, kłusownikami, ale zmaga się z odrzuceniem w szkole itp.
    czasdzieci.pl/ksiazki/ksiazka,474e-biala_zyrafa.html
    nasza Karolcia choć to pewnie lektura szkolna
    i na koniec polecam słuchowisko radiowe: Przygody Dory i Flory
    sklep.polskieradio.pl/pl/p/Polskie-Radio-Dzieciom-vol.-3-Przygody-Dory-i-Flory-CD/127
    Pozdrawiam i jak mi się coś przypomni to napiszę

  • agnieszka_azj 13.08.19, 12:19
    tymianek21 napisała:


    > i na koniec polecam słuchowisko radiowe: Przygody Dory i Flory
    > sklep.polskieradio.pl/pl/p/Polskie-Radio-Dzieciom-vol.-3-Przygody-Dory-i-Flory-CD/127
    >

    Wznowienie "Wiatru z księżyca" Linklatera zapowiada niebawem Wydawnictwo Muchomor



    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • tymianek21 13.08.19, 17:40
    Dzięki za info o wznowieniu "Wiatru z księżyca" -zajrzałam na stronę wydawnictwa i zobaczyłam że ilustracje wykonał Lengren!
    Z innych książek polecam jeszcze klasyki dla dziewczynek, ale nie wiem czy nie są zbyt trudne do czytania. To Mała księżniczka oraz seria zawierająca aż kilka części o Dorotce czyli Czarnoksiężnik z krainy Oz. Mój syn uwielbiał jak był mały, ale znamy tylko z audiobooków.
    Pzdr

  • bruy-ere 13.08.19, 19:46
    "Ja i moja siostra Klara" to opowiadania dla przedszkolaków, swoją drogą doskonałe, a seria o Lassem i Mai bardziej pasuje dla 6-7-latków jako pierwsze lektury.
    Mania czy Ania - moja ukochana z dzieciństwa <3 Słuchaliśmy ostatnio audiobooka.
    "Wiatr z księżyca" - mamy starą wersję i fajnie, że będzie wznowienie, słuchowisko również świetne.
  • pszczolamaja 18.08.19, 16:55
    Dzięki, wracamy właśnie z Borów Tucholskich i jutro oddajemy tonę książek wypożyczonych wg zaleceń z tego wątku (u starszej strzał w 10-tkę to Ewa Nowak, młodszej też b.podobał się "Środek kapusty" tej autorki oraz "Dzikie kury"). Od razu zapytam o kolejne, te, które polecasz :-)
  • aniaipacifique 25.07.19, 14:50
    A może coś innego?O 10 letnim afrykańskim i niewidomym chłopcu,którego życie nie rozpieszcza.Trudny temat ale ukazuje inne życie i może pozwala docenić bardziej własne.Dla dzieci od 10go roku życia,wydanie dwujęzyczne.Polecam
  • aniaipacifique 25.07.19, 14:53
    Anna Dzikowska -Pacifique

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka